Racjonalista - Strona głównaDo treści
Rzeźbiarz i posąg Jowisza

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
04-11-2009 22:41Leon Cabbage (1821 punktów)Rzeźbiarz i posąg Jowisza
Ocena 3 na 5
Jean de La Fontaine

Marmuru cudny głaz kupuje
W zachwycie rzeźbiarz pewien.
"Co dłutem - rzecze - zeń wykuję?
Boga, stół, misę? Nie wiem.
Bogiem niech będzie, gdyż ochota
Przyszła mi, by w prawicy
Miał piorun. Duchem znoście wota
I drżyjcie, śmiertelnicy!"
I zdziałał majster nasz tak celnie
Konterfekt Jowiszowy,
Iż osądzono niepodzielnie,
Że brak mu tylko mowy.
Krążyła nawet plotka znana,
Że gdy dokonał dzieła,
Ugięły się pod nim kolana -
Taka bojaźń go zdjęła.
Podobnym tu był do poety,
Który gdy zmyślił bogi,
Zląkł się, że dotknie go, niestety,
Ich piorun i gniew srogi.
Jak dziecię drżał, obawą zdjęty
Przed rychłą zemstą boską:
By lalki miały spokój święty,
Jest wieczną dziecka troską.
Za sercem umysły podążą -
A jakie stąd owoce?
Liczne pogańskie błędy grożą
Niejeden lud w pomroce.
Jak kochankowie szczęśliwi
Gonić będą mamidła:
Pigmalion swą Wenus ożywi
I złapie w miłosne sidła.
Nikt z nas nie szczędzi zachodu,
By ziścić swoje rojenia:
Człowiek dla prawdy jest z lodu,
Ale dla kłamstwa - z płomienia.




Jest jakieś racjonalny morał tej bajki?


Zapraszam do pogadanki 'religijnej', tj. o religiach racjonalnie i nieco mniej.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Ojciec Ateusz (9201 punktów)
>Jest jakieś racjonalny morał tej bajki?

"Miast w marmurze dłubać dłutem..."
Niee, to obsceniczne.
Mateusz (879 punktów)
   Porównanie ludzi do dzieci przywodzi mi na myśl:

"Zaprawdę, powiadam wam: Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego" (Mk 10,15)

   Ciekaw jestem czy Jezus świadomie poszedł w stronę uczuciowości, czy też postąpił intuicyjnie, dostrzegając podświadomie wątłe fundamenty rozumowe głoszonej doktryny. Innymi słowy - na ile był wyrachowany, a na ile nieumyślny w swoim dziele?

   Co do bajki to uważam, że trudno sformułować prościej i dobitniej poruszoną kwestię.
05-11-2009 23:22 
 Ocena 2 na 4
Leon Cabbage (1821 punktów)
>   Co do bajki to uważam, że trudno sformułować prościej i dobitniej poruszoną kwestię.
Czy prosto i dobitnie oznacza też, że jednoznacznie?
06-11-2009 14:25 
 Ocena 2 na 2
Mateusz (879 punktów)
>Czy prosto i dobitnie oznacza też, że jednoznacznie?

   Bajka jednoznacznie opisuje pewne zjawisko, trudno jednak wyczytać z niej jasnej oceny.
La Fontaine przyjął stanowisko co najmniej częściowo ambiwalentne.

> Niejeden lud w pomroce.
>Jak kochankowie szczęśliwi
>Gonić będą mamidła:
>Pigmalion swą Wenus ożywi
>I złapie w miłosne sidła.

   Zauważa, że kłamstwa równolegle do ciemnoty powodować mogą szczęście. Ludzie łaknący miłości są w stanie tworzyć przeróżne iluzje, byle tylko mieć możliwość kochania.
07-11-2009 13:09 
 Ocena 2 na 2
Uriel_ (360 punktów)
Jestem, jestem...

