 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
| Napisano | Autor | Tytuł | | 20-04-2009 16:41 | nabuko (673 punktów) (zablokowany) | Kto rządzi tym swiatem?
3 na 5 | Forum nazywa się "Racjonalista", więc mam takie proste pytanie: Jak to co można przeczytać bez specjalnych poszukiwań, a dotyczy głodu na świecie w XXI wieku, ma cokolwiek wspólnego z racjonalnością ludzi jako gatunku myślącego i przejawiającego cechy inteligentnego działania. Kto rządzi finansami tego świata, naprawdę ludzie? Czy może "zezwierzęcone bydlaki" tylko przez pomyłkę mające się za istoty inteligentne. Jak ludzi posiadających władzę i miliardy dolarów można nazwać ludźmi, skoro spokojnie stoją z boku w obliczu milionów osób umierających z głodu i nędzy. Co na to forumowi racjonaliści? Czy to forum wystosowało chociaż jakąkolwiek odezwę do rządzących tym światem by zaczęli postępować racjonalnie? Czy ktoś z Was ma jakiś pomysł na rozwiązanie raz na zawsze tego typu problemów dotykających ludzkość? Nie oczekuję cudów mądrości i elokwencji, ale jeśli ktoś nie ma nic do powiedzenia, to chociaż niech się nie odzywa, bo w tym temacie nie przystoi żartować i sobie wzajemnie dogryzać. Z góry dziękuję - nabuko. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
10 na 10 | Robert Zawecki (4718 punktów) | Postaram się odpowiedzieć z odpowiednią nabożnością: 1. Racjonalność nie jedno ma imię, a przynajmniej trzy, przynajmniej wg SJP PWN. 2. Czyny racjonalne w krótkim okresie, niekoniecznie muszą okazać się racjonalnymi w dłuższym okresie. 3. Sprawy racjonalne w wąskim kontekście, mogą przestać być nimi w szerszym kontekście i na odwrót. Reasumując, racjonalizm jest jak najbardziej względny, nie aspiruje do miana mądrości absolutnej, bo taka nie istnieje.
>Jak to co można przeczytać bez specjalnych poszukiwań, a dotyczy głodu na świecie w XXI wieku, ma cokolwiek wspólnego z racjonalnością ludzi jako gatunku myślącego i przejawiającego cechy inteligentnego działania. 1. Za skokowy (200%) wzrost głodujących i umierających z głodu odpowiedzialni są ekolodzy, a konkretnie ich wymysły dotyczące biopaliw. Tym sposobem, ekoterroryści mają na swoim sumieniu więcej ofiar niż np. Al-Kaida. Czy ekolodzy działali nieracjonalnie? W to nie wierzę. Jakiś interes w tym musieli mieć.
2. Czy masowe rozmnażanie się ludzi w głodującej Afryce jest racjonalne? W pierwszym odruchu można zakrzyknąć, że NIE, bo po co rodzić dzieci skazane na śmierć i głód? A jednak strategia masowej reprodukcji, znacząco powyżej możliwości ekosystemu, jest strategią ukształtowaną ewolucyjnie i powszechną w Naturze. I realizacja tej właśnie strategii doprowadziła człowieka na szczyt drzewa ewolucji. I jeszcze jedno - jeśli porównasz zmiany demograficzne w biednej Afryce i bogatej Europie, to łatwo dojdziesz do wniosku, że strategia Afryki jest skuteczniejsza, zatem bardziej... racjonalna.
>Kto rządzi finansami tego świata, naprawdę ludzie? Czy może "zezwierzęcone bydlaki" tylko przez pomyłkę mające się za istoty inteligentne. Jak ludzi posiadających władzę i miliardy dolarów można nazwać ludźmi, skoro spokojnie stoją z boku w obliczu milionów osób umierających z głodu i nędzy. 1. Ludzie, jak najbardziej ludzie, bowiem ludzie od zarania dziejów walczyli o ograniczone dobra. Metody i narzędzia walki zmieniają się, ale cel pozostaje wciąż ten sam - zapewnić przetrwanie i rozwój jednostkom najlepiej przystosowanym.
2. A od ilu miliardów dolarów - wg Ciebie - człowiek przestaje być człowiekiem i dlaczego?
3. Poza tym, pomyśl ile miliardów ludzi byłoby w tej chwili na naszej planecie, jeślibyśmy wszystkich dożywiali? Czy nasz ekosystem byłby w stanie to wytrzymać? Nie, więc chciałbyś regulacji urodzin, np. pod postacią przymusowych powszechnych aborcji?
>Co na to forumowi racjonaliści? Czy to forum wystosowało chociaż jakąkolwiek odezwę do rządzących tym światem by zaczęli postępować racjonalnie? Odezwy i przemówienia pozostawiam politykom. Mała produktywność jest ich cechą wyróżniającą.
>Czy ktoś z Was ma jakiś pomysł na rozwiązanie raz na zawsze tego typu problemów dotykających ludzkość? Jest kilka, można na przykład parę tysięcy wybranych osób zgromadzić w podziemnym silosie, a resztę wytruć, a po kilku latach przyroda dokona samooczyszczenia i będzie można wyjść z tej arki, mając do dyspozycji cały świat. Podobna historia, na bazie potopu, była opisana w jednej z popularniejszych książek. Inna możliwość, globalny komputer Echelon dochodzi do wniosku, że ludzie są szkodnikami, więc zostawia garstkę w zoo, a resztę unicestwia. Po jakimś czasie komputer od nadmiaru rozumu zawiesza się definitywnie i ta garstka stanowi zaczyn nowej ludzkości. W Hollywood było i jest zatrzęsienie tego typu pomysłów. Osobiście uważam, że trzeba zaufać mechanizmowi, który wyprowadził nas na piedestał, czyli przystosowaniu ewolucyjnemu. Najlepsi przetrwają, inne założenie prowadziłoby do degeneracji naszego gatunku.
|
|
 | nabuko (673 punktów) (zablokowany) |
>Postaram się odpowiedzieć z odpowiednią nabożnością:
No może nie tyle o nabożność co o powagę mi chodziło i o to, by w tym wątku powstrzymać się od krótkich ripost krytycznych w stosunku do innych piszących.
>Reasumując, racjonalizm jest jak najbardziej względny, nie aspiruje do miana mądrości absolutnej, bo taka nie istnieje.
Zgoda, ale zawsze można znaleźć rozwiązanie, które według obiektywnych kryteriów, można uznać za najlepsze, najrozsądniejsze w danej sytuacji. Czy takimi można nazwać pozorne działania najbogatszych i najbardziej wpływowych ludzi świata, którzy ograniczają się do przekazywania jakichś tam pieniędzy do dyspozycji organizacji charytatywnych i specjalistycznych agend przy ONZ.
>1. Za skokowy (200%) wzrost głodujących i umierających z głodu odpowiedzialni są ekolodzy, (...) Czy ekolodzy działali nieracjonalnie? W to nie wierzę. Jakiś interes w tym musieli mieć.
W dużej mierze masz rację, ale "racjonalność" ekologów dążących do swoich celów bez problemu zniwelować mogą decydenci finansowi świata, gdyby tylko chcieli. Zwalanie winy na ekologów, to tylko jedna z ich wymówek. Człowiek jako istota inteligentna potrafi znaleźć takie rozwiązanie, by i "wilk był syty i owca cała". Należało i dbać o ekologię i o to by nie doprowadzić do wzrostu liczby głodujących, to było możliwe z racjonalnego punktu widzenia, zabrakło woli do odpowiednich decyzji.
>2. Czy masowe rozmnażanie się ludzi w głodującej Afryce jest racjonalne?(....) - jeśli porównasz zmiany demograficzne w biednej Afryce i bogatej Europie, to łatwo dojdziesz do wniosku, że strategia Afryki jest skuteczniejsza, zatem bardziej... racjonalna.
Tu się z Tobą nie zgodzę. Nawet pomijając to, że Ty wszystko przepuszczasz przez pryzmat ewolucyjnego myślenia, które ja uznaję za błędne, to nie masz racji. Jakkolwiek by nie spojrzeć, to "efekt ewolucyjny" nie zależy od liczby potomstwa i liczby osobników w populacji w ogóle, tylko od tego ile z nich dożywa wieku rozrodczego i jaka jest zdolność całej populacji do korzystania z owoców środowiska. W tym kontekście Afryka przegrywa ewolucyjnie na całej linii. Wzrost liczby nie przekłada się na opanowane zasoby środowiska.
A gdy pominiemy myślenie ewolucyjne, które uważam za błędne, to dochodzimy do zupełnie innych wniosków. To nie "produkowanie" dużej liczby potomstwa z której część przeżyje powinno być domeną istot inteligentnych, tylko takie dopasowanie populacji i przyrostu naturalnego by zharmonizować możliwości środowiska i potrzeby naszego gatunku.
Już dawno powinna zostać obliczona i podana optymalna liczba ludności świata i powinny zostać wdrożone skoordynowane programy międzynarodowe monitorujące rozrodczość w poszczególnych regionach świata, np. propagujące odpowiednio bezpieczne i darmowe środki antykoncepcyjne tam gdzie rozrodczość staje się zagrożeniem dla całej ludzkości. Pozwalanie na niekontrolowaną rozrodczość ludzi, a potem przyglądanie się biernie jak umierają z głodu, to "racjonalność" najgorsza z możliwych. Zapewniam Cię, że gdyby mieszkańcom "regionów głodu" zapewnić minimum socjalnych warunków i pracę, to dobrowolnie zgodziliby się na stosowanie środków antykoncepcyjnych. Prosta zasada coś za coś. Pomożemy Wam, ale panujcie nad rozrodczością. Brak pomocy z jednoczesnym biernym ( że o czynnym napędzaniu głodu przez chciwość, nie wspominając) przyglądaniem się śmierci głodowej milionów dzieci, to współudział w ich przychodzeniu na świat i potem współodpowiedzialność za ich śmierć..
>>Kto rządzi finansami tego świata, naprawdę ludzie? Czy może "zezwierzęcone bydlaki" tylko przez pomyłkę mające się za istoty inteligentne.... >1. Ludzie, jak najbardziej ludzie, bowiem ludzie od zarania dziejów walczyli o ograniczone dobra.(...)
To tylko ewolucyjna propaganda. Przetrwanie jednych nie musi oznaczać śmierci z głodu innych. Nie dzisiaj przy tak ogromnym bogactwie i nadprodukcji żywności. To sposób jej wykorzystania i niesprawiedliwość podziału jest źródłem tego problemu, nie to, że najlepiej przystosowani "walczą o byt". Oni mieli by dużo lepszy byt i zadowolenie z życia, gdyby obok nich nie ginęły dzieci z głodu i nędzy. Chyba że tak właśnie chcą, to wtedy jednak nie są ludźmi w pozytywnym znaczeniu tego słowa, tylko potworami skazującymi innych na głodową śmierć, gdy sami opływają w nadmiar wszelkich dóbr niezbędnych do przetrwania.
>2. A od ilu miliardów dolarów - wg Ciebie - człowiek przestaje być człowiekiem i dlaczego?
To nie kwestia liczby miliardów posiadanych w ogóle. Tylko liczby miliardów "wolnych", które mogłyby posłużyć na cel naprawy świata, lub które ma się pod kontrolą z racji władzy posiadanej, nie samych pieniędzy. Równie winny śmierci głodujących jest miliarder produkujący np. buty, co mający jakąś pensję decydent w banku, czy w rządzie, czy w jakiejś międzynarodowej instytucji. To nie tyle miliardów potrzeba, co planu i woli zlikwidowania problemu wśród rządzących finansami tego świata.
>3. Poza tym, pomyśl ile miliardów ludzi byłoby w tej chwili na naszej planecie, jeślibyśmy wszystkich dożywiali?
Nie pleć bzdur. Jakoś najlepiej dożywione społeczeństwa nie mnożą się tylko wręcz cofają w swej liczbie. Gdyby dobra były dzielone racjonalnie i istniała względnie sprawiedliwa polityka światowa, to mogło by być nas dzisiaj mniej a nie więcej. Człowiek ma rozum i wolną wolę. Płodzenie dzieci, to nie "zwierzęcy odruch" tylko najczęściej świadoma decyzja, którą można kontrolować.
>.. Nie, więc chciałbyś regulacji urodzin, np. pod postacią przymusowych powszechnych aborcji?
Nie popadaj ze skrajności w skrajność. Odrobina zaufania do inteligencji ludzi, by się przydała.
>>Czy ktoś z Was ma jakiś pomysł na rozwiązanie raz na zawsze tego typu problemów dotykających ludzkość? > Jest kilka, można na przykład ........
A prosiłem, by dowcipy sobie darować w tym temacie.
pozdr.
|
|
|  | 5 na 5 | Robert Zawecki (4718 punktów) | > można znaleźć rozwiązanie, które według obiektywnych kryteriów Obiektywne kryteria definiowane przez ludzi nie istnieją, w praktyce zawsze są wypadkową różnych sił i interesów. A metapozycja to mit psychologów. > pozorne działania najbogatszych i najbardziej wpływowych ludzi świata, którzy ograniczają się do przekazywania jakichś tam pieniędzy To nie są działania pozorne, ale jak najbardziej racjonalne działania marketingowe PR. > do dyspozycji organizacji charytatywnych i specjalistycznych agend przy ONZ Efektywność działania tych organizacji jest żałosna a poziom złodziejstwa niewyobrażalny i sięgający samego szczytu ONZ. > bez problemu zniwelować mogą decydenci finansowi świata, gdyby tylko chcieli Ale z jakiego powodu powinni chcieć? Jaki w tym mogą mieć interes? > "wilk był syty i owca cała" Raczej, i wilk się nie najadł, i owca nie przeżyła.  > Należało i dbać o ekologię i o to by nie doprowadzić do wzrostu liczby głodujących Też uważam, że ekolodzy winni są zbrodni. > wszystko przepuszczasz przez pryzmat ewolucyjnego myślenia, które ja uznaję za błędne To wciąż jeszcze wolny kraj i możesz tak uważać, co w żaden sposób nie zmieni faktu, że ewolucja działa od miliardów lat i doprowadziła do wyewoluowania tak pięknej istoty jaką jest młoda kobieta. > "efekt ewolucyjny" nie zależy od liczby potomstwa Nie mam pojęcia co to jest ten "e.e.", ale czym więcej potomstwa, tym większa szansa (prawdopodobieństwo), że znajdzie się wśród nich jednostka ponadprzeciętna. > jaka jest zdolność całej populacji do korzystania z owoców środowiska Jedno z mądrych praw mówi, że niezależnie od ilości zasobów, tylko funkcją czasu jest, kiedy wszystkie zostaną wykorzystane i zacznie ich brakować. > W tym kontekście Afryka przegrywa ewolucyjnie na całej liniiA właśnie, że nie - ludność 1900/2008r.: Europa - 408 / 732 mln Afryka - 133 / 973 mln Liczby pokazują wyraźnie większą efektywność zwiększonej prokreacji. > A gdy pominiemy myślenie ewolucyjneTo jakbyśmy zupełnie wyłączyli myślenie. > To nie "produkowanie" dużej liczby potomstwa z której część przeżyje powinno być domeną istot inteligentnych, tylko takie dopasowanie populacji i przyrostu naturalnego by zharmonizować możliwości środowiska i potrzeby naszego gatunku A kim Ty jesteś żeby o tym decydować - Bogiem, Stalinem czy innym chińskim tyranem? Chcesz odbierać prawa jednostkom - czy to racjonalne? Wyobraź sobie, że Natura od zawsze harmonizuje liczebność populacji z możliwościami środowiska. > Już dawno powinna zostać obliczona i podana optymalna liczba ludności świata i powinny zostać wdrożone skoordynowane programy międzynarodowe monitorujące rozrodczość w poszczególnych regionach świata To wizja globalnego systemu totalnego zniewolenia, który całkowicie odrzucam. > propagujące odpowiednio bezpieczne i darmowe środki antykoncepcyjne Nic to nie daje - nasze kobiety są ponoć 10x bardziej "uświadomione", mają dostęp do antykoncepcji, a i tak domagają się tu na forum prawa do nieskrępowanego skrobania. > Pozwalanie na niekontrolowaną rozrodczość ludzi, a potem przyglądanie się biernie jak umierają z głodu, to "racjonalność" najgorsza z możliwych Ludzie nie są bezwolnymi zwierzętami - chcą się rozmnażać, to się rozmnażają. Nie chcą, to nie muszą. Każdy człowiek ponosi konsekwencje swoich działań, jedną z nich jest wysoka śmiertelność afrykańskich dzieci. Jednak te straty wpisane są w model działania. Podobnie jak wysoka śmiertelność w radzieckiej armii podczas wojny światowej. > Zapewniam Cię, że gdyby mieszkańcom "regionów głodu" zapewnić minimum socjalnych warunków i pracę, to dobrowolnie zgodziliby się na stosowanie środków antykoncepcyjnych Chcesz odebrać pracę Polakom i dać ją mieszkańcom Afryki - a dlaczego tak? Czym Ci Polacy zawinili, że chcesz im odebrać pracę i skazać na biedę? > współudział w ich przychodzeniu na świat i potem współodpowiedzialność za ich śmierć Osobiście nie biorę udziału w powiększaniu liczebności ludów Afryki, więc nie widzę powodu do brania za to odpowiedzialności. Ludzie są wolni i odpowiedzialni za swoje czyny. > Przetrwanie jednych nie musi oznaczać śmierci z głodu innych Przy ograniczonych zasobach żywności i nadmiernym rozmnażaniu - jak najbardziej tak. > Nie dzisiaj przy tak ogromnym bogactwie i nadprodukcji żywności Jakoś nie dostrzegam nadprodukcji żywności w Afryce. > To sposób jej wykorzystania i niesprawiedliwość podziału jest źródłem tego problemu Gadasz jak rasowy komunista.  > Oni mieli by dużo lepszy byt i zadowolenie z życia, gdyby obok nich nie ginęły dzieci z głodu i nędzy. Zapewniam Cię, że obok mnie dzieci nie giną z głodu i nędzy. Niech każdy zadba o to samo i nie będzie problemu. > nie są ludźmi w pozytywnym znaczeniu tego słowa Ludzie są ludźmi, niezależnie od znaczenia tego słowa. > skazującymi innych na głodową śmierć Ależ oni sami skazują się na śmierć głodową poprzez nadmierne rozmnażanie - nikt ich do tego nie zmusza. > Równie winny śmierci głodujących jest miliarder produkujący np. buty, co mający jakąś pensję decydent w banku, czy w rządzie, czy w jakiejś międzynarodowej instytucji. To nie tyle miliardów potrzeba, co planu i woli zlikwidowania problemu wśród rządzących finansami tego świata. Wszystkich oskarżasz o zbrodnie, tylko nie dostrzegasz żadnej winy samych zainteresowanych. > Człowiek ma rozum i wolną wolę. Płodzenie dzieci, to nie "zwierzęcy odruch" tylko najczęściej świadoma decyzja, którą można kontrolować. I właśnie cały czas o tym piszę - taka ich wola, to się namnażają. > Nie popadaj ze skrajności w skrajność. Odrobina zaufania do inteligencji ludzi, by się przydała. To dlaczego nie masz zaufania do inteligencji mieszkańców Afryki? Uważasz ich za gorszych ludzi?
|
|
| |  | nabuko (673 punktów) (zablokowany) |
Robert Zawecki > >można znaleźć rozwiązanie, które według obiektywnych kryteriów> Obiektywne kryteria definiowane przez ludzi nie istnieją, w praktyce zawsze są wypadkową różnych sił i interesów. A metapozycja to mit psychologów.Trochę przyciąłeś kontekst mojego sformułowania. Napisałem: zawsze można znaleźć rozwiązanie, które według obiektywnych kryteriów, można uznać za najlepsze, najrozsądniejsze w danej sytuacji. Nie pisałem, że te rozwiązania będą idealne, czy jakoś "bezwzględnie obiektywne", ale, że można je będzie uznać za najlepsze, najrozsądniejsze w danej sytuacji. A to jest możliwe, nawet bez jakichś specjalnych definicji obiektywizmu. Wystarczy przyjąć odpowiedni układ odniesienia. Czyli wystarczy nie patrzeć przez pryzmat korzyści lokalnych jakiegoś regionu, ale odnieść to do dobra ludzkości i dbania o planetę jako całość. Racjonalistą można być zarówno w pokonywaniu swoich małych indywidualnych problemów, jak i rozwiązując problemy globalne. To tylko kwestia skali. > >bez problemu zniwelować mogą decydenci finansowi świata, gdyby tylko chcieli> Ale z jakiego powodu powinni chcieć? Jaki w tym mogą mieć interes?W tym cały problem. Teoria Ewolucji zniszczyła idee braterstwa i współpracy międzyludzkiej. Liczy się zysk i interes. Jak nie ma w czymś interesu, to według ewolucjonistów nie ma powodu tego robić. To jest chore i krótkowzroczne. Nasza planeta opanowana prawie w całości przez człowieka, to jedno wielkie naczynie połączone. Już choćby choroby, które mogą "wylęgnąć" się w regionach głodu nędzy nie znają granic i ceł. Niszcząc potencjalne ośrodki epidemii dbaliby też o swój interes. W takich ośrodkach nędzy i głodu, lęgnie się także nienawiść do bogatych i chęć pomsty za najbliższych. Kiedyś ktoś, sprytny i inteligentny może zabawić się we współczesnego "Konrada Wallenroda" i pielęgnując pragnienie zemsty wkradnie się na najwyższe szczyty by dokonać zniszczenia od środka. Do tego ludzie zagrożeni głodem, by przeżyć dewastują środowisko naturalne w skali która kiedyś może "odbić się czkawką" bogatym w zupełnie innym regionie świata. Znam także dużo ważniejszy interes jaki powinni widzieć najbogatsi w doprowadzeniu naszej planety do stanu pokoju i powszechnego dobrobytu. Tylko Ty go nie pojmiesz, wierząc, że wszytko co nas dotyczy ma związek z ewolucją, a nie inteligentnym projektowaniem. Zakładając bowiem, że istnieje jakaś ISW (Inteligentna Siła Wyższa), musimy też przyjąć, że posiada ona możliwości technologiczne obdarzenia nas życiem wiecznym i wypuszczenia nas na kosmiczne szlaki zasiedlania innych planet. Nigdy nie doczekamy się pokojowego kontaktu z nią jeśli nie doprowadzimy się jako ludzkość do "cywilizowanego stanu". Tym samym dbając o swój dobrobyt materialny przez te kilkadziesiąt marnych lat, zaprzepaszczają swoje szanse na dobrobyt wieczny. Jeśli mam rację, to nie ma dla najbogatszych tego świata lepszego "interesu" i nigdy nie będzie. > >"wilk był syty i owca cała"> Raczej, i wilk się nie najadł, i owca nie przeżyła. Raczej jesteś tylko złośliwy i nie chcesz dostrzec, że na naszej planecie jest wystarczająco surowców i bogactw dla wszystkich. Problem istnieje jedynie z ich sprawiedliwym wykorzystaniem i dystrybucją. Nikt nie twierdzi, że mamy chodzić wszyscy w równych mundurkach, jeździć takimi samochodami i mieszkać w podobnych domkach. Różnorodność jest piękna i bogaci są jak najbardziej potrzebni. Tylko dopóki istnieją wojny, głód, nędza i bezsensowna wegetacja, obok kuriozalnych bogactw, to jest to zło najgorsze z możliwych, to zbrodnia która powinna być zakwalifikowana jako świadome ludobójstwo, a winni jej osądzeni w międzynarodowych procesach. > To wciąż jeszcze wolny kraj i możesz tak uważać, co w żaden sposób nie zmieni faktu, że ewolucja działa od miliardów lat i doprowadziła do wyewoluowania tak pięknej istoty jaką jest młoda kobieta.Tu się nie zrozumiemy. Według mojej oceny faktów, ewolucja jako mechanizm powstania kobiety nigdy nie miała miejsca, a Twoja wiara w takie bajki, powinna być zgodnie z konstytucją, Twoją osobistą sprawą kontemplowaną w zaciszu domowym. Nigdy mity ewolucyjne nie powinny mieć wpływu na politykę międzynarodową i stosunek człowieka do człowieka. > >A gdy pominiemy myślenie ewolucyjne> To jakbyśmy zupełnie wyłączyli myślenie.Masz sobie prawo tak myśleć, ale nie zmienia to faktu, że NIKT NIGDY PRAWDZIWOŚCI EWOLUCJI NIE UDOWODNIŁ I JUŻ NIE UDOWODNI, BO TO FIZYCZNIE NIEMOŻLIWE.Dalej nasze rozumienie problemu całkowicie się już rozjeżdża, więc nie komentuję. Szkoda mi czasu, na polemikę z Tobą, wolę go zostawić dla ciekawszych wypowiedzi. pozdr.
|
|
| | |  | 4 na 4 | Robert Zawecki (4718 punktów) | >Nie pisałem, że te rozwiązania będą idealne Napisałeś to, co napisałeś. A teraz nie odwracaj kota ogonem, nie dorabiaj ideologii i nie racjonalizuj. Bądź konsekwentny i opieraj się na argumentach merytorycznych.
>Wystarczy przyjąć odpowiedni układ odniesienia Tak, zmiana układu odniesienia potrafi znacznie poprawić samopoczucie.
>Czyli wystarczy nie patrzeć przez pryzmat korzyści lokalnych jakiegoś regionu, ale odnieść to do dobra ludzkości i dbania o planetę jako całość Jest taka sentencja - myśl globalnie, działaj lokalnie. A działając lokalnie nie możemy ignorować korzyści lokalnych. Pojedynczy człowiek nie ma globalnych mocy sprawczych, działa w swoim środowisku i oddziałuje na bliskie otoczenie. Każdy niech dba o swoje środowisko i otoczenie, a będzie dobrze. Koncepcja, aby Polacy, zamiast budować drogi w Polsce, zaczęli je budować ze swoich środków w afrykańskim buszu, jest dla mnie surrealistyczna.
>Teoria Ewolucji zniszczyła idee braterstwa i współpracy międzyludzkiej Teoria sama z siebie niczego nie niszczy, bowiem opisuje rzeczywistość, a nie dokonuje jej kreacji. Nie dostrzegam zniszczenia współpracy międzyludzkiej - ludzie wciąż ze sobą współpracują. Oczywiście w takich grupach, w jakich mają możliwość wzajemnej komunikacji, co ogranicza pojemność ludzkiego mózgu. Kognitywistyka się tym zajmuje szczegółowo.
>Liczy się zysk i interes. Jak nie ma w czymś interesu, to według ewolucjonistów nie ma powodu tego robić. To jest chore i krótkowzroczne Chore i krótkowzroczne jest generowanie strat. Zysk/zarobek i interes to naturalne cele człowieka. Bez ich realizacji dzieci umierają z głodu, a przecież temu właśnie się przeciwstawiasz, prawda?
>W takich ośrodkach nędzy i głodu, lęgnie się także nienawiść do bogatych i chęć pomsty za najbliższych. Kiedyś ktoś, sprytny i inteligentny może zabawić się we współczesnego "Konrada Wallenroda" i pielęgnując pragnienie zemsty wkradnie się na najwyższe szczyty by dokonać zniszczenia od środka. Tak właśnie postrzegam islamistów. Dlatego z przerażeniem patrzę na niektóre kraje europejskie przyjmujące bez opamiętania imigrantów. Francja, będącą w tym liderem, już się opamiętała i jest przeciwna wstąpieniu Turcji do UE. Szkoda, że refleksja przyszła tak późno.
>Do tego ludzie zagrożeni głodem, by przeżyć dewastują środowisko naturalne w skali która kiedyś może "odbić się czkawką" bogatym w zupełnie innym regionie świata. Chcesz mnie przekonać, że ludzie w Nigerii z głodu pozjadali drzewa? Użyli ich jako opału, choć mają jedne z największych zasobów ropy i gazu. Na bezmyślność nie ma rady.
>Znam także dużo ważniejszy interes jaki powinni widzieć najbogatsi w doprowadzeniu naszej planety do stanu pokoju i powszechnego dobrobytu Pokoju doświadczamy od kilkudziesięcioleci, nie licząc drobnych konfliktów lokalnych. Powszechny dobrobyt jest komunistycznym mitem. Mitem prowadzącym do powszechnej biedy.
>Tylko Ty go nie pojmiesz, wierząc, że wszytko co nas dotyczy ma związek z ewolucją, a nie inteligentnym projektowaniem. Zakładając bowiem, że istnieje jakaś ISW (Inteligentna Siła Wyższa) Zakładać można różne niesamowite rzeczy, ale racjonalniej jest opierać się na nauce.
>musimy też przyjąć, że posiada ona możliwości technologiczne obdarzenia nas życiem wiecznym i wypuszczenia nas na kosmiczne szlaki zasiedlania innych planet Po pierwsze, nic nie musimy. Po drugie, to jest dział ekonomiczny, więc daruj sobie religijną propagandę!
>na naszej planecie jest wystarczająco surowców i bogactw dla wszystkich. Problem istnieje jedynie z ich sprawiedliwym wykorzystaniem i dystrybucją 1. Dostępność zasobów jest z definicji ograniczona. Pisząc o sprawach ekonomicznych, warto mieć choćby elementarne podstawy wiedzy. 2. Czy równoczesne głoszenie haseł kreacjonistycznych i komunistycznych nie wywołuje u Ciebie jakiegoś dysonansu?
>Różnorodność jest piękna i bogaci są jak najbardziej potrzebni. Tylko dopóki istnieją wojny, głód, nędza i bezsensowna wegetacja, obok kuriozalnych bogactw, to jest to zło najgorsze z możliwych, to zbrodnia która powinna być zakwalifikowana jako świadome ludobójstwo, a winni jej osądzeni w międzynarodowych procesach. Wielkie dzięki, właśnie sprawiłeś, że doznałem iluminacji i dostrzegłem wielkie podobieństwo między komunizmem a ideologiami kościelnymi. Wszyscy chcą nas ograbić tu i teraz, obiecując zamki na piasku w mglistej przyszłości. To klasyczny schemat działania piramidy finansowej!
>Twoja wiara w takie bajki, powinna być zgodnie z konstytucją, Twoją osobistą sprawą kontemplowaną w zaciszu domowym Nie, nie - wiara, to jest Twoja domena. A ja opieram się na faktach i wynikach badań naukowych.
>NIKT NIGDY PRAWDZIWOŚCI EWOLUCJI NIE UDOWODNIŁ I JUŻ NIE UDOWODNI, BO TO FIZYCZNIE NIEMOŻLIWE W psychologii ten mechanizm nazywany jest wyparciem. Jest to jeden z mechanizmów obronnych człowieka nie radzącego sobie z rzeczywistością. Jest to usunięcie ze świadomości myśli [...], które przywołują bolesne skojarzenia lub w inny sposób zagrażają spójności osobowości danej jednostki (na przykład prowokują pytania o moralność, wywołują poczucie winy itp.). Dodam od siebie, że wyparcie jest typową reakcją obronną inteligentnych kreacjonistów, którzy zmuszeni są żyć w permanentnym konflikcie między dowodami naukowymi a wiarą wpojoną im i oczekiwaną przez rodzinę i środowisko. Jest to nieuniknione, kiedy wyedukowany i inteligentny człowiek musi wierzyć w to, że ludzie spacerowali sobie pod rękę z dinozaurami.
>Szkoda mi czasu, na polemikę z Tobą, wolę go zostawić dla ciekawszych wypowiedzi. "Biała flaga" - dobre i to. Dziwiłem się, że zbłądziłeś do działu ekonomicznego. Jednak miałem nadzieję, że stać Cię na więcej.
Kisiel: Biednym nic z tego nie przyjdzie, że bogaci też zbiednieją.
|
|
| | | |  | nabuko (673 punktów) (zablokowany) | Zawecki
>>Twoja wiara w takie bajki, powinna być zgodnie z konstytucją, Twoją osobistą sprawą kontemplowaną w zaciszu domowym > Nie, nie - wiara, to jest Twoja domena. A ja opieram się na faktach i wynikach badań naukowych.
Żeby nie było jakichś dalszych nieporozumień, to oświadczam jeszcze raz, że dyskusję z Tobą uważam za skończoną. Jakoś nie widać Cię było w tematach dotyczących kwestii TE vs IP, wnioskuję z tego, że nie jesteś osobą świadomą wątłości i bezpodstawności rzekomych argumentów za ewolucją, ani siły argumentów za IP.
Nauka to pojęcie względne. Nikt dokładnie nie ustalił kryteriów co nauką jest a co nie. Dlatego to co Ty nazywasz faktami opartymi na nauce, dla mnie jest wypaczeniem najwznioślejszych idei naukowych jakimi są jej nadrzędny cel, czyli poszukiwanie prawdy. Ewolucja udowodniona nigdy nie została, a argumenty za IP są o wiele mocniejsze niż potrafisz zrozumieć, dlatego stoimy na różnych biegunach.
