Racjonalista - Strona głównaDo treści
Na kogo wypina się Parlament Europejski?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
09-08-2009 11:23Adamiak (36436 punktów)Na kogo wypina się Parlament Europejski?
Ocena 7 na 7
   Parlament Europejski uchwalił rezolucję w której zamieścił głupią definicję homofobii, jako nieuzasadniony lęk i niechęć wobec homoseksualizmu oraz osób homoseksualnych, biseksualnych i transseksualnych.

   Definicja ta jest bezsensowna, bo inną być nie może, skoro służy tylko jako alibi, proteza do wyartykułowania równie bezsensownego apelu o niedyskryminowanie mniejszości seksualnych.

   Dyskryminacja (łac. discrimino - rozróżniam) oznacza odmienne traktowanie różnych podmiotów, które znajdują się w podobnej sytuacji. Podobieństwo sytuacji ocenia się w oparciu o obiektywne i weryfikowalne okoliczności istotne.
   Ponadto Art. 32.  Konstytucji RP mówi:
1.  Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.
2.  Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.

   Przepisy o ochronie dóbr osobistych, a do przestrzegania takowych wzywa Rezolucja, już istnieją w każdym kraju Unii, więc takie uszczegóławianie zaleceń uważam za sztuczne i wybitnie koniunkturalne.

   Nie wydaje mi się, by posłowie Parlamentu byli głupcami i nie dostrzegli mnożenia czynników w dokładaniu szczegółowych przepisów antydyskryminacyjnych, więc zakładając, że głupcami nie są i wiedzą, że Ockham rozprawia się z takimi bytami jednym cięciem... zrodziło mi się pytanie o genezę takiego przedsięwzięcia.

   Dostrzegam tylko jeden cel europosłów, mianowicie ukłon w stronę silnego lobby homoseksualistów, by hipokry... ups, poprawnością polityczną zapewnić sobie profity.

   Każdy ukłon polega na pochyleniu się z mniej lub bardziej udawanym szacunkiem w jedną stronę, ale zawsze i niezmiennie skutkuje wypięciem dupy w drugą stronę, stąd moje pytanie: na kogo wypina się Parlament Europejski kłaniając się mniejszościom seksualnym?
.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

rudyment
>   Każdy ukłon polega na pochyleniu się z mniej lub bardziej udawanym szacunkiem w jedną stronę,
>ale zawsze i niezmiennie skutkuje wypięciem dupy w drugą stronę, stąd moje pytanie: na kogo wypina
>się Parlament Europejski kłaniając się mniejszościom seksualnym?
>.

No jak to komu wypina? Tym, co stoją naprzeciwko adresatów ukłonu.
09-08-2009 12:32 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>>... na kogo wypina się Parlament Europejski kłaniając się mniejszościom seksualnym?

>No jak to komu wypina? Tym, co stoją naprzeciwko adresatów ukłonu.

   Widzę, że boisz się sprecyzować adresatów wypięcia, więc nasuwa się inne pytanie: czy jest to objaw tylko stronniczości, czy już dyskryminacji?
ruzyment
>>>... na kogo wypina się Parlament Europejski kłaniając się mniejszościom seksualnym?
>>No jak to komu wypina? Tym, co stoją naprzeciwko adresatów ukłonu.
>   Widzę, że boisz się sprecyzować adresatów wypięcia, więc nasuwa się inne pytanie: czy jest to objaw tylko stronniczości, czy już dyskryminacji?

Wygląda to na objaw podlizywania się klerowi chrześcijańskiemu, który ma udzielić wsparcia w wojnie z islamem. Zatem mamy tu co czynienia z posunięciem wielce strategicznym.

mirka (403 punktów)
Może więc wypina sie na Ciebie Adamiak?
Satyr (4285 punktów)

Mi trudno w ogóle brać na poważnie ludzi, którzy używają tak bełkotliwego wyrażenia, jak "homofobia".

Inna sprawa to fakt, że tak bełkotliwego wyrażenia, o rozmytym zakresie znaczeniowym, można używać całkiem arbitralnie. Każdego, kto wyraża jakieś krytyczne uwagi wobec lobby homoseksualnego, można obrzucić tym epitetem. Ja sam zostałem nazwany "homofobem", gdy stwierdziłem, że zajęcia szkolne o ruchach homoseksualnych (są takie w UK) powinny być nieobowiązkowe - uczęszczanie na nie powinno być uzależnione od woli rodzica. "Homofob" to użyteczne narzędzie w ręku tych, którzy chcą dyskredytować jakikolwiek zaczątek dyskusji, która im nie odpowiada.

>Przepisy o ochronie dóbr osobistych, a do przestrzegania takowych wzywa Rezolucja, już istnieją w każdym kraju Unii, więc takie uszczegóławianie zaleceń uważam za sztuczne i wybitnie koniunkturalne.

Nic dodać, nic ująć - trafna uwaga.

