 |
O dyskusji owocnej słów kilka-motto dla forum racjonalistów Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Sprawy portalu
| Napisano | Autor | Tytuł | | 07-07-2009 01:53 | Cabbage (1821 punktów) | O dyskusji owocnej słów kilka-motto dla forum racjonalistów
1 na 1 |
Swoboda dyskusji? -Ależ oczywiście, tak. To niezbędny warunek wszelkiego postępu w nauce i czynnik równie istotny dla wszelakiego rozwoju kulturalnego i społecznego. Nie trzeba chyba więcej o tym pisać. Lecz jeżeli dyskusja ma być istotnie owocna, to jej swoboda nie może być tylko czysto formalna, to znaczy taka, że nie stawia się dyskusji żadnych zewnętrznych formalnych zapór. Musi się ona jeszcze odznaczać innymi istotnymi rysami. Musi przede wszystkim wypływać z rzetelnej wewnętrznej p o t r z e b y wszystkich biorących w niej udział i być prowadzona przy zachowaniu we w n ę t r z n e j ich swobody. Ta wewnętrzna swoboda rodzi się z absolutnej rzetelności myślenia, ze szczerości wobec samego siebie i z nieustraszonego żadnymi okolicznościami dążenia do uzyskania wyjaśnienia spraw nie wyjaśnionych. a nieraz dogmatycznie na wiarę czy w oparciu o autorytet przyjmowanych. Rodzi się ona z potrzeby skontrolowania przyjmowanych twierdzeń czy żywionych przeświadczeń, w krytycznym, a zarazem nieuprzedzonym dociekaniu. Lecz swoboda wewnętrzna jest jedynie wtedy rzetelna, jeżeli jest wszechstronna (co zaraz wytłumaczę) i jeżeli pozwala przezwyciężyć wszelkie nasze, na ślepo żywione przez nas przywiązania do pewnych idei czy wartości. Ma być, powiedziałem, wszechstronna, to znaczy, że ma się odnosić nie tylko do cudzych, indywidualnie czy społecznie przyjmowanych twierdzeń, lecz także do twierdzeń w ł a s n y c h uznanych już za prawdziwe i uzasadnione, czy choćby tylko do żywionych przez nas przeświadczeń. Jeżeli jesteśmy istotnie swobodni wewnętrznie, gotowi jesteśmy zawsze i udaje się nam to mniej lub więcej sprawnie zawiesić nasze własne przeświadczenia, twierdzenia, a nawet umiłowania, by móc przystąpić do dyskusji z cała gotowością do uznania c u d z e g o poglądu, a nie tylko w tendencji do przeforsowania własnej opinii. Gdzie brak tej gotowości do odstąpienia od własnych twierdzeń i do przyjęcia stanowiska naszego oponenta -dyskusja jest od pierwszej chwili skrępowana i przeprowadzana raczej dla pozoru czy dla zaspokojenia własnej ambicji, a nie w tendencji dojścia w s p ó l n i e z przeciwnikiem teoretycznym do prawdy. Rozstrzygające znaczenie ma tu zwłaszcza gotowość do zawieszenia żywionej przez nas dotychczas oceny cudzego stanowiska czy postawy. Bez zawieszenia tej oceny nie jesteśmy skłonni wysłuchać rzetelnie cudzej argumentacji ani zrozumieć, dlaczego ktoś inny uznaje pewne twierdzenie, które my uważamy za fałszywe, a występuje przeciw temu, które my reprezentujemy. Trafne i wierne zrozumienie cudzej myśli, zanim się dojdzie do ewentualnego jej odrzucenia lub uznania, jest pierwszym warunkiem dyskusji rzetelnej i naprawdę wolnej. Wielka przy tym rolę odgrywa uniezależnienie się od naszych własnych przyzwyczajeń intelektualnych, a przede wszystkim, zwłaszcza gdy chodzi o dyskusje filozoficzne, wyzwolenie się z automatyzmu własnego języka, z własnej aparatury pojęciowej. Jest to bowiem niezbędny wstęp do tego, by podjąć próbę i wysiłek (nieraz znaczny) zrozumienia cudzego języka i aparatury pojęciowej. Wielość języków tzw. narodowych, a zwłaszcza wielość wyspecjalizowanych języków naukowych poszczególnych grup i szkół filozoficznych i siła nawyknienia do posługiwania się tylko językiem własnym, niechęć do myślenia w dowolnym języku, uniemożliwiająca odzyskanie swobody wewnętrznej człowieka, sprawia, iż