Racjonalista - Strona głównaDo treści
Wszystko o prawdzie

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
30-07-2009 12:13oportunista (1711 punktów)Wszystko o prawdzie
Ocena 1 na 1

Jestem świeżym czytelnikiem Racjonalisty, mam trochę czasu, więc czytam sobie to i owo, artykułów specjalnie nie dobieram tematycznie, bardziej skupiam się na sondowaniu, co tam w trawie piszczy. Przyznaje, lektura dość mnie wciągnęła, prezentowane poglądy są dość ciekawe, jednak jedna sprawa zastanowiła mnie szczególnie. Mnóstwo wśród autorów tekstów jest poszukiwaczy prawdy.
Czasem tak bywa, że przyczepia się do człowieka jakaś bzdurna piosenka w rodzaju " majteczki w kropeczki" i nijak nie można się od niej przez cały dzień uwolnić, tak tym razem dopadło mnie słowo prawda, gdzie można ją znaleźć, co z nią zrobić, do czego wykorzystać itp.
Wieczorem dla relaksu otwieram sobie piwko, włączam telewizornię, siadam w fotelu i co widzę? Dwaj smutni panowie prowadzą ożywioną dyskusję, tematu rozmowy nie zgadniesz, jeden drugiemu zarzuca kłamstwa, sobie zaś przydziela monopol na prawdę. Wyłączyłem w cholerę magiczną skrzynkę i gdyby nie żona posunąłbym się o krok dalej.
Zaświtała mi jednak myśl, rzucić temat na forum, jak to właściwie jest z tą prawdą, kiedy jest objawiona, najprawdziwsza, połowiczna, ostateczna, naciągana, długo można tak wymieniać prawda?
Można się nawet pokusić o stworzenie katalogu, takiego poradnika zrozumiałego dla przysłowiowej gospodyni domowej, co która prawda tak naprawdę oznacza.
Zainteresowanych proszę o proste definicje, uczone wywody ciężko trawię na trzeźwo, a alkoholikiem zostać nie zamierzam dlatego wolałbym kontekst humorystyczny.
Kończąc, poruszę jeszcze jeden wątek prawdy, ten używany w mowie potocznej, wielu z nas posiłkuje się słowami przerywnikami, takimi na k....... ch........ słowo prawda jest zdaje się jednym z nich, co o tym sądzicie?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Kuri23 (183 punktów)Odp: wszystko o prawdzie
Prawda? Jedni mówią że sa trzy prawdy: cała prawda, pół prawda i gówno prawda? Wyznawcy różnych religii uwazaja np: że kamienie mają duszę i mówią że to prawda? Prawda jest pojęciem abstrakcyjnym chyba? Można je wsadzić do grupy takich słów jak kolor, miłość, czy bóg czy tp. Nie ma chyba jednej i konkretnej definicji prawdy, która by wyczerpywała to pojęcie.
06-08-2009 13:14 
 Ocena 1 na 1
Vytautas (4394 punktów)
>Nie ma chyba jednej i konkretnej definicji prawdy, która by wyczerpywała to pojęcie.

   Niejaki Nietzsche podał taką definicję prawdy: "Prawda to to, co mówi ten, kto mi się podoba". Chciałem się kiedyś dowiedzieć od znających się na twórczości tego myśliciela, czy to były żarty, czy rzeczywiście takie rozumienie słowa 'prawda' wynika z jego koncepcji nadczłowieka, ale oczytani mieli zdania sprzeczne.
   Jednego jestem pewien -- takie jest właśnie kryterium prawdy dla ludzi, którzy nie ośmielają się mieć swego zdania. Takich ludzi jest wielu i aby ich przekonać, nie potrzeba im niczego udowadniać, wystarczy się do nich zalecać, by się im spodobać, a da się im wmówić wszystko.
finerbijk (17282 punktów)
"Prawda jest w tobie, wiara przychodzi z zewnątrz. Nic, co przychodzi z zewnątrz, nie pomoże ci. Nie możesz tego czegoś przyjąć w siebie. Prawda już żyje w tobie, nie potrzebujesz żadnej wiary. To wiara ut rzymuje ludzi w niewiedzy. Nie przyczynia się do ewolucji, ale do inwolucji. Inwolucja oznacza cofanie się wstecz, a nie pójście do przodu.

Wierzy się zawsze w coś innego - w Jezusa, w Boga, w niebo, w piekło. To zawsze jest na zewnątrz ciebie, a prawda jest w tobie. Mając wiarę, poruszasz się na zewnątrz, coraz dalej od prawdy."
Osho
30-07-2009 18:58 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>"Prawda jest w tobie, wiara przychodzi z zewnątrz...

Wyobraź sobie, że w podobnym stylu myśli okrąg: prawda jest centrum, a obwód wiarą.
A nieco poważniej: podział świata na ego i resztę jest wątpliwy. To kartezjańskie popłuczyny.
30-07-2009 19:07 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>A nieco poważniej: podział świata na ego i resztę jest wątpliwy. To kartezjańskie popłuczyny.
Nie chodzi o podział (dualizm) kartezjański, my cały świat mamy w sobie i nie możemy się z tego uwolnić nigdy stosując rozumowo dostępne metody. Każda prawda będzie dla nas w pewnym sensie wiarą. Stary to problem i wiele razy rozważany, po prostu siebie nie przeskoczysz i to trzeba mieć zawsze na uwadze. To my sami kwalifikujemy, co jest prawdą, a co jest wiarą.
30-07-2009 19:39 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>cały świat mamy w sobie...

Nie bardzo rozumiem sensu, w jakim używasz przyimka w. Sprawa jest prosta, kiedy mówimy, że np. Herbata jest w szklance. Sprawa komplikuje się, kiedy stwierdzamy w afekcie, że mamy coś w d****. To już jest inny sens słówka w. Co to znaczy, że mamy cały świat w sobie? Czy chodzi o jakoweś odzwierciedlenie świata, o imago mundi?
30-07-2009 19:48 
 Ocena 2 na 2
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>cały świat mamy w sobie...

Odbieram to prosto. Wszystko obrazuje się w nas. Wszystko, to też ten świat. Jesteśmy, świat istnieje, nie ma nas świata nie ma.
MichaQ (1056 punktów)
>>>cały świat mamy w sobie...
>Odbieram to prosto. Wszystko obrazuje się w nas. Wszystko, to też ten świat. Jesteśmy, świat istnieje, nie ma nas świata nie ma.

To znaczy, że gdyby nie było ludzi, to nie byłoby świata? Bo taka zasadniczo jest konsekwencja tego, co napisałeś. Niestety skrajny empiryzm, który jest podstawą takiego sposobu myślenia, jest całkowicie błędnny. Oczywiście to zmysły dostarczają nam podstawowych informacji na temat świata. Jednak teza, że wiedza powstaje tylko i wyłącznie na skutek poznania zmysłowego jest nie do przyjęcia, ponieważ musielibyśmy wtedy twierdzić, że Słońce kręci się wokół Ziemi.
Dane empiryczne są ważne, ale są tez tylko materiałem do obróbki, której ma dokonać ludzki rozum.
30-07-2009 22:18 
 Ocena 3 na 3
-jad- (18783 punktów)

>To znaczy, że gdyby nie było ludzi, to nie byłoby świata? Bo taka zasadniczo jest konsekwencja tego, co napisałeś.

Widzę rzecz trochę inaczej. Każde stworzenie boskie widzi świat nieco inaczej i na swój sposób odbiera. Żadne nie może więc wiedzieć, jaki świat jest naprawdę, bezwzględnie. Dlatego każdy nosi swój świat w sobie i w rzeczy samej, nie będzie Twojego świata bez Ciebie ani mojego beze mnie.

"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>>>cały świat mamy w sobie...
>>Odbieram to prosto. Wszystko obrazuje się w nas. Wszystko, to też ten świat. Jesteśmy, świat istnieje, nie ma nas świata nie ma.
>To znaczy, że gdyby nie było ludzi, to nie byłoby świata?

Gdyby nie było Ciebie , nie zadałbyś tego pytanie. Świata oczywiście dla Ciebie by nie było.

Bo taka zasadniczo jest konsekwencja tego, co napisałeś. Niestety skrajny empiryzm, który jest podstawą takiego sposobu myślenia, jest całkowicie błędnny. Oczywiście to zmysły dostarczają nam podstawowych informacji na temat świata. Jednak teza, że wiedza powstaje tylko i wyłącznie na skutek poznania zmysłowego jest nie do przyjęcia, ponieważ musielibyśmy wtedy twierdzić, że Słońce kręci się wokół Ziemi.
>Dane empiryczne są ważne, ale są tez tylko materiałem do obróbki, której ma dokonać ludzki rozum.

A gdzieś to w moim poście wyczytał? Dyskutuj z tym zdaniem. Na razie nic więcej nie napisałem
31-07-2009 09:00 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Oczywiście to zmysły dostarczają nam podstawowych informacji na temat świata. Jednak teza, że wiedza powstaje tylko i wyłącznie na skutek poznania zmysłowego jest nie do przyjęcia...

Problem pojawia się wtedy, kiedy spekulatywny rozum postuluje nieempiryczne byty. Wiedza dotyczy tylko tego, co empiryczne, będąc przy tym również czymś empirycznym: nie tworzy platońskiej pleromy, w której istniałaby w postaci niezależnej od świata idei.
MichaQ (1056 punktów)
Jest pewna różnica między zdaniami: "Świata dla mnie by nie było" a "Świata by nie było". To jest różnica między intensjonalnością a ekstencjonalnością.
Co do tego empiryzmu, to myślałem, że głosisz coś w stylu Berkeley'owskiego esse est percipi.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>Jest pewna różnica między zdaniami: "Świata dla mnie by nie było" a "Świata by nie było". To jest różnica między intensjonalnością a ekstencjonalnością.
>Co do tego empiryzmu, to myślałem, że głosisz coś w stylu Berkeley'owskiego esse est percipi.

Bo to jest w stylu Berkeleya.
Głąbiński (3538 punktów)
>To znaczy, że gdyby nie było ludzi, to nie byłoby świata?
Nie byłoby tych światów, które są rzeczywistością odczuwaną - każdy "świat" "widziany" przez konkretnego jednego człowieka. Świat istnieje w dwojakim sensie: jako rzeczywistość niezależna od obserwatora i jako wyobrażenie o nim w umyśle pojedyńczej istoty zdolnej do myślenia. Nie mam wątpliwości, że materia istnieje niezależnie ode mnie, jednak jest faktem, że jej wszystkie cechy (twardość, kształt, umiejscowienie, przestrzenność itd,) są wytworem naszego mózgu i nie ma sposobu na określenie relacji między realnością, a tym naszym jej wyobrażeniem. Doprowadziło to niektórych do stwierdzenia, że istnienie świata poza umysłem, jest złudzeniem (skrajny idealizm). Wydaje się, że przywiązywanie zbytniej wagi do rozważań nad pojęciami podstawowymi jest szkodliwe dla umysłu. Świetne ćwiczenie umiejętności myślenia - i nic więcej.

Stach M. G.
31-07-2009 08:42 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>Jesteśmy, świat istnieje, nie ma nas świata nie ma.

Pewien król mawiał, że Państwo to ja.
Wielu filozofów prześcignęło go w swej spekulacji twierdząc, że Świat to ja.
Potomkowi króla ścięto głowę, co państwu wyszło raczej na dobre. Ze wspomnianą filozofią los obszedł się łagodniej: trafiła do lamusa.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Jesteśmy, świat istnieje, nie ma nas świata nie ma.
>Pewien król mawiał, że Państwo to ja.
>Wielu filozofów prześcignęło go w swej spekulacji twierdząc, że Świat to ja.
>Potomkowi króla ścięto głowę, co państwu wyszło raczej na dobre. Ze wspomnianą filozofią los obszedł się łagodniej: trafiła do lamusa.

Panie Szanowny z beczki, tym bardziej zadziwia, że już tak oklepane, a jeszcze niezrozumiałe.
>
31-07-2009 09:07 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>zadziwia, że już tak oklepane, a jeszcze niezrozumiałe.

Oklepanie bywa często formą niezrozumienia. Łatwiej się bowiem poklepywać, niż myśleć.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>zadziwia, że już tak oklepane, a jeszcze niezrozumiałe.
>Oklepanie bywa często formą niezrozumienia. Łatwiej się bowiem poklepywać, niż myśleć.

Często myślę o poklepywaniu, ale nie końskiego zadka.
30-07-2009 19:57 
 Ocena 3 na 3
finerbijk (17282 punktów)
Po prostu wg naszych zmysłów herbata jest w szklance. Wszystko się odbywa w naszym umyśle, możemy ją zobaczyć, wsadzić palec do szklanki, termometr, ale to tylko nasze zmysły nam mówią. Nie mamy innego sposobu stwierdzenia stanu faktycznego. Możemy kogoś zapytać, czy faktycznie on też widzi tę herbatę, ale to będzie też tylko sygnał od naszego zmysłu słuchu. Co tu do rozumienia?
Jak mówimy, że świat mamy w d... to jest odzwierciedlenie stanu naszego umysłu niby. Ale w sumie to przejście jest bardzo płynne w niektórych wypadkach.
jkl; (5859 punktów)
>Sprawa jest prosta, kiedy mówimy, że np. Herbata jest w szklance. Sprawa komplikuje się, kiedy stwierdzamy w afekcie, że mamy coś w d****. To już jest inny sens słówka w. Co to znaczy, że mamy cały świat w sobie? Czy chodzi o jakoweś odzwierciedlenie świata, o imago mundi?
>
To i tak nic w porównaniu z sytuacją gdy mamy herbatę w sobie, świat w d*** i coś w szklance.
31-07-2009 12:04 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>my cały świat mamy w sobie i nie możemy się z tego uwolnić nigdy stosując rozumowo dostępne metody.

A jakie inne, nierozumowe metody mamy na składzie? Nawet jeśli zaczniesz praktykować buddyzm, jogę, różaniec czy inne odpalacze, to u podstaw tej decyzji leży jakiś rodzaj rozumowania, jakaś elementarne Jeśli..., to....Prawdziwość tego rodzaju rozumowania to już jednak inna sprawa.
finerbijk (17282 punktów)
>A jakie inne, nierozumowe metody mamy na składzie? Nawet jeśli zaczniesz praktykować buddyzm, jogę, różaniec czy inne odpalacze, to u podstaw tej decyzji leży jakiś rodzaj rozumowania,
Mamy coś takiego, jak intuicja, podświadomość, dusza, jakkolwiek to nazwą
ludzie zależnie od światopoglądu. Nie twierdzę, że kontakt z tą warstwą pozwala dotrzeć do prawdy absolutnej, bo takiej nie ma, ale do prawdy, która pozwoli nam pokierować sobą w pożądanym kierunku, aby odnaleźć azymuty, których zwykłe logiczne rozumowanie nie jest w stanie osiągnąć. W tym sensie prawda jest w nas.
03-08-2009 10:24 
 Ocena 5 na 5
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>W tym sensie prawda jest w nas.

Coraz powszechniejszym jest, że instynkt jest mądrzejszy od głupka i nie pozwala mu wsadzać ręki w ognisko, a głupek nie może zrozumieć, dlaczego. Wtedy dochodzi do przekonania, że posiada wewnętrzną prawdę, która go prowadzi słuszną drogą. Dodam, że nie tylko prawdę, ale do tego jeszcze prawdę dobrą, a kto wie, czy nawet nie, boską.

Aneta Dziwińska
03-08-2009 11:10 
 0 na 2
finerbijk (17282 punktów)
Gadanie ze ślepymi o kolorach to zajęcie nie dla mnie.
03-08-2009 14:02 
 Ocena 2 na 2
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Gadanie ze ślepymi o kolorach to zajęcie nie dla mnie.

