 |
Cybernetyczna nieśmiertelna. Umarł król, niech żyje król. Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 20-10-2009 22:16 | metsys (1088 punktów) | Cybernetyczna nieśmiertelna. Umarł król, niech żyje król.
4 na 4 | Przeniesienie świadomości człowieka ulokowanej w mózgu do cybernetycznej przestrzeni komputera jest na razie kwestią fikcji, ale z pewnością nastąpi chwila, gdy stanie się możliwe. Nie interesuje mnie techniczny aspekt pozostawiając go na boku. Pojawia się pytanie, czy dokładna kopia mojego mózgu i jego zawartości jest jeszcze mną, czy kimś innym. Rozważam cztery możliwości:
1. Informacje z mózgu biologicznego są kopiowane z pozostawieniem przy życiu dawcy z oryginałem.
2. Po transferze, biologiczny nośnik ginie.
3.Przeniesienie danych z mózgu następuje z użyciem jego budulca czyli atomów. Zostają zasymilowane przez pamięć komputera i zamienione na energię oraz proces replikacji pamięci. Fizyczny mózg zostaje "wessany".
4 Po transferze biologiczny czynnik pozostaje przy życiu, ale jako tabula raza, a moja stara świadomość rozwija się w nowym środowisku.
Przeżyję, czy jednak umrę?
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
9 na 9 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Przeżyję, czy jednak umrę? Tak.
Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
|
|
1 na 1 | Zyga (1539 punktów) | Pierwsze co mi przyszło do głowy - "A gdyby mój ojciec poszedł do kuchni zamiast do sypialni, to czy byłbym naleśnikiem?".
Poważniej.
1. Nie do końca wiem jak działa mózg, ale wydaje mi się, że poziom atomowy to za mało. Przeniesienie informacji atom po atomie raczej nic by nie dało. Procesy zachodzące w mózgu to coś więcej niż wczytanie pliku.
A, to on sprawia, że ja jestem mną. Widać to doskonale, po pijaku. Niby ja, niby świadomy, ale jednak debil.
2. Pytanie czy gdyby skopiować to wszystko do maszyny... gdyby uruchomić proces odpowiedzialny za świadomość tego, że teraz jesteś maszyną... czy czułabyś się sobą?
Tak czy inaczej to tylko gdybanie.
|
|
 | 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) |
> 1. Nie do końca wiem jak działa mózg,Tego chyba nikt nie wie.  > 2. Pytanie czy gdyby skopiować to wszystko do maszyny... gdyby uruchomić proces odpowiedzialny za świadomość tego, że teraz jesteś maszyną... czy czułabyś się sobą?Niekoniecznie trzeba by być tego świadomym. Gdyby tak stworzyć cały wirtualny świat a la Matrix i w nim umieścić ludzkie świadomości, to pewnie czułyby się żywe.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
|  | | Zyga (1539 punktów) | >Niekoniecznie trzeba by być tego świadomym. Gdyby tak stworzyć cały wirtualny świat a la Matrix i w nim umieścić ludzkie świadomości, to pewnie czułyby się żywe.
Póki co. Na potrzeby ciekawostki możemy za matrix uznać sen. Jestem tam tak długo żywy, jestem mną, aż nie pomyślę sobie, że "zostawię tę kanapkę i zjem ją sobie po przebudzeniu". Możemy w maszynie zablokować takie myśli, ale to już nie będzie kopia 1:1 już nie będę mną. Można się zastanawiać czy słowo "kopia" nie zakańcza sprawy. Ale, gdyby kopia myślała, że jest oryginałem...
Chyba nie jedna osoba sobie głowę nad tym już łamała, ale nie dowiemy się, aż nie sprawdzimy, a tego raczej nie dożyję.
|
|
| |  | | Autografka (10638 punktów) | > Możemy w maszynie zablokować takie myśli, ale to już nie będzie kopia 1:1 już nie będę mną.Dlaczego nie? Przecież Ty nie istniejesz tylko wirtualnie (tak zakładam  ), po co więc kopia miałaby mieć świadomość swojej wirtualności? > Ale, gdyby kopia myślała, że jest oryginałem...Chyba właśnie o to nam chodzi. O poczucie bycia żywym.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | |  | | metsys (1088 punktów) |
>Chyba właśnie o to nam chodzi. O poczucie bycia żywym. Mnie chodzi o ustalenie, czy z punktu widzenia mnie (Ciebie) moja (Twoja) kopia jest mną, czy innym tworem. Co jeśli istnieją dwie? Cybernetyczna nieśmiertelność prawdopodobnie nie istnieje.
jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat...
|
|
| | | |  | | Autografka (10638 punktów) | > >Chyba właśnie o to nam chodzi. O poczucie bycia żywym.> Mnie chodzi o ustalenie, czy z punktu widzenia mnie (Ciebie) moja (Twoja) kopia jest mną, czy innym tworem. Co jeśli istnieją dwie?Hmm  Należałoby jej (świadomości), odtworzyć dotychczasowe otoczenie (ze szczegółami). Myślę, że wtedy byłaby mną (lub Tobą). Jeżeli zorientowałaby się w mistyfikacji, byłaby już kimś innym. > Cybernetyczna nieśmiertelność prawdopodobnie nie istnieje.Nawet teoretycznie? W bliżej nieokreślonej przyszłości? > jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat...PS. Bardzo mi się podoba Twoje motto. 
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | |  | | Zyga (1539 punktów) | >Mnie chodzi o ustalenie, czy z punktu widzenia mnie (Ciebie) moja (Twoja) kopia jest mną, czy innym tworem. Co jeśli istnieją dwie?
Z punktu widzenia mnie - moja kopia nie jest mną, z punktu widzenia kupi - jest sobą, czyli mną.
|
|
| | |  | | Zyga (1539 punktów) | > >Możemy w maszynie zablokować takie myśli, ale to już nie będzie kopia 1:1 już nie będę mną.> Dlaczego nie? Przecież Ty nie istniejesz tylko wirtualnie (tak zakładam ), po co więc kopia miałaby mieć świadomość swojej wirtualności?Wszystko miało być identyczne. Jeżeli coś zablokujemy to już takie nie będzie.
|
|
| | | |  | | Autografka (10638 punktów) |
>Wszystko miało być identyczne. Jeżeli coś zablokujemy to już takie nie będzie.
Zablokujemy świadomość istnienia wirtualnego. Pierwowzór też jej nie ma.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
 | | metsys (1088 punktów) |
>1. Nie do końca wiem jak działa mózg, ale wydaje mi się, że poziom atomowy to za mało. Przeniesienie informacji atom po atomie raczej nic by nie dało. Procesy zachodzące w mózgu to coś więcej niż wczytanie pliku.
Przeniesienie materii mózgu do materii komputera było jedynie zarysowaniem hipotetycznej (i w gruncie nieco niedorzecznej) koncepcji 100% asymilacji. Oczywiście sednem jest tożsamość z kompletną wiedzą, pamięcią, uczuciami.
>Tak czy inaczej to tylko gdybanie. Oczywiście.