Dla mnie jest dokładnie odwrotnie niż insynuujesz. To przekonanie o prawdziwości ewolucji jest dla mnie zwykłą religijną wiarą, natomiast uznanie wysokiego p-stwa istnienia ISW, to zrozumienie nauki na najwyższym możliwym poziomie. Z mojego punktu widzenia, to Ty propagujesz tu w dziale ekonomia i gospodarka, swoją czysto religijną wiarę wplatając w politykę światową podteksty ewolucyjne. Nie ja pierwszy zacząłem, zmusiłeś mnie do skontrowania propagandy opartej na Twojej wierze w ewolucjonizm. I to Ty nie będąc wystarczająco zapoznany z najnowszymi odkryciami naukowymi wypierasz w swojej podświadomości to co wkrótce okaże się bezsprzecznym faktem, czyli nieuchronny upadek tej teorii i zmianę w przyszłości paradygmatów nauki.
Nigdy nie znajdziemy wspólnego języka do omawiania problemów światowych, czy to głód czy cokolwiek innego. Nie odpowiadaj więc, a jak już musisz, to trudno, ja już Ci nie odpowiem więcej.
pozdr.
|
|
| | | | |  | 5 na 5 | Robert Zawecki (4718 punktów) | Zupełnie nie rozumiem dlaczego upierasz się by pisać w dziale ekonomicznym, choć wszystko sprowadzasz do religijnej propagandy. Tutaj tak się nie da. W ekonomii nie przyjmujemy niczego na wiarę, ale analizujemy procesy społeczne i gospodarcze, ustalamy i weryfikujemy prawa jakimi rządzi się ludzka aktywność, staramy się wyciągać z tego wnioski na przyszłość.
Masz prawo wypowiadać się wszędzie, ale czy czujesz się w każdym temacie równie mocny? Do każdego tematu jesteś odpowiednio przygotowany merytorycznie?
Dla Twojej wiedzy - nie wypowiadam się w tematach religijnych, bowiem uważam to za bezproduktywne. Dyskusja Nauki z Wiarą jest dla mnie bez sensu.
Bywaj w pokoju!
Kisiel: Biednym nic z tego nie przyjdzie, że bogaci też zbiednieją.
|
|
 | 1 na 1 | Matix (5786 punktów) | >Inna możliwość, globalny komputer Echelon dochodzi do wniosku
Ależ Robercie, czyż to nie ten sam Echelon, który zbiera wszystkie nasze e-maile żeby, kiedy zajdzie potrzeba, odpowiednie służby wykonawcze miały haka na niepokorne osoby?
|
|
|  | | Robert Zawecki (4718 punktów) | > Ależ Robercie, czyż to nie ten sam Echelon, który zbiera wszystkie nasze e-maile żeby, kiedy zajdzie potrzeba, odpowiednie służby wykonawcze miały haka na niepokorne osoby? Dokładnie ten sam, żaden inny!  Właśnie wczoraj obejrzałem film pod tym tytułem - całkiem zgrabny i dynamiczny, choć bez nowości, trochę przypomina "Gry wojenne".
|
|
 | 3 na 3 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > Za skokowy (200%) wzrost głodujących i umierających z głodu odpowiedzialni są ekolodzy, a konkretnie ich wymysły dotyczące biopaliw.
To prawda, piszę tu o tym od dawna - produkcja biopaliw jest największą zbrodnią współczesnego świata. Jednak to nie ekolodzy są winni, ale ogólnoświatowa mafia rolniczo-energetyczna. Wielu polityków uczestniczy w tej zbrodni, dotując biopaliwa.
doku
|
|
1 na 1 | marcus (876 punktów) | >Czy ktoś z Was ma jakiś pomysł na rozwiązanie raz na >zawsze tego typu problemów dotykających ludzkość?
Po pierwsze, niestety, ale tak już gospodarka rynkowa działa, że pojedynczy ludzie zarządzają pracą wielu innych bogacąc się na tym, ale jakby nie było to są ich pieniądze, i nie można ich winić za to, że nie rozdają wszystkiego biednym... A rozwiązać ten problem można tylko i wyłącznie, jak już kiedyś pisałem, podnosząc poziom edukacji biednych ludzi i udostępnienie im na szeroką skalę środków antykoncepcyjnych, choć nawet to może nie wystarczyć, gdyż, jak widzimy na przykładzie Rodezji, po obaleniu "rządów białego człowieka" ludzie Ci nie są w stanie sami sobie poradzić... Myślę, że pomóc by mogło stworzenie tymczasowych rządów złożonych ze specjalistów w różnych dziedzinach i "narzucenie" ich najbiedniejszym Afrykańskim krajom, lecz, niestety jest to tylko gdybanie, bo w praktyce to niemożliwe... Jedno wiem na pewno, nie pomoże się głodującym, posyłając im jednorazowo "paczki z jedzeniem", i jak już kiedyś pisałem: "Give a man a fish and you feed him for a day. Teach a man to fish and you feed him for a lifetime" - Lao Tzu.
|
|
 | | Robert Zawecki (4718 punktów) | >pomóc by mogło stworzenie tymczasowych rządów złożonych ze specjalistów w różnych dziedzinach i "narzucenie" ich najbiedniejszym Afrykańskim krajom, lecz, niestety jest to tylko gdybanie, bo w praktyce to niemożliwe... Ależ dlaczego? Jest to możliwe i na dodatek kiedyś już było, pod nazwą... kolonializm.
|
|
|  | | marcus (876 punktów) | >>pomóc by mogło stworzenie tymczasowych rządów złożonych ze specjalistów w różnych dziedzinach i "narzucenie" ich najbiedniejszym Afrykańskim krajom, lecz, niestety jest to tylko gdybanie, bo w praktyce to niemożliwe... > Ależ dlaczego? Jest to możliwe i na dodatek kiedyś już było, pod nazwą... kolonializm.
No właśnie o tym pomyślałem, ale rozważając to w dzisiejszych czasach, można szybo stwierdzić, że organizowanie takiego przedsięwzięcia byłoby syzyfową pracą... Natychmiast powstawałyby nierozwiązywalne konflikty pomiędzy państwami, Np. Któremu krajowi by podlegały nowo utworzone państwa? Lub: Jakiej narodowości powinni być rządzący? Czy: To nie są objawy rasizmu? A może ONZ powinno zainterweniować? Bo przecież to zniewalanie tych ludzi... Albo Amerykanie przyjechaliby zaraz tych ludzi wyzwolić, lub Rosja by się wtrąciła... I jeszcze wiele, wiele innych konfliktów, czyli - od praktycznej strony coś takiego jest w dzisiejszych czasach niemożliwe... a przynajmniej nie pokojową drogą.
Pozdrawiam wszystkich Forumowiczów
|
|
 | nabuko (673 punktów) (zablokowany) | marcus
>>Czy ktoś z Was ma jakiś pomysł na rozwiązanie raz na >>zawsze tego typu problemów dotykających ludzkość? > Po pierwsze, niestety, ale tak już gospodarka rynkowa działa, że pojedynczy ludzie zarządzają pracą wielu innych bogacąc się na tym, ale jakby nie było to są ich pieniądze, i nie można ich winić za to, że nie rozdają wszystkiego biednym...
To nie jest prawda. Tak to działa, bo doprowadziły do tego osoby widzące w tym swoją korzyść i chcące by to tak działało, ale wcale nie musi to tak działać, że jednostka pasożytuje na pracy dziesiątek, setek, tysięcy innych osób, a czasem nawet milionów.
I wcale nie można powiedzieć, że są to ich pieniądze, bo nie są w sensie absolutnym, a jedynie według narzuconym innym systemom wartości. Prawda jest taka, że bogactwo planety jest dobrem całej ludzkości, a gromadzenie w ręku jednostek zbyt dużego bogactwa nie jest wcale korzystne dla całej populacji. Można opracować lepsze systemy podziału dóbr i zasady dbania o ich należyty stan. Zbyt duża władza i własność, przeczy nawet tak szanowanym przez Was zasadom ewolucji (choć samą ewolucję uważam za fikcję). Nic przecież nie chroni osoby bogate, przed chorobami i degeneracją umysłową, a często wręcz im sprzyja. Nadmiar władzy i środków w jednych rękach grozi na dłuższą metę tym, że władza i kontrola nad populacją przekazane zostają zwyrodnialcom oderwanym od realiów i potrzeb gatunku ludzkiego jako całości.
> A rozwiązać ten problem można tylko i wyłącznie, jak już kiedyś pisałem, podnosząc poziom edukacji biednych ludzi i udostępnienie im na szeroką skalę środków antykoncepcyjnych,....
To wszystko piękne, ale najpierw muszą mieć co jeść. Dopiero po zaspokojeniu tej najbardziej przyziemnej potrzeby można dalej pracować nad edukacją i innymi rzeczami. Rozwiązanie problemu głodu, to tylko punkt wyjściowy, który powinien być priorytetem.
>.. Myślę, że pomóc by mogło stworzenie tymczasowych rządów złożonych ze specjalistów w różnych dziedzinach i "narzucenie" ich najbiedniejszym Afrykańskim krajom,..
To raczej rządów specjalistów potrzebują kraje, które okradają tych najbiedniejszych z ich bogactw i które korzystając z ich nędzy z chciwości kupują od nich zboże dla swoich zwierząt, zamiast pozwolić im ją zjeść. Przypominam, że kilogram mięsa by powstał to zwierzę hodowlane przeciętnie musi zjeść 10 kg zboża. Czyli tak w uproszczeniu, każda tona zjedzonego mięsa przez bogatych, którzy przecież mogą jeść go mniej (nawet będą zdrowsi) to 10 ton zboża dla biednych, którzy z jego braku umierają.
>.. bo w praktyce to niemożliwe...
W praktyce wszystko jest jak najbardziej możliwe, tylko ktoś w końcu z decydentów, musi zacząć być człowiekiem dla innych ludzi i pociągnąć za sobą następnych. Jak najbardziej widzę tu miejsce do pisania zachęt i programów naprawczych dla różnych stowarzyszeń mających za statutowe cele szerzenie idei racjonalności i ogólnoludzkiego humanizmu, np. takich jak PSR.
> Jedno wiem na pewno, nie pomoże się głodującym, posyłając im jednorazowo "paczki z jedzeniem", i ...
Zgadzam się, tak jak danie komuś raz ryby nie zrobi z niego rybaka, tak karmienie kogoś głodnego przez pewien czas nie uczyni go niezależnym i samowystarczalnym. Takie problemy trzeba rozwiązywać globalnie i od fundamentów. Najgorszym fundamentem głodu i nędzy na świecie jest nieludzka chciwość najbogatszych. To od walki z nią trzeba zacząć (oczywiście nie przerywając działań doraźnych).
Dziękuję za rozsądną wypowiedź.
pozdr.
PS. Do wszystkich: piszcie co Wam serce i rozum podpowiada. Ja odniosę się do innych komentarzy jutro.
|
|
|  | | Autografka (10638 punktów) |
>W praktyce wszystko jest jak najbardziej możliwe, tylko ktoś w końcu z decydentów, musi zacząć być człowiekiem dla innych ludzi i pociągnąć za sobą następnych.
Nabuko, żeby taki zdegenerowany decydent zaczął być człowiekiem, to musi wiedzieć, że:
- ludzie nie bedą na niego głosować w następnych wyborach jeżeli będzie obojętny wobec problemu głodu na świecie - ludzie nie będą kupować jego produktów czy korzystać z jego usług jeżeli będzie obojętny wobec problemu głodu na świecie
To tyle. I dlatego też nie powinniśmy czuć się usprawiedliwieni.
|
|
| |  | nabuko (673 punktów) (zablokowany) | > >W praktyce wszystko jest jak najbardziej możliwe, tylko ktoś w końcu z decydentów, musi zacząć być człowiekiem dla innych ludzi i pociągnąć za sobą następnych.> Nabuko, żeby taki zdegenerowany decydent zaczął być człowiekiem, to musi wiedzieć, że:> - ludzie nie bedą na niego głosować w następnych wyborach jeżeli będzie obojętny wobec problemu głodu na świecie> - ludzie nie będą kupować jego produktów czy korzystać z jego usług jeżeli będzie obojętny wobec problemu głodu na świecieZgadza się ! Zgodnie z zasadą "okazja czyni złodzieja", która w wielkiej skali oznacza, że Ci wszyscy bogacze i politycy dlatego czynią zło, bo my im na to pozwalamy, bo wiedzą, że nic ich za to nie spotka, oni korzystają z okazji, którą jest dla nich apatia i brak zorganizowania się zwykłych ludzi. Kiedyś rozmawiałem z człowiekiem, który przebywając w Kanadzie opowiadał tam komuś o naszej polskiej nierzetelności w interesach. Tamten Kanadyjczyk nie mógł zrozumieć na czym to polega, że w Polsce niektórzy nie płacą w terminie, lub w ogóle za towary i usługi, że jedne firmy naciągają inne. Dla niego to był jakiś absurd. Nie mógł zrozumieć, jak można nie zapłacić i dalej prowadzić firmę. U nich mówił, taki przedsiębiorca byłby już skończony, to byłby koniec jego interesów, bo właśnie nikt z nim by już nie podjął współpracy. Gdyby taką właśnie metodę ostracyzmu zastosować do bogaczy i polityków, to z pewnością efekt z czasem by był. Tylko ja raczej widzę szansę w tym, że część z tych bogaczy nie zdaje sobie sprawy, że nie pomagając najbardziej potrzebującym, nie dzieląc się np. z głodnymi, są współwinni ludobójstwa. W takich ludziach drzemie ogromny potencjał dobra, tylko trzeba do nich dotrzeć i je wyzwolić. Spotkania, konferencje, petycje, listy do prywatnych osób itp... w końcu dadzą efekt wyszukania osób bogatych i gotowych pomagać. Żeby chociaż jakiś bogacz zorganizował prawdziwie uczciwe, przejrzyste i klarowne, metody przekazywania i podziału środków pomocowych. By każdy wiedział, że z danej złotówki co najmniej 90 gr posłuży na bezpośredni zakup żywności czy inne bezpośrednie cele pomocowe. Wtedy serca ludzi otworzyłyby się lawinowo, bo dający musi mieć pewność, że nie wspiera jakiegoś reżimu, nie daje na pensję biurokraty, czy że jego dar nie zostanie zmarnowany przez złodziei i pośredników. Większość nawet tych ubogich coś by znalazła Popatrz np. na Zbyszka . Niskie dochody nie są dla niego żadną wymówką, a pomyśl, co mogliby zrobić ludzie mający po 7 tys pensji, 17, czy 27 tys na miesiąc. "Szary człowiek" nie ma interesu w wojnach, w wyzysku, woli mieć mniej i gorzej, byle tylko nie mieć poczucia tego, że gdy on świętuje i je do syta, to gdzieś w innym miejscu świata dzieci umierają z głodu w objęciach bezradnych i tak samo głodnych matek. Gdy się o tych rzeczach pomyśli, to jedzony posiłek jakoś mniej smakuje, a bogaczom, to powinien wręcz w gardle stawać. Jak patrzę na te wystawne śluby za setki tysięcy czy miliony, jak się słyszy ile to zarabiają takie czy inne gwiazdy, to mi się niedobrze robi. Przecież, gdyby zjednoczyłoby się środowisko artystów i aktorów i ogłosiłoby bojkot na uczestnictwo w całym tym przepychu, który jest pożywką dla mediów i zapełnia widownię przed telewizorami, dopóki świat polityki i finansów nie uzgodni planu naprawy tej sytuacji, to zmusiliby ich do działania. To samo naukowcy, czy nauczyciele akademiccy. Gdyby przygotowali i przedstawili plan rozwiązania problemu głodu na świecie, odpowiednim światowym finansistom i politykom. A następnie ogłosili, że domagają się jego wprowadzenia w życie, bo inaczej nie będą normalnie wykonywać swojej pracy. Ta hańba z ludzkiego gatunku może zostać i zostałaby zmyta. Potrzeba jedynie jedności i współpracy między "ludźmi dobrej woli"
My ludzie jako gatunek, dopiero wtedy tak naprawdę przestaniemy być ucywilizowanymi zwierzętami, kiedy skończą się na świecie wojny, głód, bezsensowne cierpienia i niewolnictwo, tak fizyczne jak i ekonomiczne. Tak samo wielka rola w tym poniżającym dramacie jest mediów, które świadomie, ponieważ same należą do bogaczy, nie eksponują tego typu problemów. Kwestie te są wyraźnie ukrywane i tuszowane. O przysłowiowej "dupie Maryni" słyszymy w mediach na okrągło, a prawdziwe problemy tego świata, się tuszuje i ukrywa przed ludźmi, by zrobić z nich bezwolny ogłupiony propagandą motłoch, którym można sterować zza biurka. > To tyle. I dlatego też nie powinniśmy czuć się usprawiedliwieni.Ja się nie czuje i nigdy nie czułem, nawet jako dziecko. Robię co mogę, ale wiem, że mógłbym więcej. Takie PSR to organizacja, która mogłaby zapoczątkować zjednoczenie ludzi prawdziwie racjonalnych, ale nigdy z ateizmem i ewolucjonizmem na sztandarach. To zwykłe pierdoły i tylko kwestią czasu jest kiedy te paradygmaty w nauce upadną. Małgorzacie marzy się status organizacji pożytku publicznego, ale jak dalej będzie mniemać że racjonalnie oznacza wierzyć w prawdziwość TE i w to, że "Boga" nie ma, to na marzeniach się skończy. A Ty co o tym sądzisz? Czy PSR, nie powinno zmienić znacząco "kierunku działań" i zacząć pozyskiwać prawdziwych racjonalistów, a nie w większości jakichś antyklerykałów i w najlepszym wypadku agnostyków. Gdyby przestali szydzić z wierzących a zajęli się naprawdę sprawami wolności człowieka i humanizmu, to przewiduję z czasem szybki rozrost liczby członków tego stowarzyszenia. Sam bym się od razu zapisał  pozdr.
|
|
| | |  | | Autografka (10638 punktów) |
> A Ty co o tym sądzisz? Czy PSR, nie powinno zmienić znacząco "kierunku działań" i zacząć pozyskiwać prawdziwych racjonalistów, a nie w większości jakichś antyklerykałów i w najlepszym wypadku agnostyków. Gdyby przestali szydzić z wierzących a zajęli się naprawdę sprawami wolności człowieka i humanizmu, to przewiduję z czasem szybki rozrost liczby członków tego stowarzyszenia. Sam bym się od razu zapisał  > pozdr.> Ateizm na sztandarach PSR mi nie przeszkadza. A wszechobecna katolicka ideologia wzmaga w ludziach potrzebę organizowania się w grupy o podobnych poglądach. Zwłaszcza, że wierzący mają tendencję przypisywania ateistom samych złych cech (niemoralności itd.). Lubią też czynić to w napastliwy sposób. A ateiści po prostu tylko nie wierzą w boga (dla mnie mały detal, no ale ja w boga nie wierzę). Świetnie byłoby, gdyby można powoływać inicjatywy ponad podziałami, tylko, że te podziały są póki co na tyle silne, że często praktycznie uniemożliwiają współpracę.
|
|
| | | |  | 2 na 2 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | > >A Ty co o tym sądzisz? Czy PSR, nie powinno zmienić znacząco "kierunku działań" i zacząć pozyskiwać prawdziwych racjonalistów,...> Ateizm na sztandarach PSR mi nie przeszkadza."Przeszkadzanie" to pojęcie, które powinno być z samej swojej definicji odległe od każdego racjonalisty. Mi np. nie przeszkadza w życiu prawie nic, bo przecież do wszystkiego w ramach rozsądku można się przystosować i przyzwyczaić. Oczywiście dopóki nie jest zagrożona osobista wolność lub życie, chodzi mi o postępowanie ludzi od których, nie jestem w jakiś sposób zależny. Mogę spokojnie schodzić ludziom z drogi i znosić nawet najgłupsze czyjeś zachowanie w ramach tolerancji i jego praw do wolności osobistej. Problem natomiast polega na tym, że mimo iż takie czy inne postępowanie PSR mi nie przeszkadza, to gdy widzę możliwość naprawienia świata, od malutkiego punktu początkowego, to staram się szukać tego co pomaga. I tu zakładając, że PSR miałby się kiedyś włączyć w naprawę świata, od razu widać, że promowanie ateizmu i ewolucjonizmu jako fundamentów lepszego społeczeństwa jest błędne i szkodzi samej idei "racjonalności". Prowadząc tu dyskusje z wieloma osobami, wykazałem niezbicie, że idea ateizmu nie posiada żadnych poważnych fundamentów logicznych i rozumowych. A co za tym idzie jest skazana na porażkę i ośmieszenie w przyszłości wraz z rozwojem postępu w nauce. Dlatego według mnie jeśli PSR chciałoby odegrać jakąś znaczącą rolę społeczną, to musi skupić się na innych ważnych tematach, by przestało być kojarzone głównie z antyklerykalizmem. > A wszechobecna katolicka ideologia wzmaga w ludziach potrzebę organizowania się w grupy o podobnych poglądach. Zwłaszcza, że wierzący mają tendencję przypisywania ateistom samych złych cech (niemoralności itd.). Lubią też czynić to w napastliwy sposób.To jest w dużej mierze wina ateistów, bo zajmują się głownie krytyką wierzących, a nie innymi sprawami. A poziom tego "zajmowania się" nie odbiega często od poziomu tzw. "babć moherowych". A poziom naukowości używanych tu argumentów, czy w artykułach na stronie głównej, to nawet młodzieżówka ateistyczna zgromadzona wokół Ateista pl. mocno krytykuje. Wystarczy poczytać u nich takie tematy jak np. ten: www.forum.ateista.pl/showthread.php?t=6191Pilaster, to co prawda taki "złośliwy truteń", o bliżej nie ustalonym światopoglądzie, ale kilka osób przyłączyło się do jego "nagonki" na Racjonalista pl. > .. Świetnie byłoby, gdyby można powoływać inicjatywy ponad podziałami, tylko, że te podziały są póki co na tyle silne, że często praktycznie uniemożliwiają współpracę.To nie jest prawda. Wina leży głównie po stronie ateistów. To oni wykazują dużo głębszą wiarę i zaangażowanie. Teiści mają wiele powodów, by prowadzić swoje życie według tej czy innej religii. Ich wierzenia, takie czy inne są nie do udowodnienia i oni o tym wiedzą. Nie twierdzą, że mają naukowe dowody na to, że ich nauka taka czy inna jest prawdziwa, nazywają je wiarą, czyli dla nich synonimem niewiedzy. Wierzą bo nie znają prawdy, lub wcale nie wierzą, ale wygodnie im żyć zgodnie z tradycją i pewnymi regułami. Natomiast ateiści nie mając praktycznie żadnych dowodów, opierając się na mitach i domniemaniach ewolucyjnych, a przedstawiają siebie jako tych racjonalnych i mądrych, bo według nich za nimi stoi wiedza naukowa, nie wiara. Wierzący nie są społeczeństwem ekspansywnym, korzystają z przywilejów nabytych często dawno temu i stopniowo ich wpływy się kurczą. To tylko ich nienasyceni przywódcy próbują zajmować nowe przyczółki, ale to już nie chodzi o wiarę. Robią to dla pieniędzy i walcząc o utrzymanie swoich wpływów, oni często sami są ateistami. Głęboka wiara u duchowieństwa to margines, to ludzie interesu. To im jedynie warto się przeciwstawić i stopniowo metodami prawnymi ograniczać ich majątek i pozycję. Nie ma sensu atakować zwykłych wierzących. Tu na forum piszą zarówno wierzący według klasycznych standardów, jak ateiści i agnostycy. Racjonalizm to piękne słowo. Zawiera ideę budowania społeczeństwa opartego na rozumie i mądrości. To wartości ponad-podziałowe. Wystarczy by każdy złagodził swoje stanowisko światopoglądowe, jedni i drudzy mogą dojść do wspólnego pułapu odniesienia jakim jest ludzkość jako gatunek i jej przyszłość. Wystarczy z jednej strony słowo "wiem" złagodzić do "uznaję za prawdopodobne", a z drugiej słowo "wierzę" wzmocnić do "uznaję za prawdopodobne". Ani jedna strona nie wie na pewno, ani druga. Która myli się mniej a która bardziej, to już mniej istotne szczegóły. Nie można tego tymczasowo tak pozostawić i skupić się na budowaniu wspólnej, lepszej, mądrzejszej, przyszłości? To jest o wiele bardziej racjonalne niż walka. Można budować ponad podziałami, tylko ktoś musi pierwszy wyciągnąć rękę. Niechby to byli ateiści, dlaczego by nie?
pozdr.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) | >>>A Ty co o tym sądzisz? Czy PSR, nie powinno zmienić znacząco "kierunku działań" i zacząć pozyskiwać prawdziwych racjonalistów,... >>Ateizm na sztandarach PSR mi nie przeszkadza.
>Problem natomiast polega na tym, że mimo iż takie czy inne postępowanie PSR mi nie przeszkadza, to gdy widzę możliwość naprawienia świata, od malutkiego punktu początkowego, to staram się szukać tego co pomaga. I tu zakładając, że PSR miałby się kiedyś włączyć w naprawę świata, od razu widać, że promowanie ateizmu i ewolucjonizmu jako fundamentów lepszego społeczeństwa jest błędne i szkodzi samej idei "racjonalności".
Może nie tyle szkodzi, co w odniesieniu na przykład do realizacji niesienia pomocy innym, nie wnosi tzw. "wartości dodanej" - nie pcha procesu do przodu. Ludziom zazwyczaj jest obojętne czy pomaga im teista czy ateista. Ale biorąc pod uwagę, że beneficjent pomocy jest skłonny "lubić" tych, którzy mu pomagają, sprawa nie jest już taka oczywista z punktu widzenia pomagającego. Większość ludzi chce aby ich poglądy znajdowały poparcie u innych. Nie tylko ateiści. Jeżeli już mówimy o pomaganiu głodującym, to czy chrześcijańskie kościoły przy okazji udzielania pomocy nie propagują swojej wiary? A też mogłyby ten czas wykorzystać na pomoc kolejnym potrzebującym. Jak już kiedyś zauważyłeś, udzielanie pomocy kosztuje, więc trzeba znaleźć zaplecze finansujące te działania. A ludzie lubią wspierać organizacje propagujące poglądy zbieżne z ich własnymi. Czy to jest racjonalne? Z punktu widzenia procesu pomocy - oczywiście nie jest. Z punktu widzenia ludzi grupujących się wokół pewnej ideologii, owszem tak. Trzeba by się zastanowić z czego to wynika. Czy jest to efekt nieuświadomienia tego co jest istotne lub odmienna percepcja najważniejszych problemów świata, czy też być może takie postrzeganie jest immanentną cechą ludzkiej osobowości - wtedy problem okazałby się trudniejszy do rozwiązania. A poza tym racjonalność działania można rozpatrywać tylko w stosunku do określonego układu odniesienia. Nie bardzo można mu nadawać znaczenia dobra lub zła. I może się kojarzyć zarówno z dobroczynnością jak i z cyniczną kalkulacją. Czy niezgodność co do tego co jest najbardziej palącym problemem nie wynika właśnie z odmiennej opinii na temat tego co jest racjonalne i dla kogo?
>Prowadząc tu dyskusje z wieloma osobami, wykazałem niezbicie, że idea ateizmu nie posiada żadnych poważnych fundamentów logicznych i rozumowych. A co za tym idzie jest skazana na porażkę i ośmieszenie w przyszłości wraz z rozwojem postępu w nauce.
Czy lepiej jest zakładać istnienie zupełnie hipotetycznej istoty wyższej? Tu też nie ma fundamentów logicznych i rozumowych. Przynajmniej obecnie dostępnych ludziom.
>To nie jest prawda. Wina leży głównie po stronie ateistów. To oni wykazują dużo głębszą wiarę i zaangażowanie. Teiści mają wiele powodów, by prowadzić swoje życie według tej czy innej religii. Ich wierzenia, takie czy inne są nie do udowodnienia i oni o tym wiedzą.
Nie tyle wiedzą, ile raczej nie dopuszczają do świadomości, że ich wiara opiera się na niczym.
>Nie twierdzą, że mają naukowe dowody na to, że ich nauka taka czy inna jest prawdziwa, nazywają je wiarą, czyli dla nich synonimem niewiedzy. Wierzą bo nie znają prawdy, lub wcale nie wierzą, ale wygodnie im żyć zgodnie z tradycją i pewnymi regułami.
Wierzą, bo zastanawiają się nad prawdą zbyt mało.
>Natomiast ateiści nie mając praktycznie żadnych dowodów, opierając się na mitach i domniemaniach ewolucyjnych, a przedstawiają siebie jako tych racjonalnych i mądrych, bo według nich za nimi stoi wiedza naukowa, nie wiara.
Tak, na dzień dzisiejszy wiedza stoi raczej za nimi uprawdopodabniając ich poglądy. Ateizm nie jest wiarą, wbrew temu, że teiści chcieliby mu tę wiarę przypisać. Nikt rozsądny nie da się pokroić za teorię ewolucji (chyba, że jakieś wyjątkowo zideologizowane nastolatki lub ludzie, którzy nigdy mentalnie nie dorosną), bo TE naukową hipotezą - co nie znaczy, że nie można się na ten temat spierać i to nawet bardzo intensywnie.
>Wierzący nie są społeczeństwem ekspansywnym, korzystają z przywilejów nabytych często dawno temu i stopniowo ich wpływy się kurczą.
W Polsce być może, ale spójrz na islam. Czy ci wierzący nie są ekspansywni?
>To tylko ich nienasyceni przywódcy próbują zajmować nowe przyczółki, ale to już nie chodzi o wiarę. Robią to dla pieniędzy i walcząc o utrzymanie swoich wpływów, oni często sami są ateistami. Głęboka wiara u duchowieństwa to margines, to ludzie interesu. To im jedynie warto się przeciwstawić i stopniowo metodami prawnymi ograniczać ich majątek i pozycję. Nie ma sensu atakować zwykłych wierzących.
Czyli jednak uważasz, że oddolne inicjatywy nie mają sensu? Bo zwykły człowiek nie ma żadnego wpływu na wielkich tego świata - skoro nie ma sensu z nim polemizować.
> [color=blue]Wystarczy z jednej strony słowo "wiem" złagodzić do "uznaję za prawdopodobne", a z drugiej słowo "wierzę" wzmocnić do "uznaję za prawdopodobne".
Niemożliwe do wykonania jeżeli chodzi o wierzących. Wiara w boga wymaga głębokiego przekonania o jego istnieniu, przekonania graniczącego z pewnością. Nie ma tu miejsca na prawdopodobieństwo, bo wtedy wiara przestaje pełnić swoje funkcje (mogą być one różne dla różnych ludzi - na przykład nadzieja, że po śmierci nie zniknę całkowicie), przestaje mieć sens modlitwa, bo po co modlić się do w jakimś tam stopniu prawdopodobnego boga? Bo przezorny zawsze ubezpieczony? To już nie wiara - to agnostycym zorientowany bardziej na istnienie boga niż jego nieistnienie. To nie ma sensu. Podobnie uważam, że bez sensu dla wierzących jest zbytnie zastanawianie się nad prawdziwością religijnych dogmatów, bo to jest groźne dla wiary. Nie wymagaj od wierzących, żeby powiedzieli "bóg jest prawdopodobny".