Osobiście bardzo ucieszyłem się z głośnego ostatnio wyroku w sprawie nazywania homoseksualisty wyraźnie obraźliwym wyrażeniem "pedał":
www.tvn24.(*)cy-zl-za-pedala,wiadomosc.html
Jak się okazuje, można osiągnąć sprawiedliwość na bazie obowiązujących już przepisów!

Pytasz, dlaczego niektórym te przepisy nie wystarczają? Otóż, są to przepisy, które mają ustaloną interpretację w komentarzach do kodeksu cywilnego, w ogromnym zbiorze orzeczeń sądowych, i nie da się ich używać przeciw komukolwiek, kto nie podoba się lobbystom - w przeciwieństwie do rozmytej znaczeniowo "homofobii" (zwróć uwagę, że
wedle przytoczonej przez Ciebie definicji "homofobii" kryterium lęku, żeby było sensowne, powinno być stosowane tak jak w medycynie - efekt tego jest taki, że owych "homofobów" prawie nie ma, bo ci, którzy homoseksualistów zwyczajnie nie lubią raczej się ich nie boją. Zapewne więc owo kryterium będzie stosowane inaczej, niż w medycynie, a więc -jak sądzę - na "widzimisię").

Pozdrawiam
09-08-2009 14:44 
 Ocena 6 na 6
Sylwek (15472 punktów)
Całe oburzenie jest o tyle dziwne, gdyby zamiast piszczeć nad wyszczególnieniem dyskryminacji na tle orientacji seksualnej, tacy jak ty czy Adamiak włożyli by energie w likwidację istniejącej hipokryzji ustawowej - tej która zakazuje dyskryminacji na tle płci, przynależności etnicznej czy wiary religijnej. Inaczej prawdziwymi hipokrytami nie jest mityczne "lobby homoseksualne" ale tacy jak wy.
09-08-2009 22:45 
 Ocena 3 na 3
Satyr (4285 punktów)

Sugerujesz, że skoro i tak jest kilka niepotrzebnych zapisów, to należy wprowadzać kolejne? Absurd.

Zresztą, jak sobie aktywiści homoseksualni życzą dodania do tych zapisów "zakazu dyskryminacji ze względu na orientację seksualną" to czemu nie. Problem jest z tą całą "homofobią". Jest to ewidentnie bełkotliwe słowo i wprowadzanie go do systemu prawa świadczy o tym, że politycy próbują się gejom nadmiernie przypodobać.

Jak Ty sobie w ogóle wyobrażasz stosowanie takiego bełkotu w uzasadnianiu orzeczeń? Wedle skrajnych lewaków, to nawet moja uwaga o zajęciach szkolnych o homoseksualizmie była przejawem homofobii. O ile pojęcie dyskryminacji jest nieźle określone, więc można je sprawnie zastosować również w odniesieniu do orientacji seksualnej, to już "homofobia" jest jakimś kompletnym absurdem. Zwróć zresztą uwagę na jej kretyńską definicję jako lęk! Co będą robić biegli sądowi? Badać reakcje fizjologiczne i sprawdzać, czy wskazują one na lęk czy jak? Przecież ludzie agresywni wobec homoseksualistów na pewno się ich nie boją, więc jak niby słowo "homofobia" ma być stosowane tak by ich objęło? To jest bełkot i nic więcej nie mam do dodania.
09-08-2009 22:50 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
W najgorszym razie homofobia jest równie bełkotliwa jak ksenofobia.
10-08-2009 08:42 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>... tacy jak ty czy Adamiak włożyli by energie w likwidację istniejącej hipokryzji ustawowej - tej która zakazuje dyskryminacji na tle płci, przynależności etnicznej czy wiary religijnej.
   Z tą energią troszkę przesadzasz, za leniwy jestem, ale tutaj piszę o mnożeniu szczegółów w świetle brzytwy Ockhama, a np. tu jestem przeciwny mnożeniu szczegółów, cóż, skoro prezentując wybitnie wybiórczą percepcję nie dostrzegasz niewygodnych faktów.

>Inaczej prawdziwymi hipokrytami nie jest mityczne "lobby homoseksualne" ale tacy jak wy.
   Jasne, nie ma żadnego "lobby homoseksualnego", bo przecie wszyscy na całym świecie wiedzą, że 60% heteroseksualnych polityków nagle postanowiło zrobić dobrze homoseksualistom w środę 18 stycznia 2006 r. w Strasburgu tylko w wyniku przypływu bezinteresownie altruistycznej miłości bliźniego.
Slayerized (691 punktów)
>[...]w której zamieścił głupią definicję homofobii, jako nieuzasadniony lęk i niechęć wobec homoseksualizmu oraz osób homoseksualnych, biseksualnych i transseksualnych.

Definicja słowa jest dobra, problem polega na tym że tak na prawdę problemem nie jest homofobia, która jest zjawiskiem marginalnym, a szowinizm ze strony osób heteroseksualny czy też religijnych.

>oznacza odmienne traktowanie różnych podmiotów, które znajdują się w podobnej sytuacji.

