 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 02-07-2009 21:19 | darlove (2804 punktów) | Nicosc i wszystkosc
3 na 3 | Chcialbym sie dowiedziec, jak Wy postrzegacie taki oto problemik. Niektorzy ludzie boja sie nicosci w takim, czy innym, sensie. Czlowiek, jak dobrze pomysli, to nierzadko wzdraga sie na mysl, ze go nie bedzie, ze nic nie bedzie, ujmujac sprawe na sposob kononowiczowski. A jesli juz nie boimy sie tego, ze nic nie bedzie, gdy juz nas nie bedzie, ze wzgledow oczywistych, to boimy sie owego przejscia (choc to bedzie trwac pewnie ulamek sekundy) z czegos do niczegos. Nikt nie ma doswiadczen z niebytem - niestety. Ale gdy popatrzec w druga strone: czy nie byloby gorzej trwac wiecznie? Wiem, ze na pierwszy rzut oka (czy mysla mozna rzucac?), wydaje sie, ze nie ma sie czego bac, ale... No wlasnie, czy nie ma sie czego bac? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | Jordax (52 punktów) | Myśle, że każdy człowiek chciałby zostawić coś po sobie zanim się w tą nicość usunie. Dlatego często ludzie którzy otarli sie o śmierć zaczynają realizować cele które wcześniej odkładali. I podobno w momencie śmierci przelatują nam wszystkie błędy które popełniliśmy w życiu oraz wyrzuty sumienia. Myśle że dopóki nie jesteś w pełni zrealizowany w życiu to śmierć jest straszna i okrutna. Często gdy wyobrażam sobie co będzie po śmierci,nie przeraża mnie to co będzie po śmierci ze mną, ale bardziej to co będzie sie działo w głowie moich bliskich. I jak byłem młodszy (8 -12 lat) to pamiętam jak nie raz płakałem bo wyobrażałem sobie co moi bliscy myślą zaraz po mojej śmierci. Myśle że w pewnym momencie dorastasz do tego ze nie przejmujesz się tym co nie uniknione i trzeba iść dalej.
|
|
3 na 3 | Climber (3006 punktów) | > Czlowiek, jak dobrze pomysli, to nierzadko wzdraga sie na mysl, ze go> nie bedzie, ze nic nie bedzie, ujmujac sprawe na sposob kononowiczowski.Nie ze wszystkimi tak jest. Ja np. w ogóle nie boję się śmierci i nawet niewiele się nią przejmuję. > A jesli juz nie boimy sie> tego, ze nic nie bedzie, gdy juz nas nie bedzie, ze wzgledow oczywistych, to boimy sie owego> przejscia (choc to bedzie trwac pewnie ulamek sekundy) z czegos do niczegos.Tego też się nie boję. Ot umierasz i już. > wlasnie, czy nie ma sie czego bac?Jestem przekonany, że nie. Nie było Cię przez miliardy lat i do takiego stanu powrócisz. Jedyne czego mi szkoda to tego, że nie będę świadkiem kolejnych wydarzeń jakie będą się rozgrywać na ziemi... nie będę oglądać postępu technologicznego, zmiany mentalności ludzkiej, zmian kulturowych i odejścia ludzkości od religii czy może jakiegoś wielkiego zrywu narodów. CZasem się zastanawiam jak będzie wyglądał świat za 200 lat... Co ciekawe moje zainteresowanie przyszłością ogranicza sie wyłącznie do ziemi i jest zaprzeczeniem religijnych gadek o zainteresowaniu "życiem wiecznym" 
17 lutego Dzień Pamięci Ofiar Kościoła katolickiego. zobacz tutaj
|
|
2 na 2 | xarion (917 punktów) | > Niektorzy ludzie boja sie nicosciMożliwe, że pewien wpływ ma tu lękliwość jako taka... > to boimy sie owego przejsciaHmm, może nie tyle momentu przejścia, co - niejednokrotnie wielomiesięcznego - "podejścia" do tegoż...przypadkowa nawet wizyta na oddziale paliatywnym dowolnego szpitala może dac do myślenia... > wydaje sie, ze nie ma sie czego bac, aleNaprawdę przerażająca może być dopiero perspektywa wieczności... > No wlasnie, czy nie ma sie czego bac?A czyż jest czego..? To - jak sen - zasypiamy...i się nie budzimy... 
