 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 02-07-2009 17:39 | Magda Kowalczyk (711 punktów) | Fałszywe podstawy wiary
3 na 3 | Tezą tego postu jest założenie, że wiara jest zła, ponieważ ma fałszywe podstawy. Będzie to wywód dotyczący podstaw wiary, postaram się nie pisać o skutkach wiary.
Komunizm nie mógł wyjść ponieważ zakładał fałszywie, że człowiek będzie przekładał dobro ogółu nad dobro własne. Musiał skończyć się dyktatem lub wręcz tyranią ponieważ inaczej nie byłby w stanie realizować swoich celów. I wyszło z tego coś strasznego a skutki odczuwamy jako ludzkość do dziś. Konotacje z wiarą są duże. Wiara również ma fałszywe podstawy. Wiara zakłada fałszywie, że istnieje coś lub ktoś, czego nie trzeba udowadniać ani uzasadniać racjonalnie, ponieważ sama wiara uzasadnia byt tego czegoś lub kogoś. Czysty absurd. Sam fakt, że od małego wciska nam się wiarę w jakiś byt powoduje, że w niego wierzymy. Zgodnie z zasadą (faszystowską), że każde kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą.
Dla wielu ograniczoność własnego umysłu jest wystarczającym dowodem na istnienie boga. Oni po prostu NIE MOGĄ SOBIE WYOBRAZIĆ, ŻE BOGA NIE MA. Kolejny absurd.
Jednym z argumentów teistów, który ma nas wbijać w fotel i pozostawić z otwartymi buziami i oczywistą nagłą potrzebą wiary jest fakt, że nie można udowodnić NIEISTNIENIA boga. Przyznam się, że miałabym z tym kłopot, podobnie jak z udowodnieniem że nie istnieje Święty Mikołaj. Właściwie z tym ostatnim nie mam kłopotu – ponieważ on istnieje – daje o sobie znać w każde Bożenarodzenie. Podejrzewam, że wśród dzieci istnieje niepisana głęboka wiara i uwielbienie dla Świętego Mikołaja.
Jak znam zycie to zaraz zostane okrzyknięta fanatyczką - od razu uprzedze ze na takie posty nie odpowiadam - napiszę tylko uprzedzajac jaka jest definicja fanatyzmu:
Fanatyzm (od łacińskiego "natchniony', "zagorzały"), zjawisko społeczne i postawa społeczna (religijna, ideologiczna, polityczna) przejawiające się w ślepiej wierze w przyjęte poglądy religijne, społeczne, polityczne. Fanatyzm charakteryzuje się skrajną nietolerancją wobec przedstawicieli innych ideologii, religii, poglądów społecznych czy politycznych.
Chcę zwrócic uwagę że moja krytyka religii wypływa z faktu, że uważam że musimy się jakos bronic przed fanatyzmem religijnym występującym w naszym kraju. Gdyby religia byla sprawą prywatną, to proszę mi wierzyc ,że nie tyle byłabym wobec niej tolerancyjna co byloby ona dla mnie obojętna. W gruncie rzeczy mam to w nosie w co wierzą ludzie dopóki nie próbują mi tej wiary narzucić. A próbują - o tym w następnum wątku.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | metsys (1088 punktów) | >Tezą tego postu jest założenie, że wiara jest zła, ponieważ ma fałszywe podstawy. Będzie to wywód >dotyczący podstaw wiary,
Szczerze? Po obiecującym tytule myślałem, że coś ciekawego odkryłaś. Jakby się przeliczyłem troszkę, ale rozumiem chęć podzielenia się spostrzeżeniami. Ze swojej strony dodam tylko do meritum, że wiara całkiem dobrze przejęła zasady ewolucji, co przydaje się przy ekwilibrystyce założeń dopasowujących ją do wymagań sposobów otumaniania ludzi. Słowem, nie ma siły na wiarę, gdyż na logikę odpowiada jej brakiem, a na brak logiki serwuje lekarstwo w postaci założenia, że "bóg tak chciał". Lepiej rozpatrywać wiarę w kategoriach alternatywy wiedzy dla osób mających trudności z jej przyswojeniem.
jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat... A za cztery lata na Euro nikt nas do domu nie wyśle...
|
|
 | 1 na 1 | Magda Kowalczyk (711 punktów) | >>Tezą tego postu jest założenie, że wiara jest zła, ponieważ ma fałszywe podstawy. Będzie to wywód >>dotyczący podstaw wiary, >Szczerze? >Po obiecującym tytule myślałem, że coś ciekawego odkryłaś. Jakby się przeliczyłem troszkę, ale rozumiem chęć podzielenia się spostrzeżeniami. >Ze swojej strony dodam tylko do meritum, że wiara całkiem dobrze przejęła zasady ewolucji, co przydaje się przy ekwilibrystyce założeń dopasowujących ją do wymagań sposobów otumaniania ludzi. Słowem, nie ma siły na wiarę, gdyż na logikę odpowiada jej brakiem, a na brak logiki serwuje lekarstwo w postaci założenia, że "bóg tak chciał". >Lepiej rozpatrywać wiarę w kategoriach alternatywy wiedzy dla osób mających trudności z jej przyswojeniem. > jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat... >A za cztery lata na Euro nikt nas do domu nie wyśle...
Nie mialam takich ambicji - chcialam podzielic sie faktycznie swoimi spostrzeżeniami i uporządkowac to zagadnienie. Dla Ciebie to malo odkrywcze a dla kogos innego może byc to powód do przemyslen. Ale szczerze sie przyznam ze nie zrozumialam ostatnich zdan Twojej odpowiedzi.
Nie sztuką jest zgasić pożar, sztuką jest mu zapobiec.
|
|
|  | 1 na 1 | metsys (1088 punktów) |
>Ale szczerze sie przyznam ze nie zrozumialam ostatnich zdan Twojej odpowiedzi. Masz rację. Ostatnie zdanie jest nieprawidłowo zbudowane i powinno brzmieć: "Lepiej rozpatrywać wiarę w kategoriach alternatywy dla wiedzy, ponieważ jest łatwiejsza dla ludzi mających problemy z jej przyswojeniem." Mea culpa. Niekiedy za dużo i za szybko chcę powiedzieć.
>Dla Ciebie to malo odkrywcze a dla kogos innego może byc to powód do przemyslen. Może nie tyle mało odkrywcze (zdarza nam się odkrywać prawdy znalezione już dawno przez kogoś innego, ale dla nas są one pierwszymi), co już ze wszech miar obgadane. Niemniej, myślę, jesteś na dobrym tropie do wzbogacenia siebie poprzez twórczą analizę. Życzę powodzenia i pozdrawiam.
jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat... A za cztery lata na Euro nikt nas do domu nie wyśle...
|
|
 | 3 na 3 witwos (7120 punktów) (zablokowany) |
>Lepiej rozpatrywać wiarę w kategoriach alternatywy wiedzy dla osób mających trudności z jej przyswojeniem.
Mocno butą trąci. Zakładasz, że osoby mające rozległa wiedzę i łatwość jej przyswajanie muszą być ateistami? Czy to wynika z przeświadczenia o potędze własnego rozumu?
|
|
|  | 3 na 3 | metsys (1088 punktów) | >>Lepiej rozpatrywać wiarę w kategoriach alternatywy wiedzy dla osób mających trudności z jej przyswojeniem. >Mocno butą trąci. Zakładasz, że osoby mające rozległa wiedzę i łatwość jej przyswajanie muszą być ateistami? Czy to wynika z przeświadczenia o potędze własnego rozumu?
Zakładam, że ludzkość w przeważającej mierze składa się z osób, które nie posiadły i nie posiądą wystarczającej wiedzy, by móc podjąć polemikę w starciu wiary i nauki. I nie chodzi mi tylko o dyskusje pomiędzy różnymi interlokutorami, ale głównie o coś w rodzaju wewnętrznej burzy mózgów każdego człowieka indywidualnie.