Cały temat wydaje się być nierozwiązywalny. Nie widzę możliwości przeniknięcia tożsamości naturalnej w sztuczną wraz z poczuciem własnego ja, bo powstanie ja prim, a to już ktoś inny chyba nie?
jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat...
|
|
2 na 2 | JareckiK (54 punktów) | Skojarzyły mi się od razu filmy o klonowaniu: "Mężowie i żona (Multiplicity)" i "Szósty dzień). Teoretyzując, jeśli kiedykolwiek będzie można przenieść zawartość mózgu do komputera i zasymulować jego działanie, to taki pseudomózg możliwe że wytworzy świadomość i z jego punktu widzenia będzie miał poczucie własnego "ja". > Przeżyję, czy jednak umrę?Ty umrzesz, twoja kopia przeżyje ze świadomością nieprzerwanego bytu. > 4 Po transferze biologiczny czynnik pozostaje przy życiu, ale jako tabula raza, a moja stara świadomość rozwija się w nowym środowisku.Uważam że świadomość jest wynikiem działań mózgu, a nie jego nieodłączną częścią bez której mózg się nie mógłby się obyć. Dlatego nie rozdzielałbym na starą i nową świadomość, świadomości nie da się przenieść. Zostawiając swoje ciało jako tabula rasa wiąże się z jakimś wyczyszczeniem mózgu (lobotomia może  ). Tak czy inaczej, to że gdzieś tam będzie istnieć nasza elektroniczna kopia nie zmienia faktu że pierwotny materiał i tak umiera.
|
|
 | 1 na 1 Xion (501 punktów) (zablokowany) | >Skojarzyły mi się od razu filmy o klonowaniu: "Mężowie i żona (Multiplicity)" i "Szósty dzień". Po obejrzeniu drugiego z tych filmów zacząłem, podobnie jak autor tego wątku, zastanawiać się, czy rzeczywiście "skopiowanie umysłu" pozwala na przedłużenie jednostkowego istnienia poza biologiczną śmierć. Film wydawał się udzielać odpowiedzi pozytywnej, gdyż zawsze po śmierci jednego z antagonistów był on klonowany, zaś "zawartość mózgu" miał ładowaną z kopii zapasowej i ostatecznie zdawał się być dokładnie tą samą osobę co wcześniej.
Czym faktycznie tak mogłoby być? Po namyśle doszedłem wówczas do wniosku, że nie da się stwierdzić, czy po podobnym "skopiowaniu" (czy "odtworzeniu") mamy do czynienia z tą samą osobą. Obie możliwe odpowiedzi są zwyczajnie nieweryfikowalne. Spróbuję krótko uzasadnić, dlaczego tak jest. Przede wszystkim zauważmy, że definitywne stwierdzenie, iż ma się do czynienia z tą samą świadomą istotą co przedtem nie jest możliwe do wykonania z zewnątrz. W istocie nie da się stwierdzić z całą pewnością nawet tego, czy jakiś byt jest w ogóle świadomy - o tym traktuje pogląd zwany solipsyzmem, którego, jakkolwiek wydawałby się on niedorzeczny i niepraktyczny, nie da się jednak ze stuprocentową pewnością odrzucić. Pozostaje jeszcze możliwość oceny przez sam podmiot "skopiowania". Tutaj także wszelkie stwierdzenia są niesprawdzalne, o ile tylko zakładamy doskonałość procesu "kopiowania". Wszelkie argumenty na poparcie tezy 'ja to ja' jednostka mogłaby bowiem wywieść jedynie na podstawie wcześniejszych doświadczeń (,,przecież byłem sobą'') oraz wspomnień. Te jednak zostały przecież dokładnie "skopiowane"; może więc istnieć dowolna liczba klonów w takimi samymi doświadczeniami i wspomnieniami, i każdy z nich na tej podstawie będzie mógł stwierdzić, że jest tą samą osobą. Jeśli żadne dwa nie dowiedzą się o swoim istnieniu, nie będą miały podstaw, by twierdzić, że jest inaczej. Jeśli więc istniałby tylko jeden 'klon', nigdy nie mógłby tego problemu rozstrzygnąć.
|
|
|  | 1 na 1 | JareckiK (54 punktów) | > Po obejrzeniu drugiego z tych filmów zacząłem, podobnie jak autor tego wątku, zastanawiać się, czy rzeczywiście "skopiowanie umysłu" pozwala na przedłużenie jednostkowego istnienia poza biologiczną śmierć. Film wydawał się udzielać odpowiedzi pozytywnej, gdyż zawsze po śmierci jednego z antagonistów był on klonowany, zaś "zawartość mózgu" miał ładowaną z kopii zapasowej i ostatecznie zdawał się być dokładnie tą samą osobę co wcześniej.Dlaczego pozytywnej? Wyobraź sobie że wchodzisz do "maszyny kopiującej", błysk, budzisz się jako komputer/druga osoba i widzisz siebie leżącego martwym na podłodze. Z mojego punktu widzenia, przeniosłem się na inny nośnik, ale będę miał świadomość że pierwotne "ja" nie żyje. Poza tym, ciężko mi jest wyobrazić sobie przeniesienie mózgu do komputera w niezmienionej formie. Mózg jest ograniczony, objętością, mocą obliczeniową itd. tak jak komputer jako pudło na biurku, ale komputer jako technologia, może być rozszerzany praktycznie bez ograniczeń. Jeśli przenieść mózg do komputera o możliwościach 'n', to jaki jest problem taki komputer poszerzyć o 'n*10' ? Albo wgrać kilka mózgów na jednostkę, podłączyć w sieć całą cywilizacje. Czy to już będzie technologiczna osobliwość ?
|
|
1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Komórki w mózgu mogą zginąć, zaś mózg potrafi do pewnego stapnia rekosntruować swoją strukturę, przenosząc informacje z jednego sektora do drugiego. Może też do pewnego stopnia zmienić funkcje niektórych sektorów. Zatem przenoszenie zawartości mózgu do innego nośnika mogłoby odbywać się stopniowo, przy użyciu niewyobrażalnej dla mnie technologii. Trzeba by połączyć technologię z biotechnologią, tak aby mózg stopniowo przerzucał zawartość swojej pamięci do nowego nośnika. Mózg musiałby zostać genetycznie zmodyfikowany w stronę silniejszych procesów autoregeneracyjnych. Wydaje mi się, że w jakiejś odległej przyszłości takie działanie krok po kroku może sprawić, że subiektywny model umysłu, który nazywamy "ja" zostanie przeniesiony do zupełnie innego nośnika.
|
|
2 na 2 | stilgar (7322 punktów) | Twoje jestestwo jest informacją przetwarzaną przez mózg. Jeśli stworzysz kopię, to kopia będzie tobą tak samo jak i ty, ale będą to osobne istoty, więc jeśli się po tym zabijesz, to z twojego punktu widzenia nie bedzie miało znaczenia czy zrobiles tą kopię wcześniej. Z drugiej strony, kopia będzie miała same powody do radości, bo o to uzyskałeś nieśmiertelność  Teoretycznie, można też podejść do sprawy inaczej - codziennie zasypiając umierasz, a następnego dnia kopia wstaje z łóżka, co sprawia, że ta cała perspektywa z kopiowaniem i umieraniem przestaje być taka straszna. Jedyne rozsądne rozwiązanie dla tego problemu jakie wymyśliłem, to stopniowa i powolna wymiana struktury mózgu na jej cyfrowy odpowiednik, tak, aby pracowały wspólnie i żeby świadomość powoli sobie przeszła z jednego pojemnika do drugiego.
|
|
 | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Spora część mózgu wcale nie śpi. Za włączanie i wyłączanie świadomości odpowiada w tle (za wieloma innymi genami) biologiczny zegarek, czyli "gen period".
|
|
|  | | stilgar (7322 punktów) | > Spora część mózgu wcale nie śpi. Za włączanie i wyłączanie świadomości odpowiada w tle (za wieloma innymi genami) biologiczny zegarek, czyli "gen period".Moim zdaniem świadomość jest tylko jednym z wielu programów przetwarzanych przez mózg - w nocy jest wyłaczana, aby system mógł przeprowadzić ogólną diagnostykę, po czym jest włączana ponownie do symulacji ( sen  ).
|
|
| |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Dokładnie  . Dlatego nie uważam, że coś podczas snu umiera i z przebudzeniem się rodzi. To tak jakby nazwać zamknięcie oczu zabójstwem spojrzenia. Jest to poetycka metafora, może nawet ładna, ale nie należy traktować jej zbyt dosłownie  . Ślepiec naprawdę nie widzi, a umarły mózg oznacza umarłą świadomość. Śmierć to nie sen.
