Kreacjonizm
Każdy się chyba zgodzi, że Ten świat jest kiepsko urządzony, Ten świat jest urządzony źle, Z której by nie popatrzeć strony.
No bo przestępczość, wojny, głód, Kac, świńska grypa, wściekłe krowy, Pustynny skwar, arktyczny chłód, Katar, wyrostek robaczkowy.
Zarzucą mi, że szaty drę, A piwo, fajki, seks? – spytają. To są wyjątki, które tę Smutną regułę potwierdzają.
Istnieją po to, żeby móc Zapomnieć o tym łez padole I jakoś się przez życie tłuc, W problemach, znoju i mozole.
Ciągnąc więc dalej wątku nić, Zapytam: Jaka siła sprawia, Że tak niełatwo jest tu żyć I ciągle trzeba coś naprawiać?
Bowiem jak głoszą z różnych stron, Nic się nie dzieje przypadkowo, Musi być siew, by wyrósł plon, Naturą rzeczy jest celowość.
Teorii tej ożywczy łyk, Prawdę zrozumieć mi pozwolił I wyrwał z gardła głośny krzyk: Ten świat po prostu ktoś spartolił!
Albo co gorsza, uwziął się, Stale pod nami dołki kopie I kombinuje całe dnie, Jak nam tu jeszcze bardziej dopiec.
Lecz dosyć już lizania ran, Pora dowiedzieć się wszystkiego: Kto odpowiada za ten stan? Kto nam to robi i dlaczego?
I tu na scenę wkracza on, Wielki detektyw z księgą w dłoni, Umysł jak brzytwa, głos jak dzwon, A imię jego – KREACJONIZM!
To jego ludzie dzień i noc, Nie szczędząc czasu, sił i słowa, Wierząc w swej świętej księgi moc, Próbują dociec gdzie się schował.
To oni pod prąd faktów brnąc (Jakaż niezwykła to taktyka), Łamią zasady, prawa gną, Ale się bestia wciąż wymyka.
By więc przyspieszyć śledztwa tok, Wielką nagrodę wyznaczyli, Którą przyznaje się co rok, Tym, co się sprawie przysłużyli.
Wielu już skusił gruby szmal, To ktoś coś widział, to znów słyszał, Choć po odsianiu szumu fal, Zostają tylko mrok i cisza.
Lecz właśnie ten dowodów brak, To dowód na to, że istnieje, To jasny i czytelny znak, Że nam się łajdak w oczy śmieje.
Najwymyślniejszy nawet test, Zafałszowany wynik daje, Bo ów poszukiwany jest Bardziej przebiegły niż się zdaje.
Cóż z tego jednak, że z nas drwi, Nie zginie w mężnych sercach wiara, Zbyt wielu ludzi jeszcze śni, By drania dorwać i ukarać.
I pewnie by dorwali już, Wspaniały plan byłby się ziścił, Gdyby nie knuli wszerz i wzdłuż, Podstępni, wredni ateiści.
Kolaboranci, samo dno, Sabotażyści wielkiej sprawy, Na pewno ukrywają go, Ot tak, po złości, dla zabawy.
Aż się gotuje w śledczych krew, Do cięższej pracy motywując, Zdrowemu rozsądkowi wbrew, Wciąż poszukują, poszukują ...
Nie skarżą się na podły los, Nie liczą otrzymanych razów, Wsłuchani w swój wewnętrzny głos, Walczą herosi naszych czasów.
Więc dopingujmy ich w tej grze, Pomóżmy pomścić świat skrzywdzony, Każdy się chyba zgodzi, że Jest nienajlepiej urządzony.
|