Ot, malarz się znalazł, k... go mać. (niech będzie kurza, to z miłości do placownika)

Aneta Dziwińska
TyDraniu (6569 punktów)
finerbijk (17282 punktów)
Jaki jest koń każdy widzi

Koledze chyba chodziło o coś innego.
oportunista (1711 punktów)
no no trzeba będzie się napić. Jestem podbudowany
Scorp (5381 punktów)
> Zainteresowanych proszę o proste definicje, uczone wywody ciężko trawię na trzeźwo, a alkoholikiem
>zostać nie zamierzam dlatego wolałbym kontekst humorystyczny.

Prawda jest takim dziwnym pojęciem, które nie daje się przywłaszczyć ani ograniczyć. Każdy przymiotnik albo zaimek dodany do słowa 'prawda', zamiast go uściślać, zmienia jego wartość na przeciwną. Podobnie jest ze sprawiedliwością. Cokolwiek się doda do słowa prawda, choćby 'ostateczna', powoduje, że ta 'ostateczna prawda' już tak całkiem po prostu prawdą nie jest.
Czyli nie da się znaleźć uniwersalnej definicji słowa prawda. Tak to już z nią jest.
-
03-08-2009 10:41 
 Ocena 6 na 6
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Czyli nie da się znaleźć uniwersalnej definicji słowa prawda. Tak to już z nią jest.

Identycznie jak z owocem. Ile to ja się naszukałam po świecie owocu, to tu, to tam i nic, nigdzie go nie ma. owszem udało mi się znaleźć gruszkę, nawet banana, a owocu, nie. Słyszałam, że na jakichś dalekich wyspach, tamtejsi rybacy potrafią tkać bardzo gęste sieci i podobno w taką sieć można złapać owoc. Owoc, jak każdy absolut jest bardzo rzadki, przełazi przez wszystko i dlatego tak trudno go złapać, do tego jest przeźroczysty i trudno go w ogóle zauważyć naszym zmysłem wzroku, najlepiej zaopatrzyć się w noktowizor, bo pała gorącym uczuciem, byty absolutne tak mają, pałają. Dzięki temu pałaniu możemy je wyśledzić i próbować złapać. Złapać owoc jest trudno, ale próbować trzeba.

Aneta Dziwińska
Scorp (5381 punktów)
>>Czyli nie da się znaleźć uniwersalnej definicji słowa prawda. Tak to już z nią jest.
>Identycznie jak z owocem.

Wątpię.

>Ile to ja się naszukałam po świecie owocu, to tu, to tam i nic, nigdzie go nie ma. owszem udało mi się znaleźć gruszkę, nawet banana, a owocu, nie.

Dziwne. Kiedy jesz gruszkę, tym samym jesz owoc. 'Owoc' jest nazwą kategorii systematycznej, 'prawda' nie jest. Różne rodzaje prawdy, łącznie z gó...ralską prawdą nie składają się na ogólną kategorię 'prawda'. Wszystkie takie specyficzne 'prawdy', łącznie z tą góralską, to prawda ograniczona, cząstkowa albo zaprzeczona.

>Owoc, jak każdy absolut jest bardzo rzadki, przełazi przez wszystko i dlatego tak trudno go złapać, do tego jest przeźroczysty i trudno go w ogóle zauważyć naszym zmysłem wzroku, najlepiej zaopatrzyć się w noktowizor, bo pała gorącym uczuciem, byty absolutne tak mają, pałają.

Punkcik za poetycką wyobraźnię.
-
04-08-2009 00:01 
 Ocena 2 na 2
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>'Owoc' jest nazwą kategorii systematycznej,

O, coś podobnego, to musisz mi wytłumaczyć, jaki kodeks nomenklatoryczny określi taksonem owoców zdrady, albo owoców miłości, czy nawet, co dotyczy twojego tekstu, owoców ignorancji, czy wręcz głupoty?

>Wszystkie takie specyficzne 'prawdy', łącznie z tą góralską, to prawda ograniczona, cząstkowa albo zaprzeczona.

A czyż śliwka nie jest cząstkową prawdą owocu, a czy owoc piekła - ojciec dyrektor, to nie prawda ograniczona, ale tylko owocu, bo w każdym innym taksonie to święta prawda. No, a bany placownika, czyż to nie są owoce prawdy zaprzeczonej? No jak nie, kiedy tak.

>Punkcik za poetycką wyobraźnię.

A co ty możesz wiedzieć o poetyce, kiedy ty nawet nic nie wiesz o taksonemach.

Aneta Dziwińska
Scorp (5381 punktów)
>Aneta Dziwińska
>
ZNP?
-
04-08-2009 08:48 
 Ocena 1 na 1
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
ZNP?

Cóżesz ja ci uczyniłam, że mi tak ubliżasz?

Aneta Dziwińska
04-08-2009 00:43 
 Ocena 1 na 1
spray (5875 punktów)
>>Identycznie jak z owocem.
>Wątpię.
Nie... Bladzisz.

>Dziwne. Kiedy jesz gruszkę, tym samym jesz owoc. 'Owoc' jest nazwą kategorii systematycznej, 'prawda' nie jest. Różne rodzaje prawdy, łącznie z gó...ralską prawdą nie składają się na ogólną kategorię 'prawda'. Wszystkie takie specyficzne 'prawdy', łącznie z tą góralską, to prawda ograniczona, cząstkowa albo zaprzeczona.
Jaka prawda jest gruszka w owocu? Czastkowa, czy ograniczona ?
Zatem gruszka jest tylko troche owocem, ale nie za bardzo ? Czy jest gruszka, ale nie calkiem ?
>>Owoc, jak każdy absolut jest bardzo rzadki, przełazi przez wszystko i dlatego tak trudno go złapać, do tego jest przeźroczysty i trudno go w ogóle zauważyć naszym zmysłem wzroku, najlepiej zaopatrzyć się w noktowizor, bo pała gorącym uczuciem, byty absolutne tak mają, pałają.
>Punkcik za poetycką wyobraźnię.
Gdybym z zasady nie dawala minusow, to bym Ci wlasnie minusa wlepila, ancymonie !
Damie ! Punkcika !
A czystyj spirit kto bedzie ... ?! Chyba nie Puszkin, co ?!!!
Uuuuch !
Cala Europa zamarla wraz ze mna !
Scorp (5381 punktów)
>Nie... Bladzisz.

Nie bladzę. Najwyżej błądzę.

>Gdybym z zasady

Gdybyś stosowała zasady, pisałabyś polskie znaki. Poproszę o swój minusik.

>Cala Europa zamarla wraz ze mna !

No tak...
-
04-08-2009 09:09 
 Ocena 3 na 3
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Najwyżej błądzę.

O i to jest właśnie blaga, czyli prawda, ale tylko prawda zaprzeczona, przez nie. Nieprawda. Nigdzie ty nie błądzisz, bo błądząc musiałbyś wiedzieć gdzie idziesz, a ty przecież nie wiesz, to tylko twoja imaginacja, czyli znowu prawda, ale tym razem góralska.
Ty nawet nie blagujesz, ty tylko bladzisz i to jest właśnie święta prawda, bladzieju.

Aneta Dziwińska
Scorp (5381 punktów)
>Aneta Dziwińska
>
Ciebie też poproszę o minusik.
-
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Ciebie też poproszę o minusik.

A odp... ty się ode mnie ze swoimi zachciankami, co to, ja mamusia twoja jestem.

Aneta Dziwińska
04-08-2009 11:50 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Ciebie też poproszę o minusik.
>A odp... ty się ode mnie ze swoimi zachciankami, co to, ja mamusia twoja jestem.

Nie bądź damą z kisielu. Grzecznie prosi.
05-08-2009 08:33 
 Ocena 3 na 3
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Nie bądź damą z kisielu.

Placowniku, zróbże coś z tym Witwosem, nie mówię żeby od razu miesięczny ban, wytłumacz mu, że do mnie nie wolno tak się zwracać, bo to zagraża poziomowi forum, przecież wiesz, że jak zacznę odpowiadać na tę Witwosową katatonię, to będą to jeszcze większe banialuki od jego. Nic innego nie dam rady, tam nie ma się do czego odnieść, pozostaje tylko banialuk.

Aneta Dziwińska
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Nie bądź damą z kisielu.
>Placowniku, zróbże coś z tym Witwosem, nie mówię żeby od razu miesięczny ban, wytłumacz mu, że do mnie nie wolno tak się zwracać, bo to zagraża poziomowi forum, przecież wiesz, że jak zacznę odpowiadać na tę Witwosową katatonię, to będą to jeszcze większe banialuki od jego. Nic innego nie dam rady, tam nie ma się do czego odnieść, pozostaje tylko banialuk.

W moim świecie się nie kabluje. Może jaszcze płacownik ma ci łezki obetrzeć? Bierz te Damę, pod tę pachę i do pierdla marsz? Płacownik to marny klawisz. Jak byłem Dyrektorem Więzienia, to herbatkę i ciasteczka podawałem. Resocjalizacja była. Nawet słynny apologeta się jej poddał. Ta...Pani Szanowna...Kiedyś to było...
05-08-2009 09:55 
 Ocena 3 na 3
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>W moim świecie się nie kabluje.

No popatrz, a w tym, który mnie otacza, wszyscy.

Git, czy styropian? Tylko im się tak wydaje.

[W bohaterskim mieście Warszawa, z czego wszyscy są dumni, było czterysta tysięcy donosicieli do gestapo. (z archiwum gestapo)]

O tym, kto jest, a kto nie jest kablem, decyduje IPN.

Aneta Dziwińska
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>W moim świecie się nie kabluje.
>No popatrz, a w tym, który mnie otacza, wszyscy.

>O tym, kto jest, a kto nie jest kablem, decyduje IPN.

I ja. Za pierwsze podkablowanie, strzyżenie głowy na glacę, po drugim, ponowne strzyżenie, po trzecim łabędzi lot z dziesiątego pietra. Pamiętaj, jesteś po pierwszym strzyżeniu.
Scorp (5381 punktów)

>A odp... ty się ode mnie
>Aneta Dziwińska

No tak...
-
05-08-2009 09:14 
 Ocena 6 na 6
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>No tak...

Ho ho, cóż za wybitna inteligencja i ta skondensowana synteza myśli cechująca nietuzinkowy umysł. Do jakże głębokiej zadumy skłania ten jakże delikatny, a jednocześni krzyczący wymownie wielokropek, arcydzieło formy, acz niepozbawionej treści zdecydowanych i jakże wyraźnie pokazujących właściwe miejsce złu. Złu nie tylko ogólnemu i nie pobieżnie, ale określonemu i dogłębnie. Wydawać by się mogło, że w tak krótkiej formie już niemożliwością żadnego ludzkiego geniuszu jest coś jeszcze pomieścić, ale Skorp dokonał tego cudu, umieścił. Zdołał jeszcze przekazać nam w tej krótkiej, a jakże przepięknej formie, swoje zatroskanie, umieszczając na początku - "No". Jakże ekspresyjny przekaz smutku nad upadkiem człowieka i nie tylko konkretnego, ale człowieka w ogóle, możemy się nie tylko domyślać, ale być tego smutku głębokiego pewni. Głębokiego, bo dotyczącego troski o nas wszystkich, o całą ludzkość. Nie boję się powiedzieć, że mamy tu do czynienia z esencją nie tylko jednego, ale wielu nurtów filozoficznych. Nie czuję się na siłach podjąć próby napisania eseju nadającego właściwą rangę przekazowi Skorpa. Myślę, że wiele mógłby wnieść do historiozofii, Diogenes, nadając właściwe miejsce i rangę w systematyce myśli ludzkiej temu tytanicznemu osiągnięciu naszego wielkiego Skorpa.

Aneta Dziwińska

PS. Nie chciałabym tu pominąć naszego drugiego twórcy krótkiej formy, jednak z żalem musze zauważyć, że w krótkich formach Adamiaka, nie znajduję tyle głębi. Adamiak do przekazania nam swoich przemyśleń potrzebuje więcej materii, a więc i forma inna, acz też wybitna. W formie krótkiej, Adamiak podobny jest do Witwosa, obaj wybitni, acz z żalem musze przyznać, troszeczkę nieporadni. Są jak diamenty bez szlifu, a Skorp to oszlifowany brylant.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>No tak...
Są jak diamenty bez szlifu, a Skorp to oszlifowany brylant.

Fiu, fiu!

Jestem pod wrażeniem.

Dotyczy całości wypowiedzi, to dla jasności, żebyś się nie czepiała krótkiej formy wypowiedzi.
05-08-2009 10:11 
 Ocena 2 na 2
Kowalska (14008 punktów)
>Dotyczy całości wypowiedzi, to dla jasności, żebyś się nie czepiała krótkiej formy wypowiedzi.

   Nikt się krótkości wypowiedzi czepiać nie ma prawa. Ba! Taka forma nawet do awansu prowadzi.
Belvedere, Spray i ja znamy takiego jednego, co oprócz cytowania i wklejania emotek nie robił nic innego, a moderatorem na "pewnym ważnym forum" został.

   I to jest święta prawda. Naprawdę.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Dotyczy całości wypowiedzi, to dla jasności, żebyś się nie czepiała krótkiej formy wypowiedzi.
>    Nikt się krótkości wypowiedzi czepiać nie ma prawa. Ba! Taka forma nawet do awansu prowadzi.
>Belvedere, Spray i ja znamy takiego jednego, co oprócz cytowania i wklejania emotek nie robił nic innego, a moderatorem na "pewnym ważnym forum" został.
>    I to jest święta prawda. Naprawdę.

Też jesteś po pierwszym strzyżeniu.
>
05-08-2009 11:35 
 Ocena 5 na 5
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Też jesteś po pierwszym strzyżeniu.

Już ci nie starcza jedno doświadczenie do przebadania grawitacji, potrzebujesz dwóch? Tyś jeszcze bardziej ciekawy świata od poszukującego absolutnej prawdy, wcale.
Aneta Dziwińska
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Też jesteś po pierwszym strzyżeniu.
>Już ci nie starcza jedno doświadczenie do przebadania grawitacji, potrzebujesz dwóch? Tyś jeszcze bardziej ciekawy świata od poszukującego absolutnej prawdy, wcale.

Jaka tam grawitacja? To przy okazji.
Słyszałem, że istnieją kobiety o anielskiej duszy i gołębim sercu. Myślę, że takie stworzenie, powinno umieć lewitować, (bez względu na masę ciała).

Należy podjąć próbę potwierdzenia tej teorii. Zastanawiam się teraz, czy obiekty eksperymentalne należny wypuszczać przez okno, czy też z dachu. Bo jak dobrze wiesz, niektóre są baaardzo obszerne. Może trzeba będzie powiększyć otwór okienny?
Jeżeli nie wzleci, to spadnie. Grawitacja zostanie potwierdzona. Ktoś tam na dole posprząta. Potwierdzi się przyziemność kobiet. Wieść niesie, że kobiety, których poszukuję, stanowią wyjątkową rzadkość. Czeka mnie więc mnóstwo pracy.
05-08-2009 13:15 
 Ocena 2 na 2
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Bo jak dobrze wiesz, niektóre są baaardzo obszerne.

Bo jak bardzo dobrze wiesz Witwosie, niektóre są bardzo malutkie, w polotach do 9 centymetrów.

Aneta Dziwińska

PS. Placowniku, kończ waść, wstydu oszczędź.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>PS. Placowniku, kończ waść, wstydu oszczędź.

Jesteś po drugim strzyżeniu.
J.Szulc (5723 punktów)

Wyrzucaj z dachu, witwosie. Jeśli już któraś się wzniesie, to będzie właśnie TA. Czego życzę Ci z całego serca....
Niezmiennie pozdrawiam.
05-08-2009 13:43 
 Ocena 2 na 2
Kowalska (14008 punktów)
>Też jesteś po pierwszym strzyżeniu.

