Racjonalista - Strona głównaDo treści
Proste pytania.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
13-08-2009 15:40Gassowski (271 punktów)Proste pytania.
Ocena 11 na 11
Stosunkowo niedawno dowiedziałem się, że szwendający się po szpitalach księża katoliccy to kapelani na etatach.
Ciekawi mnie kto, kiedy i na podstawie jakiego aktu ustanowił te etaty? Dlaczego wierzący w opiekę boską i przeznaczenie nie poddają się z pokorą wyrokom boskim tylko wiedzy, często ateistów lekarzy? Dlaczego ten tak bardzo katolicki i rozmodlony naród jest tak dotkliwie karany przez wyznawanego Boga?
Dziwi brak logiki w postępowaniu polskich katolików, którzy twierdząc, że wszystkim kieruje opatrzność nie domagają się zadośćuczynienia za klęski zsyłane przez tą opatrzność od niej samej lub od jej przedstawicieli.
Większość katolików mamionych przez "pasterzy", ubezpiecza swoje mienie w towarzystwie ubezpieczeniowym zwanym "KK" (kościół katolicki). Składki są ogromne bo uznając szacunek kleru, że Polacy to w 90% katolicy łatwo obliczyć ile conajmniej raz w tygodniu wpada do kasy za pośrednictwem tacy ile kosztowały kościoły, pałace biskupie oraz plebanie coraz bardziej przypominające pałace. Dodając do tego prawdopodobne dotacje rozmodlonych rządców w kwocie ok. 6,5 miliarda zł. rocznie oraz wyłudzane odszkodowania za wyłudzone niegdyś mienie, otrzymamy kwoty, które gdyby zostały przeznaczone na obronę przed żywiołem, zabezpieczyły by ludzi pewniej niż opatrzność.
Po klęsce nazywanej przewrotnie żywiołową wyciągają ręce do kasy państwa zamiast do kasy kleru, który albo nie dpoełnił modłów albo oszukuje, że moc naiwyższego jest większa od mocy przyrody.
Nie kwestionuję prawa osób wierzących w wybraną odmianę Boga, do przywołania swego kapłana i wysłuchania
pociechy religijnej, ale protestuję by kapłanowi jedynej religii płacić za tą posługę z publicznych a więc i moich funduszy.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Sakowicz (285 punktów)
Mam już dość tych 6 miliardów z budżetu. Podaj źródło to podyskutujemy.
13-08-2009 16:38 
 Ocena 3 na 3
anty_k (954 punktów)
>Mam już dość tych 6 miliardów z budżetu. Podaj źródło to podyskutujemy.

Konkrodat i ustawy okołokonkordatowe oraz ustawa "O stosunku państwa do Kościoła".
Sakowicz (285 punktów)
>Konkordat i ustawy okołokonkordatowe oraz ustawa "O stosunku państwa do Kościoła".

Przeczytałem i konkordat i ustawę "O stosunku państwa do Kościoła" i 6,5 miliarda tam nie znalazłem. Postaraj się bardziej, bo jak na razie to delikatnie mówiąc podajesz dane liczbowe wyssane z palca.
13-08-2009 18:04 
 Ocena 16 na 16
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>>Konkordat i ustawy okołokonkordatowe oraz ustawa "O stosunku państwa do Kościoła".
>Przeczytałem i konkordat i ustawę "O stosunku państwa do Kościoła" i 6,5 miliarda tam nie znalazłem. Postaraj się bardziej, bo jak na razie to delikatnie mówiąc podajesz dane liczbowe wyssane z palca.
To zaglądnij do ustawy budżetowej.Zobacz ile państwo kosztują uczelnie katolickie, katecheci, kapelani a oprócz tego ile państwo przeznacza na zabytki kościelne, oraz dotacje na działalność katolicką. A oprócz tego dalej płaci odszkodowanie za majątek zabrany mimo że już oddał z dużą nawiązką.
13-08-2009 19:40 
 Ocena 19 na 19
plodzien (7378 punktów)
>> Konkordat i ustawy okołokonkordatowe oraz ustawa "O stosunku państwa do Kościoła".
>Przeczytałem i konkordat i ustawę "O stosunku państwa do Kościoła" i 6,5 miliarda tam nie znalazłem. Postaraj się bardziej, bo jak na razie to delikatnie mówiąc podajesz dane liczbowe wyssane z palca. >
Drogi Sakowicz
Dotychczas we wszystkich dyskusjach na podobne tematy było tak, że oponent doskonale znał fakty, ale je akceptował. Bo sam do kościoła należał. Bo rodzice mówili, że to najlepsza instytucja na świecie, itp.
Z wypowiedzi wnioskuję, że w Twojej osobie mamy do czynienia z rzadkim przypadkiem, że obrońca kościoła nie ma pojęcia czego broni.
Nie czynię ci ( broń Boże) wyrzutów, ale mam serdeczną prośbę, abyś po zapoznaniu się z tym wszystkim co zasugerowała Alicja Duda - wypowiedział się tu i teraz, albo nawet trochę później - co Ty o tym sądzisz?
Proszę Cię bardzo, abyś jako człowiek uczciwy (obojętne czy katolik , czy nie) rozważył w swej duszy, czy lepiej, żeby tę masę pieniędzy płacić kapelanom w szpitalach za robotę, którą z radością pełnić powinni za kromkę chleba, bo to ich posłannictwo - czy może lepiej dodać kilka lekarskich etatów, alibo lekarstw zakupić?
Wzywam Waści do zadumy i pozdrawiam.
anty_k (954 punktów)
>>Konkordat i ustawy okołokonkordatowe oraz ustawa "O stosunku państwa do Kościoła".
>Przeczytałem i konkordat i ustawę "O stosunku państwa do Kościoła" i 6,5 miliarda tam nie znalazłem. Postaraj się bardziej, bo jak na razie to delikatnie mówiąc podajesz dane liczbowe wyssane z palca.

