Racjonalista - Strona głównaDo treści
Sześć mitów głoszonych w chrześcijaństwie

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
06-11-2009 09:12Miłujący prawdę (1541 punktów)Sześć mitów głoszonych w chrześcijaństwie
Ocena -5 na 9
Mimo przestróg apostoła Pawła, który napisał:
(Kolosan 2:8) "Strzeżcie się: może się znaleźć ktoś, kto was uprowadzi jako swój łup przez filozofię i puste zwodzenie według tradycji ludzkiej, według rzeczy elementarnych świata, a nie według Chrystusa";
wielu dawało posłuch filozofom, przedstawianym im koncepcjom.
Czynili tak by zdobyć akceptacje rzymskie inteligencji i pozyskać nowych wyznawców.
Takie zachowanie widoczne jest i u dzisiejszych przedstawicieli nominalnego chrześcijaństwa.
Akceptacja chociażby świąt "Bożego narodzenia".
Gdy chrześcijanie przyjęli jeden mit, prowadziło to do przyjęcia kolejnych.
To droga odejścia chrześcijaństwa, całkowitego odejścia, od czystego wielbienia, od znajomosci prawdy, od podtrzymywania dużego autorytetu Biblii jako Słowa Bożego.
Wśród tych mitów warto wskazać na sześć najbardziej znanych:
- człowiek ma dusze nieśmiertelną;
- źli cierpią męki w piekle;
- wszyscy dobrzy ludzie idą do nieba;
- Bóg jest Trójcą;
- Maria jest matką Bożą;
- Bóg akceptuje oddawanie Mu czci za pomocą wizerunków.
Wielu ludzi nie zdaje sobie z tego sprawy, że tak dalece, wierząc w te mity, odeszli od Boga i prawdy.
To ciekawy temat do rozmowy. Zapraszam.
Pozdrawiam
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

06-11-2009 09:29Nie na temat
 Ocena 10 na 10
Adamiak (36436 punktów)Odp: Sześć mitów głoszonych w chrzścijaństwie
>Wielu ludzi nie zdaje sobie z tego sprawy, że tak dalece, wierząc w te mity, odeszli od Boga i prawdy.

   A prawda jest jedna: czy wy chcecie, czy nie chcecie, krasnoludki są na świecie.
06-11-2009 10:08 
 Ocena 7 na 7
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>>Wielu ludzi nie zdaje sobie z tego sprawy, że tak dalece, wierząc w te mity, odeszli od Boga i prawdy.
>   A prawda jest jedna: czy wy chcecie, czy nie chcecie, krasnoludki są na świecie.
>
Oczywiście ,że są! Tyle, że ostatnio zrobiły się strasznie leniwe. To chyba dlatego, że ze względu na zmianę opakowań już nie mogą sikać do mleka.
06-11-2009 11:53 
 Ocena 6 na 6
Adamiak (36436 punktów)
>Oczywiście ,że są! Tyle, że ostatnio zrobiły się strasznie leniwe. To chyba dlatego, że ze względu na zmianę opakowań już nie mogą sikać do mleka.
   Biblia została w starym opakowaniu. Na pociechę krasnoludkom?
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>wielu dawało posłuch filozofom, przedstawianym im koncepcjom.
>Czynili tak by zdobyć akceptacje rzymskie inteligencji i pozyskać nowych wyznawców.
>Takie zachowanie widoczne jest i u dzisiejszych przedstawicieli nominalnego chrześcijaństwa.
Świadkowie już tego błędu nie popełniają - pozyskują nowych wyznawców inteligencję pomijając.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)

>- wszyscy dobrzy ludzie idą do nieba;
To mit? Dlaczego? Gdzie w takim razie idą Ci dobrzy ludzie, którzy nie idą do nieba?
Zakładam, że jest to miejsce gorsze od nieba, więc dlaczego trafia tam ktoś dobry, jak ktoś mniej dobry (ale też dobry) idzie do nieba? Gdzie tu sprawiedliwość?
Pozdrawiam
06-11-2009 15:35 
 Ocena-3 na 3
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>>- wszyscy dobrzy ludzie idą do nieba;
>To mit? Dlaczego? Gdzie w takim razie idą Ci dobrzy ludzie, którzy nie idą do nieba?
>
Pozostają na ziemi. Od chwili śmierci ich ciało umarło, a w następnym okresie rozkłada się i wraca do prochu ziemi. Nadzieję życia wiecznego na ziemi maja tylko i wyłącznie ludzie dobrzy, wszyscy muszą takimi być, bez wyjątku.
Czytasz:
(Psalm 37:10-11)" I jeszcze tylko chwilka, a już nie będzie niegodziwca; i zwrócisz uwagę na jego miejsce, a już go nie będzie.
Lecz potulni posiądą ziemię i naprawdę będą się wielce rozkoszować obfitością pokoju
".
(Jana 17:3)" To znaczy życie wieczne: ich poznawanie ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz tego, któregoś posłał, Jezusa Chrystusa".
Zycie wieczne na ziemi to podstawowe miejsce dla ludzi - ten ziemski raj, jaki był na początku.
Tymi ludźmi ma rządzić Królestwo Boże, inaczej Rząd Boży z Królem Jezusem na czele, ze 144000 ludzi wykupionych z ziemi. Oni po swej śmierci zmartwychwstają w niebie.
Jedynie te 144 000 mężczyzn i kobiet!
Poza tą grupą ludzi nikogo w niebie nie ma i nie będzie.
Wszyscy muszą być tak samo dobrzy, według wymagań Boga, tu wyjątków nie ma..
To Jehowa decyduje.
Pozdrawiam
06-11-2009 16:23 
 Ocena 3 na 3
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Ponawiam pytanie, co się dzieje z dobrymi ludźmi, którzy nie idą do nieba?

Jak może istnieć bóg, który z dwóch dobrych ludzi jednego bierze do nieba drugiego nie?

Gdzie tu sprawiedliwość?

Pozdrawiam
06-11-2009 18:51 
 0 na 2
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>Ponawiam pytanie, co się dzieje z dobrymi ludźmi, którzy nie idą do nieba?
>
Dobrzy i sprawiedliwi według kryteriów Boga, każdy gdy umiera idzie do grobu. Jest w niebycie. Jego ciało rozkład się i wraca do prochu.
Wszyscy leżą w grobie szeol lub hades.
Ludzie przestają istnieć, tak długo jak wymaga to kolejne realizowanie swych zamierzeń przez Boga.
Pierwsi zmartwychwstają ci, którzy wchodzą w skład Królestwa Bożego, owych 144 000 członków Królestwa Bożego w niebie. Jezus już króluje od roku 1914 i kompletuje owych 144 000.
Pozostali leżą w grobach, nic nie wiedzą, są w niebycie, jedynie w pamięci u Boga.
Po Armagedonie następować będzie zmartwychwstanie "wielkiej rzeszy", Bóg będzie wzbudzał ich z martwych, to znaczy ludzi mających nadzieje życia wiecznego na ziemi w Raju, ale tez i tych którzy nie mieli okazji wypowiedzieć się na temat Boga i prawdy..
Teraz nic nie wiedza i nic nie czują, jedynie sa w pamięci u Boga.
>Jak może istnieć bóg, który z dwóch dobrych ludzi jednego bierze do nieba drugiego nie?
>
Dobrze gdybyś spróbował to zrozumieć. Do nieba ma pójść jedynie 144 000 współkrólów o wspólkapłanów mają stanowić Królestwo Boże z Jezusem.
>Gdzie tu sprawiedliwość?
>
Od początku zamierzeniem Boga było by ludzie żyli wiecznie na ziemi. I to jest realizowane. I pierwotnie nie miało być podziału, jednak gdy ludzie odrzucili zwierzchnictwo Boga, potrzebny jest czas 1000 lat, by po zmartwychwstaniu ludzie dochodzili do doskonałości, pod rządami Królestwa Bożego.
Pozdrawiam
06-11-2009 20:33 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)

Gdzie jest odpowiedź na pytania??
Napisałeś, że nie wszyscy dobrzy ludzie znajdą się w niebie. Więc gdzie się znajdą (nniebo, piekło, umrą, ziemia, inne-jakie)?

Według mnie niesprawiedliwe jest dzielenie dobrych ludzi. Czy według Ciebie jest to sprawiedliwe (Tak/Nie)?

Pozdrawiam
07-11-2009 12:39 
 Ocena 1 na 1
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>Gdzie jest odpowiedź na pytania??
>Napisałeś, że nie wszyscy dobrzy ludzie znajdą się w niebie. Więc gdzie się znajdą (nniebo, piekło, umrą, ziemia, inne-jakie)?
>
Jaśniej napisac Tobie nie mogę.
Przeczytaj kilka razy. Podejdx do tego tekstu nie według tego co Ty sadzisz, ale czytaj swobodnie.A jest nadzieja, że znajdziesz odpowiedź.
>Według mnie niesprawiedliwe jest dzielenie dobrych ludzi. Czy według Ciebie jest to sprawiedliwe (Tak/Nie)?
>
Trochę to wygląda tak, jak byś przyjechał do jakiegoś państwa i od razu z miejsca, bez poznania, krzyczał: Wasze Prawo jest złe, bo inne od mojego!
Najpierw poznaj, a potem oceniaj.
Pozdrawiam
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>Gdzie jest odpowiedź na pytania??
>>Napisałeś, że nie wszyscy dobrzy ludzie znajdą się w niebie. Więc gdzie się znajdą (nniebo, piekło, umrą, ziemia, inne-jakie)?
>>
>Jaśniej napisac Tobie nie mogę.
Możesz. Jak znasz odpowiedź, to ją podaj. Jak nie znasz, to napisz nie wiem. Jak nie jesteś pewien, to napisz, co uważasz za odpowiedź.