Tutaj dyskryminacją jest np. nie zatrudnienie osoby homoseksualnej ze względu na orientację seksualną, ale już nie uznawanie prawnie związków homoseksualnych dyskryminacją nie jest, jako że przysługują im dokładnie takie same prawa co osobom heteroseksualnym. Homoseksualiści chcą natomiast wprowadzenia nowych przepisów i opór przeciwko temu nie jest dyskryminacją tylko szowinizmem, przynajmniej według mnie.

>zrodziło mi się pytanie o genezę takiego przedsięwzięcia.

Jak sam w pewnym sensie zauważyłeś nie chodzi o to by rozwiązać problem tylko o to by zyskać przychylność tego "lobby". Dopóki przedstawiciele tej grupy będą zachowywać się tak jak reszta społeczeństwa czyli sprzyjać politykom, którzy zamiast coś realnie załatwić wyrażają jedynie swoje dobre chęci (pewnie całkowicie udawane), działania będą karykaturalne.

>na kogo wypina się Parlament Europejski kłaniając się mniejszościom seksualnym?

Na nikogo, bo nie kłania się tylko co najwyżej puszcza oko, zresztą sprowadzanie kwestii do zwrotu parlament europejski jest błędem, decydujący głos ma ugrupowanie deklarujące wartości chrześcijańskie, a tym samym nie może się za bardzo narażać swojemu elektoratowi, część europosłów należących do ECRG bardziej skłania się do ostatecznego rozwiązania kwestii homoseksualistów niż szowinizmu/homofobii. S&D i zieloni byli by skłonni do bardziej konkretnych działań ale według mnie podejmą się takowych dopiero gdy poczują, że realnie mogą stracić % (podobno homoseksualiści stanowią 5-10% społeczeństwa więc pewnie znaczącą część głosów ugrupowań lewicowych).
09-08-2009 21:18 
 Ocena 7 na 7
Adamiak (36436 punktów)
>Definicja słowa jest dobra...
   Mam inne zdanie: nie może być dobrą definicja, której podstawowy element jest nie do zweryfikowania.

>... problem polega na tym że tak na prawdę problemem nie jest homofobia, która jest zjawiskiem marginalnym, a szowinizm ze strony osób heteroseksualny czy też religijnych.
   Częściowo się zgadzam, choć uważam szowinizm za naturalnie instynktowny odruch, co nie znaczy, że współcześnie korzystny.

>>oznacza odmienne traktowanie różnych podmiotów, które znajdują się w podobnej sytuacji.
>Tutaj dyskryminacją jest np. nie zatrudnienie osoby homoseksualnej ze względu na orientację seksualną, ale już nie uznawanie prawnie związków homoseksualnych dyskryminacją nie jest, jako że przysługują im dokładnie takie same prawa co osobom heteroseksualnym.
   Bo związek homoseksualny jest w niektórych aspektach inną sytuacją, więc jest odmiennie traktowany.

>Homoseksualiści chcą natomiast wprowadzenia nowych przepisów i opór przeciwko temu nie jest dyskryminacją tylko szowinizmem, przynajmniej według mnie.
   Wg mnie jest to często nieufność dyktowana zdrowym rozsądkiem.

>>zrodziło mi się pytanie o genezę takiego przedsięwzięcia.
>Jak sam w pewnym sensie zauważyłeś nie chodzi o to by rozwiązać problem tylko o to by zyskać przychylność tego "lobby".
   Tak podejrzewam.

>... działania będą karykaturalne.
   I są, vide Rezolucja.

>... nie kłania się tylko co najwyżej puszcza oko, zresztą sprowadzanie kwestii do zwrotu parlament europejski jest błędem...
   Obojętnie jak tego nie nazwiesz, to każde ciało mające pretensje do ustawodawstwa powinno mieć oczy szeroko otwarte i trzymać postawę prostą, bo ukłony czy oczka w którąkolwiek stronę są niedopuszczalne, skutkują tylko zarzutem braku bezstronności lub dyskryminacji.
   Przyczyniają się do ośmieszania i tak lichej reputacji, że o wzroście lekceważenia prawa przez nie proponowanego czy stanowionego nie wspomnę.
09-08-2009 21:27 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>   Bo związek homoseksualny jest w niektórych aspektach inną sytuacją, więc jest odmiennie traktowany.
Nie sądzę, by istniały podstawy do różnicowania prawnego na bazie rodzajów seksu uprawianego przez partnerów. Skłonny byłbyś także odmiennie traktować związki wielbicieli seksu SM albo tych, którzy używają erotycznych zabawek?
09-08-2009 22:12 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>   Bo związek homoseksualny jest w niektórych aspektach inną sytuacją, więc jest odmiennie traktowany.
>Nie sądzę, by istniały podstawy do różnicowania prawnego na bazie rodzajów seksu uprawianego przez partnerów.

   Wyraźnie piszę, że "niektóre aspekty" bez wskazania na rodzaj seksu.
   Czy tobie tylko seks w głowie? Jak napiszę "dupa", to też tylko z męską skojarzysz?

