Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy grozi nam totalne załamanie rynku nieruchomości?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
NapisanoAutorTytuł
30-09-2009 23:25rexus (2343 punktów)Czy grozi nam totalne załamanie rynku nieruchomości?
Zapoznałem się z ciekawymi wykresami:http://www.trystero.pl/archives/336
Sam pracuję w sektorze budowlanym, i gdy rozmawiam z handlowcami, ci kręcą nosem, gdy pytam- no jak tam Heniek, sprzedają się te windy? Ten zmienia temat. By po chwili powiedzieć, dwa lata temu sprzedałem 3 razy więcej.
Chodzi o kontrakty na następne 3 lata. Bo póki co, to faktury schodzą w dość imponującym tempie.
Mamy zapasy nowych mieszkań na 17 miesięcy, USA mają zapasów na 11,5 miesiąca.
Zaostrzono kryteria udzielania kredytów.
Spekulantów, jak mrówków.
No i pytanie zasadnicze. Jak dużo będziemy mogli dodrukować pieniędzy, by wywołując hiperinflację złagodzić widmo deflacji?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

stilgar (7322 punktów)

>No i pytanie zasadnicze. Jak dużo będziemy mogli dodrukować pieniędzy, by wywołując
>hiperinflację złagodzić widmo deflacji?

Zawsze mi sie wydawalo, ze hiperinflacja jest dużo gorsza od deflacji...
lontri (16088 punktów)

O jakie załamanie ci chodzi - związane z barierą popytu czy z barierą podaży?
Ceny nieruchomości są nadal niebotyczne, biorąc pod uwagę możliwości przeciętnego Polaka z prowincji czy wysokość pensji minimalnej, więc nie rozumiem, jak miałby ten rynek w tej chwili kwitnąć.
Nikt nie ma ochoty w tej chwili wielokrotnie przepłacać za dom czy mieszkanie, jeżeli w ogóle kogokolwiek na nie stać.


BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
01-10-2009 09:53 
 Ocena 1 na 1
M.M.M (1158 punktów)
>O jakie załamanie ci chodzi - związane z barierą popytu czy z barierą podaży?
>Ceny nieruchomości są nadal niebotyczne, biorąc pod uwagę możliwości przeciętnego Polaka z prowincji czy wysokość pensji minimalnej, więc nie rozumiem, jak miałby ten rynek w tej chwili kwitnąć.
>Nikt nie ma ochoty w tej chwili wielokrotnie przepłacać za dom czy mieszkanie, jeżeli w ogóle kogokolwiek na nie stać.

Moje prywatne odczucie jest takie, że obojętnie czy domy kosztowałyby kilkanaście procent mniej czy więcej niż obecnie i tak nie odważyłbym się zaciągnąć kredytu. Gotowość do podjęcia dużych zobowiązań finansowych jest związana z tym jak postrzegamy perspektywy dalszych zarobków w najbliższych latach. Obecnie zaś tych perspektyw nie widać. Wszyscy obawiają się utraty pracy i zmniejszenia dochodów.

Spadające ceny nieruchomości nie wystarczą do pobudzenia popytu, do tego konieczne byłoby ogólne ożywienie gospodarcze. A tego póki co nie widać, może poza zwyżkami na giełdzie od marca.
01-10-2009 21:22 
 Ocena 2 na 2
lontri (16088 punktów)

Zastanawia mnie w tym kontekście, komu tak naprawdę pomaga rządowy program "Rodzina na swoim"?
Program ten w ostatecznym rozrachunku podtrzymuje popyt, co hamuje spadek i racjonalizację cen nieruchomości z uwzględnieniem polskich realiów. Wszyscy na tym programie zyskują - banki, bo dostają swoje odsetki, deweloperzy, bo program sztucznie podtrzymuje wysokie ceny, rząd, który ostatecznie dorwie się do VAT i innych podgryzających podatków. Może zyskują coś jeszcze zamożniejsi kredytobiorcy. Ale przeciętny Polak, którego i tak na takie mieszkanie nie stać, bo w ciągu kliku lat i tak zawiśnie nad nim perspektywa płacenie wysokich rat, tylko na tym traci - jeszcze z jego podatków funduje się komuś prezenty.
Jakieś kontrargumenty w obronie "Rodziny..."?

