Racjonalista - Strona głównaDo treści
Bibliografia do eseju

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
08-08-2009 20:05Kelly (2051 punktów)Bibliografia do eseju
Ocena 1 na 1
Zabieram się za pisanie eseju na olimpiadę filozoficzną. Wybrany przeze mnie temat: "Jakie znaczenie dla rozumienia szczęścia może mieć wybór postawy wobec problemu istnienia Boga?". Sugerowana bibliografia:

E. Gilson (współtwórca neotomizmu)
Jan Paweł II (papież)
L. Kołakowski (katolik)
H. Zimoń (profesor KUL, wykładowca w seminarium)
J. Sochoń (ksiądz)
R. Swinburne (profesor filozofii religii, teolog)
Ch. Taylor (katolik)
J. Woleński (uwaga, AGNOSTYK!!!)

Każdy z tych autorów jest wybitnym filozofem, jednak nie mogę pozbyć się wrażenia, że zestawienie to jest co najmniej... stronnicze. Dlatego będę bardzo wdzięczna za każdą poleconą książkę, która prezentuje poglądy drugiej strony .
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

webmaster (moderator)
>L. Kołakowski (katolik)
że co? Nie tak dawno widziałem, jak jeden jego przyjaciel w wywiadzie powiedział, że był niewierzący.
Kelly (2051 punktów)
Niestety o filozofii współczesnej na razie mam dosyć nikłe pojęcie (z prostego powodu - jeszcze do niej nie doszłam...), ale wydaje mi się, że Kołakowski był raczej wierzący (poszukiwał Boga w zsekularyzowanym świecie), a na pewno daleko mu do ateizmu.
webmaster (moderator)
Chyba jedyne co można powiedzieć w tym temacie, to że bardzo unikał deklarowania się, a na pytania wprost udzielał wymijających odpowiedzi.
lontri (16088 punktów)

Aldous Huxley, Filozofia wieczysta

Tam namiary na wiele dzieł i autorów, którzy mogą Ci być pomocne w owocnym rozwijaniu tematu.

Wg mnie obowiązkowo również Kanon palijski a z niego np.:

www.access(*)/tipitaka/dn/dn.02.0.than.html


BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
Kelly (2051 punktów)
Dziękuję .
lontri (16088 punktów)

Bhagawadgita, koniecznie!

Wieloraka ścieżka osiągania szczęścia i poznania: joga czynu, joga wiedzy, joga miłości etc. Ważne rozważania na temat losu i wiary.


BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
barycki
>Każdy z tych autorów jest wybitnym filozofem

O k...!

>Dlatego będę bardzo wdzięczna za każdą poleconą książkę

Wypadałoby zapoznać się z Traktatem o szczęściu Tatarkiewicza, filozofią Feuerbacha i w Anty-Duhringu Engelsa podziwiać rozprawę z pierdołami, które szczęście prowadzą na manowce.

Można sobie również to wszystko darować i napisać piękny postmodernistyczny esej ze szczególnym uwzględnieniem wybitnej interpretacji JPII szczęścia kilkuset tysięcy prawosławnych mieszkańców Chorwacji w latach czterdziestych, zawartej w uzasadnieniu wyniesienia na ołtarze błogosławionego Alojzije Kardynała Stepinaca. Jest to największy wkład JPII w kulturę cywilizacji, pokazuje najprostszą z najprostszych dróg do pełnego szczęścia. Hitler miał więcej wstydu i mniej bezczelności, nie chwalił się publicznie holokaustem.

Adam Barycki
09-08-2009 08:39 
 Ocena 2 na 2
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Każdy z tych autorów jest wybitnym filozofem
>O k...!
>>Dlatego będę bardzo wdzięczna za każdą poleconą książkę
>Wypadałoby zapoznać się z Traktatem o szczęściu Tatarkiewicza,

Nie warto, tam jest tylko jedno istotne zdanie, ale każdy je inaczej zrozumie. Każdy inaczej pojmuje szczęście, którego przecież nie ma , bo życie składa się z chwil. To już koniec eseju o szczęściu.
>
barycki
>Każdy inaczej pojmuje

Chciałbyś. Każde pojmowanie jest tylko i wyłącznie efektem bazy, antymarksisto.

>życie składa się z chwil

A chwile to niby, z czego się biorą, z drzewa spadają jak gruszki? Czyżby nie miały swojego determinanta.

Adam Barycki
09-08-2009 09:52 
 Ocena 3 na 3
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Każdy inaczej pojmuje
>Chciałbyś. Każde pojmowanie jest tylko i wyłącznie efektem bazy, antymarksisto.

Jaka baza takie pojmowanie,

>>życie składa się z chwil
>A chwile to niby, z czego się biorą, z drzewa spadają jak gruszki? Czyżby nie miały swojego determinanta.

