 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
| Napisano | Autor | Tytuł | | 15-04-2009 07:09 | Matix (5786 punktów) | Znowu pomoc z MFW
6 na 6 | Polska, jako drugi kraj, trafi do elitarnego klubu Cytat:- Polska będzie drugim krajem, który przystąpi do tego mechanizmu elastycznej linii kredytowej Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Meksyk przystąpił do niego dziesięć dni temu – poinformował podczas konferencji prasowej Jacek Rostowski. - Dzięki temu uodpornimy Polskę na wirusa kryzysu i atak spekulantów – dodał minister finansów. MFW dopuszcza do tego mechanizmu tylko kraje, które mają stabilną sytuację gospodarczą i przewidywalna politykę w tym zakresie. Podczas rozmów z MFW było jasne, ze Polska jest postrzegana jako filar stabilności w regionie – podkreślił Jacek Rostowski.
- Nie mamy do czynienia z żadnych programem pomocy ze strony MFW, pieniądze te nie będą dostępne dla budżetu polskiego, będą to rezerwy, po które będzie można sięgnąć – stwierdził Rostowski. – Dzięki temu obronimy złotówkę przed jej ewentualną deprecjacją, efekty stosowania tego mechanizmu będą miały bardzo pozytywne skutki dla stabilności polskiej gospodarki – dodał.
Zdaniem ministra, Polska będzie jednym z przyczółków stabilności w dobie kryzysu. wiadomosci.onet.pl/1952088,11,item.htmlA teraz pytam się, gdzie znajduje się ta granica po której Polacy skapują o co chodzi? Ile trzeba mieć bezczelności żeby pisać, że kolejne zadłużanie się jest przywilejem i że jesteśmy krajem elitarnym? (gromki śmiech) A to zdanie kompletnie mnie rozwaliło: Cytat:MFW dopuszcza do tego mechanizmu tylko kraje, które mają stabilną sytuację gospodarczą i przewidywalna politykę w tym zakresie. a wcześniej: Cytat:Meksyk przystąpił do niego dziesięć dni temu Jak można mieć odbiorców żenującego artykułu za kretynów? Czy oni zdają sobie sprawę z tego co się teraz wyprawia w Meksyku? (normalnie meksyk) Jeden z komentarzy oddał całokształt artykułu w jakże trafnym pytaniu retorycznym: Cytat:Przyjmuję zakłady - ile czasu potrzebuje Goldman Sachs oraz JP Morgan, by te 20,5 mld $ znalazło się na ich kontach? Oczywiście nie trzeba być ekspertem, żeby wywnioskować, że to nie uratuje złotego, bo jest on obecnie bardzo podatny na spekulacje, więc po licho taka błazenada przed MFW? Pożyczka została nam wepchnięta umyślnie, tylko po to aby NBP miał za co interweniować na rynku walutowym w odpowiedzi na atak, który już jest zaplanowany? Niezła szopka w "naszym" ukochanym frajerlandzie. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | Patryk Patucha (745 punktów) | Pięknie skoordynowana akcja robienia z ludzkości niewolników bankierów. Najpierw JP Morgan i GS wyssą polski rynek, za co później Polacy zapłacą MFW. Tylko tak dalej, musimy pracować na premie pasożytów.
Człowiek to marionetka, za której sznurki pociągają inne marionetki
|
|
3 na 3 | Robert Zawecki (4718 punktów) | Mowa o zupełnie nowym instrumencie, zatem przejrzałem dziś serwisy ekonomiczne i nie znalazłem tam informacji o szczegółach umowy z MFW, bowiem dopiero... Money.pl:...rząd będzie wnioskował do MFW o przystąpienie do elastycznej linii kredytowej co pozwoli na zwiększenie rezerw NBP i ustabilizuje złotego Natomiast moi przedmówcy już doskonale wiedzą w czym rzecz i czym to nam grozi. Proszę o wyklarowanie jakie skutki ekonomiczne nam grożą. Poza tym... > gdzie znajduje się ta granica po której Polacy skapują o co chodzi?To napisz o co chodzi. > kolejne zadłużanie się jest przywilejemJakie zadłużanie? > jesteśmy krajem elitarnym? (gromki śmiech)A nie jesteśmy? > Jak można mieć odbiorców żenującego artykułu za kretynów? Czy oni zdają sobie sprawę z tego co się teraz wyprawia w Meksyku? (normalnie meksyk)Widocznie nie zdają sobie sprawy, więc napisz co się wyprawia. Słabo się na tym znam, ale wiem, że Meksyk: - jest członkiem jednego z dwóch największych światowych ugrupowań gospodarczych, wraz z USA i Kanadą (NAFTA); - jest krajem ponad dwa razy bogatszym od Polski (13 miejsce w świecie). > Oczywiście nie trzeba być ekspertem, żeby wywnioskować, że to nie uratuje złotegoNie uratuje od czego? > Pożyczka została nam wepchnięta umyślnieSkąd to wiesz?
|
|
 | 1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >rząd będzie wnioskował do MFW o przystąpienie do elastycznej linii kredytowej >Jakie zadłużanie? Bez komentarza.
|
|
|  | 1 na 1 | Robert Zawecki (4718 punktów) | >>rząd będzie wnioskował do MFW o przystąpienie do elastycznej linii kredytowej >>Jakie zadłużanie? >Bez komentarza. Widzę, że słabo się rozumiemy. Proponuję więc proste zadania matematyczne. 1. Jeżeli bank, w ramach promocji, przyzna Ci limit debetowy w rachunku bieżącym, a Ty z niego nie skorzystasz, to o ile wzrośnie Twoje zadłużenie?
