 |
11 tez o problemach edukacji kulturalnej w Polsce Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kultura
| Napisano | Autor | Tytuł | | 31-10-2009 17:39 | Leon Cabbage (1821 punktów) | 11 tez o problemach edukacji kulturalnej w Polsce
2 na 6 | Teza 1. Ogólna Edukacja kulturalna, podobnie jak wiele publicznych dyskursów o niej, w obecnym kształcie organizacyjnym działająca na anachronicznej i rozchwianej podbudowie ideologicznej, nie tylko nie spełnia swoich zadań, lecz przede wszystkim jest nieskuteczna lub wręcz przeciwskuteczna, po Gombrowiczowsku odstręczająca, a nawet - w wielu wypadkach - szkodliwa. Teza 2. O błędnym rozpoznaniu istoty kultury przez ideologię edukacji kulturalnej Instytucjonalny porządek edukacji kulturalnej wymaga kanonu, który dziś przez teoretyków nazywany jest "rozproszonym" i który - we właściwy dla działań biurokratycznych sposób - dąży do skrystalizowania "upłynnionej" rzeczywistości kulturalnej. Stąd jego przedstawiciele mają skłonność o przedmiotowego traktowania kultury, zwłaszcza tak zwanej kultury wysokiej, jako zjawiska stałego i - jeśli podlegającego zmianie - to wyłącznie "uporządkowanej". Zapomina się o podstawowym fakcie, iż "prawdziwa" kultura wysoka z zasady zawsze była i jest anarchiczna i nowatorska, że burzyła i burzy stare porządki, nie mieściła się w nich i nie mieści. Kultura wysoka przeszłości zawsze ma więcej wspólnego z tym, co obecnie kontestuje ład lub co istnieje poza oficjalnym obiegiem niż ze swą "uczesaną" i nieproblematyczną wersją nauczaną w ramach edukacji kulturalnej. Teza 3. O zadaniach edukacji kulturalnej Głównym zadaniem edukacji kulturalnej jest niezmiennie: skuteczne wprowadzanie jednostek i grup tego potrzebujących w kulturę - tym razem jednak rozumianą jako dosyć luźna federacja subkultur i kultur niszowych istniejących w symbiozie z kulturą dominującą - popularną. Możliwość realizacji tego zadania wymaga, zarówno od państwa, jak i od poszczególnych instytucji i osób opracowania innych strategii niż dotychczasowe oraz stałej samoedukacji pozwalającej nadążać za zmianami niesionymi przez życie. Teza 4. O ideologii i metodologii działań w edukacji kulturalnej Edukacja kulturalna prowadzona w oparciu o poznawanie i zachwyt nad elementami dziedzictwa kultury wysokiej i narodowej jest tylko fragmentem koniecznych działań. Najważniejsze jest bowiem zajęcie się problemami: 1. więdnących potrzeb kulturalnych, rozumianych wartościująco jako szersze i bogatsze od tych, które generują niskie przekazy kultury popularnej; 2. niskiej jakości życia zbiorowego Polaków; 3. nowych metodologii pracy edukacyjnej w sferze kultury; 4. nowych koncepcji szkolenia kadr. Teza 5. O czytaniu wyników badań Skoro codzienna, jak wynika z badań, realizowana kultura jawi się współczesnym Polakom głównie jako domena życia rodzinnego, pracy, ochrony zdrowia, zdobywania pieniędzy i przetrwania to najwyższy czas by programy edukacji kulturalnej zaczęły te dziedziny kultury brać pod uwagę. Teza 6. O czasie, miejscu i o słuchaniu partnera W kulturze, w której "wszyscy mówią - nikt nie słucha" jednym z najcenniejszych, deficytowych dóbr jest czas, który daje się partnerom w procesie edukacyjnym. Brak czasu lub czas ograniczony sztywnymi ramami godzin zajęć wydatnie zmniejsza skuteczność oddziaływania edukującego na uczących się, obojętnie do jakiej kategorii i grupy społecznej oni należą. Miejsce jest ważne, ale z tego punktu widzenia - drugorzędne. Edukacja kulturalna jako quasi-system winna kłaść raczej nacisk na mobilne, podlegające stałemu rozwojowi kompetencje edukujących i na zorganizowanie im potrzebnego czasu niż na wyposażanie zaplecza. Teza 7. O spojrzeniu ponadlokalnym Z punktu widzenia roli Polski w globalizującym się świecie istotne jest rozważenie zaleceń, przestróg i propozycji wynikających z Narodowego Programu Foresight "Polska 2020", opartych na scenariuszach rozwoju możliwego dla naszego kraju. Są to scenariusze: skoku cywilizacyjnego, twardego dostosowania, trudnej modernizacji, słabnącego rozwoju oraz - również brany pod uwagę -scenariusz zapaści. Teza 8. O edukatorach i zarządcach Edukacja kulturalna wymaga od edukatorów i zarządców różnorodnych kompetencji dopasowanych i dopasowujących się do burzliwego rozwoju kultury, których oni najczęściej nie mają. Sedno tkwi w zjawisku szczególnego typu konformizmu. Chodzi tu o stan psychiczny i umysłowy, w którym zakładnicy anachronicznego pojmowania kultury współczesnej przestają myśleć o jego wadach i przyczyniają się - z przekonaniem lub z powodu rutyny - do konserwacji i/lub reprodukcji istniejącego porządku. Teza 9. O odbiorcach działań edukacyjnych Odbiorcy działań edukacyjnych (nawet dzieci) nie dają się dzisiaj wtłoczyć w ramy procesu hierarchicznej edukacji kulturalnej. Ich kompetencje kulturowe są mocno zróżnicowane, a często, wyższe niż edukatorów, którzy w związku z tym muszą zacząć traktować ich jak zindywidualizowanych partnerów w dialogu, a nie jak homogeniczną masę biernych odbiorców, która potrzebuje uprzystępnionych treści. Teza 10. O wsparciu edukacji kulturalnej przez naukę Problem ze zbudowaniem nowoczesnej sieci edukacji kulturalnej polega między innymi na tym, że eoretycznych diagnoz stanu kultury współczesnej jest bardzo wiele - jednak od lat nie są one w Polsce testowane empirycznie. Niewiele prowadzi się badań, które mogłyby zweryfikować dotychczasowe ustalenia i stanowić podstawę do projektowania konkretnych, tu i teraz potrzebnych, rozwiązań. Brakuje również syntez rozproszonych badań szczegółowych. Nie wyciąga się ogólniejszych wniosków z ewaluacji programów kulturalnych (co jest jedną z oczywistych dróg przejścia od empirii do przetestowanej teorii działań kulturalnych).
