Racjonalista - Strona głównaDo treści
Miłość - co to znaczy?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
30-04-2009 08:11Jacek (-17 punktów)Miłość - co to znaczy?
Ocena -5 na 5
Bóg jest Miłością. Czy można poznać Boga jeśli nie zna się Miłości?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

jad11 (18783 punktów)Odp: MIŁOŚĆ - co to znaczy?
>Bóg jest Miłością. Czy można poznać Boga jeśli nie zna się Miłości?

Przyjmując, tylko na chwilkę, że pierwsze zdanie jest prawdziwe to chyba nie ma się nad czym zastanawiać.

Bóg = Miłość => Znać Miłość = Znać Boga

Nie można natomiast już znać Miłości i dopiero potem poznać Boga ani odwrotnie.


"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
Meretseger (61860 punktów)
>Bóg jest Miłością. Czy można poznać Boga jeśli nie zna się Miłości?
>
Mówisz o agape, philia, eros czy sexus? Przypuszczam, skoro mieszasz w to Boga, że masz na myśli agape i tego rozumienia będę się trzymać.
Miłość istnieje niezależnie od bogów. To bardzo ludzkie uczucie. Może być motywowana religijnie, ale nie jest to konieczne. Wydaje mi się, że poza nielicznymi psycho- i socjopatycznymi wyjątkami miłości doświadcza każdy, w mniejszym lub większym stopniu. Takie rozumienie sugerujesz w swoim pytaniu - tak jakbyś uważał, że miłość jest źródłem boga, a nie odwrotnie - to bóg "zsyła" miłość. Ciekawe podejście i kto wie, czy czegoś w tym nie ma.
W wielu religiach bóg jest źródłem miłości, obdarzając nią ludzi i dając im przykazanie, by tak samo miłowali jego i siebie wzajemnie (przy czym wzajemna miłość ludzi podlega ograniczeniu do własnej grupy). Ty tak jakby wychodzisz od drugiej strony, czyli od miłości, ale nie zakładasz, że każdy człowiek ją zna. Ja natomiast uważam, że każdy (pomijając te wyjątki, o których wspomniałam). Natomiast nie każda droga od miłości prowadzi do boga. Niektóre po prostu kończą się na ludziach.
30-04-2009 09:29 
 Ocena-3 na 3
Jacek (-17 punktów)
>>Bóg jest Miłością. Czy można poznać Boga jeśli nie zna się Miłości?
>>
>Mówisz o agape, philia, eros czy sexus? Przypuszczam, skoro mieszasz w to Boga, że masz na myśli agape i tego rozumienia będę się trzymać.
>Miłość istnieje niezależnie od bogów. To bardzo ludzkie uczucie. Może być motywowana religijnie, ale nie jest to konieczne. Wydaje mi się, że poza nielicznymi psycho- i socjopatycznymi wyjątkami miłości doświadcza każdy, w mniejszym lub większym stopniu. Takie rozumienie sugerujesz w swoim pytaniu - tak jakbyś uważał, że miłość jest źródłem boga, a nie odwrotnie - to bóg "zsyła" miłość. Ciekawe podejście i kto wie, czy czegoś w tym nie ma.
>W wielu religiach bóg jest źródłem miłości, obdarzając nią ludzi i dając im przykazanie, by tak samo miłowali jego i siebie wzajemnie (przy czym wzajemna miłość ludzi podlega ograniczeniu do własnej grupy). Ty tak jakby wychodzisz od drugiej strony, czyli od miłości, ale nie zakładasz, że każdy człowiek ją zna. Ja natomiast uważam, że każdy (pomijając te wyjątki, o których wspomniałam). Natomiast nie każda droga od miłości prowadzi do boga. Niektóre po prostu kończą się na ludziach.
>
Dla różnych ludzi miłość oznacza coś innego, ale miłość ma tylko jedno znaczenie. Nie potrzeba używać innych określeń, które oznaczają coś innego.

Aby uwypuklić znaczenie MIŁOŚCI, albo wręcz aby mogła w pełni zaistnieć i się okazać, potrzeba porównania ją z czymś przeciwstawnym czyli z egoizmem.

Krótka definicja MIŁOŚCI: dawać i przyjmować
Krótka definicja egoizmu: brać.

Bóg jest Miłością ale miłość nie jest Bogiem.
30-04-2009 10:25 
 Ocena 6 na 6
Adamiak (36436 punktów)
>Krótka definicja MIŁOŚCI: dawać i przyjmować
>Krótka definicja egoizmu: brać.

   Krótka definicja miłości: brać i dawać = egoistyczna przyjemność = miłość.
   Krótka definicja egoizmu: przetrwać.

>Bóg jest Miłością ale miłość nie jest Bogiem.

   Dupa Jasiu Karuzela: Jasiu jest dupą, ale nie jest karuzelą = karuzela nie jest dupą.
30-04-2009 10:55 
 Ocena-3 na 3
Jacek (-17 punktów)
>>Krótka definicja MIŁOŚCI: dawać i przyjmować
>>Krótka definicja egoizmu: brać.
>   Krótka definicja miłości: brać i dawać = egoistyczna przyjemność = miłość.
>   Krótka definicja egoizmu: przetrwać.
>>Bóg jest Miłością ale miłość nie jest Bogiem.
>   Dupa Jasiu Karuzela: Jasiu jest dupą, ale nie jest karuzelą = karuzela nie jest dupą.
>

Brać nie jest miłością. Brać to egoizm w czystej postaci!!!!
30-04-2009 12:09 
 Ocena 5 na 5
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Brać nie jest miłością. Brać to egoizm w czystej postaci!!!!

Czekaj, czekaj... Czyli jak ktoś robi coś dla mnie, bo mnie kocha i uznaje, że będzie mi to potrzebne/przydatne/chce mi zrobić przyjemność, to przyjęcie tego czegoś lub efektu tych działań jest egoizmem??? O_o

Nie przestajesz mnie zadziwiać swoją logiką.

Chyba, że chodzi ci o sytuację, w której tylko się bierze. Ale to nie wynika z tego zdania.

and that's it.
Jacek (-17 punktów)
>>Brać nie jest miłością. Brać to egoizm w czystej postaci!!!!
>Czekaj, czekaj... Czyli jak ktoś robi coś dla mnie, bo mnie kocha i uznaje, że będzie mi to potrzebne/przydatne/chce mi zrobić przyjemność, to przyjęcie tego czegoś lub efektu tych działań jest egoizmem??? O_o
>Nie przestajesz mnie zadziwiać swoją logiką.
>Chyba, że chodzi ci o sytuację, w której tylko się bierze. Ale to nie wynika z tego zdania.
>
and that's it.


Przyjmować to nie to samo co brać. Przyjmuje się to co ktoś chce nam dać a bierze się to co sami chcemy wziąć.
30-04-2009 12:30 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>   Dupa Jasiu Karuzela: Jasiu jest dupą, ale nie jest karuzelą = karuzela nie jest dupą.
>>
>Brać nie jest miłością. Brać to egoizm w czystej postaci!!!!

   Tak samo, jak dawać.
Jacek (-17 punktów)
>>>   Dupa Jasiu Karuzela: Jasiu jest dupą, ale nie jest karuzelą = karuzela nie jest dupą.
>>>
>>Brać nie jest miłością. Brać to egoizm w czystej postaci!!!!
>   Tak samo, jak dawać.
>

Dawać nie jest egoizmem, bo dając zostawiasz możliwość wyboru tego, czy ktoś to przyjmie czy nie, czyli własnym działaniem nie zniewalasz nikogo.
30-04-2009 14:44 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>>>Brać nie jest miłością. Brać to egoizm w czystej postaci!!!!
>>   Tak samo, jak dawać.
>>
>Dawać nie jest egoizmem, bo dając zostawiasz możliwość wyboru tego, czy ktoś to przyjmie czy nie, czyli własnym działaniem nie zniewalasz nikogo.

   I tym się różni prezent chciany od niechcianego, a nie dawanie od egoizmu.
30-04-2009 20:08 
 Ocena 1 na 1
Agnostyk (3006 punktów)

>Dawać nie jest egoizmem, bo dając zostawiasz możliwość wyboru tego, czy ktoś to przyjmie czy nie, czyli własnym działaniem nie zniewalasz nikogo.

Dawanie może być takim samym egoizmem jak branie. Odsyłam do mądrości pana Korwina-Mikke. Gdy dajesz bezdomnemu albo biednemu to kupujesz sobie czyste sumienie i masz satysfakcję. Niejako myślisz sobie : "...ja to jestem dobry człowiek..." czy jakoś tak...


"Nie należy mylić prawdy z opinią większości"
Katarzyna Szczepanek (41 punktów)
>Dawanie może być takim samym egoizmem jak branie. Odsyłam do mądrości pana Korwina-Mikke.
Gdy dajesz bezdomnemu albo biednemu to kupujesz sobie czyste sumienie i masz satysfakcję.
Niejako myślisz sobie : "...ja to jestem dobry człowiek..." czy jakoś tak...
Zgadzam Się.
www.katarzynaszczepanek.xt.pl
30-04-2009 09:41
 Ocena 11 na 11
lotrek (14275 punktów)Odp: Miłość - co to znaczy?
>Bóg jest Miłością. Czy można poznać Boga jeśli nie zna się Miłości?
Miłość do Boga....miłość do niebytu?
Ktoś rzucił mądre hasło: NIE KARMIĆ TROLLI!!!
Czyli nie wdawać się w kretyńskie rozważania, na kretyńskie tematy - popieram

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
30-04-2009 11:05 
 Ocena-1 na 3
Jacek (-17 punktów)
>>Bóg jest Miłością. Czy można poznać Boga jeśli nie zna się Miłości?
>Miłość do Boga....miłość do niebytu?
>Ktoś rzucił mądre hasło: NIE KARMIĆ TROLLI!!!Czyli nie wdawać się w kretyńskie rozważania, na kretyńskie tematy - popieram
>
Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)


Gdy nie ma się już argumentów do dyskusji najlepiej pozbyć sie osoby albo ... zgodzić się z dyskutantem.

05-05-2009 11:23 
 Ocena 1 na 1
jad11 (18783 punktów)
>>>Bóg jest Miłością. Czy można poznać Boga jeśli nie zna się Miłości?
>>Miłość do Boga....miłość do niebytu?
>>Ktoś rzucił mądre hasło: NIE KARMIĆ TROLLI!!!Czyli nie wdawać się w kretyńskie rozważania, na kretyńskie tematy - popieram
>>
Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)

>Gdy nie ma się już argumentów do dyskusji najlepiej pozbyć sie osoby albo ... zgodzić się z dyskutantem.
>

Argumentów? Ta cała dyskusja jest bez sensu- to jest świetny argument, żeby ją zakończyć.
Mimo to, przelecę wątek do końca, bo jak czytam o tym braniu i dawaniu to mam sympatyczne skojarzenia.
Pozdrawiam.


"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
finerbijk (17282 punktów)
>Bóg jest Miłością.

Jeśli Bóg jest miłością to pięknie.
Tylko po co dla uzyskania tej wiedzy utrzymywać cały kościół z tłumami 'sług bożych' i całym ich majdanem, latami uczyć tego dzieci już przedszkola na koszt nas wszystkich?
30-04-2009 11:03 
 Ocena-2 na 2
Jacek (-17 punktów)
>>Bóg jest Miłością.
>Jeśli Bóg jest miłością to pięknie.
>Tylko po co dla uzyskania tej wiedzy utrzymywać cały kościół z tłumami 'sług bożych' i całym ich majdanem, latami uczyć tego dzieci już przedszkola na koszt nas wszystkich?

A kto ma nauczyć nasze dzieci miłości? Nie ucząc o Bogu nie uczymy o miłości. W naturze ludzkiej jest egoizm, bez Boga człowiek nie potrafi kochać.
Świat egoizmu to cywilizacja śmierci!

Czy chcemy cywilizacji śmierci?

Egoiście podoba się egoizm ale tylko do momentu póki nie spotka wiekszego egoisty i tu zaczyna się dramat.
30-04-2009 11:07 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)
>Nie ucząc o Bogu nie uczymy o miłości. W naturze ludzkiej jest egoizm, bez Boga człowiek nie potrafi kochać.
Z czymś takim nie sposób normalnie dyskutować. EOT.
30-04-2009 11:17 
 Ocena-1 na 1
Katarzyna Szczepanek (41 punktów)
>Bóg jest Miłością. Czy można poznać Boga jeśli nie zna się Miłości?
Nasuwa się odpowiedź, że nie, ale zarazem poznawanie Boga może umożliwić poznanie miłości.
www.katarzynaszczepanek.xt.pl
30-04-2009 11:21 
 Ocena 5 na 5
finerbijk (17282 punktów)
>A kto ma nauczyć nasze dzieci miłości?

Myślałem, że rodzice. Ale jak ktoś woli, żeby ksiądz to jego sprawa.
30-04-2009 11:30 
 Ocena-4 na 4
Jacek (-17 punktów)
>>A kto ma nauczyć nasze dzieci miłości?
>Myślałem, że rodzice. Ale jak ktoś woli, żeby ksiądz to jego sprawa.

W szkole nie ma rodziców. W szkole, dziecko nie bedąc jeszcze przez rodziców ukształtowane, spotyka się w grupie z ludźmi, którzy również jeszcze nie poznali miłości. W relacjach mniedzyludzkich musi stawić czoła przeciwnościom i dlatego, że nie poznało miłości stosuje to co jest dla niego naturalne - egoizm.
30-04-2009 11:40 
 Ocena 5 na 5
finerbijk (17282 punktów)
>W szkole nie ma rodziców. W szkole, dziecko nie bedąc jeszcze przez rodziców ukształtowane, spotyka się w grupie z ludźmi, którzy również jeszcze nie poznali miłości. W relacjach mniedzyludzkich musi stawić czoła przeciwnościom i dlatego, że nie poznało miłości stosuje to co jest dla niego naturalne - egoizm.