>>Według mnie niesprawiedliwe jest dzielenie dobrych ludzi. Czy według Ciebie jest to sprawiedliwe (Tak/Nie)?
>>
>Trochę to wygląda tak, jak byś przyjechał do jakiegoś państwa i od razu z miejsca, bez poznania, krzyczał: Wasze Prawo jest złe, bo inne od mojego!
>Najpierw poznaj, a potem oceniaj.
Wiem, co to znaczy dobry. Wiem, co to znaczy wyróżnienie z powodu 'dobra'. Nie rób ze mnie głupca- wiem wszystko, co potrzeba, a Ty nadal nie odpowiadsz na zadane pytania.
Chciałeś dyskusji, więc dyskutuj. Ile jest warte Twoje słowo?

Pozdrawiam
14-11-2009 17:41 
 Ocena-1 na 1
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>>>Gdzie jest odpowiedź na pytania??
>>>Napisałeś, że nie wszyscy dobrzy ludzie znajdą się w niebie. Więc gdzie się znajdą (nniebo, piekło, umrą, ziemia, inne-jakie)?
>
Po śmierci znajdują się w grobach.
Ich ciała się rozklejają i wracają do prochu ziemi.
Gdy Jehowa wzbudzać będzie z martwych, to:
- 144000 zmartwychwstaje do życia duchowego w Niebie;
a
- reszta "wielka rzesza" zmartwychwstaje do życia wiecznego na ziemi.
Istnieje także i taka grupa, która nie zmartwychwstanie.
O wszystkim decyduje Bóg.
Chyba teraz tak napisałem, że zrozumiałeś?
No! To dobrze.
Pozdrawiam
11-11-2009 07:17 
 Ocena-1 na 1
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>Ponawiam pytanie, co się dzieje z dobrymi ludźmi, którzy nie idą do nieba?
>
Wszyscy umierają i nie ma ich, ciało ich wraca do prochu ziemi, jedynie istnieją w pamięci u Boga.
Gdy nastapi czas zmartwychwstania będą budzic sie do zycia.
Jedni zmartwychwstawać będą od razu w niebie, jako osoby duchowe, to owe 144 000.
A drudzy zaś, to "wielka rzesza" zmartwychwstawać będą do życia wiecznego na ziemi, wszystko w odpowiednim czasie.
>Jak może istnieć bóg, który z dwóch dobrych ludzi jednego bierze do nieba drugiego nie?
>
W niebie ma być rząd - Królestwo Boże. Ich skład Bóg określił w liczbie 144 000.
Ten rząd z Jezusem na czele, będzie królował nad "wielką rzeszą" - której człowiek nie jest wstanie policzyć, a którzy zamieszkiwać będą ziemie na zawsze..
>Gdzie tu sprawiedliwość?
>
Zamierzenie Boga co do ziemi i ludzi od poczatku było jednoznaczne.
Napisano:
" I Bóg przystąpił do stworzenia człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył; stworzył ich jako mężczyznę i kobietę.
Potem Bóg ich pobłogosławił i  rzekł do nich Bóg: "Bądźcie płodni i stańcie się liczni oraz napełnijcie ziemię i opanujcie ją, a także podporządkujcie sobie ryby morskie i latające stworzenia niebios, i wszelkie żywe stworzenie, które się porusza po ziemi
"(Rodzaju 1:27,28).
To ziemia jest dla ludzi po czasy niezmierzone.
Tak postanowił Bóg i tak realizuje.
Przyznasz, że sprawiedliwość ludzka, daleka jest do sprawiedliwości Boga.
Trzeba poczekać, a wszystkiego się człowiek dowie.
Pozdrawiam
06-11-2009 18:36 
 Ocena 5 na 5
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Zycie wieczne na ziemi to podstawowe miejsce dla ludzi - ten ziemski raj, jaki był na początku.
>Tymi ludźmi ma rządzić Królestwo Boże, inaczej Rząd Boży z Królem Jezusem na czele, ze 144000 ludzi wykupionych z ziemi. Oni po swej śmierci zmartwychwstają w niebie.
>Jedynie te 144 000 mężczyzn i kobiet!
Na twoim miejscu nie starałbym się tak bardzo, aby znaleźć się pośród tych 144k.

Nie wiesz jak to "niebo" wygląda, co tam będziesz wiecznie robił, czy twoi bliscy też tam trafią.

Wyluzuj trochę z tą ewangelizacją, to uda ci się zostać w naszym towarzystwie
Będzie wesoło i na pewno nie nudno jak w "niebiańskim" sejmie z 144k posłami.



Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
06-11-2009 18:56 
 Ocena 1 na 1
Miłujący prawdę (1541 punktów)

>Na twoim miejscu nie starałbym się tak bardzo, aby znaleźć się pośród tych 144k.
>Nie wiesz jak to "niebo" wygląda, co tam będziesz wiecznie robił, czy twoi bliscy też tam trafią.
>
Nie zabiegam o niebo, nie mam takiej nadziei.
To Jehowa decyduje, ludzie na to wpływu nie maja.
Tak jedni jak i drudzy muszą przestrzegać wszystkiego czego wymaga Bóg.
Nie ma ani mniejszych wymagań, ani większych.
Pozdrawiam
06-11-2009 20:27 
 Ocena 6 na 6
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Nie zabiegam o niebo, nie mam takiej nadziei.
Smutne.

>To Jehowa decyduje, ludzie na to wpływu nie maja.
To jaki sens jest: przestrzegać wszystkiego czego wymaga Bóg?


Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>>Nie zabiegam o niebo, nie mam takiej nadziei.
>Smutne.
>>To Jehowa decyduje, ludzie na to wpływu nie maja.
>To jaki sens jest: przestrzegać wszystkiego czego wymaga Bóg?
>
Gdy to dokładnie zrozumiesz, to znaczy, ze będziesz znała prawdę.
Podstawą życie wieczne w raju tu na ziemi w zupełnie innych warunkach - dzisiaj ludziom sie nie śniło jakie wspaniałe rzeczy przygotował Bóg dla swych wiernych.
Jezus dał przykłady możliwości Boga, on wykonywał wszystko, co Jehowa jemu zlecił.
Rzeczywiste życie, ot co!
Samo poznanie prawdy jest czymś wyjątkowym i fantastycznym.
Jednak nie może tego pojąć ktoś, kto od prawdy ucieka.
Wiara zaś musi być wypróbowana.
Pozdrawiam
07-11-2009 11:41 
 Ocena 2 na 2
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Podstawą życie wieczne w raju tu na ziemi w zupełnie innych warunkach - dzisiaj ludziom sie nie śniło jakie wspaniałe rzeczy przygotował Bóg dla swych wiernych.

   Ale tylko dla 144 000!!! A co z resztą??? I skąd wogóle ta liczba się wzięła?

fides ex necessitate esse non debet
07-11-2009 13:52 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)

>I skąd wogóle ta liczba się wzięła?
Naprawdę Cię to interesuje? Przecież wiadomo - z sufitu.
Miłego dnia
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>>Podstawą życie wieczne w raju tu na ziemi w zupełnie innych warunkach - dzisiaj ludziom sie nie śniło jakie wspaniałe rzeczy przygotował Bóg dla swych wiernych.
>    Ale tylko dla 144 000!!! A co z resztą??? I skąd wogóle ta liczba się wzięła?
>
Jak wszystko, co podaję jest w Biblii.
Księga Objawienia wyjawia, że cztery wichry zagłady są powstrzymywane dopóty, dopóki nie zostaną opieczętowani wszyscy namaszczeni duchem niewolnicy, w liczbie 144 000.
To opieczętowanie jest już blisko końca.
Jan, a wraz z nim dzisiejsza klasa Jana - " Niewolnik wierny i roztropny" - ma możliwość zapoznania się z uszczęśliwiającym rezultatem zgromadzania w niebie:
" I ujrzałem, a oto Baranek stojący na górze Syjon, a z nim
sto czterdzieści cztery tysiące mających wypisane na swych czołach jego imię i imię jego Ojca
" (Objawienie 14:1).
I kolejny werset zawierający liczbę 144 000:
" I usłyszałem odgłos z nieba jak odgłos wielu wód i jak odgłos donośnego gromu; a odgłos, który słyszałem, był jakby odgłosem śpiewaków, którzy wtórują sobie na harfie, grając na swych harfach. I śpiewają jak gdyby nową pieśń przed tronem i przed czworgiem żywych stworzeń, i starszymi; i nikt nie zdołał opanować tej pieśni oprócz
stu czterdziestu czterech tysięcy wykupionych z ziemi
" (Objawienie 14:2, 3).
Nas jednak najbardziej interesuje szczególnego rodzaju rzesza, mianowicie "wielka rzesza", którą zobaczył Jan zesłany przez władze cesarstwa rzymskiego na wyspę Patmos. Został tam zesłany za głoszenie dobrej nowiny o Jezusie.
Pisze co ujrzał:
" Potem ujrzałem rzeszę wielką, której nikt zliczyć nie zdołał, ze wszystkich narodów i pokoleń, ludów i języków. Stali przed tronem i przed Barankiem przyodziani w białe szaty, a w rękach swych mieli palmy. Wołali głosem donośnym: 'Zbawienie od Boga naszego, który zasiada na tronie, oraz od Baranka!'" (Obj.7:9, 10, Kowalski).