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 4 | Leon Cabbage (1821 punktów) | Odp: 11 TEZ O PROBLEMACH EDUKACJI KULTURALNEJ W POLSCE | Teza 11. O warunkach utrzymywania stanu twórczego fermentuAby dokonywać sensownych zmian, trzeba zatem najpierw zaprojektować system zbierania i opracowywania danych oparty na diagnozie, monitoringu, ewaluacji i dialogu z teorią oraz upowszechnianiu dobrych wzorów i zachęcaniu do dostosowywania ich do lokalnych warunków działania oraz na czuwaniu, by nie przekształcały się one w kolejną rutynę. W tym celu należy do statycznych struktur instytucji wprowadzać elementy dynamiczne, na przykład zespoły zadaniowe zamiast "działów" i "biur" czy też metodę projektową zamiast "długofalowych planów".
Streszczenie raportu o edukacji kulturalnej opracowanego na zlecenie Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. www.kongre(*)acji_kulturalnej_,pid,534.html
|
|
 | 5 na 5 | placownik (17853 punktów) |
Lektura podobnych tekstów zwykle przyprawia mnie o ból głowy. I chyba nie jestem w tym odosobniony.
>Problem ze zbudowaniem nowoczesnej sieci edukacji kulturalnej
Co to jest sieć edukacji kulturalnej? Czym różni się nowoczesna od nienowoczesnej? Czy musi to być sieć?
>polega między innymi na tym, że teoretycznych diagnoz stanu kultury współczesnej jest bardzo wiele - jednak od lat nie są one w Polsce testowane empirycznie
W jaki sposób można empirycznie testować teoretyczną diagnozę? Czy istnieją diagnozy inne od teoretycznych? Czy istnieją różne od empirycznych metody testowania?
I tak dalej, i tak dalej...
Czy nie można tego wszystkiego napisać jakimś ludzkim językiem? Czy po napisaniu tego wszystkiego ludzkim językiem nie okazałoby się, że treści w tym wystarcza na trzy, cztery zdania?
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
 | 2 na 2 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Wprowadź inny rodzaj szkół podstawowych niż mamy. Zdaje się jest więcej koncepcji szkoły niż te, które mamy. W Polsce Korczak stworzył swoją koncepcję- szkoły rządzonej przez uczniów. Pozdrawiam
|
|
7 na 9 | Michał Żelazny (1528 punktów) | Odp: 11 tez o problemach edukacji kulturalnej w Polsce | Teza 12.
Zacząć od uczenia matematyki i fizyki na dobrym poziomie wszystkich, czy tego chcą czy nie. Poprawić poziom egzaminów maturalnych. Wykształcić kadrę specjalistów inżynierów. Bo kultury to się każdy uczy sam, takiej jaka mu pasuje, a przedmiotów ścisłych jest się nauczyć trudno.
Nie mówię, że kultura jest be, tylko że jeśli państwo miałoby finansować nauczenie kultury (choroba, jak to brzmi...) za pieniądze podatników, to ja osobiście uważam, że to głupota i sprawa zupełnie niepotrzebna, bo najpierw trzeba wykształcić inżynierów, specjalistów i zwykłych fachowców. Bo inaczej będziemy mieli bardzo kulturalny naród, bardzo uduchowiony, ale żyjący w lepiankach i grzejący się przy ogniskach.
|
|
 | 4 na 6 | Leon Cabbage (1821 punktów) | A z raportem to się zapoznał? Motto jest takie: Kultura nie jest czymś co się po prostu wchłania: kultury trzeba się uczyć
Jeśli uważasz, że jest inaczej, obroń swoją tezę.
|
|
|  | 3 na 7 | Michał Żelazny (1528 punktów) | Moja teza jest taka, że najpierw się trzeba uczyć matematyki i fizyki, bo doskonale opisuje świat i zjawiska w nim zachodzące, zmniejszając ciemnotę i zabobon. Kultura, pomimo że ważna, jest na dalszym miejscu. Zresztą, niska kultura jednostki, wynika z ciemnoty umysłowej jednostki. Osoba, która nie ma pojęcia o podstawach nauk ścisłych, a jest nawet obyta w sprawach kultury, nadal będzie dla mnie zwyczajnie głupia. A dalsze kształcenie takiej osoby, będzie dla mnie wyrzucaniem pieniędzy w błoto. No chyba, że zaczniemy ją kształcić w jakiejś konkretnej dziedzinie wiedzy. Bo kultura to jednak bardzo rozmyte pojęcie.
A raport jak to raport. Niby naukowy, mądry, a jak zwykle jest tylko trwonieniem czasu i pieniędzy, które można by przeznaczyć na rzeczy ważniejsze. Chociażby podniesienie poziomu szkół w Polsce. Bo technika i zawodówki są tragiczne. Myślisz, że tam potrzeba więcej edukacji kulturalnej? Bo ja nie sądzę.
|
|
| |  | 2 na 4 | Leon Cabbage (1821 punktów) | Nie mamy o czym rozmawiać.
|
|
| | |  | 1 na 3 | Michał Żelazny (1528 punktów) | Tchórzysz?
|
|
| | | |  | 3 na 5 | Leon Cabbage (1821 punktów) | >Tchórzysz? Tak. Twoja wiedza o kulturze i pedagogice mnie przeraża.
|
|
| | | | |  | 1 na 3 | Michał Żelazny (1528 punktów) | Moja wiedza o kulturze jest całkiem spora, pedagogika mnie nie interesuje. Za to nadal twierdzę, że żyjemy w czasach, gdzie trzeba kształcić ludzi, którzy mogą zdziałać coś materialnego, nawet kosztem kultury. Bo wydawanie pieniędzy na nauczanie kultury to w tej chwili nonsens. Bo w kraju brakuje inżynierów. Bo chociażby politechniki dają pragmatyczne spojrzenie na świat. Bo gdyby większość naszych polityków była po polibudach, to i mniej absurdów by wymyślali. Dlatego wybacz, ale moja teza jest niezmienna: kultura, mimo iż cholernie ważna, schodzi na dalszy plan, ustępując pola nauczaniu konkretnej, sprecyzowanej wiedzy i przekazywaniu umiejętności analitycznego rozwiązywania problemów.
|
|
| | | | | |  | 9 na 9 | diogenes (42753 punktów) | >w kraju brakuje inżynierów.