>"Zaprawdę, powiadam wam: Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego" (Mk 10,15)

Chodzi o otwartość na Dobrą Nowinę u każdego delikwenta bez względu na wiek. Dzieci są tu rekwizytem wyrażenia cennej myśli o oswobodzeniu umysłu jako procedury dla dorosłego najefektywniej skracającej czas przyjęcia zbawiennej wiedzy.
Skracającej męczarnie jakie musi przeżyć nauczyciel Królestwa Niebieskiego z delikwentem, który z nikąd nie ma prawa wiedzieć, że warto aby nabył wiedzę, która pozytywnie odmieni jego życie.
Najlepiej aby delikwent był niczym dziecko wolny od uprzedzeń i stereotypów a najbardziej od negatywnej wiary w Bestię i silnie od niej uzależnionym psychicznie, fizycznie, materialnie, społecznie.
Aby jak najmniej łamać kajdany wpojonego człowiekowi w fazie podziecięcej judaistycznego formatu niewolnika, którym on się staje i którego świadomością żyje ITD, ITD.

a dalej: Ktoś kto wejdzie do Niego, przestaje być dzieckiem. Ono bowiem zmienia status posiadacza. Będąc dzieckiem Bożym nie można go mieć, a zdobywszy go nie można być dzieckiem Bożym - tylko i wyłącznie Synem.

Czyż to nie logiczne i proste zarazem ?

>   Ciekaw jestem czy Jezus świadomie poszedł w stronę uczuciowości, czy też postąpił intuicyjnie, dostrzegając podświadomie wątłe fundamenty rozumowe głoszonej doktryny. Innymi słowy - na ile był wyrachowany, a na ile nieumyślny w swoim dziele?

Wobec powyższego to złożone pytanie jest irracjonalne.

Pozdrawiam.
Mateusz (879 punktów)
>Czyż to nie logiczne i proste zarazem?

Pomijając fakt, że cytowany fragment w kontekście bajki był rozpatrywany przeze mnie w zupełnie innym sensie to i tak powiem, że nie - wcale nie jest logiczne i proste, to co napisałeś. Wręcz przeciwnie jest to pokrętne i skomplikowane, a wg mnie zwyczajnie fałszywe, bo wyrosłe ze złych założeń.

Chętnie pobawię się scholastyką, lecz proszę, napisz to jeszcze raz - jaśniej, bez tych ewangelicznych wodotrysków, bo to tylko zaburza przekaz.

Pozdrawiam.
10-11-2009 09:55 
 Ocena 1 na 1
Uriel_ (360 punktów)
>>Czyż to nie logiczne i proste zarazem?
>Pomijając fakt, że cytowany fragment w kontekście bajki był rozpatrywany przeze mnie w zupełnie innym sensie to i tak powiem, że nie - wcale nie jest logiczne i proste, to co napisałeś.

Klikam więc w internet, jakaś katolicka stronka, wpada mi w oczy jedynie fragment komentarza sensownie odnoszący się do omawianego tu Mk 10,13-16 , kopiuję:

Główną cechą dzieci jest otwartość. Dzieci doskonale potrafią przyjmować prezenty. Królestwo Boże musi zostać przyjęte jako dar przez wszystkich ludzi. Jedynie ci ludzie, którzy przyjmą królestwo Boże jako dar, będą mogli do niego wejść.

Widoczna zgodność wobec mojej pierwszej wypowiedzi, która jest z kolei rozwinięciem tej, znanej już, myśli lub innymi słowy poprawnego moim zdaniem wniosku interpretacyjnego jaki płynie z tego cytatu.

>Wręcz przeciwnie jest to pokrętne i skomplikowane, a wg mnie zwyczajnie fałszywe, bo wyrosłe ze złych założeń.
>Chętnie pobawię się scholastyką, lecz proszę, napisz to jeszcze raz - jaśniej, bez tych ewangelicznych wodotrysków, bo to tylko zaburza przekaz.

Zbawienie jest darem i przepustką do Królestwa Niebieskiego - jest jednocześnie warunkiem jego powstania na Ziemi, aby stało się wreszcie "Przyjdź Królestwo Twoje, bądź wola Twoja jako w niebie tak i na Ziemi, doprowadź nas do pełnej jedności, który żyjesz i królujesz na wieki wieków"

Jeśli nie możesz odrzucić kojarzenia zbawienia z "życiem po śmierci"* to jesteś "do szpiku kości" przesiąknięty satanizmem, jeśli zaś możesz odrzucić to zaczniesz poznawać sens jezusowego nauczania. Bóg bowiem jest Bogiem żywych nie umarłych tak w sensie biologicznym (materialnym) jak i w sensie duchowym.

Co doprecyzować ?

>Pozdrawiam.
Również

*) wiara w zbawienie po śmierci biologicznej to jedna z pieczęci apokaliptycznych uniemożliwiająca poznanie Boga Chrześcijańskiego, to satanizm w jednej z brutalniejszych postaci silnie degenerujący kondycję i zdolności poznawcze ludzkiego ducha.
lontri (16088 punktów)

>Nikt z nas nie szczędzi zachodu,
>By ziścić swoje rojenia:
>Człowiek dla prawdy jest z lodu,
>Ale dla kłamstwa - z płomienia.