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
02-10-2009 07:27 
 Ocena 2 na 2
lontri (16088 punktów)

Może po prostu trzeba zmienić nazwę programu na "Deweloper na swoim za nasze pieniądze", albo "Rządowa rodzina na swoim", albo "Bankierzy na swoim".

Program jawnie dyskryminuje obywateli - oferuje bowiem pomoc tylko dla osób, które biorą kredyt, czyli skierowany jest do tych, których na ten kredyt stać. Natomiast pieniądze na ten program rząd bierze z naszego wspólnego budżetu - niezależnie od tego, ile kto zarabia - musi płacić fiskusowi.
A może po prostu "Kolesie na swoim"?


BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
jkl; (5859 punktów)
>Program jawnie dyskryminuje obywateli - oferuje bowiem pomoc tylko dla osób, które biorą kredyt, czyli skierowany jest do tych, których na ten kredyt stać.
A powinien być skierowany do tych, których na kredyt nie stać?...
Jak to sobie wyobrażasz?
02-10-2009 15:00 
 Ocena 1 na 1
lontri (16088 punktów)

>A powinien być skierowany do tych, których na kredyt nie stać?...
>Jak to sobie wyobrażasz?

To chyba oczywiste, że zwłaszcza do takich osób i rodzin, prawda?
Ale musiałby to być projekt rzeczywistego rozwiązania problemów mieszkalnictwa a nie PR-owskie stwarzanie wrażenia, że się coś robi, pomagając rodzinie spłacać kredyt, którego ostateczna wartość wraz z odsetkami przekracza wielokrotnie /przy dłuższycm okresie kredytowania - kilkakrotnie/ wartość samej nieruchomości. Napycha się kabzę bankierom za publiczne pieniądze i tyle. Dofinansowanie, którego rząd łaskakwie udziela rodzinom i tak się zwróci do budżetu w postaci podatków (VAT) potrącanych przy zakupie przepłaconych nieruchomości po zawyżonych cenach.
Nie jest to żadne rozwiązanie, ale marnotrawstwo pieniędzy. Ciekawe, kto lobbował za "Rodziną..."?

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
02-10-2009 15:20 
 Ocena 1 na 1
jkl; (5859 punktów)
>>A powinien być skierowany do tych, których na kredyt nie stać?...

>To chyba oczywiste, że zwłaszcza do takich osób i rodzin, prawda?
No nie, bo wychodzi na to, dotacje są dla nieodpowiedzialnych.
A powinny być dla tych, którzy zaciągając kredyt mieli zdolność kredytową a tylko z winy kryzysu, którego nie mogli przewidzieć, mają trudności ze spłatą.

Jeszcze lepszym rozwiązaniem -dla kredytobiorców- byłoby duże obniżenie oprocentowania kredytów.
Tylko w obecnej sytuacji pewnie wykończyłoby to banki...

Może trzeba się pogodzić z sytuacją, że jak jest kryzys to się domu nie kupuje.
02-10-2009 15:25 
 Ocena 2 na 2
M.M.M (1158 punktów)

>Jeszcze lepszym rozwiązaniem -dla kredytobiorców- byłoby duże obniżenie oprocentowania kredytów.
>Tylko w obecnej sytuacji pewnie wykończyłoby to banki...
>Może trzeba się pogodzić z sytuacją, że jak jest kryzys to się domu nie kupuje.

Nawet przy bardzo nisko oprocentowanym kredycie w kryzysie nie ma co ryzykować zakupu. Choćby dlatego, że mieszanie w czasie recesji jest bardzo trudno zbywalne i w razie "wpadki" nie będzie się go jak sprzedać.

Natomiast jeżeli ktoś ma gotówkę, to kryzys jest dobrą okazją do zakupów. Nie tylko nieruchomości.
02-10-2009 16:32 
 Ocena 2 na 2
lontri (16088 punktów)
>A powinny być dla tych, którzy zaciągając kredyt mieli zdolność kredytową a tylko z winy kryzysu, którego nie mogli przewidzieć, mają trudności ze spłatą.

Nie z winy kryzysu, tylko z powodu własnej zbyt optymistycznej oceny ryzyka.