Przyczyna jest prosta. Wielokrotnie powtarzane od dzieciństwa frazy dotyczące wiary i silna indoktrynacja społeczności religijnych bardzo mocno gruntuje w człowieku poczucie słuszności religii i jej dogmatów. Natomiast posiadanie odpowiedniej wiedzy naukowej wymaga podjęcia trudu jej zdobycia oraz, co tu ukrywać, odpowiednich możliwości umysłowych. Nie każdy jest w stanie przyswoić sobie np. zasady rozwiązywania równań z jedną niewiadomą, a co dopiero jeśli natrafi na skomplikowaną biologię molekularną lub konieczność wyobrażenia sobie natury oddziaływań kwantowych.
Nie sądzę też, że każdy, kto posiada rozległą wiedzę musi być ateistą, ale na pewno nie ma szans na zaakceptowanie form bogów podawanych na tacy przez starożytne i współczesne religie. Padanie na kolana przed znakiem, ołtarzem, rzeźbą, obrazem, księdzem, rabinem, papieżem itp. uważam za uwłaczające godności człowieka to czyniącego i niesłusznym adorowaniem wspomnianych fetyszy.
Zdaję sobie też sprawę z tego, że ateiści, szczególnie ci świeżo upieczeni, dobywają oręża argumentów nauki i głoszą wszem i wobec o paranoi religii. To nieunikniona, emocjonalna chęć wykazania słuszności przyjętego nowo światopoglądu w starciu z nie do końca jeszcze wykorzenionymi filarami dogmatów wiary, które tkwią w każdym z nas. Cały czas upewniamy się w ten sposób, że obraliśmy właściwą drogę rozumienia życia i świata w ogóle.
Taki jest mój punkt widzenia i nie jest moim zamiarem nikogo obrażać, ani traktować gorzej, gdyż zdaję sobie sprawę z pewnych niedoskonałości przeciętnego człowieka, które nie pozwolą na eliminację wierzeń religijnych, a co najwyżej na ich zmiany lub zamiany.
jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat... A za cztery lata na Euro nikt nas do domu nie wyśle...
|
|
| |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >>>Lepiej rozpatrywać wiarę w kategoriach alternatywy wiedzy dla osób mających trudności z jej przyswojeniem. >>Mocno butą trąci. Zakładasz, że osoby mające rozległa wiedzę i łatwość jej przyswajanie muszą być ateistami? Czy to wynika z przeświadczenia o potędze własnego rozumu?
>Zakładam, że ludzkość w przeważającej mierze składa się z osób, które nie posiadły i nie posiądą wystarczającej wiedzy, by móc podjąć polemikę w starciu wiary i nauki.
Wielkim kłopotem religii jest to, że doktryny, dogmatyczne nauczanie, nie nadążają za postępem nauki. Z natury rzeczy to nauczanie kierowane jest do całej społeczności danego kościoła. Poziom wiedzy i inteligencji wyznawców jest teki, jak całego społeczeństwa. Poziom nauczania, taki jaki poziom nauczycieli, często ludzi przypadkowych, którzy sami nie nadążają za postępem. Nie da się przemawiać jednym słowem do wszystkich. Wierzący, a zamiłowani w nauce muszą dokonywać interpretacji i korekty samodzielnie, albo rozmawiać z nauczycielami światłymi, a tacy są. Sam przechodziłem, na studiach politechnicznych, okres absolutnego scjentyzmu i ideowego socjalizmu. Wtedy wszystko było mierzalne, obliczalne i wydawało mi się, że nie ma rzeczy takiej, której nauki przyrodnicze nie uzasadnią, a matematycy nie opiszą. To wtedy była tylko kwestia czasu. Wielu myśli tak dalej. Dla mnie teraz jest inaczej. Póki co, nauka osiągnęła swój kres. Już wszystkiego nie tłumaczy.
Pozdrawiam
|
|
| | |  | 1 na 1 | metsys (1088 punktów) | >Póki co, nauka osiągnęła swój kres. Już wszystkiego nie tłumaczy.
Czyli spokojnie wsadziłeś w to, czego nie da się jeszcze wytłumaczyć - boga. Można i tak.
Pozdrawiam.
jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat... A za cztery lata na Euro nikt nas do domu nie wyśle...
|
|
| | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >>Póki co, nauka osiągnęła swój kres. Już wszystkiego nie tłumaczy. >Czyli spokojnie wsadziłeś w to, czego nie da się jeszcze wytłumaczyć - boga. Można i tak.
Niczego nie wsadzałem, doszedłem. Pozdrawiam.
|
|
| | | | |  | | metsys (1088 punktów) | > >>Póki co, nauka osiągnęła swój kres. Już wszystkiego nie tłumaczy.> >Czyli spokojnie wsadziłeś w to, czego nie da się jeszcze wytłumaczyć - boga. Można i tak.> Niczego nie wsadzałem, doszedłem.> Pozdrawiam.> Ja natomiast dochodzę wkładając. No musiałem to napisać  .
jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat... A za cztery lata na Euro nikt nas do domu nie wyśle...
|
|
| | | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) |
> Ja natomiast dochodzę wkładając.> No musiałem to napisać .Szkoda.
|
|
| | | | | | |  | | metsys (1088 punktów) | > >Ja natomiast dochodzę wkładając.> >No musiałem to napisać .> Szkoda. E tam od razu szkoda. Przerywnik taki. Nie bądźmy sztywniakami.
jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat... A za cztery lata na Euro nikt nas do domu nie wyśle...
|
|
| | | | | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > >>Ja natomiast dochodzę wkładając.> >>No musiałem to napisać .> >Szkoda.> E tam od razu szkoda. Przerywnik taki. Nie bądźmy sztywniakami.Nie bądźmy. W moim wieku wszak sztywnienie mile widziane. Tematu jednak już nie traktuję poważnie. Ta... Panie tego.. Pozdrawiam
|
|
3 na 3 | Scorp (5381 punktów) | Przeczytaj agitatorko, chociaż nie będzie to pean na Twoją chwałę.
>Wiara również ma fałszywe podstawy. Wiara zakłada fałszywie, że istnieje >coś lub ktoś, czego nie trzeba udowadniać ani uzasadniać racjonalnie, ponieważ sama wiara uzasadnia >byt tego czegoś lub kogoś. Czysty absurd.
Absurd? Chyba to, co napisałaś. Po pierwsze założenie nie może być prawdziwe albo fałszywe, fałsz albo prawda dotyczy sądów prawdziwościowych na przykład 'Magda jest inżynierem', a nie założeń. Założenie przyjęte dla jakiejś hipotezy, albo podstawa jakiejś teorii mogą być dobre albo złe, trafne (wtedy wyniki są dobre) albo nie. Przyjąć można każde założenie, również to, że 'Bóg jest', nie jest to błąd. Po drugie wiara nie jest teorią naukową, i niczego nie zakłada. Wierzący twierdzą różne rzeczy, ale to są raczej wyniki niż założenia.
>Sam fakt, że od małego wciska nam się wiarę w jakiś byt powoduje, że w niego wierzymy. Zgodnie z zasadą (faszystowską), że każde kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą.
Gdyby tak było, bylibyśmy ludźmi wierzącymi
>Dla wielu ograniczoność własnego umysłu jest wystarczającym dowodem na istnienie boga. Oni po >prostu NIE MOGĄ SOBIE WYOBRAZIĆ, ŻE BOGA NIE MA. Kolejny absurd.
Wierzący często wypowiadają się w ten sposób na temat przeciwnika: oni wiedzą co takiego ci ateiści sobie wyobrażają i w co wierzą. Ty tak samo. Przeniknęłaś umysł przeciwnika.