Znaczy to mniej więcej tyle, że już za życia trawią nas ognie piekielne. Czy trawią nas również po śmierci? Paradoks: Jednoznaczną odpowiedź na to pytanie znają tylko ci, którzy potrafią brać wszystko na chłodno.

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
Leon Cabbage (1821 punktów)
   Morał widzę taki, że owy rzeźbiarz miał niegdyś niejasne poczucie swej znikomości wobec Ogromu Natury. Odczuwał ją jako potęgę, której nie sposób się przeciwstawić. Był artystą, a nie racjonalnie myślącym uczonym naukowcem, więc bojaźń swą i trwogę oddał w marmurze nie zastanawiając się nad przyczyną swego lęku. Gdy ukończył posąg i mógł w pełnej krasie zobaczyć "co mu w duszy gra" "Ugięły się pod nim kolana".
Dostrzegł tedy drżąc, obawą zdjęty, że porządkiem rzeczy kieruje jakiś świadomy byt osobowy, siła podobna jego sile jednak znacznie go przewyższająca, wobec której on sam jest tylko trzciną na wietrze. Bo jakże wielkie i niewzruszone musza być moce kreujące porządek spraw na tym świecie!
   Tym samym nasz artysta stracił wiarę w siebie. Postawił się w roli bezsilnego dziecka, którego przetrwanie zależne jest od rodzicieli. Nastąpił więc swoistego rodzaju regres rzeźbiarza (a także i poety, który modlił się słowami- skłoń moje serce ku bojaźni Twego imienia!- Ps 86,11b), gdyż bardziej pierwotną i racjonalną Magiję zastąpił bojaźnią bożą. Tym samym tkwiące w nim "wild thing" zostało poskromione i nastąpił rozwój cywilizacji.
07-11-2009 12:50 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)

>   Tym samym nasz artysta stracił wiarę w siebie. Postawił się w roli bezsilnego dziecka, którego przetrwanie zależne jest od rodzicieli. Nastąpił więc swoistego rodzaju regres rzeźbiarza (a także i poety, który modlił się słowami- skłoń moje serce ku bojaźni Twego imienia!- Ps 86,11b), gdyż bardziej pierwotną i racjonalną Magiję zastąpił bojaźnią bożą. Tym samym tkwiące w nim "wild thing" zostało poskromione i nastąpił rozwój cywilizacji.

Nie da się zaprzeczyć, że ludzkie rojenia miały wpływ na kształt cywilizacji. Ciekawsze jest pytanie, czy jest to wariant optymalny? W jakim punkcie bylibyśmy teraz, gdyby ich nie było? Może gdyby rzeźbiarz doskonalił swoje dzieła nie marnując czasu na rozmyślanie o nieistniejących zjawiskach, byłyby lepsze.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
07-11-2009 14:19 
 Ocena 2 na 2
Pier Nietzsche (251 punktów)
(zablokowany)
Musiałby przeciwstawić się uwarunkowaniom genetycznym na bardzo wczesnym etapie swojego rozwoju co oczywiście było niemożliwe. Miał do wyboru dwie drogi. Drogę magii i drogę religii.
Łatwo zauważyć, że wielkie cywilizacje rozwijały się zawsze tam, gdzie szamana zastępował kapłan mający o wiele większą władzę nad o wiele większą wspólnotą (opartą na strachu i lęku przed Bogiem bądź szeregiem bóstw), możliwe było więc dzięki temu wznoszenie nie tylko wielkich świątyń, ale także np. systemów nawadniających pola uprawne.
Autografka (10638 punktów)
>Musiałby przeciwstawić się uwarunkowaniom genetycznym na bardzo wczesnym etapie swojego rozwoju co oczywiście było niemożliwe. Miał do wyboru dwie drogi. Drogę magii i drogę religii.
>Łatwo zauważyć, że wielkie cywilizacje rozwijały się zawsze tam, gdzie szamana zastępował kapłan mający o wiele większą władzę nad o wiele większą wspólnotą (opartą na strachu i lęku przed Bogiem bądź szeregiem bóstw), możliwe było więc dzięki temu wznoszenie nie tylko wielkich świątyń, ale także np. systemów nawadniających pola uprawne.

