Racjonalista - Strona głównaDo treści
A gdyby tak?....

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
16-05-2009 01:06Kowalska (14008 punktów)A gdyby tak?....
Ocena 1 na 3
Dzień dobry.

Nawet pojęcia nie miałam żeście jesteście, ale zachęcana przez nielicznych postanowiłam tu zajrzeć i poczytać.
Poczytałam. A jest co.... I kogo. Oczywiście.
Przeczytałam caluśki regulamin, netykietę, ile, za co, kiedy i komu jakie punkty. Fantastyczne!
Na chwilę obecną nic z tego nie rozumiem, ale ja nie z tych co się uczyć nie będą.

No, to tyle mojego przywitania i za wszelką pomoc w poruszaniu się będę dozgonnie wdzięczna.
A ja nigdy nie kłamię.

A teraz co do tematu wątku. A gdyby tak?...
Malując dziś usta zaczęłam myśleć.... Hmmmm.... A gdyby tak nigdy nie stało się tak (to podwójne zaprzeczenie mnie kiedyś wykończy), że powstało chrześcijaństwo?
W co byśmy wierzyli? Budda? Bo starszy i kocha roślinki?
Mahomet? Ten to chyba szybciej. Zdjęcie do prawa jazdy kobiety z całkowicie zakrytą twarzą to mistrzostwo.
Co???! Zakrzyknie ktoś. Nie byłoby Jezusa??!
No, dokładnie, odpowiedziałabym. Żadnego kościoła, żadnego księdza, papieża czy innego duchownego. Nigdy.
W co byśmy wierzyli, gdyby tak?...
Ech... Jak ogromnym pytaniem i polem do popisu wyobraźni byłoby opisanie świata bez klech.

Szanowni Państwo, nie ukrywajmy, KAŻDY w coś/kogoś wierzy, bo racjonalnie rzecz ujmując, MUSI.
Ponieważ bez wiary życie nie ma sensu, i nawet najtęższe umysły wierzą. Choćby w swoję ideę.

Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Przeczytałam caluśki regulamin, netykietę, ile, za co, kiedy i komu jakie punkty. Fantastyczne!
Pewnie.

>Na chwilę obecną nic z tego nie rozumiem, ale ja nie z tych co się uczyć nie będą.
Pomożemy.

>A teraz co do tematu wątku.
Już pomagamy.
.
Kowalska (14008 punktów)
>>Przeczytałam caluśki regulamin, netykietę, ile, za co, kiedy i komu jakie punkty. Fantastyczne!
>Pewnie.

Dziękuję.

>>Na chwilę obecną nic z tego nie rozumiem, ale ja nie z tych co się uczyć nie będą.
>Pomożemy.

Dziękuję. I ja od razu w ramach tej pomocy. Nie chcę bałaganu na Forum robić i każdemu z osobna odpowiadać, post pod postem, jak można w jednym, można zacytować każdego, odnieść się, a każdemu pragnę. Odpowiedzieć.
Jak to zrobić ? Ja tu nic nie rozumiem

>>A teraz co do tematu wątku.
>Już pomagamy.

Przeczytałam. Zrozumiałam.
Ale wątek naprawdę ma tytuł "A gdyby tak?..." Bo a gdyby tak?

No na przykład nie było piwa i wódki. Albo muzyki.
16-05-2009 07:01 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>>Przeczytałam caluśki regulamin, netykietę, ile, za co, kiedy i komu jakie punkty.
   Gratuluję, mnie się nie chciało.

>>>Na chwilę obecną nic z tego nie rozumiem, ale ja nie z tych co się uczyć nie będą.
>>Pomożemy.
   Jasne, bo my, ateiści rano zawsze pomagamy, przed mszą.

>>>A teraz co do tematu wątku.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,191032#w191293
>Przeczytałam. Zrozumiałam.
   To może teraz to www.racjonalista.pl/forum.php/s,191032#w191293

>No na przykład nie było piwa i wódki. Albo muzyki.
   Hm, a pisałaś, że zaczynasz myśleć przy malowaniu ust...eh, te kobiety!
16-05-2009 08:06 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>jak można w jednym, można zacytować każdego, odnieść się
Powiadomienie o odpowiedzi dostanie tylko autor posta, na który odpowiadasz, więc nie warto.

>Ale wątek naprawdę ma tytuł "A gdyby tak?..." Bo a gdyby tak?
>No na przykład nie było piwa i wódki. Albo muzyki.
Twój wątek jest o tym, "co by było, gdyby nie było chrześcijaństwa".

Jeszcze należy redukować cytowanie poprzedników.
Oraz pilnować ortografii.
.
Michał Bąkowski (81 punktów)
Wstęp pominę, bo sam jestem tu nowy, więc raczej nie pomogę specjalnie.

>A teraz co do tematu wątku. A gdyby tak?...Malując dziś usta zaczęłam myśleć.... Hmmmm.... A gdyby tak nigdy nie stało się tak (to podwójne
>zaprzeczenie mnie kiedyś wykończy), że powstało chrześcijaństwo?

Łatwiej byłoby to ująć w ten sposób: "A gdyby chrześcijaństwo nigdy nie powstało".

>W co byśmy wierzyli? Budda? Bo starszy i kocha roślinki?
>Mahomet? Ten to chyba szybciej. Zdjęcie do prawa jazdy kobiety z całkowicie zakrytą twarzą to
>mistrzostwo.

Sądzę, że gdyby nigdy nie powstało chrześcijaństwo, ludzie wymyśliliby coś jeszcze innego. Buddyzm raczej odpada, bo to religia znana dawniej głównie(jeśli nie wyłącznie) na wschodzie. Islam pojawił się stosunkowo późno, więc też raczej nie. Myślę, że byłaby to wtedy religia podobna do chrześcijaństwa, być może również wywodząca się od judaizmu. A może jakaś kombinacja pogańskich wierzeń?
Choć tak po prawdzie, jakie ma to znaczenie? Można wyobrazić sobie świat bez chrześcijaństwa, ale, jak później wspomniałaś, pole do popisu dla wyobraźni jest ogromne - przykładów szukaj w fantastyce. Nie ma co gdybać, bo każda teoria będzie prawdopodobna.

>Co???! Zakrzyknie ktoś. Nie byłoby Jezusa??!
>No, dokładnie, odpowiedziałabym. Żadnego kościoła, żadnego księdza, papieża czy innego duchownego.
>Nigdy.

Byliby za to jacyś ich odpowiednicy. A może nie... Niemniej, znów możemy się rozpisywać na ten temat, ale to już historia alternatywna, fantastyka, bajki...

>W co byśmy wierzyli, gdyby tak?...
>Ech... Jak ogromnym pytaniem i polem do popisu wyobraźni byłoby opisanie świata bez klech.
>Szanowni Państwo, nie ukrywajmy, KAŻDY w coś/kogoś wierzy, bo racjonalnie rzecz ujmując, MUSI.
>Ponieważ bez wiary życie nie ma sensu, i nawet najtęższe umysły wierzą. Choćby w swoją ideę.
>

Wiesz, to zależy, co rozumiesz, mówiąc "wierzyć". Wierzę w to, że rano wstanie słońce, tak samo wierzę, że w poniedziałek znów będę musiał iść do szkoły. Jednak nie wierzę w żadnego Boga. W pewne idee owszem, nie mogę zaprzeczyć. Znajdą się jednak ludzie, którzy nie wierzą w nic, czyli nihiliści (odeprę ewentualne zarzuty - nihilizm to nie jest żadne wierzenie czy idea, lecz sposób spoglądania na świat).

Poza tym życie zawsze ma sens, choćby i taki, by zapewnić przetrwanie naszego gatunku. Człowiek nie musi w nic wierzyć, w żadne idee, a i niekoniecznie jest wtedy nihilistą - dla niektórych sensem jest czerpanie z życia przyjemności, a do tego nie potrzeba żadnych wzniosłych(pal to licho, nawet i niewzniosłych) idei. Niektórzy po prostu nie zastanawiają się nad sensem życia i go nie poszukują.

Nie ukrywajmy, nie każdy w coś/kogoś wierzy, bo racjonalnie rzecz ujmując, wcale nie ma takiej potrzeby.