Prawda, nie wspomniałem o ustawie budżetowej. Powyższe ustawy nakładają na Państwo Polskie rozliczne zobowiązania ale liczby wynikające z tych zobowiązań są w ustawie budżetowej.
14-08-2009 08:53 
 Ocena 6 na 6
szperacz (2861 punktów)
>Przeczytałem i konkordat i ustawę "O stosunku państwa do Kościoła" i 6,5 miliarda tam nie znalazłem. Postaraj się bardziej, bo jak na razie to delikatnie mówiąc podajesz dane liczbowe wyssane z palca.

Byłbym bardzo zdziwiony, gdyby takie sumy były przedstawione publicznie w takich źródłach. W tych aktach prawnych są opisane tylko dziurki, w które wrzuca się pieniążki. Pod dziurkami - bezdenna przestrzeń.
14-08-2009 11:49 
 Ocena 5 na 5
anty_k (954 punktów)
>Byłbym bardzo zdziwiony, gdyby takie sumy były przedstawione publicznie w takich źródłach. W tych aktach prawnych są opisane tylko dziurki, w które wrzuca się pieniążki. Pod dziurkami - bezdenna przestrzeń.

Tak to też działa w niektórych przypadkach. Najlepszym przykładem jest działalność Komisji Majątkowej (zajmującej się przekazywaniem dóbr materialnych kościołowi). Regulacje dotyczące działalności Komisji Majątkowej zostały umieszczone w ustawie "o stosunku państwa do Kościoła Katolickiego" uchwalonej przez komunistyczny parlament już 17 maja 1989 roku, a więc na ponad dwa tygodnie przed pierwszymi wolnymi wyborami w Polsce. Ustawa ta była następnie nowelizowana, jednak główne założenia dotyczące sposobu przekazywania majątku na rzecz kościoła (Art. 60-64 tej ustawy) były obecne już wtedy (Dz.U. rok 1989, nr 29, poz. 154) i pozostały w formie niezmienionej do dziś. Zgodnie z ustawą, w składzie każdego 6-osobowego zespołu orzekającego 3 członków to przedstawiciele kościoła, 2 to przedstawiciele Urzędu ds. Wyznań oraz 1 przedstawiciel samorządu. Nietrudno zauważyć, że w tej sytuacji wydanie werdyktu niekorzystnego dla kościoła jest możliwe jedynie teoretycznie. Znajdują się też w omawianej ustawie m. in. takie kwiatki jak brak ścieżki odwoławczej (wyrażony explicite w Art. 63. ust. 8. "Od orzeczenia zespołu orzekającego nie przysługuje odwołanie"). Ciekawe jest to, że tę ustawę uchwalił parlament składający się w 100% z komunistów, z którymi kościół rzekomo "bohatersko walczył".
14-08-2009 12:55 
 Ocena 7 na 7
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>Ciekawe jest to, że tę ustawę uchwalił parlament składający się w 100% z komunistów, z którymi kościół rzekomo "bohatersko walczył".
Komunistyczny sejm płacił w ten sposób za niepodburzanie społeczeństwa do jatki.
Solidarnościowy zapłacił konkordatem.
Tak to już jest od wieków i na całym świecie, kościół wspomaga obie strony i obie doi.
15-08-2009 02:29 
 Ocena 3 na 3
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Przeczytałem i konkordat i ustawę "O stosunku państwa do Kościoła" i 6,5 miliarda tam nie znalazłem. Postaraj się bardziej, bo jak na razie to delikatnie mówiąc podajesz dane liczbowe wyssane z palca.
Ty nie znalazłeś wskazanej kwoty wydatków na KK w konkordacie i w ustawie, a ja szukałem i nie znalazłem tej kwoty pod szafą.

Więc może źle szukamy?
.
Adamiak (36436 punktów)
>Ty nie znalazłeś wskazanej kwoty wydatków na KK w konkordacie i w ustawie, a ja szukałem i nie znalazłem tej kwoty pod szafą.
>Więc może źle szukamy?

   Ciekawe pytanie zadał w komentarzu Gość: Frost, systemy35.toya.net.pl:
"A ile kosztowała nas rocznie władza komuchów ? ."

   W tym słusznym pytaniu znalazłem tylko jeden błąd - niepotrzebną kropkę po pytajniku.
.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>   Ciekawe pytanie zadał w komentarzu Gość: Frost, systemy35.toya.net.pl:
>"A ile kosztowała nas rocznie władza komuchów ? ."
>   W tym słusznym pytaniu...
Pytania słuszne są zawsze, ale nie zawsze dotyczą omawianego zagadnienia. Tutaj weryfikujemy postawioną przez Sakowicza tezę, jakoby niemożliwym było wykazanie, iż KK pochłania 6,5 miliarda z budżetu państwa.
.
Adamiak (36436 punktów)
>Pytania słuszne są zawsze, ale nie zawsze dotyczą omawianego zagadnienia.
   Całe szczęście, że to dotyczyło.

>Tutaj weryfikujemy postawioną przez Sakowicza tezę, jakoby niemożliwym było wykazanie, iż KK pochłania 6,5 miliarda z budżetu państwa.
   A ja widząc trudności z weryfikacją tej tezy/kwoty, aluzyjnie (czyt.: inteligentnie) zauważyłem, że to i tak mało kosztowna władza (KrK), co w podtekście powiedział Frost, systemy35.toya.net.pl.

Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>Pytania słuszne są zawsze, ale nie zawsze dotyczą omawianego zagadnienia.
>   Całe szczęście, że to dotyczyło.
W odpowiednio szerokim ujęciu każde sensowne pytanie dotyczy każdego tematu, dlatego mamy taką domyślną umowę, żeby uwzględniać te pytania, które prowadzą do rozwiązania problemu, a nie rozdmuchania.