Kontynuując myśl o przyczynie i skutku...

Przejawem rozwoju cywilizacji jest wzrost złożoności struktur gospodarczych, społecznych, politycznych i zapewne religijnych również. Dlaczego akurat rozwojowi religii mielibyśmy przypisywać sprawstwo zmian w pozostałych obszarach życia ludzi?
Ponadto, religie obserwowane dzisiaj, pełnią raczej rolę hamującą w stosunku do na przykład rozwoju nauki.
Być może wówczas, u zarania cywilizacji, rzecz z religiami miała się podobnie? Może powstanie silnych, instytucjonalnych form religijnych było tylko odpowiedzią na wynikające z przyśpieszenia cywilizacyjnego ludzkie "strachy"? Czy i dzisiaj religie nie pełnią tej roli kotwicy we wzburzonym oceanie szybko zmieniającego sie świata? Tak, czy inaczej, świat się zmienia nieustannie, pomimo wszystkich kotwic, które usiłują go zatrzymać. Myślę, że nie należy się tych zmian bać. Trzeba tylko dbać o to, aby wybrać te, które będą służyć harmonijnemu rozwojowi ludzkości.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
08-11-2009 11:58 
 Ocena 1 na 1
Leon Cabbage (1821 punktów)
    Cytat:
Życie wśród wielu kultur, przyswajanie sobie różnych, często sprzecznych ze sobą systemów wartości, obcowanie z rozmaitymi religiami i językami, codzienne spotykanie się z ludźmi wychowanymi w innych tradycjach, kształtuje otwartość umysłu. Pozwala dostrzec nowe perspektywy. Wycisza egoizm i etnocentryzm. Jednocześnie często stymuluje działania niekonwencjonalne, ekspansywne i twórcze. Żyjąc w tej różnorodności osiągnięć materialnych i intelektualnych człowiek zaczyna dostrzegać nowe problemy. Wykorzystując wartości i idee, które powstały w odległych częściach globu, tworzy nowe hipotezy naukowe i pomysły artystyczne. Odczuwa przy tym świeżość rozwiązań."


    Tak więc można powiedzieć, że religia o tyle była hamulcem rozwoju o ile instytucje religijne stosowały taktykę wykorzenienia "innego". Nie zawsze tak było. I obawiam się, że wielu z was nie chce dostrzec, że kościół i inne instytucje były jeno politycznym narzędziem osiągania pewnych celów.
Prawdą jest, że wiele spośród instytucji religijnych hamuje "wszelkie objawy samodzielności, że blokują spontaniczną działalność innowacyjna i twórczą, że są przeszkodą w samorealizacji człowieka".
Wedle racjonalnych antyklerykałów tylko obalenie kościoła jest ratunkiem. Moim zdaniem poglądy te są błędne i wynikają z dogmatyzmu myślenia. W zbiorze różnorodnych instytucji hamujących rozwój znajdują się nie tylko związki wyznaniowe ale także i np. polskie uniwersytety, sejm i senat, korporacje biznesowe. A na przestrzeni dziejów znalazło by się sporo innych przykładów.

Cytat:
   Aby być sprawcą twórczym i ekspansywnym, trzeba być wolnym. Johanson- Larid napisał: "Wolność wyboru jest nieusuwalnym składnikiem aktu twórczego. Kiedy artysta maluje obraz , w każdym momencie istnieje kilka możliwości pociągnięcia pędzlem. Kiedy muzyk improwizuje melodię, zawsze wybiera spośród wielu dźwięków. Kiedy uczony zastanawia się, jak wyjaśnić interesujące go zjawisko, może zaakceptować jeden z kierunków myślenia..." Gdy jednak wolność ich zostanie oprymowana, gdy obca ręka ręka zakaże im wyboru pewnych opcji, gdy za złamanie tego zakazu grożą sankcje i wzmocnienia negatywne, wówczas przekraczanie granic materialnych lub intelektualnych staje się trudne lub w ogóle niemożliwe. Wolność wyboru to potencjalna transgresja, a transgresja to zrealizowana wolność zewnętrzna.


Może więc czas skupić się na promowaniu idei wolnego wyboru, miast tracić czas na negację wartości ludzi myślących inaczej niż my?

Pytanie; czy rzeźbiarz z tej bajki jest człowiekiem złym, gorszym bo stworzył gromowładnego boga? I czy ludzie, którzy w niego uwierzyli bądź zlękli się go też są z natury złymi?