2. W początkowym wariancie planujesz wzięcie 40tys. kredytu w banku RF, oprocentowanego na 5%. Jednak opracowujesz drugi wariant, w którym planujesz wzięcie tylko 20tys. kredytu w banku RF, oprocentowanego na 5% a pozostałe 20tys. kredytu w banku MF, oprocentowanego na 2.5%. Jak wzrośnie Twoje zadłużenie w drugim wariancie w stosunku do pierwszego?
|
|
| |  | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | > >>rząd będzie wnioskował do MFW o przystąpienie do elastycznej linii kredytowej> >>Jakie zadłużanie?> >Bez komentarza.> Widzę, że słabo się rozumiemy. Proponuję więc proste zadania matematyczne.> 1. Jeżeli bank, w ramach promocji, przyzna Ci limit debetowy w rachunku bieżącym, a Ty z niego nie skorzystasz, to o ile wzrośnie Twoje zadłużenie?Cytat:rząd będzie wnioskował do MFW o przystąpienie do elastycznej linii kredytowej co pozwoli na zwiększenie rezerw NBP i ustabilizuje złotego Bez komentarza.
|
|
| | |  | | Robert Zawecki (4718 punktów) | >Bez komentarza. Zadanie nr 2 też już rozwiązałeś, czy to za trudna matematyka?
|
|
| | | |  | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Zadanie nr 2 też już rozwiązałeś, czy to za trudna matematyka? Bez komentarza.
|
|
| | | | |  | | Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów) | Moja nieufność do MF jest (patrząc na historię i "zasługi" tej instytucji, zdominowanej de facto przez Departament Skarbu USA) jest zbyt duża, żebym był w stanie cieszyć się z tej wiadomości.
|
|
| | | | | |  | | Robert Zawecki (4718 punktów) | Nieufność na rynku finansowym to jak najbardziej zdrowa cecha, godna polecenia i rozpowszechniania. Świat się jednak zmienia, a ostatni szczyt G20 nieco przekonfigurował też MFW. Poza tym mamy tam swoich ludzi, Marek Belka został w styczniu szefem MFW na Europę: www.dzienn(*)k_Belka_przeszedl_do_MFW.html. A ostatnio dołączyła do niego ulubienica min.Rostowskiego - Katarzyna Zajdel-Kurowska. Nasi górą!
|
|
| | | | | | |  | | Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów) | > Nieufność na rynku finansowym to jak najbardziej zdrowa cecha, godna polecenia i rozpowszechniania. Świat się jednak zmienia, a ostatni szczyt G20 nieco przekonfigurował też MFW. Poza tym mamy tam swoich ludzi, Marek Belka został w styczniu szefem MFW na Europę: www.dzienn(*)k_Belka_przeszedl_do_MFW.html. A ostatnio dołączyła do niego ulubienica min.Rostowskiego - Katarzyna Zajdel-Kurowska. Nasi górą!  > Oj chyba Marek Belka nie jest naszym człowiekiem. Pracował ładnych kilka miesięcy w bagdadzkim biurze Bremera, amerykańskiego szefa odbudowy (a raczej szabrowania) Iraku. Jakoś z jego tam działalności nie wyniknął żaden biznes dla polskich firm. A z takimi hasłami słaliśmy nasze wojsko do Iraku. Oby punkt widzenia obojga tych znakomitości nie zależał tylko od punktu siedzenia (w przepastnych fotelach biura MFW)>
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Robert Zawecki (4718 punktów) | Oby, oby!
A sprawa iracka została przegrana rzekłbym prenatalnie. Jak się najpierw traci cnotę, a później negocjuje jej cenę, to taki układ jest do bani. Trzeba było lepiej się cenić. Ale jak dla kogoś telefon z USA jest szczytem ekstazy, to nie będzie się niczego domagał. Co ciekawe dotyczy to w równym stopniu Kwaśniewskiego i Kaczyńskiego - to pewnie efekt naszej zaściankowej mentalności.
|
|
| | | | | | | | |  | | Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów) | >Oby, oby! > A sprawa iracka została przegrana rzekłbym prenatalnie. Jak się najpierw traci cnotę, a później negocjuje jej cenę, to taki układ jest do bani. Trzeba było lepiej się cenić. Ale jak dla kogoś telefon z USA jest szczytem ekstazy, to nie będzie się niczego domagał. Co ciekawe dotyczy to w równym stopniu Kwaśniewskiego i Kaczyńskiego - to pewnie efekt naszej zaściankowej mentalności.