Bardzo zaszczytne miejsce zajmuje ta "wielka rzesza" i jak dostojnie wygląda!
Nawet w dzisiejszych czasach przyjęto stać w obecności monarchy, kiedy ten siedzi na tronie. Tymczasem o należących do "wielkiej rzeszy" powiedziano, że stoją przed tronem samego Boga.
Ubrani także są odpowiednio do okoliczności - w nieskazitelnie białe szaty.
Czy zebrani są w szczerym polu?
Nie, ponieważ w Księdze Objawienia 7:15 powiedziano, że "dniem i nocą pełnią dla niego świętą służbę w jego świątyni"
Czy jest coś lepszego, bardziej zaszczytnego od służby jedynemu prawdziwemu Bogu?
Nie ma.
Pozdrawiam
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Gdy to dokładnie zrozumiesz, to znaczy, ze będziesz znała prawdę.
kulka jest facetem.

Pozdrawiam - Zbyszek

"Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).
10-11-2009 17:47 
 Ocena 1 na 1
kiryl (2975 punktów)
(zablokowany)
>kulka jest facetem.
No to co, kulka to kulka.
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>>Gdy to dokładnie zrozumiesz, to znaczy, ze będziesz znała prawdę.
>kulka jest facetem.
>
I am sorry!
Łukasz Ligocki (5 punktów)
>>Na twoim miejscu nie starałbym się tak bardzo, aby znaleźć się pośród tych 144k.
>>Nie wiesz jak to "niebo" wygląda, co tam będziesz wiecznie robił, czy twoi bliscy też tam trafią.
>>
>Nie zabiegam o niebo, nie mam takiej nadziei.
>To Jehowa decyduje, ludzie na to wpływu nie maja.
>Tak jedni jak i drudzy muszą przestrzegać wszystkiego czego wymaga Bóg.
>Nie ma ani mniejszych wymagań, ani większych.
>Pozdrawiam
>

Zaraz zaraz, z tego co mi wiadomo to "zacne" grono Jehovah's Witnesses wyewoluowało (że takiego w tym miejscu wyrażenia użyję) od Russelitów czyli tzw. badaczy pisma świętego, którzy o ile dobrze pamiętam też postulowali tę samą nadzieję zbawienia dla wybranych niby to współbraci, czy kapłanów Chrystusa. Skoro "wybranych" Russelitów również nadal jest 144 000 i czują na serio gdzieś w głębi takie samo powołanie co śj, to już jest was wszystkich jakieś 288 000. Coś tu nie gra. No chyba że bóg rzecz jasna po podziale na badaczy i śj, kopnął w tyłek wszystkich Russelitów bo oczywiście Brooklynowcy rzecz jasna mają najjaśniejsze światło. Inny argument - skąd tak do końca wiecie ile faktycznie was tak naprawdę miało być. Skoro wszyscy uczniowie Chrystusa z I wieku n.e. byli - jak to zresztą sami na łamach Strażnicy niejednokrotnie stwierdzacie - "namaszczeni Duchem Świętym" to skąd macie statystyki dotyczące ogólnej liczby z tamtych czasów. Jak możecie zaczynać zliczać od początku, pomijając tamten okres. Gdzie to się trzyma kupy.
Miłujący prawdę (1541 punktów)

>Zaraz zaraz, z tego co mi wiadomo to "zacne" grono Jehovah's Witnesses wyewoluowało (że takiego w tym miejscu wyrażenia użyję) od Russelitów czyli tzw. badaczy pisma świętego, którzy o ile dobrze pamiętam też postulowali tę samą nadzieję zbawienia dla wybranych niby to współbraci, czy kapłanów Chrystusa. Skoro "wybranych" Russelitów również nadal jest 144 000 i czują na serio gdzieś w głębi takie samo powołanie co śj, to już jest was wszystkich jakieś 288 000. Coś tu nie gra.
>
Te rachunki to nie taka zwykła matematyka, ja by się chciało, szczególnie, że jedynie Jehowa wie kto ma nadzieje niebiańską, a kto ziemską, poza zainteresowanym. Jest tylko jedne 144 000.
>No chyba że bóg rzecz jasna po podziale na badaczy i śj, kopnął w tyłek wszystkich Russelitów bo oczywiście Brooklynowcy rzecz jasna mają najjaśniejsze światło. Inny argument - skąd tak do końca wiecie ile faktycznie was tak naprawdę miało być. Skoro wszyscy uczniowie Chrystusa z I wieku n.e. byli - jak to zresztą sami na łamach Strażnicy niejednokrotnie stwierdzacie - "namaszczeni Duchem Świętym" to skąd macie statystyki dotyczące ogólnej liczby z tamtych czasów. Jak możecie zaczynać zliczać od początku, pomijając tamten okres. Gdzie to się trzyma kupy.
>
Nikt nie liczy od początku owe 144000, nie ma takiej potrzeby. To nie są święci, wybierani na wzór Kościoła Katolickiego. Papież czy cały urząd wskazuje kandydata na świętego i dalej już jakoś leci.
Biblia przedstawia tę kwestie zupełnie inaczej.
Grono 144 000 jest‛wykupionych z ziemi', a także ‛kupiono spośród ludzkości'. Zostali zaadoptowani jako synowie Boży, a po dostąpieniu zmartwychwstania nie będą już zwykłymi ludźmi z ciała i krwi.
Jak wspomniano w wersecie Obj.14:4, stają się "pierwocinami dla Boga i dla Baranka". Warto zaznaczyć, że w I wieku sam Jezus był "pierwocinami spośród tych, co pomarli". czytasz:
" Teraz jednak Chrystus jest wskrzeszony z martwych - pierwocina tych, którzy zapadli w sen śmierci"(1 Koryntian 15:20)
" Ale każdy we własnym szeregu: Chrystus jako pierwocina, potem ci, którzy należą do Chrystusa, podczas jego obecności"(1 Koryntian 15:23)
Ale 144 000 są "pierwocinami" niedoskonałych ludzi, nabytych na mocy ofiary Jezusa. Tak napisano:
" Ponieważ tak chciał, więc nas zrodził słowem prawdy, abyśmy byli niejako pierwocinami jego stworzeń"(Jakuba 1:18)
Niemniej, zauważ to, że zbieranie plonów wśród ludzkości nie kończy się na tej grupie.
W Księdze Objawienia była już mowa o zgromadzeniu nieprzeliczonej wielkiej rzeszy, wołającej donośnym głosem: " Wybawienie zawdzięczamy naszemu Bogu, który zasiada na tronie, i Barankowi".
Członkowie tej wielkiej rzeszy ocaleją z wielkiego ucisku, po czym będą pokrzepiani ze " źródeł wód życia" i doprowadzani do ziemskiej, ludzkiej doskonałości.
Nie wiem czy nadążasz?
Jakiś czas po wielkim ucisku zostanie opróżniony Hades, a niezliczone miliony innych ludzi zmartwychwstaną i dostąpią sposobności czerpania z tych samych wód życia.
Kiedy się o tym pamięta, słusznie można nazwać członków wielkiej rzeszy pierwocinami drugich owiec, są bowiem pierwszymi, którzy " wyprali swe szaty i wybielili je we krwi Baranka", żywiąc nadzieję na życie wieczne na ziemi.
I tyle.
Pozdrawiam
06-11-2009 12:28Nie na temat
 Ocena 7 na 7
Madman (7811 punktów)
Miłujący, zaoszczędź trudu moderatorom i zakładaj wątki od razu w bazgrołach, nie trzeba będzie przenosić.
06-11-2009 13:10 
 Ocena 7 na 7
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Miłujący, zaoszczędź trudu moderatorom i zakładaj wątki od razu w bazgrołach, nie trzeba będzie przenosić.

   Ja bym zaapelował o pójście o krok dalej - nie zakładaj nowych wątków z każdym nowym numerem "Strażnicy"! Najlepiej nie zakładaj ich już wcale!!!

fides ex necessitate esse non debet
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

Zgadzam się, że są to mity.
ŚJ nie wypaczyli Słowa Bożego i chwała im za to.
Dzisiaj, kiedy wstałem, rozległ się dzwonek do drzwi. Wyjrzałem i przed bramką ujrzałem dwóch mężczyzn. Kiedy zapytałem, co przynoszą, odpowiedzieli, że czasopisma. Poprosiłem, by położyli je na żywopłocie. Założyłem kurtkę i wyszedłem na zewnątrz. Myślałem, że to ulotki z marketów, tymczasem otrzymałem jeden egzemplarz "Przebudźcie się"(wydanie specjalne)z przewodnim tematem "Sekrety szczęścia rodzinnego" oraz "Strażnicę" pytającą "Czym jest Duch Święty?"
Dzięki za pamięć!

