Racjonalista - Strona głównaDo treści
Wyzwanie dla ateistów

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
17-03-2009 00:17Paolo Monstro (6146 punktów)Wyzwanie dla ateistów
Ocena 3 na 3
Przeczytałem fora i artykuły w tym portalu. Mam mieszane uczucia. Większość (zwl. komentarzy) brzmi jak nagonka typu "Radio Maryja" - wspólny wróg: Kościół Katolicki i dramatyzowanie zjawiska religijności. Dlatego chcę rzucić wyzwanie: Twierdze, że religia (nie mylić z fanatyzmem) nie jest zła i nie warto walczyć z tym zjawiskiem. Dodatkowo twierdze, że ateizm jest tak samo uprawniony jak każda religia- ani lepszy ani gorszy! Czekam na rozsądne kontr-argumenty.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>Przeczytałem fora i artykuły w tym portalu. Mam mieszane uczucia. Większość (zwl. komentarzy) brzmi
>jak nagonka typu "Radio Maryja" - wspólny wróg: Kościół Katolicki i dramatyzowanie zjawiska
>religijności. Dlatego chcę rzucić wyzwanie: Twierdze, że religia (nie mylić z fanatyzmem) nie
>jest zła i nie warto walczyć z tym zjawiskiem. Dodatkowo twierdze, że ateizm jest tak samo
>uprawniony jak każda religia- ani lepszy ani gorszy!
Czekam na rozsądne kontr-argumenty.
>

Być może nie warto walczyć, ale nie warto na pewno się w nią angażować. Szkoda czasu.

Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
Paolo Monstro (6146 punktów)

>Być może nie warto walczyć, ale nie warto na pewno się w nią angażować. Szkoda czasu.
>Adam
>
Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.


"Nie warto" - to b. personalne odczucie. Możesz równie dobrze powiedzieć, że nie warto zbierać znaczków czy jeździć na snowboardzie. Dla jednego warto dla innego nie. Masz jakieś argumenty?
17-03-2009 03:50 
 Ocena 6 na 6
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>>Być może nie warto walczyć, ale nie warto na pewno się w nią angażować. Szkoda czasu.
>>Adam
>>
Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.

>"Nie warto" - to b. personalne odczucie. Możesz równie dobrze powiedzieć, że nie warto zbierać znaczków czy jeździć na snowboardzie. Dla jednego warto dla innego nie. Masz jakieś argumenty?

A czy ty masz jakieś argumenty, że nie warto walczyć z religią?
Nie podałeś ani jednego.

Pozdrawiam
Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
17-03-2009 08:59 
 Ocena 6 na 6
siarkofrut (2125 punktów)
(zablokowany)
>"Nie warto" - to b. personalne odczucie. Możesz równie dobrze powiedzieć, że nie warto zbierać znaczków czy jeździć na snowboardzie. Dla jednego warto dla innego nie. Masz jakieś argumenty?

Cytat:
Twierdze, że religia (nie mylić z fanatyzmem) nie jest zła i nie warto walczyć z tym zjawiskiem. Dodatkowo twierdze, że ateizm jest tak samo uprawniony jak każda religia- ani lepszy ani gorszy!


fail

"Nigdy się nie spełniamy. Jesteśmy dwiema otchłaniami - studnią wpatrzoną w niebo."
jad11 (18783 punktów)
> Twierdze, że religia (nie mylić z fanatyzmem) nie
>jest zła i nie warto walczyć z tym zjawiskiem. Dodatkowo twierdze, że ateizm jest tak samo
>uprawniony jak każda religia- ani lepszy ani gorszy!


Zależy jakie kryteria przyjmiemy. Pod jakim względem ateizm jest ani lepszy ani gorszy?


"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
17-03-2009 01:03 
 Ocena-1 na 1
Paolo Monstro (6146 punktów)
Zależy jakie kryteria przyjmiemy. Pod jakim względem ateizm jest ani lepszy ani gorszy?
>
"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.


To wymaga długiej wypowiedzi i niekończącej się dyskusji nt dobra i zła. Ja chce podkreślić tylko to, że ateizm krtytykuje religie za to co sam promuje. Np.: nie można udowodnić istnienia boga- ale nie można też udowodnić jego nie istnienia. Na forum widze wypowiedzi świadczące, że wierzący się myla, ale skąd przekonanie, że ateiści się nie mylą? etc, etc ... w koncu okazuje się, że ateista "wierzy", że nie ma boga. Nie wie (bo skąd?), tylko wierzy ... nie przypomina Ci to czegoś?
17-03-2009 01:29 
 Ocena 16 na 16
jad11 (18783 punktów)
>Zależy jakie kryteria przyjmiemy. Pod jakim względem ateizm jest ani lepszy ani gorszy?
>>
"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.

>To wymaga długiej wypowiedzi i niekończącej się dyskusji nt dobra i zła.

Niekoniecznie. Jeśli przyjąć jako kryterium wygodę np. to ateizm jest znacznie lepszy, bo nie trzeba tracić czasu na wizyty w kościele i nie trzeba ograniczać swojego zachowania pod kątem tego, co jest grzechem a co nie.
Jeśli priorytetem jest poczucie bezpieczeństwa to zdecydowanie wygrywa w tym porównaniu religia, bo daje pewność, lub choć nadzieję, że nawet jeśli umrzemy to nie umrzemy. Co więcej nasza egzystencja będzie lepsza od dotychczasowej. Przeważnie.

>Ja chce podkreślić tylko to, że ateizm krytykuje religie za to co sam promuje. Np.: nie można udowodnić istnienia >boga- ale nie można też udowodnić jego nie istnienia.

Większość ateistów zdaje sobie z tego sprawę ale koronnym kontrargumentem dla takiego stwierdzenia jest to, że w ogóle nie można udowodnić nieistnienia czegokolwiek. Idąc dalej tym tokiem rozumowania moglibyśmy wierzyć we wszystko, co tylko przyjdzie nam do głowy i stawiać to na równi z rzeczami, co do których mamy pewność, bądź też wszelkie przesłanki aby twierdzić, że istnieją. Można więc wierzyć w smoki, elfy, gnomy albo w to, że muchy rządzą wszechświatem. W co tylko chcesz.

>Na forum widze wypowiedzi świadczące, że wierzący się >myla, ale skąd przekonanie, że ateiści się nie mylą?

Nie wiem czy któryś ateista jest pewien, że się nie myli. Ja nie jestem ale jeśli się mylę to wynika to z niewiedzy a nie z ignorowania wiedzy. I można wrócić do poprzedniego akapitu.

> etc, etc ... w koncu okazuje się, że ateista "wierzy", że nie ma >boga. Nie wie (bo skąd?), tylko wierzy ... nie przypomina Ci to czegoś?

Można tak pomyśleć. Ale to tak samo jak powiedzieć, że ludzie wierzą, że nie ma smoków, elfów, gnomów a muchy nie rządzą światem. Ja wolę powiedzieć, że to wiem podobnie jak wiem, że nie ma boga.


"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
Paolo Monstro (6146 punktów)
Niekoniecznie. Jeśli przyjąć jako kryterium wygodę np. to ateizm jest znacznie lepszy, bo nie trzeba tracić czasu na wizyty w kościele i nie trzeba ograniczać swojego zachowania pod kątem tego, co jest grzechem a co nie.

Wygode? To znów jest obiektywne- mówisz w swoim imieniu, dla Ciebie niewygodne jest iście do kościoła i robienie tych wszystkich rzeczy. Ale nie podajesz argumentów dlaczego dla wszystkich miałoby to być niewygodne. Ktoś może to po prostu lubić?
17-03-2009 10:24 
 Ocena 6 na 6
jad11 (18783 punktów)
>nie podajesz argumentów dlaczego dla wszystkich miałoby to być niewygodne. Ktoś może to po prostu lubić?

Nie podaję, bo takich nie znajduję. Ktoś może wszystko lubić. Niektórzy czerpią przyjemność z takich rzeczy, które dla innych są wręcz koszmarem. Można więc lubić pranie ręczne, piesze wycieczki czy koszenie trawy sierpem. Jednak wygodniejsze jest najczęściej pranie w automacie, jazda samochodem lub kosiarka spalinowa.

Nie bierz tego do siebie ale dla własnego dobrego samopoczucia sprawdzaj dokładnie, co piszesz.

>Wygode? To znów jest obiektywne- mówisz w swoim imieniu,
W takim razie subiektywne a nie obiektywne.

>dla Ciebie niewygodne jest iście do kościoła...
Pójście. "iście" to

Nie wytykam Ci błędów, żeby postawić Cię w gorszym świetle w tej rozmowie. Ja też jestem poprawiany i przynosi mi to korzyść na dłuższą metę. Tobie chyba też przyniesie.

Pozdrawiam.


"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
17-03-2009 11:19 
 Ocena 1 na 1
Paolo Monstro (6146 punktów)
>>nie podajesz argumentów dlaczego dla wszystkich miałoby to być niewygodne. Ktoś może to po prostu lubić?
>Nie podaję, bo takich nie znajduję. Ktoś może wszystko lubić. Niektórzy czerpią przyjemność z takich rzeczy, które dla innych są wręcz koszmarem. Można więc lubić pranie ręczne, piesze wycieczki czy koszenie trawy sierpem. Jednak wygodniejsze jest najczęściej pranie w automacie, jazda samochodem lub kosiarka spalinowa.
>Nie bierz tego do siebie ale dla własnego dobrego samopoczucia sprawdzaj dokładnie, co piszesz.
>>Wygode? To znów jest obiektywne- mówisz w swoim imieniu,
>W takim razie subiektywne a nie obiektywne.
>>dla Ciebie niewygodne jest iście do kościoła...
>Pójście. "iście" to
>Nie wytykam Ci błędów, żeby postawić Cię w gorszym świetle w tej rozmowie. Ja też jestem poprawiany i przynosi mi to korzyść na dłuższą metę. Tobie chyba też przyniesie.
>Pozdrawiam.
>
"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.


Racja -mialo byc subiektywne- za szybko pisze! Dzieki
17-03-2009 10:35 
 Ocena 13 na 13
Fizyk (17637 punktów)
> Wygode? To znów jest obiektywne- mówisz w swoim imieniu, dla Ciebie niewygodne jest iście do kościoła i robienie tych wszystkich rzeczy. Ale nie podajesz argumentów dlaczego dla wszystkich miałoby to być niewygodne. Ktoś może to po prostu lubić?

Byłem kilka razy w cyrku. Nie powiem, żebym nie lubił. Ale program wciąż się powtarza. Szkoda mi na to teraz czasu.

Byłem kilka razy w kościele...
17-03-2009 09:49 
 Ocena-4 na 4
Paolo Monstro (6146 punktów)
>Większość ateistów zdaje sobie z tego sprawę ale koronnym kontrargumentem dla takiego stwierdzenia jest to, że >w ogóle nie można udowodnić nieistnienia czegokolwiek. Idąc dalej tym tokiem rozumowania moglibyśmy wierzyć >we wszystko, co tylko przyjdzie nam do głowy i stawiać to na równi z rzeczami, co do których mamy pewność, bądź >też wszelkie przesłanki aby twierdzić, że istnieją. Można więc wierzyć w smoki, elfy, gnomy albo w to, że muchy >rządzą wszechświatem. W co tylko chcesz.

Zgadzam się - ale dlatego uważam, że ateizm się niewiele różni od religi. Wiara w boga jest tylko zastąpiona wiarą w jego brak. Śmiejesz się z elfów, smoków, tworów o nieskończonej mocy ... wiele teorii (np w przetwarzaniu informacji) używa jednak takich pojęć żeby coś zamodelować. Wszyscy wiedzą, że to model ale w pewnym momencie w oprogramowaniu masz postacie typu kontroler czy manager, roztrząsacz ruchu - choć ich nie możesz dotknąć. Dlaczego ktos mialby nie określić bogiem wszystkiego tego czego nie da się wytłymaczyć, żeby jakoś móc sobie uporządkować świat?
17-03-2009 10:43 
 Ocena 8 na 8
Fizyk (17637 punktów)
> [...] uważam, że ateizm się niewiele różni od religii. Wiara w boga jest tylko zastąpiona wiarą w jego brak.

Taki pogląd wśród Polaków utwierdziła wieloletnia propaganda kościelna - niestety skutecznie.

Poprawne znaczenie słowa ateista to człowiek niewierzący, ktoś kto świetnie obywa się bez wiary w boga (przedrostek a-). I w takim sensie słowo atheist jest używane w języku angielskim.

Natomiast kościół w takiej postawie obojętności wobec religii widzi zagrożenie dla swoich interesów (i słusznie!) przez co przedstawia ateistów jako ludzi aktywnie walczących z Bogiem. Tacy ludzie też są, owszem, ale jest ich stosunkowo niewiele pośród ateistów i poprawna ich nazwa to antyteiści.
17-03-2009 11:22 
 Ocena-2 na 2
Paolo Monstro (6146 punktów)
>> [...] uważam, że ateizm się niewiele różni od religii. Wiara w boga jest tylko zastąpiona wiarą w jego brak.
>Taki pogląd wśród Polaków utwierdziła wieloletnia propaganda kościelna - niestety skutecznie.
>Poprawne znaczenie słowa ateista to człowiek niewierzący, ktoś kto świetnie obywa się bez wiary w boga (przedrostek a-). I w takim sensie słowo atheist jest używane w języku angielskim.
>Natomiast kościół w takiej postawie obojętności wobec religii widzi zagrożenie dla swoich interesów (i słusznie!) przez co przedstawia ateistów jako ludzi aktywnie walczących z Bogiem. Tacy ludzie też są, owszem, ale jest ich stosunkowo niewiele pośród ateistów i poprawna ich nazwa to antyteiści.

Mówie o "ateizmie" w znaczeniu wierzący, że boga nie ma.
17-03-2009 12:34 
 Ocena 8 na 10
Terebint (Marcin) (795 punktów)

>Mówie o "ateizmie" w znaczeniu wierzący, że boga nie ma.

Chyba swoje własne projekcje przenosisz na ateistów. Skoro Ty wierzysz w Boga, to ateiści muszą wierzyć w Nie-boga. Tak to mniej więcej wygląda z Twojej strony.

Ty wierzysz, że ateiści wierzą w brak Boga, mimo informacji zwrotnych, że tak nie jest. Ja uważam (a nie wierzę!), że Boga nie ma ponieważ na tą wskazują dowody. Gdyby przede mną objawił się Bóg (jakkolwiek to rozumieć), a ja bym dalej twierdził, że Boga nie ma, to wtedy faktycznie można by to nazwać wiarą w nie istnieje Boga, a nie przekonaniem opartym na dedukcji.
Paolo Monstro (6146 punktów)
>>Mówie o "ateizmie" w znaczeniu wierzący, że boga nie ma.
>Chyba swoje własne projekcje przenosisz na ateistów. Skoro Ty wierzysz w Boga, to ateiści muszą wierzyć w Nie-boga. Tak to mniej więcej wygląda z Twojej strony.
>Ty wierzysz, że ateiści wierzą w brak Boga, mimo informacji zwrotnych, że tak nie jest. Ja uważam (a nie wierzę!), że Boga nie ma ponieważ na tą wskazują dowody. Gdyby przede mną objawił się Bóg (jakkolwiek to rozumieć), a ja bym dalej twierdził, że Boga nie ma, to wtedy faktycznie można by to nazwać wiarą w nie istnieje Boga, a nie przekonaniem opartym na dedukcji.
>

Po raz n-ty -prostuje. (Źle sfromułowałem to pytanie) mówie o idei która (może mylnie) utożsamiana jest z ateizmem polegającej na wierze, że boga nie ma
17-03-2009 15:33 
 Ocena 5 na 5
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
>Po raz n-ty -prostuje. (Źle sfromułowałem to pytanie) mówie o idei która (może mylnie) utożsamiana jest z ateizmem polegającej na wierze, że boga nie ma

To może inaczej: Ja twierdzę, że "pastafarianie to osoby, które wierzą w istnienie Latającego Potwora Spaghetti, a teiści to osoby, które wierzą, że FSM nie istnienie". Więc każdy chrześcijanin/żyd/muzułmanin wierzy, że Afrodyta/Horus/Astaroth/Hanuman nie istnieje. I jak, podoba się taka wersja? Teiści to osoby niewierzące, które akceptują tylko jednego z bogów.
17-03-2009 16:08 
 Ocena 2 na 2
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
@Terebint

>(...) Ja uważam (a nie wierzę!), że Boga nie ma ponieważ na tą wskazują dowody. (...)

Zaciekawiłeś mnie ! Jakież to według Ciebie dowody? "Zamieniam się w słuch"!

pozdr.
18-03-2009 01:29 
 Ocena 11 na 11
Madman (7811 punktów)
>Zaciekawiłeś mnie ! Jakież to według Ciebie dowody? "Zamieniam się w słuch"!
Dowodów na nieistnienie Boga nie ma. A teraz ja zamieniam się w słuch - czy wierzysz we wszystko, czego nieistnienia nie da się udowodnić?

Nie można udowodnić nieistnienia następujących "stworów":
Jahweh, Allah, Szatan, Zeus, Hera, Zeus, Atena, Hestia, Posejdon, Demeter, Apollo, Artemida, Afrodyta, Ares, Hermes, Hefajstos, Dionizos, Hades, Eros, Nike, Helios, Iris, Hebe, Selene, Asklepios, Eol, Okeanos, Tyche, Syreny, Pan, Tini, Uni, Menrfa, Jowisz, Junona, Minerwa, Mars, Diana, Merkury, Neptun, Westa, Wulkan, Ceres, Wenus, Baldur, Bragi, Bølværk, Delling, Forseti, Hajmdal, Hermod, Hodur, Hönir, Kvaser, Magni, Modi, Óðr, Odyn, Sommer, Svåsud, Thor, Tyr, Ull, Wali, We, Widar, Wili, Winter, Eir, Jörd, Frigg, Fulla, Gefion, Gersimi, Gna, Hlin, Hnoss, Idun, Lofn, Nanna, Saga, Sif, Sigyn, Snortra, Syn, Var, Vår, Frejr, Freja, Njörðr, Loki, Hel, Mimir, Urdur, Norny, Geri i Freki, Fjalar, Gullinkambi, Heiðrún, Hugin i Munin, Sahrimnir, Sleipnir, Ratatosk, Jormungand, Fenrir, Garm, Hati, Nidhögg, Sköll, Quetzalcoatl, Huitzilopochtli, Tezcatlipoca, Amimitl, Centeotl, Centzon Totochtin, Chalchiuhtlicue, Chalchihuihtotolin, Chalmecatecuhtli, Chantico, Chicomecoatl, Cihuacoatl, Citlalincue, Coatlicue, Coyolxauhqui, Huehuecoyotl, Huehueteotl, Huixtocihuatl, Ilamatecuhtli, Itzpapalotl, Ixcuina, Ixtlilton, Ichcuina, Macuilxochitl, Mayahuel, Metztli, Mictlantecuhtli, Mixcoatl, Nanautzin, Nanahuatzin, Oxomoco, Patecatl, Tacatecutli, Tlaclitonatio, Tecciztecatl, Teoyaomqui, Tepeyollotl, Tlacotzontli, Tlacultetl, Tlahuizcalpantecutli, Tlaloc, Tlaltecuhtli, Tlazolteotl, Totochtin, Toci, Omecihuatl, Ometecuhtli, Ometeotl, Tonacatecuhtli, Tonacacihuatl, Tonatiuh, Eueucoyotl, Uixtochihuatl, Xilonen, Xipe Totec, Xiuhtecuhtli, Xochipilli, Xochiquetzal, Xolotl, Yacatecuhtli, Yohualtecuhtli, Yohaulticetl, Yohualticitl, Yaotl, Chors, Czarnobóg, Dażbóg, Jaryło, Jarowit, Marzanna, Mokosz, Perepłut, Perperuna, Perun, Podaga, Porenut, Porewit, Radogost, Rod, Rugewit, Simargł, Siwa, Strzybóg, Swaróg, Swarożyc, Świętowit, Trojan, Trygław, Weles, Zorza, Czarnogłów, Dzidzileyla, Dziewanna, Jesza, Kupała, Lel i Polel, Łada, Nyja, Pizamar, Pogoda, Pogwizd, Prowe, Żywie, Aken, Aker, Amaunet, Ammit, Amon, Amphiaraos, Anat, Anedżdti, Anti, Anubis, Anuket, Apis, Aton, Attar, Atum, Baal, Ba-Neb-Dżeb, Bastet, Bastriks, Bata, Bes, Betiou, Chenti, Chepri, Chnum, Chonsu, Duamutef, Dżeserhotep, Geb, Hapi, Hathor, Heket, Horus, Huh, Imachuemanch, Imset, Isdes, Izyda, Isis-Sothis, Kebehsenuf, Maat, Min, Montu, Mut, Nechbet, Nefertum, Neftyda, Neith, Nun, Nepri, Nut, Onuris, Ozyrys, Pachet, Ptah, Re, Re-Horachte, Renenutet, Ruti, Satis, Sechmet, Seth, Sobek, Sokar, Szu, Sothis, Tefnut, Tenemu, Tfeni, Toeris, Thot, Tatenen, Unefer, Unud, Upuaut, Wadżet, Aświnowie, Aditjowie, Mahawidjas, Daśawatara, Aditi, Aghoreśa, Agni, Ahi Bundhnja, Ananta, Aranjani, Ardhanari, Ardźuna, Arjaman, Ańdźana, Bagala, Balarama, Bhajrawa, Bhajrawi, Bhudewi, Bhuwaneśwari, Brahma, Brahman, Bryhaspati, Budha, Dakini, Daksza, Dattatreja, Dewi, Dhumawati, Djaus, Durga, Dźagannatha, Ganeśa, Ganga, Garuda, Hanuman, Hari, Harihara, Indra, Iśana, Jama, Kali, Kalkin, Kama, Karttikeja, Katalamma, Khandoba, Krawjad, Kryszna, Kubera, Kumari, Kurma, Lakini, Lakszman, Lakszmi, Lalita, Mahadewa, Maheśwara, Mariamman, Matangi, Matsja, Mitra, Namagiri, Narasinha, Nataradża, Nirryti, Panća Tattwa, Paraśurama, Pardźanja, Parwati, Pradźapati, Prythiwi, Puszan, Radha, Rahu, Rama, Ratri, Rudra, Rukmini, Sampati, Saraswati, Sawitar, Sawitri, Sita, Soma, Subhadra, Surja, Szodaśi, Taledźu, Tara, Tridewi, Uma, Uszas, Waju, Wamana, Waraha, Waruna, Wetala, Wisznu, Withoba, Wiwaszwant, Wrytra, Ćamunda, Ćandra, Ćhinnamasta, Śakti, Śani, Śesza, Śiwa, Śukra, Akadi, Bane, Chauntea, Cyric, Grumbar, Istishia, Kelemvor, Kossuth, Lathander, Mystra, Oghma, Shar, Silvanus, Sune, Talos, Tempus, Tyr, Ubtao, Beshaba, Gond, Helm, Ilmater, Mielikki, Selune, Tymora, Umberlee, Auril, Azuth, Deneir, Eldath, Lliira, Loviatar, Malar, Maska, Milil, Shaundakul, Talona, Tiamat, Torm, Uthgar, Waukeen, Garagos, Gargauth, Gwaeron, Hoar, Jergal, Lurue, Nobanion, Savras, Sharess, Shiallia, Siamorphe, Ulutiu, Valkur, Velsharoon, Anhur, Geb, Hathor, Aerdrie Faenya, Angharradh, Corellon Larethian, Erevan Ilesere, Fenmarel Mestarine, Hanali Celanil, Lebelas Enoreth, Rillifane Rallathil, Sashelas, Sehanine, Shevarash, Solonor Thelandira, Abbathor, Berronar, Clangeddin, Duerra, Dugmaren, Dumathoin, Gorm Gulthyn, Haela, Laduguer, Marthammor Duin, Moradin, Sharindlar, Thard Harr, Vergadain, Arvoreen, Brandobaris, Cyrrollalee, Sheela Peryroyl, Urogalan, Yondalla, Baervan, Baravar, Callarduran, Flandal, Gaerdal, Garl, Segojan, Urdlen, Bahgtru, Gruumsh, Ilneval, Luthic, Shargaas, Yurtrus, Eilistraee, Ghaunadaur, Kiaransalee, Lolth, Selvatarm, Vhaeraun, Asgorath, Astilabor, Bahamut, Garyx, Hlal, Kereska, Lendys, Tamara, Task, Xymor, Zorquan,
i wiele, wiele innych.

Czy te wszystkie bóstwa istnieją, skoro nie ma dowodów na ich nieistnienie?
18-03-2009 23:59 
 Ocena 1 na 1
Paolo Monstro (6146 punktów)

>Nie można udowodnić nieistnienia następujących "stworów":
>...
>Czy te wszystkie bóstwa istnieją, skoro nie ma dowodów na ich nieistnienie?

Tego po prostu nie wiadomo (w wielu przypadkach). Najprawdopodobniej nie istnieja jesli to Cie pocieszy?
19-03-2009 01:21 
 Ocena 1 na 1
Madman (7811 punktów)
>Tego po prostu nie wiadomo (w wielu przypadkach). Najprawdopodobniej nie istnieja jesli to Cie pocieszy?
Nie. Żadna z wymienionych wyżej postaci nie istnieje, dopóki jej istnienie nie zostanie udowodnione. Nie odwrotnie.
19-03-2009 10:05 
 Ocena 1 na 1
jad11 (18783 punktów)

>Nie. Żadna z wymienionych wyżej postaci nie istnieje, dopóki jej istnienie nie zostanie udowodnione.

Z tym bym się sprzeczał. Zgadzam się, że nie powinno się ich traktować jak istniejące ale nie można wykluczyć, że istnieją.

Podobnie jak nowo odkryta odmiana jakiegoś sympatycznego futerkowca
Istniała przecież jeszcze zanim ktoś ją odkrył-udowodnił jej istnienie.


"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
Madman (7811 punktów)
>Z tym bym się sprzeczał. Zgadzam się, że nie powinno się ich traktować jak istniejące ale nie można wykluczyć, że istnieją.
Ostatnie kilkadziesiąt postaci z mojej listy to bogowie ze świata Dungeons and Dragons. Czy ich ewentualne istnienie także należy brać pod uwagę?
>Podobnie jak nowo odkryta odmiana jakiegoś sympatycznego futerkowca
Z sympatycznym futerkowcem jest tak, że najpierw ktoś go odkrywa, dopiero potem się nadaje mu nazwę i opisuje w katalogach. No chyba, że mówimy o Bestiariuszu. Tam się przyjmuje za pewnik istnienie różnych dziwnych stworów, bo przecież nikt nie udowodnił, że np. jednorożce nie istnieją. Ani Bestiariusz nie jest dowodem na istnienie pegazów, ani Biblia nie jest dowodem na istnienie Boga.
>Istniała przecież jeszcze zanim ktoś ją odkrył-udowodnił jej istnienie.
Jeśli ktoś dziś udowodni istnienie Boga, to przyznam, że istniał także wczoraj. Na chwilę obecną natomiast - nie istnieje.
20-03-2009 07:45 
 Ocena 2 na 2
jad11 (18783 punktów)

>Ostatnie kilkadziesiąt postaci z mojej listy to bogowie ze świata Dungeons and Dragons. Czy ich ewentualne istnienie także należy brać pod uwagę?

Raczej nie.

>Z sympatycznym futerkowcem jest tak, że najpierw ktoś go odkrywa, dopiero potem się nadaje mu nazwę i opisuje w katalogach.

Pewnie. Ale zaistniał mając nasze katalogi i nazwy w głębokim, futerkowym poważaniu. Katalogi dostosowuje się do faktów a nie odwrotnie.

>Jeśli ktoś dziś udowodni istnienie Boga, to przyznam, że istniał także wczoraj. Na chwilę obecną natomiast - nie istnieje.

To bardzo rozsądne uproszczenie na potrzeby własnego rozumienia świata. Też je stosuję.


"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
20-03-2009 21:54 
 Ocena 1 na 1
Madman (7811 punktów)
>>Czy ich ewentualne istnienie także należy brać pod uwagę?
>Raczej nie.
A niby dlaczego nie? Czym się różni np Jahweh od Abbathora, że liczyć się powinienem tylko z istnieniem tego pierwszego?
>To bardzo rozsądne uproszczenie na potrzeby własnego rozumienia świata. Też je stosuję.
Uproszczenie? To się nazywa filtr poznawczy. Nie moglibyśmy funkcjonować normalnie, zakładając istnienie nieskończonej liczby bóstw. Bałbym się z domu wyjść...
jad11 (18783 punktów)
>>>Czy ich ewentualne istnienie także należy brać pod uwagę?
>>Raczej nie.
>A niby dlaczego nie? Czym się różni np Jahweh od Abbathora, że liczyć się powinienem tylko z istnieniem tego pierwszego?

Istnienia ich wszystkich nie można brać pod uwagę ani zupełnie wykluczać.

>Nie moglibyśmy funkcjonować normalnie, zakładając istnienie nieskończonej liczby bóstw. Bałbym się z domu wyjść...

Myślisz, że w domu Cię nie dopadną? Niektórzy są wszędzie. Wszędzie!!.

Pozdrawiam sugerując zakończenie tej mało produktywnej wymiany zdań.


"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
01-04-2009 23:59 
 Ocena 2 na 2
Elka (7473 punktów)
>Myślisz, że w domu Cię nie dopadną? Niektórzy są wszędzie. Wszędzie!!.
>Pozdrawiam sugerując zakończenie tej mało produktywnej wymiany zdań.

No właśnie, pamiętajmy o Anoi, Bogini Rzeczy, Które Utykają w Szufladach ...


and that's it.
meretseger (61860 punktów)
>>Zaciekawiłeś mnie ! Jakież to według Ciebie dowody? "Zamieniam się w słuch"!
>Dowodów na nieistnienie Boga nie ma. A teraz ja zamieniam się w słuch - czy wierzysz we wszystko, czego nieistnienia nie da się udowodnić?
>Nie można udowodnić nieistnienia następujących "stworów":
>... Aken, Aker, Amaunet, Ammit, Amon, Amphiaraos, Anat, Anedżdti, Anti, Anubis, Anuket, Apis, Aton, Attar, Atum, Baal, Ba-Neb-Dżeb, Bastet, Bastriks, Bata, Bes, Betiou, Chenti, Chepri, Chnum, Chonsu, Duamutef, Dżeserhotep, Geb, Hapi, Hathor, Heket, Horus, Huh, Imachuemanch, Imset, Isdes, Izyda, Isis-Sothis, Kebehsenuf, Maat, Min, Montu, Mut, Nechbet, Nefertum, Neftyda, Neith, Nun, Nepri, Nut, Onuris, Ozyrys, Pachet, Ptah, Re, Re-Horachte, Renenutet, Ruti, Satis, Sechmet, Seth, Sobek, Sokar, Szu, Sothis, Tefnut, Tenemu, Tfeni, Toeris, Thot, Tatenen, Unefer, Unud, Upuaut, Wadżet...
>Czy te wszystkie bóstwa istnieją, skoro nie ma dowodów na ich nieistnienie?

Wśród tych bóstw nie wymieniłeś Meretseger. Czuję się tym w pełni usatysfakcjonowana
17-03-2009 10:52 
 Ocena 7 na 9
jad11 (18783 punktów)

>Zgadzam się - ale dlatego uważam, że ateizm się niewiele różni od religi. Wiara w boga jest tylko zastąpiona wiarą w jego brak.

To nie tak. Niewiara w boga nie jest substytutem tej wiary a jej zdecydowanym zaprzeczeniem. Wróćmy do tamtego akapitu. Mogę postawić Cię na równi ze wszystkimi wierzącymi w smoki, elfy itd. bo wiarę w ich istnienie zastępujesz wiarą w ich nieistnienie?

>Śmiejesz się z elfów, smoków, tworów o nieskończonej mocy

Nie śmieję się. Nawet je lubię w niektórych powieściach fantasy. Nie uznaję ich jednak za prawdziwe. Mógłbym je uznać gdyby można było w jakiś sposób udowodnić ich istnienie.

> Dlaczego ktos mialby nie określić bogiem wszystkiego tego czego nie da się wytłymaczyć, żeby jakoś móc sobie uporządkować świat?

Zakładanie, że czegoś nie da się wytłumaczyć i zastępowanie to bogiem można porównać do równania matematycznego, którego nie umiesz rozwiązać. Te cyfry, których nie umiesz odnaleźć oznaczasz jako X. Pod X kryje się jednak konkretna liczba, tyle że nieznana. Można kombinować na tysiąc sposobów to rozwikłać albo uznać, że bóg wie jaka liczba się kryje. To drugie rozwiązanie jest o wiele wygodniejsze ale do niczego nie prowadzi.
Wszystko da się wytłumaczyć (nawet boga, jeśli istnieje). Po prostu nie wszystko potrafimy.

"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
Paolo Monstro (6146 punktów)
>>Zgadzam się - ale dlatego uważam, że ateizm się niewiele różni od religi. Wiara w boga jest tylko zastąpiona wiarą w jego brak.
>To nie tak. Niewiara w boga nie jest substytutem tej wiary a jej zdecydowanym zaprzeczeniem. Wróćmy do tamtego akapitu. Mogę postawić Cię na równi ze wszystkimi wierzącymi w smoki, elfy itd. bo wiarę w ich istnienie zastępujesz wiarą w ich nieistnienie?
>>Śmiejesz się z elfów, smoków, tworów o nieskończonej mocy
>Nie śmieję się. Nawet je lubię w niektórych powieściach fantasy. Nie uznaję ich jednak za prawdziwe. Mógłbym je uznać gdyby można było w jakiś sposób udowodnić ich istnienie.
>> Dlaczego ktos mialby nie określić bogiem wszystkiego tego czego nie da się wytłymaczyć, żeby jakoś móc sobie uporządkować świat?
>Zakładanie, że czegoś nie da się wytłumaczyć i zastępowanie to bogiem można porównać do równania matematycznego, którego nie umiesz rozwiązać. Te cyfry, których nie umiesz odnaleźć oznaczasz jako X. Pod X kryje się jednak konkretna liczba, tyle że nieznana. Można kombinować na tysiąc sposobów to rozwikłać albo uznać, że bóg wie jaka liczba się kryje. To drugie rozwiązanie jest o wiele wygodniejsze ale do niczego nie prowadzi.
>Wszystko da się wytłumaczyć (nawet boga, jeśli istnieje). Po prostu nie wszystko potrafimy.
>
"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.


Mysle, ze porowanie jest błędne. Równanie matematyczne to zdanie w pewnej teorii. Rozumiesz znaczenie słow "=" , "-" etc ... ale to jest tylko uzgodnione. Te słowa oznaczaja relacje w algebrze i to jest tylko uzgodnienie w matematyce. Co byś powiedział gdyby przedefiniować znaczenia tych słów? Model z bogiem to inna teoria - rzadza ja inne prawa, wystepuja inne zdania. Nie opiera sie moze na logice - ale co z tego?Model z bogiem to nie jest teoria naukowa w znaczeniu matematycznym (zbior aksjomatow i wyprowadzalnych twierdzen) ale kto powiedzial, ze teoria naukowa to jedyne narzedzie poznania swiata? Sprobuj zapomniec o logice, i o tym, ze wszystko musi byc logiczne, wtedy teoria z bogiem wyda Ci sie ... logiczna

Co więcej nie wszystkie równania mają rozwiązania. Zobacz sobie równania różniczkowe, uwikłane etc ... Nie można dokładnie obliczyć nawet podstawowych rzeczy (można uzyskać dowolne przybliżenie często)
Matematyka, logika, fizyka nie wyjaśnia świata całkowicie. Wiekszość modeli ma wady, które się akceptuje, bo nie ma niczego lepszego. Model z bogiem moze być w pewnych zastosowaniach dobry.
Pomysl o takim przykladzie: np. do projektowania układów scalonych przyjmuje się model geometrii gdzie dwie proste równoległe mogą się przeciąć. Wydaje się Ci to idiotyczne może -ale to tylko uzgodnienie - co oznacza równoległość, co prosta , co punkt etc ... w "świecie" układów scalonych taki model sprawdza się lepiej - więc jest używany ... i czy to jest "złe"?
17-03-2009 13:42 
 Ocena 6 na 6
jad11 (18783 punktów)

>Mysle, ze porowanie jest błędne.

Masz rację. Porównanie, jak to porównania jest niedoskonałe i chyba tym razem było zupełnie niepotrzebna. Tylko skomplikowało sprawę.

>... ale kto powiedzial, ze teoria naukowa to jedyne narzedzie poznania swiata? Sprobuj zapomniec o logice, i o tym, ze wszystko musi byc logiczne, wtedy teoria z bogiem wyda Ci sie ... logiczna

Jakoś tego nie potrafię. Zdaje mi się, że jednak wszystko musi być logiczne i jeśli coś wydaje mi się nielogiczne a jednak się sprawdza to tylko dlatego, że mój mózg za tym nie nadąża. Brakuje mi wszystkich danych albo po prostu nie rozumiem z racji ograniczonej inteligencji.
Jeśli zapomnę o logice to próby zrozumienia czegokolwiek skończą się porażką. Zrozumienie i logika zwyczajnie się uzupełniają i nie mogą funkcjonować bez siebie. Zaryzykuję takie stwierdzenie.
Gdybyśmy ciągle rozumowali metodą "a może" bez sprawdzania różnych możliwości to byśmy się nie ruszyli z miejsca ani trochę.

Spróbujmy. A może to muchy nas stworzyły. I chcą od nas "a może" czegokolwiek "a może" niczego. "A może" spadliśmy z nieba "a może" tam wrócimy. I tak bez końca. Gdzie się nie ruszysz to ślepy zaułek

>Matematyka, logika, fizyka nie wyjaśnia świata całkowicie.

Póki co, nic go nie wyjaśnia całkowicie. Ale każda z tych dziedzin po trochę. Każda lepiej niż "a może".

> Wiekszość modeli ma wady, które się akceptuje, bo nie ma niczego lepszego. Model z bogiem moze być w pewnych zastosowaniach dobry.

Model z muchami też.

>Pomysl o takim przykladzie: np. do projektowania układów scalonych przyjmuje się model geometrii gdzie dwie proste równoległe mogą się przeciąć. Wydaje się Ci to idiotyczne może -ale to tylko uzgodnienie - co oznacza równoległość, co prosta , co punkt etc ... w "świecie" układów scalonych taki model sprawdza się lepiej - więc jest używany ... i czy to jest "złe"?

Skoro się sprawdza to widocznie złe nie jest.
Tutaj można trochę o tym poczytać: www.wiw.pl/matematyka/diamenty/diamenty_15_04.asp
Jeśli ktoś ma jakieś lepsze źródło dot. tych prostych równoległych to proszę się podzielić. Będę wdzięczny.
Pozdrawiam.

"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
Paolo Monstro (6146 punktów)
>>Mysle, ze porowanie jest błędne.
>Masz rację. Porównanie, jak to porównania jest niedoskonałe i chyba tym razem było zupełnie niepotrzebna. Tylko skomplikowało sprawę.
>>... ale kto powiedzial, ze teoria naukowa to jedyne narzedzie poznania swiata? Sprobuj zapomniec o logice, i o tym, ze wszystko musi byc logiczne, wtedy teoria z bogiem wyda Ci sie ... logiczna
>Jakoś tego nie potrafię. Zdaje mi się, że jednak wszystko musi być logiczne i jeśli coś wydaje mi się nielogiczne a jednak się sprawdza to tylko dlatego, że mój mózg za tym nie nadąża. Brakuje mi wszystkich danych albo po prostu nie rozumiem z racji ograniczonej inteligencji.
>Jeśli zapomnę o logice to próby zrozumienia czegokolwiek skończą się porażką. Zrozumienie i logika zwyczajnie się uzupełniają i nie mogą funkcjonować bez siebie. Zaryzykuję takie stwierdzenie.

Własnie - od dziecka jesteśmy wychowywani w kulturze logicznego myslenia. Ale pamietaj, ze to tylko pewna umowa. To nie jest "właściwość" swiata, ze jest logiczny - jak sie przyjrzysz fizyce to tam jest pełno paradoksów i nieintuicyjnych dla człowieka spraw: Zaczynając od światła , poprzez mase (np masa fotonu) etc , etc ...
Chodzi głownie o to, że nie ma sensu atakowac innych, tylko z tego powodu, że maja inny sposób rozumowania (np. nielogiczny) jesli dobrze im z religia - good for them!

O Twojej wysokiej inteligencji świadczy fakt, że uznajesz możliwość jej ograniczenia Tylko idiota mysli, ze wie wszystko.

Jeśli chodzi o geometrie to po prostu poczytaj o przestrzeni łapuczewskiego (o ile pamietam tak się nazywa). Sprawa krązy wokół usuwania jednego z aksjomatów geometri euklidesa (przez wiele lat myslano, że jeden z nich jest zbedny) jest wiele materiałow w inecie mysle.
17-03-2009 18:11 
 Ocena 2 na 2
jad11 (18783 punktów)

>To nie jest "właściwość" swiata, ze jest logiczny - jak sie przyjrzysz fizyce to tam jest pełno paradoksów i nieintuicyjnych dla człowieka spraw: Zaczynając od światła , poprzez mase (np masa fotonu) etc , etc ...

Obstaję przy swoim. Według mnie, świat jest logiczny tylko nie wszystko jeszcze rozumiemy. Intuicja bywa zawodna i świat czasem ją zaskakuje. Wniosek z tego dla mnie jest taki, że intuicja jest niedoskonała a nie świat nielogiczny.

>Chodzi głownie o to, że nie ma sensu atakowac innych, tylko z tego powodu, że maja inny sposób rozumowania (np. nielogiczny) jesli dobrze im z religia - good for them!

Trudno mi to rozstrzygnąć.

>O Twojej wysokiej inteligencji świadczy fakt, że uznajesz możliwość jej ograniczenia Tylko idiota mysli, ze wie wszystko.

Dziękuję. Ja również mam o Tobie jak najlepsze zdanie.

To już drugi raz dzisiaj, gdy ktoś tutaj chwali moją inteligencję- niezaprzeczalny dowód, że Belvedere ma rację- poziom tego forum spada.

Pozdrawiam.

"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
17-03-2009 18:43 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>To już drugi raz dzisiaj, gdy ktoś tutaj chwali moją inteligencję- niezaprzeczalny dowód, że Belvedere ma rację- poziom tego forum spada.



Mnie dzisiaj też tak pokarali, znaczy - z nami nie jest mądrzej tylko weselej...
Paolo Monstro (6146 punktów)

>Obstaję przy swoim. Według mnie, świat jest logiczny tylko nie wszystko jeszcze rozumiemy. Intuicja bywa zawodna i świat czasem ją zaskakuje. Wniosek z tego dla mnie jest taki, że intuicja jest niedoskonała a nie świat nielogiczny.

Heh, logika to pare aksjomatow i relacji opisanych tabelami prawdy. To jest pomysł, narzędzie ,model. To nie jest opis świata. Świat sobie istnieje i ignoruje pomysły ludzkie. Ludzie mają problem ze zrozumieniem świata, więc sobie wymyślają teorie, żeby jakoś się komunikować i spróbować świat zrozumieć. Logika niestety nie sprawdza się wszedzie. Spróbuj odpowiedzieć na takie pytanie:

W pewnym miescie jest fryzjer, który goli wszystkich tych , którzy się sami nie golą. Czy fryzjer goli sam siebie?

Co zrobisz z logiką tutaj?
17-03-2009 21:41 
 Ocena 1 na 1
jad11 (18783 punktów)

>W pewnym miescie jest fryzjer, który goli wszystkich tych , którzy się sami nie golą. Czy fryzjer goli sam siebie?Co zrobisz z logiką tutaj?

Nie wydaje mi się to jakiś wielki dylemat. To jest po prostu niemożliwe. Podobnie jak Bóg, który może wszystko.

"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
Paolo Monstro (6146 punktów)
>>W pewnym miescie jest fryzjer, który goli wszystkich tych , którzy się sami nie golą. Czy fryzjer goli sam siebie?Co zrobisz z logiką tutaj?
>Nie wydaje mi się to jakiś wielki dylemat. To jest po prostu niemożliwe. Podobnie jak Bóg, który może wszystko.
>
"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.


To jest dylemat, który wielu matematykom zajął trochę czasu. To jest przykład zdania które nie jest ani prawda ani fałszem w znaczeniu logiki. Ale nie ma w niej innej możliwości ...
Mysle, że warto czasem nabrać pokory i mieć świadomość niedoskonałości. Odpowiedziałeś, ze problem jest banalny choć dotykali go najwięksi matematycy i dla nich nie był banalny. Racjonalista myśle, ma otwarty umysł, nie udowadnia za wszelką cene tego w co wierzy czy co sądzi. Robi eksperymenty i próbuje zrozumieć. Nawet ojcowie logiki zakładali, że mogą z nią być problemy (np poprzez takie paradoksy). Otwarty umysł zakłada, że bog moze istnieć, to możliwe, choc mało prawdopodobne. Wiec nie krytykuje innych, że są religijni, skoro sam ma wątpliwości.
18-03-2009 08:55 
 Ocena 3 na 3
jad11 (18783 punktów)

>To jest dylemat, który wielu matematykom zajął trochę czasu. To jest przykład zdania które nie jest ani prawda ani fałszem w znaczeniu logiki. Ale nie ma w niej innej możliwości ...

Ostatnio gdy sprzeczałem się z matematykami o matematykę to wyszedłem na idiotę. Takie doświadczenie uczy pokory. To zdanie, które podałeś jako przykład niedoskonałości logiki widziałem gdzieś całkiem niedawno na tym forum ale jakoś tak wyszło, że nie czytałem o co chodzi. Mimo nauczki, jaką dostałem, posprzeczam się z Tobą

To zdanie jest fałszem w każdym znaczeniu. Niemożliwe aby fryzjer się golił i nie golił jednocześnie. Zdanie tylko z pozoru wydaje się więc prawdziwe. Ma prawidłową konstrukcję i tyle jego zalet.

>Mysle, że warto czasem nabrać pokory i mieć świadomość niedoskonałości. Odpowiedziałeś, ze problem jest banalny choć dotykali go najwięksi matematycy i dla nich nie był banalny.

Może więc nie widzę gdzie tkwi ten problem i dlatego go nie rozumiem.

>Racjonalista myśle, ma otwarty umysł, nie udowadnia za wszelką cene tego w co wierzy czy co sądzi.

Dopóki ktoś mnie nie przekona a ja sam nie widzę ubytków w swoim rozumowaniu to będę to udowadniał, nie za wszelką cenę, przyznaję.

> Otwarty umysł zakłada, że bog moze istnieć, to możliwe, choc mało prawdopodobne. Wiec nie krytykuje innych, że są religijni, skoro sam ma wątpliwości.

Otwarty umysł zakłada, że może istnieć bóg i wszystko inne, choć to mało prawdopodobne. Również smoki, elfy itd. więc nie krytykuje innych, że w to wierzą, skoro sam ma wątpliwości.


"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
18-03-2009 13:54 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>To jest przykład zdania które nie jest ani prawda ani fałszem w znaczeniu logiki.
To jest zdanie? Chyba zadanie.
.
placownik (17853 punktów)

>>W pewnym miescie jest fryzjer, który goli wszystkich tych , którzy się sami nie golą. Czy fryzjer goli sam siebie?

>To jest dylemat, który wielu matematykom zajął trochę czasu.

   Kiepskim matematykom. Ci lepsi głowili się nad pozornie podobnym, ale przecież zupełnie innym "dylematem".

    W pewnym mieście jest fryzjer, który goli tylko wszystkich tych, którzy się sami nie golą. Czy fryzjer goli sam siebie?

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Paolo Monstro (6146 punktów)
>>>W pewnym miescie jest fryzjer, który goli wszystkich tych , którzy się sami nie golą. Czy fryzjer goli sam siebie?
>>To jest dylemat, który wielu matematykom zajął trochę czasu.
>   Kiepskim matematykom. Ci lepsi głowili się nad pozornie podobnym, ale przecież zupełnie innym "dylematem".
>    W pewnym mieście jest fryzjer, który goli tylko wszystkich tych, którzy się sami nie golą. Czy fryzjer goli sam siebie?   Pozdrawiam
>
Niech strój słów podkreśla urodę myśli

OK, slowo "tylko" precyzuje sprawe.Podalem linka do ciekawego tekstu- jesli ktos chial to mogl sprawdzic, moim celem nie bylo zagmatwanie znaczenia. Jednak i Ty sie mylisz bo to zdanie nie brzmialo tak piszesz - bylo napisane w innym jezyku. Mysle, ze chodzi o sedno - ograniczenia logiki. Mozesz rozwadniac dyskusje, ze gdzies nie wpisalem jakiegos slowa. Ale to nie jest dyskusja na temat.
19-03-2009 11:47 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>Mozesz rozwadniac dyskusje, ze gdzies nie wpisalem jakiegos slowa.

   Robisz się zabawny.

Cytat:
W pewnym miescie jest fryzjer, który goli wszystkich tych , którzy się sami nie golą. Czy fryzjer goli sam siebie?

   Każdy facet w miasteczku (zakładając, że żaden z nich nie nosi brody) należy do jednej z dwóch grup - tych, którzy golą się sami, lub tych, którzy są goleni przez kogoś. Do pierwszej z tych grup należy fryzjer, który goli się sam, do drugiej wszyscy pozostali, którzy są goleni przez fryzjera. Tyle zostało z antynomii Russella tylko dzięki temu, że gdzieś nie wpisałeś jakiegoś słowa.

   Nie wzywaj logiki nadaremno i nie wódź na pokuszenie tych, którzy mają z nią kłopoty.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Adamiak (36436 punktów)

>   Nie wzywaj logiki nadaremno i nie wódź na pokuszenie tych, którzy mają z nią kłopoty....
... jak ja.
Paolo Monstro (6146 punktów)
>>Mozesz rozwadniac dyskusje, ze gdzies nie wpisalem jakiegos slowa.
>   Robisz się zabawny.
>Cytat:
W pewnym miescie jest fryzjer, który goli wszystkich tych , którzy się sami nie golą. Czy fryzjer goli sam siebie?

>   Każdy facet w miasteczku (zakładając, że żaden z nich nie nosi brody) należy do jednej z dwóch grup - tych, którzy golą się sami, lub tych, którzy są goleni przez kogoś. Do pierwszej z tych grup należy fryzjer, który goli się sam, do drugiej wszyscy pozostali, którzy są goleni przez fryzjera. Tyle zostało z antynomii Russella tylko dzięki temu, że gdzieś nie wpisałeś jakiegoś słowa.
>   Nie wzywaj logiki nadaremno i nie wódź na pokuszenie tych, którzy mają z nią kłopoty.
>   Pozdrawiam
>
Niech strój słów podkreśla urodę myśli

Nie twierdze, ze nie przekrecilem tej antynomii jednak jest ona powszechnie znana, jej konsekwencje tez. I na tym powinna sie skonczyc dyskusja. Poza tym podalem linka gdzie mozna odnalezc jej tresc. Mysle, ze szukasz skandalu tam gdzie go nie ma. Napisalem "wszystkich tych ktorzy nie gola sie sami" co mozna zinterpretowac tez "wylacznie tych" lub "tylko tych" , " choc faktycznie nie jest to oczywiste. Wiec przynalem Ci racje. Nie wiem skad stwierdzenie, "ze robie sie zabawny". Antynomia w oryginalnej formie jest poprawna, i moze sluzyc jako argument.

Twoje wytlumaczenie swoja droga tez nie jest poprawne, bo nie da sie wywnioskowac z takiego zdania (w formie w jakiej ja napisalem) , ze fryzjer goli sie sam. Moze rownie dobrze sie nie golic. (Nie goli sam siebie i goli tych ktorzy sie sami nie gola - nie wylacznie. Zbior golonych przez fryzjera nie jest zamkniety wiec moze nalezec do niego kazdy czlowiek) Wiec odpusc sobie taki sposob dyskusji, bo atakujesz nieistotny punkt, w ktorym w dodatku przyznalem Ci racje. Atakuj fakt, ze logika ma ograniczenia, jesli chcesz sie popisac.
placownik (17853 punktów)

>Moze rownie dobrze sie nie golic.

   Stąd moje zastrzeżenie - zakładając, że żaden z nich nie nosi brody

>Atakuj fakt, ze logika ma ograniczenia

   Sposób usunięcia tej sprzeczności zaproponowany przez Russella Cię nie zadowala?

>jesli chcesz sie popisac.