Więc nie ma szczęścia, musi być ciągłe. Są tylko chwile szczęśliwe w morzu chwil nijakich i z dodatkiem tych, w których dominuje rozpacz. To suma wszystkich tych chwil, decyduje, czy Twoje życie określisz jako dobre, szczęśliwe, czy powstanie poczucie przegranej.

Nie jedz słodyczy, zęby się psują i przyjdzie chwila nieszczęśliwa, wizyta u dentysty.
barycki
>Jaka baza takie pojmowanie,

Dokładnie. Poniżej przykład.

>Więc nie ma szczęścia, musi być ciągłe.

Szczęście to nie absolut, to tylko przejaw skutków wcześniejszych przyczyn.

Oczywiście można tak jak ty nie rozumieć bazy, która to determinuje i poszukiwać gruszek na wierzbie.

>Nie jedz słodyczy, zęby się psują i przyjdzie chwila nieszczęśliwa, wizyta u dentysty.

Mam 156 cm, tyle samo w obwodzie, masa zbliża się nieubłaganie do tej wielkości w kilogramach, zęby już od dawna mam powybijane. Jedynym moim atutem jest kapelusz. Dentyści mi latają, a słodycze odwrotnie.

Adam Barycki
09-08-2009 10:31 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>>Więc nie ma szczęścia, musi być ciągłe.
>Szczęście to nie absolut, to tylko przejaw skutków wcześniejszych przyczyn.
>Oczywiście można tak jak ty nie rozumieć bazy, która to determinuje i poszukiwać gruszek na wierzbie.

Nie ulega wątpliwości, że skutek musi być poprzedzony przyczyną, wszak wątpliwości istnieją. Ja nie piszę o przyczynie chwili szczęśliwej, tylko mówię, że jest. Jeżeli bazę utożsamiasz z przyczynę, to jesteś antymarksistą.

>>Nie jedz słodyczy, zęby się psują i przyjdzie chwila nieszczęśliwa, wizyta u dentysty.
>Mam 156 cm, tyle samo w obwodzie, masa zbliża się nieubłaganie do tej wielkości w kilogramach, zęby już od dawna mam powybijane. Jedynym moim atutem jest kapelusz. Dentyści mi latają, a słodycze odwrotnie.

Nieuchronnie zbliżasz się do momentu osiągnięcia masy krytycznej. Wiesz wszak, że obiekty o wielkiej masie, potrafią zakrzywić przestrzeń wokół siebie i dla obserwatora z zewnątrz zniknąć. W twoim wypadku to zniknięcie pewnie nie będzie całkowite, bo zostanie szyderczy uśmiech bezzębnych ust. Oj! Nie jeden się ucieszy z tego zniknięcia, a władza szczególnie.

P,S. Nie myl pojęć. Szczęścia nie ma, to już udowodnione.
J.Szulc (5723 punktów)

>P,S. Nie myl pojęć. Szczęścia nie ma, to już udowodnione.

Szczęście jest. Istnieje, jako składowa drobiazgów z naszego życia, jako nasza wrażliwość, jako nasze pojmowanie samospełnialnosci.
Nawet Tobie nie dam sobie zabrać tej nadziei...
Nawet Tobie.

Pozdrawiam, jak zawsze serdecznie.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>P,S. Nie myl pojęć. Szczęścia nie ma, to już udowodnione.
>Szczęście jest. Istnieje, jako składowa drobiazgów z naszego życia, jako nasza wrażliwość, jako nasze pojmowanie samospełnialnosci.
>Nawet Tobie nie dam sobie zabrać tej nadziei...
>Nawet Tobie.
>Pozdrawiam, jak zawsze serdecznie.
>
Nie ma szczęścia jako takiego, jest to o czym piszesz, suma chwil szczęśliwych. Masz to tu: www.racjonalista.pl/forum.php/s,238829#w238916

Serdecznie pozdrawiam.
J.Szulc (5723 punktów)

> www.racjonalista.pl/forum.php/s,238829#w238916

... ale ja właśnie o tym... ze to składowa, nie ciąg.

>Serdecznie pozdrawiam.
Ja nie mniej, żeby było jasne
barycki
>Szczęścia nie ma, to już udowodnione.

Jak nie ma jak sam używasz tego określenia. Są tacy co próbują je złapać, nawet jakoweś sieci na nie zastawiają. Ja jednak używam tego pojęcia tylko do definiowania stanów, różnych, nie tylko psychicznych.

>Nie myl pojęć.

Jeżeli się definiuje szczęście z pozycji Heglowskiej i nie widzi nic innego jak ty, to nie widzi się treści tekstu prostego i odnosi się do własnych wyobrażeń. Zaprzeczenie absolutu nie likwiduje samego pojęcia, ani jego treści, zmienia się tylko interpretacja.

>Jeżeli bazę utożsamiasz z przyczynę

To skutkiem jest nadbudowa.