PS. Sorry, jeśli się zamotałem, ale cholernie już późno i zmęczenie mi się udziela.
16-05-2009 03:52 
 Ocena 2 na 2
Kowalska (14008 punktów)
>>A teraz co do tematu wątku. A gdyby tak?...Malując dziś usta zaczęłam myśleć.... Hmmmm.... A gdyby tak nigdy nie stało się tak (to podwójne
>>zaprzeczenie mnie kiedyś wykończy), że powstało chrześcijaństwo?

>Łatwiej byłoby to ująć w ten sposób: "A gdyby chrześcijaństwo nigdy nie powstało".

Pewnie tak, ale ja uwielbiam się zagmatwać/ywać i nic/czego nie rozumieć. No tak już mam, i trzeba Ci wiedzieć, iż nie takie zdania tworzyłam. A co...

>>W co byśmy wierzyli? Budda? Bo starszy i kocha roślinki?
>>Mahomet? Ten to chyba szybciej. Zdjęcie do prawa jazdy kobiety z całkowicie zakrytą twarzą to
>>mistrzostwo.
>Sądzę, że gdyby nigdy nie powstało chrześcijaństwo, ludzie wymyśliliby coś jeszcze innego. Buddyzm raczej odpada, bo to religia znana dawniej głównie(jeśli nie wyłącznie) na wschodzie. Islam pojawił się stosunkowo późno, więc też raczej nie. Myślę, że byłaby to wtedy religia podobna do chrześcijaństwa, być może również wywodząca się od judaizmu. A może jakaś kombinacja pogańskich wierzeń?

Całe chrześcijaństwo jest kombinacją. Nawet nie wiem czy ktoś jest w stanie opisać i pojąć jak ogromną.

>Choć tak po prawdzie, jakie ma to znaczenie? Można wyobrazić sobie świat bez chrześcijaństwa, ale, jak później wspomniałaś, pole do popisu dla wyobraźni jest ogromne - przykładów szukaj w fantastyce. Nie ma co gdybać, bo każda teoria będzie prawdopodobna.

No pewnie, że szukałam! Ale szybciutko cała fantastyka mnie sprowadziła. Do pionu czy poziomu, zwał jak zwał.
Bo każdy w coś wierzy.
Zaczyna się paradoks, bo wiem, że w nic nie wierzę?

>Co???! Zakrzyknie ktoś. Nie byłoby Jezusa??!
>>No, dokładnie, odpowiedziałabym. Żadnego kościoła, żadnego księdza, papieża czy innego duchownego.
>>Nigdy.
>Byliby za to jacyś ich odpowiednicy. A może nie... Niemniej, znów możemy się rozpisywać na ten temat, ale to już historia alternatywna, fantastyka, bajki...

No, o Druidach byśmy pisali, że poświęcili kolejne drzewo. Jak klecha obrazek.
Wierzysz w Druidów?
Ale co racja to racja. zawsze musi być jakiś kapłan...

>>W co byśmy wierzyli, gdyby tak?...
>>Ech... Jak ogromnym pytaniem i polem do popisu wyobraźni byłoby opisanie świata bez klech.
>>Szanowni Państwo, nie ukrywajmy, KAŻDY w coś/kogoś wierzy, bo racjonalnie rzecz ujmując, MUSI.
>>Ponieważ bez wiary życie nie ma sensu, i nawet najtęższe umysły wierzą. Choćby w swoją ideę.
>>Wiesz, to zależy, co rozumiesz, mówiąc "wierzyć". Wierzę w to, że rano wstanie słońce, tak samo wierzę, że w poniedziałek znów będę musiał iść do szkoły. Jednak nie wierzę w żadnego Boga. W pewne idee owszem, nie mogę zaprzeczyć. Znajdą się jednak ludzie, którzy nie wierzą w nic, czyli nihiliści (odeprę ewentualne zarzuty - nihilizm to nie jest żadne wierzenie czy idea, lecz sposób spoglądania na świat).
>Poza tym życie zawsze ma sens, choćby i taki, by zapewnić przetrwanie naszego gatunku. Człowiek nie musi w nic wierzyć, w żadne idee, a i niekoniecznie jest wtedy nihilistą - dla niektórych sensem jest czerpanie z życia przyjemności, a do tego nie potrzeba żadnych wzniosłych(pal to licho, nawet i niewzniosłych) idei. Niektórzy po prostu nie zastanawiają się nad sensem życia i go nie poszukują.
>Nie ukrywajmy, nie każdy w coś/kogoś wierzy, bo racjonalnie rzecz ujmując, wcale nie ma takiej potrzeby.
>PS. Sorry, jeśli się zamotałem, ale cholernie już późno i zmęczenie mi się udziela.

Szlag, i Ty do szkoły idziesz... Olej. Póki masz szansę!
Dobra, żartowałam.

Wierzyć to wierzyć. Słońce wstanie, ponoć ma jeszcze jakiś miliard lat do tego niewstawania, ale z Tobą i pójściem do szkoły to już taka pewna bym nie była. Nawet jak nie wierzysz w żadnego boga pójdź za głosem, bo życie zawsze ma sens.
A nichiliści to takie głupki, co siedzą, patrzą, widzą i cierpią. Jak mają trochę chęci to coś napiszą i tak powstaje na przykład Monty Python.

Bardzo Cię pozdrawiam.

Straszliwie Niewdzięczna Jolunia Kowalska
Autografka (10638 punktów)
Malując dziś usta zaczęłam myśleć.... Hmmmm.... A gdyby tak nigdy nie stało się tak (to podwójne
>zaprzeczenie mnie kiedyś wykończy), że powstało chrześcijaństwo?
>W co byśmy wierzyli? Budda? Bo starszy i kocha roślinki?
>Mahomet? Ten to chyba szybciej. Zdjęcie do prawa jazdy kobiety z całkowicie zakrytą twarzą to
>mistrzostwo.
>Co???! Zakrzyknie ktoś. Nie byłoby Jezusa??!
>No, dokładnie, odpowiedziałabym. Żadnego kościoła, żadnego księdza, papieża czy innego duchownego.
>Nigdy.
>W co byśmy wierzyli, gdyby tak?...
>Ech... Jak ogromnym pytaniem i polem do popisu wyobraźni byłoby opisanie świata bez klech.

W co wierzylibyśmy gdyby nie powstało chrześcijaństwo? Z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że w nic. A raczej, rozpatrując "nas" - nie miałby kto wierzyć. Bo "nas" najprawdopodobniej by nie było. Byliby tylko jacyś "oni", którzy nie zaistnieli, ponieważ pojawiło się chrześcijaństwo.
Marta T. (436 punktów)
>A teraz co do tematu wątku. A gdyby tak?...Malując dziś usta zaczęłam myśleć.... Hmmmm.... A gdyby tak nigdy nie stało się tak (to podwójne zaprzeczenie mnie kiedyś wykończy), że powstało chrześcijaństwo?
>W co byśmy wierzyli?
Gdyby chrześcijaństwo nie położyło na Słowianach swoich macek, istnieje możliwość, że ludzie z tej części Europy dalej wierzyliby w Świętowita i resztę słowiańskich bóstw...
>Ech... Jak ogromnym pytaniem i polem do popisu wyobraźni byłoby opisanie świata bez klech.
Pomarzyć fajna rzecz
>Szanowni Państwo, nie ukrywajmy, KAŻDY w coś/kogoś wierzy, bo racjonalnie rzecz ujmując, MUSI.
Racjonalnie rzecz ujmując, nie musi. Racjonalizm nie idzie w parze z wiarą w nadprzyrodzone bóstwo.
>Ponieważ bez wiary życie nie ma sensu, i nawet najtęższe umysły wierzą.
"Życie bez wiary nie ma sensu" - ech, nader często to czytam i słyszę. Kiedy ludzie pojmą, że do szczęścia i życia wiara ludziom potrzebna nie jest?
16-05-2009 08:47 
 Ocena 5 na 5
Zyga (1539 punktów)
>>Ponieważ bez wiary życie nie ma sensu, i nawet najtęższe umysły wierzą.
>"Życie bez wiary nie ma sensu" - ech, nader często to czytam i słyszę. Kiedy ludzie pojmą, że do szczęścia i życia wiara ludziom potrzebna nie jest?