Jak już będziesz miał samych inżynierów, to zaczną uciekać tam, gdzie można oddychać. Poważnie: trzeba zachować równowagę: niech inżynier buduje muzeum, a artysta wiesza w nim obrazy.
|
|
| | | | | |  | 9 na 11 | liliac (147340 punktów) | Ale czy nie postulujesz przypadkiem stworzenia społeczeństwa świetnie wykształconych technicznie, ale jednak chamów?
A poza tym niestety zaobserwowałam, że wykształcenie techniczne niekoniecznie jest gwarantem logicznego myślenia i racjonalizmu w aspektach pozazawodowych.
|
|
| | | | | | |  | | Leon Cabbage (1821 punktów) | >Ale czy nie postulujesz przypadkiem stworzenia społeczeństwa świetnie wykształconych technicznie, ale jednak chamów? Tzn. technokratów.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Michał Żelazny (1528 punktów) | >Ale czy nie postulujesz przypadkiem stworzenia społeczeństwa świetnie wykształconych technicznie, ale jednak chamów?
Zależy co masz na myśli myśli mówiąc "cham". Jeśli prostaka, niewrażliwego w żaden sposób na piękno, to przyznaję Ci rację. Ale jednak jeśli masz na myśli aroganckiego dupka, który jest geniuszem w tym co robi, to jestem jak najbardziej za. Nie wszyscy są grzeczni, mili i prospołeczni.
>A poza tym niestety zaobserwowałam, że wykształcenie techniczne niekoniecznie jest gwarantem logicznego myślenia i racjonalizmu w aspektach pozazawodowych.
Nie, nie jest. Co nie zmienia faktu, że ja mówię właśnie o aspektach zawodowych. Niech taki człowiek myśli logicznie projektując dom, a czy po pracy myśli logicznie czy nie - to nie moja sprawa.
|
|
| | | | | | | |  | 5 na 5 | liliac (147340 punktów) | >Zależy co masz na myśli myśli mówiąc "cham". Jeśli prostaka, nie wrażliwego w żaden sposób na piękno, to przyznaję Ci rację. Ale jednak jeśli masz na myśli aroganckiego dupka, który jest geniuszem w tym co robi, to jestem jak najbardziej za. Nie wszyscy są grzeczni, mili i prospołeczni.
Zdecydowanie idzie mi o pierwsze znaczenie- część moich najlepszych znajomych się wywodzi aroganckich "geniuszy w tym, co robią". A aspołeczność i mnie się niekiedy zarzuca, że o niegrzeczności nie wspomnę.
>Nie, nie jest. Co nie zmienia faktu, że ja mówię właśnie o aspektach zawodowych.
W aspektach zawodowych znakomity może być też tłumacz-humanista- generalnie w każdej branży można być zawodowo świetnym.
>Niech taki człowiek myśli logicznie projektując dom, a czy po pracy myśli logicznie czy nie - to nie moja sprawa.
Moim zdaniem to błąd. Człowiek będący społecznym i kulturowym idiotą (wiem, trochę przejaskrawiam) będzie potwornym szkodnikiem nawet, jeśli dobrze zbuduje dom; z takiego właśnie grona wywodziło się kilkoro moich znajomych wyborców PIS-u na przykład. Tak zwane wykształcenie ogólne ma doprowadzić do rozwinięcia pewnego wszechstronnego obycia i umiejętności samodzielnego myślenia, bez których obywatel jest do pewnego stopnia kaleką. Póki mamy kształcenie publiczne, nie powinniśmy się zgadzać na coś takiego.
Nie twierdzę, oczywiście, że mamy się jednocześnie zgadzać na obecnie fatalny poziom nauczania z zakresu przedmiotów ścisłych, ale nie należy poprawiać edukacji jednotorowo.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 3 | Michał Żelazny (1528 punktów) | W takim razie zadam pytanie: jak miałaby wyglądać taka edukacja kulturalna? Albo lekcje jak każde inne, czyli nauczyciel coś tam mówi, a uczniowie coś tam robią (śpią, jedzą, gadają, spisują prace domowe), albo jakieś zajęcia praktyczne w małym gronie. Ok, te drugie mogłyby być fajne, ale naprawdę w tygodniu szkolnym nie ma na to miejsca. Więc ja sobie tego po prostu nie wyobrażam. Dlatego też twierdzę, że lepiej poświęcić te lekcje, które nic nie wnoszą (w ogólniaku miałem Wiedzę o Kulturze - żenujące to było) na rzecz przedmiotów, które się przydadzą, chociażby na maturze. Ot i wsio.
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | placownik (17853 punktów) |
> W takim razie zadam pytanie: jak miałaby wyglądać taka edukacja kulturalna? Lektura 11 tez Ci nie wystarcza?  Pierwszym krokiem jaki ja bym wykonał, byłoby wydanie zarządzenia zobowiązującego do wymiany wszystkich drzwi do klas szkolnych, na drzwi do połowy oszklone, tak aby każdy przechodzący szkolnym korytarzem, mógł widzieć co dzieje się w środku. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Michał Żelazny (1528 punktów) | > Lektura 11 tez Ci nie wystarcza?  Te tezy, to jakiś bełkot jest, w którym pełno mądrych słów. A ja chciałbym, żeby ktoś napisał prosto i wyraźnie jak sobie taką edukację wyobraża w praktyce. Bo ja nijak sobie tego nie potrafię wyobrazić, bez kompletnego przemodelowania całego polskiego systemu oświaty. A i tak pewnie by się okazało, że edukacja kulturalna wygryzłaby fizykę. Tak jak wygryzła ją religia, WOK, Podstawy Przedsiębiorczości czy inne takie. Może ktoś inne doświadczenia co do tych przedmiotów w ogólniaku - ale ja pamiętam jaki to był kretynizm i jak te zajęcia wyglądały (w dość wysoko notowanym liceum ogólnokształcącym).
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Leon Cabbage (1821 punktów) | > Może ktoś inne doświadczenia co do tych przedmiotów w ogólniaku - ale ja pamiętam jaki to był kretynizm i jak te zajęcia wyglądały A w czym upatrujesz ten kretynizm? W samej idei kształcenia w tych kierunkach, czy może nauczyciele nie byli przygotowani, może podręczniki złe albo system kształcenia niedostosowany? Pamiętam czasy wprowadzenia informatyki do szkół. Było to tak fatalnie przygotowane, że więcej nauczyłem się przez miesiąc indywidualnej pracy z własnym komputerem niż przez 2 lata zajęć w szkole. Teraz nikt nie wyobraża sobie szkoły bez informatyki. Wiem jak fatalnie prowadzone są zajęcia z WOK, widziałem podręcznik i conieco słyszałem o samym programie nauczania. Zgadzam się z tobą w tej kwestii- te lekcje są fatalne ( w większości przypadków), ale nie sądzę by zajęcia z fizyki i matematyki były najważniejsze. Jest mnóstwo dowodów na absolutną racjonalność wprowadzania młodzieży w świat kultury i sztuki. Większość tutejszych dyskutantów zdaje sobie z tego sprawę. Nie wiem dlaczego ty nie potrafisz tego dostrzec. Wygląda to tak, jak byś widział jeno czubek własnego nosa.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Michał Żelazny (1528 punktów) | We wszystkich psychotestach, testach osobowości, itd, wychodzi mi, że jestem aroganckim, zapatrzonym w czubek własnego nosa, cynicznym chamem. Więc w tej kwestii masz chyba rację.