>   A ja widząc trudności z weryfikacją tej tezy/kwoty, aluzyjnie (czyt.: inteligentnie) zauważyłem, że to i tak mało kosztowna władza
A ja pomagam userowi Sakowiczowi ustalić czy słusznie mówimy o tej konkretnie kwocie. Bo Sakowicza widocznie denerwują te marnotrawione przez państwo miliardy.
.
26-08-2009 15:32 
 Ocena 1 na 1
Climber (3006 punktów)
>>Ty nie znalazłeś wskazanej kwoty wydatków na KK w konkordacie i w ustawie, a ja szukałem i nie znalazłem tej kwoty pod szafą.
>>Więc może źle szukamy?
>   Ciekawe pytanie zadał w komentarzu Gość: Frost, systemy35.toya.net.pl:
>"A ile kosztowała nas rocznie władza komuchów ? ."
>   W tym słusznym pytaniu znalazłem tylko jeden błąd - niepotrzebną kropkę po pytajniku.

Władza komuchów też była zwyrodniala tak samo jak obecnie Kościół. Porównanie typu "komuchy kradły, to i Kościół może kosztować budżet miliardy" jest celujące Lepszy nasz złodziej niż komuszy
13-08-2009 21:23 
 Ocena 8 na 8
lotrek (14275 punktów)
>Mam już dość tych 6 miliardów z budżetu. Podaj źródło to podyskutujemy.
Informacji na ten temat jest sporo:
www.dzienn(*)ki_na_Kosciol.html#vote_426152
Jest tam też ankieta, w której 74% pytanych jest zdania, by kościół sam się utrzymywał.
Cytat:
Czy jesteś za cięciem wydatków z budżetu przeznaczonych na dofinansowanie Kościoła?
23 %

Nie. Kościół służy narodowi i dlatego wymaga pomocy.
74 %

Tak. Księża mają dość pieniędzy. Niech utrzymują się sami.
3 %

Nie mam zdania.

A tak w ogóle, to kościół "na przekrętach stoi" i nikogo to nie interesuję.
forum.gaze(*)_garnuszku_skarbu_panstwa.html
A ile kosztuję konkordat?
Cytat:
Państwo polskie na każdym poziomie administracyjnym i pod każdym pretekstem przekazuje polskiemu Kościołowi katolickiemu bajońskie sumy. Znacznie przekraczają domniemane środki finansowe wynikające ze zobowiązań zapisanych w Konkordacie. Umyślnie nie są one nigdzie sumowane, ani przez administrację państwową, ani przez Kościół.
- Im bardziej zaciemnione są to liczby, tym lepiej dla obdarowywanego Kościoła katolickiego - jak stwierdza Teresa Jakubowska, wiceprzewodnicząca partii RACJA Polskiej Lewicy. - Obie strony nie są zainteresowane ujawnianiem tych zawrotnych kwot, żeby nie budzić złości obywateli. Zresztą tak naprawdę to nikt nie wie, o jakie kwoty chodzi. W budżecie państwa ujawnione są tylko niewielkie kwoty, np. ordynariat polowy. Ogromne kwoty ukryte są w innych pozycjach budżetu, np. finansowanie wydziałów teologicznych uczelni państwowych w budżecie Ministerstwa Nauki, finansowanie remontu kościołów w budżecie Ministerstwa Kultury, nauka religii czy utrzymanie kapelanów wszystkich służb mundurowych w budżetach odnośnych resortów lub samorządów. Hojność samorządów w całej Polsce jest zresztą niezmierzona, dość powiedzieć, że np. prawie cały stary zabytkowy Kraków znalazł się rękach kościoła. Zresztą, jeżeli chodzi o nieruchomości, to apetyt kościoła jest niepohamowany. Wprawdzie swego czasu prof. Ewa Łętowska - jako rzecznik praw obywatelskich - protestowała z powodu przekazywania Kościołowi innych nieruchomości, niż upaństwowione po II wojnie światowej, ale jak widać nikt jej nie słucha. Biorąc pod uwagę, że w Polsce nieruchomości należące do kościoła katolickiego w niektórych epokach obejmowały nawet 2/3 obszaru państwa, to mamy jeszcze przed sobą trochę do oddania Watykanowi. Na metody zdobywania tych nieruchomości przez kościół spuśćmy litościwie zasłonę. Ciekawych odsyłam do opracowania Mariusza Agnosiewicza na portalu Racjonalista.pl.
, 25 marca, minęła rocznica wymiany dokumentów ratyfikacyjnych Konkordatu zawartego 28 lipca 1993 r. między Stolicą Apostolską a Rzecząpospolitą Polską. Papież ratyfikował go 23 lutego 1998 r., kiedy otrzymał wiadomość z Warszawy, iż przed południem tego samego dnia uczynił to wcześniej prezydent RP Aleksander Kwaśniewski.

Niestety materiał jest za długi, chociaż bardzo ciekawy. Podaję link do strony a całość znajduję się pod spodem w komentarzach a konkretnie w drugim.
www.polska(*)od-kosciola,id,t.html#pz_28582


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
14-08-2009 09:24 
 Ocena 8 na 8
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
>Mam już dość tych 6 miliardów z budżetu. Podaj źródło to podyskutujemy.
Patrz, ty masz dość a Kościół nigdy.
Ania... (14138 punktów)
>Mam już dość tych 6 miliardów z budżetu. Podaj źródło to podyskutujemy.
Nie znalazłam niczego o tym. Znalazłam za to informację:
"Jak dotąd nie ma żadnego pełnego oszacowania dotacji państwa dla Kościoła, ani państwowego ani kościelnego.
Całkowity wymiar dotacji na rzecz Kościoła katolickiego i innych Kościołów jest szacowany przez tygodnik Polityka na 1-1,5 mld złotych."
www.zgapa.(*)ciołów_w_Polsce.html
Jak dla mnie to i tak za dużo.
Postuluję wprowadzenie podatku obowiązkowego dla wierzących i tylko dla nich. W Niemczech chyba taka forma regulacji istnieje.
Rutkiewicz (1290 punktów)
>Ciekawi mnie kto, kiedy i na podstawie jakiego aktu ustanowił te etaty? Dlaczego wierzący w opiekę boską i przeznaczenie nie poddają się z pokorą wyrokom boskim tylko wiedzy, często ateistów lekarzy?
>Dlaczego ten tak bardzo katolicki i rozmodlony naród jest tak dotkliwie karany przez wyznawanego Boga?
>Dziwi brak logiki w postępowaniu polskich katolików, którzy twierdząc, że wszystkim kieruje opatrzność nie domagają się zadośćuczynienia za klęski zsyłane przez tą opatrzność od niej samej lub od jej przedstawicieli.