Masz rację. O ironio, najbardziej "stawia: się Amerykanom R. Sikorski, którego niektórzy podejrzewają że "pracuje" dla wuja Sama.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Robert Zawecki (4718 punktów) | >najbardziej "stawia: się Amerykanom R. Sikorski, którego niektórzy podejrzewają że "pracuje" dla wuja Sama. Jeden jedyny z nich, który cośkolwiek wie o świecie. Niestety ma przechlapane, z jednej strony Kaczyński rozwala mu dyplomację. A z drugiej strony Tusk tylko czyha, aby mu numer wyciąć, bo to wciąż konkurent do prezydentury. Na dodatek, świat zachorował na moskiewską miłość i gdzie nie spojrzeć, to ma w plecy. Osobiście go lubię, bo w przeciwieństwie do innych, poza polityką coś osiągnął, coś sobą reprezentuje.
|
|
1 na 1 | Grzegorz (2117 punktów) | Cytat: >ile trzeba mieć bezczelności żeby pisać, że kolejne zadłużanie się ... Cytat:>>Pięknie skoordynowana akcja robienia z ludzkości niewolników bankierów ...
Dopisując się do wątpliwości kolegi Roberta piętro wyżej chciałbym zadać proste pytanie - co oznacza pojecie "linii kredytowej" i czym różni się od pojęcia "kredyt" albo "pożyczka". Mała podpowiedź - szukajcie głównie kwestii kiedy faktycznie dochodzi do zadłużenia, oraz od kiedy pojawiają się jego koszty Myślę, że odpowiedzenie sobie na to proste pytanie uczyni zbędnym wyjaśnienie gdzie tkwi błąd w rozumowaniu. Pozdrawiam PS. Musze przyznać, że rozwiązanie to, jeśli nie zostanie jakoś sknocone w praktyce, to jeden ze sprytniejszych manewrów z jakimi się spotkałem, szczerze podziwiam pomysłowość jego twórcy.
|
|
1 na 1 | Satyr (4285 punktów) |
Nadmienię tylko, że Międzynarodowy Fundusz Walutowy doradzał Argentynie przed upadkiem. Historii krachu finansowego tego kraju nie muszę przypominać.
|
|
 | 1 na 1 | Robert Zawecki (4718 punktów) | > Nadmienię tylko, że Międzynarodowy Fundusz Walutowy doradzał Argentynie przed upadkiem. Historii krachu finansowego tego kraju nie muszę przypominać.1. Parkiet: " FCL został wprowadzony na przełomie marca i kwietnia. Od innych instrumentów MFW różni się tym, że nie wiąże się z koniecznością spełnienia żadnych dodatkowych warunków. Tradycyjne wsparcie z MFW wiąże się najczęściej z koniecznością ograniczenia deficytu budżetowego". 2. M.Gronicki (lewica): " minister finansów Jacek Rostowski dobrze zrobił, występując do MFW o otwarcie dla Polski Elastycznej Linii Kredytowej (FCL)". 3. S.Skrzypek: " NBP od dłuższego czasu zabiegał o formułę, dzięki której Polska mogłaby się wyróżnić na tle krajów środkowoeuropejskich[...] W obecnej sytuacji niepewności co do możliwości finansowania, kiedy są obawy, że może się zrobić ciasno na rynku kredytowym, pozyskanie środków z MFW jest to bardzo pozytywną informacją i bardzo pozytywnym sygnałem dla rynków". 4. S.Gomułka: " zagraniczni inwestorzy mogą teraz chętniej kupować rządowe papiery skarbowe, którymi finansujemy dług publiczny, i będziemy musieli im mniej za to płacić.
- Inwestorzy patrzą nie tylko na ogólny dług danego kraju, ale także na tzw. zadłużenie krótkoterminowe, które trzeba wykupić do roku - mówi Gomułka. - W Polsce ono jest bliskie wartości rezerw walutowych NBP, co jest odbierane jako wysokie ryzyko kłopotów ze spłatą takiego długu.". 5. Od siebie dodam, że ten ruch przygotowywany był od pewnego czasu, o czym świadczyło m.in. podniesienie naszej składki do MFW, co bezpośrednio zwiększyło maksymalną wielkość dostępnego kredytu (składka x10). Ostateczną decyzję chyba wywołała niedawna informacja o tym, że dużo lepiej od nas postrzegana W.Brytania nie zdołała pożyczyć tyle, ile potrzebowała. Polskie potrzeby pożyczkowe to w tym roku około 40 mld $, rząd zapewnił sobie finansowanie połowy z tego - to świetna informacja. Nie są znane szczegóły umowy, ale analitycy cytowani przez Rzepę, określają koszt tego kredytu na połowę kosztu kredytu aktualnie pozyskiwanego na rynku finansowym. Money.pl:Będzie nas to kosztowało 15-20 punktów bazowych bez względu na to czy skorzystamy z finansowania - twierdzi wiceminister finansów Ludwik Kotecki. W przeliczeniu daje to od 30-40 mln dolarów. Jest to jednak mniej niż zapłacił Meksyk, który jako pierwszy skorzystał z tzw.otwartej linii kredytowej, o którą obecnie zabiega Polska. W przypadku Meksyku, opłata za udostępnienie w tym roku, 47 mld dolarów linii kredytowej, wyniosła 27 punktów bazowych, czyli 126 mln dolarów.
