Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czym jest ten bóg, jeżeli czymś?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
29-09-2009 22:45lukaszewicz (5674 punktów)Czym jest ten bóg, jeżeli czymś?

Jeżeli ktoś ma jakąś definicję to proszę tutaj.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Degre (752 punktów)
Wytwór fantazji ;
sposób kierowania ciemną masą
Wojciech Hawryluk (784 punktów)
Dobre pytanie. Dodałbym jeszcze: skąd źródło informacji na ten temat?
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Bóg jest lenistwem umysłu osoby wierzącej. Pytanie o tą wymyśloną istotę nie ma sensu. Natomiast ma sens pytanie - "dlaczego bezmyślnie powtarzasz po rodzicach (społeczności) urojenia o bogu?" i drugie, znacznie rzadsze - "dlaczego zlepiłeś sobie samodzielnie z istniejących wierzeń swoje indywidualne złudzenie o bogu?"
pompa (524 punktów)
przecież takich tematów jest na forum już mnóstwo.
Rotor (179 punktów)
Podobno Bogiem, i to rzeczywistym, jest dobro i mądrość. Ale nie każdy w to wierzy, no i chyba też niewielu o tym wie.

O istnieniu Boga Rzeczywistego można dowiedzieć się z teologii racjonalnego Kościoła katolickiego dobra i mądrości. Albo poprzez racjonalne modlitwy o Jego bezpośrednie objawienie się modlącemu się o to. Czyli sposobami tradycyjnymi.
30-09-2009 15:54 
 Ocena 1 na 1
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
A jaki masz na to dowód? Czy jeśli pomodlę się to Trybagłomadonta to przekonam się o jego istnieniu?
Rotor (179 punktów)
.
A taki mam na to dowód, że dobro i mądrość istnieje a ja to naturalnie widzę, czuję, szanuję i czczę - czyli tak samo jak wszyscy.

Natomiast jeśli pomodlisz się do Trybagłomadonta o to, aby udowodnił Ci swoje istnienie i on Ci to udowodni, no to jak będziesz oponować temu dowodowi??? Chyba wypadałoby co najmniej weń uwierzyć...
.
30-09-2009 17:33 
 Ocena 2 na 2
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
>A taki mam na to dowód, że dobro i mądrość istnieje
Ale to nie jest dowód na istnienie boga. Poza tym mówienie samemu do siebie by porozmawiać z dobrem jest moim zdaniem co najmniej dziwne To tak jakby tańczyć z grawitacją w celu zapalenia się deszczu...

>a ja to naturalnie widzę, czuję, szanuję i czczę - czyli tak samo jak wszyscy.
Wszyscy "inni" chyba Ja nie czcze mądrości, tylko chcę być mądra, nie składam w ofierze barana dla dobra, tylko staram się być dobra, i w przeciwieństwie do niektórych dla mnie jest to osiągalne. poza tym dobro to pojęcie względne, bo mordując kleszcze, które się do mnie przyczepiły ratuje się przed różnego rodzaju chorobami. Więc czy morderstwo jest dobre? Takie rzeczy absolutne jak dobro, pech, bóg, zło i szczęście (w sensie "idę ulicą i znajduję 200 złotych") nie istnieją, są tylko subiektywnymi odczuciami bądź też subiektywnymi urojeniami

>Natomiast jeśli pomodlisz się do Trybagłomadonta o to, aby udowodnił Ci swoje istnienie i on Ci to udowodni, no to jak będziesz oponować temu dowodowi???
Czyli wg ciebie żeby coś odkryć należy mówić samemu do siebie pradawne wiersze wykonując różne dziwne obroty, skręty, wypinania się w celu wywołania danego obiektu, który będzie słuchał tylko mnie jedną spośród 6 miliardów ludzi i paruset trylionów innych żywych organizmów, potem on/ona/ono jako coś, co umie biegle mówić po Polsku, Suahili, Kligońsku, kociemu, komarzemu i grzybowemu jednocześnie odpowie mi w mojej mowie ojczystej, pogra ze mną w karty, zrobi mi zakupy i się zdematerializuje? A skąd wiesz, że ta cała modlitwa to nie są jakieś omamy? Bo na przykład tylko hipnoza pozwala na taki kontakt jako metoda tradycyjna, a gadanie samemu do siebie jest tylko zwykłą stratą czasu...

>Chyba wypadałoby co najmniej weń uwierzyć...
Ta, i pochwalić temu "napoleonowi" z pokoju obok, któremu gęś złamała serce wyśpiewując odę do radości
Rotor (179 punktów)
>>A taki mam na to dowód, że dobro i mądrość istnieje
Są dowody na to, że ludziom bogami są pieniądze, kobiety, muzyka - dla mnie bogiem jest !!!wszystko dobro (!!!m.in. pieniądze, kobiety, muzyka). Ty mi mów, że to nie jest mi i wszystkim bogiem (no, poza "innymi") - a ja zdrów wiem, że mnie i nie tylko mnie jest.
>Ale to nie jest dowód na istnienie boga. Poza tym mówienie samemu do siebie by porozmawiać z dobrem jest moim zdaniem co najmniej dziwne To tak jakby tańczyć z grawitacją w celu zapalenia się deszczu...
Jak rozmawiam z dobrem w postaci kobiety, czy kimkolwiek mi dobrym, tak aby ich dobra zaznać, a nawet mieć zawsze - to czy jest to dziwne?