Mnie ciekawi to, czy Pan celowo zniekształca. Dziś, kiedy mieszkańców afrykańskiej wioski nie wolno nazywać "dzikusami", niesprawiedliwe jest traktowanie katolików, jak dzikusów właśnie. Doktryna katolicka, w znacznej większości, dostosowała się do "zdobyczy nauki", w tym medycyny i żyje z nimi w symbiozie. Księża katoliccy, to nie są szamani, którzy składają modły w celu cudownej naprawy dachu Kowalskiej - przynajmniej nie ci poważni. A z tymi lekarzami ateistami.. ja częściej np. spotykałem się z lekarzami gorliwymi wiernymi - i co teraz? Mam podać nazwiska, żeby się Pan na nich nie natknął przypadkiem? Po co tak dzielić ludzi? Ponoć dziś panuje tolerancja religijna i podziały religijne stały się anachronizmami. Więc czemu szacowne grono ateistów wciąż stara się je wzniecać, antagonizując społeczeństwo? Czyżby ze środowiska racjonalistycznego chciało przejść w siłę polityczną, opartą o obraz wroga publicznego - podobnie PiSowi? Czy racjonalistyczny ideał wiedzy i nauki nie nakazuje ograniczyć się w opisie zjawiska do faktów, a oceny, emocje i inwektywy pozostawić swojej własnej gorzkniejącej duszy? "Duszy" oczywiście metaforycznie.

Lekarz pracuje przede wszystkim z człowiekiem, jeśli nie potrafi uszanować jego przekonań i wierzeń - a przecież nie od dziś wiadomo, że kiedy trwoga, to do Boga - to powinien pomyśleć o przekwalifikowaniu się na weterynarza. Sprawa jest o tyle bulwersująca, że do kapłanów dokładają się wszyscy, choć nie każdy ma w tym interes. Niemniej, uważam, że w szpitalach powinna być tzw. opieka duszpasterska; co więcej powinno być w nich przedstawicielstwo każdej religii - proporcjonalne do ilości wiernych.

A wracając do powszechności ponoszonych kosztów. Jak już napisałem, zgadzam się; ale konsekwencją takiej zgody jest np. uznanie, że procedura in vitro nie powinna być refundowana ze środków publicznych, ponieważ nie każdy ją akceptuje per se. Zamiast tego powinny być fundacje zbierające pieniądze od osób zainteresowanych i chcących wesprzeć. Zgoda?

Pozdrawiam i zapewniam o własnym akatolicyzmie
26-08-2009 13:43 
 Ocena 4 na 4
Gassowski (271 punktów)
>>Ciekawi mnie kto, kiedy i na podstawie jakiego aktu ustanowił te etaty? Dlaczego wierzący w opiekę boską i przeznaczenie nie poddają się z pokorą wyrokom boskim tylko wiedzy, często ateistów lekarzy?
>>Dlaczego ten tak bardzo katolicki i rozmodlony naród jest tak dotkliwie karany przez wyznawanego Boga?
>>Dziwi brak logiki w postępowaniu polskich katolików, którzy twierdząc, że wszystkim kieruje opatrzność nie domagają się zadośćuczynienia za klęski zsyłane przez tą opatrzność od niej samej lub od jej przedstawicieli.
>Mnie ciekawi to, czy Pan celowo zniekształca. Dziś, kiedy mieszkańców afrykańskiej wioski nie wolno nazywać "dzikusami", niesprawiedliwe jest traktowanie katolików, jak dzikusów właśnie. Doktryna katolicka, w znacznej większości, dostosowała się do "zdobyczy nauki", w tym medycyny i żyje z nimi w symbiozie. >>Księża katoliccy, to nie są szamani, którzy składają modły w celu cudownej naprawy dachu Kowalskiej - przynajmniej nie ci poważni. A z tymi lekarzami ateistami.. ja częściej np. spotykałem się z lekarzami gorliwymi wiernymi - i co teraz? Mam podać nazwiska, żeby się Pan na nich nie natknął przypadkiem? Po co tak dzielić ludzi? Więc czemu szacowne grono ateistów wciąż stara się je wzniecać, antagonizując społeczeństwo? Czyżby ze środowiska racjonalistycznego chciało przejść w siłę polityczną, opartą o obraz wroga publicznego - podobnie PiSowi? Czy racjonalistyczny ideał wiedzy i nauki nie nakazuje >ograniczyć się w opisie zjawiska do faktów, a oceny, emocje i inwektywy pozostawić swojej własnej gorzkniejącej duszy? "Duszy" oczywiście metaforycznie.
>Lekarz pracuje przede wszystkim z człowiekiem, jeśli nie potrafi uszanować jego przekonań i wierzeń - a przecież nie od dziś wiadomo, że kiedy trwoga, to do Boga - to powinien pomyśleć o przekwalifikowaniu się na weterynarza. Sprawa jest o tyle bulwersująca, że do kapłanów dokładają się wszyscy, choć nie każdy ma w tym interes. Niemniej, uważam, że >w szpitalach powinna być tzw. opieka duszpasterska; co więcej powinno być w nich przedstawicielstwo każdej religii - proporcjonalne do ilości wiernych.
>A wracając do powszechności ponoszonych kosztów. Jak już napisałem, zgadzam się; ale konsekwencją takiej zgody jest np. uznanie, że >procedura in vitro nie powinna być refundowana ze środków publicznych, ponieważ nie każdy ją akceptuje per se. Zamiast tego powinny być fundacje zbierające pieniądze od osób zainteresowanych i chcących wesprzeć. Zgoda?
>Pozdrawiam i zapewniam o własnym akatolicyzmie
>>Ponoć dziś panuje tolerancja religijna i podziały religijne stały się anachronizmami.
Nie wiem gdzie Pan dostrzega w Polsce tolerancję religijną. Wciskanie się kleru we wszystkie dziedziny życia i potajemne wieszanie ich symboli religijnych w pomieszczeniach publicznych to przykłady skrajnej nietolerancji.
>>księża katoliccy to nie są szamani...
Szanowny Panie. Wedle mojej książkowej wiedzy szamani byli ludźmi prostymi stosującymi swoje sztuczki do ludzi prostych i chyba bardziej prymitywnych od nich. Dzisiejszy ksiądz-szaman to osobnik szkolony przez lata do uprawdopodobniania bajek. Pamiętam obrazek księdza w telewizji publicznej, który tłumaczył rodzinom ofiar katastrofy pielgrzymów we Francji, że to Bóg powołał ich do swojej służby. Nie raczył wyjaśnić dlaczego większość z nich najpierw usmażył i za jakie grzechy pozostawił przy życiu ocalałych. Powszechna nietolerancja powoduje, że dziennikarze tolerują takie przykłady traktowania widza i słuchacza jak debila. W Polsce lawinowo rośnie liczba ludzi z "wyższym" wykształceniem coraz łatwiejszym do zdobycia w prywatnych uczelniach. "Wiedza" wyprzedza znacznie inteligencję stąd tak wielu przykościelnych absolwentów wyższych uczelni. Wiedza powinna skłaniać do myślenia, ale niestety czyni to wyłącznie inteligencja wrodzona, która coraz częściej ujawnia się wśród ludzi prostych pod wpływem powszechności nauki zapoczątkowanej przez rządy "komuchów".
>ograniczyć się wyłącznie do faktów a oceny, emocje i inwektywy pozostawić swojej własnej gorzkniejącej duszy.
Religie nie operają się na faktach a jedynie na emocjach. Nie rzucam inwektyw na ludzi wierzących ani na księży "służących" wyłącznie wierzącym. Mimo 75 lat nie jestem człowiekiem zgorzkniałym. Jestem społecznikiem piętnującym wszelkie draństwo a najbardziej draństwo pod płaszczykiem katolickiej "dobroci".
Gratuluję pomysłu by powiększyć liczbę pasożytów o kapłanów, kapelanów, katechetów pozostałych legalnych religii.
Zawieśmy w żlobkach, przedszkolach, szkołach, salach szpitali, komisariatach policji i tysiącach innych miejsc symbole wszystkich a z kraju wyznaniowego staniemy się liderem wyznaniowości. Na szczęście mamy siłę, która do tego nie dopuści w imię tolerancji a mianowicie kościół katolicki i jego przykościelne rządy.
Rutkiewicz (1290 punktów)
>Religie nie operają się na faktach a jedynie na emocjach.
Zatem, wypowiadając własne emocje miast faktów staje się Pan erudytą religijnym i taki był też mój zarzut. Nie można z ogniem walczyć ogniem, ponieważ traci się wówczas mandat moralny. "Śmierć mordercom" - hipokryzja, dla jasności.