Mamy religię w szkołach i przedszkolach od prawie 20 lat. Czy zaobserwowano jakiś skok poziomu miłości u dzieci i młodzieży w tym czasie? Niektórzy twierdzą, że przeciwnie. Więc, po jakiego kija wydawać miliony PLN publicznych pieniędzy na coś co się kompletnie nie sprawdza? A może nawet przynosi skutek negatywny.
30-04-2009 11:49 
 Ocena-6 na 6
Jacek (-17 punktów)
>>W szkole nie ma rodziców. W szkole, dziecko nie bedąc jeszcze przez rodziców ukształtowane, spotyka się w grupie z ludźmi, którzy również jeszcze nie poznali miłości. W relacjach mniedzyludzkich musi stawić czoła przeciwnościom i dlatego, że nie poznało miłości stosuje to co jest dla niego naturalne - egoizm.
>Mamy religię w szkołach i przedszkolach od prawie 20 lat. Czy zaobserwowano jakiś skok poziomu miłości u dzieci i młodzieży w tym czasie? Niektórzy twierdzą, że przeciwnie. Więc, po jakiego kija wydawać miliony PLN publicznych pieniędzy na coś co się kompletnie nie sprawdza? A może nawet przynosi skutek negatywny.
>
Będziesz miał porównanie jak dzieci nie będą uczone w szkołach religii. Wtedy dopiero się dowiesz jak wyglada świat bez Boga.
30-04-2009 11:59 
 Ocena 2 na 2
finerbijk (17282 punktów)
>Będziesz miał porównanie jak dzieci nie będą uczone w szkołach religii. Wtedy dopiero się dowiesz jak wyglada świat bez Boga.

Załóżmy teoretycznie, że udowodniono, iż Boga nie ma. Rozumiem, że wtedy przestałbyś kochać, poszedłbyś kraść i przywalił nielubianemu sąsiadowi? Jeśli tak, to gratuluję moralności. Jeśli nie, to co.. do ch....y ma do tego Bóg?
30-04-2009 12:05 
 Ocena-2 na 4
Jacek (-17 punktów)
>>Będziesz miał porównanie jak dzieci nie będą uczone w szkołach religii. Wtedy dopiero się dowiesz jak wyglada świat bez Boga.
>Załóżmy teoretycznie, że udowodniono, iż Boga nie ma. Rozumiem, że wtedy przestałbyś kochać, poszedłbyś kraść i przywalił nielubianemu sąsiadowi? Jeśli tak, to gratuluję moralności. Jeśli nie, to co.. do ch....y ma do tego Bóg?
>
Każdy ma swój egoizm.

Wcale nie z miłości musi wynikać to czy coś zrobisz czy nie. Nie przywalisz sąsiadowi bo jest silniejszy. Czyli jest to Twój egoizm, bo martwisz się o siebie aby ci się coś nie stało.
30-04-2009 12:09 
 Ocena-1 na 3
Jacek (-17 punktów)
>>>Będziesz miał porównanie jak dzieci nie będą uczone w szkołach religii. Wtedy dopiero się dowiesz jak wyglada świat bez Boga.
>>Załóżmy teoretycznie, że udowodniono, iż Boga nie ma. Rozumiem, że wtedy przestałbyś kochać, poszedłbyś kraść i przywalił nielubianemu sąsiadowi? Jeśli tak, to gratuluję moralności. Jeśli nie, to co.. do ch....y ma do tego Bóg?
>>
>Każdy ma swój egoizm.
>Wcale nie zmiłości musi wynikać to czy coś zrobisz czy nie. Nie przywalisz sąsiadowi bo jest silniejszy. Czyli jest to Twój egoizm, bo martwisz się o siebie aby ci się coś nie stało.

Sam czyn to nie wszystko. Ważna jest jeszcze intencja czynu.
Zwierzęta dlatego, ze nie mają intencji nie oceniamy moralnie.
Lew zabija potomstwo innego lwa i jest to dla nas naturalne, bo tak postępują lwy. Natomiast inaczej jest u człowieka.

Człowiek, który w życiu kieruje się egoizmem nie może uwierzyć, że inny człowiek moze mieć inną intencję niż on.
30-04-2009 12:26 
 Ocena 2 na 2
finerbijk (17282 punktów)
>Zwierzęta dlatego, ze nie mają intencji nie oceniamy moralnie.
>Lew zabija potomstwo innego lwa i jest to dla nas naturalne, bo tak postępują lwy. Natomiast inaczej jest u człowieka.
>Człowiek, który w życiu kieruje się egoizmem nie może uwierzyć, że inny człowiek moze mieć inną intencję niż on.

Dla mnie egoizmem jest kierowanie się poglądem, że należy czynić dobro tylko dlatego, że czeka nas nagroda po śmierci i że Bóg tak chce. Słyszałeś o empatii, altruizmie, życzliwości, bezinteresownej miłości, itd? Jeśli ktoś twierdzi, że nie ma moralności bez Boga, to wybacz, ale trudno się dyskutuje rzeczowo.
30-04-2009 12:42 
 Ocena-3 na 3
Jacek (-17 punktów)
>>Zwierzęta dlatego, ze nie mają intencji nie oceniamy moralnie.
>>Lew zabija potomstwo innego lwa i jest to dla nas naturalne, bo tak postępują lwy. Natomiast inaczej jest u człowieka.
>>Człowiek, który w życiu kieruje się egoizmem nie może uwierzyć, że inny człowiek moze mieć inną intencję niż on.
>Dla mnie egoizmem jest kierowanie się poglądem, że należy czynić dobro tylko dlatego, że czeka nas nagroda po śmierci i że Bóg tak chce. Słyszałeś o empatii, altruizmie, życzliwości, bezinteresownej miłości, itd? Jeśli ktoś twierdzi, że nie ma moralności bez Boga, to wybacz, ale trudno się dyskutuje rzeczowo.
>
Taka moralność jest oparta na rachunku zysków i strat.

Miłość to rezygnacja z siebie. Jeśli nie ma Boga to po co rezygnowac z siebie? Wystarczy tylko zastanowić się co się bardziej opłaca. W takich okolicznościach oddać życie za kogoś lub za coś nie wchodzi w rachubę bo byłoby to czystą stratą. Czyli bez Boga nie może być prawdziwej miłości.
30-04-2009 12:57 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)

>Miłość to rezygnacja z siebie. Jeśli nie ma Boga to po co rezygnowac z siebie? Wystarczy tylko zastanowić się co się bardziej opłaca. W takich okolicznościach oddać życie za kogoś lub za coś nie wchodzi w rachubę bo byłoby to czystą stratą. Czyli bez Boga nie może być prawdziwej miłości.

Pozwolę się nie zgodzić. Żaden gatunek by nie przetrwał kierując się jednostkowym egoizmem. Samice nie broniłyby swoich małych, samce nie przynosiły im pożywienia, itd. Podobnie u ludzi. Czy wszyscy walczący np. w obronie kraju, lub ratujący innych z zagrożeniem własnego życia to zawsze byli tylko wierzący? Jeśli nie (co można łatwo wykazać) - tzn., że bez Boga może być prawdziwa miłość.
30-04-2009 13:15 
 Ocena-2 na 2
Jacek (-17 punktów)
>>Miłość to rezygnacja z siebie. Jeśli nie ma Boga to po co rezygnowac z siebie? Wystarczy tylko zastanowić się co się bardziej opłaca. W takich okolicznościach oddać życie za kogoś lub za coś nie wchodzi w rachubę bo byłoby to czystą stratą. Czyli bez Boga nie może być prawdziwej miłości.
>Pozwolę się nie zgodzić. Żaden gatunek by nie przetrwał kierując się jednostkowym egoizmem. Samice nie broniłyby swoich małych, samce nie przynosiły im pożywienia, itd. Podobnie u ludzi. Czy wszyscy walczący np. w obronie kraju, lub ratujący innych z zagrożeniem własnego życia to zawsze byli tylko wierzący? Jeśli nie (co można łatwo wykazać) - tzn., że bez Boga może być prawdziwa miłość.
>
Jeśli nie wierzyli w Boga to po co mieli narażać swoje życie? Dla obcych ludzi? Dla żony i dzieci? Przecież jeśliby zginęli to co im po żonie i dzieciach a jeśliby nie narażali dla nich życia, to mogli mieć nowe żony i nowe dzieci. Dlaczego teraz małżeństwa się rozchodzą a nie poświęcają dla siebie nawzajem? Osoba zostawiana przecież z tego powodu cierpi.
W armii radzieckiej w zastępstwie patriotyzmu był oficer poltyczny, który sam nie ryzykował życia na pierwszej linii ale pilnował aby nikt z niej się nie wycofał.
30-04-2009 13:22 
 Ocena 4 na 4
finerbijk (17282 punktów)

>Jeśli nie wierzyli w Boga to po co mieli narażać swoje życie? Dla obcych ludzi? Dla żony i dzieci? Przecież jeśliby zginęłli to co im po żonie i dzieciach a jeśliby nie narażali dla nich życia, to mogli mieć nowe żony i nowe dzieci.

Jeśli chcesz powiedzieć, że byś chętniej naraził życie dla Boga, niż dla bliskich, a nawet dla obcych ludzi, to moim skromnym zdaniem tylko świadczy o tym, jak niebezpieczna może być religia.
30-04-2009 13:26 
 Ocena-1 na 1
Jacek (-17 punktów)
>>Jeśli nie wierzyli w Boga to po co mieli narażać swoje życie? Dla obcych ludzi? Dla żony i dzieci? Przecież jeśliby zginęłli to co im po żonie i dzieciach a jeśliby nie narażali dla nich życia, to mogli mieć nowe żony i nowe dzieci.
>Jeśli chcesz powiedzieć, że byś chętniej naraził życie dla Boga, niż dla bliskich, a nawet dla obcych ludzi, to moim skromnym zdaniem tylko świadczy o tym, jak niebezpieczna może być religia.

Czy Św. Maksymilan Kolbe był niebezpieczny bo oddał życie za obcego człowieka?
Nie napisałem, że zabrałbym komuś życie, tylko że oddał za kogoś. To olbrzymia różnica.
30-04-2009 13:33 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)

>> Jeśli chcesz powiedzieć, że byś chętniej naraził życie dla Boga, niż dla bliskich, a nawet dla obcych ludzi, to moim skromnym zdaniem tylko świadczy o tym, jak niebezpieczna może być religia.

> Czy Św. Maksymilan Kolbe był niebezpieczny bo oddał życie za obcego człowieka?
>Nie napisałem, że zabrałbym komuś życie, tylko że oddał za kogoś. To olbrzymia różnica.


I tak oto doszliśmy do absurdu. Jacku, proponuję przyspieszony kurs czytania ze zrozumieniem.
30-04-2009 14:08 
 Ocena-2 na 4
Jacek (-17 punktów)
>>> Jeśli chcesz powiedzieć, że byś chętniej naraził życie dla Boga, niż dla bliskich, a nawet dla obcych ludzi, to moim skromnym zdaniem tylko świadczy o tym, jak niebezpieczna może być religia.> Czy Św. Maksymilan Kolbe był niebezpieczny bo oddał życie za obcego człowieka?
>>Nie napisałem, że zabrałbym komuś życie, tylko że oddał za kogoś. To olbrzymia różnica.
I tak oto doszliśmy do absurdu. Jacku, proponuję przyspieszony kurs czytania ze zrozumieniem.

Tu nie ma absurdu. Nie można narażać życia dla kogoś, nie wierząc, że jest coś po śmierci. Tak może postępować tylko człowiek, który nie ma instynktu samozachowawczego. Gdyby nie było Boga to jak sens miałoby narażać życie dla kogokolwiek? Czyli narażając życie dla bliźniego narażamy je dla Boga. Gdyby Bóg sobie tego nie życzył to też jaki sens miałby takie narażanie życia, skoro po śmierci czekałaby nas za to kara nie nagroda?
Jeśli naraziłbym życie swoje bo ja tak bym chciał, to nie miłość tylko egoizm a za to kara.
Jeśli naraziłbym życie z miłości, nie chcąc cierpieć ani umierać, ale z powodów wyższych, czyli dla większego DOBRA (np. życie kawalera za życie męża i ojca)oddałbym życie, to za to nagroda.

Nie ma absurdu lecz jest punkt odniesienia.
30-04-2009 14:36 
 Ocena 9 na 9
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Tu nie ma absurdu. Nie można narażać życia dla kogoś, nie wierząc, że jest coś po śmierci. Tak może postępować tylko człowiek, który nie ma instynktu samozachowawczego. Gdyby nie było Boga to jak sens miałoby narażać życie dla kogokolwiek? Czyli narażając życie dla bliźniego narażamy je dla Boga. Gdyby Bóg sobie tego nie życzył to też jaki sens miałby takie narażanie życia, skoro po śmierci czekałaby nas za to kara nie nagroda?

To się da podsumować tylko w jeden sposób - pierdu, pierdu, ja się zdrzemnę. Nie czekam na jakieś wydumane nagrody czy kary po śmierci, instynkt samozachowawczy mam, a jest kilkoro ludzi, za których dałabym się zabić. Więc - bez pierdół! To takie typowe dla sfanatyzowanych wyznawców - wydaje im się, że tylko oni są porządni, mili, kochający, poświęcający się. Pfff...

>(np. życie kawalera za życie męża i ojca)oddałbym życie, to za to nagroda.

Za to zdanie powinieneś dostać z pięćset minusów!!! Jasne, bezdzietny kawaler jest gorszy, jego życie jest mniej warte, niż żonatego ojca dwójki dzieci. A bezdzietna panna powinna sama się rzucać pod nóż za matkę piątki.

A przede wszystkim - co za egoizm!! Nie dlatego się dam zabić, że to słuszne, że tak czuję, że tak trzeba, nieeee.. Dam się zabić, bo coś z tego będę miał! I Ty tu śmiesz prawić wykłady o miłości i altruizmie.


and that's it.
30-04-2009 12:58 
 Ocena 5 na 5
Adamiak (36436 punktów)
>Słyszałeś o empatii, altruizmie, życzliwości, bezinteresownej miłości, itd?