>Jednym z argumentów teistów, który ma nas wbijać w fotel i pozostawić z otwartymi buziami i oczywistą nagłą potrzebą wiary jest fakt, że nie można udowodnić NIEISTNIENIA boga. Przyznam się, że miałabym z tym kłopot,
A ja miałbym kłopot udowodnić istnienie Magdy komuś, kto by zaprzeczał, że istniejesz. Wyobraź to sobie, siedzi taki typ za granicą, nie chce mu się przyjechać i zobaczyć, ale droczy się ze mną: udowodnij mi że Magda istnieje, bo ja twierdzę, że nie. Co mogę mu przeciwstawić? Silne przekonanie, oczywistość? Albo ten argument: przyjedź ty do nas to sam się przekonasz? Dokładnie tak mówią wierzący: wejdź na nasz teren, to zobaczysz, uzyskasz przekonanie i oczywistość.
>Jak znam zycie to zaraz zostane okrzyknięta fanatyczką -
Nie pochlebiaj sobie, to tylko amatorska agitacja a nie fanatyzm. Na razie jesteś fanką... tuzinkowego ateizmu.
>Chcę zwrócic uwagę że moja krytyka religii wypływa z faktu, że uważam że musimy się jakos bronic >przed fanatyzmem religijnym występującym w naszym kraju.
Z tym 'fanatyzmem religijnym' też grubo przesadzasz...
>- o tym w następnum wątku.
Może popraw najpierw ten... -
|
|
 | 1 na 1 | Magda Kowalczyk (711 punktów) | > Przeczytaj agitatorko, chociaż nie będzie to pean na Twoją chwałę.Nie oczekuje peanów. Mam rozumiec ze już nawet nie można napisac co się sądzi o wierze na forum racjonalistycznym bo zaraz ogłaszają czlowieka agitatorem.  > >Wiara również ma fałszywe podstawy. Wiara zakłada fałszywie, że istnieje> >coś lub ktoś, czego nie trzeba udowadniać ani uzasadniać racjonalnie, ponieważ sama wiara uzasadnia> >byt tego czegoś lub kogoś. Czysty absurd.> Absurd? Chyba to, co napisałaś.> Po pierwsze założenie nie może być prawdziwe albo fałszywe, fałsz albo prawda dotyczy sądów prawdziwościowych na przykład 'Magda jest inżynierem', a nie założeń. Założenie przyjęte dla jakiejś hipotezy, albo podstawa jakiejś teorii mogą być dobre albo złe, trafne (wtedy wyniki są dobre) albo nie. Przyjąć można każde założenie, również to, że 'Bóg jest', nie jest to błąd.Proszę zwrocic uwagę na zdanie "nie trzeba udowadniać" - napisać czy powiedzieć można wszystko ale jeżeli to coś ma decydować o moim życiu to poproszę chociaż o jakiś malutki dowodzik. Więc znowu mamy próbę odwracania kota ogonem, czepiamy się tylko jednej części wypowiedzi a kluczową dla wypowiedzi ignorujemy. > Po drugie wiara nie jest teorią naukową, i niczego nie zakłada. Wierzący twierdzą różne rzeczy, ale to są raczej wyniki niż założenia.Oj naprawdę, to skąd jej tyle w mediach?. A w szkole co ona robi skoro niczego nie uczy?. A dlaczego wypwiedzi i opinie kościoła są brane pod uwagę kiedy się dyskutuje o sprawach medycznych, prawnych itd? Calkowicie sie zgadzam że nie jest teorią naukową - i dlatego żądam jej wycofania ze szkół, mediów. W momencie kiedy wiara stanie się sprawą prywatną zamilknę w jej sprawie i zajmę się innymi sprawami (ach taka ze mnie niegrzeczna dziewczynka) > >Sam fakt, że od małego wciska nam się wiarę w jakiś byt powoduje, że w niego wierzymy. Zgodnie z zasadą (faszystowską), że każde kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą.> Gdyby tak było, bylibyśmy ludźmi wierzącymiTutaj pozwoliłam sobie na pewne uogolnienie > >Dla wielu ograniczoność własnego umysłu jest wystarczającym dowodem na istnienie boga. Oni po> >prostu NIE MOGĄ SOBIE WYOBRAZIĆ, ŻE BOGA NIE MA. Kolejny absurd.> Wierzący często wypowiadają się w ten sposób na temat przeciwnika: oni wiedzą co takiego ci ateiści sobie wyobrażają i w co wierzą. Ty tak samo. Przeniknęłaś umysł przeciwnika.Tego zdania nie rozumiem > >Jednym z argumentów teistów, który ma nas wbijać w fotel i pozostawić z otwartymi buziami i oczywistą nagłą potrzebą wiary jest fakt, że nie można udowodnić NIEISTNIENIA boga. Przyznam się, że miałabym z tym kłopot,> A ja miałbym kłopot udowodnić istnienie Magdy komuś, kto by zaprzeczał, że istniejesz. Wyobraź to sobie, siedzi taki typ za granicą, nie chce mu się przyjechać i zobaczyć, ale droczy się ze mną: udowodnij mi że Magda istnieje, bo ja twierdzę, że nie. Co mogę mu przeciwstawić? Silne przekonanie, oczywistość? Albo ten argument: przyjedź ty do nas to sam się przekonasz? Dokładnie tak mówią wierzący: wejdź na nasz teren, to zobaczysz, uzyskasz przekonanie i oczywistość.Może telefon? Jakoś porównanie próby udowodnienia mojego istnienia do istnienia boga do mnie nie przemawia. > >Jak znam zycie to zaraz zostane okrzyknięta fanatyczką -> Nie pochlebiaj sobie, to tylko amatorska agitacja a nie fanatyzm. Na razie jesteś fanką... tuzinkowego ateizmu.Nie rozumiem skąd ta agresja bardzo osobista - nie znamy się, nie wiesz co w życiu osiągnęłam, co robię dla innych a wyrażasz sie tak lekceważąco. Ja jestem widoczna z imienia i nazwiska, ty masz tylko nick, widzę że należysz do PSR więc domniemuję że jesteś ateistą. Nie rozumiem dlaczego zwalniasz się z kulturalnej polemiki bez osobistych wycieczek. > >Chcę zwrócic uwagę że moja krytyka religii wypływa z faktu, że uważam że musimy się jakos bronic> >przed fanatyzmem religijnym występującym w naszym kraju.> Z tym 'fanatyzmem religijnym' też grubo przesadzasz... Napiszę o tym w następnym wątku jeżeli pozwolisz  > >- o tym w następnum wątku.> Może popraw najpierw ten...A co mam poprawiać - to że nie spelnia twoich oczekiwań nie znaczy że jest zły. > -
Nie sztuką jest zgasić pożar, sztuką jest mu zapobiec.
|
|
|  | | Scorp (5381 punktów) |
>A co mam poprawiać - to że nie spelnia twoich oczekiwań nie znaczy że jest zły.