Takie opłaty za dostęp do bieżącego finansowania, pomijając skalę pomocy i beneficjenta, to marzenie wielu klientów naszych banków. Przedsiębiorcy i klienci indywidualni chcąc korzystać z tzw. otwartej linii kredytowej zwykle płacą od 100 do 150 punktów bazowych od przyznanej kwoty limitu. To oznacza, że każdy pożyczony milion dolarów kosztowałby przedsiębiorcę od 10 do 15 tysięcy dolarów. Do tego dochodzą oczywiście odsetki od wykorzystanej części kredytu. Klienci naszych banków, w przeciwieństwie do naszego rządu, który wystąpił do MFW o pożyczkę, w czasach ograniczania akcji kredytowej przez banki, mogą jednak takiego finansowania wcale nie otrzymać. PS: Wciąż czekam na uzasadnienie hiobowej wizji roztoczonej przez autora wątku.
|
|
|  | | lipschitz (1674 punktów) | > PS: Wciąż czekam na uzasadnienie hiobowej wizji roztoczonej przez autora wątkuNo nie wiem, hiobową wizję ma najwyraźniej rząd, więc próbuje się asekurować. Jakby na to nie patrzeć, stwierdzono, że jesteśmy poważnie zagrożeni kryzysem, że nasza waluta jest słaba, ale także gospodarka, bo w rzeczywistości to ona decyduje o sile pieniądza. To chyba nie jest optymistyczna wizja? Nie usłyszeliśmy o wspaniałych wizjach, na przykład zwolnień podatkowych czy zusowskich, ograniczaniu koncesji itp. Nic z tych rzeczy. W razie problemów weźmiemy kredyt, a potem jakoś to będzie, najpewniej zadziała niewidzialna ręka wolnego rynku, który raczej cieszy się niewielką wolnością. Otrzymaliśmy złą a nie dobrą wiadomość, nic nie zbudowaliśmy, niczego nam nie przybyło, niczego złego się nie pozbyliśmy. Będziemy się więc ratować kredytem. Jakoś nie widzę tutaj większych różnic w toku myślenia pomiędzy przeciętnym Kowalskim, który popadł w tarapaty, a rządem. Tylko dlaczego od Kowalskiego wymaga się przedsiębiorczości a jego kolejne pożyczki uważa się za nieodpowiedzialne, a od rządu nie wymaga i uważa za odpowiedzialne branie kredytów, to już nie mam najmniejszego pojęcia  Jakoś to będzie, jeśli świat upora się z kryzysem to i my się uporamy, bo polskiej przedsiębiorczości w Polsce niewiele przecież.
|
|
| |  | | Grzegorz (2117 punktów) | >No nie wiem, hiobową wizję ma najwyraźniej rząd, więc próbuje się asekurować. Jakby na to nie patrzeć, stwierdzono, że jesteśmy poważnie zagrożeni kryzysem, że nasza waluta jest słaba, ale także gospodarka, bo w rzeczywistości to ona decyduje o sile pieniądza. To chyba nie jest optymistyczna wizja?
Mam wrażenie, że trochę w tym "galopady". Owa "niesławna" linia kredytowa ma służyć jako straszak na spekulantów walutowych, którzy ostatnio nieźle szarpali złotówką. Nie są to środki pomocowe, nikt nie mówi nawet o kryzysie (co ciekawe, bo ostatnio wszystko odbywa się w jego kontekście) nawet jeśli dojdzie do jej uruchomienia, nie będzie to kasa dla budżetu. Te potencjalne środki mają zatem ustabilizować złotówkę, zwiększając wiarygodność zapowiedzi dot. ewentualnych interwencji, a w ostateczności umożliwiając ich przeprowadzenie, bez zwiększania deficytu budżetowego. Czy to jest taka zła wiadomość? Nasza waluta, w krótkim czasie zyskała sporo i jeśli cały plan wypali dojdzie do jakiejś większej stabilizacji, bo ubędzie chętnych do ryzykowania strat. Teraz tylko pozostaje kwestia czy straszak zadziała i tu z oceną przyjdzie nam poczekać.