wytworzyły się dziś prawdziwe mury między ludźmi i społecznościami różnych typów (naukowych, artystycznych, kulturalnych, religijnych), mury utrudniające, jeżeli zgoła nie uniemożliwiające, porozumienie się w wielu sprawach teoretycznych, a -co gorsza -praktycznych. To, co ma być środkiem do porozumienia się i do uzyskania zgody na te same twierdzenia, staje się zapora nieraz nie do przebycia. Co więcej, jest nie tylko zapora dla porozumienia się między ludźmi, lecz także dla dotarcia do rzeczywistości widzianej i ujmowanej językowo przez kogo innego. Toteż trzymanie się z uporem własnego języka, własnego sposobu rozumienia, własnego wartościowania -to właśnie ów brak swobody wewnętrznej, który iluzoryczna czyni wszelka próbę dyskusji między ludźmi. Wola zapoznania się niejako w oryginale z cudzym stanowiskiem jest w nauce, a zwłaszcza filozofii, pierwszym warunkiem wyzwolenia się od własnych przesądów i uprzedzeń, ale zarazem jest też pierwszym warunkiem prawa domagania się, by n a s z e stanowisko zostało w równie swobodny sposób zrozumiane i przemyślane, jak prawo do tego ma stanowisko cudze. Dopóki nie ma spełnienia tego warunku, tak długo też nie ma dyskusji swobodnej. Dopóki -innymi słowy -nie ma woli współpracy-na równych prawach i przy równym w y s i ł k u i równej r z e t e l n o s c i -przy zdobywaniu wiedzy czy przy wyzwalaniu się od błędów własnych, dopóty nie ma mowy o zrealizowaniu dyskusji naprawdę wolnej i dopóty wszelka dyskusja nie jest właściwie potrzebna, bo jest tylko pozorna. Gdy wszystkie strony gotowe są wspólnie rozważać same nie osobiste twierdzenia, gdy nie odgrywa w dyskusji żadnej roli, kto i kiedy je wykrył lub reprezentuje, gdy więc: jesteśmy wszyscy wolni, wobec twierdzeń dyskutowanych czy ideałów rozważanych, dopiero wtedy jest sens przystępować do dyskusji.
(cdn w następnym poście)
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | Cabbage (1821 punktów) | Potrzeba dyskusji i jej istotna funkcja rodzi się bowiem nie z pragnienia czy żądzy przeforsowania własnego stanowiska w jakiejkolwiek sprawie (choć prawda jest, że wiele dyskusji z tego to powodu bywa wytaczanych), lecz z ograniczoności i ułomności sił twórczych, a w szczególności poznawczych, poszczególnego człowieka. Rodzi się też często ze świadomości naszej j e d n o s t r o n n o s c i, jakżeż często nieuchronnej, bo wypływającej bądź to z typu naszych uzdolnień czy sprawności, bądź też z naszych umiłowań, zamieniających ja tak często w s t r o n n i c z o s ć, w brak swobody wewnętrznej. Przełamywaniu tych ułomności ludzkich ma właśnie służyć dyskusja, dyskusja będąca szukaniem u innych pomocy, skontrolowania tego, co udało się nam samym uzyskać, i uzupełnienia tym, czego własnym wysiłkiem nie mogliśmy zdobyć. I w tej to właśnie funkcji wzajemnego pomagania sobie, współpracy, dyskusja winna i może uzyskać owa swobodę, której wszyscy winniśmy się domagać jako prawa człowieka a zarazem czegoś, co dopiero może ja uczynić dyskusja sprawiedliwa.
Roman Ingarden W: Książeczka o człowieku .
?/!
|
|
 | 2 na 2 | Głąbiński (3538 punktów) | >.... I w tej to właśnie funkcji wzajemnego pomagania sobie, współpracy, dyskusja winna i może uzyskać owa swobodę, której wszyscy winniśmy się domagać jako prawa człowieka a zarazem czegoś, co dopiero może ja uczynić dyskusja sprawiedliwa. W cytacie, którego zakończenie przytoczyłem, autor, jak sądzę, za słabo, jedynie pośrednio, wyraził zastrzeżenie co do ograniczonej możliwości osądzenia poprawności swojego własnego rozumowania. Zwracam na to uwagę, gdyż na naszym forum błąd wynikający z pominięcia świadomości tego warunku spotykam bardzo często.