   Ja słyszałem o tych ślicznych nazwach egoizmu.
Katarzyna Szczepanek (41 punktów)
>Dla mnie egoizmem jest kierowanie się poglądem, że należy czynić dobro tylko dlatego,
że czeka nas nagroda po śmierci i że Bóg tak chce. Słyszałeś o empatii, altruizmie,
życzliwości, bezinteresownej miłości, itd?
Zgadzam się. To nie jest takie proste. Jako wierząca i obracająca się w kręgach ludzi wierzących mogę potwierdzić, że wielu z nich pomaga tylko dla nagrody po śmierci, a więc dla siebie i to jest forma egoizmu. Pomoc wtedy jest miłością, gdy jest nam z nią nie po drodze, gdy nie robimy tego dla siebie (choćby dla Boskiej nagrody), tylko z myślą o drugim. Wiem, że osoby niewierzące bywają bardziej życzliwe, a przynajmniej nie eksponują tych egocentrycznych motywacji zbawienia kosztem tego, któremu pomagają.
>Jeśli ktoś twierdzi, że nie ma moralności
bez Boga, to wybacz, ale trudno się dyskutuje rzeczowo.
Człowiek niewierzący może mieć wysoką moralność, ale to Bóg jest źródłem wszelkiej moralności. Oczywiście tak stwierdzi tylko wierzący, nie ten, który uważa, że Boga nie ma. Jeżeli jednak uznamy, że człowiek jest źródłem moralności, to staje się ona rzeczą umowną. W zależności od sumienia jeden będzie uważał za dobre i złe co innego, niż drugi. Poza tym trzeba pamiętać, że człowiek ma w sobie "bestię", i każdy - wierzący, jak i niewierzący - musi pilnować, by ona nie zaczęła nim rządzić. Polecam piosenkę "Tylko najwięksi' zespołu Akurat.
Pozdrawiam.
Kasia
www.katarzynaszczepanek.xt.pl
Jacek (-17 punktów)
>>Dla mnie egoizmem jest kierowanie się poglądem, że należy czynić dobro tylko dlatego,
>że czeka nas nagroda po śmierci i że Bóg tak chce. Słyszałeś o empatii, altruizmie,
>życzliwości, bezinteresownej miłości, itd?
>Zgadzam się. To nie jest takie proste. Jako wierząca i obracająca się w kręgach ludzi wierzących mogę potwierdzić, że wielu z nich pomaga tylko dla nagrody po śmierci, a więc dla siebie i to jest forma egoizmu. Pomoc wtedy jest miłością, gdy jest nam z nią nie po drodze, gdy nie robimy tego dla siebie (choćby dla Boskiej nagrody), tylko z myślą o drugim. Wiem, że osoby niewierzące bywają bardziej życzliwe, a przynajmniej nie eksponują tych egocentrycznych motywacji zbawienia kosztem tego, któremu pomagają.
>>Jeśli ktoś twierdzi, że nie ma moralności
>bez Boga, to wybacz, ale trudno się dyskutuje rzeczowo.
>Człowiek niewierzący może mieć wysoką moralność, ale to Bóg jest źródłem wszelkiej moralności. Oczywiście tak stwierdzi tylko wierzący, nie ten, który uważa, że Boga nie ma. Jeżeli jednak uznamy, że człowiek jest źródłem moralności, to staje się ona rzeczą umowną. W zależności od sumienia jeden będzie uważał za dobre i złe co innego, niż drugi. Poza tym trzeba pamiętać, że człowiek ma w sobie "bestię", i każdy - wierzący, jak i niewierzący - musi pilnować, by ona nie zaczęła nim rządzić. Polecam piosenkę "Tylko najwięksi' zespołu Akurat.
>Pozdrawiam.
>Kasia
>www.katarzynaszczepanek.xt.pl

Czy człowiek ustanowiłby prawo, które również obowiązywałoby jego?
Czy będąc kłamcą człowiek wprowadziłby karę za kłamstwo?
Czy będąc zdrajcą, karałby zdradę? itd.

Po co człowiek wprowadził Dekalog? Czy po to aby zostać ukarany?

Skąd wzięło się pojęcie podwójnej moralności?

Kasiu życzę Ci wszystkiego najlepszego z okazji imienin
30-04-2009 14:16 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
Religia dla ludów prymitywnych spełniała zadanie pewnego kagańca. Na zasadzie: "Jeśli nie rozumiesz, że masz być dobry, bo tak jest OK, to zacznij się bać, że inaczej spotka cię sroga kara." Co w tamtym okresie mogło mieć jakieś uzasadnienie.
30-04-2009 14:25 
 Ocena-2 na 2
Jacek (-17 punktów)
>Religia dla ludów prymitywnych spełniała zadanie pewnego kagańca. Na zasadzie: "Jeśli nie rozumiesz, że masz być dobry, bo tak jest OK, to zacznij się bać, że inaczej spotka cię sroga kara." Co w tamtym okresie mogło mieć jakieś uzasadnienie.
>
Lepiej się bać zanim się zrobić coś złego niż po tym jak się już to zrobiło.

Jak można wychowywać dzieci?
Pozwolisz im na wszystko?

Jeśli ty im pozwolisz to w dorosłym życiu nie pogodzą sie z tym, że ktoś im nie pozwoli. Wtedy będzie to tragedia i dla Twojego dziecka i dla Ciebie.
Jak np. rzuci go dziwczyna to się zabije. Bo nie będzie mogło pogodzić się z tym, że ktoś zabrał jego "zabawkę".
30-04-2009 14:51 
 Ocena 4 na 4
finerbijk (17282 punktów)
>Jak można wychowywać dzieci?
>Pozwolisz im na wszystko?

Jeśli bez religii nie potrafiłbyś wychować dzieci to co ja Ci na to poradzę? Ale UWIERZ, że są tacy, którzy potrafią. (Podkreśliłem "uwierz" wiedząc, że wiara jest dla ciebie wartością samą w sobie).
Katarzyna Szczepanek (41 punktów)
>Czy człowiek ustanowiłby prawo, które również obowiązywałoby jego?
Czy będąc kłamcą człowiek wprowadziłby karę za kłamstwo?
Czy będąc zdrajcą, karałby zdradę? itd.
Po co człowiek wprowadził Dekalog? Czy po to aby zostać ukarany?
Skąd wzięło się pojęcie podwójnej moralności?
Kasiu życzę Ci wszystkiego najlepszego z okazji imienin
Dziękuję bardzo za życzenia. Rzeczywiście mam dzisiaj imieniny.
W kwestiach źródła moralności natomiast całkowicie się z Tobą zgadzam.
Pozdrawiam.
Kasia
www.katarzynaszczepanek.xt.pl
30-04-2009 19:24 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)
>>Czy człowiek ustanowiłby prawo, które również obowiązywałoby jego?
>Czy będąc kłamcą człowiek wprowadziłby karę za kłamstwo?
>Czy będąc zdrajcą, karałby zdradę? itd.
>Po co człowiek wprowadził Dekalog? Czy po to aby zostać ukarany?
>Skąd wzięło się pojęcie podwójnej moralności?
>Kasiu życzę Ci wszystkiego najlepszego z okazji imienin
>Dziękuję bardzo za życzenia. Rzeczywiście mam dzisiaj imieniny.
>W kwestiach źródła moralności natomiast całkowicie się z Tobą zgadzam.
>Pozdrawiam.
>Kasia
>www.katarzynaszczepanek.xt.pl
Wszystkiego najlepszego, Katarzyno
Ale mimo to nie wiem, dlaczego tak nie ufacie człowiekowi...
Katarzyna Szczepanek (41 punktów)
>Wszystkiego najlepszego, Katarzyno
Ale mimo to nie wiem, dlaczego tak nie ufacie człowiekowi...
Dziękuję za życzenia.
Należy ufać człowiekowi. Bóg też zaufał człowiekowi, dając mu wolność. Ale zarazem, jak pokazuje cała nasza historia, warto jednak mieć do człowieka ograniczone zaufanie (do innych, do siebie również). Nie trzeba być chrześcijaninem, by wiedzieć, że jesteśmy zdolni tak do wielkiego dobra, jak i do wielkiego zła. "Jestem egzemplarz człowieka - diabli, czyśćcowy i Boski" - śpiewa, skądinąd niewierzący wówczas, Jacek Kaczmarski. Polecam jego twórczość, mówi wiele o człowieku. Poza tym - jak pisałam w innym miejscu - nie można człowieka traktować jako źródła moralności, bo wówczas każdy będzie mógł ustanowić własną moralność.
Pozdrawiam.
www.katarzynaszczepanek.xt.pl
06-05-2009 17:32 
 Ocena 2 na 2
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
>Ale mimo to nie wiem, dlaczego tak nie ufacie człowiekowi...
Jeśli jakiś człowiek jest chory psychicznie i gada banialuki to dlaczego mamy takiemu ufać?

>Należy ufać człowiekowi. Bóg też zaufał człowiekowi, dając mu wolność.
To nie bóg dał człowiekowi wolność, tylko Prometeusz, dał też ludziom ogień, za co został skazany na wieczne męki. I jakoś się go nie czci...

>Nie trzeba być chrześcijaninem, by wiedzieć, że jesteśmy zdolni tak do wielkiego dobra, jak i do wielkiego zła.
No brawo, nie trzeba być chrześcijaninem do niczego. Poza tym tylko ograniczone osoby postrzegają świat jako wielce zły lub wielce dobry. Czy zabijając morderce robię dobrze? Czy kradnąc lekarstwa z apteki dla ciężko chorej osoby robię dobrze? Ludzie wolni mają szersze spektrum widzenia, a ograniczeni dogmatami widzą tylko to, co te dogmaty mówią. Często są to nonsensy

>Poza tym - jak pisałam w innym miejscu - nie można człowieka traktować jako źródła moralności, bo wówczas każdy będzie mógł ustanowić własną moralność.
Jak to nie można? Przecież to ludzie od wieków decydowali o tym co jest moralne, a co nie, żeden bóg nie jest do tego potrzebny. Na przykład w bajce zwanej Biblią też nie można doszukiwać się początków moralności: w baśni tej mordowano całe narody i bóg to popierał, czy to jest zgodne z normami, które wymyślili ludzie? Nie zabijaj, nie kradnij itp obowiązują także w świecie zwierząt, jeśli one same je wymyśliły to czy człowiek jest taki tępy, że sam też nie może tego dokonać?
05-05-2009 14:55 
 Ocena 1 na 1
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
>Czy człowiek ustanowiłby prawo, które również obowiązywałoby jego?
Tak. Za to Jahwe jest egoistą, bo wymyślił sobie takie prawa, które nie obowiązywały jego samego

>Czy będąc kłamcą człowiek wprowadziłby karę za kłamstwo?
Starotestamentowy Jahwe tak robił

>Czy będąc zdrajcą, karałby zdradę? itd.
Starotestamentowy Jahwe tak robił. Kazał nie zabijać a sam zmiatał z powierzchni ziemi całe narody

>Po co człowiek wprowadził Dekalog? Czy po to aby zostać ukarany?
Żeby mądrzejsi manipulatorzy mogli sobie podporządkować życie głupszych ludzi
30-04-2009 14:13 
 Ocena 3 na 3
finerbijk (17282 punktów)

>Jeżeli jednak uznamy, że człowiek jest źródłem moralności, to staje się ona rzeczą umowną. W zależności od sumienia jeden będzie uważał za dobre i złe co innego, niż drugi.

Moralność jest rzeczą umowną, a nie absolutną prawdą. Czyż w przypadku wierzących nie jest tak samo? Ileż to razy kościół zmieniał, co jest grzechem, a co nie lub 'interpretował' pismo. Czy Jezus mówił o prezerwatywach, klonowaniu, in vitro, itd.
W ogółach zasadniczo wszyscy się zgadzają, ale jeśli przychodzi do szczegółów jest już inaczej i to zwykle właśnie człowiek jest może nie źródłem, ale interpretatorem moralności (dla wierzących jest nim nieomylny papież).
30-04-2009 14:21 
 Ocena-3 na 3
Jacek (-17 punktów)
>>Jeżeli jednak uznamy, że człowiek jest źródłem moralności, to staje się ona rzeczą umowną. W zależności od sumienia jeden będzie uważał za dobre i złe co innego, niż drugi.
>Moralność jest rzeczą umowną, a nie absolutną prawdą. Czyż w przypadku wierzących nie jest tak samo? Ileż to razy kościół zmieniał, co jest grzechem, a co nie lub 'interpretował' pismo. Czy Jezus mówił o prezerwatywach, klonowaniu, in vitro, itd.
>W ogółach zasadniczo wszyscy się zgadzają, ale jeśli przychodzi do szczegółów jest już inaczej i to zwykle właśnie człowiek jest może nie źródłem, ale interpretatorem moralności (dla wierzących jest nim nieomylny papież).
>

Nie zapomnij o Duchu Świętym.
Prezerwatywy, klonowanie i in vitro to egoizm.
Prezerwatywa - przyjmność bez odpowiedzialności, traktowanie drugiej osoby jak przedmiotu do zaspokajania swoich przyjemności.

Po co klonować, skoro można mieć ten sam efekt nie stosując prezerwatyw?
Czy klony mają być magazynami części zamiennych?

In vitro - ja chcę dziecka i już!!! Nawet jeśli prz okazji zabiję klka innych lub kilkanaście lub kilkadziesiąt!

To są egoizmy - przeciwieństwa miłości - przeciwieństwa Boga.

Tak Jezus mówił o tym wszystkim, bo uczył Miłości a nie egoizmu.
30-04-2009 14:56 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>Prezerwatywa - przyjmność bez odpowiedzialności, traktowanie drugiej osoby jak przedmiotu do zaspokajania swoich przyjemności.

Hmm, druga osoba też ma czasem przyjemność

>Po co klonować, skoro można mieć ten sam efekt nie stosując prezerwatyw?
>Czy klony mają być magazynami części zamiennych?

Niezły pomysł. Jeśli by to były klony świń np. z ludzkimi organami.

>In vitro - ja chcę dziecka i już!!! Nawet jeśli prz okazji zabiję klka innych lub kilkanaście lub kilkadziesiąt!

Tu może Cię zaskoczę, ale się zgadzam. Jestem przeciw też.
30-04-2009 17:23 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>>Prezerwatywa - przyjmność bez odpowiedzialności, traktowanie drugiej osoby jak przedmiotu do zaspokajania swoich przyjemności.
>Hmm, druga osoba też ma czasem przyjemność

Też mi się zawsze zdawało, że antykoncepcja służy temu, żeby obie osoby mogły sobie spokojnie, bez nerwów zażyć przyjemności
30-04-2009 18:59 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Też mi się zawsze zdawało, że antykoncepcja służy temu, żeby obie osoby mogły sobie spokojnie, bez nerwów zażyć przyjemności

   Eh, nie ma to jak po pięćdziesiątce... (mniamm...)
freedom (37 punktów)
>>Prezerwatywa - przyjmność bez odpowiedzialności, traktowanie drugiej osoby jak przedmiotu do zaspokajania swoich przyjemności.
>Hmm, druga osoba też ma czasem przyjemność
>>Po to wlasnie jest antykoncepcja.Zgadzam sie z Toba calkowicie
sex nie sluzy tylko do prokreacji.
30-04-2009 18:16 
 Ocena 4 na 4
Katarzyna Szczepanek (41 punktów)
>Nie zapomnij o Duchu Świętym.
Nie, to nie jest dobry argument. Jak można mówić o Duchu Świętym ludziom, którzy nie wierzą w istnienie Boga? Oczywiście można mówić, ale - jak sądzę - taki argument będzie uznany za pusty. My, wierzący, musimy się starać, by wychodzić poza kościelno-religijny język w rozmowach z niewierzącymi. Nie jest to proste, nie zawsze się udaje, ale jest korzystne także dla wierzącego i stanowi jedyną szansę, by nie tyle się porozumieć, co przynajmniej zrozumieć.
Pozdrawiam.
Kasia
www.katarzynaszczepanek.xt.pl
30-04-2009 19:33 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>My, wierzący, musimy się starać, by wychodzić poza kościelno-religijny język w rozmowach z niewierzącymi.