   Nie chcę się popisywać. Po prostu jestem fanem ścisłego wyrażania się, co wcale nie znaczy, że sam zawsze to robię. Ale przynajmniej staram się. Czego i Tobie serdecznie życzę.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Paolo Monstro (6146 punktów)
>>Moze rownie dobrze sie nie golic.
>   Stąd moje zastrzeżenie - zakładając, że żaden z nich nie nosi brody>Atakuj fakt, ze logika ma ograniczenia
>   Sposób usunięcia tej sprzeczności zaproponowany przez Russella Cię nie zadowala?

Mnie zadowala - ale ludzi na tym forum chyba nie - skoro nadal polemizuja o udowadnianiu czegokolwiek czy uzywaniu jakiejkolwiek logiki w religii. To jest sedno sprawy - ktore popiera antynomia Russela. Napisalem ponizej to rozwiazanie ( wprowadzenie aksjomatu tak by teoria byla poprawna) - zobacz odpowiedz na post "Adamiaka" zdaje sie.


>>jesli chcesz sie popisac.
>   Nie chcę się popisywać. Po prostu jestem fanem ścisłego wyrażania się, co wcale nie znaczy, że sam zawsze to robię. Ale przynajmniej staram się. Czego i Tobie serdecznie życzę.

No widzisz a jam mam malo czasu na pisanie i jestem nieprecyzyjny - ale podaje odnosniki do moich argumentow, ktore sa opisane precyzyjnie. Z drugiej strony zaden jezyk naturalny nie jest precyzyjny - tez byla tu mowa o tym, poczytaj sobie Tarskiego. Wiec nawet Ty mozesz byc interpretowany wieloznacznie. Nie odpisywalbym na drazenie jakis przeinaczen, ale jestes moderatorem -wiec Ty wlasnie powinienes dyskutowac nad sednem a nie wchodzic w analize moich bledow przy odtwarzaniu z pamieci jakiegos przykladu. Zwl. ze szczycisz sie znajomoscia tego przykladu - wiec i znasz jego wartosc.
Gdybym napisal, ze ludzie zyja na planecie Zlemia nie wniosloby wiele do dyskusji wnikanie w moje przekrecenie nazwy w przypadku gdy akceptujesz ten argument. Choc mialbys racje twierdzac, ze przekrecilem nazwe - ale to nie zmniejsza sily argumentu i przeciaga rozmowe. Co wiecej przyznalem Ci racje - co wg. mnie powinno zamknac temat - a jednak wysylasz mi linka na wikipedii (swoja droga -"ludzie" nie traktujcie inetu jak idealnej bazy wiedzy) i dodajesz, ze "robie sie smieszny". Dziwna moderacja?
19-03-2009 13:21 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>...(swoja droga -"ludzie" nie traktujcie inetu jak idealnej bazy wiedzy) ...

Poproszę o namiar na "idealną bazę wiedzy".

(Z kokieteryjnym wstydem przyznaję, że do tej pory nawet nawet fajny napis w kiblu publicznym był dla mnie źródłem wiedzy.)
jad11 (18783 punktów)

>   Kiepskim matematykom. Ci lepsi głowili się nad pozornie podobnym, ale przecież zupełnie innym "dylematem".
>    W pewnym mieście jest fryzjer, który goli tylko wszystkich tych, którzy się sami nie golą. Czy fryzjer goli sam siebie?   Pozdrawiam

Mój wniosek jest taki, że fryzjer spełniający te warunki nie może istnieć. Sęk w tym, że zdanie "W pewnym mieście jest fryzjer, który goli tylko wszystkich tych, którzy się sami nie golą." jest twierdzące, nie dopuszczające sprzeciwu. Jest nieprawdziwe po prostu. Pewnie takich "sztucznych" paradoksów można wymyślić więcej ale czy świadczy to o nielogiczności logiki?


"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
Paolo Monstro (6146 punktów)
>>   Kiepskim matematykom. Ci lepsi głowili się nad pozornie podobnym, ale przecież zupełnie innym "dylematem".
>>    W pewnym mieście jest fryzjer, który goli tylko wszystkich tych, którzy się sami nie golą. Czy fryzjer goli sam siebie?   Pozdrawiam
>Mój wniosek jest taki, że fryzjer spełniający te warunki nie może istnieć. Sęk w tym, że zdanie "W pewnym mieście jest fryzjer, który goli tylko wszystkich tych, którzy się sami nie golą." jest twierdzące, nie dopuszczające sprzeciwu. Jest nieprawdziwe po prostu. Pewnie takich "sztucznych" paradoksów można wymyślić więcej ale czy świadczy to o nielogiczności logiki?
>
"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.


To jest jak nasz kolega wyzej napisal klasyczna antynomia. Tego typu dyskusja towarzyszyla definiowaniu znazenia slowa teoria. Jesli teoria jest poprawnia (nie jest sprzecza) to mozesz stosowac logike. Jesli nie jest poprawna - to logika Cie nigdzie nie doprowadzi, bo mozesz udowodnic, ze cos jest prawda oraz ze to samo cos jest falszem. Poczytaj sobie prace Georga Cantora - i rozwazania czy zbior moze byc elementem samego siebie. Rozwiazaniem tego jest wprowadzenie aksjomatu - "Zbior nie moze nalezec do samego siebie" - to czyni teorie poprawna.

Nie chce sie tytaj wymadrzac. Ani uzywac nazwisk matematykow zeby poprzec swoje zdanie. Robie to tylko zeby uniknac przekrecenia czegos w interpretacji ich stwierdzen - i rozpoczecie dluzszej, niepotrzebnej dyskusji nie na temat.
19-03-2009 12:57 
 Ocena 1 na 1
jad11 (18783 punktów)

Cytat:
To jest jak nasz kolega wyzej napisal klasyczna antynomia. Tego typu dyskusja towarzyszyla definiowaniu znazenia slowa teoria. Jesli teoria jest poprawnia (nie jest sprzecza) to mozesz stosowac logike. Jesli nie jest poprawna - to logika Cie nigdzie nie doprowadzi, bo mozesz udowodnic, ze cos jest prawda oraz ze to samo cos jest falszem
.

Właśnie do tego ciągle zmierzam. To przemawia za wyższością logiki. Nie można logiką udowadniać błędnych teori. Logika zawodzi wtedy, gdy nie mamy jeszcze wszystkich danych. Ale jaki sposób wtedy nie zawodzi? W takiej sytuacji sprawdza się intuicja i wyobraźnia, bo one są motorem rozwoju ale jako instrument poznania nie obejdą się bez logiki, przez której gęste sito trzeba przepuszczać wszelkie "a może". Zdaje się, że się rozumiemy.

Cytat:
Nie chce sie tytaj wymadrzac. Ani uzywac nazwisk matematykow zeby poprzec swoje zdanie. Robie to tylko zeby uniknac przekrecenia czegos w interpretacji ich stwierdzen - i rozpoczecie dluzszej, niepotrzebnej dyskusji nie na temat.


Nie tłumacz się. Imponuje mi Twoja znajomość fachowej literatury, bo moja jej znajomość jest marna.

"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
Adamiak (36436 punktów)
>W pewnym miescie jest fryzjer, który goli wszystkich tych , którzy się sami nie golą. Czy fryzjer goli sam siebie?
Co zrobisz z logiką tutaj?

A co zrobić?
Jasne, że się goli, tylko musi się przed tym goleniem nachodzić.
Paolo Monstro (6146 punktów)
>>W pewnym miescie jest fryzjer, który goli wszystkich tych , którzy się sami nie golą. Czy fryzjer goli sam siebie?Co zrobisz z logiką tutaj?
>A co zrobić?
>Jasne, że się goli, tylko musi się przed tym goleniem nachodzić.


Panowie jesteście genialni rozwikłaliście stary, problematyczny paradoks: torus.uck.(*)giczne_i_teoriomnogosciowe.doc

Logika panowie ma zastosowanie tam gdzie tego typu problemy eliminuje się przez aksjomaty (np. zbior nie może być sam swoim elementem). Jeśli się tego nie zrobi dochodzimy do sprzeczności. Takich problemów jest wiele w matematyce, filozofii , teori przetwarzania informacji (np. problem stopu algorytmu). Przekonanie, że logika jedynym możliwym wyborem jest więc, myślę błedem.
18-03-2009 07:54 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>>W pewnym miescie jest fryzjer, który goli wszystkich tych , którzy się sami nie golą. Czy fryzjer goli sam siebie?Co zrobisz z logiką tutaj?
>>A co zrobić?
>>Jasne, że się goli, tylko musi się przed tym goleniem nachodzić.
>Panowie jesteście genialni rozwikłaliście stary, problematyczny paradoks:
Drobiazg.

>Przekonanie, że logika jedynym możliwym wyborem jest więc, myślę błedem.
Więc słucham propozycji.

Miłego dnia.
18-03-2009 10:09 
 Ocena 8 na 8
Fizyk (17637 punktów)
> Panowie jesteście genialni rozwikłaliście stary, problematyczny paradoks: torus.uck.(*)giczne_i_teoriomnogosciowe.doc
> Logika panowie ma zastosowanie tam gdzie tego typu problemy eliminuje się przez aksjomaty (np. zbior nie może być sam swoim elementem).

Aaa... więc znasz teorię klas jako uogólnienia zbiorów. To teraz powinno pójść gładko.

Mamy zbiór wszystkich religii posiadający z grubsza 10 tysięcy elementów.
Warunkiem przynależności do tego zbioru jest posiadanie atrybutu wiary.
Ateizm nie ma atrybutu wiary.
Wobec tego ateizm nie jest elementem zbioru religii.
Ateizm należy do innej klasy obiektów niż religie.
Stawianie ateizmu na równi z religiami jest błędem logicznym.

QED
18-03-2009 13:14 
 Ocena-3 na 3
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)

>Warunkiem przynależności do tego zbioru jest posiadanie atrybutu wiary.
>Ateizm nie ma atrybutu wiary.
>Wobec tego ateizm nie jest elementem zbioru religii.
>Ateizm należy do innej klasy obiektów niż religie.
>Stawianie ateizmu na równi z religiami jest błędem logicznym.

Ateizm jest tylko słowem zastępczym, bo religia ateistów to ewolucjonizm. I to wiara w prawdziwość TE, w milionowe powolne ewoluowanie od materii nieożywionej do człowieka jest religią, taką samą jak każda inna ze zbioru, który opisałeś.Różnice są doprawdy mało znaczące. Istota wiary i religii jest ta sama.
ATEISTA = WIERZĄCY W EWOLUCJĘ = człowiek religijny !

pozdr.
18-03-2009 15:53 
 Ocena 9 na 9
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
>Ateizm jest tylko słowem zastępczym, bo religia ateistów to ewolucjonizm. I to wiara w prawdziwość TE, w milionowe powolne ewoluowanie od materii nieożywionej do człowieka jest religią, taką samą jak każda inna ze zbioru, który opisałeś.Różnice są doprawdy mało znaczące. Istota wiary i religii jest ta sama.
> ATEISTA = WIERZĄCY W EWOLUCJĘ = człowiek religijny !
Zapomniałeś, że wierzymy jeszcze w to, że świat składa się z atomów, działa na nas grawitacja, Ziemia krąży wokół Słońca i wierzymy również, że ISW (Ignorancja Strasznie Wielka) nie znajdzie zastosowania w prawdziwej nauce
01-04-2009 09:32 
 Ocena 1 na 1
meretseger (61860 punktów)
>>Warunkiem przynależności do tego zbioru jest posiadanie atrybutu wiary.
>>Ateizm nie ma atrybutu wiary.
>>Wobec tego ateizm nie jest elementem zbioru religii.
>>Ateizm należy do innej klasy obiektów niż religie.
>>Stawianie ateizmu na równi z religiami jest błędem logicznym.
>Ateizm jest tylko słowem zastępczym, bo religia ateistów to ewolucjonizm. I to wiara w prawdziwość TE, w milionowe powolne ewoluowanie od materii nieożywionej do człowieka jest religią, taką samą jak każda inna ze zbioru, który opisałeś.Różnice są doprawdy mało znaczące. Istota wiary i religii jest ta sama.
> ATEISTA = WIERZĄCY W EWOLUCJĘ = człowiek religijny !
>pozdr.
Mocno żałuję, że takie jest Twoje postrzeganie tej materii i że nie da się z Tobą porozmawiać, bo niemożliwa jest rozmowa z osobą w ten sposób widzącą teorię naukową.
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)

>>>Stawianie ateizmu na równi z religiami jest błędem logicznym.

>>Ateizm jest tylko słowem zastępczym, bo religia ateistów to ewolucjonizm. I to wiara w prawdziwość TE,(..)jest religią, taką samą jak każda inna....
>> ATEISTA = WIERZĄCY W EWOLUCJĘ = człowiek religijny !

>Mocno żałuję, że takie jest Twoje postrzeganie tej materii i że nie da się z Tobą porozmawiać, bo niemożliwa jest rozmowa z osobą w ten sposób widzącą teorię naukową.

Od razu widać, że Twój żal jest mocno nieszczery. Jesteś kolejnym anonimowym krytykiem czegoś, czego nie zrozumiał. Nie zadałeś sobie zapewne trudu przyjrzenia się bliżej wypowiedziom fizyka i banałom jakie często wciska. Moja riposta było na jego poziomie argumentacyjnym. Gdyby on wypowiedział się uczciwie i obiektywnie, to i moja odpowiedź byłaby bardziej wyważona.

>...nie da się z Tobą porozmawiać...

To po co się w ogóle odzywałeś. Prowadziłem dyskusje z profesorami i doktorami, napisałem przez rok z kawałkiem,ze dwa tysiące postów rozsianych po wielu forach. Obiektywnie biorąc, to ja zwykle lepiej i głębiej rozumiałem czym powinna być prawdziwa nauka, rozumiana jako droga do poszerzania wiedzy i poszukiwania prawdy i to ja broniłem nauki. Krzywdę jaką wiara w TE zrobiła prawdziwym naukowcom nie da się opisać w dwóch słowach. Nastąpił upadek uczciwości, etyki, zaśmiecono naukowe czasopisma i książki bajkami i zmyśleniami pełnymi domniemań, o rzekomych przyczynach i sposobach powstania tej czy innej cechy organizmów żywych.
Wszystko to razem wzięte, jeśli można wykazać, że jest nieprawdziwe, a można bez większych problemów, to nic innego jak czysto religijna wiara, tylko w nowoczesnej "pseudonaukowej" oprawie.

pozdr.
23-03-2009 11:36 
 Ocena 2 na 2
Vytautas (4394 punktów)
>W pewnym mieście jest fryzjer, który goli wszystkich tych , którzy się sami nie golą. Czy fryzjer goli sam siebie?Co zrobisz z logiką tutaj?
>
Z logiki wynika, że taki fryzjer nie istnieje. Z tejże samej logiki wynika, że nie istnieje byt wszechmogący, tj. taki, który może zrobić wszystko, nawet to, czego zrobić nie może.
17-03-2009 18:22 
 Ocena 2 na 2
Adam Michalik (153 punktów)
>Jeśli chodzi o geometrie to po prostu poczytaj o przestrzeni łapuczewskiego (o ile pamietam tak się nazywa). Sprawa krązy wokół usuwania jednego z aksjomatów geometri euklidesa (przez wiele lat myslano, że jeden z nich jest zbedny) jest wiele materiałow w inecie mysle.

Łobaczewskiego. Jeszcze ciekawsze rzeczy się dzieją, jak zamiast przestrzeni euklidesowych mamy rozmaitości różniczkowe. Ale, cóż, matematyka nie służy do opisywania rzeczywistości
Bogdanowicz (193 punktów)
>Ale, cóż, matematyka nie służy do opisywania rzeczywistości
A na czym się opierają wszystkie modele fizyczne?
18-03-2009 18:01 
 Ocena 3 na 3
Adam Michalik (153 punktów)
>>Ale, cóż, matematyka nie służy do opisywania rzeczywistości
>A na czym się opierają wszystkie modele fizyczne?
Fizyka posługuje się językiem matematyki, ale nie jest to ta sama matematyka, która jest badana przez matematyków. Aby coś było teorią matematyczną, należy 1. wprowadzić pewne aksjomaty i 2. udowodnić niesprzeczność tych aksjomatów. W matematyce znamy różne zestawy aksjomatów, na przykład wspomniane aksjomaty Euklidesa, aksjomatyka Peano liczb naturalnych, aksjomaty ZF itd. W fizyce aksjomat jest tylko jeden - pomysły są sprawdzane przez doświadczenie. W związku z tym, jeżeli wprowadzimy model matematyczny do opisu jakiegoś zjawiska i na podstawie matematycznych reguł wnioskowania wyciągniemy pewne poprawne wnioski, to mimo wszystko może się okazać, że te wnioski nie są zgodne z obserwowanymi faktami. Od strony matematycznej - wszystko w porządku. Od strony fizycznej - błąd. Wniosek? Matematyka nie służy do opisu rzeczywistości.

Nawet te prawa fizyki, które są dzisiaj uznawane za niemal zupełnie ścisłe - na przykład prawa Maxwella - nie są udowodnione w ścisłym tego słowa znaczeniu. Jak na razie się sprawdzają, a my nie znamy zjawisk, w których by nie były prawdziwe. Mimo to takie zjawiska mogą istnieć, na przykład w innej części wszechświata. Gdyby prawa Maxwella były ścisłym, matematycznym opisem rzeczywistości, to niemożliwe by było istnienie takich zjawisk - w praktyce nic nie stoi na przeszkodzie. Nie da się zatem opisać rzeczywistości matematyką, bo nigdy nie mamy pewności, czy nasze założenia są bezwzględnie prawdziwe.
Bogdanowicz (193 punktów)
Jak to słyszałem na pewnym wykładzie "matematyk wymyśla co chce, a potem czasem się coś przyda fizykowi".
Rozumiem założenia obu nauk i faktycznie, można wymyślić teorię spójną logicznie, ale niezgodną z rzeczywistością (np. mechanikę klasyczną, która teoretycznie mogłaby działać w skali kwantowej).
Wydaje mi się jednak, że z punktu widzenia fizyka jest tak jak powiedziałem wcześniej: matematyka służy do opisu rzeczywistości. Nie cała, ale reszta go nie interesuje. Z punktu widzenia matematyka faktycznie jest inaczej.
Co do bezwzględnej słuszności danego modelu - być może taki model istnieje, nawet jeżeli go znajdziemy, nie będziemy o tym wiedzieć. Zgodnie z przyjętą metodologią będziemy ciągle patrzeć, czy takiej "teorii wszystkiego" coś nie obali.
17-03-2009 23:11 
 Ocena 4 na 4
krutki (1550 punktów)

>Chodzi głownie o to, że nie ma sensu atakowac innych, tylko z tego powodu, że maja inny sposób rozumowania (np. nielogiczny) jesli dobrze im z religia - good for them!

   Pod jednym warunkiem - że jest to ich świadomy wybór, a nie efekt indoktrynacji.


Co pan robi? -Czekam na siebie.
17-03-2009 15:25 
 Ocena 12 na 12
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
>Zgadzam się - ale dlatego uważam, że ateizm się niewiele różni od religi. Wiara w boga jest tylko zastąpiona wiarą w jego brak.
Wiara to nie ateizm! Ja też mogę powiedzieć, że osoba, która nie kibicuje żadnej drużynie piłkarskiej na świecie także kibicuje: kibicuje niekibicowaniu...
Gdy fani piłki idą w sobotę na mecz dopingować swoją drużynę, to osoba, która z nimi nie idzie także dopinguje: dopinguje nikogo (albo nie chodzenie na mecze)...
Każdy porządny fan drużyny posiada szalik w jej barwach, za jego pomocą można się identyfikować no i przykładowo "przynosi szczęście": osoba nie będąca fanem nikogo nie ma szalika, a tym bardziej w barwach jakiegoś zespołu, ale także identyfikuje się z innymiza pomocą "braku szalika" i "braku barw na nim"...
Wiem, brzmi to jak masło maślane, ale podmień ateistę na "niekibica" i wierzącego na kibica, wyjdzie sytuacja przedstawiona powyżej, jednak jak widać nie jest ona normalna... No bo jak można kibicować, że dana drużyna nie wygra? Tak to sobie tłumaczą "kibice", gdy widzą osobę beztrosko siedzącą na ławce w parku albo czytającej książkę w bibliotece...

Coś dziś nie w formie jestem, pewnie to przez tą pogodę moje posty robią się dziwne

>Dlaczego ktos mialby nie określić bogiem wszystkiego tego czego nie da się wytłymaczyć, żeby jakoś móc sobie uporządkować świat?
Sprawy nie mają się tak cukierkowo, otóż większość osób pomimo ogromnych ilości naukowych informacji nie dopuszczają ich do siebie, bo zapchały sobie wcześniej te puste miejsca bogiem, cudami i chodzeniem po wodzie zamienionej w wino. I to właśnie ci ludzie są poważnym problemem: nie przyjmują do siebie heliocentryzmu, no bo przecież bóg stworzył ziemię w centrum wszechświata i to ona jest najważniejsza. Więc jak mogłoby być inaczej? Nie tolerują ewolucji, no bo jak to? Przecież to bóg stworzył wszystkie stworzenia na ziemi i człowiek jest wyjątkowy, bo stworzony na podobieństwo boże. Ewolucja robi z człowieka zwierze, człowiek nie jest zwierzęciem itp... I Ci wszyscy jako podstawę mają starą książkę z mitami i legendami starożytnych cywilizacji... Więc zadam pytanie podobne: "Dlaczego ktoś miałby nie interpretować świata za pomocą chatki puchatka i matrixa, żeby jakoś sobie uporządkować swiat? Dlaczego mamy komuś tego bronić?"
17-03-2009 16:03 
 Ocena-3 na 3
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
>>Większość ateistów zdaje sobie z tego sprawę ale koronnym kontrargumentem dla takiego stwierdzenia jest to, że
>w ogóle nie można udowodnić nieistnienia czegokolwiek. Idąc dalej tym tokiem rozumowania moglibyśmy wierzyć we wszystko, co tylko przyjdzie nam do głowy (...)

>Zgadzam się - ale dlatego uważam, że ateizm się niewiele różni od religi. Wiara w boga jest tylko zastąpiona wiarą w jego brak.

Nieprawda Paolo, za łatwo przyznajesz mu rację. Twierdzenia, że ateiści nie wierzą w boga, a wiara w nieistnienie jest nie do udowodnienia tak samo jak w elfy i smoki, przez co są usprawiedliwieni, to zwykła sztuczka logiczna. Nie dawaj się na nią nabierać.

Przecież ateiści wierzą tak samo w sensie pozytywnym jak każdy człowiek religijny. Tylko od razu trzeba im zwrócić uwagę, że to w co Oni wierzą, to nie "wiara w nieistnienie..."
tylko wręcz przeciwnie. Ateiści wierzą w bezwzględnym tego słowa znaczeniu w ewolucję.
Bez niej nie ma ateizmu. A z kolei TE jest całkowicie kwestią ich wiary, nie dowodów i tu się niczym nie różnią od osób religijnych.

pozdr. N.
17-03-2009 18:28 
 Ocena 7 na 7
rysiek (4593 punktów)
Czyżby przed odkryciem Darwina nie było ateizmu?
17-03-2009 18:36 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Czyżby przed odkryciem Darwina nie było ateizmu?

Bluźnisz, Rysiek!- już prędzej przed Darwinem ewolucji nie było... albo odwrotnie?
17-03-2009 19:48 
 Ocena-2 na 2
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
>Czyżby przed odkryciem Darwina nie było ateizmu?
>

Poglądy o nie istnieniu "Boga" liczy sobie tysiące lat. Ale pamiętaj, że kiedyś uważano, że myszy lęgną się samoistnie w brudnych szmatach a robaki w gnijącym mięsie. Czy o taki prymitywny ateizm Tobie chodzi?
Ja mówiłem o "ateizmie racjonalnym" - czyli współczesnym. On jednak związany jest nieodłącznie z teorią Darwina i jego pochodnymi ( Darwin przecież też tylko skompilował teorie swoich poprzedników).
Dlatego rzeczywiście "przed Darwinem" nie istniał ateizm racjonalny inaczej "naukowy", czy jakkolwiek byś go nie nazwał, zawsze oparty na "samodziejstwie".Kwestia szczegółów tego samodziejstwa, to już drobiazg. Fakt pozostaje faktem: bez TE nie ma ateizmu .

pozdr.
19-03-2009 16:26 
 Ocena 3 na 3
rysiek (4593 punktów)
Nawet najstarsze poglądy o nieistnieniu Boga opierały się na jakichś argumentach filozoficznych czy naukowych, oczywiście rozwój nauk nowożytnych bardzo je wzmocnił i rozszerzył.

Przytoczę tylko parę nazwisk: Euhemer, Demokryt z Abdery, Epikur, Lukrecjusz - to tylko niektórzy starożytni, Vanini - XVII wiek, a okres Oświecenia, choćby Diderot czy d'Holbach, w XIX w. m.in. Feuerbach, Marks - wszyscy przed ogłoszeniem odkrycia ewolucji przez Darwina, a było ich dużo więcej. O ile wiem źródłem ich ateizmu nigdy nie były hipotezy o lęgnięciu się myszy w szmatach...
A z polski Kazimierz Łyszczyński pod koniec XVII wieku, ofiara okrutnego mordu sądowego dokonanego przez ludzi w sutannach, za swoje - nawet publicznie nie ogłoszone - poglądy.

Prawdę mówiąc do tej pory uważałem Twoje twierdzenie za żart. Tym bardziej że Darwin nigdy nie twierdził że jest ateistą, ani nie podważa w swoich pracach istnienia Boga. Wielu wierzących, również duchownych i naukowców również uważa że TE nie zaprzecza wierze w Boga, choćby ks. Heller, natomiast na pewno zagraża istnieniu tzw. Boga zapchajdziury. Ale to już kłopot wierzących w taki akurat obraz Boga.
19-03-2009 16:44 
 Ocena 1 na 1
rysiek (4593 punktów)
Baaardzo przepraszam, w pierwszej chwili nie skojarzyłem Autora. Odwołuję wszystko! Oczywiście było tak jak jest napisane w Biblii i wszystkich innych świętych księgach kiedykolwiek napisanych, łącznie z Matką Boską szybującą do nieba z 2-ą prędkością kosmiczną.
17-03-2009 18:33 
 Ocena 5 na 5
Adamiak (36436 punktów)
Uważając się za ateistę spróbowałbym się odnieść (bo mam pewnie więcej odwagi niż wiedzy), lecz mam kłopot e zrozumieniem Twojej tezy:

>Ateiści wierzą w bezwzględnym tego słowa znaczeniu w ewolucję.
>Bez niej nie ma ateizmu.

Niezbyt zrozumiałem, czego się tyczy "bezwzględność" w powyższych zdaniach: wiara jest bezwzględna, ewolucja czy (nie daj boże!) ateiści?
Czy bez wiary nie ma ateizmu, czy może bez ewolucji?
Bo chyba nie twierdzisz, że bez ewolucji nie ma wiary... co tak logicznie jak egzotycznie może sugerować konstrukcja tych zdań?
17-03-2009 18:44 
 Ocena 5 na 5
lukaszewicz (5674 punktów)

>Bo chyba nie twierdzisz, że bez ewolucji nie ma wiary... co tak logicznie jak egzotycznie może sugerować konstrukcja tych zdań?

Chyba jednak ostatnia wersja jest prawdziwa.Wierzący musieli z czegoś wyewoluować.
17-03-2009 18:51 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>>Bo chyba nie twierdzisz, że bez ewolucji nie ma wiary... co tak logicznie jak egzotycznie może sugerować konstrukcja tych zdań?
>Chyba jednak ostatnia wersja jest prawdziwa.Wierzący musieli z czegoś wyewoluować.

Jak ślepa kiszka.
17-03-2009 19:54 
 Ocena-3 na 3
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
>Uważając się za ateistę spróbowałbym się odnieść (bo mam pewnie więcej odwagi niż wiedzy), lecz mam kłopot e zrozumieniem Twojej tezy:
>>Ateiści wierzą w bezwzględnym tego słowa znaczeniu w ewolucję.
>>Bez niej nie ma ateizmu.
>Niezbyt zrozumiałem, czego się tyczy "bezwzględność" w powyższych zdaniach: wiara jest bezwzględna, ewolucja czy (nie daj boże!) ateiści?

Tyczy się wiary rozumianej w sposób religijny, czyli bez dowodów, lub opartej na fałszywych dowodach pozornych branych opacznie za dowody. To samo jest wśród wierzących religijnie i wśród ateistów, różnice są minimalne, tyczą się jedynie oprawy, rytuałów i tradycji, istota wiary jest taka sama.
Najważniejszy drobiazg różniący to to, że teiści przyznają się, że wierzą, a ateiści wierząc w ewolucję, twierdzą iż to nie wiara, tylko naukowo udowodniony fakt, co oczywiście jest ich naiwnym błędem logicznym. Na ewolucję dowodów nie ma ponieważ ich być nie może. To teoria całkowicie nie falsyfikowalna i oparta na domniemaniach, czyli mówiąc prościej na wierze.

>Czy bez wiary nie ma ateizmu, czy może bez ewolucji?
>Bo chyba nie twierdzisz, że bez ewolucji nie ma wiary...

Nie nie twierdzę

pozdr.
17-03-2009 21:17 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>>>Ateiści wierzą w bezwzględnym tego słowa znaczeniu w ewolucję.
>>>Bez niej nie ma ateizmu.
>>Niezbyt zrozumiałem, czego się tyczy "bezwzględność" w powyższych zdaniach: wiara jest bezwzględna, ewolucja czy (nie daj boże!) ateiści?
>Tyczy się wiary rozumianej w sposób religijny, czyli bez dowodów, lub opartej na fałszywych dowodach pozornych branych opacznie za dowody.
Cóż, chcę (choć nie muszę) Cię zmartwić - moje przekonanie o słuszności TE nie ma podłoża emocjonalnego, nie jest też żadnym stanem łaski... po prostu żadna inna teoria (na razie) nie wyjaśnia mi bardziej przekonująco faktu istnienia dinozaurów czy dziobaków, że o homo, za przeproszeniem, sapiens, nie wspomnę.

>To samo jest wśród wierzących religijnie i wśród ateistów, różnice są minimalne, tyczą się jedynie oprawy, rytuałów i tradycji, istota wiary jest taka sama.
U mnie nie znajdziesz cech charakterystycznych dla wiary w bogów, a za taką, główną cechę, uważam szczególny (patologiczny) stan umysłu, pozwalający lub nakazujący jakiemuś człowiekowi bez znacznego* uszczerbku dla jego równowagi psychicznej/emocjonalnej (a może wręcz dla jej uzyskania), uwierzyć i "pokochać" coś, jakiegoś "Boga", którego istota tłumaczy wszelkie zjawiska wszechświata i do tego uwierzenie w niego zapewni (jako bonus) życie po śmierci + kilka innych profitów w zależności- głównie- od miejsca zamieszkania delikwenta.

>Najważniejszy drobiazg różniący to to, że teiści przyznają się, że wierzą, a ateiści wierząc w ewolucję, twierdzą iż to nie wiara, tylko naukowo udowodniony fakt, co oczywiście jest ich naiwnym błędem logicznym.
Nie znam teorii obarczonej mniejszym błędem a tłumaczącym to, co TE.

>pozdr.

Ja też pozdrawiam.

*- przez znaczny uważam fanatyzm religijny, czyli wiarę/chorobę w stadium wybuchowym nie tylko w przenośni.
17-03-2009 22:15 
 Ocena-2 na 2
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
@ Adamiak

>>>>Ateiści wierzą w bezwzględnym tego słowa znaczeniu w ewolucję.
>>>>Bez niej nie ma ateizmu.
>>>Niezbyt zrozumiałem, czego się tyczy "bezwzględność" w powyższych zdaniach...
>>Tyczy się wiary rozumianej w sposób religijny, czyli bez dowodów, lub opartej na fałszywych dowodach pozornych branych opacznie za dowody.

>Cóż, chcę (choć nie muszę) Cię zmartwić - moje przekonanie o słuszności TE nie ma podłoża emocjonalnego, nie jest też żadnym stanem łaski... po prostu żadna inna teoria (na razie) nie wyjaśnia mi bardziej przekonująco faktu istnienia dinozaurów czy dziobaków, że o homo, za przeproszeniem, sapiens, nie wspomnę.

Zmartwiłbym się raczej wtedy gdybyś miał inne podejście. Tym co piszesz jedynie dowodzisz słuszności i ponadczasowości moich stwierdzeń. Nie przyznajesz się do wiary, nie umiesz jej odróżnić od wiedzy.

Jesteś zwyczajnie intelektualnie leniwy, jak większość ateistów, którzy wyznają religijnie ewolucjonizm. Zadaj sobie proste pytania logiczne:
1.Czy to wszystko co bierzesz za dowody na ewolucję nie pasuje idealnie do teorii etapowego stwarzania?
2.Po czym odróżniłbyś fakty wskazujące na projektowanie od faktów rzekomo dowodzących ewolucji?
3.Czym Twoje rzekomo bez emocjonalne podejście do TE, różni się od bez emocjonalnego podejścia ludzi uznających się za ludzi religijnych, którzy albo mają głęboko w d***e nakazy swoich religii, albo w sposób czysto racjonalny i bez emocji wybrali swoje religie na zasadzie mniejszego zła lub teorii pozwalającej na wygodniejszy i bardziej bezstresowy tryb życia?

>U mnie nie znajdziesz cech charakterystycznych dla wiary w bogów,...

A co to za różnica w "bogów" czy w ewolucję, jeśli jedno i drugie jest nieprawdziwe wiara Twoja nie różni się od wiary wyznawcy religijnego, Ty tego nie widzisz, bo jesteś zaangażowany światopoglądowo, ale ja patrząc z boku mając ten przywilej, że od dziecka nie wierzę w nic i nikomu na sposób religijny, widzę Twoją wiarę "jak na dłoni". Możesz się zarzekać i wypierać, ale skoro ewolucja nigdy nie miała miejsca, bo mieć nie mogła, to zwyczajnie wierzysz w bajki takie same jak te o wniebowzięciu Marii czy cudownych relikwiach w które wierzą "moherowe babcie".

>>Najważniejszy drobiazg różniący to to, że teiści przyznają się, że wierzą, a ateiści wierząc w ewolucję, twierdzą iż to nie wiara, tylko naukowo udowodniony fakt, co oczywiście jest ich naiwnym błędem logicznym.
>Nie znam teorii obarczonej mniejszym błędem a tłumaczącym to, co TE.

Nie znasz bo nie chcesz znać, to zwykłe "lenistwo intelektualne" i wiara w autorytety.

pozdr.
17-03-2009 23:02 
 Ocena 9 na 9
Adamiak (36436 punktów)
>Zmartwiłbym się raczej wtedy gdybyś miał inne podejście. Tym co piszesz jedynie dowodzisz słuszności i ponadczasowości moich stwierdzeń.
Hm.

>Nie przyznajesz się do wiary, nie umiesz jej odróżnić od wiedzy.
Hmm.

>Jesteś zwyczajnie intelektualnie leniwy...
Hmmm.

>Zadaj sobie proste pytania logiczne:
>1.Czy to wszystko co bierzesz za dowody na ewolucję nie pasuje idealnie do teorii etapowego stwarzania?
Nie.

>2.Po czym odróżniłbyś fakty wskazujące na projektowanie od faktów rzekomo dowodzących ewolucji?
Po faktach właśnie.

>3.Czym Twoje rzekomo bez emocjonalne podejście do TE, różni się od bez emocjonalnego podejścia ludzi uznających się za ludzi religijnych, którzy albo mają głęboko w d***e nakazy swoich religii, albo w sposób czysto racjonalny i bez emocji wybrali swoje religie na zasadzie mniejszego zła lub teorii pozwalającej na wygodniejszy i bardziej bezstresowy tryb życia?
Ano tym, że wiary się nie wybiera... w boga się wierzy- jak sama nazwa wskazuje- lub nie; ja nie wierzę.
Więc nie można sobie wybrać boga racjonalnie i bez emocji... bez emocji można mieć w dupie każdą religię - ja mam, razem z każdym bogiem.
Nie wiem czy pamiętasz, ale sprecyzowałeś, że chodzi Ci o wiarę stricte religijną , czyli metafizyczną, a nie wiarę w jakiś kościół/religię, więc nie mieszaj pojęć.

>>U mnie nie znajdziesz cech charakterystycznych dla wiary w bogów,...
>A co to za różnica w "bogów" czy w ewolucję, jeśli jedno i drugie jest nieprawdziwe wiara Twoja nie różni się od wiary wyznawcy religijnego...
Nie może się różnic coś czego ja nie mam, od czegoś, co Ty masz - są tylko dwa, biegunowo różne zjawiska: Twoja wiara/patologia i mój brak wiary/inna patologia.
Bo można uznać mój brak wiary za patologię, gdyby patologia była zależna od statystyki.

>Możesz się zarzekać i wypierać, ale skoro ewolucja nigdy nie miała miejsca, bo mieć nie mogła, to zwyczajnie wierzysz w bajki...
Ja nie wierzę w ewolucję - po prostu zakładam, że ma miejsce, bo nie przekonałeś mnie inną teorią.

>Nie znasz bo nie chcesz znać, to zwykłe "lenistwo intelektualne" i wiara w autorytety.

Czy ktoś Ci już mówił, że jesteś niegrzeczny?
Jeśli nie, to ja Ci to mówię.

P.S.
>Tym co piszesz jedynie dowodzisz słuszności i ponadczasowości moich stwierdzeń.
Rozumiem - to Ty stworzyłeś Świat.

Kolorowych snów.
18-03-2009 00:32 
 Ocena-3 na 3
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
@Adamiak

>>Jesteś zwyczajnie intelektualnie leniwy...
>Hmmm.
>>Zadaj sobie proste pytania logiczne:
>>1.Czy to wszystko co bierzesz za dowody na ewolucję nie pasuje idealnie do teorii etapowego stwarzania?
>Nie.

Nie bo nie, czyli lenistwo aż 'trzeszczy". Zero argumentów tylko senne mruczenie.

>>2.Po czym odróżniłbyś fakty wskazujące na projektowanie od faktów rzekomo dowodzących ewolucji?
>Po faktach właśnie.

j.w. Intelektualna niemoc i "masło maślane". Typowy "wierzący ateista", nie potrafi wyjaśnić dlaczego wierzy, ale jest pewny, że nie wierzy.

>>3.Czym Twoje rzekomo bez emocjonalne podejście do TE, różni się od bez emocjonalnego podejścia ludzi uznających się za ludzi religijnych, którzy albo mają głęboko w d***e nakazy swoich religii, albo w sposób czysto racjonalny i bez emocji wybrali swoje religie na zasadzie mniejszego zła lub teorii pozwalającej na wygodniejszy i bardziej bezstresowy tryb życia?

>Ano tym, że wiary się nie wybiera... w boga się wierzy- jak sama nazwa wskazuje- lub nie; ja nie wierzę.

Bzdura do kwadratu, lenistwo intelektualne na potęgę. Bardzo wiele osób wiarę właśnie wybiera, zmieniają religię, odrzucają nauki, które uważają za błędne i skłaniają się do innych, które uznają za bardziej prawdopodobne i "godne wiary". Nie odróżniasz wiary jako tradycji religijnej w której dana osoba się urodziła od świadomie wybranego wyznania religijnego. Dla Ciebie to wszystko jedna zupa. Typowy wierzący po swojemu, czyli ignorant nie wiedzący nawet, że jest w sprawach wiary ignorantem.

>Więc nie można sobie wybrać boga racjonalnie i bez emocji... bez emocji można mieć w dupie każdą religię - ja mam, razem z każdym bogiem.

Nie, Ty masz w d***e rozum i logikę, nie boga i religię, przecież sam wierzysz w ewolucję, dla Ciebie to rodzaj bożka. Nie istnieje nie ma na to dowodów, ale uważasz go za realnego.

>Nie wiem czy pamiętasz, ale sprecyzowałeś, że chodzi Ci o wiarę stricte religijną , czyli metafizyczną, a nie wiarę w jakiś kościół/religię, więc nie mieszaj pojęć.

Wiara religijna w tym sensie, że postępuje sie zgodnie z jej zaleceniami. Ty jak najbardziej religijny jesteś, ponieważ dostosowałeś sposób życia do wiary w prawdziwość TE. Ja pojęć nie mieszam, to Ty ich nie rozumiesz, jak typowy ateista wierzący w TE.

>>>U mnie nie znajdziesz cech charakterystycznych dla wiary w bogów,...
>>A co to za różnica w "bogów" czy w ewolucję, jeśli jedno i drugie jest nieprawdziwe wiara Twoja nie różni się od wiary wyznawcy religijnego...
>Nie może się różnic coś czego ja nie mam, od czegoś, co Ty masz - są tylko dwa, biegunowo różne zjawiska: Twoja wiara/patologia i mój brak wiary/inna patologia.

Tituś bajduś, gadaj sobie do lustra nie do mnie. Ja w nic nie wierzę, od dziecka posługuję się w życiu jedynie kategorią p-stwa. Istnienie ISW jest dla mnie prawdopodobne, a nie że ja w nią wierzę, to kolosalna różnica. Ja badam ten temat od ponad 30 lat, nie znalazłem dowodów na TE, za to mnóstwo poszlak jest przeciw niej wniosek jest oczywisty. Bardziej prawdopodobne jest projektowanie i istnienie ISW niż jakaś bajka o samodziejstwie.

>Bo można uznać mój brak wiary za patologię, gdyby patologia była zależna od statystyki.
>>Możesz się zarzekać i wypierać, ale skoro ewolucja nigdy nie miała miejsca, bo mieć nie mogła, to zwyczajnie wierzysz w bajki...
>Ja nie wierzę w ewolucję - po prostu zakładam, że ma miejsce, bo nie przekonałeś mnie inną teorią.
>>Nie znasz bo nie chcesz znać, to zwykłe "lenistwo intelektualne" i wiara w autorytety.
>Czy ktoś Ci już mówił, że jesteś niegrzeczny?
>Jeśli nie, to ja Ci to mówię.

Od dziecka mi to mówią, ale to właśnie skutek tego, że nie uznaję autorytetów. Dzięki temu wiem i rozumiem więcej niż przeciętny człowiek.

>P.S.
>>Tym co piszesz jedynie dowodzisz słuszności i ponadczasowości moich stwierdzeń.
>Rozumiem - to Ty stworzyłeś Świat.
>Kolorowych snów.

Typowy wierzący ewolucjonista. Nie mając żadnych argumentów insynuuje jakieś urojone choroby u dyskutanta, by uciec od logicznej wymiany zdań.Zbierzesz dużo plusów od innych równie leniwych w myśleniu logicznym. Zamiast argumentów śmichy-chichy, ot i cały ateizm i jego logika.

pozdr.
18-03-2009 00:46 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>Tituś bajduś, gadaj sobie do lustra nie do mnie. Ja w nic nie wierzę, od dziecka posługuję się w życiu jedynie kategorią p-stwa.
>Ja badam ten temat od ponad 30 lat...
>Od dziecka mi to mówią...

Hmmm, wiesz co, nabuko... ja też nie jestem w stanie Ci pomóc.

Kolorowych snów, malutki.
18-03-2009 01:06 
 Ocena 1 na 1
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
>>Tituś bajduś, gadaj sobie do lustra nie do mnie. Ja w nic nie wierzę, od dziecka posługuję się w życiu jedynie kategorią p-stwa.
[..]
>Hmmm, wiesz co, nabuko... ja też nie jestem w stanie Ci pomóc.

Ani ja Tobie i takim jak Ty, czasami jest mi z tego powodu przykro, ale zawsze pocieszam się gdy widzę postawę taką jak Twoja. Po co pomagać komuś kto tego nie chce?

>Kolorowych snów, malutki.

No cóż nawet tu nie trafiłeś. Mam ponad 190 cm wzrostu

pozdr.
18-03-2009 07:25 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>>Hmmm, wiesz co, nabuko... ja też nie jestem w stanie Ci pomóc.
>Ani ja Tobie i takim jak Ty, czasami jest mi z tego powodu przykro...

Mnie się nie chce udawać.

>>Kolorowych snów, malutki.
>No cóż nawet tu nie trafiłeś. Mam ponad 190 cm wzrostu

Miłego dnia, malutki.
18-03-2009 12:46 
 Ocena-4 na 4
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)

>>>Kolorowych snów, malutki.
>>No cóż nawet tu nie trafiłeś. Mam ponad 190 cm wzrostu
>Miłego dnia, malutki.
>

Jakiś Ty milutki i jaki grzeczny. Czy teraz będziesz codziennie życzył mi "kolorowych snów" na noc i "miłego dnia" i pisał do mnie tak pieszczotliwie "malutki" ? A może Ty jesteś gejem?
Toby trochę wyjaśniało, dlaczego jesteś ateistą:D

pozdrawiam Cię "Adamiaczku"
18-03-2009 13:16 
 Ocena 6 na 6
Adamiak (36436 punktów)
>A może Ty jesteś gejem?
>Toby trochę wyjaśniało, dlaczego jesteś ateistą:D

Tak, teraz to zrozumiałem - przecie każdy ateista to gej.
Ale przecie każdy ateista, wg nabuko, jest wierzący... więc każdy wierzący jest gejem.
To całkiem logiczna sztuczka - każdy wierzący jest ateistycznym gejem... brrr, Kościół tego długo nie wytrzyma.
18-03-2009 13:20 
 0 na 2
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
>>A może Ty jesteś gejem?
>>Toby trochę wyjaśniało, dlaczego jesteś ateistą:D
>Tak, teraz to zrozumiałem - przecie każdy ateista to gej.
>Ale przecie każdy ateista, wg nabuko, jest wierzący... więc każdy wierzący jest gejem.
>To całkiem logiczna sztuczka - każdy wierzący jest ateistycznym gejem... brrr, Kościół tego długo nie wytrzyma.
>

Ty jesteś jednak z logiką daaaleeeeko na końcu, tego ateistycznego grajdołku tutaj.
Ale może po prostu jesteś tylko dowcipny w pewien szczególny sposób

pozdr.
18-03-2009 08:58 
 Ocena 8 na 8
plodzien (7378 punktów)
>> Kolorowych snów, malutki. >
> No cóż nawet tu nie trafiłeś. Mam ponad 190 cm wzrostu >

Ależ nabuko drogi!
Jako pierwszy logik na tym forum powinieneś wiedzieć, że ponad 190 cm wzrostu świadczy tylko o tym, że jesteś długi.
Pozdrawiam
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
>>> Kolorowych snów, malutki. >> No cóż nawet tu nie trafiłeś. Mam ponad 190 cm wzrostu >Ależ nabuko drogi!
>Jako pierwszy logik na tym forum powinieneś wiedzieć, że ponad 190 cm wzrostu świadczy tylko o tym, że jesteś długi.

No tak ! Zanim podałem swój wzrost, to już z góry przewidywałem takie właśnie docinki. Chcesz sobie pożartować? Nie ma sprawy:

Ależ wspaniały płodzienie, Ty jako któryś tam od końca za "Alfą" i "webmasterem" ale zawsze wybitny apologeta ateizmu ewolucyjnego na tym forum nie wiedziałeś, że "Ameryki tym zdaniem nie odkryłeś". Nawet swego czasu miałem przezwisko długi.
Jako "pierwszy logik tego forum", informuję Cię iż należało użyć słowa "wysoki". Długi to może być np. wąż.

pozdr.
18-03-2009 13:24 
 Ocena 5 na 5
Adamiak (36436 punktów)
>Nawet swego czasu miałem przezwisko długi.
>Jako "pierwszy logik tego forum", informuję Cię iż należało użyć słowa "wysoki".
>Tym co piszesz jedynie dowodzisz słuszności i ponadczasowości moich stwierdzeń.

Madman & Adamiak:
1) Jeśli milczysz, to znaczy, że nabuko ma rację.
2) Jeśli się odezwiesz, to są trzy możliwości:
a) zgadzasz się z nim i wtedy potwierdzisz, że nabuko ma rację
b) nie zgadzasz się z nim, co znaczy, że nabuko ma rację.
c) zajmujesz neutralne stanowisko, a zatem nabuko ma rację.

Okazało się, że są wersje dla wnikliwych:
de) nabuko ma zawsze rację, bo jest malutki.

3) jeśli nabuko jest wysoki, to jest już tylko jedno wyjście:
3de) nabuko jest tak malutki, jak wysoki.

>Długi to może być np. wąż...
... no i nabuko - jeśli jest wysoki i malutki.
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)

>>Długi to może być np. wąż...
>... no i nabuko - jeśli jest wysoki i malutki.
>

Oj nie "Adamiaczku", w tym nie ma logiki.
Trzeba było nawiązać do leżenia, wtedy wysokość przechodzi spontanicznie w długość. Zbijanie malutkości wyprowadzonej z innych przesłanek z wysokim wzrostem prowadzi do degrengolady takiej jak Twój bezmyślny post. Staraj się bardziej bo się zacznę nudzić.

pozdr.
18-03-2009 15:37 
 Ocena 6 na 6
Adamiak (36436 punktów)
>>Długi to może być np. wąż...
>... no i nabuko - jeśli jest wysoki i malutki.
>Oj nie "Adamiaczku", w tym nie ma logiki.
>Trzeba było nawiązać do leżenia, wtedy wysokość przechodzi spontanicznie w długość. Zbijanie malutkości wyprowadzonej z innych przesłanek z wysokim wzrostem prowadzi do degrengolady takiej jak Twój bezmyślny post.

Odpowiem Ci tak grzecznie i poważnie, jak na to zasługujesz.

Otóż na początku miałem chęć z Tobą pogadać- tak poważnie, jak tylko potrafię- o "nabukowym" sposobie rozumienia "wiary" ateistów, ale Twoja argumentacja miała finezję ślepego nosorożca, przy sile rażenia sporego kolibra.

Pomyślałem sobie: nabuko w argumentacji, logice i dyskusji niepełnosprawny, więc pewnie wysublimowanym nieprzeciętnie bon motem splendoru se doda - nic z tego, okazało się, żeś lotny w dowcipach jak struś obżarty kiwi.
Później coś wspomniałeś o wierzących gejach, wężach, ateistach i pożyczonych księżycach... czy odwrotnie.

Więc- po "dokładce" z Twoich, rzewnych reminiscencji o pacholęcych latkach- doszedłem do wniosku, że główną zaletę masz taką, iż kiedyś byłeś młody a teraz jesteś wysoki, ale starasz się być długi zmieniając pozycję na horyzontalną... oraz lubisz jakąś degrengoladę.

Otóż dla mnie dyskusja z kimś dysponującym młodością i długością jako głównymi do niej (dysputy) walorami, to ciut przymało.

Więc- jako grzeczny facet- nie chcę Ci zabierać czasu i pozbawiać okazji na znalezienia interlokutora bardziej zasługującego na Twe Prawdy.

Kłaniam się, dziękując za wymianę "myśli".
18-03-2009 16:30 
 Ocena 2 na 2
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
@ Adamiak
>Odpowiem Ci tak grzecznie i poważnie, jak na to zasługujesz.
>Otóż na początku miałem chęć z Tobą pogadać- tak poważnie, jak tylko potrafię-...

Kogo Ty chcesz oszukać, siebie i innych możesz takimi tekstami, ale nie mnie.
Od początku nie chciałeś rozmawiać poważnie. Twoim celem było wykazanie że się mylę, że Twój ateizm ma przewagę nad moją teorią o istnieniu ISW.

Gdy nie udało się Tobie przypiąć mi łaty wierzącego religijnie, to się zwyczajnie poddałeś.
Ateizmu obronić nie potrafisz, jako bardziej racjonalnego niż teoria Inteligentnego Projektowania. Zresztą nie Ty jeden, nikt nie potrafi, ani na tym forum, ani na całym świecie.

Jak nie ma argumentów, to zawsze pozostaje skrytykowanie dyskutanta i znalezienie pretekstu do ucieczki. Twój jest jak na razie najśmieszniejszy jaki spotkałem.
Wychodzi, że nie mam racji, bo żartować nie potrafię w sposób akceptowalny przez Ciebie-po prostu genialny pretekst. Jak ze mnie to żartować jest super, ale jak z Ciebie to obraza majestatu. Rozumiem, że wiek tu ma trochę do powiedzenia.

>Więc- jako grzeczny facet- nie chcę Ci zabierać czasu ....

Ani ja dłużej Tobie. Żegnam i życzę większego wysilania się intelektem, "przy adorowaniu jedynej słusznej".

pozdr.
18-03-2009 17:12 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Żegnam i życzę większego wysilania się intelektem, "przy adorowaniu jedynej słusznej".

Dziękuję.