Cytaty pochodzą z książki Józefa Kozieleckiego Transgresja i kultura

Wiara jest miłością niewidzialnego, ufnością w niemożliwe, nieprawdopodobne. [Goethe]
Autografka (10638 punktów)

>    Tak więc można powiedzieć, że religia o tyle była hamulcem rozwoju o ile instytucje religijne stosowały taktykę wykorzenienia "innego". Nie zawsze tak było. I obawiam się, że wielu z was nie chce dostrzec, że kościół i inne instytucje były jeno politycznym narzędziem osiągania pewnych celów.

Ano były. I obawiam się, że również dziś, przede wszystkim tym są.

>Prawdą jest, że wiele spośród instytucji religijnych hamuje "wszelkie objawy samodzielności, że blokują spontaniczną działalność innowacyjna i twórczą, że są przeszkodą w samorealizacji człowieka".
>Wedle racjonalnych antyklerykałów tylko obalenie kościoła jest ratunkiem.

To pieśń przyszłości...

>Moim zdaniem poglądy te są błędne i wynikają z dogmatyzmu myślenia. W zbiorze różnorodnych instytucji hamujących rozwój znajdują się nie tylko związki wyznaniowe ale także i np. polskie uniwersytety, sejm i senat, korporacje biznesowe. A na przestrzeni dziejów znalazło by się sporo innych przykładów.

Jak najbardziej tak, ale w przypadku tych instytucji, sam mechanizm spowalniania jest nieco inny. Tu w bardziej bezpośredni sposób gra dotyczy korzyści finansowych, utrzymania stref wpływów (gospodarczych i politycznych).
Takich spowalniaczy łatwiej zdemaskować. W przypadku religii, w grę wchodzi wiara milionów ludzi (a ta potrafi być ślepa i fanatyczna). A mało kto zdecydowałby się umrzeć za korporację. Dlatego też o los religii jeszcze długo będziesz mógł być spokojny.

> Cytat:
   Aby być sprawcą twórczym i ekspansywnym, trzeba być wolnym. Johanson- Larid napisał: "Wolność wyboru jest nieusuwalnym składnikiem aktu twórczego. Kiedy artysta maluje obraz , w każdym momencie istnieje kilka możliwości pociągnięcia pędzlem. Kiedy muzyk improwizuje melodię, zawsze wybiera spośród wielu dźwięków. Kiedy uczony zastanawia się, jak wyjaśnić interesujące go zjawisko, może zaakceptować jeden z kierunków myślenia..." Gdy jednak wolność ich zostanie oprymowana, gdy obca ręka ręka zakaże im wyboru pewnych opcji, gdy za złamanie tego zakazu grożą sankcje i wzmocnienia negatywne, wówczas przekraczanie granic materialnych lub intelektualnych staje się trudne lub w ogóle niemożliwe. Wolność wyboru to potencjalna transgresja, a transgresja to zrealizowana wolność zewnętrzna.

>Może więc czas skupić się na promowaniu idei wolnego wyboru, miast tracić czas na negację wartości ludzi myślących inaczej niż my?

I kto to mówi? Czy promowanie wolnego wyboru nie powinno dotyczyć wszystkich? Jak mam nie negować poglądów kogoś, kto twierdzi, że tylko ten, kto wierzy, że prawo moralne zostało spisane na kamiennych tablicach przez boga, jest godzien mienić się człowiekiem? Mam powiedzieć, że ma rację?

>Pytanie; czy rzeźbiarz z tej bajki jest człowiekiem złym, gorszym bo stworzył gromowładnego boga? I czy ludzie, którzy w niego uwierzyli bądź zlękli się go też są z natury złymi?

Tylko uciekają przed życiem.

> Cytaty pochodzą z książki Józefa Kozieleckiego Transgresja i kultura
Wiara jest miłością niewidzialnego, ufnością w niemożliwe, nieprawdopodobne. [Goethe]


ale też:


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
08-11-2009 18:22 
 Ocena 1 na 1
Leon Cabbage (1821 punktów)
Bajka La Fontaine'a jest pewnym uproszczeniem bardzo złożonego mechanizmu. Moje wypowiedzi także nie są naukowymi dysertacjami, ale to nie powód by je spłaszczać.