Od ateistów możesz wymagać aby powiedzieli "istnienie boga uznaję za wysoce, naprawdę wysoce nieprawdopodobne"
|
|
| | | | | |  | nabuko (673 punktów) (zablokowany) | Autografka> ... zakładając, że PSR miałby się kiedyś włączyć w naprawę świata, od razu widać, że promowanie ateizmu i ewolucjonizmu jako fundamentów lepszego społeczeństwa jest błędne i szkodzi samej idei "racjonalności".> Może nie tyle szkodzi, co w odniesieniu na przykład do realizacji niesienia pomocy innym, nie wnosi tzw. "wartości dodanej" - nie pcha procesu do przodu. Ludziom zazwyczaj jest obojętne czy pomaga im teista czy ateista.I podobnie powinno być obojętne dla pomagającego, to komu pomaga. Powinien pomagać "człowiekowi", nie konkretnemu krajowi, rasie, czy religii. Likwidować problem głodu powinno się dla samego problemu, który stanowi hańbę dla ludzkości niezależnie od tego kto z tego głodu umiera i w jakim kraju. Kwestia lubienia, czy nie powinna być zupełnie z boku, pomagam, likwiduję problem, odchodzę z poczuciem spełnienia obowiązku. Czy akurat z kimś konkretnie się zaprzyjaźnię, on mnie polubi, czy ja jego to sprawy osobiste. > ..Większość ludzi chce aby ich poglądy znajdowały poparcie u innych. Nie tylko ateiści. Jeżeli już mówimy o pomaganiu głodującym, to czy chrześcijańskie kościoły przy okazji udzielania pomocy nie propagują swojej wiary? A też mogłyby ten czas wykorzystać na pomoc kolejnym potrzebującym.Opowiem Ci co mnie spotkało w Poznaniu na studiach, gdy problemem głodu próbowałem zainteresować jakieś kościelne organizacje i chciałem znaleźć osoby się tym zajmujące, by wesprzeć ich swoim czasem i możliwościami. W ogóle to tak odsyłali mnie od Annasza do Kajfasza, aż dotarłem do jakiegoś zakonnika, którego to społeczność miała swoje filie w Afryce, który powiedział mi wprost "Oni się zajmują posługą słowa na tych terenach, nie pomocą humanitarną". Dał do zrozumienia, że to nie ich sprawa. Ale najlepszy był taki młody duszpasterz, który po akademikach przy Obornickiej chodził "po kolędzie". Chyba Maciej miał na imię jeśli dobrze pamiętam. Ponieważ planowałem zapytać go o tematy związane z głodem to wpuściłem go i zacząłem z nim rozmawiać. Na ścianie miałem taki duży kalendarz z aktem kobiecym na białym koniu. On tak się rozsiadł na przeciw tego obrazu, założył nogę na nogę i zaczął w ten deseń: "A co tam taka śmierć z głodu, przecież oni w zasadzie umierają we śnie, ich nic nie boli... ale taka aborcja, to dopiero jest coś. I zaczął mi opowiadać jak to rozrywane jest po kawałku ciało płodu zanim je wydostanie się na zewnątrz......" Po takich to próbach znalezienia organizacji (próbowałem też działać przy UNICEFIE )zajmującej się pomocą głodującym zrozumiałem, że tego problemu nie rozwiążą ani kościoły, ani jakieś celowo stworzone organizacje, które żyją z biedy innych. Musiałem wtedy swoje plany przyłączenia się do kogoś by współpracować w dziele naprawy świata, odłożyć na wiele lat. Podsumowując, religie nigdy nie były i nie będą zainteresowane zlikwidowaniem tego problemu. Religie z samej swojej natury "pomagają swoim". I nie ma znaczenia czy to KK, czy Świadkowie Jehowy. Likwidacja problemów ludzkości to zadanie dla racjonalistów, nie dla religii, i to niezależnie od światopoglądu. > A ludzie lubią wspierać organizacje propagujące poglądy zbieżne z ich własnymi.> Czy to jest racjonalne? Z punktu widzenia procesu pomocy - oczywiście nie jest.> [...]> A poza tym racjonalność działania można rozpatrywać tylko w stosunku do określonego układu odniesienia.Masz rację, ale tylko częściowo. Cała sztuka polega właśnie na tym by znaleźć wspólny układ odniesienia dla całej ludzkości. By pośredni długofalowy zysk dla wszystkich był udowodniony i niepodważalny. Jeśli zrozumiemy w końcu, że jako ludzie tworzymy jedną połączoną społeczność, i że jedna grupa nie może być w pełni szczęśliwa i zadowolona z owoców swej pracy, gdy inni umierają w tym samym czasie z głodu lub innych nieszczęść, to wtedy naprawdę zaczniemy planować lepszą przyszłość dla samych siebie i dla całego gatunku. Bo będą to dwie nierozerwalnie połączone kwestie. Tylko wtedy można dokonywać rzeczy wielkich, gdy można naginać małe lokalne cele grup społecznych ze względu na priorytet którym będzie dobro całej ludzkości. Jeśli decyzją "rządu światowego" będzie zlikwidowanie problemu głodu, to jakąż przeszkodę stanowić będzie interes jakiejś małej grupy wojskowej czy innej trzymającej władzę w danym regionie. Gdy nauczymy się projektować i działać globalnie, to lokalne przeszkody staną się malutkie jak jakiś kamyki na ścieżce zaprawionego wędrowca. Problemem jest cały czas egoizm i chciwość jednostek. To im trzeba wyjaśnić, że "więcej szczęścia jest w dawaniu, aniżeli w braniu", to im trzeba wyjaśnić, że dopiero współpraca ludzi, może przynieść prawdziwe efekty w postaci przedłużenia czasu i jakości życia. Oni muszą zrozumieć, że gdy część swojej władzy i bogactwa oddadzą, to zyskają o wiele wiele więcej. To będzie początek nowego świata. Tylko trzeba wiedzieć co i jak tym najbogatszym powiedzieć. Ja myślę, że wiem i mam pewien plan, ale nie znalazłem dotąd sposobu, jak do nich dotrzeć. Może przez taką organizację jak PSR, czemu nie? > Czy niezgodność co do tego co jest najbardziej palącym problemem nie wynika właśnie z odmiennej opinii na temat tego co jest racjonalne i dla kogo?Dlatego właśnie PSR powinna prowadzić badania i debaty, organizować konferencje i spotkania, by ustalić, co jest prawdziwie racjonalne w sensie obiektywnym i według najwyższych możliwych do przyjęcia dla człowieka układów odniesienia. Powinna zgromadzić wokół siebie "mędrców", którzy tak określą i zdefiniują racjonalność, że nikt na świecie nie będzie w stanie obalić ich argumentów. pozdr. PS. Chciałem do reszty odnieść się w oddzielnym poście, bo limit się kończył. Ale po namyśle rezygnuję. Mam całkowicie odmienne zdanie i potrafię je udowodnić, co zrobiłem wielokrotnie i na różne sposoby, nie będę Cię do niczego przekonywał tutaj w tym temacie. Zrozumieć swój błąd możesz tylko przy pomocy własnej pracy intelektualnej. Ja nie pomogę.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) | > Autografka>... zakładając, że PSR miałby się kiedyś włączyć w naprawę świata, od razu widać, że promowanie ateizmu i ewolucjonizmu jako fundamentów lepszego społeczeństwa jest błędne i szkodzi samej idei "racjonalności".> >Może nie tyle szkodzi, co w odniesieniu na przykład do realizacji niesienia pomocy innym, nie wnosi tzw. "wartości dodanej" - nie pcha procesu do przodu. Ludziom zazwyczaj jest obojętne czy pomaga im teista czy ateista.> I podobnie powinno być obojętne dla pomagającego, to komu pomaga. Powinien pomagać "człowiekowi", nie konkretnemu krajowi, rasie, czy religii. Likwidować problem głodu powinno się dla samego problemu, który stanowi hańbę dla ludzkości niezależnie od tego kto z tego głodu umiera i w jakim kraju. Kwestia lubienia, czy nie powinna być zupełnie z boku, pomagam, likwiduję problem, odchodzę z poczuciem spełnienia obowiązku. Czy akurat z kimś konkretnie się zaprzyjaźnię, on mnie polubi, czy ja jego to sprawy osobiste.I tak byłoby idealnie. > >Czy niezgodność co do tego co jest najbardziej palącym problemem nie wynika właśnie z odmiennej opinii na temat tego co jest racjonalne i dla kogo?> Dlatego właśnie PSR powinna prowadzić badania i debaty, organizować konferencje i spotkania, by ustalić, co jest prawdziwie racjonalne w sensie obiektywnym i według najwyższych możliwych do przyjęcia dla człowieka układów odniesienia.> Powinna zgromadzić wokół siebie "mędrców", którzy tak określą i zdefiniują racjonalność, że nikt na świecie nie będzie w stanie obalić ich argumentów.To jest cenny postulat. Rzeczywiście byłoby to sensowne - debata unikająca dyskusji o sprawach pobocznych > Chciałem do reszty odnieść się w oddzielnym poście, bo limit się kończył. Ale po namyśle rezygnuję. Mam całkowicie odmienne zdanie i potrafię je udowodnić, co zrobiłem wielokrotnie i na różne sposoby, nie będę Cię do niczego przekonywał tutaj w tym temacie. Zrozumieć swój błąd możesz tylko przy pomocy własnej pracy intelektualnej. Ja nie pomogę.Nabuko  Być może zrozumiem, a być może nie jestem w błędzie. Również więcej nie napiszę, żeby nie dyskutować już o sprawach pobocznych
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) |
> >Dlatego właśnie PSR powinna prowadzić badania i debaty, organizować konferencje i spotkania, by ustalić, co jest prawdziwie racjonalne w sensie obiektywnym i według najwyższych możliwych do przyjęcia dla człowieka układów odniesienia.> >Powinna zgromadzić wokół siebie "mędrców", którzy tak określą i zdefiniują racjonalność, że nikt na świecie nie będzie w stanie obalić ich argumentów.Tak mnie jeszcze naszło. A co byłoby, jeżeli ci "mędrcy" stwierdziliby, że żadna pomoc nie jest racjonalna? Masz plan B? Bo ja na razie nie mam
|
|
| | | | | | | |  | nabuko (673 punktów) (zablokowany) | > >>Dlatego właśnie PSR powinna prowadzić badania i debaty, organizować konferencje i spotkania, by ustalić, co jest prawdziwie racjonalne w sensie obiektywnym i według najwyższych możliwych do przyjęcia dla człowieka układów odniesienia.> >>Powinna zgromadzić wokół siebie "mędrców", którzy tak określą i zdefiniują racjonalność, że nikt na świecie nie będzie w stanie obalić ich argumentów.> Tak mnie jeszcze naszło. A co byłoby, jeżeli ci "mędrcy" stwierdziliby, że żadna pomoc nie jest racjonalna?> Masz plan B? Bo ja na razie nie mam Tak, po prawdzie, to to powyżej, to nie jest wcale jakiś mój plan. Moich prawdziwych planów staram się na razie nikomu otwarcie nie zdradzać - chcę sobie jeszcze trochę pożyć na tym świecie, a fanatyków, którzy mogą go opacznie zrozumieć nie brakuje. Odpowiedziałem Ci jedynie na Twoje słowa sceptycznie odnoszące się do siły "racjonalności" i pokazałem jak można "racjonalność" dookreślić i dodefiniować, tak, by stała się najważniejszą ideą łączącą najszlachetniejsze i "najtęższe" umysły tego świata. A już tak teoretyzując, że moja idea zostałaby podchwycona i wprowadzona w czyn, a potem okazałoby się iż owi "mędrcy" doszliby do wniosku, że "racjonalność" nakazuje nie likwidować problemów na ziemi, to mamy co najmniej dwa warianty: 1. Stwierdzili, że pomaganie nie przyniesie efektów i problemów człowieka nie da się w żaden sposób rozwiązać-nigdy. 2. Zamiast pomagania słabszym i współpracy, które uznali za nieracjonalne, znaleźli lepszy sposób na rozwiązanie problemów ludzkości. Ad ITo jednak nie byli prawdziwi "mędrcy" i należy uznać fiasko przede wszystkim zasad i kryteriów poszukiwania owych "mędrców". Planem B musi tu być rozszerzenie inicjatywy, znalezienie nowych faktów, które nie uwzględniono w debatach i zmiana kryteriów pozyskiwania "mędrców". Ad IIJeśli okazali się tak genialni, że ich sposób jest do zrealizowania, pozostaje czekać na efekty. Plan B nie jest potrzebny. > Masz plan B? Bo ja na razie nie mam A jeśli już rzeczywiście pytasz o "mój plan B", to jednak należałoby zacząć od "planu A". Mój udział w pisaniu na tym forum, to cały czas tylko szukanie po omacku "firmy, której złożę projekt wstępny- szkic planu". Prawdziwego "Planu A" nie zamierzam układać samemu, to zadanie dla grupy ludzi i to nie małej. A co Ty nazwałaś "Planem A" ? Przecież gromadzenie ludzi wokół idei "racjonalności" to dopiero wstęp do prawdziwych przemian. Co ma być ich końcem według Ciebie? Oprócz głodu w kolejce czekają następne problemy: choroby,przestępczość, wojny, dewastacja planety, wyzysk, zapobieganie klęskom żywiołowym ... a na końcu najważniejszy problem ludzi - śmierć. Dla mnie nie ma tematów, których bym się bał rozważać i snuć plany ich realizacji. To tylko kwestia skali i wyobraźni. Robić trzeba to co racjonalne obecnie, ale na horyzoncie należy mieć dalekosiężną wizję ludzkości prawdziwie wolnej od bezsensownych cierpień.pozdr.
|
|
| | | | | | | | |  | | Autografka (10638 punktów) | Prawdziwy z Ciebie wizjoner  No, ale bez tego, niczego dalekosiężnego się nie osiągnie.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Robert Zawecki (4718 punktów) | Cieszę się, że odszedłeś od praktyki ignorowania rzeczywistości i realiów. Już dwa poprzednie posty były niezłe. A ten powyżej to najlepszy Twój post jaki czytałem. Zatem, z pełnym przekonaniem masz ode mnie plusa.
>To tylko ich nienasyceni przywódcy próbują zajmować nowe przyczółki, ale to już nie chodzi o wiarę. Robią to dla pieniędzy i walcząc o utrzymanie swoich wpływów, oni często sami są ateistami. Głęboka wiara u duchowieństwa to margines, to ludzie interesu. To im jedynie warto się przeciwstawić i stopniowo metodami prawnymi ograniczać ich majątek i pozycję Zgadzam się i popieram.
>Tu na forum piszą zarówno wierzący według klasycznych standardów, jak ateiści i agnostycy. Racjonalizm to piękne słowo. Zawiera ideę budowania społeczeństwa opartego na rozumie i mądrości. To wartości ponad-podziałowe. Wystarczy by każdy złagodził swoje stanowisko światopoglądowe, jedni i drudzy mogą dojść do wspólnego pułapu odniesienia jakim jest ludzkość jako gatunek i jej przyszłość. Zgadzam się i popieram.
>Wystarczy z jednej strony słowo "wiem" złagodzić do "uznaję za prawdopodobne", a z drugiej słowo "wierzę" wzmocnić do "uznaję za prawdopodobne". Ani jedna strona nie wie na pewno, ani druga. Która myli się mniej a która bardziej, to już mniej istotne szczegóły Czyż nie jest to kwintesencja... agnostycyzmu?
>Nie można tego tymczasowo tak pozostawić i skupić się na budowaniu wspólnej, lepszej, mądrzejszej, przyszłości? To jest o wiele bardziej racjonalne niż walka. Można budować ponad podziałami Zgadzam się i popieram.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | > Cieszę się, że odszedłeś od praktyki ignorowania rzeczywistości i realiów. Już dwa poprzednie posty były niezłe. A ten powyżej to najlepszy Twój post jaki czytałem. Zatem, z pełnym przekonaniem masz ode mnie plusa.No dobra ! Skoro wyciągasz rękę na zgodę, to cofam swoje słowa, gdy mówiłem że się do Ciebie więcej nie odezwę. Proponuję też usunąć ten swój post . Tylko jest zablokowany Twoim pod nim. Usuń go (mogę ja to zrobić jako autor wątku, ale potrzebuję Twojej zgody), a ja usunę swój. Możemy znowu rozmawiać, tylko już nie dzisiaj. Czas na relaks i dawkę czynnego sportu  pozdr.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Robert Zawecki (4718 punktów) | Nie ma potrzeby usuwania postów, nie ma potrzeby koloryzowania. A czynny relaks zaliczyłem we wcześniejszych godzinach. Zawsze możemy rozmawiać, póki tu będę i póki będziesz trzymał się rzeczywistości i realiów, w tym geopolitycznych.
|
|
| | | | | | | |  | nabuko (673 punktów) (zablokowany) | > Nie ma potrzeby usuwania postów, nie ma potrzeby koloryzowania.No cóż, skoro zgadzasz się z tamtymi moimi ocenami  Twoja wola. > A czynny relaks zaliczyłem we wcześniejszych godzinach.A co uprawiasz? Ja gram w siatkówkę od trzynastego roku życia. Było kilka lat przerwy, ale to już trzydzieści lat jak pokochałem ten sport. A miałem talent i warunki fizyczne. Do dziś trochę żałuję, że o włos rozminąłem się z prawdziwym wyczynowym sportem. Teraz to już tylko rekreacja, choć nadal na dość wysokim poziomie. > Zawsze możemy rozmawiać, póki tu będę i póki będziesz trzymał się rzeczywistości i realiów, w tym geopolitycznych.Ja się zawsze trzymam realiów, tylko mnie trudno zrozumieć, bo często mieszam to co tylko potencjalnie jest możliwe z tym co rzeczywiście można zrealizować w najbliższych latach. No i celowo albo z oszczędności używam skrótów myślowych. pozdr.
|
|
| | | | | | | | |  | | Robert Zawecki (4718 punktów) | > A co uprawiasz?Jazdę na rowerze i tuptanie. > często mieszam to co tylko potencjalnie jest możliwe z tym co rzeczywiście można zrealizowaćWłaśnie!
|
|
9 na 9 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Pod moim blokiem siedzi pijaczek. Czasem prosi o wsparcie. Jak dasz mu na piwo, kupi piwo. Jak dasz mu na 10 piw, kupi 10 piw. Jak dasz mu na ubranie, nocleg i jedzenie, kupi sto piw. Jak dasz mu dom, sprzeda go i kupi 10 000 piw. Wytłumacz mi, jak mogą istnieć państwa, gdzie ponad 50% populacji żyje w biedzie i głodzie????? Wytłumacz mi, jak mogą istnieć państwa, gdzie ponad 30% populacji żyje w biedzie i głodzie??? Rozumiem, że jakaś niewielka część populacji danego państwa może żyć w biedzie i głodzie, bo jest jak ten pijaczek pod blokiem albo dotknęło ją jakieś ciężkie nieszczęście. Rozumiem, że jak jest kryzys to biednych robi się więcej. Ale po Saharze jeżdżą (nawet w naszych czasach) Nomadzi. Mają przejebane, bo żyją na prawdę w ciężkich warunkach, a mimo to radzą sobie znacznie lepiej niż ludzie w niektórych krajach afrykańskich, gdzie jest głód, syf i AIDS. Czekam na odpowiedzi na zadane pytania. Łatwo jest rozdawać cudze pieniądze. Pozdrawiam
|
|
 | 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | > Pod moim blokiem siedzi pijaczek. Czasem prosi o wsparcie. Jak dasz mu na piwo, kupi piwo. Jak dasz mu na 10 piw, kupi 10 piw. Jak dasz mu na ubranie, nocleg i jedzenie, kupi sto piw. Jak dasz mu dom, sprzeda go i kupi 10 000 piw.To teraz ja Ci coś opowiem. Ja też widuję różnych pijaczków. Opowiem Ci o jednym, którego znałem lepiej. Z tego co mi opowiadał, to pobyt w wojsku zrobił z niego pijaka, bo wcześniej nie pił. Ale miał praktyczny zawód, miał zdrowie, był przystojny, założył rodzinę, spłodził dzieci.... no i pił. Ale to były czasy "komuny" i praca była dla wszystkich, którzy chcieli pracować. I on sobie pił od piątku do niedzieli, często w te dni staczał się na samo dno, ale w poniedziałek zawsze punktualnie stawiał się w pracy. Praca była dla niego świętością. Kiedy wraz z transformacją ustrojową stracił pracę, stopniowo stracił też wszystko inne. Rodzinę, dach nad głową, godność, wręcz człowieczeństwo. Nawet gdyby chciał coś zmienić po okresie kilku lat bez pracy, to już nie był w stanie. Z jednej strony ciążący dług alimentacyjny, z drugiej upadające zdrowie i psychika sprawiały, że nie nadawał się do pracy. O mało nie zamarzł kilka razy, tuła się po przytułkach i domach Brata Alberta, po prostu wrak człowieka. Większość osób poradzi sobie w dowolnej sytuacji i z najróżniejszymi problemami, ale zawsze duża część nie. I to nie chodzi tylko o pijaczków. Przed chwilą rozmawiałem z kobietą, której córka zna cztery języki i latała jako stewardessa. Ostatnio pracowała w jakiejś taniej linii, która upadła...i koniec. Od jesieni nie może znaleźć pracy, mimo, że wysłała już kilkaset CV i "obniżyła loty" jeśli chodzi o wymagania płacowe do minimum. To nie jest prawdą, co piszesz, że gdyby dać pijaczkowi dużo pieniędzy, to on by je i tak zamienił na piwa. Nie każdy. Alkoholizm to już choroba i nie można jej leczyć dając pijakowi na piwo. By pijaczek wrócił do cywilizacji musi mieć dach nad głową, trzeba go wyleczyć psychicznie, a potem dać jakąś pracę. Nie można traktować ludzi jak zwierzęta i skazywać najsłabszych na "walkę o byt". Takie problemy jak głód, nędza, bezdomność, bezrobocie muszą być rozwiązywane kompleksowo i w skali globalnej. Nie należy się cieszyć, że to tylko mały procent ludzi takich jest i niech sobie będą. Nie wystarczy rzucać im ochłapy, lub czekać aż się "ewolucyjnie wykruszą" sami. Pod względem moralności, etyki, pozytywnych cech charakteru, ludzie Ci często stoją dużo wyżej jako ludzie, niż bogacze i rządzący, zabrakło im tylko woli walki, stracili nadzieję, nie widzą sensu wysilania się. Wystarczył czasami niedługi okres depresji i upadku, by już nigdy nie mieć siły się podnieść samemu. Dopiero w sprawiedliwych warunkach społeczeństwa nie opartego na zysku i wyzysku, można by ocenić ich wartość i stwierdzić, czy to oni są aspołeczni, czy to system wyrzucił ich poza społeczeństwo. > Wytłumacz mi, jak mogą istnieć państwa, gdzie ponad 50% populacji żyje w biedzie i głodzie?????> Wytłumacz mi, jak mogą istnieć państwa, gdzie ponad 30% populacji żyje w biedzie i głodzie???Nie wiem o co Tobie konkretnie chodzi? > Ale po Saharze jeżdżą (nawet w naszych czasach) Nomadzi. Mają przejebane, bo żyją na prawdę w ciężkich warunkach, a mimo to radzą sobie znacznie lepiej niż ludzie w niektórych krajach afrykańskich, gdzie jest głód, syf i AIDS.A tu o co Tobie chodzi? Nie dosyć, że wulgaryzujesz temat używanym słownictwem, to jeszcze sugerujesz, że w regionach głodu, ludzie leżą i nic nie robią? Że matki spokojnie patrzą jak ich dzieci umierają, zamiast im przyrządzić posiłek, bo im się nie chce, albo są zajęte kopulacją. Czy według Ciebie oni tylko czekają na śmierć, albo na darmową pomoc? > Czekam na odpowiedzi na zadane pytania.Powiedziałbym, że nie bardzo jest na co odpowiadać. niczego sensownego nie napisałeś. > Łatwo jest rozdawać cudze pieniądze.Ciekawe czy wiesz jak powstają pieniądze w ogóle. Oglądałeś może "Zeitgeist II -Addendum" ? Możesz go obejrzeć np. na tej stronieCzy rzeczywiście pieniądze najbogatszych są ich pieniędzmi, czy raczej zdobyli je na krzywdzie i wyzysku innych, na skutek takich a nie innych uwarunkowań ekonomicznych w przeszłości, a nie swojej pracy. Ludzie, którzy normalnie pracują na swoje mieszkanka czy samochody, to nie są bogacze. To nie o ich pieniądzach mówimy, tylko o wirtualnie kreowanych ogromnych sumach, których przepływ, zależy nie od czyjejś pracy, tylko od decyzji tych, którzy rządzą tym światem. Do tego nie mówiłem o rozdawaniu jakichkolwiek pieniędzy. Nikt nie naje się pieniędzmi, ani się w nie nie ubierze. Ludzie nie potrzebują pieniędzy tylko jedzenia, domów, pracy itp. pieniądz to zjawisko wtórne, ot łatwy środek wymienny, ale sam w sobie nie jest nikomu do niczego potrzebny, posługujemy się nim bo jest wygodny i już nie potrafimy inaczej żyć. Ale kiedyś mogą przyjść jeszcze czasy, w których pieniądze stracą swoją rolę. pozdr.
|
|
|  | 3 na 3 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Nie mam nic przeciw pomaganiu konkretnemu człowiekowi. Przez taką pomoc rozumiem zrozumienie sytuacji w jakiej się znajduje i odpowiednią reakcje. Gdy dasz narkomanowi za darmo jedzenie on przeznaczy pieniądze, które wcześniej przeznaczał na jedzenie na narkotyki. W sytuacji ekstremalnej nawet przez to umrze.
Pytałem o kraje odsetkiem ponad 50% i ponad 30% osób biednych i głodnych, bo tam właśnie poszłoby większość pomocy, o której mówisz. Do Afryki. Sam zresztą podałeś link do strony, gdzie to pisze. Jak odpowiesz skąd się tam biorą taki głód i bieda, to porozmawiamy, jak im pomóc. Nie pisz tylko, że Ty już wiesz jak. Pomoc humanitarna dociera tam od lat, a lepiej nie jest. Pozdrawiam
|
|
| |  | 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) |
>Jak odpowiesz skąd się tam biorą taki głód i bieda, to porozmawiamy, jak im pomóc.
Myślałem, że wyraźnie podkreślałem, że winą obarczam kraje najbogatsze, które czerpią zyski z wysyłanej tam broni, podjudzają do wojen, okradają z bogactw naturalnych i całe wieki wyzyskiwały ten obszar jako swoje kolonie. W Afryce produkuje się dosyć żywności, by wyżywić wszystkich jej mieszkańców. Głód to kwestia polityki i chciwości z zewnątrz, nie samych Afrykanów.
>Nie pisz tylko, że Ty już wiesz jak. Pomoc humanitarna dociera tam od lat, a lepiej nie jest.
A Ty powinieneś wiedzieć, że ta pomoc tak naprawdę to wcale nie dociera do potrzebujących, ani też nie w odpowiedniej formie. 80-90 % idzie na pośredników i złodziei, nie do ludzi.
To nie sztuka dać im rybę, trzeba dać im wędkę i nauczyć łowić ryby, i zapewnić dostęp do zasobnych w ryby akwenów, ale nikt nie jest tym zainteresowany. Pomoc traktuje się jako źródło krociowych zysków dla firm w tym uczestniczących.
pozdr.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Robert Zawecki (4718 punktów) | >W Afryce produkuje się dosyć żywności, by wyżywić wszystkich jej mieszkańców. Głód to kwestia polityki i chciwości z zewnątrz, nie samych Afrykanów. To się zwyczajnie kupy nie trzyma.
|
|
| | | |  | nabuko (673 punktów) (zablokowany) | >>W Afryce produkuje się dosyć żywności, by wyżywić wszystkich jej mieszkańców. Głód to kwestia polityki i chciwości z zewnątrz, nie samych Afrykanów. > To się zwyczajnie kupy nie trzyma. >
Mógłbyś uzasadnić szerzej?
|
|
| | | | |  | | Robert Zawecki (4718 punktów) | >>>W Afryce produkuje się dosyć żywności, by wyżywić wszystkich jej mieszkańców. Głód to kwestia polityki i chciwości z zewnątrz, nie samych Afrykanów. >> To się zwyczajnie kupy nie trzyma. >Mógłbyś uzasadnić szerzej?
Skoro - wg Twojej tezy - w Afryce produkuje się dosyć żywności, by wyżywić wszystkich jej mieszkańców, to głodu nie powinno być, bowiem nikt z zewnątrz Afryki nie zabrania Afrykanom jeść, ani nie zabiera im tego jedzenia.
|
|
| | | | | |  | nabuko (673 punktów) (zablokowany) | > >>>W Afryce produkuje się dosyć żywności, by wyżywić wszystkich jej mieszkańców. Głód to kwestia polityki i chciwości z zewnątrz, nie samych Afrykanów.> >> To się zwyczajnie kupy nie trzyma.> >Mógłbyś uzasadnić szerzej?> Skoro - wg Twojej tezy - w Afryce produkuje się dosyć żywności, by wyżywić wszystkich jej mieszkańców,...To nie zupełnie moja teza. Wniosek ten wyciągnąłem z takich informacji: Cytat:To nie brak żywności, ale nieracjonalna gospodarka żywnością oraz nieekonomiczna dieta mięsna są głównymi powodami głodu i niedożywienia. Prawda jest taka, że w krajach, których mieszkańcy umierają z głodu, uprawia się zboża, które są następnie eksportowane i przerabiane na paszę dla zwierząt hodowlanych krajów zachodnich. Etiopia dotknięta klęską głodu w 1984, uprawiała w tym czasie zboża z przeznaczeniem dla europejskich zwierząt hodowlanych, podczas gdy jej ludność umierała z głodu.
Możesz to podważyć, tego typu informacje, to chętnie posłucham, nie twierdzę że tego typu informacje wszystkie są prawdziwe. > ..to głodu nie powinno być, bowiem nikt z zewnątrz Afryki nie zabrania Afrykanom jeść, ani nie zabiera im tego jedzenia.Nie powiedziałem, że zabiera im siłą, np. kupują je dla zwierząt hodowlanych. pozdr.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Robert Zawecki (4718 punktów) | >Prawda jest taka, że w krajach, których mieszkańcy umierają z głodu, uprawia się zboża, które są następnie eksportowane i przerabiane na paszę dla zwierząt hodowlanych krajów zachodnich Jeśli taka jest PRAWDA, to nie ma żadnego problemu z głodem i nie musisz się nim stresować. Wystarczy, że mieszkańcy Afryki będą jeść produkowaną przez siebie żywność i po problemie. A jeśli niektórzy z nich wolą sprzedać zboże i paść z głodu, to uszczęśliwianie ich na siłę jest zupełnie nieuzasadnione.
|
|
| | | | | | | |  | poziomczyński (1343 punktów) (zablokowany) | > >Prawda jest taka, że w krajach, których mieszkańcy umierają z głodu, uprawia się zboża, które są następnie eksportowane i przerabiane na paszę dla zwierząt hodowlanych krajów zachodnich> Jeśli taka jest PRAWDA, to nie ma żadnego problemu z głodem i nie musisz się nim stresować. Wystarczy, że mieszkańcy Afryki będą jeść produkowaną przez siebie żywność i po problemie. A jeśli niektórzy z nich wolą sprzedać zboże i paść z głodu, to uszczęśliwianie ich na siłę jest zupełnie nieuzasadnione.Prawda jest taka, że ci którzy uprawiają pewnie mają co jeść, tylko, że uprawia mała część populacji (im nowocześniejsza gospodarka, tym mniej ludzi pracuje w rolnictwie, nieprawdaż?). A każdy skrawek do kogoś należy i tego, żeby głodni nie uprawiali nieswojej ziemi, tylko głodowali jak naturalna gospodarka kapitalistyczna nakazuje (dzięki czemu mogą w razie potrzeby stanowić rezerwuar taniej siły roboczej, nieprawdaż?) pilnuje policja, a jak głodni są zbyt nachalni to nawet wojsko. I dotyczy to nie tylko Afryki, ale również Ameryki Południowej, gdzie ziemia należąca do bogaczy leżała odłogiem a małorolni i bezrolni nie mieli co jeść. A jak do władzy dojdzie ktoś, kto próbuje coś z tym zrobić to zrobi się pucz (Dlaczego w USA nie było przewrotu wojskowego? Bo w USA nie ma amerykańskiej ambasady) albo obłoży się kraj sankcjami i embargiem, nieprawdaż? A opisywane przez przedmówcę zjawisko (eksportu żywności w obliczu głodu) miało miejsce w Europie, konkretnie w Zjednoczonym Królestwie a jeszcze konkretniej w Irlandii. W kolebce prawdziwego kapitalizmu, w okresie złotego wieku jego rozwoju. Zaraza ziemniaczana, która zdziesiątkowała populację Irlandii, jak sama nazwa wskazuje dotknęła uprawy ziemniaka, w tym samym czasie z Irlandii eksportowało się zboże. Jeżeli jakiś dzierżawca nie sprzedał zboża na eksport, to wymawiano mu dzierżawę ziemi i mógł sobie głodować z innymi. Piewcom wolnej amerykanki gospodarczej polecam pogrzebanie w historii Irlandii. W Wikipedii można znaleźć na przykład taki smaczek: (...) Records show Irish lands exported food even during the worst years of the Famine. When Ireland experienced a famine in 1782-83, ports were closed to keep Irish-grown food in Ireland to feed the Irish. Local food prices promptly dropped. Merchants lobbied against the export ban, but government in the 1780s overrode their protests; an export ban did not happen in the 1840s. (...) [ en.wikipedia.org/wiki/Great_Famine_(Ireland)]. Wikipedia odsyła ten cytat do źródła (to dla malkontentów nie ufających Wikipedii). No ale na szczęście rząd JKM w latach 1840-ych nie popełnił błędu z lat 1782-83 i nie tłumił wolnego rynku żywności. A i policja i sądy skupiły się na przestrzeganiu prawa i egzekwowaniu należności czynszowych. Bo rząd jest od tego, żeby pilnował porządku a nie od pomagania nieudacznikom za pieniądze rabowane ciężko pracującym ludziom, nieprawdaż? W XX wieku takich rzeczy nie robi się już białym ludziom w Europie, ot i cała różnica między Irlandią wtedy a Afryką dziś. P.S. Tłumaczenie wstawionego tekstu: Dokumenty pokazują, że Irlandia eksportowała żywność nawet podczas najgorszych lat Głodu. Kiedy Irlandia doświadczyła klęski głodu w latach 1782-83 zamknięto porty, aby zatrzymać żywność uprawianą w Irlandii do wykarmienia Irlandczyków. Miejscowe ceny żywności natychmiast spadły. Kupcy wszczęli działania przeciw zakazowi eksportu, ale rząd w latach 1780. przełamał ich protest; zakaz eksportu nie pojawił się w latach 1840.
|
|
| | | | | | | | |  | nabuko (673 punktów) (zablokowany) | Dziękuję za wypowiedź. Takich jak Zawecki to powinien ktoś nauczyć uczciwości intelektualnej i myślenia ludzkiego, nie ewolucyjnej papki. Ja już niestety się nie podejmuję. Zawsze wina głodu i nędzy, leży po stronie bogaczy i rządzących. Zwłaszcza dzisiaj, kiedy istnieją mobilne środki przemieszczania żywności przy użyciu sprzętu lotniczego.