>>a ja to naturalnie widzę, czuję, szanuję i czczę - czyli tak samo jak wszyscy.
>Wszyscy "inni" chyba Ja nie czcze mądrości, tylko chcę być mądra, nie składam w ofierze barana dla dobra, tylko staram się być dobra, i w przeciwieństwie do niektórych dla mnie jest to osiągalne. poza tym dobro to pojęcie względne, bo mordując kleszcze, które się do mnie przyczepiły ratuje się przed różnego rodzaju chorobami. Więc czy morderstwo jest dobre? Takie rzeczy absolutne jak dobro, pech, bóg, zło i szczęście (w sensie "idę ulicą i znajduję 200 złotych") nie istnieją, są tylko subiektywnymi odczuciami bądź też subiektywnymi urojeniami
To tak jakbyś chciała, czy chcesz być ateistką, racjonalistką, mądrą, dobrą - a zarazem uważającą te cechy za nie warte swego dla nich szacunku. Bo są to jedynie subiektywne mało ważne odczucia.

>>Natomiast jeśli pomodlisz się do Trybagłomadonta o to, aby udowodnił Ci swoje istnienie i on Ci to udowodni, no to jak będziesz oponować temu dowodowi???
>Czyli wg ciebie żeby coś odkryć należy mówić samemu do siebie pradawne wiersze wykonując różne dziwne obroty, skręty, wypinania się w celu wywołania danego obiektu, który będzie słuchał tylko mnie jedną spośród 6 miliardów ludzi i paruset trylionów innych żywych organizmów, potem on/ona/ono jako coś, co umie biegle mówić po Polsku, Suahili, Kligońsku, kociemu, komarzemu i grzybowemu jednocześnie odpowie mi w mojej mowie ojczystej, pogra ze mną w karty, zrobi mi zakupy i się zdematerializuje? A skąd wiesz, że ta cała modlitwa to nie są jakieś omamy? Bo na przykład tylko hipnoza pozwala na taki kontakt jako metoda tradycyjna, a gadanie samemu do siebie jest tylko zwykłą stratą czasu...
Zadałaś mi proste pytanie - ja prosto na nie odpowiedziałem. Którą to odpowiedź obarczyłaś cechami i wnioskami wobec mnie obficie naddomyślnymi.
Nie, nie uważam tak. Uważam, że aby coś odkryć, trzeba racjonalną modlitwą zmobilizować i przygotować się do tego, a dalej modlitwą praktyki odkrywczej to odkrywać. I jakby to wykonywać śpiewnie, to modlitwy nasze są wówczas co najmniej podwójnie skuteczne.
Nieźle odkrywcze skutki ma np. leżakowanie w wannie, pierdzenie pod jabłonką, gapienie się na gwiazdy itp.
czaplicka (5782 punktów)
pomodliłam sie do Trybagłomadonta, tudzież do boga katolickiego.Zero odpowiedzi. Polecam www.youtub(*)+of+the+milk&search_type=&aq=f
30-09-2009 17:45 
 Ocena 2 na 2
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)

>O istnieniu Boga Rzeczywistego można dowiedzieć się z teologii racjonalnego Kościoła katolickiego dobra i mądrości. Albo poprzez racjonalne modlitwy o Jego bezpośrednie objawienie się modlącemu się o to. Czyli sposobami tradycyjnymi.

Niejednego cudaka już forum widziało, ale ten się wybitnie obiecująco zapowiada... .
30-09-2009 18:47 
 Ocena 4 na 4
Rotor (179 punktów)
>Niejednego cudaka już forum widziało, ale ten się wybitnie obiecująco zapowiada... .

A gdzie plusik dla mnie?
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Niejednego cudaka już forum widziało, ale ten się wybitnie obiecująco zapowiada... .
>A gdzie plusik dla mnie?

Uuuuups! Przepraszam, zagapiłem się. Nadrabiam natychmiast i to podwójnie ( promocja ) .
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
>Jeżeli ktoś ma jakąś definicję to proszę tutaj.
Wielki latający fiutek*?

Jaki masz dowód na to, że bóg nie wygląda jak wielki latający fiutek? Nie masz? więc jest 50% szans na to, że właśnie tak wygląda Poza tym jeśli nie została ci zesłana łaska wiary i bóg ci tego nie objawił to ja ci to mogę udowodnić, w końcu od czego jest teologia?

_________________
* To pytanie zostało zadana najzupełniej serio i jest odpowiedzią na pojawiające się tu i ówdzie "jaki jest dowód na nieistnienie boga?". Schemat wygląda zazwyczaj tak:
A: Bóg nie istnieje.
B: A jaki masz dowód na nieistnienie boga?
A: Eeee... no... nie mam.
B: Czyli jest szansa, że istnieje, co nie?
A: No, w sumie to chyba tak.

