 |
Bóg/Bogowie bez zaświatów. Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 14-10-2009 04:15 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Bóg/Bogowie bez zaświatów.
3 na 3 | Większość piszących tutaj wyrasta z kultury w której dominowało i dominuje chrześcijaństwo. Chrześcijaństwo kładzie ogromny nacisk na życie po śmierci i nie raz zdarzyło mi się spotkać jego wyznawców, którzy nie tyle byli teistami, co osobami chcącymi przeżyć własną śmierć. Nieprzypadkowo też msza chrześcijańska odnosi się głównie do OBIETNICY ZMARTWYCHWSTANIA. Od dawna mam ochotę, aby spotkać jakiegoś teistę czy też politeistę, który jednocześnie nie wierzy w zaświaty. To znaczy mówi "wierzę w boga/bogów X, lecz uważam, że śmierć będzie całkowitym kresem mojej egzystencji". Na to forum wpisują się ludzie o bardzo różnych światopoglądach, więc może znajdzie się ktoś, kto tak uważa? Z chęcią z kimś takim zamienię parę słów. Oczywiście reinkarnację uważam też za formę życia po śmierci, chyba że chodzi o atomy. Atomy w moim rozumieniu nie przenoszą więzów karmicznych (zwolennicy reinkarnacji zrozumieją co mam na myśli ) | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | marcus (876 punktów) | No więc jak mówi pismo "szukajcie a znajdziecie" i znalazłeś. Jestem teistą, choć moja wizja Boga jest dla wielu katolików niezrozumiała, ale nie uważam, żeby życie wieczne miało mnie przybliżyć w jakikolwiek sposób do absolutu. Zrozumienie wszystkiego kiedy mamy na to całą wieczność nie jest żadnym wyzwaniem, za to zrozumienie możliwie wielu składników rzeczywistości i jednocześnie korzystanie z życia oraz praca nad swoim psyche oraz ciałem jest już pewnym wyczynem. Przecież żyjemy już w Raju, mamy do dyspozycji wspaniałe umysły i, w porównaniu do innych stworzeń, mnóstwo czasu, jak więc możemy prosić o jeszcze więcej kiedy nadejdzie już na nas pora? Być może istnieje coś takiego jak dusza, ale nie jest ona stricte mną, gdyż ja = moje ciało i mój mózg, a co za tym idzie, mój umysł nie może przetrwać zniszczenia tych dwóch najważniejszych elementów, dlatego powinienem starać się zrobić tu jak najwięcej dobra, by przybliżyć nasz cały gatunek do doskonałości, nie czekając, by dowiedzieć się co będzie po śmierci...
In a mad world only the mad are sane.
|
|
| Uriel_ (360 punktów) | Witaj. Spełniam Twoje kryteria. O czym chciałbyś porozmawiać ?
|
|
 | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Chciałbym cię spytać o zagadnienia misyjności - to znaczy, czy starasz się aby inni uwierzyli w twojego boga, etyki - jakie masz normy etyczne i jak one są związane z twoim bogiem, i interaktywne - na ile twój bóg ingeruje w twoje życie osobiste.
|
|
|  | 2 na 2 | Uriel_ (360 punktów) | >Chciałbym cię spytać o zagadnienia misyjności - to znaczy, czy starasz się aby inni uwierzyli w twojego boga,
Jestem znawcą Boga Chrześcijańskiego, staram się aby ludzie, tak wierzący jak i niewierzący, ogólnie wszyscy, którzy nie wiedzą kim on jest nie obrażali Go wypowiedziami na Jego temat. Oczywiście moja skromna aktywność na forum to relaks, zaś moją misją jest sfinansowanie wydruku anonimowej książki, która jeszcze powstaje, a która wywraca masę spraw powodując często, że ostatni stają się pierwszymi.