|
|
| | |  | 2 na 2 | stilgar (7322 punktów) | > Dokładnie . Dlatego nie uważam, że coś podczas snu umiera i z przebudzeniem się rodzi. To tak jakby nazwać zamknięcie oczu zabójstwem spojrzenia. Jest to poetycka metafora, może nawet ładna, ale nie należy traktować jej zbyt dosłownie . Ślepiec naprawdę nie widzi, a umarły mózg oznacza umarłą świadomość. Śmierć to nie sen.Zabójstwo spojrzenia. I like it!  A co do tego, że śmierć to nie sen, to oczywiście, pełna zgoda. Ale może sen to śmierć, w pewnym sensie? Bardziej w temacie wątku, na przykładzie dwóch serii książek - "Kroniki Diuny" i "Linia marzeń". W obu z nich istnieje jakaś technika ożywiania zmarłych. W pierwszej jest to klonowanie z przywróceniem wspomnień oryginału, w drugiej jest podobnie, tylko, że wspomnienia danej osoby są nagrywane przez specjalną siatkę neuronalną. O ile w pierwszym cyklu nikt nie twierdzi, że ghola jest tą samą osobą, która zgineła, o tyle w "Linii" występuje motyw duszy - nie da się ( przynajmniej bez spoilerowania ;P ) stworzyć klona danej osoby bez zabijania oryginału - klon będzie zombie, aż do czasu gdy dusza oryginału nie uwolni się z pierwotnego ciała i nie trafi do drugiego  O ile w drugim przypadku sprawa jest prosta i w ten sposób można sobie zapewnić nieśmiertelność, o tyle w pierwszym już tak nie jest - co mi po utworzeniu kopii mojej osoby, nieważne jak dokładna by ona nie była? Z drugiej strony, jeśli przyjąć, że cykl snu powoduje, że taka kopia jest tworzona codziennie, wtedy klonowanie własnej osoby zaczyna nabierać większego sensu
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Wszystko wskazuje na to, że gdy się budzimy, nie jest tworzona nowa kopia, choć ciekawie spojrzałeś na to zagadnienie i masz u mnie "plusa". Nasz mózg nawet na jawie dokonuje większości obliczeń bez naszego udziału. Porusza ciałem, rozpoznaje osoby, zarządza pragnieniami, podsuwa rozwiązania dotyczące nagłych wydarzeń. Można by rzec, że mózg jest szalonym geniuszem, zaś to co nazywamy świadomością hamulcem, który, gdy dobrze działa, potrafi wycisnąć z mózgu trochę więcej niż on sam z siebie, zupełnie podświadomie może wydobyć. Jednakże bardzo często nasz hamulec przeszkadza mózgowi. Choćby związki damsko męskie - wyrok mózgu zapada natychmiast po analizie zapachu i proporcji twarz i wiele badań pokazuje, że jest niemal nieodwołalny. A ilu jest nieszczęśliwie zakochanych, czy nieszczęśliwie żonatych/mężatych...  . Przeniesienie świadomości w inne medium byłoby zapewne możliwe przy stopniowej wymianie neuronów mózgu innym materiałem, po uprzednim zmodyfikowaniu genetycznym skłonności mózgu do naprawy uszkodzonych sektorów. Coś takiego jak dusza oczywiście nie istnieje. Pamięć i odczucia mają w pełni materialny wymiar. "Diunę" czytałem z przyjemnością, Herbert bardzo ładnie pisze. Ale nie jest dla mnie żadnym autorytetem w dziedzinie analizowania rzeczywistości. Pierwsze części cyklu inspirowane są Koranem, niemal dosłownie. Również dziwnie brzmiące słowa to po prostu wyrazy wzięte z teologii i kulturu arabsko - muzułmańskiej. Wiele jest takich książek fantastycznych, gdzie ktoś ubarwia, dekoruje zwykłą rzecz kosmicznym wzorem. Coś, co mogłoby się dziać w Damaszku, dzieje się nagle na jakiejś innej planecie, gdzie są potwory zamiast ropy. Do tego można wziąć Atrydów z Homera i jeszcze coś dolepić i wszystko gra. Ale to takie dreptanie w miejscu. Mało jest naprawdę dobrej fantastyki. Lem to szlachetny wyjątek. A wracając do Herberta, to oczywiście biorąc elementy innej kultury wziął też z niej różne zwyczaje, dogmaty etc. Nie dziwią więc rozważania nad duszą w pseudonowoczesnym otoczeniu. To samo dotyczy wielu popularnych amerykańskich fantastycznych seriali telewizyjnych. Mamy jakiś lud szukający w statkach kosmicznych Ziemi Obiecanej etc. To tak jakby doklejać gwiazdki z modeliny do ewangelii.
|
|
5 na 5 | DKnoto (982 punktów) | >Przeżyję, czy jednak umrę? > Polecam "Dialogi" Lema, tam znajdziesz wiele odpowiedzi na różnych poziomach. Dobrą pozycją opisującą takie problemy jest "Miasto permutacji" Egana Grega. To nie są pozycje naukowe ale dobrze przemyślane i mogą być inspiracją dla naukowców.
Osobiście uważam, że taki transfer umysłu na koniec biologicznego życia będzie spełnieniem marzeń wierzących ale ten dar dostaną od naukowców nie od bogów. Co do kwestii kim i czym wtedy będę odpowiedzi są trywialne:
a) jeżeli transferu dokonam podczas głębokiego "uśpienia" i obudzę kopię a nie obudzę oryginału to transfer będzie operacją typu "move". Tylko jeden umysł będzie posiadał ciągłość, b) jeżeli po operacji transferu obudzę obydwa byty to dokonam operacji typu "copy" i powstaną dwa niezależne umysłu o jednakowej pamięci do chwili zero.
Dywagacje czy istnieje coś jeszcze co świadczy o człowieczeństwie są idiotyczne, z systemowego punktu wiedzenia jesteśmy biologicznym komputerem o bardzo dużej złożoności ale skończonym i wcześniej czy później dane nam będzie cieszyć się wiedzą jak działa taka maszyna.
|
|
 | 1 na 1 | jkl; (5859 punktów) | >a) jeżeli transferu dokonam podczas głębokiego "uśpienia" i obudzę kopię > a nie obudzę oryginału to transfer będzie operacją typu "move". Tylko jeden > umysł będzie posiadał ciągłość, >b) jeżeli po operacji transferu obudzę obydwa byty to dokonam operacji > typu "copy" i powstaną dwa niezależne umysłu o jednakowej pamięci do chwili > zero.
Jeśli transferu dokonam podczas głębokiego "uśpienia" i obudzę kopię a nie obudzę oryginału, poddam kopię dowolnym, zapamiętywalnym bodźcom, po czym uśpię kopię a obudzę oryginał to: jeśli oryginał będzie pamiętał bodźce, to jest ciągłość świadomości, jeśli nie, świadomość została skopiowana.
|
|
|  | | DKnoto (982 punktów) | >Jeśli transferu dokonam podczas głębokiego "uśpienia" i obudzę kopię a nie obudzę oryginału, poddam kopię dowolnym, zapamiętywalnym bodźcom, po czym uśpię kopię a obudzę oryginał to: >jeśli oryginał będzie pamiętał bodźce, to jest ciągłość świadomości, jeśli nie, świadomość została skopiowana. > Zgadza sie.
Generalnie kluczowym elementem jest tu pojecie procesu i programu, proces to realizacja programu a program to przepis na proces. Mozna oczywiscie zapamietac program co w jest zjawiskiem powszechnym, wszyscy uzywajacy komputerow spotkali sie z tym zjawiskiem, ale mozna tez zapamietac proces w locie. Osobiscie czesto posilkuje sie takim rowiazaniem jak chce zatrzymac swoje procesy symulacyjne i uaktualnic np. wersje systemu operacyjnego co zazwyczaj wymaga restartu komputera.
|
|
| Aleksander Głowacki (1725 punktów) | >kopia mojego mózgu i jego zawartości jest jeszcze mną, czy kimś innym.