>Skłonny byłbyś także odmiennie traktować związki wielbicieli seksu SM albo tych, którzy używają erotycznych zabawek?
   Owszem, ale tylko jeśli będą gejami i zażądają praw do adopcji cudzych dzieci.
09-08-2009 22:14 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)
Tak, widzisz, kiedy idzie o różnice pomiędzy związkami homo a hetero tylko mi seks w głowie, bo innych nie widzę.
Adamiak (36436 punktów)
>Tak, widzisz, kiedy idzie o różnice pomiędzy związkami homo a hetero tylko mi seks w głowie, bo innych nie widzę.

   Aha, to dlaczego związki gejów w Polsce nie mają- w odróżnieniu od związków hetero- prawa do adopcji? Czy też tego nie widzisz?
09-08-2009 22:33 
 Ocena 4 na 4
Sylwek (15472 punktów)
Nie mają też prawa do wspólnego rozliczania podatków, dziedziczenia po sobie w normalny sposób, normalnego odwiedzania w szpitalach; jak mniemam i to nie wynika tylko z różnic w preferencjach seksualnych a z inherentnej niezdolności homoseksualistów do wspólnego wypełnienia pitów itd... Mniemam, że twoje talenty pozwolą ci powiązać psychiczne upośledzenie gejów prowadzące do ich uwielbienia dla męskich ciał z niezdolnością do policzenia tego nieszczęsnego pita, dokładnie tak jak "dowiodłeś" ich niezdolności do wychowania dzieci.
Wiesz, nawet bawiąc się w erystykę należy unikać mieszania skutków z przyczynami, jeśli wiesz o czym mówię.
09-08-2009 22:58 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>Wiesz, nawet bawiąc się w erystykę należy unikać mieszania skutków z przyczynami, jeśli wiesz o czym mówię.

   Wiesz, jeśli już chcesz się bawić w erystykę, to nie mieszaj swojego widzenia z czyimś, bo być może macie zupełnie inne gusty.
09-08-2009 22:56 
 Ocena 6 na 6
Satyr (4285 punktów)

Generalnie się z Tobą zgadzam, oprócz dwóch kwestii.

1. Definicja "homofobii" jest absurdalna. Raczej nikt z ludzi, którzy są obrzucani tą obelgą nie odczuwa żadnego lęku wobec homoseksualistów. Jak sądzę, aktywiści gejowscy nie są skorzy do ograniczenia zakresu stosowania tego pojęcia do ludzi, którzy cechują się odpowiednimi, lękowymi, reakcjami fizjologicznymi. Byłaby to chyba garstka zaburzonych osobników.

2. Co do legalizacji związków, to homoseksualiści nie są traktowani na równi z innymi. Pojęcie równości stosowane w prawie to pojęcie równości materialnej. Oznacza ono traktowanie tak samo podmiotów posiadających tą samą cechę, ważną ze względu na rozważaną sytuację (czyli, w tym wypadku, na zawarcie związku). Orientacja seksualna jest aspektem istotnym dla zawierania związków między ludźmi, a skoro homoseksualiści i heteroseksualiści różnią się istotnie pod tym względem, to powinni być traktowani inaczej. Osobiście uznaję potrzebę legalizacji związków homoseksualnych, choć chciałbym, żeby owe związki nie nazywały się "małżeństwami".

Pozdrawiam
10-08-2009 06:51 
 Ocena 5 na 5
Adamiak (36436 punktów)
>Orientacja seksualna jest aspektem istotnym dla zawierania związków między ludźmi, a skoro homoseksualiści i heteroseksualiści różnią się istotnie pod tym względem, to powinni być traktowani inaczej.
   Jeszcze się tylko retorycznie upewnię, że chodzi o różnice w orientacji seksualnej a nie w "ludzkości", jak może wynikać z konstrukcji Twojego zdania i jak mógłby natychmiast odczytać "Sylwek"?

>Osobiście uznaję potrzebę legalizacji związków homoseksualnych, choć chciałbym, żeby owe związki nie nazywały się "małżeństwami".
   Dopiszę tylko brak (na razie) pozwolenia na adopcję i też się podpisuję.

   Miłego dnia.
10-08-2009 17:46 
 Ocena 3 na 3
Slayerized (691 punktów)
>Generalnie się z Tobą zgadzam, oprócz dwóch kwestii.
>1. Definicja "homofobii" jest absurdalna. Raczej nikt z ludzi, którzy są obrzucani tą obelgą nie odczuwa żadnego lęku wobec homoseksualistów.

Dla mnie fobia to irracjonalny, patologiczny strach (mniej więcej), dlatego napisałem, że definicja dobra ale słowo nie to co trzeba, też nie znam nikogo kto by się bał homoseksualistów.

>to powinni być traktowani inaczej. Osobiście uznaję potrzebę legalizacji związków homoseksualnych, choć chciałbym, żeby owe związki nie nazywały się "małżeństwami".