Więc jeszcze plusik za próbę zminimalizowania strat emocjonalnych- nie mnie ferować, czy udaną.
18-03-2009 13:31 
 Ocena 6 na 6
plodzien (7378 punktów)
>> Jako pierwszy logik na tym forum powinieneś wiedzieć, że ponad 190 cm wzrostu świadczy tylko o tym, że jesteś długi. >
> No tak ! Zanim podałem swój wzrost, to już z góry przewidywałem takie właśnie docinki.>
Nie bądź taki skromny. Ty wszystko przewidziałeś.
> Chcesz sobie pożartować? >
Chcę.
> Nie ma sprawy: >
No to lu!
> Ależ wspaniały płodzienie, Ty jako któryś tam od końca za "Alfą" i "webmasterem" ale zawsze wybitny apologeta ateizmu ewolucyjnego na tym forum nie wiedziałeś, że "Ameryki tym zdaniem nie odkryłeś". >
Gdzie mi tam do jakichś odkryć! Zwróciłem Ci tylko uwagę, że Adamiakowi piszącemu: kolorowych snów, malutki - nie o wzrost chodziło. Wyskakując więc ze wzrostem wygłupiłeś się w sposób niedopuszczalny dla tak wybitnej osoby, jaką niewątpliwie jesteś, o Boski!
> Nawet swego czasu miałem przezwisko długi. >
Acha. Czyli sami to nauko przyznajecie. Nie nazywali Was wysoki, tylko "długi".
> Jako "pierwszy logik tego forum", informuję Cię iż należało użyć słowa "wysoki". Długi to może być np. wąż. >
"Wysoki" często kojarzy się z "wielki". Wolę "długi".

Trzymajcie się, nabuko
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)

>> No tak ! Zanim podałem swój wzrost, to już z góry przewidywałem takie właśnie docinki.
>Nie bądź taki skromny. Ty wszystko przewidziałeś.

Cieszę się, że to rozumiesz, wiesz nie wypadało mi samemu o tym pisać, ale skoro Ty to zrobiłeś, to wielkie dzięki

>> Chcesz sobie pożartować?
>Chcę.

>> Ależ wspaniały płodzienie, ...
>Gdzie mi tam do jakichś odkryć! Zwróciłem Ci tylko uwagę, że Adamiakowi piszącemu: kolorowych snów, malutki - nie o wzrost chodziło.

No pewnie, bo przecież urodziłem się wczoraj i nie wiedziałem że Adamiak sobie żartuje.Jakże ja się do tej pory obywałem bez Twoich wyjaśnień?

> Wyskakując więc ze wzrostem wygłupiłeś się w sposób niedopuszczalny dla tak wybitnej osoby, jaką niewątpliwie jesteś, o Boski!

O mały "rozpłodniku" to nie ja się wygłupiłem, tylko Ty w swej małości nie zrozumiałeś głębi mojego przekazu. To miał być "klaps" dla niegrzecznego "Adasia", za obrazę mojego majestatu i przypomnienie mu, że jako "wielki", to i wzrostu jestem słusznego. A do tego jestem w stolicy, a On w jakiejś tam Gdyni czy coś tam

>> Nawet swego czasu miałem przezwisko długi.
>Acha. Czyli sami to nauko przyznajecie. Nie nazywali Was wysoki, tylko "długi".

No przecież to byli "mali ludzie" kiedy jeszcze chodziłem do szkoły, więc im należy wybaczyć.
Ty za to jesteś wielkim R-stą, dlatego musiałem Cię naprostować.

>"Wysoki" często kojarzy się z "wielki". Wolę "długi".

Ty to sobie możesz woleć wiesz co? Zabraniam Ci wyrażać się nieprecyzyjnie ! Bądź R-stą, nie jakimś kmiotkiem, który "klepie trzy po trzy".

>Trzymajcie się, nabuko

O i jeszcze ta partyjna przeszłość - wstydziłbyś się "płodzieńcze".

pozdr.
18-03-2009 14:22 
 Ocena 3 na 3
plodzien (7378 punktów)
>> Nie bądź taki skromny. Ty wszystko przewidziałeś. >
> Cieszę się, że to rozumiesz, wiesz nie wypadało mi samemu o tym pisać, ale skoro Ty to zrobiłeś, to wielkie dzięki >
Nie ma sprawy.
> O mały "rozpłodniku" to nie ja się wygłupiłem, tylko Ty w swej małości nie zrozumiałeś głębi mojego przekazu. To miał być "klaps" dla niegrzecznego "Adasia", za obrazę mojego majestatu i przypomnienie mu, że jako "wielki", to i wzrostu jestem słusznego. A do tego jestem w stolicy, a On w jakiejś tam Gdyni czy coś tam >
Boski! Dopiero teraz w swej ograniczoności pojąłem, że nieprzypadkowo pisałeś o wężu.
Cienki i długi - wicie się, bądź wywijanie ma w przysłowiowym małym palcu. Potrafi to też padalec. >
>> Acha. Czyli sami to nauko przyznajecie. Nie nazywali Was wysoki, tylko "długi". >
> No przecież to byli "mali ludzie" kiedy jeszcze chodziłem do szkoły, więc im należy wybaczyć. >
Czy znaczy to - Boski, że byli mali czy byli niscy, bądź (nieprecyzyjnie) krótcy?

>> "Wysoki" często kojarzy się z "wielki". Wolę "długi". >
> Ty to sobie możesz woleć wiesz co? Zabraniam Ci wyrażać się nieprecyzyjnie ! Bądź R-stą, nie jakimś kmiotkiem, który "klepie trzy po trzy". >
Jesteś tutaj od niedawna. Dopiero mnie uczysz.
> O i jeszcze ta partyjna przeszłość - wstydziłbyś się "płodzieńcze". >
Gdzie mi Boski do Twojej logiki?
Ośmielę się jednak zauważyć, że umówiliśmy się na żarty. Skąd więc głęboki niewątpliwie wniosek o mojej partyjnej przeszłości?
Kłaniam.
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)

>Boski! Dopiero teraz w swej ograniczoności pojąłem, że nieprzypadkowo pisałeś o wężu.
>Cienki i długi - wicie się, bądź wywijanie ma w przysłowiowym małym palcu. Potrafi to też padalec.

No to już widzę wiesz, gdzie Twoje miejsce, zaoszczędziłeś mi trochę czasu, swoją przenikliwością

>> No przecież to byli "mali ludzie" kiedy jeszcze chodziłem do szkoły, więc im należy wybaczyć.
>Czy znaczy to - Boski, że byli mali czy byli niscy, bądź (nieprecyzyjnie) krótcy?

Ależ nie mój płodzieńcze, oni byli w młodym wieku, stąd "mali", jako synonim dziecka.

>Jesteś tutaj od niedawna. Dopiero mnie uczysz.

Znowu coś u Ciebie z logiką. Jaki sens tego zarzutu. A może to nie zarzut, tylko stwierdzenie faktu.

>> O i jeszcze ta partyjna przeszłość - wstydziłbyś się "płodzieńcze".
>Gdzie mi Boski do Twojej logiki?

No właśnie, ale już się tak nie podlizuj z tym "Boski", lepiej powiedz co Ty tak bez przerwy płodzisz w życiu, ile masz przychówku, skoro z Ciebie taki "płodzien".

>Ośmielę się jednak zauważyć, że umówiliśmy się na żarty. Skąd więc głęboki niewątpliwie wniosek o mojej partyjnej przeszłości?

Że też nie pomyślałem, że ta liczba mnoga "bywajcie", to w związku z moją wielkością, a nie pozostałość po dawnych Twoich nawykach.

>Kłaniam.

Ale czy dość nisko? Ewolucji kłaniasz się pewnie bardziej

pozdr.
19-03-2009 10:03 
 Ocena 12 na 12
plodzien (7378 punktów)
Boski Mistrzu
Świetny post! Jak zwykle.
Swój piszę z prawdziwą trudnością, gdyż chcąc sprostać Twojej długości - robię to leżąc na podłodze.
Uwielbiam z Tobą rozmawiać. Właściwie nikt na tym forum nie dostarcza mi tylu wrażeń. Jara mnie, gdy już po paru zdaniach wytwarza się sytuacja, którą chyba najtrafniej określa mądre rosyjskie przysłowie:
"gawarit' z Toboj - to kak tigra jiobat' - i smieszno i straszno".
Przed Twoim Majestatem chciałbym zganić Alphę Phoenicis, która w poście poniżej ośmieliła się wystosować pod Twoim adresem absolutnie niewłaściwe przysłowie: "wysoki jak brzoza, głupi jak koza".
Co za bezczelność wobec sympatycznych zwierząt! No i przymiotnik tu nie pasuje, bo tyś przecie Długi! Wyczuli to genialnie już w szkole podstawowej "mali ludzie", którzy nie wołali na Cię: "wysoki" tylko "długi".
Jeśli już porywała się na przytoczenie jakiegoś przysłowia - lepsze moim zdaniem byłoby stare podhalańskie - uwzględniające istniejącą tam podczas zaborów politykę agrarną:
"Długi jak chłopskie pole i cienki we łbie, że ja pi..dole!"
Rozumiesz?
Galicyjskie chłopy płodziły dużo dzieci i potem, żeby każde coś miało - dzielili pole wzdłużnie na cienkie paski. Dlaczego wzdłużnie? Bo tak.
W każdym razie pole - uwzględniając jakość występujących tam gleb i proporcje - było jak Ty, Mistrzu: jałowe, długie i cienkie, na którym wszelkie racjonalne zabiegi, to była orka na ugorze.
Twoją genialną metodę prowadzenia rozmowy nazywam: na padalca, albo nabuca.
Metoda na padalca sprowadza się mniej więcej do tego, że jak Twoja genialność zaśpi i strzelisz głupotę jak np. w przypadku podania wzrostu, gdy Adamiak zarzucił Ci małość a nawet malutkość - to wijesz się jak padalec, żebyś myślał że Ci się udało.
Na buca (lub nabuca) to różne finezyjne metody stosowane przez nabuka: gdy brak argumentów - zawsze można napisać, że to był żart lub pokpić sobie z Nicka interlokutora.

Demokracja to wspaniała rzecz, Wasza Długość.
W totalitarnym systemie mógłbyś zostać kimś wysokim i strasznym, w demokracji - tylko długim i śmiesznym.
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)


fides ex necessitate esse non debet
18-03-2009 16:07 
 Ocena 5 na 5
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
>No cóż nawet tu nie trafiłeś. Mam ponad 190 cm wzrostu
Czy znasz takie stare, polskie przysłowie?
18-03-2009 19:31 
 Ocena 3 na 3
Bogdanowicz (193 punktów)
>Tituś bajduś, gadaj sobie do lustra nie do mnie. Ja w nic nie wierzę, od dziecka posługuję się w życiu jedynie kategorią p-stwa.
Czym się wykazałeś w wątku o 3 bramkach/kopertach, gdzie nie odróżniłeś 1/2 od 1/3.
>Istnienie ISW jest dla mnie prawdopodobne, a nie że ja w nią wierzę, to kolosalna różnica. Ja badam ten temat od ponad 30 lat, nie znalazłem dowodów na TE, za to mnóstwo poszlak jest przeciw niej wniosek jest oczywisty. Bardziej prawdopodobne jest projektowanie i istnienie ISW niż jakaś bajka o samodziejstwie.
No to pokaz nam wreszcie tę teorię. Tak po prostu, bez emocji i obrażania ewolucjonistów.
18-03-2009 20:04 
 Ocena-2 na 2
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
>>Tituś bajduś, gadaj sobie do lustra nie do mnie. Ja w nic nie wierzę, od dziecka posługuję się w życiu jedynie kategorią p-stwa.
>Czym się wykazałeś w wątku o 3 bramkach/kopertach, gdzie nie odróżniłeś 1/2 od 1/3.

Czyżbyś nie doczytał zasad tamtego wątku. Przecież nie dane mi było się wykazać, ponieważ nie znalazło się nawet pięć osób zdolnych do powiedzenia jednego prostego słowa "przepraszam", gdyby okazało się, że moje rozumowanie jest logiczne i głębsze niż zwolenników prostego rozwiązania " 2/3
>1/3 ".

>>Istnienie ISW jest dla mnie prawdopodobne, a nie że ja w nią wierzę, to kolosalna różnica. Ja badam ten temat od ponad 30 lat, nie znalazłem dowodów na TE, za to mnóstwo poszlak jest przeciw niej wniosek jest oczywisty. Bardziej prawdopodobne jest projektowanie i istnienie ISW niż jakaś bajka o samodziejstwie.

>No to pokaz nam wreszcie tę teorię. Tak po prostu, bez emocji i obrażania ewolucjonistów.

Miałeś ode mnie prywatną szansę, nie skorzystałeś!. Mogłeś prowadzić dyskusję w wątkach, gdzie prowadziłem wstępy do teorii ISW - nie okazałeś się obiektywny.
Czego Ty teraz chcesz, bym rzucał swoje przemyślenia, przed takimi jak "Alfa", czy "webmaster".
Czy ja jestem masochistą. Muszę się zabezpieczyć, choćby jak w wątku który poruszyłeś. "Rzucanie pereł przed wieprze", nie jest w moim stylu. Popatrz na siebie i obiektywizm pozostałych. Co zrobią z moją teorią. Zwyczajnie ją zadepczą, jak jakieś "świnie", nie widzę tu gruntu do moich wywodów.

Jak twierdzisz inaczej, to pokaż to na prostym przykładzie.
Porównaj wartość TE i mojej ISW w dwóch aspektach. Obiektywnie, a ja ocenię czy chcesz poznać teorię, czy się z niej śmiać.
Moja teoria wymaga tylko dwóch wszechświatów, TE nieskończonej ich liczby.
Moja teoria jest całkowicie fizyczna, nie ma w niej miejsca na jakiekolwiek cuda probabilistyczne. W TE "cud na cudzie, cudem poganiany", blisko zerowe p-stwo jednego etapu ewolucji łączy się z tak samo niskim p-stwem następnego, tworząc łańcuch nieskończonych cudów i szczęśliwych przypadków.

Podaj swój uczciwy komentarz do tego powyżej, jeśli potrafisz. Pokaż swoją uczciwość intelektualną i to, że zasługujesz na uczciwą dyskusję. Możesz założyć oddzielny wątek, bo tu się robi ciasno. Sprostasz zadaniu - wątpię

pozdr.
18-03-2009 22:32 
 Ocena 2 na 2
Bogdanowicz (193 punktów)
>Czyżbyś nie doczytał zasad tamtego wątku. Przecież nie dane mi było się wykazać, ponieważ nie znalazło się nawet pięć osób zdolnych do powiedzenia jednego prostego słowa "przepraszam", gdyby okazało się, że moje rozumowanie jest logiczne i głębsze niż zwolenników prostego rozwiązania " 2/3
>1/3 ".
Doczytałem, nawet się zgłosiłem. I to, że nie musiałbym przepraszać, jest tak pewne jak to, że 1/2>1/3.

>Miałeś ode mnie prywatną szansę, nie skorzystałeś!. Mogłeś prowadzić dyskusję w wątkach, gdzie prowadziłem wstępy do teorii ISW - nie okazałeś się obiektywny.
Czy "obiektywny" oznacza popierający Twoją teorię, mimo że widział tylko jakieś urywki? Czy popierający wszystkie obelgi, które widzieliśmy w Twoim wykonaniu?
>Czego Ty teraz chcesz, bym rzucał swoje przemyślenia, przed takimi jak "Alfa", czy "webmaster".
Jak nie chcesz rzucać przemysleń, to tu nie pisz. Proste.
>Czy ja jestem masochistą. Muszę się zabezpieczyć, choćby jak w wątku który poruszyłeś. "Rzucanie pereł przed wieprze", nie jest w moim stylu. Popatrz na siebie i obiektywizm pozostałych. Co zrobią z moją teorią. Zwyczajnie ją zadepczą, jak jakieś "świnie", nie widzę tu gruntu do moich wywodów.
Nie jesteś masochistą. Czujesz tylko jakąś dziwną potrzebę opowiadania o swojej teorii na forum, na którym jesteś przekonany że zostanie wyśmiana.
> Jak twierdzisz inaczej, to pokaż to na prostym przykładzie.
>Porównaj wartość TE i mojej ISW w dwóch aspektach. Obiektywnie, a ja ocenię czy chcesz poznać teorię, czy się z niej śmiać.
Przypominam, obiektywizm nie polega na tym, o czym wspomniałem powyżej.
>Moja teoria wymaga tylko dwóch wszechświatów, TE nieskończonej ich liczby.
TE nic nie mówi o liczbie wszechświatów. Tak dokładniej, to TE nic nie mówi o kosmologii.
>Moja teoria jest całkowicie fizyczna, nie ma w niej miejsca na jakiekolwiek cuda probabilistyczne.
Nie mogę tego ocenić, bo jej nie widziałem.
>W TE "cud na cudzie, cudem poganiany", blisko zerowe p-stwo jednego etapu ewolucji łączy się z tak samo niskim p-stwem następnego, tworząc łańcuch nieskończonych cudów i szczęśliwych przypadków.
Może jakoś konkretniej? W zależności od tego, kto którą teorię popiera, wstawi w odpowiednie miejsce ISW lub TE. Po takim pojedynczym zdaniu mam coś oceniać?
>Podaj swój uczciwy komentarz do tego powyżej, jeśli potrafisz. Pokaż swoją uczciwość intelektualną i to, że zasługujesz na uczciwą dyskusję. Możesz założyć oddzielny wątek, bo tu się robi ciasno. Sprostasz zadaniu - wątpię
To czy sprostam to wiedziałeś pewnie zanim jeszcze zobaczyłem, że takie zadanie dostałem.

Teraz Ty pokaż uczciwość intelektualną i przedstaw w końcu swoją teorię, bo mam poważne wątpliwości czy ona w ogóle istnieje. Jeżeli jest cokolwiek warta, na pewno ktoś się nią zainteresuje.
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Teraz Ty pokaż uczciwość intelektualną i przedstaw w końcu swoją teorię, bo mam poważne wątpliwości czy ona w ogóle istnieje. Jeżeli jest cokolwiek warta, na pewno ktoś się nią zainteresuje.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,186583#w190559

Pozdrawiam - Zbyszek

P.S: Do nabuko. Odpiszę, pamiętam, trochę cierpliwości.

Prawda jest jedna.
18-03-2009 23:27 
 Ocena 2 na 2
Bogdanowicz (193 punktów)
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,186583#w190559
To nie za dużo. Na czym polega to "dajace się badać naukowo działanie"? W tej wypowiedzi jest więcej autoreklamy niż konkretów. A właśnie na konkrety czekam.
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>To nie za dużo. Na czym polega to "dajace się badać naukowo działanie"? W tej wypowiedzi jest więcej autoreklamy niż konkretów. A właśnie na konkrety czekam.
Pytania do twórcy teorii - zachęcam do dyskusji w tamtym wątku.
Również mam zamiar się włączyć, lecz wszystko po kolei.

Pozdrawiam - Zbyszek

Prawda jest jedna.
Bogdanowicz (193 punktów)
Jak się wyjaśni, w którym wątku ta dyskusja będzie się toczyć, to się chętnie przyłączę.
19-03-2009 01:12 
 Ocena-1 na 3
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
@Bogdanowicz

>Doczytałem, nawet się zgłosiłem. I to, że nie musiałbym przepraszać, jest tak pewne jak to, że 1/2>1/3.

Jak widać to co dla Ciebie jest pewne, nie było pewne nawet dla osób które wymieniłem tam z nicka. Strach powstrzymał ich przed zgłoszeniem się. Nie istniały racjonalne powody, by nie zgłosiło się tych pięć osób, jeśli byliby pewni tak jak Ty. Jak widzisz jesteś w opozycji nawet do "współbraci z PSR".

>>Miałeś ode mnie prywatną szansę, nie skorzystałeś!. Mogłeś prowadzić dyskusję w wątkach, gdzie prowadziłem wstępy do teorii ISW - nie okazałeś się obiektywny.
>Czy "obiektywny" oznacza popierający Twoją teorię, mimo że widział tylko jakieś urywki?

Taki młody, a taki krętacz. Od kiedy to obiektywny znaczy popierający jedną ze stron.
Człowieka uczciwego i obiektywnego poznać po użytych sformułowaniach i sposobie przedstawiania swoich myśli. Ty obiektywny nie byłeś i nie jesteś. Co widać choćby na łączeniu mojej teorii z moimi docinkami w stosunku do ewolucjonistów. Obelgi, nie wykluczają prawdziwości mojej teorii, o czym zdajesz się zapominać.

>Czy popierający wszystkie obelgi, które widzieliśmy w Twoim wykonaniu?

Ja jestem jak lustro, tylko odbijam to co Wy wyczyniacie w stosunku do innych, inaczej myślących i nie wyznających waszej wiary w ewolucję. Obelgi miały dopiec, od tego przecież są. Jednak gdyby była tu osoba intelektualnie uczciwa gotowa podjąć wyzwanie, nie miałbym żadnego powodu ich stosować. Potrafię się bez nich obyć, nie potrzebuję stosować ich w spotkaniu z uczciwymi osobami. Płacę tylko "pięknym za nadobne".

>>Czego Ty teraz chcesz, bym rzucał swoje przemyślenia, przed takimi jak "Alfa", czy "webmaster".
>Jak nie chcesz rzucać przemysleń, to tu nie pisz. Proste.

Znowu subiektywna nagonka. Pisanie w ogóle na tym forum, nie ma nic wspólnego z decyzją o opisaniu mojej całej teorii. Jedno jest dla mnie rozrywką, drugie szczególną wartością osobistą, której nie rozdaje się na prawo i lewo. Nie Ty będziesz decydował gdzie i co będę pisał.

>Nie jesteś masochistą. Czujesz tylko jakąś dziwną potrzebę opowiadania o swojej teorii na forum, na którym jesteś przekonany że zostanie wyśmiana.,

Ludzie się zmieniają, sytuacja się zmienia, TE coraz bardziej chyli się ku upadkowi, moja teoria prędzej czy później i tak wypłynie. Ogłosi ją może jakiś uczony jako swoją, to nie muszę być wcale ja. Cały świat obecnie zaangażowany jest w przepychanki na polu TE vs IP. Ta fala narasta i w końcu przełamie tamy ewolucyjnego zakłamania.
Wolno mi co jakiś czas próbować i szukać właściwego miejsca i osób do polemiki.
To nie żadna potrzeba, to zwykłe "sondowanie gruntu".

>> Jak twierdzisz inaczej, to pokaż to na prostym przykładzie.
>>Porównaj wartość TE i mojej ISW w dwóch aspektach. Obiektywnie, a ja ocenię czy chcesz poznać teorię, czy się z niej śmiać.
>Przypominam, obiektywizm nie polega na tym, o czym wspomniałem powyżej.
>>Moja teoria wymaga tylko dwóch wszechświatów, TE nieskończonej ich liczby.
>TE nic nie mówi o liczbie wszechświatów. Tak dokładniej, to TE nic nie mówi o kosmologii.

No pewnie, kolejny "Grochala" się odezwał. TE nie potrzebuje fundamentów, wisi sobie w próżni i dopuszcza możliwość, że organizmy do pewnego momentu mogła stworzyć nawet ISW, a potem to już prawdą musi być TE. Głupiemu takie teksty wciskaj, nie mi.

>>Moja teoria jest całkowicie fizyczna, nie ma w niej miejsca na jakiekolwiek cuda probabilistyczne.
>Nie mogę tego ocenić, bo jej nie widziałem.

Oszust i lawirant. Ty miałeś ocenić wartość tylko tych dwóch prostych aspektów mojej teorii ISW i TE. Nie masz nawet tyle obiektywizmu i uczciwości by spróbować, tylko robisz jakieś prymitywne uniki.

>.... Możesz założyć oddzielny wątek, bo tu się robi ciasno. Sprostasz zadaniu - wątpię
>To czy sprostam to wiedziałeś pewnie zanim jeszcze zobaczyłem, że takie zadanie dostałem.

Raczej chyba chciałeś powiedzieć "to, że nie sprostam". Nie sprostałeś !!!
Nawet malutki teścik na intelektualną uczciwość oblewasz, co dopiero przy poważniejszych próbach.

>Jeżeli jest cokolwiek warta, na pewno ktoś się nią zainteresuje.

Moja teoria jest warta wszystkie pieniądze świata i każdej nagrody, ale to czas jeszcze nie nadszedł właściwy. Ludzkość jeszcze do niej dorosła do "pojedynku z ISW", a do tego w konsekwencji moja teoria doprowadzi. Stawimy czoła jej działaniom i zażądamy zmiany planów w stosunku do naszego gatunku. Ale kto jest w stanie pojąć jak realne to sprawy, jak czysto naukowe podejście trzeba mieć i jak bardzo zjednoczyć wysiłki ludzkości, by dojść do takiej siły.

pozdr.
jad11 (18783 punktów)

>Moja teoria jest warta wszystkie pieniądze świata i każdej nagrody, ale to czas jeszcze nie nadszedł właściwy. Ludzkość jeszcze do niej dorosła do "pojedynku z ISW", a do tego w konsekwencji moja teoria doprowadzi. Stawimy czoła jej działaniom i zażądamy zmiany planów w stosunku do naszego gatunku. Ale kto jest w stanie pojąć jak realne to sprawy, jak czysto naukowe podejście trzeba mieć i jak bardzo zjednoczyć wysiłki ludzkości, by dojść do takiej siły.

Za to plus.

"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
19-03-2009 20:47 
 Ocena 1 na 3
Bogdanowicz (193 punktów)
>Taki młody, a taki krętacz.
>Ty obiektywny nie byłeś i nie jesteś.
>Oszust i lawirant. Ty miałeś ocenić wartość tylko tych dwóch prostych aspektów mojej teorii ISW i TE. Nie masz nawet tyle obiektywizmu i uczciwości by spróbować, tylko robisz jakieś prymitywne uniki.
>Raczej chyba chciałeś powiedzieć "to, że nie sprostam". Nie sprostałeś !!!
>Nawet malutki teścik na intelektualną uczciwość oblewasz, co dopiero przy poważniejszych próbach.
Jak już kiedyś napisałem, nie odpowiadam na Twoje posty z wycieczkami osobistymi. Może się w końcu nauczysz jakiejś kultury.
19-03-2009 21:07 
 Ocena-1 na 1
placownik (17853 punktów)

>Może się w końcu nauczysz jakiejś kultury.

   Zazdroszczę optymizmu.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
19-03-2009 21:08 
 Ocena-1 na 1
placownik (17853 punktów)

>>>Moja teoria jest całkowicie fizyczna, nie ma w niej miejsca na jakiekolwiek cuda probabilistyczne.
>>Nie mogę tego ocenić, bo jej nie widziałem.
>Oszust i lawirant. Ty miałeś ocenić wartość tylko tych dwóch prostych aspektów mojej teorii ISW i TE. Nie masz nawet tyle obiektywizmu i uczciwości by spróbować, tylko robisz jakieś prymitywne uniki.

   W pocie czoła pracujesz na bana.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
18-03-2009 00:34 
 Ocena 9 na 9
Madman (7811 punktów)
>>Tym co piszesz jedynie dowodzisz słuszności i ponadczasowości moich stwierdzeń.
>Hm.
1) Jeśli milczysz, to znaczy, że nabuko ma rację.
2) Jeśli się odezwiesz, to są trzy możliwości:
a) zgadzasz się z nim i wtedy potwierdzisz, że nabuko ma rację
b) nie zgadzasz się z nim, co znaczy, że nabuko ma rację.
c) zajmujesz neutralne stanowisko, a zatem nabuko ma rację.
18-03-2009 08:08 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>>Tym co piszesz jedynie dowodzisz słuszności i ponadczasowości moich stwierdzeń.
>>Hm.
>1) Jeśli milczysz, to znaczy, że nabuko ma rację.
>2) Jeśli się odezwiesz, to są trzy możliwości:
> a) zgadzasz się z nim i wtedy potwierdzisz, że nabuko ma rację
> b) nie zgadzasz się z nim, co znaczy, że nabuko ma rację.
> c) zajmujesz neutralne stanowisko, a zatem nabuko ma rację.

Okazało się, że są wersje dla wnikliwych:
de) nabuko ma zawsze rację, bo jest malutki.

3) jeśli nabuko jest wysoki, to jest już tylko jedno wyjście:
3de) nabuko jest tak malutki, jak wysoki.
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
>>>>Tym co piszesz jedynie dowodzisz słuszności i ponadczasowości moich stwierdzeń.
>>>Hm.
>>1) Jeśli milczysz, to znaczy, że nabuko ma rację.
>>2) Jeśli się odezwiesz, to są trzy możliwości:
>> a) zgadzasz się z nim i wtedy potwierdzisz, że nabuko ma rację
>> b) nie zgadzasz się z nim, co znaczy, że nabuko ma rację.
>> c) zajmujesz neutralne stanowisko, a zatem nabuko ma rację.
>Okazało się, że są wersje dla wnikliwych:
>de) nabuko ma zawsze rację, bo jest malutki.
>3) jeśli nabuko jest wysoki, to jest już tylko jedno wyjście:
>3de) nabuko jest tak malutki, jak wysoki.
>

Znam lepszy dowcip:

"Gdybyś był tak długi, jak jesteś głupi, to mógłbyś podawać piwo na księżyc".

Niestety nie mój, zapożyczony.

pozdr.
18-03-2009 13:28 
 Ocena 7 na 7
Adamiak (36436 punktów)
>Znam lepszy dowcip:
>"Gdybyś był tak długi, jak jesteś głupi, to mógłbyś podawać piwo na księżyc".
>Niestety nie mój, zapożyczony.

Nawet księżyca swojego nie masz... malutki.
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
>>Znam lepszy dowcip:
>>"Gdybyś był tak długi, jak jesteś głupi, to mógłbyś podawać piwo na księżyc".
>>Niestety nie mój, zapożyczony.
>Nawet księżyca swojego nie masz... malutki.

Punkt dla Ciebie, brawo za skojarzenia
02-04-2009 01:01 
 Ocena 1 na 1
Elka (7473 punktów)
>3.Czym Twoje rzekomo bez emocjonalne podejście do TE, różni się od bez emocjonalnego podejścia ludzi uznających się za ludzi religijnych, którzy albo mają głęboko w d***e nakazy swoich religii, albo w sposób czysto racjonalny i bez emocji wybrali swoje religie na zasadzie mniejszego zła lub teorii pozwalającej na wygodniejszy i bardziej bezstresowy tryb życia?

Rozumiem, że chodzi o ludzi, którzy np mówią, że są katolikami, do kościoła chodzą w roku dwa razy - w kwietniu i grudniu, modlitwy odmawiali tylko przy komunii i bierzmowaniu, nie odchodzą od kościoła, żeby się nikt ich nie czepiał, że nie biorą ślubu kościelnego, nie chrzcili ewentualnego dziecka, że się wyłamują ze standardu?

and that's it.
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
Elka

>>3.Czym Twoje rzekomo bez emocjonalne podejście do TE, różni się od bez emocjonalnego podejścia ludzi uznających się za ludzi religijnych, którzy albo mają głęboko w d***e nakazy swoich religii, albo w sposób czysto racjonalny i bez emocji wybrali swoje religie na zasadzie mniejszego zła lub teorii pozwalającej na wygodniejszy i bardziej bezstresowy tryb życia?

>Rozumiem, że chodzi o ludzi, którzy np mówią, że są katolikami, do kościoła chodzą w roku dwa razy - w kwietniu i grudniu, modlitwy odmawiali tylko przy komunii i bierzmowaniu, nie odchodzą od kościoła, żeby się nikt ich nie czepiał, że nie biorą ślubu kościelnego, nie chrzcili ewentualnego dziecka, że się wyłamują ze standardu?

Przykład nie jest najgorszy, ale jest bardzo wąski. Na całym świecie pośród miliardów osób traktowanych przez ateistów, jako religijne oszołomy większość ma w d**** nauki swoich religii, nie tylko katolicy. Nie przywiązują do swojej przynależności religijnej prawie żadnego znaczenia, poza jakimś poszanowaniem dla tradycji, czy szeroko rozumianym patriotyzmem kulturowym.

Sprawdziłaś kontekst, tego co cytujesz? Adamiak napisał:
> moje przekonanie o słuszności TE nie ma podłoża emocjonalnego, nie jest też żadnym stanem łaski...

Powiedz mi Elka ile tak naprawdę potrafiłabyś wskazać osób ze swego otoczenia, rodziny, którzy są w jakimś stanie łaski, bo są katolikami ? Przeważnie to zwykła rutyna, a religia i wiara, to temat "tabu", mało kto w ogóle wie, kto jest biskupem w jego diecezji, czy jakie są nauki kościoła w poszczególnych sprawach, że o znajomości encyklik, czy Biblii nie wspominając. Chodzą do kościoła, bo im tak wygodnie, albo dla rodziny, gdzie tu jakieś podłoże emocjonalne, albo stan łaski. Najczęstszym podejściem niezależnie od wykształcenia, jest podejście typu:
-urodziłem się to i umrę w tej religii,
-kościół był jest i będzie, po co mi jakieś zmiany.

Procent wojujących i zaangażowanych emocjonalnie katolików, jest porównywalny do proporcji między wojującymi ateistami zindoktrynowanymi Dawkinsem, a ogółem osób uważających się za ateistów.

Taki przeciętny katolik ma gdzieś, czy nauki kościoła są prawdziwe, czy nie, w większość fundamentalnych prawd wiary po prostu nie wierzy, a zalecenia kościoła w życiu totalnie olewa. Nie widzi potrzeby, ani obrony nauk kościoła, ani ich dokładnego znania, ani ich stosowania, w większości przypadków, gdyby urodził się w rodzinie o innym światopoglądzie religijnym, toby w nim pozostał, wcale nie ciągnąc do katolicyzmu.

Ta przypisywana przez ateistów ludziom religijnym wiara w cuda i jakieś objawienia, to zwykły mit, jak się głębiej przyjrzeć. Za to ateiści, to ludzie zwykle o podobnie małej wiedzy na temat ewolucji, nauki, czy filozofii, jak katolicy na temat Biblii i nauk KK. Ale ateiści, są o wiele bardziej religijnie pewni swoich "prawd", że np. "Bóg" nie istnieje i że oni stoją wyżej intelektualnie od ludzi chodzących do kościoła.
Wystarczy spojrzeć na to forum, ile tu pogardliwych i nacechowanych poczuciem wyższości wypowiedzi na temat osób religijnych w klasycznym znaczeniu, bądź chociaż negujących fundament ateizmu czyli teorię ewolucji.

Jest jeszcze wiele innych kategorii bez emocjonalnego traktowania swojej religii. Np.duży odsetek księży i biskupów w ogóle nie wierzy w "Boga". Ich bogiem jest ich własny brzuch i mamona. To normalne, że mówią co innego, ale myślą inaczej.
Zresztą, jak i wielu ateistów, oni też często, zarzekają się dla pieniędzy wygody i utrzymania swoich tytułów, że TE jest udowodniona, jest prawdą, jest faktem tak pewnym jak to, że istnieje grawitacja, ale gdyby ich spytać na osobności albo przy użyciu wykrywacza kłamstw, to okazałoby się, że w głębi umysłu doskonale zdają sobie sprawę z tego, że ewolucji nie popierają dowody, tylko "naukowy dogmatyzm" i naciągane domniemania.

pozdr.
02-04-2009 16:09 
 Ocena 3 na 3
Elka (7473 punktów)
>Przykład nie jest najgorszy, ale jest bardzo wąski. Na całym świecie pośród miliardów osób traktowanych przez ateistów, jako religijne oszołomy większość ma w d**** nauki swoich religii, nie tylko katolicy. Nie przywiązują do swojej przynależności religijnej prawie żadnego znaczenia, poza jakimś poszanowaniem dla tradycji, czy szeroko rozumianym patriotyzmem kulturowym.
Tak, tak, wiem, chciałam tylko mniej-więcej okreslić kogo miałeś na myśli.
Dla mnie tacy ludzie to po prostu hipokryci. Nie będę się musiał narobić, a wszyscy będą mnie po główce głaskać, jaki grzeczny katolik (albo podstaw inną nazwę).

Nie wiem, co ze wszystkimi ateistami, mogę się wypowiadać za siebie... Dla mnie religijny oszołom to ktoś, kto potrafi zanegować udokumentowane odkrycie naukowe, bo mu się nie zgadza z wiarą. Jest agresywny do ludzi, którzy nie wierzą i nie zachowują się jak on. Potrafi opluć każdego, kto nie wierzy, spazmów dostaje na samo hasło "niewierzący". Wiesz, taki typ... spotyka ich człowiek czasem w życiu, pokiwa głową albo dostanie ataku śmiechu i idzie dalej.

>Powiedz mi Elka ile tak naprawdę potrafiłabyś wskazać osób ze swego otoczenia, rodziny, którzy są w jakimś stanie łaski, bo są katolikami ?
Z otoczenia i rodziny...? Hm.. tak na szybko to pięć, każda z nich uważa, że nie potrafi żyć bez wiary, ona daje im siłę do przetrwania. Najlepsza jest moja sprzątaczka, która uważa, że operacja poszła dobrze, bo sobie to wymodliła - a nie dlatego, że znajomi załatwili jej najlepszego chirurga w województwie.. Chodzi na te msze o uzdrowienie, "ofiaruje cierpienia Jezusowi" itd. I cały czas usiłuje mnie nawrócić...

Przeważnie to zwykła rutyna, a religia i wiara, to temat "tabu", mało kto w ogóle wie, kto jest biskupem w jego diecezji, czy jakie są nauki kościoła w poszczególnych sprawach, że o znajomości encyklik, czy Biblii nie wspominając. Chodzą do kościoła, bo im tak wygodnie, albo dla rodziny, gdzie tu jakieś podłoże emocjonalne, albo stan łaski. Najczęstszym podejściem niezależnie od wykształcenia, jest podejście typu:
>-urodziłem się to i umrę w tej religii,
>-kościół był jest i będzie, po co mi jakieś zmiany.
No dobrze, ale spróbuj im wytłumaczyć, że ta cała religia to pic-na-wodę-fotomontaż, że nie są autentycznie "zanurzeni w Bogu", to mokry wyjdziesz, tak będą się drzeć, że oni wierzą! To kwestia przekonań, takiego obrazu samego siebie. Wiesz, że osoby bardzo otyłe nie zauważają swojej tuszy? I dopiero po schudnięciu zauważają jak wyglądali... Podobny mechanizm - w życiu nie czytałem Biblii a o encyklice nie słyszałem nawet, alem wierzący! Jestem wierzący, moralny, porządny. Masz przykład z mojej własnej rodziny - jedyne dwa egzemplarze Biblii (standardowy katolicki i jehowicki), które kiedykolwiek były w domu, są moje. Postanowiłam, że przeczytam, żeby zobaczyć co ci ludzie w tym widzą. Pamiętam, że turlałam się ze śmiechu znajdując niezgodności w tekście... Gdzieś jeszcze mam egzemplarz NT poobkreślany jak podręcznik Ale to oni wierzą i mają monopol na prawdę, ja jestem poza "łaską wiary"..

> Procent wojujących i zaangażowanych emocjonalnie katolików, jest porównywalny do proporcji między wojującymi ateistami zindoktrynowanymi Dawkinsem, a ogółem osób uważających się za ateistów.
>

To możliwe, chociaż nie mogę powiedzieć na 100%, bo nie widziałam danych porównawczych
Problem jest chyba tylko taki, że wszędzie znajdziesz ekstrema, wiesz - gaussowski dzwon Ja poznałam takie przypadki nawet w firmach kosmetycznych. Babki-standard (oferta, klientka-sprzedawca, kupujesz-nie kupujesz) i kobitki kompletnie poza normą - piszące blogi o tym, jak kochają firmę, personifikujące ją i zwracające się do niej pieszczotliwie.. O_o Dla tych drugich to też życie, prawda i oczywistość, mają na to swoje argumenty.
I tak samo masz wszędzie. Ale nie można mówić, że taka fanka swojej firmy uważa ją za religię. Ja też popieram TE i w nią wierzę - ale wierzę dlatego, że jest możliwa do udowodnienia, a nie dlatego, że mnie tak oświeciło jednego dnia. Dawkins był dla mnie ciekawą, stymulującą lekturą, ale co z tego, skoro większość książek, które kupuję (a kupuję i czytam szybciej, niż mi pieniądze się pojawiają.. ) tak samo na mnie działa?

Wiesz, tak mi przyszło do głowy - Paul J. Hill zabił lekarza i jego znajomego, bo uważał, że robi to zgodnie ze swoim chrześcijańskim sumieniem i za aprobatą Boga. Ja, nawet jeśli zacznę wpadać w jakiś fanatyzm, nikogo dla TE nie zabiję, chociażby dlatego, że nigdzie w niej nie ma akapitu o obronie jej założeń siłą, darwiniści nigdy nie ogłoszą mniejszego jyhadu
[ciach, bo za długo piszę ]

and that's it.
03-04-2009 13:07 
 Ocena-1 na 1
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
Elka

>Nie wiem, co ze wszystkimi ateistami, mogę się wypowiadać za siebie... Dla mnie religijny oszołom to ktoś, kto potrafi zanegować udokumentowane odkrycie naukowe, bo mu się nie zgadza z wiarą. Jest agresywny do ludzi, którzy nie wierzą i nie zachowują się jak on. Potrafi opluć każdego, kto nie wierzy, spazmów dostaje na samo hasło "niewierzący". Wiesz, taki typ... spotyka ich człowiek czasem w życiu, pokiwa głową albo dostanie ataku śmiechu i idzie dalej.

W zasadzie z tą definicją oszołomstwa się zgadzam
Teraz tylko powiedz mi, czy według Ciebie tacy ludzie nie trafiają się wśród osób uważających się za ateistów (również przynajmniej część piszących na tym forum)?
I co uważasz za udokumentowane odkrycie naukowe w nawiązaniu do kwestii "ewolucja-kreacja"?

>>Powiedz mi Elka ile tak naprawdę potrafiłabyś wskazać osób ze swego otoczenia, rodziny, którzy są w jakimś stanie łaski, bo są katolikami ?
>Z otoczenia i rodziny...? Hm.. tak na szybko to pięć, każda z nich uważa, że nie potrafi żyć bez wiary, ona daje im siłę do przetrwania. Najlepsza jest moja sprzątaczka,...

Czy dobrze rozumiem, że Twoja rodzina jest na tyle zamożna, że masz osobistą sprzątaczkę?( Czy może to tylko znajoma, a źle się wyraziłaś) Jak piszesz poniżej, jesteś też politologiem, to by oznaczało, że raczej posiadasz szeroki krąg znajomych i krewnych. Czy mogłabyś tą liczbę pięciu osób przełożyć na % w stosunku do całej reszty Twojego otoczenia ? A do tego przyrównać procent osób z Twojego otoczenia, które obnoszą się ze swym ateizmem (tak jak np. Ty), jako dowodem wyższości nad ludźmi prostymi i gorzej sytuowanymi jak np. sprzątaczki, pracownicy supermarketów, ochroniarze itp.
Bo to właśnie oni, nie znając faktów naukowych przeczących samoistnemu powstaniu życia biologicznego i wszechświata materialnego z jego prawami fizycznymi, są odpowiednikiem tej części ateistycznego półświatka, które ja nazywam oszołomami.

>(...)Chodzą do kościoła, bo im tak wygodnie, albo dla rodziny, gdzie tu jakieś podłoże emocjonalne, albo stan łaski. Najczęstszym podejściem niezależnie od wykształcenia, jest podejście typu:
>>-urodziłem się to i umrę w tej religii,
>>-kościół był jest i będzie, po co mi jakieś zmiany.

>No dobrze, ale spróbuj im wytłumaczyć, że ta cała religia to pic-na-wodę-fotomontaż, ...

Ale po co? By zostali ateistami? Czy może mają zmienić swoją religię na inną, którą Ty uważasz za lepszą, bardziej światłą?
Poza tym jak ateista, który cały swój światopogląd ma oparty na wierze w prawdziwość TE, która rzeczywiście jest jak to nazwałaś "picem-na-wodę" i "naukowym fotomontażem" ma wytłumaczyć komuś, że ma wyjść z deszczu i schronić się pod rynną, albo jakimś ekskluzywnym prysznicem.
Nie istnieją godne zaufania obiektywne argumenty o wyższości życia w ateizmie, nad życiem na sposób religijny. I Ty też ich tu nie przedstawisz, choćbym Cię o to poprosił.

>... tak będą się drzeć, że oni wierzą!

Czyżby? A co to według Ciebie "wiara"? Czym się różnią wierzący w "Boga" od wierzących w obdarzoną "boską wszechmocą" ewolucję?

> Podobny mechanizm - w życiu nie czytałem Biblii a o encyklice nie słyszałem nawet, alem wierzący! Jestem wierzący, moralny, porządny. Masz przykład z mojej własnej rodziny - jedyne dwa egzemplarze Biblii (standardowy katolicki i jehowicki), które kiedykolwiek były w domu, są moje. Postanowiłam, że przeczytam, żeby zobaczyć co ci ludzie w tym widzą. Pamiętam, że turlałam się ze śmiechu znajdując niezgodności w tekście...

I w tym właśnie cały Twój i większości ateistów, problem światopoglądowy. Zanim zajrzałaś do Biblii miałaś już ukształtowane przekonanie, że to nic nie warta literatura, którą tylko ludzie głupsi od Ciebie mylnie cenią jako coś wyjątkowego i natchnionego przez "Boga".
Szukałaś tam tylko potwierdzenia swojej mądrości. Nigdy nie przeprowadziłaś obiektywnej analizy treści tej księgi.
Te jak to nazywasz "niezgodności", przy głębszej analizie znikają. Ktoś, kto uważa, że potrafi ocenić wartość tego ponad tysiąc stronicowego dzieła "zajrzawszy", to wybacz, ale właśnie "oszołom". Nie można też wykluczyć, że te pozorne "niezgodności", nie są tam przypadkiem. A celowo istnieją, by właśnie tacy naiwni jak Ty "turlali się ze śmiechu", nawet nie zdając sobie sprawy co mają w ręku. Jest to zamierzone i według mojej obiektywnej analizy, tak właśnie ma być. Ateizm miał powstać, jako kolejna droga wyboru dla ludzkości.
Opisany w Biblii "Bóg" kocha różnorodność i piękno, ateiści zajmują w jego planie ważną pozycję. Biblia mówi o tym nawet wprost:
2 Piotra 3:15-16
"A cierpliwość naszego Pana uważajcie za wybawienie, tak jak to według danej mu mądrości napisał do was umiłowany nasz brat Paweł, 16 wypowiadając się o tych rzeczach, jak to też czyni we wszystkich swych listach. Są w nich jednak pewne sprawy trudne do zrozumienia, które ludzie nieuczeni i niestali przekręcają - podobnie jak pozostałe Pisma  - ku własnej zgubie."


>(...) Ja też popieram TE i w nią wierzę - ale wierzę dlatego, że jest możliwa do udowodnienia, .....

Czyżby? Zobacz co na ten temat uważał, pewien Noblista:
potop-exodus.w.interia.pl/stworzenie/mozgi.html

Robert Andrews Millikan fizyk: 1923 nagroda Nobla w dziedzinie fizyki:

Cytat:
Żałosną rzeczą jest to, iż mamy naukowców, którzy usiłują udowodnić ewolucję, której żaden naukowiec nigdy nie będzie w stanie udowodnić.


Chociaż cytat jest stary, to do dzisiaj nic się w tej kwestii nie zmieniło. Im większy postęp nauki i technologii, tym dalej jesteśmy od choćby wyjaśnienia fenomenu życia biologicznego, a co dopiero powstania wszechświata, jego praw i porządku.
Im bardziej naukowcy pragną udowodnić ewolucję, tym bardziej się od tego celu oddalają.

pozdr.
04-04-2009 02:10 
 Ocena 2 na 2
Elka (7473 punktów)
[dziś spałam 3 godziny, miałam seminarium a potem ryłam większość dnia, nie chce mi się robić wprowadzenia do TE - masz, Berkeley zrobiło to za mnie www.ucmp.berkeley.edu/history/evothought.html ]

>Czy dobrze rozumiem, że Twoja rodzina jest na tyle zamożna, że masz osobistą sprzątaczkę?( Czy może to tylko znajoma, a źle się wyraziłaś) Jak piszesz poniżej, jesteś też politologiem, to by oznaczało, że raczej posiadasz szeroki krąg znajomych i krewnych. Czy mogłabyś tą liczbę pięciu osób przełożyć na % w stosunku do całej reszty Twojego otoczenia ? A do tego przyrównać procent osób z Twojego otoczenia, które obnoszą się ze swym ateizmem (tak jak np. Ty), jako dowodem wyższości nad ludźmi prostymi i gorzej sytuowanymi jak np. sprzątaczki, pracownicy supermarketów, ochroniarze itp.

Zamożna, pfff... Mniej jem i kupuję szmat. Co w tym złego, przychodzi pani do sprzątania i sobie zarabia, tyle. Implikacja, że czuję się wywyższona nad prostych pracowników fizycznych jest nie dość, że brzydka, to durna. Jeśli rozmawiam z kimś i ten ktoś jest prostą kobitką, przyznającą się i do głębokiej wiary i do prostoty, to nie ma w tym nic "poniżającego". Śmieszy mnie tylko fakt, że mimo wielokrotnych powtórzeń nadal usiłuje mnie nawracać. To jak z Miłującym.
Pytałeś o głęboką wiarę, "zanurzenie w łasce" itp więc powiedziałam - na szybko. Znam masę katolików, kilku protestantów, żydów i muzułmanów. Każde z nich w jakimś etapie życia opowiadało mi o swoim doświadczaniu religii. Nie chce mi się teraz analizować, które z nich było "bardziej" albo "mniej wierzące". Dla mnie (tu patrz, dla MNIE, jednostki, mój własny osąd), jakkolwiek ich lubię i nie mam żadnych problemów z wyznawaniem tego czy owego, ich podejście do wyznawania jest obce. Ja za wiarę dziękuję, bo nie wierzę. Weź i to sobie wytłumacz jak ksiądz, który się obraził, że jestem ateistką - "nie doświadczyłam łaski wiary".

>Ale po co? By zostali ateistami? Czy może mają zmienić swoją religię na inną, którą Ty uważasz za lepszą, bardziej światłą?

Niech będą fioletowymi krowami Milki, You've missed the point. Masz - przypuśćmy - faceta, który zachowuje się wg schematu z początku naszej rozmowy. Jeśli zacznę mu tłumaczyć, że Jezus to postać historyczna, Biblia to nie do końca wiarygodne i wielokrotnie przerabiane źródło, a wiara jest niekoniecznie potrzebna do bycia dobrym człowiekiem, to mnie zapluje, tłumacząc, że KK jest świetny, a katolicy to podstawa dobra na świecie. Rozumiesz?

>Nie istnieją godne zaufania obiektywne argumenty o wyższości życia w ateizmie, nad życiem na sposób religijny. I Ty też ich tu nie przedstawisz, choćbym Cię o to poprosił.

Obiektywnie to ja umarłam trzy razy po wypadku i żadnych świetlistych tuneli nie ma. Jako moje prywatne doświadczenie uważam to za podstawę do twierdzenia, że życia pozagrobowego nie ma. Nigdy nie odczułam też bliskości boga. Nie jestem w stanie, chociaż bym się starała, uwierzyć w jakiegoś. Będąc ateistką, nie muszę ponadto wywalać kasy na tacę, ofiary, śluby i inne okazje świąteczne. Czysty zysk. Strasznie podstawowe, ale masz, więcej mi chwilowo się nie chce ;]

>I w tym właśnie cały Twój i większości ateistów, problem światopoglądowy. Zanim zajrzałaś do Biblii miałaś już ukształtowane przekonanie, że to nic nie warta literatura, którą tylko ludzie głupsi od Ciebie mylnie cenią jako coś wyjątkowego i natchnionego przez "Boga".
>Szukałaś tam tylko potwierdzenia swojej mądrości. Nigdy nie przeprowadziłaś obiektywnej analizy treści tej księgi.

Zanim w ogóle wiedziałam, co to ateizm i zaczęłam mówić o sobie "ateistka", dziwiło mnie, co ludzie widzą w Biblii. To wzięłam i przeczytałam. Potem poczytałam o innych religiach, o agnostykach etc. I jakiś czas temu, po głębszym zastanowieniu, doszłam do wniosku, że jednak ateizm.
Postaraj się nie wyciągać wniosków, jeśli masz za mało danych.