>etyki - jakie masz normy etyczne i jak one są związane z twoim bogiem,
Takie jak on, choć nie zawsze je realizuję, ba rzadko, nie mam na tyle odwagi by być sobą, czyli Synem Bożym w towarzystwie grzeszników. Podziwiam mistrza Jezusa i nie stać mnie na takie narażanie własnego bezpieczeństwa jakiego on się dopuścił. Sam się więc potępiam i nigdy sobie nie wmówię, że jestem tylko człowiekiem, jakąś zakichaną marnością, jak zwykło się mówić, która to marność ma prawo do błędów, która ma prawo grzeszyć. Ja nie mam prawa grzeszyć, ja po prostu źle postępuję nawet wtedy, kiedy nie nauczam o miłości, kiedy nie zbawiam, kiedy nie pomagam bliźniemu w uczynieniu go wolnym i samowystarczalnym znawcą Dobra i Zła na moje podobieństwo. Jest cała masa zjawisk, z którymi się spotykam w powyższym zagadnieniu tak więc jeśli cokolwiek Cię interesuje w tak nakreślonym temacie to śmiało pytaj.
> i interaktywne - na ile twój bóg ingeruje w twoje życie osobiste.
Jest moim sumieniem. Ja i Ojciec mój jedno jesteśmy.
|
|
| |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Przyznam, że nie rozumiem - chrześcijaństwo jest najbadziej wpatrzoną w zaświaty religią jaką znam, zaś misyjność jest w nim najsilniejsza. Nawet w Islamie nie ma tak potężnego nacisku na nawracanie "źle myślących". Oczywiście mylisz się ufając dziełu piśmiennictwa zwanemu Nowym Testamentem. Równie dobrze mógłbyś wierzyć w Zeusa z Iliady, co może byłoby lepsze.
|
|
| | |  | | Uriel_ (360 punktów) | > Przyznam, że nie rozumiem - chrześcijaństwo jest najbadziej wpatrzoną w zaświaty religią jaką znam,Oczywiście się z Tobą zgadzam, że jest tak jak piszesz i jest to dla mnie sytuacja żenująca. > Oczywiście mylisz się ufając dziełu piśmiennictwa zwanemu Nowym Testamentem. Równie dobrze mógłbyś wierzyć w Zeusa z Iliady, co może byłoby lepsze.Słabo, postaraj się mnie bardziej zniechęcić.
|
|
| | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | A tam zniechęcić. Póki co zachęcam do Iliady. Myślę, że fajnie się wierzy w Afrodytę na przykład. Sądząc po rzeźbach bogini niczego sobie...
|
|
| Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cieszę się i witam  . Czyli nie zakładacie życia po śmierci. Więc chciałem się spytać, czy modlicie się do swojego boga/bogów w sprawie rzeczy codziennych, to znaczy o zdrowie, dobry pomysł, bogactwo? Tym pytaniem chciałbym zrozumieć na ile jesteście, albo nie deistami. Wybaczcie mi tę ciekawość, ale takie osoby nie często spotykam
|
|
 | | marcus (876 punktów) | Moja modlitwa sprowadza się raczej do zapewnienia samego siebie o pomyślności nadchodzących zdarzeń i przepraszania za porażki, pogląd deistyczny jest mi dosyć bliski, ale nie zgadzam się w pełni z wizją Boga istniejącego w naszym świecie, a jednak nań nie wpływającego, gdyż wtedy nie moglibyśmy wnioskować że On faktycznie istnieje.
In a mad world only the mad are sane.
|
|
|  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | A jaki masz pogląd na temat misyjności - czy starasz się przekonać innych do twojego boga, czy też uważasz, że objawia się on w innych religiach? Czy jeszcze coś innego?
|
|
| |  | 1 na 1 | marcus (876 punktów) | To nie jest mój Bóg, lecz jego aspekt, który uważam za prawdziwy, ale nie sądzę by dużo sensu było w przekonywaniu innych do wiary takiej jak moja. Ja wolę raczej przekonywać innych ludzi, że to ich przekonania są błędne i odwodzić ich od "posłuszeństwa w wierze", czym, jak sądzę, czynię więcej dobra, niż nie jeden ksiądz namawiający do zostawienia mózgu przed kościołem.
