Racjonalista - Strona głównaDo treści
OC - Czy zasady są do końca uczciwe?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
NapisanoAutorTytuł
27-05-2009 18:41Celtyk (3337 punktów)OC - Czy zasady są do końca uczciwe?
Ocena 1 na 1
   Przeglądając wczoraj wieczorem wiadomości trafiłem na artykuł: Kto zapłaci za wycenę szkody?. Wiadomość ta sprowokowała mnie do poruszenia tematu OC.
   Wiem, że obowiązek OC wynika z tej średnio "czytelnie" (przynajmniej dla mnie) napisanej ustawy.
   Jej treść do mnie jakoś nie dociera (poza tym, że gdzieś po 5 stronie zaczynam przy jej czytaniu przysypiać )
Szukając jakiejś przystępniejszej postaci treści zawartych w ustawie znalazłem ciekawy artykuł wyjaśniający zasady określania wysokości składki OC przez ubezpieczycieli.
Czytając artykuł zacząłem się zastanawiać nad podanymi tam zasadami naliczania składek... Cytat:
Towarzystwa indywidualnie określają sposób naliczania składek za ubezpieczenie OC, kierując się własnymi indywidualnymi kryteriami, dokonując klasyfikacją pojazdów. Uwzględniają przy tym ich parametry techniczne: markę, pojemność silnika, rok produkcji, cel użytkowania czy wiek i doświadczenie kierowcy. Wprowadzają różne taryfy ubezpieczenia także dla stref terytorialnych, w których właściciele rejestrują lub użytkują pojazdy.

Do tego doszło jeszcze to:Cytat:
Fakt nazwijmy to nie używania pojazdu np. stoi w garażu czy w naprawie nie zwalnia z obowiązku zapłaty tego ubezpieczenia.Podstawowe ubezpieczenie OC zawiera się na okres 12 miesięcy. Tylko właściciele pojazdów zarejestrowanych za granicą lub zarejestrowanych na czas określony mogą podpisać polisy na krótszy okres
(tyle teoria, ale co z praktyką?)
   Towarzystw kilka na rynku jest (ale nie wiedziałem, że aż tyle )
Udało mi się trafić na ciekawą stronę z Porównywarką ubezpieczeń.
Przy pomocy kalkulatora zrobiłem sobie kilka wycen i pojawiło mi się pewne pytanie.
   Czy faktycznie zasady ustalania wysokości stawek OC wyglądają tak jak piszą w artykule, czy może raczej przeważa zasada: "większa pojemność silnika - większe opłaty"?
   Co do drugiego cytatu (Co jasno wynika z przepisów), że niezależnie od tego, czy jeźdzę w skali roku 1 dzień, czy 365 dni i tak płacę za cały rok. Wiem, że tak jest, ale kto powiedział, że jestem z tego powodu "bardzo" szczęśliwy ... .
   Czy jest to zasada (przypuszczam, że nie) w całym UE, czy tylko nasi ubezpieczyciele tak skutecznie "dbają" o nasze finanse?
I na koniec pytanie jak w temacie - czy praktyka naliczania wysokości składek OC jest wystarczająco uczciwa?

Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Piątkowski (5131 punktów)
nie narzekaj... w UK moje OC przewyższa wartość pojazdu... mając 29 lat, prawko od 18 roku życia, bezszkodową jazdę przez cały ten czas, wypracowaną zniżkę i w UK płacę 40 funtów każdego miesiąca za pojemność 1.8 + TAX w wysokości około 100 funtów za pół roku... tu naprawdę utrzymanie auta jest kosztowne...przegląd to koszt około 50 funtów... i tu, auto nie przejdzie tego przeglądu np z powodu: przyklejenia przyssawki od GPS`a na szybę (zbyt blisko kierowcy), albo jak nie wyjmiesz środkowego pasa z pod tylnej kanapy (często lubi tam wpaść jak się rozkłada siedzenie)... każda taka powtórka to kolejne 20 funtów... jazda bez OC to samochód na lawecie, tydzień na opłacenie parkingu Policyjnego inaczej wóz do zgniatarki idzie + wyrok sądowy i grzywna ( kolega zapłacił ponad 150 za parking, spędził za to cały dzień w areszcie i sąd dał mu łaskawie zaledwie 300funtów kary bo jest jedynym żywicielem rodziny)...
Celtyk (3337 punktów)
>nie narzekaj...
   Nie narzekam , tylko pytam o opinie innych.
Można by było powiedzieć: "Jak Ci nie pasuje to nie kupuj samochodu", ale jeśli mieszka się poza miastem, albo dużo podróżuje to życie z wykorzystaniem samochodu(jeśli na niego stać) jest jednak łatwiejsze.
>w UK moje OC przewyższa wartość pojazdu... mając 29 lat, prawko od 18 roku życia, bezszkodową jazdę przez cały ten czas, wypracowaną zniżkę i w UK płacę 40 funtów każdego miesiąca za pojemność 1.8 + TAX w wysokości około 100 funtów za pół roku... tu naprawdę utrzymanie auta jest kosztowne...
   Tak sobie na szybko przeliczyłem na nasze to mi z grubsza wyszła "ładna" kwota. Przy nawet średnich dochodach w Polsce jest to dość znaczna suma. Myślę, że relacje tych opłat ma się deko lepiej do wynagrodzenia w UK.
   Jednak jak przejdzie ten projekt to w UK wcale tak źle nie będzie...
>przegląd to koszt około 50 funtów... i tu, auto nie przejdzie tego przeglądu np z powodu: przyklejenia przyssawki od GPS`a na szybę (zbyt blisko kierowcy), albo jak nie wyjmiesz środkowego pasa z pod tylnej kanapy (często lubi tam wpaść jak się rozkłada siedzenie)... każda taka powtórka to kolejne 20 funtów...
   Nie mam nic przeciwko porządnym badaniom samochodów (no może nie koniecznie posuniętych do absurdu ). Stan techniczny poszczególnych pojazdów poruszających się po drogach wpływa na bezpieczeństwo wszystkich uczestników. (wiem, że jeszcze stan drogi, pogoda, umiejętności itd, ale również stan techniczny)
>jazda bez OC to samochód na lawecie, tydzień na opłacenie parkingu Policyjnego inaczej wóz do zgniatarki idzie + wyrok sądowy i grzywna ( kolega zapłacił ponad 150 za parking, spędził za to cały dzień w areszcie i sąd dał mu łaskawie zaledwie 300funtów kary bo jest jedynym żywicielem rodziny)...
   Brak OC jest i tu sankcjonowane (jak dobrze sobie kojarzę) to nawet z mocy ustawy, ale do iluś dni po wygaśnięciu ostatniego ubezpieczenia kończy się to mandatem (i to nie lichym), a i nie powiedziane, że Panowie nie zabiorą go na parking. Różnica taka, że u nas samochody nie są po tygodniu kasowane .


Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
-jad- (18783 punktów)

>I na koniec pytanie jak w temacie - czy praktyka naliczania wysokości składek OC jest wystarczająco
>uczciwa?

Towarzystwa ubezpieczeniowe ustalają stawki przyjmując różne kryteria, jak w Twoim cytacie. Faktycznie im wyższa pojemność tym większa składka ale jest to tylko jednym z wielu branych pod uwagę czynników, od których zależy stawka. Przykładowo kierowca do 25 roku życia płaci 130% składki podstawowej, jeśli nie nazbierał jeszcze zniżek a samochód ubezpiecza w PZU to za auto o pojemności silnika do 1000 cm3 zapłaci więcej niż ktoś mający 3 litrowy silnik, 60% zniżki i ubezpieczający się u najtańszego ubezpieczyciela.

Problemem o większym znaczeniu niż sama wysokość stawek wydaje mi się być fakt migania się towarzystw od wypłacania odszkodowań, co często się zdarza. Tu na pewno nie wszystko jest uczciwe. Jeśli masz pecha i wjedzie w ciebie ktoś mający ubezpieczenie wykupione u jakiegoś szemranego towarzystwa, to możesz mieć kłopoty z wyegzekwowaniem pieniędzy. To jest całkiem logiczne ale jednak czasem niesprawiedliwe, że Ty przykładowo płacisz zawsze w PZU, który o ile wiem, nieźle płaci poszkodowanym a zderzysz się z kimś kto wykupił najtańszą polisę niewiadomo gdzie i będziesz musiał walczyć o każdy grosz