Pozdrawiam - Zbyszek

"Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).
06-11-2009 15:18 
 Ocena-2 na 6
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>Zgadzam się, że są to mity.
>ŚJ nie wypaczyli Słowa Bożego i chwała im za to.
>Dzisiaj, kiedy wstałem, rozległ się dzwonek do drzwi. Wyjrzałem i przed bramką ujrzałem dwóch mężczyzn. Kiedy zapytałem, co przynoszą, odpowiedzieli, że czasopisma. Poprosiłem, by położyli je na żywopłocie. Założyłem kurtkę i wyszedłem na zewnątrz. Myślałem, że to ulotki z marketów, tymczasem otrzymałem jeden egzemplarz "Przebudźcie się"(wydanie specjalne)z przewodnim tematem "Sekrety szczęścia rodzinnego" oraz "Strażnicę" pytającą "Czym jest Duch Święty?"
>Dzięki za pamięć!
> Pozdrawiam - Zbyszek
>
To ciekawe czasopisma, cieszę się, że przyjąłeś.
Świadkowie Jehowy nie są stronniczy, nie przebierają i nie selekcjonują ludzi. Wszystkich traktują jednakowo. Wszyscy są ich bliźnimi. Każdego chcą uratować od niechybnej śmierci. Chcą by każdy poznał prawdę.
Dlatego tu jestem, chociaż jeszcze tylko chwilę.
Ten temat ma pokazać, że nawet najbardziej racjonalni racjonaliści uznają mity za prawdę. Dali się zwieść.
O tym, że tak uważają potwierdzają uczynkami, a przede wszystkim tym, jaką na ten temat przyjęli wiedzę, że jest prawdziwa. Pomijam uczestniczenie w różnych świętach, bo to o większości z nich, by świadczyło, że są katolikami.
Rozważania na temat mitów, to istotna sprawa, zmierza bowiem do uporządkowania swej wiedzy i stanowiska. Porównania ja ze stanowiskiem Biblii.
Wiele osób nie szuka Boga, bo przeraża ich fakt, iż Bóg uznał za słuszne, by ludzi karać wiecznymi mękami w piekle.
Prawda jest zupełnie inna.
Nie ma piekła i nie ma mąk piekielnych.
Zaś karą za grzech jest śmierć.
Pozdrawiam
06-11-2009 15:55 
 Ocena 7 na 7
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Świadkowie Jehowy nie są stronniczy, nie przebierają i nie selekcjonują ludzi.

Co właśnie widzę po moim wykasowanym poście.

>Wszystkich traktują jednakowo.

Co prawda, to prawda - nie moim jednym .

>Dlatego tu jestem, chociaż jeszcze tylko chwilę.

No, coś Ty, Miłujący! Nie rób nam tego! Cóż poczniemy bez Ciebie w Długie Zimowe Wieczory???

>Nie ma piekła i nie ma mąk piekielnych.

Oczywiście, że jest i to zrobione z bozonów Higgsa! Polecam Twej uwadze:
polskatime(*)-zderzaczem-hadronow,id,t.html
zwłaszcza zaś zdanie:

Bóg raczej nienawidzi cząsteczek (tak w oryginale - big_zyd) Higgsa i stara się ich unikać
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>>Świadkowie Jehowy nie są stronniczy, nie przebierają i nie selekcjonują ludzi.
>Co właśnie widzę po moim wykasowanym poście.
>
Rozmowa na temat, a nie przepychanki, Moderator to lubi ja nie.
>>Wszystkich traktują jednakowo.
>Co prawda, to prawda - nie moim jednym .
>>Dlatego tu jestem, chociaż jeszcze tylko chwilę.
>No, coś Ty, Miłujący! Nie rób nam tego! Cóż poczniemy bez Ciebie w Długie Zimowe Wieczory???
>
Rozmyślaj o jednym z mitów, uwierz w niego i ciesz się, może zaprzyjaźnij się z jakimś krasnoludkiem.
>>Nie ma piekła i nie ma mąk piekielnych.
>
Nie ma! Jest jednak śmierć bez możliwości zmartwychwstania.
Czy nie jest to ciekawsze od przepychanek?
Pozdrawiam
06-11-2009 17:50 
 Ocena 3 na 3
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>To ciekawe czasopisma, cieszę się, że przyjąłeś.
Przeczytam, przecież do złego w nich nie namawiają? Niestety, świat nie jest taki idealny, jaki chciałoby się, by był.

>Świadkowie Jehowy nie są stronniczy, nie przebierają i nie selekcjonują ludzi. Wszystkich traktują jednakowo. Wszyscy są ich bliźnimi. Każdego chcą uratować od niechybnej śmierci. Chcą by każdy poznał prawdę.
Doceniam to.

>Dlatego tu jestem, chociaż jeszcze tylko chwilę.
Szkoda - będzie mi Ciebie brakowało , przywiązuję się do ludzi i do miejsc. Taka moja natura. Przyzwoitych, spokojnych ludzi nigdy nie za wielu.
Cieszę się, że wytrwałeś mimo niesprzyjającego środowiska. Tak naprawdę to sądzę, że racjonaliści polubili Ciebie(przynajmniej niektórzy). Generalnie nie możesz powiedzieć nic złego o racjonalistach. To nie są źli ludzie - tylko nie dostąpili łaski wiary. No cóż - nie każdemu jest na dana. Myślę, idąc za słowami Vancalara, że "w nich również jest Bóg". Nie martw się - On to doceni. A, że niektórzy nerwowi? No cóż - różne są charaktery.

>Ten temat ma pokazać, że nawet najbardziej racjonalni racjonaliści uznają mity za prawdę.
Wyjaśnij proszę te mity, porównaj stanowisko Krk i Wasze. Prawda sama się obroni, ludzie racjonalnie myślący dostrzegą różnicę.
Moim zdaniem powinieneś wyraźnie pokazać, że ŚJ różnią się od katolików, że nie wykrzywili/wypaczyli Słowa Bożego, nie dostosowali Go do swoich potrzeb.
Za to należy się Wam szacunek. I mój szacunek macie.

>O tym, że tak uważają potwierdzają uczynkami, a przede wszystkim tym, jaką na ten temat przyjęli wiedzę, że jest prawdziwa. Pomijam uczestniczenie w różnych świętach, bo to o większości z nich, by świadczyło, że są katolikami.
To nie ma nic wspólnego z religią. Dlaczego mam nie usiąść z zoną, dziećmi, teściową do stołu? Dlatego, że jest 24 grudzień? Wybacz - powiedziałbym raczej, że można tej dacie przypisać genezę pogańską.

>Wiele osób nie szuka Boga, bo przeraża ich fakt, iż Bóg uznał za słuszne, by ludzi karać wiecznymi mękami w piekle.
Ja nie szukam Boga, bo i tak Go nie znajdę. Natomiast hipotetyczny Bóg z pewnością już dawno mnie odnalazł. Jemu jest łatwiej.

Pozdrawiam - Zbyszek


"Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).
06-11-2009 18:34 
 Ocena 6 na 6
Kurczewski (2471 punktów)
>Generalnie nie możesz powiedzieć nic złego o racjonalistach. To nie są źli ludzie - tylko nie dostąpili łaski wiary. No cóż - nie każdemu jest na dana. Myślę, idąc za słowami Vancalara, że "w nich również jest Bóg". Nie martw się - On to doceni.

Łaska wiary ? Ot ciekawostka. Czyżby moderator forum racjonalistów mówił o łasce boskiej traktując ją poważnie ?

>Moim zdaniem powinieneś wyraźnie pokazać, że ŚJ różnią się od katolików, że nie wykrzywili/wypaczyli Słowa Bożego, nie dostosowali Go do swoich potrzeb.
>Za to należy się Wam szacunek. I mój szacunek macie.

Szacunek dla fundamentalizmu religijnego z powodu jego uporczywego trwania przy tej bądź innej idei... no no... jeszcze ciekawiej. Może niedługo zaczniemy przepraszać za to że ośmielamy się nie wierzyć ?


hototogitsu.blogspot.com/
06-11-2009 19:00 
 Ocena 3 na 3
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Ot ciekawostka. Czyżby moderator forum racjonalistów mówił o łasce boskiej traktując ją poważnie ?
Ot zagwozdka.

>Szacunek dla fundamentalizmu religijnego z powodu jego uporczywego trwania przy tej bądź innej idei... no no... jeszcze ciekawiej. Może niedługo zaczniemy przepraszać za to że ośmielamy się nie wierzyć ?
Ja nie mam zamiaru.
A ludzi przyzwoitych szanuję i będę szanował - niezależnie od wyznania, rasy i narodowości.

Pozdrawiam - Zbyszek

"Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).
06-11-2009 22:14 
 Ocena 6 na 6
Kurczewski (2471 punktów)
>A ludzi przyzwoitych szanuję i będę szanował - niezależnie od wyznania, rasy i narodowości.

Tu się zgadzamy- sęk w tym, że pisałeś o szacunku wynikającym z nieprzekształcania doktryny. Owszem, szczera wiara jest postawą o niebo uczciwszą od cynicznego pozerstwa ale szczera czy nie- ciągle oparta jest na tych samych przesłankach. Szanuję kolegę za kulturę wypowiedzi, umiejętność prowadzenia dyskusji, ale zdecydowanie nie za jego wierność koncepcjom nie dość że starożytnym to na dobitkę anty- racjonalnym i gotowość do ich propagowania. To może drobny akcent, ale moim zdaniem warto unikać jego zacierania. Właśnie dlatego mówienie o łasce wiary (której rzekomo ateiści są pozbawieni) czy szacunku dla fundamentalizmu religijnego jest strzelaniem sobie samobója, niezależnie od szacunku dla wszystkich dobrych ludzi, jakich poglądów by nie wyznawali.

hototogitsu.blogspot.com/
06-11-2009 23:53 
 Ocena 5 na 5
Pontifex Maximus (3006 punktów)
>>A ludzi przyzwoitych szanuję i będę szanował - niezależnie od wyznania, rasy i narodowości.
>Tu się zgadzamy- sęk w tym, że pisałeś o szacunku wynikającym z nieprzekształcania doktryny. Owszem, szczera wiara jest postawą o niebo uczciwszą od cynicznego pozerstwa ale szczera czy nie- ciągle oparta jest na tych samych przesłankach.

To prawda. Co z tego, że ŚJ bardziej trzymają się Biblii niż np. katolicy skoro to i tak poplątana księga mitów z faktami. A żadnej łaski wiary to ja nie potrzebuję, bo posiadam łaskę niewiary. Zrzuciłem z siebie to jarzmo kilka lat temu. Tak jak napisał Dawkins: religia to dwa razy w roku święta i codzienne wyrzuty sumienia.