In a mad world only the mad are sane.
|
|
| | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cieszę się, że odwodzisz od posłuszeństwa w wierze!  Masz jakieś konkretne wyobrażenie na temat boga/bogów w których wierzysz? Czy uznajesz jakiś konkretny system etyczny z tym związany?
|
|
| | | |  | | marcus (876 punktów) | >Masz jakieś konkretne wyobrażenie na temat boga/bogów w których wierzysz?
Myślę, że jest to pewien rodzaj absolutu, nie osobowego - jak twierdzą katolicy, ale raczej istota przyglądająca się naszym poczynaniom.
>Czy uznajesz jakiś konkretny system etyczny z tym związany?
To jest raczej kodeks, którego sam przestrzegam, i wierzę, że jest on słuszny, choć oczywiście nie mogę mieć pewności. Uważam, że jako jednostki powinniśmy dążyć do ogólnie pojętego dobra, a jako gatunek do swego rodzaju nirwany. Można powiedzieć, że staram się nie grzeszyć, lecz nie uznaję tego co próbują ludziom wmówić księża.
In a mad world only the mad are sane.
|
|
| | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Istota, która się czemuś przygląda jest dla mnie dość osobowa. W koncepcji indyjskiej bezoosobowy brahman zawarty jest we wszystkim, nie ma oczywiście oczu. Jeśli zaś chodzi o etykę, to ja nie wierzę w "ogólne dobro". Takie rzeczy są dość relatywne, zależą od nacisków kulturowych. Dlatego pozwolisz, że zapytam: 1. Czy stosujesz ścisły pacyfizm, to znaczy nie zabiłbyś człowieka, nawet gdyby na twoich oczach torturował ci żonę. 2. Czy stosujesz zasadę niezabijania do zwierząt, to znaczy nie spożywasz mięsa. 3. Czy uprawiasz wstrzemięźliwość seksualną? Czy zakładasz wierność małżeńską? Czy zezwalasz na rozwód? 4. Czy uważasz, że należy mieć dzieci? 5. Czy uważasz, że każdy ma swój los, czy też angażujesz się w działalność charytatywną? 6. Czy cenisz bardziej wiedzę, czy też proste uczucia? Oczywiście nie musisz mi odpowiadać, jak nie chcesz, bo mogą to być dla ciebie bardzo osobiste pytania. Ja najzwyczajniej w świecie jestem ciekaw jak funkcjonują nie - zaświatowi (poli)teiści...
|
|
| | | | | |  | | marcus (876 punktów) | >Istota, która się czemuś przygląda jest dla mnie dość osobowa. W koncepcji indyjskiej bezoosobowy brahman zawarty jest we wszystkim, nie ma oczywiście oczu.
Chodzi mi raczej o to, że staram się nie przypisywać zbyt wielu cech ludzkich Bogu, tak jak robią to wyznawcy wielkich religii.
Jeśli zaś chodzi o etykę, to ja nie wierzę w "ogólne dobro". Takie rzeczy są dość relatywne, zależą od nacisków kulturowych. Dlatego pozwolisz, że zapytam: >1. Czy stosujesz ścisły pacyfizm, to znaczy nie zabiłbyś człowieka, nawet gdyby na twoich oczach torturował ci żonę.
Nie, za pacyfistę się nie uważam.
>2. Czy stosujesz zasadę niezabijania do zwierząt, to znaczy nie spożywasz mięsa.
Spożywam mięso, gdyż jest ono ludziom potrzebne do prawidłowego funkcjonowania, a jedynym dobrym zamiennikiem jest mięso ryb, więc nie mamy dużego wyboru.
>3. Czy uprawiasz wstrzemięźliwość seksualną? Czy zakładasz wierność małżeńską? Czy zezwalasz na rozwód?