Chyba na będziemy mieli 100% pewności kiedy ktoś tego spróbuje.
|
|
 | 1 na 1 | stilgar (7322 punktów) | >>kopia mojego mózgu i jego zawartości jest jeszcze mną, czy kimś innym. >Chyba na będziemy mieli 100% pewności kiedy ktoś tego spróbuje.
A po czym to poznamy? Kopia bedzie twierdziła, że jest nim.
|
|
|  | | Aleksander Głowacki (1725 punktów) | >A po czym to poznamy? Kopia bedzie twierdziła, że jest nim.
Po dokładnych badaniach psychologicznych.
|
|
| |  | | stilgar (7322 punktów) | >>A po czym to poznamy? Kopia bedzie twierdziła, że jest nim. >Po dokładnych badaniach psychologicznych. Ale przecież założenie jest takie, że kopia będzie identyczna. Nie rozumiem, co chcesz badać.
|
|
| | |  | | Aleksander Głowacki (1725 punktów) | >Ale przecież założenie jest takie, że kopia będzie identyczna. Nie rozumiem, co chcesz badać.
Identyczna pod względem połączeń neuronowych (a w zasadzie ich elektroniczną symulacją). Ale skopiowanie sieci neuronowej nie daje gwarancji, że ta elektoniczna istota będzie miała taką samą osobowość jak orginał. Badania dokładne psychologiczne by mogły ten problem po częsci wyjaśnić.
|
|
| | | |  | | jkl; (5859 punktów) | >Identyczna pod względem połączeń neuronowych (a w zasadzie ich elektroniczną symulacją). Ale skopiowanie sieci neuronowej nie daje gwarancji, że ta elektoniczna istota będzie miała taką samą osobowość jak orginał. Badania dokładne psychologiczne by mogły ten problem po częsci wyjaśnić. Będzie się różnić doświadczeniem nabytym między wybudzeniem a badaniem, niczym więcej. Czego ma to dowieść? Zakładając, ze eksperyment się udał i naprawdę obudzę się jako byt wirtualny, to coś takiego zapewne wpłynie na moją osobowość, a jednak nadal będę sobą!
Założyłeś, że psychika jest stała. Tymczasem gdyby zrobiono mi dziś "dokładne badanie psychologiczne" a następne za dwa tygodnie, mogłoby nie być pełnej zgodności...
|
|
| | | | |  | | Aleksander Głowacki (1725 punktów) | >Będzie się różnić doświadczeniem nabytym między wybudzeniem a badaniem, niczym więcej. >Czego ma to dowieść? Zakładając, ze eksperyment się udał i naprawdę obudzę się jako byt wirtualny, to coś takiego zapewne wpłynie na moją osobowość, a jednak nadal będę sobą!
A ja się będę upierał, że niekoniecznie. Byt wirtualny skopiowany z żywego odpowiednika wcale nie musi być identyczny z tego prostego powodu, że zasada działania tego nowego "mózgu" będzie zupełnie inna. Proces generacji świadomości będzie się opierał na zupełnie innej zasadzie (tak odskakując trochę od tematu to w zasadzie nie ma pewności że elektroniczny odpowiednik mózgu wygeneruje świadomość) Owczem wspomnienia i wiedza będą pewnie takie same (minus oczywiście te między wybudzeniem a badaniem) ale jak ten ktoś pójdzie z kolegami na piwo (lub raczej olej) to ww koledzy mogą stwierdzić że ten ktoś jest "inny" lub że "się zmienił".
>Założyłeś, że psychika jest stała. Tymczasem gdyby zrobiono mi dziś "dokładne badanie psychologiczne" a następne za dwa tygodnie, mogłoby nie być pełnej zgodności...
Psychika nie jest oczywiście stała, ale z dnia na dzień się raczej nie zmienia.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | jkl; (5859 punktów) | > Byt wirtualny skopiowany z żywego odpowiednika wcale nie musi być identyczny z tego prostego powodu, że zasada działania tego nowego "mózgu" będzie zupełnie inna.W wersji "robimy kopię" może być i tak. Ale jeśli chcemy przenieść naszą świadomość w sztuczne struktury, to każda "inność" jest wadą, błędem programu- może to nadal będę ja, tyle że nagle lubiąca flaczki, a może ktoś tak zmieniony, że ze mną nie wiele mający wspólnego i wtedy nawet przy zachowaniu "technicznej" ciągłości, to już nie ja... Trudno byłby ustalić granicę "dopuszczalnej odmienności"... > Psychika nie jest oczywiście stała, ale z dnia na dzień się raczej nie zmienia.Owszem, może zmienić się z dnia na dzień w przypadku traumatycznych przeżyć. Myślę, że pobudka w komputerze będzie wystarczająco wstrząsająca, by koledzy mogli dostrzec różnicę w zachowaniu. (Czyja psychika wytrzyma nagłe przejście z piwa na olej?  ) Widzisz, moim zdaniem -bez względu na to czy mamy do czynienia z przeniesieniem czy kopią- zmiany w psychice i tak się pojawią. Dlatego badanie psychologiczne nie pomoże w odróżnianiu.
|
|
| | | | | | |  | | Aleksander Głowacki (1725 punktów) | > Ale jeśli chcemy przenieść naszą świadomość w sztuczne struktury, to każda "inność" jest wadą, błędem programu- może to nadal będę ja, tyle że nagle lubiąca flaczki, a może ktoś tak zmieniony, że ze mną nie wiele mający wspólnego i wtedy nawet przy zachowaniu "technicznej" ciągłości, to już nie ja...No właśnie i tu pojawia się pytanie o sens całego przedsięwzięcia... > Owszem, może zmienić się z dnia na dzień w przypadku traumatycznych przeżyć....lub choroby psychicznej. Założyłem, że przejście ze świata cyfrowego nie będzie nie pozostawi jakiś trwałych zmian w psychice. > (Czyja psychika wytrzyma nagłe przejście z piwa na olej? )Jeśli zacznie się od mineralnego a nie full-syntetyka to chyba nie będzie aż tak źle  > Widzisz, moim zdaniem -bez względu na to czy mamy do czynienia z przeniesieniem czy kopią- zmiany w psychice i tak się pojawią. Dlatego badanie psychologiczne nie pomoże w odróżnianiu.Na pewno się pojawią, ale jeśli będą tak duże jak zakładasz to całe przedsięwzięcie nie będzie miało sensu. Założyłem sobie, że takie przejście do świata cyfrowego pozwoli zachować oryginalną osobowość - bo jeśli do tego nie dojdzie to sprawa czy żyje czy nie będzie trudna (lub niemożliwa) do rozstrzygnięcia.
|
|
| | | | | | | |  | | jkl; (5859 punktów) | >Założyłem, że przejście ze świata cyfrowego nie będzie nie pozostawi jakiś trwałych zmian w psychice. Byłby mocno podejrzane, gdyby nie zostawiło. Ważne wydarzenia nie powinny być obojętne. Inna sprawa, że może u jednych byłby to lekkie zaskoczenie a u innych początek głębokiej depresji. Może nie każdy by się nadawał do przenosin?
>Na pewno się pojawią, ale jeśli będą tak duże jak zakładasz to całe przedsięwzięcie nie będzie miało sensu. >Założyłem sobie, że takie przejście do świata cyfrowego pozwoli zachować oryginalną osobowość - bo jeśli do tego nie dojdzie to sprawa czy żyje czy nie będzie trudna (lub niemożliwa) do rozstrzygnięcia.
Co to jest oryginalna osobowość? Ludziom którzy przeżyli obóz koncentracyjny osobowość mogła się zmienić wręcz nie do poznania- czy przestała być "oryginalna"?