I jeszcze raz: nie mówię "nie kształcić". Mówię: "nie ma na to pieniędzy, warunków i czasu". Jeśli masz zapał, czas i lubisz robić coś za darmo, to kształć! Przecież ja Ci nie bronię. Tylko chciałbym się wreszcie dowiedzieć, jak takie zajęcia miałyby wyglądać w praktyce. Bo do tej pory tego nie wiem. To wszystko.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Leon Cabbage (1821 punktów) | >Mówię: "nie ma na to pieniędzy, warunków i czasu". Pieniądze trzeba znaleźć, warunki stworzyć, a czasu mamy pod dostatkiem. >chciałbym się wreszcie dowiedzieć, jak takie zajęcia miałyby wyglądać w praktyce. Bo do tej pory tego nie wiem. Na pewno inaczej niż obecnie. Jeśli chcesz bym dostarczył ci jakiś konkretny model, to niestety nie jestem cie w stanie zadowolić. Mogę jeno napisać jak sobie pewne rzeczy wyobrażam, przedstawić swoje postulaty itp.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 3 | liliac (147340 punktów) | >W takim razie zadam pytanie: jak miałaby wyglądać taka edukacja kulturalna? Albo lekcje jak każde inne, czyli nauczyciel coś tam mówi, a uczniowie coś tam robią (śpią, jedzą, gadają, spisują prace domowe), albo jakieś zajęcia praktyczne w małym gronie.
Odniosłam pierwotnie wrażenie, że o tym właśnie ten wątek miał traktować, ale umarł, niestety. Może dlatego, że autor wątku porzucił dyskusję i miast proponować konkretne rozwiązania zajął sięm.in. obroną homeopatii i irydologii w jednym z wątków sąsiednich.
>Ok, te drugie mogłyby być fajne, ale naprawdę w tygodniu szkolnym nie ma na to miejsca.
U nas w liceum standardem były zajęcia w podgrupach kilkunastoosobowych i już to znacząco ułatwiało sprawę.
>w ogólniaku miałem Wiedzę o Kulturze - żenujące to było
Może stąd twoje podejście- u nas nie było. Na plastyce była sympatyczna, inteligentna nauczycielka, podręcznik też całkiem niezły (choć trzeba przyznać- li i jedynie po angielsku dostępny, więc osoby mniej sprawne mogą wspominać to gorzej). Może też uczniowie mniej sceptycznie nastawieni?
|
|
| | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | awitu (7627 punktów) | > Może też uczniowie mniej sceptycznie nastawieni?
W tym tkwi problem. W liceum miałam plastykę, w ostatniej klasie - bo tak wypadło gdy liceum zaczynałam to ona wypadła z programu, potem ją przywrócili i tak wyszło że przed maturą musieliśmy zaliczać plastykę, ale to nam nie przeszkadzało siedzieć wieczorami oglądać kino niezależne, gadać o filozofii czy na wagarach szwendać się po gdańskich galeriach. Nie przeszkodziło nam to zostać wokalistami chórów, nauczycielami przedmiotów takich jak: język polski czy sztuka, filologami, antropologami czy miłośnikami opery.
Problem leży w zalezieniu sposobu by młodzież zainteresować. Na nic zdadzą się najlepsze podręczniki, mało liczne klasy czy wycieczki do teatrów jeśli uczeń nie będzie tym zainteresowany. Kogoś kto nie chce, kultury nie nauczysz, choćbyś ją wbijał młotkiem. Miłości do kultury nie uczy się tylko na lekcjach sztuka, czy wiedza o kulturze, ale także na biologii czy chemii. Problem zaczyna się bardzo głęboko bo u podstaw kształcenia nauczycieli i układania programów szkolnych. Zakładamy, że kulturę da się wtłoczyć w pewne kanony, że po przeczytaniu pewnego spisu lektur uczeń będzie posiadał wiedzę na temat literatury światowej, jednakże kanon ten jest nudny dla ucznia - więc jego znajomość kończy się na zasadzie, przeczytać, opowiedzieć zapomnieć. Nauczanie muzyki oderwane jest od muzycznych zainteresowań uczniów. Do tego mamy słabo opłaconą kadrę, dla której nauczanie nie jest pasją, a jedynie uprawianym zawodem. Nauczyciele nie tylko nie próbują wykorzystywać zainteresowań uczniów do nauczania pewnych pojęć i zagadnień, ale skupiają się na tym że muszą przygotować uczniów do testów końcowych. Zadaniem współczesnej szkoły, nie jest rozwój społeczny, naukowy czy kulturalny, a jedynie kształcenie przyszłych pracowników. Ten komunikat przesyłają uczniom zarówno nauczyciele, jak i szkoła jako instytucja ale i rodzice.
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | awitu (7627 punktów) | PS. Prześledziłam ten wątek i nasunęło mi się jeszcze jedno pytanie. O co w ogóle w tym wątku chodzi. Czy o to by cały naród kochał "kulturę wysoką" - jak tak to od razu powiem utopia. Nigdy to się nie uda, owa kultura zawsze była egalitarna i taką pozostanie. To takie samo wyzwanie jak sprawić by każdy obywatel był zapalonym filatelistą czy botanikiem. Nie zapominajmy także o drobnym fakcie,że to co obecnie uważamy za "kulturę wysoką" kiedyś niekoniecznie nią było, weźmy np muzykę Straussa czy operetkę. Nie wiemy co z obecnych dokonań kulturalnych wejdzie, do owego kanonu sztuki. Jeszcze tak niedawno pogardzana i lekceważony fantastyka wydała literackich geniuszy jak np Tolkien, czy Lem. Pogardzany rock wydał Pink Floyd, Electric Light Orchestra, nie mówiąc jak zmieniło się nasze postrzeganie jazzu.