   Doniosłeś na mnie? Tak jak na Belvedere? 24a?

Mam nadzieję, że to nie jest cała prawda. O Tobie.
05-08-2009 12:10 
 Ocena 4 na 4
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>I to jest święta prawda. Naprawdę.

Odnoszę nieodparte wrażenie, iż to "Naprawdę", zawiera w sobie odrobinę pierwiastka prawdy zaprzeczającej, ale tylko odrobinę, co nadaje temu zdaniu pewnej, acz niewątpliwej tajemniczości. W ten sposób trafia prosto do serca czytelnika.

Aneta Dziwińska
05-08-2009 14:36 
 Ocena 1 na 1
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Fiu, fiu!
>Jestem pod wrażeniem.
>Dotyczy całości wypowiedzi

Bożesz ty mój, jak można się zachwycać postmodernizmem. Co za pustogłowie.

Aneta Dziwińska
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Fiu, fiu!
>>Jestem pod wrażeniem.
>>Dotyczy całości wypowiedzi
>Bożesz ty mój, jak można się zachwycać postmodernizmem. Co za pustogłowie.

Kto ci powiedział, że fiu, fiu, jest wyrazem zachwytu?
05-08-2009 16:40 
 Ocena 1 na 1
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Kto ci powiedział, że fiu, fiu, jest wyrazem zachwytu?

I to właśnie jest postmodernistyczną elokwencją. Mogłabym jeszcze dodać, że z odrobiną infantylizmu, a nawet, nawet, więcej niż odrobiną.

Aneta Dziwińska
05-08-2009 16:45 
 0 na 2
finerbijk (17282 punktów)
Twoja elokwencja za to polega na mistrzowskim przelewaniu z pustego w próżne. Jesteś mistrzynią gadania o niczym, jak większość Twoich czerwonych pobratymców.
Mieliście to wpojone z mlekiem matki chyba.
05-08-2009 16:55 
 Ocena 3 na 3
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Twoich czerwonych pobratymców.
>Mieliście to wpojone z mlekiem matki chyba.

Czy ty do każdej kulturalnej rozmowy musisz się wtrącać z tym swoim siermiężnym bolszewizmem drogi finerbijku? Bierz przykład z Bucharina, też bolszewik, a jaka różnica.

Aneta Dziwińska
finerbijk (17282 punktów)
Chylę czoła przed Twoim trockistowskim bolszewizmem, takim subtelnym i niesiermiężnym. Prawdziwy człowiek komunistyczny z Ciebie, droga belvedere.
05-08-2009 22:55 
 Ocena 1 na 1
spray (5875 punktów)
>Twoja elokwencja za to polega na mistrzowskim przelewaniu z pustego w próżne. Jesteś mistrzynią gadania o niczym, jak większość Twoich czerwonych pobratymców.
>Mieliście to wpojone z mlekiem matki chyba.
>
Och... nieladnie, Finerbijk, nieladnie! Oj, nieladnie, Finerbijk, brzydko !
Takie argumenta ad personam...
Same przymiotniki i watpliwe omowienia. A, fe !
Tak sie sklada, ze gadanie Belvedere rozumiem i wprost, i w aluzjach. Nigdy w zyciu nie nazwalabym tego przelewaniem pustego w prozne. Za to bylabym sklonna brzydko pomyslec o autorze takich zarzutow. Pomyslalabym, ze nie rozumie wcale, czyli jest po prostu... troche ograniczony... Albo udaje, ze nie rozumie.
W ostatnim przypadku mozliwosci sa dwie:
- czujac sie na przeciwnych pozycjach ideologicznych , probuje zdyskredytowac Belvedere w sposob bardzo nieelegancki (patrz wyzej: odwolanie do "Erystyki..." Schopenhauera),
- nie ma argumentow i wali na oslep, chociaz raczej w sposob zupelnie nieprzemyslany.

Zgodnie z nomenklatura : ja jestem czerwonym pobratymcem Belvedere.
Takim, ktory nigdy do zadnej partii nie nalezal tak teraz, jak i wczesniej.
I co gorsza: takim, ktory dupe narazal dzialajac w podziemiu w latach 80-tych.
Co jeszcze gorsza: takim, co sie z tego towarzystwa wypisal na poczatku lat 90-tych, gdy sie zorientowal (lepiej pozno, niz wcale), o co chodzi.
A nie wiadomo o co chodzilo. I gdy nie wiadomo, o co chodzi, chodzi, o ... o co ?

Nie obrazaj Belvedre, bo tym smym mnie obrazasz, a tego sobie nie zycze.
Ach!
Zeby tylko Belvedere i mnie ! I Baryckiego, i Dyzia-Proroka , ktory meczenstwo ma jakby troche bardziej okazale, niz to Twoje tutaj...
A, fe !
finerbijk (17282 punktów)
>Och... nieladnie, Finerbijk, nieladnie! Oj, nieladnie, Finerbijk, brzydko !
Prawda ma to do siebie, że rzadko bywa ładna.

>Tak sie sklada, ze gadanie Belvedere rozumiem i wprost, i w aluzjach.
>Nigdy w zyciu nie nazwalabym tego przelewaniem pustego w prozne.
Nigdy to słowo, którego nigdy nie powinno się używać.

>Za to bylabym sklonna brzydko pomyslec o autorze takich zarzutow. Pomyslalabym, ze nie rozumie wcale, czyli jest po prostu... troche ograniczony... Albo udaje, ze nie rozumie.
Cyt.: "Takie argumenta ad personam...
Same przymiotniki i watpliwe omowienia. A, fe !"

>Zgodnie z nomenklatura : ja jestem czerwonym pobratymcem Belvedere.
Gratuluję.

>Takim, ktory nigdy do zadnej partii nie nalezal tak teraz, jak i wczesniej.
>I co gorsza: takim, ktory dupe narazal dzialajac w podziemiu w latach 80-tych.
Pozdrowienia dla dupy, wdzięczność od narodu.

>Co jeszcze gorsza: takim, co sie z tego towarzystwa wypisal na poczatku lat 90-tych, gdy sie zorientowal (lepiej pozno, niz wcale), o co chodzi.
Następna pominięta? Neofici są czasem gorsi od faszystów.

>A nie wiadomo o co chodzilo. I gdy nie wiadomo, o co chodzi, chodzi, o ... o co ?
Czyli o to, o co zawsze chodzi.

>Nie obrazaj Belvedre, bo tym smym mnie obrazasz, a tego sobie nie zycze.
Przez Twoją ulubienicę byłem już nazwany bolszewikiem, towarzyszem i kilkoma innymi dźwięcznymi określeniami. Obrazy nie czuję. Nawet lubię Twoją koleżankę, chociaż mamy na pewne sprawy całkiem odmienne poglądy. Nie popadaj w przesadę.

>Zeby tylko Belvedere i mnie ! I Baryckiego, i Dyzia-Proroka , ktory meczenstwo ma jakby troche bardziej okazale, niz to Twoje tutaj...
Nieobecni nigdy nie mają racji.
06-08-2009 22:35 
 Ocena 1 na 1
spray (5875 punktów)
>Prawda ma to do siebie, że rzadko bywa ładna.
Toz mialam na mysli.

>Nigdy to słowo, którego nigdy nie powinno się używać.
To ladnie brzmi. Ale ic nie znaczy.

>>Za to bylabym sklonna brzydko pomyslec o autorze takich zarzutow. Pomyslalabym, ze nie rozumie wcale, czyli jest po prostu... troche ograniczony... Albo udaje, ze nie rozumie.
>Cyt.: "Takie argumenta ad personam...
>Same przymiotniki i watpliwe omowienia. A, fe !"
Och ! Czyzby ?

>>Zgodnie z nomenklatura : ja jestem czerwonym pobratymcem Belvedere.
>Gratuluję.
Dziekuje. Bede jeszcze bardziej wdzieczna, gdy zadasz sobie trud zrozumienia, co to znaczy

>>Takim, ktory nigdy do zadnej partii nie nalezal tak teraz, jak i wczesniej.
>>I co gorsza: takim, ktory dupe narazal dzialajac w podziemiu w latach 80-tych.
>Pozdrowienia dla dupy, wdzięczność od narodu.
Obejdzie sie. To mi zwisa kalafiorem od poczatku.

>>Co jeszcze gorsza: takim, co sie z tego towarzystwa wypisal na poczatku lat 90-tych, gdy sie zorientowal (lepiej pozno, niz wcale), o co chodzi.
>Następna pominięta? Neofici są czasem gorsi od faszystów.
Nie. Gdybys czytala uwazniej, zauwazylabys, ze nie po drodze mi bylo z niepominietymi. Wysiadlam na poprzedniej stacji. Wyzej sobie cenie jakosc towarzystwa, niz korzysci z towarzystwa ... wyplywajace ... wplywajace... do interpretacji.

>>A nie wiadomo o co chodzilo. I gdy nie wiadomo, o co chodzi, chodzi, o ... o co ?
>Czyli o to, o co zawsze chodzi.
>>Nie obrazaj Belvedre, bo tym smym mnie obrazasz, a tego sobie nie zycze.
>Przez Twoją ulubienicę byłem już nazwany bolszewikiem, towarzyszem i kilkoma innymi dźwięcznymi określeniami. Obrazy nie czuję.
Bo nie rozumiesz ?

>Nawet lubię Twoją koleżankę, chociaż mamy na pewne sprawy całkiem odmienne poglądy. Nie popadaj w przesadę.
No... czasem popadam, f**kt
Ale jestem prawie pewna, ze nie popadam rozumiejac we wlasciwy sposob Twoje nawet lubienie . Moze nie ?

>>Zeby tylko Belvedere i mnie ! I Baryckiego, i Dyzia-Proroka , ktory meczenstwo ma jakby troche bardziej okazale, niz to Twoje tutaj...
>Nieobecni nigdy nie mają racji.
>
Proponujesz wyzej nigdy nie mowic "nigdy".
I slusznie.
Da sie wykazac na przykladach, ze czasem maja cholerna racje
P.S.
W filmach z Bondem wiecej jest ladnie opakowanych bzdur, niz zyciowych madrosci.
Z dwojga zlego wole "zyciowe madrosci".
06-08-2009 23:27 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>>>Zgodnie z nomenklatura : ja jestem czerwonym pobratymcem Belvedere.
>>Gratuluję.
>Dziekuje. Bede jeszcze bardziej wdzieczna, gdy zadasz sobie trud zrozumienia, co to znaczy

Jak zrozumie, to zapłacze.
07-08-2009 08:20 
 Ocena 3 na 3
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Jak zrozumie, to zapłacze.

Ani jedno, ani drugie. Nie dlatego nie zrozumie, że nie mógłby, a ze strachu, ludzie panicznie się boją ciężaru odpowiedzialności za swoją głupotę, dlatego wszyscy są tak mądrzy. Płakać można tylko nad swoją głupotą, więc jak możliwym byłby płacz mądrego. Z jakiego powodu miałby płakać, skoro nie pozostaje mu nic innego jak zadowolenie. Jak tu nie być zadowolonym skoro w sklepach są czekolady zamiast wyrobów czekolado podobnych.

Aneta Dziwińska
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Jak zrozumie, to zapłacze.
Z jakiego powodu miałby płakać, skoro nie pozostaje mu nic innego jak zadowolenie. Jak tu nie być zadowolonym skoro w sklepach są czekolady zamiast wyrobów czekolado podobnych.

Kiedy w sklepach były wyroby czekolado podobne, to byłaś rącza i gibka, a chłopcy o tobie marzyli i wiersze pisali. Teraz kiedy masz już prawdziwą czekoladę, żeby się do niej dosiąść, potrzebujesz dwóch krzeseł. No, ale jak ktoś lubi czekoladę...
07-08-2009 11:48 
 Ocena 2 na 2
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>potrzebujesz dwóch krzeseł.

-2 centymetry po prysznicu i +6 przy przeglądaniu ulubionej literatury (kolorowej).

Aneta Dziwińska
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>potrzebujesz dwóch krzeseł.
>-2 centymetry po prysznicu i +6 przy przeglądaniu ulubionej literatury (kolorowej).

Tylko ta nauka. Wiecznie za mną biegasz i mierzysz, i mierzysz.
>
finerbijk (17282 punktów)
Płakać nie będę, bo jak zrozumieć coś, co przechodzi ludzkie pojęcie. To mogłoby być niebezpieczne nawet starać się zrozumieć - groźba trwałego uszkodzenia mózgu, objawiająca się zamiłowaniem do wyrobów czekoladopodobnych. A gdzie teraz kupisz coś takiego? No i zgryzota cały czas i frustracja. I bądź tu mądry.
07-08-2009 11:45 
 Ocena 3 na 3
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>A gdzie teraz kupisz coś takiego?

W każdym sklepie pod etykietą z napisem czekolada.

>bo jak zrozumieć coś, co przechodzi ludzkie pojęcie.

Rozumienie czegokolwiek poza etykietą przechodzi ludzkie pojęcie, taki to człowiek wpółczesny.

>To mogłoby być niebezpieczne nawet starać się zrozumieć - groźba trwałego uszkodzenia mózgu

I całkowita zatrata tak miłej sercu osobowości. Aż ciarki przechodzą na samą myśl, co by to mogło się ukazać pod spodem. Brrr... strach myśleć.

>zgryzota cały czas i frustracja.

Aneta Dziwińska
finerbijk (17282 punktów)
>W każdym sklepie pod etykietą z napisem czekolada.
Nie wiem, nie jadam. Ale widziałem w telewizji, że jest prawdziwa... jak zawijały w te sreberka.

P.S. Nie prześladuj witosa proszę tymi danymi, bo chłopu narobisz kompleksów jakichś i popadnie w melancholię, a taki wesołek, szkoda by było
07-08-2009 14:03 
 Ocena 3 na 3
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Ale widziałem w telewizji

Telewizja kłamie. Boże drogi, ulituj się, nie karz tak bezwzględnie, pozostaw temu nieszczęśnikowi, choć odrobinę rozumu, żeby choć najprostsze prawdy były mu dostępne.

>Nie prześladuj Witosa

Bedem.

Aneta Dziwińska
07-08-2009 19:32 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>>Nie prześladuj Witosa
>Bedem.

Gdybyś nie jadła tyle czekolady, to nie było by problemu. Na widok czterech liter, co potrzebują dwóch krzeseł, wszelka emocja zanika, a wymiar dąży do zera. Latasz z ta linijką i po co? Myślisz, że jak coś urośnie to ty schudłaś? Stań na wagę. W twoim wypadku pewien kłopot, musi być duża, przemysłowa.
07-08-2009 20:25 
 Ocena 3 na 3
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Stań na wagę.

Kilka miesięcy temu jechałam pociągiem z dwudziestoparoletnią dziewczyną grubą do opuchnięcia. Całą drogę opowiadała o sobie i tryskała radością. Otyłość była wynikiem poważnej choroby hormonalnej. Wynajmuje mieszkanie, pracuje, studiuje (drugi fakultet), chodzi na hulanki, załatwia kredyt na mieszkanie i ma raka. Lekarze dają jej kilka miesięcy, ale ona nie całkiem im wierzy, w końcu mogą się mylić. Nie wiem czy jeszcze jest.

Od tego spotkania nie lękam się otyłości.

Aneta Dziwińska
07-08-2009 21:16 
 Ocena 2 na 2
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Stań na wagę.
>Od tego spotkania nie lękam się otyłości.