Przepraszam, że odejdę na chwilę od tematu wątku, ale... Czy nie jesteś aby nauczycielką? -
|
|
2 na 2 | marcus (876 punktów) | > Wiara również ma fałszywe podstawy. Wiara zakłada fałszywie, że istnieje> coś lub ktoś, czego nie trzeba udowadniać ani uzasadniać racjonalnie, ponieważ sama wiara uzasadnia> byt tego czegoś lub kogoś. Czysty absurd.Po pierwsze, ta "wiara" tak zakłada w Twoim jakże ograniczonym poglądzie na nią. Wysługujesz się tym słowem, zamiast używania skrótu KK i poszerzasz swój wywód na wszystkie istniejące doktryny i poglądy dopuszczające wiarę w Boga. A to jest niedopuszczalne. > Sam fakt, że od małego wciska nam się wiarę w jakiś byt> powoduje, że w niego wierzymy. Zgodnie z zasadą (faszystowską), że każde kłamstwo powtórzone tysiąc> razy staje się prawdą.Być może Ty miałaś nieszczęście uwierzyć w to, co od dzieciństwa wpajano Ci jako "jedyną i słuszną wiarę", ale uważam się za dowód na to, iż wiara "religijna" nie bierze się tylko z indoktrynacji. > Gdyby religia byla sprawą prywatną, to> proszę mi wierzyc ,że nie tyle byłabym wobec niej tolerancyjna co byloby ona dla >mnie obojętna.A nie jest? Zawsze wydawało mi się, że nie ma niczego bardziej prywatnego niż religia... To jest jedna z rzeczy, których nikt nam nie może z całą pewnością wyjaśnić, a każdy człowiek musi sam znaleźć odpowiedni, tłumaczący według niego np. istnienie, skończoność wszechświata i czasu etc. Pozdrawiam, marcus. czarnanowina.xn.pl www.niflheim.fora.pl
|
|
 | 1 na 1 | Magda Kowalczyk (711 punktów) | > >Wiara również ma fałszywe podstawy. Wiara zakłada fałszywie, że istnieje> >coś lub ktoś, czego nie trzeba udowadniać ani uzasadniać racjonalnie, ponieważ sama wiara uzasadnia> >byt tego czegoś lub kogoś. Czysty absurd.> Po pierwsze, ta "wiara" tak zakłada w Twoim jakże ograniczonym poglądzie na nią. Wysługujesz się tym słowem, zamiast używania skrótu KK i poszerzasz swój wywód na wszystkie istniejące doktryny i poglądy dopuszczające wiarę w Boga. A to jest niedopuszczalne.A dlaczego niedopuszczalne - proszę o uzasadnienie. Wiara to wiara a czy wierzymy w duchy, tarota, boga to już naprawdę wszystko jedno. > > Sam fakt, że od małego wciska nam się wiarę w jakiś byt> >powoduje, że w niego wierzymy. Zgodnie z zasadą (faszystowską), że każde kłamstwo powtórzone tysiąc> >razy staje się prawdą.> Być może Ty miałaś nieszczęście uwierzyć w to, co od dzieciństwa wpajano Ci jako "jedyną i słuszną wiarę", ale uważam się za dowód na to, iż wiara "religijna" nie bierze się tylko z indoktrynacji.Przepraszam za to uogólnienie - są oczywiście wyjątki: ateiści, osoby które zmieniły wiarę. Pisałam o przeważającej większości - czyli o zasadzie że wyznajemy religię wyznawaną przez naszych rodziców. To był błąd - za niego przepraszam > >Gdyby religia byla sprawą prywatną, to> >proszę mi wierzyc ,że nie tyle byłabym wobec niej tolerancyjna co byloby ona dla >mnie obojętna.> A nie jest? Zawsze wydawało mi się, że nie ma niczego bardziej prywatnego niż religia... To jest jedna z rzeczy, których nikt nam nie może z całą pewnością wyjaśnić, a każdy człowiek musi sam znaleźć odpowiedni, tłumaczący według niego np. istnienie, skończoność wszechświata i czasu etc.Drogi marcusie - nie jest. Mamy religię w PUBLICZNYCH szkołach, mamy tam krzyże, mamy msze święte na uroczystościach PUBLICZNYCH, mamy wplyw KK na prawo w Polsce, mamy finansowanie KK z pieniędzy PUBLICZNYCH, mamy komisję majątkową ktora grabi naszą PUBLICZNĄ WŁASNOŚĆ bez możliwości odwołania. > Pozdrawiam, marcusTeż pozdrawiam > czarnanowina.xn.pl> www.niflheim.fora.pl
Nie sztuką jest zgasić pożar, sztuką jest mu zapobiec.
|
|
|  | | marcus (876 punktów) | > A dlaczego niedopuszczalne - proszę o uzasadnienie. Wiara to wiara a czy wierzymy w duchy, tarota, boga to już naprawdę wszystko jedno.A może jednak nie? Przecież Ty też wierzysz - że Boga nie ma, że Ziemia jest okrągła a żywe organizmy ewoluują. Niestety nie zakładasz w swoich stwierdzeniach, że niektórzy wierzą w Boga nieosobowego, w pozbawiony ludzkich cech świadomości absolut, a nie w mściwą biblijną bestię. > Drogi marcusie - nie jest. Mamy religię w PUBLICZNYCH szkołach, mamy tam krzyże, mamy msze święte na uroczystościach PUBLICZNYCH, mamy wplyw KK na prawo w Polsce, mamy finansowanie KK z pieniędzy PUBLICZNYCH, mamy komisję majątkową ktora grabi naszą PUBLICZNĄ WŁASNOŚĆ bez możliwości odwołania.Ale to wciąż sprawa jak najbardziej prywatna. To, że ktoś próbuje ją innym narzucić, nie znaczy, że ci powinni się temu poddać. A jeżeli jest gdzieś bardzo wielu ludzi tego samego wyznania to, niestety, jest oczywiste, że znajdzie się grupa społecznych pasożytów, którzy będą chcieli poglądy innych wykorzystać dla kasy, oraz grupa przygłupów którzy im w tym pomogą dając się jedynie zmanipulować. Zawsze podobało mi się stwierdzenie K. Marksa "Die Religion ist [...] das Opium des Volkes" i uważam, że w bardzo dużej części to jedno zdanie tłumaczy mój pogląd na ten temat. czarnanowina.xn.pl www.niflheim.fora.pl
|
|
| |  | 1 na 1 | Magda Kowalczyk (711 punktów) | > >A dlaczego niedopuszczalne - proszę o uzasadnienie. Wiara to wiara a czy wierzymy w duchy, tarota, boga to już naprawdę wszystko jedno.> A może jednak nie? Przecież Ty też wierzysz - że Boga nie ma, że Ziemia jest okrągła a żywe organizmy ewoluują. Niestety nie zakładasz w swoich stwierdzeniach, że niektórzy wierzą w Boga nieosobowego, w pozbawiony ludzkich cech świadomości absolut, a nie w mściwą biblijną bestię.To jest naprawdę nieuczciwe - mówienie o wierze w to że Ziemia jest okrągla jest cisem ponieżej pasa. Faktycznie nigdy w kosmosie nie bylam. Trudno w ogóle dyskutować z takimi argumentami. Gdybyśmy tak myśleli to nauka w szkole byłaby zupełnie bezsensowna. Fakycznie wiara w absolut rzadko niesie za sobą przemoc ale wg mnie jest oparta na takich samych bezdowodowych zasadach jak wiara w boga osobowego. > >Drogi marcusie - nie jest. Mamy religię w PUBLICZNYCH szkołach, mamy tam krzyże, mamy msze święte na uroczystościach PUBLICZNYCH, mamy wplyw KK na prawo w Polsce, mamy finansowanie KK z pieniędzy PUBLICZNYCH, mamy komisję majątkową ktora grabi naszą PUBLICZNĄ WŁASNOŚĆ bez możliwości odwołania.> Ale to wciąż sprawa jak najbardziej prywatna. To, że ktoś próbuje ją innym narzucić, nie znaczy, że ci powinni się temu poddać. A jeżeli jest gdzieś bardzo wielu ludzi tego samego wyznania to, niestety, jest oczywiste, że znajdzie się grupa społecznych pasożytów, którzy będą chcieli poglądy innych wykorzystać dla kasy, oraz grupa przygłupów którzy im w tym pomogą dając się jedynie zmanipulować.Powinna być prywatną - to pobożne  życzenie które niestety nie ma odniesienia do rzeczywistości. Podobnie jak stwierdzenie że ludzie powinni żyć w pokoju. > Zawsze podobało mi się stwierdzenie K. Marksa "Die Religion ist [...] das Opium des Volkes" i uważam, że w bardzo dużej części to jedno zdanie tłumaczy mój pogląd na ten temat.A ja jestem zwolenniczką żeby nie częstować ludzi narkotykiem w postaci religii tylko edukować i pokazywać że można myśleć samodzielnie. > czarnanowina.xn.pl> www.niflheim.fora.pl
Nie sztuką jest zgasić pożar, sztuką jest mu zapobiec.
