Racjonalista - Strona głównaDo treści
Pytanie do ekonomistów: dolary i długi

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
NapisanoAutorTytuł
18-05-2009 15:10hiyoshiro (278 punktów)Pytanie do ekonomistów: dolary i długi
Mam problem z bieżącą lekturą, czy ktoś mógłby mi objaśnić poniższe zdanie?

"Popyt na dolara jako na walutę utrzymywaną w oficjalnych rezerwach walutowych jest nadal bardzo duży. Umożliwia to zwiększenie zewnętrznego(zagranicznego) długu bez jakichkolwiek ograniczeń."

Nie rozumiem w jaki sposób łączą się ze sobą fakty, że popyt na dolara umożliwia zwiększanie długu zagranicznego. Rozumiem, że popyt na dolara podbija jego cenę.
Więcej państw ma dolary w rezerwach, cena dolara na rynku jest wyższa.. czy ta wyższa cena jest źródłem jakichś szczególnych korzyści dla USA? No i to drugie zdanie, jak jest umożliwione to zwiększanie zewnętrznego zadłużenia.

Z góry dziękuję,

Pozdrawiam
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Robert Zawecki (4718 punktów)
>Mam problem z bieżącą lekturą, czy ktoś mógłby mi objaśnić poniższe zdanie?
   Lepiej byłoby zacytować większy fragment, a najlepiej dać link do pełnego tekstu. Z tego zdania niewiele wiemy o stronach, czasie i miejscu analizy zagadnienia. Zatem ocena takiego wyimka może być chybiona. Wciągasz nas na minę?

>"Popyt na dolara jako na walutę utrzymywaną w oficjalnych rezerwach walutowych jest nadal bardzo duży. Umożliwia to zwiększenie zewnętrznego(zagranicznego) długu bez jakichkolwiek ograniczeń."
>Nie rozumiem w jaki sposób łączą się ze sobą fakty, że popyt na dolara umożliwia zwiększanie długu zagranicznego
   Jak jest popyt, to znaczy, że są chętni do nabywania dolara, którego USA mogą "wydrukować" dowolną ilość. Oczywiście wszystko do momentu zdetonowania bańki.

>Rozumiem, że popyt na dolara podbija jego cenę.
   Jeśli "drukarnia" jest odpowiednio wydajna, a jest, to niekoniecznie.

>No i to drugie zdanie, jak jest umożliwione to zwiększanie zewnętrznego zadłużenia
   Póki jest wiara w US$, to można ich "drukować" dowolne ilości. Jednak upadek wiary skutkuje olbrzymią depresją, przeradzającą się w globalne tsunami. Póki wierzymy, że zielony papierek ma wartość, to ją ma. A jak wiara upadnie, to będzie wart użycia go w roli podpałki w kominku.

PS: To tak żartobliwie, bo brak mi kontekstu tego zdania.
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
>>Mam problem z bieżącą lekturą, czy ktoś mógłby mi objaśnić poniższe zdanie?
>   Lepiej byłoby zacytować większy fragment, a najlepiej dać link do pełnego tekstu. Z tego zdania niewiele wiemy o stronach, czasie i miejscu analizy zagadnienia. Zatem ocena takiego wyimka może być chybiona. Wciągasz nas na minę?
>>"Popyt na dolara jako na walutę utrzymywaną w oficjalnych rezerwach walutowych jest nadal bardzo duży. Umożliwia to zwiększenie zewnętrznego(zagranicznego) długu bez jakichkolwiek ograniczeń."
>>Nie rozumiem w jaki sposób łączą się ze sobą fakty, że popyt na dolara umożliwia zwiększanie długu zagranicznego
>   Jak jest popyt, to znaczy, że są chętni do nabywania dolara, którego USA mogą "wydrukować" dowolną ilość. Oczywiście wszystko do momentu zdetonowania bańki.
>>Rozumiem, że popyt na dolara podbija jego cenę.
>   Jeśli "drukarnia" jest odpowiednio wydajna, a jest, to niekoniecznie.
>>No i to drugie zdanie, jak jest umożliwione to zwiększanie zewnętrznego zadłużenia
>   Póki jest wiara w US$, to można ich "drukować" dowolne ilości. Jednak upadek wiary skutkuje olbrzymią depresją, przeradzającą się w globalne tsunami. Póki wierzymy, że zielony papierek ma wartość, to ją ma. A jak wiara upadnie, to będzie wart użycia go w roli podpałki w kominku.
>PS: To tak żartobliwie, bo brak mi kontekstu tego zdania.
A przynajmniej napisz Zaweckiemu, kogo cytujesz. Będzie wiedział czy być za, czy przeciw...
21-05-2009 13:11 
 Ocena 1 na 1
hiyoshiro (278 punktów)