Wiem, że jesteś dzielna, ale tu chodzi o Twoje dobre samopoczucie, dobre stosunki miedzy nami, zupełnie innego wymiaru. Zrezygnuj z czekolady, a ja rzucę palenie.
07-08-2009 21:25 
 Ocena 1 na 1
J.Szulc (5723 punktów)

Wiem. Nie powinno mnie tu być teraz... ale muszę zapytać - serio, serio rzucisz palenie?
Zastanawiam się, jakiej silnej trzeba determinacji (gdy nie ma się silnej woli), żeby samemu siebie ograniczyć... nawet ze względów zdrowotnych.

I nie czepiaj się już tej czekolady. Przy tej pogodzie, gdy dziennie tracimy taką dużą ilość płynów ( a wraz z nimi wiele ważnych pierwiastków), czekolada staje się wręcz lekiem. Bądźże pragmatykiem

Pozdrawiam oboje
07-08-2009 21:34 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>Wiem. Nie powinno mnie tu być teraz... ale muszę zapytać - serio, serio rzucisz palenie?

Jak belvedere przestanie jeść czekoladę.

>Zastanawiam się, jakiej silnej trzeba determinacji (gdy nie ma się silnej woli), żeby samemu siebie ograniczyć... nawet ze względów zdrowotnych.

Jak mi się uda, w co wątpię to powiem, jak to się robi. Wątpię bo belvedere bardzo lubi czekoladę i nigdy nie rezygnuje.

>I nie czepiaj się już tej czekolady.

Ja się nie czepiam, ja dbam.

Pozdrawiam serdecznie
J.Szulc (5723 punktów)

>Ja się nie czepiam, ja dbam.

Hm... Jeśli to tak wygląda, to ja bardzo przepraszam, że się wtrącam
Powodzenia obojgu
07-08-2009 21:52 
 Ocena 2 na 2
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Powodzenia obojgu

Jezu uzdrów tę kobietę, toż te kłamstwa ja zabija w ten upał.

Aneta Dziwińska
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Powodzenia obojgu
>te kłamstwa

Nieładnie.
07-08-2009 21:49 
 Ocena 1 na 1
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Pozdrawiam oboje

Dlaczego ty tak kłamiesz, przecież w takie upały to nawet niezdrowo.

Aneta Dziwińska
J.Szulc (5723 punktów)

Czy pani ma jakąś obsesję związaną z kłamstwem?
Zero bezinteresowności i sympatii dla ludzi?

A ja tam panią pozdrawiam, co mi tam
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Pozdrawiam oboje
>Dlaczego ty tak kłamiesz,

Nieładnie
07-08-2009 22:14 
 Ocena 4 na 4
J.Szulc (5723 punktów)

Wiesz, witwosie?
Kiedyś uczono kultury dyskusji. Jeśli chce się coś na ten temat wiedzieć, wystarczy poczytać. Uczono również, że jeśli nie ma się nic ważnego do powiedzenia, to dama "trzepoce rzęsami", co najwyżej skromnym uśmiechem reaguje na coś, czego nie rozumie.
Może jeszcze "błysnąć" żartem lub odpowiednim na niego zachowaniem.
Umiera kultura w narodzie, ech...

Cóż więc dziwnego, że na kobietę chcącą poważnie dyskutować, patrzy się jak na jednorożca? A co tu dopiero, gdy nie rozumie się zwykłej wymiany zdań? O "zabawie słowem" nawet nie ma co marzyć.

Ja skończyłam. Zniesmaczona
Jeśli Ciebie to bawi... Hm...
07-08-2009 21:43 
 Ocena 1 na 1
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Wiem

A ja nie wiedziałam, łudziłam się głupia, że po moim tekście, wszystkie baby rzucą się na ciebie, oberwą ci łeb i zjedzą na surowo. Boże, co za znieczulica, toż to podłość.

Aneta Dziwińska
07-08-2009 21:54 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Wiem
łudziłam się głupia, że po moim tekście, wszystkie baby rzucą się na ciebie, oberwą ci łeb i zjedzą na surowo.

Wiem
finerbijk (17282 punktów)
>Nie. Gdybys czytala uwazniej, zauwazylabys, ze nie po drodze mi bylo z niepominietymi.
Jestem facetem.

>Wysiadlam na poprzedniej stacji.
To zupełnie jak ten, co to też się lubił przesiadać. Ale on na przystankach. I chyba w odwrotnym kierunku.

>Ale jestem prawie pewna, ze nie popadam rozumiejac we wlasciwy sposob Twoje nawet lubienie . Moze nie ?
Skąd mam wiedzieć, jak rozumiesz moje lubienie?

>W filmach z Bondem wiecej jest ladnie opakowanych bzdur, niz zyciowych madrosci.
>Z dwojga zlego wole "zyciowe madrosci".
Bond mnie nudzi. "Życiowych mądrości" nie oglądałem.
07-08-2009 14:08 
 Ocena 1 na 1
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Bond mnie nudzi.

Spray, jak możesz, przecież to nasz intelektualista, dodałabym, że nawet taki bardziej życiowy, lubi się zmagać z poważnymi problemami, on ogląda "Samo życie".

Aneta Dziwińska
finerbijk (17282 punktów)
> on ogląda "Samo życie".

Ki diabeł? Nie jestem rozeznany w tych waszych serialach dla intelektualistek spod znaku Harlekina, czy jakoś tak.
07-08-2009 15:32 
 Ocena 1 na 1
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Ki diabeł? Nie jestem rozeznany

Wstydzi się, mówiłam, że intelektualista.

Aneta Dziwińska
07-08-2009 22:31 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)
>>Ki diabeł? Nie jestem rozeznany
>Wstydzi się, mówiłam, że intelektualista.
>Aneta Dziwińska
>
To było 4 dni temu.

   I co? I nic? Nieprawda. Ordynuję Ci trzydniowy odpoczynek od forum.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
08-08-2009 18:23 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>>Ki diabeł? Nie jestem rozeznany
>>Wstydzi się, mówiłam, że intelektualista.
>>Aneta Dziwińska
>>
>To było 4 dni temu.
>   I co? I nic? Nieprawda. Ordynuję Ci trzydniowy odpoczynek od forum.

Do Sz. P. Płacownika.


Uprzejmie proszę, o ponowne rozpatrzenie decyzji, o zaordynowaniu naszej koleżance belvedere tzw. "Bana".

Ban ów został jej przyznany, za dyskusje toczoną z kolegą finerbijkiem i ze mną. Pomimo pozorów chaosu i lakoniczności wypowiedzi, dyskusje te niosły w sobie wybitnie głębokie treści, wielce filozoficznego znaczenia.

Wiem wszak, ze dla Ciebie i innych forumowiczów mogą one być niezrozumiałe, ale sam wiesz, że rozumienie spraw, jest rzeczą subiektywną, bo każdy z nas stanowi inny zbiór doświadczeń, wiedzy, sposobu ich przetwarzania. Każdy ma inny sposób spostrzegania zjawisk. "Patrz czerwony stół". Każdy tworzy własny kosmos i jego rozumienie. Mie zrozumiałeś istoty i piękna, toczącej się dyskusji pomiędzy finerbijkiem, a belvedere i nią, a mną.

Uprzejmie więc proszę o zdjęcie nałożonej kary trzydniowego bana, na naszą koleżankę. Wiem, że jesteś człowiekiem myślenia szerokiego, a w głębi swej jaźni, sprawiedliwym, więc pozostaję w nadziei, że ta Twoja sprawiedliwość zwycięży, nad pochopnością podjętej decyzji, bo pochopność wynika z niezrozumienia istoty piękna prawdy, zawartej w tych rozmowach.

Jeżeli zechcesz sie przychylić do mej prośby, obiecuje solennie, że wejdę bardzo aktywnie w wątek o racjonalizmie, etyce i moralności i powiem tam swoją prawdę, a będzie ona tak okrutna dla racjonalizmu i jego wyznawców, że będziesz mógł, w zgodzie ze swoim sumieniem, zabanować mnie, na amen.

W związku z powyższym, jak na wstępie.

P;s 1. Moje własne prośby o zabanowanie belvedere, były żartami, ale o tym przecież wiesz.

P;s 2. Cztery dni od ostrzeżenia, to ogromny szmat czasu. Ile to chwil, dzieląc te cztery dni, przez czas Plancka? To już niebyt.
placownik (17853 punktów)

>Mie zrozumiałeś istoty i piękna, toczącej się dyskusji pomiędzy finerbijkiem, a belvedere i nią, a mną.

   Istota tej dyskusji rzeczywiście umyka memu pojmowaniu, jednak jej piękno jest porażające. Nawet dla mnie. Jest to zresztą cecha wyróżniająca wszelkich dyskusji toczonych przez belvedere, nie tylko tej, o której piszesz. Inną cechą tych rozmów jest to, że w swej przeważającej większości są prowadzone nie na temat. Nie jest to niestety ewenement na naszym forum, jednak wspomniane uprzednio piękno rozmów belvedere wprost przytłacza pozostałych dyskutantów, co powoduje, że dyskusja na temat staje się utrudniona, o ile nie wręcz niemożliwa. Z tego też powodu nie widzę możliwości skrócenia nałożonego na nią bana.

   Ale nie martw się. Pozostałe jeszcze dwa dni miną jak z bicza strzelił i znowu będziemy mogli poddawać się urokom elokwencji belvedere. Aby uniknąć w przyszłości podobnych, pożałowania godnych, utrudnień w odbiorze głębokich treści zawartych w jej wypowiedziach, już dziś ośmielę się zasugerować, abyście rozmowy z nią toczone koncentrowali w specjalnie do tego celu założonych wątkach. Najlepiej w dziale "O wszystkim i o niczym".

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Mie zrozumiałeś istoty i piękna, toczącej się dyskusji pomiędzy finerbijkiem, a belvedere i nią, a mną.
>   Istota tej dyskusji rzeczywiście umyka memu pojmowaniu, jednak jej piękno jest porażające.

Jeżeli istota dyskusji nie jest zrozumiała, to i piękno niezrozumiałe, bo od istoty i sensu pochodzi.
Jak więc rozmawiać o nierzeczywistości czerwonego stołu, kiedy jest dla Ciebie taki namacalny, a przecież to dopiero początek, bo nie weszliśmy w jego strukturę wewnętrzną, a tu już zupełnie inne zagadnienie przed nami, niezmiernej ciekawości. Z kim pójdziemy płacowniku w kierunku jedności wszystkiego z użyciem eksperymentu EPR i wahadła Foucaulta, żeby dojść do pierwszych trzech minut trwania wszechświata i jak tę niemożność przekroczymy by dojść do czasu Plancka? Jak udowodnimy, że wszechświat można odnaleźć w drobinie pyłku kwiatowego, w błysku szczęścia w ludzkim oku? Jak stwierdzimy, że wszystko i my też z gwiezdnego pyłu jesteśmy?
Bez belvedere teoria Wielkiego Wybuchy jest zagrożona, bo kto mnie inny może powstrzymać, przed jej obaleniem?
Zawiodłeś mnie płacowniku, kiedy powiedziałeś, że na naukę się zgadzasz, a na racjonalizm nie bardzo. Jak więc określimy prawdę o etyce i moralności, kiedy jako racjonalista potwierdziłeś właśnie moja tezę, że tyle jej w tym ile wniesiemy, a Ty nie masz nawet odrobiny współczucia i altruizmu?

Dwa dni powiadasz? Wiesz ile rzeczy się w tym czasie wydarzy, a ile nie, bo zamknąłeś jedyna istotę, która rozumie?
Zawiodłeś mnie osobiście, bo poprosiłem, a czas upływa nieubłaganie.
05-08-2009 10:23 
 Ocena 1 na 1
Scorp (5381 punktów)
>>No tak...
>Ho ho, cóż za wybitna inteligencja i

Rzecz polega na tym, że ja po prostu nie czuję się dobrze w takim dowcipnie filozoficznym plaplaniu 'czyż śliwka nie jest cząstkową prawdą owocu' albo 'owoc, jak każdy absolut jest bardzo rzadki'. Nie lubię tego i już.

Jeżeli miałoby to świadczyć o moim poziomie inteligencji, tak niskim, że chcesz go wykpić, to zgoda. Kpij i miej z tego przyjemność. Ostatnio też miewam wątpliwości co do niej, zresztą nigdy nie była moją mocną stroną i nie był to mój fetysz. Twoje drwiny nie sprawiają mi przykrości. Owszem, mogłabyś mi dokuczyć, ale nie powiem Ci czym.

Rozmowa zeszła na sprawy osobiste. Dość na tym.
-
05-08-2009 11:55 
 Ocena 3 na 3
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Nie lubię tego i już.

To jesteśmy do siebie bardzo podobni, ja na przykład nie lubię szpinaku i już.

>Kpij i miej z tego przyjemność.

Problem jest w tym, że ty jej nie masz.

>Twoje drwiny nie sprawiają mi przykrości.

To za mało, powinny sprawiać radość.

>mogłabyś mi dokuczyć

Nigdy!

>ale nie powiem Ci czym.

Tego akurat, wszyscy się domyślili.

>Dość na tym.

No tak...

Aneta Dziwińska
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
> Mnóstwo wśród autorów tekstów jest poszukiwaczy prawdy.

Znajdzie się nawet jeden prawdę Miłujący...

> Zaświtała mi jednak myśl, rzucić temat na forum, jak to właściwie jest z tą prawdą, kiedy jest
>objawiona, najprawdziwsza, połowiczna, ostateczna, naciągana, długo można tak wymieniać prawda?

Język potoczny w tym wypadku, jak zresztą często, wiedzie na manowce, traktuje bowiem "prawdę" jako rodzaj istniejącej gdzieś w świecie "substancji", którą można np. "odnaleźć" i "posiąść". Takie stosowanie tego słowa bardzo się przydaje w politycznych - i nie tylko - manipulacjach, filozoficznie jest jednak nonsensem, bo:

> ( Zainteresowanych proszę o proste definicje, uczone wywody ciężko trawię na trzeźwo )

Prawda jest tylko i wyłącznie właściwością konkretnych użyć języka. Przeciwieństwem prawdy jest fałsz. By zacząć się w ogóle nad prawdą zastanawiać, ktoś musi najpierw coś powiedzieć ( kto milczy, nie mówi ani prawdy ani fałszu ). Oczywiście nie każde "coś" uruchamia pytanie o prawdę. Zdania pytające ( "którędy na dworzec?" ), rozkazujące ( "wstań!" ) czy choćby życzeniowe ( "obym wygrał w totka!" ) w oczywisty sposób analizie w kategoriach prawda-fałsz nie podlegają. Podobnie odrzucamy zdania niezrozumiałe ( np. "świat został zabaziony przez wąkle i dżudżunki" ). By zdanie dało się rozważać jako prawdziwe bądź fałszywe, musi być zrozumiałym sądem o rzeczywistości tj. orzekać o tym, jak jest ( ew. jak było ). Jeśli taki sąd jest zgodny z rzeczywistością, to zdanie jest prawdziwe, jeśli nie - fałszywe. Nie szukaj więc prawdy jako "substancji" w świecie, bo tam jej nie ma, tam jest rzeczywistość, której empirycznie doświadczamy. Prawda, powtórzę, jest - lub nie - tylko w zdaniach tej rzeczywistości dotyczących. To tyle tak na szybko.

Pozdrawiam.
Kowalska (14008 punktów)
Cytat:
Paradoks kłamcy zwany także paradoksem Eubulidesa lub antynomią kłamcy, mówi o niemożliwości zdefiniowania pojęcia prawdy w obrębie języka, do którego to pojęcie się odnosi.

Paradoks (pozbawiony historycznych kontekstów) brzmi następująco: Pewien człowiek twierdzi: ja teraz kłamię. Jeśli zadamy sobie pytanie, czy jest on kłamcą czy też twierdzi prawdę dojdziemy niechybnie do sprzeczności. Jeśli kłamie, to stwierdzając ja teraz kłamię wypowiada prawdę, a więc nie jest kłamcą. Jeśli natomiast twierdzi prawdę, to znaczy, że kłamie, bo to oznacza wypowiadane przez niego zdanie.