Jestem możliwie wstrzemięźliwy seksualnie z pobudek osobistych. Wierność małżeńska to sprawa raczej pomiędzy partnerami i nie powinna być narzucona przez kogokolwiek. Zaś instytucja małżeństwa, czy to kościelnego, czy państwowego jest moim zdaniem chybionym pomysłem, więc dopuszczam możliwość rozwiedzenia się.
>4. Czy uważasz, że należy mieć dzieci?
Uważam, że można mieć dzieci, ale w dzisiejszych czasach - ogólnoświatowego przeludnienia, powinno je mieć jak najmniej jak najlepiej uwarunkowanych ludzi.
>5. Czy uważasz, że każdy ma swój los, czy też angażujesz się w działalność charytatywną?
Nie angażuję się w działalność charytatywną gdyż jest ona bezsensowna jeżeli nie ma w rejonie edukacji. A los jest od tego, by go naprawiać/poprawiać.
>6. Czy cenisz bardziej wiedzę, czy też proste uczucia?
Zależy w jakim przypadku, ale generalnie bardziej cenię wiedzę i myślenie.
In a mad world only the mad are sane.
|
|
| | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Spożywam mięso, gdyż jest ono ludziom potrzebne do prawidłowego funkcjonowania, a jedynym dobrym zamiennikiem jest mięso ryb, więc nie mamy dużego wyboru.Traktowanie mięsa ryb jako nie mięsa jest echem doktryn chrześcijańskich. W innych kręgach kulturowych mięso ryby jest tak samo mięsne jak świnia, czy kurczak. I słusznie moim zdaniem  . Można funkcjonować prawidłowo bez spożywania mięsa. W Indiach wiele osób żyje tak od pokoleń i często zachowując do późnego wieku doskonałe zdrowie.
|
|
| | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | > 5. Czy uważasz, że każdy ma swój los, czy też angażujesz się w działalność charytatywną?
Nie angażuję się w działalność charytatywną gdyż jest ona bezsensowna jeżeli nie ma w rejonie edukacji. A los jest od tego, by go naprawiać/poprawiać.
>6. Czy cenisz bardziej wiedzę, czy też proste uczucia?
Zależy w jakim przypadku, ale generalnie bardziej cenię wiedzę i myślenie.
Przedkładanie wiedzy nad bezpodmiotowe karmienie biednych często dla własnej satysfakcji jest mi bliskie. Ale idąc dalej - co sądzisz o prawie osób opóźnionych umysłowo do posiadania dzieci w przeludniającym się świecie? Zakładam tu oczywiście schorzenia, które są dziedziczne.
|
|
| | | | | | | |  | | marcus (876 punktów) | >Ale idąc dalej - co sądzisz o prawie osób opóźnionych umysłowo do posiadania dzieci w >przeludniającym się świecie? Zakładam tu oczywiście schorzenia, które są dziedziczne.
Ogólnie uważam, że tylko zdrowi i dobrze uwarunkowani ludzie powinni posiadać dzieci, które są przecież obciążeniem, zarówno finansowym, jak i fizycznym oraz psychicznym, a zakaz posiadania ich przez niektórych z nas nikogo by nie krzywdził.
In a mad world only the mad are sane.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ogólny przyrost naturalny ludzkości jest katastrofą, więc posiadanie dzieci z założenia upośledzonych jest egoistyczne z uwagi na odbieranie możliwości istnienia dzieciom zdrowym, lecz z biednych krajów na przykład. Lecz problem jest ogromnie kontrowersyjny.
|
|
| | | | | |  | | Uriel_ (360 punktów) | >1. Czy stosujesz ścisły pacyfizm, to znaczy nie zabiłbyś człowieka, nawet gdyby na twoich oczach torturował ci żonę.
a. Jako chrześcijanin uznaję bezżenność. b. Człowiek zdrowy nie torturuje drugiego człowieka. c. Zwalczam choroby duchowe wszelkimi możliwymi sposobami starając się przy tym nie zabić pacjenta.
>2. Czy stosujesz zasadę niezabijania do zwierząt, to znaczy nie spożywasz mięsa.