>tylko mówię, że jest.

Albo z czegoś wynika, albo jest łaską bożą. Można odrzucić wszystkie pojęcia, nie trzeba niczego analizować, łaska boska jest dobra na wszystko, po prostu jest.

>jesteś antymarksistą

Gdybyś objawił tę swoją prawdę przed moją masą, to zmiotłaby cię z powierzchni tej planety, a kto wie, może nawet musiałbyś opuścić nasz wszechświat.

>władza szczególnie.

Nieuchronnie idzie ku wybiciu sobie zębów. Cóż ja, pulsar zaledwie, ale wszyscy je sobie łamią na osobliwości, a już na takiej jak Sagittarius, muszą.

Adam Barycki
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Szczęścia nie ma, to już udowodnione.
>Jak nie ma jak sam używasz tego określenia.

Jeżeli, to przez nieuwagę. Są chwile, momenty dające zadowolenie, odczucie dobra, chwile szczęśliwości. Nie czytasz tego co mówię, to jak rozmawiać?

Mogę się wszak zgodzić, że są osoby bezgranicznie szczęśliwe i wyraz tego maja wypisany na twarzy, nieustannie. Ale chyba nie mówimy tu o patologii?

Ani o wyrazie twarzy, pewnej Pani na widok tony czekolady?

Sprawdziłem. Wszędzie mówię o chwili szczęśliwej.
J.Szulc (5723 punktów)

Chciałabym dać pół punktu, bo zgadzam się tylko z częścią wypowiedzi. Niestety, forum na to nie pozwala.
Reszta, to jednak dla mnie niezrozumiałe wyciąganie wniosków. Skłaniam się wtedy do Twego przedmówcy.
Uważasz, imć Barycki, że masa może pokonać prawdę?
Powodzenia... Pewna, nieoficjalnie nazwana, frakcja bardzo próbuje...

Pozdrawiam.
barycki
>Uważasz, imć Barycki, że masa może pokonać prawdę?

Skoro do tej pory to się udaje, zwłaszcza masie ciemnej, to, czemu mam zaprzeczać.

>Powodzenia...

Samaś empirycznym przykładem.

Adam Barycki
J.Szulc (5723 punktów)

No to - Na zdrowie, skoro tak Cię to cieszy...
barycki
>Na zdrowie, skoro tak Cię to cieszy...

Nie pokuj wam przynoszę, a miecz.

Nie zajmuję się wynajmem pokoi, ani sal biesiadnych.

Adam Barycki
J.Szulc (5723 punktów)

A weźże sobie ten swój miecz. "Kto od mieczem wojuje, od miecza ginie".
A wynajmować sobie możesz, co chcesz. prawo rynku...
barycki
>A weźże sobie ten swój miecz.

A on mnie na cholerę, ja go wam przynoszę.

Adam Barycki
J.Szulc (5723 punktów)

A ja go nie chcę. Mam dość swoich, więc ewentualnego "kukułczego jaja" nie potrzebuję.
10-08-2009 23:43 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>A weźże sobie ten swój miecz.
>A on mnie na cholerę,

Może się przydać. Wbij go rękojeścią, aż po jelec, w ziemie, potem z rozmachem na nim siądź. Będziesz pierwszym połykaczem mieczy, ale odwrotnie.
barycki
Ośrodku Racjonalistyczno - Sceptyczny im. De Voltaire'a, to powyżej też będziecie usuwać, bezustannie drwiąc sobie ze swojego patrona?

"Nie zgadzam się z tobą, ale zawsze bronił będę twego prawa do posiadania własnego zdania."

To fajny puder, można nim zakryć pryszczatą gębę.

Otwieracie furtkę, przez którą mogą wchodzić wszyscy, a następnie usuwacie, co wam się zachce. Iście to Wolterowskie.

Adam Barycki

PS. Ucz się Kelly od mistrzów, oni ci wskażą właściwą drogę do szczęścia, tylko pamiętaj, że puder pryszczy nie likwiduje, ale nic to, na dyskotece nikt tego nie zauważy.
09-08-2009 08:49 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Adam Barycki
>PS. Ucz się Kelly od mistrzów, oni ci wskażą właściwą drogę do...
   ... włażenia tam, gdzie cię nie chcą - wystarczy finezyjna zmiana ksywki.
barycki
... włażenia tam, gdzie cię nie chcą

Brak zdolności do odróżnienia własności prywatnej od przestrzeni publicznej jest powszechną u matołów.
Kiedy matoł popisuje się u siebie w domu, g... mnie to obchodzi, inaczej jest, kiedy robi to na ulicy, wtedy dostaje kopa w d...

Adam Barycki
09-08-2009 11:34 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Brak zdolności do odróżnienia własności prywatnej od przestrzeni publicznej jest powszechną u matołów.
   