|
|
| | |  | | marcus (876 punktów) | > To jest naprawdę nieuczciwe - mówienie o wierze w to że Ziemia jest okrągla jest >cisem ponieżej pasa. Faktycznie nigdy w kosmosie nie bylam. Trudno w ogóle >dyskutować z takimi argumentami.No może z tą kulistością Ziemi przesadziłem, ale ewolucja wciąż jest teorią. I nie mówię, że jej nie uznaję, ale sądzę że Ty także uważasz ją za prawdziwą. I to jest Twoje wytłumaczenie pochodzenia życia. A być może za początek wszechświata uważasz Wielki Wybuch (ang. big bang)? Wtedy byłoby to Twoje wytłumaczenie powstania całej czasoprzestrzeni. Lecz jest to nie do udowodnienia, a teoria wielkiego wybuchu to najpewniej czcze przypuszczenia, powinnaś więc zrozumieć, że wielu ludzi tłumaczy sobie takie rzeczy inaczej, czy to za sprawą wiary w Boga, osobowego, czy nie, za pomocą kosmitów i magii, i póki takie kwestie nie będą udowodnione tak niepodważalnie, jak heliocentryzm w naszym układzie słonecznym, póty istnieć będą dla nich najprzeróżniejsze, nie zawsze racjonalne wyjaśnienia. > Gdybyśmy tak myśleli to nauka w szkole byłaby zupełnie bezsensowna. Fakycznie wiara >w absolut rzadko niesie za sobą przemoc ale wg mnie jest oparta na takich samych >bezdowodowych zasadach jak wiara w boga osobowego.A jeśli uważam całe moje życie za dowód? Nie zrozum mnie, proszę, źle, nie jestem żadnym fanatykiem, ale uważam że do czegoś jednak tu jesteśmy potrzebni, i na pewno nie jest to życie wieczne... Takie spojrzenie na sprawę nie daje mi szczególnego komfortu psychicznego, nie czuję się przez to bardziej wyjątkowy pośród tych kilku miliardów ludzi. > A ja jestem zwolenniczką żeby nie częstować ludzi narkotykiem w postaci religii tylko edukować i pokazywać że można myśleć samodzielnie.Jest z tym jeden tylko problem. Tym narkotykiem bardzo często sami dobrowolnie się karmią, i nie zawsze chcą by ktoś ich odesłał na odwyk... Pozdrawiam i życzę miłego weekendu, marcus. czarnanowina.xn.pl www.niflheim.fora.pl
|
|
1 na 1 witwos (7120 punktów) (zablokowany) |
>Dla wielu ograniczoność własnego umysłu jest wystarczającym dowodem na istnienie boga. Oni po prostu NIE MOGĄ SOBIE WYOBRAZIĆ, ŻE BOGA NIE MA. Kolejny absurd.
A jeżeli mogą, mimo to wierzą? W jaki sposób ograniczenie umysłu może być dowodem? Nie zakładasz więc, że wiara może pojawić się wraz z jego rozwojem umysłu i zasobami zdobytej wiedzy? Może być tego wynikiem?
>Gdyby religia była sprawą prywatną, to >proszę mi wierzyć ,że nie tyle byłabym wobec niej tolerancyjna co byłoby ona dla mnie obojętna.
Wiara jest sprawą całkowicie prywatną. Jeżeli wiąże się z określoną religią, to owa religia dotyczy grupy wyznawców. Jeżeli religie mają szeroki zasięg, z natury swej istoty muszą mieć wpływ na otoczenie, jak każde inne zjawisko.
>gruncie rzeczy mam to w nosie w co wierzą ludzie dopóki nie próbują mi tej wiary narzucić. A próbują
Mnie nikt nigdy niczego nie narzucał. Nigdy nie byłem do religii zmuszany. To Ty biedna jesteś.
>- o tym w następnym wątku.
Może lepiej nie.
Pozdrawiam. >
|
|
 | | metsys (1088 punktów) |
> Mnie nikt nigdy niczego nie narzucał. Nigdy nie byłem do religii zmuszany. To Ty biedna jesteś.Hm... No to spróbuj zamieszkać we wsi na Podhalu, ogłosić, że nie jesteś chrześcijaninem i nie wierzysz w żadnego boga, a następnie poproś sąsiadów, by pomogli Ci z dobroci serca przy np. stawianiu ogrodzenia wokół domu. Życzę powodzenia 
jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat... A za cztery lata na Euro nikt nas do domu nie wyśle...
|
|
|  | | piromanus (66 punktów) | > >Mnie nikt nigdy niczego nie narzucał. Nigdy nie byłem do religii zmuszany. To Ty biedna jesteś.> Hm... No to spróbuj zamieszkać we wsi na Podhalu, ogłosić, że nie jesteś chrześcijaninem i nie wierzysz w żadnego boga, a następnie poproś sąsiadów, by pomogli Ci z dobroci serca przy np. stawianiu ogrodzenia wokół domu. Życzę powodzenia  Ale czy to jest narzucanie religii komuś? Religia którą wyznają owi sąsiedzi mówi jasno (bynajmniej na religii tak ksiądz mówił, zresztą bardzo dobry człowiek) aby pomagać wszystkim ludziom także i tym nie wierzącym. Dlatego to nie religia jest tu winna a jej wyznawcy. Narzucanie religii byłoby wtedy gdy sąsiedzi powiedzą że pomogą Ci jak przyjdziesz do kościoła  pozdrawiam
|
|
| |  | | metsys (1088 punktów) | > >Hm... No to spróbuj zamieszkać we wsi na Podhalu, ogłosić, że nie jesteś chrześcijaninem i nie wierzysz w żadnego boga, a następnie poproś sąsiadów, by pomogli Ci z dobroci serca przy np. stawianiu ogrodzenia wokół domu. Życzę powodzenia  > Ale czy to jest narzucanie religii komuś?A co to jest? > Religia którą wyznają owi sąsiedzi mówi jasno (bynajmniej na religii tak ksiądz mówił, zresztą bardzo dobry człowiek) aby pomagać wszystkim ludziom także i tym nie wierzącym. Dlatego to nie religia jest tu winna a jej wyznawcy.Zgadzam się. Jednak zagadaj księdzu, że masz zamiar wpuścić do domu i dyskutować ze Świadkami Jehowy. Poproś, by powiedział co o tym sądzi. > Narzucanie religii byłoby wtedy gdy sąsiedzi powiedzą że pomogą Ci jak przyjdziesz do kościoła  Nic nie muszą mówić. Wystarczy, że nie zaakceptują Twojego światopoglądu i uczynią to w sposób dosłownie namacalny. > pozdrawiamI ja też.
jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat... A za cztery lata na Euro nikt nas do domu nie wyśle...
|
|
|  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > >Mnie nikt nigdy niczego nie narzucał. Nigdy nie byłem do religii zmuszany. To Ty biedna jesteś.> Hm... No to spróbuj zamieszkać we wsi na Podhalu, ogłosić, że nie jesteś chrześcijaninem i nie wierzysz w żadnego boga, a następnie poproś sąsiadów, by pomogli Ci z dobroci serca przy np. stawianiu ogrodzenia wokół domu. Życzę powodzenia  W tym coś może być. Jeżeli ludzie jednej religii wzajemnie się wspierają, no cóż ich sprawa. Jeżeli nie pomagają innym, też ich sprawa. Nie możesz mieć żalu, ani uważać tego za narzucania religii. Pomogą inni niewierzący, a jak nie to zrobisz to sam. Nie można żądać takiego samego wsparcia, jakiego udziela sobie wzajemnie grupa, bo takie ustaliła zasady, jednocześnie tę grupę zwalczać. Nie dotyczy to tylko religii. Nie widziałeś tu napisu "tylko dla członków PSR" ?