>nie jestem człowiekiem zgorzkniałym.
A ja nie pisałem tego na poważnie. Nawet Pana nie znam, więc skąd miałbym wysnuwać takie wnioski?

>Gratuluję pomysłu by powiększyć liczbę pasożytów o kapłanów, kapelanów, katechetów pozostałych legalnych religii.
Problem polega na tym, że ktoś tych pasożytów potrzebuje. Tak jak Pan potrzebuje autorytetów naukowych. I jednym i drugim się wierzy, bo choć te naukowe autorytety są sprawdzalne, to tak naprawdę nikt ich nie sprawdza sam, tylko wierzy jeszcze innym autorytetom, że oni sprawdzili i jest w porządku. I nie da się wszystkich zmusić, żeby wierzyli tym a nie tamtym; bo w takim układzie, jak przekonać kogoś do wiarygodności kogoś innego?

>Dzisiejszy ksiądz-szaman to osobnik szkolony przez lata do uprawdopodobniania bajek. Pamiętam obrazek księdza w telewizji publicznej, który tłumaczył rodzinom ofiar katastrofy pielgrzymów we Francji, że to Bóg powołał ich do swojej służby.
Nikt nie nakazuje Panu w to wierzyć - na tym polega tolerancja religijna właśnie. Nie zaś na tym, że może Pan wyeliminować te kulty i obrządki, które uważa za szkodliwe społecznie, albo zbyt absurdalne i niewiarygodne.

Poza tym, nie biorę w obronę całego Kościoła katolickiego, tylko tę jego część, która nie zasługuje na szkalowanie spowodowane reakcją na niegodziwości tej drugiej części. Uważam jedynie, że istnienie Kościoła (w ogóle Kościołów) wychodzi społecznie na plus. [Choć może Pan powiedzieć, że to tylko suma moich doświadczeń jest dodatnia].

>Wciskanie się kleru we wszystkie dziedziny życia i potajemne wieszanie ich symboli religijnych w pomieszczeniach publicznych to przykłady skrajnej nietolerancji.
Zgoda. Niemniej, nominalnie - prawnie - taka tolerancja panuje; jako człowiek prawa jest Pan zobowiązany do jej przestrzegania. Rzecz właśnie w tym, że tolerancja religijna dotyczy nie tylko mniejszości, ale i większości. Nie można z niej rezygnować, tylko przyjąć postawę tych bojowników o wolność, którzy dziś nie pozwalają sobie na krytykę tych, którzy nadużywają jej na ich szkodę. (Żeby była jasność nie mówię o imć Wałęsie). Natomiast, to jasne, wszelkie zaburzenia porządku publicznego, prawa, obyczajności etc., należy ścigać i tępić - ale tylko to!

* * *
Nie chciałem zaogniać sporu, tylko spolaryzować stanowiska, żeby się spotkać w połowie drogi. Proszę zatem nie chować urazy.