>Kiedy matoł popisuje się u siebie w domu, g... mnie to obchodzi, inaczej jest, kiedy robi to na ulicy, wtedy dostaje kopa w d...
>Adam Barycki
   I jak ty, bidulo, chcesz się kopnąć?
barycki
>I jak ty, bidulo, chcesz się kopnąć?

A normalnie, odrywam kulasa jakiemuś Adamiakowi i tłukę się tym kikutem po własnym dupsku, aż mi odejdzie ochota na dyskusję z Adamiakiem. Właśnie tak jak teraz. Po takim tłuczeniu matołectwo mnie opuszcza.

Adam Barycki
09-08-2009 12:51 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Po takim tłuczeniu matołectwo mnie opuszcza.
>Adam Barycki

   Kłamstewko... też genetyczne?
barycki
>Kłamstewko... też genetyczne?

Adamiak, żebyś ty był, choć tak pusty jak ten bęben witwos, waliłbym aż by echo szło, ale ty jak kamień polny jesteś. Ile cię walić trzeba ten tylko się dowie, kto nogę sobie stłukł. Twardy jesteś jak skała, na tobie kościół stanie, niby nowy, ale taki sam.

Adam Barycki
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
   Radzę zacząć od Tatarkiewicza.
Najpierw "Historia filozofii" (t. 1-3), indeks rzeczowy, hasło "szczęście"; a następnie "Traktat o szczęściu".
   Nie od parady będzie też poczytanie dzieł egzystencjalistów (Sartre, Camus); szczególnie esej "Mit Syzyfa" Camus'a.

Pozdrowienia.

fides ex necessitate esse non debet
09-08-2009 10:59 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>    Radzę zacząć od Tatarkiewicza.
>Najpierw "Historia filozofii" (t. 1-3), indeks rzeczowy, hasło "szczęście"; a następnie "Traktat o szczęściu".
>    Nie od parady będzie też poczytanie dzieł egzystencjalistów (Sartre, Camus); szczególnie esej "Mit Syzyfa" Camus'a.

Poczytać zawsze można, niczemu to nie szkodzi, tyle, że upływ czasu jest nieuchronny. Można poświęcić ten czas, na zagadnienia bardziej ważne, bo z tego czytania i tak wyjdzie, że szczęścia nie ma, a chwila szczęśliwa, jest dla każdego determinowana czymś innym.

Pozdrawiam.
barycki
>chwila szczęśliwa, jest dla każdego determinowana czymś innym.

Ale nie zupełnie innym. Te inności mają swoje bazy.

Adam Barycki

PS. Groch o ścianę. Należy sie spodziewać, że Aneta i tobie zaproponuje małżeństwo, tak jak, wcale.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>chwila szczęśliwa, jest dla każdego determinowana czymś innym.
>Ale nie zupełnie innym. Te inności mają swoje bazy.
>Adam Barycki
>PS. Groch o ścianę. Należy sie spodziewać, że Aneta i tobie zaproponuje małżeństwo, tak jak, wcale.

Nie powiedziałem przecież, ze nie da się ich pogrupować, ani uogólnić, tyle, że nie oddaje to prawdy o szczęściu, bo jej nie ma. Zanegowałeś odmienność zmysłowego spostrzegania, odmienność dążeń, pragnień, motywacji. Bierz ten groch i zrób grochówkę, albo lepiej groch z kapustą (dokup kapustę). Bardziej się spełnisz. Na odmienność jesteśmy skazani, istnieje wszak możliwość podobieństwa.
Aneta kocha tylko jednego geniusza, niech tak zostanie.
Ja idę poleżeć w hamaku, może Diogenes z beczki wychynie.

Nie ma też prawdy o czerwonym stole. Istnieje jej prawdopodobieństwo.
barycki
>Na odmienność jesteśmy skazani, istnieje wszak możliwość podobieństwa.

Odmienność i podobieństwo to tylko dla takich idealistów jak ty są osobnymi bytami. Dla mnie to dialektyczna wzajemność.

>Zanegowałeś odmienność zmysłowego spostrzegania, odmienność dążeń, pragnień, motywacji.

Tak, zanegowałem. Każda z tych odmienności jest tylko podzbiorem swojej bazy i tylko z niej wynika. Nie istnieje odmienność sama w sobie.

>nie oddaje to prawdy o szczęściu

Posługiwanie się taką średniowieczna nomenklaturą, to już nie fanatyzm, to infantylizm. Ty jesteś nieukiem, odkryłeś swoje prawdy, jak się odkrywa na nowo Amerykę i wydaje ci się, że wszystkich relatywnych obserwatorów możesz poupychać w swojej metryce dostępnej jeno twym odczuciom.

>groch z kapustą (dokup kapustę). Bardziej się spełnisz.

Wcale, też uważa, że wszystko poza topologią euklidesową jest grochem z kapustą, tak mają nieuki.