|
|
| |  | 1 na 1 | liliac (147340 punktów) | > W tym coś może być. Jeżeli ludzie jednej religii wzajemnie się wspierają, no cóż ich sprawa. Jeżeli nie pomagają innym, też ich sprawa. Nie możesz mieć żalu, ani uważać tego za narzucania religii. Pomogą inni niewierzący, a jak nie to zrobisz to sam. Nie można żądać takiego samego wsparcia, jakiego udziela sobie wzajemnie grupa, bo takie ustaliła zasady, jednocześnie tę grupę zwalczać. Nie dotyczy to tylko religii. Nie widziałeś tu napisu "tylko dla członków PSR" ?Ale przedmówcy pretensje wywodzą się chyba z faktu, ze dana grupa religijna deklaruje w swych zalożeniach pomoc niesioną każdemu innemu człowiekowi, nie pomoc uzależnioną od wyznania tegoż obywatela
|
|
| | |  | 1 na 1 witwos (7120 punktów) (zablokowany) |
> Ale przedmówcy pretensje wywodzą się chyba z faktu, ze dana grupa religijna deklaruje w swych zalożeniach pomoc niesioną każdemu innemu człowiekowi, nie pomoc uzależnioną od wyznania tegoż obywatela  Chyba nie, nie sadzę. To jest po prostu sąsiedzka pomoc. Przynajmniej tak to rozumiem.Nie przyjmujesz chyba, że jak katolik, to musi pomagać wszystkim? Pozdrawiam
|
|
| | | |  | 1 na 1 | liliac (147340 punktów) | > >Ale przedmówcy pretensje wywodzą się chyba z faktu, ze dana grupa religijna deklaruje w swych zalożeniach pomoc niesioną każdemu innemu człowiekowi, nie pomoc uzależnioną od wyznania tegoż obywatela  > Chyba nie, nie sadzę. To jest po prostu sąsiedzka pomoc. Przynajmniej tak to rozumiem.Nie przyjmujesz chyba, że jak katolik, to musi pomagać wszystkim?> Pozdrawiam > No co ty  Oczywiście, że tak nie sądzę  Ale ja jestem wstrętna i cyniczna  Po prostu z wymiany zdań między metsysem i piromanusem wywnioskowałam, że przeszkadza im kontrast między deklarowaną chęcią pomocy wszystkim, a rzeczywistością
|
|
| | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | |
|
| | | | | |  | | liliac (147340 punktów) | > Jeżeli tworzy się jakaś społeczność i ustalają się zasady, to one są. Wiara i wyznanie nie mają tu znaczenia. Członkowie partii politycznych wspierają wzajemnie interesy wewnątrz swojej grupy.Wiem ;] > Ja nie wiem kto deklaruje nieustanna pomoc wszystkim. Jak tacy są, to dom zaczynam budować. Niech jadą (z materiałami). Też nie wiem, ale jeśli znajdzisz już tych wspaniałych ludzi, daj znać koniecznie- marzy mi się dom z sadem i ogrodem, a perspektywy na razie raczej odległe
|
|
| | | | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) |
> Też nie wiem, ale jeśli znajdzisz już tych wspaniałych ludzi, daj znać koniecznie- marzy mi się dom z sadem i ogrodem, a perspektywy na razie raczej odległe  E..Tam. Jesteś racjonalistką, do tego młodą. Podejdź do zagadnienia domu z sadem pragmatycznie. Jak nie wiesz o co chodzi, to zapytaj starszych koleżanek. One wiedzą i to dobrze. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | |  | | liliac (147340 punktów) | > >Też nie wiem, ale jeśli znajdzisz już tych wspaniałych ludzi, daj znać koniecznie- marzy mi się dom z sadem i ogrodem, a perspektywy na razie raczej odległe  > E..Tam. Jesteś racjonalistką, do tego młodą. Podejdź do zagadnienia domu z sadem pragmatycznie. Jak nie wiesz o co chodzi, to zapytaj starszych koleżanek. One wiedzą i to dobrze.> Pozdrawiam Jakkolwiek mogę się domyślać, co masz na myśli, nie zdaje mi się to racjonalnym w moim przypadku  Nie przy moim charakterze i upodobaniu do samowystarczalności
|
|
| | | | | | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) |
> Jakkolwiek mogę się domyślać, co masz na myśli, nie zdaje mi się to racjonalnym w moim przypadku Nie przy moim charakterze i upodobaniu do samowystarczalności  Wiem, wiem. Nie mogę się czasem powstrzymać. Bo to było o Twoich starszych koleżankach. Takich materialistkach biochemicznych. Patrząc jednak z drugiej strony, aby dojść do celu trzeba przebyć drogę, z punktu A do punktu B. Racjonalnym jest przebyć ją jak najszybciej z jak najmniejszym wydatkiem energetycznym. Energie wszyscy oszczędzać musimy. Racjonalne jest iść drogą prostą, a nie krętą. Zastanów się więc. Nie słuchaj podszeptów witwosa.
|
|
| | | | | | | | | |  | | liliac (147340 punktów) | > Wiem, wiem. Nie mogę się czasem powstrzymać. Bo to było o Twoich starszych koleżankach. Takich materialistkach biochemicznych. Patrząc jednak z drugiej strony, aby dojść do celu trzeba przebyć drogę, z punktu A do punktu B. Racjonalnym jest przebyć ją jak najszybciej z jak najmniejszym wydatkiem energetycznym. Energie wszyscy oszczędzać musimy. Racjonalne jest iść drogą prostą, a nie krętą. Zastanów się więc.Tylko czy mi potem sąd prawo do chałupy przyzna?  To chyba jednak zbyt ryzykowna inwestycja
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | liliac (147340 punktów) | > >Tylko czy mi potem sąd prawo do chałupy przyzna? To chyba jednak zbyt ryzykowna inwestycja  > Z takim drobiazgiem każda dojrzała racjonalistka daje sobie radę, bez mrugnięcia okiem. Jak masz jakieś kłopoty to pytaj racjonalistek przejrzałych. One chętnie pomogą w ramach swej feministycznej walki.>  Ja chyba nazbyt uczciwa na twoje mroczne podszepty jestem
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) |
> Ja chyba nazbyt uczciwa na twoje mroczne podszepty jestem  To się zmień. Słuchaj witwosa, bo on wie.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) |
> Ja chyba nazbyt uczciwa na twoje mroczne podszepty jestem  Uczciwa, uczciwa, mniejsza z tym. Patrz zjawił się chłop, jak się patrzy, z chałupą, ogrodem i jeszcze strumyczkiem. I co ty na to?  Tylko ogrodzenia nie ma, bo ateista.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | liliac (147340 punktów) | > >Ja chyba nazbyt uczciwa na twoje mroczne podszepty jestem  > Uczciwa, uczciwa, mniejsza z tym. Patrz zjawił się chłop, jak się patrzy, z chałupą, ogrodem i jeszcze strumyczkiem. I co ty na to?  > Tylko ogrodzenia nie ma, bo ateista.> Jak ty mnie swatać tu będziesz, to mi się Mężczyzna na Racjonalistę ze szczętem obrazi, a przecie i tak marudzi, że za dużo czasu na forum spędzam ;] A o chacie na końcu świata będę mogła niestety myśleć, kiedy się w tym kraju telepatologię wdroży... Bo póki co, musi być chałupa nie za daleko od jakiegoś porządnego ośrodka diagnostycznego  A ogrodzenie? Pfffff. Ogrodzenie żaden problem zrobić  Ja je nawet chętnie pomaluję  I obsadzę malwami i miętą  I innym jadalnym zielskiem
|
|
| | | | |  | | piromanus (66 punktów) | > >> No co ty Oczywiście, że tak nie sądzę Ale ja jestem wstrętna i cyniczna  > Po prostu z wymiany zdań między metsysem i piromanusem wywnioskowałam, że przeszkadza im kontrast między deklarowaną chęcią pomocy wszystkim, a rzeczywistością  Mi to wcale nie przeszkadza  każdy pomoże komu będzie chciał... pani Magda Kowalczyk napisała: A dlaczego niedopuszczalne - proszę o uzasadnienie. Wiara to wiara a czy wierzymy w duchy, tarota, boga to już naprawdę wszystko jedno.