Całkiem ładnie napisał o tym De Mello
Cytat:
Mówiłem już, ze nie chcemy być szczęśliwi. Pragniemy czegoś innego. Ścisłe rzecz biorąc, nie chcemy być bezwarunkowo szczęśliwi. Gotów jestem być szczęśliwy, jednak pod warunkiem, że będę miał to, tamto i jeszcze coś innego. Ale w gruncie rzeczy to tak samo, jakby powiedzieć do przyjaciela lub Boga, albo do kogokolwiek innego:

- Ty jesteś moim szczęściem. Jeśli nie posiądę ciebie, to nie będę szczęśliwy.


Ludzie nie potrafią żyć i cieszyć się życiem dla samego życia i cieszenia się nim. Oto źródło problemów.
Scorp (5381 punktów)
>Dzień dobry.

Witaj

>A teraz co do tematu wątku. A gdyby tak?...Malując dziś usta zaczęłam myśleć.... Hmmmm.... A gdyby tak nigdy nie stało się tak (to podwójne zaprzeczenie mnie kiedyś wykończy), że powstało chrześcijaństwo?

Gdyby dwa tysiące lat temu nie powstało chrześcijaństwo, to wierzylibyśmy (tzn. ten by wierzył, co by wierzył) w jakąś inną wersję wiary w Boga jedynego, transcendentnego, o maksymalnych parametrach. Może ta wiara powstałaby w kotle Bliskiego Wschodu, może w samej Arabii, ale byłby to bóg 'mono', i 'wszystko', końcowy produkt ewolucji idei Boga. Wszystko na to wskazuje, że rozwój religii szedł w kierunku idei Boga jedynego.

>W co byśmy wierzyli? Budda? Bo starszy i kocha roślinki? Mahomet? Ten to chyba szybciej. Zdjęcie do prawa jazdy kobiety z całkowicie zakrytą twarzą to mistrzostwo.

Myślę, że raczej Mahomet niż Budda, jeżeli bierzemy pod uwagę grunt biblijny, tzn lokalną mitologię, tradycje egipskie i perskie.

>Ech... Jak ogromnym pytaniem i polem do popisu wyobraźni byłoby opisanie świata bez klech.

Nierealne, jak dotychczas.

>Szanowni Państwo, nie ukrywajmy, KAŻDY w coś/kogoś wierzy, bo racjonalnie rzecz ujmując, MUSI.

Tu (i poniżej) nadużywasz chyba wieloznaczności słowa 'wierzy' i 'wiara'.

>Ponieważ bez wiary życie nie ma sensu, i nawet najtęższe umysły wierzą. Choćby w swoję ideę.

Tak naprawdę, to malowanie ust nie ma sensu, natomiast życie bez wiary ma, ja nie zaliczam się do wierzących, mimo że nie mam najtęższego umysłu.
-
16-05-2009 08:49 
 Ocena 1 na 1
Zyga (1539 punktów)
>Tak naprawdę, to malowanie ust nie ma sensu, natomiast życie bez wiary ma, ja nie zaliczam się do wierzących, mimo że nie mam najtęższego umysłu.

Dość ryzykowne. Ktoś może się odgryźć - gdybyś miał, to byś wierzył
16-05-2009 09:27 
 Ocena 2 na 2
lukaszewicz (5674 punktów)

>Tak naprawdę, to malowanie ust nie ma sensu,

A jak inaczej zacząć myśleć?
rudyment
>>Tak naprawdę, to malowanie ust nie ma sensu,
>A jak inaczej zacząć myśleć?

Malowanie ścian jest lepsze. Większa powierzchnia do pokrycia, więc i czasu więcej. Myślenie potrwa dłużej i można dojść do bardziej gruntownych wniosków, zwłaszcza jeśli się przed malowaniem jeszcze zagruntuje.
16-05-2009 11:31
 Ocena 13 na 13
Adamiak (36436 punktów)
>Szanowni Państwo, nie ukrywajmy, KAŻDY w coś/kogoś wierzy, bo racjonalnie rzecz ujmując, MUSI.

   Dosyć częstym błędem(?) w sposobie myślenia ludzi wierzących (choć nie tylko), jest myślenie i życie w kategorii, że coś się "musi".

   Większość moherów wierzy w jakiegoś plebanka, część odważniej, choć nadal z "przymusu" myślących, wierzy w biskupa, papieża, aż dochodzi do jakiegoś Boga, co wcale nie znaczy, że wierzący wiedzą co to/kto to jest - wierzą bo mama z tatą kazali, no i pleban później z ambony, albo wyczytali w bajeczce pt. Biblia, napisaną przez kilku schizofreników wypierających się (na wszelki wypadek?), że to nie oni, tylko jakiś Bóg ich (nomen-omen) zmusił.
   Ci, co napisali Biblię byli po prostu niewolnikami swych chorych umysłów, a ci co wierzą w ich bajki mają niewiele mniej, lecz też niewolniczą chemię mózgów.

   Mało tego, wydaje im się, że jak oni tak muszą, to KAŻDY musi... bo innego sposobu na życie nie znają i nawet nie dopuszczają (ze strachu?) istnienie takowego (nie na darmo to wywrzeszczałaś dużymi literkami), ot, taki niewolniczy sposób myślenia, więc jeśli ktoś im mówi, że jest niewierzący, znaczy kłamie lub jest co najmniej chory, bo nie wie co gada.

   Otóż zapewniam Cię, że ja niczego, prócz myślenia, nie muszę.

   Fajnym, lecz zapomnianym trochę słowem jest "wolnomyśliciel" i najchętniej tak bym się określił, miast popularnego "ateisty", bo jestem owszem, ateistą, lecz bywam w porywach agnostykiem.

>Ponieważ bez wiary życie nie ma sensu...
Szkoda, że nie napisałaś, że to dla Ciebie życie bez wiary nie ma sensu, to jedyne w co mógłbym Ci "uwierzyć".

>...nawet najtęższe umysły wierzą. Choćby w swoję ideę.

   Mylisz, choć może niecelowo(?) wiarę w znaczeniu religijnie emocjonalnym z ufnością we własne doświadczenia, pewnością, że ma się rację, przeświadczeniem, iż wiele lub niewiele się wie, przekonaniem, że grawitacja istnieje, wreszcie zaufaniem we własne przemyślenia, a nie wymysły tak cudzych, jak irracjonalnych zwidów.
29-05-2009 18:16 
 Ocena 2 na 2
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>[...] zaufaniem we własne przemyślenia, [...].

Zaufanie można mieć do kogo/czego, a nie w kogo/co. To tak na marginesie. Poza tym, nieźle: 3=.

fides ex necessitate esse non debet
Adamiak (36436 punktów)
>>[...] zaufaniem we własne przemyślenia, [...].
>Zaufanie można mieć do kogo/czego, a nie w kogo/co.

   Słusznie.

>Poza tym, nieźle: 3=.