Wiara jest miłością niewidzialnego, ufnością w niemożliwe, nieprawdopodobne. [Goethe]
>ale też:
>
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]

I także:

Kepler powiedział: "Moje najwyższe pragnienie to ujrzeć Boga, którego spotykam co krok w świecie zewnętrznym, także w sobie, we własnym wnętrzu." Ten szlachetny mąż czuł, aczkolwiek nie uświadamiał sobie tego, że w tej chwili boskość obecna w nim łączy się najściślej z boskością wszechświata. [Gothe]
Autografka (10638 punktów)
>Bajka La Fontaine'a jest pewnym uproszczeniem bardzo złożonego mechanizmu. Moje wypowiedzi także nie są naukowymi dysertacjami, ale to nie powód by je spłaszczać.

Gdybym w równie płaski sposób zgodziła się z Tobą, to też sformułowałbyś ten zarzut? Nie musisz odpowiadać.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
Leon Cabbage (1821 punktów)
Gdybym chciał byś się ze mną zgadzała, wybrałbym bardziej racjonalną technikę perswazji.

Nauki niweczą się same w dwojaki sposób: przez szerokość zakresu, w której się rozpływają, i przez głębię, w której toną. [Goethe]
08-11-2009 23:10 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
>Gdybym chciał byś się ze mną zgadzała, wybrałbym bardziej racjonalną technikę perswazji.

Jednak prawda, jaka by nie była, nie zależy od rodzaju perswazji.


Artysto, twórz, nie gadaj! [Goethe]
09-11-2009 01:02 
 Ocena 1 na 1
Leon Cabbage (1821 punktów)
>>Gdybym chciał byś się ze mną zgadzała, wybrałbym bardziej racjonalną technikę perswazji.
>Jednak prawda, jaka by nie była, nie zależy od rodzaju perswazji.
Otóż to. Ab love principium!
>
Artysto, twórz, nie gadaj! [Goethe]


Każdego dnia trzeba posłuchać choćby krótkiej piosenki, przeczytać dobry wiersz, obejrzeć piękny obraz, a także, jeżeli to możliwe, powiedzieć parę rozsądnych słów. [Goethe]
Ignorancja (4718 punktów)
W zbiorze różnorodnych instytucji hamujących rozwój znajdują się nie tylko związki wyznaniowe ale także i np. polskie uniwersytety, sejm i senat, korporacje biznesowe. A na przestrzeni dziejów znalazło by się sporo innych przykładów. (Ty)
Zastanów się co różni diametralnie związki wyznaniowe od tych instytucji po np.
Leon Cabbage (1821 punktów)
Teoretycznie priorytety, cele i sposoby ich osiągania.
diogenes (42753 punktów)
>Jest jakieś racjonalny morał tej bajki?

Nikt z nas nie szczędzi zachodu,
By ziścić swoje rojenia...
Bildungs Roman (251 punktów)
(zablokowany)
>Jest jakieś racjonalny morał tej bajki?

James George Frazer pisze: pogłębiające się uczucie religijne, doskonalsze podporządkowanie się woli boskiej we wszystkich sprawach dostępne było jedynie umysłom wyższym, o horyzontach dostatecznie szerokich, by pozwalały zrozumieć wielkość wszechświata i małość człowieka. Małe umysły nie są w stanie ogarnąć wielkich myśli. Ciasne mózgi i tępe spojrzenia nie umieją dostrzec poza sobą nic wielkiego i ważnego. Takie umysły nie docierają prawie nigdy do religii.
13-11-2009 22:45 
 Ocena 3 na 3
Autografka (10638 punktów)

>James George Frazer pisze: pogłębiające się uczucie religijne, doskonalsze podporządkowanie się woli boskiej we wszystkich sprawach dostępne było jedynie umysłom wyższym, o horyzontach dostatecznie szerokich, by pozwalały zrozumieć wielkość wszechświata i małość człowieka. Małe umysły nie są w stanie ogarnąć wielkich myśli. Ciasne mózgi i tępe spojrzenia nie umieją dostrzec poza sobą nic wielkiego i ważnego. Takie umysły nie docierają prawie nigdy do religii.

I zapewne dlatego, tak trudno Ci znaleźć porozumienie z użytkownikami tego forum.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
13-11-2009 23:01 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>James George Frazer pisze: pogłębiające się uczucie religijne, doskonalsze podporządkowanie się woli boskiej we wszystkich sprawach dostępne było jedynie umysłom wyższym, o horyzontach dostatecznie szerokich, by pozwalały zrozumieć wielkość wszechświata i małość człowieka. Małe umysły nie są w stanie ogarnąć wielkich myśli. Ciasne mózgi i tępe spojrzenia nie umieją dostrzec poza sobą nic wielkiego i ważnego. Takie umysły nie docierają prawie nigdy do religii. I zapewne dlatego, tak trudno Ci znaleźć porozumienie z użytkownikami tego forum.