>Nie ma też prawdy o czerwonym stole. Istnieje jej prawdopodobieństwo.

O elektronie też nie ma, a jednak jakby troszeczkę jest, na tyle, że można głowicami termojądrowymi rozpieprzać całe kontynenty.

Adam Barycki
09-08-2009 16:46 
 Ocena 2 na 2
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Na odmienność jesteśmy skazani, istnieje wszak możliwość podobieństwa.
>Odmienność i podobieństwo to tylko dla takich idealistów jak ty są osobnymi bytami. Dla mnie to dialektyczna wzajemność.

>Ty jesteś nieukiem, odkryłeś swoje prawdy,

Ty jesteś ukiem, odkryłeś swoje prawdy, potwierdzając tym jednocześnie, ze każdy może mieć własną.

Oczywiście prawda uka jet prawdziwsza.
barycki
>Oczywiście prawda uka jet prawdziwsza.

Oczywiście. Uk wie, że istnieje wiele interpretacji, a nieuk jest zafascynowany odkryciem względności czerwonego stołu i krzyczy, że odkrył Amerykę. Uk sobie wybiera ze stołu biesiadnego, a nieuk wcina w kącie starego piklinga.

>każdy może mieć własną.

Im, kto głupszy, tym ma właśniejszą. Podobno są nawet tacy i to na tym forum, że mają nawet jedyną, a takiemu Witkacemu, czy jakiemuś tam Picasso nie udało się mieć tylko własnej, zaraz się okazało, że mają wspólników.

Adam Barycki
09-08-2009 19:19 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Oczywiście prawda uka jet prawdziwsza.
>Oczywiście. Uk wie, że istnieje wiele interpretacji,

To się jednak uk czegoś naukał.
>
barycki
>To się jednak uk czegoś naukał.

Uk już był naukany, to nieukowi pieprzy się interpretacja z wrażeniem. Indywidualne wrażenia, to zupełnie coś innego od interpretacji tych wrażeń. Choćby ta interpretacja była jak najbardziej indywidualna, to jedynym narzędziem, jakim się posługuje, jest język, a on sukinsyn za cholerę nie chce być subiektywny, uparł się być obiektywnym. Co wcale nie przeszkadza posługiwać się nim indywidualnie, tak jak to robie na przykład ja.

Różnica pomiędzy nami polega na tym, że ja nie zgadzam się ze słusznością twojej interpretacji, a ty mojej nie widzisz. Taką ślepotę popularnie nazywamy nieuctwem.

Adam Barycki
09-08-2009 19:57 
 Ocena 2 na 2
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>To się jednak uk czegoś naukał.
>Uk już był naukany,

Zawsze warto doukać się jeszcze. Będziesz może uk wielki, albo jeszcze większy.
Byle nie za wielki, bo trzy krzesła będą potrzebne.
barycki
>trzy krzesła będą potrzebne.

Raczej tapczan. Dalsza wymiana korespondencji może być już tylko flirtem. Przepraszam, wstydzę się, wbrew pozorom jestem bardzo delikatny i nieśmiały. Milknę.

Adam Barycki
lontri (16088 punktów)
>    Radzę zacząć od Tatarkiewicza.

Ta starożytna, zjełczała i polonocentryczna (=zaściankowa) bibliografia została podana tu na serio czy tylko dla jaj?


Moim zdaniem trzeba zacząć od klasyfikacji typów postaw wobec istnienia boga, a nie od klasyfikacji sposobów rozumienia szczęścia. Jeśli się nie ograniczy rozważań do pewnych typów czeka autorkę żmudny proces opisywania kilkunastu miliardów indywidualnych sposobów przeżywania szczęścia i nieco mniejsza, ale zbliżona swoim rozmiarem inwentaryzacja sposobów indywidualnego pojmowania boga.

W ogóle nie rozumiem, jak można ignorować w tym temacie dorobek filozofii Azji (Indie, islam), jak również tzw. szkoły analitycznej.

Temat eseju jest bzdurny. Dobór bibliografii tendencyjny i "słusznie" ograniczony. Tylu nonsensownych pojęć w jednym zdaniu już dawno nie widziałem. Ale widocznie komuś w tym kraju jeszcze płacą za układanie takich bzdur.
Niedobrze mi.

Po co w ogóle w takiej olimpiadzie filozoficznej brać udział?


BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>    Radzę zacząć od Tatarkiewicza.
>Ta starożytna, zjełczała i polonocentryczna (=zaściankowa) bibliografia została podana tu na serio czy tylko dla jaj?
>
>Moim zdaniem trzeba zacząć od klasyfikacji typów postaw wobec istnienia boga, a nie od klasyfikacji sposobów rozumienia szczęścia. Jeśli się nie ograniczy rozważań do pewnych typów czeka autorkę żmudny proces opisywania kilkunastu miliardów indywidualnych sposobów przeżywania szczęścia i nieco mniejsza, ale zbliżona swoim rozmiarem inwentaryzacja sposobów indywidualnego pojmowania boga.
>W ogóle nie rozumiem, jak można ignorować w tym temacie dorobek filozofii Azji (Indie, islam), jak również tzw. szkoły analitycznej.