Należy rozróżnić kłamstwo od fałszu (jednego ze stanów logicznych). Fałsz, to brak prawdy (obiektywnej). Natomiast kłamstwo to zdanie niezgodne z przekonaniami osoby je wypowiadającej - kłamstwo zatem jest przedmiotem zainteresowania pragmatyki. W powyższym przykładzie pojęcie "kłamać" użyte jest w znaczeniu "mówić nieprawdę". Zdanie skonstruowane tak, że nie można z niego wywnioskować żadnej prawdy (obiektywnej), jest w oczywisty sposób fałszywe.

Źródłem paradoksu jest więc fakt, że kłamca usiłuje wypowiedzieć zdanie na temat języka, w którym to zdanie wypowiada. Podobna przyczyna stoi m.in. za sprzecznością paradoksu klas samozwrotnych, paradoksu Berry'ego oraz paradoksu Russella.

Paradoks ten można uznać za wyjściowy dla całej grupy paradoksów jak chociażby dla "paradoksu kartki papieru". Polega on na napisaniu na jednej stronie kartki papieru zdania "Zdanie na przeciwnej stronie kartki jest prawdziwe" natomiast na drugiej "Zdanie na przeciwnej stronie kartki jest fałszywe", lub:

"Poniższe zdanie jest fałszywe.

Powyższe jest prawdziwe."

Próbując rozstrzygnąć prawdziwość tych zdań dojdziemy do podobnych sprzeczności jak w paradoksie kłamcy.

Paradoks kłamcy obejść próbowali m.in. Bertrand Russell poprzez swoją teorię typów oraz Alfred Tarski w swoich rozważaniach nad semantyką, czego efektem było stworzenie nowej definicji prawdy.

Antynomia w zdaniach jest wynikiem stosowania "ubogiej" logiki, czy też używanego języka - jak to zauważyli pozytywiści logiczni. Paradoks powstaje, gdyż tworzące go zdanie orzeka o sobie samym. Sposobem uniknięcia tego rodzaju paradoksów w logice jest rozróżnianie języka i metajęzyka, służącego do opisu tego pierwszego języka.


   Wiki żywi, ubiera i broni
rudyment (3233 punktów)Odp: Wszystko o prawdzie
A nad czym tu deliberować? Prawda to zgodność twierdzenia z faktami - ot i wszystko.


Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
30-07-2009 16:57 
 Ocena 2 na 2
spray (5875 punktów)
>A nad czym tu deliberować? Prawda to zgodność twierdzenia z faktami - ot i wszystko.
A jesli twierdzenia nie zgadzaja sie z faktami - tym gorzej dla faktow, prawda ?

>
Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów

Hehe... fajne motto
Rudymancie - zatem : albo sie przyznajesz, ze jestes klamca, albo ze glupcem.
Tertium non datur.
rudyment
>>A nad czym tu deliberować? Prawda to zgodność twierdzenia z faktami - ot i wszystko.
>A jesli twierdzenia nie zgadzaja sie z faktami - tym gorzej dla faktow, prawda ?
>>
Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów

>Hehe... fajne motto
>Rudymancie - zatem : albo sie przyznajesz, ze jestes klamca, albo ze glupcem.
>Tertium non datur.

Tertium jak najbardziej datur: tyś jest przynajmniej tym drugim. skoroś tyle tylko wydumać potrafił.
MichaQ (1056 punktów)
>A nad czym tu deliberować? Prawda to zgodność twierdzenia z faktami - ot i wszystko.
>
Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów


Gdyby to było takie proste, to problem dawno znikłby z listy problemów filozoficznych. A w czym tkwi sęk? W tym pojęciu "zgodności". Bo w jaki sposób język ma być zgodny z rzeczywistością? Cóż to za tajemnicza relacja? Nie może to być relacja identyczności, bo język ma inne cechy niż rzeczywistość. Podobnie nie może być to podobieństwo, bo ta relacja jest na identyczności oparta. Poza tym do czego zdanie mogłoby być podobne? Na czym miałoby polegać podobieństwo zdania "Ten oto stół jest czerwony" do czerwonego stołu?
rudyment
>>A nad czym tu deliberować? Prawda to zgodność twierdzenia z faktami - ot i wszystko.
>>
Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów

>Gdyby to było takie proste, to problem dawno znikłby z listy problemów filozoficznych. A w czym tkwi sęk? W tym pojęciu "zgodności". Bo w jaki sposób język ma być zgodny z rzeczywistością? Cóż to za tajemnicza relacja? Nie może to być relacja identyczności, bo język ma inne cechy niż rzeczywistość. Podobnie nie może być to podobieństwo, bo ta relacja jest na identyczności oparta. Poza tym do czego zdanie mogłoby być podobne? Na czym miałoby polegać podobieństwo zdania "Ten oto stół jest czerwony" do czerwonego stołu?
>

A co w tym nieprostego? Jest zdanie, niosące jakąś informację. Mogę sprawdzić ,czy stół jest czerwony - i wtedy zdanie uważam za prawdziwe lub nieprawdziwe, zależnie od wyniku sprawdzianu.
Jeśli sprawdzić bezpośrednio nie mogę, mogę uwierzyć lub nie, na podstawie informacji pośrednich.
Tak działa cała nauka - i, jak dotąd, całkiem skutecznie.
A filozofia? Cóż, niech tam sobie komplikuje rzeczy proste.
31-07-2009 23:27 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>A co w tym nieprostego? Jest zdanie, niosące jakąś informację. Mogę sprawdzić ,czy stół jest czerwony - i wtedy zdanie uważam za prawdziwe lub nieprawdziwe, zależnie od wyniku sprawdzianu.

   A co, jeśli, niezależnie od wyniku sprawdzianu, wszyscy są przekonani, że stół jest zielony?

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Adamiak (36436 punktów)
>Mogę sprawdzić ,czy stół jest czerwony - i wtedy zdanie uważam za prawdziwe lub nieprawdziwe, zależnie od wyniku sprawdzianu.
>   A co, jeśli, niezależnie od wyniku sprawdzianu, wszyscy są przekonani, że stół jest zielony?

   To czas na podwyżkę cen żywności.

   Miłego weekendu.
01-08-2009 15:50 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>>Mogę sprawdzić ,czy stół jest czerwony - i wtedy zdanie uważam za prawdziwe lub nieprawdziwe, zależnie od wyniku sprawdzianu.
>>   A co, jeśli, niezależnie od wyniku sprawdzianu, wszyscy są przekonani, że stół jest zielony?
>   To czas na podwyżkę cen żywności.

   Zmyliła Cię poetyka mojej wypowiedzi. Celowo ją wybrałem, bo ględzenie o epistemicznych teoriach prawdy byłoby trudniej strawne.

   Ministerstwo Prawdy, prawda historyczna, polityka historyczna - to też ciekawe, ale może najpierw uporajmy się z tym stołem.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
01-08-2009 16:53 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>   Zmyliła Cię poetyka mojej wypowiedzi.
   Pozornie, ale fajnie.

>   Celowo ją wybrałem, bo ględzenie o epistemicznych teoriach prawdy byłoby trudniej strawne.
   Jasne.

>   Ministerstwo Prawdy, prawda historyczna, polityka historyczna - to też ciekawe, ale może najpierw uporajmy się z tym stołem.
   A jednak.

   Ok, więc jeśli wszyscy są przekonani o zieloności czerwonego stołu - robimy referendum w następnym szpitalu.

   Pozdrawiam.
01-08-2009 19:35 
 Ocena 3 na 3
placownik (17853 punktów)

>   Ok, więc jeśli wszyscy są przekonani o zieloności czerwonego stołu - robimy referendum w następnym szpitalu.

   Wydajesz się być zwolennikiem tzw. ewidencyjnej teorii prawdy. Jeden z najsławniejszych jej zwolenników - Franz Brentano, za podstawę przyjął założenie o istnieniu sądów, którym cecha prawdziwości przynależy na mocy ich oczywistości.

   W Twojej interpretacji wygląda to tak. To co jest oczywiste dla mnie, musi być oczywiste dla wszystkich. Co oczywiście wcale nie musi być prawdą.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
01-08-2009 21:02 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>   Ok, więc jeśli wszyscy są przekonani o zieloności czerwonego stołu - robimy referendum w następnym szpitalu.
>   Wydajesz się być zwolennikiem tzw. ewidencyjnej teorii prawdy.
   Jeśli mnie nie obrażasz, to niech tak będzie.

>   W Twojej interpretacji wygląda to tak. To co jest oczywiste dla mnie, musi być oczywiste dla wszystkich.
   Trochę inaczej. Moja interpretacja jest kryptokpiną z hipokryzji.

   W tym tekście: Mogę sprawdzić ,czy stół jest czerwony - i wtedy zdanie uważam za prawdziwe lub nieprawdziwe, zależnie od wyniku sprawdzianu.

   A co, jeśli, niezależnie od wyniku sprawdzianu, wszyscy są przekonani, że stół jest zielony?
sugerujesz hipokryzję, schizofrenię lub przynależność do Partii Zielonych, wszystkich przekonanych o zieloności stołu niezależnie od wyniku sprawdzianu, bo ględzenie o epistemicznych teoriach prawdy byłoby trudniej strawne.

   Pozdrawiam.
01-08-2009 21:53 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>Moja interpretacja jest kryptokpiną z hipokryzji.

   Niech będzie, że krypto, że kpiną bez wątpienia. Rozumiem, że nie każdy musi traktować poważnie rozważania o czerwieni stołu, rzekomej lub faktycznej. Wystarczy jednak chwilę się zastanowić, aby dostrzec, że rozważania takie są, jeśli nie takie same, to przynajmniej bardzo podobne do rozważań problemu czy kwark zaobserwowany w jakimś doświadczeniu jest powabny, czy też nie.

   Stół to tylko przykład. Poręczny, bo dla każdego zrozumiały.

   Jeśli opisywany przykładowy przypadek miałby miejsce w rzeczywistości, w co bardzo wątpię, to warto by, przed rozpisaniem referendum w najbliższym szpitalu psychiatrycznym, spróbować uzgodnić wspólne rozumienie terminu czerwony. Czy nie uważasz, że to byłoby bardziej sensowne?

   Przy okazji moja ulubiona ciekawostka, która może da Ci do myślenia. Otóż istnieje w Kanadzie pewne plemię indiańskie, które nie odróżnia koloru zielonego i niebieskiego. W języku tych Indian nie istnieją odrębne określenia tych dwóch, różnych (ale nie dla nich) kolorów.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
01-08-2009 22:27 
 0 na 2
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)

>   Jeśli opisywany przykładowy przypadek miałby miejsce w rzeczywistości, w co bardzo wątpię, to warto by, przed rozpisaniem referendum w najbliższym szpitalu psychiatrycznym, spróbować uzgodnić wspólne rozumienie terminu czerwony. Czy nie uważasz, że to byłoby bardziej sensowne?
>   Przy okazji moja ulubiona ciekawostka, która może da Ci do myślenia. Otóż istnieje w Kanadzie pewne plemię indiańskie, które nie odróżnia koloru zielonego i niebieskiego. W języku tych Indian nie istnieją odrębne określenia tych dwóch, różnych (ale nie dla nich) kolorów.

Język plemienia Dani z Nowej Gwinei w ogóle nie rozróżnia kolorów, a jedynie "jasne" i "ciemne" - choć ponad wszelką wątpliwość Dani daltonistami ne są. Warto by z nimi o tych stołach pogadać.
Pora też postawić stare pytanie - skąd mam mieć pewność, że wszyscy inni postrzegają kolor czerwony w ten sam sposób co ja? Może jestem mutantem i widzę "czerwone" tam gdzie inni "zielone" i odwrotnie? Jeśli tak, nigdy się tego nie dowiem.
02-08-2009 07:21 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>   Rozumiem, że nie każdy musi traktować poważnie rozważania o czerwieni stołu, rzekomej lub faktycznej.
   Jasne.

>Wystarczy jednak chwilę się zastanowić, aby dostrzec, że rozważania takie są, jeśli nie takie same, to przynajmniej bardzo podobne do rozważań problemu czy kwark zaobserwowany w jakimś doświadczeniu jest powabny, czy też nie.
   Raczej nie, kolor nie jest kwestią gustu, tylko zjawiskiem powstającym na skutek jakichś właściwości fizycznych (chemicznych?) materii odbijającej światło, czyż nie?

>   Stół to tylko przykład. Poręczny, bo dla każdego zrozumiały.
   I tak to, jako dekarz, zrozumiałem.

>   Jeśli opisywany przykładowy przypadek miałby miejsce w rzeczywistości, w co bardzo wątpię, to warto by, przed rozpisaniem referendum w najbliższym szpitalu psychiatrycznym, spróbować uzgodnić wspólne rozumienie terminu czerwony. Czy nie uważasz, że to byłoby bardziej sensowne?
   Oczywiście, że masz rację, ale ja "komentuję" przypadek już po uzgodnieniu nomenklatury barw. Rudyment napisał w liczbie pojedynczej:
>Mogę sprawdzić ,czy stół jest czerwony - i wtedy zdanie uważam za prawdziwe lub nieprawdziwe, zależnie od wyniku sprawdzianu.
   ... Ty zaś nie tylko umasowiłeś kwestię:
>A co, jeśli, niezależnie od wyniku sprawdzianu, wszyscy są przekonani, że stół jest zielony?
   ... ale zasugerowałeś jednocześnie, że "wszyscy" tendencyjnie uzieleniają stół niezależnie od sprawdzianów (w domyśle: empirycznych), czego nie omieszkałem wykorzystać w swoim, okazuje się lichym, żarciku.
   Inaczej rzecz by się miała, gdybyś napisał rudymentowi: niezależnie od wyniku Twojego sprawdzianu.

   Jeśli coś poplątałem, to przepraszam, za wcinkę i związane z nią zamieszanie również.

>   Przy okazji moja ulubiona ciekawostka, która może da Ci do myślenia. Otóż istnieje w Kanadzie pewne plemię indiańskie, które nie odróżnia koloru zielonego i niebieskiego. W języku tych Indian nie istnieją odrębne określenia tych dwóch, różnych (ale nie dla nich) kolorów.
   Czytałem o tym, ale dziękuję za przypomnienie - może rudyment (adresat?) to przeczyta, choć też niekoniecznie się zgodzi na argument statystycznego wyjątku w nomenklaturze kolorów.

   Chyba, że fakt, iż Indianie mają inne oczęta-odbiorniki zmienia właściwości fizyczne światła.

   Pozdrawiam dzielnie. Ups... niedzielnie
02-08-2009 09:52 
 Ocena 2 na 2
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>   Stół to tylko przykład. Poręczny, bo dla każdego zrozumiały.

Nie takie to oczywiste. Nie ma obiektywnej prawdy, o czerwonym stole.

Dla każdego obserwatora jest inny. Inny będzie dla krótkowidza, inny dla dalekowidza, a jeszcze inny dla osoby niewidomej, która określi go dotykiem. Nie powtórzy się obserwacja dwa razy taka sama. Nic dwa razy się nie zdarza.

Czerwoność stołu, mówi tylko o tym, że z spektrum światła widzialnego, substancja, która tworzy stół, pochłonęła większość owego spektrum, a odbiła te długości fali, które trafiając na siatkówkę oka obserwatora, powodują powstanie wrażenia czerwoności. Nie u każdego takiej samej.