Nie ma większej hańby na ludzkości w XXI wieku niż umierające z głodu i nędzy dzieci. A osoby, które nie podejmują decyzji by to zmienić, zasadniczo nie różnią się od tych, którzy wydają decyzje o eksterminacji. Jedni i drudzy zabijają pośrednio. Co za różnica czy przez "naciśnięcie guzika", czy przez "zaniechanie naciśnięcia", efekt jest zawsze ten sam masowa śmierć niewinnych. pozdr.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Robert Zawecki (4718 punktów) | Nie będę polemizował, jedynie wskażę bezsensy, aby choć utrzymać dotychczasowy poziom merytoryczny działu ekonomicznego.
>Zawsze wina głodu i nędzy, leży po stronie bogaczy i rządzących Każdy człowiek jest odpowiedzialny przede wszystkim za siebie. Jeśli nie jest obłożnie chory czy szczególnie niepełnosprawny, to za swój głód i nędzę może winić wyłącznie samego siebie. Ludzie mają podmiotowość i nie można ich ubezwłasnowolnić tylko z powodu małej zaradności. Ludziom można i trzeba pomagać, ale nie da się rozwiązywać problemów za nich samych.
>istnieją mobilne środki przemieszczania żywności przy użyciu sprzętu lotniczego Policz koszt wyprodukowania bochenka chleba w USA i następnie dostarczenia go sprzętem lotniczym w ubogie rejony Indii. Pewnie będzie więcej kosztował niż miesięczny koszt utrzymania biednego Hindusa. Horrendalny absurd!
Kisiel: Biednym nic z tego nie przyjdzie, że bogaci też zbiednieją.
|
|
| | | | | | | | | | |  | -1 na 1 poziomczyński (1343 punktów) (zablokowany) | > Nie będę polemizował, jedynie wskażę bezsensy, aby choć utrzymać dotychczasowy poziom merytoryczny działu ekonomicznego. >>Zawsze wina głodu i nędzy, leży po stronie bogaczy i rządzących > Każdy człowiek jest odpowiedzialny przede wszystkim za siebie. Jeśli nie jest obłożnie chory czy szczególnie niepełnosprawny, to za swój głód i nędzę może winić wyłącznie samego siebie. Ludzie mają podmiotowość i nie można ich ubezwłasnowolnić tylko z powodu małej zaradności. Ludziom można i trzeba pomagać, ale nie da się rozwiązywać problemów za nich samych. Pięknie się odniosłeś do tematu, nie wiem czy jest w ogóle sens odpisywać, ale spróbuję. Sądząc po sposobie w jaki odpowiedziałeś na mój post racjonalne argumenty do ciebie nie dotrą, więc może dam ci przykład 20-wieczny. Głodujący Ukraińcy byli oczywiście sami sobie winni. Żydzi w gettach i obozach też. W końcu KAŻDY człowiek jest odpowiedzialny przede wszystkim za siebie. Prawda?
>>istnieją mobilne środki przemieszczania żywności przy użyciu sprzętu lotniczego > Policz koszt wyprodukowania bochenka chleba w USA i następnie dostarczenia go sprzętem lotniczym w ubogie rejony Indii. Pewnie będzie więcej kosztował niż miesięczny koszt utrzymania biednego Hindusa. Horrendalny absurd! Nie, horrendalna demagogia. Piszesz o Indiach. Może piszmy o Polsce, która: a. ma ujemny bilans handlu zagranicznego b. importuje żywność c. ma pola uprawne leżące odłogiem d. ma wysokie bezrobocie
> Kisiel: Biednym nic z tego nie przyjdzie, że bogaci też zbiednieją. Przyjdzie.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Robert Zawecki (4718 punktów) | > Głodujący Ukraińcy byli oczywiście sami sobie winni. Głód na Ukrainie był spowodowany celową zbrodniczą działalnością komunistów. Mówiąc wprost było to ludobójstwo. Człowiek nie jest w stanie przeciwstawić się zbrodniczym wymysłom systemów totalitarnych i dlatego jestem zadeklarowanym wrogiem systemów odbierających ludziom wolność, nieważne w imię jakich idei. W każdych warunkach można walczyć o przeżycie albo się poddać - większość Ukraińców przeżyła. > Żydzi w gettach i obozach też. Jak wyżej, w wersji nazizmu. Mądrzejsi żydzi wyjechali zawczasu, bowiem zatroszczyli się o siebie. Zresztą nawet w czasie okupacji hitlerowskiej wyjeżdżali w różny sposób się wykupując. > Piszesz o Indiach. Może piszmy o Polsce, która:> a. ma ujemny bilans handlu zagranicznego> b. importuje żywność> c. ma pola uprawne leżące odłogiem> d. ma wysokie bezrobocie Załóż wątek, to popiszemy o Polsce. > Przyjdzie. Przyjdzie chora radość, jak w dowcipie o polskim kotle w piekle.
Kisiel: Biednym nic z tego nie przyjdzie, że bogaci też zbiednieją.
|
|
| | | | | | | | |  | | Robert Zawecki (4718 punktów) | Operujesz przykładami z XVIII wieku, z początków rewolucji przemysłowej, które słabo obrazują sytuację na początku XXI wieku. Proponuję, abyś odniósł się do tego: www.racjonalista.pl/forum.php/s,200721#w201353
Kisiel: Biednym nic z tego nie przyjdzie, że bogaci też zbiednieją.
|
|
| | |  | 4 na 4 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >>Jak odpowiesz skąd się tam biorą taki głód i bieda, to porozmawiamy, jak im pomóc. >Myślałem, że wyraźnie podkreślałem, że winą obarczam kraje najbogatsze, które czerpią zyski z wysyłanej tam broni, podjudzają do wojen, okradają z bogactw naturalnych i całe wieki wyzyskiwały ten obszar jako swoje kolonie. Ale dziś to Afrykanie wyzyskują Afrykanów. Czas kolonializmu się skończył. To nie biały człowiek trzyma karabin. To nie biały człowiek strzela. To nie biały człowiek bezpośrednio wyzyskuje. > W Afryce produkuje się dosyć żywności, by wyżywić wszystkich jej mieszkańców. Głód to kwestia polityki i chciwości z zewnątrz, nie samych Afrykanów. Głód to kwestia polityki wewnętrznej. >>Nie pisz tylko, że Ty już wiesz jak. Pomoc humanitarna dociera tam od lat, a lepiej nie jest. >A Ty powinieneś wiedzieć, że ta pomoc tak naprawdę to wcale nie dociera do potrzebujących, ani też nie w odpowiedniej formie. 80-90 % idzie na pośredników i złodziei, nie do ludzi. Wybacz, ale to nie biały człowiek wyrywa Afrykanom tą pomoc z rąk. To inny czarny człowiek robi krzywdę drugiemu czarnemu człowiekowi. O to mi chodzi, byś mi powiedział, co mam zrobić, by te pieniądze/jedzenie/dary dotarły do kogo trzeba. Jak mi nie powiesz to ja nie wyślę tych pieniędzy, bo je gnidy dostaną. Nie chce też, żeby bogaci sponsorowali te gnidy. >To nie sztuka dać im rybę, trzeba dać im wędkę i nauczyć łowić ryby, i zapewnić dostęp do zasobnych w ryby akwenów, ale nikt nie jest tym zainteresowany. Pomoc traktuje się jako źródło krociowych zysków dla firm w tym uczestniczących. Więc nie namawiaj mnie na taką pomoc. Podyskutujmy, jak ta pomoc miałaby wyglądać, żeby była odpowiednia.
Na początek weźmy jedno państwo. Wyślijmy tam siły zbrojne by pilnowały porządku. Nie da się bo oskarżą nas o kolonializm. To kto ma pilnować, by pomoc dotarła do potrzebujących i nie została im następnego dnia odebrana siłą. Pozdrawiam
|
|
| | | |  | 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | sceptymucha> Ale dziś to Afrykanie wyzyskują Afrykanów. Czas kolonializmu się skończył. To nie biały człowiek trzyma karabin. To nie biały człowiek strzela. To nie biały człowiek bezpośrednio wyzyskuje.To, kto akurat jest bezpośrednim narzędziem wyzysku, nie ma tu szczególnie znaczenia. Liczy się kto pociąga za sznurki i kto ma możliwość naprawy sytuacji, a nie robi tego. To i w Polsce zwykle swój wyzyskuje swojego, tak jak i w pozostałych krajach świata. Z pewnością wina poszczególnych tyranów w danym regionie, którzy do głodu czasami wręcz doprowadzają swoim postępowaniem i wojnami, jest wielka. Ale gdy już do takiej sytuacji dojdzie, to możliwości tych lokalnych władców, by naprawić sytuację, lub zapobiegać jej w przyszłości są ograniczone, pomijając już sprawę, czy chcą ratować "swój lud", czy nie. Gdy dochodzi do akcji ratunkowych po trzęsieniach ziemi i powodziach, to raczej nikt nie mówi, iż nie należy się pomoc, bo sami jesteście sobie winni, trzeba było budować lepsze domy lub w innych miejscach nie narażonych na katastrofy. Każdy kraj ma swoje lepsze i gorsze lata. Raz jest koniunktura i bum rozwojowy, raz kryzys, ale ja nie założyłem tego wątku, by rozważać jak wyrównać poziom życia na świecie, tylko jak się pozbyć raz na zawsze problemu masowych śmierci z głodu i nędzy. Dzisiaj mamy wystarczające środki techniczne, by szybko przemieszczać żywność z jednego końca świata na drugi. Nigdy nie jest tak, że cały świat nagle wpadnie w stan klęski żywiołowej i wszyscy będą przymierać głodem. Zwykle w jednym rejonie jest nadprodukcja, gdy w innym braki. Gdyby tylko pozbyć się problemu wojen i bezmyślnych rządów, to bez problemów można nie dopuścić, by gdzieś na ziemi jakaś grupa ludzi została odczłowieczona i skazana na powolną śmierć z głodu i niedożywienia. > > W Afryce produkuje się dosyć żywności, by wyżywić wszystkich jej mieszkańców. Głód to kwestia polityki i chciwości z zewnątrz, nie samych Afrykanów.> Głód to kwestia polityki wewnętrznej.Też, zgoda, ale tylko częściowo. > >>Nie pisz tylko, że Ty już wiesz jak. Pomoc humanitarna dociera tam od lat, a lepiej nie jest.> >A Ty powinieneś wiedzieć, że ta pomoc tak naprawdę to wcale nie dociera do potrzebujących, ani też nie w odpowiedniej formie. 80-90 % idzie na pośredników i złodziei, nie do ludzi.> Wybacz, ale to nie biały człowiek wyrywa Afrykanom tą pomoc z rąk. To inny czarny człowiek robi krzywdę drugiemu czarnemu człowiekowi.> O to mi chodzi, byś mi powiedział, co mam zrobić, by te pieniądze/jedzenie/dary dotarły do kogo trzeba. Jak mi nie powiesz to ja nie wyślę tych pieniędzy, bo je gnidy dostaną. Nie chce też, żeby bogaci sponsorowali te gnidy.I masz rację! Dlatego nikogo nie zachęcam do wpłacania jakichś pieniędzy na głodujących. Raczej do wywierania presji na tych, co decydują o miliardach i polityce międzynarodowej. To oni mają prawdziwe narzędzia i możliwości, by rozwiązać te problemy, nie jakiś Kowalski w Polsce, czy nawet "miliony Nowaków" razem wzięte. > >To nie sztuka dać im rybę, trzeba dać im wędkę i nauczyć łowić ryby, i zapewnić dostęp do zasobnych w ryby akwenów, ale nikt nie jest tym zainteresowany. Pomoc traktuje się jako źródło krociowych zysków dla firm w tym uczestniczących.> Więc nie namawiaj mnie na taką pomoc. Podyskutujmy, jak ta pomoc miałaby wyglądać, żeby była odpowiednia.Przecież do niczego takiego nie namawiam. Chciałem podyskutować o tym, jak takie problemy powinny być rozwiązane raz na zawsze. Jak powinno wyglądać racjonalne działanie w tej sprawie rządzących tym światem i jak jeśli doszlibyśmy do jakiegoś konsensusu mogłoby wyglądać zaangażowanie się PSR w idee ogólnoludzkiego braterstwa w kwestii rozwiązywania najbardziej żenujących problemów XXI wieku, w tym masowych śmierci z głodu i niedożywienia. > Na początek weźmy jedno państwo. Wyślijmy tam siły zbrojne by pilnowały porządku. Nie da się bo oskarżą nas o kolonializm. To kto ma pilnować, by pomoc dotarła do potrzebujących i nie została im następnego dnia odebrana siłą.Kto oskarży o kolonializm? Przecież kolonializm to czerpanie zysków wykorzystywanie niewolniczej siły roboczej podbitych terytoriów. Czy zawożąc pomoc, usuwając skorumpowanych, nieludzkich władców kupujących broń zamiast zboża, gdy ich naród przymiera głodem, dając a nie zabierając można mówić o kolonializmie? Chyba nie. Tylko trzeba takie działania przeprowadzić na międzynarodową skalę, za zgodą państw zrzeszonych w ONZ i jako prawdziwie działanie pomocowe i stabilizujące. Czyli bez żadnych podtekstów biznesowych interesów. Nie można mówić, że chce się pomóc jeśli zacznie się już przed interwencją dzielić zyski dla firm które tam wejdą i zaczną swoje interesy. To trzeba wejść, rozbroić, przeprowadzić demokratyczne wybory, zacząć budować infrastrukturę i szkolić miejscowych, rozwinąć oświatę i kulturę rolno-przemysłową, by jak najszybciej przekazać wszystko miejscowym. I to bez żadnych zobowiązań typu miliardowe długi i konieczność wyprzedaży co cenniejszych kawałków międzynarodowym korporacjom. Gdy wyjdą z zapaści cywilizacyjnej, to sami dojrzeją do następnych inwestycji już za konkretne pożyczki i na zasadach biznesowych. Nie można z "niewoli nędzy i głodu" wpychać ich w ramach pomocy, w inną "niewolę zależności ekonomicznej i politycznej". pozdr.
|
|
2 na 2 | Canon (433 punktów) | Wydaje mi się, iż to wszystko przez to, że nieważne kto jak by się zarzekał to i tak każdy z nas jest egoistą, a co za tym idzie w pierwszej kolejności myślimy o własnym brzuszku. Nie wydam miliona na pomoc głodującym gdy mam na koncie dwa, zrobię to owszem, ale jak będę ich tam miał dopiero ze sto, bo muszę mieć jakieś zabezpieczenie.
>Czy ktoś z Was ma jakiś pomysł na rozwiązanie raz na zawsze tego typu problemów dotykających ludzkość? Solidarnie wszystkie kraje przeznaczają kasę zamiast na zbrojenia i wyścig militarny, na pomoc głodującym na świecie. Jestem pewny, że nikt chętny nie zostałby głodny. Wiem wiem, pomysł nierealny ale jednak przyniósłby efekt pełnych brzuchów.
|
|
 | nabuko (673 punktów) (zablokowany) | Canon
>Wydaje mi się, iż to wszystko przez to, że nie ważne kto jak by się zarzekał to i tak każdy z nas jest egoistą, a co za tym idzie w pierwszej kolejności myślimy o własnym brzuszku.
Uważam, że nie masz racji. Historia ludzkości wielokrotnie dowiodła, że ludzie potrafią cenić wyżej dobro ogółu niż swoje własne. Egoistami jesteśmy częściowo z musu. W myśl zasady "jak sam sobie nie pomożesz to nikt Ci nie pomoże" jesteśmy zmuszeni dbać o siebie, rodzinę i często także o ich przyszłość. Ale gdyby system był inny i takie rzeczy jak jedzenie czy dach nad głową byłyby dostępne dla każdego, kto akurat jest w potrzebie, albo sam nie może ich sobie zapewnić i to bez żadnej łaski od instytucji typu "pomoc społeczna", to wiele osób poświęciło by swój czas i energię życiową dla pracy na rzecz innych. Gdyby też mieli środki materialne, których nie potrzebują w danej chwili to z przyjemnością i bez przymusu przekazywali by je potrzebującym.
Egoizm jest tylko wykreowany, przez najbogatszych i rządzących. Normalnie myślący człowiek nigdy nie poszedłby walczyć na jakąś wojnę, czy nie dążyłby za wszelką cenę do posiadania jakichś dóbr, które nie są mu niezbędne do życia. Powyżej pewnego poziomu inteligencji i mądrości można być jedynie pacyfistą. To system zmusza nas do egoizmu, człowiek wcale egoistą być nie musi.
> Nie wydam miliona na pomoc głodującym gdy mam na koncie dwa, zrobię to owszem, ale jak będę ich tam miał dopiero ze sto, bo muszę mieć jakieś zabezpieczenie.
To błędne myślenie, ktoś kto ma odłożone miliony, to zwykle podczas ich zdobywania już tak "przypalił" swoje sumienie, że nigdy nie powie, że teraz ma dosyć i może zacząć troszczyć się o innych. Ktoś kto gromadzi pieniądze i majątek, nigdy się nim nie nasyci. Bogactwo to rodzaj choroby. Wyleczyć się z niej można tylko zmieniając sposób myślenia i priorytety życiowe. Czasami tak się w życiu dzieje, że pewni bogacze doznają przemiany i zmieniają po przekroczeniu pewnej granicy swoje życiowe cele. Są to jednak przypadki wyjątkowe. Większość ogranicza się do rzucania jakichś ochłapów na cele charytatywne, by oszukać swoje sumienie i zrobić sobie przy okazji dodatkową reklamę.
Tak więc, kto nie umie się podzielić mając milion, ten zwykle i nie podzieli się mając tych milionów sto.
> >Czy ktoś z Was ma jakiś pomysł na rozwiązanie raz na zawsze tego typu problemów dotykających ludzkość? >Solidarnie wszystkie kraje przeznaczają kasę zamiast na zbrojenia i wyścig militarny, na pomoc głodującym na świecie. Jestem pewny, że nikt chętny nie zostałby głodny.
Pewnie w jakimś sensie masz rację, tylko tak mały ułamek wydatków na zbrojenia wystarczyłby by położyć kres głodowi, że nie stanie się on nigdy motywem, do prawdziwego rozbrojenia i "przekucia mieczy na lemiesze". Zakończenie polityki militarnej świata rozwiązałoby nie tylko problem głodu, ale i wszystkie inne przyziemne problemy ludzkości, takie jak brak mieszkań, niski poziom szkolnictwa, medycyny, mielibyśmy czystą energię i czyste środowisko naturalne. Kroku w kierunku rozbrojenia świata jednak nie chcą uczynić rządzący i najbogatsi pozorując coraz to nowe zagrożenia i kreując coraz to nowych wrogów.
Gdy miałem tak z dziesięć lat i myślałem o sprawach związanych z wojskiem i wojnami, to napawało mnie to już wtedy obrzydzeniem. Byłem przekonany, że w przyszłości na świecie zapanuje pokój między ludźmi, a jakieś jednostki utrzymywane w zdolności bojowej jedynie potrzebne będą na wypadek szybkiej pomocy w razie klęsk żywiołowych. Nie mogłem pojąć jak ludzie mogą być tak głupi i nieracjonalni, by wytwarzać coraz to nowe i utrzymywać w gotowości ogromne środki nastawione tylko i wyłącznie na zabijanie drugiego człowieka.
Od dziecka zawsze marzyłem o zjednoczonym świecie ludzi współpracujących ze sobą, a nie walczących o jakieś głupoty. Wiedziałem, że przecież człowiek jako gatunek, jest tak inteligentny, że powinien potrafić zapewnić dobrobyt wszystkim, którzy zechcą żyć w pokoju i braterstwie. Nie wiedziałem jednak wtedy dlaczego tego nie robi. Teraz już chyba wiem.
pozdr.
|
|
|  | | Robert Zawecki (4718 punktów) | Kisiel: Biednym nic z tego nie przyjdzie, że bogaci też zbiednieją. > gdyby system był inny i takie rzeczy jak jedzenie czy dach nad głową byłyby dostępne dla każdego, kto akurat jest w potrzebie Tak właśnie jest w Polsce. > Gdyby też mieli środki materialne, których nie potrzebują w danej chwili to z przyjemnością i bez przymusu przekazywali by je potrzebującym. Dokładnie taki mechanizm realizowany jest przez instytucje oszczędnościowo-pożyczkowe, więc nie ma co wyważać otwartych drzwi. > Egoizm jest tylko wykreowany, przez najbogatszych i rządzących Bzdura, większego egoizmu niż wśród bezdomnych to jeszcze nie widziałem. Jeden drugiego jest gotów utopić w łyżce zupy, dla byle ochłapu. Oczywiście nie wszyscy są tacy sami, ale zwalanie odwiecznych cech ludzkich na rządzących jest usprawiedliwianiem własnej nieporadności. > Normalnie myślący człowiek nigdy nie poszedłby walczyć na jakąś wojnę Kisiel: Trudno pojąć, czemu żołnierz idzie do ataku - ale idzie.  > które nie są mu niezbędne do życia Niezbędne do życia są: tlen, ciepło, woda i parę ziarnek ryżu. Mniej więcej takie warunki stworzyli hitlerowcy w obozach koncentracyjnych i staliniści w łagrach. Nie sądzisz, że to mało satysfakcjonujący poziom życia? > Powyżej pewnego poziomu inteligencji i mądrości można być jedynie pacyfistą Czy jesteś w stanie to choćby spróbować udowodnić? > > Nie wydam miliona na pomoc głodującym gdy mam na koncie dwa, zrobię to owszem, ale jak będę ich tam miał dopiero ze sto, bo muszę mieć jakieś zabezpieczenie. Albowiem potrzeby ludzkie są nieograniczone, co sam stwierdzasz dalej. > mały ułamek wydatków na zbrojenia wystarczyłby by położyć kres głodowi To niestety utopia, bowiem osoby nakarmione natychmiast namnożyłyby następnych głodnych. A jednocześnie, z powodu wzrostu cen, pojawiliby się następni głodujący. > Zakończenie polityki militarnej świata rozwiązałoby nie tylko problem głodu, ale i wszystkie inne przyziemne problemy ludzkości, takie jak brak mieszkań, niski poziom szkolnictwa, medycyny, mielibyśmy czystą energię i czyste środowisko naturalne Kompletna utopia! > Teraz już chyba wiem. To podziel się z nami tymi odkrywczymi wnioskami.
|
|
4 na 4 | metsys (1088 punktów) | Jak ludzi posiadających władzę i >miliardy dolarów można nazwać ludźmi, skoro spokojnie stoją z boku w obliczu milionów osób >umierających z głodu i nędzy.
Przede wszystkim możemy sami dać przykład. Proponuję, byś pierwszy spieniężył część swojego majątku i przekazał na cele charytatywne, a połowę swoich dochodów rozdysponował miesięcznie na dożywianie ubogich. Mieszkanie można zamienić na o połowę mniejsze, z łazienką i kuchnią wspólną z sąsiadem. I Ty przeżyjesz, i ubodzy będą mieli lżej. Nie wiem jak Ty, ale ja nie widzę sensu w takim postępowaniu. Wbrew temu, co sądzisz o ewolucji, właśnie jej zasady mają zastosowanie do podniesionego przez Ciebie problemu. Przetrwa najsilniejszy, najsprytniejszy, najbogatszy, najmądrzejszy, a ten biedny, zostanie na końcu. Niestety bogatszy nie podzieli się swoją zdobyczą, bo wtedy sam zejdzie o poziom niżej w hierarchii przetrwania. Jakkolwiek nie patrzeć na skąpstwo i znieczulicę, to przyczyna jest prozaiczna. Takie jest moje zdanie.
jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat...
|
|
 | 2 na 2 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | metsys> Jak ludzi posiadających władzę i> >miliardy dolarów można nazwać ludźmi, skoro spokojnie stoją z boku w obliczu milionów osób> >umierających z głodu i nędzy.> Przede wszystkim możemy sami dać przykład. Proponuję, byś pierwszy spieniężył część swojego majątku i przekazał na cele charytatywne, a połowę swoich dochodów rozdysponował miesięcznie na dożywianie ubogich.Ty jeszcze mnie nie znasz metsys i wątpię byś kiedykolwiek zrozumiał, ale ja mając majątek tak bym właśnie postąpił. Tylko ja go nie mam i nigdy go nie miałem. Nie licząc stanu kawalerskiego, jak tylko otworzyłem firmę i zacząłem zatrudniać pracowników, zawsze mam więcej kredytów niż posiadanych dóbr. Praktycznie nigdy nie byłem na plusie. trzy lata temu któryś raz z kolei zacząłem wszystko od zera przenosząc się do Warszawy i słowo od zero nie oddaje rzeczywistości, bo było to grubo poniżej zera a po trzech latach niewiele się zmieniło, nigdy nie miałem nawet kawałka swojego mieszkania. Całe życie mieszkałem na komunalnym lub wynajmowanym. Co według Ciebie mam sprzedać i oddać ubogim? I nie myśl, że to z powodu mojej nieudolności, to mój wybór, chcąc postępować jak inni bez problemu zrobiłbym pieniądze na czymkolwiek, ale to nigdy nie było moim celem. Pamiętasz zapewne, że w 2002 roku zmieniła się ordynacja wyborcza i burmistrza mogli mieszkańcy wybierać bezpośrednio. I ja dałem wtedy szansę mieszkańcom mojej małej gminy by mogli mnie wybrać. Oficjalnie ogłosiłem, że dużą część swojej pensji przeznaczę na cele charytatywne. Chciałem założyć specjalne konta na które automatycznie przelewana by była odpowiednia suma, jako przykład dla innych, by pokazać, że można. Miałem też wiele projektów prawdziwego zwalczenia bezrobocia, biedy i braku mieszkań. I mogłem tego, co nikomu innemu by się nie udało, bo startowałem by ludziom pomóc nie sobie. Wynik głosowania oczywiście możesz się łatwo domyślić, jako bezpartyjny ideowiec nie miałem żadnych szans, ale jako człowiek, miałem czyste sumienie, że dałem tym ludziom szansę na skorzystanie z moich możliwości. > .. Mieszkanie można zamienić na o połowę mniejsze, z łazienką i kuchnią wspólną z sąsiadem. I Ty przeżyjesz, i ubodzy będą mieli lżej.Skrajne obniżanie warunków życia by wygospodarować jakieś małe pieniądze dla ubogich to droga donikąd. Mogą ją stosować jedynie Ci, którzy nie mają żadnych innych możliwości, a chcą coś zrobić dla innych, ja je nadal mam i nie byłbym racjonalistą, gdybym je zaprzepaścił żyjąc w skrajnej nędzy w pięcioosobowej rodzinie. Jestem racjonalistą metsys, nie masochistą, to różnica. > Nie wiem jak Ty, ale ja nie widzę sensu w takim postępowaniu. Wbrew temu, co sądzisz o ewolucji, właśnie jej zasady mają zastosowanie do podniesionego przez Ciebie problemu.Właśnie dlatego, że ewolucja nigdy nie miała miejsca,( bo np. jej prawdziwość jest absolutnie nie do przyjęcia, choćby z punktu widzenia matematyki i fizyki), a ludzie traktują innych jakby ewolucja była dowiedzionym faktem, mamy te wszystkie problemy z głodem i ubóstwem na czele. Dzielenie się z innymi ma sens i to bardzo głęboki, tylko myśląc ewolucyjnie go nie dostrzegasz. Człowiek jest istotą społeczną i czy tego chce, czy nie powinien być jego częścią współdziałającą dla dobra ogólnego wszystkich ludzi, a nie tylko jakiejś wybranej grupy rodzinnej czy innej elity. Dzisiaj 1% najbogatszych posiada 40 % dóbr, które są własnością wszystkich ludzi. To nic innego jak nieuzasadnione niczym bogactwo, kosztem innych. Gdyby własność była równoważna z odpowiedzialnością i zarządzaniem dobrami i ten 1% ludzi to byłyby najlepsze i najmądrzejsze jednostki ludzkie, wszystko byłoby ok. Nikt na świecie by nie umierał z głodu, lub braku dolara na szczepionkę przeciw uleczalnej chorobie. Ale niestety Ci którzy rządzą finansami świata i kontrolują bogactwa naturalne planety, to w zasadzie zwykli zbrodniarze, niewiele różniący się od skazanych za masowe ludobójstwa. Gdyby tylko chcieli, to często, jednym podpisem, jednym kiwnięciem palca uratowaliby od śmierci miliony osób. Skoro mogą, a tego nie robią, to uczestniczą w masowym ludobójstwie, nie ma od tego ucieczki logicznej. Prawie każdy kraj ma w swoim ustawodawstwie karnym przepisy mówiące o tym, że kto może ocalić od śmierci innego człowieka, a tego nie robi, jest współwinny jego śmierci. > Przetrwa najsilniejszy, najsprytniejszy, najbogatszy, najmądrzejszy, a ten biedny, zostanie na końcu. Niestety bogatszy nie podzieli się swoją zdobyczą,....Chyba zapominasz o historii ludzkości i o tym jak upadali królowie, carowie i inni władcy. To tylko kwestia czasu, gdy złość niewolniczo wyzyskiwanych obróci się w jedyną możliwą stronę - przeciw najbogatszym i rządzącym. Wcale nie jest powiedziane, że to najbogatsi i najsilniejsi przetrwają. Jeśli nie odejdą od polityki chciwości i wyzysku, to raczej, żadna broń i pałace pełne ochroniarzy, nie uratują ich od zagłady. To tylko kwestia czasu, bo ludzie są coraz inteligentniejsi i mogą łatwo zjednoczyć wysiłki dzięki możliwościom technologicznym jakie daje dziś łączność internetowa, prędzej czy później znajdą sposób, by nie napychać swoją pracą brzuchów nielicznych "pasożytów". I wcale nie musi to być wojna czy fizyczna eksterminacja, mogą "zabić" ich ekonomicznie uwalniając się z niewoli zależności finansowej. > .. bo wtedy sam zejdzie o poziom niżej w hierarchii przetrwania.Nie ma czegoś takiego jak hierarchia przetrwania. Człowiek przetrwa mając dolara dziennie na wyżywienie i mając do przepuszczenia codziennie milion dolarów. Można mówić jedynie o pozycji społecznej i "boskości" materialnej bogaczy w stosunku do ubogiego i prostego życia ich niewolników. Przetrwanie nie ma tu nic do rzeczy. Umierający z głodu i nędzy to skutek skrajnego chamstwa i chciwości najbogatszych, ale oni i tak przetrwają i zawsze będzie ich więcej niż bogatej elity. > .. Takie jest moje zdanie.I masz do niego niezbywalne prawo, natomiast nie znaczy to oczywiście, że masz rację  pozdr.
|
|
|  | 2 na 2 | metsys (1088 punktów) | Odniosę się do całości Twojej wypowiedzi.
Zauważam, że nie są Ci obce poglądy oscylujące w pobliżu ideologii socjalizmu. Socjalizm w czystej postaci nie byłby niczym złym, ale jak wiemy, tworzą go ludzie. Tych niestety nie da się uwolnić od ewolucyjnego myślenia nakazującego promowanie siebie i stosowania priorytetu egoizmu. Zawsze będzie ktoś, kto znajdzie się ponad innymi. Historia jest najlepszym nauczycielem w tym wypadku.
Nie jestem socjalistą ze względu na utopię tego systemu. Utopia polega na oparciu się na wierze w bezinteresowność jednostki. Nie ma czegoś takiego w szerokim zakresie (oczywiście pojedyncze odstępstwa są możliwe). Nie da się nakłonić bogatych do oddania swoich bogactw biednym, natomiast biedak z pewnością da się nakłonić do gromadzenia dóbr, ale czy tak samo zechce się ich pozbywać, gdy przekroczy jakiś określony próg bogactwa?
Widzisz. Wcale nie uważam, że postrzeganie każdej sytuacji opieram na modelu ewolucyjnym. Jednakże część zachowań społecznych i psychologicznych niewątpliwie ma z podstawowymi założeniami ewolucji wiele wspólnego i doskonale jest przez nie tłumaczone. Przykładem niech będzie właśnie dążenie do zapewnienia sobie i najbliższym jak najwyższej pozycji społecznej. Im wyżej i bogaciej na szczeblach tej drabiny, tym większe szanse na przetrwanie przy jak najmniejszej ilości problemów egzystencjonalnych. Są pieniądze, to: - jest lepsza opieka lekarska (np. prywatna) - jest dostęp do lepszego pożywienia, - jest możliwość lepszego rozwoju kulturalnego i edukacji itd.
Wszystko to i wiele innych zdobyczy kumuluje się w jednym procesie przetrwania, a właściwie w zwiększaniu jego prawdopodobieństwa. Są ludzie, którzy nieustannie będą gromadzić dobra gnani jakąś siłą i za nic nie podzielą się tym, co zdobyli. Tacy już są. Inni zgromadzą tyle, ile im potrzeba do przeżycia.
W świecie zwierząt gromadzenie zapasów jest normą, ale ich rozdawanie raczej nie występuje. Każdy dba o siebie i najbardziej spokrewnionych. Obcy się nie liczy.
Oczywiście my, jako ludzie i istoty budujące społeczną cywilizację odchodzimy powoli od ewolucyjnych nakazów, ale nadal są one w nas i wciąż wpływają na nasze zachowania. Popęd płciowy, głód, pragnienie, wola życia, to wszystko są czynniki determinujące nasze przetrwanie i umożliwiające przetrwanie gatunku. Egoizm jest też jednym z nich.