Masz rację, ten cytat trafia w sedno. Małe umysły nie są w stanie wyjść, poza swoją własną ograniczoność.
13-11-2009 23:17 
 Ocena 4 na 4
Autografka (10638 punktów)

>Masz rację, ten cytat trafia w sedno. Małe umysły nie są w stanie wyjść, poza swoją własną ograniczoność.

Wynika też z niego, że na porażkę są skazane Twoje wysiłki, wbicia czegoś wielkiego do naszych tępych łbów.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
13-11-2009 23:29 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Masz rację, ten cytat trafia w sedno. Małe umysły nie są w stanie wyjść, poza swoją własną ograniczoność.
>Wynika też z niego, że na porażkę są skazane Twoje wysiłki, wbicia czegoś wielkiego do naszych tępych łbów.

Nie wiem czemu odnosisz to siebie i do mnie. Niczego nie chcę Tobie wpoić, tym bardziej wbijać. Twój umysł jest Twoja sprawą. Nie tak osobiście autografko.
13-11-2009 23:34 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
>Nie tak osobiście autografko.

A dlaczego nie? Wszak odpowiedziałeś na mój post. Wiesz też, że mój łeb jest tępy, bo nie mieszka w nim przekonanie o bożym sprawstwie wszystkiego. Cytat odnosi się więc również do mnie. Dlaczego w takim razie "nie tak osobiście"?


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
Bildungs Roman (251 punktów)
(zablokowany)
O czym wy gadacie?
Autografka (10638 punktów)
>O czym wy gadacie?

Przyznajemy rację La Fontaine'owi. Ale jeśli uważasz, że to nie na temat, zawsze możesz zrobić nas na szaro.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
14-11-2009 12:36 
 Ocena 1 na 1
Bildungs Roman (251 punktów)
(zablokowany)
>>O czym wy gadacie?
>Przyznajemy rację La Fontaine'owi.
Frazer w Zasadzie również jak mniemam. Różnica między nimi jest jednak taka, że to co pisał Frazer opiera się nie tylko na intuicji jak u La Fontaine'a, ale także na głębokich studiach przedmiotu.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Nie tak osobiście autografko.
>A dlaczego nie? Wszak odpowiedziałeś na mój post. Wiesz też, że mój łeb jest tępy, bo nie mieszka w nim przekonanie o bożym sprawstwie wszystkiego. Cytat odnosi się więc również do mnie. Dlaczego w takim razie "nie tak osobiście"?

Nie wiem, czy twój umysł jest tępy i ograniczony. Zawsze miałem wrażenie, że jest inaczej.
14-11-2009 07:48 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)

>Nie wiem, czy twój umysł jest tępy i ograniczony. Zawsze miałem wrażenie, że jest inaczej.

No patrz! Gdyby nie Frazer, to może dalej tkwiłbyś w tym błędnym przekonaniu (czy też wrażeniu).

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
14-11-2009 08:46 
 Ocena 2 na 2
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Nie wiem, czy twój umysł jest tępy i ograniczony. Zawsze miałem wrażenie, że jest inaczej.
>No patrz! Gdyby nie Frazer, to może dalej tkwiłbyś w tym błędnym przekonaniu (czy też wrażeniu).

Jak sobie chcesz. Twoja wola.
14-11-2009 08:57 
 Ocena 2 na 2
lontri (16088 punktów)

Taki się zrobiłeś lapidarny, witwos. Jesienna deprecha, czy co?

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>Taki się zrobiłeś lapidarny, witwos. Jesienna deprecha, czy co?