tak, najlepiej wszystkich do jednego worka wrzucić bo co za różnica czy to satanista z nożem ulicą idzie czy papież oni przecież tacy sami są bo w coś tam wierzą. Drogi marcusie - nie jest. Mamy religię w PUBLICZNYCH szkołach, mamy tam krzyże, mamy msze święte na uroczystościach PUBLICZNYCH, mamy wplyw KK na prawo w Polsce, mamy finansowanie KK z pieniędzy PUBLICZNYCH, mamy komisję majątkową ktora grabi naszą PUBLICZNĄ WŁASNOŚĆ bez możliwości odwołania.
na religię nie trzeba obowiązkowo chodzić nie spotkałem się z protestami w związku z tymi krzyżami co wiszą w szkołach, więc zdaje się że nikomu one nie przeszkadzają. Trzeba pamiętać że demokracja jest. o tych mszach nie słyszałem (co nie oznacza że ich nie ma) a o pieniądzach nie ma co rozmawiać ja tam innym do portfela nie zaglądam Wiara zakłada fałszywie, że istnieje coś lub ktoś, czego nie trzeba udowadniać ani uzasadniać racjonalnie, ponieważ sama wiara uzasadnia byt tego czegoś lub kogoś. Czysty absurd. Sam fakt, że od małego wciska nam się wiarę w jakiś byt powoduje, że w niego wierzymy. a nie przyjmuje pani do siebie takiej myśli że to właśnie pani jest w błędzie? Dla wielu ograniczoność własnego umysłu jest wystarczającym dowodem na istnienie boga. Oni po prostu NIE MOGĄ SOBIE WYOBRAZIĆ, ŻE BOGA NIE MA. Kolejny absurd.można by napisać również... Dla wielu ograniczoność własnego umysłu jest wystarczającym dowodem na nieistnienie Boga. pozdrawiam
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Magda Kowalczyk (711 punktów) |
> pani Magda Kowalczyk napisała: >A dlaczego niedopuszczalne - proszę o uzasadnienie. Wiara to wiara a czy wierzymy w duchy, tarota, boga to już naprawdę wszystko jedno. >> tak, najlepiej wszystkich do jednego worka wrzucić bo co za różnica czy to satanista z nożem ulicą idzie czy papież oni przecież tacy sami są bo w coś tam wierzą.Moja wypowiedz dotyczyla falszywych podstaw wiary - nie rozrożniam jako ateistka wiary lepszej czy gorszej. Każda w skrajanościach może prowadzic do przemocy. Oczywiście intelektualna dyskusja między istnieniem Absolutu jako synonimu boga - stwórcy wszechświata a jego nieistnieniem wydaje się być naprawdę zajmująca i prowokująca do nowych odkryć. Ale w tym przypadku nie mówimy o wierze tylko o stanowisku wobec odkryc naukowych - jestem przekonana że gdyby Absolut okazał się prawdziwy to uznałabym go za fakt i odwrotnie osoby uznające fakt istnienie takiego nieskończonego Absolutu po udowodnieniu jego nieistnienia uznali by to za fakt. I nikt tu nie zamierza nikogo nawracac i przekonywac - możemy tylko przy kieliszku wódki powiedziec sobie - poczekamy, zobaczymy  . A z wiarą w boga czy też inne gusła ma zupełnie inny charakter - jest bezzasadna naukowo a ma ambicje absolutnie nartystyczne i wladcze. Ze względu na swój czysto emocjonalny i bezrozumny charakter musi siłą (fizyczną i psychiczną) udawadniac swój byt. > >Drogi marcusie - nie jest. Mamy religię w PUBLICZNYCH szkołach, mamy tam krzyże, mamy msze święte na uroczystościach PUBLICZNYCH, mamy wplyw KK na prawo w Polsce, mamy finansowanie KK z pieniędzy PUBLICZNYCH, mamy komisję majątkową ktora grabi naszą PUBLICZNĄ WŁASNOŚĆ bez możliwości odwołania. >> na religię nie trzeba obowiązkowo chodzić> nie spotkałem się z protestami w związku z tymi krzyżami co wiszą w szkołach, więc zdaje się że nikomu one nie przeszkadzają. Trzeba pamiętać że demokracja jest.> o tych mszach nie słyszałem (co nie oznacza że ich nie ma)> a o pieniądzach nie ma co rozmawiać ja tam innym do portfela nie zaglądamCóż ta wypowiedz jest dość idiotyczna - ale odpowiem na nią. Religia nie jest obowiązkowa ale presja (zwłaszcza na wsiach) jest faktem. Będąc w środku zajęc często dziecko jest wyobcowane i czasami nawet nie ma się gdzie podziać, rekolekcje odbywają się kosztem zajęc dydatktycznych, nauczyciel (nawet niewierzący) muszą zapewnic w tym czasie opiekę dzieciom (mimo że ustawa mówi inaczej). Krzyże przeszkadzają osobom niewierzącym, osobom innej wiary, i wielu katolikom. Ukazują również ogromne cierpienie człowieka, które ze względu na swój powrzechny charakter wpływa na stępienie wrażliwości. (chociaż widziałam trzylatke która płakała jak zobaczyła Jezusa na krzyżu), nie rozumiem dlaczego ma wisiec symbol religijny w szkole publicznej, brak protestów jawnych świadczy raczej o bezrodności niż o fakcie że nikomu to nie przeszkadza. Nie słyszałeś o mszach? Przecież jak jest jakaś uroczystość typu ozyskanie niepodleglości to zawsze jest jakaś msza. A ja zaglądam bo to są moje podatki (jest to pół miliarda) i odbywa się to kosztem prawdziwych nauczycieli, którzy mogliby dostać te pieniądze. >  > Wiara zakłada fałszywie, że istnieje coś lub ktoś, czego nie trzeba udowadniać ani uzasadniać racjonalnie, ponieważ sama wiara uzasadnia byt tego czegoś lub kogoś. Czysty absurd. Sam fakt, że od małego wciska nam się wiarę w jakiś byt powoduje, że w niego wierzymy. > a nie przyjmuje pani do siebie takiej myśli że to właśnie pani jest w błędzie?Nie uważam że mam receptę na rację ale możemy zalożyć że jednak ktoś ma tutaj rację. Jeżeli tak to za moim stanowiskiem stoi cała nauka świata (ewolucja, astronomi, biologia itd.) a za wiarą stoi wiara. > Dla wielu ograniczoność własnego umysłu jest wystarczającym dowodem na istnienie boga. Oni po prostu NIE MOGĄ SOBIE WYOBRAZIĆ, ŻE BOGA NIE MA. Kolejny absurd.> można by napisać również... Dla wielu ograniczoność własnego umysłu jest wystarczającym dowodem na nieistnienie Boga.No faktycznie ale argument - pogratulować. Jest on tak przewrotny i tak naprawdę pełen buty że ciężko na niego odpowiedzieć. Bo on pokazuje że dla ludzi wierzących brak używania rozumu jest atutem. Bo ja jestem ograniczona bo nie wierzą a on jest otwarty bo wierzy. Ale otwarty na co? Właśnie - otwarty na boga którego byt uzasadniony jest faktem samej wiary. Czyli skutek jest tutaj także przyczyną. Nie jestem filozofem więc może istnieją jakies byty w ten sposób funkcjonujące, ale dla mnie to jest klasyczne masło maślane. Ach i jeszcze jedno - jest takie przysłowie "Ciekawość to pierwszy stopień do piekła" - jest to przyslowie pełne religijnej prawdy - ciekawość zawsze niszczyła religię stąd tak zacikła walka wiary z nauką. > pozdrawiam 
Nie sztuką jest zgasić pożar, sztuką jest mu zapobiec.