Racjonaliści są też po drugiej stronie
Nie klękamy przed bakterią
10-11-2009 09:08 
 Ocena-1 na 1
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>>>A ludzi przyzwoitych szanuję i będę szanował - niezależnie od wyznania, rasy i narodowości.
>>Tu się zgadzamy- sęk w tym, że pisałeś o szacunku wynikającym z nieprzekształcania doktryny. Owszem, szczera wiara jest postawą o niebo uczciwszą od cynicznego pozerstwa ale szczera czy nie- ciągle oparta jest na tych samych przesłankach.
>
Napisano:
"Miejcie się na baczności przed fałszywymi prorokami, którzy przychodzą do was w okryciu owczym, ale wewnątrz są drapieżnymi wilkami.
Rozpoznacie ich po ich owocach. Czyż zbiera się z cierni winogrona albo z ostu figi? Podobnie każde drzewo dobre wydaje owoc wyborny, ale każde drzewo spróchniałe wydaje owoc bezwartościowy;
drzewo dobre nie może rodzić owocu bezwartościowego ani nie może drzewo spróchniałe wydawać owocu wybornego.
Każde drzewo nie wydające wybornego owocu zostaje ścięte i wrzucone w ogień. Rzeczywiście więc rozpoznacie ich po ich owocach.
"Nie każdy, kto do mnie mówi: ‚Panie, Panie', wejdzie do królestwa niebios, lecz tylko ten, kto wykonuje wolę mego Ojca, który jest w niebiosach.
Wielu mi powie w owym dniu: ‚Panie, Panie, czyśmy w twoim imieniu nie prorokowali i w twoim imieniu nie wypędzali demonów, i w twoim imieniu nie dokonywali wielu potężnych dzieł?'
Ale ja wtedy im wyznam: Nigdy was nie znałem! Odstąpcie ode mnie, czyniciele bezprawia"(Mateusza 7:15-23).
Ktoś kto skupi swa uwagę na tym, jakie jest odzwierciedlenie wiary i religii na zachowaniu ludzi, oczywiście całej grupy religijnej oraz tych, oraz na tych którzy biorą z nich przykład, to oddziaływanie ich świadczy czy maja cos z religia prawdziwą wspólnego czy nie.

>To prawda. Co z tego, że ŚJ bardziej trzymają się Biblii niż np. katolicy skoro to i tak poplątana księga mitów z faktami.
>
Owo "poplątanie" wynika z wadliwej jej odczytania i dalej zachowania według tego błędu..
>A żadnej łaski wiary to ja nie potrzebuję, bo posiadam łaskę niewiary.
>
Właśnie to są skutki, Twoje słowa.
>Zrzuciłem z siebie to jarzmo kilka lat temu. Tak jak napisał Dawkins: religia to dwa razy w roku święta i codzienne wyrzuty sumienia.
>
Stawiasz tego człowieka ponad Biblią?
Nic dziwnego, że ludzie prowadzą siebie do samozagłady i to różnymi drogami..
Pozdrawiam
07-11-2009 17:39 
 Ocena 1 na 3
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>>A ludzi przyzwoitych szanuję i będę szanował - niezależnie od wyznania, rasy i narodowości.
>Tu się zgadzamy- sęk w tym, że pisałeś o szacunku wynikającym z nieprzekształcania doktryny.
A co - mam szanować kogoś, kto przekształcił Słowo Boże dla swoich potrzeb? Wybacz. Na myśli mam przede wszystkim "górę"(papieża i jego najbliższe otoczenie}. Ci ludzie powinni spalić się ze wstydu. Nie dlatego, że wierzą w Boga - mają do tego prawo. Dlatego, że manipulują/zniekształcają Słowo Boże, by zachować kontrolę nad rządem dusz. Ofiarami takiego postępowania są wszyscy wierni. Ale i oni nie są bez grzechu, grzechu zaniechania myślenia i bezkrytycznego przyjmowania "na wiarę" tego, co zostanie im przedstawione.
Ich powinnością jest zadawanie proboszczom, biskupom, kardynałom niewygodnych pytań. Wątek w którym piszemy o takich katolickich mitach traktuje.
Przecież zdajesz sobie doskonale sprawę z tego, że katolikom przedstawia się piękną wersję, którą oni oczywiście chętnie przyjmują do wiadomości
1.
- ktoś umiera i jego dusza idzie do nieba, tam jest szczęśliwa, opiekuje się ponadto pozostałymi na tym "łez padole" bliskimi.
Tymczasem ŚJ wyraźnie mówią
2.
- umierasz i przestajesz istnieć, Twoje ciało zamienia się w proch, nie ma żadnej duszy.
Jaka jest Twoja opinia na ten temat? Z kim się zgadzasz - z księdzem katolickim, który prezentuje pierwszą wersję czy też z Miłującym prawdę, który głosi wersję drugą?
Napisz wyraźnie, nie owijaj w bawełnę.

>Owszem, szczera wiara jest postawą o niebo uczciwszą od cynicznego pozerstwa ale szczera czy nie- ciągle oparta jest na tych samych przesłankach.
Sam sobie odpowiedziałeś - nic dodać, nic ująć.
Mój szacunek wynika z docenienia ich wierności zasadom i wytrwałości w głoszeniu Słowa Bożego, ze swoistego racjonalizmu ŚJ. Kiedy bowiem przyjmie się, że przekaz biblijny jest prawdziwy, należy być konsekwentnym i ściśle go przestrzegać. Wszelkie odstępstwa od niego/zmiany dokonywane przez człowieka są zwykłą nieuczciwością. Dla osoby wierzącej prawda powinna być jedna - ta z Biblii.

>Szanuję kolegę za kulturę wypowiedzi, umiejętność prowadzenia dyskusji, ale zdecydowanie nie za jego wierność koncepcjom nie dość że starożytnym to na dobitkę anty- racjonalnym i gotowość do ich propagowania. To może drobny akcent, ale moim zdaniem warto unikać jego zacierania.
A ja właśnie za tę wierność ich szanuję, niezależnie od tego, że uważam je za błędne i irracjonalne.
Uważasz zatem, że należy dostosowywać doktrynę religijną do współczesnych czasów? Przecież teksty z założenia są ponadczasowe. To, że są starożytne jest ich atutem, stają się przez to bardziej wiarygodne, kiedy pomyśli się o tysiącach lat ich istnienia.
Odchodzenie/zmienianie ich przesłania powoduje, że tracą na wiarygodności. Jako osoba niewierząca potrafię odróżnić ziarno od plew. I choćby nie wiem jak szczerze wierzący katolik mówił mi o JPII "siedzącym tam - na górze" i pomagającym rodakom, o Kamili Skolimowskiej, która pomagała Anicie Włodarczyk w zdobyciu mistrzostwa świata, o Agacie Mróz grającej w "niebieskiej drużynie" to przykro mi - dla mnie są to bzdury.
Tak, jak dla ŚJ. W związku z tym, chcąc czy nie chcąc, przyznaję im rację. Z Biblii nie wynika przecież nic podobnego, to wymysł katolików. Należy o tym głośno i wyraźnie mówić - tak, jak mówią o tym ŚJ.

>Właśnie dlatego mówienie o łasce wiary (której rzekomo ateiści są pozbawieni) czy szacunku dla fundamentalizmu religijnego jest strzelaniem sobie samobója, niezależnie od szacunku dla wszystkich dobrych ludzi, jakich poglądów by nie wyznawali.
I Bogu dzięki, że są jej pozbawieni, że twardo stąpają po ziemi. Wielokrotnie pisałem o zwycięstwie rozumu nad wiarą, co było też moim udziałem. Tym razem postanowiłem więc podejść "od zaplecza" i przedstawić wersję widzianą oczami Miłującego. Patrząc z ich punktu widzenia, jesteśmy tej łaski pozbawieni. Podobnie w Gościu Niedzielnym pisano o planowanym zabójstwie dziecka przez Alicję Tysiąc. Z ich punktu widzenia tak to wygląda - czy nam się to podoba, czy nie. Im nie wolno tego mówić, wiele osób, w tym racjonaliści, było oburzonych. Sąd ukarał "Gościa Niedzielnego".
Jednocześnie domagamy się wolności słowa, usunięcia z Konstytucji art.196 - właśnie w imię wolności słowa. Czy nie jest to przejawem hipokryzji, mierzenia różnymi miarkami?
Nam ma być wolno bezkarnie ośmieszać/kpić/szydzić z religii, tymczasem osoby religijne nie mają prawa powiedzieć, że zabijasz dziecko. Uważam, że jedni i drudzy mają prawo wyrazić opinię zgodną ze swoim światopoglądem.
To temat na interesujący wątek o granicach wolności słowa.

W jakim sensie "strzelaniem sobie samobója"? Dlatego, że szanuję ludzi wiernych wartościom, które wyznają?
Powiem więcej, choć zabrzmi to pewnie kontrowersyjnie dla przestrzegających poprawności politycznej. Szanuję ludzi, którzy zdecydowali się poświęcić życie za wiarę - również tych, którzy wysadzają się w powietrze wierząc, że wkrótce znajdą się w raju otoczeni hurysami.
Potępiam to, co robią. Nie mogę jednak pozostać obojętny wobec heroiczności ich "wyczynów".

Twoje słowa o "samobóju" odbieram jako poparcie dla hipokrytów religijnych, dla ludowej, obrzędowej, dewocyjnej religijności. Czy ich uważasz za bardziej nowoczesnych, bardziej podatnych na racjonalne argumenty? "Ciemny lud", który bezkrytycznie kupuje to, co mu sprzedadzą - mity, o których pisze Miłujący. Moim zdaniem w tym wątku należy otworzyć katolikom oczy, niezależnie od tego, że sami możemy ponieść straty.
Wolę rozmawiać z kreacjonistami i ŚJ, którzy próbują podeprzeć naukowo swoje tezy. To trudniejszy, bardziej wymagający partner. Szkoda, że głównym ich argumentem jest: "bo tak stoi w Biblii"...