Pozdrawiam
|
|
 | 1 na 1 | Robert Zawecki (4718 punktów) | > Historii krachu finansowego tego kraju [Argentyny] nie muszę przypominać. Czasem warto sobie przypomnieć. Dość szczegółowy opis tego kryzysu odnalazłem w materiałach NBP: www.nbp.pl(*)_i_kredyt/2003_04/zulawska.pdf Patrząc na wskaźniki makroekonomiczne, to kryzys nie był aż taki straszny. Natomiast zdjęcia i filmy z rozruchów robią wrażenie. Jednak jakby zrobić zdjęcia z naszych manifestacji górniczych i film do newsów, to Argentyńczycy pewnie nabraliby wrażenia, że mamy u nas rewolucję społeczną.  Wszystkie tego typu kryzysy mają ten sam schemat: 1. Uleganie naciskom politycznym i społecznym na wzrost wydatków socjalnych powyżej dochodów. 2. Wzrost deficytu budżetowego, wzrost zadłużenia, finansowanie długu ze środków zagranicznych, coraz większe uzależnienie od zewnętrznego finansowania. 3. Wahnięcie koniunktury sprawiające, że nie daje się już wystarczająco dużo pożyczać - w efekcie następuje szybka ucieczka kapitału i powstaje wielka luka między potrzebami finansowymi a możliwościami ich zaspokojenia. 4. Panika finansowa, czyli ratuj kasę kto tylko jeszcze może. 5. Krach, a de facto bankructwo systemu. Najzabawniejsze, a właściwie najtragiczniejsze jest to, że schemat ten jest od dawna znany i powtarzalny, a jednak stale miliony ludzi m.in. w Polsce, domagają się jego realizacji, niczym ćmy ciągnące do światła. Czy to racjonalne? Pewnie w jakimś zakresie tak, ale bardzo krótkowzroczne. Tak rodzą się mity, typu: "dobry rząd", czyli dający ludziom pieniądze bez opamiętania i "zły rząd", czyli próbujący powstrzymać katastrofę finansową nadciągającą po "dobrym rządzie".  PS: Schemat w wersji domowej, dla mniej wprawnych ekonomicznie: 1. Bierzemy kredyt na dom, na samochód, na wyposażenie domowe, itd. 2. Wyczerpaliśmy całą swoją zdolność kredytową i zostaje nam zbyt mało by dostatnio żyć, więc bierzemy kredyt "na dowód", otwieramy linię kredytową do swojego rachunku, bierzemy parę kart kredytowych, itd. 3. Następuje wahnięcie gospodarcze... a) rośnie oprocentowanie kredytów i/lub b) tracimy choćby częściowo pracę/ źródło zarobkowania ... przestajemy spłacać zadłużenie na kartach i debetach, w efekcie tracimy kredyt na karcie i linię debetową - miesięczne wydatki znacznie przekraczają nasze możliwości. 4. Banki orientują się w naszej sytuacji i wypowiadają nam kredyty. 5. Komornik zaczyna odbierać nam dobra, bankrutujemy. Kredyty, podobnie jak alkohol, są jak najbardziej dla ludzi. Trzeba jednak pamiętać, że umiar jest cnotą.
|
|
|  | 1 na 1 | darlove (2804 punktów) | Widzisz... Wszystko, co napisales, jest prawda. No, prawie... Ostatnie zdanie jest kluczem do wszystkiego. Otoz, problem Polski (ale nie tylko) polega na tym, ze politykami zostaja ludzie nawet nie przecietnie rozgarnieci, a zwykle debile (w pewnym specyficznym tego slowa znaczeniu, bo wielu z nich jest po prostu wyksztalconymi malwersantami, oportunistami i przekreciarzami). Polityka, a urzednika tym bardziej, nie obchodzi to, ze gospodaruje kasa, olbrzymia kasa, nieracjonalnie i bez dalekowzrocznosci. Politykow obchodzi tylko to, czy koryto za ich rzadow bedzie pelne. Jesli trzeba roztrwonic publiczny grosz, aby sobie zalatwic to, czy tamto, oni chetnie to zrobia. Dopiero po miesiacach (patrz zum Beispiel Buzek i jego Bauc) okazuje sie, ze tam gdzies "sie zrobila" dziura... Ooops! Ale czy nastepny rzad jest lepszy? Nie wydaje mi sie. Wszyscy finansuja biezace potrzeby z pozyczek/kredytow i emisji papierow wartosciowych... na coraz wiekszy procent, bo nikt badziewia nie chce kupowac. Tylko ze to doprowadza do nedzy spoleczenstwo, bo to wlasnie ono bedzie musialo ow dlug splacic. Nie politykierzy.
Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
|
|
|  | | salek (4701 punktów) | >Schemat w wersji domowej, dla mniej wprawnych ekonomicznie: >1. Bierzemy kredyt na dom, na samochód, na wyposażenie domowe, itd. >2. Wyczerpaliśmy całą swoją zdolność kredytową i zostaje nam zbyt mało by dostatnio żyć, więc bierzemy kredyt "na dowód", otwieramy linię kredytową do swojego rachunku, bierzemy parę kart kredytowych, itd. >3. Następuje wahnięcie gospodarcze... >a) rośnie oprocentowanie kredytów i/lub >b) tracimy choćby częściowo pracę/ źródło zarobkowania >... przestajemy spłacać zadłużenie na kartach i debetach, w efekcie tracimy kredyt na karcie i linię debetową - miesięczne wydatki znacznie przekraczają nasze możliwości. >4. Banki orientują się w naszej sytuacji i wypowiadają nam kredyty. >5. Komornik zaczyna odbierać nam dobra, bankrutujemy. > Kredyty, podobnie jak alkohol, są jak najbardziej dla ludzi. Trzeba jednak pamiętać, że umiar jest cnotą. > Hm.. rozumiem zatem, że w punkcie 3 bardzo dobrym rozwiązaniem jest jest wystąpienie o elastyczną linię kredytową?