Stach M. G.
|
|
 | 2 na 2 | Smith (10069 punktów) | > Roman Ingarden W: Książeczka o człowieku . To długi cytat przepisany na klawiaturze z zacinającym się klawiszem alt ? Ciekawe jak rozumiesz np. słów kilkaset ? > ?/!
|
|
|  | 1 na 1 | Cabbage (1821 punktów) | >> Roman Ingarden W: Książeczka o człowieku . >To długi cytat przepisany na klawiaturze z zacinającym się klawiszem alt ? Przepraszam, ale w tej chwili nie mogę już tego poprawić. >Ciekawe jak rozumiesz np. słów kilkaset ? O to zapytaj samego Ingardena bo to on nadał powyższemu tekstowi tytuł O dyskusji owocnej słów kilka
Uwaga! Jestem TROLLEM!
|
|
| |  | | Smith (10069 punktów) | > >> Roman Ingarden W: Książeczka o człowieku .> >To długi cytat przepisany na klawiaturze z zacinającym się klawiszem alt ?> Przepraszam, ale w tej chwili nie mogę już tego poprawić.Ja się nie gniewam to zwykła ciekawość > O to zapytaj samego Ingardena bo to on nadał powyższemu tekstowi tytuł O dyskusji owocnej słów kilkaChyba bez seansu spirytualistycznego nie da rady. Roman Ingarden (ur. 5 lutego 1893 w Krakowie, zm. 14 czerwca 1970 w Krakowie) pl.wikipedia.org/wiki/Roman_IngardenW co Ty chcesz mnie wpakować? > Uwaga! Jestem TROLLEM!Czy Trollem, podobnie jak artystą, co najwyżej się bywa czy jednak trzeba zostać nim obwołanym?
|
|
| | |  | | Cabbage (1821 punktów) |
>W co Ty chcesz mnie wpakować? W irracjonalizm. >> Uwaga! Jestem TROLLEM! >Czy Trollem, podobnie jak artystą, co najwyżej się bywa czy jednak trzeba zostać nim obwołanym? Zależy co kto lubi. Jam jest trollem samozwańcem.
Uwaga! Jestem TROLLEM!
|
|
3 na 3 | Cabbage (1821 punktów) | Artur Schopenhauer twierdzi w swojej Erystyce, czyli sztuce prowadzenia sporów, "że w dyskusji zazwyczaj walczymy nie o prawdę, ile o słuszność naszego twierdzenia", a dzieje się tak gdyż "człowiek jest zły z natury. Gdyby było inaczej, gdybyśmy byli z gruntu uczciwi, wówczas w każdej dyskusji zabiegalibyśmy tylko o osiągnięcie prawdy, bez względu na jej zgodność z naszym wcześniejszym poglądem, czy też poglądem przeciwnika; nie miałyby one znaczenia lub byłyby całkowicie drugoplanowe. Ale tak właśnie jest, że to zawsze kwestia zasadnicza, a wrodzona próżność, osobliwie czuła względem własnej umysłowej sposobności nie pozwala, by nasze wyjściowe twierdzenie miało być fałszywe, zaś przeciwnika - słuszne. Zdawać by się mogło, iż dlatego każdy powinien unikać twierdzeń niesłusznych, najpierw myśląc, a potem mówiąc. Większość ludzi wszakże wrodzoną im próżność podkreśla gadatliwością i nieuczciwością. Ludzie, nim pomyślą - już plotą; a gdy widzą, że się pomylili i nie mają racji, pragną, by choć we wrażeniu mieć odrobinę słuszności. Osiąganie prawdy, które motywowało wysuwanie choćby i niesłusznego twierdzenia zostaje zastąpione przez próżność; to, co słuszne winno zdawać się fałszem i na odwrót." Tu na forum racjonalisty można znaleźć wiele dyskusji, które znakomicie ilustrują słowa pana Artura bo racjonaliści, jak sama nazwa wskazuje(?), chcą mieć racje po swojej stronie.
Przykład: Belvedere spostrzega, że myśli Zaweckiego różnią się od jej własnych myśli w kwestii adopcji dzieci przez pary homoseksualne i nie rewiduje własnych myśli, by znaleźć w nich błąd, lecz zaczyna doszukiwać się błędów w myśleniu Z i ten czyni to samo. Nie wydaje mi się, by B i Z mieli nadzieję na przekonanie adwersarza do zmiany poglądów i nic ich nie zmusi do przyznania przeciwnikowi racji w sporze.
Są jednak plusy takich dyskusji. Oboje szukają aprobaty u pozostałych czytelników i uczestników forum wytaczając mnóstwo argumentów przeciwko sobie, a my dzięki temu możemy się z nimi zapoznać i wysnuć własne wnioski i podzielić się nimi. A w przyszłości również osądzić tych czy owych oddając głos w wyborach itp.
Uwaga! Jestem TROLLEM!
|
|
 | 1 na 1 | sacrool (353 punktów) |
Zamieszczony przykład (hipotetyczny, czy też bazujący na historii prawdziwej?) jak i późniejszy wniosek nasuwa skojarzenie z rozmową z samym sobą, ba! nawet nie z sobą a z lustrem bądź ściną, w który to obiekt (wybór dowolny) miota się pociski własnych poglądów, czekając na rykoszet i znów oddając z nawiązką. Forumowe perpetuum mobile. Burzliwe. Lecz czy konstruktywne? Czy skłaniające do transgresji? ...zaczynam szczerze powątpiewać.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|