open your eyes
Celtyk (3337 punktów)
>Towarzystwa ubezpieczeniowe ustalają stawki przyjmując różne kryteria, jak w Twoim cytacie. Faktycznie im wyższa pojemność tym większa składka ale jest to tylko jednym z wielu branych pod uwagę czynników, od których zależy stawka.
   Tak, tylko, że przed napisaniem posta zrobiłem sobie kilka wycen dla jednego kierowcy i różnych aut. Wysokość opłat OC wyraźnie zmienia się tylko przy zmianie pojemności silnika. Jeśli zmieniałem wiek to deko większą różnicę zauważyłem do 10 i ponad 10 lat. Zmiana marki i modelu przy takim samym silniku (różna wartość rynkowa) była bardzo mała.
>Przykładowo kierowca do 25 roku życia płaci 130% składki podstawowej, jeśli nie nazbierał jeszcze zniżek a samochód ubezpiecza w PZU to za auto o pojemności silnika do 1000 cm3 zapłaci więcej niż ktoś mający 3 litrowy silnik, 60% zniżki i ubezpieczający się u najtańszego ubezpieczyciela.
   Temat rzeka
Tu bym zapytał tak: Dlaczego o zwyżce decyduje wyłącznie wiek kierowcy a nie czas posiadania prawka?
Człowiek mając 25 lat i prawko od 5 lat a do tego przejechane 100tyś km będzie lepszy (oczywiście nie zawsze) od kierowcy mającego 40 i 3 miesiące prawko. Ten drugi będzie miał stawkę podstawową. Dla mnie to jest kara za wiek a nie za zwiększone zagrożenie dla innych użytkowników.
>Problemem o większym znaczeniu niż sama wysokość stawek wydaje mi się być fakt migania się towarzystw od wypłacania odszkodowań, co często się zdarza. Tu na pewno nie wszystko jest uczciwe. Jeśli masz pecha i wjedzie w ciebie ktoś mający ubezpieczenie wykupione u jakiegoś szemranego towarzystwa, to możesz mieć kłopoty z wyegzekwowaniem pieniędzy. To jest całkiem logiczne ale jednak czasem niesprawiedliwe, że Ty przykładowo płacisz zawsze w PZU, który o ile wiem, nieźle płaci poszkodowanym a zderzysz się z kimś kto wykupił najtańszą polisę niewiadomo gdzie i będziesz musiał walczyć o każdy grosz
To fakt - unikanie płacenia odszkodowania przez towarzystwa jest dość powszechne. Bardzo często się słyszy, że szukają "diury" w całym byle tylko mieć podstawę do odmówienia wypłaty odszkodowania.
Ale wina też leży częściowo po stronie kierowców (nie wszystkich) - Towarzystwa są też naciągane na wypłatę fikcyjnych odszkodowań (Co od czasu do czasu się kończy szumem w mediach).

Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
-jad- (18783 punktów)

>Tu bym zapytał tak: Dlaczego o zwyżce decyduje wyłącznie wiek kierowcy a nie czas posiadania prawka?

Nie pamiętam już gdzie ale kiedyś pytano mnie o to jak długo mam prawo jazdy i miało to jakiś wpływ na stawkę ubezpieczenia. Czas posiadania prawka też niewiele mówi, bo nie wiadomo czy taki kierowca jeździł czy nie jak mój kolega dla przykładu. Zrobił prawko jeszcze w szkole średniej na jakichś polnych drogach na mazurach i przez ponad 20 lat prawie nie jeździł. Próbował jakieś dwa lata temu przejechać autem żony przez miasto i wytrzymał dwa skrzyżowania Chyba jest bardziej niepewny niż młodzian zaraz po kursie, bo ten przynajmniej te kilka godzin ostatnio wyjeździł.

Dlatego o zwyżce decyduje wiek kierowcy, bo pewnie były prowadzone jakieś badania i wyszło, że najwięcej stłuczek powodują młodzi, narwani. Tak mi się zdaje. I o ile czas posiadania prawka nie daje wyobrażenia o tym, ile młody jeździł, to można to jakoś, chyba, bardziej precyzyjnie stwierdzić śledząc historię jego ubezpieczeń i obniżać mu stawkę za bezszkodową jazdę