Wolę pokarm pozyskiwany bez udziału lub z jak najmniejszym udziałem w nim świadomości. Dopinguję rozwój biotechnologii. Nie jestem za zabijaniem zwierząt w celach konsumpcyjnych.
>3. Czy uprawiasz wstrzemięźliwość seksualną?
Nie współżyję seksualnie z nikim kto może mnie za to prześladować.
>Czy zakładasz wierność małżeńską?
Nie uznaję małżeństwa, jako chrześcijanin uznaję bezżenność.
>Czy zezwalasz na rozwód?
Nie mam wpływu na skutki czyjegoś irracjonalnego zachowania.
>4. Czy uważasz, że należy mieć dzieci?
Można jak najbardziej mieć dzieci będąc zdrowym (szczególnie bez obciążeń genetycznych), chętnym i majętnym. Manipulowanie ludźmi skłaniające ich do posiadania dzieci wbrew ich woli lub ich ocenie rzeczywistości jest przestępstwem moralnym. Uniemożliwienie wczesnej aborcji kobiecie jest przestępstwem moralnym.
>5. Czy uważasz, że każdy ma swój los, czy też angażujesz się w działalność charytatywną?
Nie ma w moim otoczeniu osób zainteresowanych chlebem toteż wyrzucam go na śmietnik jak stanie się czerstwy. Charytatywnie dzieląc się swoim wolnym czasem zwalczam wszystko co upośledza społeczny system pomocowy. Nie chcę np. aby w razie wypadku w mojej wsi przyszedł mi z pomocą klecha z sakramentem zamiast lekarza i ratownika w karetce pogotowia. Nie chcę aby moja żona, gdy umrę w towarzystwie katoindolentów niezdolnych do niesienia pierwszej pomocy (bo po co, skoro Bóg tak chciał) żebrała na operację dla mojego synka możliwą do przeprowadzenia jedynie w kraju nieco bardziej cywilizowanym o ile ściepa okaże się wystarczająca bo nagłośniona medialnie.
>6. Czy cenisz bardziej wiedzę, czy też proste uczucia?
Niestety nie rozumiem tej (jakby) alternatywy.
|
|
 | 1 na 1 | Uriel_ (360 punktów) | > Cieszę się i witam .  Pozwól, że będę odpowiadał równolegle na Twoje pytania stawiane Marcusowi aby się nie dublowały. > Czyli nie zakładacie życia po śmierci.Życie wieczne mego Ducha polega na tym, że jako On czyli JA JESTEM byłem tu np. 2000 lat temu w człowieku, który przyznał się do Jego nosicielstwa za co, co logiczne w świecie zgnilizny religijnej połączonej z wszędobylską ignorancją, został bestialsko zamordowany. Teraz żyję (mówiąc w imieniu mojego JA, które jest tożsame z JA JESTEM) po zmartwychwstaniu w ciele innego niż Jezus z Nazaretu człowieka. Mogę również żyć w Tobie jeśli mnie przyjmiesz czy zechcesz. Po zestrojeniu się z Tobą Ty Jacku możesz być Mną i Twoja wola będzie moją wolą w czynieniu dobra, które człowiek może, jeśli potrafi, czynić. > Więc chciałem się spytać, czy modlicie się do swojego boga/bogów w sprawie rzeczy codziennych, to znaczy o zdrowie, dobry pomysł, bogactwo?Modlitwa w moim przypadku to rozmowa z samym sobą lub z kimś kto mnie reprezentuje np. Jezus na kartach Ewangelii. Gdy czytam modlitwę Pańską to ona mnie w zasadzie nie dotyczy gdyż ja nie proszę o to co mam, to byłoby nielogiczne. Królestwo Niebieskie jest we mnie, każdy kto chce tam wejść musi przejść przez mnie. > Tym pytaniem chciałbym zrozumieć na ile jesteście, albo nie deistami. Wybaczcie mi tę ciekawość, ale takie osoby nie często spotykam  Mnie nigdy nie spotkałeś. Jesteś pierwszy, który stawiając dobre pytania zmusza mnie do tak bezpośrednich wyznań. Jestem wdzięczny za Twoją ciekawość, Bóg jeśli byłby coś wart to taki właśnie by był, chętny do pokazania się na świeczniku. Chętny do pokazania innym kim jest, szczególnie drugiemu człowiekowi jeśli zakładamy, że coś w ogóle ich łączy a jeżeli już śmiało zakładamy, że jest to miłość to Bóg powinien się ujawnić, szkoda tylko, że nie ma większych szans na przeżycie kolejnego dnia jako człowiek, choć może w internecie pod zmienionym nazwiskiem łącząc się w kafejce czy innym miejscu publicznym...?