>Te jak to nazywasz "niezgodności", przy głębszej analizie znikają. Ktoś, kto uważa, że potrafi ocenić wartość tego ponad tysiąc stronicowego dzieła "zajrzawszy", to wybacz, ale właśnie "oszołom". Nie można też wykluczyć, że te pozorne "niezgodności", nie są tam przypadkiem. A celowo istnieją, by właśnie tacy naiwni jak Ty "turlali się ze śmiechu", nawet nie zdając sobie sprawy co mają w ręku. Jest to zamierzone i według mojej obiektywnej analizy, tak właśnie ma być. Ateizm miał powstać, jako kolejna droga wyboru dla ludzkości.
>Opisany w Biblii "Bóg" kocha różnorodność i piękno, ateiści zajmują w jego planie ważną pozycję.

Zaczynasz mnie męczyć, wiesz? Jeśli dwunastolatka może znaleźć w NT różnice w rodowodzie Chrystusa, to to jest wręcz kardynalny błąd, nie uważasz?

and that's it.
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
Elka

>dziś spałam 3 godziny, miałam seminarium a potem (...)
>PS: Przepraszam, jeśli coś napisałam chaotycznie, ale faktycznie padam na pysk... miałam dziś ostrą burzę mózgów z profesorem

To szczerze gratuluję inteligencji i bystrości umysłu. Twoje dwa ostatnie posty wydają mi się najrozsądniejszymi z tych, które dotąd tu czytałem. Nie chodzi mi o treść, czy formę, ale o najbardziej rozsądne i logiczne wytłumaczenie się z ateizmu, którego ze świecą by szukać u nawet dużo starszych i utytułowanych użytkowników tego forum.

>>.... które obnoszą się ze swym ateizmem (tak jak np. Ty), jako dowodem wyższości nad ludźmi prostymi i gorzej sytuowanymi ....

>Zamożna, pfff... Mniej jem i kupuję szmat. Co w tym złego, przychodzi pani do sprzątania i sobie zarabia, tyle. Implikacja, że czuję się wywyższona nad prostych pracowników fizycznych jest nie dość, że brzydka, to durna.

Masz rację. Widzę, że Cię źle oceniłem, a ten nawias był zupełnie niepotrzebny. Przepraszam!

>Pytałeś o głęboką wiarę, "zanurzenie w łasce" itp....

Nie zupełnie to wyszło ode mnie. Ja takiego słownictwa staram się w ogóle nie używać.
Przypominam, że moje pytanie było spowodowane nawiązaniem do słów Adamiaka:

> moje przekonanie o słuszności TE nie ma podłoża emocjonalnego, nie jest też żadnym stanem łaski...

Ja nie rozumiem co to w ogóle ten jakiś "stan łaski ". Jak to przełożyć na język logiki i rzeczowych argumentów?

>>Ale po co? By zostali ateistami? Czy może mają zmienić swoją religię na inną, którą Ty uważasz za lepszą, bardziej światłą?
>(....)Biblia to nie do końca wiarygodne i wielokrotnie przerabiane źródło, a wiara jest niekoniecznie potrzebna do bycia dobrym człowiekiem, to mnie zapluje, tłumacząc, że KK jest świetny, a katolicy to podstawa dobra na świecie. Rozumiesz?

Ja Ciebie rozumiem, ale zwrócę Ci uwagę, że Biblia a KK, to zupełnie dwa odrębne światy.
Nie możesz wyrabiać sobie zdania o Biblii i opisanym w niej "Bogu", na podstawie uczynków urzędników KK. O ich nie stosowaniu się do nauk Biblijnych najlepiej świadczy ten werset:
Mateusza 23:9
I nikogo na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem, bo jeden jest wasz Ojciec, ten niebiański

W Biblii nie istnieje jakakolwiek podstawa by wierzący w "Boga", mieli posiadać jakiegoś papieża. Wszyscy mieli być braćmi. Tak samo nie ma tam mowy o budowaniu kościołów i panowaniu jednych nad drugimi, pasożytnictwie klasy duchownych i niewolniczym wyzysku, jak to ma miejsce w KK. Katolicyzm to w dużej mierze zaprzeczenie nauk Jezusa i przesłania całej Biblii.

>>Nie istnieją godne zaufania obiektywne argumenty o wyższości życia w ateizmie, nad życiem na sposób religijny. I Ty też ich tu nie przedstawisz, choćbym Cię o to poprosił.
>Obiektywnie to ja umarłam trzy razy po wypadku i żadnych świetlistych tuneli nie ma. Jako moje prywatne doświadczenie uważam to za podstawę do twierdzenia, że życia pozagrobowego nie ma.

Nie ma żadnych tuneli, bo ich być nie może według tego co jest w Biblii. Biblia wyraźnie mówi o końcu doczesnego życia w chwili śmierci. Mówi natomiast o zmartwychwstaniu.
Wniosek płynie z tego logiczny, tylko jeden. Nasze umysły są monitorowane, a po śmierci ich zapis jest przechowywany, by mógł umożliwić odtworzenie człowieka w przyszłości.
Biblia nie uczy o żadnej duszy, życiu pośmiertnym czy reinkarnacji.
Co jednak nie wyklucza, że być może u niektórych osób, "odpływowi danych" z mózgu towarzyszą jakieś fizyczne zjawiska np. jak wyobrażenie światła. Nie mam wyrobionego zdania na ten temat.

> Nigdy nie odczułam też bliskości boga. Nie jestem w stanie, chociaż bym się starała, uwierzyć w jakiegoś....

Wiara to pojęcie dość względne. Ja też od dziecka, w nic nie potrafię uwierzyć. Co innego natomiast jest przyjęcie, że istnieje wysokie p-stwo istnienia ISW, a co innego czuć jakąś bliskość "Boga". Jedno to naukowa obiektywna analiza, drugie to subiektywne odczucia emocjonalne. Twoje odczucia według mnie są jak najbardziej prawidłowe, ale w niczym nie dowodzą, że "Bóg" nie istnieje. Chyba się z tym zgodzisz?

> Będąc ateistką (...) Czysty zysk.

Pod tym względem na pewno tak

>>Szukałaś tam tylko potwierdzenia swojej mądrości. Nigdy nie przeprowadziłaś obiektywnej analizy treści tej księgi.
>Zanim w ogóle wiedziałam, co to ateizm i zaczęłam mówić o sobie "ateistka",(....)
>Postaraj się nie wyciągać wniosków, jeśli masz za mało danych.

Danych coraz więcej i na ich tle Twoja postać rysuje się coraz lepiej, ale główny mój zarzut wciąż podtrzymuję:
Cytat:
" Nigdy nie przeprowadziłaś obiektywnej analizy treści tej księgi."


>>Te jak to nazywasz "niezgodności", przy głębszej analizie znikają. (...) Ateizm miał powstać, jako kolejna droga wyboru dla ludzkości.
>>Opisany w Biblii "Bóg" kocha różnorodność i piękno, ateiści zajmują w jego planie ważną pozycję.
>Zaczynasz mnie męczyć, wiesz?

Wiem

>Jeśli dwunastolatka może znaleźć w NT różnice w rodowodzie Chrystusa, to to jest wręcz kardynalny błąd, nie uważasz?

Nie nie uważam ! Za to kardynalnym błędem natomiast było, że w wieku 12 lat zabrałaś się za ocenę tej księgi. Różnice w rodowodzie są spowodowane tym, że są to dwa różne rodowody. Mateusz przedstawia rodowód Józefa, męża Marii, a Łukasz rodowód Marii.
Poza tym są To dwaj badacze historii o różnym wykształceniu i możliwościach badawczych. Przecież to nie "Bóg" dyktował im te "rodowody Jezusa".
Ja w szkole podstawowej po lekturze "Nieba w płomieniach" Parandowskiego pozostawiłem sprawę oceny wiarygodności Biblii i spraw istnienia bądź nie istnienia "Boga", na emeryturę, kiedy czas pozwoli mi odszukać stosowne materiały. Los sprawił, że zająłem się Biblią szybciej, jednak wiek 12 lat, to było w Twoim przypadku stanowczo za mało.

pozdr.
07-04-2009 00:42 
 Ocena 4 na 4
Elka (7473 punktów)
>>Pytałeś o głęboką wiarę, "zanurzenie w łasce" itp....
>Nie zupełnie to wyszło ode mnie. Ja takiego słownictwa staram się w ogóle nie używać.
>Przypominam, że moje pytanie było spowodowane nawiązaniem do słów Adamiaka:
>> moje przekonanie o słuszności TE nie ma podłoża emocjonalnego, nie jest też żadnym stanem łaski...
>Ja nie rozumiem co to w ogóle ten jakiś "stan łaski ". Jak to przełożyć na język logiki i rzeczowych argumentów?

A skąd ja mam się na tym tak znać? Ja wiem, że będzie Wielkanoc, bo w sklepach się dekoracje zmieniają ;]
Z tego, co kojarzę z poczytywania o katolicyzmie, stan łaski to wtedy, kiedy nie ma się grzechów ciężkich i zasadniczo stara się nie grzeszyć - czysty jesteś słowem. Podobno ma się wtedy lepszy kontakt w bogiem, ale ja się nie znam, ja zarobiona jestem...

>>(....)Biblia to nie do końca wiarygodne i wielokrotnie przerabiane źródło, a wiara jest niekoniecznie potrzebna do bycia dobrym człowiekiem, to mnie zapluje, tłumacząc, że KK jest świetny, a katolicy to podstawa dobra na świecie. Rozumiesz?
>Ja Ciebie rozumiem, ale zwrócę Ci uwagę, że Biblia a KK, to zupełnie dwa odrębne światy. [ciach]
Wszystko pięknie, co nie zmienia faktu, że nadal mi się to wszystko nie podoba. Szczególnie po zajęciach z estetyki Średniowiecza (studia historyczne rox! ;D), kiedy moja ulubiona mediewistka lekko zboczyła z tematu i zaczęła opowiadać o kwestiach Biblii. A potem przyszedł Pan Doktor Archeolog i zapytany o opinię powiedział, że nie ma na świecie zdrowego, obiektywnego autorytetu naukowego, który powie, że Biblia, którą mamy dziś do dyspozycji jest w jakimkolwiek stopniu źródłem. No wtedy to się zaczęłam zastanawiać...!

>Nie ma żadnych tuneli, bo ich być nie może według tego co jest w Biblii. Biblia wyraźnie mówi o końcu doczesnego życia w chwili śmierci. Mówi natomiast o zmartwychwstaniu.
Tak, wiem, lekarze mi mówili. Jak im się wpłaszczyłam, a potem zaczęłam znów działać po serii woltów, to wołali na mnie na oddziale "ożywieniec jedzie" Maszynki na prąd jesteśmy, panie dzieju...

>Wiara to pojęcie dość względne. Ja też od dziecka, w nic nie potrafię uwierzyć. Co innego natomiast jest przyjęcie, że istnieje wysokie p-stwo istnienia ISW, a co innego czuć jakąś bliskość "Boga". Jedno to naukowa obiektywna analiza, drugie to subiektywne odczucia emocjonalne. Twoje odczucia według mnie są jak najbardziej prawidłowe, ale w niczym nie dowodzą, że "Bóg" nie istnieje. Chyba się z tym zgodzisz?
Róbta co chceta, nawet Milka. Jak dla mnie żadnego boga nie ma, bo nie można w żaden sposób tego udowodnić. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Jak mi się jakiś objawi, albo go poczuję (niekoniecznie w wersji "Christian Woman" ;P), to może mi się odmieni. Ale odmawiam zakładania jakichkolwiek hełmów!

>Nie nie uważam ! Za to kardynalnym błędem natomiast było, że w wieku 12 lat zabrałaś się za ocenę tej księgi. [ciach]
>Ja w szkole podstawowej po lekturze "Nieba w płomieniach" Parandowskiego pozostawiłem sprawę oceny wiarygodności Biblii i spraw istnienia bądź nie istnienia "Boga", na emeryturę, kiedy czas pozwoli mi odszukać stosowne materiały. Los sprawił, że zająłem się Biblią szybciej, jednak wiek 12 lat, to było w Twoim przypadku stanowczo za mało.
A, w wieku dwunastu lat to ja zaczynałam. Dopiero na historii zaczęło się siedzenie w kurzu i książkach, maglowanie wykładowców itp. Studia są dla mnie najgenialniejszą rzeczą w życiu... "Wiesz, co dają studia? Umiejętność korzystania ze źródeł." Potwierdzonych

>pozdr.
Nawzajem.


and that's it.
02-04-2009 16:10 
 Ocena 1 na 1
Elka (7473 punktów)
[Część druga ]

>Taki przeciętny katolik ma gdzieś, czy nauki kościoła są prawdziwe, czy nie, w większość fundamentalnych prawd wiary po prostu nie wierzy, a zalecenia kościoła w życiu totalnie olewa. Nie widzi potrzeby, ani obrony nauk kościoła, ani ich dokładnego znania, ani ich stosowania, w większości przypadków, gdyby urodził się w rodzinie o innym światopoglądzie religijnym, toby w nim pozostał, wcale nie ciągnąc do katolicyzmu.

No tak, o ile dobrze pamiętam 1 na 12 dzieci odchodzi od wiary rodziców. Tylko teraz możemy się zastanawiać - czy to kwestia niechęci odejścia od wiary, bo taka jest użyteczna, czy zwykły, społecznie indukowany konformizm? A może lenistwo? A może hipokryzja? Możesz iść i zapytać swojego sąsiada dlaczego nie odchodzi od kościoła, będziesz miał odpowiedź. Jedną, odpowiednią dla jednostki odpowiedź. Trzeba by zagonić jakichś nudzących się socjologów do głębszych badań... A i wtedy wątpię, co by wyszło, skoro ludzie przy spisach odruchowo zaznaczają "katolik/czka" :/

>Ta przypisywana przez ateistów ludziom religijnym wiara w cuda i jakieś objawienia, to zwykły mit, jak się głębiej przyjrzeć. Za to ateiści, to ludzie zwykle o podobnie małej wiedzy na temat ewolucji, nauki, czy filozofii, jak katolicy na temat Biblii i nauk KK. Ale ateiści, są o wiele bardziej religijnie pewni swoich "prawd", że np. "Bóg" nie istnieje i że oni stoją wyżej intelektualnie od ludzi chodzących do kościoła.

Może dlatego, że najchętniej wypowiadają się właśnie ci "zakręceni"? Szczególnie po stronie wierzącej? Z drugiej strony - masz większą możliwość, że trafisz na standardowego ateistę, który poczytał chociażby osławionego Dawkinsa i coś tam liznął dzięki temu wiedzy na ww tematy, może na studiach miał podstawy filozofii, niż przeciętnego katolika, który zna Biblię i gdziekolwiek miał zajęcia z podstaw teologii.

> Wystarczy spojrzeć na to forum, ile tu pogardliwych i nacechowanych poczuciem wyższości wypowiedzi na temat osób religijnych w klasycznym znaczeniu, bądź chociaż negujących fundament ateizmu czyli teorię ewolucji.

Wiesz, (nb!)według mnie, to wynika trochę z samego sedna ateizmu - "no kurcze, ludzie w bajki wierzą, jak dzieci się dają robić". Plus - znów masz jak wyżej, aktywniejsze są gaussowskie ekstrema, bo mają motywację dzięki swojej pasji.

>Zresztą, jak i wielu ateistów, oni też często, zarzekają się dla pieniędzy wygody i utrzymania swoich tytułów, że TE jest udowodniona, jest prawdą, jest faktem tak pewnym jak to, że istnieje grawitacja, ale gdyby ich spytać na osobności albo przy użyciu wykrywacza kłamstw, to okazałoby się, że w głębi umysłu doskonale zdają sobie sprawę z tego, że ewolucji nie popierają dowody, tylko "naukowy dogmatyzm" i naciągane domniemania.
>pozdr.

Hę, ja jestem politologiem, więc TE mam opracowaną na poziomie powiedzmy średnim, ale mam mocne postanowienie, że jak skończę wnikanie w obecną literaturę do pracy, to się zagłębię w temat - może latem, na urlopie, będzie co czytać? Nie zmienia to jednak faktu, że jeśli mam wybierać między logiką powstania świata w ogóle i życia na Ziemi, to wolę fizyków i Darwina, a nie - dajmy na to - że taniec Nataraj'y powoduje ciągłe niszczenie i powstawanie świata (żeby dla odmiany odejść od teorii katolickich ). Nie przekonuje mnie to, po prostu, nie ma sensu, dowodów. A ja zawsze wolałam mieć dowody, niż zaufać czemuś, bo ktoś mi mówi czy pisze, że tak jest.
Nie wiem niestety, na ile to odzwierciedla poglądy i jakiego odsetka ateistów, ale wątpię, żeby wszyscy byli tacy ekstremalni. Gauss by się kłócił
Nawzajem.


and that's it.
03-04-2009 13:40 
 Ocena-1 na 1
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
>[Część druga ]

> Dawkins był dla mnie ciekawą, stymulującą lekturą,(...)

A wiesz dlaczego? Bo jego poglądy odpowiadały Twoim potrzebom. Pasowały Ci do założonego wzorca. Wiesz jak Biblia Mówi o takich ludziach? Wątpię czy "turlając się ze śmiechu" przy jej przeglądaniu trafiłaś na ten fragment, to Ci go zacytuję:
2 Tymoteusza 4:3-4
Nastanie bowiem czas, gdy nie zniosą zdrowej nauki, lecz zgodnie z własnymi pragnieniami nagromadzą sobie nauczycieli, by im łechtali uszy; 4 i odwrócą uszy od prawdy, a zwrócą się ku fałszywym opowieściom.

> Ja, nawet jeśli zacznę wpadać w jakiś fanatyzm, nikogo dla TE nie zabiję,...

Tak Ci się tylko wydaje. Niedawno oglądałem program dokumentalny o amerykańskich strażnikach więziennych w Iraku. Pokazano tam pewne badania naukowe dotyczące tego co może człowiek zrobić drugiemu człowiekowi, gdy tylko obok niego stoi człowiek w kitlu (naukowiec) i zapewnia go, że tak trzeba, "dla dobra nauki i ludzkości".
Ochotnicy mieli za zadanie dawkować osobom badanym (to byli aktorzy, którzy udawali ból, ale ochotnicy o tym nie wiedzieli) napięcie elektryczne, mówiąc inaczej torturować prądem.
Większość mimo, że widzieli przez szybę wijących się z bólu "torturowanych" używali skali "na maksa". I to byli tzw. "porządni ludzie", część nawet początkowo się opierała, ale pod wpływem perswazji "torturowali".

Załóżmy, że doszłoby do przeludnienia i z braku żywności surowców itp. zaczęła by się prawdziwa "walka o byt". Zapewniam Cię, że statystycznie klasycznie religijni, nie byliby tak jak ateiści skuteczni w eliminacji niższych przecież ewolucyjnie biednych i słabych, albo "wrogów światopoglądowych". Przykłady z historii znasz, w końcu jesteś politologiem.

>..chociażby dlatego, że nigdzie w niej nie ma akapitu o obronie jej założeń siłą, darwiniści nigdy nie ogłoszą mniejszego jyhadu

Bo nigdy na szczęście nie osiągną pełni władzy. Za to mordują bez żadnych skrupułów już dziś i to w milionach osób. Nie powiesz mi, że to dla obrony religii, albo że "Bóg" tak kazał, każde państwo ma armię i wydaje majątek na zbrojenia, gdy tymczasem znikoma część tych środków położyłaby raz na zawsze kres przynajmniej śmierci z głodu i niedożywienia. Jesteś politologiem, masz jakiś pomysł, jak zmusić najbogatszych by nie stali z założonymi rękoma gdy obok nich umierają dzieci z głodu.
amitaba.republika.pl/glod_na_swiecie.html

>> Wystarczy spojrzeć na to forum, ile tu pogardliwych i nacechowanych poczuciem wyższości wypowiedzi na temat osób religijnych w klasycznym znaczeniu, bądź chociaż negujących fundament ateizmu czyli teorię ewolucji.
>Wiesz, (nb!)według mnie, to wynika trochę z samego sedna ateizmu - "no kurcze, ludzie w bajki wierzą, jak dzieci się dają robić". (...)

Sama w nie wierzysz! Nie potrafisz wykazać ani prawdziwości swojej bajki, ani jej wyższości nad ich bajkami!

>Hę, ja jestem politologiem, więc TE mam opracowaną na poziomie powiedzmy średnim,...

No i widzisz, kolejny błąd logiki i nieobiektywnego podejścia. Najpierw należy na poziomie ogólnym zapoznać się z danymi obu stron, by wyrobić sobie zdanie, która z koncepcji TE, czy IP, jest bardziej oparta na dowodach i faktach z otaczającej nas rzeczywistości, a dopiero potem jest sens zagłębiać się w tą wybraną koncepcję głębiej.

pozdr.
04-04-2009 02:48 
 Ocena 1 na 1
Elka (7473 punktów)
>>[Część druga ]
>> Dawkins był dla mnie ciekawą, stymulującą lekturą,(...)
>A wiesz dlaczego? Bo jego poglądy odpowiadały Twoim potrzebom. Pasowały Ci do założonego wzorca.

Cytat sobie daruję, znam go. To chyba jeden z najczęściej pojawiających się na tym forum fragmentów Biblii.
Wycinasz z kontekstu i tłumaczysz jak chcesz. Moją ostatnią stymulującą lekturą było "Terror in the Mind of God: The Global Rise of Religious Violence" Juergensmeyer'a. I artykuł o podobieństwach Jezusa i Buddy. Widzisz różnicę? Obśmiałam się czytając. Ja dużo czytam i dużo się przy tym śmieję. Bo lubię jedno i drugie. Nie rób z tego problemu.

>Tak Ci się tylko wydaje. Niedawno oglądałem program dokumentalny o amerykańskich strażnikach więziennych w Iraku.

Chyba pierwszy eksperyment więzienny to ten
Omawiałam go na zajęciach socjologii, fascynujące przypadki.

>Załóżmy, że doszłoby do przeludnienia i z braku żywności surowców itp. zaczęła by się prawdziwa "walka o byt". [ciach] Przykłady z historii znasz, w końcu jesteś politologiem.

Równie dobrze można założyć, że powstaną sekty dorównujące Waco i będą mordować "heretyków i odstępców od wiary", żeby "oczyścić Ziemię z plugastwa i odzyskać raj". Gdybanie.

>>..chociażby dlatego, że nigdzie w niej nie ma akapitu o obronie jej założeń siłą, darwiniści nigdy nie ogłoszą mniejszego jyhadu
>Bo nigdy na szczęście nie osiągną pełni władzy. Za to mordują bez żadnych skrupułów już dziś i to w milionach osób. Nie powiesz mi, że to dla obrony religii, albo że "Bóg" tak kazał, każde państwo ma armię i wydaje majątek na zbrojenia, gdy tymczasem znikoma część tych środków położyłaby raz na zawsze kres przynajmniej śmierci z głodu i niedożywienia. Jesteś politologiem, masz jakiś pomysł, jak zmusić najbogatszych by nie stali z założonymi rękoma gdy obok nich umierają dzieci z głodu.
>amitaba.republika.pl/glod_na_swiecie.html

Zagdanienia międzynarodowej polityki bezpieczeństwa interesują mnie tylko w pewnym wycinku. Wojsko i jego historia - w ogóle, więc nie będę się rozpisywać. Polecam lekturę o doktrynach obrony, nic więcej mi chwilowo do głowy nie przychodzi.

Widzisz skromną różnicę między wiekami przemocy motywowanej religią, a prawdopodobieństwem przejęcia władzy nad światem przez organizację ateistyczną? Ja widzę.
Kwestia głodu to właściwie polityka gospodarcza, a to nie moja specjalizacja. Moje prywatne zdanie? Pełen Fair Trade, metoda wędki i wspieranie pomocą humanitarną.

>Sama w nie wierzysz! Nie potrafisz wykazać ani prawdziwości swojej bajki, ani jej wyższości nad ich bajkami!

Nie genialnie, bo nie jestem specjalistą od TE. Ja po prostu, w swoim poznaniu tematu uważam to za najlepsze dostępne wytłumacznie. Ile razy muszę to powtórzyć? >_<

>>Hę, ja jestem politologiem, więc TE mam opracowaną na poziomie powiedzmy średnim,...
>No i widzisz, kolejny błąd logiki i nieobiektywnego podejścia. Najpierw należy na poziomie ogólnym zapoznać się z danymi obu stron, by wyrobić sobie zdanie, która z koncepcji TE, czy IP, jest bardziej oparta na dowodach i faktach z otaczającej nas rzeczywistości, a dopiero potem jest sens zagłębiać się w tą wybraną koncepcję głębiej.
>pozdr.

Z teorią IP usiłowałam się poznać, ale do mnie nie trafiła. Kompletnie poległa, jak dla mnie, po stwierdzeniu, że "maszyny są nieredukowalne do fizyki i chemii" i samozaprzeczaniu Hawkinga, a szczególnie po tym, jak Behe sam przyznał, że nie ma dowodów naukowych, eksperymentów i obliczeń potwierdzających na IP (www.talkorigins.org/faqs/dover/day12am.html)
Przepraszam, ale takie jest moje zdanie. Możemy dyskutować, ale go nie zmienię - no, do czasu empirycznych dowodów.

PS: Przepraszam, jeśli coś napisałam chaotycznie, ale faktycznie padam na pysk... miałam dziś ostrą burzę mózgów z profesorem


and that's it.
05-04-2009 15:17 
 Ocena-1 na 1
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
2.

>Cytat sobie daruję, znam go. To chyba jeden z najczęściej pojawiających się na tym forum fragmentów Biblii.
>Wycinasz z kontekstu i tłumaczysz jak chcesz.

Brawo za spostrzegawczość. Werset tyczył się rzeczywiście fałszywych nauczycieli religijnych. A jego związek z propagatorami TE był tylko poprzez analogię.

> Ja dużo czytam i dużo się przy tym śmieję. Bo lubię jedno i drugie. Nie rób z tego problemu.

Nie robię! Musiałem Cię trochę przycisnąć, by sprawdzić jak zareagujesz. Chociaż nie czytałem wymienionych przez Ciebie książek, zakładam, że ich poziom był wyższy niż Dawkinsa.

>>Tak Ci się tylko wydaje. Niedawno oglądałem program dokumentalny o amerykańskich strażnikach więziennych w Iraku.
>Chyba pierwszy eksperyment więzienny to ten
>Omawiałam go na zajęciach socjologii, fascynujące przypadki.

Rzeczywiście interesujący, ale ten który oglądałem w TV, miał jednak trochę inny charakter.
Chodziło o samą zdolność do zadawania cierpienia innym w imię jakichś badań.
Przypomnę, że ten wątek zaczął się od Twoich słów:
"Ja, nawet jeśli zacznę wpadać w jakiś fanatyzm, nikogo dla TE nie zabiję,"

Czy możemy zamknąć podsumowaniem, że zważywszy na przytoczone eksperymenty, jednak zgadzasz się iż w odpowiednich warunkach prawdopodobnie zabiłabyś. Może nie dla TE, ale już na rozkaz broniących światopoglądu ateistycznego, kogoś przedstawionego jako aspołeczny religijny terrorysta, prawdopodobnie tak. I to nawet bez wpadania w fanatyzm.

> chociażby dlatego, że nigdzie w niej nie ma akapitu o obronie jej założeń siłą, ...

Akapitu nie ma, ale taki Hitler, czy Stalin go nie potrzebował. Oni nie bronili TE, oni wprowadzali w życie jej hipotezy.

>>Załóżmy, że doszłoby do przeludnienia(...)
>Gdybanie.

Zgoda, te dywagacje do niczego nie prowadzą. Skontrowałem jedynie Twoje zapewnienia, że TE jest jakąś "niewinną owieczką" i nie prowadzi w efekcie do przemocy i zbrodni. Faktem jest, że prowadziła w przeszłości i w przyszłości może znów doprowadzić do ludobójstwa.

>Widzisz skromną różnicę między wiekami przemocy motywowanej religią, a prawdopodobieństwem przejęcia władzy nad światem przez organizację ateistyczną? Ja widzę.

Ja też widzę, tylko inną różnicę niż chyba Ty. Tamte lata przemocy, nie były oparte na Biblii, tylko na jej złym rozumieniu. Nie miały nic wspólnego z "Bogiem". Tak samo w tamtych czasach postępowali ateiści i osoby religijne dla pozoru. "Bóg" i religia były tylko przykrywką dla zbrodni popełnianych w tamtych czasach. Przypisywanie ich "Bogu" to absurd.

Natomiast gdyby doszło do opanowania świata, przez organizację ateistyczną, to marny nasz los. Życie ludzkie byłoby tyle warte co zysk z jego podtrzymywania i niewolniczej pracy. Klasa panów stojących na szczycie drabiny ewolucyjnej wysysałaby soki z normalnych ludzi dla chorych programów kosmicznych i pragnienia przedłużenia życia.
Itd. itp.

Innymi słowy można sobie pogdybać, ale fakty mówią same za siebie. Wtedy ofiary szły w setki tysięcy, za panowania ateistów idą w miliony, kiedyś zabijano mieczem, teraz mają rakiety i broń masowego rażenia. Afryka kiedyś nie głodowała, żywności było dosyć dla wszystkich. Tylko materialistyczny wyzysk i chciwość bogaczy powoduje śmierć i nędze milionów osób. To nie z przyczyn religijnych. To ateizm i wiara w TE są tu winne.

>Kwestia głodu to właściwie polityka gospodarcza, a to nie moja specjalizacja. Moje prywatne zdanie? Pełen Fair Trade, metoda wędki i wspieranie pomocą humanitarną.

To nic nie da. To tylko pozory. Rzeczywistym źródłem zmian polityki światowej, może być tylko naukowe obalenie TE. Wtedy dopiero bogacze zaczną szanować bliźnich, gdy zrozumieją, że nie są na ziemi bogami, a własność prywatna, jest tylko tymczasową dzierżawą dóbr od jej prawowitego właściciela, który prędzej czy później "zażąda rozrachunku" z traktowania bliźnich i samej Ziemi.

>(...)Ja po prostu, w swoim poznaniu tematu uważam to za najlepsze dostępne wytłumacznie. Ile razy muszę to powtórzyć?

Nie musisz! To bardzo dobra odpowiedź.
Problemem są tylko Ci, którzy są pewni prawdziwości TE i głoszą ją jak jakiś naukowy dogmat. A takich tu na forum sporo.

>>>Hę, ja jestem politologiem, więc TE mam opracowaną na poziomie powiedzmy średnim,...
>Z teorią IP usiłowałam się poznać, ....

Według mojej oceny nie musisz się śpieszyć, to tylko kwestia czasu i naukowcy odkryją fakty obalające TE, których już nie będą mogli ukryć jak kiedyś.
Ważne jest, że nie wierzysz w sposób fanatyczny. Nikt nie jest doskonały i wszechwiedzący, nie taki był przecież plan "Boga", jeśli założyć, że istnieje i ma coś wspólnego z Biblią.

>ale do mnie nie trafiła. Kompletnie poległa, jak dla mnie, po stwierdzeniu, że "maszyny są nieredukowalne do fizyki i chemii" i samozaprzeczaniu Hawkinga, a szczególnie po tym, jak Behe sam przyznał, że nie ma dowodów naukowych, eksperymentów i obliczeń potwierdzających na IP (www.talkorigins.org/faqs/dover/day12am.html)
>Przepraszam, ale takie jest moje zdanie. Możemy dyskutować, ale go nie zmienię - no, do czasu empirycznych dowodów.

Brawo za podejście, słowami, to zbyt długo by trwało i szkoda czasu Twojego i mojego. Czekajmy więc na nowe dowody

pozdr.
07-04-2009 01:42 
 Ocena 3 na 3
Elka (7473 punktów)
>> Ja dużo czytam i dużo się przy tym śmieję. Bo lubię jedno i drugie. Nie rób z tego problemu.
>Nie robię! Musiałem Cię trochę przycisnąć, by sprawdzić jak zareagujesz. Chociaż nie czytałem wymienionych przez Ciebie książek, zakładam, że ich poziom był wyższy niż Dawkinsa.
Juergensmeyer nie ma nic wspólnego z Dawkinsem. To jedno z najlepszych opracowań naukowych na temat motywowanej religią przemocy i terroryzmu religijnego. Same fakty. Korzystam w pracy naukowej

>Według mojej oceny nie musisz się śpieszyć, to tylko kwestia czasu i naukowcy odkryją fakty obalające TE, których już nie będą mogli ukryć jak kiedyś.
>Ważne jest, że nie wierzysz w sposób fanatyczny. Nikt nie jest doskonały i wszechwiedzący, nie taki był przecież plan "Boga", jeśli założyć, że istnieje i ma coś wspólnego z Biblią.
Poczekamy.
Jedyne, w co wierzę fanatycznie, to w jednego Pana Profesora. Jak już się dorobię doktoratu, postawię Mu ołtarzyk wotywny

A całą resztę dyskusji z postu można podsumować tak - mieliśmy wieki przemocy w imię religii i kilku psychopatów z murderous streak. W panowanie ateistów nie bardzo wierzę, bo z ateistami tak to już jest... jak z czarownicami


and that's it.
18-03-2009 00:11 
 Ocena 1 na 1
jad11 (18783 punktów)

>Nie prawda Paolo, za łatwo przyznajesz mu rację. Twierdzenia, że ateiści nie wierzą w boga, a wiara w nieistnienie jest nie do udowodnienia tak samo jak w elfy i smoki, przez co są usprawiedliwieni, to zwykła sztuczka logiczna. Nie dawaj się na nią nabierać.

Sztuczka logiczna? A cóż to takiego?


"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
18-03-2009 00:46 
 Ocena-1 na 1
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
>>Nie prawda Paolo, za łatwo przyznajesz mu rację. Twierdzenia, że ateiści nie wierzą w boga, a wiara w nieistnienie jest nie do udowodnienia tak samo jak w elfy i smoki, przez co są usprawiedliwieni, to zwykła sztuczka logiczna. Nie dawaj się na nią nabierać.
>Sztuczka logiczna? A cóż to takiego?

To właśnie to w czym celuje Dawkins. Ty być może robisz to nieświadomie, jak zwykła "papuga".

pozdr.
18-03-2009 08:17 
 Ocena 1 na 1
jad11 (18783 punktów)

>>Sztuczka logiczna? A cóż to takiego?
>To właśnie to w czym celuje Dawkins. Ty być może robisz to nieświadomie, jak zwykła "papuga".
>pozdr.

Więc objaśnij mechanizm tej sztuczki. Gdzie czai się haczyk ukryty w tej logicznej sztuczce?

"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
18-03-2009 08:52 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>>Sztuczka logiczna? A cóż to takiego?
>>To właśnie to w czym celuje Dawkins. Ty być może robisz to nieświadomie, jak zwykła "papuga".
>>pozdr.
>Więc objaśnij mechanizm tej sztuczki. Gdzie czai się haczyk ukryty w tej logicznej sztuczce?

We wzroście nabuko - ponad 190cm, malutki.
18-03-2009 13:08 
 Ocena-4 na 4
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
>>>Sztuczka logiczna? A cóż to takiego?
>>To właśnie to w czym celuje Dawkins. Ty być może robisz to nieświadomie, jak zwykła "papuga".
>>pozdr.
>Więc objaśnij mechanizm tej sztuczki. Gdzie czai się haczyk ukryty w tej logicznej sztuczce?

Tu nie ma żadnego haczyka, po prostu jesteś ślepy i nie widzisz oczywistych rzeczy.
1.
Ewolucjonizm to religia późniejsza od kreacjonizmu. Nigdy nie przeprowadzono debaty uzasadniającej wyparcie projektowania z nauki na korzyść samodziejstwa.
To ewolucjonizm musi dostarczyć dowodów swej prawdziwości jako teoria późniejsza.
2.
Wszelkie poszlaki wskazują na projektowanie. Miliardy złożonych i działających na podobieństwo projektów istot żywych przeczy TE, na miliardy sposobów. To TE, jako teoria sprzeczna z dowodami musi przedstawić dowody na swoją prawdziwość, nie kreacjonizm, bo on jest aż nadto oczywisty.
3.
Tylko naiwny ciemniak może myśleć, że wystarczy zamienić słowo kreacja na "bóg" i już role się odwracają i można wciskać, że to kreacjoniści muszą udowodnić istnienie "boga", a ateiści mogą sobie leżeć do góry brzuchem i opowiadać pierdoły o tym, że nieistnienia "boga" nie muszą dowodzić. Niech sobie teiści udowodnią istnienie "boga", a my sobie możemy żyć w ateizmie nie martwiąc się o jakieś tam głupie dowody na ewolucję.

Zobacz na Madmana, do czego doprowadza łapanie się na takie sztuczki dla prostaczków (ateistów). Będzie wklejał nazwy wszystkich możliwych "bóstw i bogów", by dowieść tego, że nie potrafi czytać ze zrozumieniem cudzych wypowiedzi.

pozdr.
18-03-2009 13:42 
 Ocena 3 na 3
jad11 (18783 punktów)
>>>>Sztuczka logiczna? A cóż to takiego?
>>>To właśnie to w czym celuje Dawkins. Ty być może robisz to nieświadomie, jak zwykła "papuga".
>>>pozdr.
>>Więc objaśnij mechanizm tej sztuczki. Gdzie czai się haczyk ukryty w tej logicznej sztuczce?
>Tu nie ma żadnego haczyka

Więc jak możesz nazywać to sztuczką logiczną?

>po prostu jesteś ślepy i nie widzisz oczywistych rzeczy.

Czyżby?

>Ewolucjonizm to religia późniejsza od kreacjonizmu.

Ewolucjonizm to żadna religia.

>Nigdy nie przeprowadzono debaty uzasadniającej wyparcie projektowania z nauki na korzyść samodziejstwa.

Na tym forum osobiście widziałem ich co najmniej kilkanaście.

>To ewolucjonizm musi dostarczyć dowodów swej prawdziwości jako teoria późniejsza.

Jako teoria późniejsza?? Ja bym je rozważał równorzędnie. Nie widzę powodu aby faworyzować teorie wcześniejsze kosztem późniejszych.

>Wszelkie poszlaki wskazują na projektowanie.

Jak np. jakie? I czemu poszlaki przemawiające za kreacjonizmem są według Ciebie bardziej wiarygodne od tych przemawiających za ewolucją skoro to wciąż tylko poszlaki?

>Miliardy złożonych i działających na podobieństwo projektów istot żywych przeczy TE, na miliardy sposobów.

A może jest odwrotnie? Może ludzkie projekty są podobne do tych działających rzeczy?

>To TE, jako teoria sprzeczna z dowodami musi przedstawić dowody na swoją prawdziwość, nie kreacjonizm, bo on jest aż nadto oczywisty.

W jaki sposób sprzeczna z dowodami? Jakimi dowodami? Czy możesz udowodnić nieistnienie ewolucji? Podobnie jak oczekujesz, że ktoś udowodni nieistnienie boga?

>Tylko naiwny ciemniak może myśleć, że wystarczy zamienić słowo kreacja na "bóg" i już role się odwracają i można wciskać, że to kreacjoniści muszą udowodnić istnienie "boga"...

Może więc jestem naiwnym ciemniakiem. Od słowa bóg ( stworzyciel ) całkiem niedaleko do kreowania świata. Skoro został wykreowany to chyba przez kogoś. Czy nie tak? Tego kogoś umownie można zwać bogiem.

>a ateiści mogą sobie leżeć do góry brzuchem i opowiadać pierdoły o tym, że nieistnienia "boga" nie muszą dowodzić.

Podobnie jak inni nie muszą dowodzić nieistnienia ewolucji?

Jedno mnie zastanawia w teorii kreacjonizmu. Jak człowiek pojawił się na Ziemi? Pstryk i się pojawił? Goły i głodny gdzieś w lesie między drapieżnikami. Czy w domciu z kartą kredytową, telewizorem i piwkiem na wieczór?

Pozdrawiam.

"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
18-03-2009 14:14 
 Ocena-3 na 3
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)

>>Ewolucjonizm to religia późniejsza od kreacjonizmu.
>Ewolucjonizm to żadna religia.

Czyżby ? Pijacy i "psychiczni", też często zarzekają się, że są trzeźwi i zupełnie zdrowi.

>>Nigdy nie przeprowadzono debaty uzasadniającej wyparcie projektowania z nauki na korzyść samodziejstwa.
>Na tym forum osobiście widziałem ich co najmniej kilkanaście.

A to ciekawe. To może podaj jakiś dowód, lub chociaż poszlakę graniczącą z pewnością, że ewolucja jest wyjaśnieniem pochodzenia życia biologicznego. Skoro widziałeś kilkanaście debat(zwidy oczywiście jak u typowej osoby religijnej), to zapewne wynik był na korzyść prawdziwości TE i poparty dowodami. Wszak dla wierzących ich nauki to niezaprzeczalne fakty.
Pozwól, że przyjrzę się jakiemuś "faktowi", który dla Ciebie jest dowodem na prawdziwość TE.

Ja owszem czytałem tu kilka dyskusji na temat ewolucji, nawet brałem w niektórych udział, ale jedyne co się rzucało w oczy to kompletna porażka strony ewolucyjnej. Ty zapewne widzisz to inaczej - słucham.
A tak w ogóle to nie o takie pyskówki mi chodziło, tylko o prawdziwą naukową debatę.

>>To ewolucjonizm musi dostarczyć dowodów swej prawdziwości jako teoria późniejsza.
>Jako teoria późniejsza?? Ja bym je rozważał równorzędnie. Nie widzę powodu aby faworyzować teorie wcześniejsze kosztem późniejszych.

Jak możesz widzieć, skoro jesteś ślepy na wszelkie argumenty logiczne i łapiesz się naiwnie na sztuczki Dawkinsa.

>>Wszelkie poszlaki wskazują na projektowanie.
>Jak np. jakie? I czemu poszlaki przemawiające za kreacjonizmem są według Ciebie bardziej wiarygodne od tych przemawiających za ewolucją skoro to wciąż tylko poszlaki?

Jak zwykle nie widzisz rzeczy oczywistych. Poszlaki za TE mają jedynie charakter słabych domniemań i gdybań o przeszłości.
Poszlaki za IP są dostępne obecnie i można na wszelkie sposoby badać je empirycznie. One mają charakter bardzo mocno sformułowanych twierdzeń o niemożliwości samoistnego zachodzenia złożonych procesów. Tam słabiutkie "może było tak a tak", tu mamy bardzo silne "nie może być tak a tak". To w milionach doświadczeń i namacalnych faktach, od kosmologii do genetyki, przez wszystkie możliwe dziedziny nauki, miażdżąca przewaga faktów na rzecz koncepcji IP nad sztucznie podtrzymywanym przy życiu, mitem o prawdziwości TE.

>>Miliardy złożonych i działających na podobieństwo projektów istot żywych przeczy TE, na miliardy sposobów.
>A może jest odwrotnie? Może ludzkie projekty są podobne do tych działających rzeczy?

Gdybaj sobie, gdybaj, przecież cała ta religia jest oparta na "może było tak, a może siak".

>>To TE, jako teoria sprzeczna z dowodami musi przedstawić dowody na swoją prawdziwość, nie kreacjonizm, bo on jest aż nadto oczywisty.
>W jaki sposób sprzeczna z dowodami? Jakimi dowodami? Czy możesz udowodnić nieistnienie ewolucji?

Oczywiście, ale najpierw musiałbyś zdjąć swoje różowe okulary i zacząć obiektywnie myśleć.
Ślepemu nic nie da się pokazać, a Ty wydajesz się ślepy na fakty od urodzenia. Indoktrynacja ewolucyjna robi swoje. Cały Twój proces myślenia jest sfałszowany.

>Może więc jestem naiwnym ciemniakiem. (...)

Nie będę się sprzeczał z Tą teorią

>>a ateiści mogą sobie leżeć do góry brzuchem i opowiadać pierdoły o tym, że nieistnienia "boga" nie muszą dowodzić.
>Podobnie jak inni nie muszą dowodzić nieistnienia ewolucji?

Dowodzą cały czas, tylko żyje pod panowaniem paradygmatu ewolucji i trochę musi potrwać, jak ten system wierzeń padnie. Nie od razu Kraków zbudowano.

>Jedno mnie zastanawia w teorii kreacjonizmu. Jak człowiek pojawił się na Ziemi? Pstryk i się pojawił? Goły i głodny gdzieś w lesie między drapieżnikami. Czy w domciu z kartą kredytową, telewizorem i piwkiem na wieczór?

Najlepszym komentarzem do tego powyżej są Twoje własne słowa:
>Może więc jestem naiwnym ciemniakiem. (...)

pozdr.
18-03-2009 16:44 
 Ocena 4 na 4
jad11 (18783 punktów)

>>Ewolucjonizm to żadna religia.
>Czyżby ? Pijacy i "psychiczni", też często zarzekają się, że są trzeźwi i zupełnie zdrowi.

Odkrywcze. Lecz co to ma do rzeczy?

Religia to system wierzeń i praktyk, określający relację jednostki do różnie pojmowanej sfery sacrum, czyli świętości i sfery boskiej. Manifestuje się ona w wymiarze doktrynalnym (doktryna, wiara), w czynnościach religijnych (np. kult), w sferze społeczno-organizacyjnej (wspólnota religijna, np. Kościół) i w sferze duchowości indywidualnej (m.in. mistyka).

Za Wikipedią: pl.wikipedia.org/wiki/Religia

Jeśli według Ciebie TE pasuje do tej definicji to zaczynam rozumieć Twoją pokrętną logikę.

>>>Nigdy nie przeprowadzono debaty uzasadniającej wyparcie projektowania z nauki na korzyść samodziejstwa.
>>Na tym forum osobiście widziałem ich co najmniej kilkanaście.
>A to ciekawe. To może podaj jakiś dowód, lub chociaż poszlakę graniczącą z pewnością, że ewolucja jest wyjaśnieniem pochodzenia życia biologicznego.

Nie jest. Ewolucja nie wyjaśnia pochodzenia życia.

Ewolucja biologiczna - proces stopniowego przekształcania się organizmów zachodzący w ciągu wielu pokoleń w toku historii Ziemi. Istotą ewolucji jest dostosowanie się (adaptacja) organizmów do środowiska życia. Obejmuje ona proces rozwoju rodowego (filogenezę) i historię rodową organizmów od form najprostszych do form wysoko zorganizowanych, żyjących współcześnie.

Źródło: www.biomed(*)y/ewolucja-biologiczna-95.html

>A tak w ogóle to nie o takie pyskówki mi chodziło, tylko o prawdziwą naukową debatę.

Po co więc te pyskówki prowokujesz? Nawet gdybym przedstawił Ci jakąś naukową debatę to i tak odczytałbyś ją na własną modłę. Choćby dlatego, że nie rozumiesz podstawowych pojęć.

>>Jako teoria późniejsza?? Ja bym je rozważał równorzędnie. Nie widzę powodu aby faworyzować teorie wcześniejsze kosztem późniejszych.
>Jak możesz widzieć, skoro jesteś ślepy na wszelkie argumenty logiczne i łapiesz się naiwnie na sztuczki Dawkinsa.

Chcesz mnie wytrącić z równowagi? Jeśli chcesz to zrobić to podaj jakiś sensowny argument na poparcie Twoich tez. Wciąż nie wytłumaczyłeś co to jest sztuczka logiczna tylko opowiadasz mi o Dawkinsie. Nie nazywam się Dawkins.

>>>Wszelkie poszlaki wskazują na projektowanie.
>>Jak np. jakie? I czemu poszlaki przemawiające za kreacjonizmem są według Ciebie bardziej wiarygodne od tych przemawiających za ewolucją skoro to wciąż tylko poszlaki?
>Jak zwykle nie widzisz rzeczy oczywistych. Poszlaki za TE mają jedynie charakter słabych domniemań i gdybań o przeszłości.
>Poszlaki za IP są dostępne obecnie i można na wszelkie sposoby badać je empirycznie. One mają charakter bardzo mocno sformułowanych twierdzeń o niemożliwości samoistnego zachodzenia złożonych procesów. Tam słabiutkie "może było tak a tak", tu mamy bardzo silne "nie może być tak a tak". To w milionach doświadczeń i namacalnych faktach, od kosmologii do genetyki, przez wszystkie możliwe dziedziny nauki, miażdżąca przewaga faktów na rzecz koncepcji IP nad sztucznie podtrzymywanym przy życiu, mitem o prawdziwości TE.

Widzenie tych oczywistych rzeczy znacznie utrudnia fakt, że nie umiesz ich podać.

>>A może jest odwrotnie? Może ludzkie projekty są podobne do tych działających rzeczy?
>Gdybaj sobie, gdybaj, przecież cała ta religia jest oparta na "może było tak, a może siak".

Jaka znów religia? Masz na myśli teorię ewolucji? Póki co, Ty gdybasz. Ja wykazuję Ci, że można gdybać inaczej, dochodząc do przeciwnych wniosków.

>>>To TE, jako teoria sprzeczna z dowodami musi przedstawić dowody na swoją prawdziwość, nie kreacjonizm, bo on jest aż nadto oczywisty.

Tak oczywisty, że aż zwalnia Cię z podania sensownych argumentów?

>>W jaki sposób sprzeczna z dowodami? Jakimi dowodami? Czy możesz udowodnić nieistnienie ewolucji?
>Oczywiście, ale najpierw musiałbyś zdjąć swoje różowe okulary i zacząć obiektywnie myśleć.
>Ślepemu nic nie da się pokazać, a Ty wydajesz się ślepy na fakty od urodzenia. Indoktrynacja ewolucyjna robi swoje. Cały Twój proces myślenia jest sfałszowany.

Znów brak argumentów. Równie dobrze mogę Ci odpowiedzieć, że Ty jesteś ślepcem w różowych okularach, bo moja racja jest taka oczywista. Bla, bla.

>>Może więc jestem naiwnym ciemniakiem. (...)
>Nie będę się sprzeczał z Tą teorią

Nie wątpię.

>>>a ateiści mogą sobie leżeć do góry brzuchem i opowiadać pierdoły o tym, że nieistnienia "boga" nie muszą dowodzić.
>>Podobnie jak inni nie muszą dowodzić nieistnienia ewolucji?
>Dowodzą cały czas, tylko żyje pod panowaniem paradygmatu ewolucji i trochę musi potrwać, jak ten system wierzeń padnie. Nie od razu Kraków zbudowano.

Jeśli wszyscy dowodzą w ten sam sposób, co Ty to Kraków będzie budowany bez końca.

>>Jedno mnie zastanawia w teorii kreacjonizmu. Jak człowiek pojawił się na Ziemi? Pstryk i się pojawił? Goły i głodny gdzieś w lesie między drapieżnikami. Czy w domciu z kartą kredytową, telewizorem i piwkiem na wieczór?
>Najlepszym komentarzem do tego powyżej są Twoje własne słowa:
>>Może więc jestem naiwnym ciemniakiem. (...)

Znów nie odpowiadasz.

"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
18-03-2009 18:27 
 Ocena-1 na 1
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
>>>Ewolucjonizm to żadna religia.
>>Czyżby ? Pijacy i "psychiczni", też często zarzekają się, że są trzeźwi i zupełnie zdrowi.
>Odkrywcze. Lecz co to ma do rzeczy?
> Religia to system wierzeń i praktyk, (...).Za Wikipedią: pl.wikipedia.org/wiki/Religia

>Jeśli według Ciebie TE pasuje do tej definicji .....

Nie pasuje, bo inaczej ewolucjonizm byłby oficjalnie zarejestrowanym związkiem wyznaniowym w Polsce, a przecież nie jest.
Nie chodzi zatem o definicję religii opisującej znane religie, ale o istotę wiary w rzeczy nie prawdziwe i mitologię, na którą nie ma dowodów. Chodzi o "wiarę na sposób religijny", nie o podpadanie pod definicję religii. Czy ja gdzieś napisałem, że ateizm spełnia jakieś sztuczne definicje? Nie przypominam sobie!

>>A to ciekawe. To może podaj jakiś dowód, lub chociaż poszlakę graniczącą z pewnością, że ewolucja jest wyjaśnieniem pochodzenia życia biologicznego.
>Nie jest. Ewolucja nie wyjaśnia pochodzenia życia.

> Ewolucja biologiczna - (....) do form wysoko zorganizowanych, żyjących współcześnie.Źródło: www.biomed(*)y/ewolucja-biologiczna-95.html

Ty i te Twoje definicje
Jak zwał tak zwał, nie wykazano nigdzie i nigdy, że obecna flora i fauna powstała w wyniku ewolucji. Jakoś nie widzę być zapodał argument. Chociaż jeden.

>..... Nawet gdybym przedstawił Ci jakąś naukową debatę to i tak odczytałbyś ją na własną modłę. Choćby dlatego, że nie rozumiesz podstawowych pojęć.