Powiedzmy, że to takie ryzyko- dajemy Ci nieśmiertelność, ale wiedz, że to obciąża psychikę. To akurat byłabym w stanie zaakceptować w przeciwieństwie do zmian wynikających z błędów kopiowania.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Aleksander Głowacki (1725 punktów) | >Byłby mocno podejrzane, gdyby nie zostawiło. Ważne wydarzenia nie powinny być obojętne. Inna sprawa, że może u jednych byłby to lekkie zaskoczenie a u innych początek głębokiej depresji. >Co to jest oryginalna osobowość? Ludziom, którzy przeżyli obóz koncentracyjny osobowość mogła się zmienić wręcz nie do poznania- czy przestała być "oryginalna"? >Może nie każdy by się nadawał do przenosin?
Chyba trafiłeś w sedno sprawy. Przypomniał mi się film "Robocop" (nie wiem czy oglądałeś). Chyba w "dwójce" jest scena jak przeszczepiają różne mózgi ludzi do ciał robotów i po przebudzeniu ludzie ci doznają szoku i "wariują". Okazało się, że mózg głównego bohatera, jako jeden z nielicznych do takiego transferu się nadawał (w filmie było to nawet jakoś wytłumaczone).
>Powiedzmy, że to takie ryzyko- dajemy Ci nieśmiertelność, ale wiedz, że to obciąża psychikę.
Może lepiej by było "nie mamy pojęcia jak bardzo to wpłynie na twoją psychikę"?
|
|
1 na 1 | Kowalski (1042 punktów) | > Przeniesienie świadomości człowieka ulokowanej w mózgu do cybernetycznej przestrzeni komputera jest> na razie kwestią fikcji, ale z pewnością nastąpi chwila, gdy stanie się możliwe.Piękne!  Już tłumaczę -- nie wiem, czy kiedykolwiek zostanie osiągnięty taki poziom -- powiedzmy nawet, że zbudujemy sztuczne urządzenie (i powiedzmy, że będzie się wciąż ono nazywało komputerem) zdolne pomieścić 'świadomość człowieka ulokowaną w mózgu', to pozostanie istotny problem odczytania tej świadomości, w sposób precyzyjny, szybki (by uniknąć problemów z wszelkimi zmianami w mózgu zachodzącymi) i nieniszczący (patrz odpowiedź na wariant 2). Ale skoro piszesz "nastąpi z chwilą, gdy stanie się możliwe", to trudno mi mieć zastrzeżenia, zwłaszcza że nawet 'stanie się możliwe' może zostać dowiedzione raczej tylko eksperymentalnie, a więc z chwilą przeniesienia  > Nie interesuje mnie techniczny aspekt pozostawiając go na boku. Pojawia się pytanie, czy dokładna> kopia mojego mózgu i jego zawartości jest jeszcze mną, czy kimś innym.> Rozważam cztery możliwości:Piszesz, że chcesz uniknąć rozważań technicznych... Ale ja bym jednak je pozostawił, choćby taka kwestia jak dokładność ewentualnego przeniesienia. Ale nawet bez braku precyzji w przenoszeniu -- załóżmy, że tworzysz kopię stanu mózgu, w dodatku 'działającą' -- rozwija się ona wtedy niezależnie od losów oryginału, po jakimś czasie będziemy mieli już dwie różne osobowości. Wystarczy, że pobudzają je różne doświadczenia. > 2. Po transferze, biologiczny nośnik ginie.Nie pamiętam, czy u Lema padło to pytanie -- czy jeśli teleportacja byłaby powiązana z rozbiciem na atomy, to nowa istota jest ciągłością poprzedniej. Czy sam poddałbyś się takiej operacji, nawet będąc pewnym technicznego sukcesu?
|
|
| krutki (1550 punktów) |
> 2. Po transferze, biologiczny nośnik ginie. Trudno o odpowiedź. Bo właściwie trudno powiedzieć jakie powinny być warunki, by funkcja świadomości została podtrzymana. Jeśli będzie to komputer, to prawdopodobnie będzie musiał mieć wszystko to co ma mózg (  ), aby wytworzyć i utrzymywać (włączać/wyłączać) świadomość. Prawdopodobnie jednak będziesz to Ty, z tym, że możliwe, że będziesz od tego momentu doznawał nowych, innych wrażeń. Możliwe też, że przybędzie Ci neuronów (a właściwie ich odpowiedników). > 3.Przeniesienie danych z mózgu następuje z użyciem jego budulca czyli atomów. Zostają zasymilowane przez pamięć komputera i zamienione na energię oraz proces replikacji pamięci. Fizyczny mózg zostaje "wessany". To wydaje mi się wysoce nieprawdopodobne. Mózg przerobiony ze swej masy na nowy, sztuczny twór? Mam wrażenie, że mózg jest pod tym względem zbyt delikatny, by dokonać na nim swoistej dezintegracji.  > 4. Po transferze biologiczny czynnik pozostaje przy życiu, ale jako tabula raza, a moja stara świadomość rozwija się w nowym środowisku. Nie do końca rozumiem. Twój nośnik biologiczny straciłby możliwości poznawcze? Czy jedynie zostałaby "wymazana" z niego pamięć? Poza tym, chyba jak wyżej. Byłbyś "sobą" do momentu transferu. Potem doznawałbyś (o ile owo nowe środowisko nie byłoby wierną kopią funkcjonalną organizmu ludzkiego) po prostu nowych, prawdopodobnie zupełnie, bądź nieco innych wrażeń. Nie jestem pewien, ale bodaj nad podobną sprawą zastanawiał się kiedyś pewien pan nazwiskiem Thomas Nagel i pytał jak to jest być nietoperzem.  A zatem, pomijając niesamowicie trudne - jak na dzień dzisiejszy - do spełnienia warunki techniczne, wydaje mi się, że przeżyjesz. Jak pchły skaczą myśli z człowieka na człowieka. Ale nie każdego gryzą.
|
|
-1 na 1 | keymak (3379 punktów) | > Pojawia się pytanie, czy dokładna kopia mojego mózgu i jego zawartości jest jeszcze mną, czy kimś innym.Wydaje mi się że kopię będzie można traktować jak kopię jedynie do chwili "wybudzenia". Nawet gdyby po "wybudzeniu" kopii mózgu spełnione były warunki: - "wybudzony" mózg był "podłączony" do ciała ludzkiego, - ciało było identyczne do tego które "wybudzany" mózg miał "podłączony" wcześniej, - ciało posiadało identyczne wady (miało np. zrośniętą kość po złamaniu, wyskakujący od czasu do czasu jeden z kręgów, itd..). to wtedy i tak wątpię aby w chwili "wybudzenia" wszystko się powiodło. Umysł i ciało jest tak bardzo ze sobą powiązane, że nawet chwilowe rozłączenie musi rodzić jakieś komplikację. Wątpię zaś aby było wykonalne wykonać dokładną kopię człowieka ( świadomość + ciało ). Przecież nawet podczas snu ciało cały czas pracuje. Mózg też. Nie wiem jak to jest jeżeli chodzi o samą świadomość, ale nie jestem pewien czy jest wtedy wyłączone (czy jakkolwiek inaczej to określić). Gdyby jednak przyjąć że taki zabieg był wykonalny to wydaje mi się że mielibyśmy do czynienia ze zupełnie nowym człowiekiem. Dlaczego ? Bo nie widzę sposobu, aby "kopia" była "wybudzona" w dokładnie tym samym momencie i środowisku co kopiowany osobnik. Nastąpiłby widoczny rozjazd świadomości. Przypuśćmy, że wybudzenie nastąpiłoby po jakimś czasie. Powiedzmy po roku. Obiekt "wybudzany" leżał w łóżku przed włączonym telewizorem (bo kopiowany obiekt zasnął przy włączonym tv) i pierwsze co zobaczył to przemówienie Leppera w roli prezydenta RP. Co wtedy stało by się ze świadomością "wybudzanej" kopii ? Chyba nie muszę dopowiadać. To by było gorsze niż wyjście z matrixa  Mój przykład jest może troszkę przerysowany, ale wydaje mi się skopiowana świadomość wcześniej czy później zorientowała by się że coś jest nie tak. Choćby wtedy gdyby spotkała osobnika identycznego do niego samego. > Przeżyję, czy jednak umrę?Nie wiadomo. Pewnie kopia nie umrze, ale to będzie już raczej nowy człowiek. Jeżeli zaś rozpatrujemy przypadek kastrata (świadomości bez ciała), to wątpię aby przetrwało zbyt długo. Pozdrawiam.