|
|
|  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | No dobrze, a co się stanie, gdy gatunek ludzki wymrze, za jakieś tysiąc, milion, albo miliard lat? Jest to całkiem możliwe, należy rozpatrzyć taką możliwość.
|
|
| |  | 2 na 2 | Uriel_ (360 punktów) | Możesz mi zdradzić po co o to pytasz ?
Wymrze to wymrze. Znowu będzie raj czyli świat bez zła, czyli świat bez człowieka. Przynajmniej w tym obszarze wszechświata gdzie nic podobnego nie występuje. Czas, który nam pozostał trzeba jakoś wykorzystać, można wziąć od razu rewolwer i strzelić sobie w łeb albo chcieć stworzyć coś wokół siebie, co będzie wartościowe, co będzie dobre. Mam wrażenie, że ludzie z natury chcą tego drugiego, zgodzisz się?
|
|
| | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Teraz żyję (mówiąc w imieniu mojego JA, które jest tożsame z JA JESTEM) po zmartwychwstaniu w ciele innego niż Jezus z Nazaretu człowieka. Mogę również żyć w Tobie jeśli mnie przyjmiesz czy zechcesz.
O to pytam. Piszesz o przenoszeniu się czegoś pomiędzy ludźmi. Więc pytam co się stanie z tym czymś, gdy nie będzie ludzi. Poza tym nie wiem, jak się to ma do zaświatów. "Ja" to wytwór ludzkiego mózgu. Nie wiem, czy kot ma "ja" kompatybilne z ludzkim.
|
|
| | | |  | | Uriel_ (360 punktów) | > Teraz żyję (mówiąc w imieniu mojego JA, które jest tożsame z JA JESTEM) po zmartwychwstaniu w ciele innego niż Jezus z Nazaretu człowieka. Mogę również żyć w Tobie jeśli mnie przyjmiesz czy zechcesz. >O to pytam.
Duch Prawdy, o którego pytasz jest źródłem informacji o chrześcijańskiej koncepcji prawdy o człowieku. (ChKP)
>Piszesz o przenoszeniu się czegoś pomiędzy ludźmi.
Prawda, która nas wyzwala i czyni dobrymi ludźmi.
>Więc pytam co się stanie z tym czymś, gdy nie będzie ludzi.
Prawda nie jest człowiekiem, jest elementem niematerialnego świata metafizyki Słowa, świata pojęć. Pojęcia istniały, istnieją i będą istnieć - my mamy tylko do nich dostęp jako ludzka rasa świadomościowa.
>Poza tym nie wiem, jak się to ma do zaświatów. "Ja" to wytwór ludzkiego mózgu. Nie wiem, czy kot ma "ja" kompatybilne z ludzkim.