Pewnie, bo przecież żyjemy w Średniowieczu i wszelkie słowniki są niedostępne.
Definicje to pryszcz, każdy może je sobie poszukać jak ich nie zna, co innego zrozumieć, bo tu nie wiedza potrzebna, ale przede wszystkim intelekt. Możesz sobie zmyślać jaki to nabuko nie kumaty, ale dowody są po mojej stronie. Od dziecka byłem nieprzeciętnie inteligentny i żaden jad 11 czy inny "ateusz", nie wmówi mi, że jestem głupszy od niego, bo nie jestem.

>>>Jako teoria późniejsza?? Ja bym je rozważał równorzędnie. Nie widzę powodu aby faworyzować teorie wcześniejsze kosztem późniejszych.
>>Jak możesz widzieć, skoro jesteś ślepy na wszelkie argumenty logiczne i łapiesz się naiwnie na sztuczki Dawkinsa.
> Chcesz mnie wytrącić z równowagi? ...

Raczej zmusić do samodzielnego myślenia. Powiedziałem dość by inteligentny człowiek zrozumiał na czym polegała sztuczka, tylko jeszcze trzeba chcieć zrozumieć.

>>Jak zwykle nie widzisz rzeczy oczywistych. Poszlaki za TE mają jedynie charakter słabych domniemań i gdybań o przeszłości.
>>Poszlaki za IP są dostępne obecnie i można na wszelkie sposoby badać je empirycznie. One mają charakter bardzo mocno sformułowanych twierdzeń o niemożliwości samoistnego zachodzenia złożonych procesów. Tam słabiutkie "może było tak a tak", tu mamy bardzo silne "nie może być tak a tak". To w milionach doświadczeń i namacalnych faktach, od kosmologii do genetyki, przez wszystkie możliwe dziedziny nauki, miażdżąca przewaga faktów na rzecz koncepcji IP nad sztucznie podtrzymywanym przy życiu, mitem o prawdziwości TE.
>Widzenie tych oczywistych rzeczy znacznie utrudnia fakt, że nie umiesz ich podać.

Nie ściemniaj podawałem wiele razy, to ślepota nie pozwala Ci potraktować obiektywnie moich argumentów.

>>>A może jest odwrotnie? Może ludzkie projekty są podobne do tych działających rzeczy?
>>Gdybaj sobie, gdybaj, przecież cała ta religia jest oparta na "może było tak, a może siak".
>Jaka znów religia? Masz na myśli teorię ewolucji? Póki co, Ty gdybasz. Ja wykazuję Ci, że można gdybać inaczej, dochodząc do przeciwnych wniosków.

Widzę, że na całego grasz sobie w odbijanie piłeczki. Baw się dobrze, ale nie zawracaj mi głowy. Od pierwszego zdania, gdy mnie zaczepiłeś, nie rozumiesz gdzie leży istota problemu.

>>>>To TE, jako teoria sprzeczna z dowodami musi przedstawić dowody na swoją prawdziwość, nie kreacjonizm, bo on jest aż nadto oczywisty.
>Tak oczywisty, że aż zwalnia Cię z podania sensownych argumentów?

Nie zachowuj się jak zwykła "bezmyślna kukła", moje argumenty są na tym forum, podawałem je wiele razy. Wystarczy nie być ślepym.

>>>W jaki sposób sprzeczna z dowodami? Jakimi dowodami? Czy możesz udowodnić nieistnienie ewolucji?
>>Oczywiście, ale najpierw musiałbyś zdjąć swoje różowe okulary i zacząć obiektywnie myśleć.
>>Ślepemu nic nie da się pokazać, a Ty wydajesz się ślepy na fakty od urodzenia. Indoktrynacja ewolucyjna robi swoje. Cały Twój proces myślenia jest sfałszowany.
>Znów brak argumentów. Równie dobrze mogę Ci odpowiedzieć, że Ty jesteś ślepcem w różowych okularach, bo moja racja jest taka oczywista. Bla, bla.

To gdzie ta Twoja racja. Próbowała jkl i jej wątek został rozjechany na miazgę. Wielokrotnie ewolucja została obnażona jako bajka niezgodna z logiką i zdrowym rozsądkiem, tylko jak zwykle po "wyznawcach TE" to spływa jak po kaczce i cały czas pytają: "to gdzie te argumenty". Jesteś zwyczajnie nudny!

pozdr.
18-03-2009 20:09 
 Ocena 3 na 3
jad11 (18783 punktów)
Cytat:
Chodzi o "wiarę na sposób religijny", nie o podpadanie pod definicję religii. Czy ja gdzieś napisałem, że ateizm spełnia jakieś sztuczne definicje? Nie przypominam sobie!


Nazwałeś ateizm religią więc powinien Twoją definicję religii spełniać. Pokazałem Ci tylko definicję dla wszystkich -ogólną. Nazywasz konia słoniem a potem masz pretensje, że inni dziwią się, że Twój słoń nie ma trąby. Taka przenośnia.

Cytat:
Ty i te Twoje definicje


Chciałbym.

Cytat:
Jak zwał tak zwał, nie wykazano nigdzie i nigdy, że obecna flora i fauna powstała w wyniku ewolucji. Jakoś nie widzę być zapodał argument. Chociaż jeden.


pl.wikipedia.org/wiki/Ewolucja

Fragment:
Przebieg i mechanizm procesu ewolucji opisywany jest przez teorię ewolucji która jest obecnie niepodważalnym faktem naukowym, udokumentowanym dowodami wywodzącymi się z paleontologii, biochemii, biologii molekularnej, genetyki, anatomii porównawczej, embriologii i biogeografii.

>>..... Nawet gdybym przedstawił Ci jakąś naukową debatę to i tak odczytałbyś ją na własną modłę. Choćby dlatego, że nie rozumiesz podstawowych pojęć.
Cytat:
Pewnie, bo przecież żyjemy w Średniowieczu i wszelkie słowniki są niedostępne.


Są dostępne ale trzeba chcieć z nich korzystać. Ty tego nie robisz, co przed chwilą wykazałem.

>Definicje to pryszcz, każdy może je sobie poszukać jak ich nie zna, co innego zrozumieć, bo tu nie wiedza potrzebna, ale przede wszystkim intelekt. Możesz sobie zmyślać jaki to nabuko nie kumaty, ale dowody są po mojej stronie.

Dowody na co? Na to ?
Na to ?

Przychodzisz na forum, rozdajesz kopy na lewo i prawo, nazywasz rozmówców ograniczonym ciemniakami i w końcu wyskakujesz z czymś takim. To jest niedorzeczne, niesprawdzalne i co więcej to jest może przekombinowany ale tylko zwykły kreacjonizm. Żadna trzecia możliwość. Jeśli masz jakieś dowody potwierdzające tę teorię to nie wstydź się ich okazać, bo na razie to jest to tylko jedno wielkie gdybanie, które zarzucasz mi i wszystkim ewolucjonistom przy okazji.

Cytat:
Od dziecka byłem nieprzeciętnie inteligentny i żaden jad 11 czy inny "ateusz", nie wmówi mi, że jestem głupszy od niego, bo nie jestem.


Nawet Ci tego nie powiem o wmawianiu nie wspominając.

Cytat:
Raczej zmusić do samodzielnego myślenia. Powiedziałem dość by inteligentny człowiek zrozumiał na czym polegała sztuczka, tylko jeszcze trzeba chcieć zrozumieć.


Powiedziałeś, że jest to sztuczka logiczna w stylu Dawkinsa. Moja wrodzona ciemnota nie pozwala mi żadnego wytłumaczenia z tego wyłuskać.

Cytat:
Widzę, że na całego grasz sobie w odbijanie piłeczki. Baw się dobrze, ale nie zawracaj mi głowy. Od pierwszego zdania, gdy mnie zaczepiłeś, nie rozumiesz gdzie leży istota problemu.


Chyba już widzę . Dzięki, że dałeś mi czas dojść do tego samemu.

Cytat:
To gdzie ta Twoja racja. Próbowała jkl i jej wątek został rozjechany na miazgę. Wielokrotnie ewolucja została obnażona jako bajka niezgodna z logiką i zdrowym rozsądkiem, tylko jak zwykle po "wyznawcach TE" to spływa jak po kaczce i cały czas pytają: "to gdzie te argumenty".


Czytałem ten wątek i nie znalazłem dowodu obalającego teorię ewolucji. Pewnie znów ta moja ślepota....


"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
02-04-2009 03:37 
 Ocena 3 na 3
checkmate (1197 punktów)
nabuko, mam kilka pytań dotyczących Twych wypowiedzi, liczę na pedagogiczną cierpliwość.

Fizyk:
>Warunkiem przynależności do tego zbioru jest posiadanie atrybutu wiary.
>Ateizm nie ma atrybutu wiary.
>Wobec tego ateizm nie jest elementem zbioru religii.
>Ateizm należy do innej klasy obiektów niż religie.
>Stawianie ateizmu na równi z religiami jest błędem logicznym.

nabuko:
>Ateizm jest tylko słowem zastępczym, bo religia ateistów to ewolucjonizm. I to >wiara w prawdziwość TE, w milionowe powolne ewoluowanie od materii nieożywionej do >człowieka jest religią, taką samą jak każda inna ze zbioru, który opisałeś.Różnice >są doprawdy mało znaczące. Istota wiary i religii jest ta sama.
>ATEISTA = WIERZĄCY W EWOLUCJĘ = człowiek religijny !
>pozdr.

Czy wiara w lot załogowy poza US jest już religią?

nabuko:
>...Ja w nic nie wierzę, od dziecka posługuję się w życiu jedynie kategorią >p-stwa....
>Bardziej prawdopodobne jest projektowanie i istnienie ISW niż jakaś bajka o >samodziejstwie....

Załóżmy, że grasz w pokera i znajdujesz w swoich kartach 2 asy. Chyba zgodzisz się bez liczenia, że prawdopodobieństwo posiadania pozostałych 2 asów w kartach któregokolwiek z graczy jest mniejsze niż zdarzenie przeciwne.
Czy Twoje myślenie w takiej sytuacji przebiega w taki sposób?:

nabuko: (wątek Ewolucja kontra kreacjonizm)
>Jeśli nie ewolucja w naszym materialnym świecie, jeśli nie stworzenie, przez >odwieczną wszechmocną istotę nazywaną "Bogiem".
> To w oczywisty sposób pozostaje ewolucja inteligencji w świecie zewnętrznym >do naszego materialnego świata, a potem jej czysto fizyczne i dające się badać >naukowo działanie skutkiem którego jest materia naszego wszechświata, jego prawa i >stałe fizyczne, a potem zaprojektowane i monitorowane biologiczne istoty żywe...
>Moja teoria ISW jest właśnie tą trzecią drogą.

Analogicznie: jeśli nikt (oprócz mnie) nie ma 2 asów (choć p-stwo nie jest równe 0), to w oczywisty sposób pozostaje wniosek, że muszę dobrać przynajmniej jednego z pozostałych, albo i dwa. (choć p-stwo jest mniejsze niż 1).
Ale muszę oddać sprawiedliwość - jest trzecia droga. Ktoś może mieć dodatkowego asa w rękawie i cała logika traci sens.

Czy jesteś twórcą nowej logiki?

nabuko:
>Od dziecka byłem nieprzeciętnie inteligentny i żaden jad 11 czy inny "ateusz", nie >wmówi mi, że jestem głupszy od niego, bo nie jestem.

Znam kilka osób, o których nie tylko ja mam zdanie, że są nieprzeciętnie inteligentne, ale żadna z nich nie popełniła takiej "wisienki".
Ale zobaczmy, co sam nabuko o tym myśli.

jad11:
>Ewolucjonizm to żadna religia.
nabuko:
>Czyżby ? Pijacy i "psychiczni", też często zarzekają się, że są trzeźwi i zupełnie zdrowi.

nabuko, nie neguję prawdziwości Twojej teorii - choćby dlatego, że nikt nie może czegokolwiek na ten temat powiedzieć. Nie zamieściłeś jej na tym portalu tłumacząc to "rzucaniem pereł przed wieprze". Dlaczego więc wciąż tkwisz w chlewie przekonując (wkrótce poległe pod obuchem) świnki, o wyższosci Świąt Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkiej Nocy?
Poza tym, gdybyś miał dowody na swoją teorię, to tych dyskusji by nie było. A jeśli nie masz, to Twoja teoria jest religią. Cytatów potwierdzających ten wniosek chyba nie trzeba wklejać.
Znalazłem dla Ciebie stronkę:
www.sci.pl/forum/

pozdrawiam
01-04-2009 22:09 
 Ocena 3 na 3
esteban (107 punktów)
>Zgadzam się - ale dlatego uważam, że ateizm się niewiele różni od religi. Wiara w boga jest tylko zastąpiona wiarą w jego brak.
>

Oj, oj, oj-jesteś tutaj w sporym błędzie. Nie możesz stawiać znaku = pomiędzy wiarą w istnienie boga a wiarą w nieistnienie. Dla przykładu posłużę się wzmiankowanym smokiem i powiedzmy Statuą Wolności w NY. Prawdopodobieństwo istnienia choćby 1 smoka wynosi może 0,00000001% a prawdopodobieństwo jego nieistnienia wynosi 99,99999999% co nazwać możemy pewnością że ich nie ma (bo faktycznie tego nie wiemy- nikt nie dowiódł ich nieistnienia). Gdyby to było 100% to nie było by pewności tylko wiedza. I chociaż nie mamy pełnej wiedzy to jednak wiarę w nieistnienie możemy nazwać "wiedzą".Wiarę natomiast w ich istnienie, biorąc zaś nikłe prawdopodobieństwo takiej sytuacji możemy określić jako łatwowierność a nawet naiwność. Podobnie jest z bogiem- wiara w nieistnienie przy obecnym stanie wiedzy to stricte pewność/ wiedza, wiara w istnienie to naiwność.
Podobnie ma się sprawa Statuy Wolności. Wierzę że takowa w NY jest. Moja wiara to nie wiedza gdyż nigdy w NY nie byłem i jej nie widziałem, bazuję tylko na pewnych materiałach i oceniam prawdopodobieństwo tego czy na prawdę jest czy jednak nie. Tak więc moja wiara to pewność ale nie wiedza (jak z ateizmem), ale czy to de facto nie jest wiedza? Wiara zaś że Statua nie istnieje była by naiwnością- jednak mógł bym takie twierdzenie postawić i głęboko w to wierzyć (tak jest z bogami).
Jak widzisz ateizm wbrew twemu pierwszemu zdaniu, radykalnie różni się od wiary w boga, właśnie ze względu wiarygodności i prawdopodobieństwa. Zasadniczo ateusz może powiedzieć że "wie" że boga nie ma, człowiek wiary zaś może jedynie stwierdzić że wierzy (co faktycznie jest łatwowiernością) w boga, a nawet że jedynie bardzo by chciał by bóg istniał gdyż ma świadomość żałosności samej wiary.
17-03-2009 09:59 
 Ocena 8 na 8
Adamiak (36436 punktów)
>Np.: nie można udowodnić istnienia boga- ale nie można też udowodnić jego nie istnienia. Na forum widze wypowiedzi świadczące, że wierzący się myla, ale skąd przekonanie, że ateiści się nie mylą?
Ja dostrzegam trochę inną- ogólnie- tendencję w wypowiedziach ateistów, otóż ateiści nie mówią, że się nie mylą, tylko gadają, iż nie chcą uwierzyć w irracjonalne (wg nich) wytłumaczenia Początków Świata i są otwarci na dalsze badania naukowe, więc i argumenty... to teiści twierdzą, że znają Jedyną, Ostateczną, i Najprawdziwszą wersję tego Początku.

>...etc, etc ... w koncu okazuje się, że ateista "wierzy", że nie ma boga. Nie wie (bo skąd?), tylko wierzy ... nie przypomina Ci to czegoś?
Owszem, przypomina to, że swoje widzenie, tłumaczenie zjawisk za pomocą wiary przypisujesz wszystkim - imputujesz wszystkim, że muszą wierzyć , bo Ty też nie potrafisz inaczej.

P.S. Przykład: jeśli Kościół ogłosi dogmat o tym, że ja jestem Niepokalanie Boski, to Ty w to uwierzysz, bo masz taki obowiązek, ja o tym wiem od dawna, ale jad11 będzie miął wątpliwości... cholera, masz rację - przecie to Prawda... na stos z jadem11!!!
Paolo Monstro (6146 punktów)

>>...etc, etc ... w koncu okazuje się, że ateista "wierzy", że nie ma boga. Nie wie (bo skąd?), tylko wierzy ... nie przypomina Ci to czegoś?
>Owszem, przypomina to, że swoje widzenie, tłumaczenie zjawisk za pomocą wiary przypisujesz wszystkim - imputujesz wszystkim, że muszą wierzyć , bo Ty też nie potrafisz inaczej.
>P.S. Przykład: jeśli Kościół ogłosi dogmat o tym, że ja jestem Niepokalanie Boski, to Ty w to uwierzysz, bo masz taki obowiązek, ja o tym wiem od dawna, ale jad11 będzie miął wątpliwości... cholera, masz rację - przecie to Prawda... na stos z jadem11!!!

Wow, zrelaksujmy się, trudno jest dyskutować jeśli odwołujesz się do (nie znanych przez Ciebie) moich poglądów czy ataków personalnych. Pytałem o argumenty a nie o to "co potrafie a czego nie". Spójrz na problem "technicznie" - krytykuje się wierzących że wierzą w boga ale ateista (mowie o ateizmie = wiara, ze nie ma boga) wierzy, ze boga nie ma. Nie da się tego udowodnić -(mam nadzieję, że sie tutaj ze mna zgodzisz) więc pozostaje Ci wiara. (Gdybyś mówił o prawdopodobieństwie to już nie byłbyś ateistą tylko agnostykiem). Zasada jest więc taka sama: ateista wierzy w brak boga, teista w jego istnienie. Co za różnica skoro żaden z nich nie może tego udowodnić. Może liczy się po prostu że każdemu odpowiada jakiś pogląd?

Jeśli mówisz o tłumaczeniu zjawisk przy pomocy nauki to nie zapominaj, że naukowiec wie, że aktualne modele są przejściowe. To nie jest jakaś prawda absolutna. Po prostu - nie wiadomo jak działa świat, jakiś model odpowiada na część pytań więc się go używa tak długo jak ktoś nie wymyśli lepszego. (który odpowiada na wiecej pytan albo niweluje część sprzeczności). Einstein większość swojego życia spędził na obalaniu własnego modelu. On wiedział, że to nie jest model "prawdziwy". Teoretycznie może się okazać, że za 200 lat model z istnieniem boga będzie się sprawdzał (wątpie ale to możliwe)

Co więcej mówisz o logice - logika to narzędzie (to nie jest znów jakaś uniwersalna prawda), które pomaga w budowaniu teorii. (przy użyciu logiki budujesz twierdzenia) Każda teoria ma jednak aksjomaty! Których się nie udowania - np. "punkt ma nieskończenie małe pole", czy "zbiór nie może być częścią samego siebie" etc ... Skąd pewność, że logika jest własnie tym narzędziem, które opisuje świat?
17-03-2009 11:51 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Wow, zrelaksujmy się...
Też lubię

>...trudno jest dyskutować jeśli odwołujesz się do (nie znanych przez Ciebie) moich poglądów czy ataków personalnych.
Nie atakuję personalnie a Twoje poglądy werbalizujesz tekstami- jesteś wierzący.
Odnoszę się do literek, którymi nadajesz jakieś znaczenie swoim przekazom, a nie do Ciebie.

>Pytałem o argumenty a nie o to "co potrafie a czego nie".
Ok.

>Spójrz na problem "technicznie" - krytykuje się wierzących że wierzą w boga ale ateista (mowie o ateizmie = wiara, ze nie ma boga) wierzy, ze boga nie ma.
No właśnie - jestem ateistą i nie użyłbym w tym zwrocie słów "wiara, że boga nie ma" , tylko: przekonanie lub przeświadczenie, że boga nie ma.
Ja nie wierzę , że nie ma boga - jestem o tym przekonany dopóki nie mam dowodów na jego istnienie.
Czyli... jw, Ty jesteś wierzący a ja nie.

>Nie da się tego udowodnić -(mam nadzieję, że sie tutaj ze mna zgodzisz)...
Jasne, jestem zgodny facet.

>...więc pozostaje Ci wiara.
Mylisz się, to moje przekonanie, że boga nie ma.

>(Gdybyś mówił o prawdopodobieństwie to już nie byłbyś ateistą tylko agnostykiem).
Zdziwisz się - jestem w ulotnych i krótkotrwałych porywach agnostykiem.

>Zasada jest więc taka sama: ateista wierzy w brak boga, teista w jego istnienie.
To Twoja zasada.

>Co za różnica skoro żaden z nich nie może tego udowodnić. Może liczy się po prostu że każdemu odpowiada jakiś pogląd?
Czy ja mówię inaczej?

>Jeśli mówisz o tłumaczeniu zjawisk przy pomocy nauki to nie zapominaj, że naukowiec wie, że aktualne modele są przejściowe.
Nie zapominam.

> Skąd pewność , że logika jest własnie tym narzędziem, które opisuje świat?
Nareszcie użyłeś odpowiedniego słowa, zamiast swojej "wiary-klucza" ... odpowiedź brzmi: bo nie znam lepszego.
17-03-2009 12:21 
 Ocena 1 na 1
Paolo Monstro (6146 punktów)
>No właśnie - jestem ateistą i nie użyłbym w tym zwrocie słów "wiara, że boga nie ma" , tylko: przekonanie lub przeświadczenie, że boga nie ma.
>Ja nie wierzę , że nie ma boga - jestem o tym przekonany dopóki nie mam dowodów na jego istnienie.
Polemizuje z ateizmem w znaczeniu "wiara, że boga(ów) nie ma" - podkreślam. Zmieńmy termin jeśli jest niewłaściwy. W tym znaczeniu ateizm jest również nielogiczny.

>> Skąd pewność , że logika jest własnie tym narzędziem, które opisuje świat?
>Nareszcie użyłeś odpowiedniego słowa, zamiast swojej "wiary-klucza" ... odpowiedź brzmi: bo nie znam lepszego.

Ale nie masz pewności, że nie istnieje?

Myślę, ze problem tkwi w tym, że:
1. Ludzie myla religie z kościołem
2. próbują ocenić drugi punkt widzenia używając kryteriów z własnego modelu myślenia (np. używając logiki). Religia to nie jest teoria naukowa - tam nie ma logiki. Jesli użyjemy do tego logiki to zajdziemy donikąd. Ludzie popierający religie, z kolei, próbują ocenić ateizm w swoich kryteriach i dochodzą do takiego samego punktu jak ateiści przykładający logike do religii.
3. Nie wiem czemu ludzie promujący religie próbują je logicznie uzasadniać - to z definicji nie ma logiki więc strzelają sobie w kolano

Ale to wszystko nie oznacza, ze idea religi nie może być przydatka dla niektórych ludzi, ktorzy tego potrzebuja.
17-03-2009 13:33 
 Ocena 5 na 5
Adamiak (36436 punktów)
>Polemizuje z ateizmem w znaczeniu "wiara, że boga(ów) nie ma" - podkreślam. Zmieńmy termin jeśli jest niewłaściwy.
Proponuj.

>>> Skąd pewność , że logika jest własnie tym narzędziem, które opisuje świat?
>>Nareszcie użyłeś odpowiedniego słowa, zamiast swojej "wiary-klucza" ... odpowiedź brzmi: bo nie znam lepszego.
>Ale nie masz pewności, że nie istnieje?
Jestem przekonany, że (na razie) logika jest dla mnie optymalną metodą percepcji rzeczywistości.

>Myślę, ze problem tkwi w tym, że:
>1. Ludzie myla religie z kościołem
Ja nie mylę.

>2. próbują ocenić drugi punkt widzenia używając kryteriów z własnego modelu myślenia (np. używając logiki).
A znasz inne kryteria niż własne?

>Religia to nie jest teoria naukowa - tam nie ma logiki.
Dlatego mnie się nie podoba.
Uważam skłonności do wiary w bogów za swoistą patologię mózgu (coś jak z miłością - nadmiar jakichś chemikaliów), do której to choroby ma- z różnych względów- skłonności większość populacji homo sapiens sapiens, przy czym wymawiając "sapiens". nie okazywałbym zbyt wyraźnego rozbawienia.

>Jesli użyjemy do tego logiki to zajdziemy donikąd.
Dlatego religia to nie mój kierunek.

>Ludzie popierający religie, z kolei, próbują ocenić ateizm w swoich kryteriach i dochodzą do takiego samego punktu jak ateiści przykładający logike do religii.
Każdy lekarz w oczach pacjenta psychiatryka, to wariat.

>3. Nie wiem czemu ludzie promujący religie próbują je logicznie uzasadniać - to z definicji nie ma logiki więc strzelają sobie w kolano.
"Kolano" to eufemizm...

>Ale to wszystko nie oznacza, ze idea religi nie może być przydatka dla niektórych ludzi, ktorzy tego potrzebuja.

I rzekł pacjent psychiatryka do szczoteczki ciągniętej na sznurku: chodź, Reksiu, idziemy dalej.
Paolo Monstro (6146 punktów)

>Uważam skłonności do wiary w bogów za swoistą patologię mózgu (coś jak z miłością - nadmiar jakichś chemikaliów), do której to choroby ma- z różnych względów- skłonności większość populacji homo sapiens sapiens, przy czym wymawiając "sapiens". nie okazywałbym zbyt wyraźnego rozbawienia.
>>Jesli użyjemy do tego logiki to zajdziemy donikąd.
>Dlatego religia to nie mój kierunek.
>>Ludzie popierający religie, z kolei, próbują ocenić ateizm w swoich kryteriach i dochodzą do takiego samego punktu jak ateiści przykładający logike do religii.
>Każdy lekarz w oczach pacjenta psychiatryka, to wariat.
>>3. Nie wiem czemu ludzie promujący religie próbują je logicznie uzasadniać - to z definicji nie ma logiki więc strzelają sobie w kolano.
>"Kolano" to eufemizm...
>>Ale to wszystko nie oznacza, ze idea religi nie może być przydatka dla niektórych ludzi, ktorzy tego potrzebuja.
>I rzekł pacjent psychiatryka do szczoteczki ciągniętej na sznurku: chodź, Reksiu, idziemy dalej.
>

Poczytaj pisma społeczne Freuda - to nie ułomność tylko cecha rozpoznawcza, że jesteśmy ludźmi.
17-03-2009 15:16 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>I rzekł pacjent psychiatryka do szczoteczki ciągniętej na sznurku: chodź, Reksiu, idziemy dalej.
>>
>Poczytaj pisma społeczne Freuda - to nie ułomność tylko cecha rozpoznawcza, że jesteśmy ludźmi.

"Nie będziesz miał Freudów cudzych przede mną"... powiedziałby Dawkins, polecając swojego "Boga urojonego"...
17-03-2009 15:32 
 Ocena 5 na 5
Bartek Górecki (1514 punktów)
>3. Nie wiem czemu ludzie promujący religie próbują je logicznie uzasadniać - to z definicji nie ma logiki więc strzelają sobie w kolano

Powiedz to Teresie, która prawie daje się pokroić za racjonalność wiary

"Sensem świata jest oddzielenie życzenia od faktu" K. Gödel
17-03-2009 15:50 
 Ocena 3 na 3
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
>Ale to wszystko nie oznacza, ze idea religi nie może być przydatka dla niektórych ludzi, ktorzy tego potrzebuja.
Potrzebują jej bo sami do tego doszli, czy ktoś im wmówił pewne "prawdy" i teraz nie chcą się ich pozbyć? Np że jej potrzebują?

Z wiary szarych ludzi najwięcej czerpią ludzie mądrzy, którzy im tą wiarę wmówili. Z kolei pomagają im ci sami ludzie, z których czerpią zyski: wmawiają oni swoim dzieciom, że jest tak i tak, zamiast uczyć ich samodzielnego myślenia. Nie mówię tu tylko o pieniądzach, ale także o zyskach w stylu: poparcie dla jakieś partii, poparcie dla pewnej akcji związanej z tymi, którzy tą wiarę innym wmawiają...

Poza tym czego taki człowiek mógłby potrzebować? Dawania za darmo pieniędzy jakiemuś facetowi? Chodzenia co tydzień w jakieś miejsce i nie robienia niczego? uczenia się w szkole jak wierzyć dobrze, a jak źle?
17-03-2009 16:47 
 Ocena 5 na 5
Adamiak (36436 punktów)
>Chodzenia co tydzień w jakieś miejsce i nie robienia niczego?

Piszesz o kościele?
Jak to, nie robienia niczego?- każdy modli się o coś innego: deszcz, śnieg, żeby Walentemu jałówka zdechła, o słoneczko, żeby Pis wygrał wybory, żeby było dobrze... a coby bozi się nie nudziło, to wszystko ma być w jednej parafii o tym samym czasie.
18-03-2009 14:35 
 Ocena 4 na 4
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
>Piszesz o kościele?
>Jak to, nie robienia niczego?- każdy modli się o coś innego: deszcz, śnieg, żeby Walentemu jałówka zdechła, o słoneczko, żeby Pis wygrał wybory, żeby było dobrze... a coby bozi się nie nudziło, to wszystko ma być w jednej parafii o tym samym czasie.
>
Wiesz, ja też moge wejść sobie na dach i biadolić jak to mi zimno, jak to internet mi muli, jaka to pani od pewnego przedmiotu niedobra, jaki to ze mnie kijowy grafik bo layoutu na strone nie potrafię zrobić... W obu przypadkach tylko na "biadoleniu" się kończy. Czy taka przykładowa modlitwa za głodujących w afryce jest lepsza niż udzielenie tamtym ludziom materialnego wsparcia? Wg niektórych tak, może myślą, że po wielogodzinnej bolesnej śmierci głodowej bozia wpuści takich murzynków do nieba, w końcu to męczennicy
17-03-2009 18:24 
 Ocena 7 na 7
Vytautas (4394 punktów)
>Ja chce podkreślić tylko to, że ateizm krtytykuje religie za to co sam promuje. Np.: nie można udowodnić istnienia boga- ale nie można też udowodnić jego nie istnienia.
Oto powody, dla których stanowiska "bogowie, np. Bóg, krasnoludki, elfy, duchy i zjawy, bioenergia" istnieją i drugie, że owe byty nie istnieją, wcale nie są równoprawne.
Gdy ktoś twierdzi, że np. gluś istnieje, to na nim spoczywa onus probandi -- ciężar dowodu. Spoczywa on na tym, kto tak twierdzi. Gluś, jako pojęcie puste nie posiada definicji, dlatego ktoś, kto wymyśli argument podważający istnienie glusia, spotka się ze zdaniem, będącym fragmentem ad hoc budowanej definicji glusia, które ten zarzut obali. Na przykład argument, że nikt glusia nie widział, jest kontrargument, że gluś jest niewidzialny.
Gdyby nie stosować zasady onus probandi, nastąpiłoby to, przed czym ostrzegał już W. Ockham w średniowieczu jeszcze -- "non sunt multiplicanda entia sine necessitate", nie należy mnożyć bytów ponad konieczność.

>Na forum widze wypowiedzi świadczące, że wierzący się myla, ale skąd przekonanie, że ateiści się nie mylą?
Światopogląd ateisty (czy raczej racjonalisty) to nauka. Nikt nigdy nie twierdził, że to, co twierdzi współczesna nauka, jest nieomylne. Teorie naukowe bywają obalane, na ich miejsce są tworzone inne. Kto głosi, że jakaś teoria jest nieprawdziwa i na jej miejsce stworzy inną, lepszą, ten chodzi w glorii geniusza nauki. Kto twierdzi, że jakiś dogmat świętej teologii jest bzdurny, jest heretykiem i biada mu!
Czego i Tobie życzę.
Paolo Monstro (6146 punktów)

>Gdy ktoś twierdzi, że np. gluś istnieje, to na nim spoczywa onus probandi -- ciężar dowodu. Spoczywa on na tym, kto tak twierdzi. Gluś, jako pojęcie puste nie posiada definicji, dlatego ktoś, kto wymyśli argument podważający istnienie glusia, spotka się ze zdaniem, będącym fragmentem ad hoc budowanej definicji glusia, które ten zarzut obali. Na przykład argument, że nikt glusia nie widział, jest kontrargument, że gluś jest niewidzialny.
>Gdyby nie stosować zasady onus probandi, nastąpiłoby to, przed czym ostrzegał już W. Ockham w średniowieczu jeszcze -- "non sunt multiplicanda entia sine necessitate", nie należy mnożyć bytów ponad konieczność.
Zgadzam sie z Toba w 100%. Ockham jednak odnosił się do teorii naukowych - cos co wiaze sie z logika. A co powiesz na sytuacje:

Pan P sobie wymysla Glusia i mowi w mojej teori (nienaukowej) nie obowiazuje zadna logika, po prostu. Definiuje sobie słowo "wiara" jako uzyte z dowolnym obiektem oznacza prawde (w jego nienaukowej teori). Poniewaz to nie jest "teoria" oparta na logice wtedy znika problem ze wiara "glus istnieje" i wiara "glus nie istnieje" sa sprzeczne - obydwa sa prawdziwe i nikomu to nie przeszkadza.

Powiesz: "to chaos" - ok, chaos z punktu widzenia logiki. Ale co poczac gdy Pan P jest zadowolony z tego chaosu?
23-03-2009 12:51 
 Ocena 2 na 2
Vytautas (4394 punktów)
>Pan P sobie wymysla Glusia i mowi w mojej teori (nienaukowej) nie obowiazuje zadna logika, po prostu. Definiuje sobie słowo "wiara" jako uzyte z dowolnym obiektem oznacza prawde (w jego nienaukowej teori). Poniewaz to nie jest "teoria" oparta na logice wtedy znika problem ze wiara "glus istnieje" i wiara "glus nie istnieje" sa sprzeczne - obydwa sa prawdziwe i nikomu to nie przeszkadza.
>Powiesz: "to chaos" - ok, chaos z punktu widzenia logiki. Ale co poczac gdy Pan P jest zadowolony z tego chaosu?

Najgorsze jest to, że takich panów P. jest na świecie mnóstwo i mnóstwo jest takich radosnych twórczości. Można się tylko zastanawiać czy pan P. kłamie, czy się myli. A ten kto mu wierzy, ten myli się, czy kłamie? Czy jest ofiarą, czy głupkiem, a może jednym i drugim?
Oto zagadnienia mniemanologii stosowanej. Tu należy odróżnić tezy mniemanialne od mniemanientnych.
Fajna zabawa, no nie?
19-03-2009 13:43 
 Ocena 1 na 1
wieczorek (5578 punktów)
(zablokowany)
>Zależy jakie kryteria przyjmiemy. Pod jakim względem ateizm jest ani lepszy ani gorszy?
>>
"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.

>To wymaga długiej wypowiedzi i niekończącej się dyskusji nt dobra i zła. Ja chce podkreślić tylko to, że ateizm krtytykuje religie za to co sam promuje. Np.: nie można udowodnić istnienia boga- ale nie można też udowodnić jego nie istnienia. Na forum widze wypowiedzi świadczące, że wierzący się myla, ale skąd przekonanie, że ateiści się nie mylą? etc, etc ... w koncu okazuje się, że ateista "wierzy", że nie ma boga. Nie wie (bo skąd?), tylko wierzy ... nie przypomina Ci to czegoś?
>

hej,
Przede wszystkim religie mają w sobie niewiarygodnie niebezpieczny destrukcyjny potencjał . Mają na rękach hektolitry krwi . Religie to utrwalanie dogmatów i myślenia tabu , pełnego absurdalnych założeń i dewiacyjnych uprzedzeń .Religie degenerują i demoralizują człowieka poprzez odbieranie człowiekowi możliwości niezależnego myślenia poprzez wtłaczanie go w schematy oczywistości , autymatyzmów , poprzez wrzucanie go w paranoje kompleksów i lęków i wymuszonej wdzięczności ( szantaż emocjonalny ! ) . Poprzez anty etyczność czyli bezalternatywność wizji kary i nagrody , które odbierają człowiekowi zdolność do bezinteresowności .
Religie nie są po to aby prowadzić dialog ale aby narzucać swoją wizje . W dodatku wizje amoralne i szkodliwe !
Religie to systemy totalitarne , sprzeczne z poczuciem niezależności , suwerenności i autonomii człowieka .

Czy wierzysz w krążący po orbicie porcelanowy czajniczek ???
Nie ?
Potrafisz udowodnić , że taki czajniczek nie istnieje ?
Obowiązek podania dowodów na istnienie boga spada na wierzących w niego a nie tych którzy w niego nie wierzą !

I wreszcie ze stwierdzenia : boga nie ma - nic nie wynika , nikogo nie zachęca to do podkładania bomb w autobusach pełnych dzieci jadących do szkoły ! Odwrotnie - ponieważ istnieje tylko to jedno życie postarajmy się aby ono było dla nas wszystkich jak najpiękniejsze , aby w nim było jak najmniej przemocy i gwałtu , cierpienia i strachu , poniżenia , wykluczenia , arogancji ...

pozdrawiam
makuś
04-04-2009 15:56 
 Ocena 1 na 1
D.Sprenglewski (426 punktów)
>Ja chce podkreślić tylko to, że ateizm krtytykuje religie za to co sam promuje. Np.: nie można udowodnić istnienia boga- ale nie można też udowodnić jego nie istnienia.

To akurat promuje racjonalizm. Podejście "nie udowadnia się nie-istnienia czegoś" jest bardziej związane z nauką i logicznym podejściem do sprawy udowadniania. Ateizm stoi poza religią.

>Na forum widze wypowiedzi świadczące, że wierzący się myla, ale skąd przekonanie, że ateiści się nie mylą?

Ja czasem się mylę i jestem z tego dumny, bo to oznacza, że cały czas mam możliwość rozwoju.

>w koncu okazuje się, że ateista "wierzy", że nie ma boga.

To nie tak, że będąc ateistą wierzę, że boga nie ma. Nie wierzę, że on jest. A to już spora różnica.
To, że ktoś w coś nie wierzy, nie znaczy, że wierzy, że tego nie ma. Może trochę pogmatwanie to napisałem, ale nie potrafię (jeszcze) lepiej tego określić.
Tak samo nie wierzę, że są krasnoludki, jednorożce, smoki, duchy i wszelkie inne, fantazyjne istoty. Co nie jest adekwatne do stwierdzenia, że "wierzę, że ich nie ma".

Pozdrawiam
MociumPan (744 punktów)
\"Paolo Monstro\":
Większość (zwl. komentarzy) brzmi jak nagonka typu "Radio Maryja" - wspólny wróg: Kościół Katolicki i dramatyzowanie zjawiska religijności.


Ale kiedy się posłucha rozgłośni ojca dyrektora bądź obejrzy jego telewizje to zauważalny jest skrajny fanatyzm połączony z głupotą...- a to są niby przedstawiciele jedynie słusznej i prawdziwej religii ?? - jeżeli tak to ja z tego wagoniku wysiadam...

\"Paolo Monstro\":
Dlatego chcę rzucić wyzwanie: Twierdze, że religia (nie mylić z fanatyzmem) nie jest zła i nie warto walczyć z tym zjawiskiem.


Niby dobrze prawisz, ale zauważ jedno... w każdej religii są fanatycy i to ci ludzie są groźni dla otoczenia... nie ma czegoś takiego jak religia bez fanatycznych wyznawców (niepożądany efekt uboczny) ale tego nie da się wyplenić...
Dlatego sądze iż religia w niektórych przypadkach jest groźna np: zamachy terrorystów/fanatyków religijnych którzy wysadzając się w powietrze zabijając przy tym niewynnych ludzi w świetle swojej religii umierają za ojczyznę w słusznej sprawie jako męczennicy za co pośmiertnie wierzą iż będą nagrodzeni przez swojego Boga dziewicami w raju... - brzmi idiotycznie ?? - ale to się dzieje w XXI w !!

\"Paolo Monstro\":
Dodatkowo twierdze, że ateizm jest tak samo uprawniony jak każda religia- ani lepszy ani gorszy! Czekam na rozsądne kontr-argumenty.


Ale Ateizm to jest pogląd dotyczący nieistnienia bóstw, nie ma organizacji ateistycznych, ani żadnych związków które by miały taki wpływ w politykę i życie społeczeństwa jaki ma religia... więc twierdzenie "ateizm jest tak samo uprawniony jak każda religia" jest bynajmniej nie na miejscu...
Religianci mają wpływy, a osoby które są określane mianem ateistów są niestety tylko ateistami...
Dla Ciebie ateizm jest chyba jakimś rodzajem religii (tak wnioskuje z tego co piszesz) - tak niestety nie jest... to jest pogląd który łączy ludzi w takim samym stopniu co katolików i muzułmanów fakt iż są TEISTAMI
To tak jakbym powiedział że tworzą oni jedną organizacje, mają takie same poglądy społeczno-polityczne tylko dla tego że są teistami... - kumasz ??

\"Paolo Monstro\":
etc, etc ... w koncu okazuje się, że ateista "wierzy", że nie ma >boga. Nie wie (bo skąd?), tylko wierzy ... nie przypomina Ci to czegoś?


Można tak pomyśleć. Ale to tak samo jak powiedzieć, że ludzie wierzą, że nie ma smoków, elfów, gnomów a muchy nie rządzą światem. Ja wolę powiedzieć, że to wiem podobnie jak wiem, że nie ma boga.


jad11 , chyba już wyczerpał temat...

\"Paolo Monstro\":
Na forum widze wypowiedzi świadczące, że wierzący się >myla, ale skąd przekonanie, że ateiści się nie mylą?


Jeżeli się mylę i odkrycia naukowe potwierdzą jednoznacznie istnienie boga to momentalnie z ateisty stanę się gorliwym wierzącym... - ale na to bym nie liczył
Ja w przeciwieństwie do osoby wierzącej nie trzymam się kurczowo jakiejś doktryny, dogmatów - i nie bronie mojego światopoglądu naginając fakty do rzeczywistości... wręcz przeciwnie: jestem otwarty na zmianę poglądów na dany temat z tym że abym zmienił zdanie to musi coś być udokumentowane i potwierdzone przez najmądrzejsze umysły jakie chodzą po tym globie

\"Paolo Monstro\":
Ja chce podkreślić tylko to, że ateizm krytykuje religie za to co sam promuje. Np.: nie można udowodnić istnienia >boga- ale nie można też udowodnić jego nie istnienia


Udowodnić może nie... ale fakty naukowe w połączeniu z logicznym rozumowaniem nasuwają jeden wniosek...
Z 99% pewnością można stwierdzić że nie ma żadnych wyższych bytów które straszą piekłem niedowiarków czy też stworzyły naszą planetę bądź rządzą światem itp bzdury...

Pozdrawiam.
17-03-2009 08:16 
 Ocena 8 na 8
lukaszewicz (5674 punktów)

> nie można udowodnić istnienia >boga- ale nie można też udowodnić jego nie istnienia
>Udowodnić może nie... ale fakty naukowe w połączeniu z logicznym rozumowaniem nasuwają jeden wniosek...

Nie można udowodnić nieistnienia jakiegoś nieokreślonego boga.Jeżeli jednak zdefiniujemy że bóg to ten facet ,który mieszka na Olimpie -wystarczy wejść i sprawdzić.Jeżeli to ten co ulepił człowieka z łajna bawołu czy czegoś tam -teoria ewolucji zaprzecza istnieniu tego boga.
Nie do zbadania jest tylko taki bóg ,który nie wkłada swojego palucha w Nasz wszechświat.
Każdy inny może zostać zbadany i oceniony.
17-03-2009 10:28 
 Ocena 1 na 1
Vancalar (1804 punktów)
>> nie można udowodnić istnienia >boga- ale nie można też udowodnić jego nie istnienia
>>Udowodnić może nie... ale fakty naukowe w połączeniu z logicznym rozumowaniem >>nasuwają jeden wniosek...
>Nie można udowodnić nieistnienia jakiegoś nieokreślonego boga.Jeżeli jednak >zdefiniujemy że bóg to ten facet ,który mieszka na Olimpie -wystarczy wejść i >sprawdzić.Jeżeli to ten co ulepił człowieka z łajna bawołu czy czegoś tam -teoria >ewolucji zaprzecza istnieniu tego boga.

Pozwolę sobie nie zgodzić się
O ile wiem, jesteśmy automatami, których program wykonawczy zawarty jest w DNA, które zawiera nasz schemat oraz metodę budowy rozwiniętego organizmu z dostępnych w środowisku. Program można łatwo zapisać w systemie binarnym.
Można sobie pooglądać:
www.ncbi.n(*)otide&dopt=GenBank&val=4007596
Trudniej zrozumieć jak dokładnie działa ale łańcuch dna to ok 800 Mb danych.. nic dziwnego, że trudno. Mimo wszystko jestem w stanie zapisać go całego w komputerze;
mało tego, nawet w moim pececie mogę zasymulować "życie" takiego łańcucha jeżeli dokładnie zapiszę i odtworzę to co dzieje się z plemnikiem i komórką jajową od momentu ich połączenia aż do dorosłego organizmu. Co prawda każdy "krok" będzie wykonywany dłużej, bo mój pecet jest bardzo mało wydajny. Problem więc tylko i wyłącznie w "prędkości" peceta, którym się posługujesz prawda? Zerknij gdzieś w nec ie na algorytmy ewolucyjne, oraz "grę w zycie". Jest to prosty program, który działa w ten sposób, że replikuje "symulowane komórki" na podstawie zadanych warunków zewnętrznych. Bardzo często wprowadza się w taki program "mutacje" czyli raz na ileś tam powieleń następuje przypadkowe "pomieszanie" kodu programu. Nie potrzeba tu żadnego cudu, wystarczy to, co doskonale znamy. Każdy średnio rozgarnięty informatyk potrafi taki programik napisać. Nie potrafimy "zasymulować" całego wszechświata, bo mamy za słabego peceta. Czy to znaczy, że możemy spokojnie zanegować istnienie po prostu mocniejszego "komputera" aby zgodnie z brzytwą Ockhama nie mnożyć bytów??
Prędkość naszych komputerów podwaja się co dwa lata aczkolwiek z pewnością nadejdzie moment, kiedy nie będzie można uczynic ich "szybszymi". Ale czy i wszechświat nie ma swoich ograniczeń ?? Każdy kto usiłuje choćby teoretycznie przekroczyć prędkość światła napotyka... spowolnienie. Wygląda dokładnie tak samo jak "przycinanie" w najnowszej grze FPS którą właśnie zakupiłeś a która ma większe wymagania, niż możliwości twojego komputera. Masz więc i ewolucję, I projekt, bez żadnych cudów, korzystając z tego, co otacza cię na co dzień. Możesz powiedzieć, że to możliwe ale nic na to nie wskazuje. Ja twierdzę, że coś jednak tak:

"
Jn 1:1-5,10,14
1. Na początku była Informacja, a Informacja była u Boga, i Bogiem była Informacja.
2. Informacja była na początku u Boga.
3. Wszystko przez Nią się stało, a bez Niej nic się nie stało, co się stało.
4. W niej było życie, a życie było światłością ludzi,
5. a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła.
...
10. Na świecie była Informacja, a świat stał się przez Nią, lecz świat jej nie poznał.
...
14. A Informacja stała się ciałem i zamieszkała wśród nas. I oglądaliśmy Jej chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy.
(BT)
"
Pozwoliłem sobie zamienić "słowo" z "informacja" i uważam, że taka zamiana jest uprawniona, chętnie podyskutuję dlaczego.
Podobnie jest z "cudem niepokalanego poczęcia".
Czy ktoś tu naprawdę widzi jakiś "cud" ?? Wystarczy chyba zapytać najbliższego położnika ze szpitala wojewódzkiego, żeby się dowiedzieć jak to zrobić.
Czy kobieta zapłodniona metodą in vitro jest nadal dziewicą czy nie???
Czy jeśli ktoś dobrze zna kod genetyczny, i wie na czym polega zapłodnienie i jak powstaje człowiek, to chyba bezsensem byłoby tworzenie "cielesnego zapładniacza dziewicy Maryi" jeśli można to zrobić o wiele prościej... Nie jest to oczywiście "DOWÓD" na istnienie czegokolwiek i kogokolwiek. To tylko stwierdzenie, że my jako ludzkość posiadamy dzisiaj mechanizmy, które pozwalają odtworzyć Każdy "cud".
Odpowiedzią nauki na zadziwiające powiązania między siłami wszechświata jest m.in. teoria "wieloświatów". Czy to przypadkiem nie jest niepotrzebne mnożenie bytów??
Wystarczy jeden umysł. Wiemy, że umysł jest zjawiskiem dosyć częstym... W tej chwili
Na Ziemi żyje ponad siedem miliardów umysłów... Całkiem częste zjawisko prawda??
Dlaczego więc nie jeszcze jeden czy TRZY więcej ??

>>Nie do zbadania jest tylko taki bóg ,który nie wkłada swojego palucha w Nasz >>wszechświat.
>>Każdy inny może zostać zbadany i oceniony.
Dokładnie...
Jeśli zatem Bóg jest tylko bytem teoretycznym, to jednak w jakiś sposób istnieje, nawet dla Ateisty, pojęcie "bóg" jest zrozumiałe. Wydaje mi się że w takim razie jesteśmy w stanie choćby teoretycznie ocenić postawę moralną takiego boga, jak opisuje go Biblia. Proszę więc wskaż mi Twoje zastrzeżenia moralne dotyczące naszego istnienia.
17-03-2009 10:45 
 Ocena 2 na 2
Paolo Monstro (6146 punktów)

>O ile wiem, jesteśmy automatami, których program wykonawczy zawarty jest w DNA, które zawiera nasz schemat oraz metodę budowy rozwiniętego organizmu z dostępnych w środowisku. Program można łatwo zapisać w systemie binarnym.
>Można sobie pooglądać:
> www.ncbi.n(*)otide&dopt=GenBank&val=4007596

Nie zgadzam się z Tobą. Nie mam czasu na detaliczne dyskusje ale ta teoria oznaczałaby, że blizniaki jednojajowe (takie same DNA) zawsze postąpią tak samo (co nie jest prawdą). Badania na tym są b. długie i nie mają jak na razie sensownych efektów (udaje się jedynie symylacja zachowania ludzkiego)

>Jeśli zatem Bóg jest tylko bytem teoretycznym, to jednak w jakiś sposób istnieje, nawet dla Ateisty, pojęcie "bóg" jest zrozumiałe. Wydaje mi się że w takim razie jesteśmy w stanie choćby teoretycznie ocenić postawę moralną takiego boga, jak opisuje go biblia. Proszę więc wskaż mi Twoje zastrzeżenia moralne dotyczące naszego istnienia.
>[/font]

Nie mam żadnych zastrzeżeń moralnych - uważam, że ateiści mają prawdo do swoich poglądów, podobnie jak wierzący do swoich. Drwiny i ataki z obydwu stron są nieuzasadnione.
17-03-2009 14:14 
 Ocena 1 na 1
Vancalar (1804 punktów)
>>O ile wiem, jesteśmy automatami, których program wykonawczy zawarty jest w DNA, które zawiera nasz schemat oraz metodę budowy rozwiniętego organizmu z dostępnych w środowisku. Program można łatwo zapisać w systemie binarnym.
>>Można sobie pooglądać:
>> www.ncbi.n(*)otide&dopt=GenBank&val=4007596
>Nie zgadzam się z Tobą. Nie mam czasu na detaliczne dyskusje ale
>>>>>ta teoria
która teoria ? genetyka? Ja jej przecież nie wymyślałem
oznaczałaby, że blizniaki jednojajowe (takie same DNA) zawsze postąpią tak samo (co >nie jest prawdą). Badania na tym są b. długie i nie mają jak na razie sensownych >efektów (udaje się jedynie symylacja zachowania ludzkiego)

Podczas ekspresji genów mogą one "rozpakowywać" się w różny sposób. Ten sam "zerojedynkowy Przepis" na stworzenie człowieka podlega ekspresji w różny sposób, w zalezności m.in. od dostępnych substancji lub po prostu od mutacji na poziomie replikacji. To żadna nowość ani cud:
wyborcza.pl/1,76842,4962301.html. NIe jest to co prawda źródło naukowe (wyborcza) ale z pewnością znajdziesz i żródła, jeśli będzie CI sie chciało Poza tym, masz rację, że ludzkość NIE POTRAFI zasymulować ani zapamiętać ani nawet powtórzyć ekspresji genu od zarodka do organizmu aczkolwiek to się dzieje na naszych oczach każdego dnia, i nikt z nas nie doszukuje się w tym cudu. Argumentacja trochę w stylu:
" jeżeli JA nie wiem jak działa telewizja, to znaczy, że ona nie może działać bo wymagałoby to cudu"

Równie prosto takie zmiany wprowadzać w symulacji...
>>Jeśli zatem Bóg jest tylko bytem teoretycznym, to jednak w jakiś sposób istnieje, nawet dla Ateisty, pojęcie "bóg" jest zrozumiałe. Wydaje mi się że w takim razie jesteśmy w stanie choćby teoretycznie ocenić postawę moralną takiego boga, jak opisuje go biblia. Proszę więc wskaż mi Twoje zastrzeżenia moralne dotyczące naszego istnienia.
>>[/font]
>Nie mam żadnych zastrzeżeń moralnych - uważam, że ateiści mają prawdo do swoich >poglądów, podobnie jak wierzący do swoich. Drwiny i ataki z obydwu stron są >nieuzasadnione.
Zgadzam sie w 100%
Chociaż jestem osobą wierzącą, nie uważam, że jeśli masz inny pogląd, kolor skóry czy wujka w wojsku to jesteś gorszy czy lepszy ode mnie. Możemy łatwo sprawdzić, kto z nas szybciej przebiegnie 100m i tyle będziemy wiedzieli. Ty przebiegłeś szybciej. Mam Cie za to nienawidzić ?? Moja filozofia która po części płynie z biblii zakłada,
że jeżeli sprawisz komuś ból, wywołasz smutek albo rozpacz, to powinieneś za to odpowiedzieć. Mało ważne jest jaką masz argumentację(a właściwie jest ważne ale fakt czyjegoś cierpienia zaistniał niezależnie od tego, jak szczytne były twoje/moje pobudki), żeby np. zabić 100 żydów albo 300 muzułmanów. Cierpieli przez Ciebie, więc ty za to odpowiadasz... Jeśli powiesz,że Bóg ci kazał, lub ty jesteś natchniony i wiesz lepiej , to z łatwością wykażę Ci kłamstwo... Pierwszy z brzegu przykład, znany wszystkim ojciec Tadeusz R. :
video.goog(*)esult_group&resnum=4&ct=title#
Uważam, że człowiek który uważa, że my "Polacy" jesteśmy "lepsi" OD NICH "żydów" zaprzecza temu co jeden taki koleś powiedział a co według niego samego jest jego życiową dewizą:

"Będziesz miłował Pana Boga twego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy. (Mt 22,37-40)"

Ktoś więc tutaj po prostu mija się z prawdą

W telegraficznym skrócie: "Nie rób drugiemu co tobie niemiłe, bo kiedyś zażąda, żeby sprawiedliwości stało się zadośc..."
17-03-2009 15:10 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>"Będziesz miłował Pana Boga twego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy. (Mt 22,37-40)"
>Ktoś więc tutaj po prostu mija się z prawdą
>W telegraficznym skrócie: "Nie rób drugiemu co tobie niemiłe, bo kiedyś zażąda, żeby sprawiedliwości stało się zadośc..."