Informacja o czerwoności stołu, przekazywana wiązka światła związana jest z upływem czasu. Pomiędzy stołem, a siatkówka oka jest odległość. Światło odbite od stołu przemierzy tę drogę w określonym czasie. Potrzebny jest również czas, na przekształcenie rzutu na siatkówkę oka, w impulsy elektryczne, które muszą dotrzeć do mózgu i wywołać "widzenie" czerwonego stołu. Obserwujemy więc stół w ujęciu historycznym. Za to, że mamy wrażenie, że ciągle jest, odpowiada ciągłość projekcji. Nie obserwujemy zjawiska "stół" w czasie rzeczywistym, tak jak każdego innego. Jeżeli przerwiemy projekcje, zamykając oczy, to nie mamy pewności, że stół tam jeszcze jest. Za stołem mniejszy problem. Obserwując przez teleskop obiekt astralny, odległy o miliard lat świetlnych, widzimy, to co było miliard lat temu. Żadnej pewności, że ten obiekt tam jest, a jak jest, to, że ma ten sam charakter.
Obserwacja stołu, ma analogiczny element niepewności.

Pozdrawiam.
placownik (17853 punktów)

>Nie takie to oczywiste. Nie ma obiektywnej prawdy, o czerwonym stole.

   Nie takie to oczywiste. Istnieją koncepcje prawdy, które w ogóle nie zajmują się zgodnością sądu o stanie rzeczy ze stanem faktycznym. W ich przypadku mówienie o prawdzie obiektywnej lub subiektywnej nie zawsze ma sens.

>Dla każdego obserwatora jest inny. Inny będzie dla krótkowidza, inny dla dalekowidza, a jeszcze inny dla osoby niewidomej, która określi go dotykiem. Nie powtórzy się obserwacja dwa razy taka sama. Nic dwa razy się nie zdarza.

   Tę trudność można próbować pokonać idąc w stronę wprowadzenia jakiejś definicji operacyjnej czerwoności stołu. Na przykład na mocy definicji stół będzie czerwony jeśli oświetlony światłem o określonym widmie odbijać będzie światło o określonej długości. Powstaje tutaj trudność innej natury. Nie wiemy czy stół nieoświetlony nadal jest czerwony czy może pozbawiony jest wtedy tej cechy. Ale to trochę inna, choć nie mniej ciekawa, bajka wynikająca ze specyfiki wałkowanego przykładu.

>Informacja o czerwoności stołu, przekazywana wiązka światła związana jest z upływem czasu.

   A to bajka jeszcze inna. Ten problem można usunąć odpowiednio przeformułowując przykładowy sąd. Na przykład tak - stół był czerwony przed chwilą.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>   A to bajka jeszcze inna. Ten problem można usunąć odpowiednio przeformułowując przykładowy sąd. Na przykład tak - stół był czerwony przed chwilą.

Raczej, widziałem czerwony stół. I co z tego wynika? Jaka jest prawda o stole? Jaki jest w czasie rzeczywistym? Odniosłeś się tylko do upływu czasu. A co z barwą stołu, co z obserwacją?

Widzę obraz gwiazdy sprzed miliarda lat. Jaka i czym jest teraz ta gwiazda? Jak jest prawda o tej gwieździe?

Nie wspominając o dziesiątkach urządzeń technicznych, które ten obraz przerobiły, nim do nas dotarł, wprowadzając, każde z nich zniekształcenie. Barwy nadał komputer.

Wprowadzam tutaj wątpliwość, wynikająca z ułomności naszego zmysłowego spostrzegania. Wątpliwość co do znaczenia słowa "fakt".
setarkos (10757 punktów)
>>A co w tym nieprostego? Jest zdanie, niosące jakąś informację. Mogę sprawdzić ,czy stół jest czerwony - i wtedy zdanie uważam za prawdziwe lub nieprawdziwe, zależnie od wyniku sprawdzianu.
>   A co, jeśli, niezależnie od wyniku sprawdzianu, wszyscy są przekonani, że stół jest zielony?
>   Pozdrawiam
>
Niech strój słów podkreśla urodę myśli


.

Wówczas wystarczy tylko zmienić nazwy kolorów i głosić w podręcznikach czy piosenkach, że ogórek ma zielony garniturek (a nie czerwony jak ongiś sądzili)

Mówiąc z poważniejszej strony.. wydaje się że pojęcie prawdziwości (czy fałszywości) przynależy do obszaru języka, który to obszar języka jest z kolei fragmentem relacji międzyludzkich a nie wewnętrzną rzeczą poszczególnych podmiotów. W pierwszym wniosku z takiego widzenia prawdy wypada stwierdzić, że do jej zaistnienia potrzeba co najmniej dwu niezależnych podmiotów (tzn. takich, że jeden nie jest zawarty w drugim) oraz, że prawda zachodzi wtedy gdy żaden z podmiotów jej nie przeczy

.
03-08-2009 13:35 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>Mówiąc z poważniejszej strony.. wydaje się że pojęcie prawdziwości (czy fałszywości) przynależy do obszaru języka, który to obszar języka jest z kolei fragmentem relacji międzyludzkich a nie wewnętrzną rzeczą poszczególnych podmiotów.

   Czy nie byłoby prościej, gdybyś przypomniał, że prawda jest pewną własnością sądów, rozumianych jako zdania potwierdzające lub zaprzeczające pewnemu stanowi rzeczy? Wtedy to co napisałeś poniżej:

>W pierwszym wniosku z takiego widzenia prawdy wypada stwierdzić, że do jej zaistnienia potrzeba co najmniej dwu niezależnych podmiotów (tzn. takich, że jeden nie jest zawarty w drugim) oraz, że prawda zachodzi wtedy gdy żaden z podmiotów jej nie przeczy

mógłbyś napisać w sposób bardziej zrozumiały.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
setarkos (10757 punktów)

>   Czy nie byłoby prościej, gdybyś przypomniał, że prawda jest pewną własnością sądów, rozumianych jako zdania potwierdzające lub zaprzeczające pewnemu stanowi rzeczy?

.

Pewnie byłoby prościej, nie potwierdzę jednak jakoby prawda wynikająca z samych sądów (opisowo-umysłowa?) miała być wtórna wobec (fizyczno-zmysłowego?) "stanu rzeczy". Zachodzi tu raczej rozwarstwienie na co najmniej dwa niewspółmierne, równie rzeczywiste obszary, niż możliwość unifikacji lub wyróżnienia 'głównej prawdy'
.
.
.
Podejrzewam, że zmysły nas czasem oszukują. Gdy przebywałem wewnątrz pomarańczowego, półprzeźroczystego namiotu, to biała kartka wydawała się pomarańczowa, ale żar papierosa zielony - jak to wyjaśnić?
07-08-2009 13:16 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>Pewnie byłoby prościej, nie potwierdzę jednak jakoby prawda wynikająca z samych sądów (opisowo-umysłowa?) miała być wtórna wobec (fizyczno-zmysłowego?) "stanu rzeczy". Zachodzi tu raczej rozwarstwienie na co najmniej dwa niewspółmierne, równie rzeczywiste obszary, niż możliwość unifikacji lub wyróżnienia 'głównej prawdy'

   Prawda nie wynika z sądów. Prawda jest własnością, cechą sądów. Czy jest to cecha wtórna wobec (fizyczno-zmysłowego?) "stanu rzeczy"? Możliwe są tu co najmniej trzy różne podejścia. Pierwsze rozwijane jest w ramach epistemicznych teorii prawdy i w ogóle się tym nie zajmuje. Drugie to domena relacyjnych teorii prawdy zajmujących się zagadnieniem relacji pomiędzy sądami a opisywanymi przez nie stanami rzeczy. Trzecie podejście reprezentowane jest przez teorie nierelacyjne, które, najogólniej rzecz biorąc, negują sam sens pojęcia prawdy.

>Podejrzewam, że zmysły nas czasem oszukują. Gdy przebywałem wewnątrz pomarańczowego, półprzeźroczystego namiotu, to biała kartka wydawała się pomarańczowa, ale żar papierosa zielony - jak to wyjaśnić?

   Iluzje optyczne są znane od wieków. Niezależnie od ich wyjaśniania, zawsze prowokowały do pytania "a jak jest naprawdę", dając pożywkę filozoficznym dociekaniom.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Sylwek (15472 punktów)

Ale tu naprawdę nie ma nic prostego.

"Sprawdzam sobie" nie znaczy więcej niż "w obiekcie takim a takim zachodzą reakcje/zdarzenia" prowadzące do wypowiedzenia na głos lub pomyślenia przez ten obiekt "To zdanie jest prawdziwe".
Nijak się to jednak ma do kwestii prawdy (przynajmniej nie w sensie, który placownik nazwał "epistemologicznym ględzeniem").

Dodatkowo, stwierdzenie "tak działa nauka" jest już z pogranicza bezrefleksyjnego zawierzenia autorytetom.
Właśnie o to idzie, że między innymi nie wiemy tak naprawdę jak, w jakim stopniu i w jaki sposób działa nauka.
31-07-2009 21:47 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Prawda to zgodność twierdzenia z faktami.

Takie było klasyczne nastawienie. I to nie tylko w nauce czy filozofii, ale i w sztuce, która wydała realizm: jeśli dzieło dobrze naśladowało rzeczywistość (mimesis), było dobre, prawdziwe. Myślę, że obecnie podejście to zostało podporządkowane bardziej ogólnej koncepcji, którą z grubsza charakteryzuje konstruktywne, czy też kreatywne podejście do świata. Prawda zbliża się w takim ujęciu raczej do wyobraźni: jest naginaniem rzeczywistości do wizji, wyrazem wolności. To zjawisko można by prześledzić w całej kulturze. Bierne naśladownictwo, adequatio czy mimesis uchodzi za symptom niemocy, czegoś drugorzędnego. W sumie jest to zjawisko prymatu woli nad teorią. To dlatego nasze czasy wydaja się klasykom irracjonalne.
rudyment
>>Prawda to zgodność twierdzenia z faktami.
>Takie było klasyczne nastawienie. I to nie tylko w nauce czy filozofii, ale i w sztuce, która wydała realizm: jeśli dzieło dobrze naśladowało rzeczywistość (mimesis), było dobre, prawdziwe. Myślę, że obecnie podejście to zostało podporządkowane bardziej ogólnej koncepcji, którą z grubsza charakteryzuje konstruktywne, czy też kreatywne podejście do świata. Prawda zbliża się w takim ujęciu raczej do wyobraźni: jest naginaniem rzeczywistości do wizji, wyrazem wolności. To zjawisko można by prześledzić w całej kulturze. Bierne naśladownictwo, adequatio czy mimesis uchodzi za symptom niemocy, czegoś drugorzędnego. W sumie jest to zjawisko prymatu woli nad teorią. To dlatego nasze czasy wydaja się klasykom irracjonalne.

Po prostu rzeczywistość, fakty to nie tylko kształty i kolory. To także procesy, również te zachodzące w ludzkich psychikach. Tutaj orzekanie prawdziwości jest trudniejsze, ale i tak mieści się w mojej definicji - jeśli rozumieć ja dostatecznie szeroko.
03-08-2009 09:59 
 Ocena 1 na 1
Vytautas (4394 punktów)
>A nad czym tu deliberować? Prawda to zgodność twierdzenia z faktami - ot i wszystko.
>
   Sens twierdzenia zależy od tego, jakich się słów użyje dla jego wypowiedzenia, a niestety większość słów jest wieloznaczna w języku potocznym. Fakty zależą od obserwacji rzeczy lub zjawiska, a obserwacja zmysłami nieuzbrojonymi zwłaszcza może być mylna. Zgodność lub jej brak zależy od tego, na co zwróci uwagę badacz owej prawdy.
   Wydaje mi się, że z tego co powiedziane wyżej wynika, że tylko metoda naukowa może rościć pretensje do sensownego porównywania zgodności twierdzeń i faktów.
   A deliberować jest o czym, oj, jest.
Vytautas (4394 punktów)
>A nad czym tu deliberować? Prawda to zgodność twierdzenia z faktami - ot i wszystko.
>
   Natomiast fakty to relacje o zdarzeniach prawdziwych. Aha, to teraz już wszystko wiem!
   Dla większości ludzi kryterium prawdy jest słynne powiedzenie Nietzschego: Prawda to to, co mówi ten, kto mi się podoba.
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
Jestem świeżym czytelnikiem

I dlatego nie możesz absolutnie nic wiedzieć o prawdzie, no chyba, że tylko o tej starej zwykłej, ale ona jest już nieaktualna, dawno poszła do lamusa. Teraz obowiązującą jest prawda Zaweckiego i tylko ona cię może wyzwolić, gdyby nie jedno, ale, otóż Zawecki zdaje się opatentował swoją prawdę i nikt inny nie może z niej korzystać, byłby natychmiast ścigany za kradzież własności intelektualnej. Dlatego, poza kilkoma jego poplecznikami, którym udzielił licencji na swoja prawdę, nikt inny nie może jej używać i stąd, jak już pewnie zauważyłeś, wszyscy na tym forum poza nimi kłamią. Nie mają wyjścia, kłamać muszą. Zawecki zdaje się przetrzymuje swoją prawdę w piwnicy, tak by sugerował zapach stęchlizny, który się unosi, kiedy ją tu eksponuje. Jeżeli koniecznie chcesz zobaczyć prawdę, musisz wziąć latarkę i w nocy włamać się do piwnicy Zaweckiego, tam siedzi uwięziona prawda.

Aneta Dziwińska
30-07-2009 17:13 
 Ocena 7 na 7
finerbijk (17282 punktów)
Nie wierz w to!

Według moich źródeł bliżej związanych z Zaweckim (który z żalu poszedł w las jak ten bies i wyje z żałości) to już przeszłość.
Obecnie uwolniona prawda znalazła się w posiadaniu niejakiej belvedere i spray, które zamknęły ją w wielkim wibratorze i spray kłuje nim w co bardziej oszołomione oczy, a gdy mało pomaga to łagodna belvedere przywali jeszcze tomem Gogola, czy jakiego Dostojewskiego, co by lepiej weszła w te umysły skrzywdzone i poniżone.
01-08-2009 06:59 
 Ocena 4 na 4
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Obecnie uwolniona prawda znalazła się w posiadaniu niejakiej belvedere i spray, które zamknęły ją w wielkim wibratorze

Nasza prawda, to święta prawda, a zwykłą prawdę Zawecki zamknął w piwnicy i jak my w tej sytuacji mogłybyśmy naszą świętą prawdę zostawić samopas i gdzieindziej mogłyśmy ją ukryć, jak tu żadnego chłopa ni ma. Zawecki prawdę kradnie, a wszyscy sobie na to gwiżdżą. Nawet Kowal zgłupiał, o occie prawi i poziomczyńskiego dręczy tylko, a finerbijk też nie lepszy, oj też, też tylko ocet i gwizdanie, nie wspomnę już o Adamiaku, ten z kolei nie gwiżdże, jemu sam ocet wystarcza, co najwyżej czasem kamieniem w kogoś z dachu rzuci dla urozmaicenia. Albo gwizdanie, albo ocet i tak wkoło Macieju. Gdzie te chłopy, no gdzie? Biedne te wszystkie prawdy, oj biedne.

>te umysły skrzywdzone i poniżone.

Oj, wezmę się ja za nie, oj, wezmę, huk roboty przede mną. Koniec chlania tych kolorowych świństw na plaży, od teraz tylko czysta wódka, podwójnie destylowana. Dla pań oczywiście czysty spirytus. I jeść jak podaję, bo na łeb wyleję (ze świętym oburzeniem nie do mnie, do Wojaczka).