Niebo to świat metafizyki Słowa, w którym leży prawda o człowieku i jego naturze. Człowiek rodzi się w grzechu pierworodnym braku wiedzy na ten temat. To martwy ludzki quasisynboży w formie różnej od właściwej formy Syna Bożego, czyli kogoś kto zna prawdę i nią i w niej żyje jako Bóg Żywy, zmartwychwstały jako Ja lub Ty, jeśli nim jesteś ,taką jaka ona jest weryfikowalną doświadczalnie. Mimo, iż formalnie, sceptycznie przyjmiemy ją jako ChKP , to nasze życie tak indywidualne jak i społeczne bezmiernie jej zapragnie widząc dobro w owocach jakie koncepcja ta oferuje. Problem polega na tym, że wcześniej musimy dać wiarę, że warto za wezwaniem Jezusa zrezygnować z wierzeń sprzecznych z ChKP, które w dużej mierze tworzą też zabobony związane już z Jego osobą, które silnie podporządkowały sobie miliony psychik również w dzisiejszym świcie.
Z prawdy dla człowieka może wynikać tylko dobrobyt zgodnie z Prawem Naturalnym. Błędne postrzeganie siebie generuje błędy, które bezlitośnie się mszczą i kara za nie jest tylko kwestią czasu. Podlegamy bezdusznym (w sensie obojętnym wobec naszych roszczeń czy rojeń) prawom fizyki.
Dlaczego Bóg dopuszcza, że jest tyle zła na świecie?
A chociażby dlatego, że gdy myślimy o tytułowych zaświatach, o życiu po życiu, o życiu pozagrobowym, o zbawieniu pośmiertnym tak na prawdę odwracamy się na jezusowe propozycje naprawy plecami, w niektórych katolickich wizjach mają one dla mnie wręcz wyraz bezwstydnego wypięcia się na Jezusa i to bez majtek.
>Nie wiem, czy kot ma "ja" kompatybilne z ludzkim.
Zależy jakie znaki kreśli na piasku. Czy zdradzają one ślady rozumowania?
Co jeszcze doprecyzować ?
|
|
| Michał C. (323 punktów) | Myślę że obietnica życia po śmierci jest obecna w religiach gdyż "załatwia" jednocześnie sprawę kary i nagrody za życie doczesne.. Bo przecież gdyby po "dobrym" i "pobożnym" życiu doczesnym nie było nagrody w postaci "życia wiecznego" w raju to po co być pobożnym i "dobrym". No i z kolei po życiu "złym", "występnym" i "niepobożnym", nie było kary po śmierci.. To czego baliby się grzesznicy? No a tu już logicznym jest, że aby odczuwać te "przyjemności" lub "męki piekielne" musi dana owieczka po śmierci żyć dalej.. A więc religia do kontroli nad swoim "stadkiem" owieczek, używa kija (męki piekielne po smierci) i marchewki (życie wieczne w niebie).  Wedle mojej opinii nie znajdziesz religii/wiary bez tych podstawowych narzędzi..  "Uśmiechnij się do świata.. a świat uśmiechnie się do ciebie..  "
|
|
 | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Mnie się wydaje, że zaświaty spełniają nie tylko funkcję etyczno - religijną. Spotykam się w literaturze i na ulicy z ludźmi, którzy po prostu boją się umrzeć. Niektórzy mają tak silny lęk przed nieistnieniem, że woleli by nawet piekła (zgodnego ze swoją religią) niż śmierci. Po co daleko szukać - choćby Maupassant. Wielki nowelista francuski miał na tym punkcie obsesję, aż w końcu oszalał. Ateiści (w tym i ja) od dzieciństwa spotykają się z takim mniej więcej dialogiem. Wierzący: "Naprawdę nie wierzysz w Boga?" Ateista: "Nie ma żadnego boga" Wierzący: "To co z tobą dzieje się po śmierci" Nawet teraz co rusz słyszę podobne rozmowy, że w końcu już nie wiem, kto z kim o tym rozmawia. To po prostu wisi w powietrzu
|
|
|  | 1 na 1 | marcus (876 punktów) | >Mnie się wydaje, że zaświaty spełniają nie tylko funkcję etyczno - religijną. Spotykam się w literaturze i na ulicy z ludźmi, którzy po prostu boją się umrzeć.