Ja wręcz nienawidzę słowa małżeństwo, kojarzy mi się ze stricte religijną uroczystością. Mnie chodzi tylko o to by związek mógł zostać zarejestrowany na prawach dla związków heteroseksualnych, nazwanie tego małżeństwem byłoby wręcz szkodliwe dla samych homoseksualistów.
11-08-2009 10:38 
 Ocena 1 na 1
Rigoletto (3891 punktów)
>>Generalnie się z Tobą zgadzam, oprócz dwóch kwestii.
>>1. Definicja "homofobii" jest absurdalna. Raczej nikt z ludzi, którzy są obrzucani tą obelgą nie odczuwa żadnego lęku wobec homoseksualistów.
>Dla mnie fobia to irracjonalny, patologiczny strach (mniej więcej), dlatego napisałem, że definicja dobra ale słowo nie to co trzeba, też nie znam nikogo kto by się bał homoseksualistów.
>>to powinni być traktowani inaczej. Osobiście uznaję potrzebę legalizacji związków homoseksualnych, choć chciałbym, żeby owe związki nie nazywały się "małżeństwami".
>Ja wręcz nienawidzę słowa małżeństwo, kojarzy mi się ze stricte religijną uroczystością.

Czy jest to "irracjonalny, patologiczny strach" przed słowem małżeństwo?

> Mnie chodzi tylko o to by związek mógł zostać zarejestrowany na prawach dla związków heteroseksualnych, nazwanie tego małżeństwem było by wręcz szkodliwe dla samych homoseksualistów.

Bo?
11-08-2009 13:03 
 Ocena 3 na 3
Slayerized (691 punktów)
>Czy jest to "irracjonalny, patologiczny strach" przed słowem małżeństwo?

Nie tylko złe skojarzenia

>Bo?

Bo jak chce się coś załatwić w tym kraju to trzeba udawać, że idzie się na ustępstwa, zarejestrowanie związków partnerskich może przejść ale zarejestrowanie małżeństw nawet gdyby prawnie byłoby to słowo w słowo to samo nie ma szans w Polsce. Tym samym jeżeli homoseksualiści nie są tak głupi jak część polskiej prawicy i nie chcą "umierać" za symbol bez najmniejszego rzeczywistego znaczenia nie będą forsować małżeństw, przynajmniej do czasu uzyskanie podstawowych praw do formalizowania związków.
11-08-2009 23:37 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
>Generalnie się z Tobą zgadzam, oprócz dwóch kwestii.
>1. Definicja "homofobii" jest absurdalna. Raczej nikt z ludzi, którzy są obrzucani tą obelgą nie odczuwa żadnego lęku wobec homoseksualistów. Jak sądzę, aktywiści gejowscy nie są skorzy do ograniczenia zakresu stosowania tego pojęcia do ludzi, którzy cechują się odpowiednimi, lękowymi, reakcjami fizjologicznymi. Byłaby to chyba garstka zaburzonych osobników.
Widzisz i tu jest problem - sam długi czas oponowałem przed nazywaniem homofobii chorobą, argumentując, że jest to tego rodzaju fobia co ksenofobia. Ostatnio jednak z niemałym zaskoczeniem odkryłem, że zarówno ksenofobia jak i homofobia są przez psychologów klasyfikowane jako pewne zdefiniowane jednostki zaburzeń chorobowych. Przez psychologów, nie aktywistów gejowskich, tak więc właściwie lokuj swoje pretensje.

>Orientacja seksualna jest aspektem istotnym dla zawierania związków między ludźmi, a skoro homoseksualiści i heteroseksualiści różnią się istotnie pod tym względem, to powinni być traktowani inaczej.
Właściwie na czym polega ta istotna różnica w kontekście zawierania związków?

>Osobiście uznaję potrzebę legalizacji związków homoseksualnych, choć chciałbym, żeby owe związki nie nazywały się "małżeństwami".

Cóż, tu nie ma co legalizować - aż tak zacofana Polska nie jest by prawo ścigało homoseksualistów (nie licząc zdarzających się nadużyć, gdy na przykład policja interesowała się parami homoseksualnymi z racji "nieprzystojnych zachowań w miejscach publicznych" co to polegały na całowaniu się, ale nie bądźmy małostkowi i nie przypisujmy aż takiego znaczenia tym pojedynczym przypadkom traktowania gejów jak podludzi).
Rozumiem, że chodzi ci o zrównanie w prawach z małżeństwami hetero.