open your eyes
Celtyk (3337 punktów)
>Nie pamiętam już gdzie ale kiedyś pytano mnie o to jak długo mam prawo jazdy i miało to jakiś wpływ na stawkę ubezpieczenia.
   Mnie od ostatnich bodaj 4 lat pytają ile przejechałem km za ostatni rok (proszą o dokładność w pełnych tyś.), do tego proszą o stan licznika. Ile lat mam prawko nigdy nikt mnie nie pytał, nawet nie było pytania, czy je mam .
>Czas posiadania prawka też niewiele mówi, bo nie wiadomo czy taki kierowca jeździł czy nie jak mój kolega dla przykładu. Zrobił prawko jeszcze w szkole średniej na jakichś polnych drogach na mazurach i przez ponad 20 lat prawie nie jeździł. Próbował jakieś dwa lata temu przejechać autem żony przez miasto i wytrzymał dwa skrzyżowania Chyba jest bardziej niepewny niż młodzian zaraz po kursie, bo ten przynajmniej te kilka godzin ostatnio wyjeździł.
   Zgoda tu masz rację - czas posiadania prawka nie świadczy o tym, że kierowca jeździ, ale też karanie wyłącznie za to, że ktoś jest młody do dla mnie zakrawa deko o dyskryminację tylko z tego powodu, że się urodziłem wtedy kiedy się urodziłem w dodatku nie mając na tą datę absolutnie żadnego wpływu .
>Dlatego o zwyżce decyduje wiek kierowcy, bo pewnie były prowadzone jakieś badania i wyszło, że najwięcej stłuczek powodują młodzi, narwani.
   Z tego co wiem, to statystyki. A tu statystyki są "deko" zafałszowane, bo praktyka jest taka, że w przeważającej większości młodzi ludzie robią prawko i są automatycznie młodymi kierowcami więc nie mają doświadczenia. Są często bardziej narwani, niż starsi, ale też się szybciej uczą niż ludzie w średnim wieku. W tym tłumie nie widać "młodych" kierowców w wieku średnim, bo to mały odsetek, ale takich statystyk nikt już nie prowadzi (chyba).
>...można to jakoś, chyba, bardziej precyzyjnie stwierdzić śledząc historię jego ubezpieczeń i obniżać mu stawkę za bezszkodową jazdę
   Można, ale nie wszystko w tej historii widać... , bo część spraw się załatwia bez wiedzy ubezpieczyciela, czy policji więc tego w dokumentacji nie widać.
   Z własnego doświadczenia i innych kierowców powiem, że tą przysłowiową stówkę trzeba zrobić (i nie praca dom), żeby przyzwoicie radzić sobie na drodze.


Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
SloniSko (1109 punktów)
>>Dlatego o zwyżce decyduje wiek kierowcy, bo pewnie były prowadzone jakieś badania i wyszło, że najwięcej stłuczek powodują młodzi, narwani.
>   Z tego co wiem, to statystyki. A tu statystyki są "deko" zafałszowane, bo praktyka jest taka, że w przeważającej większości młodzi ludzie robią prawko i są automatycznie młodymi kierowcami więc nie mają doświadczenia.

   Jakby się przyjrzeć sytuacji, to zwykle prawko robią ludzie zaraz po osiągnięciu wieku, który na to zezwala, a czasem zaczynają nawet wcześniej, tak, żeby jak owy wiek osiągną móc już zdawać egzamin. Ciekawe jak wyglądają statystyki wieku robiących prawo jazdy? Czy przypadkiem 80-90% to nie są osoby młode?
   Za co ta kara? Za to, że wcześnie zrobiły prawko? A jakby poczekali te 5-7 lat, to czy dzień po wyrobieniu tego kwitka byliby lepszymi kierowcami niż dzień po wyrobieniu prawka tych parę lat wcześniej?

   To tak jakby ustalać stawkę ubezpieczenia od koloru oczu. Biorąc, jako wyznacznik, statystki powodujących wypadki, z których wynikałoby, że 80% to ciemnoocy. Pomijając przy tym fakt, że 90% kierowców ma piwne zabarwienie tęczówki oka.