To właśnie jest jeden z powodów, który sprawił, że odrzuciłem katolicyzm - chyba nigdy nie zrozumiem, jak można bać się tego co będzie po śmierci, skoro i tak jej nie unikniemy? Ja śmiercią się nie cieszę, ale raczej ze względu na sam jej moment, a nie na następstwa... Zresztą, kto chciałby żyć wiecznie? Czy nie było by to dla nas o całą wieczność za długo?
In a mad world only the mad are sane.
|
|
| |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Myślisz, że bez boga żaden ład by nie istniał? Nauka pokazuje symetryczny model rzeczywistości, w oparciu o tak pojętą jej estetykę się rozwija i póki co - nie błądzi
|
|
| | |  | | marcus (876 punktów) | >Myślisz, że bez boga żaden ład by nie istniał?
Myślę raczej, że nie ma możliwości, by Bóg nie istniał, jest on w moim mniemaniu istotą wszechświata i jego inicjatorem, a nie istotą zamkniętą w nim tak jak my.
In a mad world only the mad are sane.
|
|
| | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Czyli zakładasz transcendentalizm. Wszechświat jest zmienny, bóg zaś trwały i wieczny. Czy nie traktujesz przez to wszechświata jako rzeczy drugorzędnej wobec boga usytuowanego poza nim. I czy dążenie do boga nie jest w tym wypadku dążeniem do stanu poza przemijaniem?
|
|
| | | | |  | | marcus (876 punktów) | >Czyli zakładasz transcendentalizm. Wszechświat jest zmienny, bóg zaś trwały i wieczny. Czy nie traktujesz przez to wszechświata jako rzeczy drugorzędnej wobec boga usytuowanego poza nim.
Być może jest wiele wszechświatów i poziomów egzystencji, ale nasza rzeczywistość jest jedyną jaką możemy dostrzec, więc w mojej perspektywie te sprawy są równorzędne.
>I czy dążenie do boga nie jest w tym wypadku dążeniem do stanu poza przemijaniem?
W pewnym sensie. Ale chodzi mi raczej o przetrwanie gatunku jako całości niż o wieczne trwanie każdego z nas.
In a mad world only the mad are sane.
|
|
| | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | W pewnym sensie. Ale chodzi mi raczej o przetrwanie gatunku jako całości niż o wieczne trwanie każdego z nas.Raczej, czy na pewno? W tym względzie postawienie kropki nad "i" jest ważne dla tematu tego wątku. Zależy mi, abyś to zrobił  . Natomiast jeśli chodzi o wielość wszechświatów, to jestem zwolennikiem tej koncepcji od dawna śledzącym rozwój Teorii Strun. Tym nie mniej koncepcja multiwszechświata nie zakłada "lepszych wszechświatów z bogiem".
|
|
| | | | | | |  | | marcus (876 punktów) | > W pewnym sensie. Ale chodzi mi raczej o przetrwanie gatunku jako całości niż o wieczne trwanie każdego z nas. >Raczej, czy na pewno?
Chodzi mi dokładnie o to, słowa "raczej" użyłem bez zastanowienia, piszę tak czasem żeby uczynić wypowiedzi wygodniejszymi do czytania.
In a mad world only the mad are sane.
|
|
| | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Czyli świadomość każdego człowieka jest twoim zdaniem śmiertelna i nie zawiera się w niej nic, co trwałoby po kresie organizmu?
|
|
| | | | | | | | |  | | marcus (876 punktów) | >Czyli świadomość każdego człowieka jest twoim zdaniem śmiertelna i nie zawiera się w niej nic, co trwałoby po kresie organizmu?
Dokładnie, być może jest w nas jakaś mistyczna energia, lub coś podobnego duszy, co zostanie po nas po śmierci, choć uważam to za mało prawdopodobne, ale nawet jeżeli coś takiego istnieje to nie miało by to bez udziału naszego mózgu zbyt wiele wspólnego z nami takimi, jakimi byliśmy za życia.
In a mad world only the mad are sane.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | O co uważasz za cel w doskonaleniu się ludzkości?
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|