I teraz dochodzimy do istotnej kwestii - nie chcesz by te związki nazywały się małżeństwami. Proszę bardzo twoje prawo. Niemniej niektórzy geje woleliby właśnie by ich związki nazywały się małżeństwami. Jeśli założyć że żyjemy w demokracji, to biorąc pod uwagę, że nikomu małżeństwo gejowskie krzywdy nie robi, nie ma podstaw by odmawiać tego prawa. Masz takie samo prawo odmawiać gejowi do nazywania jego związku małżeństwem,jak on ewentualnie mógłby tobie. I żeby Adamiak się nie przyczepiał, mówiąc "prawa" na myśli mamy zgodność z zasadami funkcjonowania otwartego społeczeństwa demokratycznego, a nie konkretny system prawny, który zwyczajnie może być wadliwy i może ideałów społeczeństwa demokratycznego nie realizować, tak jak to jest w tej konkretnej kwestii w wielu państwach (jak widać nie do końca)demokratycznych.
12-08-2009 02:20 
 Ocena 2 na 2
Satyr (4285 punktów)

>Rozumiem, że chodzi ci o zrównanie w prawach z małżeństwami hetero.

Mówiąc o "legalizacji" miałem na myśli wprowadzenie związku homoseksualnego jako instytucji prawnej. Obecnie taka nie istnieje w systemie prawa.

>Niemniej niektórzy geje woleliby właśnie by ich związki nazywały się małżeństwami.

Definicje legalne (prawne, zawarte w tekstach ustaw) powinny respektować powszechne znaczenie słów, a nie tworzyć ad hoc nowe. Słowo "małżeństwo" ma utrwalone od setek lat znaczenie, nawet jego etymologia wskazuje na fakt, że oznacza ono związek kobiety i mężczyzny. Nazywanie związku dwóch panów albo dwóch pań "małżeństwem" przypomina nazywanie koła "kwadratem". Uważam, że to po prostu językowe dziwactwo. Oczywiście - ludzie mogą sobie używać języka jak im się rzewnie podoba (więc nie ma przeszkód, żeby nazywano związki homoseksualne "małżeństwami" np. w prasie, telewizji itp), ale język prawniczy powinien jednak respektować powszechne użycie, a nie zmieniać je nakazem państwowym (niewykluczone, że kiedyś znaczenie słowa "małżeństwo" samo się zmieni, wskutek zmian w jego powszechnym, nie prawniczym, użyciu).
Sylwek (15472 punktów)

>Definicje legalne (prawne, zawarte w tekstach ustaw) powinny respektować powszechne znaczenie słów, a nie tworzyć ad hoc nowe. Słowo "małżeństwo" ma utrwalone od setek lat znaczenie, nawet jego etymologia wskazuje na fakt, że oznacza ono związek kobiety i mężczyzny. Nazywanie związku dwóch panów albo dwóch pań "małżeństwem" przypomina nazywanie koła "kwadratem".

Cóż, kwadratowe koło tym się różni od geja-żony, że jest mu obojętne jak go nazywamy. Dziwie się po prostu potrzebie regulowania prawem nazewnictwa. Zasadniczo, prawo się tym nie zajmuje i "zwyczaj" nie ma nic do ustalania prawnych definicji różnych terminów potrzebnych do budowania właściwie funkcjonującego prawa.
Zresztą, "partnerstwo' i "związek" zgodnie z uświęconą tradycją, też powinien zachodzić pomiędzy kobieta i mężczyzną, no ewentualna mężczyzną i młodym chłopcem.
Czasami dobrze jest pieprzyć tradycję.
Inna rzecz, tak się zastanawiam, co by było gdyby powstał jakiś kościół oferujący swoje małżeństwa parom jednopłciowym, którego członkowie żądali by następnie prawnego uznawania ich związków.
13-08-2009 14:28 
 Ocena 1 na 1
Lucyferus (588 punktów)
>Dziwie się po prostu potrzebie regulowania prawem nazewnictwa.

Odwrotnie - to prawo powinno korzystać z jasno określonego nazewnictwa, nie zmieniając sztucznie znaczenia słów.
Kowalska (14008 punktów)
   A do kamienicy moich rodziców wprowadziła się para mężczyzn.
Moja Mama skomentowała to jednym zdaniem: Widzisz dziecko, nowoczesność i do nas wkroczyła.

Spora ta nowoczesność, bo jak kurzą gras na balkonie to u moich starych aż słodko jest
10-08-2009 06:36 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>    A do kamienicy moich rodziców wprowadziła się para mężczyzn.
>Moja Mama skomentowała to jednym zdaniem: Widzisz dziecko, nowoczesność i do nas wkroczyła.
>Spora ta nowoczesność, bo jak kurzą gras na balkonie to u moich starych aż słodko jest

   Nasuwa się myśl, że to kamienica w "słodkich o'parach nowoczesności".
Matix (5786 punktów)
Widać nie ma już ważniejszych spraw do rozwiązania.
10-08-2009 12:08 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Widać nie ma już ważniejszych spraw do rozwiązania.
   Kto/co/gdzie?
10-08-2009 16:26 
 Ocena 1 na 3
Matix (5786 punktów)
>>Widać nie ma już ważniejszych spraw do rozwiązania.
>   Kto/co/gdzie?
>
PE się nudzi skoro zajmuje się takimi bzdetami wobec wszechobecnej biurokracji i korupcji oni debatują nad dyskryminacją mniejszości seksualnych? LOL
Kuri23
UE słynie z różnych regulacji, wiele z nich jest wręcz śmieszne, np. te w rodzaju norma krzywizny ogórka czy banana itd, jeśli chodzi o tego typu definicję, może oni tam juz niemal wszystko sprecyzowali i określili, zabierają się więc za ostatnie nisze, pracuje tam 100 tys urzędników, więc to chyba wydajna instytucja, przez tego typu uchwały czy rezolucje, troszkę sie promuje te czy inne sprawy, zwazywszy na problem zbliżajacego sie przeludnienia ziemi PE wypina się na hetero seksualnych, podejrzewam że nie ma prawa zakazującego dyskryminować tego typu związki?
diogenes (42753 punktów)
>na kogo wypina się Parlament Europejski kłaniając się mniejszościom seksualnym?