A mój? Negowany przez uka ?

>Temat eseju jest bzdurny. Dobór bibliografii tendencyjny i "słusznie" ograniczony. Tylu nonsensownych pojęć w jednym zdaniu już dawno nie widziałem. Ale widocznie komuś w tym kraju jeszcze płacą za układanie takich bzdur.
>Niedobrze mi.
>
>Po co w ogóle w takiej olimpiadzie filozoficznej brać udział?

No, jak zwykle muszę podzielić Twoją opinię.

Mocno ściskam dłoń, albo delikatnie, sam już nic nie wiem.
barycki
>A mój? Negowany przez uka ?

Twój w absolutnie nie jest postmodernistyczny, jest bardzo ludzki, szczery, infantylny do bólu, dlatego ciebie lubię.

Adam Barycki
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>A mój? Negowany przez uka ?
>Twój w absolutnie nie jest postmodernistyczny, jest bardzo ludzki, szczery, infantylny do bólu, dlatego ciebie lubię.

To wykreśl infantylny, a ja nie powiem, czemu trzy krzesła, a nie kanapa. I proszę, nie oświadczaj się mi.
barycki
>I proszę, nie oświadczaj się mi.

A już nie będę miał okazji. Pora s...ć.

Umieszczam poniższy tekst, a jakiś pokurcz to usuwa i ma, a jakże, prawo do usuwania. Historia dała przykłady, że usuwanie jest najbardziej racjonalnym działaniem, a wszak to portal racjonalistów. Gdziesz mi z nimi się równać. Już grzmi, słyszycie, ściemnia się. Rumaki już ryja ziemię kopytami, rozkołysały się drzewa w waszym maleńkim ogródku. Pożegnajmy się, pożegnajmy się, czym prędzej... Czas już... konie poderwały się do biegu... pozostała tylko kurzawa i dym. O bogowie, o bogowie moi jakże smutna jest wieczorna ziemia, jakże tajemnicze są opary nad oparzeliskami. Wie o tym ten, kto wiele błądził w takich oparach, kto wiele cierpiał przed śmiercią, kto leciał ponad tą ziemią dźwigając ciężar ponad siły, wie o tym ten, kto jest zmęczony i bez żalu porzuca wtedy mglistą ziemie i bagniska i jej rzeki, ze spokojem w sercu powierza się śmierci. Wie bowiem, że tylko ona przyniesie mu spokój. Nawet czarodziejskie czarne konie zmęczyły się... zaczęła je dopędzać nieunikniona noc.

Tak to przy maleńkiej pomocy Bułhakowa, pożegnawszy się z tobą, kończę.

Adam Barycki

PS. Widzisz Adamiak jak się pisze, tak się pisze, a nie, wstałem, mieli szacunek, mają szacunek.

PS. 2 poniżej tekst, o który się rozeszło nam.

>> Radzę zacząć od Tatarkiewicza.

>Ta starożytna, zjełczała i polonocentryczna (=zaściankowa) bibliografia
>W ogóle nie rozumiem, jak można ignorować w tym temacie dorobek filozofii Azji (Indie, islam), jak również tzw. szkoły analitycznej.

Filozofia Azji i islamu, to propozycja zgłębienia myśli starożytnej, czy proponujesz współczesne postmodernistyczne popłuczyny?

I ja też w ogóle nie rozumiem czy ty rozumiesz, co proponujesz, bo dwa twoje zdania nawzajem się wykluczają. Jak na taki absurd może sobie pozwolić propagatorka szkoły analitycznej? Odpowiedź może być tylko jedna, ty g... wiesz o szkole analitycznej, a metody przez nią wypracowane są ci zupełnie obce. Odpowiednikiem i prekursorką szkoły analitycznej była szkoła lwowsko - warszawska Tarskiego, a jej wybitnym przedstawicielem i kontynuatorem był właśnie zjełczały i zaściankowy Tatarkiewicz, wiec pytam jakasz to filozofia analityczna doprowadziła cię do takich sprzeczności? Już się nie męcz, ja odpowiem za ciebie, twoja wiedza o temacie jest zaczerpnięta ze współczesnych postmodernistycznych popierdół zwanych dla zamydlenia oczu opracowaniami. Tylko analfabeta wytresowany w postmodernistycznym slangu może sobie pozwolić, jak zresztą i na wszystko, tak określić Tatarkiewicza. To, że jesteś analfabetą, po analizie tylko dwóch twoich zdań, nie podlega dyskusji.