Pozdrawiam - Zbyszek


"Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).
07-11-2009 19:48 
 Ocena 5 na 5
Adamiak (36436 punktów)
>Ci ludzie powinni spalić się ze wstydu. [...] Dlatego, że manipulują/zniekształcają Słowo Boże...
         

>Ofiarami takiego postępowania są wszyscy wierni.
>Ich powinnością jest zadawanie proboszczom, biskupom, kardynałom niewygodnych pytań.
               ...

>Wszelkie odstępstwa od niego/zmiany dokonywane przez człowieka są zwykłą nieuczciwością.
   Jak dla pacjenta Tworek nieuczciwym jest zmieniać sobie schizofrenii na paranoję, lub wymyślanie jeszcze innego choróbska.

>Dla osoby wierzącej prawda powinna być jedna - ta z Biblii.
   Właśnie - schizofrenia to schizofrenia i szlus!

>Z kim się zgadzasz - z księdzem katolickim, który prezentuje pierwszą wersję czy też z Miłującym prawdę, który głosi wersję drugą?
   Ja to się mogę zgodzić (lub nie) z jakimś argumentem, a nie z "prawdziwszym" wariantem tej samej bajki.

>Napisz wyraźnie, nie owijaj w bawełnę.
   Piszę, choć nie do mnie ten apel za co najmocniej przepraszam.

>Szkoda, że głównym ich argumentem jest: "bo tak stoi w Biblii"...
   Eee tam...

   Pozdrawiam.

P.S. Mam wrażenie, że Twój punkt widzenia wynika z pomyłki: mylisz możliwość dyskusji z argumentami z możliwością dyskusji z wiarą.
   Przy okazji mylenia tolerancji z akceptacją.

   Chyba, że jesteś wierzący, co zmienia postać rzeczy.
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>   Ja to się mogę zgodzić (lub nie) z jakimś argumentem, a nie z "prawdziwszym" wariantem tej samej bajki.
Owijasz, więc powtórzę raz jeszcze:
Cytat:
>>Z kim się zgadzasz - z księdzem katolickim, który prezentuje pierwszą wersję czy też z Miłującym prawdę, który głosi wersję drugą?

z prośbą o wybranie wersji 1 bądź 2.

1.
- ktoś umiera i jego dusza idzie do nieba, tam jest szczęśliwa, opiekuje się ponadto pozostałymi na tym "łez padole" bliskimi.
Tymczasem ŚJ wyraźnie mówią
2.
- umierasz i przestajesz istnieć, Twoje ciało zamienia się w proch, nie ma żadnej duszy.

Punkt drugi jest dla Ciebie "prawdziwszym wariantem tej samej bajki"?
Sądziłem, że jesteś ateistą.

Pozdrawiam - Zbyszek


"Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).
07-11-2009 20:33 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>>   Ja to się mogę zgodzić (lub nie) z jakimś argumentem, a nie z "prawdziwszym" wariantem tej samej bajki.
>Owijasz, więc powtórzę raz jeszcze:
   Nawijaj.

>Cytat:
>>Z kim się zgadzasz - z księdzem katolickim, który prezentuje pierwszą wersję czy też z Miłującym prawdę, który głosi wersję drugą?

>Punkt drugi jest dla Ciebie "prawdziwszym wariantem tej samej bajki"?
   Po prostu nie zauważyłeś, że odnoszę się tym zdaniem szerzej do kwestii wiary lub jej braku, a Twój cytat posłużył jedynie za kanwę tego odniesienia, ale nie mam w planach konstruowania wersji łatwiejszej dla "prawie wierzących trochę może oficjalnie nie".

   Bo dla mnie bajka nie zmienia swego charakteru przez przeniesienie akcentu z mitycznego smoka na istniejące w realu "jego" M3, czy innego zabiegu w celu jej uwiarygodnienia - nie jestem Zbyszkiem Bryłowskim.

>Sądziłem, że jesteś ateistą.
   Też tak sądziłem...

>"Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).
   ... i ja zdania nie zmieniłem (Juruś 20:33).

   Pozdrawiam.
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

I znów unik...

Pozdrawiam - Zbyszek


"Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).
07-11-2009 22:32 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>I znów unik...
> Pozdrawiam - Zbyszek

Ty uników nie robisz, boś człowiek godny
07-11-2009 23:42 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>I znów unik...
   Bo nie mam zamiaru ulec konwencji, którą próbujesz lansować.

   Sam szpagat intelektualny nie jest rzadkością, jak unikalną nie jest gadka rozkraczonego, że stoi na baczność, ale to drugie bywa śmieszniejsze.

   Pozdrawiam.
07-11-2009 20:59 
 Ocena 9 na 9
placownik (17853 punktów)

   Jestem w stanie zrozumieć Twoją fascynację postępowaniem szeregowych członków ŚJ, w wysokim stopniu zgodnym z tym co głoszą. Spróbuj jednak zajrzeć za kulisy. W dobie Internetu to wcale nie jest takie skomplikowane. Pod tym adresem tinyurl.com/yjjlq7n wczytaj sobie plik nazwany WIZYTA STARSZYCH ZBORU PO 3 LATACH (PEŁNA WERSJA), obejrzyj zawarty w nim materiał, a może Twoja fascynacja nieco osłabnie.
   Nie rozumiem ponadto dlaczego bierzesz za dobrą monetę głoszone przez ŚJ prawdy. Dlaczego na przykład akceptujesz ich twierdzenie, że tylko oni głoszą niczym nie skażone "słowo Boże". Czyżbyś nie wiedział, że posługują się przykrojonym do własnych potrzeb anonimowym tłumaczeniem Biblii i pod tym względem nie różnią się prawie niczym od wszystkich innych wyznań chrześcijańskich? A ich krętactwa, bo inaczej nazwać tego nie sposób, związane z wielokrotnie przez nich ogłaszaną, a następnie odwoływaną datą "końca świata". Czy można traktować to poważnie?

   Można tak ciągnąć jeszcze i jeszcze, ale po co. Wystarczy rozejrzeć się po sieci. Dzięki staraniom katolików, dla których ŚJ są sporym zagrożeniem, między innymi dzięki ich zdolności do wywoływania fascynacji takiej jak Twoja, materiałów na temat tej wspólnoty wyznaniowej jest w bród. Wystarczy po nie sięgnąć i nawet przy zachowaniu należytego krytycyzmu podyktowanego ich stronniczością, pozbyć się złudzeń.

   Czego Ci życzę i pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

Mam kolegę, który jest ŚJ. Wielokrotnie usiłowałem "sprowadzić go na ziemię". Niestety, jest odporny na wszelkie argumenty, "nieprzemakalny" jak Miłujący prawdę.
Zastanawia mnie, jak to możliwe, że inteligentni, wykształceni, wydawałoby się rozsądnie myślący ludzie ulegają temu mirażowi? Może to potrzeba jakiejś bliskości, wspólnoty? Mój kolega długo był kawalerem, ożenił się dopiero w wieku 42 lat. Wcześniej poszukiwał prawdy, zadawał sobie pytania, nie był właściwie osobą wierzącą. ŚJ tę odpowiedź mu dali i jest z tym szczęśliwy.
To chyba dobrze?

Nie jestem ślepy, nie daj się zwieść pozorom.

Pozdrawiam - Zbyszek

"Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).
07-11-2009 22:26 
 Ocena 2 na 2
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>Mam kolegę, który jest ŚJ. Wielokrotnie usiłowałem "sprowadzić go na ziemię". Niestety, jest odporny na wszelkie argumenty, "nieprzemakalny" jak Miłujący prawdę.

Ty też jesteś nieprzemakalny, moderatorze. Miałeś mi udzielić odpowiedzi, na pytania zadane Kolegium Moderatorów. Ile to czasu minęło? Ty kogoś chcesz sprowadzać na ziemię? Niby jakimi argumentami. Sam się na niej znajdź.
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Ty też jesteś nieprzemakalny, moderatorze. Miałeś mi udzielić odpowiedzi, na pytania zadane Kolegium Moderatorów.
Dostałeś plusa? Zrozumiałeś?
Napiszę więc wyraźnie.
Według mnie Jacek Tabisz powinien zostać upomniany, dał się sprowokować.
Co chcesz jeszcze wiedzieć?

Pozdrawiam - Zbyszek


"Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).
08-11-2009 18:23 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Ty też jesteś nieprzemakalny, moderatorze. Miałeś mi udzielić odpowiedzi, na pytania zadane Kolegium Moderatorów.
>Dostałeś plusa? Zrozumiałeś?
>Napiszę więc wyraźnie.
>Według mnie Jacek Tabisz powinien zostać upomniany, dał się sprowokować.
>Co chcesz jeszcze wiedzieć?

Tak. Kiedy otrzymam stanowisko Kolegium Moderatorów w tej sprawie? Minął miesiąc.
Moje odwołanie nie dotyczy zasadności otrzymanego ostrzeżenia, tylko łamania Regulaminu Forum przez placownika, który w tamtej dyskusji był stroną.
07-11-2009 22:35 
 Ocena 5 na 5
placownik (17853 punktów)

>ŚJ tę odpowiedź mu dali i jest z tym szczęśliwy.
>To chyba dobrze?