   Plus.
   Za refleks oczywiście.
   To tak, na marginesie.
Jankowski agnostyk (405 punktów)

>Szanowni Państwo, nie ukrywajmy, KAŻDY w coś/kogoś wierzy, bo racjonalnie rzecz ujmując, MUSI.
>Ponieważ bez wiary życie nie ma sensu, i nawet najtęższe umysły wierzą. Choćby w swoję ideę.

wiara (Słownik języka polskiego)
1. «określona religia lub wyznanie; też: przekonanie o istnieniu Boga»
2. «przekonanie, że coś jest słuszne, prawdziwe, wartościowe lub że coś się spełni»
3. «przeświadczenie, że istnieją istoty lub zjawiska nadprzyrodzone»
4. pot. «grupa ludzi zżytych ze sobą»
5. daw. «wierność komuś lub czemuś»

Niestety jestem pozbawiony tych punktów (1,2,3,5) i jakoś żyję. Wiem, mogę się mylić,dlatego w życiu nie kieruje się wiarą. Nie jestem wierny swojej idei,ale na tyle poznałem siebie i jestem pewny (chodź mogę się mylić) że racjonalizm jest najlepszym wyborem dla mnie. Kieruje się racjonalizmem, natomiast nie wierzę w racjonalizm, ponieważ wiara jest przekonaniem o słuszności a ja mogę się mylić. Chodź wiem, że wybrałem lepiej od wielu ludzi, moją pewność,podpierają dowody naukowe.
Koraszewski (82900 punktów)
>KAŻDY w coś/kogoś wierzy, bo racjonalnie rzecz ujmująć, MUSI.<
No cóż, brzmi to jak drobne ogłoszenie: Sprzedam Chrystusa, kupię innego bożka, może być używany.
A gdyby tak przyjąć na chwilę założenie, że nie musimy wierzyć w istoty nadprzyrodzone, że wolno nam myśleć; że świat jest poznawalny, a dobro nie wymaga sankcji boskich ani kar piekielnych. Takie "A gdyby" jest ciekawsze od pytania "gdyby babcia miała kółka?". Hipotetyczna zmiana przeszłości jest mało płodna. Zmiana naszych zachowań (i motywujących je założeń) jest możliwa i może mieć interesujące konsekwencje.
Marian (5438 punktów)
>Szanowni Państwo, nie ukrywajmy, KAŻDY w coś/kogoś wierzy, bo racjonalnie rzecz ujmując, MUSI.
   Ja wierzę w siebie Aczkolwiek ciekaw jestem, jakie to racjonalne rozumowanie stoi za twierdzeniem, że „każdy musi”.

>Ponieważ bez wiary życie nie ma sensu, i nawet najtęższe umysły wierzą.
   Jednakowoż jest dla mnie doskonale akceptowalnym fakt, że moje życie inherentnego sensu nie posiada; jakkolwiek posiada oczywiście sens nadany przeze mnie samego.

   Pozdrawiam.
Scorp (5381 punktów)
>   Jednakowoż jest dla mnie doskonale akceptowalnym fakt, że moje życie inherentnego sensu nie posiada; jakkolwiek posiada oczywiście sens nadany przeze mnie samego.

To nie tak. Nie można się zgodzić, że sens można nadać samemu sobie albo własnemu życiu, bo wtedy słowo sens samo straci sens wobec mnogości bezsensownych 'sensów', które każdy może sobie przydzielić. Jeden powie, że jego sensem życia jest jeść, inny powie spać, a inny cokolwiek, i musielibyśmy to wszystko przyjąć za dobrą monetę. Kolejny pytany mógłby odpowiedzieć: sensem mojego życia jest udowadnianie jego bezsensu i nie moglibyśmy temu zaprzeczyć - albo powiedzieć tym momencie dowolną bzdurę i też musielibyśmy w jego 'sens' uwierzyć.

Dlatego - żeby mówić o sensie życia mądrze, powinniśmy uciąć takie pogaduszki i sięgnąć do źródłowego znaczenia słowa sens, czyli popatrzeć na sprawy nieco prostsze niż życie. Sensem istnienia kółka w zegarku jest funkcja jaką pełni - przeniesienie napędu i ten sens jest ustalony przez projektanta, czyli zegarmistrza. Sens kieruje się zawsze - jak w przypadku tego kółka - poza obiekt.

Dokładnie tak samo jest z życiem. Procesy, które powołały nasze życie do istnienia określiły jego sens, który jest funkcją istotną (albo istotową) w naszym działaniu. Te trzy okoliczności: geneza - funkcja - skierowanie. pozwalają odróżnić sens prawdziwy od paplanego.

Teraz niech sobie każdy podstawi pod te 'okoliczności' to, w co wierzy lub rozumie, i wywiedzie swój indywidualnie przyjęty sens. Dla jednych Bóg, dla drugich geny albo co innego.
-
16-05-2009 21:02 
 Ocena 1 na 1
Marian (5438 punktów)

>To nie tak. Nie można się zgodzić, że sens można nadać samemu sobie albo własnemu życiu, bo wtedy słowo sens samo straci sens wobec mnogości bezsensownych 'sensów', które każdy może sobie przydzielić. Jeden powie, że jego sensem życia jest jeść, inny powie spać, a inny cokolwiek, i musielibyśmy to wszystko przyjąć za dobrą monetę. Kolejny pytany mógłby odpowiedzieć: sensem mojego życia jest udowadnianie jego bezsensu i nie moglibyśmy temu zaprzeczyć - albo powiedzieć tym momencie dowolną bzdurę i też musielibyśmy w jego 'sens' uwierzyć.
   Właśnie o to mi chodzi. Sens życia jest dla mnie czymś zupełnie subiektywnym i nie mam z tym problemu. Jeśli ktoś twierdzi, że jego sensem życia jest jedzenie – ok. Mogę się zastanawiać czy ktoś taki straci sens życia, jak się naje, ale nie będę potępiać za nierozsądny sens życia. To nie moja sprawa

>Sensem istnienia kółka w zegarku jest funkcja jaką pełni - przeniesienie napędu i ten sens jest ustalony przez projektanta, czyli zegarmistrza. Sens kieruje się zawsze - jak w przypadku tego kółka - poza obiekt.
   To mnie zainteresowało. Więc co jest funkcją ludzi?
   Można by oczywiście powiedzieć, że człowiek jest fenotypem swoich genów i jego funkcją jest zapewnienie im przetrwania, ale to rodzi problemy. Co z ludźmi bezpłodnymi? Czy sensem ich życia powinno być w takim razie dążenie do sklonowania się?

   Pozdrawiam.
16-05-2009 22:09 
 Ocena 2 na 2
Koraszewski (82900 punktów)
>Można by oczywiście powiedzieć, że człowiek jest fenotypem swoich genów i jego funkcją jest zapewnienie im przetrwania, ale to rodzi problemy. Co z ludźmi bezpłodnymi? Czy sensem ich życia powinno być w takim razie dążenie do sklonowania się?
<
Charakterystyczne pomylenie pojęć. Dzięki nauce wiemy jak wygląda mechanizm dziedziczenia, dowiedzieliśmy się o "samolubnych" genach; bez wątpienia niesłychanie silny instynkt reprodukcyjny wyznacza wiele naszych zachowań, co więcej potomstwo może nadawać sensu naszemu życiu, ale podobnie jest z dążeniem do wiedzy, pasją taką czy inną, dążeniem do bogactwa, szczęścia, czy władzy, czy wreszcie wiarą religijną. Pojęcie sensu życia jest bardzo kiepsko zdefiniowane, czasem pytamy "co nas kręci", co powoduje, że mamy ochotę żyć? Fakt, że jesteśmy przejściowymi wehikułami dla kolekcji genów to jedno, nasza świadomość i zdolność celowej (sensownej) organizacji czasu między narodzinami i śmiercią to zupełnie inna bajka. Pięknie pisze o tym Steven Pinker.
Marian (5438 punktów)

   Czyli rozumiem, że się przynajmniej częściowo zgadzamy. Sensem życia nie musi być koniecznie zapewnienie przetrwania naszym genom, ale może być coś bardziej efemerycznego. Coś, co przynosi korzyść jednostce, ale nie koniecznie służy genom.
   Tak też uważam i dlatego właśnie sądzę, że obiektywny sens, taki który jest właściwy dla każdego, nie istnieje. To indywidualna rzecz dla każdej jednostki. Różne jednostki odnajdują swój sens w różnych rzeczach i może im się nawet ten sens wydawać uniwersalny i oczywisty, ale przy głębszej inspekcji tak być nie musi.

   Pozdrawiam.
Scorp (5381 punktów)
>Sens życia jest dla mnie czymś zupełnie subiektywnym i nie mam z tym problemu.

Jeżeli sens życia wg Ciebie jest czymś 'zupełnie subiektywnym', to... nie ma o czym gadać.

> To nie moja sprawa

Moja też nie, kto chce paplać, niech paple. Sens to, sens tamto. Jeżeli zgoda na taką definicję sensu ma służyć deklaracji Twojej tolerancji, niech Ci będzie.

>   To mnie zainteresowało. Więc co jest funkcją ludzi?

Dużo by o tym, i już wcześniej zacząłem: sens życia nie jest czymś subiektywnym. Uważasz inaczej? Ok! No to sens życia może być wszystkim, czyli niczym.