Czy chodzi o to by pobudzić przyszłe pokolenia do tego by bardziej interesowały się szeroko pojętą kulturą? Jeśli tak, to jest to do wykonania, wystarczy umiejętnie podsycać zainteresowania i pasje. Gdy nauczymy się to robić to nie tylko, będziemy mieli więcej pasjonatów sztuki filmowej czy literatury ale i więcej genialnych architektów czy inżynierów.
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | liliac (147340 punktów) | > Czy chodzi o to by pobudzić przyszłe pokolenia do tego by bardziej interesowały się szeroko pojętą kulturą?Tak mi się właśnie wydawało. Jeśli Leon wróci, może potwierdzi tę tezę  Edit: Już wrócił. Obraził się i rzuca minusami
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Davy Jones (251 punktów) (zablokowany) | Mnóstwo ludzi, karmionych ekstremalną sieczką mass-mediów, już zapomniało, na czym polega prawdziwe człowieczeństwo, zaś ogromne rzesze ludzi młodych nie mają skąd się o tym dowiedzieć. Co można w tej sytuacji zrobić? Na pewno istnieje potrzeba pozytywnej inżynierii społecznej, i to (idąc za Spenglerem) w domenie kultury, a nie cywilizacji. Gdzie jest jednak trybuna o zasięgu właściwym pop-kulturze dla niczym nie skrępowanej krytyki mechanizmów prowadzących ludzkość nad krawędź mentalnej i fizycznej katastrofy, dla prezentacji wzorców pozytywnych? Wyłącznie w nieocenzurowanym jeszcze Internecie, w niskonakładowych pismach? Dlaczego jej częścią nie są szkoły, uczelnie, prasa głównego nurtu, radio i TV? Wiadomo, dlaczego tak jest - zostały demoliberalnie zbombardowane. Taką więc trybunę należy stworzyć, bo w jaki inny sposób - spychani na marginesy - moglibyśmy sprawić, aby jednostkowy instynkt samozachowawczy stał się instynktem masowym? Aby dzisiejsza TV, koncert rockowy, subkultura przestały być jedyną szkołą "socjalizacji" młodzieży? Trzeba więc naruszyć monolit kultury masowej, ów swoisty "monoteizm" kulturowy nie dopuszczający żadnej "herezji" mogącej naruszyć system. Jednym słowem, trzeba pokusić się o odzyskanie władzy w domenie metapolitycznej. Ludzkość już powoli rozumie, że istnieją granice dla fizycznej eksploatacji świata, więc powinna zrozumieć także i to, iż istnieją także granice dla głupoty; granice, których głupota przekraczać nigdy nie powinna. Początek fundamentalnych przemian dzięki postawieniu "na nogi" kultury? Czemu nie! A że przypomina to punkt widzenia socjalisty Antonio Gramcsiego, który odwróciwszy teorię Marksa "do góry nogami", podkreślał wpływ nadbudowy na bazę? Cóż, chyba nikt nie powinien mieć wątpliwości, że wszystko zależy przecież od wartości, jakie w "nadbudowie" umieścimy. Problem jedynie w tym, że dzisiejszy człowiek kultury powinien mieć energii niejako za dwóch i skierowywać ją nie tylko do wewnątrz (patrz motto!), ale także na zewnątrz. I to w jakże niesprzyjających warunkach. www.racjon(*)wiat.czy.pustynia.barbarzyncow
|
|
| | | | | |  | 3 na 5 | Leon Cabbage (1821 punktów) |
Siądź wygodnie pod pomnikiem Korczaka i z nim wymień myśli, a mówi on (jeśli dobrze się wsłuchasz) tak: O przeciążeniu szkolnym Uczona Europa biblioteki mnogie wypisała, a cała ta zawiła kwestia rozwiązuje się łatwo i szybko, jeśli zgodzimy się przyjąć za zasadę, że zadaniem szkół średnich nie jest nauka, a rozwój dzieci, nie jest napychanie głów bezużytecznym balastem, a przygotowanie ich do życia w którym mają wstąpić jako ludzie dojrzali.
Czyż nie jest komicznym fakt, że patent dojrzałości wydaje szkoła na tej zasadzie, że uczeń umie posługiwać się logarytmami, objaśnić zjawisko zaćmienia księżyca. Dojrzałym ponoć jest ten, kto wie, po co żyje, jaki jest jego stosunek do ogółu ludzi i historii ludzkości i w myśl tego postępuje.
Jak krańcowym był zachwyt epoki Odrodzenia wobec języków starożytnych, tak krańcowym jest dziś uniesienie wobec nauk przyrodniczych. Kult materii podkopuje idealne uczucia młodzieży. Czy za lat trzysta nie odezwą się głosy sędziów surowych? Z alchemii i astrologii zrodziła się chemia i astronomia, czy z niezbadanych sił ciemnego dziś hipnotyzmu i spirytyzmu nie ukaże się nam nieznany świat ducha?
A mnie daj spokój i zważ jedno: twój punkt widzenia już dawno został zdyskredytowany. Przez naukowców właśnie. Zupełnie nie masz pojęcia w tym temacie.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 3 | Michał Żelazny (1528 punktów) | Ale dlaczego Ty cytujesz innych? Zważ, proszę, że ja nie mam autorytetów. Ale jeśli już chcesz się na kogoś powoływać to i ja się powołam. Na Feynmana, który potrafił dostrzec piękno przyrody właśnie poprzez fizykę. Zrozumienie świata i zjawisk w nim zachodzących, prowadzi do zrozumienia jego piękna. A nauczenie młodych ludzi takiego myślenia, sprawi, że będą bardziej otwarci na kulturę, na dodatek będą bardziej wobec niej krytyczni i będą wybierać kulturę mądrzejszą i piękniejszą.
I czemu wszyscy próbują mi wmówić, że przeszkadza mi kultura? Ja tylko twierdzę, że głupie jest uczenie jej i wydawanie pieniędzy na uczenie jej, gdy uczyć trzeba czegoś zupełnie innego. Dla dobra naszego i tych co przyjdą po nas.
Panie Leonie, prośba osobista. Daj sobie Pan spokój z tymi minusami. To niskie jest. Takie odznaczanie każdej jednej mojej wypowiedzi.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 3 | Leon Cabbage (1821 punktów) | Ok, od dziś na języku polskim nauczamy tylko gramatyki i ortografii oraz tego, kto wielkim poetą był, kiedy się urodził i umarł. Na historii wkuwamy daty, a zamiast wycieczek do galerii i teatrów obowiązkowy zachwyt nad pięknem przyrody poprzez fizykę wzorem Einsteina, Feynmana i wielu innych. Szkoda czasu i pieniędzy na pierdoły, czyli fonotece szkolonej mówimy stanowcze NIE. Co tam Szopen, wysłać dzieci do laboratorium niech tam uczą się poszanowania wartości. Kolego, czy ty zdajesz sobie sprawę z tego, że masz raczej blade pojęcie o problemach edukacji kulturalnej? I jakim prawem wdajesz się w dysputę o edukacji w ogóle, nie mając o niej zielonego pojęcia? Mnie to osobiście okropnie irytuje, bo to tak, jak gdybym po lekturze Cząstek elementarnych Michela Houellebecqa jako bazie teoretycznej, podważał hipotezę demokracji cząstek lub komentował teorię względności Einsteina po przeczytaniu dzieł zebranych Prousta.