Dawałeś innym szansę by mogli Ciebie wybrać (to miłe z Twojej strony), chciałeś oddać część dochodów (czy to uznasz za racjonalne?), a mimo to odpadłeś z gry. Wybacz szczerość, ale się nie dziwię. Kto chce na przywódcę kogoś deklarującego pogardę do oficjalnych dochodów? Tak myślą ludzie. To niezgodne z logiką i wskazujące na coś więcej...
Przykro mi, że nie udało Ci się dojść do poziomu materialnego, jaki sobie pewnie kiedyś wyznaczyłeś. Zakładanie firm, kredyty, zatrudnienie ludzi i figa. Dobrze, że jednak dajesz sobie jakoś radę. Mam nieco inne od Twoich poglądy i nieco inny status (nie odbierz tego źle). Pewnie miałem szczęście, a Ty pecha, a może patrzyłem na życie przez inny pryzmat? Tak, czy inaczej w temacie rozdawania ubogim niewiele sie zmieni nawet, jeśli będziesz głośno się tego domagał. Według mnie środki pomocowe reguluje: - ekonomia światowa. - światowa polityka.
Najmniej do powiedzenia mają instytucje humanitarne. Niosą jakąś pomoc, ale to kropla, a morze jest za mierzeją usypaną przez bogate państwa.
Pozdrawiam.
jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat...
|
|
| |  | -1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | metsys 02-05-2009 23:29
>... Socjalizm w czystej postaci nie byłby niczym złym, ale jak wiemy, tworzą go ludzie.....
Cieszę się, że to dostrzegasz! I obecnie bogate państwa skandynawskie bardziej zbliżone są pod względem polityki społecznej do socjalizmu niż do kapitalizmu. Nie chcę tu jakoś zachwalać tamtego systemu w Polskim wydaniu, bo miał wiele wad, właśnie ze względu na ludzi, którzy kierowali wtedy państwem. Uważam jednak, że te systemy, gdyby nie agresywna polityka kapitalizmu zachodniego, który zainteresowany był zniszczeniem socjalizmu wschodniego, mogłyby funkcjonować obok siebie bez większych różnic w dobrobycie ich społeczeństw. Zostawmy jednak te sprawy, bo moja wizja przyszłości świata niewiele ma wspólnego zarówno z kapitalizmem jak i z socjalizmem, czy z jakimkolwiek z dotychczasowych systemów społecznych.
>..Tych niestety nie da się uwolnić od ewolucyjnego myślenia...
Tu akurat bardzo się mylisz! Obalenie ewolucji to dzisiaj prościzna, brakuje jedynie "woli na szczytach", by świat obiegły informacje, że to czy inne odkrycie naukowe całkowicie przeczy prawdziwości teorii ewolucji. Ewolucję obalić, a tym samym uwolnić ludzi od ewolucyjnego myślenia, to kwestia kilku dni lub tygodni od momentu, gdy "władcy tego świata" uznają, że już czas i zobaczą w tym swój interes lub "jedyny ratunek". Dzisiejsza technologia badawcza w dziedzinach poznawczych budowy, złożoności i uporządkowania życia biologicznego w połączeniu z prostą matematyką daje automatycznie wynik:PRAWDOPODOBIEŃSTWO EWOLUCJI RÓWNA SIĘ ZERO. Ewolucjoniści dzisiaj to prawie dokładnie "sekta religijna" tylko w nowoczesnym wydaniu. Ponieważ jednak naukowe obalenie TE wywoła szok cywilizacyjny, robi się na razie wszystko by prawdę o tym ukryć. Nie spotkasz jednak nigdzie człowieka na odpowiednim poziomie wykształcenia i inteligencji, który publicznie podjąłby się udowadniać dziś że TE jest rzeczywistym wyjaśnieniem bogactwa i złożoności życia. Wielu z ewolucji żyje i cały czas "trzyma fason", powtarzając w kółko, że TE to prawda, ale ich arsenał sloganów i pozornych argumentów cały czas się kurczy wraz z postępem w nauce. Ateizm jest skazany na zagładę i pewnego pięknego dnia wszyscy ateiści jak to mówią "obudzą się z ręką w nocniku" oglądając w wiadomościach doniesienia o naukowych dowodach na istnienie Inteligentnej Siły Wyższej.
>... Zawsze będzie ktoś, kto znajdzie się ponad innymi. Historia jest najlepszym nauczycielem w tym wypadku.
Znasz tylko historię ludzkości na przestrzeni kilku ostatnich tysięcy lat i to przefiltrowaną. Do naszych czasów zachowało się niewiele godnych zaufania przekazów sprzed setek lat, a co dopiero tysięcy. Czy wziąłeś pod uwagę inny rodzaj zarządzania sprawami ziemskimi niż pokazuje dotychczasowa historia. Wątpię! Twoje słowa zawsze są obarczone informacją z przeszłości, ja patrzę głębiej i dalej, a przede wszystkim w kierunku przyszłości. Najdoskonalszą wizją zarządzania jest "rząd pozaziemski", czyli taki, który nie ma żadnego udziału w podziale dóbr i władzy w świecie ludzi i to taki rząd uważam, za najdoskonalszy z możliwych, nie podatny na pokusy, łapówki, nie chciwy na złoto i środki materialne. Ten rząd może być nawet anonimowy, całkowicie nie znany osobowo mieszkańcom ziemi, odpowiedzialny jedynie za monitorowanie pewnych zjawisk i ingerencję w najcięższych przypadkach naruszenia porządku i praw. Prawa te mogą być wtedy bardzo ogólne z dużą dozą wolności interpretacji ich przez ludzi na ziemi. Wystarczy wyznaczyć pewne nieprzekraczalne granice i ogólne zasady współżycia międzyludzkiego. Zakładając że istnieje ISW i nas obserwuje to namiastkę takiego zarządzania mamy obecnie. Działa niejako w tle dbając o to, by wszystkie prawa fizyczne działały w należytym porządku, by nie było żadnych zakłóceń z grawitacją, siłami jądrowymi, by Słońce świeciło "dla złych i dobrych" itd.
Wyobraź sobie świat w którym nie istnieje żadna religia, a wszyscy wiedzą, że istnieje ISW. Nawiązujemy z nią kontakt, podpisujemy traktaty, my zobowiązujemy się doprowadzić świat do "ogólnego dobra i piękna", zlikwidować wszelkie wstydliwe i hańbiące inteligencję ludzką problemy typu, głód, przestępczość wojny, wyzysk itp. z kolei z drugiej strony otrzymujemy zobowiązanie, że ISW nie dopuści np. do jakiegoś zderzenia z asteroidą, będzie nas uprzedzać precyzyjnie o kataklizmach, lub wręcz je powstrzymywać. Przedłuży nasze życie i zlikwiduje pewne uciążliwe dolegliwości. Udostępni część swej technologii, wypuści na kosmiczne szlaki, pokaże jakie są najlepsze i najekonomiczniejsze sposoby wytwarzania energii bez zanieczyszczeń i innego ryzyka itd...
Czy w tak zorganizowanym świecie, będzie istniał powód do egoizmu i dążenia do bogactwa i władzy? Przecież bogactwo i władza stanie się wręcz przeszkodą do podróżowania, do wolności, do korzystania z bogactw wspólnych. Gdy nie będzie zagrożenia nędzą i głodem, jaki będzie sens być bogaczem? W takim świecie, chciwość przeminie jak braki żywności i wojny.
>... Utopia polega na oparciu się na wierze w bezinteresowność jednostki. Nie ma czegoś takiego w szerokim zakresie ....
I nawet być nie musi, bycie "człowiekiem dla drugiego człowieka", będzie właśnie najlepszym zabezpieczeniem swoich długofalowych interesów. I to nawet nie w "moim świecie przyszłości". Już dziś "więcej szczęścia jest z dawania, aniżeli z brania". Chciwość rujnuje duchowo i zubaża wewnętrznie człowieka. Rozkoszowanie się dziełami sztuki i przyjemnościami ze świadomością, że gdzieś na ziemi głodne dzieci konają w ramionach matek, nie może dawać pełni radości i zadowolenia. Bogacze gdy to zrozumieją i zobaczą, że do dla ich najlepiej pojmowanego interesu powinni zlikwidować podstawowe problemy ludzkości zrobią to bez żadnego przymusu i w poczuciu, że robią to przede wszystkim dla siebie.
pozdr.
c.d.n
|
|
| | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >pewnego pięknego dnia wszyscy ateiści jak to mówią "obudzą się z ręką w nocniku" ...
Albo w chrzcielnicy, bo to - zdaje się - wszystko jedno.
|
|
| | | |  | nabuko (673 punktów) (zablokowany) | >>pewnego pięknego dnia wszyscy ateiści jak to mówią "obudzą się z ręką w nocniku" ... >Albo w chrzcielnicy, bo to - zdaje się - wszystko jedno.
Wręcz przeciwnie! Naukowe udowodnienie istnienia ISW całkowicie likwiduje wszelkie formy religii, z tą od "chrzcielnicy" na czele.
pozdr.
|
|
| |  | 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | c.d.> .. Nie da się nakłonić bogatych do oddania swoich bogactw biednym,....Nie ma takiej potrzeby. Bogactwo to zwykła fikcja. Biedni w większości nie pragną dóbr, które posiadają bogaci i nie potrafiliby w ogóle ani nie chcieli w ten sposób żyć. Życie w bogactwie w większości jest nudne i żałośnie prostackie. Największym bogactwem człowieka są inni ludzie, są przyjaciele rodzina, bliscy. Ludzie najbardziej pragną cieszyć się sobą, nie środkami materialnymi, one są jedynie narzędziem ułatwiającym życie i stosunki miedzy ludzkie, nie są celem same w sobie, są po prostu martwe, nie można ich pokochać, porozmawiać z nimi, odczuć bliskość, poczuć podziw, szacunek, uznanie itp. Nie trzeba oddawać swojego bogactwa (choć to wydaje się najłatwiejsze i najprostsze), trzeba wytworzyć nowe dobra, które rozwiążą problemy nędzy i głodu, stworzyć nowe technologie, nowe prawa i zasady współżycia, nie przeznaczać pałace na mieszkania dla biedoty, ale doprowadzić ziemię do jej optymalnego wykorzystania i piękna. Wykorzystać surowce i energię naturalną, tak by te miliardy ludzi mogły żyć w pokoju i względnym dobrobycie wprowadzając na ziemi stan równowagi miedzy jej możliwościami a potrzebami ludzkości. > ..natomiast biedak z pewnością da się nakłonić do gromadzenia dóbr,...Zdziwił byś się, gdybyś spróbował udowodnić tę tezę. Przekonałbyś się jak wielu by Ci odmówiło i nie udałoby się Ci ich "nakłonić do gromadzenia dóbr". Może tego nie zrozumiesz, ale znam wielu biednych i ich największym marzeniem nie jest posiadanie dóbr, tylko pozbycie się długów, posiadanie dachu nad głową, łazienki i spokojne życie z miesiąca na miesiąc. Ludzie prości są mądrzejsi od bogatych i mają szlachetniejsze potrzeby, gdyby uwolnić ich od ciężaru ich problemów, to nie rzucą się w wir zdobywania bogactw, tylko poświęcą więcej czasu na wypoczynek i obcowanie z najbliższymi. > ...ale czy tak samo zechce się ich pozbywać, gdy przekroczy jakiś określony próg bogactwa?O to właśnie chodzi, że gdy, przekroczy się pewien próg bogactwa, to przestaje się myśleć jak człowiek biedny. Dlatego nigdy nie chciałem być bogaty, bałem się że stracę swoje człowieczeństwo i zmieni się mój sposób myślenia. Bogactwo dla mnie oznaczałoby koniec wolności i zdradę swoich ideałów. Nie da się być jednocześnie bogatym i kochającym ludzi. Nie da się być bogatym i prawdziwie wolnym, nie da się być bogatym i uczciwym intelektualnie, nie da się myśleć w kategoriach prawdy i rozumu, a jednocześnie zajmować gromadzeniem bogactw, jedno przeczy drugiemu. W dzisiejszym świecie, albo jesteś bogatym, albo prawdziwym człowiekiem w pełnym tego słowa znaczeniu. Dlatego napisałem w otwierającym poście, że "najbogatsi tego świata", finansiści decydujący o życiu lub śmierci milionów ludzi, to już po części nie ludzie, to "zwierzęta", kierujące się instynktami i popędami, a nie rozumem i mądrością. > (..) część zachowań społecznych i psychologicznych niewątpliwie ma z podstawowymi założeniami ewolucji wiele wspólnego i doskonale jest przez nie tłumaczone...Zapewne! Każda forma rządzenia ma swoje zaplecze ideologiczne. Łatwo, jest zrzucić swoją chciwość i egoizm na jakieś niezależne od siebie przyczyny. Ten sam mechanizm stosują wszelkiej maści przestępcy. Oni też często tłumaczą swoje zwyrodnienia i zbrodnie, tym, że to naturalne zachowanie ludzi walczących o byt, silniejszy pokonuje słabszego, by przeżyć i żyć jego kosztem. "Zwierzęcyzm' w czystej postaci. Człowiek jednak ma to czego nie posiadają zwierzęta, czyli rozum pozwalający na szukanie takich rozwiązań, które pozwalają, by "wilk był syty i owca cała". Dopuszczenie do sytuacji, takiej, że jedni giną z głodu, gdy "władający tym światem" mają dobra całkowicie nieadekwatne do poziomu ich inteligencji, czy mądrości, to porażka ludzkości, to przyznanie się, że albo nie potrafimy (jesteśmy zbyt głupi), albo nie chcemy (jesteśmy zbyt chciwi i zepsuci) rozwiązywać problemy trapiące większość ludzi. > .. Przykładem niech będzie właśnie dążenie do zapewnienia sobie i najbliższym jak najwyższej pozycji społecznej. Im wyżej i bogaciej na szczeblach tej drabiny, tym większe szanse na przetrwanie (...) Są pieniądze, to:> - jest lepsza opieka lekarska (np. prywatna)> - jest dostęp do lepszego pożywienia,> - jest możliwość lepszego rozwoju kulturalnego i edukacji> itd.> Wszystko to i wiele innych zdobyczy kumuluje się w jednym procesie przetrwania, a właściwie w zwiększaniu jego prawdopodobieństwa.I tak i nie, jest wiele przykładów negatywnego wpływu pieniędzy na zdrowie fizyczne i psychiczne ludzi. A najbogatsi wcale nie żyją najdłużej i najpełniej. To jednak temat na zupełnie nowy wątek. pozdr. cdn lub nie
|
|
| | |  | 1 na 1 | metsys (1088 punktów) |
Na razie krótko, ale postaram się rozwinąć wypowiedź nieco później.
Nie wiem, czy zauważasz różnicę. Ja swój światopogląd buduję na osiągnięciach nauki i myśli ludzkiej. Ty wplątujesz jakąś siłę sprawczą czuwającą nad wszystkim. Nie istotne, czy jest nią jakiś bóg, obca cywilizacja, czy unia kosmitów oczekujących na dorosłość ludzi. Cokolwiek by to nie było, to też jakoś się pojawiło. Czy w nieskończoność będziemy przypisywać każdej wcześniejszej inteligencji jeszcze wcześniejszą, która ją stworzyła?
Nie wiem na czym opierasz swoje informacje, ale jestem przekonany, że biedak wcale się nie zmartwi stając się bogaczem. Ciekawe dlaczego tylu ludzi gra w Lotka? Dla chęci sprawdzenia rachunku prawdopodobieństwa?
Pozdrawiam.
jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat...
|
|
| | | |  | -1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | >(..) Cokolwiek by to nie było, to też jakoś się pojawiło. Czy w nieskończoność będziemy przypisywać każdej wcześniejszej inteligencji jeszcze wcześniejszą, która ją stworzyła?
Metsys - wysil nieco intelekt.To pytanie to tak oklepany schemat, że aż żal, że cały czas ludzie inteligentni uważają to za jakikolwiek argument w dyskusji. Odpowiadałem już na to prostackie pytanie dziesiątki razy i nikt nie potrafił pociągnąć swojej argumentacji dalej po mojej odpowiedzi. Pomyśl chociaż o tym, że ateista zadający pytanie o to kto stworzył ISW nie robi nic odkrywczego, to samo pytanie dotyczy materii, energii, wielkiego wybuchu itd. Zawsze można zapytać co było przed i skąd coś się wzięło, a potem skąd tamto wcześniejsze coś i tak bez końca. Moja teoria idzie i tak o jeden poziom argumentacyjny dalej niż wszystkie inne współczesne teorie szacownych naukowych gremiów.
pozdr.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | metsys (1088 punktów) | >>(..) Cokolwiek by to nie było, to też jakoś się pojawiło. Czy w nieskończoność będziemy przypisywać każdej wcześniejszej inteligencji jeszcze wcześniejszą, która ją stworzyła? >Metsys - wysil nieco intelekt.To pytanie to tak oklepany schemat, że aż żal, że cały czas ludzie inteligentni uważają to za jakikolwiek argument w dyskusji. Odpowiadałem już na to prostackie pytanie dziesiątki razy i nikt nie potrafił pociągnąć swojej argumentacji dalej po mojej odpowiedzi.
Ależ nie jesteś w stanie udzielić na nie żadnej logicznej odpowiedzi. Nie oszukuj siebie i innych. Każda odpowiedź może zostać potraktowana sceptycyzmem. Odbiegamy od tematu i lepiej nie drążmy tutaj jałowego sporu kreacja-ewolucja. Ty masz jakiś punkt widzenia, ja również. Na tym się zatrzymajmy. Mamy zastanowić się nad kwestią pomocy ubogim. Nie odniosłeś się do reszty mojej krótkiej wypowiedzi. Szkoda.
Pozdrawiam
jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat...
|
|
| | | | | |  | nabuko (673 punktów) (zablokowany) | >(...) Na tym się zatrzymajmy.
Zgoda!
>(...) Nie odniosłeś się do reszty mojej krótkiej wypowiedzi. Szkoda.
Nie było do czego, naprawdę chcesz rozmawiać o prawdopodobieństwie trafienia w totolotka? Poza tym obiecałeś rozszerzyć wypowiedź, a to co zamieściłeś, to tylko właśnie aluzję do problematyki TE vs IP. Ja też tylko Ci zasugerowałem byś poczytał inne moje wypowiedzi w tej kwestii i zobaczył jak się kończyły.
pozdr.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | metsys (1088 punktów) |
>Nie było do czego, naprawdę chcesz rozmawiać o prawdopodobieństwie trafienia w totolotka?
Powiedz, że to był żart. Chyba jasno formułuję myśli?
>Poza tym obiecałeś rozszerzyć wypowiedź, a to co zamieściłeś, to tylko właśnie aluzję do problematyki TE vs IP. Ja też tylko Ci zasugerowałem byś poczytał inne moje wypowiedzi w tej kwestii i zobaczył jak się kończyły.
Mniej więcej orientuję się w atrybutach myśli kreacjonistycznej. Twoje wypowiedzi też częściowo są mi znane. Pomińmy to.
Kto rządzi tym światem? Czy pytanie miało być wprowadzeniem do przedstawienia poglądu, że ster trzymają w rękach kosmici? Jeśli tak, to droga poprzez przedstawienie niesprawiedliwości tego świata jest karkołomnym wysiłkiem. Znamy już pytanie dlaczego bogowie do tego dopuszczają. Temat przerabiany. Temat pomocy humanitarnej jest nacechowany emocjami. Z pewnością ktoś to wykorzystuje. Rządy państw do polityki, firmy do biznesu, ludzie do wymiernych, snobistycznych korzyści. Pomoc humanitarna polegająca na pakowaniu w nieskończoność towarów i pieniędzy w kraje, które rządzone są przez nieudolnych szefów to paranoja. Nigdy nie nasycimy głodu posiadania. Według mnie głównym problemem jest przeludnienie. Niekontrolowana rozrodczość charakteryzuje kraje ubogie. Przykładem mogą też być rodziny patologiczne w naszym kraju. W większości występuje wielodzietność przy braku środków do zapewnienia godnego życia. Problemem jest zmiana światopoglądu i edukacja ludzi biednych. Tak. Jedynym wyjściem jest edukacja. Człowiek głupi pozostanie głupcem i tak będzie postępował. Nasypiesz ziarna do miski, to je najpierw głodny zje. Nasypiesz drugi i trzeci, znów zaspokoi głód. Nasypiesz czwarty raz, już najedzony posadzi w polu. Będziesz sypał kolejne razy, dojdzie do wniosku, że lepiej się nie męczyć, bo stoliczek i tak sam się nakryje. Wniosek prosty. W pewnym momencie trzeba zakręcić kurek. Leniwi nadal będą czekać na mannę, pracowici będą bogatsi i staną się obiektem zazdrości nierobów. Tutaj możemy cofać się w historii i poczytać w niej jak to się dalej odbywa.
Bieda jest problemem złożonym, jednak da się zauważyć, że częściej dotyka ludzi niewykształconych. Kraje Afrykańskie powinny znajdować się pod altruistyczną kontrolą rozwiniętych i bardziej cywilizowanych państw, ale nie da się zrobić wszystkiego za nich. Ciężko jest zrobić z tym porządek. Myślę, że długo jeszcze będzie to niemożliwe. Więcej szkół! Tylko kto z tych ludzi zrozumie, że myślimy o przyszłości ich dzieci, a murami i tablicami teraz się nie najedzą. Musiałby być opracowany racjonalny program kształcenia bez bogów i wiedźm. Wtedy kolejni adepci stanowiliby podstawy wyjścia z biedy.
Pozdrawiam.
jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat...
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | > >Nie było do czego, naprawdę chcesz rozmawiać o prawdopodobieństwie trafienia w totolotka?> Powiedz, że to był żart. Chyba jasno formułuję myśli?Częściowo to był żart, ale tak "do końca" to nie wiem, co tak cennego i godnego komentowania zawierała Twoja wypowiedź, że aż użyłeś wyrazu "szkoda", że się nie odniosłem. Może uwypuklij istotę i głębię Twojej tamtej wypowiedzi to do niej wrócę. > Kto rządzi tym światem?> Czy pytanie miało być wprowadzeniem do przedstawienia poglądu, że ster trzymają w rękach kosmici? ..Nie ! Skąd taki pomysł? > Temat pomocy humanitarnej jest nacechowany emocjami. Z pewnością ktoś to wykorzystuje. Rządy państw do polityki, firmy do biznesu, ludzie do wymiernych, snobistycznych korzyści.> Pomoc humanitarna polegająca na pakowaniu w nieskończoność towarów i pieniędzy w kraje, które rządzone są przez nieudolnych szefów to paranoja. Nigdy nie nasycimy głodu posiadania.Zdaje mi się, że tematem przewodnim wątku jest głód fizyczny, od którego w realny sposób giną rocznie miliony osób, nie "głód posiadania". > Według mnie głównym problemem jest przeludnienie. ...Na razie ziemia nie jest jeszcze przeludniona. Jedynie duża część ludzi żyje w ścisku, nie jest to jednak przeludnienie w sensie możliwości żywieniowych naszej planety. Ziemia wyżywiłaby nawet dwa razy więcej ludzi niż obecnie. To tylko kwestia racjonalności gospodarowania zasobami i sprawiedliwości przy ich podziale. Przeludnienie nie jest problemem (przynajmniej na razie). > Niekontrolowana rozrodczość charakteryzuje kraje ubogie. Przykładem mogą też być rodziny patologiczne w naszym kraju. W większości występuje wielodzietność przy braku środków do zapewnienia godnego życia.Przecież to oczywiste, że by kontrolować rozrodczość ludzie muszą być wyedukowani w kwestii prokreacji. Skąd biedny, niewykształcony człowiek ma wiedzieć, kiedy seks zaowocuje dzieckiem, a kiedy nie. A nawet znając już biologię kobiet musi mieć silną motywację, lub darmowe środki antykoncepcyjne. Motywacją może być np. lepszy status materialny osób o niskiej liczbie potomstwa. To wszystko trzeba wykreować, potrzeba na to czasu, pracy i zaangażowania wielu osób. Są oczywiście prostsze metody, ale one wiążą się z "polityką przymusu". > Problemem jest zmiana światopoglądu i edukacja ludzi biednych.> Tak. Jedynym wyjściem jest edukacja.....Problem musi być rozwiązany kompleksowo. Nie sama edukacja. To zbytnie uproszczenie. > .. Człowiek głupi pozostanie głupcem i tak będzie postępował.(...) Będziesz sypał kolejne razy, dojdzie do wniosku, że lepiej się nie męczyć, bo stoliczek i tak sam się nakryje. Wniosek prosty. W pewnym momencie trzeba zakręcić kurek...Wizja "zamkniętego kurka" musi być od razu przy pierwszej misce. Kto sypie ileś tam razy, nie ustalając zasad i nie wytyczając celów, to sam postępuje jak głupiec. Nie można wychować sobie darmozjadów, a potem brutalnie znowu wrzucać ich w przepaść. Od początku musi być wiadome jaki jest cel pomocy - uzyskanie samodzielności tych, którym pomagamy. > Bieda jest problemem złożonym, jednak da się zauważyć, że częściej dotyka ludzi niewykształconych. ...Przecież to działa jak "sprzężenie zwrotne". Zapewne znasz powiedzenie: 'czemuś biedny - boś głupi, a czemuś głupi - boś biedny'. Pomagać trzeba zawsze kompleksowo, jednocześnie żywiąc i edukując. > .. Ciężko jest zrobić z tym porządek. Myślę, że długo jeszcze będzie to niemożliwe. Więcej szkół! Tylko kto z tych ludzi zrozumie, że myślimy o przyszłości ich dzieci, a murami i tablicami teraz się nie najedzą.> Musiałby być opracowany racjonalny program kształcenia bez bogów i wiedźm. Wtedy kolejni adepci stanowiliby podstawy wyjścia z biedy.Dlatego właśnie nawołuje do działań racjonalnych i przemyślanych. Decyzje muszą zapaść na samym szczycie, a problemy trzeba zlikwidować definitywnie i raz na zawsze, na skutek zmian systemowych, zmiany paradygmatów w nauce, całej polityki światowej. Pozorowane działania, przynoszą tylko pozorowane skutki, chcąc działać racjonalnie najpierw misi byś opracowany realny kompleksowy plan likwidacji głodu, potem następnych hańbiących problemów. pozdr.
|
|
6 na 6 | Grzegorz (2117 punktów) | > Czy ktoś z Was ma jakiś pomysł na rozwiązanie raz na> zawsze tego typu problemów dotykających ludzkość?Kiedyś miałem styczność z osobą naprawdę bogatą, z kręgów londyńskiej finansjery, a przy tym pochodzącą z dość ubogiego kraju. Rozmowa jakoś zeszła na temat pomocy krajom biednym i problemów z biedą. Facet z racji swoich zainteresowań rynkami wschodzącymi i znacznymi inwestycjami w biedniejszej części globu miał sporo do powiedzenia, a zaczął od dość kontrowersyjnego stwierdzenia - pieniądze nie stanowią żadnego problemu, problem stanowią ludzie. Zachęcam do lektury tego materiału, jednocześnie pozwolę sobie wkleić kilka cytatów. Dmuchając na zimne cytaty usuwam. Link do tekstu powinien wystarczyć. placownikCytat: Cytat: Cytat:Pokonanie biedy tam musi odbyć się tymi samy środkami jakimi pokonywano biedę w Europie czy USA. Stabilizacja polityczna, rozwój lokalnej przedsiębiorczości, wolny rynek. Nasza rola po pierwsze nie szkodzić, po drugie pomóc w stworzeniu warunków w których inwestowanie tam będzie po prostu dobrym interesem. Wydatkowano kolosalne środki pomocowe i to jest problem - wydatkowano a nie zainwestowano. Pozdrawia
|
|
 | 2 na 2 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | Grzegorz> Kiedyś miałem styczność z osobą naprawdę bogatą, z kręgów londyńskiej finansjery, a przy tym pochodzącą z dość ubogiego kraju. Rozmowa jakoś zeszła na temat pomocy krajom biednym i problemów z biedą. Facet z racji swoich zainteresowań rynkami wschodzącymi i znacznymi inwestycjami w biedniejszej części globu miał sporo do powiedzenia, a zaczął od dość kontrowersyjnego stwierdzenia - pieniądze nie stanowią żadnego problemu, problem stanowią ludzie.Ja nie muszę być ani bogaty, ani obracać się w kręgach finansjery by wiedzieć od dziecka, że problemem są tylko i wyłącznie ludzie, nie pieniądze. Problemem są surowce, maszyny, ludzie posiadający umiejętności by zaplanować poszczególne projekty i je zrealizować, ale nie brak pieniędzy. W skali globalnej nie ma czegoś takiego jak brak pieniędzy, jest tylko brak woli i innych konkretnych środków materialnych, nie pieniędzy. Pieniądze dla zadań w skali globalnej to zwykła fikcja i wymówka. Potrzebne są mądre projekty, odpowiedni ludzie do ich realizacji, i wola zmian na świecie. Gdy nie ma decyzji o wyrównywaniu poziomów życia, gdy nie ma chęci naprawy sytuacji w regionach owładniętych problemami głodu i nędzy, a jest jedynie chciwość i pomysły, jak tu zarobić lub zrobić sobie reklamę na kłopotach innych ludzi to zwala się winę na jakiś brak pieniędzy. > Zachęcam do lektury tego materiału, jednocześnie pozwolę sobie wkleić kilka cytatów.Dziękuję za ten materiał, nie czytałem go wcześniej. Nie wiem tylko, czy doczytałeś tam pod spodem małymi literkami: Cytat:"Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie." Dlatego sugeruję, by moderacja sprawdziła, czy nie należy usunąć cytatów, które zamieściłeś z zalinkowanego artykułu. Nie bardzo też wiem, czy mogę się do nich odnieść cytując je, dlatego pominę tę część Twojego komentarza. > Pokonanie biedy tam musi odbyć się tymi samy środkami jakimi pokonywano biedę w Europie czy USA.Tu się nie zgodzę. Europa i USA setki lat wyzyskiwały Afrykę i inne kraje kolonialne, nie da się przenieść teraz na tamten grunt sposobów w jaki powstawał dobrobyt Ameryki Północnej czy Europy. Tam trzeba specjalnych środków i programów stosownie do obecnej sytuacji, nie przenosząc do nich jakieś wzorce zupełnie nie pasujące z Europy czy USA. > Stabilizacja polityczna, rozwój lokalnej przedsiębiorczości, wolny rynek. Nasza rola po pierwsze nie szkodzić, po drugie pomóc w stworzeniu warunków w których inwestowanie tam będzie po prostu dobrym interesem.Tu się zgodzę, ale tylko częściowo. Stabilizacja polityczna, owszem konieczna jako punkt wyjściowy, rozwój lokalnej przedsiębiorczości tak, tylko czy rzeczywiście w formie wolnego rynku i jakichś inwestycji międzynarodowych korporacji? Czy to takie dobrodziejstwo dla danego kraju, kiedy zyski z pracy jego mieszkańców transferowane są za granicę, lub gdy ten kraj służy za rynek taniej, wręcz niewolniczej siły roboczej, dla bogatych cywilizacji zachodu. Czy też zachód nie mógłby w końcu zamknąć swej chciwej nienasyconej paszczy i zrobić coś dla innych za darmo, dla ogólnego dobra rodzaju ludzkiego, a nie dla swojego zysku. Po to choćby by z czystym sumieniem mógł korzystać ze swojego dobrobytu nie czując odpowiedzialności za to, że gdzieś w innej części świata ktoś umiera z głodu, gdy on zażera się mięsem i innymi rzeczami. Czy na pomaganiu innym zawsze musi ktoś zgarniać kokosowe zyski? Czyste sumienie to także drogocenne dobro, o które powinni zabiegać władający tym światem. pozdr.
|
|
|  | 2 na 2 | Robert Zawecki (4718 punktów) | > Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnieWikipedia:W prawie polskim prawo cytatu uregulowane jest w art. 29 ust. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych: Wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych utworów lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym wyjaśnianiem, analizą krytyczną, nauczaniem lub prawami gatunku twórczości
|
|
|  | 4 na 4 | Grzegorz (2117 punktów) | > Dziękuję za ten materiał, nie czytałem go wcześniej. Nie wiem tylko, czy doczytałeś tam pod spodem małymi literkami ...Kolejny cytat tym razem z ustawy o ochronie praw autorskich i praw pokrewnych: Cytat:Art. 29. 1. Wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych utworów lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym wyjaśnianiem, analizą krytyczną, nauczaniem lub prawami gatunku twórczości.
2. Wolno w celach dydaktycznych i naukowych zamieszczać rozpowszechnione drobne utwory lub fragmenty większych utworów w podręcznikach i wypisach.