"Never assume anything" - A. Milne
Celtyk (3337 punktów)
>   Jakby się przyjrzeć sytuacji, to zwykle prawko robią ludzie zaraz po osiągnięciu wieku, który na to zezwala, a czasem zaczynają nawet wcześniej, tak, żeby jak owy wiek osiągną móc już zdawać egzamin. Ciekawe jak wyglądają statystyki wieku robiących prawo jazdy? Czy przypadkiem 80-90% to nie są osoby młode?
   Jakby na to nie spojrzeć to nawet jeśli popełniasz błąd to jest on znikomy.
>   Za co ta kara? Za to, że wcześnie zrobiły prawko? A jakby poczekali te 5-7 lat, to czy dzień po wyrobieniu tego kwitka byliby lepszymi kierowcami niż dzień po wyrobieniu prawka tych parę lat wcześniej?
   Osobiście uważam, że nie. A śmiem twierdzić, że wręcz przeciwnie. Jeśli po wyrobieniu prawka przez te 5-7 lat jeździł to nawet robiąc 10tyś rocznie ma już za sobą zrobione 50-70tyś km. To już jest doświadczenie za kółkiem, które prawdopodobnie już choć trochę nauczyło go zachowania na drodze.
>   To tak jakby ustalać stawkę ubezpieczenia od koloru oczu. Biorąc, jako wyznacznik, statystki powodujących wypadki, z których wynikałoby, że 80% to ciemnoocy. Pomijając przy tym fakt, że 90% kierowców ma piwne zabarwienie tęczówki oka.
   Niestety, ale tak to jest Prawo kara ludzi tylko dlatego, że są młodzi


Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
Meretseger (61860 punktów)

>   Z własnego doświadczenia i innych kierowców powiem, że tą przysłowiową stówkę trzeba zrobić (i nie praca dom), żeby przyzwoicie radzić sobie na drodze.
To prawda. Ale z drugiej strony (to też moje osobiste doświadczenie) znam 23-letnią dziewczynę, która jeździ od 4 lat, jakby się urodziła z kierownicą w rękach i ponad 60-letniego faceta, który jeździ lat 40, a boję się wsiąść z nim do samochodu. Do tego też trzeba mieć talent.
Pozdrawiam
29-05-2009 08:22 
 Ocena 2 na 2
Celtyk (3337 punktów)
>To prawda. Ale z drugiej strony (to też moje osobiste doświadczenie) znam 23-letnią dziewczynę, która jeździ od 4 lat, jakby się urodziła z kierownicą w rękach i ponad 60-letniego faceta, który jeździ lat 40, a boję się wsiąść z nim do samochodu. Do tego też trzeba mieć talent.
   Moim prywatnym zdaniem nie wszyscy się nadają do prowadzenia samochodu i nie ma tu znaczenia wiek, czy płeć. Znam sytuację, kiedy osoba podchodziła kilkanaście razy do egzaminu. Nawet na jednym egzaminie egzaminator powiedział prosto w oczy: "Pan w końcu zda, ale długo Pan kierowcą nie będzie". I tak też się stało na drodze ze skutkiem...
   Tak jak nie każdy nadaje się na lekarza, murarza, mechanika, nauczyciela itd. Tak samo jest z byciem kierowcą. Część ma talent i z samochodem "robi co chce", część jeździ ostrożnie i jeździ długie lata, a część nigdy nie powinna usiąść za kierownicą.

Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
Piątkowski (5131 punktów)
Niestety, ale zawsze jest problem z odzyskiwaniem pieniążków... swego czasu pewien jegomość skasował mi przód w aucie, bez problemów spisaliśmy protokół, dość długo czekałem na rzeczoznawcę (a auto nie nadawało się do użytku i musiałem korzystać z alternatywnych środków lokomocji), gdy zjawił się, porobił fotki, spisał listę uszkodzeń i znowu po jakimś tam czasie przyszło mi że z powodu że auto jest wiekowe wyliczono mi 20% wartości dla każdej z uszkodzonych części ( zniszczony przód, maska, plastyki,reflektory, za to chcieli mi dać 1300PLN), w dodatku rzeczoznawca "nie zauważył" że oba reflektory były zniszczone ( widać aparat miał funkcję retuszu zdjęć:P, a każda taka lampka kosztowała około 500PLN ). Delikatnie "uniesiony" tym , poprosiłem o pomoc radce prawnego, po jednym pisemku od niego znalazły się dodatkowe fundusze na naprawę auta ze strony ubezpieczyciela.
Jeśli dobrze pamiętam to orzeczenie Sądu Najwyższego mówiło, że nie można odliczać amortyzacji od części samochodu które, nie podnoszą jego wartości... więc to czy auto ma 2 lata czy 20 nie jest istotne przy wycenie uszkodzeń, bo szanujący się servis nie wstawi wam 20 letniego błotnika czy maski, tylko po to by wartośc była taka sama jak wycena ubezpieczyciela.
Ktoś uszkodził nam pojazd i to w gestii jego OC jest przywrócenie stanu pierwotnego w taki sposób, aby ja nie ponosił kosztów za kolizję której jestem ofiarą.
Dodam jeszcze że ta znana firma ma siedzibę w Gdyni i tam musiałem zaginać z papiera, nikt nie zwrócił mi kosztów przejazdów, wypożyczenia auta, straconego czasu jak i korzystania z usług radcy, ale i tak warto było skorzystać z jego pomocy, można powiedzieć że dzięki niemu straty jakie poniosłem były dużo mniejsze.
28-05-2009 09:57 
 Ocena 1 na 1
Celtyk (3337 punktów)
>Niestety, ale zawsze jest problem z odzyskiwaniem pieniążków...
   Niestety znam takie przypadki
>Jeśli dobrze pamiętam to orzeczenie Sądu Najwyższego mówiło, że nie można odliczać amortyzacji od części samochodu które, nie podnoszą jego wartości... więc to czy auto ma 2 lata czy 20 nie jest istotne przy wycenie uszkodzeń, bo szanujący się servis nie wstawi wam 20 letniego błotnika czy maski, tylko po to by wartośc była taka sama jak wycena ubezpieczyciela.
   Ale wiem, że ubezpieczyciele potrafią takie zapisy zawrzeć (tylko nie wiem, czy to nie dotyczy AC)
>Ktoś uszkodził nam pojazd i to w gestii jego OC jest przywrócenie stanu pierwotnego w taki sposób, aby ja nie ponosił kosztów za kolizję której jestem ofiarą.
   Tak ale oni jak i ZUS chętnie biorą ale z płaceniem . . .
>Dodam jeszcze że ta znana firma ma siedzibę w Gdyni i tam musiałem zaginać z papiera, nikt nie zwrócił mi kosztów przejazdów, wypożyczenia auta, straconego czasu jak i korzystania z usług radcy, ale i tak warto było skorzystać z jego pomocy, można powiedzieć że dzięki niemu straty jakie poniosłem były dużo mniejsze.
   Miałeś okazję odwiedzić Gdynię (to żartem), a poważnie to znam przypadek kiedy osoba zawarła ubezpieczenie OC przez internet i wszystko było ok do momentu ... , jak jej się zamarzyło zmienić ubezpieczyciela na innego. Okazało się, że niestety, ale wizyta osobiście w siedzibie firmy w celu złożenia wypowiedzenia ubezpieczenia. Umowę z Tobą zawrą każdą drogą komunikacji abyś płacić, ale rozwiązać....

Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
28-05-2009 10:15 
 Ocena 1 na 1
Piątkowski (5131 punktów)
No to w UK jest forma która reklamuje się jako "przyjazne" Polakom, w obsłudze zawsze jest jakiś polski konsultant, mają niby konkurencyjne ceny...jest tylko małe ale... jeśli sprzedaż pojazd, to czy tak, czy siak płacisz do koca pełnego roku to ubezpieczenie... jeśli zrezygnujesz to "kara" jest wyższa, niż pozostałe składki do płacenia...znam paru gości co płacą za auta których już nie mają...
Kolejna ciekawostka, to mam dwa auta, zarejestrowane pod ten sam adres, oba w tej samej firmie ubezpieczone i jedno ubezpieczenie przychodzi mi do domu, a drugie wysyłają do kliniki dentystycznej ulice dalej...
Gdy sprawdzasz ubezpieczenie w formularzu na stronie www to cena jest 3 krotnie niższa niż gdy zadzwonisz i spróbujesz zawrzeć umowę z konsultantem... i wiele innych kruczków w których trzeba się nieźle obeznać jak się nie chce z torbami pójść...
PS dla przeciętnego kierowcy w UK który nie ma skończonych 25 lat OC za jeden miesiąc to koszt rzędu 150-220 funtów za pojemność 1.8-2.0
Celtyk (3337 punktów)
>No to w UK jest forma która reklamuje się jako "przyjazne" Polakom, w obsłudze zawsze jest jakiś polski konsultant, mają niby konkurencyjne ceny...jest tylko małe ale... jeśli sprzedaż pojazd, to czy tak, czy siak płacisz do koca pełnego roku to ubezpieczenie... jeśli zrezygnujesz to "kara" jest wyższa, niż pozostałe składki do płacenia...znam paru gości co płacą za auta których już nie mają...
   Widzę, że kierowca wszędzie jest traktowany jak "dojna krowa".
>Kolejna ciekawostka, to mam dwa auta, zarejestrowane pod ten sam adres, oba w tej samej firmie ubezpieczone i jedno ubezpieczenie przychodzi mi do domu, a drugie wysyłają do kliniki dentystycznej ulice dalej...
   A jakie szanse na zmianę adresu do korespondencji?
>Gdy sprawdzasz ubezpieczenie w formularzu na stronie www to cena jest 3 krotnie niższa niż gdy zadzwonisz i spróbujesz zawrzeć umowę z konsultantem... i wiele innych kruczków w których trzeba się nieźle obeznać jak się nie chce z torbami pójść...
   U nas też to się pojawia, że przez WWW jest taniej niż osobiście w oddziale. Słyszałem już uzasadnienie - Praca konsultanta kosztuje
>PS dla przeciętnego kierowcy w UK który nie ma skończonych 25 lat OC za jeden miesiąc to koszt rzędu 150-220 funtów za pojemność 1.8-2.0
   Nie warto byc młodym kierowcą (przynajmniej podczas płacenia OC)


Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
28-05-2009 12:01 
 Ocena 1 na 1
Piątkowski (5131 punktów)
co do zmiany adresu to lepiej czasem wycofać polisę, otworzyć nową zachowując zniżki....oczywiście robić to przez www bo rozmowa z Pakistańskim Konsultantem nie jest łatwa, tym bardziej że obaj mamy braki w angielskim:P, no i przy każdej okazji próbują coś wcisnąć, jak nie jakiś dodatkowy assistance, to ubezpieczenia bagażu, a to jakieś szybkie naprawy na drodze itp...
Stwierdzam że najlepiej mi zawierać umowę z "maszyna" w postaci formularza na stronie www ubezpieczyciela...
Celtyk (3337 punktów)
>co do zmiany adresu to lepiej czasem wycofać polisę, otworzyć nową zachowując zniżki....oczywiście robić to przez www bo rozmowa z Pakistańskim Konsultantem nie jest łatwa, tym bardziej że obaj mamy braki w angielskim:P, no i przy każdej okazji próbują coś wcisnąć, jak nie jakiś dodatkowy assistance, to ubezpieczenia bagażu, a to jakieś szybkie naprawy na drodze itp...
>Stwierdzam że najlepiej mi zawierać umowę z "maszyna" w postaci formularza na stronie www ubezpieczyciela...
   Eliminacja ludzi z usług ubezpieczeniowych podnosi ich standard
A ja zawsze myślałem, że człowiek załatwi to najlepiej


Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
-jad- (18783 punktów)
>Niestety, ale zawsze jest problem z odzyskiwaniem pieniążków... swego czasu pewien jegomość skasował mi przód w aucie, bez problemów spisaliśmy protokół, dość długo czekałem na rzeczoznawcę (a auto nie nadawało się do użytku i musiałem korzystać z alternatywnych środków lokomocji), gdy zjawił się, porobił fotki, spisał listę uszkodzeń i znowu po jakimś tam czasie przyszło mi że z powodu że auto jest wiekowe wyliczono mi 20% wartości dla każdej z uszkodzonych części ( zniszczony przód, maska, plastyki,reflektory, za to chcieli mi dać 1300PLN), w dodatku rzeczoznawca "nie zauważył" że oba reflektory były zniszczone ( widać aparat miał funkcję retuszu zdjęć:P, a każda taka lampka kosztowała około 500PLN ).

Miałem ostatnio podobną sytuację. Z tym, że uszkodzony został tył a autem można było na upartego ( czyli jak najbardziej ) jeździć. Na wniosku o naprawę szkody zażyczyłem sobie nie wypłatę gotówki na moje konto a naprawę we wskazanym przez ubezpieczyciela warsztacie (była taka opcja). Bez żadnego powiadomienia wysłano mi pieniądze na konto a według mnie było to stanowczo za mało. Zastanawiałem się dlaczego moje auto nie zostanie przywrócone do stanu przed wypadkiem tylko dostałem na -oby jakoś było- i pewnie też bym szukał pomocy u radcy gdybym nie dał się, głupi, namówić koledze na naprawę we własnym zakresie. Kolega powiedział, że za tyle pieniądzy zrobi wszystko tak, że ani śladu nie będzie i jeszcze mi zostanie gotówka w ręce. Razem z kolegą przeceniliśmy jego możliwości; auto wygląda, khm, nienajlepiej jak na moje oko. Kolega jest ze swej roboty bardzo zadowolony i jedno co trzeba mu przyznać, że narobił się jak wół i pieniędzy praktycznie nie wziął, bo prawie wszystko poszło na materiały. Mnie się przypomniało przy tej okazji, że chytry dwa razy traci. Patrząc na to ile daremnej roboty przy tym było, ile straconego czasu to uważam, że trzeba było walczyć z towarzystwem o swoje.