Zamieniając pierwsze zdanie na "Bóg nie wygląda jak wielki latający fiutek" i prowadząc dialog dalej tak, by krążył wokół tego stwierdzenia dojdziemy do momentu, w którym "jest szansa, że tak wygląda, co nie?". A dodatkowo stosując parę manipulacji, szczypty teologii, zawiłych sformułowań oraz przykładem z autorytetu (Np. prezydent powiedział że to, tamto i owamto i ma racje, bo jest prezydentem) możemy naszemu rozmówcy wcisnąć praktycznie wszystko. A im ktoś młodszy, tym szansa ta jest większa

Jakby ktoś był zainteresowany to mogę mu przedstawić dowody na poparcie mojej wyjątkowo intrygującej tezy
Kowalska (14008 punktów)
Cytat:
Czym jest ten bóg, jeżeli czymś?


>Jeżeli ktoś ma jakąś definicję to proszę tutaj.

   Definicji nie mam. Wiem natomiast, że homo sapiens bez boga/bogów nie może. Musi w coś wierzyć, bo inaczej by, że tak powiem, ocipiał. A takie szympansy. Jeden gen różnicy, a się nie modlą.

   Kto jest mądrzejszy?
30-09-2009 19:31 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>A takie szympansy. Jeden gen różnicy, a się nie modlą.>
>   Kto jest mądrzejszy?
   Bogowie - wybrali słabszego.
Kowalska (14008 punktów)
>>A takie szympansy. Jeden gen różnicy, a się nie modlą.>>   Kto jest mądrzejszy?
>   Bogowie - wybrali słabszego.

   A w razie wojny karaluchy przeżyją. To co z tymi wyborami. Bogów.
30-09-2009 19:59 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>   Bogowie - wybrali słabszego.
>    A w razie wojny karaluchy przeżyją. To co z tymi wyborami. Bogów.
   Co wojnie za różnica, jakiego karalucha się Bóg uczepi.
30-09-2009 20:31 
 0 na 2
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)

>>    A w razie wojny karaluchy przeżyją. To co z tymi wyborami. Bogów.
>   Co wojnie za różnica, jakiego karalucha się Bóg uczepi.

I wszystko zacznie się od początku:
i2.pinger.pl/pgr47/457dd34f0019fcb44a43eb37
30-09-2009 20:45 
 Ocena 4 na 4
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>>A takie szympansy. Jeden gen różnicy, a się nie modlą.>>   Kto jest mądrzejszy?
>>   Bogowie - wybrali słabszego.
>    A w razie wojny karaluchy przeżyją. To co z tymi wyborami. Bogów.

A tu się mylisz. Karaluchy nie przetrwają bez człowieka poza strefą zwrotnikową i podzwrotnikową. Wyginą pierwszej zimy o ile wcześniej nie zdechną z głodu.
To wbrew pozorom ciepłolubne maminsynki. Od pokoleń grzeją się w naszych domach i jedzonko mają podstawione pod nos. Te co przeżyją i się dostosują - to już będzie inny gatunek.
To samo ze szczurami, są uzależnione od ludzi.

Przeżyje na pewno fauna wodna (chyba że zagotujemy oceany).

Swoją drogą polecam "Świat bez nas" Alana Weismana

"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
30-09-2009 20:52 
 0 na 2
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Swoją drogą polecam "Świat bez nas" Alana Weismana
Przyłączam się.
30-09-2009 21:07 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>>Swoją drogą polecam "Świat bez nas" Alana Weismana
> Przyłączam się.

   Ja też .

   Nie czytałem, ale miło jest poklaskać. Niby osobno, a razem tak.
30-09-2009 21:44 
 Ocena 1 na 1
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>miło jest poklaskać.
Wybierz się w podróż samolotem. Będziesz zachwycony.

Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
Adamiak (36436 punktów)
>>miło jest poklaskać.
>Wybierz się w podróż samolotem. Będziesz zachwycony.
   Aż tak podzielnej uwagi nie mam, ale dziękuję za komplement.
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
Narzędziem do manipulacji.

Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
lukaszewicz (5674 punktów)
>Jeżeli ktoś ma jakąś definicję to proszę tutaj.

Naprawdę nikt nic nie wie?
Rotor (179 punktów)
>Naprawdę nikt nic nie wie?

Ja!, ja! wiem! No tak mi się przynajmniej wydaje, że coś tam wiem. Wiem, że:
Każdy kto wie, że jak nic nie wie, to wie, jak jest to bardzo, bardzo szczytne i chwalebne - wg poważanego fizjologa. - Może dlatego nikt nie chce przedstawić się tu jako pyszałkowaty g. wiedzący mgr, dr, prof.

Mnie przynajmniej widzi się, że:
Bogiem i Szatanem jest to: co nas w życiu obchodzi. Bo od nich zależy nasz los. Nasze z nich zadowolenia i utrapienia. Według naszej woli i przyrody.

To taką mam ?definicję Boga i przy okazji Szatana. Co Ty na to? Więcej o Bogu jest na Wikipedii i prawie wszędzie.

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365