Ufff... odetchnąłem z ulgą...

Czyli, reasumując: niech żyje egoizm genetyczny!

Ale ja to wiem bez pomocy Biblii 14.pl/egoizm_genetyczny
17-03-2009 15:19 
 Ocena 4 na 4
Bartek Górecki (1514 punktów)
>Jeśli zatem Bóg jest tylko bytem teoretycznym, to jednak w jakiś sposób istnieje, nawet dla Ateisty, pojęcie "bóg" jest zrozumiałe. Wydaje mi się że w takim razie jesteśmy w stanie choćby teoretycznie ocenić postawę moralną takiego boga, jak opisuje go biblia.

Stawiasz znak równości pomiędzy informacją, a bogiem - czyli odnosisz się do koncepcji boga deistów, a potem płynnie robisz skok do biblii, czyli stawiasz znak równości między bogiem bezosobowym, a bogiem osobowym. Nie da się uzasadnić "boga aktywisty" argumentami o "informacji początkowej". Zagalopowałeś się.

>Proszę więc wskaż mi Twoje zastrzeżenia moralne dotyczące naszego istnienia.

A co mają zasady moralne z biblii (choćby były najlepsze na świecie) do prawdziwości tego dzieła literackiego?


"Sensem świata jest oddzielenie życzenia od faktu" K. Gödel
17-03-2009 16:44 
 Ocena 1 na 1
Vancalar (1804 punktów)
>>Jeśli zatem Bóg jest tylko bytem teoretycznym, to jednak w jakiś sposób istnieje, nawet dla Ateisty, pojęcie "bóg" jest zrozumiałe. Wydaje mi się że w takim razie jesteśmy w stanie choćby teoretycznie ocenić postawę moralną takiego boga, jak opisuje go biblia.
>>Stawiasz znak równości pomiędzy informacją, a bogiem - czyli odnosisz się do >>koncepcji boga deistów, a potem płynnie robisz skok do biblii, czyli stawiasz znak >>równości między bogiem bezosobowym, a bogiem osobowym. Nie da się uzasadnić "boga >>aktywisty" argumentami o "informacji początkowej". Zagalopowałeś się.
Hm ale ja i Ty też jesteśmy tylko zbiorem informacji, jakkolwiek posiadamy osobowość, prawda?

>>Proszę więc wskaż mi Twoje zastrzeżenia moralne dotyczące naszego istnienia.
>>A co mają zasady moralne z biblii (choćby były najlepsze na świecie) do prawdziwości >>tego dzieła literackiego?

No niewiele, niektóre z rzeczy w niej opisanych są prawdziwe, inne nie, tak jak w każdym dziele literackim. Samo prawo Murphy'ego mówi nam, że jeżeli ktoś może się pomylić przy przepisywaniu, to z pewnością to zrobi Nie wspominając o całych tabunach ludzi, którzy stwierdzili, że jak się odpowiednio zmieni to co się miało przepisać, to się można całkiem wygodnie w życiu ustawić...
(np. księga powtórzonego prawa, ofiary ze złota itd..)
Można też samemu napisać odpowiednie fragmenty i wmówić "tej durnej hołocie" że Bóg kazał wybudować dla nas dom, basen, a nasza kobieta ma być naszą niewolnicą i obsługiwać nas na każde żądanie...
Uważam, że jak każde żródło informacji, należy Biblię traktować z dużą ostrożnością,
niektóre teksty są wręcz zabawne w swej niezmierzonej głupocie (np. prawie cała Apokalipsa - temat rzeka ale chętnie podyskutuje), inne zaś, są bardzo zastanawiające, wiele jest "prawd uniwersalnych", wiele prawdy o nas samych, o naszych pragnieniach, o mechanizmach naszego działania. Co konkretnie i dlaczego, to kolejny temat rzeka aczkolwiek i tu jestem gotowy do dyskusji. Biblia ukształtowała mój światopogląd, według przykazania miłości, oczywiście nie tylko ona i nie cały mój światopogląd, ale z tego powodu jest ważna.
17-03-2009 17:08 
 Ocena 1 na 1
Vancalar (1804 punktów)
>>Jeśli zatem Bóg jest tylko bytem teoretycznym, to jednak w jakiś sposób istnieje, nawet dla Ateisty, pojęcie "bóg" jest zrozumiałe. Wydaje mi się że w takim razie jesteśmy w stanie choćby teoretycznie ocenić postawę moralną takiego boga, jak opisuje go biblia.
>Stawiasz znak równości pomiędzy informacją, a bogiem - czyli odnosisz się do koncepcji boga deistów, a potem płynnie robisz skok do biblii, czyli stawiasz znak równości między bogiem bezosobowym, a bogiem osobowym. Nie da się uzasadnić "boga aktywisty" argumentami o "informacji początkowej". Zagalopowałeś się.

Może w takim razie przedstawię swoją koncepcję "boga", bedziemy mogli ustalić, o czym rozmawiamy

Wyobraź sobie, że symulujesz w umyśle prostą grę, w kółko i krzyżyk, grając z nudów sam ze sobą. Przy odrobinie treningu da się to zrobić.
siedzisz sobie sam, nie odczuwasz nic. nie masz oczu, uszu, nic nudzisz się...
Grasz więc w to cholerne kółko i krzyżyk i zaczynasz dodawać mu nowe zasady, żeby gra była bardziej urozmaicona.. po jakimś miliardzie lat, potrafisz już zapamiętać sporo różnych rzeczy, ale wpadasz na pomysł, że jakbyś mówił sobie w myślach (oczywiście pojęcie "mówić" czyli przekazywać informację wymysliłeś wcześniej, żeby nazwać to "zapamiętywanie w myślach kółka i krzyżyka") tik-tak tik-tak to za każdym tiknięciem
coś się może zmieniać... żeby utrudnić grę, za każdym razem zmieniasz kolor kółek i krzyżyków... Właśnie zostałeś bogiem... Czy taki bóg musi wiedzieć, skąd się wziął ?? nie, może nie wiedzieć, jest i już. Z takiej koncepcji, płynie baaardzo wiele inklinacji...

Pozdrawiam
18-03-2009 10:52 
 Ocena 4 na 4
Bartek Górecki (1514 punktów)
>>... Nie da się uzasadnić "boga aktywisty" argumentami o "informacji początkowej". Zagalopowałeś się.
>Hm ale ja i Ty też jesteśmy tylko zbiorem informacji, jakkolwiek posiadamy osobowość, prawda?

Cóż złożoność jako funkcja ilości elementów składowych lubi rosnąć wykładniczo. Wrzucanie w to rozumowanie koncepcji "nadświadomości" musi być naprawdę solidnie udowodnione inaczej łamie zasadę brzytwy Ockhama.

>Uważam, że jak każde żródło informacji, należy Biblię traktować z dużą ostrożnością

Trudno się nie zgodzić.

>Biblia ukształtowała mój światopogląd, według przykazania miłości, oczywiście nie tylko ona i nie cały mój światopogląd, ale z tego powodu jest ważna.

Myślę, że pod tym względem nie różnisz się od większości ateistów, którzy jednak uznają boskie pochodzenie wszelkich świętych pism za mało prawdopodobne.

>Wyobraź sobie, że symulujesz w umyśle prostą grę, w kółko i krzyżyk, grając z nudów sam ze sobą. Przy odrobinie treningu da się to zrobić.
>siedzisz sobie sam, nie odczuwasz nic. nie masz oczu, uszu, nic nudzisz się...

Rozegrałem właśnie parę partyjek, z przyczyn obiektywnych żadne "ja" nie wygrało

>Grasz więc w to cholerne kółko i krzyżyk i zaczynasz dodawać mu nowe zasady, żeby gra była bardziej urozmaicona.. po jakimś miliardzie lat, potrafisz już zapamiętać sporo różnych rzeczy, ale wpadasz na pomysł, że jakbyś mówił sobie w myślach (oczywiście pojęcie "mówić" czyli przekazywać informację wymysliłeś wcześniej, żeby nazwać to "zapamiętywanie w myślach kółka i krzyżyka") tik-tak tik-tak to za każdym tiknięciem
>coś się może zmieniać... żeby utrudnić grę, za każdym razem zmieniasz kolor kółek i krzyżyków... Właśnie zostałeś bogiem...

Czyli żyjemy w "matrix'ie" umysłu boga?

>Czy taki bóg musi wiedzieć, skąd się wziął ?? nie, może nie wiedzieć, jest i już.
>Z takiej koncepcji, płynie baaardzo wiele inklinacji..

Np. taka, że Twój bóg nie jest wszechmocny, ani wszechwiedzący - oj błądzisz
W takim przypadku wolę wyżej stawiać np. zasady logiki, którym taki bóg się podporządkowuje, żeby grać.


"Sensem świata jest oddzielenie życzenia od faktu" K. Gödel
18-03-2009 13:25 
 Ocena 1 na 1
Vancalar (1804 punktów)
>>Np. taka, że Twój bóg nie jest wszechmocny, ani wszechwiedzący - oj błądzisz
Całkiem możliwe

>>W takim przypadku wolę wyżej stawiać np. zasady logiki, którym taki bóg się >>podporządkowuje, żeby grać.

Tak samo i ja uważam, jeśli bóg stworzył nas na swój obraz i podobieństwo,
To NIE MOŻE posługiwać się "inną" logiką, aby oceniać nas, bo byłoby to niesprawiedliwe. Jeśli więc poczytamy "różne przypadki rzeźnika Jozuego" czyli
Wg. Biblii księgę Jozuego, to twierdzenie, że wymordowanie właściwie całego narodu, lub raczej kilku narodów jest wolą Bożą prowadzi do dwóch możliwych wniosków:
- Albo Bóg kłamie
- Albo nie jest to słowo Boga tylko ludzi

Piszesz, że nie udało Ci się wygrać w kółko i krzyżyk.
Wydaje mi się, że doskonale zrozumiałeś przesłanie, że ta gra to tylko dobry początek... wprowadzisz sobie "tik-tak" w myślach i wynalazłeś czas,
dalej, żeby urozmaicić grę, wprowadziłeś element losowy, i już masz proste i logiczne wyjaśnienie "dziwnych przypadków mechaniki kwantowej".
Taki "matrix" jak to powiedziałeś, może wydawać się zburzeniem całego naszego myślenia ale nie wymaga wprowadzania do naszej semantyki żadnych nowych pojęć, żadnej "odmienionej logiki" i to właśnie ta zwykła ludzka logika, jako że jestem informatykiem, każe mi uznać za najbardziej prawdopodobne takie właśnie wyjaśnienie.
Później czytam sobie biblię, i znajduję, że ojciec, syn i my wszyscy jesteśmy jednym i tym samym, że jego "królestwo" jest wszędzie, że każdy włos na naszych głowach jest policzony, a nawet: "z tych kamieni mogę wskrzesić synów abrahama", a nawet, że wszyscy jesteśmy informacją...
Mało tego, tworzenie 10 x10 ^120 rzeczywistych cząstek, zamiast jednej ich symulacji wydaje mi się pozbawione sensu i to jest właśnie ewidentne i niepotrzebne łamanie brzytwy ockhama. Czy gdy słyszysz muzykę z dobrego sprzętu jesteś w stanie odróżnić ja od "oryginału" ?? Mało tego, czy to ma jakiekolwiek znaczenie? taka sama ilość takich samych zer i jedynek składa się na to samo odczucie twojego umysłu prawda...?
Idąc dalej, możesz powiedzieć: "Dobrze, to logiczne ale skąd w takim razie wziął się ten pierwszy umysł?" Nie mam pojęcia ani żadnych danych, na których można byłoby się oprzeć.. Z mojego doświadczenia zauważam, że w prawie każdym przypadku, zanim coś pojawi się na masową skalę, występuje w "wersji prototypowej", więc nie widzę dlaczego w tym przypadku miało by być inaczej

Może to wynikać z mojej nieznajomości jakichś faktów lub ich błędnej interpretacji.
Jeśli dowiem się o fakcie, który zmieni to prawdopodobieństwo na korzyść twierdzenia
"Bóg nie istnieje" to uznam za bardziej prawdopodobne jego nieistnienie.
Czy bóg MUSI być doskonały ?? Doskonały znaczy wszystkowiedzący prawda ??
Łatwo udowadniam, że Bóg NIE MOŻE być doskonały. Nie może dowiedzieć się co się stanie, bo skoro dał nam wolną wolę, to w wielu sprawach możemy podjąć decyzję NIEZALEŻNĄ od jego woli czy wiedzy. Może tylko PRZEWIDYWAĆ jak postąpisz Ty czy JA O ILE zna nasze wcześniejsze zachowania w podobnych sytuacjach. Poza tym, wiele rozwinięć matematycznych można uzyskać TYLKO I WYŁĄCZNIE poprzez ich obliczenie.
Najprostszym przykładem, rozwinięcie liczby PI, dobrym jest również "rozwój" automatów komórkowych które kierując się prostymi zasadami, mogą tworzyć bardzo skomplikowane wzorce. odsyłam do badań wolframa:
pl.wikipedia.org/wiki/Stephen_Wolfram
Wynika z tego, że zanim Bóg pozna coś, często musi to pierw po prostu obliczyć.
Jego "wszechdoskonałość" wymagała by więc "cudu" czyli zjawiska sprzecznego z naszą wiedzą o tym, co nas otacza, byłaby w dodatku nonsensem, bo po jaką cholerę Bóg miałby robić cokolwiek, jeśli znałby z góry wynik swoich poczynań...

Nawiasem mówiąc, wydaje mi się, że nie jest tak, że jako "ateista" nie zajmujesz się problemem Boga. Gdyby tak było, nie mógłbym czytać Twoich wypowiedzi. Z tego że czujesz potrzebę wyjaśniania, wynika dla mnie, że to tak samo ważne dla Ciebie. Oczywiście traktuję Cię własną miarką i możesz być inny... Jakoś nigdy nie czułem potrzeby i Ty najprawdopodobniej też nie, żeby tłumaczyć komukolwiek, dlaczego uważam istnienie smoka wawelskiego za mało prawdopodobne... To po prostu problem banalny, i jego istnienie lub nieistnienie nie ma żadnych implikacji dla naszego życia teraz i w przyszłości. Z Bogiem jest niestety odrobinę inaczej...
I tak jeszcze na koniec:
"Jn 18:23
23. Odrzekł mu Jezus: Jeżeli źle powiedziałem, udowodnij, co było złego. A jeżeli dobrze, to dlaczego Mnie bijesz?
(BT)
"
19-03-2009 16:46 
 Ocena 1 na 1
Bartek Górecki (1514 punktów)
>>W takim przypadku wolę wyżej stawiać np. zasady logiki, którym taki bóg się podporządkowuje, żeby grać.
>Tak samo i ja uważam, jeśli bóg stworzył nas na swój obraz i podobieństwo ...

Znów za szybko przeskakujesz, skoro wierzysz w boga/ów w jakiś konkretny, sformalizowany sposób to na Tobie spoczywa obowiązek dowodowy, że taki bóg/owie istnieje/ą. Racjonalny człowiek nie uwierzy póki nie zobaczy.

>Jeśli dowiem się o fakcie, który zmieni to prawdopodobieństwo na korzyść twierdzenia
>"Bóg nie istnieje" to uznam za bardziej prawdopodobne jego nieistnienie.

Nieistnienia Niewidzialnego Różowego Jednorożca też nie udowodnisz, bo jest niewidzialny. A dowody św. Anzelma na istnienie boga są zwykłymi sofizmatami.

>Wydaje mi się, że doskonale zrozumiałeś przesłanie, że ta gra to tylko dobry początek... wprowadzisz sobie "tik-tak" w myślach i wynalazłeś czas,
>dalej, żeby urozmaicić grę, wprowadziłeś element losowy, i już masz proste i logiczne wyjaśnienie "dziwnych przypadków mechaniki kwantowej".
>Taki "matrix" jak to powiedziałeś, może wydawać się zburzeniem całego naszego myślenia ale nie wymaga wprowadzania do naszej semantyki żadnych nowych pojęć, żadnej "odmienionej logiki" i to właśnie ta zwykła ludzka logika, jako że jestem informatykiem, każe mi uznać za najbardziej prawdopodobne takie właśnie wyjaśnienie.

Twoja Teoria - pomimo, że w zasadzie niesprzeczna z obserwowalnym światem - nie wprowadza nic nowego, wymiernego, przewidywalnego i dlatego jest co najwyżej pseudonaukowa. Jest tysiąc podobnych teorii o UFO. Są 2 metody dowiedzenia poprawności teorii: przewidywalność wyników lub/i matematyczne piękno opisujących je równań (parafraza słów Einsteina). Sama filozofia nie nadaje się do badania początków i pochodzenia Wszechświata.

>Czy bóg MUSI być doskonały ?? Doskonały znaczy wszystkowiedzący prawda ??
>Łatwo udowadniam, że Bóg NIE MOŻE być doskonały.

W tym przypadku jest nieodróżnialny od teoretycznej pozaziemskiej cywilizacji o wyższym poziomie rozwoju.

>odsyłam do badań wolframa

Czy jakaś jego książka jest przetłumaczona na język polski?

>Jakoś nigdy nie czułem potrzeby i Ty najprawdopodobniej też nie, żeby tłumaczyć komukolwiek, dlaczego uważam istnienie smoka wawelskiego za mało prawdopodobne...

Cóż tłumaczenie, że się nie jest wielbłądem jest stałym elementem polskiej rzeczywistości Poza tym zwolennicy smoka wawelskiego nie dobierają się do publicznych pieniędzy i nie straszą nikomu dzieci "ogniem piekielnym".
Mój światopogląd jest b. stabilny - bo chyba o to pytasz

"Sensem świata jest oddzielenie życzenia od faktu" K. Gödel
Vancalar (1804 punktów)

>Znów za szybko przeskakujesz, skoro wierzysz w boga/ów w jakiś konkretny, >sformalizowany sposób to na Tobie spoczywa obowiązek dowodowy, że taki bóg/owie >istnieje/ą. Racjonalny człowiek nie uwierzy póki nie zobaczy.

Hmm czy na pewno racjonalny człowiek tak postępuje?
Przypomnę jako przykład pierwszych emigrantów, którzy postanowili np. pojechać do Australli. Zabrali cały swój dobytek i rodzinę, zgromadzili oszczędności całego życia i ruszyli w nieznane, w miejsce, którego NIE WIDZIELI, tylko UWIERZYLI w świadectwo tych, którzy wcześniej w rzeczonej Australii byli. Tak samo to, czego uczymy się w szkole, z reguły przyjmujemy na wiarę.. Nauczyciel mówi "jest tak a tak" i jestem mocno przekonany, że nie przeprowadzałeś żadnych doświadczeń aby np. sprawdzić, czy grawitacja rzeczywiście działa dokładnie w taki sposób jak nas tego uczą w szkole. Uważam, że gdybyśmy sprawdzali każdą informację, która do nas dociera
i nie wierzyli w świadectwo innych ludzi, nasze życie stałoby się jednym wielkim koszmarem niepewności Mało tego, uważam, że uprawnionym powiedzieć jest, że to właśnie wiara pozwala ludziom odkrywać świat, badać jego zależności i określać teorie. Jestem przekonany, że Darwin najpierw UWIERZYŁ, że gatunki ulegają selekcji naturalnej, żeby móc w ogóle zacząć szukać dowodów na poprawność tego twierdzenia.

>>Jeśli dowiem się o fakcie, który zmieni to prawdopodobieństwo na korzyść twierdzenia
>>"Bóg nie istnieje" to uznam za bardziej prawdopodobne jego nieistnienie.
>Nieistnienia Niewidzialnego Różowego Jednorożca też nie udowodnisz, bo jest niewidzialny. A dowody św. Anzelma na istnienie boga są zwykłymi sofizmatami.

Oj zdaje się, że ja mówię o PRAWDOPODOBIEŃSTWIE a nie dowodach , dowód zamienia je na pewność,
zgadzam się, że "dowody św. Anzelma to sofizmaty...

>Twoja Teoria - pomimo, że w zasadzie niesprzeczna z obserwowalnym światem - nie >>wprowadza nic nowego, wymiernego,przewidywalnego
przewiduję, że "boska cząstka" NIE ZOSTANIE odnaleziona w LHC, kiedy zostanie on uruchomiony. Skoro foton jest NIEMATERIALNY a na przykład w zjawisku fotoelektrycznym STAJE się materialnym elektronem, to uważam za uprawnione traktować masę jako wartość liczbową, przypisaną cząstce. Każdą więc cząstkę we wszechświecie można opisać LICZBAMI, więc jej "istnienie" "rzeczywiste" jest niepotrzebne i łamie zasadę brzytwy ockhama...
>>i dlatego jest co najwyżej pseudonaukowa.
Czy teoria ewolucji wprowadziła coś nowego ?? Darwin ODKRYŁ związek między gatunkiem a ewolucją, bazując na tym, co doskonale było znane wcześniej. Ewolucja jest faktem i jeśli ktoś ignoruje jej dowody, to ignoruje prawdę...
Podstawowymi założeniami tradycji chrześcijańskiej ale też muzułmańskiej są:
- Prawda
- traktowanie bliźnich a więc każdego kto nie jest nami w taki sposób, w jaki chcielibyśmy aby nas traktowano.
Jeśli więc ktoś MÓWI że w to wierzy a POSTĘPUJE inaczej, to on tylko mówi...

Jest tysiąc podobnych teorii o UFO. Są 2 metody dowiedzenia poprawności teorii: przewidywalność wyników lub/i matematyczne piękno opisujących je równań (parafraza słów Einsteina). Sama filozofia nie nadaje się do badania początków i pochodzenia Wszechświata.
Masz rację, jeszcze raz więc powtórzę:
NIE TWIERDZĘ że wiem jak jest na pewno WSKAZUJĘ tylko przesłanki i pokazuję, że
moja teoria DAJE SIĘ FALSYFIKOWAĆ, choćby przez wykazanie rzeczywistego istnienia cząstek.
C.D.
Vancalar (1804 punktów)
C.D.
Kiedy tylko zostanie sfalsyfikowana, zostanie przeze mnie natychmiast odrzucona jako błędna...

>>Czy bóg MUSI być doskonały ?? Doskonały znaczy wszystkowiedzący prawda ??
>>Łatwo udowadniam, że Bóg NIE MOŻE być doskonały.
>W tym przypadku jest nieodróżnialny od teoretycznej pozaziemskiej cywilizacji o wyższym poziomie rozwoju.
A kto powiedział, że MUSI być rozróżnialny on sam ??

>>odsyłam do badań wolframa
>Czy jakaś jego książka jest przetłumaczona na język polski?
hmm watpię ale :
pl.wikipedia.org/wiki/Automat_komórkowy
tu i w odnośnikach jest odrobinę więcej na temat.

>Cóż tłumaczenie, że się nie jest wielbłądem jest stałym elementem polskiej >>rzeczywistości
hehe zgadzam się w stu procentach

>>Poza tym zwolennicy smoka wawelskiego nie dobierają się do >>publicznych pieniędzy >>i nie straszą nikomu dzieci "ogniem piekielnym".

Widzisz a ja jestem wierzący i nie straszę nikogo ogniem piekielnym, NIE kradnę ani publicznych ani prywatnych pieniędzy, nie zabijam, staram się nie krzywdzić innych i wierzę w prawdę a nie kłamstwo. "Piekło" ?? Nie słyszałem (no chyba że uznałbym za prawdziwy stek bzdur nazywany apokalipsą), Odpowiedzialność? jak najbardziej. Zdaję sobie sprawę, że nie było to zamierzone, ale "automatycznie" zostałem umieszczony wśród tych, którzy kłamią, kradną itd. Cóż, zrobiło mi się przykro i uważam, że zostałem niesprawiedliwie osądzony.
Założenia wiary kilka linijek wyżej...
Jeśli więc ksiądz "X" lub katolik "Y" kradnie, kłamie i zabija, to on tylko MÓWI, że wierzy. Gdyby wierzył, postępowałby według tych założeń... Mamy więc sytuację, że ktoś udowadnia że NIE JEST wierzący a nazywany jest chrześcijaninem... Na jakiej podstawie ?? Jozue mordował, więc jest mordercą... To, że on TWIERDZIŁ, że "Bóg" z nim rozmawiał, to tylko jego twierdzenie. Zresztą jak się poczyta jego historię, to łatwo znaleźć np. to:
"Joz 8:32-35
32. Jozue sporządził tamże na kamieniach odpis Prawa, które Mojżesz spisał dla Izraelitów.
33. Następnie cały Izrael i jego starsi, zwierzchnicy ludu i sędziowie, zarówno cudzoziemcy, jak i współplemienni, stanęli po obu stronach arki, naprzeciw kapłanów i lewitów, połowa po stronie góry Garizim, a druga połowa po stronie góry Ebal, jak już uprzednio zarządził Mojżesz, sługa Pana, aby pobłogosławić lud Izraela.
34. Następnie Jozue odczytał wszystkie słowa Prawa, błogosławieństwo i przekleństwo, wszystko dokładnie, jak napisano w księdze Prawa.
35. Nie opuścił Jozue ani jednego polecenia danego przez Mojżesza, ale odczytał je wobec całego zgromadzenia Izraela, w obecności kobiet, dzieci i cudzoziemców, którzy zamieszkali wśród ludności.
(BT)
".
Teraz wyobraź sobie, że taki rzeźnik i morderca ma dostęp do "świętych pism" i może w nich zapisać co mu się podoba... Przecież sama biblia wskazuje, jak została zmanipulowana...
I tak jeszcze na koniec:
Jeśli Ty uważasz, że należy się posługiwać prawdą, oraz w to, że inni mają takie same prawa i obowiązki jak i Ty oraz należy im się szacunek i tolerancja, to wierzysz w to samo co ja . Dla mnie to Ty jesteś "wierzący" w prawdę, uczciwość i dobro, a nie ksiądz R.
Pozdrawiam
Paolo Monstro (6146 punktów)
<cytat>
>Niby dobrze prawisz, ale zauważ jedno... w każdej religii są fanatycy i to ci ludzie są groźni dla otoczenia... nie ma czegoś takiego jak religia bez fanatycznych wyznawców (niepożądany efekt uboczny) ale tego nie da się wyplenić...
>Dlatego sądze iż religia w niektórych przypadkach jest groźna np: zamachy terrorystów/fanatyków religijnych którzy wysadzając się w powietrze zabijając przy tym niewynnych ludzi w świetle swojej religii umierają za ojczyznę w słusznej sprawie jako męczennicy za co pośmiertnie wierzą iż będą nagrodzeni przez swojego Boga dziewicami w raju... - brzmi idiotycznie ?? - ale to się dzieje w XXI w !!
>\"Paolo Monstro\":
Dodatkowo twierdze, że ateizm jest tak samo uprawniony jak każda religia- ani lepszy ani gorszy! Czekam na rozsądne kontr-argumenty.

>Ale Ateizm to jest pogląd dotyczący nieistnienia bóstw, nie ma organizacji ateistycznych, ani żadnych związków które by miały taki wpływ w politykę i życie społeczeństwa jaki ma religia... więc twierdzenie "ateizm jest tak samo uprawniony jak każda religia" jest bynajmniej nie na miejscu...
>Religianci mają wpływy, a osoby które są określane mianem ateistów są niestety tylko ateistami...
>Dla Ciebie ateizm jest chyba jakimś rodzajem religii (tak wnioskuje z tego co piszesz) - tak niestety nie jest... to jest pogląd który łączy ludzi w takim samym stopniu co katolików i muzułmanów fakt iż są TEISTAMI To tak jakbym powiedział że tworzą oni jedną organizacje, mają takie same poglądy społeczno-polityczne tylko dla tego że są teistami... - kumasz ??
</cytat>

Ide jest taka sama - jak napisałem wyżej - wiara w boga(ów) jest zastąpiona wiara w ich brak. (mówie o ateizmie a nie o agnostycyzmie). Są religie (np buddyzm), które nie wsławiły się tym wszystkim o czym piszesz (co obala twierdzenie, ze religia = konieczność fanatyzmu). Co do ateizmu to były ideologie (np. komunizm), które starały się na siłę ludzi z kościołów wyciągac (co uważam, ża taki sam fanatyzm jak wpychanie ludzi na siłę do kościoła). Jednym słowem z dokładnością do obrzędów, pomniejszych teoryjek ateista nie różni się od teisty - obydwoje opierają swoje przekonania na wierze.
Paolo Monstro (6146 punktów)

>Jeżeli się mylę i odkrycia naukowe potwierdzą jednoznacznie istnienie boga to momentalnie z ateisty stanę się gorliwym wierzącym... - ale na to bym nie liczył
>Ja w przeciwieństwie do osoby wierzącej nie trzymam się kurczowo jakiejś doktryny, dogmatów - i nie bronie mojego światopoglądu naginając fakty do rzeczywistości... wręcz przeciwnie: jestem otwarty na zmianę poglądów na dany temat z tym że abym zmienił zdanie to musi coś być udokumentowane i potwierdzone przez najmądrzejsze umysły jakie chodzą po tym globie
> \"Paolo Monstro\":
Ja chce podkreślić tylko to, że ateizm krytykuje religie za to co sam promuje. Np.: nie można udowodnić istnienia >boga- ale nie można też udowodnić jego nie istnienia

>Udowodnić może nie... ale fakty naukowe w połączeniu z logicznym rozumowaniem nasuwają jeden wniosek...
>Z 99% pewnością można stwierdzić że nie ma żadnych wyższych bytów które straszą piekłem niedowiarków czy też stworzyły naszą planetę bądź rządzą światem itp bzdury...
>Pozdrawiam.

Dlaczego wszyscy zakładają, ze logika to jakaś jedyna możliwość? Logika to tylko pewna algebra i nic wiecej. (zdefiniowane relacje i ciała) Uzgodnienie. Dobrze się tego narzędzia używa - mamy rozwiniętą cywilizacje. Ale nie oznacza to, że jest to najlepsze narzędzie. W ateizmie logika też nie działa zresztą bo jak mówiłem nie da się udowodnić NIE istnienia boga (a mimo to, mówi się, ze boga nie ma -a przecież logicznie jest możliwość, że bog istnieje?) Spróbujcie pomyśleć o świecie,do którego zrozumienia używamy innego narzędzia "super logiki", która ma inne uzgodnienia? Trudno ten świat nam ogarnąć bo będziemy aplikowali do niego logiczne myślenie - ale to nie jest świat oparty na logice ...
Wiem, że zagmatwanie to tłumacze. Zrozumcie jednak jedną rzecz. Żyjemy w jakimś momencie dziejów, w którym się uważa, że logika to dobre narzędzie. Ale nie zawsze tak było i może tak nie pozostanie. W sztucznej inteligencji odchodzi się od tradycyjnej logiki - bo nie da się jej użyć wszędzie. Może za 200 lat ktoś popatrzy na to forum i pomyśli: O czym Ci ludzie mówili? Jaka logika? Przeciez dzis (za 200lat) każde dziecko wie, że to kiepskie narzędzie poznania świata ... przecież model z "wyrocznią" jest najlepszy .......
17-03-2009 14:28 
 Ocena 1 na 1
Vancalar (1804 punktów)
> [cytat="Paolo Monstro"]
>Udowodnić może nie... ale fakty naukowe w połączeniu z logicznym rozumowaniem nasuwają jeden wniosek...
>Z 99% pewnością można stwierdzić że nie ma żadnych wyższych bytów które straszą piekłem niedowiarków czy też stworzyły naszą planetę bądź rządzą światem itp bzdury...
>Pozdrawiam.

Które fakty nasuwają ten jeden wniosek?? można prosić o kilka przykładów ?? trzy wystarczą... a nawet jeden. Pozdrawiam
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
>> [cytat="Paolo Monstro"]
>>Udowodnić może nie... ale fakty naukowe w połączeniu z logicznym rozumowaniem nasuwają jeden wniosek...
>>Z 99% pewnością można stwierdzić że nie ma żadnych wyższych bytów które straszą piekłem niedowiarków czy też stworzyły naszą planetę bądź rządzą światem itp bzdury...
>>Pozdrawiam.Które fakty nasuwają ten jeden wniosek?? można prosić o kilka przykładów ?? trzy wystarczą... a nawet jeden. Pozdrawiam
>

Dołączam się do pytania. Zawsze mnie ciekawił sposób rozumowania ludzi i ich interpretacja faktów.
Szczególnie gdy z obserwacji i faktów wyciągają wnioski o nie istnienie "Inteligencji Wyższej".

pozdr.
Adamiak (36436 punktów)
>Przeczytałem fora i artykuły w tym portalu. Mam mieszane uczucia. Większość (zwl. komentarzy) brzmi
>jak nagonka typu "Radio Maryja" - wspólny wróg: Kościół Katolicki i dramatyzowanie zjawiska
>religijności.
To prawda, na tym portalu jest wielu ludzi w jakiś sposób skrzywdzona przez Kościół, więc i emocje (ludzka rzecz, niezależna od światopoglądu) często biorą górę.

>Dlatego chcę rzucić wyzwanie: Twierdze, że religia (nie mylić z fanatyzmem) nie jest zła i nie warto walczyć z tym zjawiskiem.
Tu się też z Tobą zgadzam - nie uważam żadnej religii za zło samo w sobie, ludzie mają potrzebę "oswajania", identyfikowania pewnych zjawisk i religia (nie mylić z fanatyzmem) jest na to jednym ze sposobów.

> Dodatkowo twierdze, że ateizm jest tak samo
>uprawniony jak każda religia...

Tutaj nie masz racji - uważam, iż to religie są bardziej uprawnione, bo rozumując za Wiki, że:
" uprawnienie, prawo - przyznanie przez normę prawną danej osobie wyboru określonego zachowania się bez nakładania na nią obowiązku. " jasnym się staje, iż to religie są- globalnie- bardziej uprawnione, umocowane prawnie.

> ...ani lepszy ani gorszy!
Sprecyzuj w czym ateizm nie jest "ani lepszy ani gorszy".

>Czekam na rozsądne kontr-argumenty.
Wysunąłeś tezę - więc ja czekam na argumenty.
17-03-2009 09:20 
 Ocena 4 na 4
lukaszewicz (5674 punktów)

>>Dlatego chcę rzucić wyzwanie: Twierdze, że religia (nie mylić z fanatyzmem) nie jest zła i nie warto walczyć z tym zjawiskiem.Tu się też z Tobą zgadzam - nie uważam żadnej religii za zło samo w sobie, ludzie mają potrzebę "oswajania", identyfikowania pewnych zjawisk i religia (nie mylić z fanatyzmem) jest na to jednym ze sposobów.

Problemem są wyznawcy.Im bardziej wierzą, tym bardziej są groźni.
Ideałem byłaby religia bez wyznawców, lub religia z wyznawcami niewierzącymi.

.
17-03-2009 10:18 
 Ocena 6 na 6
Adamiak (36436 punktów)
>>>Dlatego chcę rzucić wyzwanie: Twierdze, że religia (nie mylić z fanatyzmem) nie jest zła i nie warto walczyć z tym zjawiskiem.Tu się też z Tobą zgadzam - nie uważam żadnej religii za zło samo w sobie, ludzie mają potrzebę "oswajania", identyfikowania pewnych zjawisk i religia (nie mylić z fanatyzmem) jest na to jednym ze sposobów.
>Problemem są wyznawcy.Im bardziej wierzą, tym bardziej są groźni.
>Ideałem byłaby religia bez wyznawców, lub religia z wyznawcami niewierzącymi.

Dla mnie sami wyznawcy też nie stanowią problemu, lecz problemem są nienasycone żądze ich Prezesów do zajmowania dużych (wszelkich) obszarów życia publicznego.
Im więcej przestrzeni publicznej (więc i mojej) zajmują swoimi bajkami, tym bardziej wpieprzają się do mojej przestrzeni życiowej, i to za publiczne, czyli moje pieniądze.

Gdyby przekształcić Kościół w jakąś formę spółki kapitałowej- bo przecie jest kryptofirmą- byłaby możliwość zgłoszenia jego działalności do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, jako praktyk monopolistycznych, a więc niezgodnych z prawem.
Paolo Monstro (6146 punktów)

>> ...ani lepszy ani gorszy!Sprecyzuj w czym ateizm nie jest "ani lepszy ani gorszy".
>>Czekam na rozsądne kontr-argumenty.
>Wysunąłeś tezę - więc ja czekam na argumenty.

Ani lepszy ani gorszy - faktycznie to b. nieprecyzyjne. Chodzi mi o to, że istnieje to po to, żeby zaspokoić jakieś potrzeby ludzkie. W tym sensie religia działa tak samo jak ateizm - dla niektórych zaspokoja potrzebe bezpieczeństwa, dla innych przynależności do czegoś etc ... nie da się tych rzeczy wartościować tak naprawdę, ani porównać.Religia nie jest gorsza od ateizmu ani lepsza bo żadne z nich nie jest złe ani dobre uniwersalnie. Jest dobre zależnie od człowieka który daną wiarę akceptuje. To po prostu alternatywa jak zbieranie znaczków czy widokówek. (niektórzy) Ateiści nie mogą tego wydaje sie pojąć. Stąd na forum widzę teksty "katole" , czy drwiny. Jednak obydwa z poglądów są tak samo niepotwierdzone.
17-03-2009 11:05 
 Ocena 6 na 6
Fizyk (17637 punktów)
> Religia nie jest gorsza od ateizmu ani lepsza bo żadne z nich nie jest złe ani dobre uniwersalnie. Jest dobre zależnie od człowieka który daną wiarę akceptuje. To po prostu alternatywa jak zbieranie znaczków czy widokówek.

Zbieranie znaczków jest OK, bo nie jest ono przedmiotem nauczania w szkole, w urzędach państwowych nie wisi wizerunek Penny Black i rząd nie zawiera konkordatu z Urzędem Pocztowym. Gdyby wszystkie religie w Polsce miały status zbierania znaczków to nie byłoby problemu.
Paolo Monstro (6146 punktów)
>> Religia nie jest gorsza od ateizmu ani lepsza bo żadne z nich nie jest złe ani dobre uniwersalnie. Jest dobre zależnie od człowieka który daną wiarę akceptuje. To po prostu alternatywa jak zbieranie znaczków czy widokówek.
>Zbieranie znaczków jest OK, bo nie jest ono przedmiotem nauczania w szkole, w urzędach państwowych nie wisi wizerunek Penny Black i rząd nie zawiera konkordatu z Urzędem Pocztowym. Gdyby wszystkie religie w Polsce miały status zbierania znaczków to nie byłoby problemu.
>
Ale ja mówię o religi. A nie o kościołach. Kościoły to zbiory ludzi, religia to idea, która zaspokaja jakieś potrzeby. Gdy powiem, że w ramach walki z głodem w 3m świecie wysadzę siebie wraz z pizzerią i jej klientami - to powiedsz, że walka z głodem jest zła?
17-03-2009 20:28 
 Ocena 1 na 1
uxbridge (5980 punktów)
>Ale ja mówię o religi. A nie o kościołach. Kościoły to zbiory ludzi, religia to idea, która zaspokaja jakieś potrzeby. Gdy powiem, że w ramach walki z głodem w 3m świecie wysadzę siebie wraz z pizzerią i jej klientami - to powiedsz, że walka z głodem jest zła?
Porównanie w oczywisty sposób bezsensowne. Ale odpowiem tak: jeśli inni aktywiści walki z głodem pójdą w Twoje ślady, to owszem stwierdzę że walka z głodem jest co najmniej podejrzana.
17-03-2009 11:15 
 Ocena 5 na 5
Adamiak (36436 punktów)
>Ani lepszy ani gorszy - faktycznie to b. nieprecyzyjne. Chodzi mi o to, że istnieje to po to, żeby zaspokoić jakieś potrzeby ludzkie.
Zgadzam się.

>W tym sensie religia działa tak samo jak ateizm - dla niektórych zaspokoja potrzebe bezpieczeństwa, dla innych przynależności do czegoś etc ...
Też się- mniej więcej- zgadzam.

>...nie da się tych rzeczy wartościować tak naprawdę, ani porównać.
Z tym się nie zgadzam, choć nie bardzo rozumiem zwrot: "tak naprawdę"?
Rozpatrując wartościowanie jako proces indywidualny - dla mnie ateizm jest lepszym wyjściem, bo zaspokaja jakieś moje potrzeby... nie jestem ateistą wbrew sobie - nie mam zbytniej pewności bez powodu i dowodów.
Wolę niedosyt wiedzy niż wiarę w śmieszne (dla mnie) bajki udające, że tą wiedzę zastępują.
Porównać też mogę, bo mam co porównywać.

>Religia nie jest gorsza od ateizmu ani lepsza bo żadne z nich nie jest złe ani dobre uniwersalnie.
Dla mnie religia jest gorszym sposobem na postrzeganie rzeczywistości - mam porównanie... a Ty masz?
A co rozumiesz pod "dobro lub zło uniwersalne"?

>Jest dobre zależnie od człowieka który daną wiarę akceptuje.
Mój ateizm nie jest wiarą - jest brakiem wiary w bogów.

>To po prostu alternatywa jak zbieranie znaczków czy widokówek. (niektórzy) Ateiści nie mogą tego wydaje sie pojąć.
Jasne, lecz według mnie ateizm jest lepszym wariantem tej alternatywy.

>Stąd na forum widzę teksty "katole" , czy drwiny.
Więc co proponujesz... zakazać czy pozwolić "katolom" wyzywać "nas" od "atoli"?

>Jednak obydwa z poglądów są tak samo niepotwierdzone.
Ale historia mówi, że sporo "ateistycznych wątpliwości" zostało udowodnione i Kościół się ze swoich dogmatów/poglądów wycofuje; więc co wybierasz: niezmienne znaczki/dogmaty czy "widokówki" z widokami na rozwój...?

Pokuszę się o pytanie: ja zbierałem już znaczki i przekonałem się do widokówek... Ty zbierasz tylko znaczki, ale twierdzisz, że widokówki są bee... na jakiej podstawie to robisz?

Pomidorowej nie jadłeś, ale gadasz, że niedobra, bo tak Ci jakiś facet z Rzymu- ubrany w przekonująco gustowną kieckę- powiedział?
Paolo Monstro (6146 punktów)
>>Ani lepszy ani gorszy - faktycznie to b. nieprecyzyjne. Chodzi mi o to, że istnieje to po to, żeby zaspokoić jakieś potrzeby ludzkie.
>Zgadzam się.
>>W tym sensie religia działa tak samo jak ateizm - dla niektórych zaspokoja potrzebe bezpieczeństwa, dla innych przynależności do czegoś etc ...
>Też się- mniej więcej- zgadzam.
>>...nie da się tych rzeczy wartościować tak naprawdę, ani porównać.
>Z tym się nie zgadzam, choć nie bardzo rozumiem zwrot: "tak naprawdę"?
>Rozpatrując wartościowanie jako proces indywidualny - dla mnie ateizm jest lepszym wyjściem, bo zaspokaja jakieś moje potrzeby... nie jestem ateistą wbrew sobie - nie mam zbytniej pewności bez powodu i dowodów.
>Wolę niedosyt wiedzy niż wiarę w śmieszne (dla mnie) bajki udające, że tą wiedzę zastępują.

Mówię o ateizmie , który oznacza "wiarę, że boga(ów) nie ma" - odnoście się do tego. Twierdzę jednocześnie, że to subiektywna ocena każdego z ludzi. Dobre czy złe subiektywnie, bo zaspokaja bądź nie potrzeby
17-03-2009 12:49 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>>Wolę niedosyt wiedzy niż wiarę w śmieszne (dla mnie) bajki udające, że tą wiedzę zastępują.
>Mówię o ateizmie , który oznacza "wiarę, że boga(ów) nie ma" - odnoście się do tego.

Nie będę się odnosił do czegoś, czego nie ma.
Ja twierdzę, że mój ateizm nie jest wiarą w nieistnienie bogów.
Nie znam się na wierze w niewiarę.
Dostrzegam także Twoją chęć, bym sam sobie udowodnił, że w coś nie wierzę... czy mam to udowadniać Tobie?

>Twierdzę jednocześnie, że to subiektywna ocena każdego z ludzi. Dobre czy złe subiektywnie, bo zaspokaja bądź nie potrzeby.

Więc... o czym to chciałeś pogadać...?
Paolo Monstro (6146 punktów)
>>>Wolę niedosyt wiedzy niż wiarę w śmieszne (dla mnie) bajki udające, że tą wiedzę zastępują.
>>Mówię o ateizmie , który oznacza "wiarę, że boga(ów) nie ma" - odnoście się do tego.
>Nie będę się odnosił do czegoś, czego nie ma.
>Ja twierdzę, że mój ateizm nie jest wiarą w nieistnienie bogów.
>Nie znam się na wierze w niewiarę.
>Dostrzegam także Twoją chęć, bym sam sobie udowodnił, że w coś nie wierzę... czy mam to udowadniać Tobie?
>>Twierdzę jednocześnie, że to subiektywna ocena każdego z ludzi. Dobre czy złe subiektywnie, bo zaspokaja bądź nie potrzeby.
>Więc... o czym to chciałeś pogadać...?

Jak napisałem - twierdze, że:"wiara w nieistnienie boga jest tak samo uprawniona jak wiara w jego istnienie"
17-03-2009 14:09 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>Więc... o czym to chciałeś pogadać...?
>Jak napisałem - twierdze, że:"wiara w nie istnienie boga jest tak samo uprawniona jak wiara w jego istnienie"

Więc słucham uzasadnienia.
17-03-2009 16:01 
 Ocena 5 na 5
Bartek Górecki (1514 punktów)
>Jak napisałem - twierdze, że:"wiara w nieistnienie boga jest tak samo uprawniona jak wiara w jego istnienie"

Niestety nie. Tu chodzi o prawdopodobieństwo. Między teistą a ateistą jest zasadnicza różnica, teista wierzy w boga, a ateista po prostu wylicza w głowie prawdopodobieństwo istnienia boga na podstawie znanych faktów i wychodzi mu wartość zbliżona do zera, a nie nie zero absolutne. Umysł ateisty jest otwarty.
Twierdzenie, że któraś ze "świętych ksiąg" pochodzi od boga wynika z irracjonalnego antropocentryzmu. Osobiście uważam, że człowiek wierzy, bo chce wierzyć, a nie dlatego, że przedmiot wierzeń jest prawdziwy.


"Sensem świata jest oddzielenie życzenia od faktu" K. Gödel
Paolo Monstro (6146 punktów)
>>Jak napisałem - twierdze, że:"wiara w nieistnienie boga jest tak samo uprawniona jak wiara w jego istnienie"
>Niestety nie. Tu chodzi o prawdopodobieństwo. Między teistą a ateistą jest zasadnicza różnica, teista wierzy w boga, a ateista po prostu wylicza w głowie prawdopodobieństwo istnienia boga na podstawie znanych faktów i wychodzi mu wartość zbliżona do zera, a nie nie zero absolutne. Umysł ateisty jest otwarty.
>Twierdzenie, że któraś ze "świętych ksiąg" pochodzi od boga wynika z irracjonalnego antropocentryzmu. Osobiście uważam, że człowiek wierzy, bo chce wierzyć, a nie dlatego, że przedmiot wierzeń jest prawdziwy.
>
"Sensem świata jest oddzielenie życzenia od faktu" K. Gödel


Ta wypowiedź jest bardziej rzeczowa niz wiekszość powyzej. Prawdopodobieństwo znacznie lepiej opisuje sprawę. Mówiąc o prawdopodobieństwie przyznajesz mi jednak racje, ze cięzko tutaj o pewność.... i to jest przedmiotem dyskusji.
18-03-2009 09:42 
 Ocena 3 na 3
Bartek Górecki (1514 punktów)
>... Prawdopodobieństwo znacznie lepiej opisuje sprawę.

Jest w istocie racjonalniejsze.

>Mówiąc o prawdopodobieństwie przyznajesz mi jednak racje, ze cięzko tutaj o pewność...

Zgadza się, są mocne przesłanki naukowe za stwierdzeniem, że nigdy nie posiądziemy wszechwiedzy, dlatego tak bardzo mnie rozczulają ignoranci twierdzący, że prawdę ostateczną posiedli.


"Sensem świata jest oddzielenie życzenia od faktu" K. Gödel
Paolo Monstro (6146 punktów)

>Pokuszę się o pytanie: ja zbierałem już znaczki i przekonałem się do widokówek... Ty zbierasz tylko znaczki, ale twierdzisz, że widokówki są bee... na jakiej podstawie to robisz?
>Pomidorowej nie jadłeś, ale gadasz, że niedobra, bo tak Ci jakiś facet z Rzymu- ubrany w przekonująco gustowną kieckę- powiedział?

Nie, mylisz się. Ja Twierdze: widokówi sa OK dla Ciebie, znaczki są OK dla mnie, pomidorowa jest OK dla kogoś innego.
17-03-2009 12:56 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>Pomidorowej nie jadłeś, ale gadasz, że niedobra, bo tak Ci jakiś facet z Rzymu- ubrany w przekonująco gustowną kieckę- powiedział?
>Nie, mylisz się. Ja Twierdze: widokówi sa OK dla Ciebie, znaczki są OK dla mnie, pomidorowa jest OK dla kogoś innego.

Jasne, ale po co mi do widokówek wiara?- mnie wystarczy przekonanie i przeświadczenie (po uprzednim zbieraniu znaczków), że ich zbieranie jest dla mnie ok.
Ty się upierasz, że ja wierzę ( muszę wierzyć? ) w sens zbierania widokówek a nie znaczków... więc mi to udowodnij.