Dlatego zupełnie nie mogę zrozumieć, dlaczego reszta twojego tekstu jest poprawna. Wychodzi na to, że to cud jakiś boski.

Adam Barycki
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>I proszę, nie oświadczaj się mi.
>A już nie będę miał okazji. Pora s...ć.

Zdążyłem przeczytać nim zniknęło, potem się zdziwiłem.

Ściskam dłoń.
11-08-2009 08:55 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Dlatego zupełnie nie mogę zrozumieć, dlaczego reszta twojego tekstu jest poprawna. Wychodzi na to, że to cud jakiś boski.

To zdanie, miałem taką nadzieje, sprowokuje mojego serdecznego nieprzyjaciela, do podjęcia tematu. Ktoś jednak usunął, wypowiedź Adama Baryckiego. Mógł to zrobić moderator, lub autor wątku. Uprzejmie pytam, kto to zrobił i z jakiego powodu?

Mogła przecież powstać ciekawa dyskusja, między dwoma nieprzyjaciółmi moimi, których obu cenie.

Zagadnienie szczęścia, jest nieodłączną, przynajmniej dla mnie, częścią rozważania nad istotą ludzkiego życia. Mam wrażenie, że ktoś zniszczył coś, nim powstało, aktem aborcji.

Proszę o odpowiedź, będę zobowiązany, za uzasadnienie tej decyzji.
11-08-2009 09:47 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>Proszę o odpowiedź, będę zobowiązany, za uzasadnienie tej decyzji.

    jakiś pokurcz to usuwa

   Ten pokurcz to oczywiście ja.

    i ma, a jakże, prawo do usuwania

   No właśnie. I nie zamierza z tego prawa zrezygnować. A uzasadnienie jest Ci znane. Już raz publicznie Cię z nim zapoznawałem.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Proszę o odpowiedź, będę zobowiązany, za uzasadnienie tej decyzji.
>    jakiś pokurcz to usuwa   Ten pokurcz to oczywiście ja.
>    i ma, a jakże, prawo do usuwania   No właśnie. I nie zamierza z tego prawa zrezygnować. A uzasadnienie jest Ci znane. Już raz publicznie Cię z nim zapoznawałem.

Dziękuje za wyczerpująca moją ciekawość odpowiedź.

Trochę mi ulżyło, bo myślałem, ze autor wątku i miałem mu właśnie przesłać, kilka bardzo nieprzyjemnych słów.
10-08-2009 23:15 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
infantylny do bólu, dlatego ciebie lubię.

A ja ciebie lubię też, to przyznam ci rację. Obojętnie jaka drogą ruszysz, w jakie srogie narzędzia mordu uzbrojony, jakiego języka użyjesz, to na końcu będziesz stał jak dziecko w zmoczonej pieluszce. Wtedy się zdziwisz. Jak wszyscy inni przed tobą.
Climber (3006 punktów)
>Zabieram się za pisanie eseju na olimpiadę filozoficzną. Wybrany przeze mnie temat: "Jakie
>znaczenie dla rozumienia szczęścia może mieć wybór postawy wobec problemu istnienia Boga?".
>Sugerowana bibliografia:
>E. Gilson (współtwórca neotomizmu)
>Jan Paweł II (papież)
>L. Kołakowski (katolik)
>H. Zimoń (profesor KUL, wykładowca w seminarium)
>J. Sochoń (ksiądz)
>R. Swinburne (profesor filozofii religii, teolog)
>Ch. Taylor (katolik)
>J. Woleński (uwaga, AGNOSTYK!!!)
>Każdy z tych autorów jest wybitnym filozofem, jednak nie mogę pozbyć się wrażenia, że zestawienie
>to jest co najmniej... stronnicze. Dlatego będę bardzo wdzięczna za każdą poleconą książkę, która
>prezentuje poglądy drugiej strony .

Wybór postawy wobec problemu istnienia/nieistnienia boga nie ma żadnego wpływu na szczęście normalnego człowieka. Bóg nie jest do szczęścia potrzebny coraz to większej części katolickich (i nie tylko) społeczeństw (w krajach protestanckich i prawosławnych jest the same) Część ludzi chętnie sobie bogiem ryj wyciera przy osiąganiu swoich egoistycznych, często politycznych celów. Zachód to już zrozumiał dawno, że dobrobyt jest ważniejszy niż pan bócek. Pan bócek nie zapłaci za gaz, prąd, czynsz... nie stanie jako obrońca w sądzie gratis i nie dorzuci do jeansów. Mało tego On wciąż milczy i nawet nie daje żadnych odpowiedzi ani żadnych znaków. Ot taki milczek - obserwator. Dowcipniś patrzący na nasze nieszczęścia. A humanizm jest ze wszech miar pożądany - bez pana bócka w osobie biskupa czy ojca Rydzyka czy innego mądrali.