PS. Ten tekst o minusach proszę przedłożyć także i panu witwosowi. Dostałem od niego w prezencie już ponad 113 minusów, a dostaje je ostatnio niemal za każdą wypowiedz. A pan się niech nie przejmuje, bo niby czym?
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Michał Żelazny (1528 punktów) | Proszę Pana, ale jakie Pan ma pojęcie o edukacji? Studiował Pan jakiś taki kierunek? pracował jako nauczyciel? Jeśli tak - to zwracam honor. Jeśli nie - to ma Pan takie samo pojęcie jak i ja. I nie wdaję się w dyskusję o edukacji tylko wyrażam swoją subiektywną opinię, że taka edukacja jest niepotrzebna, albo przynajmniej potrzebna w mniejszym stopniu. Czy ja dyskutuję o metodach tejże edukacji? A skąd.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 3 | Leon Cabbage (1821 punktów) | W takim razie wyraził pan już swoją opinie. Jesteśmy wdzięczni i dziękujemy. Pedagogiem nie jestem lecz sprawami edukacji żywo interesuję się od jakiegoś czasu dzięki czemu mam jakiś ogląd tych spraw. Można więc powiedzieć, że mam pojęcie(m.in dzięki moim znajomym wśród których jest wielu pedagogów).
|
|
 | 5 na 5 | sacrool (353 punktów) | >Zacząć od uczenia matematyki i fizyki na dobrym poziomie wszystkich, czy tego chcą czy nie. Hmm. Niemal jak swego czasu z religią w szkołach... Powiem tak: nauki ścisłe, np. matematyka, rzeczywiście kształcą zdolność logicznego myślenia (truizm), uczą pewnej porządkowości, itd., itp., ale- są jednostki nijak niezdolne do wchłonięcia wiedzy matematycznej spoza podstawowego zakresu. Koniec kropka. Zgodzę się z Tobą tylko w jednym: podstawy matematyczno- fizyczno- chemiczne każdy mieć powinien. Reszta Twojego argumentowania to dla mnie ekstremizm. >Bo kultury to się każdy uczy sam, takiej jaka mu pasuje, a przedmiotów ścisłych jest się nauczyć trudno. Co do rozumienia pojęcia kultury- patrz niżej (bez tego wychodzą nieliche farmazony). Oczyma wyobraźni widzę rzesze malarzy, psychologów, socjologów, pedagogów (w tym: specjalnych, wychowawców, pedagogów resocjalizacyjnych), antropologów kultury, historyków sztuki, dziennikarzy wykształconych samodzielnie w ramach kursów wysyłkowych...
>Nie mówię, że kultura jest be, tylko że jeśli państwo miałoby finansować nauczenie kultury (choroba, jak to brzmi...) za pieniądze podatników, to ja osobiście uważam, że to głupota i sprawa zupełnie niepotrzebna, bo najpierw trzeba wykształcić inżynierów, specjalistów i zwykłych fachowców. Bo inaczej będziemy mieli bardzo kulturalny naród, bardzo uduchowiony, ale żyjący w lepiankach i grzejący się przy ogniskach.
Brzmi głupio, bo w taki sposób zostało zastosowane. Nauczanie kultury, też coś. Mechanistycznie podchodzisz do tego zagadnienia, to raz. Jeśli chodzi o kulturę, to nie jest to przedmiot w szkole. Do kultury, życia w kulturze się wdraża, tak jak wdraża się do życia społecznego (analogicznie do Twego sposobu myślenia: nauczanie życia społecznego?)- zresztą jedno z drugim wzajemnie się przenika. Dwa- wygląda na to, że nie bardzo orientujesz się co kryje się pod słowem "kultura", skoro upraszczasz ją do "bycia kulturalnym". Proponuję lekturę np. J.Szczepańskiego, albo A.Kłoskowskiej- klasyki. Trzy- jeśli sam nie potrafisz, nakreślę Ci szkic rzeczywistości o jaką postulujesz. Mamy więc oto rzesze wykształconych (zgodnie/wbrew ich woli) inżynierów (w głowę zachodzę jakich specjalistów i fachowców miałeś na myśli), zdolnych w kilka minut rozwiązać zadania z całką, logarytmem i rachunkiem prawdopodobieństwa w jednym. I co? I nic, bo żyją w świecie martwym. Bez obyczajowości, bez tradycji, bez języka, bez historii. Sztukę jako taką rozsądnie pominę, bo przecież niepotrzebna...Kozielecki w pierwszej swojej próbie literackiej ( Smutek spełnionej baśni ), nakreślił podobną wizję, i to znacznie wcześniej od Ciebie. Sugestywny tytuł, co? A dla Ciebie- lektura obowiązkowa...chyba, że książek spoza mat.-fiz.-chem. również nie tolerujesz.
Walczę z wiatrakami.
|
|
|  | 1 na 1 | Michał Żelazny (1528 punktów) | Ale o czym my mówimy?! Przecież ja nie mówię, że kulturę trzeba wykosić. Mówię, że finansowanie jej nauczania to wywalanie kasy w błoto. Czemu wszyscy czytają moje posty wybiórczo? Gdzie ja napisałem, że chcę pokolenia inżynierów, niewrażliwych na nic, prócz równań? Napisałem, że uważam, że finansowanie kształcenia w dziedzinie kultury jest mało ważne, w porównaniu z kształceniem specjalistów, którzy nam są teraz potrzebni. Bo jak już wcześniej napisałem, będziemy bardzo uduchowieni i kulturalni, ale za to będziemy mieszkać w lepiankach. Widzisz analogię? Ty w swoim poście i ja teraz, rysujemy dwie skrajne wizje. A prawda, jak zwykle, leży pośrodku. Tyle że najpierw obowiązki, a potem przyjemności.