>   Można by oczywiście powiedzieć, że człowiek jest fenotypem swoich genów i jego funkcją jest zapewnienie im przetrwania, ale to rodzi problemy.

Problemy są po to, żeby je badać... Bez problemu można porównać Warkę z Żywcem.

>Co z ludźmi bezpłodnymi? Czy sensem ich życia powinno być w takim razie dążenie do sklonowania się?

Czy jeżeli w kółku złamie się ząbek, to traci podstawowy sens, bo nie może go realizować?
-
17-05-2009 00:54 
 Ocena 3 na 3
Kowalska (14008 punktów)
Witam,

Na początek wielkie dzięki za to, że bierzecie udział w dyskusji
Dzisiaj się nie malowałam, więc nic mądrego mi do głowy nie przyszło, ale kilka przemyśleń jednak mam, bo na zakupach też wyłączam mózg

Nie zmieniam zdania, że człowiek zawsze w coś wierzy. Wiara we własne umiejętności, to też wiara.
Nie nadużywam tego słowa, właśnie dlatego, że wiara to dla mnie nie tylko wiara w Boga.
Ba! Ja się nawet posunę do tego, że powiem, iż właśnie to słowo odróżnia nas od reszty świata zwierzęcego.
No bo przecież nie wolna wola, prawda?...

Kościół Kat. będzie się jeszcze wiele długich stuleci plenił i szerzył, ale nie ukrywajmy, lata świetności i władzy ma już za sobą. I dobrze. Bo to chyba najbardziej zbrodnicza organizacja jaka istniała na ziemi.
Pewna też jestem, że gdyby nie klechy, zupełnie inaczej wyglądałaby rola kobiety w świecie.
Wiem, to oczywista oczywistość.

Nie wykłócam się już z księżmi. Ani oni mnie, ani ja ich do swoich racji nie przekonam.
Postanowiłam podejść do tego racjonalnie i inną bronią z nimi walczyć.
Dlatego czasem zdarza mi się napisać jakiś malutki skeczyk, ot, dla równowagi psychicznej
======================================================================================
>

Witam państwa....

W dzisiejszym programie "Słowo na ołtarzu" porozmawiamy o tym, czy nasi politycy dostatecznie wierzą.

Zaprosiłam do studia gości ze wszystkich opcji, zarówno z prawej strony sceny politycznej jak i z prawej.

- Panowie, tu zwracam się do biskupa, czy jego ekscelencja wierzy?
- No cóż... To bardzo skomplikowane pytanie....
- Aha... Rozumiem. W takim razie to samo pytanie zadam marszałkowi sejmu.
Panie marszałku, czy będzie pan jutro w klubie? Nie mamy czwartego do debla.
- Wierzę, że uda mi się dotrzeć.
- A więc pan, panie marszałku wierzy.
Ekscelencjo, czy to, że się wierzy, pomaga?
- No cóż.... To bardzo skomplikowane pytanie...
- Aha... Rozumiem.
Proponuję w takim razie, żebyśmy wspólnie obejrzeli sondę, jaką przeprowadziliśmy wśród przechodniów.
Zadaliśmy oczywiście pytanie czy wierzą.

.... Ale w co?......
.... Zabrać wreszcie te renty tym esbekom!....
.... Oczywiście. W tym roku mój syn miał komunię....
.... Nie.
.... Ku...(piiiiiiii).......... Akademika mi nie przyznali sk....(piiiiiiiiiii)..........!!!
.... Pani droga, w moim wieku to się już w nic nie wierzy...
.... No i mi uciekł... A następny za godzinę. Szlag!
.... A pani z TVNu może?...
.... Wierzę. Mamy cudownego proboszcza....
.... A co jest do wygrania?...

- Tak więc wysłuchaliśmy sondy. Może jego ekscelencja się wypowie, co sądzi o tych odpowiedziach naszych ankietowanych.
- No cóż... To bardzo skomplikowane pytanie...
- Aha... Rozumiem. A pan, panie marszałku?
- Wierzę, że nasze społeczeństwo jest mądre.
- No tak.

Szanowni państwo, nasz czas dobiegł końca.

Za tydzień porozmawiamy o czymś innym.
======================================================================================
>

17-05-2009 09:14 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
> Nie zmieniam zdania, że człowiek zawsze w coś wierzy. Wiara we własne umiejętności, to też wiara.
   Wolno Ci tak myśleć.

>Nie nadużywam tego słowa, właśnie dlatego, że wiara to dla mnie nie tylko wiara w Boga.
   Jeśli chcesz wyartykułować za pomocą jednego słowa "wiara" mnogość pojęć oraz synonimów adekwatnych do zmieniającego się kontekstu i nie uważasz tego za nadużycie... więc ja uważam to za siermiężność językową, graniczącą z niechlujstwem, bo termin "manipulacja" wydaje się być na wyrost wobec deklarowanej mizerii intelektu, na co Twoja konstatacja, że nie nadużywasz dlatego, że nadużywasz, jest spektakularnym dowodem.

>Dzisiaj się nie malowałam, więc nic mądrego mi do głowy nie przyszło...
   Zgadzam się.

>...ale kilka przemyśleń jednak mam, bo na zakupach też wyłączam mózg
   Epatujesz przykładami - ja już uwierzyłem Ci na słowo.

>Za tydzień porozmawiamy o czymś innym.
   Jasne.
17-05-2009 19:55 
 Ocena 1 na 1
Kowalska (14008 punktów)
>> Nie zmieniam zdania, że człowiek zawsze w coś wierzy. Wiara we własne umiejętności, to też wiara.
>   Wolno Ci tak myśleć.

Dziękuję uprzejmie. Każdemu też wolno kochać, jak mówią nam słowa piosenki.

>>Nie nadużywam tego słowa, właśnie dlatego, że wiara to dla mnie nie tylko wiara w Boga.
>   Jeśli chcesz wyartykułować za pomocą jednego słowa "wiara" mnogość pojęć oraz synonimów adekwatnych do zmieniającego się kontekstu i nie uważasz tego za nadużycie... więc ja uważam to za siermiężność językową, graniczącą z niechlujstwem, bo termin "manipulacja" wydaje się być na wyrost wobec deklarowanej mizerii intelektu, na co Twoja konstatacja, że nie nadużywasz dlatego, że nadużywasz, jest spektakularnym dowodem.

Uuuuuu...... nie czytamy ze zrozumieniem. Na początek proponuję zauważanie przecinków oraz czytanie na głos, co bardzo ułatwia. Wiele rzeczy. Może Cię na przykład uchronić przed podpisaniem niekorzystnej dla Ciebie umowy w dajmy na to banku.
A tak przy okazji. Ja z kolei za siermiężność językową i, nie boję się tego powiedzieć, także umysłową, uważam celowe pisanie zdań z których nic nie wynika, ale autor ze słownikiem w ręku, naszpikował je, jak mniema, "mądrymi" słowami.
Bo widzisz, jak ja sama o sobie napiszę, że przy malowaniu ust myślę, albo, że na zakupach wyłączam mózg, to to są takie żarty. Ja sobie żartuję z siebie. Rozumiesz? Są tacy ludzie, którzy potrafią się powygłupiać.
Ale nic to. Nie przejmuj się, wolno Ci tak pisać, a mnie przecież myśleć.
A! Bo bym zapomniała! "Spektakularne dowody" mnie rozbroiły. Serio, śmiałam się na głos.

>>Dzisiaj się nie malowałam, więc nic mądrego mi do głowy nie przyszło...
>   Zgadzam się.
>>...ale kilka przemyśleń jednak mam, bo na zakupach też wyłączam mózg
>   Epatujesz przykładami - ja już uwierzyłem Ci na słowo.

No i sam widzisz....

>>Za tydzień porozmawiamy o czymś innym.
>   Jasne.

Fantastyczne!!! Racjonalista bez poczucia humoru, ironii i absurdu... Fantastyczne...

Ale wierzę w Ciebie! Dasz radę. Wiara czyni... itd.

17-05-2009 20:19 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
> >   Jasne.Fantastyczne!!! Racjonalista bez poczucia humoru, ironii i absurdu... Fantastyczne...