open your eyes
28-05-2009 22:45 
 Ocena 1 na 1
Celtyk (3337 punktów)
>Miałem ostatnio podobną sytuację. Z tym, że uszkodzony został tył a autem można było na upartego ( czyli jak najbardziej ) jeździć. Na wniosku o naprawę szkody zażyczyłem sobie nie wypłatę gotówki na moje konto a naprawę we wskazanym przez ubezpieczyciela warsztacie (była taka opcja). Bez żadnego powiadomienia wysłano mi pieniądze na konto a według mnie było to stanowczo za mało. Zastanawiałem się dlaczego moje auto nie zostanie przywrócone do stanu przed wypadkiem tylko dostałem na -oby jakoś było- i pewnie też bym szukał pomocy u radcy gdybym nie dał się, głupi, namówić koledze na naprawę we własnym zakresie. Kolega powiedział, że za tyle pieniądzy zrobi wszystko tak, że ani śladu nie będzie i jeszcze mi zostanie gotówka w ręce. Razem z kolegą przeceniliśmy jego możliwości; auto wygląda, khm, nienajlepiej jak na moje oko. Kolega jest ze swej roboty bardzo zadowolony i jedno co trzeba mu przyznać, że narobił się jak wół i pieniędzy praktycznie nie wziął, bo prawie wszystko poszło na materiały. Mnie się przypomniało przy tej okazji, że chytry dwa razy traci. Patrząc na to ile daremnej roboty przy tym było, ile straconego czasu to uważam, że trzeba było walczyć z towarzystwem o swoje.
   Uważasz, że w tym warsztacie by zrobili to lepiej?
Znam kilka takich napraw... Poza spartaczoną naprawą skutków stłuczki, jeszcze "naprawili" pół nietkniętego silnika, czy inne elementy, które mieli na podmianę. I czas naprawy... . Nawet jak spraw wyląduje w sądzie to udowodnienie czegoś takiego....

Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
-jad- (18783 punktów)

>   Uważasz, że w tym warsztacie by zrobili to lepiej?
>Znam kilka takich napraw... Poza spartaczoną naprawą skutków stłuczki, jeszcze "naprawili" pół nietkniętego silnika, czy inne elementy, które mieli na podmianę. I czas naprawy... . Nawet jak spraw wyląduje w sądzie to udowodnienie czegoś takiego....
>
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -


Niestety, masz rację. Też znam. . Myślałem, że w razie czego nie odbieram roboty i posiłkuję się zakazaną mordą i szantażem a nie prokuratorem
Mój błąd polegał na tym, że nie kupiłem nowego zderzaka i nie dałem go do polakierowania tylko za namową znajomego kupiłem stary i pęknięty w trzech miejscach. Naprawa tego padła była długotrwała i nawet kosztowna. Wyszedłby nowy za to. Lakierowanie też wyszło tak sobie. Trzeba było zapłacić.
Pozdrawiam.


open your eyes
29-05-2009 07:38 
 Ocena 1 na 1
Celtyk (3337 punktów)
>Niestety, masz rację. Też znam. . Myślałem, że w razie czego nie odbieram roboty i posiłkuję się zakazaną mordą i szantażem a nie prokuratorem
   Czasem działa a czasem nie koniecznie. Zależy kto z kim w dobrej komitywie żyje
>Mój błąd polegał na tym, że nie kupiłem nowego zderzaka i nie dałem go do polakierowania tylko za namową znajomego kupiłem stary i pęknięty w trzech miejscach. Naprawa tego padła była długotrwała i nawet kosztowna. Wyszedłby nowy za to. Lakierowanie też wyszło tak sobie. Trzeba było zapłacić.
   Mówią, że skąpy dwa razy traci (nie bierz tego do siebie - chodzi mi zasadę). Oszczędzanie nie zawsze się popłaca niestety.

Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
29-05-2009 16:56 
 Ocena 1 na 1
-jad- (18783 punktów)

>   Mówią, że skąpy dwa razy traci (nie bierz tego do siebie - chodzi mi zasadę).

Nie biorę. Sam to powiedziałem dwa posty wyżej


open your eyes

Wróć do listy wątków działu Gospodarka i ekonomia
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365