   Dałem plusa za starania, choć sądzę, że jest to niemożliwe. Wierzący nie jest w stanie wyjść poza ten język. Dobrze, gdy przynajmniej zdaje sobie sprawę, że nim mówi.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Katarzyna Szczepanek (41 punktów)
>My, wierzący, musimy się starać, by wychodzić poza kościelno-religijny język w rozmowach
z niewierzącymi.
>Dałem plusa za starania, choć sądzę, że jest to niemożliwe. Wierzący nie jest
w stanie wyjść poza ten język. Dobrze, gdy przynajmniej zdaje sobie sprawę, że nim
mówi.
Dziękuję. Myślę, że nieraz rzeczywiście trudno wyjść poza ten język, bo po prostu o pewnych sprawach nie da się mówić inaczej. Trzeba się jednak starać i mnie osobiście, jako wierzącą, czasem ten język drażni. Wiadomo, że w rozmowach z niewierzącymi, jak pisałam, wzmianka o Duchu Świętym jest już używaniem języka, który prowadzi do nikąd, ale nawet w tekstach religijnych, gdzie mówienie o Duchu Świętym jest tym samym, co mówienie o Bogu (oczywistością), należy dążyć do normalności języka. To jednak pewnie już dyskusja na inne forum.
Pozdrawiam.
www.katarzynaszczepanek.xt.pl
placownik (17853 punktów)

>To jednak pewnie już dyskusja na inne forum.

   Dlaczego? Jeśli ograniczyć się do wymiany poglądów na temat samego języka, to właśnie na tym forum taka dyskusja mogłaby być wielce użyteczna. Czasami trafiają tu osoby kompletnie nieświadome faktu, że mówią językiem religii i dziwią się, a nawet mają za złe, że ich wypowiedzi trafiają w pustkę, a w najlepszym razie spotykają się z drwiną. Można by je odsyłać do takiej właśnie dyskusji, gdyby zaistniała.

   Przy okazji polecam Ci Kołakowskiego, o ile jeszcze tego tekstu nie znasz.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
30-04-2009 20:23 
 Ocena 1 na 1
Agnostyk (3006 punktów)

>Nie zapomnij o Duchu Świętym.



>Prezerwatywy, klonowanie i in vitro to egoizm.

Katolickie gadanie

>Tak Jezus mówił o tym wszystkim, bo uczył Miłości a nie egoizmu.

Jezus NIC nie wspomniał o prezerwatywach, klonowaniu ani o in vitro. Poczytaj Ty lepiej Biblię.


"Nie należy mylić prawdy z opinią większości"
30-04-2009 20:38 
 Ocena 2 na 2
xarion (917 punktów)

>In vitro - ja chcę dziecka i już!!! Nawet jeśli prz okazji zabiję klka innych lub kilkanaście lub kilkadziesiąt!
Coz to jest kilka.. czy kilkanascie..?
Stosunkowo niedawno, piec wiekow wstecz odkryto Ameryke... W ciagu nastepnych poltora wieku wycieto w pien, spalono, wywieszano (metody unicestwiania dowolne)
siedemdziesiat mln (70.000.000!) rdzennych mieszkancow...a na "pierwszej lini frontu" byl zawsze miecz albo krzyz - dwaj nierozlaczni bracia...
Cale wioski rozpylano w drobny mak - dla sportu...
Fakt - byly watpliwosci, czy biegajace tam stworki to ludzie - BO WSZAK BIBLIA
o nich NIE PISALA...!!! tylko skad zapyzialy zyd przepisujacy starosumeryjskie mity dwa tys lat wczesniej mogl wiedziec, ze ktos kiedys Ameryke odkryje..?
Skad mial w ogole wiedziec, ze JEST Ameryka..?
Podejscie do zabijania ZAWSZE zalezy od tego, kto komu te krowy (wg Kalego)....
05-05-2009 15:03 
 Ocena 1 na 1
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
>Nie zapomnij o Duchu Świętym.
On też jest egoistą?

>Prezerwatywy, klonowanie i in vitro to egoizm.
dawanie na tace, modlenie się i klękanie to egoizm.

>Prezerwatywa - przyjmność bez odpowiedzialności, traktowanie drugiej osoby jak przedmiotu do zaspokajania swoich przyjemności.
Prezerwatywa - szanowanie drugiej osoby przez nie dopuszczenie do zarażenia jej różnymi niefajnymi rzeczami. Także ratowanie dzieci przed urodzeniem się w biednej rodzinie.

>Po co klonować, skoro można mieć ten sam efekt nie stosując prezerwatyw?
A co ma piernik do wiatraka? lol

>Czy klony mają być magazynami części zamiennych?
Tak, tak, Jarosław jest magazynem części zamiennych dla Lecha

>In vitro - ja chcę dziecka i już!!! Nawet jeśli prz okazji zabiję klka innych lub kilkanaście lub kilkadziesiąt!
Kąpiel - morderstwo mogące się rónać tylko z obozami koncentracyjnymi, tacy egoiści zabijają przecież miliony żyjących dusz!

>To są egoizmy - przeciwieństwa miłości - przeciwieństwa Boga.
Egoizm to domena boga: ile to razy dla swojej egoistycznej przyjemności bóg zabijał wyznawców innych Bogów? Cóż za egoista
Katarzyna Szczepanek (41 punktów)
>Czy Jezus mówił o prezerwatywach, klonowaniu, in vitro, itd.
Nie mógł mówić, bo wtedy tego nie było. Przewidział natomiast, że człowiek będzie używał rozumu i rozwijał się, a - jako istota zdolna tak do dobrego, jak i złego, wymyśli dobre i złe rzeczy. Stąd dał kościołowi mądrość, by osądzał, co jest zgodne z przekazem Biblii, a co nie. "Nieomylny" papież nie jest despotą, który stanowi dla wierzących prawa, zależnie od humoru czy własnych upodobań. Wiesz przecież, że w Kościele też są spory, które - jak sądzę - są dla niego korzystne. A fakt, że Kościół nieraz zmieniał poglądy w różnych kwestiach, jak dla mnie świadczy o tym, że składa się on z omylnych ludzi i że też się rozwija, zmienia, że nie jest skostniały. Zauważ jednak, że w fundamentalnych sprawach spojrzenie Kościoła nie zmieniło się już od wielu lat, a nawet - od początku.
>W ogółach zasadniczo wszyscy się zgadzają, ale jeśli przychodzi do szczegółów jest
już inaczej i to zwykle właśnie człowiek jest może nie źródłem, ale interpretatorem
moralności.
Zgadzam się, człowiek jest interpretatorem, ale właśnie nie źródłem Źródło musi być spoza człowieka.
Pozdrawiam.
Kasia
www.katarzynaszczepanek.xt.pl
30-04-2009 18:51 
 Ocena 6 na 6
Adamiak (36436 punktów)
>... Źródło musi być spoza człowieka.
   Czyli skąd? I dlaczego "musi"?

>Pozdrawiam.
   Również pozdrawiam.

>Kasia
   Juruś.
Katarzyna Szczepanek (41 punktów)
>... Źródło musi być spoza człowieka.
>Czyli skąd? I dlaczego "musi"?
Dla wierzących źródłem moralności jest Bóg, który ustanowił prawo, zwane naturalnym. Dla niewierzących? - na to pytanie muszą już odpowiedzieć niewierzący. Dlaczego musi? Dlatego, że jeżeli źródłem moralności będzie człowiek, to każdy będzie mógł ustanowić własną moralność, zgodną ze swoim sumieniem. Jeden uważa, że nigdy nie wolno zabijać, drugi - że pod pewnymi warunkami można, trzeci, że można zawsze, gdy to jest dobre dla mnie. Podobnie kraść, zdradzać itd. Czy to nie moralny chaos? Oczywiście możesz odpowiedzieć, że Kościół też zabijał czy popierał karę śmierci. Znam historię Kościoła i nie patrzę na nią bezkrytycznie, przeciwnie - patrzę krytycznie. Nie dam się spalić na stosie za Inkwizycję, ani zabić w obronie wypraw krzyżowych. Ale Bóg mówi: "Nie zabijaj!" i to jest wyznacznik, do którego należy dążyć. O ile mentalność starotestamentalna, o której tu również pisano, dopuszczała mordowanie przeciwników, co także budzi mój sprzeciw, zwłaszcza zabijanie niewinnych, to Chrystus zmienił to w bezwarunkowe "nie zabijaj!".
Pozdrawiam.
www.katarzynaszczepanek.xt.pl
06-05-2009 11:58 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>>... Źródło musi być spoza człowieka.
> >Czyli skąd? I dlaczego "musi"?
>Dla wierzących źródłem moralności jest Bóg, który ustanowił prawo, zwane naturalnym.
   Interpretacja moralności w bajkach mało mnie interesuje, choć bywają bajki o fajnych morałach.

>Dla niewierzących? - na to pytanie muszą już odpowiedzieć niewierzący. Dlaczego musi?
   No właśnie, dlaczego?

>Dlatego, że jeżeli źródłem moralności będzie człowiek, to każdy będzie mógł ustanowić własną moralność, zgodną ze swoim sumieniem.
   Tak sobie właśnie ustanowiłem.

>Jeden uważa, że nigdy nie wolno zabijać, drugi - że pod pewnymi warunkami można, trzeci, że można zawsze, gdy to jest dobre dla mnie. Podobnie kraść, zdradzać itd. Czy to nie moralny chaos?
   Nie, te sprawy reguluje prawo, kodeksy karne, cywilne, itd, itp.

>Oczywiście możesz odpowiedzieć, że Kościół też zabijał czy popierał karę śmierci.
   Nie chcę, bo to nie na temat.

>Ale Bóg mówi: "Nie zabijaj!"...
   Nie słyszałem.

>O ile mentalność starotestamentalna, o której tu również pisano, dopuszczała mordowanie przeciwników, co także budzi mój sprzeciw, zwłaszcza zabijanie niewinnych, to Chrystus zmienił to w bezwarunkowe "nie zabijaj!".
   To kazanie już zupełnie na temat.

>Pozdrawiam.

   Pozdrawiam.

P.S. Aha, nie odpowiedziałaś mi na moje pytania o źródła moralności: "Czyli skąd? I dlaczego "musi"?
01-05-2009 08:59 
 Ocena 3 na 3
finerbijk (17282 punktów)
>Stąd dał kościołowi mądrość, by osądzał, co jest zgodne z przekazem Biblii, a co nie.

Przecież kościół stanowią ludzie, którzy z natury są omylni. Rozumiem, że ta mądrość na nich spływa z chwilą uzyskania święceń kapłańskich?

>"Nieomylny" papież nie jest despotą, który stanowi dla wierzących prawa, zależnie od humoru czy własnych upodobań.

Od kiedy to w KK mamy demokrację? Papież stanowi autorytarnie prawo kanonicznie. Jeśli jesteś katoliczką, to nie powinnaś stawiać słowa "nieomylny" w cudzysłowie, bo Twój kościół zakłada, że tak jest rzeczywiście.

>A fakt, że Kościół nieraz zmieniał poglądy w różnych kwestiach, jak dla mnie świadczy o tym, że składa się on z omylnych ludzi i że też się rozwija,

Patrz wyżej

>Zauważ jednak, że w fundamentalnych sprawach spojrzenie Kościoła nie zmieniło się już od wielu lat, a nawet - od początku.

Proponuję poczytać historię kościoła. Nawet w podstawowych sprawach dla wiary kościół zmieniał zdanie.Boskość Jezusa przegłosowano dopiero na soborze nicejskim w 325 r (przedtem były co do tego poważne spory). Dogmat o wniebowzięciu Maryi dopiero w 1950. Takich przykładów jest mnóstwo.

>Zgadzam się, człowiek jest interpretatorem, ale właśnie nie źródłem Źródło musi być spoza człowieka.

Na tej zasadzie odmawiano moralności ludom pierwotnym z czasów kolonizacji - nie znają Boga, nie mają moralności - czyli są bliżsi zwierzętom. Myślałem, że nawet katolicy pozbyli się już takiej mentalności w 21w.
Katarzyna Szczepanek (41 punktów)
>"Nieomylny" papież nie jest despotą, który stanowi dla wierzących prawa, zależnie
od humoru czy własnych upodobań.
>Od kiedy to w KK mamy demokrację? Papież stanowi autorytarnie prawo kanonicznie.
Jeśli jesteś katoliczką, to nie powinnaś stawiać słowa "nieomylny" w cudzysłowie,
bo Twój kościół zakłada, że tak jest rzeczywiście.
Napisałam to słowo w cudzysłowie, by podkreślić, że ta nieomylność nie dotyczy każdego słowa papieża, lecz tego, co ogłasza on w sprawach wiary i moralności. Ale nawet i w tych sprawach nie jest przecież tak, że papież wstaje rano i mówi: "a no, dzisiaj ogłoszę dogmat o Wniebowzięciu, a jutro zakażę stosowania prezerwatyw, bo tak mi się chce, w końcu jestem nieomylny i nikt mi nie podskoczy". Tego rodzaju postanowienia poprzedzone są latami dyskusji i sporów. Zauważ, że Kościół bardzo ostrożnie wypowiada się na temat różnych tzw. prywatnych objawień, a w sprawach moralności też często długo trzeba czekać na oficjalne stanowisko.
>Nawet w podstawowych sprawach dla wiary kościół
zmieniał zdanie. Boskość Jezusa przegłosowano dopiero na soborze nicejskim w 325 r
(przedtem były co do tego poważne spory). Dogmat o wniebowzięciu Maryi dopiero w
1950. Takich przykładów jest mnóstwo.
Czy Boskość Chrystusa przegłosowano? Jezus od początku, od czasu apostołów, był czczony jako Bóg. W Jego imię uzdrawiali, męczennicy za Niego oddawali życie. Fakt, że wielu ludzi w historii negowało Jego Boskość, nie oznacza, że nie był Bogiem. I dziś księża odchodzą z kapłaństwa, a potem z Kościoła i twierdzą, że nie wierzą w Jego Boskość. Zarazem ten właśnie fakt pokazuje, że ludzie są tylko ludźmi i w trudnych sprawach mogą się spierać. Ale Kościół musiał zdefiniować swoją naukę, bo przecież nie może być tak, że w fundamentalnej sprawie, jaką jest Boskość Chrystusa, chrześcijanie mają różne zdania. Zdefiniował ją więc w oparciu o to, w co wierzono od wieków. Podobnie ma się rzecz z innymi dogmatami. Wiara w Boskość Chrystusa zajmuje tu jednak szczególne miejsce, bo zwróć uwagę, że jest podstawą dla wszystkich kościołów chrześcijańskich, a nie tylko dla rzymsko-katolickiego.
>Źródło (moralności) musi być
spoza człowieka.
>Na tej zasadzie odmawiano moralności ludom pierwotnym z czasów kolonizacji - nie
znają Boga, nie mają moralności - czyli są bliżsi zwierzętom. Myślałem, że nawet
katolicy pozbyli się już takiej mentalności w 21w.
Zupełnie nie wiem, skąd takie wnioski na mój temat, czy raczej na temat mojego myślenia. Znam nieźle historię i postrzeganie ludów pierwotnych jako bliższych zwierzętom, czy w ogóle gorszych (niższych) od tzw. cywilizowanych Europejczyków zawsze wydawało mi się obrzydliwe, niezależnie od tego, czy mówili tak ludzie Kościoła, czy inni. Pisząc, że źródło musi być spoza, miałam na myśli, że to Bóg jest źródłem moralności, a człowiek ma dążyć do jej poznawania i przyswajania. Fakt, że tak ludzie Starego Testamentu, jak i tzw. ludy pierwotne rozumiały ją inaczej, pokazuje mi, że z czasem można poznać i zrozumieć ją głębiej, a nie - że oni byli gorsi od nas. Jeśli Europejczycy znali naukę Chrystusa, a wobec nieznających jej ludów zachowywali się jak barbarzyńcy, to tym gorzej dla nich. Zresztą - na marginesie - dziś my, zarówno wierzący, jak i niewierzący, mimo poznania nauki Chrystusa, Oświecenia, rozwoju cywilizacji itd., wciąż zachowujemy się jak ludzie mocno pierwotni.
Pozdrawiam.
www.katarzynaszczepanek.xt.pl
06-05-2009 13:36 
 Ocena 4 na 4
finerbijk (17282 punktów)
>Napisałam to słowo w cudzysłowie, by podkreślić, że ta nieomylność nie dotyczy każdego słowa papieża, lecz tego, co ogłasza on w sprawach wiary i moralności.