Gdybym był homo, byłbym w siódmym niebie, gdyby wszystkie tyłki Parlamentu Europejskiego wypięły się w moja stronę.
Adamiak (36436 punktów)
>Gdybym był homo, byłbym w siódmym niebie, gdyby wszystkie tyłki Parlamentu Europejskiego wypięły się w moja stronę.
   A do pełni szczęścia brakowałby tylko erectus.

   A poważniej (hihi), to jakim mniejszościom kłaniałby się Parlament wypinając na homo?
   Myślącym?
13-08-2009 22:34 
 Ocena 2 na 2
checkmate (1197 punktów)
Ukłon to tylko skutek uboczny.

Elemele dutki...
13-08-2009 22:36 
 Ocena 3 na 3
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>A poważniej (hihi),

O właśnie, samokrytyka towarzyszu Adamiak, samokrytyka, tak trzymać.

Aneta Dziwińska
14-08-2009 00:09 
 Ocena 1 na 1
spray (5875 punktów)
>>Gdybym był homo, byłbym w siódmym niebie, gdyby wszystkie tyłki Parlamentu Europejskiego wypięły się w moja stronę.
>   A do pełni szczęścia brakowałby tylko erectus.
>   A poważniej (hihi), to jakim mniejszościom kłaniałby się Parlament wypinając na homo?
>   Myślącym?
Homo erectus to juz tylko kopalna postac naszych praszczurow. Nie z Europy nawet.
Do sawanny Cie ciagnie, czy na drzewa?
13-08-2009 22:33 
 Ocena 3 na 3
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Gdybym był homo

O szczerości, żądać tak wiele i nieszczerze,
co nocą beczka skrywa.

Aneta Dziwińska
13-08-2009 22:35 
 Ocena 2 na 2
checkmate (1197 punktów)
To ona nie była jednoosobowa? Ta beczka.

Elemele dutki...
13-08-2009 22:38 
 Ocena 4 na 4
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>To ona nie była jednoosobowa? Ta beczka.

Jak widać, Adamiak wszędzie się wślizgnie. Tym bardziej, że został zaproszony.

Aneta Dziwińska
14-08-2009 01:20 
 Ocena 1 na 1
spray (5875 punktów)
>>To ona nie była jednoosobowa? Ta beczka.
>Jak widać, Adamiak wszędzie się wślizgnie. Tym bardziej, że został zaproszony.
>Aneta Dziwińska
Daj chlopu palec...
14-08-2009 11:20 
 Ocena 2 na 2
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Daj chlopu palec...

A co ja mogę, jak nie ma, co possać, to beczy.

Aneta Dziwińska
goląka (95 punktów)
>na kogo wypina się Parlament Europejski kłaniając się mniejszościom seksualnym?

Może na kryptogejów?
18-08-2009 00:37 
 Ocena 3 na 3
ats42 (262 punktów)
Tylko rower się nie obejdzie bez pedałów; świat może.

To jest generalne motto homofobów.
Ponieważ homoseksualiści jako- co najmniej pod jednym względem- odbiegający znacznie od normy są u reszty społeczeństwa na widelcu, to należy ich chronić specustawami i wszelkie prawo skierowane do ogółu nie wystarcza. Nie ma po co, tylko dlaczego? Dlatego, że historia się tego domaga.
18-08-2009 05:28 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Tylko rower się nie obejdzie bez pedałów; świat może.
   Coś w tym jest.

>To jest generalne motto homofobów.
   Tego nie znałem.

>Ponieważ homoseksualiści jako- co najmniej pod jednym względem- odbiegający znacznie od normy są u reszty społeczeństwa na widelcu, to należy ich chronić specustawami i wszelkie prawo skierowane do ogółu nie wystarcza.
   Dlaczego należy?

>Nie ma po co, tylko dlaczego? Dlatego, że historia się tego domaga.
   Jaka historia? Słyszałem o kilku różnych historiach, ale żadna niczego się nie domagała, bo wszystkie są przeszłością.
18-08-2009 09:12 
 Ocena 3 na 3
ats42 (262 punktów)
>>Ponieważ homoseksualiści jako- co najmniej pod jednym względem- odbiegający znacznie od normy są u reszty społeczeństwa na widelcu, to należy ich chronić specustawami i wszelkie prawo skierowane do ogółu nie wystarcza.
>   Dlaczego należy?>Nie ma po co, tylko dlaczego? Dlatego, że historia się tego domaga.