|
|
| |  | | Robert Zawecki (4718 punktów) | >>3. Następuje wahnięcie gospodarcze... >>a) rośnie oprocentowanie kredytów i/lub >Hm.. rozumiem zatem, że w punkcie 3 bardzo dobrym rozwiązaniem jest jest wystąpienie o elastyczną linię kredytową? Jeśli ta linia pozwoli nam skompensować efekt 3a, to jak najbardziej. Wstępne szacunki mówią, że linia kredytowa z MFW będzie dla nas o połowę tańsza od pozyskiwania tych funduszy na drenowanym rynku finansowym.
W uzupełnieniu... Po ogłoszeniu informacji o linii kredytowej z MFW: 1. CDS, Credit Default Swap, które oddają ryzyko niewypłacalności, czyli de facto pozycjonują dany kraj na międzynarodowym rynku finansowym, wynosiły dla Polski 220 pkt, a wczoraj już tylko 200.
2. W ubiegłym tygodniu rentowność polskich dziesięcioletnich obligacji wynosiła 6,26 proc., a po informacji o pożyczce z MFW - 6,15 proc. Rząd odda więc swoim wierzycielom mniej przy wykupie papierów.
|
|
|  | | Grzegorz (2117 punktów) | > Czasem warto sobie przypomnieć. Dość szczegółowy opis tego kryzysu odnalazłem w materiałach NBP: www.nbp.pl(*)_i_kredyt/2003_04/zulawska.pdf Patrząc na wskaźniki makroekonomiczne, to kryzys nie był aż taki straszny.Świetny materiał, czyta się jak dobry kryminał  Zastanawiający jest w tej historii dziwny upór z jakim tkwiąc w recesji i momentami w deflacji prowadzono taką twardą politykę monetarną. Fatalnie również wyglądała sprawa od strony struktury inwestycji zagranicznych. Podejrzewam że tu właśnie, tj. w połączeniu tych dwóch elementów tkwi jądro problemu. Względne bezpieczeństwo zagwarantowane sztywnością kursu spowodowało że najlepszym ich towarem eksportowym o ile nie wręcz jedynym stały się obligacje. Nie wiem jak Ty to oceniasz, ale jak dla mnie to zbudowano w Argentynie nie tyle system gospodarczy ile system pozyskiwania środków krótkoterminowych z zagranicy. Jak dla mnie modelowa klapa skrajnego długookresowego interwencjonizmu. Zastanawiam się jak utrzymywano ten stabilny kurs, przecież to musiało kosztować. Niesamowite jest też zestawienie tego quasi parytetu z malejącymi stopami rezerw obowiązkowych, skoro rezerwy nie mogły z zasady wpłynąć na podaż pieniądza to jedynym skutkiem ich rozpuszczenia mogło być krótkookresowe zwiększenie płynności, a potem to już zęby w ścianę i szybkie pakowanie walizek przez zarząd. Bardzo pouczający tekst, sam miałem mgliste pojęcie o tym kryzysie, z którego w pamięć zapadły mi głównie zamieszki i niepokoje - dzięki za jego wygrzebanie i podlinkowanie. Pozdrawiam
|
|
| |  | | Robert Zawecki (4718 punktów) | W spokoju przeczytałem jeszcze raz ten materiał - jest wartościowy, choć autorka skoncentrowała się głównie na części finansowej, nieco zaniedbując warunki funkcjonowania gospodarki (te są trudniejsze do zidentyfikowania na odległość). Jak ja to oceniam? Mam wrażenie, że nieco różnimy się optyką. Dla Ciebie szeroko rozumiane rynki finansowe są "oczkiem w głowie". A ja staram się patrzeć na całą gospodarkę jako na proces, w którym rynki finansowe są elementem szerszego kontekstu. Elementem bardzo ważnym, bowiem ogniskującym bieżące efekty całej działalności, ale jednak tylko elementem. Czy moje wrażenie jest słuszne? Cytat:społeczeństwo tradycyjnie bogate, przyzwyczajone do relatywnie wysokiego poziomu życia, jednak zmęczone utrzymującą się od kilku lat recesją. Nie stwarza to przyjaznego klimatu dla reform, z konieczności drastycznie obniżających poziom życia społeczeństwa, i grozi chaosem politycznym Cytat:Dopóki nie pamiętano o zbliżających się terminach wykupu obligacji (przede wszystkim zadłużenia zamienionego na początku dekady na obligacje 10-letnie), dopóty sytuacja nie wydawała się więc alarmująca. Nie podjęto żadnych istotnych zmian w polityce gospodarczej, zwłaszcza pieniężnej. Do zmian polegających głównie na liberalizacji rynku pracy, które pozwoliłyby na zwiększenie konkurencyjności gospodarki, oraz na zmniejszeniu nierównowagi finansów publicznych dzięki zdyscyplinowaniu finansowemu rządów prowincji nawoływał twórca planu wymienialności, Domingo Cavallo, toteż został usunięty z rządu Cytat:zajmował fotel prezydencki przez zaledwie 8 dni. Ogłosił moratorium długu publicznego w wysokości 155 mld USD [...] i został odwołany przez swoją własną partię [...] tekę ministra gospodarki objął - jak się okazało na trzy miesiące... Tych cytatów mogłoby być znacznie więcej, ale jakoś słabo mi się kopiują. Ale te i tak wystarczą, aby dobry obserwator mógł wyciągnąć wnioski w zakresie praprzyczyn. 