Aneta Dziwińska
01-08-2009 16:33 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
belvedere i jak Cię tu nie kochać, chociaż octem pojona i na spirytusie i Wojaczku ciągle, to serce się głupie wyrywa mimo to
02-08-2009 08:46 
 Ocena 5 na 5
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>belvedere i jak Cię tu nie kochać

Miłość czyni cuda, pomału wróci ci pamięć. Przypomnisz sobie poza octem prawdziwe wędliny i ich oprawę (cały dorobek kulturowy PRL-u). Patrząc na współczesne montownie, przypomnisz sobie stary film z Chaplinem o pracy na taśmie i stary PRL-owski przemysł z pełnym zapleczem naukowym. Kiedy za dziesięć, dwadzieścia lat trzeba będzie zacząć wyburzać PRL-owskie blokowiska z wielkiej płyty (technologia obliczona na 50 lat) i miliony właścicieli mieszkań zostanie bez dachu nad głową, to z sentymentem wspomnisz te siermiężne blokowiska rozdawane biedocie. A kiedy policja, obrończyni wolności demokratycznej, zacznie dyscyplinować niezadowolonych, to i sentyment do ZOMO się narodzi. I tak przepojony miłością, zaczniesz marzyć o odbudowie swojego kraju.

Aneta Dziwińska
placownik (17853 punktów)

   Przypominam Ci o istnieniu § 24a regulaminu forum, jako i witwos mi o tym przypomniał.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>   Przypominam Ci o istnieniu § 24a regulaminu forum, jako i witwos mi o tym przypomniał.

Nie bądź obłudny. Regulamin masz w małym paluszku, cytujesz bez zająknięcia. Na witwosa się nie powołuj. Banuj na własny rachunek. Banuj wszak.

Pozdrawiam.
02-08-2009 11:17 
 Ocena 3 na 3
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Przypominam Ci o istnieniu § 24a regulaminu forum, jako i witwos mi o tym przypomniał.

Nie będę już pisała prawdy, ani o prawdzie, ani naruszała własności intelektualnej chronionej patentem.
Niech strój twoich słów podkreśla urodę myśli twoich, a i czynów. Czyń swoje stróżu patentów.

Aneta Dziwińska
finerbijk (17282 punktów)
>Miłość czyni cuda, pomału wróci ci pamięć. Przypomnisz sobie poza octem prawdziwe
Kochanie kochaniem, temat tematem, a placownik placownikiem, ale nie popadajmy w przesadę. Trudno kochać rozsypujące się blokowiska i krótkotrwałe wędliny w PRL-u, jak reszta Europy w tym czasie kupowała wille, mercedesy i jeździła na Karaiby, a nie do Bułgarii, co najwyżej.
02-08-2009 15:04 
 Ocena 6 na 6
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Trudno kochać rozsypujące się blokowiska i krótkotrwałe wędliny w PRL-u, jak reszta Europy w tym czasie kupowała wille, mercedesy i jeździła na Karaiby, a nie do Bułgarii, co najwyżej.

W Irlandii buduje się dziewięć razy więcej mieszkań niż u nas obecnie, za komuny budowało się trzy razy więcej. Widać, nie potrzeba mam więcej, bo jeździmy sobie na karaibskie plaże, a tam pod gołym niebem jest przyjemnie.

Komunistyczna norma pozwalała wyrobić z jednego kilograma mięsa 0,7 kg szynki, a współczesna wyrabia jej 1,8 kg. Smacznego.

Ile osób korzystało z wczasów, a dzieci z koloni za PRL-u, a ile obecnie? Może byłoby dobrze, wysłać wszystkich mercedesami, do jakich willi na Karaibach, niech mają. Należy nam się, przecież pognaliśmy komunę.

Aneta Dziwińska
02-08-2009 15:41 
 Ocena 3 na 3
pavvel (8272 punktów)

>Komunistyczna norma pozwalała wyrobić z jednego kilograma mięsa 0,7 kg szynki, a współczesna wyrabia jej 1,8 kg. Smacznego.

Czytałem gdzieś nawet, że na jakiś targach masarskich jako ciekawostka został podany do degustacji wyrób kiełbasopodobny, pięknie pachnący, dobrze podobno smakujący, zawierający 0,0% mięsa.

Kiedyś były wyroby czekoladopodobne i blok zamiast chałwy. Dziś mamy kiełbasy ze śladową ilością mięsa i zupki chińskie.

Różnica taka, że dzisiaj dobre produkty ciągle można kupić - są tylko droższe.
W PRLu wszystkiego brakowało i bez odstania kilku (czasem kilkunastu) godzin tygodniowo w kolejkach ciężko było cokolwiek kupić.
No chyba że się miało pracę przy innych trudno dostępnych dobrach i można było zaoferować coś w zamian.

Nie tęsknię.
02-08-2009 17:17 
 Ocena 6 na 8
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>W PRLu wszystkiego brakowało i bez odstania kilku (czasem kilkunastu) godzin tygodniowo w kolejkach ciężko było cokolwiek kupić.

W PRL-u spożycie mięsa na osobę było prawie dwukrotnie większe niż obecnie. Och, te uparte fakty, żeby tak można było z nimi coś raz na zawsze zrobić (opatentować), niestety, na razie nie ma nic bardziej upartego od faktów.

>tylko droższe.

I dlatego są. Komuniści mieli jakiegoś dziwnego p*****lca i ustalali ceny poniżej wartości rynkowej, a lud chciał jeszcze i jeszcze. Nareszcie ma. Papierosów tylko nie ma, bo ciągle mnie o nie prosi na ulicach.

>Kiedyś były wyroby czekoladopodobne i blok zamiast hałwy.

Komunistyczna norma określająca czekoladę była tak wysoka, że wszystkie, poza wyjątkami, "czekolady" na dzisiejszym rynku, według niej są właśnie wyrobami czekolado podobnymi. A blok i był i jest do dzisiaj, czym innym od chałwy. A hałwy nigdy nie było, ani za komuny, ani teraz nigdzie na świecie.

Widzisz, jacy ci komuniści byli durni, wystarczyło do wędlin dodawać żelu, normy wywalić na śmietnik i etykietować wszystko wedle twoich oczekiwań, a byłbyś szczęśliwym obywatelem PRL-u. Acha i koniecznie powinni puszkować piwo, takie jest lepsze. Jak spadnie z dachu, to się nie stłucze Adamiakowi.

Aneta Dziwińska
02-08-2009 20:45 
 Ocena 1 na 1
pavvel (8272 punktów)
>>W PRLu wszystkiego brakowało i bez odstania kilku (czasem kilkunastu) godzin tygodniowo w kolejkach ciężko było cokolwiek kupić.
>W PRL-u spożycie mięsa na osobę było prawie dwukrotnie większe niż obecnie.

Jeżeli czas spędzony w kolejkach poświęcisz na pracę, to zarobisz na te dodatkowe kilogramy, na które obecnie Cię nie stać.
A jeżeli ze sklepów znikną samochody, komputery, drogi sprzęt AGD, meble, oraz markowe ciuchy i kosmetyki, to pieniędzy na dużo więcej mięsa wystarczy. Bez kolejek.
> Och, te uparte fakty

>Papierosów tylko nie ma, bo ciągle mnie o nie prosi na ulicach.

Nadal?

> A hałwy nigdy nie było, ani za komuny, ani teraz nigdzie na świecie.

Owszem, zrobiłem błąd ortograficzny. Może dlatego, że niedawno halve (chyba macedońską) jadłem.

A z pisownią tego specjału na świecie jest różnie:
en.wikipedia.org/wiki/Halva

Choć przyznaję, że hałwy rzeczywiście nie znajdziesz, jako że ł to chyba typowo polski wynalazek.

Smacznego

P.S. Piwo butelkowe preferuję. Niestety, większość sklepów woli puszki.
02-08-2009 21:28 
 Ocena 2 na 2
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
Wszystko ma swoje granice, absurd też. Na razie kończę pracę z tobą i poszukam sobie jakiej kolejki do postania.

Aneta Dziwińska
02-08-2009 21:40 
 Ocena 2 na 2
pavvel (8272 punktów)
>Wszystko ma swoje granice, absurd też.

A myślałem już, że ich nie dostrzegasz.

> Na razie kończę pracę z tobą

hmmm Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

> i poszukam sobie jakiej kolejki do postania.

Może Korea Północna będzie dobrym miejscem poszukiwać?
Pomyślałem też o Białorusi, ale może Łukaszence jakiś cud gospodarczy się udał
Zresztą, kobieta światowa jesteś - dasz sobie sama radę.
02-08-2009 23:12 
 Ocena 3 na 3
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>dasz sobie sama radę.

Oj, nie Pavel, z tobą nie dam. I choćby przyszło tysiąc atletów i każdy zjadłby tysiąc kotletów, to nie udźwigną. Ignorancja to talki ciężar.

Aneta Dziwińska
03-08-2009 03:25 
 Ocena 5 na 5
pavvel (8272 punktów)
Roczna konsumpcja mięsa na 1 mieszkańca w Szwajcarii:

1991 - 67,1 kg
1995 - 61,8 kg
2000 - 59,6 kg
2005 - 58,7 kg
2006 - 59,5 kg
2007 - 60,2 kg

źródło

Tam też jest bieda jak w Polsce? Bo spożycie jakieś takie podobne mi się zdaje.
Może to niższe spożycie niż przed laty jest skutkiem zmiany nawyków żywieniowych?

Dobrze byłoby gdyby ktoś mógł nam przedstawić dane na temat wielkości dochodów i cen rozmaitych produktów.
Moglibyśmy porównać ile paczek papierosów, ile butelek wódki, ile kilogramów schabu można było kupić za przeciętną wypłatę wtedy i teraz.

Bo co do lodówek, telewizorów i samochodów to nie mam wątpliwości, że dzisiaj jest relatywnie taniej.

Więc może zamiast licytować się ze mną na ignorancję podaj źródła i sprawdzimy.
Z chęcią przyznam Ci rację, jeżeli tylko uda Ci się ją wykazać.

Udanych poszukiwań źródeł życzę.

Edit:
Poszperałem trochę i na razie znalazłem takie coś:
wyhacz.gaz(*)sje_mozna_kupic_221_karpi.html
Wiem że to nie obrazuje całości zjawiska, ale im więcej podobnych przykładów tym lepszy materiał do dyskusji.

Edit2:
Śmiało możesz mówić, że sobie jaja robię:
www.farmer(*)_jaj,750ed84bc5f998013db1.html
03-08-2009 09:36 
 Ocena 4 na 4
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Moglibyśmy porównać ile paczek papierosów, ile butelek wódki, ile kilogramów schabu można było kupić za przeciętną wypłatę wtedy i teraz.

I jeszcze, ile można było zapłacić czynszów za mieszkanie, zużyć prądu, gazu, wody? Ile kosztowała edukacja, dostęp do kultury i rekreacji? Ile kosztowało leczenie?

I jeszcze, jaki procent społeczeństwa miał dostęp od dóbr konsumpcyjnych i w jakim zakresie wtedy i jaki ma teraz?

Zdaje się, że teraz, wedle twojej stratyfikacji, żeby wysłać dziecko na dwutygodniowe kolonie trzeba by zrezygnować z 50 do 100 karpi, a za komuny tylko z 5.

Aneta Dziwińska
03-08-2009 09:47 
 Ocena 2 na 2
pavvel (8272 punktów)

A prosiłem, żebyś nie licytowała się na absurdy tylko pomogła mi znaleźć dane.

Twoja miłość do PRL-u jest powszechnie na tym forum znana.

Chyba jednak lepiej rozmawiać o faktach, a nie o uczuciach?

Kolonie? OK, argument przyjęty, ale podaj koszt w stosunku do wypłaty wtedy i teraz.

Bo inaczej zapytam ile ludzi wtedy jeździło na urlop do Turcji lub Egiptu.

Tak możemy się przerzucać hasłami, ale wolałbym rozmawiać o faktach.
03-08-2009 11:29 
 Ocena 5 na 5
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Kolonie? OK, argument przyjęty, ale podaj koszt w stosunku do wypłaty wtedy i teraz.

Nie chcesz karpi, które sam zaproponowałeś, masz procenty. Dla średniej pensji teraz jest 30% za komuny 8%. Jednak biorąc pod uwagę kominy płacowe (1:13,5), dla ponad połowy społeczeństwa, dzisiaj to jest 50 do 70% dla jednego dziecka, dla trójki 150 do 210%.

Pavvel, kiedy będziesz grzał d... na egipskim piasku, to pamiętaj, że miliony takich samych dzieci jak te, które brały udział w Powstaniu Warszawskim (musisz przyznać, że pięknie ci tym powstaniem przywaliłam), dusi się upałem w miejskich murach i gnuśnieje na wiejskich placach, nie mając możliwości pooddychać mazurami, górami, czy morzem, ani nawet korzystać z kąpielisk, bilety za drogie, płotów pilnują ochroniarze, a z dzikich kąpielisk goni policja i staż miejska. To ostatnie to cała troska naszego uświęconego martyrologią społeczeństwa o te dzieci. Ale nie martw się o ich żal, one i tego nie mają, już są właściwie wyedukowane, wiedzą, że komuna była parszywa, a teraz jest dobrze i będzie jeszcze lepiej.

>A prosiłem...
>...pomogła mi znaleźć dane.

U mnie godzina korepetycji kosztuje 500 euro.

Aneta Dziwińska

PS. Placowniku, artykuł 24a nie ma tu zastosowania, to jest jak najbardziej na temat, tu walczy święta prawda z ochydnym fałszem.
03-08-2009 11:38 
 Ocena 2 na 2
finerbijk (17282 punktów)
Legitymację partyjną zostawiłaś na pamiątkę, czy wyrzuciłaś w strachu w 80-tym, jak wielu towarzyszy?
03-08-2009 14:22 
 Ocena 3 na 3
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Legitymację partyjną zostawiłaś na pamiątkę, czy wyrzuciłaś w strachu w 80-tym, jak wielu towarzyszy?

Ci, co to zrobili, dzisiaj pieją razem z tobą koguciku, z tą różnicą, że głośniej.

I co, prawda w oczka kole? Zasyp ją egipskim pustynnym piaskiem, a wróci wena, a z nią karpie, nawet 200 karpi.

Aneta Dziwińska
03-08-2009 16:45 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
Jak przypłyną karpie to Ci jednego wyślę zawiniętego w Twoją prawdę:


belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
Oj, coś ci ta prawda nie może dać spokoju. Dręczy?

Aneta Dziwińska
placownik (17853 punktów)

    § 24a. Jeśli nie pomoże - ban.

   Wyprzedzam pytanie dlaczego ja i odpowiadam: bo damy mają pierwszeństwo.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
03-08-2009 19:08 
 Ocena 3 na 3
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>damy mają pierwszeństwo.

Ależ to oczywiste, ty placowniku jesteś dżentelmenem, ale czy ten pospolity szowinista Witwos zgodzi się puścić mnie przodem?

Aneta Dziwińska
03-08-2009 19:36 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>damy mają pierwszeństwo.
>Ależ to oczywiste, ty placowniku jesteś dżentelmenem, ale czy ten pospolity szowinista Witwos zgodzi się puścić mnie przodem?

Chcesz przez te drzwi, parez które już płacownik przeszedł, przejść przede mną? Proszę bardzo, ja idę w drugą stronę. Poleżę w hamaku.
03-08-2009 20:08 
 Ocena 3 na 3
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>już płacownik przeszedł

O żesz w mordę... sam se dał bna? Czy to prawda i jaka, czy taka ot sobie zwykła Arystotelesowska, a jeżeli nie, to czy może metafizyczna, teoriopoznawcza, czy logiczna w ujęciu św, Tomasza z Akwinu? A może to jest sama prawda Tarskiego?

Aneta Dziwińska
03-08-2009 21:10 
 Ocena 1 na 1
spray (5875 punktów)
>>już płacownik przeszedł
>O żesz w mordę... sam se dał bna? Czy to prawda i jaka, czy taka ot sobie zwykła Arystotelesowska, a jeżeli nie, to czy może metafizyczna, teoriopoznawcza, czy logiczna w ujęciu św, Tomasza z Akwinu? A może to jest sama prawda Tarskiego?
>Aneta Dziwińska
Hisenbergowska. Jest prawdziwa, gdy nie wiadomo u kogo. Ale wtedy nie wiadomo jaka. A gdy wiadomo jaka, nie wiadomo u kogo.
04-08-2009 00:21 
 Ocena 3 na 3
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Hisenbergowska. Jest prawdziwa, gdy nie wiadomo u kogo. Ale wtedy nie wiadomo jaka. A gdy wiadomo jaka, nie wiadomo u kogo.