W sprawach wiary i obyczajów - szkoda, że nie w sprawach na przykład przewidywania pogody, byłoby łatwiej zweryfikować tę nieomylność.

>Zauważ, że Kościół bardzo ostrożnie wypowiada się na temat różnych tzw. prywatnych objawień,

Bo się wiele razy dał nabrać w przeszłości.

>Czy Boskość Chrystusa przegłosowano?

Tak. Początkowo część wyznawców (np. Ariusz) uważała go tylko za syna bożego, ale stojącego niżej od samego Boga. Było masę sporów, co do jedności trójcy świętej i innych kwestii.

>Ale Kościół musiał zdefiniować swoją naukę, bo przecież nie może być tak, że w fundamentalnej sprawie, jaką jest Boskość Chrystusa, chrześcijanie mają różne zdania. Zdefiniował ją więc w oparciu o to, w co wierzono od wieków.

Po prostu zwyciężyła jedna z opcji, tylko skąd wiedzieć, czy prawdziwa? Jeśli już kilkadziesiąt lat po śmierci Jezusa nie było zgodności.

>Podobnie ma się rzecz z innymi dogmatami.

..które wymyśla Watykan.

>Pisząc, że źródło musi być spoza, miałam na myśli, że to Bóg jest źródłem moralności, a człowiek ma dążyć do jej poznawania i przyswajania.

To Twoje zdanie, wg mnie nieprawdziwe. Moralność się zmienia i źródłem tych zmian jest zawsze społeczeństwo, kultura, cywilizacja. Wyobrażasz sobie dzisiaj publiczne palenie na stosie w Europie? 400 lat temu to było bardzo political correct, moralne i dobroczynne działanie.

>Zresztą - na marginesie - dziś my, zarówno wierzący, jak i niewierzący, mimo poznania nauki Chrystusa, Oświecenia, rozwoju cywilizacji itd., wciąż zachowujemy się jak ludzie mocno pierwotni.

Ja się zachowuje, jak średnio pierwotny .

>Pozdrawiam.
Też pozdrawiam
Katarzyna Szczepanek (41 punktów)
>Zauważ, że Kościół bardzo ostrożnie wypowiada się na temat różnych tzw. prywatnych
objawień,
>Bo się wiele razy dał nabrać w przeszłości.
Bo wiara nie jest wiarą w objawienia, tylko w objawionego Boga, jakkolwiek kościelnie to zabrzmi. Każdy może powiedzieć, że ma jakieś objawienie, czy w związku z tym inni mieliby w to wierzyć? Zresztą chrześcijanin w tego rodzaju objawienia, nawet uznane przez Kościół, wcale nie musi wierzyć.
>Czy Boskość Chrystusa przegłosowano?
>Tak. Początkowo część wyznawców (np. Ariusz) uważała go tylko za syna bożego, ale
stojącego niżej od samego Boga. Było masę sporów, co do jedności trójcy świętej i
innych kwestii.
Wiem.
>Po prostu zwyciężyła jedna z opcji, tylko skąd wiedzieć, czy prawdziwa? Jeśli już
kilkadziesiąt lat po śmierci Jezusa nie było zgodności.
>Ale pierwsi wyznawcy po Jego śmierci nie mieli takich wątpliwości.
>Wyobrażasz sobie dzisiaj publiczne
palenie na stosie w Europie? 400 lat temu to było bardzo political correct, moralne
i dobroczynne działanie.
To dla mnie właśnie dowód na moją tezę, że człowiek ma dążyć do poznawania i przyswajania moralności, której sam nie stanowił. Przecież niepalenie na stosie bliższe jest Bożym przykazaniom niż palenie na stosie.
Odwzajemniam pozdrowienia.
www.katarzynaszczepanek.xt.pl
30-04-2009 12:55 
 Ocena 7 na 7
Adamiak (36436 punktów)
>Wcale nie zmiłości musi wynikać to czy coś zrobisz czy nie. Nie przywalisz sąsiadowi bo jest silniejszy. Czyli jest to Twój egoizm, bo martwisz się o siebie aby ci się coś nie stało.

   A, jeśli kocham sąsiada i też mu nie przywalę, to zrobię to z miłości do siebie czy do sąsiada?
   Jeśli sąsiad słabszy, to z egoizmu, że nie będę miał kogo kochać po przywaleniu?
   Jeśli sąsiad silniejszy, to z egoizmu, bo jak mnie nie będzie to nie będę mógł sąsiada kochać?

   A jeśli jesteśmy oboje z sąsiadem sadomasochistami, to przywalamy sobie z miłości, czy z egoizmu?
30-04-2009 18:07 
 Ocena 4 na 4
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>   A jeśli jesteśmy oboje z sąsiadem sadomasochistami, to przywalamy sobie z miłości, czy z egoizmu?
   Na przemian (oczywiście parzystą ilość razy )
.
30-04-2009 19:02 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>>   A jeśli jesteśmy oboje z sąsiadem sadomasochistami, to przywalamy sobie z miłości, czy z egoizmu?
>   Na przemian (oczywiście parzystą ilość razy )

   No wiesz co, Osnowo...! My tu o miłości gadamy, a nie o nowych zaleceniach unijnych!
30-04-2009 12:12 
 Ocena 7 na 7
(Alicja)Duda (25557 punktów)

>Będziesz miał porównanie jak dzieci nie będą uczone w szkołach religii. Wtedy dopiero się dowiesz jak wyglada świat bez Boga.

Nie było religii w szkołach przez 40 lat i było bardzo dobrze.
Było może troszkę mniej nienawiści.
Nie było tyle zakłamania.
30-04-2009 22:31 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>>Będziesz miał porównanie jak dzieci nie będą uczone w szkołach religii. Wtedy dopiero się dowiesz jak wyglada świat bez Boga.
>Nie było religii w szkołach przez 40 lat i było bardzo dobrze.
   Też tak myślę.

>Było może troszkę mniej nienawiści.
   Takiej różnicy nie widzę.

>Nie było tyle zakłamania.
   A z tym się nie zgadzam - jeśli masz na myśli hipokryzję kościelną, to tylko zamieniły się z partyjną.
30-04-2009 12:18 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)

>Będziesz miał porównanie jak dzieci nie będą uczone w szkołach religii. Wtedy dopiero się dowiesz jak wyglada świat bez Boga.
Widzę, jak wygląda z nauczaniem religii w szkole.
Czy Ty masz 12 lat?
24-05-2009 13:25 
 Ocena-4 na 4
Syn Boga najwyższego (-12 punktów)
(zablokowany)
>>>W szkole nie ma rodziców. W szkole, dziecko nie bedąc jeszcze przez rodziców ukształtowane, spotyka się w grupie z ludźmi, którzy również jeszcze nie poznali miłości. W relacjach mniedzyludzkich musi stawić czoła przeciwnościom i dlatego, że nie poznało miłości stosuje to co jest dla niego naturalne - egoizm.
>>Mamy religię w szkołach i przedszkolach od prawie 20 lat. Czy zaobserwowano jakiś skok poziomu miłości u dzieci i młodzieży w tym czasie? Niektórzy twierdzą, że przeciwnie. Więc, po jakiego kija wydawać miliony PLN publicznych pieniędzy na coś co się kompletnie nie sprawdza? A może nawet przynosi skutek negatywny.
>>
>Będziesz miał porównanie jak dzieci nie będą uczone w szkołach religii. Wtedy dopiero się dowiesz jak wyglada świat bez Boga.
Świat bez Boga nie istnieje, bo jest wtedy iluzją, a to On jest stwórcą wszystkiego tak jak miłość, która jest wszystkim co jest we wszystkim co istnieje. Amen...
Adamiak (36436 punktów)
>Świat bez Boga nie istnieje, bo jest wtedy iluzją, a to On jest stwórcą wszystkiego tak jak miłość, która jest wszystkim co jest we wszystkim co istnieje.

   Się nie zgadzam.
   Minus.
>Amen...
   Amen.
24-05-2009 14:17 
 Ocena-4 na 4
Syn Boga najwyższego (-12 punktów)
(zablokowany)
>>Świat bez Boga nie istnieje, bo jest wtedy iluzją, a to On jest stwórcą wszystkiego tak jak miłość, która jest wszystkim co jest we wszystkim co istnieje.
>   Się nie zgadzam.
>   Minus.
>>Amen...
>   Amen.
To jest twój problem i nikt tego nie zmieni jak ty sobie nie uświadomisz kim w istocie jesteś. Amen...
24-05-2009 14:53 
 Ocena-3 na 3
Syn Boga najwyższego (-12 punktów)
(zablokowany)
>>>Świat bez Boga nie istnieje, bo jest wtedy iluzją, a to On jest stwórcą wszystkiego tak jak miłość, która jest wszystkim co jest we wszystkim co istnieje.
>>   Się nie zgadzam.
>>   Minus.
>>>Amen...
>>   Amen.
>To jest twój problem i nikt tego nie zmieni jak ty sobie nie uświadomisz kim w istocie jesteś. Amen...
I znowu się sam skazałeś na samozagładę, bo nie wierzysz moim słowom, a nie chcesz Mnie miłować, bo nauka moja jest wieczna i prawdziwa!!!
24-05-2009 15:35 
 Ocena 2 na 2
Kowalska (14008 punktów)
>znowu się sam skazałeś na samozagładę, bo nie wierzysz moim słowom, a nie chcesz Mnie miłować, bo nauka moja jest wieczna i prawdziwa!!!<

Przepraszam uprzejmie, Kolega jako Syn Boga najwyższego jest zdaje się Jezusem, tak?
No bo i naucza Kolega, skazuje, słowom swym każe wierzyć i miłować się...

Prośbę bym maluteńką do Szanownego Pana miała, jeśli można... Można?...
Żeby mi Kolega Jezus do 20 podał liczby jakie dziś w totolotku padną.
Koniecznie do 20, bo potem mi Żabkę zamkną.
A! I na maila oczywiście. Nie tu! Żeby inni nie wygrali broń Boże!

24-05-2009 15:54 
 Ocena-5 na 5
Syn Boga najwyższego (-12 punktów)
(zablokowany)
>>znowu się sam skazałeś na samozagładę, bo nie wierzysz moim słowom, a nie chcesz Mnie miłować, bo nauka moja jest wieczna i prawdziwa!!!<
>Przepraszam uprzejmie, Kolega jako Syn Boga najwyższego jest zdaje się Jezusem, tak?
>No bo i naucza Kolega, skazuje, słowom swym każe wierzyć i miłować się...
>Prośbę bym maluteńką do Szanownego Pana miała, jeśli można... Można?...
>Żeby mi Kolega Jezus do 20 podał liczby jakie dziś w totolotku padną.
>Koniecznie do 20, bo potem mi Żabkę zamkną.
>A! I na maila oczywiście. Nie tu! Żeby inni nie wygrali broń Boże!
>
Zbyt pazerna jesteś, by móc osiągnąć sukces, bo ja jestem tylko doskonałą miłością, a pieniądze do królestwa niebieskiego nie będą ci potrzebne i przestań się lękać, bo nic nie osiągniesz przez swój strach. Ja pomagam na razie w inny sposób, bardziej duchowy moja droga, ale tobie pomogę jak uwierzysz, że ja jestem twoim Panem, którego Bóg wywyższył ponad wszystko. Powiedz i masz, tylko uwierz w to!!!
24-05-2009 16:45 
 Ocena 4 na 4
Kowalska (14008 punktów)
>Zbyt pazerna jesteś, by móc osiągnąć sukces<

A co jeśli ja pazerna właśnie na sukces jestem?

>bo ja jestem tylko doskonałą miłością, a pieniądze do królestwa niebieskiego nie będą ci potrzebne<

Ja jednak poproszę o te liczby Panie Synu Boga najwyższego. Faktycznie, może przegięłam z tym podawaniem ich na maila. Tu napisz, a co tam, niech inni też wygrają.