>>"Popyt na dolara jako na walutę utrzymywaną w oficjalnych rezerwach walutowych jest nadal bardzo duży. Umożliwia to zwiększenie zewnętrznego(zagranicznego) długu bez jakichkolwiek ograniczeń."
>>Nie rozumiem w jaki sposób łączą się ze sobą fakty, że popyt na dolara umożliwia zwiększanie długu zagranicznego
>   Jak jest popyt, to znaczy, że są chętni do nabywania dolara, którego USA mogą "wydrukować" dowolną ilość. Oczywiście wszystko do momentu zdetonowania bańki.
>>Rozumiem, że popyt na dolara podbija jego cenę.
>   Jeśli "drukarnia" jest odpowiednio wydajna, a jest, to niekoniecznie.

Dziękuję za odpowiedź, właśnie sam doszedłem do takiego samego wniosku!
Mianowicie; utrzymywanie rezerw walutowych w dolarach powoduje popyt na dolary. Popyt na dolary sprawia, że USA mogą je emitować, a one znajdą nabywców, czyli zachowają swoją wartość. ERGO USA drukuje papiery (w tym przypadku dolary) i jeszcze na tym zarabia. Teraz rozumiem, dlaczego może zaciągać zadłużenie, bo za "zdobyte z nikąd pieniądze" (czyli z druku dolarów) może lokować je w różnych instrumentach finansowych.

Ale pojawia się problem, mam kolejne zdanie którego nie rozumiem, a które jest bezpośrednio powiązane z powyższym. Wiem, że niemalże powyższa odpowiedź jest rozwiązaniem drugiego pytania, ale ten malutki kroczek który dzieli mnie między jednym a drugim zdaniem jest jednak dla mnie za duży. Oto pytanie:

"Rezerwa walutowa utrzymywana w dolarach stanowi w gruncie rzeczy kredyt udzielony USA"

S. Rączkowski "Międzynarodowe Stosunki Finansowe"

W jaki sposób mój zakup dolarów które stanowią rezerwę walutową mojego państwa jest kredytem udzielonym stanom? Odnosząc się do powyższej wypowiedzi mojej, Stany drukują $, ja je kupuję, Stany na tym zarabiają, ale jak rozumieć ten zarobek w kontekście kredytu? Stany nie płacą mi odsetek, za to, że kupiłem ich walutę... Pogubiłem się już.

Pozdrawiam

Neurosis
21-05-2009 17:13 
 Ocena 1 na 1
Robert Zawecki (4718 punktów)
>"Rezerwa walutowa utrzymywana w dolarach stanowi w gruncie rzeczy kredyt udzielony USA"
>S. Rączkowski "Międzynarodowe Stosunki Finansowe"
>W jaki sposób mój zakup dolarów które stanowią rezerwę walutową mojego państwa jest kredytem udzielonym stanom? Odnosząc się do powyższej wypowiedzi mojej, Stany drukują $, ja je kupuję, Stany na tym zarabiają, ale jak rozumieć ten zarobek w kontekście kredytu? Stany nie płacą mi odsetek, za to, że kupiłem ich walutę...
   Teraz musimy zejść do poziomu szczegółów technicznych, które są w jakimś zakresie publikowane przez NBP.
NBP:
Rezerwy dewizowe gwarantują pełną wymienialność złotego, pozwalają na dokonywanie płatności wynikających ze zobowiązań międzynarodowych państwa i wzmacniają wiarygodność finansową kraju. Rezerwy są utrzymywane w walutach obcych oraz złocie.

W inwestowaniu rezerw na międzynarodowych rynkach finansowych NBP kieruje się:
* bezpieczeństwem inwestowanych środków,
* płynnością rezerw,
* dochodowością rezerw przy respektowaniu dopuszczalnego stopnia ryzyka.

NBP inwestuje rezerwy dewizowe przede wszystkim w rządowe papiery wartościowe, papiery agencyjne i instytucji międzynarodowych oraz dokonuje lokat w bankach, mając na uwadze wysoką wiarygodność kredytową emitentów i kontrahentów.

Dobór inwestycji zapewnia dostępność środków dewizowych zgodnie z ich przewidywanym wykorzystaniem oraz możliwością wystąpienia sytuacji nadzwyczajnych.