Zgadłeś nieprzyjacielu droga. Tracę chęć. Może na wódkę byśmy poszli?
14-11-2009 10:28 
 Ocena 1 na 1
Vancalar (1804 punktów)
>>Taki się zrobiłeś lapidarny, witwos. Jesienna deprecha, czy co?
> Zgadłeś nieprzyjacielu droga. Tracę chęć. Może na wódkę byśmy poszli?
>
   Czasem poczucie tłuczenia łbem w ścianę rzeczywiście może zniechęcać, zwłaszcza że stado budowniczych z cyrklem i węgielnicą skrupulatnie i z uporem naprawia najdrobniejszy nawet wyłom.
Mimo wszystko, kiedy już krew z poranionego czoła zalewa nie tylko oczy, może warto walnąć jeszcze raz:

"Mdr 13:1-19
1. Głupi już z natury są wszyscy ludzie, którzy nie poznali Boga: z dóbr widzialnych nie zdołali poznać Tego, który jest, patrząc na dzieła nie poznali Twórcy,
2. lecz ogień, wiatr, powietrze chyże, gwiazdy dokoła, wodę burzliwą lub światła niebieskie uznali za bóstwa, które rządzą światem.
3. Jeśli urzeczeni ich pięknem wzięli je za bóstwa - winni byli poznać, o ile wspanialszy jest ich Władca, stworzył je bowiem Twórca piękności;
4. a jeśli ich moc i działanie wprawiły ich w podziw - winni byli z nich poznać, o ile jest potężniejszy Ten, kto je uczynił.
5. Bo z wielkości i piękna stworzeń poznaje się przez podobieństwo ich Stwórcę.
6. Ci jednak na mniejszą zasługują naganę, bo wprawdzie błądzą, ale Boga szukają i pragną Go znaleźć.
7. Obracają się wśród Jego dzieł, badają, i ulegają pozorom, bo piękne to, na co patrzą.
8. Ale i oni nie są bez winy:
9. jeśli się bowiem zdobyli na tyle wiedzy, by móc ogarnąć wszechświat - jakże nie mogli rychlej znaleźć jego Pana?
10. A nieszczęśni i w rzeczach martwych zadufani ci, co bogami zwą dzieła rąk ludzkich: złoto i srebro - dzieła sztuki, wyobrażenia zwierząt lub bezużyteczny kamień, dzieło starożytnej ręki.
11. Oto jakiś cieśla wyciął odpowiednie drzewo, całą korę zdjął z niego umiejętnie i obrobiwszy ładnie sporządził sprzęt przydatny do codziennego użytku.
12. A odpadków z tej obróbki użył do przygotowania pokarmu i nasycił się.
13. Wziął spośród nich odpadek na nic już niezdatny, kloc kręty, poprzerastany sękami, rzeźbił, bawiąc się pracą dla odpoczynku, i przekształcał, próbując swych umiejętności. Odtworzył w nim obraz człowieka
14. lub uczynił coś podobnego do jakiegoś marnego zwierzęcia. Pociągnął minią, czerwienią jego powierzchnię zabarwił i zamalował na nim wszelką skazę.
15. Przygotował mu pomieszczenie stosowne: na ścianie umieścił, przytwierdzając gwoździem.
16. Zatroszczył się więc o niego, żeby czasem nie spadł, wiedząc, że sobie sam pomóc nie zdoła, bo jest tylko obrazem i potrzebuje pomocy.
17. Ale gdy się modli w sprawie swego mienia, w sprawie swych zaślubin i dzieci - nie wstydzi się mówić do bezdusznego. I bezsilnego prosi o zdrowie,
18. do martwego modli się o życie. Najbardziej bezradnego błaga o pomoc, a o drogę szczęśliwą - niezdolnego posłużyć się nogą.
19. O zarobek, o pracę, o rękę szczęśliwą, o siłę prosi tego, czyje ręce są jak najbardziej bezsilne.
(BT)
"

Pozdrawiam

Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię.
Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej.
Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.

Autografka (10638 punktów)
>może warto walnąć jeszcze raz:

No to walnąłeś. Teraz Ci lepiej? Krwotok zahamowany?


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
14-11-2009 12:44 
 Ocena 2 na 2
Bildungs Roman (251 punktów)
(zablokowany)
deprecha
Zdaje się, że autorem tekstu jest Tymon Tymański a piosenkę wykonywał z zespołem Kury.
www.youtube.com/watch?v=YTxqaHrXgHQ
lontri (16088 punktów)

No to fajnie.

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>No to fajnie.

I co mi z tego?
14-11-2009 22:56 
 Ocena 2 na 2
Davy Jones (251 punktów)
(zablokowany)
Czyli inaczej mówiąc, tzw człowiek prymitywny, barbarzyńca zdolny był czcić jeno nieociosany głaz albo rozłożysty dąb. Musiał wznieść się na wyższy poziom rozwoju by ociosać bryłę kamienia i stworzyć monument jakim jest Bóg.

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365