   A czy Ty, znasz odpowiedzi na wszystko, czy raczej ich stale szukasz? Czy szczęście wynikające z rzekomego znalezienia ostatecznej odpowiedzi, a nie z jej stałego poszukiwania, może być trwałe? A co będzie się działo, kiedy Twojemu koledze dana mu na tacy gotowa odpowiedź przestanie wystarczać? A czy owa "nieprzemakalność" na argumenty, nie jest przypadkiem podświadomą próbą obrony owego stanu wiecznej szczęśliwości osiągniętego kosztem programowej rezygnacji z posiadania własnego zdania?

   Znasz odpowiedzi na te pytania?

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>>ŚJ tę odpowiedź mu dali i jest z tym szczęśliwy.
>>To chyba dobrze?
>   A czy Ty, znasz odpowiedzi na wszystko, czy raczej ich stale szukasz?
Moim zdaniem "stałe poszukiwanie" może skończyć się chorobą psychiczną.
Każdy określa jakoś swój światopogląd i poprzestaje na tym. Kiedyś byłem człowiekiem wierzącym, zmieniłem jednak światopogląd/znalazłem nowy punkt równowagi. Nie mogłem pogodzić tego, co słyszałem w Kościele z tym, co słyszałem na lekcjach biologii.
Ludzie chcą stabilności. Czy miotanie się w poszukiwaniu odpowiedzi ma jakikolwiek sens? Ustala się jakiś stan i pozostaje stabilny do czasu, kiedy przyjdą kolejne wątpliwości i pytania. Wówczas ten stan zmienia się na niestabilny i historia się powtarza.

>Czy szczęście wynikające z rzekomego znalezienia ostatecznej odpowiedzi, a nie z jej stałego poszukiwania, może być trwałe?
Tak, dopóki nikt tego szczęścia nie zburzy. Najlepiej więc programowo nie przyjmować do wiadomości żadnych argumentów. Wytwarza się więc otoczkę ochronną, instynktownie broni status quo.

>A co będzie się działo, kiedy Twojemu koledze dana mu na tacy gotowa odpowiedź przestanie wystarczać?
Kiedy powstaną wątpliwości, zawsze będzie można przypisać to działaniu złych mocy, Szatana Diabła. Druga możliwość - zmiana światopoglądu, ustalenie nowego stanu równowagi.

>A czy owa "nieprzemakalność" na argumenty, nie jest przypadkiem podświadomą próbą obrony owego stanu wiecznej szczęśliwości osiągniętego kosztem programowej rezygnacji z posiadania własnego zdania?
ŚJ dali mu wiarygodne odpowiedzi na pytania, które sobie zadawał. Świadomie i dobrowolnie zaakceptował te odpowiedzi. Od tej pory stało się to również jego własne zdanie.
My również przyjmujemy jakąś wersję, uznajemy ją za najbardziej wiarygodną, identyfikujemy się z nią.

Pozdrawiam - Zbyszek


"Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).
08-11-2009 20:56 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
> Moim zdaniem...
> Każdy określa...
> Kiedyś byłem...
> Nie mogłem...
> Ludzie chcą...
> Ustala się...
> Wytwarza się...
>... będzie można przypisać
> My również przyjmujemy...
>... uznajemy...
>... identyfikujemy się...

   Czy coś Ci mówi takie posiekanie tekstu, Zbyszku?
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>   Czy coś Ci mówi takie posiekanie tekstu, Zbyszku?
A ma mówić?
Dla mnie jest to zabawne, być może chaotyczne. Nie lepiej jednak skupić się na treści, zamiast dzielić włos na czworo?

Pozdrawiam - Zbyszek

"Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).
08-11-2009 23:02 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>   Czy coś Ci mówi takie posiekanie tekstu, Zbyszku?
>A ma mówić?
   Nie musi.

>Dla mnie jest to zabawne, być może chaotyczne.
   Też tak można widzieć.

>Nie lepiej jednak skupić się na treści, zamiast dzielić włos na czworo?
   To zależy od punktu siedzenia oraz na czym komu zależy.
   Mnie nie zależy na udowadnianiu czegokolwiek więc tylko wspomnę, że treść jest jedynie częścią przekazu. Czy tego chcesz, czy nie.

   W rozmowie face to face komunikacja niewerbalna to ok. 90% przekazu i choć w rozmowie pisanej te proporcje są nieco inne, to nie na tyle, by znieść znaczenie formy.

   Mniej lub bardziej świadomie wybrane środki do przekazania treści zawsze mają wpływ na zawartość komunikatu, nadając czasem zupełnie inne znaczenie zwyczajnej na pozór, treści.

   Pozdrawiam.
07-11-2009 23:57 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>Zastanawia mnie, jak to możliwe, że inteligentni, wykształceni, wydawałoby się rozsądnie myślący ludzie ulegają temu mirażowi?
   Właśnie.

>Nie jestem ślepy...
   Tylko lustro się gdzieś zapodziało?
08-11-2009 08:34 
 Ocena 2 na 2
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>Mam kolegę, który jest ŚJ. Wielokrotnie usiłowałem "sprowadzić go na ziemię".
To jest tak jak z każdym nałogiem wpaść łatwo pozbyć się trudno.
Wyjście z nałogu jest możliwe tylko wtedy jeżeli delikwent sam tego chce.
08-11-2009 08:55 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>>Mam kolegę, który jest ŚJ. Wielokrotnie usiłowałem "sprowadzić go na ziemię".
>To jest tak jak z każdym nałogiem wpaść łatwo pozbyć się trudno.
>Wyjście z nałogu jest możliwe tylko wtedy jeżeli delikwent sam tego chce.
   Oczywiście, ale zanim zechce, to funkcjonuje w tzw. "systemie iluzji i zaprzeczeń".

   Najprostszym zaprzeczeniem może być: "Nie jestem ślepy, nie daj się zwieść pozorom".

Edycja.
   Jest to zaprzeczenie połączone z manipulacją w drugim członie zdania, czyli stawianiem klienta przed pozornym wyborem: między bystrością (mądrością) w dostrzeżeniu czujności, braku ślepoty zainteresowanego, a przyznaniem się do własnej ślepoty (głupoty), czyli upieraniem się przy kwalifikowaniu pozorów, jako faktów.
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>   Jest to zaprzeczenie połączone z manipulacją w drugim członie zdania, czyli stawianiem klienta przed pozornym wyborem: między bystrością (mądrością) w dostrzeżeniu czujności, braku ślepoty zainteresowanego, a przyznaniem się do własnej ślepoty (głupoty), czyli upieraniem się przy kwalifikowaniu pozorów, jako faktów.
Jurku, przeceniasz moje możliwości. Naprawdę jestem prostym człowiekiem i doszukiwanie się w moich tekstach jakiegoś drugiego dna nie ma najmniejszego sensu(bo go nie ma). Nie mam zamiaru manipulować ani przemycać jakiegoś przesłania między wierszami.
Wiem, że dla Ciebie ważne jest każde słowo, jego miejsce w szyku, kontekst i inne, niedostępne mojemu umysłowi szczegóły.
Jeżeli nie rozumiesz tego, co piszę - chętnie wytłumaczę.
Otóż zdanie "Nie jestem ślepy, nie daj się zwieść pozorom" było skierowane do placownika".
Jego pierwszy człon znaczy, że mam świadomość manipulowania i wykorzystywania ludzkiej naiwności przy werbowaniu ŚJ, stosowania wyrafinowanych technik w celu przekonania ich do głoszonych "prawd"(pisał o tym w swoich postach szperacz).
Natomiast "nie daj się zwieść pozorom" ma na celu zapewnienie, że moje stanowisko, przyjęcie perspektywy "drugiej strony" oznacza jedynie próbę szerszego spojrzenia, próbę zrozumienia racji partnerów w dyskusji.
Uważam, że to wzbogaca i obiektywizuje mój punkt widzenia.
Nadal jednak pozostaję(i pozostanę ) sobą.

Pozdrawiam - Zbyszek

"Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).
08-11-2009 18:44 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>>   Jest to zaprzeczenie połączone z manipulacją w drugim członie zdania...
>Jurku, przeceniasz moje możliwości.
   Nie doceniasz swojej podświadomości, Zbyszku.

>Naprawdę jestem prostym człowiekiem i doszukiwanie się w moich tekstach jakiegoś drugiego dna nie ma najmniejszego sensu(bo go nie ma).
    Coś nie znika od mówienia, że czegoś nie ma.

>Nie mam zamiaru manipulować ani przemycać jakiegoś przesłania między wierszami.
   Nie napisałem, że miałeś świadomy zamiar.

>Wiem, że dla Ciebie ważne jest każde słowo, jego miejsce w szyku, kontekst i inne, niedostępne mojemu umysłowi szczegóły.
   Akurat nie tylko dla mnie - dla wszystkich są ważne, tylko nie wszyscy zwracają na to uwagę.

>Otóż zdanie "Nie jestem ślepy, nie daj się zwieść pozorom" było skierowane do placownika".
   Wiem.

>Jego pierwszy człon znaczy, że mam świadomość manipulowania i wykorzystywania ludzkiej naiwności przy werbowaniu ŚJ...
   To wszyscy wiedzą.

>Natomiast "nie daj się zwieść pozorom" ma na celu zapewnienie, że moje stanowisko, przyjęcie perspektywy "drugiej strony" oznacza jedynie próbę szerszego spojrzenia, próbę zrozumienia racji partnerów w dyskusji.
   Tylko, że podejmujesz tę próbę rozszerzenia spojrzenia przez zawężenie perspektywy.

>Uważam, że to wzbogaca i obiektywizuje mój punkt widzenia.
   Masz prawo tak uważać.

>Nadal jednak pozostaję(i pozostanę ) sobą.
   Amen.