Może nie chodzi w tym o ochronę ginącego gatunku, bo homoseksualizm jest nieprzemijający, jednakże niektórym potrzeba te kwestie wyłuszczać łopatologicznie.

>   Jaka historia

Choćby czasy hitleryzmu i to, że nazizm dalej istnieje.
18-08-2009 12:14 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Może nie chodzi w tym o ochronę ginącego gatunku, bo homoseksualizm jest nieprzemijający, jednakże niektórym potrzeba te kwestie wyłuszczać łopatologicznie.
   Więc rozszerzę pytanie: dlaczego należy chronić specustawami zjawisko nieprzemijające?

>Choćby czasy hitleryzmu i to, że nazizm dalej istnieje.
   Więc to czasy hitleryzmu i nazizm, jako historie, domagają się specustaw w sprawie zjawiska homoseksualizmu?
18-08-2009 16:46 
 Ocena 3 na 5
ats42 (262 punktów)
>>Może nie chodzi w tym o ochronę ginącego gatunku, bo homoseksualizm jest nieprzemijający, jednakże niektórym potrzeba te kwestie wyłuszczać łopatologicznie.
>   Więc rozszerzę pytanie: dlaczego należy chronić specustawami zjawisko nieprzemijające?
>>Choćby czasy hitleryzmu i to, że nazizm dalej istnieje.
>   Więc to czasy hitleryzmu i nazizm, jako historie, domagają się specustaw w sprawie zjawiska homoseksualizmu?
>
Z symulowanym bólem włączę się w stylistykę wypowiedzi p. Baryckiego, bo innego wyjścia już nie widzę: a w chuja sobie Waćpan lecisz, aż buda skacze, i niech to będzie za uzasadnienie moich poprzednich wypowiedzi!
18-08-2009 21:12 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>Z symulowanym bólem włączę się w stylistykę wypowiedzi p. Baryckiego,

   A ja bez bólu nagrodzę ten fakt ostrzeżeniem.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
barycki
>A ja bez bólu nagrodzę ten fakt ostrzeżeniem.

A ja kolejny raz zapytam i pytał będę uparcie, czy to tutaj propagowanie ideologii hitlerowskiej ma swoje instytucjonalne umocowanie w polityce tego portalu? Jak inaczej wytłumaczyć zgodę na usuwanie wszelkiej krytyki hitlerowskich popłuczyn?

Ja już od dawna wiem, placowniku, że ciebie nie boli pogarda do wszelkich wartości cywilizacyjnych, ja pytam Panią Prezes PSR-u, jakie jest twoje umocowanie instytucjonalne w tej organizacji, że możesz sobie pozwalać na jawną współpracę z hitlerowcem, drwiąc sobie z deklaracji ideowych PSR-u i jaki jest powód tolerowania i ochrony obecnych tu działań propagandy hitlerowskiej?

Adam Barycki
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>A ja bez bólu nagrodzę ten fakt ostrzeżeniem.
>A ja kolejny raz zapytam i pytał będę uparcie, czy to tutaj propagowanie ideologii hitlerowskiej ma swoje instytucjonalne umocowanie w polityce tego portalu? Jak inaczej wytłumaczyć zgodę na usuwanie wszelkiej krytyki hitlerowskich popłuczyn?
>Ja już od dawna wiem, placowniku, że ciebie nie boli pogarda do wszelkich wartości cywilizacyjnych, ja pytam Panią Prezes PSR-u, jakie jest twoje umocowanie instytucjonalne w tej organizacji, że możesz sobie pozwalać na jawną współpracę z hitlerowcem, drwiąc sobie z deklaracji ideowych PSR-u i jaki jest powód tolerowania i ochrony obecnych tu działań propagandy hitlerowskiej?

Może Pani Prezes ma czuły nos i nie znosi smrodu dekadencji, gnijących wartości, to sobie poszła. Są przecież i tacy co ten smród roznoszą i się w nim pławią.

Pozdrawiam.
18-08-2009 22:32 
 Ocena 1 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>... niech to będzie za uzasadnienie moich poprzednich wypowiedzi!
   Więc kiepskie to uzasadnienie. Wykrzyknik też go nie ratuje.
19-08-2009 00:54 
 Ocena 3 na 3
ats42 (262 punktów)

>   Więc kiepskie to uzasadnienie. Wykrzyknik też go nie ratuje.

Trudno się mówi, ziom. Zostań więc sobie sam na sam ze swoimi pytaniami, może sobie po mordzie nie dacie
19-08-2009 06:40 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Trudno się mówi, ziom.
   Wierzę na słowo.

>Zostań więc sobie sam na sam ze swoimi pytaniami, może sobie po mordzie nie dacie
   Też poudaję smutek, że takie trudne dla ciebie były i kontrowersyjne aż tak.

   Plus za szczerość.
.

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365