"jeśli oddasz swoje prawa w ręce sędziów..." G.B.Shaw
|
|
2 na 2 | rudyment (3233 punktów) | >Chcialbym sie dowiedziec, jak Wy postrzegacie taki oto problemik. Niektorzy ludzie boja sie nicosci >w takim, czy innym, sensie. Czlowiek, jak dobrze pomysli, to nierzadko wzdraga sie na mysl, ze go >nie bedzie, ze nic nie bedzie, ujmujac sprawe na sposob kononowiczowski. A jesli juz nie boimy sie >tego, ze nic nie bedzie, gdy juz nas nie bedzie, ze wzgledow oczywistych, to boimy sie owego >przejscia (choc to bedzie trwac pewnie ulamek sekundy) z czegos do niczegos. Nikt nie ma doswiadczen >z niebytem - niestety. Ale gdy popatrzec w druga strone: czy nie byloby gorzej trwac wiecznie? Wiem, >ze na pierwszy rzut oka (czy mysla mozna rzucac?), wydaje sie, ze nie ma sie czego bac, ale... No >wlasnie, czy nie ma sie czego bac?
"Nie boję się niebytu, boję się chwili tranzytu" (Sztaudynger) "Ludzie nie chcą nieśmiertelności, nie chca tylko umierać" (Lem "Wizja lokalna")
"Człowiek siądzie, pomyśli i wymyśli" (N. Dyzma)
|
|
2 na 2 | Celtyk (3337 punktów) | > Chcialbym sie dowiedziec, jak Wy postrzegacie taki oto problemik. Niektorzy ludzie boja sie nicosci> w takim, czy innym, sensie. Czlowiek, jak dobrze pomysli, to nierzadko wzdraga sie na mysl, ze go> nie bedzie, ze nic nie bedzie, ujmujac sprawe na sposob kononowiczowski. Czasem się zastanawiałem co może być gorsze: świadomość, że żyję tylko lat tyle ile żyję i znikam, czy to, że po śmierci jest inne życie bez końca. I zawsze dochodziłem do tego samego wniosku (może jakiś ograniczony jestem, ale tacy też żyją ), że oba rozwiązania nie są zadawalające. > A jesli juz nie boimy sie tego, ze nic nie bedzie, gdy juz nas nie bedzie, ze wzgledow oczywistych, to boimy sie owego przejscia (choc to bedzie trwac pewnie ulamek sekundy) z czegos do niczegos. Obawa o to co będzie jak nas niebędzie jest lekko absurdalna. Bo co mnie w sumie obchodzi co tu będzie jak mnie nie będzie? Obserwując ludzi w pracy zawodowej myślę, że mogę dokonać pewnego porównania. Ludzie nie tyle boją się samej śmierci co zmiany przez nią niesionej. Zmiany na coś nieznanego, czego nie można wcześniej "potestować". Fizyczna śmierć stawia automatycznie wiele pytań na które nie znamy odpowiedzi. > Nikt nie ma doswiadczen z niebytem - niestety. Ale gdy popatrzec w druga strone: czy nie byloby gorzej trwac wiecznie?Proste pytanie, ale odpowiedź...  > Wiem, ze na pierwszy rzut oka (czy mysla mozna rzucac?), wydaje sie, ze nie ma sie czego bac, ale... No wlasnie, czy nie ma sie czego bac?A czy jest się czego bać? (jak pisze xarion)
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
3 na 3 | -jad- (18783 punktów) | >..... Wiem, >ze na pierwszy rzut oka (czy mysla mozna rzucac?), wydaje sie, ze nie ma sie czego bac, ale... No >wlasnie, czy nie ma sie czego bac?
Możnaby pomyśleć, że lęk przed śmiercią jest zupełnie irracjonalny i pewnie tak jest ale warto zaznaczyć, że ludzie odczuwają go dlatego, że nie mają za bardzo wyjścia. Nie umieją sobie jakoś te ograniczone typy wyobrazić jak to fajnie jest sobie umrzeć rozwiązując w ten sposób wszystkie swoje problemy. Lęk ten wynika z najsilniejszego (ponoć) instynktu, jakim obdarzyła lub obciążyła nas natura. Po prostu chcemy żyć i chyba tym razem racjonalizm okazuje się bezsilny.
"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|