1. Słabo wyedukowane ekonomicznie społeczeństwo, które było przyzwyczajone do wysokiego standardu życia. Jednak ten standard zaczął przekraczać możliwości państwa. Typowy model socjalno-roszczeniowy (by nie użyć mojego ulubionego słowa). 2. Słaba klasa polityczna, dla której nie istniało nic innego niż krótkoterminowe utrzymanie się przy władzy. Populistyczne hasła zmierzające do przypodobania się społeczeństwu i utrzymaniu władzy. Brak woli do usunięcia przyczyn pełzającego kryzysu. Preferowanie spychologii i zażegnywanie doraźnych problemów - uzyskanie chwili oddechu przez ulokowanie obligacji na 5 czy 10 lat, było traktowane jako całkowite załatwienie problemu. No, ale skoro okres sprawowania władzy liczono w dniach lub miesiącach, to czego było oczekiwać. 3. W sferze gospodarki materialnej zwraca uwagę blokowanie działania praw rynkowych i odchodzenie od samoregulacji. Narastało "ręczne" sterowanie. Realia gospodarcze były coraz bardziej sztuczne. A robienie dewaluacji z 1:1 na 2:1, z dnia na dzień, kompletnie wywraca do góry nogami rachunek ekonomiczny, a kontrakty zwykle są terminowe. Historia dowiodła, że gospodarka regulowana kompletnie się nie sprawdza, ale jakoś to nikomu nie przyszło do głowy. 4. W sferze gospodarki finansowej muszę przyznać, że dokonywano wręcz majstersztyków, aby zapewnić finansowanie narastających potrzeb. Przez wiele lat pozwalało to na odsuwanie krachu na następne lata. Gdyby ten czas wykorzystano na reformy, to pewnie teraz byliby dumni z "cudu gospodarczego". Niestety, żadnych reform czy zmian nie dokonano. Znieczulenie jest ważne, bowiem pozwala na usunięcie przyczyn choroby. Jednak notoryczne znieczulanie, czyli leczenie objawowe, prowadzi do takiego rozwoju choroby, że czasem pozostaje już tylko obcięcie sobie kończyny. Do tego właśnie doszło w Argentynie. Te wszystkie udane kombinacje finansowe pozwalały dłuższy czas na odsuwanie problemu, ale paradoksalnie właśnie sukcesy w tym zakresie spowodowały, że nieuchronny kryzys, który w końcu nadszedł, był głębszy niż mógłby być, gdyby finansowanie było mniej skuteczne. To trochę jak ze spychaczem pchającym przed sobą coraz większą górę - z boku wszyscy widzą, że jest tylko kwestią czasu, kiedy góra przysypie spychacz. Ale sam operator spychacza jakoś dziwnie nie dostrzega tego problemu, bo brak mu szerszego i dalszego spojrzenia. Im operator spychacza jest sprawniejszy, tym większą górę jest zdolny popychać przed sobą, ale też tym większa jest katastrofa, kiedy w końcu ta góra go przysypie. 5. Z braku miejsca jeszcze tylko skrótowo: a) Wobec potężnego globalnego rynku finansowego tylko dwie gospodarki mogą bawić się w "kotka i myszkę" - amerykańska i europejska. b) Pozostałe gospodarki, jak "fordancerki", muszą się bardzo dobrze prowadzać, a i tak nie mają pewności, czy ktoś w dogodnym dla siebie terminie nie dokona na nich gwałtu. c) Ostatni kryzys pokazuje, że czym większe uzależnienie od finansowania zewnętrznego, tym większe straty w sytuacji dekoniunktury. To, co uchodzi przy hossie, staje się śmiertelnym zagrożeniem przy bessie. Zatem warto tak prowadzić działania, aby pozostawić sobie pewne pole manewru. Na przykład nie brać kredytu na 130% wartości mieszkania, a tylko na 75-80% - to bezpieczniejsze, choć w okresie hossy mniej zyskowne. d) Klasyczne ujęcie finansów przedsiębiorstw miało dylemat, czy stosunek własnego kapitału do zewnętrznego ma być 1:2 czy 2:1. Współcześnie oszczędzanie przestało być modne, a zapanowała moda na dużo agresywniejsze korzystanie z finansowania zewnętrznego. W efekcie korzystamy z większej ilości dóbr, które nie są naszą własnością, a każdy spadek koniunktury wpędza nas w niebezpieczny kryzys. Zostało to też przeniesione na poziom państwa - rządzący już nie myślą o spłacaniu zadłużenia, a jedynie o jego rolowaniu. Koniec końców wyrolujemy się sami.