3. W przypadkach, o których mowa w ust. 2, twórcy przysługuje prawo do wynagrodzenia.
> Dlatego sugeruję, by moderacja sprawdziła, czy nie należy usunąć cytatów, które zamieściłeś z zalinkowanego artykułu.to oczywiście nie zawadzi. > Tu się nie zgodzę. Europa i USA setki lat wyzyskiwały Afrykę i inne kraje kolonialne, nie da się przenieść teraz na tamten grunt sposobów w jaki powstawał dobrobyt Ameryki Północnej czy Europy.Europie ani USA nikt nie wręczył ponad 2 bilionów USD i pewnie dzięki temu udało się opanować biedę. > Tam trzeba specjalnych środków i programów stosownie do obecnej sytuacji, nie przenosząc do nich jakieś wzorce zupełnie nie pasujące z Europy czy USA.Pomoc humanitarna ponosi spektakularną klęskę w akcjach długofalowych, stanowiąc plasterek na wrażliwe sumienia. Jedyne co można zrobić to natychmiast zaprzestać tych szkodliwych działań których skutkiem jest finansowanie lokalnych kacyków i rozwój skorumpowanej biurokracji, która absolutnie nie jest zainteresowana zmianami. > Tu się zgodzę, ale tylko częściowo. Stabilizacja polityczna, owszem konieczna jako punkt wyjściowy, rozwój lokalnej przedsiębiorczości tak, tylko czy rzeczywiście w formie wolnego rynku i jakichś inwestycji międzynarodowych korporacji?Regulowany rynek czy darowizny nie pomogą rozwinąć własnej gospodarki. Można oczywiście przyznać środki na rozruch ale absolutnie z obowiązkiem zwrotu ewentualnie można nie brać odsetek. Z czasem środki te można przekonwertować powiedzmy w obligacje kiedy państwa staną się jako tako wiarygodne > Czy to takie dobrodziejstwo dla danego kraju, kiedy zyski z pracy jego mieszkańców transferowane są za granicę, lub gdy ten kraj służy za rynek taniej, wręcz niewolniczej siły roboczej, dla bogatych cywilizacji zachodu. Czy też zachód nie mógłby w końcu zamknąć swej chciwej nienasyconej paszczy i zrobić coś dla innych za darmo, dla ogólnego dobra rodzaju ludzkiego, a nie dla swojego zysku. Po to choćby by z czystym sumieniem mógł korzystać ze swojego dobrobytu nie czując odpowiedzialności za to, że gdzieś w innej części świata ktoś umiera z głodu, gdy on zażera się mięsem i innymi rzeczami. Czy na pomaganiu innym zawsze musi ktoś zgarniać kokosowe zyski? Czyste sumienie to także drogocenne dobro, o które powinni zabiegać władający tym światem.Jeśli pożyczam pieniądze od kogoś, to je zwracam, w przeciwnym razie jestem złodziejem. Jeśli pożyczam je od kogoś z zagranicy - to je zwracam temu komuś za granicę. Hasło "transferu zysku za granicę" jest jakimś dziwnym fetyszem. Weź pod uwagę, że idea wzięcia kredytu powinna opierać się na planie, który zakłada pomnożenie tych środków i spłatę kwoty i odsetek z osiągniętego zysku. Niestety dzieje się dokładnie tak jak piszesz tzn. wielu "gwiazdorów" różnego autoramentu nawołuje do akcji "humanitarnej" pomocy, a z uwagi na poprawność polityczną i otaczający te akcje pozytywny PR ludzie czy firmy się na to nabierają, powodując tym samym rosnąca biedę. Jeśli ludzie przestaną "odżyłowywać" i dawać za darmo, a zaczną inwestować, to zaczną dbać o pieniądze, które zainwestowali np. nie dopuszczając aby za nie, kolejny kacyk, wystawił sobie pomnik lub zakupił broń. Pieniądze darowane są nic nie warte i nie mają żadnej szansy "pracować" bo idą na konsumpcję, a na dodatek są bezzwrotne. Wybornym przykładem realnej pomocy jest wskazany poniżej przez Autografkę pomysł na zaprzestanie lub przynajmniej ograniczenie pro-socjalnej polityki protekcjonizmu przez kraje bogate Pozdrawiam
|
|
| |  | 2 na 2 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | Grzegorz: > >Tam trzeba specjalnych środków i programów stosownie do obecnej sytuacji, nie przenosząc do nich jakieś wzorce zupełnie nie pasujące z Europy czy USA.> Pomoc humanitarna ponosi spektakularną klęskę w akcjach długofalowych, stanowiąc plasterek na wrażliwe sumienia. Jedyne co można zrobić to natychmiast zaprzestać tych szkodliwych działań których skutkiem jest finansowanie lokalnych kacyków i rozwój skorumpowanej biurokracji, która absolutnie nie jest zainteresowana zmianami.To nie kacykowie uzbrojeni w jakieś karabiny i bazuki stanowią problem. Takie chojraki jak marines USA napadają na wielkie państwa typu Korea, Afganistan, czy Irak. Gdyby tylko chcieli zaprowadzić porządek w Afryce i położyć kres tyranii jakimś "pionkom", to dawno by to zrobili. Ten bałagan w Afryce i krajach Trzeciego Świata jest zgodny z ich polityką i to jest tragiczne. Zajrzyj np. tutaj Cytat:Wstrząsające jest to, iż 80 procent głodujących na świecie dzieci żyje w krajach, gdzie istnieje nadwyżka produkowanej żywności, produkowanej niestety dla zwierząt, które zostaną zjedzone przez zaledwie 480 milionów ludzi z krajów bogatych. Do takiego stanu rzeczy przyczynia się przede wszystkim niewyobrażalne marnotrawstwo pokarmu roślinnego, z którego "produkuje się" mięso. > >Tu się zgodzę, ale tylko częściowo. Stabilizacja polityczna, owszem konieczna jako punkt wyjściowy, rozwój lokalnej przedsiębiorczości tak, tylko czy rzeczywiście w formie wolnego rynku i jakichś inwestycji międzynarodowych korporacji?> Regulowany rynek czy darowizny nie pomogą rozwinąć własnej gospodarki.> Można oczywiście przyznać środki na rozruch ale absolutnie z obowiązkiem zwrotu ewentualnie można nie brać odsetek. Z czasem środki te można przekonwertować powiedzmy w obligacje kiedy państwa staną się jako tako wiarygodneNie masz racji. Pamiętasz powiedzenie, że "pierwszy milion trzeba ukraść by potem można było uczciwie prowadzić interesy". Jest też bardziej dosadne "z gówna bata nie ukręcisz". Tak samo jest gdy oczekujemy by coś zaczęło samo funkcjonować prawidłowo. Na początek trzeba włożyć, nie oczekując zwrotu, dopiero gdy się coś rozkręci i zacznie funkcjonować to wtedy sami wystąpią o pożyczki, ale na początek trzeba dać, tylko w odpowiedniej formie. Sama wizja ogromnego zwrotu już paraliżuje, nawet bez odsetek. Okradano Afrykę setki lat, to byłaby sprawiedliwość dziejowa, gdyby teraz jej trochę zwrócić. > >... Czy na pomaganiu innym zawsze musi ktoś zgarniać kokosowe zyski? Czyste sumienie to także drogocenne dobro, o które powinni zabiegać władający tym światem.> Jeśli pożyczam pieniądze od kogoś, to je zwracam, w przeciwnym razie jestem złodziejem. Jeśli pożyczam je od kogoś z zagranicy - to je zwracam temu komuś za granicę.I tu się z Tobą nie zgadzam. Nie jest złodziejem ten kto nie z własnej winy nie ma z czego oddać lub wpadł w długi. Tak stanowi międzynarodowe prawo. Nie chce mi się teraz szukać, ale spróbuję sparafrazować coś z deklaracji prawa człowieka o ile dobrze pamiętam "..Nie może zostać pozbawiona wolności osoba, która nie może wywiązać się ze zobowiązania umownego..." Jakoś tak to szło, ale sprowadza się do tego, że jak pożyczyłeś, a nie masz jak oddać to nie jesteś złodziejem i nikt nie ma prawa tak Cię traktować. Afrykanie nie z własnej winy nie posiadają "zdolności kredytowej" i to raczej ich bogactwa cały czas są kradzione, to szczyt perwersji i chciwości, by w ramach "pomagania" pakować ich w niespłacalne nigdy długi. > .. Hasło "transferu zysku za granicę" jest jakimś dziwnym fetyszem.To raczej powszechnie stosowany preceder w świecie globalnych korporacji. > Weź pod uwagę, że idea wzięcia kredytu powinna opierać się na planie, który zakłada pomnożenie tych środków i spłatę kwoty i odsetek z osiągniętego zysku.Kredyt jest dla bogatych, nie dla biednych. Biednych nie stać na żadne kredyty. Mogą jedynie dalej żyć w nędzy i umierać, lub współpracować dając swoje środki w postaci miejsca i siły roboczej. Dopiero gdy staną się zamożniejsi sami wyciągną rękę po kredyty. > ...Pieniądze darowane są nic nie warte i nie mają żadnej szansy "pracować" bo idą na konsumpcję, a na dodatek są bezzwrotne.Nie zgadzam się jak ktoś umiera z głodu, najpierw musi mieć co jeść, gdzie mieszkać i zaspokojone inne podstawowe potrzeby egzystencji, dopiero potem nadaje się do jakiejkolwiek pracy i wytwarzania na swoje potrzeby, a jeszcze później jest w stanie pracować na zysk by spłacać jakieś inwestycyjne dobra. Weź też pod uwagę, że wszyscy ludzie są braćmi. Czy jak rodzice posiadają jakiś majątek a dają go dzieciom, to tylko po to by pomnażali ich dobra, czy by mogli nimi zarządzać dowolnie. To ewolucjonizm zniszczył człowieczeństwo i poczucie międzyludzkiego braterstwa, pomaganie jedni drugim nie musi być połączone z oczekiwaniem zysku i zwrotu, nie w rodzinie, a czy tego chcesz czy nie jako ludzkość stanowimy rodzinę. I skrajna niedola w jednej części świata powinna wywoływać odruch pomocy reszty świata, podobnie jak to jest przy katastrofach żywiołowych. > Wybornym przykładem realnej pomocy jest wskazany poniżej przez Autografkę pomysł na zaprzestanie lub przynajmniej ograniczenie pro-socjalnej polityki protekcjonizmu przez kraje bogateZgadzam się, ale to tylko jedna z form walki z głodem wśród najuboższych. pozdr.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Grzegorz (2117 punktów) | >To nie kacykowie uzbrojeni w jakieś karabiny i bazuki stanowią problem.
Nie tylko, problem stanowią również biurokraci ONZ i cały "przemysł pomocowy", który żyje ze sprzedaży współczesnej wersji odpustów, uprzednio wykarmiwszy ludzi odpowiednio poczuciem winy za ich "chciwość" i grzechy przodków. Nie trafiają do mnie hasła socjalne - z biedy że tak powiem "strukturalnej", nie da się wyjść korzystając z dobroczynności. Akcje humanitarne, są wskazane tylko w razie konieczności krótkoterminowego wsparcia ludzi (katastrofy naturalne, wojny etc.) ich przedłużanie powoduje dysfunkcje kształtując społeczeństwo bierne i bezradne, wobec tego co stanowiło jego naturalne otoczenie przez tysiące lat.
>Takie chojraki jak marines USA napadają na wielkie państwa typu Korea, Afganistan, czy Irak. Gdyby tylko chcieli zaprowadzić porządek w Afryce ...
Etap "robienia porządku" w Afryce w pewnym sense mamy za sobą, nazywało się to kolonializm i jest z pewnością jedną z przyczyn dzisiejszego stanu rzeczy. Nie da się stworzyć systemu państwa prawa, w oparciu o interwencje z zewnątrz i okupację. Potrzebne jest: - odcięcie od koryta sił które działają przeciw zmianie status quo (tzn. zaprzestanie akcji pseudohumanitarnej pomocy) - pomoc w rozwoju lokalnych inicjatyw zmierzających do stabilizacji sytuacji i rozwoju gospodarki. Tu możliwe, że konieczna okaże się interwencja militarna czy rewizja granic. - odstąpienie od protekcjonizmu (o czym była mowa) aby rozwijające się gospodarki mogły konkurować o rynki zbytu na uczciwych zasadach
>Nie masz racji. Pamiętasz powiedzenie, że "pierwszy milion trzeba ukraść by potem można było uczciwie prowadzić interesy".
Niczego nikomu nie ukradłem. Przypuszczam, że tego typu powiedzenia bardzo poprawiają samopoczucie wielu ludziom - lepiej uwierzyć w to, że ktoś coś ukradł niż w swoją mierność i bierność. Bieda to stan umysłu, a w skrajnym przypadku wręcz choroba umysłowa.
>ale na początek trzeba dać, tylko w odpowiedniej formie.
Weź przykład z moskitierami - ich sprzedaż (po oczywiście zaniżonej cenie) przyczyniła się do wykorzystania ich zgodnie z przeznaczeniem. Ludzie nie cenią sobie rzeczy darmowych, co jest absolutnie zrozumiałe - rzeczy są tyle warte ile za nie chce się zapłacić, zerowa zapłata oznacza zerową wartość.
>Okradano Afrykę setki lat, to byłaby sprawiedliwość dziejowa, gdyby teraz jej trochę zwrócić.
Czy ja wiem? Moim zdaniem zamiast taplać się w martyrologii, trzeba pomóc Afrykanom i innym zbudować normalnie funkcjonujące, zdrowe gospodarczo państwa. Moim wyrazem szacunku dla nich jest to, że nie mam zamiaru niczego im dawać za darmo.
>>>... Czy na pomaganiu innym zawsze musi ktoś zgarniać kokosowe zyski? Czyste sumienie to także drogocenne dobro, o które powinni zabiegać władający tym światem.
Nie chodzi o zyski, tylko o wartość.
>I tu się z Tobą nie zgadzam. Nie jest złodziejem ten kto nie z własnej winy nie ma z czego oddać lub wpadł w długi.
Jeśli nawet nie jest złodziejem w kryminalnym tego słowa znaczeniu to i tak nie ma co liczyć na zaufanie i dalsze pożyczki.
>Afrykanie nie z własnej winy nie posiadają "zdolności kredytowej"
A kto powiedział że nie posiadają? Problem polega na tym, że pomoc nie dotyczy rozwoju gospodarki przez tych którzy coś tam mają por. przykład z uniwersytetem który zacytowałem.
>to szczyt perwersji i chciwości, by w ramach "pomagania" pakować ich w niespłacalne nigdy długi
Afryka to nie lepianki, są tam przedsiębiorcy i firmy. Ludzie ci, w główniej mierze dzięki globalnemu socjalizmowi, który wymusił ochronę rynków wewnętrznych mają ogromne problemy w rozwoju swojego biznesu, a to jest jedyna droga. Każdy obszar ma pewnie swoja specyfikę, nie przypisuje sobie jakiejś wielkiej wiedzy. Sądzę tylko, że wszędzie mechanizm jest podobny.
>To raczej powszechnie stosowany preceder w świecie globalnych korporacji.
To hasła alterglobalistyczne - niosą za sobą wiele emocji, niewiele treści i jeszcze mniej wiedzy. Polacy skarżą się na wypływ kapitału za granicę czyli do Niemiec, Francji czy USA a Niemcy, Francuzi czy Amerykanie skarżą się na raje podatkowe i inne obszary typu offshore. Państwo, które chce utrzymać kapitał u siebie musi konkurować z innymi państwami, które chętnie ten kapitał przejmą. Obłożyć ludzi daninami na dziesiątki procent, w celu wykarmienia działaczy politycznych, związkowych i biurokracji, a potem płakać, że ludzie ukrywają dochody albo uciekają z kapitałem oto obraz współczesnych "mocarstw" gospodarczych.
>Kredyt jest dla bogatych, nie dla biednych. Biednych nie stać na żadne kredyty. Mogą jedynie dalej żyć w nędzy i umierać, lub współpracować dając swoje środki w postaci miejsca i siły roboczej. Dopiero gdy staną się zamożniejsi sami wyciągną rękę po kredyty.
Są różne formy kredytowania i rożne formy ich realizacji weźmy np. taką umowę jak kontraktacja i towarzyszące jej często dodatkowe świadczenia, które mogą być pewną formą kredytowania w naturze (sadzonki, nasiona itp) - wiele form działania u nas już nieco archaicznych, może znaleźć zastosowanie w specyficznych warunkach gdzie nadal mamy gospodarkę bez pieniężną.
>Nie zgadzam się jak ktoś umiera z głodu, najpierw musi mieć co jeść, gdzie mieszkać i zaspokojone inne podstawowe potrzeby egzystencji, dopiero potem nadaje się do jakiejkolwiek pracy i wytwarzania na swoje potrzeby, a jeszcze później jest w stanie pracować na zysk by spłacać jakieś inwestycyjne dobra ...
Czytając tego typu opinie zastanawiam się - jakim cudem ludzie w ogóle dożyli XXI wieku.
Pozdrawiam
|
|
| | |  | | Autografka (10638 punktów) | Takie chojraki jak marines USA napadają na wielkie państwa typu Korea, Afganistan, czy Irak. Gdyby tylko chcieli zaprowadzić porządek w Afryce i położyć kres tyranii jakimś "pionkom", to dawno by to zrobili. Ten bałagan w Afryce i krajach Trzeciego Świata jest zgodny z ich polityką i to jest tragiczne
Nie tyle jest zgodny, co raczej porządkowanie bałaganu zupełnie nie leży w ich interesie. I jest to tak samo smutne.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Grzegorz (2117 punktów) | >Nie tyle jest zgodny, co raczej porządkowanie bałaganu zupełnie nie leży w ich interesie. I jest to tak samo smutne.
Myślę, że wręcz istniejący bałagan wprost leży w interesie i to wielu. Niestety idee pomocy zostały niejako skanalizowane przez instytucjonalny humanitaryzm lub szlachetne acz pozbawione sensu, a często wręcz szkodliwe, porywy serca. Odchodząc na chwilę od Afryki, kiedyś spotkałem się ze studiującymi u nas Kolumbijczykami co oczywiście zaowocowało dyskusją o kartelach narkotykowych. Obraz sytuacji jaka tam panuje, czy przynajmniej wówczas panowała, znacząco odbiegał w ich ujęciu od obrazu medialnego. Organizacje mafijne na wielu obszarach przejęły funkcje państwa, zapewniając swoim "poddanym" bezpieczeństwo, pracę za zarobek o wiele godziwszy niż legalne alternatywy, opiekę, a nawet pewne inwestycje infrastrukturalne. Nawet ci świadomi pewnej moralnej dwuznaczności ludzie nie oceniali tego zjawiska źle. Działalność karteli wypełniła pewną próżnię gospodarczą i stworzyła ludziom godziwsze warunki bytowania. W tym samym czasie, państwo, zamiast stwarzać realne alternatywy dla gospodarczego i socjalnego wymiaru narkobiznesu, prowadziło regularną wojnę z ... własnym społeczeństwem za środki pochodzące głównie z USA. Po co z resztą szukać daleko. Jedna z moich znajomych zawodowo para się pomocą osobom bezdomnym. Jest z wykształcenia psychologiem co pozwala jej ocenić zjawiska w wymiarze mentalnym i ten wymiar jest jak się okazuje niezwykle istotny. Bezdomnym jest często niebywale trudno pomóc, nie z braku środków bynajmniej, tylko z faktu wykształcenia się w nich pewnej postawy. Nie potrafię przedstawić tu kompetentnie wyników jej dociekań ale wiem, że przywrócenie tych ludzi społeczeństwu jest procesem dość skomplikowanym, obejmującym również pewną terapię psychologiczną, a nie tylko kwestią zapewnienia bieżących potrzeb egzystencjalnych. Stąd moje wnioski odnośnie mechanizmu biedy zarówno w czarnej Afryce, jak w fawelach czy naszych rodzimych slumsach. Znane są paradoksy biedy np. ten że ludzie decydują się na funkcjonowanie w fatalnych warunkach, bez perspektyw byle w mieście, w żadnym razie nie są skłonni przenieść się na wieś i gospodarować, choćby dla zapewnienia sobie strawy. Wydaje mi się zatem, że podstawą walki z biedą jest aktywizacja tych ludzi, nakłonienie ich do wysiłku zatroszczenia się o swoją przyszłość, zmiana horyzontu czasowego w jakim żyją, odbudowanie w nich ambicji, godności i chęci osiągnięcia czegoś. Paradoksalnie zadanie to wydaje mi się nawet prostsze w Afryce niż w strefach biedy krajów uprzemysłowionych. Środkiem do tego jest zaś nie upadlanie ludzi rozdawnictwem tylko współtworzenie wraz z nimi i przy ich udziale warunków do normalnego życia, ich współodpowiedzialność za własne bytowanie stwarza większe gwarancje na trwałą poprawę niż dobroczynność. Możliwe że na zjawisko biedy w części przynajmniej przypadków należy spojrzeć bardziej jak na chorobę, zbliżoną do alkoholizmu czy narkomanii, gdzie pierwszym krokiem jest uświadomienie sobie mentalnego podłoża problemu.
Pozdrawiam
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Robert Zawecki (4718 punktów) | W uzupełnieniu... wojna talibów, prowadzona w Afganistanie i częściowo w Pakistanie, prowadzona jest za pieniądze z narkotyków. W tamtych rejonach plantacje są powszechne, niemal przy każdej wsi - tak opisują to nasi żołnierze. Na pytanie, dlaczego ich nie niszczycie? Amerykanie zabraniają, bo to popsułoby układy z tubylcami i zaczęłaby się wojna na całego. Jeśliby Amerykanom zależało, to napalmem zniszczyliby to cholerstwo, ale wtedy wojna nie potrwałaby długo. Mam nieodparte wrażenie, że zupełnie podobnie jest z Bin Ladenem - jakby go nie było, to musiano by go stworzyć.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Grzegorz (2117 punktów) | > W uzupełnieniu... wojna talibów, prowadzona w Afganistanie i częściowo w Pakistanie, prowadzona jest za pieniądze z narkotyków. W tamtych rejonach plantacje są powszechne, niemal przy każdej wsi - tak opisują to nasi żołnierze. Na pytanie, dlaczego ich nie niszczycie? Amerykanie zabraniają, bo to popsułoby układy z tubylcami i zaczęłaby się wojna na całego. Jeśliby Amerykanom zależało, to napalmem zniszczyliby to cholerstwo, ale wtedy wojna nie potrwałaby długo. Mam nieodparte wrażenie, że zupełnie podobnie jest z Bin Ladenem - jakby go nie było, to musiano by go stworzyć.> w uzupełnieniu uzupełnienia  Jedną z pierwszych zagranicznych inwestycji w Afganistanie po pierwszej fazie operacji antyterrorystycznych była budowa ... sieci telefonii komórkowej. W moim linkowanym wyżej artykule podanych jest kilka przykładów klinik w szczerym polu czy totalnie nierentownych cukrowni albo hodowli ryb za 3000 USD per kg. Wojna z terroryzmem, narkotykami, przestępczością ... wypełniają pustkę po dwubiegunowym modelu zimnowojennym. Zarówno Osamę jak i Husajna (obaj ex- współpracownicy administracji USA, wykarmieni amerykańską pomocą militarną jako przeciwwaga dla zapędów ZSRR) literalnie stworzono. Nie pierwszy raz odbywa się gra w łapanie (a nie złapanie) króliczka (no Husajnowi się nie poszczęściło). Pozdrawiam
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 Jarosław Ziółkowski (972 punktów) (zablokowany) | >Na pytanie, dlaczego ich nie niszczycie? Amerykanie zabraniają, bo ...tak naprawdę za jakiekolwiek zabawy z narkotykami za rządów Talibów była czapa bez sądu, a te plantacje należą do (ale nie mów nikomu, OK?) Amerykanów. Do ich wejścia do Afganistanu rynek narkotykowy praktycznie tam nie istniał. Po amerykańskiej "interwencji" 90% heroiny na świecie pochodzi z Afganistanu.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) |
W mojej wypowiedzi odnosiłam się wyłącznie do interesu USA w Afryce. Bo przecież to prawda, że USA agażują się w konflikty, tam gdzie zlokalizowane są ich interesy gospodarcze lub polityczne. Nic to jednak nowego, ani dziwnego. Nie mam co to tego złudzeń. Ale z drugiej strony, czy mamy prawo wymagać, aby takie USA ryzykowały życie swoich obywateli?
To, co napisałeś o trudnościach w aktywizacji ludzi w jakiś sposób wykluczonych, to z pewnością prawda. I to, że organizacje przestępcze i terrorystyczne przejmują rolę państwa (również w rozumieniu państwa opiekuńczego) to też fakt, który ludzie w tych krajach akceptują. W końcu są w jakiś sposób beneficjentami tych organizacji (moja znajoma mieszkająca w Strefie Gazy nigdy nie powidziała złego słowa o Hamasie).
Ajednak powstaje tu pytanie: do czego prowadzi uzależnienie całych nieomal społeczeńst od organizacji tego typu? Jak to się ma do moralności, i czy w ogóle kwestie moralne są tu istotne? Może ważniejsze jest to, że ludzie mają pracę, jedzenie i dach nad głową?
Ale jeżeli chodzi o ludzi zagrożonych śmiercią głodową, to owszem, jak najbardziej należy pomóc im w tym, żeby mogli wyjść z impasu i sami sobie poradzić. Trzeba jednak zadbać też o to, aby zanim się tego wszystkiego nauczą - nie zdążyli umrzeć z głodu.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Robert Zawecki (4718 punktów) | >Trzeba jednak zadbać też o to, aby zanim się tego wszystkiego nauczą - nie zdążyli umrzeć z głodu. Nabuko wykazał, że żywności w Afryce produkuje się więcej niż potrzeba, wręcz eksportują ją do Europy. Co ciekawe, sama Europa ogranicza swoją produkcję żywności. Często problemem nie jest brak żywności, a ograniczanie jej wrogom rządzących.
Wbrew powszechnym wyobrażeniom, najwięcej głodujących jest w... Indiach, 250 mln, czyli 23% ludności. Jednocześnie Indie są czwartym najbogatszym krajem na świecie, bogatszym od Niemiec i W.Brytanii, mają mniejsze bezrobocie od Polski, elektrownie atomowe i broń jądrową, są wielkim centrum informatycznym, stalowym i samochodowym. Jakby chcieli, to głodu by nie było. Ale jest, bo pewnie tak ma być.
|
|
| | | | | | |  | | Autografka (10638 punktów) | > >Trzeba jednak zadbać też o to, aby zanim się tego wszystkiego nauczą - nie zdążyli umrzeć z głodu.> Nabuko wykazał, że żywności w Afryce produkuje się więcej niż potrzeba, wręcz eksportują ją do Europy. Co ciekawe, sama Europa ogranicza swoją produkcję żywności. Często problemem nie jest brak żywności, a ograniczanie jej wrogom rządzących.> Wbrew powszechnym wyobrażeniom, najwięcej głodujących jest w... Indiach, 250 mln, czyli 23% ludności. Jednocześnie Indie są czwartym najbogatszym krajem na świecie, bogatszym od Niemiec i W.Brytanii, mają mniejsze bezrobocie od Polski, elektrownie atomowe i broń jądrową, są wielkim centrum informatycznym, stalowym i samochodowym. Jakby chcieli, to głodu by nie było. Ale jest, bo pewnie tak ma być.> Masz rację, ja nie twierdzę, że koniecznie musimy ich nakarmić naszym jedzeniem  Faktem jednak jest, że ci ludzie pomocy potrzebują. Być może do zapewnienia im wystarczającej ilości żywności potrzeba jakichś działań politycznych i gospodarczych płynących spoza krajów, w których występują takie problemy. Może trzeba rządami tych krajów "potrząsnąć". Ale to tego konieczne jest, jak to się ładnie mówi, istnienie woli u rządzących w krajach zewnętrznych. Aby taka wola zaistniała, z kolei ci rządzący musieliby zostać "potrząśnięci" przez swoich wyborców. A o to trudno, bo "grzech zaniechania" dotyczy większości ludzi na tym świecie - mnie niestety również.
|
|
| | | | | | | |  | | Robert Zawecki (4718 punktów) | >A o to trudno, bo "grzech zaniechania" dotyczy większości ludzi na tym świecie - mnie niestety również. Weź przestań, w tym wątku już było o nierealności pomocy zewnętrznej. Wszelka forma narzucania sposobu rządzenia będzie postrzegana jako neokolonializm, a w ślad za tym pójdzie wzrost oporu. Możemy wspomagać demokratyczne i prorozwojowe ruchy polityczne, ale poprawić swój los muszą sami mieszkańcy Afryki.
Czy uważasz, że powinniśmy albo jesteśmy w stanie zmusić rząd Indii do likwidacji głodu?
|
|
| | | | | | | | |  | | Autografka (10638 punktów) | > >A o to trudno, bo "grzech zaniechania" dotyczy większości ludzi na tym świecie - mnie niestety również.> Weź przestań, w tym wątku już było o nierealności pomocy zewnętrznej. Wszelka forma narzucania sposobu rządzenia będzie postrzegana jako neokolonializm, a w ślad za tym pójdzie wzrost oporu. Możemy wspomagać demokratyczne i prorozwojowe ruchy polityczne, ale poprawić swój los muszą sami mieszkańcy Afryki.> Czy uważasz, że powinniśmy albo jesteśmy w stanie zmusić rząd Indii do likwidacji głodu?> Gdyby to było realne, co dlaczego by nie?
|
|
| | | | | | | | | |  | nabuko (673 punktów) (zablokowany) | > >>A o to trudno, bo "grzech zaniechania" dotyczy większości ludzi na tym świecie - mnie niestety również.> > Weź przestań, w tym wątku już było o nierealności pomocy zewnętrznej. Wszelka forma narzucania sposobu rządzenia będzie postrzegana jako neokolonializm, a w ślad za tym pójdzie wzrost oporu. Możemy wspomagać demokratyczne i prorozwojowe ruchy polityczne, ale poprawić swój los muszą sami mieszkańcy Afryki.> > Czy uważasz, że powinniśmy albo jesteśmy w stanie zmusić rząd Indii do likwidacji głodu?> >> Gdyby to było realne, co dlaczego by nie?  To jest realne. Wystarczyło przecież Indiom nie szkodzić, a sami stopniowo podnieśliby poziom wydajności rolniczej w skali kraju, by żadne klęski głodu im nie groziły. Nie wiem czy czytałaś może ten artykuł . Tam wyraźnie widać skąd się biorą obecne problemy Indii z wyżywieniem swoich mieszkańców. Cytat:Czterdzieści lat temu(...)- zebrano wówczas 17 mln ton pszenicy, co stanowiło wzrost o 5 mln ton w stosunku do najlepszych dotychczasowych zbiorów. Było to o tyle wspaniałe osiągnięcie, że stanowiło wielki przełom w kontekście braków żywnościowych jakie wystąpiły w latach 1965-66. Wydarzenie to stało się fundamentem tzw. "Zielonej Rewolucji". Doprowadziła ona do okresu samowystarczalności żywnościowej, a w konsekwencji do prawdziwej suwerenności kraju. Cytat:Indie w 2006 roku importowały 5,5 mln ton pszenicy, a w latach 2007-08 szacuje się, że importują kolejne 5 mln ton, co wskazuje na chęć integracji indyjskiego rolnictwa z gospodarką światową. Bez żadnej winy ze strony rolników, a także bez oznak braku mocy produkcyjnych, kraj stał się jednym z największych importerów pszenicy na świecie. Decyzja o jej imporcie jest niedorzeczna: rząd zezwala prywatnym przedsiębiorstwom rolnym kupować miejscową pszenicę po niskich cenach (prawdopodobnie najniższych na świecie), a następnie zezwala na import zagranicznej pszenicy po cenach znacznie wyższych. Tak więc, wolny handel i towarzysząca mu polityka wtłacza kraj w zależność. Cytat:Dwie amerykańskie korporacje, które mają swoich przedstawicieli w zarządzie "Indo-US Knowledge Initiative" - Monsanto i Wal-Mart, już zapowiedziały, że nie są zainteresowane badaniami i rozwojem, ale sprzedażą swoich produktów.
Indie zostały znakomicie dostosowane do przyjęcia niechcianej przez nikogo i jednocześnie ryzykownej technologii genetycznej inżynierii roślin i zwierząt, która nie znajduje wielkiego popytu na świecie, i dzięki temu stanowią doskonałe wysypisko śmieci dla USA. W świetle produkcji rolnej związanej umowami, rolnictwa korporacyjnego, Specjalnych Stref Ekonomicznych, inwestycji bezpośrednich w obrocie produktami i gospodarstwami, oraz rozrostu agrobiznesu staje się jasne, że cała polityka rolna służy jedynie umożliwieniu prywatnej kontroli nad produkcją i dystrybucją żywności. Cytat:UKŁADY O WOLNYM HANDLU KOSZTUJĄ ROLNIKÓW ŻYCIE
Liberalizacja handlu wystawiła rolników w krajach rozwijających się na skutki rujnującej konkurencji, obniżenia cen oraz płac na wsi, a także zwiększenia bezrobocia.