|
|
| | | | | | |  | | piromanus (66 punktów) | > Moja wypowiedz dotyczyla falszywych podstaw wiary - nie rozrożniam jako ateistka wiary lepszej czy gorszej. Każda w skrajanościach może prowadzic do przemocyNie rozróżnia pani dobra od zła? Do przemocy najbardziej ze wszystkich rzeczy na ziemi prowadzi wódka i jakoś nie widzę aby ona również pani przeszkadzała. Tak więc to nie o przemoc pani chodzi tylko o zmieszanie z błotem wiary jak i wierzących. Nie jestem tu od bronienia wiary a tym bardziej KK jednak widzę że pani ma jakąś obsesję. jestem przekonana że gdyby Absolut okazał się prawdziwy to uznałabym go za fakt możemy tylko przy kieliszku wódki powiedziec sobie - poczekamy, zobaczymy . A
Ja tak naprawdę nie rozumiem jak można żądać dowodów żyjąc tu na ziemi, przy ogólnej wiedzy na temat wielkości wszechświata oraz możliwości poznawczych jedynie tak małej jego części na istnienie KOGOKOLWIEK z poza ziemi Cy to Boga czy kosmitów > >
>Cóż ta wypowiedz jest dość idiotyczna - ale odpowiem na nią. Religia nie jest obowiązkowa ale presja (zwłaszcza na wsiach) jest faktem. Będąc w środku zajęc często dziecko jest wyobcowane i czasami nawet nie ma się gdzie podziać, rekolekcje odbywają się kosztem zajęc dydatktycznych, nauczyciel (nawet niewierzący) muszą zapewnic w tym czasie opiekę dzieciom (mimo że ustawa mówi inaczej). Krzyże przeszkadzają osobom niewierzącym, osobom innej wiary, i wielu katolikom.nie rozumiem tylko w czym przeszkadzać może krzyż osobie niewierzącej. Taka osoba powinna obok krzyża przejść obojętnie. Osoba innej wiary powinna uszanować wiarę dominującą w naszym kraju, a już żeby katolicki krzyż katolikom przeszkadzał to chyba przesada... Żyjemy w Polsce w której nie od dziś jest jak jest, pojedzie pani gdzie indziej to będzie inna wiara może tam odnajdzie się pani bo widzę że tu jest pani ciężko gdyż nie umie się pani dostosować do społeczeństwa Ukazują również ogromne cierpienie człowieka, które ze względu na swój powrzechny charakter wpływa na stępienie wrażliwości.cóż ta odpowiedź nie jest dość idiotyczna a nawet bardzo Nie słyszałeś o mszach? Przecież jak jest jakaś uroczystość typu ozyskanie niepodleglości to zawsze jest jakaś msza.W ogóle to zawsze jest jakaś msza  ludzie się modlić lubią i co na to poradzić? ZAKAZAĆ WSZELKICH MODŁÓW bo pani kowalczyk będzie krzyczeć  > >a nie przyjmuje pani do siebie takiej myśli że to właśnie pani jest w błędzie?> Nie uważam że mam receptę na rację ale możemy zalożyć że jednak ktoś ma tutaj rację. Jeżeli tak to za moim stanowiskiem stoi cała nauka świata (ewolucja, astronomi, biologia itd.) a za wiarą stoi wiara.od zakładania to jest właśnie wiara. Za brakiem wiary stoi biologia, ewolucja i astronomia? w którym miejscu któraś z tych rzeczy wyklucza wiarę? Bo on pokazuje że dla ludzi wierzących brak używania rozumu jest atutem.może i wierzący rozumu nie używają, jak pani twierdzi ale przynajmniej ich posty przestrzegają regulaminu i nie zawierają błędów.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | metsys (1088 punktów) | > Mnie nikt nigdy niczego nie narzucał. Nigdy nie byłem do religii zmuszany. To Ty biedna jesteś.> Hm... No to spróbuj zamieszkać we wsi na Podhalu, ogłosić, że nie jesteś chrześcijaninem i nie wierzysz w żadnego boga, a następnie poproś sąsiadów, by pomogli Ci z dobroci serca przy np. stawianiu ogrodzenia wokół domu. Życzę powodzeniaWidzę, że nie do końca zostałem zrozumiany. Odniosłem się do tego, iż nikt na siłę nikogo do religii nie zmusza, ale stosując inne metody pośrednie i owszem. Doskonale odczytała to Liliac, której mogę jeszcze dodać, że mam luksus możliwości kontemplacji wśród zieleni własnego ogrodu wsłuchując się w odgłos opływającej mój dom rzeczki  . To tak na marginesie.
jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat... A za cztery lata na Euro nikt nas do domu nie wyśle...
|
|
| | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) |
> Widzę, że nie do końca zostałem zrozumiany.Zostałes bardzo dobrze zrozumiany. > Odniosłem się do tego, iż nikt na siłę nikogo do religii nie zmusza, ale stosując inne metody pośrednie i owszem. Doskonale odczytała to Liliac,Bo liliac wszystko doskonale robi której mogę jeszcze dodać, że mam luksus możliwości kontemplacji wśród zieleni własnego ogrodu wsłuchując się w odgłos opływającej mój dom rzeczki  . To tak na marginesie. Jakim marginesie? To poważna sprawa. Muszę się naradzić z liliąc. Poczekaj.
|
|
 | 2 na 2 | Magda Kowalczyk (711 punktów) | >>Dla wielu ograniczoność własnego umysłu jest wystarczającym dowodem na istnienie boga. Oni po prostu NIE MOGĄ SOBIE WYOBRAZIĆ, ŻE BOGA NIE MA. Kolejny absurd. >A jeżeli mogą, mimo to wierzą? W jaki sposób ograniczenie umysłu może być dowodem? Nie zakładasz więc, że wiara może pojawić się wraz z jego rozwojem umysłu i zasobami zdobytej wiedzy? Może być tego wynikiem? Dla mnie nie jest żadnym dowodem jest dowodem dla ludzi wierzących. Nie zakładam.
>>Gdyby religia była sprawą prywatną, to >>proszę mi wierzyć ,że nie tyle byłabym wobec niej tolerancyjna co byłoby ona dla mnie obojętna. >Wiara jest sprawą całkowicie prywatną. Jeżeli wiąże się z określoną religią, to owa religia dotyczy grupy wyznawców. Jeżeli religie mają szeroki zasięg, z natury swej istoty muszą mieć wpływ na otoczenie, jak każde inne zjawisko. Odpowiedż na sprawę prywatności religi w poprzedniej odpowiedzi.
>>gruncie rzeczy mam to w nosie w co wierzą ludzie dopóki nie próbują mi tej wiary narzucić. A próbują >Mnie nikt nigdy niczego nie narzucał. Nigdy nie byłem do religii zmuszany. To Ty biedna jesteś. Cóż za arogancja - nigdy nie zostalam zgwalcona a czy to znaczy że nie występują gwałty. Pogratulować >>- o tym w następnym wątku. >Może lepiej nie.A dlaczego nie? Nie podoba się moja wypowiedz to proszę mnie wpisac na "czarną listę" i z glowy.
>Pozdrawiam. >> >
Nie sztuką jest zgasić pożar, sztuką jest mu zapobiec.
|
|
|  | | Rigoletto (3891 punktów) | >>>Dla wielu ograniczoność własnego umysłu jest wystarczającym dowodem na istnienie boga.
Może z wiarą jest tak jak z poezją. Jedni "czują" poezję a inni (np. ja) nie. A co do umysłu ludzkiego, to owszem, nie da się ukryć, że jest ograniczony...
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|