Dziwne jest natomiast to, że w ogóle nie odniósł się Pan do mojego twierdzenia o konieczności akceptacji i poszanowania wierzeń i przekonań pacjenta przez lekarza. Uzupełnię, że ta akceptacja i poszanowanie jest konieczna nawet wówczas, gdy przekonania te stają w pewnym stopniu na drodze medycynie.

Pozdrawiam
26-08-2009 15:24 
 Ocena 1 na 1
Climber (3006 punktów)
>Księża katoliccy, to nie są szamani, którzy składają modły w celu cudownej naprawy dachu Kowalskiej - przynajmniej nie ci poważni.

Jak to? A modlitwy o deszcz w sejmowej kaplicy? Szamaństwo w czystej postaci.

>Niemniej, uważam, że w szpitalach powinna być tzw. opieka duszpasterska; co więcej powinno być w nich przedstawicielstwo każdej religii - proporcjonalne do ilości wiernych.

Trzeba byłoby każdego pacjenta na izbie przyjęć pytać o wyznanie a to łamanie konstytucji. Domniemywa się bezpodstawnie, że wszyscy pacjenci to katolicy - to jest chore jak wiele spraw w naszym kraju.

>A wracając do powszechności ponoszonych kosztów. Jak już napisałem, zgadzam się; ale konsekwencją takiej zgody jest np. uznanie, że procedura in vitro nie powinna być refundowana ze środków publicznych, ponieważ nie każdy ją akceptuje per se. Zamiast tego powinny być fundacje zbierające pieniądze od osób zainteresowanych i chcących wesprzeć. Zgoda?

Procedura in vitro nie ma nic wspólnego z wiarą tylko z nauką i religiantom nic do tego. Jak katolik nie chce in vitro to nie skorzysta z tej metody nawet jeśli będzie finansowana z budżetu.

>Pozdrawiam i zapewniam o własnym akatolicyzmie
Ja również
Rutkiewicz (1290 punktów)
>Jak to? A modlitwy o deszcz w sejmowej kaplicy?
Przede wszystkim, to było złamanie konstytucji i organizatorzy tego przedsięwzięcia powinni stanąć przed Trybunałem Stanu. Poza tym, zgadzam się, to było szamaństwo; niemniej, napisałem wyraźnie i ewidentnie po polsku: Księża katoliccy, to nie są szamani, którzy składają modły w celu cudownej naprawy dachu Kowalskiej - przynajmniej nie ci poważni.

>Trzeba byłoby każdego pacjenta na izbie przyjęć pytać o wyznanie a to łamanie konstytucji. Domniemywa się bezpodstawnie, że wszyscy pacjenci to katolicy - to jest chore jak wiele spraw w naszym kraju.
Myślę, że wystarczyłoby zaprosić kapłana na wizytę raz w tygodniu - tak samo zresztą z księżmi katolickimi, tj. dojazdy etc. pokrywa kuria i byłoby to zaproszenie a nie etat. Oczywiście kapłan przestałby się pojawiać, kiedy pacjenci zaczęliby się skarżyć na nagabywanie ich w celu nawrócenia, albo choćby o rozmowę gdyby sobie tego nie życzyli.

>Procedura in vitro nie ma nic wspólnego z wiarą tylko z nauką i religiantom nic do tego. Jak katolik nie chce in vitro to nie skorzysta z tej metody nawet jeśli będzie finansowana z budżetu.
Widzi Pan więc wyraźnie, że w tym wszystkim nie chodzi o sprawiedliwość, tylko żeby "moje było na wierzchu". Sprawiedliwie byłoby tak: "Nie wierzę, nie korzystam - nie płacę, płacą zainteresowani (katolicy, kalwini, luteranie, muzułmanie etc.; każdy na swojego)" oraz jednocześnie "Nie uważam tej procedury za godziwą, uważam, że jest sprzeczna z człowieczeństwem, nauką o stworzeniu i czym tam jeszcze - nie płacę, płacą ci, którzy akceptują". Jak można bowiem zmuszać ludzi, do płacenia za coś, co ich zdaniem jest niegodziwe? Otóż nie można. To, co Pan myśli o procedurze in vitro nie jest poglądem naukowym, tylko elementem światopoglądu, wedle którego to, co wynajduje nauka jest dozwolone, moralne, godziwe etc. Jest to więc pogląd moralny przeciwko poglądowi moralnemu. A tych mamy w tym kraju równość i wolność - konstytucyjną, nie zawsze - nad czym ubolewam - praktyczną. Niemniej, będąc konsekwentnym należy przyjąć, że światopogląd oparty o naukę jest tak samo dobry, równy i mający takie same prawa, co światopogląd religijny. Dlatego procedurą in vitro powinny się zająć prywatne fundacje, a nie państwo. Bowiem opowiedziałoby się ono wówczas po stronie określonego światopoglądu. Światopoglądu, którego przedstawicielom nie wolno z takiej okazji skorzystać, ponieważ skompromitowaliby wówczas hasła, które niosą na sztandarach, a które mówią o tym, co powyżej wymieniłem. Nie mówiąc już o tym, że racjonalizm obywatelski, czy też obywatelskie oświecenie nakazuje, aby oportunizm polityczny zawsze i najsrożej tępić w posadach.

Na marginesie pragnę jeszcze zauważyć, że zadziwiające jest tempo w jakim nominalni liberałowie łyknęli rozszerzenie w taki sposób bazy socjalnej.