|
|
1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Zakładając, że skopiują nie tylko pamięć, ale i strukturę oraz dynamikę procesów zachodzących w mózgu jak i w ciele (ale takich, które na mózg bezpośrednio lub pośrednio oddziaływują [czyli prawie wszystkich]) PRZEŻYJESZ. Pozdrawiam
|
|
1 na 1 | JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów) | >Przeniesienie świadomości człowieka ulokowanej w mózgu do cybernetycznej przestrzeni komputera jest Podobny,choć nie tożsamy problem poruszał onegdaj Stanisław Lem. Tak były takie komputery (?) sterowane taśmami papierowymi, które miały świadomość. Zdarzenia ich świadomości były na owych taśmach generowane z zewnątrz. Owe maszyny żyły w swoim świecie, czuły, kochały, cierpiały. Ot taka glosa... JATO
Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
|
|
| Piątkowski (5131 punktów) |
ty umrzesz, a w cyberprzestrzeni będzie tylko kopia twojej świadomości i wspomnień... to jak z duplikatem dzieła znanych mistrzów... będą identyczne, ale jednak tylko kopią.... co innego gdyby z naszego umierającego ciała wydostać mózg i podłączyć go pod cybernetyczny organizm.... Już dziś można zaobserwować coś na wzór namiastki tego o czym piszesz... znam dwa portale na których jest profil nieżyjącej mojej znajomej... nadal każdy na niego wchodzi , coś dopisuje... taka namiastka życia po śmierci w cyberprzestrzeni...
|
|
2 na 2 | Mateusz "Nezghul" Drost (115 punktów) | Twoja kopia byłaby oryginałem dla samej siebie, ale nie dla ciebie. Ty umierasz, kopia żyje. Ważna jest ciągłość procesu świadomości, która o dziwo jest ciągła nawet w czasie snu tylko, że trochę ułomna z powodu niemożności ciągłego zapamiętywania wrażeń sennych. Wyobraźmy sobie, że chirurg usuwa ci jeden neuron, bada jego właściwości i wstawia jego krzemową kopię. Coś by się zmieniło? Nie, dalej byłbyś sobą. Teraz operację powtarzamy 10^10 razy i mamy full-krzem mózg. To był taki spokojny przepływ naszej świadomości do nowego mózgu, ale można by i trochę bardziej brutalnie. Wycinamy np. cały ośrodek wzroku i wstawiamy komputer potrafiący symulować ileśtam setek tysięcy neuronów. Na początku taki układ namieszał by szyku w naszym mózgu, ale nowe elektroniczne neurony z czasem uczyły by się widzieć tak jak my uczyliśmy się widzieć w dzieciństwie. Na początku może być tak, że mamy takie dziwne wrażenie, że chyba coś przeczytaliśmy mimo iż jeszcze nie posiadamy naszej świadomości wzrokowej. Z czasem jednak stawałoby się dla nas oczywiste, że widzimy jak dawniej widzieliśmy. Odzyskaliśmy świadomość tego, że widzimy. Potem nadszedłby czas na kolejne fragmenty naszego mózgu. Równie dobrze można by już nasze mózgi wspomagać nowymi układami np. obok do ośrodka słuchu podłączylibyśmy nowy ośrodek, który z czasem wyspecjalizowałby się w echolokacji, albo ośrodek wzroku, aby widzieć nowe zakresy fal. Swoją drogą to ciekawe jakby to było zobaczyć podczerwień bądź ultrafiolet, przy założeniu, że widzielibyśmy absolutnie nowe kolory, a nie jak w noktowizorze, że podczerwień przerabiana jest na zieleń.
|
|
 | 1 na 1 | Mateusz (879 punktów) | Zgadzam się praktycznie ze wszystkim, co napisałeś. Takie fragmentaryczne zastępowanie biologicznych ośrodków mózgu elektronicznymi substytutami pozwoliłyby zachować konieczną, jak się wydaję, ciągłość jaźni.
Dla mnie jednak o niebo ciekawszym pytaniem jest, co stanowi właściwie o tej ciągłości? Czym ona jest? Szalenie mnie to intryguje.
Pozdrawiam.
|
|
1 na 1 | Kurczewski (2471 punktów) | Wracamy do problemów z Ghost in the Shell  . O naszych jednostkowych cechach decyduje nie tylko "software", ale i "hardware" na którym przyszło mu pracować. Stąd po przeniesieniu samego "software" z pewnością nie pozostałbyś takim samym bytem jak przed- twoja świadomość działałaby w zupełnie innych warunkach (choćby brak hormonów). Mam wrażenie że taki "komputerowy" człowiek pozbawiony byłby wszystkiego co stanowi o naszym człowieczeństwie, całej sfery emocjonalnej- byłby tworem zupełnie nowym i w dużej mierze odmiennym od tego co obecnie znamy. hototogitsu.blogspot.com/
|
|
 | 1 na 1 | Mateusz "Nezghul" Drost (115 punktów) | bluebrain.epfl.ch/Polecam zapoznać się z tym projektem. Pragną zasymulować mózg "białko po białku". Brak hormonów? W czym problem? Dorobimy!
|
|
|  | | Kurczewski (2471 punktów) | Jasne, z tym że nawet przy pełnej symulacji ciągle pozostaje kwestia tego jak i kiedy owe hormony będą dozowane, jak będzie przebiegać interakcja z ... otoczeniem i innymi bytami. Przeniesienie żeby było możliwie kompletne wymagałoby pełnej analizy nie tylko całego organizmu, ale i całej psychiki, wszystkich danych zapisanych w pamięci- a nawet wówczas nie wiadomo czy nie następowałoby "odrzucenie". hototogitsu.blogspot.com/
|
|
| |  | 2 na 2 | Mateusz "Nezghul" Drost (115 punktów) | A czy twój mózg odrzuca nowo-utworzone neurony? Nie, i tak to by właśnie wyglądało. Jeżeli elektroniczne neurony zmieniałyby połączenia synaptyczne tak jak prawdziwe neurony oraz byłyby w stanie porozumiewać się z jeszcze obecnymi biologicznymi neuronami to świadomość "wkradnie się" w nową sieć neuronową. A co do psychiki to ona zmienną jest i myślę, że jeżeli ktoś zmieni swoje upodobania czy zachowanie, ale zachowa ciągłość to odnieśliśmy pełny sukces.
|
|
| | |  | | Kurczewski (2471 punktów) | Możliwe- nie chcę przesądzać bo nie posiadam odpowiedniej wiedzy (o ile wiem nikt póki co nie posiada). Myślę tylko że nie jest to tak proste jak wygląda w teorii. hototogitsu.blogspot.com/
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Mateusz "Nezghul" Drost (115 punktów) | A słyszałeś o elektronicznym hipokampie? Na razie na myszach testowali i wyszło nawet dobrze, teraz jest szykowana wersja dla ludzi. Stwierdzili, że skoro nie wiedzą jak to wszystko działa jako całość to po prostu metodą kopiuj-wklej nawalili sztucznych neuronów do układu i nagle myszy przechowywały informacje w sztucznym hipokampie.