   Nieprawdopodobne... wierząca z poczuciem humoru... nie wierzę!

>Ale wierzę w Ciebie!
   Ja Ci nie wierzę - nie masz motywacji.

>Wiara czyni... itd.
>

   Więc uwierz w taki cud, że u mnie nie ma popytu na cuda.
   [bezradny2, choć zadowolony3]

Edycja: żaden przecinek nie zmieni... egzotyki "tamtego" stwierdzenia.
17-05-2009 20:47 
 Ocena 1 na 1
Kowalska (14008 punktów)
>> /b>Fantastyczne!!! Racjonalista bez poczucia humoru, ironii i absurdu... Fantastyczne...
>   Nieprawdopodobne... wierząca z poczuciem humoru... nie wierzę!

Nikt Ci nie każe wierzyć. Ot, racjonalnie do tego podejdź. Masz przecież dowody.

>>Ale wierzę w Ciebie!
>   Ja Ci nie wierzę - nie masz motywacji.

Ale mam motyw

>   Więc uwierz w taki cud, że u mnie nie ma popytu na cuda.
>   [bezradny2, choć zadowolony3]>


Agresja 0

Edycja: żaden przecinek nie zmieni... egzotyki "tamtego" stwierdzenia.

No pewnie, że nie zmieni. Bo to dzieło skończone
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Dzisiaj się nie malowałam, więc nic mądrego mi do głowy nie przyszło
Ha ha - a to dobre! I mądre.

>gdyby nie klechy, zupełnie inaczej wyglądałaby rola kobiety w świecie.
Zapominasz o drobiazgu, o islamie.

>Dlatego czasem zdarza mi się napisać jakiś malutki skeczyk
Wielki plus za ten skecz.
.
17-05-2009 14:14 
 Ocena 1 na 1
Marian (5438 punktów)

   Nie jestem dobry w tego typu dyskusjach... Zbyt często sprowadzają się one ostatecznie do semantyki, rozumienia znaczenia pewnych słów.
   Sensem życia (rzeczownik) jako kolektywu jest oczywiście przetrwanie, reprodukcja, kontynuacja istnienia.
   Sensem życia (czasownik) człowieka, przyczynienie się do kontynuacji istnienia kolektywu być nie musi (według mnie). Jednostka może nie móc jej zapewnić, lub nie chcieć (może np. stwierdzić, że jej geny są szkodliwe i nie powinny przetrwać; rodzaj dobrowolnej eugeniki).

>Dużo by o tym, i już wcześniej zacząłem: sens życia nie jest czymś subiektywnym. Uważasz inaczej? Ok! No to sens życia może być wszystkim, czyli niczym.
   Może przegapiłem coś fundamentalnego. Jeśli sens jest rzeczywiście czymś obiektywnym, to dobrze byłoby go poznać mimo wszystko. Jeśli istnieje, to zapewne każdy świadomie, bądź nie, podąża za tym sensem. To byłoby interesujące.

>Czy jeżeli w kółku złamie się ząbek, to traci podstawowy sens, bo nie może go realizować?
   To by odpowiadało raczej wyłamaniu wszystkich ząbków. Kółko bez ząbka może funkcjonować mniej efektywnie, ale wciąż. I jeśli nie można realizować sensu, to czy to nie jest praktycznie równoznaczne z brakiem sensu dla tej konkretnej jednostki? Jeśli ktoś jest bezpłodny i klonowanie nie jest opcją, to dążenie do reprodukcji wydaje się pozbawione sensu.

   Pozdrawiam.
23-05-2009 13:50 
 Ocena 1 na 1
Scorp (5381 punktów)
>   Nie jestem dobry w tego typu dyskusjach... Zbyt często sprowadzają się one ostatecznie do semantyki, rozumienia znaczenia pewnych słów.

Jeżeli cokolwiek chcesz zrozumieć: znaczenie, działanie, procedurę, zależność, powiązanie, cokolwiek, to MUSISZ rozumieć znaczenie słów. Nie tak zwyczajnie, potocznie, intuicyjnie, albo wręcz po głupiemu, czyli "jak zwał, tak zwał", ale zrozumieć je dobrze. Bez tego możesz kłócić się z kimś w nieskończoność i nie dojdziesz do porozumienia ani do zrozumienia.

>   Może przegapiłem coś fundamentalnego. Jeśli sens jest rzeczywiście czymś obiektywnym, to dobrze byłoby go poznać mimo wszystko.

Mimo co?

> Jeśli istnieje, to zapewne każdy świadomie, bądź nie, podąża za tym sensem.

Niby dlaczego? Wcale nie musi...

>   I jeśli nie można realizować sensu, to czy to nie jest praktycznie równoznaczne z brakiem sensu dla tej konkretnej jednostki?

Między niemożnością realizacji sensu a jego brakiem jest taka różnica, jak między brakiem apetytu a brakiem pożywienia.
-
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
> A gdyby tak nigdy nie stało się tak, że powstało chrześcijaństwo?

Konstantyn miał konkretne cele polityczne, tworząc tę religię w takiej postaci. Wcześniejsze nazwanie "Chrystusem" któregoś z mesjaszy też wydaje się nieuchronne. Wierzyliby ludzie teraz w jakiegoś Szymona Chrystusa i jego Boską Matkę Sarę Niepokalanie Zapłodnioną. Być może zapładniający Bóg wystąpiłby w tradycyjnym przebraniu łabędzia, a nie gołębia, może nawet Szymon Mesjasz nie byłby nazwany "Chrystusem", ale z pewnością mielibyśmy taki sam Kościół Katolicki, a obok Kościół Prawosławny.

doku
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
Wyobrażam sobie, że wierzylibyśmy prawdopodobnie w to co mieliśmy przed chrześcijaństwem, czyli panteon bogów takich jak Perun, Światowid, itp, podobny do indyjskiego panteonu, być może z dorobionym potem monoteizmem (Bóg monoteistyczny źródłem wszystkich bóstw i ludzi, tak jak w Indiach), buddyzm by się jakoś do tego dołożył ale niedawno, judaizm jakoś by wpłynął też i Islam (zbrojnie hehehe).
Niewykluczone, że jakaś filozofia lokalna by powstała w stylu konfucjanizmu, bo nie przeszkadzałaby inkwizycja. Uważam, że byłoby dużo ciekawiej i kolorowo, a oprócz sporów o wyższość jednego boga nad drugim moglibyśmy mieć też poważne próby (niekoniecznie pokojowe) wywyższenia któregoś z bogów na pozycję najwyższego, ewentualnie przechodzilibyśmy też przez próby uczynienia któregoś z nurtów tej religii religią państwową. Jakby to się skończyło to nie mam pojęcia.

Pozdrawiam
Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
finerbijk (17282 punktów)
>wywyższenia któregoś z bogów na pozycję najwyższego, ewentualnie przechodzilibyśmy też przez próby uczynienia któregoś z nurtów tej religii religią państwową.

A Kaczyński byłby Pontifex Maximus
mikurda (228 punktów)
>zaprzeczenie mnie kiedyś wykończy), że powstało chrześcijaństwo?
>W co byśmy wierzyli? Budda? Bo starszy i kocha roślinki?

Sądzę, że gdyby nie chrześcijaństwo, to Europę przejąłby jego największy konkurent - mitraizm.

>W co byśmy wierzyli, gdyby tak?...
>Ech... Jak ogromnym pytaniem i polem do popisu wyobraźni byłoby opisanie świata bez klech.
>Szanowni Państwo, nie ukrywajmy, KAŻDY w coś/kogoś wierzy, bo racjonalnie rzecz ujmując, MUSI.
>Ponieważ bez wiary życie nie ma sensu, i nawet najtęższe umysły wierzą. Choćby w swoję ideę.

wiara wierze nie równa. Większość prosperujących w naszej rzeczywistości osobników wierzy, że świat wraz z zajeściem słońca za horyzont będzie trwał nadal, a nie rozpadnie się na atomy i że zza widnokręgu słońce podniesie się znów. W tym sensie wierzymy wszyscy w coś, a nawet wiele takich cosiów.