Pozdrawiam
Gassowski (271 punktów)
>>Jak to? A modlitwy o deszcz w sejmowej kaplicy?
>Przede wszystkim, to było złamanie konstytucji i organizatorzy tego przedsięwzięcia powinni stanąć przed Trybunałem Stanu. Poza tym, zgadzam się, to było szamaństwo; niemniej, napisałem wyraźnie i ewidentnie po polsku: Księża katoliccy, to nie są szamani, którzy składają modły w celu cudownej naprawy dachu Kowalskiej - przynajmniej nie ci poważni.>Trzeba byłoby każdego pacjenta na izbie przyjęć pytać o wyznanie a to łamanie konstytucji. Domniemywa się bezpodstawnie, że wszyscy pacjenci to katolicy - to jest chore jak wiele spraw w naszym kraju.
>Myślę, że wystarczyłoby zaprosić kapłana na wizytę raz w tygodniu - tak samo zresztą z księżmi katolickimi, tj. dojazdy etc. pokrywa kuria i byłoby to zaproszenie a nie etat. Oczywiście kapłan przestałby się pojawiać, kiedy pacjenci zaczęliby się skarżyć na nagabywanie ich w celu nawrócenia, albo choćby o rozmowę gdyby sobie tego nie życzyli.
>>Procedura in vitro nie ma nic wspólnego z wiarą tylko z nauką i religiantom nic do tego. Jak katolik nie chce in vitro to nie skorzysta z tej metody nawet jeśli będzie finansowana z budżetu.
> Widzi Pan więc wyraźnie, że w tym wszystkim nie chodzi o sprawiedliwość, tylko żeby "moje było na wierzchu". Sprawiedliwie byłoby tak: "Nie wierzę, nie korzystam - nie płacę, płacą zainteresowani (katolicy, kalwini, luteranie, muzułmanie etc.; każdy na swojego)" oraz jednocześnie "Nie uważam tej procedury za godziwą, uważam, że jest sprzeczna z człowieczeństwem, nauką o stworzeniu i czym tam jeszcze - nie płacę, płacą ci, którzy akceptują". Jak można bowiem zmuszać ludzi, do płacenia za coś, co ich zdaniem jest niegodziwe? Otóż nie można. To, co Pan myśli o procedurze in vitro nie jest poglądem naukowym, tylko elementem światopoglądu, wedle którego to, co wynajduje nauka jest dozwolone, moralne, godziwe etc. Jest to więc pogląd moralny przeciwko poglądowi moralnemu. A tych mamy w tym kraju równość i wolność - konstytucyjną, nie zawsze - nad czym ubolewam - praktyczną. Niemniej, będąc konsekwentnym należy przyjąć, że światopogląd oparty o naukę jest tak samo dobry, równy i mający takie same prawa, co światopogląd religijny. Dlatego procedurą in vitro powinny się zająć prywatne fundacje, a nie państwo. Bowiem opowiedziałoby się ono wówczas po stronie określonego światopoglądu. Światopoglądu, którego przedstawicielom nie wolno z takiej okazji skorzystać, ponieważ skompromitowaliby wówczas hasła, które niosą na sztandarach, a które mówią o tym, co powyżej wymieniłem. Nie mówiąc już o tym, że racjonalizm obywatelski, czy też obywatelskie oświecenie nakazuje, aby oportunizm polityczny zawsze i najsrożej tępić w posadach.
>Na marginesie pragnę jeszcze zauważyć, że zadziwiające jest tempo w jakim nominalni liberałowie łyknęli rozszerzenie w taki sposób bazy socjalnej.
>Pozdrawiam
>należy przyjąć, że światopogląd oparty o naukę jest tak samo dobry, równy i mający takie same prawa, co światopogląd religijny.
>>Proszę wybaczyć ale nie mogę stawiać znaku równości pomiędzy nauką, której prawdy
są dowodzone po długich okresach żmudnych i kosztownych badań oraz wynikają z wiedzy odkrywców z wymysłami ludzi
bowiem wszelkie hierarchie kościelne to ludzie domagający się wiary w swoje słowa i legendy.
Moim zdaniem każdy kościół to wielki dochodowy interes, funkcjonariusze opływający w zbytkach i rzesze biednych indoktrynowanych dwustronnie od urodzenia wyznawców, którym nie dano szans świadomego wyboru.
Każda moralność kościelna, z której czerpie się korzyści materialne (o przestępstwach nie wspominając) przestaje
być moralnością.
>lekarz pytający o poglądy i wiarę...
>>Ja idąc do lekarza po pomoc lub radę nie pytam czy jest katolikiem, muzułmaninem czy żydem. Proszę mi wierzyć, że nigdy i żaden nie pytał mnie o poje poglądy i wiarę. Z ubolewaniem przyjmuję fakt, że chyba większość lekarzy to ludzie wierzący ale usprawiedliwiam ich wiarę bowiem ich wiedza podobnie jak prawników to pamięciowe wkuwanie, które mniej wymagających zniechęca do myślenia.
Pozostaję bez urazy i pozdrawiam z życzliwością.
Rutkiewicz (1290 punktów)
>Proszę wybaczyć ale nie mogę stawiać znaku równości pomiędzy nauką, której prawdy są dowodzone po długich okresach żmudnych i kosztownych badań oraz wynikają z wiedzy odkrywców z wymysłami ludzi bowiem wszelkie hierarchie kościelne to ludzie domagający się wiary w swoje słowa i legendy.
>Moim zdaniem każdy kościół to wielki dochodowy interes, funkcjonariusze opływający w zbytkach i rzesze biednych indoktrynowanych dwustronnie od urodzenia wyznawców, którym nie dano szans świadomego wyboru.
>Każda moralność kościelna, z której czerpie się korzyści materialne (o przestępstwach nie wspominając) przestaje być moralnością.

Zgadzam się. Ale od ścigania przestępstw są Policja, Prokuratura i Sądy, zaś od oceny wiarygodności i moralności wierni. Nota bene, nauka też opiera się na określonej wierze w taką a nie inną strukturę złożenia Świata. Podstawą wszystkich działań człowieka jest jakaś wiara, choć nie każda to wiara religijna, to jasne. Niemniej, wyróżnić można jedynie wiarę racjonalną i nieracjonalną. Tylko, że to już jest aspekt subiektywny całej sprawy, bowiem tak ktoś może mieć pewne racje, które skłaniają go do wiary i jest to wówczas z jego strony wiara racjonalna, i tak też ktoś ufający w wyroki nauki może ufać w nie dlatego, że taka panuje moda. Sama wiara nie może być zatem obiektywnie i niejako apriorycznie określona jako racjonalna, bądź nieracjonalna. I w tej subiektywności wiary leży, moim zdaniem, równouprawnienie tej naukowej i religijnej. Ponadto, w warstwie prawnej, są one zrównane przez konstytucję, jako dwa dowolne światopoglądy. Nie ma to oczywiście konsekwencji prywatnych, ale prawne i społeczne już owszem. Np., przedstawiciele jednego z tych światopoglądów, nie powinni drugiego publicznie deprecjonować, ot tak sobie. Nie należy też próbować znosić jednego drugim; jedynie - jak to ma miejsce w filozofii - ukazywać sprzeczności wewnętrzne, bo chyba przyjmujemy wszyscy, że prawa logiki - przynajmniej te podstawowe: Arystotelesowe - są całkowicie uniwersalne i pierwotne względem wszystkich rzeczowych i racjonalnych poglądów.