Ok. 20 lat temu polityka rolna zaczęła ulegać zmianie, gdy Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy zastrzegły, że udzielą kredytu jedynie w sytuacji, gdy zostaną spełnione warunki dostosowania strukturalnego z różnorodnością upraw. W związku z tym, kraje rozwijające się zostały zmuszone do zniesienia dopłat do żywności, pomocy dla rolników, oraz do uelastycznienia prawa ograniczającego obszar posiadanej ziemi, co umożliwiło korporacjom na wejście do sektora rolnego. Proces przenoszenia produkcji podstawowych i kluczowych produktów żywnościowych do bogatych i zindustrializowanych krajów, został ostatecznie usankcjonowany dzięki WTO. Różnorodność upraw jest kolejną mantrą wmawianą krajom rozwijającym się. Wzmocnienie barier wokół silnie subsydiowanych przemysłów rolnych w krajach rozwiniętych, rzuca cień na przyszłość krajów rozwijających się. Z powodu tanich produktów rolnych zalewających kraje rozwijające się, świat wkrótce stanie się sceną największych przesiedleń w historii, nie z powodu wielkich tam czy projektów hydroelektrycznych, ale z powodu przemian w rolnictwie.
W przeciwieństwie do sytuacji w krajach OECD, indyjskie rolnictwo jest różnorodne i oparte na lokalnym bogactwie bioróżnorodności. Indie mają 260 rodzajów upraw każdego roku, podczas gdy w Europie i USA, nie więcej niż 30, z czego ok. 10 ma znaczenie handlowe. W Indiach, każda z tych 260 upraw stanowi źródło utrzymania dla milionów ludzi.
Dla kraju, który zamieszkuje niemal ¼ światowej populacji rolnej (niemal 650 milionów rolników), zrównoważone rolnictwo jest jedynym sposobem na zapewnienie środków do życia. Co prawda związek między samobójstwami rolników, a faktem taniego i dotowanego importu żywności, wymaga jeszcze dokładniejszego zbadania (rząd przyznaje, że w latach 1997-2007 ponad 150.000 rolników zostało zmuszonych do popełnienia samobójstwa, a co pół godziny popełniane jest kolejne), jest pewne, że spadające ceny importowanej żywności wywołują spadek cen krajowych i w wyniku tego zmniejszenie dochodów rolników. Itd itp. To świństwo i ewolucyjna ślepota ze strony takich jak Zawecki, nie zauważać tego co napisałem na samym początku tego wątku : Cytat:zawsze można znaleźć rozwiązanie, które według obiektywnych kryteriów, można uznać za najlepsze, najrozsądniejsze w danej sytuacji. I wmawiać innym, że pisząc o rozbrojeniu kacyków plemiennych w Afryce sugerowałem też siłowe rozwiązania w Indiach. Albo gdy pisałem, że zawsze winni są najbogatsi i rządzący, to on insynuuje, że postuluję przewożenie samolotami chleba pieczonego w Ameryce do Indii. Każdy kraj ma swoich bogatych i rządzących, od nich trzeba zacząć, ale na końcu i tak okazuje się, że prawdziwą władzą tego świata jest międzynarodowa "finansiera" i korporacje prywatne. pozdr
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Robert Zawecki (4718 punktów) | > To świństwo i ewolucyjna ślepota ze strony takich jak Zawecki, nie zauważać tego co napisałem Świństwo, ślepota, tendencyjność i manipulacja - to określa autora cytowanego artykułu, który zupełnie "zapomniał" choćby zająknąć się o tym, że w omawianym okresie liczba ludności Indii wzrosła 2.5x, czyli lekko licząc wzrosła o ponad 600 mln. Ludzi do wykarmienia przez nie zwiększoną powierzchnię Indii. Więcej: pl.wikipedia.org/wiki/Demografia_Indii
Kisiel: Biednym nic z tego nie przyjdzie, że bogaci też zbiednieją.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Grzegorz (2117 punktów) | >W mojej wypowiedzi odnosiłam się wyłącznie do interesu USA w Afryce. Bo przecież to prawda, że USA agażują się w konflikty, tam gdzie zlokalizowane są ich interesy gospodarcze lub polityczne. Nic to jednak nowego, ani dziwnego. Nie mam co to tego złudzeń. Ale z drugiej strony, czy mamy prawo wymagać, aby takie USA ryzykowały życie swoich obywateli?
Wybacz ten mój wywód poza tematem Twojej wypowiedzi. Naszło mnie skojarzenie odnośnie tematu wątku i metod walki z biedą. USA niejako samo stawia się w roli światowego szeryfa i w wielu przypadkach ma to jak najbardziej pożądane skutki w postaci pewnej stabilizacji. Wymagać od nich aby działali wbrew własnym interesom byłoby dość głupim postulatem.
>Ajednak powstaje tu pytanie: do czego prowadzi uzależnienie całych nieomal społeczeńst od organizacji tego typu?
Ja bym postawił rzecz inaczej - dlaczego państwa prowadzą spektakularne operacje antycośtam a nie prowadzą polityki rozwoju gospodarczego? To samo dotyczy omawianej wyżej pomocy. Ponad 2 biliony USD to niebagatelne środki, które wykorzystane rozsądnie mogły na prawdę poprawić sytuację trwale, a w zasadzie to ją pogorszyły. Za hasłami pomocowymi kryją się realne interesy, którym nie po drodze jest z faktyczną emancypacją krajów biednych. "Humanitarne" akcje stały się interesem samym w sobie i źródłem utrzymania firm, biurokratów i egzotycznych reżimów politycznych, które pozwalają na eksploatację współczesnych niewolników. Dalsze pompowanie kasy w ten system, oparte na budowaniu w ludziach poczucia winy, oznacza utrzymywanie tego układu. Stąd moje radykalne na ten temat postulaty.
>Jak to się ma do moralności, i czy w ogóle kwestie moralne są tu istotne? Może ważniejsze jest to, że ludzie mają pracę, jedzenie i dach nad głową?
Problem jest szeroki. Oceny moralne są tu też niebywale trudne. Prohibicja jakichś substancji zbudowała nielegalny rynek o rozmiarach przewyższających obrotami np. cały światowy rynek motoryzacyjny. Środki zarobione w ten sposób zasilają terrorystów i przestępców. Ja osobiście kwestionuję sensowność tej prohibicji z wielu powodów, które wiele razy przedstawiałem, to jest jeden z nich. Ale nie tego dotyczy aktualny temat. Z punktu widzenia tych ludzi, problemy jakie uprawa jakiegoś krzewu rodzi gdzieś daleko raczej nie są istotne. Powraca kwestia czy i jakie mają alternatywy. Jeśli pomoc obszarom ubogim będziemy świadczyć na dotychczasowych zasadach, nie ma żadnych powodów aby sądzić, że tym razem, bijąc głową w mur uzyskamy inne efekty niż przez ubiegłe kilkadziesiąt lat. Wskazałaś na doskonały przykład jak ochrona rynków wewnętrznych utrudnia sensowny rozwój gospodarczy i to jest w mojej opinii sedno sprawy - pomoc w kształtowaniu się normalnych zdrowych układów ekonomicznych i stabilnych systemów politycznych z uwzględnieniem specyfiki społeczeństw tam zamieszkujących. Zamiast wyrzeczeń w postaci opodatkowywania się na jakieś nieskuteczne akcje rezygnacja z opiekuńczych zapędów względem własnych rynków.
>Ale jeżeli chodzi o ludzi zagrożonych śmiercią głodową, to owszem, jak najbardziej należy pomóc im w tym, żeby mogli wyjść z impasu i sami sobie poradzić. Trzeba jednak zadbać też o to, aby zanim się tego wszystkiego nauczą - nie zdążyli umrzeć z głodu.
Masz rację, ale myślę że w gruncie rzeczy w takiej np. Afryce wcale nie brakuje ludzi z inicjatywą czy nawet wykształconych. Ich szansą nie są zrzuty kukurydzy tylko stabilizacja polityczna, dostęp do kapitału inwestycyjnego i otwarty rynek. Tak jak napisałem gdzieś wyżej, doraźna pomoc ofiarom kataklizmów czy ludziom umierającym to rzecz bezdyskusyjna, ale w moim przekonaniu, tej pomocy, z czasem będą mogły udzielić ludziom rządy ich własnych państw, o ile pomożemy w ukształtowaniu się państw do tego zdolnych. Na razie raczej w tym przeszkadzamy.
Pozdrawiam
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Meretseger (61860 punktów) | Przypadkowo, podczas przerzucania kanałów, natrafiłam wczoraj na bodajże Ekspres Reporterów (chyba tak się to nazywa). Pokazano straszliwie zrujnowaną i potwornie cuchnącą (wybijająca kanalizacja) kamienicę prywatną. Właściciel pobiera pieniądze za czynsz, wcale niemałe i kompletnie go nie interesuje reszta. Mieszkańcy zaś narzekają - płacą i narzekają. I domagają się od miasta lokali komunalnych. Patrzyłyśmy tak na to z córką z rosnącą zgrozą, aż nagle ona (jako że młoda jeszcze jest i zachowała dziecięcą zdolność widzenia nagości króla) spytała: a dlaczego oni się nie wyprowadzą do innej kamienicy? Przecież mogą wynająć inne mieszkanie za mniejsze pieniądze, zamiast siedzieć w tym śmietniku i płacić kupę kasy". Wytłumaczyłam jej, że taka sztuka nie przejdzie, bo trzeba samemu coś zorganizować, a przecież jak się ma ciężkie warunki, to i tak mimo posiadania dochodów łatwiej zażądać od miasta...
|
|
4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | >Jak ...to co można przeczytać bez specjalnych poszukiwań a dotyczy głodu na świecie w XXI wieku, ma cokolwiek wspólnego z racjonalnością ludzi jako gatunku myślącego i przejawiającego cechy inteligentnego działania.
Inteligentne działanie nie musi mieć nic wspólnego z działaniem w świetle moralnych norm. Wolność jest okrutna: bywa moralna lub nie.
Kiedy lew pędzi za wybraną antylopą inne spokojnie żują trawę.
Czy to nie piękne?
|
|
 | -1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) |
>Inteligentne działanie nie musi mieć nic wspólnego z działaniem w świetle moralnych norm. Wolność jest okrutna: bywa moralna lub nie.
To, że bywają inteligentne chamy i inteligencja często służy zbrodniarzom, to oczywiste, ale nie o to chodziło w moim wstępie. Miałem na myśli przede wszystkim to, że człowiek dwudziestopierwszo-wieczny powinien już być na tyle inteligentny i rozumny, by takim problemom jak głód położyć raz na zawsze kres. Tylko brak racjonalności na szczytach decyzyjnych jest jakąś tam wymówką, a racjonalność powinna iść w parze z inteligencją. Nie chodzi o to, że racjonalność ma służyć jakiejś tak etyce. Są ponadczasowe i międzynarodowe prawa mówiące o ideach równości i braterstwa międzyludzkiego od czasów zniesienia niewolnictwa. Pozwalanie na śmierć innych w skali masowej, gdy można pomóc, to współudział w zbrodni ludobójstwa. I nie chodzi tu o pojedyncze jednostki, tylko o zasady ogólnoludzkiego humanizmu.
>Kiedy lew pędzi za wybraną antylopą >inne spokojnie żują trawę. >Czy to nie piękne?
Ani piękne, ani prawdziwe. "spokojnie żują" tylko te które są poza zasięgiem owego lwa, on zawsze może zmienić wybór ofiary, gdy bliżej będzie ta "spokojnie żująca".
Poza tym człowiek, to nie lew, ani antylopa. Nie musi zabijać by, żyć, ani nie stanowi ogniwa w łańcuchu pokarmowym innych zwierząt. Jakieś aluzje, że niby Ty w Polsce możesz sobie spokojnie "żuć trawę", bo z głodu giną jakieś tam dzieci w Afryce, to najczystszy prymitywizm i ewolucyjna głupota, nie apoteoza piękna i mądrości.
pozdr.
|
|
|  | 4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | >człowiek dwudziestopierwszo-wieczny...
A któż to taki? Skąd założenie, że wiek człowieka związany jest z jego gatunkowym doskonaleniem? Niektórzy są przekonani, że poziom moralny człowieka wcale nie jest funkcją jego historii. Ponadto: na nasze zachowanie mają wciąż wpływ starsze ewolucyjnie partie mózgu, nie tylko kora. Mamy wprawdzie 21. wiek, ale nasze czyny warunkuje w sposób konieczny cała nasza biologiczna i kulturowa przeszłość. Nitki tych determinacji nikną w mroku. Na dobrą sprawę jesteśmy wciąż na początku ich poznawania a tym bardziej kierowania nimi.
>Nie chodzi o to, że racjonalność ma służyć jakiejś tak etyce. Są ponadczasowe i międzynarodowe prawa mówiące o ideach równości i braterstwa międzyludzkiego od czasów zniesienia niewolnictwa.
Posługiwanie się inteligencją w przestrzeni społecznej w oderwaniu od problemów moralnych, od problemów wolności, współczucia, cierpienia - często prowadzi(ło) do zbrodni, tak w małej jak i globalnej skali. Ale od takiego stwierdzenia do programów oświatowych w globalnej skali i do ich lokalnego wdrażania - droga daleka.
>aluzje, że niby Ty w Polsce możesz sobie spokojnie "żuć trawę", bo z głodu giną jakieś tam dzieci w Afryce, to najczystszy prymitywizm i ewolucyjna głupota...
Spójnik "bo" w tym zdaniu świadczy o zupełnym braku miary. Jeśli zjadaną w Polsce zupę doprawiasz przyczynowymi związkami z głodem w Somalii - to gratuluję wglądu. Życzę smacznego.
|
|
2 na 2 | Autografka (10638 punktów) | Dlaczego ludzie głodują? 1. Między innymi dlatego, że rządy krajów głodujących, to rządy kacyków, którzy kosztem obywateli utrzymują armie służące do ochrony ich władzy. 2. Między innymi dlatego, że ten nasz świat nie jest sprawiedliwy - tu masz rację Nabuko. Piszecie wolny rynek? Ogólnoświatowy wolny rynek nie istnieje. Kraje biedne nie są dopuszczane ze swoimi produktami do światowych rynków zbytu na zasadach wolnorynkowych. Nasze rynki są przed nimi zamknięte bądź dostęp do nich jest mocno ograniczony. Dlaczego? Chronimy własną produkcję. Poniżej link do artykułu na temat barier handlu na rynku bawełny. Na ten przykład. www.fairtr(*)dliwego-handlu-bawelna-661.htmProblem w tym, że ogólnoświatowe otwarcie rynków zbytu byłoby posunięciem rewolucyjnym w stosunku do istniejącej światowej gospodarki. Wielu producentów w bogatych krajach nie wytrzymałoby konkurencji z tańszymi produktami krajów biednych. Czy jesteśmy na to gotowi? Obserwując chociażby protesty unijnych rolników, można zauważyć, że droga biednych krajów do światowych rynków zbytu jest jeszcze bardzo długa. 3. Dyskredytowanie GMO. GMO stwarza duże nadzieje na choćby częściowe rozwiązanie problemów żywnościowych na Świecie. Warunkiem jest wyłożenie dużej sumy pieniędzy na sfinansowanie badań nad roślinami, które będą mogły dać wysokie plony w ekstremalnych warunkach (np. w gorących i suchych częściach Afryki). Firmy przeprowadzające badania nie zrobią tego za darmo. A jeżeli żywność genetycznie modyfikowana będzie dyskredytowana przez organizacje ekologiczne - ludzie nie będą jej kupować - firmy zajmujące się badaniami nie będą skłonne przeznaczyć środków na tworzenie produktów dla biednych krajów. Tu działa efekt skali, a ta skala jest dzisiaj jeszcze zbyt mała. Ponadto ekolodzy skutecznie straszą żywnością genetycznie modyfikowaną również kraje afrykańskie. Bodajże Etiopia odmówiła przyjęcia transportu genetycznie modyfikowanej kukurydzy.
|
|
3 na 3 | rexus (2343 punktów) | Wiem dobrze do czego pijesz. Mnie też to oburzało w wieku dojrzewania. Nie wiem ile masz lat, ale niektórym to nigdy nie przechodzi. Psioczą na świat całe życie. Proponuję ci byś wyjechał do głodującej Afryki i spróbował dokarmiać murzynów. Z całym szacunkiem dla wszystkich ciemnoskórych ludzi. Miałem propozycję intratnej pracy w Nigerii przy dynamicie,- zrezygnowałem natychmiast, i choć lubię zabawę z dynamitem to zgłupiałbym od tego upału. Widzisz w tym skwarze mózg nie pracuje prawidłowo. Afrkańczycy rozumują na opak. A próby ich cywilizowania przypominają "pastisz kultury europejskiej" jak to mawia mój przyjaciel który mieszkał w afryce 2 lata. Są strefy w Afryce gdzie jest względny spokój, ale tylko tam gdzie władzę dżierżą biali. Wybraź sobie drogę przez sawannę gdzie co 10km leży rozkładający się trup człowieka, ponadgryzany przez dzikie zwięrzęta. Murzyn jak ma co jeść to nie myśli o pracy, bo ma co jeść. Budowanie przemysłu uważa za szatański pomysł. A biedny jest dlatego że biały jest bogaty. Murzyn jest wesoły i lubi żartować, jeść i uprawiać seks, identycznie jak biały. Ale nienawidzi punktualności. Możesz się umawiać z murzynem na 8-30 rano, a on może przyjść o 6 rano, 18-00 po południu albo wcale. Chyba że mu obiecasz jedzenie. Będzie o 4 rano, zje i pójdzie. Pewnie bzykać. Możesz ładować cały przyrost PKB Niemiec w dokarmianie murzynów, a oni się namnorzą i będą chcieli więcej jeść. Wtedy może zabraknąć PKB Unii Jewropejskiej. Bez zmiany mentalności "biedy" nic nie zrobisz. Wykorzenić naturę swawolnych Słowian było trudno ale po tysiącu lat ogłupiania przez kościół i ostatnio i reżim komunistyczny udało się.
|
|
 | | rexus (2343 punktów) | Żadko mi ktoś odpisuje bo uważa mnie za idiotę przez ortografię fszystko. cóż cierpię na ciężki przypadek dysleksji Głodująca bieda ma coś z dysleksji, poprostu nie ogarnia pewnych schematów rządzących światem, stąd ich głód
|
|
 | nabuko (673 punktów) (zablokowany) | rexus> Wiem dobrze do czego pijesz. Mnie też to oburzało w wieku dojrzewania. Nie wiem ile masz lat,...Wystarczyło zajrzeć na profil. I raczej do niczego nie piję. staram się wybadać stanowisko i poglądy racjonalistów na przedstawiony problem i to co się z nim wiąże. > ... ale niektórym to nigdy nie przechodzi. Psioczą na świat całe życie.Nie uważam też, bym psioczył na świat jako taki. Widzę w nim wiele piękna, dobra i zdarzeń naprawdę wzniosłych i dowodzących, że "człowiekiem być brzmi dumnie". Jestem natomiast zgorszony tym, że obok tych wszystkich wspaniałości decydenci tego świata celowo utrzymują permanentne zjawisko głodu i nędzy, jakby byli tak tępi i nie potrafili sobie z nim poradzić, albo tak obrzydliwie zwyrodniali, że jest im to obojętne, albo wręcz celowo wybrali taki sposób na realizację swoich celów. Od dziecka mnie to gnębiło i nigdy nie zamierzam przejść nad tym do porządku dziennego. Śmierć z głodu i nędzy, to jest zło, które powinno dawno zniknąć z naszej planety, a ono zamiast znikać jako zjawisko rośnie. > ... Widzisz w tym skwarze mózg nie pracuje prawidłowo. Afrykańczycy rozumują na opak. (...)Murzyn jak ma co jeść to nie myśli o pracy, bo ma co jeść. Budowanie przemysłu uważa za szatański pomysł. A biedny jest dlatego że biały jest bogaty.Sugeruję Ci jednak poczytać artykuł, który zalinkował Grzegorz. Zwróć uwagę na słowa: Cytat:Jednak prawda o Afryce jest inna. Miliony na tym kontynencie to nie ofiary ludobójstwa i głodu czekające na ratunek z rąk podstarzałych gwiazd rocka, tylko normalni ludzie, których marzenia są dokładnie takie same jak nasze: życie w dostatku, wykształcenie dzieci i zostawienie im czegoś w spadku. To jakby trochę odmienne poglądy niż Ty posiadasz. Kto ma rację? Ja raczej skłaniam się do opinii osób, którzy widzą w Afrykanach takich samych ludzi jak my, z podobnymi potrzebami i pragnieniami. A że niektórzy są wychowani w przemocy i nic innego oprócz wojny nie znają, albo są niepunktualni, to i Polsce takich znajdziesz. > Możesz ładować cały przyrost PKB Niemiec w dokarmianie murzynów,...Tylko, że mój wątek nie ma nic wspólnego z "dokarmianiem murzynów", bo dokarmiać to można np. kaczki w parku, lub zwierzęta leśne by je zatrzymać w lesie, by nie wychodziły na pola i nie robiły szkód. Ludziom w potrzebie się pomaga, lub z nimi współpracuje dla ogólnego pożytku. A problem głodu nie dotyczy tylko Afrykańczyków, lecz także innych rejonów świata, także Ameryki Południowej i Azji. Nie mówiłem też nigdy o "ładowaniu czyjegoś PKB" w zwalczanie głodu, tylko o kompleksowych pomysłach na całkowite pozbycie się problemu raz na zawsze. Zabieranie jednym, by dać drugim, to nie jest wyjście, nie jestem zwolennikiem tego by mniej biedni zrzucali się na bardziej biednych. Problem musi być rozwiązany na polu "polityki ogólno-ziemskiej", nie przez przekładanie jakichś środków z kieszeni do kieszeni. pozdr.
|
|
|  | 2 na 2 | rexus (2343 punktów) | W necie krążyła swego czasu taka historyjka o pięciu kolegach którzy jadali razem obiady. Jeden był wyjątkowo bogaty, dwóch średniozamożnych, dwóch studentów i jeden bezrobotny. No i żeby było sprawiedliwie płacili rachunki wedle zamożności. No i pierwszy płacił połowę rachunku, dwóch następnych po 20%, studenci po 5% a bezrobotny jadł za darmo. Sytuacja była klarowna i akceptował ją każdy, do momentu kiedy szef kuchni wpadł na genialny pomysł by zwracać im 20% kosztów za to, że są stałymi klientami. Niestety nie potrafili dojść do ładu i studenci wraz z bezrobotnym pobili zamożnego bo zgarnął dla siebie połowę kasy. Ta historia to dygresja, ale obrazuje prawidłowość matematyczną jaką kierują się głupi biedni i głodni. Jedna z profesorek w mojej szkole mawiała "czemuś głupi? boś biedny! czemuś biedny? boś głupi?" Człowiek człowiekowi wilkiem, głód jest wszędzie od zamożnych Stanów Zjednozonych po potężne Indie. Wszędzie znajdziesz głodnego, nawet w Szwecji jak dobrze poszukasz. Ale najgorsza jest Afryka, szczególnie Etiopia. Mieszka tam jakieś 30 milionów ludzi i jak przyjdzie susza to jest piekło. I ja cię rozumiem, standardy moralne cywilizacji które rządzą tą planetą, nijak nie pasują do głodu i śmierci z jej powodu. Nie mniej, właśnie głodny silny murzyn jest największym niebezpieczeństwem dla innego słabszego głodnego murzyna. I tak było zawsze. Gdzie ty szukasz winnych? Weź statystyki przyrostu demograficznego, krajów najedzonych i głodnych. Zestaw je ze sobą. Będziesz zaskoczony. Były dni w moim życiu kiedy nie miałem co jeść. I napewno nie była to wina tych którzy wtedy się objadali.
>...Problem musi być rozwiązany na polu "polityki ogólno-ziemskiej", nie przez przekładanie jakichś środków z kieszeni do kieszeni.
Dawanie za darmo degeneruje. Zmuszanie do pracy się nie sprawdza. Pozostaje edukacja. Bogaty raczej nie zabije biednego za to, że jest biedny, ale biedny bogatego i owszem. Taka jest Afryka.
|
|
| |  | nabuko (673 punktów) (zablokowany) | rexus
>W necie krążyła swego czasu taka historyjka o pięciu kolegach którzy jadali razem obiady. >Jeden był wyjątkowo bogaty, dwóch średniozamożnych, dwóch studentów i jeden bezrobotny. >No i żeby było sprawiedliwie płacili rachunki wedle zamożności. No i pierwszy płacił połowę rachunku, dwóch następnych po 20%, studenci po 5% a bezrobotny jadł za darmo. Sytuacja była klarowna i akceptował ją każdy, do momentu kiedy szef kuchni wpadł na genialny pomysł by zwracać im 20% kosztów za to, że są stałymi klientami.....
Historyjki osobiście wcześniej nie słyszałem, ale w oczywisty sposób jest to zapewne zmyślona brednia. Choćby z tej prostej przyczyny, że takie praktyki jak późniejszy zwrot jakichś pieniędzy w restauracjach nie są spotykane. Co najwyżej jakieś rabaty. Gdyby więc dostali rabat 20%, to od razu przy płaceniu rachunku zapłacili by jak zwykle według procentów, tylko od mniejszej kwoty.
>Ta historia to dygresja, ale obrazuje prawidłowość matematyczną jaką kierują się głupi biedni i głodni.
Bynajmniej! Ta historyjka miała związek z chciwością przy podziale dóbr (w tym przypadku domniemany zwrot kasy za posiłki), nie z postępowaniem w przypadku zagrożenia życia. A o takim rodzaju głodu jest ten temat. Nie o ubogich w takich krajach jak Polska, gdzie też bywają głodni i niedożywieni, czy podobnych. Temat jest o ludziach w obszarach dotkniętych klęską głodu z powodu której ludzie UMIERAJĄ ŚMIERCIĄ GŁODOWĄ, lub z chorób bezpośrednio związanych z niedożywieniem.
>Jedna z profesorek w mojej szkole mawiała "czemuś głupi? boś biedny! czemuś biedny? boś głupi?
Biedny nie oznacza głodny, spójrz na obrazki Polskich najuboższych pokazywanych czasami w telewizji. Pokazują czasami żyjących w nędzy ale otłuszczonych, palących papierosy lub pijących alkohol tzw "biednych". W Polsce praktycznie w każdym większym i mniejszym mieście istnieją jadłodajnie wydające co najmniej jeden darmowy posiłek dziennie. Na wsiach również działa pomoc społeczna i darmowe posiłki dla dzieci w szkołach itp. Bieda to zupełnie coś innego niż zagrożenie śmiercią głodową. Temat nie jest o biednych, tylko o tych, którzy umierają z głodu i to wcale nie z własnej winy, jak to na siłę próbuje wszystkim wmówić Zawecki.
>Człowiek człowiekowi wilkiem,... >I ja cię rozumiem, standardy moralne cywilizacji które rządzą tą planetą, nijak nie pasują do głodu i śmierci z jej powodu.... > Nie mniej, właśnie głodny silny murzyn jest największym niebezpieczeństwem dla innego słabszego głodnego murzyna. I tak było zawsze.
Nasłuchałeś się jakiejś propagandy ewolucyjnej, że człowiek to zwierzę, którego cywilizacja wyrosła z pierwotnej "walki o byt" i prawa silniejszego. Władza i bogactwo w pewnych rozsądnych granicach to normalna rzecz, która jest potrzebna do utrzymania porządku i spokoju w społeczeństwach tak licznych jak ludzie. Natomiast to co Ty sugerujesz, że jeden człowiek zabiera drugiemu by przeżyć, nie zważając, że tamten umrze z tego powodu z głodu, to nie prawo człowieka, tylko co najwyżej zachowanie zwyrodniałych jednostek ludzkich, podług postępowania których nie można oceniać człowieka jako gatunku. Kiedyś żywności było pod dostatkiem dla wszystkich, w razie czego można było migrować z jednego obszaru na inny. Teraz kiedy ludzie przywiązani są terytorialnie do danego państwa, a cały obszar ziemi jest podzielony i przez kogoś zawłaszczony, nie sposób już uciekać się do masowych migracji jako sposobów ucieczki przed suszą, powodzią, wojną, czy innym kataklizmem powodującym lokalny głód.
Dzisiaj cała ludzkość stała się w fizyczny sposób zjednoczona, poprzez szybką komunikację, natychmiastowe środki łączności i politykę międzynarodową. Tylko przez interwencję zewnętrzną z innych regionów gdzie istnieje nadprodukcja, można niwelować skutki lokalnych niedoborów.
W takich sytuacjach, gdy dochodzi do zagrożenia śmierci głodowej w skali masowej, decyzją wspólnot międzynarodowych, powinny być zawieszone prawa danego kraju, w którym dochodzi do głodu, jak i prawa bogaczy i korporacji robiących w danych krajach interesy. Życie ludzkie jest najwyższym dobrem i żaden zysk nie powinien być stawiany wyżej. Takie prawa międzynarodowe spowodowałyby, że sami bogacze w obawie o swoje interesy i bogactwo pilnowaliby, by na terenach, gdzie żyją i prowadzą interesy nie ogłoszono klęski głodu.
>Gdzie ty szukasz winnych? Weź statystyki przyrostu demograficznego, krajów najedzonych i głodnych. Zestaw je ze sobą. Będziesz zaskoczony.
Niby czym? Przecież to "oczywiste jak słońce", że biedny i bezrobotny nie jest też w stanie kontrolować swoich popędów płciowych. Przecież nie rodzą dzieci specjalnie by więcej z nich umierało z nędzy. Myślisz, że Ci co nie mają co jeść, mają kieszenie pełne prezerwatyw, albo tabletek antykoncepcyjnych. Trzeba mieć wysoki poziom wykształcenia i wiedzy, by zapobiegać ciąży, nie mając dostępu do środków technologicznych. Jak będą mieli wysoki poziom życia, to automatycznie zaprzestaną masowej reprodukcji.
>Dawanie za darmo degeneruje.
Ten wątek nie jest wezwaniem do "dawania za darmo". Od pierwszego postu staram się naprowadzić dyskusję na tory "rozwiązania problemu raz na zawsze". Dawanie bez odpowiednich uwarunkowań i długofalowej polityki nastawionej na jak najszybsze zakończenie dawania, nigdy nie ma końca. Jeśli tylko coś dajesz, nie rozwiązujesz problemu.
Problemy rozwiązuje się likwidując ich przyczyny i fundamenty, nie lecząc powierzchownie skutki.
>Bogaty raczej nie zabije biednego za to, że jest biedny....
Cały czas to robią! Pozbawiając z chciwości i bezmyślności biednych, środków do przetrwania, w sposób pośredni właśnie ich zabijają.
pozdr.
ale biedny bogatego i owszem. >Taka jest Afryka.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Robert Zawecki (4718 punktów) | Nie będę polemizował, jedynie wskażę przekłamania i bezsensy, aby choć utrzymać dotychczasowy poziom merytoryczny działu ekonomicznego. > takie praktyki jak późniejszy zwrot jakichś pieniędzy w restauracjach nie są spotykane Braki w podstawach marketingu - rabat retro, rabat retrospektywny, to rodzaj polityki marketingowej. Oznacza oferowanie rabatów w oparciu o poziom zakupów w minionym okresie. Zasadniczo, ze względów podatkowych i praktycznych, realizowany jest u nas na dwa sposoby: poprzez fakturę zwrotną za "usługi marketingowe" lub przez zastosowanie "cen specjalnych" przy następnym zakupie. > jakiejś propagandy ewolucyjnej, że człowiek to zwierzęWiki:Człowiek (łac. Homo) - rodzaj ssaków naczelnych z rodziny człowiekowatych (Hominidae). Współcześnie występuje tylko jeden gatunek z tego rodzaju: człowiek rozumny (Homo sapiens) Systematyka biologiczna zalicza ssaki do królestwa zwierząt, domena eukarioty. > gdy dochodzi do zagrożenia śmierci głodowej w skali masowej, decyzją wspólnot międzynarodowych, powinny być zawieszone prawa danego kraju Kraje o największej liczbie osób głodnych to: Indie 250 mln i Chiny 142 mln; kraje te to odpowiednio 4. i 2. najbogatsze państwa na świecie, dysponujące olbrzymimi armiami, bronią atomową i środkami jej przenoszenia. Namawianie do przymuszania tych państw do czegokolwiek, to namawianie do dokonania atomowej zagłady życia na naszej planecie. Ech, ta polska absurdalna megalomania! > biedny i bezrobotny nie jest też w stanie kontrolować swoich popędów płciowych Na przykład prawo większości państw twierdzi coś zgoła odmiennego i zabrania gwałtów, nawet biednym i bezrobotnym.