"wiarą" często nazywa się ogólnie zaspokajanie potrzeb duchowych. I swego czasu chrześcijaństwo w tej dziedzinie osiągało pewne sukcesy. Bez takiej wiary człowiek może żyć, chociaż wówczas trochę mu pusto.
Koraszewski (82900 punktów)
Wierzę, że Kowalska maluje czasem usta. Oczywiście zdanie "Kowalska czasem maluje usta" to zdanie twierdzące, które jak sądzę powinno być oparte o jakieś doświadczenie, wiedzę bezpośrednią lub pośrednią. Natomiast "wierzę" tu sugeruje domysł, że tak robi, lub brak powodu, aby temu gwałtownie zaprzeczyć. Sądzę, że Kowalska wpuszcza nas w semantyczne maliny, udając tylko iż nie rozróżnia pojęcia "wierzę": jako synonimu sądzę/przypuszczam oraz wierzę, iż istnieje coś czego nikt nie widział. W dzieciństwie usłyszałem dowcip: "wiara góry przenosi, głównie w Chinach, ale tam mają dużo wiary" (ostatnia wiara jest synonimem tłumu).
Bertrand Russell proponował wiarę w cudowny czajniczek do herbaty, krążący w kosmosie i rozdzielający dobro. W moim domu jest taki czajniczek z napisem "Just landed". Oczywiście, że każdy w coś wierzy, dobrze jest najpierw zdefiniować o jakiej wierze mówimy.
17-05-2009 22:40 
 Ocena 1 na 1
Kowalska (14008 punktów)
Poczytałam Wasze wpisy bardzo uważnie i z należytą powagą.
I doszłam do wniosku jak na początku. Że każdy jednak wierzy.
Najbardziej jednak zdziwiło mnie to, że sama zostałam uznana za wierzącą!

Chciałam pozdrowić Koraszewskiego, Adamiakowi powiedzieć, żeby jednak nie tracił wiary, a Osnowie ku pokrzepieniu skeczyk.

A zresztą, wszystkich pozdrawiam!

======================================================================================
>
>
Heloł!!! Heloł!!! Heloł!!!
Witajcie!
W dzisiejszym odcinku naszego teleturnieju "Wiara czyni cuda" zajmiemy się kwestią wiary.
A więc zaczynamy!

Witam serdecznie dwie nasze dzisiejsze uczestniczki, panią Halinę Bąbel ze Szczecina, oraz panią Leokadię Wykwit z Gliwic.
Panie od ponad 25 lat są sąsiadkami i mieszkają w tym samym bloku!
A więc znają się! Więc rywalizacja będzie tym bardziej zaciekła!
Ufffff..... Czeka nas mnóstwo emocji!

- Pani Halino, skąd pani do nas przyjechała?
- A mogę kogoś pozdrowić?
- Ale najpierw proszę nam powiedzieć skąd pani przyjechała.
- Pozdrawiam naszego księdza proboszcza, który tak mnie przygotował.
- A więc z Dąbrowy Górniczej! Cudownie! Pani Leokadio, a pani skąd do nas przyjechała?
- Dlaczego ona pierwsza odpowiadała?
- Pani Leokadio, proszę nam powiedzieć w jakiej miejscowości pani mieszka!
- Nagrywa się już?...
- Cudownie!! Jastarnia to przepiękna miejscowość!
A więc zaczynamy!!!! Pani Leokadio, proszę nałożyć słuchawki. Słyszy mnie pani?
- Nie. Nie słyszę.
- A więc wszystko w porządku. Zadaję pierwsze pytanie.
Pani Halino, przypominam, że pierwsze pytanie jest za 100 złotych.
Proszę nam powiedzieć ile żołądków ma parafia św. Ducha w Gnieźnie?.....
- Ile mam czasu?
- Niestety! To jest błędna odpowiedź!! Pytanie przechodzi na panią Leokadię.
Pani Leokadio, powtarzam pytanie.
W którym roku parafia Zesłania obchodziła 100lecie istnienia? Dla ułatwienia dodam, że powstała w 1888 roku...
No?....... Czekamy na odpowiedź.....
Niestety! Żadna z pań nie odpowiedziała na zadane pytania.
Przechodzimy zatem do rundy drugiej!

Pytanie do pani Haliny.
Komu przysługuje zasiłek pogrzebowy?
- Eeee.... Zmarłemu?....
- Tak!!!! Brawo! Zasiłek przysługuje jego rodzinie!!! Ma pani 500 złotych na koncie!!
Pytanie do pani Leokadii.
Czy choroba zwana potocznie głupotą, jest w dzisiejszych czasach uleczalna?
- Tak.
- Brawo!!!! Wiara czyni cuda!!! Pani Leokadio, ma pani 10000000000 złotych na koncie!

O, słyszę w słuchawce, że nasz czas dobiega końca.

Ale nie martwcie się!

Wiara czyni cuda!!!!
======================================================================================
>
>


Przychylny
>A teraz co do tematu wątku. A gdyby tak?...Malując dziś usta zaczęłam myśleć.... Hmmmm.... A gdyby tak nigdy nie stało się tak (to podwójne zaprzeczenie mnie kiedyś wykończy), że powstało chrześcijaństwo?
To byłoby straszne w moim odczuciu.

>Co???! Zakrzyknie ktoś. Nie byłoby Jezusa??
Za żadne skarby !!

>No, dokładnie, odpowiedziałabym. Żadnego kościoła, żadnego księdza, papieża czy innego duchownego.
>Nigdy.
A co ma piernik do wiatraka ?

>W co byśmy wierzyli, gdyby tak?...
A w co wierzymy skoro tak? Moim zdaniem w sratata, masz inne zdanie?

>Ech... Jak ogromnym pytaniem i polem do popisu wyobraźni byłoby opisanie świata bez klech.
Jezus opisuje taki świat. Jan w Apokalipsie opisuje nawet świat bez świątyń - rozwinięcie myśli chrześcijańskiej walki z bałwochwalstwem.

>Szanowni Państwo, nie ukrywajmy, KAŻDY w coś/kogoś wierzy, bo racjonalnie rzecz ujmując, MUSI.
Bezczelnie przenosisz własną głupotę na osoby bedące uczestnikami forum, nie wstyd Ci? Jeśli nie - postaram się to zmienić.

>Ponieważ bez wiary życie nie ma sensu, i nawet najtęższe umysły wierzą. Choćby w swoję ideę.
Lepszy świat jest poza obszarem zainteresowań racjonalistów ?? Chyba naćpałaś się czegoś przed tym żenującym debiutem na forum ?! Pomaluj usta i nałóż podkład - miasto czeka na Ciebie! Wśród pijanych bywalców knajp znajdziesz właściwych sobie polemistów.

???
18-05-2009 01:06 
 Ocena 1 na 1
Kowalska (14008 punktów)
>Bezczelnie przenosisz własną głupotę na osoby bedące uczestnikami forum, nie wstyd Ci? Jeśli nie - postaram się to zmienić.

A cóż to ma znaczyć??
I tak btw, Ty mnie straszysz?....

>Lepszy świat jest poza obszarem zainteresowań racjonalistów ?? Chyba naćpałaś się czegoś przed tym żenującym debiutem na forum ?! Pomaluj usta i nałóż podkład - miasto czeka na Ciebie! Wśród pijanych bywalców knajp znajdziesz właściwych sobie polemistów.
>???

Nonono, a to ci riposta.
18-05-2009 08:20 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)

>Lepszy świat jest poza obszarem zainteresowań racjonalistów ?? Chyba naćpałaś się czegoś przed tym żenującym debiutem na forum ?! Pomaluj usta i nałóż podkład - miasto czeka na Ciebie! Wśród pijanych bywalców knajp znajdziesz właściwych sobie polemistów.

Przychodzisz tu po to, żeby ludzi obrażać? Zarejestruj się, zaloguj, to pogadamy. A na razie jesteś tylko trollem.
finerbijk (17282 punktów)

E marna prowokacja, nie wierze, ze ludzie mogą być tacy głupi
Patty Matheson (2087 punktów)
>A gdyby tak nigdy nie stało się tak (to podwójne
>zaprzeczenie mnie kiedyś wykończy), że powstało chrześcijaństwo?
>W co byśmy wierzyli?
>[...]
>Ponieważ bez wiary życie nie ma sensu, i nawet najtęższe umysły wierzą. Choćby w swoję ideę.