Co do Papieża to był On nikim więcej jak człowiekiem (aż człowiekiem) i stał się nawet Odnowicielem mowy polskiej (?!) ależ się zdziwiłem!!!

Odnowiciel Wielki

Koń by się uśmiał.

Myślałem, że Słowacki, Mickiewicz czy Kochanowski! A tu masz Wojtyła... Ech Wy katoliccy kreatorzy proroków.... za 1000 lat Karol Wojtyła będzie dla Was większy i ważniejszy od samego Chrystusa... szkoda gadać, jak mawiał mój ojciec.


Nie biorę udziału w wątkach gdzie jest więcej niż 100 postów, bo wiesza mi się "najlepszy mobilny internet"
Zajrzyj jeszcze tutaj
Satyr (4285 punktów)
Widzę, że odpowiedzi merytorycznych jest już sporo. Od siebie dodam tylko żebyś się specjalnie nie przemęczała z tą pracą. Komisja na OF przyjmuje niemal każdą pracę, nawet mizerne wypociny, więc lepiej czas poświęcić na ogólne przygotowanie. Olimpiada nie jest specjalnie trudna (chyba, że się radykalnie zreformowała), parę lat temu udało mi się zostać laureatem choć uczyłem się tylko na tyle, na ile mi to sprawiało przyjemność.

Pozdrawiam

P.S. Gilson, Swinbourne itp. to po prostu specjaliści. Ateiści zwykle nie zagłębiają się w szczegóły metafizyki Boga lub antropologii chrześcijańskiej, bo zwyczajnie niezbyt ich to interesuje.
Sledziu (1058 punktów)

>Pozdrawiam
>P.S. Gilson, Swinbourne itp. to po prostu specjaliści.

Swinbourne jest cienki jak spalona zapałka. Co Ty na wątek o jego dorobku? Jakby nie było, to jeden z bardziej znanych teologów naturalnych ostatniego półwiecza, a tematów czysto filozoficznych w dziale "filozofia" jest jak na lekarstwo.

Co do poziomu olimpiady - rzeczywiście, trudna nie jest. Zwłaszcza etap pierwszy, z esejem - to czysta formalność.

Pozdrawiam.
Sledziu (1058 punktów)
>Zabieram się za pisanie eseju na olimpiadę filozoficzną. Wybrany przeze mnie temat: "Jakie
>znaczenie dla rozumienia szczęścia może mieć wybór postawy wobec problemu istnienia Boga?".

Ech... Skąd ja to znam? Olimpiady filozoficzne, to etap, który nie tak dawno się dla mnie zakończył. W zeszłym roku również pisałem esej na temat związany z filozofią religii i bibliografia była podobnie tendencyjna. Zajrzyj proszę do książek faceta nazwiskiem John L. Mackie - to kontynuator tradycji brytyjskiego empiryzmu w duchu Locke'a i w szczególności Hume'a, ateista. Najważniejszą pozycją w jego filozoficznym dorobku jest książka "Cud teizmu", w całości poświęcona polemice ze średniowieczną i współczesną teologią naturalną, jak również chrześcijańskimi koncepcjami etycznymi. Niestety, największy nacisk położył Mackie na kwestie filozofii stricte teoretycznej, komponent antropologiczno-etyczny traktując raczej po macoszemu. W dziedzinie ateistycznej etyki trudno zaś poruszać się bez znajomości pism klasyków - Nietzschego, Sartre'a, Heideggera czy Camusa. Jeśli chcesz w swoim eseju powołać się na poglądy filozofów laickich, sięgnij przede wszystkim po dzieła tych pisarzy.

PS: Cały ten esej to pic na wodę. Napisz 5 stron z zawierającą 3 pozycje bibliografią, a i tak przejdziesz dalej. Schody zaczynają się dopiero na "centralce".

Pozdrawiam.
Satyr (4285 punktów)
>Zajrzyj proszę do książek faceta nazwiskiem John L. Mackie

Czytałem kilka artykułów, w których przedstawiał swoją "error theory" - koncepcję dyskursu etycznego jako składającego się ze zdań o niespełnialnych warunkach prawdziwości. Chodzi w niej o to, że tezy dyskursu etycznego są wszystkie fałszywe, gdyż nie istnieją własności (lub stany rzeczy) mogące uczynić owe tezy prawdziwymi - wniosek z tego taki, że tezy etyki mają pełnić zupełnie inną funkcję niż opisywanie świata własności moralnych.

Ciekawa sprawa, w latach 80. i 90. toczyła się żywa dyskusja na temat tego typu antyrealistycznych podejść do języka etyki, bądź religii (tutaj się pokazał Simon Blackburn) - z tego, co wiem nadal powstaje sporo artykułów dyskutujących te problemy.

Pozdrawiam

Wróć do listy wątków działu Bazgroły

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365