To, że ktoś nie ma zdolnosci kredytowej nie oznacza, że jest osobą nieodpowiedzialną.
Znam wiele osób bardzo odpowiedzialnych, które nie mają zdolności kredytowej.
Natomiast jest również wiele osób bardzo chętnie biorących wysokie kredyty - w sposób zupełnie nieodpowiedzialny.
Dlaczego budżet ma sponsorować pomysły ich ułańskich fantazji?


BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
jkl; (5859 punktów)
>Nie z winy kryzysu, tylko z powodu własnej zbyt optymistycznej oceny ryzyka.
Przed kryzysem mogła nie być zbyt optymistyczna.

>To, że ktoś nie ma zdolnosci kredytowej nie oznacza, że jest osobą nieodpowiedzialną
Ktoś, kto nie ma zdolnosci kredytowej, a kredyt bierze jest osobą nieodpowiedzialną.

>Natomiast jest również wiele osób bardzo chętnie biorących wysokie kredyty - w sposób zupełnie nieodpowiedzialny.
I o nich mówię. Z tym, że większe znaczenie ma "stopień nieodpowiedzialności" a nie wysokość kredytu.

>Dlaczego budżet ma sponsorować pomysły ich ułańskich fantazji?
Stanowczo nie powinien.
lontri (16088 punktów)

>Przed kryzysem mogła nie być zbyt optymistyczna.

Podobnie jak pozbywanie się całej odzieży zimowej w sierpniu.

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
rexus (2343 punktów)

www.trystero.pl/archives/336
Dziwnie się link zapisał, więc powtarzam.

Jest dużo mieszkań na rynku, potrzebujących kupić- też sporo, ale 50% marża deweloperów i spirala spekulacyjna jeszcze większa.
Masz rację.
Więc jestem ciekaw, kiedy zbankrutuje pierwszy deweloper, puści z torbami jakiś bank i wywoła panikę.
Wtedy te wszystkie ceny, które są dwukrotnie wyższe niż realna wartość nierochomości, mogą spaść poniżej ich prawdziwej wartości. Deweloperzy mówią, że conajwyżej ceny staną się normalne. Moim zdaniem, sytuacja w finansach publicznych, jest tragiczna. Emerytów przybywa jak stonki na polu, a chętnych do pracy jest coraz mniej.
Te wszystkie czynniki mogą wywołać kosmiczny chaos w ekonomii kraju. Wtedy Chinole którzy mają spore zapasy gotówki zaczną przejmować te budowle, bo i czemu nie. Ja osobiście nic nie mam do chińskich biznesmenów, ale ich sposoby prowadzenia interesów mogą się nie podobać w kraju. (Chińczycy są tylko przykładem)
Adrian Sadura (0 punktów)
Przez wakacje, z braku pracy (w czerwcu wyszedłem z "woja") robiłem na budowie, i szef mówił to samo- Polacy, niestety, budują o wiele mniej, niż jakiś tam jeszcze czas temu. A tendencja spadkowa przybiera na sile.
Nie wypowiadam się sam gdyż to nie moja branża..

Pozdrawiam , adrian
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Przejeżdżałem dziś obok nowiutkiego budynku z zewnątrz wyglądającego na zbudowany prawie całkowicie ze szkła. Na płocie otaczającym posesję ogromniastymi literami i cyframi wypisano, że obiekt ma powierzchnię X, zaś koszt 1 m2 wynosi niewiele ponad 2 tys. zł.

Jak to rozumieć? Otóż bardzo prosto: jakaś firma utopiła mnóstwo kasy w inwestycję, na którą nie miała nabywców, po czym stara się ich znaleźć poprzez reklamę zawierającą manipulację - 2 tys. zł/m2, ale wyłącznie przy wykupie całego budynku.

Ceny mieszkań, nieruchomości są rozdmuchane do absurdalnego poziomu.
Co ciekawe największy popyt był wtedy, gdy ceny za m2 osiągnęły zupełnie irracjonalne wartości.
Spowodowane to było dwoma czynnikami:
1) stale rosnące ceny wywoływały u potencjalnych nabywców wrażenie, że jeśli nie dokonają zakupu teraz, to za chwilę będą musieli zapłacić dużo więcej,
2) banki prześcigały się w udzielaniu "dogodnych" kredytów na zakup mieszkania/domu.



Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)

Wróć do listy wątków działu Gospodarka i ekonomia
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365