A książki czytam. Nie tylko fizyczne.
|
|
| |  | 4 na 6 | Sylwek (15472 punktów) | > Napisałem, że uważam, że finansowanie kształcenia w dziedzinie kultury jest mało ważne, w porównaniu z kształceniem specjalistów, którzy nam są teraz potrzebni. Bo jak już wcześniej napisałem, będziemy bardzo uduchowieni i kulturalni, ale za to będziemy mieszkać w lepiankach. Widzisz analogię? Ty w swoim poście i ja teraz, rysujemy dwie skrajne wizje. A prawda, jak zwykle, leży pośrodku. Tyle że najpierw obowiązki, a potem przyjemności.
Skłonny jestem uważać, że pana adwersarze mają więcej racji, a pana rozumowanie ma jedna podstawowa wadę: inżynierów i specjalistów od nauki/technologii z pazerną łatwością produkuje pożądający ich rynek. Znajomość Platona, Dostojewskiego czy innego Stockhausena jest przez rynek pożądana w znacznie mniejszym stopniu.
|
|
| |  | 7 na 7 | placownik (17853 punktów) |
> Tyle że najpierw obowiązki, a potem przyjemności. Obowiązek to, czy przyjemność? Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | |  | 1 na 1 | Michał Żelazny (1528 punktów) | > Obowiązek to, czy przyjemność?A to zależy dla kogo.  Zaprojektowanie tego mogło być przyjemnością, oglądanie na pewno jest, ale już wybudowanie, kamień po kamieniu, raczej nie było. Przynajmniej nie dla budownicznych. No chyba że dodawała im skrzydeł myśl, że budują na chwałę boga. W co jednak ośmielam się wątpić.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | placownik (17853 punktów) |
> A to zależy dla kogo. Zaprojektowanie tego mogło być przyjemnością, oglądanie na pewno jest, ale już wybudowanie, kamień po kamieniu, raczej nie było. Nawet gdybym się z tym zgodził, to i tak wynika z tego, że najpierw przyjemność, a potem obowiązek.  A poważniej. Wydaje mi się pewną prawidłowością, że osoby o umysłach - nazwijmy to tak - ścisłych, mają nieprzezwyciężoną skłonność do nieprzyzwoitego (i nieuprawnionego) upraszczania wszelkich aspektów życia społecznego. Począwszy od JKM, a na Łukaszu Turskim kończąc. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Michał Żelazny (1528 punktów) | Niektórym takie uproszczenia są potrzebne. Ja np. zupełnie sobie nie radzę w relacjach międzyludzkich. Wszystko muszę rozłożyć na czynniki pierwsze i przeanalizować. Każdą emocję, każde uczucie. Powiesz mi zaraz, że to płytkie i nie potrafię się cieszyć każdą chwilą. I to prawda. Tylko, że ludzie są różni. Jedni żyją spontanicznie i żywiołowo, a inni muszą mieć przemyślany każdy krok, bo inaczej sobie nie radzą. Ale to tylko taka mała osobista dygresja, wyjaśniająca, mam nadzieję, mój upór w kwestii nauk ścisłych i kierowania się logiką i analizą. I marzy mi się, żebym każdy aspekt życia społecznego mógł sprowadzić do równania. Rozwiązałbym je i bym wiedział jak się zachować i co powiedzieć.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Leon Cabbage (1821 punktów) | Skoro książki czytasz nie tylko fizyczne gorąco polecam Homo Faber: relacja - metafizyczną powieść Maksa Frischa. A jak już przeczytasz zajrzyj tu --> www.racjonalista.pl/forum.php/s,262946"Bohater powieści, ufny we wszechmoc techniki inżynier, wierzy tylko w rachunek prawdopodobieństwa. Nagle jednak seria przypadków okazuje się dla niego tragicznym przeznaczeniem. Walter Faber musi stawić czoła własnemu losowi, przeżywając tragedię na miarę Sofoklesa" "Inżynier Faber kieruje się w życiu żelazną wolą i logiką równie stalową jak doglądane przez niego maszyny. Nie pozwala sobie na sentymenty, nie rozpamiętuje przeszłości i pod każdym względem jest człowiekiem epoki postępu. Jednak pewnego dnia świat postanawia podważyć wszystko, czym do tej pory kierował się Faber. Zaczyna się od awarii samolotu i przymusowego postoju na pustyni. Do buntu przyłącza się też najdoskonalsza z maszyn Fabera, jego ciało. Potem do jego życia zaczyna się wdzierać przeszłość, a wreszcie - nadchodzi miłość. To piękna i bardzo wrażliwa powieść o przemianie inżyniera z żelaza, który zbyt późno odkrywa swoje człowieczeństwo, a także antyczna w duchu przypowieść o losie, Fatum, które wydrwiwa wszelką logikę i gra Faberem jak niegdyś Edypem, wystawiając gorzki rachunek za niegdysiejsze winy" www.biblionetka.pl/art.aspx?id=11008
|
|
| | | | | | |  | | M.M.M (1158 punktów) |
>To piękna i bardzo wrażliwa powieść o przemianie inżyniera z żelaza, który zbyt późno odkrywa swoje człowieczeństwo, a także antyczna w duchu przypowieść o losie, Fatum, które wydrwiwa wszelką logikę i gra Faberem jak niegdyś Edypem, wystawiając gorzki rachunek za niegdysiejsze winy"
Książka została także zekranizowana, film nosi taki sam tytuł: "Homo Faber". Warto. ---
|
|
|  | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | >Kozielecki w pierwszej swojej próbie literackiej ( Smutek spełnionej baśni ), nakreślił podobną wizję, i to znacznie wcześniej od Ciebie.
Gwoli ułatwienia ewentualnego wyszukiwania...Smutek spełnionych baśni
|
|
| |  | | sacrool (353 punktów) | Racja.
Walczę z wiatrakami.
|
|
7 na 7 | diogenes (42753 punktów) | >Głównym zadaniem edukacji kulturalnej jest niezmiennie: skuteczne wprowadzanie jednostek i grup tego potrzebujących w kulturę...