Paolo Monstro (6146 punktów)
>>>Pomidorowej nie jadłeś, ale gadasz, że niedobra, bo tak Ci jakiś facet z Rzymu- ubrany w przekonująco gustowną kieckę- powiedział?
>>Nie, mylisz się. Ja Twierdze: widokówi sa OK dla Ciebie, znaczki są OK dla mnie, pomidorowa jest OK dla kogoś innego.
>Jasne, ale po co mi do widokówek wiara?- mnie wystarczy przekonanie i przeświadczenie (po uprzednim zbieraniu znaczków), że ich zbieranie jest dla mnie ok.
>Ty się upierasz, że ja wierzę ( muszę wierzyć? ) w sens zbierania widokówek a nie znaczków... więc mi to udowodnij.
>


Nie mowie o Tobie -Ty nie wierzysz - jak sam mówisz. Mowie o idei "wiary w nieistnienie boga" - wg mnie sprowadza się to do swego rodzaju religi. Co wiecej jest bardziej niespójne bo opiera się rzekomo na logice.
Otworzyłem watek na forum do dyskusji na temat "wiary w nieistnienie boga" nie chce w zaden sposob udowadniac co sadzi kazdy z forumowiczow. Ale moze uda się uzyskac logiczne argumenty obalajace to twierdzenie?
Adamiak (36436 punktów)
>>Nie mowie o Tobie -Ty nie wierzysz - jak sam mówisz.
Ano tak.

>Mowie o idei "wiary w nieistnienie boga" - wg mnie sprowadza się to do swego rodzaju religi. Co wiecej jest bardziej niespójne bo opiera się rzekomo na logice.
Widzę tu potrzebę sprecyzowania słowa "wiara" - bez tego nie mogę się odnieść.

>Otworzyłem watek na forum do dyskusji na temat "wiary w nieistnienie boga" nie chce w zaden sposob udowadniac co sadzi kazdy z forumowiczow. Ale moze uda się uzyskac logiczne argumenty obalajace to twierdzenie?

Zupełnie możliwe, ale najpierw uzasadnij swoje twierdzenie, żeby było z czym, ewentualnie, polemizować.
Paolo Monstro (6146 punktów)
Drodzy "formumowicze"
Proszę dystutujcie na temat.
Mówię o "antyteistach" - teoria zakładającej wiare, ze boga nie ma.
Mówie o religiach ogólnie a nie o jakimś konkretnym kościele.
17-03-2009 13:55 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>Drodzy "formumowicze"
Nie wiem, dlaczego podpiąłeś to pod mój post, ale jesteś gospodarzem wątku więc Ci wolno, Drogi Gospodarzu.

>Proszę dystutujcie na temat.
Proszę.

>Mówię o "antyteistach" - teoria zakładającej wiare, ze boga nie ma.
Antyteizm - postawa polegająca na braku wiary w bogów i negatywnym nastawieniu oraz walce przeciwko teistycznym religiom."
Nie słyszałem o teorii zakładającej wiarę w nieistnienie boga.
"Teoria to system pojęć, definicji, aksjomatów i twierdzeń ustalających relacje między tymi pojęciami i aksjomatami, tworzący spójny system pojęciowy opisujący jakąś wybraną fizyczną lub abstrakcyjną dziedzinę."

>Mówie o religiach ogólnie a nie o jakimś konkretnym kościele.
>
Też piszę o religiach ogólnie mi niepotrzebnych, jak każdy konkretny kościół.

Mnie nie wierzysz, więc podaj definicję ateizmu, która bardziej Ci odpowiada niż ta:

"Ateizm - pogląd odrzucający wiarę w istnienie wszelkich bogów."
17-03-2009 14:28 
 Ocena 3 na 3
Fizyk (17637 punktów)
> Drodzy "formumowicze"
> Proszę dyskutujcie na temat.
> Mówię o "antyteistach" - teorii zakładającej wiarę, że boga nie ma.

I spodziewasz się tu spotkać wyznawców takiej wiary?
Czy ktoś czuje się wywołany do tablicy?
webmaster (moderator)
>Dodatkowo twierdze, że ateizm jest tak samo uprawniony jak każda religia- ani lepszy ani gorszy
Ale strzał w kolano.. Jeżeli jest tak samo dobry jak każda religia, to z czystego rachunku wychodzi, że jest też najbardziej prawdopodobny, bo przyjmuje najmniej założeń i nie wymaga istnienia dodatkowych bytów. Z drugiej strony, jaki jest sens religii, kiedy każda tak samo dobra? Co to, supermarket?
17-03-2009 12:19 
 Ocena 6 na 6
lukaszewicz (5674 punktów)
Czy warto walczyć z religią?

Z religią nie,ale z kościołem tak.
Dzięki tej walce wolno nam już się myć,uprawiać sport,korzystać z kredytów,kochać się dla przyjemności..... dopisz tu to co lubisz,a pewno kościół tego kiedyś zabraniał.

Demokracja,Prawa Człowieka,Tolerancja ...-sprawy które już wywalczyliśmy.

Trudno w to dziś uwierzyć ale jeszcze niedawno transplantologia była nazywana kanibalizmem.Potrzeba było ateisty.

Jeżeli chcesz rodzić bez bólu,leczyć się z bezpłodności,umrzeć bez zbędnego cierpienia ,-walcz.
rysiek (4593 punktów)
>Przeczytałem fora i artykuły w tym portalu. Mam mieszane uczucia. Większość (zwl. komentarzy) brzmi jak nagonka typu "Radio Maryja" - wspólny wróg: Kościół Katolicki i dramatyzowanie zjawiska religijności.
Porównaj pod tym względem portale katolickie, np. Fronda. Racjonalista jest raczej oazą spokoju.

>Dlatego chcę rzucić wyzwanie:
Zbyszko z Bogdańca? "Mały Rycerz" Wołodyjowski? No cóż, złóżmy to na karb młodzieńczej zapalczywości...

>Twierdze, że religia (nie mylić z fanatyzmem) nie jest zła i nie warto walczyć z tym zjawiskiem.
Twierdzić można wszystko (vide św. Faustyna). Dyskusje na te tematy toczą się co najmniej od czasów starożytnych, i jak widać nadal mamy zwolenników przeciwstawnych poglądów? Duża część tego portalu i wielu innych jest im poświęcona, chcesz zaczynać od wszystko od zera? Ile razy można odkrywać Amerykę?

>Dodatkowo twierdze, że ateizm jest tak samo uprawniony jak każda religia- ani lepszy ani gorszy! Czekam na rozsądne kontr-argumenty.
Ale gdzie są argumenty??? Znów tylko "twierdzisz".
17-03-2009 13:02 
 Ocena-1 na 1
Paolo Monstro (6146 punktów)
>>Przeczytałem fora i artykuły w tym portalu. Mam mieszane uczucia. Większość (zwl. komentarzy) brzmi jak nagonka typu "Radio Maryja" - wspólny wróg: Kościół Katolicki i dramatyzowanie zjawiska religijności.
>Porównaj pod tym względem portale katolickie, np. Fronda. Racjonalista jest raczej oazą spokoju.
>>Dlatego chcę rzucić wyzwanie:
>Zbyszko z Bogdańca? "Mały Rycerz" Wołodyjowski? No cóż, złóżmy to na karb młodzieńczej zapalczywości...
>>Twierdze, że religia (nie mylić z fanatyzmem) nie jest zła i nie warto walczyć z tym zjawiskiem.
>Twierdzić można wszystko (vide św. Faustyna). Dyskusje na te tematy toczą się co najmniej od czasów starożytnych, i jak widać nadal mamy zwolenników przeciwstawnych poglądów? Duża część tego portalu i wielu innych jest im poświęcona, chcesz zaczynać od wszystko od zera? Ile razy można odkrywać Amerykę?
>>Dodatkowo twierdze, że ateizm jest tak samo uprawniony jak każda religia- ani lepszy ani gorszy! Czekam na rozsądne kontr-argumenty.
>Ale gdzie są argumenty??? Znów tylko "twierdzisz".

Rysiek argument:
"wiara w nieistnienie boga": jesli ateizm opiera się na logicznym rozumowaniu to wiara/przekonanie jest nieuzasadnione bo nie da się tego udowodnić ani obalić. Logicznie można mówic o niskim lub wysokim prawdopobobieństwie jedynie. Wtedy jednak nie można atakowac ludzi religijnych bo nie ma dowodu, że są w błedzie.
"wiara w istnienie boga" - religia nie ma logiki - w tym sensie jest spójna - możesz sobie wierzyć w co chcesz nawet jeśli to kompletnie samo sobie zaprzecza
17-03-2009 15:08 
 Ocena 4 na 4
rysiek (4593 punktów)
>"wiara w nieistnienie boga": jesli ateizm opiera się na logicznym rozumowaniu to wiara/przekonanie jest nieuzasadnione bo nie da się tego udowodnić ani obalić. Logicznie można mówic o niskim lub wysokim prawdopobobieństwie jedynie. Wtedy jednak nie można atakowac ludzi religijnych bo nie ma dowodu, że są w błedzie.
Oczywiście istnienia boga nikt dotąd nie udowodnił, ja natomiast czekam na jakieś przekonujące argumenty wierzącej strony, nie mówiąc już o dowodach. Dopiero wtedy się nad tym zagadnieniem mogę zastanowić. Podobnie jak nad istnieniem Yeti, potwora z Loch Ness, Atlantydy, wizyt kosmitów czy przysłowiowych krasnoludków.

>"wiara w istnienie boga" - religia nie ma logiki - w tym sensie jest spójna - możesz sobie wierzyć w co chcesz nawet jeśli to kompletnie samo sobie zaprzecza
Zgoda, jeśli przyjmiemy taką logikę to możemy uwierzyć w dowolną bzdurę. Mnie to jakoś nie pociąga.
Paolo Monstro (6146 punktów)

>>Dlatego chcę rzucić wyzwanie:
>Zbyszko z Bogdańca? "Mały Rycerz" Wołodyjowski? No cóż, złóżmy to na karb młodzieńczej zapalczywości...
>>Twierdze, że religia (nie mylić z fanatyzmem) nie jest zła i nie warto walczyć z tym zjawiskiem.
>Twierdzić można wszystko (vide św. Faustyna). Dyskusje na te tematy toczą się co najmniej od czasów starożytnych, i jak widać nadal mamy zwolenników przeciwstawnych poglądów? Duża część tego portalu i wielu innych jest im poświęcona, chcesz zaczynać od wszystko od zera? Ile razy można odkrywać Amerykę?

Jak widać jezyk polski też nie jest logiczny. chce rzucic wyzwanie = chce zebrac argumenty. Sprawdzić czy ktoś potrafi to twierdzenie obalic. Nie mam sentymentalnego zwiazku z tym zdaniem. Bede sie cieszyl zarowno jesli ktos to zmiażdży jak i jeśli wszyscy polegna.
Dyskusje na ten temat owszem są. W XVIII wieku matematycy doszli do wniosku, ze sprawy nie da sie udowodnic ani obalić, z prostej przyczyny - matematyka/logika nie ma zastosowania do religii. Od tej pory wlasciwie temat jest zamkniety. Jednak mimo to na forum ateistow (antyteistow) ciągle słysze drwiny. Jeśli chlubicie się logicznością rozumowania - to jestem ciekaw jak udowodnicie, że "wiara w nieistnienie boga" nie sprowadza się w koncu do tego samego "błędu logicznego" co wiara w jego istnienie.
Prosze nie piszcie, NIE na temat. Sprawa dotyczy "prostej" kwestii: "wiara w nieistnienie boga"

Jesli dyskusja potoczy się torem obelg, albo udowadnianiem, ze wypowiadająca sie osoba jest tylko "przekonana" a nie wierzy etc ... to nie dyskutujemy na temat. Kazdy wypowiadajacy sie ma prawo sadzic co chce. Ja interesuje sie tylko Waszym zdaniem w tej kwestii "wiara w nieistnienie boga" oraz tego logiczna argumentacja
17-03-2009 15:50 
 Ocena 5 na 5
rysiek (4593 punktów)
>Jak widać jezyk polski też nie jest logiczny. chce rzucic wyzwanie = chce zebrac argumenty. Sprawdzić czy ktoś potrafi to twierdzenie obalic. Nie mam sentymentalnego zwiazku z tym zdaniem. Bede sie cieszyl zarowno jesli ktos to zmiażdży jak i jeśli wszyscy polegna.
Kłopot w tym, że napisałeś tylko twierdzenie: "Religia nie jest zła i nie warto walczyć z tym zjawiskiem". Natomiast nic na poparcie tej tezy, żadnych argumentów. Jest to sąd w który wierzysz, nic mi do tego. Jeśli ktoś wierzy że np. Jowisz jest zrobiony z żółtego sera, zbywam to najwyżej wzruszeniem ramion, jeśliby natomiast przedstawiał jakieś na to argumenty, można się nad tym zastanowić i podyskutować.

>Dyskusje na ten temat owszem są. W XVIII wieku matematycy doszli do wniosku, ze sprawy nie da sie udowodnic ani obalić, z prostej przyczyny - matematyka/logika nie ma zastosowania do religii. Od tej pory wlasciwie temat jest zamkniety.
Nadzwyczajna hipoteza wymaga nadzwyczajnych dowodów - ponieważ tych nie ma, nauki ścisłe nie mają tu raczej nic do roboty, nie ma niczego co można by zbadać. Co do logiki, ciągle są podejmowane różne próby.

>Jednak mimo to na forum ateistow (antyteistow) ciągle słysze drwiny.
Spróbuj przyłożyć ucho dla porównania do innych forów.

>Jeśli chlubicie się logicznością rozumowania - to jestem ciekaw jak udowodnicie, że "wiara w nieistnienie boga" nie sprowadza się w koncu do tego samego "błędu logicznego" co wiara w jego istnienie.
Urodziłem się nie wierząc w boga, potem nikomu nie udało się przekonać mnie do istnienia tegoż. Okazuje się że jest to wg. niektórych błąd logiczny i wiara w niewiarę. Zadziwiające.

>Prosze nie piszcie, NIE na temat. Sprawa dotyczy "prostej" kwestii: "wiara w nieistnienie boga"
>Jesli dyskusja potoczy się torem obelg, albo udowadnianiem, ze wypowiadająca sie osoba jest tylko "przekonana" a nie wierzy etc ... to nie dyskutujemy na temat. Kazdy wypowiadajacy sie ma prawo sadzic co chce. Ja interesuje sie tylko Waszym zdaniem w tej kwestii "wiara w nieistnienie boga" oraz tego logiczna argumentacja
Czy określenie "wiara w nieistnienie" to nie jest jakiś błąd logiczny, sprzeczność sama w sobie? Czy brak zjawiska wiary może być wiarą? Czy jeśli nie wierzę w teorie Daenikena, to wierzę w niewiarę w kosmitów?
Paolo Monstro (6146 punktów)
>>Przeczytałem fora i artykuły w tym portalu. Mam mieszane uczucia. Większość (zwl. komentarzy) brzmi jak nagonka typu "Radio Maryja" - wspólny wróg: Kościół Katolicki i dramatyzowanie zjawiska religijności.
>Porównaj pod tym względem portale katolickie, np. Fronda. Racjonalista jest raczej oazą spokoju.

Pewnie masz racje. Fanatycy religijni są wg mnie źli. Analogia z Radiem Maryja jest jednak taka: wszyscy tutaj maja podobne zdanie, wszyscy są "za" lub "przeciw". Tutaj nie ma dyskusji. To jest poklepywanie sie po plecach: "mamy racje a inni nie".
Jako od racjonalistów myśle, że warto oczekiwać od Was czegoś więcej? Dyskusji na przykład. Dlatego puszczam posta, który jest przeciwko większości. Słuchacz Radia Maryja "nie jest od logicznego myslenia" bo religia to nie teoria naukowa. Macie cięzej -przyznaje. Ale wielu z Was działa podobnie jak Radio Maryja - ataki personalne, zmiana tematu, drążenie nieistotnych wątków.
17-03-2009 16:03 
 Ocena 1 na 1
rysiek (4593 punktów)
>Pewnie masz racje. Fanatycy religijni są wg mnie źli. Analogia z Radiem Maryja jest jednak taka: wszyscy tutaj maja podobne zdanie, wszyscy są "za" lub "przeciw". Tutaj nie ma dyskusji. To jest poklepywanie sie po plecach: "mamy racje a inni nie".
Chyba przesadnie generalizujesz; a że podobne zdanie w "wielu" kwestiach to nic dziwnego.

>Jako od racjonalistów myśle, że warto oczekiwać od Was czegoś więcej? Dyskusji na przykład. Dlatego puszczam posta, który jest przeciwko większości.
Do wywołania dyskusji potrzeba "czegoś więcej" niż "puszczania posta który jest przeciwko większości".

>Słuchacz Radia Maryja "nie jest od logicznego myslenia" bo religia to nie teoria naukowa. Macie cięzej -przyznaje.
Gorzej, obawiam się że "nie jest od myślenia".

>Ale wielu z Was działa podobnie jak Radio Maryja - ataki personalne, zmiana tematu, drążenie nieistotnych wątków.
Niestety. Nobody's perfect.
Głąbiński (3538 punktów)
>Porównaj pod tym względem portale katolickie, np. Fronda. Racjonalista jest raczej oazą spokoju.
Zaciekawiła mnie ta informacja i ruszyłem pospiesznie do tego forum. Niestety, o ile ubóstwo argumentacji i nuda są tam wg mnie widoczne wyraźnie, to na tematy zawierające zapowiedziane awanturnictwo nie udało mi się natrafić. A szkoda: chciałem się trochę rozerwać.

Stach M. G.
siarkofrut (2125 punktów)
(zablokowany)
Źle szukasz. Czytaj komentarze do artykułów

"Nigdy się nie spełniamy. Jesteśmy dwiema otchłaniami - studnią wpatrzoną w niebo."
17-03-2009 16:34 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Źle szukasz. Czytaj komentarze do artykułów

Właśnie... gdzieś napisali: "Szukajcie a znajdziecie" a nie "Szukajcie co wam pasuje znaleźć".
lukaszewicz (5674 punktów)

>Twierdze, że religia (nie mylić z fanatyzmem) nie
>jest zła i nie warto walczyć z tym zjawiskiem. Dodatkowo twierdze, że ateizm jest tak samo
>uprawniony jak każda religia- ani lepszy ani gorszy!

Wydaje się że nie da się porównywać religii i ateizmu.Religia to cały system karzący człowiekowi zachowywać się w określony sposób(modlić się,palić czarownice,chodzić na msze,itd.)
W ateizmie nie ma nic co by temu odpowiadało.Oczywiście może się zdarzyć że ateista będzie się modlić,palić czarownice,chodzić na msze.Ale nie będzie tak czynił z powodu swojego ateizmu.
Ateizm nie narzuca ateiście żadnego zachowania.
17-03-2009 14:41 
 Ocena 5 na 5
lukaszewicz (5674 punktów)
Dla mni ateizm jest "brakiem twierdzenia" i z tego powodu nie wymaga dowodu.To teiści coś twierdzą i to na nich spoczywa ciężar dowodu.
W zamierzchłych czasach kiedy jeszcze nie było ateistów i teistów pojawił się ktoś i rzekł:Istnieje bóg.Do dzś czekamy na argumenty.Jak tylko je dostaniemy,natychmiast odpowiemy.
Na razie pozostajemy na naszym stanowisku.
Głąbiński (3538 punktów)
>Ateizm nie narzuca ateiście żadnego zachowania.
Wygląda na to, że propagujesz relatywizm moralny, który księża zarzucają niewierzącym.

Stach M. G.
17-03-2009 15:30 
 Ocena 5 na 5
lukaszewicz (5674 punktów)

>Wygląda na to, że propagujesz relatywizm moralny, który księża zarzucają niewierzącym.
>
Stach M. G.


Ateizm niczego nie narzuca ,a ja niczego nie propaguję.Ateizm nie ma żadnego związku z moralnością.
Moralność to skutek ewolucji,a ateizm to skutek braku dowodu na istnienie bogów.
Głąbiński (3538 punktów)
>Wydaje się że nie da się porównywać religii i ateizmu.Religia to cały system karzący człowiekowi zachowywać się w określony sposób(modlić się,palić czarownice,chodzić na msze,itd.)
Ten sposób argumentacji, polegający na wybraniu jako reprezentatywnych najbardziej wulgarnych, prymitywnych form krytykowanego zjawiska, nie jest przekonywujący. Podobnie można by utożsamić ateizm z wyczynami mordującego księży Stalina, czy burzącego zabytkowe cerkwie Chruszczowa.

Stach M. G.
17-03-2009 16:13 
 Ocena 5 na 5
lukaszewicz (5674 punktów)

>Ten sposób argumentacji, polegający na wybraniu jako reprezentatywnych najbardziej wulgarnych, prymitywnych form krytykowanego zjawiska, nie jest przekonywujący.

Nie wiedziałem że modlenie się czy chodzenie na mszę to najbardziej wulgarne i prymitywne zjawiska związane z religią.Co do palenia czarownic rzeczywiście lepszym przykładem byłoby palenie ateistów,ale nie chciałem być posądzony o stronniczość.

> >Podobnie można by utożsamić ateizm z wyczynami mordującego księży Stalina, czy >burzącego zabytkowe cerkwie Chruszczowa.

Stalin mordował ludzi szukając różnych pretekstów.Jego ateizm nie miał z tym nic wspólnego.Mordowano teistów ,a gdy ich brakowało ,ateistów.

Ani Stalin ani Chruszczow nie są "świętymi ateizmu" i nie słyszałem żeby ktoś ich tu wychwalał.Świętymi katolickimi są za to takie kreatury jak "święty Eryk",którego łapki umazane są we krwi po łokcie czy "święty Wojciech" który kazał burzyć "święte przybytki"Prusów.
W ich przypadkach teizm był jedynym motywem.Kościół katolicki do dziś ich wielbi i stawia za wzór.
Głąbiński (3538 punktów)
>Nie wiedziałem że modlenie się czy chodzenie na mszę to najbardziej wulgarne i prymitywne zjawiska związane z religią.
Ta forma, jaką sobie przedstawiasz, jest wulgarna i prymitywna. Bliższe wyjaśnienia w wątku "jak to jest z modlitwą".
>Stalin mordował ludzi szukając różnych pretekstów.Jego ateizm nie miał z tym nic wspólnego.
Więc wg ciebie brak jednoznaczności uwalnia ateizm od odpowiedzialności za popełnione w jego imieniu zbrodnie, natomiast ten sam argument pomijasz, gdy osądzasz katolicyzm powołując się na sprzeczne z jego założeniami wyczyny fanatyków. Taka wybiórczość racji przeczy rozsądkowi.
>Ani Stalin ani Chruszczow nie są "świętymi ateizmu"...
Różnica bierze się stąd, że system, w którym ci panowie byli "świętymi" przetrwał jedynie 70 lat, a władztwo Watykanu trzyma się ponad tysiąc lat. Jeżeli chcemy osądzać idee na podstawie ich realizacji, należałoby wybrać obiekty porównywalne. Do tego, ponieważ w poprzedzającym zdaniu dowodzisz, że wymienione przeze mnie przykłady nie dotyczą realizacji społeczeństwa ateistycznego, wygląda na to, że traktujesz poważnie zestawienie realnie istniejącego obiektu (imperializm papieski) z fantazjami nt. jak to by było, gdyby ludzkość uwolnić od wpływu religii.
Jak dotąd wygląda na to, że jedynym sensownym rozwiązaniem jest państwo neutralne, w którym spory światopoglądowe odbywają się poza obszarem władzy.

Stach M. G.
19-03-2009 18:26 
 Ocena 1 na 1
lukaszewicz (5674 punktów)

>Ta forma, jaką sobie przedstawiasz, jest wulgarna i prymitywna. Bliższe wyjaśnienia w wątku "jak to jest z modlitwą".

Nie bardzo rozumiem jaką formę sobie przedstawiam.Czy jeżeli katolik chodzi na msze to może to być "forma" wulgarna i prymitywna ,a jak przyjeżdża mercedesem to jakoś inaczej?

>Więc wg ciebie brak jednoznaczności uwalnia ateizm od odpowiedzialności za popełnione w jego imieniu zbrodnie, natomiast ten sam argument pomijasz, gdy osądzasz katolicyzm powołując się na sprzeczne z jego założeniami wyczyny fanatyków. Taka wybiórczość racji przeczy rozsądkowi.

W założeniach ateizmu nie ma niczego poza brakiem wiary w bogów.Natomiast w założeniach katolicyzmu jest mnóstwo rzeczy, od których włos się jeży.
Te" sprzeczne z założeniami wyczyny fanatyków"były i są gloryfikowane zarówno przez kościół jako instytucję,jak i przez samych wierzących.
Jeżeli ktoś popełni zbrodnię w imieniu Stacha to nie Stach będzie winien tylko popełniający.
Jeżeli Stach będzie do zbrodni nawoływał,a ktoś ją popełni w imię Stacha,Stach winien będzie.
>>Ani Stalin ani Chruszczow nie są "świętymi ateizmu"...
>Różnica bierze się stąd, że system, w którym ci panowie byli "świętymi" przetrwał jedynie 70 lat, a władztwo Watykanu trzyma się ponad tysiąc lat. Jeżeli chcemy osądzać idee na podstawie ich realizacji, należałoby wybrać obiekty porównywalne.

Oceniam idee na podstawie tego co głoszą ,a nie tego ile trwają.
Idea ateistyczna wydaje się starsza niż idee głoszone przez Watykan.

> Do tego, ponieważ w poprzedzającym zdaniu dowodzisz, że wymienione przeze mnie przykłady nie dotyczą realizacji społeczeństwa ateistycznego, wygląda na to, że traktujesz poważnie zestawienie realnie istniejącego obiektu (imperializm papieski) z fantazjami nt. jak to by było, gdyby ludzkość uwolnić od wpływu religii.

Nie bardzo rozumiem.Kto tak fantazjuje?

>Jak dotąd wygląda na to, że jedynym sensownym rozwiązaniem jest państwo neutralne, w którym spory światopoglądowe odbywają się poza obszarem władzy.

Jestem za.
Głąbiński (3538 punktów)
...
>W założeniach ateizmu nie ma niczego poza brakiem wiary w bogów. Natomiast w założeniach katolicyzmu jest mnóstwo rzeczy, od których włos się jeży.
...
>Oceniam idee na podstawie tego co głoszą ,a nie tego ile trwają.
...
Zdecyduj się. Jeżeli sądzisz idee wg "tego, co głoszą", wówczas winieneś pominąć zarówno wyczyny Inkwizycji, jak i Robespierre'a, oraz przykłady miernoty intelektualnej zwolenników omawianej idei. W swoich wywodach opierasz się jednak nie na założeniach "głoszonych", lecz na ocenie "skutków" idei uwidocznionych w realnych instytucjach powołujących się na nią jako źródło. Słabą stroną tego dowodzenia jest zarówno fakt, że zawsze realizacja zniekształca założenia, jak i niemożność porównania, brak przedmiotu ilustrującego stan alternatywny. Twierdzisz, że historia państw chrześcijańskich dowodzi, iż brak założeń religijnych spowodował by powstanie społeczeństwa lepiej funkcjonującego. Zarazem odrzucasz, jako błędne, podane przeze mnie przykłady przeczące tej tezie, ale sam podać właściwych nie potrafisz, poprzestając na przekonaniu, że "gdyby było, to byłoby lepsze" - jest to czyste fantazjowanie.
Z doświadczenia historii wynika destrukcyjny charakter nie religii, lecz wykorzystania jej w polityce jako czynnika wzmacniającego czy sankcjonującego władzę i przymus. Z badania dziejów, do czego odwołujesz się, wynika, że chrystianizm niezwiązany z władzą, jak to było w Rzymie pierwszych trzech wieków ne., czy jak jest w niektórych aktualnie istniejących, dość dobrze realizujących neutralność światopoglądową demokracjach, sprawdza się na tyle, że bilans pozytywów i negatywów społecznych jest co najmniej dyskusyjny.

Stach M. G.
17-03-2009 16:29 
 Ocena 5 na 5
rysiek (4593 punktów)
>Ten sposób argumentacji, polegający na wybraniu jako reprezentatywnych najbardziej wulgarnych, prymitywnych form krytykowanego zjawiska, nie jest przekonywujący. Podobnie można by utożsamić ateizm z wyczynami mordującego księży Stalina, czy burzącego zabytkowe cerkwie Chruszczowa.

Ideologią Rosji Sowieckiej był komunizm, nie ateizm. Jednym z jego elementów był ateizm, wykorzystany jako pretekst do eliminacji konkurencyjnej, także "jedynie prawdziwej i słusznej" ideologii. To były zbrodnie totalitaryzmu komunistycznego nie ateizmu. Natomiast stworzone przez komunistów systemy, same zawierały wiele odpowiedników wiary i kultu religijnego.
Vancalar (1804 punktów)
>Przeczytałem fora i artykuły w tym portalu. Mam mieszane uczucia. Większość (zwl. komentarzy) brzmi
>jak nagonka typu "Radio Maryja" - wspólny wróg: Kościół Katolicki i dramatyzowanie zjawiska
>religijności. Dlatego chcę rzucić wyzwanie: Twierdze, że religia (nie mylić z fanatyzmem) nie
>jest zła i nie warto walczyć z tym zjawiskiem. Dodatkowo twierdze, że ateizm jest tak samo
>uprawniony jak każda religia- ani lepszy ani gorszy!
Czekam na rozsądne kontr-argumenty.
>
Wydaje mi się, że samo stwierdzenie "ateista" czy "katolik" "żyd" klasyfikując kogoś już go "piętnuje", przypisując zespół cech odpowiedni dla danej grupy. w przypadku pojęć abstrakcyjnych definicje nie są zbyt ścisłe. Jeżeli więc usłyszysz gdzieś "ateiści mordują dzieci na cmentarzu" i UWIERZYSZ w to zmieni sie kilka rzeczy:
- definicja.
Definicjia ateisty z "taki co jest pewien , że Bóg nie istnieje" ewoluuje w:
"Taki co jest pewien, że Bóg nie istnieje I morduje dzieci na cmentarzu".

-podejście.
Janek powiedział nam, że jest ateistą.
Nasze zdanie o Janku może łatwo ewoluować
z: "Janek nie wierzy w Boga"
w :
"Janek jest pewien ... I morduje dzieci na cmentarzu"
Zasłyszana opinia o czymkolwiek, jeśli uwierzymy temu, kto nam ją przekazuje, zmienia wiele naszych definicji i opinii na dany temat.
W związku z tym, powiniśmy najpierw chyba przedstawić definicję, według której mam stwierdzić, co to jest ateizm a co wiara. Jeżeli ktoś uważa, że ma prawo znęcać się nad innymi, to czy wytłumaczy to Bogiem, Nakazami ewolucji (przetrwa tylko najsilniejszy), dobrem ogólnym, lub czymkolwiek innym, to według mnie popełnia przestępstwo i powinien ponieść konsekwencje. Ci, którzy są przez niego gnębieni zaświadczają o prawdzie, o tym, że cierpieli, a nie zrobili mu nic złego.
Jeżeli ktoś twierdzi, że został ateistą, bo nie zgadza się z kłamstwem, wyzyskiem, z oszukiwaniem uczciwych ludzi przez "wysłanników Boga", z nienawiścią i rasizmem który wypływa z ust tych, którzy mieli nieść przykazanie miłości, jeśli zrozumie, że inni czują ten sam ból, smutek i niedostatek i podzieli się z kimś chlebem, jeśli ceni prawdę i poświęcenie to dla mnie ten ateista jest dzieckiem bożym, jest moim bratem, bo myślimy podobnie, jedną z wielu opok w tym zwariowanym, szalonym świecie. Jeśli ktoś kłamie, to jest kłamcą, a kto zabija - mordercą. Czy przy okazji UWAŻA się za katolika, muzułmanina, czy żyda, to w tej kwestii nie ma to najmniejszego znaczenia.
Paolo Monstro (6146 punktów)
>Przeczytałem fora i artykuły w tym portalu. Mam mieszane uczucia. Większość (zwl. komentarzy) brzmi
>jak nagonka typu "Radio Maryja" - wspólny wróg: Kościół Katolicki i dramatyzowanie zjawiska
>religijności. Dlatego chcę rzucić wyzwanie: Twierdze, że religia (nie mylić z fanatyzmem) nie
>jest zła i nie warto walczyć z tym zjawiskiem. Dodatkowo twierdze, że ateizm jest tak samo
>uprawniony jak każda religia- ani lepszy ani gorszy!
Czekam na rozsądne kontr-argumenty.
>

Musze przeredagować pytanie bo dyskusja ruszyła w strone zupełnie inną, niż się spodziewałem. - Moja wina!
Załóży twierdzenie A = "boga nie ma" (które nazwałem może mylnie ateizmem).
Rozumiem , tutaj słowo "twierdzenie" w kontekście teorii naukowej (da się wyprowadzić logicznie z aksjomatów). (myśle, że to ma sens bo wiekszość dyskusji opiera się tutaj na nauce i teoriach naukowych)

Wg mnie, nie znany jest status tego twierdzenia (czy jest prawdziwe (logicznie) czy nie) z wielu względów, choćby dlatego, że nie znam teorii (religia wszak nie jest teoria), w której dałoby się przeprowadzić dowód (chyba, że wprost wprowadzimy aksjomat o nie istnieniu boga). To było szeroko omawiane przy okazji formowania się nowoczesnej matematyki. Myśle, że to jest aktualny konsensus w tej sprawie.

Na tej podstawie uważam, że osoba, która popiera twierdzenie A nie rózni się od wyznawcy tradycyjnej religii - tez nie ma dowodów na swoją rację. Co gorsza próbuje "unaukowić" swoje zdanie popierając to twierdzenie logiczną argumentacja (czyli "nieformalnym dowodem", którego myślę, że nie ma).

Konkluzja - po co naśmiewać się z wierzących? Po co odbierać im prawo do ich wiary? Ich punkt widzenia jest tylko (lub po prostu) inny.

Bedę się naprawde cieszył jak ktos opisze jakiś rzeczowy atak na to co powiedziałem. Prawdę mówiac nie mam naprawdę żadnego związku sentymentalnego z tym zdaniem. Pisze to żeby pobudzić dyskusje na forum bo mam wrażenie, że wiekszość postów jest wiekszym lub mniejszym poparciem tej samej opinii. A co to za wyzwanie do dyskusji skoro wszyscy się zgadzaja?
17-03-2009 16:40 
 Ocena 2 na 2
rysiek (4593 punktów)
>Konkluzja - po co naśmiewać się z wierzących? Po co odbierać im prawo do ich wiary? Ich punkt widzenia jest tylko (lub po prostu) inny.
Dlaczego? Dlatego, ponieważ idee mają swoje konsekwencje: właśnie sąd w Arabii Saudyjskiej skazał 75-letnią staruszkę na chłostę, z powodu kontaktu z obcymi mężczyznami którzy jej pomagali i przynosili jedzenie. Wszystko w imię Boga, zgodnie z prawami szariatu.
Paolo Monstro (6146 punktów)
>>Konkluzja - po co naśmiewać się z wierzących? Po co odbierać im prawo do ich wiary? Ich punkt widzenia jest tylko (lub po prostu) inny.
>Dlaczego? Dlatego, ponieważ idee mają swoje konsekwencje: właśnie sąd w Arabii Saudyjskiej skazał 75-letnią staruszkę na chłostę, z powodu kontaktu z obcymi mężczyznami którzy jej pomagali i przynosili jedzenie. Wszystko w imię Boga, zgodnie z prawami szariatu.
>
Rysiek, błagam, mów na temat. Rozumiem, że jesteś przeciwko kościołom, wykorzystywaniu religii do celów politycznych etc ... masz wiele argumentów z większością pewnie się zgodze. To nie jest problem religii jako zjawiska (chyba, ze wprost mowi ze trzeba kogos zabijac) tylko ludzi. Jak ktos wyzej napisal, Stalin wykorzystal ateizm do zalatwiania swoich spraw -czy to oznacza, ze ateizm jest zly?
17-03-2009 16:54 
 Ocena 4 na 4
rysiek (4593 punktów)
>Rysiek, błagam, mów na temat. Rozumiem, że jesteś przeciwko kościołom, wykorzystywaniu religii do celów politycznych etc ... masz wiele argumentów z większością pewnie się zgodze. To nie jest problem religii jako zjawiska (chyba, ze wprost mowi ze trzeba kogos zabijac) tylko ludzi. Jak ktos wyzej napisal, Stalin wykorzystal ateizm do zalatwiania swoich spraw -czy to oznacza, ze ateizm jest zly?
Mało, lub nic obchodzą mnie czyjeś fantazje metafizyczne, natomiast bardzo ich realne konsekwencje. To jest jak najbardziej "problem religii jako zjawiska", i dotyczy nie tylko islamu, np.: www.racjonalista.pl/forum.php/s,189325.
17-03-2009 17:06 
 Ocena 2 na 2
rysiek (4593 punktów)
Co do "złego ateizmu" i Stalina, patrz wyżej post lukaszewicza z 16:13.
17-03-2009 18:47 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>nie znany jest status tego twierdzenia (czy jest prawdziwe (logicznie) czy nie)...

Poza prawdą i fałszem (pozostańmy w przestrzeni dwóch wartości logicznych) należy brać pod uwagę również nonsens. Nie przypuszczam, aby wypowiedzi zawierające termin bóg cokolwiek twierdziły (są to zdania pozorne). Status wypowiedzi o świecie jako całości uważam za skrajnie niejasny. Ich pierworodnym grzechem jest antropomorfizm.
18-03-2009 16:30 
 Ocena 2 na 2
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
>Załóży twierdzenie A = "boga nie ma" (które nazwałem może mylnie ateizmem).
Moim zdaniem ateizm to "Najprawdopodobniej boga/ów nie ma", albo "Żadne bóstwo nie jest konieczne do funkcjonowania tego świata, więc nie ma powodów, dla których musi ono istnieć".

Przy czym ateista wie, że może nie mieć racji, a teista wie, że rację ma na pewno Tak to można żartobliwie ująć, ilu to już było "znających jedyną słuszną prawdę" na tym forum?
diogenes (42753 punktów)
>religia ... nie jest zła i nie warto walczyć z tym zjawiskiem.

Zanim przypiszesz pewnym obiektom predykaty moralne (dobry, zły np.), należałoby zastanowić się, w jakim sensie można to robić. Ja np. predykaty moralne skłonny byłbym przypisywać wyłącznie osobom. W tym sensie zły lub dobry może być w zasadzie tylko człowiek, a analogiczne orzekanie o - powiedzmy: instytucjach - musiałaby poprzedzić jakaś argumentacja. Pytajmy więc zawsze konkretnie: czy ktoś, kto utożsamia się z kościołem, jest dobrym czy złym człowiekiem. To nie kościół np. w USA jest zły, tylko konkretni jego pasterze: to konkretnym osobom postawiono zarzuty na sumę prawie 0,5 miliarda $. To oni dopuścili się przestępstw i czynów niemoralnych. Podobnie działo się i dzieje w Polsce, tylko że ze względów politycznych debata publiczna na ten temat jest blokowana. Co więcej: wierni również odpowiadają moralnie (czasem nie tylko) za proceder uprawiany przez religijnych bosów. Argument statystycznego Polaka-katolika, że nie chodzi do kościoła dla księdza, lecz ze względu na boga jest ze względów moralnych argumentem chybionym. Nikłe zainteresowanie wiernych moralnością kościelnych bonzów, a przede wszystkim tolerancja wobec ich nikczemności jest moralnym złem całego mistycznego ciała chrystusowego za jaki uważa się kościół. Wierni ponoszą odpowiedzialność za każde moralne zło firmowane religijną instytucją. Należałoby się zastanowić nad zbiorową odpowiedzialnością w sensie moralnym wszystkich wiernych. Zbrodnie, występki i przestępstwa popełnione przez konkretne osoby powołujące się na religijną instytucję obarczają moralnie wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób - postępowaniem lub zaniechaniem - wspierają tę instytucję.
Vytautas (4394 punktów)
>Dlatego chcę rzucić wyzwanie: Twierdze, że religia (nie mylić z fanatyzmem) nie
>jest zła i nie warto walczyć z tym zjawiskiem.

Oczywiście, że walczyć nie należy, a na pewno nie należy walczyć siłowo. Nikt nie pomógł Kościołowi tak bardzo, jak ci kretyni, którzy zamordowali Popiełuszkę.

>Dodatkowo twierdze, że ateizm jest tak samo
>uprawniony jak każda religia- ani lepszy ani gorszy! Czekam na rozsądne kontr-argumenty.
Gdybyś wiedział jak brzmi paragraf 196 Kodeksu Karnego, nie wygadywałbyś głupstw o równym uprawnieniu.

W gruncie rzeczy uważasz, że każdy ma rację, że prawd jest tyle, ilu jest ludzi. Tym sposobem myśląc uważasz, że nie należy dociekać prawdy w imię ogólnego 'kochajmy się!'.
A co sądzisz o wróżbach, magii czy bioenergoterapeutyce, im się też nie należy przeciwstawiać?
Paolo Monstro (6146 punktów)

>Gdybyś wiedział jak brzmi paragraf 196 Kodeksu Karnego, nie wygadywałbyś głupstw o równym uprawnieniu.

Znam ale to nie dotyczy przedmiotu dyskusji.

>W gruncie rzeczy uważasz, że każdy ma rację, że prawd jest tyle, ilu jest ludzi. Tym sposobem myśląc uważasz, że nie należy dociekać prawdy w imię ogólnego 'kochajmy się!'.
>A co sądzisz o wróżbach, magii czy bioenergoterapeutyce, im się też nie należy przeciwstawiać?
>

Uważam, że kazdy ma racje wierząc lub nie wierzac w co mu się podoba. Bo to jego potrzeby są zaspokajane. Dociekanie prawdy nie ma tutaj nic do rzeczy. Prawda w religi to nie to samo co prawda w logice. Kazdy ma prawo wyboru jakiej prawdy docieka. Religia jako zaspokajanie potrzeby wiary w cokolwiek jest OK.
Panstwo powinno dbac jedynie by w przypadku gdy temat dotyczy spoleczenstwa - np. sluzba zdrowia, budowa drog, czy konstrukcja samolotow stosowano najlepsze metody jakie sa znane. Tam na pewno nie ma miejsca na religie i wiare ale modele fizyczne i obliczenia. To juz jednak jest dyskusja na zupelnie inny temat.
17-03-2009 18:30 
 Ocena 4 na 4
diogenes (42753 punktów)
>Prawda w religi ...

? Pierwsze słyszę...Czy mógłbyś zaprezentować jakąś religijna prawdę?
Paolo Monstro (6146 punktów)
>>Prawda w religi ...
>? Pierwsze słyszę...Czy mógłbyś zaprezentować jakąś religijna prawdę?

Napisałem prawda w teori opartej na wierze. (nie na logice).
Chcesz ściślejszej definicji:
Prawda:= Wiara( dowolne zdanie ).

17-03-2009 21:21 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>Prawda:= Wiara( dowolne zdanie ).

Pies pogrzebany jest nie tyle w wierze (można ja opisać w terminach empirycznych), ale w istnieniu dziedziny, do której odnosić się mają terminy zawarte w zdaniach po zwrocie X wierzy, że p. Nikt nie przeczy, że wierze w boga towarzyszą różne przeżycia psychiczne, ale nie są one absolutnie żadnym argumentem ontologicznym dla rzeczywistości, do której rzekomo odnoszą się wspomniane zdania. Kolejną rzeczywistością, do której odnoszą się zdania o bogu jest rzeczywistość parafii, diecezji, itd. Parafrazą zdania Bóg istnieje jest np. zbiór zdań typu: Proboszcz istnieje, Proboszcz ma kucharkę, Proboszcz prowadzi rekolekcje, Katecheta naucza religii, Staruszka przekazała dom proboszczowi, itd, itd, itd. Przekład zdania z operatorem X wierzy, że p, gdzie p to zdania wyjęte z katechizmu lub teologii w jakiś rodzaj logiki epistemicznej (np. Jest możliwe, że p) wydaje mi się po prostu naciągany i nie do przyjęcia.
17-03-2009 19:10 
 Ocena 2 na 2
rudyment (3233 punktów)
>Uważam, że kazdy ma racje wierząc lub nie wierzac w co mu się podoba. Bo to jego potrzeby są zaspokajane. Dociekanie prawdy nie ma tutaj nic do rzeczy. Prawda w religi to nie to samo co prawda w logice. Kazdy ma prawo wyboru jakiej prawdy docieka. Religia jako zaspokajanie potrzeby wiary w cokolwiek jest OK.

Dopóki owa abstrakcyjna wiara w co bądź nie skutkuje fizycznie realnymi poczynaniami.

>Panstwo powinno dbać jedynie by w przypadku gdy temat dotyczy spoleczenstwa - np. sluzba zdrowia, budowa drog, czy konstrukcja samolotow stosowano najlepsze metody jakie sa znane. Tam na pewno nie ma miejsca na religie i wiare ale modele fizyczne i obliczenia. To juz jednak jest dyskusja na zupelnie inny temat.

Niestety, właśnie ten sam. To powodowani wiarami ludzie zakazują państwu stosowania tych skutecznych metod - że wspomnę zakaz transfuzji u świadków Jehowy albo zakaz in vitro, aborcji czy znieczulenia okołoporodowego u katolików.

"Człowiek siądzie, pomyśli i wymyśli" (N. Dyzma)
17-03-2009 20:55 
 Ocena 1 na 1
Paolo Monstro (6146 punktów)
>>Uważam, że kazdy ma racje wierząc lub nie wierzac w co mu się podoba. Bo to jego potrzeby są zaspokajane. Dociekanie prawdy nie ma tutaj nic do rzeczy. Prawda w religi to nie to samo co prawda w logice. Kazdy ma prawo wyboru jakiej prawdy docieka. Religia jako zaspokajanie potrzeby wiary w cokolwiek jest OK.
>Dopóki owa abstrakcyjna wiara w co bądź nie skutkuje fizycznie realnymi poczynaniami.
>>Panstwo powinno dbać jedynie by w przypadku gdy temat dotyczy spoleczenstwa - np. sluzba zdrowia, budowa drog, czy konstrukcja samolotow stosowano najlepsze metody jakie sa znane. Tam na pewno nie ma miejsca na religie i wiare ale modele fizyczne i obliczenia. To juz jednak jest dyskusja na zupelnie inny temat.
>Niestety, właśnie ten sam. To powodowani wiarami ludzie zakazują państwu stosowania tych skutecznych metod - że wspomnę zakaz transfuzji u świadków Jehowy albo zakaz in vitro, aborcji czy znieczulenia okołoporodowego u katolików.
>
"Człowiek siądzie, pomyśli i wymyśli" (N. Dyzma)


Uff, naprawde dochodze do wniosku, ze nikt nie odpowie na moje wyzwanie. Konczy sie na tym, ze kościół jest zły oraz na tym, że religia jest zła . Ktos napisał tu o otwartym umysle. Pare postow bylo otwartych - typu, "ateizm to tylko prawdopodobienstwo". Reszta to tematy poboczne, typu ewolucja, polskie prawo, sytuacja w iranie, hipotezy genetyczne... Drodzy Panstwo - to nie jest dyskusja na temat. Można wyliczać w nieskończoność tematy pokrewne w których ma się racje, bądź duże prawdopodobieństwo racji. Ale w istocie tematu nadal uważam, że jeśli ktoś wierzy/twierdzi/, ze boga nie ma - to zachowuje się podobnie jak człowiek wierzący
Tym wszystkim którzy pisali, że nie wiedzą, ale nie przekonali się do istnienia boga - przyznaje racje, ciężko czasem w to uwierzyć zwl ludziom, którzy interesują się światem. Tym którzy pisali w miarę na temat - dziekuje za dodanie czegoś wartościowego do dyskusji. Myśle, że wniosek dla tych osób - nawet po sposobie w jaki ta dyskusja się odbyła jest dość oczywisty -świat wierzących, nie wierzących i wierzących przeciwnie jest tak odległy, że komunikacja jest bardzo trudna. Słowa mają inne znaczenie (np. prawda), inne obowiązują reguły myślenia. Każda ze stron obwinia drugą. Każda ze stron ma problem z udowodnieniem fundametów swego przekonania. I każda ze stron przykłada swoje kryteria i zasady do strony przeciwnej nie biorąc pod uwagę, że druga strona ma zupełnie inny kontekst.

Nadal myśle, że ani ateizm ani religijność nie powinno być "zwalczane". Każdą idee można wykorzystać w "zły" sposób - to warto zwalczać. Uważam, że ludzie o otwartym umyśle potrafią zrozumieć problemy komunikacyjne dwóch podejść do życia i jakoś się wzajemnie szanować.
Polecam klasyke na ten temat rok 1984 Orwella. Facet był "antykościelny" i walczył w Hiszpanii, gdzie po tym co zobaczył, zrozumiał, że problemem są instytucje i ludzie a nie religie. Ciekawym przykładem ludzkiej interpretacji jest część buddyzmu - budda wprost zakazał swoim wyznawcom uznawania się z boga - a jednak jeden z odłamów wprowadza pojęcie świetych i de-facto traktuje budde jako boga
17-03-2009 22:22 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
> Ale w istocie tematu nadal uważam, że jeśli ktoś wierzy/twierdzi/, ze boga nie ma - to zachowuje się podobnie jak człowiek wierzący

Już o godzinie 14:09 wymieniliśmy takie "spostrzeżenia":

Adamiak:
>>Więc... o czym to chciałeś pogadać...?
Paolo Monstro:
>Jak napisałem - twierdze, że:"wiara w nie istnienie boga jest tak samo uprawniona jak wiara w jego istnienie"
Adamiak:
Więc słucham uzasadnienia .


Dodam, iż kilkukrotnie pisano, w tym wątku również, oczywistą oczywistość, mianowicie:
ciężar dowodu spoczywa na konstruktorze twierdzenia.

Już przez grzeczność nie dodam, że kilka razy zmieniałeś- dość zasadniczo- treść swego twierdzenia...ups.

>Tym wszystkim którzy pisali, że nie wiedzą, ale nie przekonali się do istnienia boga - przyznaje racje, ciężko czasem w to uwierzyć zwl ludziom, którzy interesują się światem. Tym którzy pisali w miarę na temat - dziekuje za dodanie czegoś wartościowego do dyskusji .

Drobiazg, cała przyjemność po mojej stronie.

>Myśle, że wniosek dla tych osób - nawet po sposobie w jaki ta dyskusja się odbyła jest dość oczywisty -świat wierzących, nie wierzących i wierzących przeciwnie jest tak odległy, że komunikacja jest bardzo trudna.

Może dlatego, że niewierzący są niewierzącymi... ale to taki żart...
Paolo Monstro (6146 punktów)

>Już przez grzeczność nie dodam, że kilka razy zmieniałeś- dość zasadniczo- treść swego twierdzenia...ups.

Masz racje, probowalem to zawezic, zeby poprowadzić dyskusje na b. wąski temat, ale nawet po tym dyskusja toczyla się nt poboczne. Nie nazwałbym tego twierdzeniem w matematycznym tego słowa znaczniu-(niby w jakiej teorii?) Chodziło o zwrócenie uwagi, ze "jesli ktoś wierzy, że boga nie ma to robi prawie to samo co ten kto wierzy, ze istnieje". Obie strony miewają problem ze spokojną rozmową gdy uświadamiają sobie, że nie mogą nic udowodnić.

Co do "dowodu" to podałem go wyżej. Powtórze:

Jesli ktos podaje się za człowieka, który wierzy/twierdzi tylko w zdania wynikające z reguł logicznych i założeń to nie może wierzyć, że boga nie ma, bo tego się nie da udowodnić. Musi wątpić.
Osoba religijna ma tutaj łatwiej -bo ona wcale nie musi używać logiki. Po prostu sobie wierzy i nawet jesli coś tam się nie "trzyma kupy"/jest sprzeczne to i tak wierzy i jest jej z tym dobrze.


Druga cześć mojej opini mówi tyle, że skoro nie da się udowodnić a osoby wierzące czują się z tym dobrze - to dlaczego tego tak nie zostawić? Czemu nie dać im spokoju? (vice versa tez)? Dlaczego walczyć?
18-03-2009 08:46 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>Już przez grzeczność nie dodam, że kilka razy zmieniałeś- dość zasadniczo- treść swego twierdzenia...ups.
>Masz racje, probowalem to zawezic
Odróżniam "zawężanie" od "zmieniania", ale nie będę się upierał.

>...zeby poprowadzić dyskusje na b. wąski temat, ale nawet po tym dyskusja toczyla się nt poboczne.
Bo nie sprecyzowałeś tematu przez podanie przesłanek swojego twierdzenia.

>Nie nazwałbym tego twierdzeniem w matematycznym tego słowa znaczniu-(niby w jakiej teorii?)
Jak zwał, tak zwał - podstawy Twojej... koncepcji by się przydały.