Heisenberg już nieaktualny, Adamiak go zlikwidował, wiadomo gdzie trzyma prawdę (w piwnicy) i wiadomo jaką (opatentowaną). Niestety już ni ma mechaniki kwantowej, rypła się, przez Adamiaka, a tak bardzo chciał ja zlikwidować wcale i chciał i mógł, też miał dwa w jednym.

Aneta Dziwińska
04-08-2009 00:33 
 Ocena 1 na 1
spray (5875 punktów)
>>Hisenbergowska. Jest prawdziwa, gdy nie wiadomo u kogo. Ale wtedy nie wiadomo jaka. A gdy wiadomo jaka, nie wiadomo u kogo.
>Heisenberg już nieaktualny, Adamiak go zlikwidował, wiadomo gdzie trzyma prawdę (w piwnicy) i wiadomo jaką (opatentowaną). Niestety już ni ma mechaniki kwantowej, rypła się, przez Adamiaka, a tak bardzo chciał ja zlikwidować wcale i chciał i mógł, też miał dwa w jednym.
>Aneta Dziwińska
>
Ha! Kot Heisenberga, to jednak cwane bydle !
Z kazdej piwnicy wylezie. Adamiak moze sobie Heisenberga likwidowac, ale jego kot... kot ma zyc przynajmniej dziewiec, do woli moze sobie byc albo nie byc . A nawet zadawac pytania. Takze te bez odpowiedzi, gdy odpowiedzi prawidlowych moze byc przynajmniej dwie. Bo kiedys to byl kot Hamleta
04-08-2009 15:34 
 Ocena 2 na 2
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Ha! Kot Heisenberga, to jednak cwane bydle !
>Z kazdej piwnicy wylezie. Adamiak moze sobie Heisenberga likwidowac, ale jego kot... kot ma zyc przynajmniej dziewiec, do woli moze sobie byc albo nie byc . A nawet zadawac pytania. Takze te bez odpowiedzi, gdy odpowiedzi prawidlowych moze byc przynajmniej dwie. Bo kiedys to byl kot Hamleta

To nie jest prawda. To była kotka i miała jedno życie, które jej obrzydło, bo Hamlet wiecznie głaskał ją pod włos. Natomiast Heisenberg faktycznie miał kocura. Stare i mądre bydle z niego było. Dziewięć żyć ma, bo jest wśród nas do tej pory. Przysłuchał się kiedyś rozmowie tego co mu jeść dawał, bo przecież nie właściciela, koty ich nie maja, posiadają tylko tych co żarcie do miski dają. Podczas tego słuchania doszedł do wniosków oczywistych, wiec w czasie biegnącym do zera, na wzór cząstki elementarnej, nabrał nieskończenie wielkiej energii i zniknął. Einstein, bo z nim ta rozmowa była, uśmiechnął się wyrozumiale, wiedział co się stało. Heisenberg, jeszcze wiele lat później chodził po mieszkaniu, gadajac pod nosem "kici, kici"
A kot, chodził tuż za nim, z szyderczym uśmiechem, głupi ten Heisenberg, nawet nie wie, ze odkrył tajemnicę ciemnej materii ( nie myl z masą).Jednak kot stał się obrzydliwie odpychający. Tak legła w gruzach teoria Wielkiego Wybuchu.
>
wcale (614 punktów)
> kot ma zyc przynajmniej dziewiec, do woli moze sobie byc albo nie byc .

Chyba siedem. Ja kiedyś miałem i jak się władował pod auto, to stracił wszystkie 7 na raz...
Nawet 20 by mu nie pomogło.


Pozdrawiam
Jeśli się z Tobą nie zgodziłem (lub pokłóciłem), to wiedz o tym, że to Ty masz rację, nie ja.
wcale (614 punktów)
>>Hisenbergowska. Jest prawdziwa, gdy nie wiadomo u kogo. Ale wtedy nie wiadomo jaka. A gdy wiadomo jaka, nie wiadomo u kogo.
>Heisenberg już nieaktualny, Adamiak go zlikwidował, wiadomo gdzie trzyma prawdę (w piwnicy) i wiadomo jaką (opatentowaną). Niestety już ni ma mechaniki kwantowej, rypła się, przez Adamiaka, a tak bardzo chciał ja zlikwidować wcale i chciał i mógł, też miał dwa w jednym.

Ładnie to tak obgadywać za plecami ?


Pozdrawiam
Jeśli się z Tobą nie zgodziłem (lub pokłóciłem), to wiedz o tym, że to Ty masz rację, nie ja.
placownik (17853 punktów)

   Kolejny odcinek - tradycyjnie - w Oślej Ławce.

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Vytautas (4394 punktów)
>A hałwy nigdy nie było, ani za komuny, ani teraz nigdzie na świecie.
>Acha i koniecznie ...
>Aneta Dziwińska
>
   Różnica między h i ch jest taka sama, jak między b i p, między d i t, między w i f itp.
   Przyganiał sagan garnkowi.
03-08-2009 13:55 
 Ocena 2 na 2
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Różnica między h i ch jest taka sama, jak między b i p, między d i t, między w i f itp.
>Przyganiał sagan garnkowi.

A niech to krew zaleje jasna, toś mi dopiero zabił ćwieka i co ja teraz pocznę?

Aneta Dziwińska
31-07-2009 10:47 
 Ocena 1 na 1
oportunista (1711 punktów)
No! Nareszcie jakiś trop, Zawackiego nie znam, ale to tylko pogarsza jego sytuacje. Kombinator znaczy się jaki, patenty i prawa autorskie teraz niezwykle modne, znowu pewnie o kasę chodzi. Jeśli masz rację, złych intencji nie zakładam, to ten skurczybyk zostawił nam do dyspozycji tylko gówno prawdę i to by wiele wyjaśniało.
Jeśli idę dobrym tropem, to sensu nabierają rozważania mądrych głów. Do tej pory sądziłem, że ściemniają, podejrzewałem ich nawet o spisek jakiś, tymczasem nie mają wyboru, dysponują tylko taką prawdą, jaką dysponują, a my słuchamy czego słuchamy. Ma może ktoś namiar na Bednarskiego? Ponoć dużo może, na pewno żyje, uciekł gdy go zabili.
01-08-2009 07:13 
 Ocena 3 na 3
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>na pewno żyje, uciekł gdy go zabili.

Zabili Go dranie, oj, i to jak zabili, ale żyje, jest nieśmiertelny jak Dostojewski.

>Ponoć dużo może

Wszystko może.

>jakiś trop

Jakiś? Do damy w ten sposób łobuzie?

Aneta Dziwińska
oportunista (1711 punktów)
Sory tak tylko mi się wypsnęło.
Wiecznie żywi, dobry temat na kolejny wątek.

Pozdrawiam.
01-08-2009 15:27 
 Ocena 3 na 3
placownik (17853 punktów)

   Wątek jest świeży. Padliną jeszcze nie cuchnie. Na temat nie masz zbyt wiele do powiedzenia. Wszystko przemawia za tym, abyś, póki co, polatała sobie gdzieś indziej.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
02-08-2009 11:26 
 Ocena 1 na 1
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Wszystko przemawia za tym, abyś, póki co, polatała sobie gdzieś indziej.

Już lecę, paru chłopców się zerwało ze smyczy i hasają po polu, beze mnie łatwiej ci będzie ich znowu powiązać. Pa, mój ty miłośniku skryty.

Aneta Dziwińska
placownik (17853 punktów)

   Dla zainteresowanych: kontynuacja w Oślej Ławce.

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Jurek (430 punktów)
>Mnóstwo wśród autorów tekstów jest poszukiwaczy prawdy.
> Zainteresowanych proszę o proste definicje, uczone wywody ciężko trawię na trzeźwo, a alkoholikiem
>zostać nie zamierzam dlatego wolałbym kontekst humorystyczny.

Tak więc jest:twoja prawda,moja prawda i gówno prawda.
dyr. (80 punktów)

>Kończąc, poruszę jeszcze jeden wątek prawdy, ten używany w mowie potocznej, wielu z nas posiłkuje się słowami przerywnikami, takimi na k....... ch........ słowo prawda jest zdaje się jednym z nich, co o tym sądzicie?

www.youtube.com/watch?v=JlbbA1BygL8 )
oportunista (1711 punktów)
Stare ale jare, niczego sobie pasuje, najprawdziwsza prawda i gówno prawda jednocześnie.
oportunista (1711 punktów)

W dyskusji udziału nie brałem umyślnie, sprawdzam jedynie dokąd nas zaprowadzi. Donikąd? Wszystko na to wskazuje, inaczej pewnie być nie mogło. Mój pogląd jest taki; prawda to pojęcie czysto abstrakcyjne ściśle powiązane z własnym poczuciem, czyli jest głęboko subiektywna. Posłużę się klasycznym przykładem, Bóg jest czy go nie ma, jedni potwierdzają, inni zaprzeczają. Tych co potwierdzają jest zdecydowanie więcej, lecz czy to jest jakakolwiek przesłanka potwierdzająca istnienie Boga? Dylemat nie do rozstrzygnięcia? Obie strony w 100% twierdzą, że prawda leży po ich stronie, nie ma takich argumentów aby zachwiać własnym poczuciem, subiektywna ocena zaś jest decydująca. Nawet Logika ma ogromny problem z prawdziwością, lub fałszem zdań, mnóstwo tez upadło z powodu błędnych założeń. Nic co nas otacza nie jest pewne ani prawdziwe do końca, wszystko możemy potwierdzić i wszystkiemu zaprzeczyć, dlatego zalecam wszystkim więcej luzu
03-08-2009 12:01 
 Ocena 3 na 3
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Nic co nas otacza nie jest pewne ani prawdziwe do końca,

Grawitacja na przykład, absolutnie nie możemy być jej pewni do końca.

>wszystko możemy potwierdzić i wszystkiemu zaprzeczyć,

Pewnie, że możemy. Grawitacji najlepiej zaprzeczyć lub ją potwierdzić, skacząc z wysokiego dachu. Ale koniecznie musimy to sprawdzić samemu, to że inni się zabijają, wcale nie znaczy, że my też musimy, trzeba to koniecznie sprawdzić, żeby mieć pewność. Jak inaczej da się żyć bez pewności.

Aneta Dziwińska
oportunista (1711 punktów)
Aby przekomać się ostatecznie, trzeba skoczyć samemu i to z wysoka, na głowę najlepiej, metoda prawdopodobnie jedyna i skuteczna 100%. Osobiste doznania zawsze bywają najlepsze.
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Aby przekomać się ostatecznie, trzeba skoczyć samemu i to z wysoka, na głowę najlepiej

I to właśnie jest święta prawda.

Aneta Dziwińska
03-08-2009 14:31 
 Ocena 1 na 1
spray (5875 punktów)
>(...) Mój pogląd jest taki; prawda to pojęcie czysto abstrakcyjne ściśle powiązane z własnym poczuciem, czyli jest głęboko subiektywna. Posłużę się klasycznym przykładem, Bóg jest czy go nie ma, jedni potwierdzają, inni zaprzeczają. Tych co potwierdzają jest zdecydowanie więcej, lecz czy to jest jakakolwiek przesłanka potwierdzająca istnienie Boga? Dylemat nie do rozstrzygnięcia? Obie strony w 100% twierdzą, że prawda leży po ich stronie, nie ma takich argumentów aby zachwiać własnym poczuciem, subiektywna ocena zaś jest decydująca.

Ksiadz profesor Tischner lat temu... nie pomne ile... popelnil byl w "Polityce" krotki, ale piekny felieton na temat glupoty. Glowna teza bylo, ze tym co czlowieka wyroznia na tle innych zwierzat jest to, ze tylko czlowiek zdolny jest do glupoty. Podal przyklad lampy i nosa: ze tylko czlowiek jest w stanie stwierdzic, uwierzyc i sie upierac, ze lampa to nos. (Bierzemy pod uwage tylko desygnaty nazw, nie nazwy, ktorych zwierzeta nie artykuluja wcale, albo artykuluja w sposob, ktorego nie mozemy zrozumiec.)
Zatem tylko czlowiek potrafi subiektywne odczucia i oceny narzucac rzeczywistosci, oraz wierzyc, ze rzeczywistosc sie do nich stosuje i odwrotnie (choc tylko pozornie), ze przekonanie powstalo wlasnie na skutek cech rzeczywistosci.

Przyklad z Bogiem jest bardzo podobny do powyzszego. Czy mozna go uzyc na zobrazowanie problemu prawdy ? Mysle, ze w zadnym wypadku.
Po pierwsze dlatego, ze cos, co nie jest w zaden sposob weryfikowalne , przynajmniej na razie, nie moze sluzyc do porownan tam, gdzie wlasnie najbardziej chodzi o mozliwosc weryfikacji.
Po drugie - powszechnosc przekonania w zadnym wypadku nie moze sluzyc za narzedzie weryfiakcji (ktos juz wyzej zreszta o tym wspominal).
Piecset lat temu wiecej niz 95% ludzi bylo swiecie przekonanych, ze Ziemia jest plaska. Czy to Ziemie moglo splaszczyc i upodobnic do nalesnika ?
Jankowski agnostyk (405 punktów)
Był kiedyś taki kawał..
Ile jest prawdy w gazetach??
Prawdą są nekrologi..
Półprawdą prognozy pogody...
A reszta to fałsz,,,
exeqtor (359 punktów)
Moim zdaniem prawda jest to stan który jest wypadkową wcześniejszych zdarzeń, które utworzyły dany stan. Czyli wszystko jest prawdą (bo stan rzeczywisty istnieje lecz jego opisanie jest mniej lub bardziej dokładne) Nieprawdą jest rozpatrywany stan który nie jest wypadkową wcześniejszych zdarzeń, w takim postawionym założeniu zakładane stany prawdy mogą być bliżej bądź dalej prawdy. Moim zadaniem samo pojęcie prawdy mieści się w świadomości, im bardziej rozumie się oddziaływanie wydarzeń i czym więcej ma się informacji na temat wydarzeń, które to doprowadziły do pewnego wydarzenia rozpatrywanego jako prawdę, tym bardziej możemy określić czy rozpatrywana prawda nie odbiega przewidywanym wynikiem owych wydarzeń. Często prawdopodobieństwo musimy brać za prawdę, by opierać i działać na nim.
P.R.Wieczorek DSM (207 punktów)
A może: "ma rację ten, kto broni swoich racji" i to jest prawda?
A może: prawda jest jedna? A może prawd jest nieskończona ilość?
Czasem mówią, że prawda leży po środku.
Mnie osobiście wydaję się, że nikt nie może powiedzieć (choć niektórzy mówią), że posiadł - bez wątpienia - prawdę i że wie na pewno, co jest prawdą.
To, że trzeba się rozwijać i dążyć do tego, by być szczęśliwym, bo wtedy życie dla nas może stać się czymś pięknym, wydaje się bezsprzeczną prawdą. Ale, czy to aby na pewno jest prawdą? Jeśli ktoś woli przegrać swoje życie (choć chyba nikt świadomie - nie wiem), to jego sprawa i nie znaczy, że to mija się z prawdą.
Jednak, gdyby wszyscy dążyli do szczęścia i ku rozwojowi, świat byłby lepszy, my czuli byśmy się lepiej, choć nie znaczy, że to jest Prawdą Najprawdziwszą.
Pozdrawiam

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365