>i przestań się lękać, bo nic nie osiągniesz przez swój strach. Ja pomagam na razie w inny sposób, bardziej duchowy moja droga, ale tobie pomogę jak uwierzysz, że ja jestem twoim Panem, którego Bóg wywyższył ponad wszystko. Powiedz i masz, tylko uwierz w to!!!<

A przy tym fragmencie to się sokiem ze śmiechu oplułam
Tak! Nawracaj mnie! Chcę tego! Bądź moim panem! Wierzę Ci!
24-05-2009 17:12 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)

>A przy tym fragmencie to się sokiem ze śmiechu oplułam
>Tak! Nawracaj mnie! Chcę tego! Bądź moim panem! Wierzę Ci!
My się cieszmy, że on się tylko za Jezusa podaje. Gorzej by było, gdyby się podawał za świętych Cyryla i Metodego (jak to w "Szwejku" opisano), bo trzeba by było mu podwójne porcje przynosić do tego miękkiego pokoiku...
26-05-2009 01:38 
 Ocena 2 na 2
Madman (7811 punktów)
>>To jest twój problem i nikt tego nie zmieni jak ty sobie nie uświadomisz kim w istocie jesteś. Amen...
>I znowu się sam skazałeś na samozagładę, bo nie wierzysz moim słowom, a nie chcesz Mnie miłować, bo nauka moja jest wieczna i prawdziwa!!!
Obawiam się, Dżizas, że kłócisz się sam ze sobą. Czyżby stygmaty powstawały od strzelania sobie w stopę?
24-05-2009 19:03 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>To jest twój problem i nikt tego nie zmieni jak ty sobie nie uświadomisz kim w istocie jesteś. Amen...

   Oj, Borgula, Borgula... bez przykrości daję kolejne minusy, jak to trollowi, chyba, że znowu cię zdążą zbanować www.racjonalista.pl/forum.php/s,147609#w149680 lub zablokują.
24-05-2009 19:06 
 Ocena-2 na 2
Syn Boga najwyższego (-12 punktów)
(zablokowany)
>>To jest twój problem i nikt tego nie zmieni jak ty sobie nie uświadomisz kim w istocie jesteś. Amen...
>   Oj, Borgula, Borgula... bez przykrości daję kolejne minusy, jak to trollowi, chyba, że znowu cię zdążą zbanować www.racjonalista.pl/forum.php/s,147609#w149680 lub zablokują.
Niech czynią swoje, a Ja swoje. Amen...
24-05-2009 20:18 
 Ocena-2 na 2
Syn Boga najwyższego (-12 punktów)
(zablokowany)
>>>To jest twój problem i nikt tego nie zmieni jak ty sobie nie uświadomisz kim w istocie jesteś. Amen...
>>   Oj, Borgula, Borgula... bez przykrości daję kolejne minusy, jak to trollowi, chyba, że znowu cię zdążą zbanować www.racjonalista.pl/forum.php/s,147609#w149680 lub zablokują.
>Niech czynią swoje, a Ja swoje. Amen...
>
_ "Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się lęka"... (J 14.27)
www.Onprzychodzi.pl
24-05-2009 20:42 
 Ocena 3 na 3
placownik (17853 punktów)

>Niech czynią swoje, a Ja swoje. Amen...

   Przypomnij sobie brzmienie § 14. 3. regulaminu Forum i racz się do niego stosować. Chyba, że chcesz odegrać rolę forumowego mesjasza i w ofierze dać się zbanować na amen. Zmartwychwstania Ci nie wróżę.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
24-05-2009 20:44 
 Ocena-1 na 1
Syn Boga najwyższego (-12 punktów)
(zablokowany)
>>Niech czynią swoje, a Ja swoje. Amen...
>   Przypomnij sobie brzmienie § 14. 3. regulaminu Forum i racz się do niego stosować. Chyba, że chcesz odegrać rolę forumowego mesjasza i w ofierze dać się zbanować na amen. Zmartwychwstania Ci nie wróżę.
>   Pozdrawiam
>
Niech strój słów podkreśla urodę myśli

_ "Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się lęka"... (J 14.27) "Ja nie przyszedłem na świat, by świat sądzić, ale świat zbawić." A kto wytrwa do końca będzie zbawiony...
Kto miłuje ojca lub matkę bardziej ode Mnie nie jest Mnie godzien. Kto miłuje syna lub córkę bardziej ode Mnie nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci życie z mego powodu, znajdzie je... Przestańcie osądzać jedni drugich...
www.Onprzychodzi.pl
24-05-2009 20:49 
 Ocena-1 na 1
Syn Boga najwyższego (-12 punktów)
(zablokowany)
>>>Niech czynią swoje, a Ja swoje. Amen...
>>   Przypomnij sobie brzmienie § 14. 3. regulaminu Forum i racz się do niego stosować. Chyba, że chcesz odegrać rolę forumowego mesjasza i w ofierze dać się zbanować na amen. Zmartwychwstania Ci nie wróżę.
>>   Pozdrawiam
>>
Niech strój słów podkreśla urodę myśli

>_ "Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się lęka"... (J 14.27) "Ja nie przyszedłem na świat, by świat sądzić, ale świat zbawić." A kto wytrwa do końca będzie zbawiony...
> Kto miłuje ojca lub matkę bardziej ode Mnie nie jest Mnie godzien. Kto miłuje syna lub córkę bardziej ode Mnie nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci życie z mego powodu, znajdzie je... Przestańcie osądzać jedni drugich...
>www.Onprzychodzi.pl
I love you forever<wykrzyknik>!
www.youtube.com/watch?v=3ISdPsUlmKU&NR=1
www.Onprzychodzi.pl

Dziś, jeśli głos Mój usłyszycie, nie zatwardzajcie serc waszych.
Któż bowiem jest Bogiem miłości prócz mnie? Kto jest skałą prócz mnie, Boga waszego?
Lecz ci, którzy ufają mnie Panu, nabierają siły, wzbijają się w górę na skrzydłach jak orły, biegną, a nie mdleją, idą, a nie ustają. Wszystko możecie we mnie ten, który was miłuje i wzmacnia - Ja Chrystus. Dzięki Mnie cały wszechświat doskonale funkcjonuje, łącznie z ziemią, która się obraca zgodnie z moim rozkazem. Dlatego opadłe ręce i omdlałe kolana znowu wyprostujcie, i prostujcie ścieżki dla nóg swoich. MOJA DOSKONAŁA MIŁOŚĆ JEST ROZLANA NA CAŁY WSZECHŚWIAT<wykrzyknik>!Wszystko dzięki mnie, ale wy macie wolną wolę, którą wam dałem, a którą szanuję, bo was tak umiłowałem ponad wszystko, że swoje życie dałem za was. Trwaj przy Mnie. Ufaj Mi, że będę z tobą w godzinie ciemności...
Oto Ja Pan miłosierdzia posyłam anioła przed tobą, aby cię strzegł w czasie twojej drogi i doprowadził cię do miejsca, które ci wyznaczyłem.Musicie uwierzyć, że Ja istnieję, i że nagradzam tych, którzy mnie szukają.Obudź się, który śpisz, I powstań z martwych, A zajaśnieję ci Ja, Chrystus. Jesteście listem Chrystusowym sporządzonym przez moje usługiwanie, napisanym nie atramentem, ale Duchem Boga żywego, nie na tablicach kamiennych, lecz na tablicach serc ludzkich. I pamiętajcie, że każda myśl, słowo i czyn jest zapisana w każdej waszej duszy, a tylko Ja Bóg mogę to unicestwić albo zatracić was na wieki... Abyście już nie byli dziećmi, miotanymi i unoszonymi lada wiatrem nauki przez oszustwo ludzkie i przez podstęp, prowadzący na bezdroża błędu, lecz abyście, będąc szczerymi w miłości wzrastali pod każdym względem we Mnie, który jest Głową, Ja Chrystus. Żywe jest Moje Słowo Boże, skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenika, aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić pragnienie i myśli serca. Nie jesteście godni zapiąć moich sandałów...
Jakże niezbadane są wyroki Moje i nie wyśledzone drogi Moje! Bo któż poznał myśl Moją? Albo któż był doradcą Moim? Albo któż wpierw dał mi coś, aby za to otrzymać odpłatę?... Albowiem ze Mnie i przeze Mnie i ku Mnie jest wszystko; Mnie niechaj będzie chwała na wieki. Jam jest Alfa i omega, początek i koniec, pierwszy i ostatni. Oto nowe wszystko czynię. Amen!
24-05-2009 21:04 
 Ocena 5 na 5
liliac (147340 punktów)
"W zamku córki króla trolli chciały zmiażdżyć Thora, lecz ten nie poddał się i pozabijał trolle stojące mu na drodze do wyjścia z zamku." (Opracowanie mitologii germańskiej - przewodnik, www.mythos(*)germanskiej-przewodnik,66.html)

Takie wrażenie odnoszę, że w kwestii podejścia do trolli, bogowie skandynawscy wykazywali wiele zdrowego rozsądku
26-05-2009 08:16 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)
>"W zamku córki króla trolli chciały zmiażdżyć Thora, lecz ten nie poddał się i pozabijał trolle stojące mu na drodze do wyjścia z zamku." (Opracowanie mitologii germańskiej - przewodnik, www.mythos(*)germanskiej-przewodnik,66.html)
>Takie wrażenie odnoszę, że w kwestii podejścia do trolli, bogowie skandynawscy wykazywali wiele zdrowego rozsądku
>
Placownik w roli Thora okazał się znakomity
placownik (17853 punktów)

AMEN



Niech strój słów podkreśla urodę myśli
-jad- (18783 punktów)
>>To jest twój problem i nikt tego nie zmieni jak ty sobie nie uświadomisz kim w istocie jesteś. Amen...
>   Oj, Borgula, Borgula... bez przykrości daję kolejne minusy, jak to trollowi, chyba, że znowu cię zdążą zbanować www.racjonalista.pl/forum.php/s,147609#w149680 lub zablokują.

Z poczucia obywatelskiego obowiązku przyłączam się do linczu.

yv.deviantart.com/gallery/ www.eeritrocite.com
24-05-2009 20:33 
 Ocena-4 na 4
Syn Boga najwyższego (-12 punktów)
(zablokowany)
>>>To jest twój problem i nikt tego nie zmieni jak ty sobie nie uświadomisz kim w istocie jesteś. Amen...
>>   Oj, Borgula, Borgula... bez przykrości daję kolejne minusy, jak to trollowi, chyba, że znowu cię zdążą zbanować www.racjonalista.pl/forum.php/s,147609#w149680 lub zablokują.
>Z poczucia obywatelskiego obowiązku przyłączam się do linczu.
>
yv.deviantart.com/gallery/ www.eeritrocite.com

_ "Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się lęka"... (J 14.27) "Ja nie przyszedłem na świat, by świat sądzić, ale świat zbawić." A kto wytrwa do końca będzie zbawiony...
Kto miłuje ojca lub matkę bardziej ode Mnie nie jest Mnie godzien. Kto miłuje syna lub córkę bardziej ode Mnie nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci życie z mego powodu, znajdzie je... Przestańcie osądzać jedni drugich...
www.Onprzychodzi.pl
24-05-2009 20:38 
 Ocena 3 na 3
Autografka (10638 punktów)

>www.Onprzychodzi.pl

Weszłam na stronę, przeczytałam opinie internautów o polecanej na tejże stronie książce. I cóż?
Przypomniała mi się jako żywo moja niegdysiejsza wizyta na stronie ambasady KRLD - też same tylko pochlebne zdania. Podejrzana sprawa
Adamiak (36436 punktów)
>>>To jest twój problem i nikt tego nie zmieni jak ty sobie nie uświadomisz kim w istocie jesteś. Amen...
>>   Oj, Borgula, Borgula... bez przykrości daję kolejne minusy, jak to trollowi, chyba, że znowu cię zdążą zbanować www.racjonalista.pl/forum.php/s,147609#w149680 lub zablokują.
>Z poczucia obywatelskiego obowiązku przyłączam się do linczu.

    Im więcej linczmanów tym mniej zakłopotanych.
   [hipokryta]
24-05-2009 13:31 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
>>>W szkole nie ma rodziców. W szkole, dziecko nie bedąc jeszcze przez rodziców ukształtowane, spotyka się w grupie z ludźmi, którzy również jeszcze nie poznali miłości. W relacjach mniedzyludzkich musi stawić czoła przeciwnościom i dlatego, że nie poznało miłości stosuje to co jest dla niego naturalne - egoizm.
>>Mamy religię w szkołach i przedszkolach od prawie 20 lat. Czy zaobserwowano jakiś skok poziomu miłości u dzieci i młodzieży w tym czasie? Niektórzy twierdzą, że przeciwnie. Więc, po jakiego kija wydawać miliony PLN publicznych pieniędzy na coś co się kompletnie nie sprawdza? A może nawet przynosi skutek negatywny.
>>
>Będziesz miał porównanie jak dzieci nie będą uczone w szkołach religii. Wtedy dopiero się dowiesz jak wyglada świat bez Boga.

Nasz świat JEST światem bez boga. Żadne zaklinanie, żadną religią (nawet w szkołach) nic tu nie zmieni.
30-04-2009 12:39 
 Ocena 7 na 7
Adamiak (36436 punktów)
>A kto ma nauczyć nasze dzieci miłości?

   Uważam, że miłości nie można nauczyć, jak np. bólu lub głodu - miłość się czuje lub nie.
   Jeśli uważasz inaczej - poproszę o metodę nauczania miłości, tylko nie gadaj o bogach, bo to nie na temat.
30-04-2009 12:46 
 Ocena-2 na 2
Jacek (-17 punktów)
>>A kto ma nauczyć nasze dzieci miłości?
>   Uważam, że miłości nie można nauczyć, jak np. bólu lub głodu - miłość się czuje lub nie.
>   Jeśli uważasz inaczej - poproszę o metodę nauczania miłości, tylko nie gadaj o bogach, bo to nie na temat.

Prosze bardzo. Miłości można nauczyć ... tylko przykładem!!!!!!! Aby nauczać innych to najpierw trzeba samemu umieć i tu pytanie skąd wziąć wzorzec. Wzorzec jest oczywisty: JEZUS CHRYSTUS, który pokazał Miłość do końca.
30-04-2009 13:18 
 Ocena 8 na 8
Adamiak (36436 punktów)
>>>A kto ma nauczyć nasze dzieci miłości?
>>   Uważam, że miłości nie można nauczyć, jak np. bólu lub głodu - miłość się czuje lub nie.
>>   Jeśli uważasz inaczej - poproszę o metodę nauczania miłości, tylko nie gadaj o bogach, bo to nie na temat.
>Prosze bardzo. Miłości można nauczyć ... tylko przykładem!!!!!!! Aby nauczać innych to najpierw trzeba samemu umieć i tu pytanie skąd wziąść wzorzec.

   Aby nauczać innych, to trzeba wiedzieć czego się uczy. Miłość to uczucie, więc nie można jej nauczyć, można jedynie starać się opowiedzieć, czym ona (subiektywnie) jest.
   Bólu, głodu też nie można nauczyć, można jedynie o nich opowiedzieć, a i tak każdy będzie je odczuwał po swojemu - jak miłość.

>Wzorzec jest oczywisty: JEZUS CHRYUSTUS, który pokazał Miłość do końca.