>Chodziło o zwrócenie uwagi, ze "jesli ktoś wierzy, że boga nie ma to robi prawie to samo co ten kto wierzy, ze istnieje".
Dorzuciłeś słowo "prawie" do pierwotnych(!) koncepcji.

>Obie strony miewają problem ze spokojną rozmową gdy uświadamiają sobie, że nie mogą nic udowodnić.
Nie zwalaj winy na "strony", tylko zastanów się nad precyzją swoich/swego... pytania, twierdzenia, tezy, założenia, supozycji, przypuszczenia, domysłu, domniemania, hipotezy, teorii, koncepcji, poglądu, sądu, zdania, konceptu, sugestiii... niepotrzebne skreśl.

>Co do "dowodu" to podałem go wyżej. Powtórze:
Jesli ktos podaje się za człowieka, który wierzy/twierdzi tylko w zdania wynikające z reguł logicznych i założeń to nie może wierzyć, że boga nie ma, bo tego się nie da udowodnić. Musi wątpić.
Znakomicie wyłuszczyła tę sprawę "Anna r" w poście z 1:35 w nocy.
Clou tego brzmi:
" Po pierwsze, dowodów na istnienie boga nie ma i na tej podstawie ateista twierdzi, że boga nie ma. Na podstawie braku dowodów na istnienie boga, wierzący twierdzi, że bóg jest. Czysty absurd. "

>Druga cześć mojej opini mówi tyle, że skoro nie da się udowodnić a osoby wierzące czują się z tym dobrze - to dlaczego tego tak nie zostawić? Czemu nie dać im spokoju? (vice versa tez)? Dlaczego walczyć?
No właśnie...?
18-03-2009 09:58 
 Ocena 6 na 6
uxbridge (5980 punktów)
>>Już przez grzeczność nie dodam, że kilka razy zmieniałeś- dość zasadniczo- treść swego twierdzenia...ups.
> Chodziło o zwrócenie uwagi, ze "jesli ktoś wierzy, że boga nie ma to robi prawie to samo co ten kto wierzy, ze istnieje". Obie strony miewają problem ze spokojną rozmową gdy uświadamiają sobie, że nie mogą nic udowodnić.
Właśnie, "prawie" robi tu różnicę, którą uparcie ignorujesz. Więc ja dołączę się do chóru i znowu przedstawię ten sam argument na który nie odpowiadasz.
Załóżmy, że mam piwnicę do której nie można wejść (schody się zawaliły czy coś). W takiej sytuacji, twierdzenie: "wierzę że w mojej piwnicy są myszy" i stwierdzenie: "nie wierzę w myszy w mojej piwnicy" są rzeczywiście równoważne. Brak dowodów na jedno i drugie, niemożność sprawdzenia i co najważniejsze - porównywalne prawdopodobieństwo jednego i drugiego. Więc do czasu naprawienia schodów pozostaje wiara - tak lub nie.
Ale ty zdaje się sądzisz, że stwierdzenie: "wierzę że w mojej piwnicy jest bazyliszek" i stwierdzenie: "nie wierzę w bazyliszka w mojej piwnicy" są tak samo równoważne i będące li tylko przedmiotem wiary. Bo nie można sprawdzić jednego i drugiego, oraz co za tym idzie, brak jest dowodów na obydwa stwierdzenia. Ale każdy dostrzega fundamentalną różnicę. Polega oczywiście na tym, że prawdopodobieństwo prawdziwości obydwu twierdzeń o bazyliszku jest diametralnie różne. Być może za 200 lat będzie panowała twoja "wyższa" logika i istnienie bądź nie istnienie bazyliszków będzie przy braku dowodów jedynie kwestią wiary. Nie chciałbym doczekać takich czasów i mam wrażenie, że ty też nie. Warto przy tym zauważyć, że taki system sądów już panował przez olbrzymią część istnienia ludzkości i jako sposób na rozwiązywanie większości problemów specjalnie się nie sprawdzał.
Paolo Monstro (6146 punktów)
>>>Już przez grzeczność nie dodam, że kilka razy zmieniałeś- dość zasadniczo- treść swego twierdzenia...ups.
>> Chodziło o zwrócenie uwagi, ze "jesli ktoś wierzy, że boga nie ma to robi prawie to samo co ten kto wierzy, ze istnieje". Obie strony miewają problem ze spokojną rozmową gdy uświadamiają sobie, że nie mogą nic >Załóżmy, że mam piwnicę do której nie można wejść (schody się zawaliły czy coś). W takiej sytuacji, twierdzenie: "wierzę że w mojej piwnicy są myszy" i stwierdzenie: "nie wierzę w myszy w mojej piwnicy" są rzeczywiście równoważne. Brak dowodów na jedno i drugie, niemożność sprawdzenia i co najważniejsze - porównywalne prawdopodobieństwo jednego i drugiego. Więc do czasu naprawienia schodów pozostaje wiara - tak lub nie.

Podajesz zly przyklad:
Ja w mojej "tezie" porownuje zdania typu:
1. "wierze, ze w mojej piwnicy sa myszy" (jest bog)
2. "wierze, ze w mojej piwnicy nie ma myszy" (nie ma boga)
Zdanie 2 rozni sie tym od Twojego: "nie wierze w myszy w mojej piwnicy" , ze w Twoje zdanie daje sie interpretowac: "nie mam dowodow ze sa myszy w mojej piwnicy". A zdanie 2 (moje) oznacza "mam dowody, ze nie ma myszy" - to jest roznica. Nad tym ja dyskutuje (a Ty widocznie myslisz o czym innym)

Wierze:= (dla uzywajacego logiki) znam dowod.

Problem z logika, ktorej powszechnie uzywacie jest taki, ze w logice sa tylko 2 mozliwosci cos jest prawda albo falszem (prawdziwosc = istnienie dowodu). Jednak w teoriach (naukowych) jest pojecie hipotezy, ktora moze byc nierozstrzygnieta. (I cala masa problemow jest nierozstrzygnieta - dla zainteresowanych polecam temat "problemow klasy NP"). Do tego dochodzi problem, ze nie operujemy jezykiem formalnym tylko naturalnym, ktory jest nieprecyzyjny i mamy problem z porozumieniem sie. Na ten temat jest oczywiscie wiele dyskusji, wsrod pionierow jest Polak pan Alfred Tarski (o dziwo b. znany poza Polska a w Polsce prawie wcale)!
Nie wazne, wiec ile emocji budzi pojecie boga -nie da sie tego rozstrzygnac. Chocby z tej prostej przyczyny ze religia nie jest zadna teoria w swietle definicji matematycznych. Prawa logiki sa bezradne w takim przypadku. To tak jakbys linijka chcial mierzyc natezenie pradu. Naprawde nie potrafie tego przystepniej wylozyc. Jednak jesli zaakceptujecie to, ze kwestia jest nierozstrzygnieta to nabierzecie dystansu do ludzi religijnych. Oni moga ignorowac logike - Wy nie...inaczej nie bedziecie racjonalistami . Jako racjonalisci musicie zyc ze swiadomoscia, ze ta kwestia jest otwarta i nie ma widokow zeby ktos to rozwiazal. Nie sadze,zeby to Wam musialo przeszkadzac? Tym co probuja udowodnic ze boga nie ma - widocznie taka swiadomosc mocno doskwiera, niepotrzebnie mysle. Jesli ktos uwaza ze pisze bzdury - ma do tego prawo. Ma prawo wierzyc i sadzic co tylko mu sie podoba.

Przyznaje racje, ze jestem nieprecyzyjny, nie mam czasu edytowac swoich wypowiedzi. Mam malo czasu zeby je w ogole pisac. Gdzies cos przekrecilem, gdzies co niedopowiedzialem, jak w paradoksie slowo "tylko", ktore ktos mi wypomnial. Jednak "wiare w nieistnienie boga" napisalem "konsekwentnie" od poczatku - nad tym dyskutowalismy.
19-03-2009 10:10 
 Ocena 1 na 1
uxbridge (5980 punktów)
>Podajesz zly przyklad:
>Ja w mojej "tezie" porownuje zdania typu:
>1. "wierze, ze w mojej piwnicy sa myszy" (jest bog)
>2. "wierze, ze w mojej piwnicy nie ma myszy" (nie ma boga)

Ale przecież nasza dyskusja jest analogiczna do stwierdzenia o bazyliszku, nie o myszach.
Pytanie brzmi: dlaczego uważasz że wiara bądź niewiara w bazyliszka w piwnicy ma mieć taki sam status? Tzn. jest tylko kwestią wyboru systemu wierzeń. Dlaczego chcesz traktować tak samo kogoś kto twierdzi że ma w piwnicy bazyliszka i kogoś kto twierdzi że go nie ma? Oczywiście przy założeniu, że nikt (nawet sami twierdzący) nie może tego sprawdzić.
Przecież niezależnie jaką logikę stosujesz, powinieneś być konsekwentny. I wiarę w bazyliszki traktować całkiem poważnie. Tym bardziej, że bazyliszek mimo wszystko jest mniej niezwykły niż np. anioły (o bogach nie wspominając). To jest pytanie na które nie odpowiadasz.
Sądzę jednak że uważasz, iż wiara w bazyliszki jest śmieszna a wiara w boga nie. Dlaczego?
Ja jestem zdania, że wiara w rzeczy nadprzyrodzone jest w nas wbudowana. I człowiek wychowany z dala od wszelkich poglądów i wpływów, też zaludniłby swój świat bogami, bożkami i bazyliszkami. Jak byś mu wytłumaczył, że jego wiara w bogów jest w sumie ok (chociaż lepiej by wybrał jednego) a cała reszta to bajki?
Paolo Monstro (6146 punktów)
>>Podajesz zly przyklad:
>>Ja w mojej "tezie" porownuje zdania typu:
>>1. "wierze, ze w mojej piwnicy sa myszy" (jest bog)
>>2. "wierze, ze w mojej piwnicy nie ma myszy" (nie ma boga)
>Ale przecież nasza dyskusja jest analogiczna do stwierdzenia o bazyliszku, nie o myszach.
>Pytanie brzmi: dlaczego uważasz że wiara bądź niewiara w bazyliszka w piwnicy ma mieć taki sam status? Tzn. jest tylko kwestią wyboru systemu wierzeń. Dlaczego chcesz traktować tak samo kogoś kto twierdzi że ma w piwnicy bazyliszka i kogoś kto twierdzi że go nie ma? Oczywiście przy założeniu, że nikt (nawet sami twierdzący) nie może tego sprawdzić.
>Przecież niezależnie jaką logikę stosujesz, powinieneś być konsekwentny. I wiarę w bazyliszki traktować całkiem poważnie. Tym bardziej, że bazyliszek mimo wszystko jest mniej niezwykły niż np. anioły (o bogach nie wspominając). To jest pytanie na które nie odpowiadasz.
>Sądzę jednak że uważasz, iż wiara w bazyliszki jest śmieszna a wiara w boga nie. Dlaczego?

Potwarzam sie znow i znow ktos napisze, ze chaotycznie sie wypowiadam ... ale trudno...

Nie uwazam, ze to czy tamto jest smieszne. Uwazam, ze jestem konsewentny, bo mowie o wierze w nieistnienie. Jesli przedmiotem dyskusji bedzie prawdopodobienstwo - to (choc trudno to wyliczyc) zgodze sie z Toba (intuicyjnie). Jesli mowimy o pewnosci (logika niestety daje tylko 2 wyjscia) to fakt "istnienia" i "nie istnienia" nie jest pewien. Kropka - Logika sie tu nie stosuje. Nie mam (jak wiele razy mowilem) zadnego zwiazku sentymentalnego ze swoim zdaniem. Mozesz je dowolnie atakowac (bylebys nie atakowal mnie przykazji). Jestem zszokowany naprawde, ze na tej liscie ludzie (wielu) nigdy nawet nie zajrzalo do teorii logiki i podstaw swojego wlasnego rozumowania. Dyskutujemy dawno zamkniete tematy. Sa na dla nich dawno przyjete rozwiazania. A wy smiejecie sie ze mnie jakbym probowal przewrocic Wasz swiat do gory nogami. Nikt nie popral mnie, a (moze nieudolnie) probuje tylko powtorzyc cos co mowili ojcowie tego w co wierzycie/wyznajecie (logiczne rozumowanie). Dziwne to jest naprawde. Logika nie ma zastosowania w wielu miejscach, dlatego pojawiaja sie pojecia jak Fuzzy Logic (logika oparta na prawdopodobienstwie, czy przynaleznosc czesciowa do zbioru). Do opisu swiata od dawna (poczytajcie sobie o Ontologiach) uzywa sie koncepcji swiata otwartego (gdzie na pytanie moze pasc odpowiedz "NIE WIEM"). A Wy to wszystko ignorujecie. Zaczynam wierzyc, ze o tym nawet nie slyszeliscie. A jednak atakujecie faceta ( ktory przynaje, ze nie jest racjonalista - wiec ma prawo tego nie wiedziec) w kwestiach , rozstrzygnietych dawno.
Dlatego uwazam, ze to jest rozmowa typu "Radio Maryja". Mozecie sie oburzyc, ale tak to wyglada. Nie atakuje nikogo, atakuje problem, mam prawo sie mylic tez,- podczas gdy w stosunku do mnie argumenty uderzaja, w to ze sie przejezyczylem, ze przekrecilem jakies zdanie (mimo, ze przyznaje racje komentatorowi), rozmowa schodzi na charakter personalny - "staje sie smieszny" (popatrzcie na komentarz moderatora). Ci wszyscy, ktorzy 1szy raz widza koncepcje, ktore przedstawiam powinni spalic sie ze wstydu. Uwazaja sie za racjonalistow a podchodza do dyskusji uzbrojeni w przytyki personalne. Niech bedzie, ze jestem smieszny, Wy macie racje, wygraliscie!!!! Mi to naprawde nie robi zadnej roznicy. Moj post dal mi doskonaly material.



>Ja jestem zdania, że wiara w rzeczy nadprzyrodzone jest w nas wbudowana. I człowiek wychowany z dala od wszelkich poglądów i wpływów, też zaludniłby swój świat bogami, bożkami i bazyliszkami. Jak byś mu wytłumaczył, że jego wiara w bogów jest w sumie ok (chociaż lepiej by wybrał jednego) a cała reszta to bajki?

Apropos Bogow i wierzen - przeczytaj pisma spoleczne Fredua / Totem i Tabu. Ja psychologiem nie jestem, ale podoba mi sie podejscie Freuda- bo sam stwierdza ( w innej ksiazce) piszac o swoich badaniach: (pisze z pamieci - wiec blagam nie otwierajcie dyskusji nt przekrecen: "Drodzy panstwo, moze za rok przyjde i bede mowil cos innego, ale na dzien dzisiejszy na to wskazuja statystyki i o tym tylko mowimy"
19-03-2009 10:47 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Nie wazne, wiec ile emocji budzi pojecie boga -nie da sie tego rozstrzygnac. Chocby z tej prostej przyczyny ze religia nie jest zadna teoria w swietle definicji matematycznych. Prawa logiki sa bezradne w takim przypadku. To tak jakbys linijka chcial mierzyc natezenie pradu. Naprawde nie potrafie tego przystepniej wylozyc.>

Wydaje mi się, że- w przypływie agnostyczno-transcendentnych miraży- rozumiem o co Ci chodzi.
Teraz pozostaje kwestia tego, czy Ty uwierzysz w moje słowa.

Otóż dobre jest tu porównanie z mierzenia prądu linijką.
Już w kilku postach w kilku rożnych wątkach (w tym także) pisałem, iż spore znaczenie przywiązuję do znaczenia słów.

Podobnie jest z percepcją słowa "wiara" - co innego mają na myśli wierzący i, co najważniejsze, teiści co innego czują używając tego słowa w odniesieniu do szczególnego stanu umysłu nazywanego przez nich wiarą w boga, a co innego myślę ja.
Ja nie czuję wiary lub niewiary, ja je rozumiem .
Bo wiara w Boga w przypadku teistów to nie jest nazwa logicznie wymiernego zjawiska, tylko nazwa uczucia powstającego w mózgu (dopamina+ kilka innych?) pod wpływem myśli o Bogu, w wyniku działania których to chemikaliów, wiara w Boga staje się "logiczna".

Już pisałem: dla pacjenta psychiatryka nielogiczny (naprawdę!!!) jest lekarz, który jego Reksia nazywa szczotką do butów.
I ja rozumiem jego "logikę" , choć jej nie akceptuję, lecz wierzący nie jest w stanie zrozumieć mojej logiki, w której bóg mi niepotrzebny... przecie każdy "normalny" wie, że to JEST REKSIO!!!
Więc wierzący myśli: albo Adamiak udaje, albo ateizm jest jego wiarą "zamiast" tej "prawdziwej" a właściwie, to jest pieprznięty.
Po prostu teista nie rozumie, że ktoś "normalny" może żyć bez jakiejś, obojętnie jakiej wiary.

Wiara jest fascynacją, rodzajem adoracji, zakochania w czymś (kimś?), w co kiedyś uwierzyli i żadna zmiana tego uczucia nie jest im potrzebna, więcej: jest niekorzystna, by nie powiedzieć, że wydaje się wręcz nielogiczna i głupia, zgoła niemoralna.
Dla teisty "wiara" to nie słowo, lecz uczucie głębokiego uwielbienia, olśnienia (miłości) i pokory do czegoś (wobec czegoś), czego nie potrafi zrozumieć - ja jestem pokorny wobec myśli, że nie wszystko muszę zrozumieć teraz.

Nie doświadczam fascynacji, uwielbienia czy oczarowania myśląc o swej niewierze w bogów, nie gloryfikuję swej niewiary - ja tak po prostu naturalnie żyję.

Przyznaję, że jestem niewierzącym w boga ateistą i (w porywach) agnostykiem, lecz agnostykiem też nie w rozumieniu uczuć, jakie budzi we mnie myśl o bogu, lecz samym dopuszczeniu myśli o jego prawdopodobieństwie - dopuszczam taką ewentualność zupełnie beznamiętnie.

Czasami zadaję sobie "nieśmiertelne" pytanie: co było na początku i wówczas nie wykluczam istnienia jakiegoś "boga", który to wszystko wprawił w ruch, ale myślę o tym bez emocji jakie towarzyszyły mi, gdy byłem małym (6-12 lat) katolikiem w podobnych sytuacjach.
Nie wiem, czy łapiesz różnicę.

Twoje twierdzenie, że można porównać wiarę w boga z "wiarą" w jego nieistnienie, może dotyczyć tylko pseudo ateistów , którzy doświadczają uczucia jakiejś, podobnej do wiary, fascynacji z faktu, że "ateistami" mogą się nazwać.
Zauważ różnicę emocjonalną w tych postawach.

Dość duże znaczenie ma też- uważam- spora, podświadoma chyba, niechęć do słowa "wiara", która i mnie nie jest obca właśnie z powodu wieloznaczności nie tyle w jego brzmieniu, co nieprawidłowym używaniu w kontekście.

>Jednak jesli zaakceptujecie to, ze kwestia jest nierozstrzygnieta to nabierzecie dystansu do ludzi religijnych. Oni moga ignorowac logike - Wy nie...inaczej nie bedziecie racjonalistami .
Święta prawda.

>Jako racjonalisci musicie zyc ze swiadomoscia, ze ta kwestia jest otwarta i nie ma widokow zeby ktos to rozwiazal. Nie sadze,zeby to Wam musialo przeszkadzac?
Tu się mylisz w sposób, w jaki mylą się teiści myśląc o mnie, niewierzącym - otóż ja nie muszę żyć z taką świadomością, tylko chcę .
Wierzący musi wierzyć w boga dla równowagi emocjonalnej, a ja chcę być (i jestem) sceptyczny z tej samej przyczyny.
I znowu przyczyna tkwi w nomenklaturze - innych słów używasz na opisanie pozornie tego samego zjawiska.
Skąd takie stwierdzenie, że ateista musi z czymś żyć ?- ja chcę tak żyć, więc tak żyję.
Wierzący przenosi swój podświadomy przymus wiary w boga na wszystkich wokół... Ty to próbujesz zrobić.

>Tym co probuja udowodnic ze boga nie ma - widocznie taka swiadomosc mocno doskwiera, niepotrzebnie mysle.
Ja niczego nie potrzebuję udowadniać, ale dziękuję za wsparcie duchowe.

>Przyznaje racje, ze jestem nieprecyzyjny, nie mam czasu edytowac swoich wypowiedzi. Mam malo czasu zeby je w ogole pisac.
To Cię nie usprawiedliwia - sam założyłeś wątek więc się w nim zachowuj jak na gospodarza przystało.

>Jednak "wiare w nieistnienie boga" napisalem "konsekwentnie" od poczatku - nad tym dyskutowalismy.

Mogę się zgodzić na stwierdzenie, że wiara w boga, tak samo jak i niewiara, mają wspólną przyczynę - potrzebę zachowania równowagi emocjonalnej wobec faktu tajemnicy Prapoczątku, ale nie zgodzę się z tezą, że między wiarą i niewiarą można postawić znak równości.
Różnica jest w niewymiernych, bo leżących w podświadomości emocjach towarzyszących stwierdzeniom:
"wierzę w boga" jest stanowiskiem emocjonalnym - "nie wierzę w boga" mówię beznamiętnie, nie budzi to we mnie żadnych emocji, stwierdzam fakt.
Paolo Monstro (6146 punktów)
>>Nie wazne, wiec ile emocji budzi pojecie boga -nie da sie tego rozstrzygnac. Chocby z tej prostej przyczyny ze religia nie jest zadna teoria w swietle definicji matematycznych. Prawa logiki sa bezradne w takim przypadku. To tak jakbys linijka chcial mierzyc natezenie pradu. Naprawde nie potrafie tego przystepniej wylozyc.>Wydaje mi się, że- w przypływie agnostyczno-transcendentnych miraży- rozumiem o co Ci chodzi.
>Teraz pozostaje kwestia tego, czy Ty uwierzysz w moje słowa....

Zobacz ponizszy post uxbridge'a, ja nie uwazam sie za racjonaliste, wiec mam prawo byc ignorantem. Jednak mimo to przeczytalem pare ciezszych teorii na temat logiki, algebry abstrakcyjnej, teorii modeli ich problemow i ograniczen. To nie sa jakies teksty na internecie, w ktorym mozesz znalezc mase smieci. To sa teksty ludzi, ktorzy siedzieli nad tematem lata. Mozesz je lubic, mozesz nie lubic ale jak je przeczytasz wiesz co to logika i gdzie sie ja stosuje. Uxbridge jako 1szy w ogole wspomnial Goedel'a - reszta osob, atakuje mnie choc mam wrazenie, ze ich wiedza na temat logiki, teorii , modeli jest b. plytka lub zerowa. A mimo wszystko probujecie obalic co mowie uzywajac "logiki". Nie odbieraj(cie) tego jako atak, ale naprawde gdybyscie przeczytali Goedel'a czy chocby po prostu cos glebszego nt teorii naukowych, czy modeli, abstrakcji etc ... to temat skonczylby sie dawno.
Paolo Monstro (6146 punktów)

>Właśnie, "prawie" robi tu różnicę, którą uparcie ignorujesz. Więc ja dołączę się do chóru i znowu przedstawię ten sam argument na który nie odpowiadasz.

Panie/Panowie, "prawie" nie ma definicji precyzyjnej. Uzywam jezyka naturalnego, faktycznie tego typu slowa powoduja, ze tekst jest mniej precyzyjny. I wiele osob ma pole do popisu zeby rozwodnic dyskusje. Jesli chcecie mi udowodnic, ze cos przekrecilem gdzies, czy nie mozna zapisac moich wypowiedzi w postaci rachunku zdan - zgadzam sie z Wami. Probuje szybko odpowiedziec na argumenty od kilkunastu osob wiec, nie idzie mi to dobrze. Gdzies tam wyzej napisalem o czym dyskutuje (o wierze w nieistnienie boga), a prawie oznaczalo, ze sedno sprawy (wiara) jest podobna, tylko obiekt sie rozni.
Ups - "podobna" ... = tez nie opiera sie na logicznym dowodzie.
uxbridge (5980 punktów)
>>Właśnie, "prawie" robi tu różnicę, którą uparcie ignorujesz. Więc ja dołączę się do chóru i znowu przedstawię ten sam argument na który nie odpowiadasz.
>Panie/Panowie, "prawie" nie ma definicji precyzyjnej. Uzywam jezyka naturalnego, faktycznie tego typu slowa powoduja, ze tekst jest mniej precyzyjny.
Ależ nie czepiamy się słówek. Raczej niekonsekwencji w rozumowaniu. Skoro kwestie religijne nie podlegają standardowej logice (z czym teologowie by się kategorycznie nie zgodzili), to dlaczego używasz logiki, by nas przekonać?
Goedel nie wychodząc poza logikę, wykazał ograniczoność logiki. Ty musiałbyś dowieść, jak nie wychodząc poza logikę wskazać od którego momentu należy ją wyłączyć. Dlaczego nie przy bazyliszku, nie przy Latającym Potworze Spaghetti a dopiero przy jakimś bogu którego zresztą nie określasz.
Adamiak (36436 punktów)
>>Uzywam jezyka naturalnego, faktycznie tego typu slowa powoduja, ze tekst jest mniej precyzyjny.
>Ależ nie czepiamy się słówek. Raczej niekonsekwencji w rozumowaniu.

Mów, uxbridge, za siebie.

Ja się czepiam słówek i będę się czepiał, bo język Polski jest tak bogaty, że można zupełnie nieźle sobie poradzić... jeśli się chce.

Nietrafnie lub nieadekwatnie użyte słowo często diametralnie zmienia kontekst/podtekst, powodując rozwlekłe dywagowanie "nie na temat".

W tym wątku autor zmieniał kilkukrotnie słowa w swoim twierdzeniu... efekt był taki, że mało kumaty Adamiak, który czyta uważnie to, co ktoś napisał , po dwóch dniach się dowiaduje, że autorowi o coś innego chodzi, tylko mu się jakieś inne "słówko wymsknęło".
Paolo Monstro (6146 punktów)
>>>Właśnie, "prawie" robi tu różnicę, którą uparcie ignorujesz. Więc ja dołączę się do chóru i znowu przedstawię ten sam argument na który nie odpowiadasz.
>>Panie/Panowie, "prawie" nie ma definicji precyzyjnej. Uzywam jezyka naturalnego, faktycznie tego typu slowa powoduja, ze tekst jest mniej precyzyjny.
>Ależ nie czepiamy się słówek. Raczej niekonsekwencji w rozumowaniu. Skoro kwestie religijne nie podlegają standardowej logice (z czym teologowie by się kategorycznie nie zgodzili), to dlaczego używasz logiki, by nas przekonać?
>Goedel nie wychodząc poza logikę, wykazał ograniczoność logiki. Ty musiałbyś dowieść, jak nie wychodząc poza logikę wskazać od którego momentu należy ją wyłączyć. Dlaczego nie przy bazyliszku, nie przy Latającym Potworze Spaghetti a dopiero przy jakimś bogu którego zresztą nie określasz.

Odpowiadajac na posta Uxbridge'a - uzylem logiki bo to Wasz jezyk, poza tym pare osob zaatakowalo mnie ze jestem nieprecyzyjny, nie podaje dowodow - to sa pojecia z teorii matematycznej. Wiec probowalem ich uzywac. Jesli chodzi o niekonsekwencje, to w moich postach jest konsekwencja ale widocznie nie udalo mi sie tego odpowiednio pokazac. Poruszam kilka tematow i troche to chaotycznie wyglada.
Odnosnie logiki - to staram sie pokazac, ze jest to po prostu pomysl ludzki. Swiat nie jest "logiczny" czy "nielogiczny". Logika to narzedzie, ktore pozwala nam go zrozumiec, stworzyc jego model(e). Jednak kazdy kto choc przez krotki czas pracowal naukowo wie, ze nie ma nic gorszego niz uwierzenie, ze model to to samo co upraszczany nim obiekt. Mamy zakodowanych wiele "oczywistych" modeli w glowach, do tego stopnia, ze ludzie, ktorzy nie wchodza glebiej w temat zaczynaja wierzyc, ze modele, prawa etc ... obowiazuja na swiecie (a nie tylko w jakims modelu swiata).
Czytamy "popularno-naukowa" gazete, majac czest ograniczona wiedze o temacie, i dowiadujemy sie ze "amerykanscy naukowcy odkryli jakas czastke, czy zjawisko". Wiec dla czytelika swiat sklada sie z czastek a zajwisko jest jakims prawem ktore tym swiatem rzadzi. Zapominamy ze mowa o modelu swiata zbudowanego z czastek i o jakims twierdzeniu w tej teorii (lub nawet statystycznej prawidlowosci jedynie). Dla wiekszosci ludzi oczywiste jest to, ze 2 proste rownolegle sie nie przecinaja. Ze suma katow w trojkacie to 180st. Obowiazuje twierdzenie Pitagorasa etc ... Malo ludzi przyjmuje do wiadomosci ze to po prost model i uzgodnienie, a twierdzenia (jak Pitagorasa) sa udowadniane w danej teorii (tutaj geometrii euklidesa). Gdy zmieni sie jeden aksjomat okaze sie, ze suma katow jest wieksza niz 180st. A nawet z tych co sobie to uswiadamiaja jeszcze mniej osob jest w stanie przyjac do wiadomosci, ze teoria modeli i logika to tylko jedna z alternatyw - nie jest konieczna, ewentualnie moze byc wygodna. Jest ogolnie przyjeta w naukach scislych. Religia to inna alternatywa, w ktorej nie ma logiki i nie da sie nic "udowodnic" bo slowo dowod nie ma tam precyzyjnego znaczenia, tam nie ma w ogole precyzji w znaczeniu logicznym (ze cos jest albo prawda albo falszem). Innym ciekawym przykladem naszego przywiazania do modeli jest sposob poszukiwania zycia we wszechswiecie. Kazdy szuka zwiazkow organicznych, czegos co moze dziwacznie wyglada ale jest "podobne" do tego co spotykamy na Ziemi. Dodatkowo wysylamy im elektromagnetyczna fale z opisem naszej sytuacji. Kto powiedzial, ze zycie to zwiazek wegla i tlenu? Kto powiedzial, ze inna forma zycia uzywala by takiego samego modelu swiata jak Ziemianie, moze oni nie wiedza w ogole co to model? Moze to zupelnie inny zwiazek chemiczny a moze inna postac materii - bo skad mamy pewnosc, ze nasz model materii obowiazuje wszedzie we wszechswiecie - skoro nawet my jestesmy zaskakiwani, co jakis czas, ze nasz model byl bledny i go musimy poprawic (np. wprowadzic antymaterie)
Mysle, ze jesli ktos dziala naukowo w jakiejkolwiek dziedzinie - wie doskonale o czym mowie. Dla tych co sa jeszcze zbyt mlodzi, lub zbyt trudno im uswiadomic sobie, ze nauczyli sie tylko wielu modeli (i nie potrafia oddzielic modelu od modelowanego obiektu) proponuje przeczytac "ich wlasna biblie" teorie logiki, troche algebry abstrakcyjnej moze.
19-03-2009 12:11 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Odpowiadajac na posta Uxbridge'a - uzylem logiki bo to Wasz jezyk,

Myślę, że nie ma "waszych" czy "naszych" języków, jest tylko operowanie znanymi sobie słowami/pojęciami w celu wyartykułowania swoich myśli, więc każdy ma "swój" język.

Jeśli dobrze Cię zrozumiałem, to moją jedyną prawdziwą, szczerą, stanowczą i "logiczną" odpowiedzią na Twoje:

>"wiara w nieistnienie boga = wiara w jego istnienie"...

... jest jedno słowo: N I E.


Uzasadnienie- wg zaproponowanej przez Ciebie "logiki w jej braku"- brzmi :
NIE, BO NIE.
Paolo Monstro (6146 punktów)
>>Odpowiadajac na posta Uxbridge'a - uzylem logiki bo to Wasz jezyk,
>Myślę, że nie ma "waszych" czy "naszych" języków, jest tylko operowanie znanymi sobie słowami/pojęciami w celu wyartykułowania swoich myśli, więc każdy ma "swój" język.
>Jeśli dobrze Cię zrozumiałem, to moją jedyną prawdziwą, szczerą, stanowczą i "logiczną" odpowiedzią na Twoje:
>>"wiara w nieistnienie boga = wiara w jego istnienie"...
>... jest jedno słowo: N I E.
>Uzasadnienie- wg zaproponowanej przez Ciebie "logiki w jej braku"- brzmi :
> NIE, BO NIE.
>
Masz racje w 100%. Ale to nie jest spsoob rozumowania racjonalisty
Adamiak (36436 punktów)
>>Jeśli dobrze Cię zrozumiałem, to moją jedyną prawdziwą, szczerą, stanowczą i "logiczną" odpowiedzią na Twoje:
>>>"wiara w nieistnienie boga = wiara w jego istnienie"...
>>... jest jedno słowo: N I E.
>>Uzasadnienie- wg zaproponowanej przez Ciebie "logiki w jej braku"- brzmi :
>> NIE, BO NIE.
>>
>Masz racje w 100%. Ale to nie jest spsoob rozumowania racjonalisty

Sugerujesz, że wynik dobry w 100% jest do du... bani, bo uzyskany złym sposobem?
Czy dlatego, że Ty na taki sposób jego uzyskania się nie zgadzasz?
19-03-2009 14:02 
 Ocena 1 na 1
uxbridge (5980 punktów)
>Odpowiadajac na posta Uxbridge'a - uzylem logiki bo to Wasz jezyk, poza tym pare osob zaatakowalo mnie ze jestem nieprecyzyjny, nie podaje dowodow - to sa pojecia z teorii matematycznej. Wiec probowalem ich uzywac.
> Odnosnie logiki - to staram sie pokazac, ze jest to po prostu pomysl ludzki. Swiat nie jest "logiczny" czy "nielogiczny".
Używasz logiki nie dlatego, że to "nasz" język, ale dlatego, że to NASZ język. Twój, mój, wszystkich ludzi. Nie jedyny możliwy oczywiście, ale jedyny umożliwiający jakąkolwiek dyskusję, wymianę myśli, pozwalający lepiej rozumieć innych i być przez nich zrozumiany. Dlatego ją stosujesz. Nie tylko w dyskusji z "nami" ale codziennie, niemal w każdej chwili.
Być może logika nie jest zaszyta w świecie. Choć wcale niekoniecznie. Może nasze pojęcie logiki jest odbiciem mechanizmów świata. Można również spierać się czy matematyka jest czystym wytworem ludzkiego umysłu, czy odbiciem jakiejś prawidłowości świata. Ale to temat na inną dyskusję (znowu przy użyciu logiki )
Ale w swoim przyziemnym sensie, logika to po prostu narzędzie. Być może nawet jeden ze zmysłów. Podobnie jak język, wzrok, dotyk. Narzędzie do radzenia sobie w świecie. Niedoskonałe, jak i inne narzędzia. Ale wspólne. Program promujący posługiwanie się przez każdego "swoją" logiką jest równie dobrze pomyślany jak gra w szachy z szympansem.
No ale na pytanie dalej nie odpowiadasz. Powtórzę więc:
Czy wiara w bazyliszki jest równoprawna z jej brakiem?
Paolo Monstro (6146 punktów)

>Używasz logiki nie dlatego, że to "nasz" język, ale dlatego, że to NASZ język. Twój, mój, wszystkich ludzi. Nie jedyny możliwy oczywiście, ale jedyny umożliwiający jakąkolwiek dyskusję, wymianę myśli, pozwalający lepiej rozumieć innych i być przez nich zrozumiany. Dlatego ją stosujesz. Nie tylko w dyskusji z "nami" ale codziennie, niemal w każdej chwili.

Myslisz sie uxbridge. Logika (w znaczeniu rachunek zdan) to nie jest jedyny jezyk. A nawet jest to jezyk uznany za mocno ograniczony. Nie ma uwazam ze ma sens kontunuaja dyskusji w tym temacie - bo mamy b. rozny kontekst/stos (to Ty napisales, ze czlowiek jest automatem stanowym , czy Adamiak?).

Pozdr
Paolo
18-03-2009 16:54 
 Ocena 6 na 6
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
Gdyby nie było wiary w bogów nie byłoby czegoś takiego jak teizm czy ateizm. Jeśli mamy jakiś specyfik, który sprawia, że ludzie zachowują się nienormalnie, to czy to jest wina tych ludzi, czy specyfiku? Teoretycznie ludzi, no bo to oni mordują innych pod wpływem środka, oni torturują innych, którzy się z nimi nie zgadzają. Ale pomyślmy: czy zlikwidowanie na dobre tego środka nie byłoby czymś o wiele łatwiejszym?

Ludzie robią dziwne rzeczy tylko dlatego, że nakazują/zakazują im tego ich wierzenia. Nie można robić tego bo bóg się zezłości, nie można jeść tego, bo to grzech, nie można tego i tamtego, bo nie zmartwychwstanę. A skąd się wzięły te 2 terminy? Oczywiście z wierzeń.

Ktoś stwierdza, że bóg istnieje, i w związku z tym chodzi do świątyni/wypowiada zaklęcia/odprawia magiczne rytuały ze swoim guru ku czci obiektu kultu i tak dalej.

Ja stwierdzam, że bóg nie istnieje, i w związku z tym... nie robię nic?

I teraz pomyślmy: dlaczego ja mam "pić herbatkę z pokrzywy w różowym kubeczku skacząc na jednej nodze wokół drzewa, by zapewnić sobie po przejściu do krainy różowości i puszystości darmowy dostęp do rzeczki z marmoladą"? Tylko dlatego, że połowa populacji w dzieciństwie nie miała dostępu do słodyczy i rodzice opowiadali im bajkę przekazywaną z pokolenia na pokolenie o rzeczce z marmolady? Dlaczego mają zamykać szkołę tylko dlatego, że akurat tego i tego dnia w krainie różowości i puszystości rzeczka z marmoladą wylewa i wyznawcy tej wiary bez względu na wszystko musza wypatrywać marmolady spadającej z nieba? Czy jakiś pan ma prawo blokować ustawę tylko dlatego, że środki znieczulające nie mają w sobie cząstki marmolady ze świętej rzeczki?

Jeśli ktoś to lubi, to ja mu tego nie bronię, ale dlaczego z powodu czyichś fanaberii ja mam być obywatelem drugiej kategorii? Dlaczego muszę mieć zgodę od rodziców o nieuczęszczania na lekcje "marmoladowości przecudawniastej", skoro powinno być raczej odwrotnie? A jeśli jej nie mam to dlaczego mam nie zdać do następnej klasy tylko dlatego, że nie wiedziałam, że rzeczki strzeże wielki, fioletowy gadający pudel?

Fioletowe gadające pudle są fajne, tylko żeby ludzie przestali z ich powodu mordować całe narody
R. Grochala (970 punktów)
Tak. Według mojego systemu wartości (podkreślam: dla mnie), ateizm jest lepszy od religii. Z jednego, bardzo prostego powodu: wybranie ateizmu implikuje konieczność utworzenia własnej hierarchii, własnych wartości, własnego sensu życia. Natomiast religia te wszystkie rzeczy daje od razu.

"Nie robi różnicy, czy O'Brien jest przyjacielem czy wrogiem. Z O'Brienem można rozmawiać. Może to, czego człowiek pragnie najbardziej, to nie tyle być kochanym, ile rozumianym." G. Orwell, "Rok 1984"
Paolo Monstro (6146 punktów)
>Tak. Według mojego systemu wartości (podkreślam: dla mnie), ateizm jest lepszy od religii. Z jednego, bardzo prostego powodu: wybranie ateizmu implikuje konieczność utworzenia własnej hierarchii, własnych wartości, własnego sensu życia. Natomiast religia te wszystkie rzeczy daje od razu.
>
"Nie robi różnicy, czy O'Brien jest przyjacielem czy wrogiem. Z O'Brienem można rozmawiać. Może to, czego człowiek pragnie najbardziej, to nie tyle być kochanym, ile rozumianym." G. Orwell, "Rok 1984"


To jest wg mnie rzeczowa odpowiedz. Wg kogos cos jest lepsze dla niego samego. W dodatku autor wie dlaczego, nie pisze, ze "religia jest gorsza bo w arabi saudyjskiej kogos zabili czy zrobili mu krzywde". Jak ktos to przeczyta to pomysli: jesli nie chce mi sie tworzyc wlasnych wartosci - wybieram religie, jesli mam chec wybieram ateizm ....
Bravo! Szkoda, ze tak pozno
18-03-2009 01:35
 Ocena 14 na 14
anna r (849 punktów)
Uważam, że ateizm jest lepszy od jakiejkolwiek religii, dlatego postaram się swój pogląd wytłumaczyć.

Po pierwsze, dowodów na istnienie boga nie ma i na tej podstawie ateista twierdzi, że boga nie ma. Na podstawie braku dowodów na istnienie boga, wierzący twierdzi, że bóg jest. Czysty absurd.
Wiara religijna jest wierzeniem w coś na co nie ma dowodów, a często w coś, przeciwko czemu są dowody, więc nie polega na szukaniu prawdy. Jest to niemoralne. Ateista, wręcz przeciwnie, czeka na odpowiedzi zawierające prawdę. Jest lepszy, bo nie oszukuje samego siebie, jest wobec siebie w porządku, nie przyjmuje też bezsensownych rozwiązań - jeśli nie ma na coś odpowiedzi, to jej nie zmyśla.

Po drugie, wierzący, skoro już uwierzył w coś absurdalnego, zmyślonego czy urojonego, jest bardziej podatny na inne banialuki. Z łatwością do swoich wierzeń dorzuci kolejne niczym nieuzasadnione przekonania, czasami tylko po to, by utwierdzić się w wierze, która i tak nie ma żadnych podstaw. Dzięki temu, że jest bardziej podatny na zaakceptowanie bzdur, wymysłów czy bajek jako prawdy, można łatwiej nim manipulować.

Po trzecie, wierzenie zamiast opierania się na dowodach może przynieść krzywdę innym. Na przykład świadkowie Jehowy wierzą, że modlitwa uzdrowi chorego i odrzucają wiedzę medyczną. Innym przykładem wiary, która przynosi szkodę byłoby na przykład wierzenie, że stare, niewymienione klocki hamulcowe spełnią na śliskiej nawierzchni swoją funkcję.

Po czwarte, wierzący prawdopodobnie myli się co do swoich wierzeń. Jego wybór w co i jak wierzyć jest tylko i wyłącznie zgadywaniem. Na przestrzeni dziejów wymyślono co najmniej kilkadziesiąt tysięcy bóstw. Skąd wierzący wie, które odrzucić? Jeśli jakieś bóstwo czy bóstwa istnieją, wierzący prawie na pewno się myli co do ich wytypowania. Samo istnienie boga jest nieudowodnione, więc niezwykle trudno jest odgadnąć czy bóg ten w ogóle interesuje się ludźmi i czego od nich oczekuje.

Oczywiście, że wybór co do bycia wierzącym jest zależny od jednostki i nikt na siłę tego nie zmieni. Jedni czerpią korzyści z wiary, inni z ateizmu, jeszcze inni z wiernych. Jeśli jednak czyjeś urojenia zaczynają gromadzić się pod nazwą religia, która to potem uprzykrza ludziom życie i buduje na urojeniach jakąś pseudofilozofię, należy jak najbardziej z tym walczyć. Jak ktoś ma inne zdanie, to odsyłam do artykułów chociażby o Islamie.
18-03-2009 11:31 
 Ocena 11 na 11
Gosia (9452 punktów)

> Na podstawie braku dowodów na istnienie boga, wierzący twierdzi, że bóg jest. Czysty absurd.
Absurd, ale wcale nie taki rzadki. Przykładem słynna wypowiedź naczelnego moralisty PiS-u z 2006 roku:
Brak dowodu, to poważna przesłanka, że taki dowód istnieje.
lotrek (14275 punktów)
>Dlatego chcę rzucić wyzwanie: Twierdze, że religia (nie mylić z fanatyzmem) nie
>jest zła i nie warto walczyć z tym zjawiskiem.
Nie walczymy z religią (żadną), jeśli już, to walczymy z wykorzystaniem religii do czysto komercyjnych celów, przez jej funkcjonariuszy i hierarchów. W Polsce dotyczy to głównie Kościoła Katolickiego, opanowanego przez wiecznie "głodnych" bogactw, zaszczytów i władzy ludzi, wyspecjalizowanych w "wyrywaniu" pieniędzy z naszej wspólnej kasy, czyli budżetu. Na wszystkich rządzących Polską ekipach, wymuszających dla siebie różnorakie przywileje a w razie najmniejszego sprzeciwu, podnoszących larum, że ich kościół się prześladuję. Walczymy nie z wiarą ludzi, ale z patologią, którą tworzy religia. Ta religia....


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
wieczorek (5578 punktów)
(zablokowany)
>Przeczytałem fora i artykuły w tym portalu. Mam mieszane uczucia. Większość (zwl. komentarzy) brzmi
>jak nagonka typu "Radio Maryja" - wspólny wróg: Kościół Katolicki i dramatyzowanie zjawiska
>religijności. Dlatego chcę rzucić wyzwanie: Twierdze, że religia (nie mylić z fanatyzmem) nie
>jest zła i nie warto walczyć z tym zjawiskiem. Dodatkowo twierdze, że ateizm jest tak samo
>uprawniony jak każda religia- ani lepszy ani gorszy!
Czekam na rozsądne kontr-argumenty.
>
hej,
Fakt , że w świecie zachodnim dominującą praktyką nie są już podpalane stosy , łamanie kołem , przypiekanie żelazem czy kamienowanie zawdzięczamy nie zwolennikom lecz przeciwnikom religii !
Religie biblijne to twory zbudowane na przemocy , gwałcie , potworności , strachu , obłędzie i szaleństwie !
Dzisiejsze próby uczłowieczania , dohumanizowania tych religii są zdane na przegraną , zbyt wiele potencjału zła jest w tych księgach a zbyt mało dobra aby warto było nadal uważać je za odniesienie czy wykładnie do czegokolwiek , chyba tylko do analizy historycznej , socjologicznej , psychiatrycznej .
Przepraszam za ostry ton , ale kilka tysięcy lat uprzedzeń i zabobonów , szerzenia lęków i strachu , podsycania nienawiści i nietolerancji a także namawianie ludzi do bycia głupimi , prymitywnymi , bezwarunkowo posłusznymi , bezwolnymi , pozbawionymi podstawowej suwerenności niewolnikami ... wystarczy !
pozdrawiam serdecznie
makuś
01-04-2009 18:36 
 Ocena 1 na 1
Otero (5 punktów)
Uważam, że religia jest potrzebna!
Po pierwsze porządkuje społeczeństwo, moim zdaniem nie wszyscy są zdolni do samodzielnego myślenia, pozatym ludzie wcale za wszelką cenę nie szukają prawdy niektórzy wolą żyć w wygodnej nieświadomości
. Strach np. przed pójściem do piekła w jakiś sposób ogranicza ludzkie czyny.
01-04-2009 18:45 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>. Strach np. przed pójściem do piekła w jakiś sposób ogranicza ludzkie czyny.

   Tak, jak strach przed kacem chroni przed pójściem do sklepu z wódą.
01-04-2009 20:30 
 Ocena 2 na 2
Canon (433 punktów)
>" moim zdaniem nie wszyscy są zdolni do samodzielnego myślenia, "

Hmm? Ci niezdolni trafiają do odpowiednich szpitali, bądź pod specjalistyczną opiekę, natomiast reszta zdolna do myślenia jest, co niestety faktu nie zmienia, że im się tego robić nie chce!

Czy tak bardzo religia porządkuje społeczeństwo i jest dla niego dobra? Tutaj bym się kłócił, choć i tak nie mam do tego specjalnych kompetencji. Wydaje mi się, że o wiele lepiej by było, gdyby państwo zamiast finansować religię przeznaczyło te pieniądze np na służbę zdrowia- może w końcu zaczęła by funkcjonować jak należy.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Twierdze, że religia (nie mylić z fanatyzmem) nie jest zła i nie warto walczyć z tym zjawiskiem.
Religia jest jak 2+2=5.

> Dodatkowo twierdze, że ateizm jest tak samo uprawniony jak każda religia- ani lepszy ani gorszy!
Ateizm jest jak 2+2≠5
.
D.Sprenglewski (426 punktów)
>Większość (zwl. komentarzy) brzmi jak nagonka typu "Radio Maryja" - wspólny wróg: Kościół Katolicki i dramatyzowanie zjawiska religijności.

Tak, ale na ateistów, agnostyków, czy po prostu ludzi innej, niż katolicka, wiary, też wiesza się psy.
Sporo tu nie-katolików. Chyba nie oczekiwałeś, że w takim towarzystwie będą leciały same superlatywy pod adresem kk.

>Dlatego chcę rzucić wyzwanie: Twierdze, że religia (nie mylić z fanatyzmem) nie jest zła i nie warto walczyć z tym zjawiskiem. Dodatkowo twierdze, że ateizm jest tak samo uprawniony jak każda religia- ani lepszy ani gorszy!

Religia sama w sobie nie jest zła, a broń sama z siebie nie zabija ludzi.
Ale jak masz broń, to może Cię korcić żeby jej użyć.
Zgadzam się, że religia nie jest zła (jej podstawowe założenia są zgodne z ogólnie rozumianą moralnością, więc zła być nie może), co innego niektórzy jej przedstawiciele interpretujący wspomniane założenia "pod siebie" i to już jest złe.

Nie można stwierdzić, że ateizm jest lepszy/gorszy od religii, ponieważ są to dwa niezależne, nierównorzędne elementy. Równie dobrze można zapytać czy lepsze są blondynki, czy brunetki. Ja wolę brunetki, więc dla mnie są one lepsze. Co nie znaczy, że są lepsze w ogóle. I tu poniekąd zgadzam się z Twoim twierdzeniem, że ateizm i religia, tak samo, jak blondynki i brunetki powinny być (bo nie są - mowa o ateizmie i religii) tak samo uprawnione. Czyli np.: w szkołach nie powinno się uczyć religii, tylko o religii (a w zasadzie religiach) i systemach filozoficznych. Oczywiście mogłoby wcale nie być zarówno religii, jak i nauki o religiach i nikt by z tego powodu za bardzo nie ucierpiał (chyba).

Pozdrawiam
Vytautas (4394 punktów)
>Przeczytałem fora i artykuły w tym portalu. Mam mieszane uczucia. Większość (zwl. komentarzy) brzmi
>jak nagonka typu "Radio Maryja" - wspólny wróg: Kościół Katolicki i dramatyzowanie zjawiska
>religijności. Dlatego chcę rzucić wyzwanie: Twierdze, że religia (nie mylić z fanatyzmem) nie
>jest zła i nie warto walczyć z tym zjawiskiem. Dodatkowo twierdze, że ateizm jest tak samo
>uprawniony jak każda religia- ani lepszy ani gorszy!

>Czekam na rozsądne kontr-argumenty.
>
   Ateista nie ocenia idei (religii) w płaszczyźnie dobra-zła. Chrześcijanie bywali źli, gdy organizowali krucjaty i inne wojny, bestialsko mordowali 'czarownice', heretyków i bezbożników. Bywali też, bardzo rzadko, ale bywali -- dobrzy.
   Ateistę bardziej interesuje płaszczyzna prawdziwa-nieprawdziwa. Tu stanowisko racjonalistyczne jest jednoznaczne: prawdziwości wierzeń religijnych nie da się udowodnić.
07-04-2009 15:54 
 Ocena 3 na 3
Bartek Górecki (1514 punktów)
>   Ateistę bardziej interesuje płaszczyzna prawdziwa-nieprawdziwa. Tu stanowisko racjonalistyczne jest jednoznaczne: prawdziwości wierzeń religijnych nie da się udowodnić.

Dodam tylko, że istnieje szereg przesłanek za stwierdzeniem, że istnienie osobowego boga jest skrajnie nieprawdopodobne. Żeby nie być gołosłownym:
1. nie stwierdzono istnienia boga w sposób naukowy (koncepcja boga nie spełnia kryterium brzytwy Ockhama)
2. w sposób naukowy wyjaśniono natomiast mechanizm powstawania religii, jej rozprzestrzeniania się i zapominania o jej prawdziwych początkach - czyt. kult cargo
3. fakt istnienia wielu religii i ich zmienność w czasie sugeruje że jest to zjawisko lokalne, ograniczone czasowo (posiadające swój swoisty cykl życia) i w pełni antropogeniczne. Poza tym która religia jest ta właściwa? - w tym natłoku łatwo się pomylić!


"Sensem świata jest oddzielenie życzenia od faktu" K. Gödel

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365