Sama sobie odpowiedziałaś. Wierzylibyśmy w swoje idee tak jak wierzymy teraz. Większości z nas odpadłaby może wiara w to, że chrześcijaństwo jest niepotrzebne
A co do wierzących obecnie w Jezusa, wierzyliby w stare słowiańskie bóstwa, ewentualnie w coś, co by się zrodziło w międzyczasie i było niemal tak przebojowe jak chrześcijaństwo.


Pozdrawiam
Voodevil (25 punktów)
>W co byśmy wierzyli, gdyby tak?...
>Ech... Jak ogromnym pytaniem i polem do popisu wyobraźni byłoby opisanie świata bez klech.
>Szanowni Państwo, nie ukrywajmy, KAŻDY w coś/kogoś wierzy, bo racjonalnie rzecz ujmując, MUSI.
Zgadzam się. Zastanawia mnie w tym wypadku mechanizm wiary. Myślę że mimo tego iż człowiek stara się zapewnić/udowodnić własną autonomię, kiedy wchodzi na dziedziny życia których sam w pełni nie może wytłumaczyć, szuka przewodnictwa (czy nadprzyrodzonej mocy, czy człowieka). Skąd to wypływa? Może ze strachu, może z braku poczucia własnej wartości, może podświadomie ma wszczepioną lojalność wobec kogoś kto istnieje nad nim mądrzejszy, bardziej utalentowany, albo chociażby pod wpływem presji większości. itd... wiele jest możliwości.
Klechy? Jeśli jest kult to musi być i spryciarz zwany kapłanem. Trudno wyobrazić sobie grupę ludzi oddającą cześć konkretnej idei na własnych, oryginalnych zasadach. W gruncie rzeczy od konkretnej wiary powstawałyby odłamy i zapanowałby chaos. Bez znaczenia: wierzący, czy nie - ludzie potrzebują Guru, na którego nauki będą przekładać swe życie.

>Ponieważ bez wiary życie nie ma sensu, i nawet najtęższe umysły wierzą. Choćby w swoję ideę.

Bardzo mądrze napisane.
___________________________________________________________________________________
Nigdy nie nienawidziłem jedynego prawdziwego Boga, lecz boga ludzi nienawidzę (Brian Warner)
dajmonion (3663 punktów)
>Szanowni Państwo, nie ukrywajmy, KAŻDY w coś/kogoś wierzy, bo racjonalnie rzecz ujmując, MUSI.
>Ponieważ bez wiary życie nie ma sensu, i nawet najtęższe umysły wierzą. Choćby w swoję ideę.

To prawda. Każdy chce być jednak wolny jeśli chodzi o wybór przedmiotu swojej wiary. I niech będzie wolny. Dać ludziom wolność bez lęku o losy świata. Zwłaszcza chrześcijanin nie powinien się lękać ani nawracać na siłę czy przy pomocy subtelnej dialektyki. "Jam zwyciężył świat" (J 16, 29-33) mówi Jezus. Oznacza to, że należy pracować przede wszystkim nad sobą i ufać, że nasz Emanuel działa także poprzez ludzi niewierzących, że wszystko ma sens. Ateiści widocznie też mają swoją role do odegrania.


dajmonion
checkmate (1197 punktów)
Chyba założę wątek "Dlaczego do wszystkiego podchodzimy tak poważnie?"

Jestem przekonany (a więc nie znaczy to, że jestem wierzącym), że gdyby nie było obecnej religii to wierzylibyśmy w Latającego Potwora Spaghetti. Pastafarianizm byłby poznany znacznie wcześniej niż miało to miejsce w rzeczywistości.
Pisanie skeczy byłoby znacznie powszechniejsze niż jest obecnie, ale spróbuję nieco nadrobić.

WIZYTA U DENTYSTY

Z bijącym sercem otworzylem drzwi:
- Dzień dobry !
- Z pewnością nie dla moich pacjentów - odpowiedziała dentystka z uśmiechem.
Poczulem się nieco zbity z tropu, ale postanowiłem grać twardziela.
- Dlaczego? Czyżby nie przynosiła im pani ulgi?
- Im? Tego nie wiem, ale ich portfelom z pewnością.
Pomyślałem, że jej pewność siebie musi mieć odzwierciedlenie w jej umiejętnościach i roześmiałem się nieszczerze.
- Proszę zająć miejsce na wstrząsodencie - rzuciła krótko.
- Znaczy się...eee...a co to jest?
- Wstrząsowe krzesło dentystyczne.
- Wstrząsowe?? A jakie wstrząsy ma pani doktor na myśli?
Spojrzała z jadowitym uśmiechem:
- Wszystkie! Nawet takie, jakich pan sobie nie wyobraża.
Podbudowany wiedzą zbliżyłem sie powoli do wstrząsodenta.
- No, niech siada, boi się? - spytała.
- Nieee, skąd - odpowiedziałem dziarsko, choć byłem bliski ucieczki.
Usadowiłem sie wygodnie i czekałem na dalszy rozwój wypadków. Dentystka usiadła na swoim fotelu i z lubością zaczęła przeglądać wiertła.
- Czy pani doktor posiada sad? - spytałem.
- Tak - odparła zaskoczona - Dlaczego pyta?
- Bo właśnie odniosłem wrażenie, ze jest pani sadystką.
- Rzeczywiście, jestem - tylko jej uszy sprawiły, że nie usmiechnęła sie naokoło glowy.
- Proszę otworzyć szeroko jamę ustną - zakomenderowała.
- A mogę otworzyć pisemną? - spytałem z nadzieją jednocześnie usiłując przypomnieć sobie zajęcia z anatomii.
- Proszę przestać pyskować - odpowiedziała słodko z wiertarką uniesioną nad moja głową.
- Pyskować? Więc pani doktor wychodzi z zalożenia, że posiadam pysk. A gdyby tak pani uważała, że mam mordę, to jak pani by sie wyraziła? Po chwili namysłu odrzekła autorytatywnie:
- Proszę pacjenta, od tego to JA tu jestem - i jej ręka z wiertłem zawisła tuż przy moich ustach.
- Boi sie borowania? - zapytała sprzedając kolejny uśmiech modliszki.
- To zależy, czy borman - a w tym przypadku borwoman - jest profesjonalistą - odpowiedziałem zgodnie z sumieniem.
- Jest, jest - odparła zniecierpliwiona - jak sobie życzy, może poczytać listę ofiar i i ich dobrowolnych datków na rozwój tej placówki.
I teraz nadszedł czas na MÓJ występ. Otworzyłem usta i wyjąłem zarówno górną jak i dolną protezę i z triumfem położyłem na stoliku.
- A co pani doktor chce borować? - spytałem z triumfem sepleniąc.
Wyglądała na zupełnie wstrząśnietą, ale nie zmieszaną.
- Pan pomylił przychodnie, stan pańskiego - że tak powiem - uzębienia wskazuje, że doktor nie jest w stanie pomóc. Musi pan zasięgnać rady profetyka.
- Byłem u kilku, ale żaden z nich nie wspomniał o tej wizycie - pomyślałem, że zemsta jest rozkoszą bogów.
- Może powinienem udać się do protetyka?
- Do protetyka też - odpowiedziała ze złością i zdarła z siebie gumowe rękawiczki.
- A widzi pani doktor? Jednak dzień okazał się całkiem dobry.
- Jeden rodzynek wiosny nie czyni - wróciła do równowagi - następny proszę!

Pozdrowienia dla Kowalskiej.
Kowalska (14008 punktów)
>-........ i zdarła z siebie gumowe rękawiczki.<

Nonono...... Nawet nie będę pytała o rozmiar.

>Pozdrowienia dla Kowalskiej.<

Dziękuję.
checkmate (1197 punktów)
Również pozdrawiam.
Madman (7811 punktów)
>Również pozdrawiam.
Ja też was pozdrawiam.
11-06-2009 16:31 
 Ocena 2 na 2
Madman (7811 punktów)
>[...]odpowiedziała dentystka z uśmiechem.
A mówią, że szewc bez butów chodzi...

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365