   Podobno niejaki Jezus sprowokował swoją egzekucję, więc można mówić o swoistym samobójstwie na życzenie, zresztą gadamy o miłości a nie o prawomocnych wyrokach wykonywanych dość dawno temu w Rzymie na jakichś sekciarzach.

   Piszemy " wziąć".
Jacek (-17 punktów)
>>>>A kto ma nauczyć nasze dzieci miłości?
>>>   Uważam, że miłości nie można nauczyć, jak np. bólu lub głodu - miłość się czuje lub nie.
>>>   Jeśli uważasz inaczej - poproszę o metodę nauczania miłości, tylko nie gadaj o bogach, bo to nie na temat.
>>Prosze bardzo. Miłości można nauczyć ... tylko przykładem!!!!!!! Aby nauczać innych to najpierw trzeba samemu umieć i tu pytanie skąd wziąść wzorzec.
>   Aby nauczać innych, to trzeba wiedzieć czego się uczy. Miłość to uczucie, więc nie można jej nauczyć, można jedynie starać się opowiedzieć, czym ona (subiektywnie) jest.
>   Bólu, głodu też nie można nauczyć, można jedynie o nich opowiedzieć, a i tak każdy będzie je odczuwał po swojemu - jak miłość.
>>Wzorzec jest oczywisty: JEZUS CHRYUSTUS, który pokazał Miłość do końca.
>   Podobno niejaki Jezus sprowokował swoją egzekucję, więc można mówić o swoistym samobójstwie na życzenie, zresztą gadamy o miłości a nie o prawomocnych wyrokach wykonywanych dość dawno temu w Rzymie na jakichś sekciarzach.
>   Piszemy " wziąć".

Czyli Twoim zdaniem Polacy broniący swojej Ojczyzny przed najeźdzcami, też popełnili samobójstwo za życia, bo przecież mogli przyjąć okupanta jak wybawiciela?
Generał Fieldorf tez maił proces i wykonano wyrok. On też był samobójcą?
Dla mnie jest On bohaterem!
30-04-2009 14:30 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>   Bólu, głodu też nie można nauczyć, można jedynie o nich opowiedzieć, a i tak każdy będzie je odczuwał po swojemu - jak miłość.

   Rozumiem, że twoja teza o "nauczaniu miłości" leży w gruzach.

>Czyli Twoim zdaniem Polacy broniący swojej Ojczyzny przed najeźdzcami, też popełnili samobójstwo za życia, bo przecież mogli przyjąć okupanta jak wybawiciela?
   Polacy polegli w obronie Ojczyzny - to nie ma nic wspólnego z samobójstwem jakiegoś chorego faceta.

>Generał Fieldorf tez maił proces i wykonano wyrok. On też był samobójcą?
   Śmierć Gen. Fieldorfa była mordem sądowym 14.pl/Fieldorf
30-04-2009 18:25 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)
>>>   Bólu, głodu też nie można nauczyć, można jedynie o nich opowiedzieć, a i tak każdy będzie je odczuwał po swojemu - jak miłość.
>   Rozumiem, że twoja teza o "nauczaniu miłości" leży w gruzach.
>>Czyli Twoim zdaniem Polacy broniący swojej Ojczyzny przed najeźdzcami, też popełnili samobójstwo za życia, bo przecież mogli przyjąć okupanta jak wybawiciela?
>   Polacy polegli w obronie Ojczyzny - to nie ma nic wspólnego z samobójstwem jakiegoś chorego faceta.
>>Generał Fieldorf tez maił proces i wykonano wyrok. On też był samobójcą?
>   Śmierć Gen. Fieldorfa była mordem sądowym 14.pl/Fieldorf
Zdaje się, że to kolejna ściana do rzucania grochu... Ode mnie pas.
30-04-2009 19:06 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Zdaje się, że to kolejna ściana do rzucania grochu... Ode mnie pas.

   A z kim się gra w squasha?
30-04-2009 19:12 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)
>>Zdaje się, że to kolejna ściana do rzucania grochu... Ode mnie pas.
>   A z kim się gra w squasha?
Ale nie grochem, nie grochem
30-04-2009 19:30 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>>Zdaje się, że to kolejna ściana do rzucania grochu... Ode mnie pas.
>>   A z kim się gra w squasha?
>Ale nie grochem, nie grochem

   Zawstydziłaś mnie... jeszcze wczoraj o tym pamiętałem...
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Zdaje się, że to kolejna ściana do rzucania grochu... Ode mnie pas.

Racja, szkoda grochu. Mnie przynieście, ugotuję wam grochówkę.
I przynajmniej coś konstruktywnego z tego będzie


and that's it.
05-05-2009 15:11 
 Ocena 7 na 7
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
>Czyli Twoim zdaniem Polacy broniący swojej Ojczyzny przed najeźdzcami, też popełnili samobójstwo za życia, bo przecież mogli przyjąć okupanta jak wybawiciela?
Przecież oni przyjęli okupanta, to była najgorsza porażka Polaków w dziejach! A gdy twoi przodkowie próbowali się go pozbyć z naszych słowiańskich ziem taki okupant został świętym! Okupanci niszczyli miejsca kultu, ołtarze, podobizny bogów, zmieniając nie do poznania naszą kulturę i sztukę. A co dali nam w zamian? Mroczne wieki średniowiecza, gdzie każdy powrót do korzeni był karany śmiercią i ludzie zapomnieli w co wierzyli!

:P
30-04-2009 17:24 
 Ocena 2 na 2
checkmate (1197 punktów)
>Nie ucząc o Bogu nie uczymy o miłości.

W jaki sposób uzasadnisz tę tezę?
No chyba, że to dogmat.

Dostrzegłem tutaj bład logiczny. Jeżeli nawet założymy, że Bóg jest Miłością, to zdaniem tym opisujemy wyłącznie Boga. Nie ma tu nic na temat kogoś innego.
Co nie wyklucza miłości poza Bogiem, a zatem miłość poza Bogiem może istnieć. Pozwól, że Cie zacytuję z innego wątku: "Czy Ty kochasz swoją matkę?"
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
>Bóg jest Miłością. Czy można poznać Boga jeśli nie zna się Miłości?
Księża nie znają boga bo nie uprawiają miłości?
30-04-2009 12:38 
 Ocena 2 na 2
finerbijk (17282 punktów)
>>Bóg jest Miłością. Czy można poznać Boga jeśli nie zna się Miłości?
>Księża nie znają boga bo nie uprawiają miłości?

Znanych było wielu, którzy uprawiali i to tak, że ho, ho... nawet różne rodzaje miłości.
Jacek (-17 punktów)
>>>Bóg jest Miłością. Czy można poznać Boga jeśli nie zna się Miłości?
>>Księża nie znają boga bo nie uprawiają miłości?
>Znanych było wielu, którzy uprawiali i to tak, że ho, ho... nawet różne rodzaje miłości.

Nieładnie uogólniać. A tym samym oczerniać niewinnych. To jest manipulacja!
30-04-2009 13:04 
 Ocena 2 na 2
finerbijk (17282 punktów)

>>Znanych było wielu, którzy uprawiali i to tak, że ho, ho... nawet różne rodzaje miłości.
>Nieładnie uogólniać. A tym samym oczerniać niewinnych. To jest manipulacja!

Przepraszam, ale określenie 'wielu' nie oznacza uogólnienia. Wystarczy przejrzeć prasę za ostatnie parę lat, aby stwierdzić, że naprawdę było takich sporo.
Jacek (-17 punktów)
>>>Znanych było wielu, którzy uprawiali i to tak, że ho, ho... nawet różne rodzaje miłości.
>>Nieładnie uogólniać. A tym samym oczerniać niewinnych. To jest manipulacja!
>Przepraszam, ale określenie 'wielu' nie oznacza uogólnienia. Wystarczy przejrzeć prasę za ostatnie parę lat, aby stwierdzić, że naprawdę było takich sporo.

Stwierdzenie "wielu" nie wyłącza nikogo, tym samy daje cień wątpliwości w stosunku do każdego.
30-04-2009 13:21 
 Ocena 7 na 7
Meretseger (61860 punktów)

>Stwierdzenie "wielu" nie wyłącza nikogo, tym samy daje cień wątpliwości w stosunku do każdego.
Nic podobnego. "Wielu" nie znaczy "wszyscy".
Jeśli nie masz już 12 lat, to jesteś księdzem.
Jacek (-17 punktów)
>>Stwierdzenie "wielu" nie wyłącza nikogo, tym samy daje cień wątpliwości w stosunku do każdego.
>Nic podobnego. "Wielu" nie znaczy "wszyscy".
>Jeśli nie masz już 12 lat, to jesteś księdzem.

Ja nie jestem księdzem ale może ty nim byłeś.
30-04-2009 13:34 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)
>>>Stwierdzenie "wielu" nie wyłącza nikogo, tym samy daje cień wątpliwości w stosunku do każdego.
>>Nic podobnego. "Wielu" nie znaczy "wszyscy".
>>Jeśli nie masz już 12 lat, to jesteś księdzem.
>Ja nie jestem księdzem ale może ty nim byłeś.
Jako kobieta nie mogłam być księdzem (katolickim).
Jeżeli zatem nie jesteś księdzem, to masz 12 lat.
30-04-2009 13:45 
 Ocena-1 na 1
Jacek (-17 punktów)
>>>>Stwierdzenie "wielu" nie wyłącza nikogo, tym samy daje cień wątpliwości w stosunku do każdego.
>>>Nic podobnego. "Wielu" nie znaczy "wszyscy".
>>>Jeśli nie masz już 12 lat, to jesteś księdzem.
>>Ja nie jestem księdzem ale może ty nim byłeś.
>Jako kobieta nie mogłam być księdzem (katolickim).
>Jeżeli zatem nie jesteś księdzem, to masz 12 lat.
>
I znowu się mylisz!!!
30-04-2009 13:55 
 Ocena 6 na 6
liliac (147340 punktów)
>Jeżeli zatem nie jesteś księdzem, to masz 12 lat.
>
Meret- religię wprowadzono do szkół w 1990 chyba roku- on może mieć i ze 20 lat pomimo, że nie pamięta tych niewyobrażalnych dlań czasów.

No...Chyba, że chodzi ci o poziom argumentów, ale ten niestety niekoniecznie mówi cokolwiek o wieku.
30-04-2009 13:57 
 Ocena-1 na 1
Jacek (-17 punktów)
>>Jeżeli zatem nie jesteś księdzem, to masz 12 lat.
>>
>Meret- religię wprowadzono do szkół w 1990 chyba roku- on może mieć i ze 20 lat pomimo, że nie pamięta tych niewyobrażalnych dlań czasów.
>No...Chyba, że chodzi ci o poziom argumentów, ale ten niestety niekoniecznie mówi cokolwiek o wieku.

I ty też się mylisz
30-04-2009 14:01 
 Ocena 5 na 5
liliac (147340 punktów)
>>>Jeżeli zatem nie jesteś księdzem, to masz 12 lat.
>>>
>>Meret- religię wprowadzono do szkół w 1990 chyba roku- on może mieć i ze 20 lat pomimo, że nie pamięta tych niewyobrażalnych dlań czasów.
>>No...Chyba, że chodzi ci o poziom argumentów, ale ten niestety niekoniecznie mówi cokolwiek o wieku.
>I ty też się mylisz
>

A tu ty popełniasz błąd logiczny, kolego. Nie stawiam żadnej tezy. Nie próbuję odgadywać twojego wieku, bo ni cholery mnie on nie interesuje. Przypominam tylko Meret, że fakt, że wykazujesz jakieś luki w wiedzy nie oznacza niestety, że jesteś dzieckiem z podstawówki. Oznacza tylko- ni mniej, ni więcej- że masz luki w wiedzy.
30-04-2009 14:13 
 Ocena-1 na 1
Jacek (-17 punktów)
>>>>Jeżeli zatem nie jesteś księdzem, to masz 12 lat.
>>>>
>>>Meret- religię wprowadzono do szkół w 1990 chyba roku- on może mieć i ze 20 lat pomimo, że nie pamięta tych niewyobrażalnych dlań czasów.
>>>No...Chyba, że chodzi ci o poziom argumentów, ale ten niestety niekoniecznie mówi cokolwiek o wieku.
>>I ty też się mylisz
>>
>A tu ty popełniasz błąd logiczny, kolego. Nie stawiam żadnej tezy. Nie próbuję odgadywać twojego wieku, bo ni cholery mnie on nie interesuje. Przypominam tylko Meret, że fakt, że wykazujesz jakieś luki w wiedzy nie oznacza niestety, że jesteś dzieckiem z podstawówki. Oznacza tylko- ni mniej, ni więcej- że masz luki w wiedzy.

Kłamiesz.
A kto to napisał: "on może mieć i ze 20 lat pomimo, że nie pamięta tych niewyobrażalnych dlań czasów." Na podstawie czego i w oparciu o co, to wnioskujesz? Jeśli nie masz faktów, które to potwierdzają, to najzwyczajniej w świecie stawiasz tezę.
30-04-2009 14:34 
 Ocena 8 na 8
liliac (147340 punktów)
>Kłamiesz.
>A kto to napisał: "on może mieć i ze 20 lat pomimo, że nie pamięta tych niewyobrażalnych dlań czasów." Na podstawie czego i w oparciu o co, to wnioskujesz? Jeśli nie masz faktów, które to potwierdzają, to najzwyczajniej w świecie stawiasz tezę.

Deklarowałeś zadziwienie i obruszenie koncepcją braku religii w szkołach, co więcej sugerowałeś, że ho ho ho- jakieś straszliwe, a bliżej nieokreślone skutki może mieć ten brak religii na moralność młodych obywateli (nie, to nie cytat, to takie subiektywne omówienie). Jako, że jeszcze nie tak dawno religii w szkole nie było- bo była dla chętnych w salkach katechetycznych, przy kościołach, etc., zastanawiałam się ile trzeba mieś lat, żeby musieć zastanawiać się nad konsekwencjami braku zajęć z propagandy religijnej w placówkach publicznych, miast przywołać sobie te czasy z pamięci. I stwierdziłam, że istnieje możliwość (= może dla osób z kłopotami z rozumieniem języka polskiego), że masz lat nie 12, ale nawet i ponad 20. Baaa... Podejrzewam, że realnie istnieje możliwość, że masz ich nawet więcej przy jednoczesnych problemach z percepcją Ale oczywiście te problemy z percepcją to li i jedynie moja subiektywna interpretacja
30-04-2009 15:01 
 Ocena-1 na 1
Jacek (-17 punktów)
>>Kłamiesz.
>>A kto to napisał: "on może mieć i ze 20 lat pomimo, że nie pamięta tych niewyobrażalnych dlań czasów." Na podstawie czego i w oparciu o co, to wnioskujesz? Jeśli nie masz faktów, które to potwierdzają, to najzwyczajniej w świecie stawiasz tezę.
>Deklarowałeś zadziwienie i obruszenie koncepcją braku religii w szkołach, co więcej sugerowałeś, że ho ho ho- jakieś straszliwe, a bliżej nieokreślone skutki może mieć ten brak religii na moralność młodych obywateli (nie, to nie cytat, to takie subiektywne omówienie). Jako, że jeszcze nie tak dawno religii w szkole nie było- bo była dla chętnych w salkach katechetycznych, przy kościołach, etc., zastanawiałam się ile trzeba mieś lat, żeby musieć zastanawiać się nad konsekwencjami braku zajęć z propagandy religijnej w placówkach publicznych, miast przywołać sobie te czasy z pamięci. I stwierdziłam, że istnieje możliwość (= może dla osób z kłopotami z rozumieniem języka polskiego), że masz lat nie 12, ale nawet i ponad 20. Baaa... Podejrzewam, że realnie istnieje możliwość, że masz ich nawet więcej przy jednoczesnych problemach z percepcją Ale oczywiście te problemy z percepcją to li i jedynie moja subiektywna interpretacja
>
Czyli teza.
30-04-2009 15:05 
 Ocena 6 na 6
liliac (147340 punktów)
>Czyli teza.