Na maksymalizację dochodu z rezerw walutowych istotny wpływ ma jakość zarządzania ryzykiem związanym ze zmianami kursu walutowego oraz stopy procentowej i płynności.
Więcej informacji:
www.nbp.pl(*)/raport_roczny/raport_2007.pdf
www.nbp.pl(*)atystyka/aktywa_rezerwowe.html

   Skoro NBP inwestuje rezerwy dewizowe w rządowe papiery wartościowe o wysokiej wiarygodności, to spójrzmy jak jest z tą wiarygodnością różnych krajów:

   Widzimy w liczbach to, co wyrażano w komentarzu - ryzyko USA lawinowo rośnie, ale wciąż USA postrzegane są jako kraj o bardzo wysokiej wiarygodności. Dodatkowym atrybutem jest wyjątkowa głębokość i płynność tego rynku, czego w żaden sposób nie da się powiedzieć np. o Francji. Zatem banki centralne krajów całego świata wciąż chętnie, choć już nieco ostrożniej, kupują amerykańskie papiery wartościowe.

   Mamy zdefiniowany kontekst - czas na finał. Upraszczając nieco, cała sytuacja sprowadza się do tego, że USA emitują wieloletnie obligacje oprocentowane na X.YZ%, a NBP je kupuje płacąc "posiadanymi" dolarami. I w ten sposób NBP "kredytuje" USA. No popatrzcie jacy jesteśmy mocni - nawet USA pożyczają od nas kasę!

   Każdy kij ma dwa końce, a nawet największy balon non stop pompowany w końcu kiedyś pęknie. Dług USA jest dużo większą bańką niż bańka nieruchomości - kiedy pęknie? Cytat:
Finansowe Pearl Harbor w bezpiecznej przystani

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że na rynku amerykańskich obligacji skarbowych powstała klasyczna bańka spekulacyjna. Bańka, która ku zdumieniu wielu inwestorów i analityków już w najbliższych miesiącach może pęknąć z wielkim hukiem. Wówczas nie pomogą już żadne rządowe plany ratunkowe.

W ostatnich tygodniach niektórzy analitycy nieśmiało zaczynają pisać o powstaniu bańki spekulacyjnej na rynku obligacji rządu Stanów Zjednoczonych. Komentarze te wywołała sytuacja z 9. grudnia, gdy na przetargu sprzedano 3-miesięczne bony skarbowe po ujemnej stopie procentowe. Rząd USA znalazł chętnych na odpłatne przechowanie pieniędzy! Chodziło o "skromną" kwotę 27 mld dolarów. Emisję 4-tygodniowych bonów za 30 mld $ uplasowano przy zerowej stopie procentowej. Tak wyśrubowane ceny obligacji świadczyły o anormalnej sytuacji na rynku finansowym.

Bańka spekulacyjna to tymczasowy stan rynku, podczas którego ceny niektórych aktywów finansowych znacząco przekraczają ich wartość. Powstanie bańki będącej efektem spekulacji i błędnej oceny rzeczywistości przez uczestników rynku zawsze prowadzi do krachu - czyli gwałtownego i głębokiego spadku cen danej klasy aktywów. W ostatniej dekadzie bąble spekulacyjne przytrafiają się coraz częściej: po tzw. bańce internetowej przełomu wieków nadeszła bańka na amerykańskim rynku nieruchomości (skutki jej pęknięcia wciąż odczuwamy) oraz spekulacyjna zwyżka cen ropy naftowej z lat 2007-08. Jest bardzo prawdopodobne, że jeszcze w roku 2008 bąbel spekulacji powstał na rynku "najbezpieczniejszych na Ziemi" papierów wartościowych. Więcej: www.bankie(*)iecznej-przystani-1904829.html

22-05-2009 11:45 
 Ocena 1 na 1
hiyoshiro (278 punktów)
Serdecznie dziękuję za pomoc.
Zaczynam w końcu rozumieć, jak to wszystko funkcjonuje.
Sam nie byłbym w stanie do tego dojść, choćbym nie wiem jak długo się zastanawiał, wszystko wydaje się tak złożone, ale na reszcie wiele spraw stało się jasnych.

Swoją drogą, to tylko jeden rozdział tej książki, pisany w tak enigmatyczny sposób i jeszcze pełni rolę podręcznika! Rączkowski tak istotne sprawy kwituje jednym zdaniem, (kredyt udzielany bez ograniczeń) i uważa za zbędne jakiekolwiek komentarze.
Sam bym tu nic nie poradził! Dzięki.

Pozdrawiam

Neurosis

Wróć do listy wątków działu Gospodarka i ekonomia
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365