Kisiel: Biednym nic z tego nie przyjdzie, że bogaci też zbiednieją.
|
|
| | | |  | nabuko (673 punktów) (zablokowany) | Chociaż obiecałem się do Ciebie nie odzywać, to jednak złamię tę obietnicę, ponieważ widzę, że wykorzystujesz ją w obrzydliwy sposób, wypaczając co chwilę sens moich wypowiedzi, atakując nawet wpisy skierowane do innych. Wypunktuję na sucho to co robisz: 1.Bezczelna manipulacja moimi wypowiedziami, np. > >jakiejś propagandy ewolucyjnej, że człowiek to zwierzę> Wiki:Człowiek (łac. Homo) - rodzaj ssaków naczelnych z rodziny człowiekowatych (Hominidae). Współcześnie występuje tylko jeden gatunek z tego rodzaju: człowiek rozumny (Homo sapiens) Systematyka biologiczna zalicza ssaki do królestwa zwierząt, domena eukarioty.Ucięte zdanie w wybranym przez Ciebie miejscu, z dodanym komentarzem, ma niby sugerować iż nie wiem, że w sensie biologicznym człowiek jest zwierzęciem. 2. Wybieranie sobie z całych akapitów i postów dowolnych sformułowań o niesprecyzowanym znaczeniu i dopowiadanie sobie jakichś ich zmyślonych skutków, a potem ich krytyka. > >gdy dochodzi do zagrożenia śmierci głodowej w skali masowej, decyzją wspólnot międzynarodowych, powinny być zawieszone prawa danego kraju> Kraje o największej liczbie osób głodnych to: Indie 250 mln i Chiny 142 mln; kraje te to odpowiednio 4. i 2. najbogatsze państwa na świecie, dysponujące olbrzymimi armiami, bronią atomową i środkami jej przenoszenia. Namawianie do przymuszania tych państw do czegokolwiek, to namawianie do dokonania atomowej zagłady życia na naszej planecie. Ech, ta polska absurdalna megalomania!Skomentowałeś mój post do rexusa, zapominając, że on pisał o Murzynach i Afryce. Do takich też sytuacji małych państw rządzonych przez tyranów i zbrodniarzy odnosiła się moja propozycja. Mój post do Autografki wyraźnie wskazywał, że w przypadku takich krajów jak Indie czy Chiny środki muszą być innego rodzaju. Napisałem do niej: Cytat:Wystarczyło przecież Indiom nie szkodzić, a sami stopniowo podnieśliby poziom wydajności rolniczej w skali kraju, by żadne klęski głodu im nie groziły. Ty sobie dopowiadasz, że ja nawołuję do agresji militarnej na Indie czy Chiny i potem dajesz swój szyderczy komentarz. Może powinieneś leczyć się z tej żądzy przeinaczania? 3.> >biedny i bezrobotny nie jest też w stanie kontrolować swoich popędów płciowych> Na przykład prawo większości państw twierdzi coś zgoła odmiennego i zabrania gwałtów, nawet biednym i bezrobotnym. Z mojego zdania, które dotyczyło pożycia rodzinnego, Ty w ordynarny sposób próbujesz zrobić dowód jakiejś mojej niewiedzy , lub może moją pochwałę dla obrzydliwości jaką jest gwałt. Jesteś chory z nienawiści do mających odmienny światopogląd człowieku. Zaczynam mieć odrazę do tego działu, jeśli brylują w nim takie zepsute i nastawione na demagogię jednostki. Twoim celem bynajmniej nie jest dochodzenie do prawdy i konsensusu, tylko za cenę uczciwości i prawdy, obrócić każdą wypowiedź nie po ich linii światopoglądowej do poziomu szamba. pozdr.
|
|
| | | | |  | | Robert Zawecki (4718 punktów) | |
|
2 na 2 | Robert Zawecki (4718 punktów) | Autor wątku z uporem głosi idee egalitaryzmu, a czasem wręcz komunizmu. Jednak zupełnie abstrahuje od pewnych prawideł związanych z rozwojem społeczeństw, na przykład: Wiki:Malthuzjańska pułapka - sytuacja w jakiej obecnie znajdują się obecnie niektóre z najbiedniejszych krajów Trzeciego Świata. Z powodu niezwykle niskiej wydajności w rolnictwie, prawie wszyscy muszą pracować na roli aby przeżyć. Przy wzroście ludności szybszym niż przyrost produkcji rolnej pojawia się głód przyczyniający się do wzrostu śmiertelności. Z drugiej strony natomiast, wzrost produkcji rolnej powoduje poprawę wyżywienia, a co za tym idzie szybki wzrost liczby ludności ponownie przywołujący widmo głodu. Również wizja stworzenia przemocą "lepszego świata" zupełnie mnie nie przekonuje. nabuko:To trzeba wejść, rozbroić, przeprowadzić demokratyczne wybory, zacząć budować infrastrukturę i szkolić miejscowych, rozwinąć oświatę i kulturę rolno-przemysłową, by jak najszybciej przekazać wszystko miejscowym. Ta koncepcja - jako żywo - przypomina mi wcześniejsze działania komunistów i ostatnie G.W.Busha, znane pod hasłem "eksportu demokracji i dobrobytu". Najwięcej głodujących, bo 250 mln osób, jest w Indiach, które są czwartym najbogatszym krajem świata, mającym broń atomową, rozwinięty przemysł i potężną bazę naukową. Mamy zaatakować i rozbroić taki kraj? To czysty surrealizm i bajkopisarstwo!
Kisiel: Biednym nic z tego nie przyjdzie, że bogaci też zbiednieją.
|
|
1 na 1 | Jurek (430 punktów) | > Jak ludzi posiadających władzę i> miliardy dolarów można nazwać ludźmi, skoro spokojnie stoją z boku w obliczu milionów >osób umierających z głodu i nędzy.  za oczywiste pytanie! To niepojęte,że władni i bogaci tego świata nie dostrzegają tego!!! A już zupełnie kuriozalne jest solidaryzowanie się z biedą,głodem,przemocą przez dostojników watykańskich opływających w luksusy (papa wyraził swój ból, papa wezwał do zaprzestania czegoś,papa potępił itp...)
|
|
 | 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | > >Jak ludzi posiadających władzę i> >miliardy dolarów można nazwać ludźmi, skoro spokojnie stoją z boku w obliczu milionów >osób umierających z głodu i nędzy.> za oczywiste pytanie!> To niepojęte,że władni i bogaci tego świata nie dostrzegają tego!!!Ja myślę, że dostrzegają. Tylko problem jest tego typu, że aby zostać tym "władnym i bogatym", to jednak sumienie trzeba sobie mocno przypalić. Potem wystarczy byle wymówka, typu: -przecież daję coś na instytucje charytatywne; -to nie mój problem, ja nikogo nie skrzywdziłem; -niech się martwią Ci co mają więcej ode mnie; -mam tysiące pracowników, to o nich muszę dbać, a nie o jakichś tam głodujących; -wokół mnie jest też dosyć problemów, po co ich szukać aż w Afryce; -co ja mogę, niech się martwią inni, przecież płacę podatki; -biedni i głodujący, zawsze byli są i będą i nikt tego nie zmieni; -skoro "Bóg" się nie martwi, to czemu ja..... -itd. itp Wszystko tylko by oszukać swoje sumienie,jeśli w ogóle jeszcze je mają, bo część dawno zapomniała co to takiego sumienie, czy miłość bliźniego, czy solidarność międzyludzka. Uważają, że skoro zostali bogaczami i mają władzę, to dlatego, że są od innych lepsi, mądrzejsi sprytniejsi i należało im się. A pełno jest też takich, którzy są przekonani, że życie ludzi, to jedna wielka "ewolucyjna walka o byt" i to normalne, że jedni maja miliardy, a drudzy umierają z głodu. > A już zupełnie kuriozalne jest solidaryzowanie się z biedą,głodem,przemocą przez dostojników watykańskich opływających w luksusy (papa wyraził swój ból, papa wezwał do zaprzestania czegoś,papa potępił itp...)Zgadza się, to jedno z najobrzydliwszych zachowań. Samemu mieć krocie i współczuć publicznie głodującemu i wzywać innych by coś zrobili, zamiast zacząć od siebie.Ale to akurat w KK normalne. KK zbyt wiele wspólnego z "Bogiem" ani z Biblią nie miał nigdy, nie ma i już mieć nie będzie. Szkoda jedynie tych nielicznych "porządnych ludzi", którzy są tam kapłanami i pełnią inne funkcje, którzy rzeczywiście chcą czynić dobrze, ale zbyt późno zobaczyli w tej organizacji "miłuje się słowem i językiem", a nie tak jak mówi Biblia "uczynkiem i prawdą". pozdr.
|
|
|  | 2 na 2 | finerbijk (17282 punktów) | >>>Jak ludzi posiadających władzę i >>>miliardy dolarów można nazwać ludźmi, skoro spokojnie stoją z boku w obliczu milionów >osób umierających z głodu i nędzy.
Bogaty nie musi być zły, weźmy powszechnie znienawidzonego Billa Gatesa, który przeznacza teraz krocie na pomoc dla innych i na pewno nie robi tego dla reklamy, bo już się wycofał na stałe z biznesu i zarobił dosyć żeby pięć jego pokoleń żyło spokojnie. Ale nawet on nie jest w stanie wyżywić wszystkich.
>>A już zupełnie kuriozalne jest solidaryzowanie się z biedą,głodem,przemocą przez dostojników watykańskich opływających w luksusy (papa wyraził swój ból, papa wezwał do zaprzestania czegoś,papa potępił itp...)
Rozśmieszyło mnie i jednocześnie poruszyło jak papa wezwał Afrykanów do 'wyrzeczenia się materializmu'. Ludziom, którzy są na skraju przeżycia często, każe się wyrzekać materializmu, wtf..?
Jak mówił Tutu: kiedy przybyli biali misjonarze, oni mieli mieli Biblię, a my ziemię. Kazali nam zamknąć oczy i się modlić. Kiedy je otworzyliśmy, my mieliśmy Biblię, a oni ziemię.
|
|
| |  | nabuko (673 punktów) (zablokowany) |
>Bogaty nie musi być zły, weźmy powszechnie znienawidzonego Billa Gatesa, który przeznacza teraz krocie na pomoc dla innych i na pewno nie robi tego dla reklamy, bo już się wycofał na stałe z biznesu i zarobił dosyć żeby pięć jego pokoleń żyło spokojnie. Ale nawet on nie jest w stanie wyżywić wszystkich..
Tu nie chodzi o to, że bogaci mają żywić biednych. To byłby absurd. Człowiek biedny nie oczekuje jałmużny, on chce zwykle sam zarabiać na siebie i rodzinę. Pisząc, że bogaci i posiadający władzę zachowują się jak nie ludzie, miałem na myśli ich ogólne podejście do bogactwa i biedy. Nie to, że mają wszystko rozdać, lub rzucić się w wir działań charytatywnych. To sama charytatywność powinna zostać zlikwidowana. Gdyby bogaci i rządzący opracowali skuteczne plany szybkiej reakcji w przypadkach klęsk żywiołowych i ograniczyli swoją chciwość, to problem głodu przestałby istnieć. My tu mówimy o głodzie bez rozgraniczania z jakiej przyczyny powstał. Ale za daną konkretną klęską głodu stoją konkretne decyzje bogaczy tego świata, albo błędy rządzących, albo wojna, albo niesprawiedliwy podział dóbr, albo obojętność wobec tego problemu.
Chcieć w tym przypadku oznacza móc. Problem w tym, że oni nie chcą. Wspomniany Gates też raczej rękawa sobie nie wyrywa, by zmienić świat na lepszy. Skoro potrafił stworzyć firmę globalną, to i jego działania dla świata także powinny być globalne. Powinien zebrać jak najliczniejszą grupę ludzi o podobnym bogactwie i wpływach i opracować prawdziwy plan likwidacji nędzy i takich problemów jak głód.Wszystko powinno zaczynać się od planów i projektów. Najpierw powinno się obliczyć i zaplanować jaka powinna być optymalna, a jaka maksymalna liczba mieszkańców Ziemi. Najważniejsze jest ograniczyć rozrodczość i ustabilizować populację na poziomie, który z jednej strony gwarantuje różnorodność i bogactwo kultur społecznych na planecie. Z drugiej minimalne zasoby obszarów przyrody nie podlegającej zabudowie infrastrukturą miejską i drogową, by utrzymać bogactwo gatunkowe roślin i zwierząt dla następnych pokoleń.
Trzeba przeanalizować, które kraje są najbiedniejsze i dlaczego. Trzeba obliczyć i przeanalizować jak wiele można osiągnąć samym tylko przemieszczaniem środków z regionu o nadprodukcji czegoś do regionów gdzie jest niedobór. Np. w świecie zachodu jest kryzys z braku zbytu, a gdzie indziej ludzie nie posiadają najprostszych nawet urządzeń ułatwiających życie. To głupota, by jedni i drudzy musieli się męczyć, pieniądze są w takim wypadku tylko kwestią umowną i narzędziem polityki, a nie jakąś rzeczywistą przeszkodą.
Stopniowe wyrównywanie poziomów życia na świecie doprowadzi w konsekwencji do tego, że wszyscy będą mieli lepiej. Jedni mniej drudzy więcej, na pewno inaczej ale zniknie ta piramidalna przepaść między umierającymi z głodu a tymi co mogliby sobie kupić całe wagony żarcia, gdyby chcieli. Bogaci tego nie chcą głównie dlatego, że obecnie czują się "półbogami", to tło w postaci biednych i normalnych ludzi czyni z nich "gwiazdy" i panów świata. Przecież to na niewolniczej nisko płatnej pracy lub zawyżonej wartości ich produktów wyrosło ich bogactwo. Jak mieszkanie będzie miał zapewnione każdy normalny pracowity człowiek , to czy to jest pałac taki jak Gatesa, czy skromne mieszkanko w jakimś miasteczku, będzie miało zupełnie drugorzędne znaczenie. Bogactwo, będzie kwestią wyboru stylu życia, nie jakimś uhonorowaniem czyjegoś nadludzkiego intelektu i sprytu. Wszyscy jesteśmy ludźmi, mamy podobne potrzeby i pragnienia, nie istnieje logiczny powód dla którego jedni mają mieć tyle co miliony innych razem wzięte. Bogactwo powinno zobowiązywać do odpowiedzialności za innych, teraz tak nie jest.
>Jak mówił Tutu: kiedy przybyli biali misjonarze, oni mieli mieli Biblię, a my ziemię. Kazali nam zamknąć oczy i się modlić. >Kiedy je otworzyliśmy, my mieliśmy Biblię, a oni ziemię. >
Jak by tak dobrze pomyśleć i się zorganizować, to można doprowadzić do tego, raz na zawsze pozbyć się wszystkich misjonarzy. Tylko ich trzeba "załatwić" ich własną bronią, czyli Biblią. Może sparafrazuje w tym miejscu słowa Jezusa i przypomnę, że: "Kto mieczem wojuje od miecza zginie".
pozdr.
|
|
| | |  | 1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | >Tu nie chodzi o to, że bogaci mają żywić biednych. To byłby absurd. Człowiek biedny nie oczekuje jałmużny, on chce zwykle sam zarabiać na siebie i rodzinę.
Na pewno? A socjaliści?
> Najpierw powinno się obliczyć i zaplanować jaka powinna być optymalna, a jaka maksymalna liczba mieszkańców Ziemi. Najważniejsze jest ograniczyć rozrodczość i ustabilizować populację na poziomie, który z jednej strony gwarantuje różnorodność i bogactwo kultur społecznych na planecie.
To jest NWO w czystej postaci - ciekawe komu by powierzyć to zadanie i jakie dać środki.
>Trzeba przeanalizować, które kraje są najbiedniejsze i dlaczego. Trzeba obliczyć i przeanalizować jak wiele można osiągnąć samym tylko przemieszczaniem środków z regionu o nadprodukcji czegoś do regionów gdzie jest niedobór.
Janosik też przemieszczał tak środki ponoć. To by oznaczało tę samą metodę, bo jeśli nie charytatywność, to trzeba by te środki odebrać 'bogatym' siłą.
>To głupota, by jedni i drudzy musieli się męczyć, pieniądze są w takim wypadku tylko kwestią umowną i narzędziem polityki, a nie jakąś rzeczywistą przeszkodą.
Przez to mamy właśnie kryzys, że pieniądz nie ma realnej wartości, a jest umownym narzędziem kreowania polityki przez rządy.
>Bogaci tego nie chcą głównie dlatego, że obecnie czują się "półbogami", to tło w postaci biednych i normalnych ludzi czyni z nich "gwiazdy" i panów świata. Przecież to na niewolniczej nisko płatnej pracy lub zawyżonej wartości ich produktów wyrosło ich bogactwo.
Marksizm w czystej formie. Myślisz, że np. dla wspomnianego wyżej Gatesa programy piszą nigga z kenijskiej dżungli za kiść bananów? Nie ma zawyżonej wartości produktów, jest tylko taka cena, którą klient zapłaci.
>Bogactwo, będzie kwestią wyboru stylu życia, nie jakimś uhonorowaniem czyjegoś nadludzkiego intelektu i sprytu.
Bogactwo jest tylko uhonorowaniem umiejętności zarabiania pieniędzy, do czego trzeba mieć trochę intelektu, sprytu i pracowitości.
>Wszyscy jesteśmy ludźmi, mamy podobne potrzeby i pragnienia, nie istnieje logiczny powód dla którego jedni mają mieć tyle co miliony innych razem wzięte.
Wniosek: znowu zabrać bogatym dać biednym. Przerabialiśmy to też w naszym kraju. Jakie były skutki każdy wie. Może mamy podobne potrzeby, ale to nie świadczy, że nam się coś należy tylko z tego tytułu.
>Bogactwo powinno zobowiązywać do odpowiedzialności za innych, teraz tak nie jest.
Powinno, należy ubolewać, że nie zawsze jest. Problem w tym, aby stworzyć takie warunki, że chcącemu zarobić państwo nie będzie rzucało kłód pod nogi, a jak już do czegoś dojdzie to uznawało, że teraz musi oddać większość z dorobku bardziej 'potrzebującym'. Przyczyny problemu głodu są bardziej skomplikowane. Myślę, że nawet gdyby zabrać pieniądze wszystkim multimilionerom i rozdać je w Afryce, to pewnie po dłuższej lub krótszej zabawie wróciliby do stanu wyjściowego.
|
|
| | | |  | nabuko (673 punktów) (zablokowany) | > >Tu nie chodzi o to, że bogaci mają żywić biednych. To byłby absurd. Człowiek biedny nie oczekuje jałmużny, on chce zwykle sam zarabiać na siebie i rodzinę.> Na pewno? A socjaliści?Co socjaliści? Czy oni chcą według Ciebie, nie pracować i nic nie robić a żyć? Napisałem "zwykle", bo zawsze znajdą się jednostki antyspołeczne. Pewien ich mały procent można tolerować, ale wszystko do czasu. Na pasożytów społecznych też znajdą się sposoby. > > Najpierw powinno się obliczyć i zaplanować...> To jest NWO w czystej postaci - ciekawe komu by powierzyć to zadanie i jakie dać środki.Masz uprzedzenia związane z obecnymi trendami pewnych grup do podporządkowania sobie świata w złych zamiarach. Po zlikwidowaniu powodów do chciwości i dążenia do władzy dla samej władzy, nie będzie problemu ze znalezieniem stosownych osób do poszczególnych zadań. Będą to po prostu najlepsze osoby pod względem predyspozycji, nie szukające swojego zysku, tylko "dobra ogółu". > .... jeśli nie charytatywność, to trzeba by te środki odebrać 'bogatym' siłą.Nie znasz moich prawdziwych planów. Fundamentem mojego planu jest zlikwidowanie samej chęci gromadzenia dóbr u ludzi. To nauka musi stworzyć wpierw podstawy do przekonania, że bogactwo nie jest sensownym sposobem życia. Trzeba odwrócić trend egoistycznego gromadzenia dóbr, w kierunku korzystania z dobrodziejstw współpracy i dobrobytu ogólnego. Myślę, że wiem, jak "powiesić marchewkę" przed najbogatszymi i mającymi najwięcej władzy, by "pociągnęli ten zaprzęg" jakim jest gospodarka światowa w kierunku naprawiania świata. Wszystkim najbogatszym brakuje zdrowia i długowieczności, oraz odpowiedniej dawki adrenaliny. Jeśli się nie mylę mogę im to wszystko zapewnić, pod warunkiem że się włączą sami i dobrowolnie, bez "Janosikowania". > >To głupota, by jedni i drudzy musieli się męczyć, pieniądze są w takim wypadku tylko kwestią umowną i narzędziem polityki, a nie jakąś rzeczywistą przeszkodą.> Przez to mamy właśnie kryzys, że pieniądz nie ma realnej wartości, a jest umownym narzędziem kreowania polityki przez rządyWedług mnie się mylisz. Kryzys wywołali jak zwykle najbogatsi. To kręgi finansowe chciały czerpać krociowe zyski z udzielania kredytów, na które dobrze wiedzieli, że ludzi nie stać i że prędzej czy później przestaną spłacać. Mieszkania mogą być tańsze, a ludzie mogą więcej zarabiać, to chciwość najbogatszych jest przeszkodą w uzyskaniu stabilizacji w gospodarce i finansach. To nie biedni wywołali kryzys, tylko najbogatszy kraj świata i jego polityka kreowania pieniądza "z niczego", pompowanego w system kredytowy i wydatki wojenne. Dlatego ja uważam, że kredyty niczego nie rozwiązują. Dla rozwiązania problemów takich jak głód, czy choroby muszą być środki których nikt nikomu nie będzie musiał oddawać. To musi być fundament nowego ładu, a nie jakaś inwestycja nastawiona na czyjś zysk. > >Bogaci tego nie chcą głównie dlatego, że obecnie czują się "półbogami", to tło w postaci biednych i normalnych ludzi czyni z nich "gwiazdy" i panów świata. Przecież to na niewolniczej nisko płatnej pracy lub zawyżonej wartości ich produktów wyrosło ich bogactwo.> Marksizm w czystej formie. ....Myśl co chcesz, nie rozumiesz moich idei, więc nie dziwię się, że wyciągasz takie wnioski. > >Bogactwo, będzie kwestią wyboru stylu życia, nie jakimś uhonorowaniem czyjegoś nadludzkiego intelektu i sprytu.> Bogactwo jest tylko uhonorowaniem umiejętności zarabiania pieniędzy, do czego trzeba mieć trochę intelektu, sprytu i pracowitości.Albo się dobrze urodzić i tylko korzystać  > >Wszyscy jesteśmy ludźmi, mamy podobne potrzeby i pragnienia, nie istnieje logiczny powód dla którego jedni mają mieć tyle co miliony innych razem wzięte.> Wniosek: znowu zabrać bogatym dać biednym. Przerabialiśmy to też w naszym kraju. Jakie były skutki każdy wie. Może mamy podobne potrzeby, ale to nie świadczy, że nam się coś należy tylko z tego tytułu.Nie wiem o czym mówisz i nawet nie chcę wiedzieć. Ja nie o takich "małych bogaczach" jak jakieś polskie przypadki nacjonalizacji powojennej czy o czym Ty tam myślałeś. Ja mówię o prawdziwych bogaczach tego świata i jego "grupie trzymającej władzę", o zmianie mentalności i odwrócenie trendów w polityce światowej. > >Bogactwo powinno zobowiązywać do odpowiedzialności za innych, teraz tak nie jest.> Powinno, należy ubolewać, że nie zawsze jest. Problem w tym, aby stworzyć takie warunki, że chcącemu zarobić państwo nie będzie rzucało kłód pod nogi, a jak już do czegoś dojdzie to uznawało, że teraz musi oddać większość z dorobku bardziej 'potrzebującym'.Ja naprawdę nie o tym. Ty cały czas za wąsko wszystko oceniasz. Nie postuluję, nikomu nic zabierać, chodzi o zmianę podejścia do pracy, pieniądza, majątku, o zmianę celów jakimi ludzie powinni się w życiu kierować. > Przyczyny problemu głodu są bardziej skomplikowane. Myślę, że ....Trafnie zauważasz, że problem głodu jest skomplikowany. Ja dodam, że wszystkie problemy ludzkości są skomplikowane i wzajemnie połączone. By je rozwiązać trzeba ruszyć fundament człowieczeństwa, by wywołać tak potężną przemianę w skali globalnej musi nastąpić zmiana paradygmatów w nauce. Tylko taka rzecz zdolna jest pobudzić świat do zmiany w skali globalnej polityki pozdr.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | > Po zlikwidowaniu powodów do chciwości i dążenia do władzy dla samej władzy, nie będzie problemu ze znalezieniem stosownych osób do poszczególnych zadań. Będą to po prostu najlepsze osoby pod względem predyspozycji, nie szukające swojego zysku, tylko "dobra ogółu".Trochę to dla mnie trąci utopią. Ktoś musiałby wybrać te 'najlepsze osoby' - jeszcze lepsze osoby? Nie ma mechanizmów takich wyborów w obecnym świecie. "Chciwość" wynika z rzadkości dostępnych dóbr konsumpcyjnych. Ale też staje się motorem do ludzkiej aktywności. Groźba pozbawienia środków do życia poprzez np. pozbawienie pracy motywuje do działania. Gdyby każdemu zapewnić minimum przeżycia bez jakichkolwiek starań z jego strony, większość uległa by szybkiemu zgnuśnieniu, podczas gdy ich żądania by rosły w postępie geometrycznym. > Fundamentem mojego planu jest zlikwidowanie samej chęci gromadzenia dóbr u ludzi. To nauka musi stworzyć wpierw podstawy do przekonania, że bogactwo nie jest sensownym sposobem życia.To nie jest sprawą nauki tworzyć style życia. Nauka jest od budowania mostów, opracowywania nowych technologii, czy poznawania kosmosu. Chyba, że chcesz wprowadzić jakiś rodzaj technokracji. > Trzeba odwrócić trend egoistycznego gromadzenia dóbr, w kierunku korzystania z dobrodziejstw współpracy i dobrobytu ogólnego.Przypomina hasła życzeniowe z realnego socjalizmu. Nie ma czegoś takiego, jak dobrobyt ogólny, nigdy nie było i raczej nie będzie. Jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził. Jak już ktoś osiągnął w sferze materialnej same szczyty, przychodzi chęć posiadania władzy, która jest dla niektórych narkotykiem nawet silniejszym niż pieniądz. > Myślę, że wiem, jak "powiesić marchewkę" przed najbogatszymi i mającymi najwięcej władzy, by "pociągnęli ten zaprzęg" jakim jest gospodarka światowa w kierunku naprawiania świata.Podziel się tą wiedzą, na pewno wszyscy są ciekawi. > Wszystkim najbogatszym brakuje zdrowia i długowieczności, oraz odpowiedniej dawki adrenaliny. Jeśli się nie mylę mogę im to wszystko zapewnić, pod warunkiem że się włączą sami i dobrowolnie, bez "Janosikowania".Zorganizujesz im kuracje, przeszczepy ciał i sporty ekstremalne? Wybacz sarkazm, ale nie mam lepszego pomysłu. > Według mnie się mylisz. Kryzys wywołali jak zwykle najbogatsi. To kręgi finansowe chciały czerpać krociowe zyski z udzielania kredytów, na które dobrze wiedzieli, że ludzi nie stać i że prędzej czy później przestaną spłacać.Nie sądzę, że się mylę. Kryzys spowodowała pro-socjalna polityka rządu USA, zakładająca kreowanie pieniądza z powietrza poprzez rezerwę federalną, która tylko z uciechą na to przyklasnęła. > Myśl co chcesz, nie rozumiesz moich idei, więc nie dziwię się, że wyciągasz takie wnioski.Z przykrością stwierdzam, że nie do końca rozumiem. > Albo się dobrze urodzić i tylko korzystać Czego się nie robi dla dzieci  > Nie wiem o czym mówisz i nawet nie chcę wiedzieć. Ja nie o takich "małych bogaczach" jak jakieś polskie przypadki nacjonalizacji powojennej czy o czym Ty tam myślałeś.Pewnie by nie byli tacy mali dla ciebie, gdybyś się identyfikował z tą grupą (nie twierdzę, że ja się identyfikuję). Każdy przypadek zabranej przemocą własności boli. > Ja mówię o prawdziwych bogaczach tego świata i jego "grupie trzymającej władzę", o zmianie mentalności i odwrócenie trendów w polityce światowej.Nadal mnie ciekawi, jak wyobrażasz sobie tę 'zmianę mentalności' i w jaki sposób miałaby się ona dokonać. Pomimo ogromnego postępu nauki, mentalność ludzi nie zmieniła się wiele od czasów starożytnych. Nadal największe żądze budzi seks, pieniądz i władza. Ciężko mi sobie wyobrazić, co mogłoby to zmienić, ale chętnie posłucham pomysłów. Może coś w stylu Projekt Venus? Utopistów nie brakuje w każdych czasach, ale to chyba dobrze.
|
|
| |  | 1 na 1 | rexus (2343 punktów) | Miszczostwo. Doprawdy. Każdy pretekst jest dobry, ażeby kościołowi świętemu z maryją przenajświętszą bogu rodzicą w trójcy jedyny prawdziwego obrazić. Autor tego postu ma dobre intencje i nie jest żadnym fanatykiem kościoła, a ja tu zauważyłem ostrą jego krytykę z ciosami poniżej pasa. Świat ma takie nie inne prawa fizyki a niektórzy ludzie, tak jak np. autor tego posta uważają że można nimi manipulować, i zachęca innych do prób manipulacji w imię lepszego jutra. To może się udać, ino jeden z jasnowidzów mówił, że na krótką metę. Naciaganą sprężynę trzeba w końcu puścić bo inaczej pęknie. Aktualny system monetarny jest przykładem sprężyny o cudownych właściwościach wiecznej rozciągliwości, co najwyżej papier może się skończyć, ale nie pięniądze. Problem nędzy jest problemem nędzarzy w pierwszym stopniu i w drugim dopiero stopniu nienędzarzy. Jeśli nędzarz będzie miał informację, że jego problem nędzarstwa bardziej dotyczy nienędzarza niż jego samego, uzna że winę za jego nędzarstwo ponosi ów nienędzarz. Nędzny przykład, ale zawsze coś. Chodzi mi o to, że złoty środek tej problematycznej sytuacji nędzy istnieje, lecz go nie osiągamy, przez powolną ewolucję społeczną. Istnieje technologia dzięki której nie byłoby głodu, samochody na wodę, komunikacja telepatyczna prawie że za darmo, niezniszczalne domki do samodzielnego montażu, ale o czym mowa, koledzy?! Taki stan rzeczy doprowadza do kosmicznej degeneracji całych populacji. Dopiero praca w znoju, nadaje sens życiu. Trzeba ludziom wymyślać ciągle nowe zajęcia, i będzie dobrze. Ale nie w Afryce, tam są cwani Murzyni. Na kilometr wyczuwają, że ktoś udaje ważnego białasa, i tylko węszą jakby go okroić z forsy. Na cholerę im praca w kopalni? Przecież są ludźmi a nie kretami. Poruszane wątki głodu w Chinach i Indiach nie przypuszcały aktualnych statystyk względem ostatnich 25 lat. W Chinach poziom nędzy spadł z 70% do 30%.
|
|
1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Kto rządzi finansami tego świata, naprawdę ludzie?
Finanse nie mają nic do rzeczy. Winę ponoszą politycy na czele z ONZ. Jedynym sposobem likwidacji głodu jest likwidacja takich reżimów jak np. ten w Korei Pn. Ale ONZ udzielając pomocy "głodującym", daje różnym zbrodniarzom towar, który można sprzedać i kupić za niego broń. Im więcej pieniędzy idzie na "pomoc" dla trzeciego świata, tym silniejsi stają się zbrodniarze rządzący w trzecim świecie. Jednocześnie ONZ sprzeciwia się zbrojnym działaniom, mającym na celu obalenie rządów zbrodniarzy.
Czy wiesz, jak ogromne pieniądze płaci świat Korei Pn. żeby tamtejszy reżim nie upadł? Jaki jest prawdziwy cel tej "pomocy"? Jakie są intencje zachodnich polityków, karmiących reżim Korei Pn.?
doku
|
|
 | nabuko (673 punktów) (zablokowany) | >>Kto rządzi finansami tego świata, naprawdę ludzie? >Finanse nie mają nic do rzeczy. Winę ponoszą politycy na czele z ONZ. Jedynym sposobem likwidacji głodu jest likwidacja takich reżimów jak np. ten w Korei Pn. ....
Z pewnością po części masz rację. Ale droga do decyzji o zlikwidowaniu tych reżimów zaczyna się właśnie od decyzji finansowych. O wojnach decydują jednak finansiści, bez ich woli i decyzji politycy nic nie zrobią. Oni są w większości tylko marionetkami, i to na "krótkich sznureczkach". A tak w ogóle to musi zmienić się mentalność i wizja przyszłości u "tych na górze", potrzebna jest silna motywacja i właściwa otoczka teoretyczna by zebrać środki i siły do "usunięcia reżimów". To na tym polu największa rola jest racjonalistów. Trzeba przedstawić rządzącym wizję nowego porządku światowego, bez wojen i głodu, który jednak zapewni tym rządzącym korzyści, które ich zmobilizują do działania. Muszą poczuć brzemię odpowiedzialności i radość z udziału w naprawie świata, trzeba do nich mówić i im tłumaczyć, sami są już zbyt oderwani od rzeczywistości, by podjęli właściwe działania.
>Czy wiesz, jak ogromne pieniądze płaci świat Korei Pn. żeby tamtejszy reżim nie upadł? Jaki jest prawdziwy cel tej "pomocy"? Jakie są intencje zachodnich polityków, karmiących reżim Korei Pn.?
Zakładam, że masz jakieś ciekawe dane na ten temat, chętnie posłucham.
pozdr.
|
|
|  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Zakładam, że masz jakieś ciekawe dane na ten temat, chętnie posłucham.
Pamiętam prostą informację, że Korea Pn jest dostaje największą pomoc humanitarną ze wszystkich krajów świata. Ciekawostką jest, że rząd tego państwa nie pozwala na żadną kontrolę tego, na co są wydawane te pieniądze.
doku
|
|
2 na 2 |
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|