|
|
| | |  | | Grzegorz (2117 punktów) | > W spokoju przeczytałem jeszcze raz ten materiał - jest wartościowy, choć autorka skoncentrowała się głównie na części finansowej, nieco zaniedbując warunki funkcjonowania gospodarki (te są trudniejsze do zidentyfikowania na odległość).> Jak ja to oceniam? Mam wrażenie, że nieco różnimy się optyką. Dla Ciebie szeroko rozumiane rynki finansowe są "oczkiem w głowie". A ja staram się patrzeć na całą gospodarkę jako na proces, w którym rynki finansowe są elementem szerszego kontekstu. Elementem bardzo ważnym, bowiem ogniskującym bieżące efekty całej działalności, ale jednak tylko elementem. Czy moje wrażenie jest słuszne?Materiał dotyczył głównie części finansowej, posłużyłem się więc tą optyką. Z drugiej strony mam wrażenie, że niewiele napisano o szerszym kontekście gospodarczym głównie z uwagi na brak działań w tym zakresie. > 4. W sferze gospodarki finansowej muszę przyznać, że dokonywano wręcz majstersztyków, aby zapewnić finansowanie narastających potrzeb. Przez wiele lat pozwalało to na odsuwanie krachu na następne lata. Gdyby ten czas wykorzystano na reformy, to pewnie teraz byliby dumni z "cudu gospodarczego". Niestety, żadnych reform czy zmian nie dokonano.I o to głównie chodzi. Dług stał się głównym towarem eksportowym, tymczasem nie wiele, lub zgoła nic, nie działo się w sferze realnej gospodarki. Inwestycje zagraniczne polegały na zakupie długu, a nie na rozbudowie przemysłu czy usług, więc "inwestycjami" to one były ale tylko z punktu widzenia wierzycieli. Do absurdu posunięto inżynierię finansową choć zgadzam się z Tobą że Argentyńczycy popisali się tu niebywałym wprost sprytem i kreatywnością. Dzięki ogólnie niezgorszym wskaźnikom jakoś to wychodziło, aż zbiegło się w czasie zbyt wiele czynników. > c) Ostatni kryzys pokazuje, że czym większe uzależnienie od finansowania zewnętrznego, tym większe straty w sytuacji dekoniunktury. To, co uchodzi przy hossie, staje się śmiertelnym zagrożeniem przy bessie. Zatem warto tak prowadzić działania, aby pozostawić sobie pewne pole manewru. Na przykład nie brać kredytu na 130% wartości mieszkania, a tylko na 75-80% - to bezpieczniejsze, choć w okresie hossy mniej zyskowne.Zgadzam się, mój próg dla nieruchomości wynosił 50-60% co z resztą dawało też relatywnie mniejsze oprocentowanie. > d) Klasyczne ujęcie finansów przedsiębiorstw miało dylemat, czy stosunek własnego kapitału do zewnętrznego ma być 1:2 czy 2:1. Współcześnie oszczędzanie przestało być modne, a zapanowała moda na dużo agresywniejsze korzystanie z finansowania zewnętrznego.To moim zdaniem skutek "parcia na rozwój" za wszelką cenę, skoro regulator sam do tego zachęcał, stymulując popyt, trudno się dziwić ludziom. Zyski na poziomie 15-20% przestały się liczyć, w czasie kiedy byle jaki fundusz akcji pokazywał 100 i więcej. Wiele firm przestało w ogóle patrzeć długofalowo tylko pchało się w to co było na topie i tak np. firmy odzieżowe brały się deweloperkę, a ludzie kupowali dziury w ziemi - teraz jest płacz i zgrzytanie zębami  > W efekcie korzystamy z większej ilości dóbr, które nie są naszą własnością, a każdy spadek koniunktury wpędza nas w niebezpieczny kryzys. Zostało to też przeniesione na poziom państwa - rządzący już nie myślą o spłacaniu zadłużenia, a jedynie o jego rolowaniu. Koniec końców wyrolujemy się sami. To prawda, nie wiem tylko czy kierunek przenoszenia się zjawiska nie był odwrotny. Tak jak to ładnie ujął Greenspan, parafrazując - stymulacja kredytowa miała uczynić ludzi bogatszymi, przez co i państwo będzie bogatsze, no i się trochę wszyscy przejechali. Pozdrawiam
|
|
| | | |  | | Robert Zawecki (4718 punktów) | W uzupełnieniu... kryzys argentyński a sprawa polska: Cytat:Jak trzeba, to zwiększymy poziom deficytu budżetowego i średnio będzie nas interesowała reakcja otoczenia zewnętrznego. To Leszek Miller, wieloletni premier naszego rządu. W zakresie analfabetyzmu ekonomicznego lokuje się na poziomie Jarosława Kaczyńskiego - powinni uścisnąć sobie dłonie, jak socjalista socjaliście.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|