Z tymi, którzy kultury potrzebują, na ogół nie ma problemów. Gorzej z tymi, którym kultura wisi, a nawet przeszkadza.
|
|
| Głąbiński (3538 punktów) | > ...Edukacja kulturalna, ... w obecnym kształcie organizacyjnym działająca na anachronicznej i rozchwianej podbudowie ideologicznej, ...nie spełnia swoich zadań, ... Jeśli z tego zdania ma wytnikać, że edukacja kulturalna winna mieć "nierozchwianą" (a więc ściśle określoną") i "nowoczesną" (bardzi wieloznaczny przymiotnik!) podbudowę, to stanowczo protestuję. Nie jest źle, gdy człowiek ukształtowany (a więc również odznaczający się zadawalającym poziomem kultury) zdecydowanie przyjmuje określoną ideologię jako "prawdziwą" (uwaga: w moim przekonaniu "zadawalający" poziom kultury wyklucza nietolerancję, czy fanatyzm), choć sceptyczne czy nawet indyferentne traktowanie wszelkich ideologii nie wydaje mi się sprzeczne z tym, co określamy slowem "kultura". Jednak gdy mowa o edukowaniu czy to człowieka jeszcze nie posiadającego własnego poglądu na porządek świata, czy nawet rozumianej jako udoskonalanie człowieka ukształtowanego, wiązanie tego z jakąkolwiek ideologią uważam za podstawowy błąd. Informować, że istnieją różne światopoglądy i wprowadzać do dyskursywnego omawiania przypisywanych im wad i zalet - zgoda, ale podstawy, na których oparte jest rozwijanie istoty człowieczeństwa (tak pozwalam sobie nazwać kulturę) winny być ideologicznie jak najbardziej "rozchwiane". Ogólnie w 11 tezach zbyt słabo (trochę wyraźniej w tezach 8 i 9) została uwzględniona zależność kultury od samodzielnego myślenia. W bardzo dużym stopniu marazm naszego społeczeństwa wynika z zastępowania krytycznego rozumowania stereotypami, utrwalonymi i bezmyślnie powtarzanymi poglądami. Powiedzenie: "gdy umysł śpi, budzą się upiory" opisuje nie tylko zjawisko w dziedzinie polityki, lecz odnosi się do kultury, choć upiory tej drugiej straszą nie krwawymi pazurami, lecz jedynie tępą bezmyślnoscią. Nie można utożsamiać kultury z myśleniem czy inteligencją, ale rozbudzanie myśli jest dla jej ukształtowania sprawą podstawową, o czym zresztą innymi słowami pisałem w poprzednim akapicie.
Stach M. G.
|
|
1 na 1 | Kowalski (1042 punktów) | Pozwolę się poniezgadzać  > Teza 1. OgólnaEdukacja kulturalna, podobnie jak wiele publicznych dyskursów o niej, w obecnym kształcie> organizacyjnym działająca na anachronicznej i rozchwianej podbudowie ideologicznejNa jakiej podbudowie ideologicznej? Że u nas o kulturze się uczy wciąż w kontekście narodowo-patriotycznej powinności? Ja bym się raczej zastanowił, czy u nas w ogóle uczy się kultury, poza literaturą polską? > Instytucjonalny porządek edukacji kulturalnej wymaga kanonu, który dziś przez teoretyków nazywany> jest "rozproszonym" i który - we właściwy dla działań biurokratycznych sposób - dąży do> skrystalizowania "upłynnionej" rzeczywistości kulturalnej.Kiedyś miałem podobne podejście. Ale w dyskusji o lekturach przeczytałem ciekawe stwierdzenie -- że kanon, to kwestia możliwości wymiany poglądów i wzajemnego zrozumienia. Jakaś wspólna podstawa-minimum. Edukacja kulturalna do tego nie może się ograniczać, ale trudno to pominąć. > Zapomina się o podstawowym fakcie, iż "prawdziwa" kultura wysoka z zasady zawsze była i jest> anarchiczna i nowatorska, że burzyła i burzy stare porządki, nie mieściła się w nich i nie mieści.Dość lubię burzenie ładu w kulturze, ale trudno mi się zgodzić ze słowem 'zawsze'. Przy takim powiązaniu okaże się, że w wielu dziedzinach kultura wysoka zaczęła się dopiero wraz z romantyzmem. (Oczywiście można dyskutować -- są historycy różnych dziedzin kultury, którzy musza znajdować przełamywanie barier. I rzeczywiście, zwykle wielcy nie byli niewolnikami konwencji. Ale pomiędzy tym, a świadomym burzeniem starych porządków jest wielka różnica.) > Głównym zadaniem edukacji kulturalnej jest niezmiennie: skuteczne wprowadzanie jednostek i grup> tego potrzebujących w kulturę - tym razem jednak rozumianą jako dosyć luźna federacja subkultur i> kultur niszowych istniejących w symbiozie z kulturą dominującą - popularną.Najlepiej mi znane subkultury dotyczą właśnie kultury popularnej... > 2. niskiej jakości życia zbiorowego Polaków;Zgadzam się, że taka edukacja jest potrzebna, ale co ma ona wspólnego z edukacją kulturalną, która -- jak pisałeś w punkcie trzecim -- ma otwierać, przed pragnącymi, świat kultury wysokiej? To samo zastrzeżenie dotyczy punktu 5 -- to ważne wyzwanie dla edukacji, ale niekoniecznie edukacji kulturalnej. Kultura ma kilka znaczeń -- od wydatków na filharmonie i teatry, po hodowlę bakterii  Warto określić, które z nich się wybiera. > Teza 6. O czasie, miejscu i o słuchaniu partneraW kulturze, w której "wszyscy mówią - nikt nie słucha" jednym z najcenniejszych, deficytowych dóbr> jest czas, który daje się partnerom w procesie edukacyjnym.Czas jest potrzebny, ale co to ma wspólnego z tym, że "wszyscy mówią -- nikt nie słucha"? Czy będzie to czas poświęcony na naukę słuchania  (Trochę mnie to bawi, ale oprócz oczywistej kwestii pewnego zindywidualizowania nauki i koniecznego czasu na nią przeznaczonego, chyba przypadkiem wskazałeś na coś jeszcze -- na kwestie dwóch różnych (choć równoległych) potrzeb -- nauki artystycznej ekspresji, oraz -- artystycznego odbioru.) > Chodzi tu o stan psychiczny i umysłowy, w którym zakładnicy> anachronicznego pojmowania kultury współczesnej przestają myśleć o jego wadach i przyczyniają się -> z przekonaniem lub z powodu rutyny - do konserwacji i/lub reprodukcji istniejącego porządku.A może należy zaufać rynkowi? Nie jestem liberałem gospodarczym, lecz gdy widzę tego typu stwierdzenia (a przed chwilą wypełniałem ankietę o możliwości rozwoju kultury w regionie -- nie mając z tym powiązań zawodowych, ale grzecznościowo), to zadziwia mnie ich poziom ogólności i jałowość wszelkich postulatów -- także tych możliwych w ujęciu w ankietach i apelach do władz. Może należy się otworzyć na różnorodne propozycje (owszem, życzliwie je wspierać), licząc, że część z nich 'wypali', także pod względem zaangażowania społecznego potencjalnych odbiorców?
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|