>Pozostaję bez urazy i pozdrawiam z życzliwością.
I ja również serdecznie pozdrawiam
27-08-2009 15:12 
 Ocena 2 na 2
Climber (3006 punktów)
>>Trzeba byłoby każdego pacjenta na izbie przyjęć pytać o wyznanie a to łamanie konstytucji. Domniemywa się bezpodstawnie, że wszyscy pacjenci to katolicy - to jest chore jak wiele spraw w naszym kraju.
>Myślę, że wystarczyłoby zaprosić kapłana na wizytę raz w tygodniu - tak samo zresztą z księżmi katolickimi, tj. dojazdy etc. pokrywa kuria i byłoby to zaproszenie a nie etat. Oczywiście kapłan przestałby się pojawiać, kiedy pacjenci zaczęliby się skarżyć na nagabywanie ich w celu nawrócenia, albo choćby o rozmowę gdyby sobie tego nie życzyli.

Z tym oczywiście się zgadzam.

>>Procedura in vitro nie ma nic wspólnego z wiarą tylko z nauką i religiantom nic do tego. Jak katolik nie chce in vitro to nie skorzysta z tej metody nawet jeśli będzie finansowana z budżetu.

> Widzi Pan więc wyraźnie, że w tym wszystkim nie chodzi o sprawiedliwość, tylko żeby "moje było na wierzchu". Sprawiedliwie byłoby tak: "Nie wierzę, nie korzystam - nie płacę, płacą zainteresowani (katolicy, kalwini, luteranie, muzułmanie etc.; każdy na swojego)" oraz jednocześnie "Nie uważam tej procedury za godziwą, uważam, że jest sprzeczna z człowieczeństwem, nauką o stworzeniu i czym tam jeszcze - nie płacę, płacą ci, którzy akceptują". Jak można bowiem zmuszać ludzi, do płacenia za coś, co ich zdaniem jest niegodziwe? Otóż nie można. To, co Pan myśli o procedurze in vitro nie jest poglądem naukowym, tylko elementem światopoglądu, wedle którego to, co wynajduje nauka jest dozwolone, moralne, godziwe etc.

To co wynajduje nauka jest dozwolone jeśli jest godziwe, moralne etc. Pozostaje tylko kwestia kto ma o tym decydować. Kto ma decydować o tym co jest moralne? Kościół? Kościół może mówić o moralności swoim wiernym a nie nauce, osobom innych wyznań, niewierzącym w każdej odmianie. Były już czasy w których Kościół decydował o moralności i na szczęście już minęły.

>Dlatego procedurą in vitro powinny się zająć prywatne fundacje, a nie państwo.

Ten pomysł mi się podoba.

>Na marginesie pragnę jeszcze zauważyć, że zadziwiające jest tempo w jakim nominalni liberałowie łyknęli rozszerzenie w taki sposób bazy socjalnej.
>Pozdrawiam

Nie chodzi o to (przynajmniej mnie), żeby finansować czy nie finansować in vitro z budżetu lecz o to, że Kościół wciąż próbuje narzucać swoje poglądy wszystkim obywatelom.

Szamani wciąż działają
Rutkiewicz (1290 punktów)
>To co wynajduje nauka jest dozwolone jeśli jest godziwe, moralne etc. Pozostaje tylko kwestia kto ma o tym decydować. Kto ma decydować o tym co jest moralne? Kościół? Kościół może mówić o moralności swoim wiernym a nie nauce, osobom innych wyznań, niewierzącym w każdej odmianie. Były już czasy w których Kościół decydował o moralności i na szczęście już minęły.
>Nie chodzi o to (przynajmniej mnie), żeby finansować czy nie finansować in vitro z budżetu lecz o to, że Kościół wciąż próbuje narzucać swoje poglądy wszystkim obywatelom.

Rozumiem, mnie nie chodziło zaś o to, żeby zabronić finansowania z budżetu, ponieważ Kościół tak chce. Zgadzam się, że to ludzie decydują o tym, co uważają za godziwe i moralne. Niemniej, niektórzy z nich chcą w swoich ocenach - i mają do tego prawo - opierać się o naukę Kościoła katolickiego. Co więcej, są i tacy, którzy oceniają in vitro negatywnie i nie są katolikami, ani nawet osobami religijnymi (dobrym przykładem poglądy Juergena Habermasa, przedstawione w książce Przyszłość natury ludzkiej). I teraz, jeżeli 15% społeczeństwa uważa, że in vitro powinno być zabronione, to nie znaczy, że mamy go zakazać - o tym zresztą w ogóle nie powinno decydować społeczeństwo, tylko praktyka; i umówmy się, że na razie mamy zbyt mało danych, takich jak odporność, długość życia, czy rozkład cech, aby móc jednoznacznie określić bezpieczeństwo tej procedury dla jej wytworu - ale nie możemy kazać im za tę procedurę płacić. Kościół katolicki nie ma więc w takim ujęciu głosu bezpośredniego, może tylko oddziaływać poprzez wiernych. Nie możemy mieć natomiast pretensji do tych ostatnich za to, że kierują się jego nauką, bowiem musimy przestrzegać zasady tolerancji światopoglądowej. Tak się przedstawia moje rozumowanie.

Pozdrawiam

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365