Znaczy co? Teza kłamie?
W czym się mylę? W stwierdzeniu, że możesz mieć lat 20 bądź więcej?
30-04-2009 14:11 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)
>>Jeżeli zatem nie jesteś księdzem, to masz 12 lat.
>>
>Meret- religię wprowadzono do szkół w 1990 chyba roku- on może mieć i ze 20 lat pomimo, że nie pamięta tych niewyobrażalnych dlań czasów.
>No...Chyba, że chodzi ci o poziom argumentów, ale ten niestety niekoniecznie mówi cokolwiek o wieku.
Racja... Luki w wiedzy ma potężne, ale nawet nie o to chodzi, bardziej o upór w podtrzymywaniu bezsensownej dyskusji, charakterystyczny dla wybitnie młodzieńczego wieku i o argumentację w rodzaju "a nieprawda! ". A chciałam dać szansę... Cóż, nie to nie Nie będę z panem Jackiem dyskutować więcej, bo faktycznie szkoda czasu. Jest fanatykiem religii.
30-04-2009 14:14 
 0 na 2
Jacek (-17 punktów)
>>>Jeżeli zatem nie jesteś księdzem, to masz 12 lat.
>>>
>>Meret- religię wprowadzono do szkół w 1990 chyba roku- on może mieć i ze 20 lat pomimo, że nie pamięta tych niewyobrażalnych dlań czasów.
>>No...Chyba, że chodzi ci o poziom argumentów, ale ten niestety niekoniecznie mówi cokolwiek o wieku.
>Racja... Luki w wiedzy ma potężne, ale nawet nie o to chodzi, bardziej o upór w podtrzymywaniu bezsensownej dyskusji, charakterystyczny dla wybitnie młodzieńczego wieku i o argumentację w rodzaju "a nieprawda! ". A chciałam dać szansę... Cóż, nie to nie Nie będę z panem Jackiem dyskutować więcej, bo faktycznie szkoda czasu. Jest fanatykiem religii.

Skoro brakuje argumentów, no to cóż.

Miło mi było. Bardzo goraco pozdrawiam i życzę spotkania Miłości.
30-04-2009 14:27 
 Ocena 11 na 11
Meretseger (61860 punktów)

>Skoro brakuje argumentów, no to cóż.
>Miło mi było. Bardzo goraco pozdrawiam i życzę spotkania Miłości.
>
Ech, te księżulkowe zagrywki...
Nie argumentów, a cierpliwości zbrakło. Mam inne, ciekawsze zajęcia niż tłumaczenie Ci, że nie potrzebuję boga, by kochać ludzi.
Pozdrawiam równie gorąco i życzę spotkania Rozumu.
30-04-2009 14:34 
 Ocena 1 na 1
Jacek (-17 punktów)
>>Skoro brakuje argumentów, no to cóż.
>>Miło mi było. Bardzo goraco pozdrawiam i życzę spotkania Miłości.
>>
>Ech, te księżulkowe zagrywki...
>Nie argumentów, a cierpliwości zbrakło. Mam inne, ciekawsze zajęcia niż tłumaczenie Ci, że nie potrzebuję boga, by kochać ludzi.
>Pozdrawiam równie gorąco i życzę spotkania Rozumu.

Dziękuję bardzo. Rozumu nigdy za wiele.
30-04-2009 20:23 
 Ocena 1 na 1
xarion (917 punktów)
>>Księża nie znają boga bo nie uprawiają miłości?
>Znanych było wielu, którzy uprawiali i to tak, że ho, ho... nawet różne rodzaje miłości.
A gdyby tak poszperac w archiwach ukrytych w przepastnych lochach, to i pare ciekawych przypadkow by sie znalazlo... i to z jakiego poziomu, w kategorii
"nieomylni" nawet..
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Bóg jest Miłością.
Wszechmogący Bóg może być wszystkim. Ołówkiem HB na przykład.

>Czy można poznać Boga jeśli nie zna się Miłości?
Albo np. jak się nie ma ołówka?
.
30-04-2009 19:13 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>>Bóg jest Miłością.
>Wszechmogący Bóg może być wszystkim. Ołówkiem HB na przykład.

   A ołówek z gumką, na przykład...?

>>Czy można poznać Boga jeśli nie zna się Miłości?
>Albo np. jak się nie ma ołówka?

   Po samej gumce...? ups
xarion (917 punktów)

>   Po samej gumce...? ups
A jesli to wszystko jest efektem peknietej ...? albo ja tam-gdzies-kiedys paskudny waz przegryzl..?..
30-04-2009 20:58 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>>Bóg jest Miłością.
>>Wszechmogący Bóg może być wszystkim. Ołówkiem HB na przykład.
>   A ołówek z gumką, na przykład...?
W "Bazgrołach" każdy ołówek może wszystko.

>>>Czy można poznać Boga jeśli nie zna się Miłości?
>>Albo np. jak się nie ma ołówka?
>   Po samej gumce...? ups
Bazgrolisz jak zatemperowany, po co gumka, gdy zabrakło ołówka?
.
30-04-2009 21:14 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>W "Bazgrołach" każdy ołówek może wszystko.
>>>>Czy można poznać Boga jeśli nie zna się Miłości?
>>>Albo np. jak się nie ma ołówka?
>>   Po samej gumce...? ups
>Bazgrolisz jak zatemperowany, po co gumka, gdy zabrakło ołówka?

   Wiedziałem, że zostanę z tą gumką, jak Himilsbach z angielskim.
Agnostyk (3006 punktów)
>Bóg jest Miłością. Czy można poznać Boga jeśli nie zna się Miłości?

Co to jest? Serwis Opoka czy co?

Nie wiadomo czy Bóg istnieje. Jeśli istnieje to będzie można gdybać a teraz odsyłam do "Laboratorium..." - to tak naukowo brzmi www.opoka.org.pl/


"Nie należy mylić prawdy z opinią większości"
30-04-2009 20:21 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)

>Co to jest? Serwis Opoka czy co?
Nie, to po prostu dział "Bazgroły"...
30-04-2009 21:12 
 Ocena 1 na 1
Agnostyk (3006 punktów)
>>Co to jest? Serwis Opoka czy co?
>Nie, to po prostu dział "Bazgroły"...

A widzałeś jak na Opoce sobie napisali? "Laboratorium wiary i kultury" Sądzę z tego, że wiara jest tam warzona, mierzona, oblicza się jej gęstość (musi być rzadka) i kleistość itp.


"Nie należy mylić prawdy z opinią większości"
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Bóg jest Miłością. Czy można poznać Boga jeśli nie zna się Miłości?
A znowuż tutaj jeden gostek twierdzi, że "Bóg jest Prawdą!!!!". Może z nim pogadaj.
.
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
Miłość jest stan emocjonalny odczuwany do kogoś lub czegoś. Gdy ten ktoś lub coś przestanie być w Twoim posiadaniu i odczuwasz przy tym wściekłość i dyskomfort psychiczny z braku obcowania z tym kimś lub czymś to jest właśnie stan zwany miłością. Lub też jeśli ktoś inny dobiera się do tego kogoś lub czegoś, a Ty nie chcesz aby się dobierał to jest właśnie miłość. I jeśli ktoś Ci popsuje tego kogoś lub coś i masz ochotę tego co popsuł wysłać do domu pana to jest właśnie miłość .
Głąbiński (3538 punktów)
>... jeśli ktoś inny dobiera się do tego kogoś lub czegoś, a Ty nie chcesz aby się dobierał to jest właśnie miłość. ...
Takie nastawienie jest to egoistyczne pragnienie posiadania. Miłość (agape - patrz wyjaśnienie Meretsegera w 3-cim postcie wątku) ponad pragnienie wspólnoty ze swoim obiektem przekłada jego dobro, na rzecz którego jest gotowa zrezygnować ze swoich pragnień.

Stach M. G.
Jacek (-17 punktów)
>Miłość jest stan emocjonalny odczuwany do kogoś lub czegoś. Gdy ten ktoś lub coś przestanie być w Twoim posiadaniu i odczuwasz przy tym wściekłość i dyskomfort psychiczny z braku obcowania z tym kimś lub czymś to jest właśnie stan zwany miłością. Lub też jeśli ktoś inny dobiera się do tego kogoś lub czegoś, a Ty nie chcesz aby się dobierał to jest właśnie miłość. I jeśli ktoś Ci popsuje tego kogoś lub coś i masz ochotę tego co popsuł wysłać do domu pana to jest właśnie miłość .

To właśnie jest egoizm a nie miłość!!!!!!!!!!!!!!

To tak jak rozkapryszone dziecko, któremo zabiera się zabawkę. Drugi człowiek nie jest przedmiotem, który można sobie zawałaszczyć. Każdy człowiem ma swoją wolność, nawet jeśli zostanie zniewolony, to wcale nie oznacza, że kocha swojego "właściciela". A chodzi właśnie o miłość. Tylko człowiek wolny, mający wolną wolę może dokonać wyboru. Po to człowiek otrzymała o Boga wolną wolę, aby mógł kochać.
Bez możliwości wyboru jest strach i niewola.
diogenes (42753 punktów)
>Czy można poznać Boga jeśli nie zna się Miłości?

Jeśli kogoś kochasz, to nie masz czasu na boga.
Syn Boga najwyższego (-12 punktów)
(zablokowany)
>Bóg jest Miłością. Czy można poznać Boga jeśli nie zna się Miłości?
A skoro Bóg jest tylko doskonałą miłością to trzeba przyjąć do swego serca Jezusa Chrystusa i za wszelką cenę postawić Boga przez Chrystusa na pierwszym miejscu. Studiować, studiować i tylko studiować Pismo Święte, Ewangelię na okrągło, by weszła wam w krew. Bo miłość doskonała jest wszystkim co jest we wszystkim co istnieje, a oprócz niej nie istnieje już nic. Amen...
24-05-2009 11:12 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Studiować, studiować i tylko studiować Pismo Święte, Ewangelię na okrągło, by weszła wam w krew.
> Amen...

   ...???
24-05-2009 12:25 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)
>>Studiować, studiować i tylko studiować Pismo Święte, Ewangelię na okrągło, by weszła wam w krew.
>> Amen...
>   ...???
Nie przejmuj się, ja też nie rozumiem
24-05-2009 13:22 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>>Studiować, studiować i tylko studiować Pismo Święte, Ewangelię na okrągło, by weszła wam w krew.
>>> Amen...
>>   ...???
>Nie przejmuj się, ja też nie rozumiem

   UFFFFFFF!!!...
24-05-2009 19:22 
 Ocena 5 na 5
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Nie przejmuj się, ja też nie rozumiem

   A co tu jest do rozumienia?
   Z funduszy unijnych zakłady psychiatryczne zakupiły komputery z dostępem do internetu, zabrakło jednak na zamki w drzwiach - ot i wszystko na ten temat.

fides ex necessitate esse non debet
27-05-2009 06:39 
 Ocena 1 na 1
Matejkowski-Marusarz (27 punktów)
Miłość to C8H11N plus C43H66N12O12S2 no i C8H11NO2, choć nie całkowiecie
Adamiak (36436 punktów)
>Miłość to C8H11N plus C43H66N12O12S2 no i C8H11NO2, choć nie całkowiecie

   Właśnie, bo spotkałem się z poglądem, że w C43H66N12(O)12S2 zero występuje przeważnie zawsze, choć niekiedy nigdy, bo też jako *69+ z czego tylko 6 jest niecenzuralna, ale tego już niecałkowiemy. Eh!
27-05-2009 10:15 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>   w C43H66N12(O)12S2 zero występuje przeważnie zawsze
O! Zaskakujące! A może... 0 zaskoczenia?
.
27-05-2009 12:28 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>   w C43H66N12(O)12S2 zero występuje przeważnie zawsze
>O! Zaskakujące! A może... 0 zaskoczenia?

   Można stosować jako hybrydę, byle godzinę przed snem.
   Wówczas zaskakujące są tylko efekty.
27-05-2009 07:33 
 Ocena 3 na 3
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Miłość to C8H11N plus C43H66N12O12S2 no i C8H11NO2, choć nie całkowicie
Jesteś moją fenyloetyloaminą, oksytocyną i dopaminą... OK, da się zanucić.
.
27-05-2009 07:41 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>Miłość to C8H11N plus C43H66N12O12S2 no i C8H11NO2, choć nie całkowicie
>Jesteś moją fenyloetyloaminą, oksytocyną i dopaminą... OK, da się zanucić.

   No i fenoloftaleiną (dihydroksyftalofenonem C20H14O4), bo moje zasady ubarwiasz malinami swemi... eh!
27-05-2009 10:01 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>moje zasady
Lecz zasady powodują, że wartość peHa zwyżkuje.
.
27-05-2009 12:42 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>moje zasady
>Lecz zasady powodują, że wartość peHa zwyżkuje.

   Jasne, lecz wówczas mają zastosowanie zasady: "lepsze peHy z zasadami niż mariaże z antykami", lub też: "krew nie woda, jeśli chemiczka młoda", albo: "na pochyłą chemiczkę, to i... dobra, dobra... dosyć już, bo nie wyhamuję.

   Aleś Ty podpuszczacz, Osnowo, no no.
27-05-2009 13:39 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>   "na pochyłą chemiczkę, to i... dobra, dobra... dosyć już, bo nie wyhamuję.
W miłosnym wątku tego chyba oczekiwano.
.

Wróć do listy wątków działu Bazgroły
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365