|
|
| | | | |  | | Kurczewski (2471 punktów) | Mooooment. Nie mówimy o wymianie pojedynczego organu na jego funkcjonalny zastępnik (którego poprawne działanie jest absolutnym minimum) a o totalnej, kompletnej wymianie całego ciała i przeniesieniu świadomości tak, żeby funkcjonowała w sposób identyczny do tego w jaki działała na organicznym odpowiedniku. To tak jakbyś powiedział że skoro da się zrobić sztuczne oko rybie działające tak jak organiczne to automatycznie można zrobić ławicę makreli które będą zachowywać się i funkcjonować jak żywe. hototogitsu.blogspot.com/
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Kurczewski (2471 punktów) | Niczego nie ujmując takiemu rozumowaniu- póki co nie znamy w 100% sposobu funkcjonowania mózgu także trudno wyrokować jak długa droga przed nami. Do tego ciągle dochodzą problemy związane z funkcjonowaniem psychiki w nowych warunkach- weź choćby ludzi którzy nie mogą żyć z "cudzą" kończyną i wolą być kalekami niż się nią posługiwać. hototogitsu.blogspot.com/
|
|
 | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Emocje to przecież schemat nagrody i kary plus nieuświadomiona praca mózgu (czyli większość jego działań). Wydaje mi się, że można je przenieść na inny nośnik, jeśli założyć, że będzie można przenieść te części mózgu, które są odpowiedzialne za inne jego funkcje.
|
|
1 na 1 | Alpha Phoenicis (4607 punktów) | W sumie ciekawy temat... > 1. Informacje z mózgu biologicznego są kopiowane z pozostawieniem przy życiu dawcy z oryginałem.Moim zdaniem człowiek taki byłby po prostu nadal sobą, a jego cybernetyczna kopia "rozwijałaby" się niezależnie, mając jednak tą samą podstawę we wspomnieniach i sposobie przeżywanych emocji. Jednak od momentu przeniesienia człowiek jak i maszyna zdobywałyby wspomnienia niezależnie... tak mi się wydaje przynajmniej  > 2. Po transferze, biologiczny nośnik ginie.Byłby to bot, który ma osobowość, wspomnienia i poczucie humoru danego człowieka? > 3.Przeniesienie danych z mózgu następuje z użyciem jego budulca czyli atomów. Zostają zasymilowane> przez pamięć komputera i zamienione na energię oraz proces replikacji pamięci. Fizyczny mózg zostaje> "wessany".Byłbyś mózgiem sterującym komputerem?  > 4 Po transferze biologiczny czynnik pozostaje przy życiu, ale jako tabula raza, a moja stara> świadomość rozwija się w nowym środowisku.A tutaj to już zupełnie nie wiem...
Zerwałam żelazne łańcuchy, o Panie. Lochów twych bezdenne otchłanie Opuszczam na skrzydłach myśli oświeconych...
|
|
 | | metsys (1088 punktów) |
>>4 Po transferze biologiczny czynnik pozostaje przy życiu, ale jako tabula raza, a moja stara >>świadomość rozwija się w nowym środowisku. >A tutaj to już zupełnie nie wiem...
Świadomość w przestrzeni cybernetycznej wie, że jej pierwowzór istnieje, ale nie posiada wspomnień, wiedzy itd. Założyłem, że mogłoby to być pomocne mojej nowej świadomości w zaakceptowaniu samego siebie.
jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat...
|
|
2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Pojawia się pytanie, czy dokładna kopia mojego mózgu i jego zawartości jest jeszcze mną, czy kimś innym.
Z pytaniem pojawia się też odpowiedź: zależy ona od terminologicznych ustaleń, zwłaszcza od tego, jaką koncepcję identyczności (i definicję kopii) przyjmiesz. Przy mocnym ujęciu identyczności (np. w sensie Leibniza a=b wtedy i tylko wtedy, gdy dla każdej cechy a, jeśli przysługuje a, to przysługuje i b oraz odwrotnie) pojawiają się w ogóle kłopoty z tożsamością człowieka (problem znany od Platona: czy Sokrates siedzący jest identyczny ze stojącym?) Jak zwykle w tego typu dyskusjach dużą rolę odgrywają nastawienia światopoglądowe.
>Przeżyję, czy jednak umrę?
A co wolisz? Resztę i tak nagniesz do pragnienia.
|
|
| rudyment (3233 punktów) | Zdaje się ,że nikt z wypowiadających się nie przywołał "Wizji lokalnej" Lema. Jest tam szczegółowo opisany taki proces, jak i rozważane konsekwencje.
Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
|
|
| lontri (16088 punktów) |
Może moje pytanie jest głupie (może nawet na pewno?), ale dlaczego u licha umysł miałby być przeniesiony właśnie do komputera a nie na przykład do zegarka albo automatu do gier losowych? Cybernetyka jest nauką (inżynierią?), która - jeśli prawidłowo rozumuję - zajmuje się jedynie relacjami między elementami systemu i niewiele nam mówi o tym, czym jest sam system. W związku z tym wyrażenie "cybernetyczna przestrzeń komputera" ma dla mnie mniej więcej taki sens, jak wyrażenie "niepokalane poczęcie".
>Pojawia się pytanie, czy dokładna kopia mojego mózgu i jego zawartości jest jeszcze mną, czy kimś innym.
Uważam, że trzeba to sprawdzić eksperymentalnie, jak tylko będzie to możliwe. Istnieje jednak ryzyko, że taka "cybernetyczna przestrzeń" będzie tylko generować złudzenie tożsamości. To znaczy istnieje ryzyko, że będzie mi się tylko wydawało, że jestem tym samym, kim byłem przed transferem. Jak odróżnić urojone ja od ja prawdziwego, jeżeli ja urojone jest bardzo podobne do prawdziwego ja? To dopiero problem!
BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
|
|
 | | Mateusz "Nezghul" Drost (115 punktów) | > To znaczy istnieje ryzyko, że będzie mi się tylko wydawało, że jestem tym samym, kim byłem przed transferem.Nie będzie Ci się wydawało, bo Ciebie już nie będzie. Jeżeli będziesz mieć jakiekolwiek wątpliwości czy zabieg się udał to znaczy, że się udał, bo jednak masz te "wapliwości". Problemem jest tylko jak osoba z zewnątrz ma rozpoznać, że zabieg się nie udał skoro nowo-powstały byt będzie się zaklinać, że skoro ma wątpliwości na temat czy zabieg się udał to znaczy, że się udał, bo inaczej nie miałby tych "wątpliwości"
|
|
|  | | lontri (16088 punktów) |
Cały problem właśnie w tym, że nie będę miał wątpliwości, mimo że właśnie będę tylko swoim sobowtórem a nie właściwym ja sprzed transferu (to tak jak z naszą reprezentacją piłkarską - w swoich klubach grają w piłkę, a jak występują w reprezentacji niby też grają, ale wygląda na to, że jednak w coś innego).
BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
|
|
|  | | lontri (16088 punktów) |
Czy ty jednak mózgu za bardzo nie antropomorfizujesz? Uważasz, że można tak sobie nadawać cechy ludzkie kawałowi galarety pływającemu sobie w wodnistym "glucie"? 
BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
|
|
 | 1 na 1 | jkl; (5859 punktów) | >Może moje pytanie jest głupie (może nawet na pewno?), ale dlaczego u licha umysł miałby być przeniesiony właśnie do komputera a nie na przykład do zegarka albo automatu do gier losowych? Czytałam kiedyś książkę "Statek, który śpiewał"- główna bohaterka urodziła się jako bardzo zdeformowane niemowlę ze zdrowym mózgiem, więc zdecydowano się ten mózg przenieść do statku kosmicznego, który zastąpił jej ciało. (Potem zakochała się w pilocie, co daje do myślenia, czy faktycznie obdarzanie przenoszonych mózgów emocjami jest korzystne i konieczne)
>Istnieje jednak ryzyko, że taka "cybernetyczna przestrzeń" będzie tylko generować złudzenie tożsamości. To znaczy istnieje ryzyko, że będzie mi się tylko wydawało, że jestem tym samym, kim byłem przed transferem. Jak odróżnić urojone ja od ja prawdziwego, jeżeli ja urojone jest bardzo podobne do prawdziwego ja? To dopiero problem! Może napisać do siebie list?... Problem czy to będzie kopia, czy nowy ja, dotyczy sytuacji przed transferem. Potem, to co żyje się cieszy że żyje, a to co nie żyje, nie ma zmartwień.
|
|
3 na 3 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > Przeżyję, czy jednak umrę?
Umrzesz, umrzesz - nawet się nie spodziewasz jak szybko.
Kiedy już wyjdziesz z komory Maszyny Kopiującej, stwierdzisz z przykrością, że w zasadzie nic się dla Ciebie nie zmieniło. Ot, przejechał po Tobie jakiś skaner, zwykła tomografia i tyle. Wciąż siedzisz w swoim biologicznym ciele, wątroba nadal kłuje, a w gardle kapeć po wczorajszej wódce wypitej dla kurażu. Nieśmiertelność? Wolne żarty.
Tymczasem Twój cyber-bliźniak "otworzył oczy" w wirtualu i błyskawicznie odkrywa zalety posiadania petabajtów pamięci zewnętrznej (dzięki którym niczego istotnego już nie zapomni) i petaherców procesora, który na każde zawołanie przemieli "w locie" dowolne dane. Sterta spraw do załatwienia w pracy nagle przestanie być problemem, a skrzynka mailowa szefa zostanie zarzucona gradem wnikliwych i do tego estetycznych raportów. Wszystkie śmiałe pomysły, na których realizację dotąd brakowało czasu, zostaną rozwinięte, dokończone i spieniężone. Second Life 2030 umożliwi kontakty towarzyskie, łącznie z wirtualnym seksem stymulującym odpowiednie "neurony".
Najprawdopodobniej zanim doczekasz się na autobus, który zawiezie Cię z Centrum Cybernetycznej Nieśmiertelności do domu, Twój już-nie-bliźniak zostanie Twoim szefem, przeleci wszystkie Twoje koleżanki z Naszej Klasy i doda kilka zer do Twojego(?) konta. W połowie drogi praktycznie stracisz rodzinę i przyjaciół - bo relacje, które zawsze zaniedbywałeś z braku czasu, zostaną przejęte przez kogoś, kto czasu ma multum, a sążniste maile rozsyła z szybkością karabinu.
Wsiadając do windy będziesz już miał status larwy, z której co prawda wyfrunął motyl, ale ona sama nie miała na tyle przyzwoitości, żeby przy tym zdechnąć.
Rozważam dwa warianty: 1. Silnoręki pod drzwiami z jasnym kontraktem (nieco zbyt czytelne...) 2. "Awaria" systemu sterującego windy (wypadki się zdarzają, prawda?)
Pozdrawiam optymistycznie.
|
|
|  | 3 na 3 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > po co taki geniusz miałby się bawić w kontakty towarzyskie z tym co jest nie na jego miarę?
No wiesz, od czegoś trzeba zacząć. A pozałatwianie zaległych spraw ze starego "biożycia" - takich, na które zawsze miało się chęć, ale brakowało czasu i sił, żeby się zaangażować - będzie chyba niezłą rozrywką na początek.
Bardziej istotna wydaje mi się jednak inna kwestia.
Otóż załóżmy sobie nawet, że kopiowanie z "bio" na "digital" będzie idealne, obsłuży zarówno przeniesienie struktury neuronalnej jak i chociażby indywidualnych zasad działania gruczołów, tzn. będziesz dostawał np. taki sam poziom "wirtualnego testosteronu" jak twój bio-odpowiednik w tej samej sytuacji (oglądanie pornosa, trudna rozmowa z przełożonym itp.). Załóżmy, że budząc się w wirtualu jesteś dokładnie takim samym (na ile to tylko możliwe) człowiekiem, jak byłeś w realu - z dokładnością do faktu, że nie odczuwasz bodźców dotykowych, patrzysz przez kamerę i masz mocno ograniczoną mobilność. Czyli wciąż jesteś "sobą" i reagujesz na nową sytuację mniej więcej tak, jakbyś został nagle sparaliżowany.
Nader istotna różnica między sparaliżowaniem a Twoją nową sytuacją polega na tym, że siedząc sobie w - jak to ujął autor wątku - "cybernetycznej przestrzeni komputera", dostajesz nagle do dyspozycji masę "zabawek", o których jako sparaliżowany mógłbyś sobie co najwyżej pomarzyć. Obok wspomnianej już pamięci zewnętrznej i dostępie do szybkiego procesora, kluczową rolę odegrają zapewne narzędzia monitorujące poziom "wirtualnych hormonów" w Twoim "organizmie". Szybko nauczysz się, jakie sytuacje powodują określone reakcje "organizmu" - odkryjesz, które efekty są pożądane, a które np. niepotrzebnie(?) zaburzają jasność myślenia. W następnym kroku zaczniesz tym sterować, zyskując tym samym wielką władzę nad swoim "organizmem". Mniej więcej w tym momencie pożegnasz tzw. "człowieczeństwo" i dla osoby postronnej będziesz już po prostu AI, sztuczną inteligencją bez istotnych punktów wspólnych z "bio".
Do czego zmierzam - chodzi mi o to, że nawet jeżeli uzyskamy wiedzę pozwalającą na wykonanie możliwie dokładnej "digitalizacji" człowieka, to ów nowo powstały twór będziemy mogli nazywać "kopią" jedynie przez krótką chwilę. W momencie odkrycia potencjału wynikającego z dostępności nowych "zabawek", nasza kopia błyskawicznie odskoczy od oryginału - w kierunku, o którym możemy sobie tylko pospekulować. Metafora larwy i motyla wydaje mi się tu całkiem uprawniona.
|
|
| |  | 1 na 1 | jkl; (5859 punktów) | >Do czego zmierzam - chodzi mi o to, że nawet jeżeli uzyskamy wiedzę pozwalającą na wykonanie możliwie dokładnej "digitalizacji" człowieka, to ów nowo powstały twór będziemy mogli nazywać "kopią" jedynie przez krótką chwilę. W momencie odkrycia potencjału wynikającego z dostępności nowych "zabawek", nasza kopia błyskawicznie odskoczy od oryginału - w kierunku, o którym możemy sobie tylko pospekulować. Metafora larwy i motyla wydaje mi się tu całkiem uprawniona.
Jest jeszcze inna możliwość- stopniowe przekształcanie żywego mózgu w sztuczny. Skoro udaje się podłączyć kamerę do mózgu zamiast oka, to być może zastąpienie fragmentu mózgu sztuczną tkanką, spowodowałoby, że ta tkanka przejmie funkcje tej usuniętej. Gdyby udało się tak kawałek po kawałku wymieniać żywe na sztuczne, to w końcu otrzymamy mózg odporny na śmierć ciała, przy zachowaniu ciągłości świadomości i bez żadnych niewygodnych kopii.
|
|
| |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Dla mnie to optymistyczne rozwiązanie. Stworzenie SI przy pomocy jednego ludzkiego ochotnika  . Choć przypuszczam, że odpowiednio głupi człowiek byłby w stanie nie wykorzystać tkwiącego w nowej formie potencjału. Całkiem możliwe, że doprowadziłby do schizofrenii, to znaczy na bazie obsługiwania modelu jego dawnego mózgu rozwinęłaby się obok niego cyfrowa świadomość. Ta w końcu upomniałaby się o swoje prawa, zaleczyła schizofrenię i poszła w stronę zachodzącego słońca przy dżwiękach muzyki country
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|