Jakiś czas temu, w wątku
English and Polish are quite similar, (
www.racjonalista.pl/forum.php/s,181265) zająłem się pozornymi różnicami pomiędzy angielskim i polskim, będącymi w istocie podobieństwami. Tym razem zajmę się pewną osobliwością języka angielskiego, która również jest na ogół błędnie interpretowana. Impuls ku temu dała mi wypowiedź pewnej dziewczyny, na którą trafiłem "skacząc" po stacjach radiowych.
Fragment wypowiedzi, którego wysłuchałem, dotyczył zainteresowań językowych owej dziewczyny. Dziewczynę interesują języki obce, a w szczególności angielski. Zapytana dlaczego, oświadczyła, że dlatego, iż Anglicy to tacy fajni bezpośredni ludzie. O czym najlepiej świadczy fakt, że wszyscy mówią sobie na ty (
you). Pani redaktor prowadząca rozmowę zgodziła się, że rzeczywiście.
Tymczasem nic podobnego. Anglicy są bardzo sztywni i oficjalni i dlatego są ze wszystkimi na
wy. Zaimek
you to bowiem po angielsku nie "ty", tylko "wy". Nie zmienia tego fakt, że jest on używany również dla liczby pojedynczej. W języku angielskim istnieje zaimek "ty" (
thou), jednak obecnie jest on postrzegany jako zbyt bezpośredni i już od dawna nie jest w potocznej mowie używany. Przez ty zwraca się do Anglika tylko Bóg (np.
Thou shalt not murder (Dekalog, archaiczna forma) i niektórzy księża katoliccy w trakcie spowiedzi. Innych przypadków nie znam.
Z powyższego wynika, że Anglicy są jeszcze mniej bezpośredni niż Rosjanie. Ci ostatni zwracają się bowiem przez wy tylko w kontaktach z obcymi lub w sytuacjach oficjalnych. Anglicy natomiast zwracają się przez wy nawet do swoich dzieci lub współmałżonków. Również w sytuacjach intymnych szepcą namiętnie kochance do ucha: "Kocham was, Mary"...