   Pozdrawiam.
Miłujący prawdę (1541 punktów)

>>Jego pierwszy człon znaczy, że mam świadomość manipulowania i wykorzystywania ludzkiej naiwności przy werbowaniu ŚJ...
>To wszyscy wiedzą.
>
Kto to wszyscy?
Przeciwnicy prawdy?
Zwolennicy duszy nieśmiertelnej, Trójcy, wiecznych mąk piekielnych, koncepcji że wszyscy dobrzy ludzie idą do nieba, że Bóg jest Trójcą a Maria jest matką Bożą, no i oczywiście głównego źródła interesu Kościoła - Bóg akceptuje oddawanie Mu czci za pomocą wizerunków? Tak masz racje. No i oczywiście Ty, przeciwnik racjonalistycznego spojrzenia na świat..
>Masz prawo tak uważać.
>>Nadal jednak pozostaję(i pozostanę ) sobą.
>
To ciekawe. Zawsze zostawiasz mu ostatnie zdanie.
On ma zawsze rację w dyskusji z Tobą?
Powodzenia o pozdrawiam
20-11-2009 18:44 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>>Jego pierwszy człon znaczy, że mam świadomość manipulowania i wykorzystywania ludzkiej naiwności przy werbowaniu ŚJ...
>>To wszyscy wiedzą.
>>
>Kto to wszyscy?
   Nie zauważyłeś(?), że wszystkich napisałem kursywą, oznaczając tak dystans do tego wyrażenia, jako argumentu populistycznego (bo lubię pisać za siebie), przy okazji lekkiego złagodzenia kategorycznego akcentu użytego zwrotu w znaczeniu formalnym.
   Podwójnej kursywy w zestawie nie mam, a cudzysłów byłby zbytnim dystansem od dosłowności tegoż, więc i od intencji tekstu.

>Przeciwnicy prawdy?
>Zwolennicy duszy nieśmiertelnej, Trójcy, wiecznych mąk piekielnych, koncepcji że wszyscy dobrzy ludzie idą do nieba, że Bóg jest Trójcą a Maria jest matką Bożą, no i oczywiście głównego źródła interesu Kościoła - Bóg akceptuje oddawanie Mu czci za pomocą wizerunków? Tak masz racje. No i oczywiście Ty, przeciwnik racjonalistycznego spojrzenia na świat..
   Hihihihi.

>>Masz prawo tak uważać.
>>>Nadal jednak pozostaję(i pozostanę ) sobą.
>>
>To ciekawe. Zawsze zostawiasz mu ostatnie zdanie.
   Nie kłam, nie zawsze, by nie powiedzieć: rzadko.

>On ma zawsze rację w dyskusji z Tobą?
   Tym razem miał rację w rozmowie z sobą, jak na ogół się dzieje z ludźmi, którym życie miłe.

   Pozdrawiam.
10-11-2009 21:07 
 Ocena-2 na 2
Miłujący prawdę (1541 punktów)

> mam świadomość manipulowania i wykorzystywania ludzkiej naiwności przy werbowaniu ŚJ, stosowania wyrafinowanych technik w celu przekonania ich do głoszonych "prawd"
>
Czy to jest Twoje zdanie? Jesteś tego pewien?
>Uważam, że to wzbogaca i obiektywizuje mój punkt widzenia.
>Nadal jednak pozostaję(i pozostanę ) sobą.
>
To prawda, że nowa wiedza wzbogaca i może zobiektywizować punkt widzenia.
Jednak zawsze potrzebne jest samodzielne myślenie i wyciągania wniosków.
Już kiedyś pisałem, że człowiek wychowany w jakiejś kulturze czy religii, zawsze pokazywać będzie swe pochodzenie w różnych reakcjach i zachowaniu. Chyba..!
Chyba, że poznając nowe informacje dozna wstrząsu, że prawda była cały czas tak blisko, a ja ja odrzucałem, czy nie widziałem.
To wzór pełnego olśnienia.
A dalej przemiany następują bardzo szybko.
Dlaczego?
Bo człowiek poznaje prawdę. O wszystkim.
W tym nie ma żadnych manipulacji, ani wykorzystywania ludzkiej naiwności.
Gdy patrzysz daleko w przeszłość, to właśnie ludzie strachliwi, bo nie znający prawdy, bez opieki, byli łupieni przez religie.
To już się skończyło. Teraz religia fałszywa, jakaś sekta, szybko jest demaskowana: "Król jest nagi".
Podobnie jak bezsens głoszonych przez racjonalistów idei czy hipotez, które są bez sprawdzenia naukowego, a jedynie na zakatarzony nos..
Wszystko jest rozpoznawane i demaskowane.
Wniosek jest jeden.
To dzisiejsi ateiści, racjonaliści PSR i podobni, których nie tak dawno nie było, może jednostki, namnożyło się ich obecnie poprzez manipulowanie nauką, bardziej ścisłej współpracy, Katolickich duchownych i innych duchownych fałszywych religii, z naukowcami ateistycznymi, albo sami angażowali się w niby prace naukowe. Na każdym kroku spotkać możesz księdza profesora czy doktora. JP2 - to filozof KUL.
całkowicie wsiąkli w ten świecki system jakże daleki od wzoru przedstawionego przez Jezusa.
Ci sami już dalej ciągnęli swych wiernych do ateizmu, sami zaś zachowując jedynie pozory oddania sprawom duchowym.
Świadkom Jehowy zarzucać "manipulowanie i wykorzystywanie ludzkiej naiwności", to objaw ignorancji i arogancji, całkowitego zaślepienia.
Warto to jeszcze raz przemyśleć, by nie pisać bzdur.
Pozdrawiam
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>> mam świadomość manipulowania i wykorzystywania ludzkiej naiwności przy werbowaniu ŚJ, stosowania wyrafinowanych technik w celu przekonania ich do głoszonych "prawd"
>Czy to jest Twoje zdanie? Jesteś tego pewien?
Takie odnoszę wrażenie. Nie bywam na spotkaniach ŚJ, trudno mi zatem stwierdzić to z całą pewnością. Właściwie mógłbym - udając, że kolega mnie przekonał. Moja opinia wynikałaby wówczas z własnego doświadczenia.
Potwierdzają to jednak osoby, które odeszły od ŚJ(przykładem szperacz.)
Z mojego punktu widzenia(a mam porównanie), prezentujecie podobne techniki do OTR-a(Ojca Tadeusza Rydzyka) i jego kompanów z RM. Może bez skrywanej, a raczej przemycanej nienawiści. Tego Wam nie zarzucam.
Efektem technik manipulacyjnych jest moja teściowa, osoba skądinąd łagodna, która zmienia się nie do poznania pod wpływem RM. Stała się radykalna i ślepa na wszelkie argumenty. Dla niej prawda jest jedna - ta z RM. Oto efekt bezkrytycznego przyjmowania na wiarę tego, co się słyszy, nie korzystania z innych źródeł informacji w celu konfrontacji stanowisk - efekt lenistwa intelektualnego.
Ze Świadkami Jehowy jest podobnie, niestety.

>To prawda, że nowa wiedza wzbogaca i może zobiektywizować punkt widzenia.
>Jednak zawsze potrzebne jest samodzielne myślenie i wyciągania wniosków.
Jakbyś mi to z ust wyjął(patrz wyżej).
Pomyśl o sobie.

>Już kiedyś pisałem, że człowiek wychowany w jakiejś kulturze czy religii, zawsze pokazywać będzie swe pochodzenie w różnych reakcjach i zachowaniu. Chyba..!
>Chyba, że poznając nowe informacje dozna wstrząsu, że prawda była cały czas tak blisko, a ja ja odrzucałem, czy nie widziałem.
>To wzór pełnego olśnienia.
>A dalej przemiany następują bardzo szybko.
Jakbyś pisał o mnie. Ja również byłem osobą wierzącą, uczęszczałem na lekcje religii, ba - nawet z wypiekami na twarzy broniłem wiary.
Później doznałem olśnienia.

>Teraz religia fałszywa, jakaś sekta, szybko jest demaskowana: "Król jest nagi".
Chciałbyś, by tak było. Krk trzyma się nadal mocno, choć tam, gdzie postępuje rozwój cywilizacyjny, wzrasta edukacja społeczeństw i dobrobyt, jego wpływy maleją radykalnie.
Tam pozostaje jedynie tradycja, która z czasem zanika.
Pożywką Krk są nieszczęścia i bieda. Wtedy ludzie zwracają się ku wierze, istnieje bowiem potrzeba pociechy.

>Podobnie jak bezsens głoszonych przez racjonalistów idei czy hipotez, które są bez sprawdzenia naukowego, a jedynie na zakatarzony nos..
Nie masz racji. Wiara jest irracjonalna. Nie bój się i otwórz oczy.
Obudź się.

Pozdrawiam - Zbyszek



Wiara kończy się wówczas, gdy zaczynają się wątpliwości.
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>>> mam świadomość manipulowania i wykorzystywania ludzkiej naiwności przy werbowaniu ŚJ, stosowania wyrafinowanych technik w celu przekonania ich do głoszonych "prawd"
>>Czy to jest Twoje zdanie? Jesteś tego pewien?
>Takie odnoszę wrażenie. Nie bywam na spotkaniach ŚJ, trudno mi zatem stwierdzić to z całą pewnością. Właściwie mógłbym - udając, że kolega mnie przekonał. Moja opinia wynikałaby wówczas z własnego doświadczenia.
>
Takie masz wrażenie. Ale cóż to jest - wrażenie?
To wybitnie subiektywne odczucie, które najczęściej jest zgodne z dominującym głosem czy opinią. Na tym forum masz samych przeciwników prawdy, Biblii i Boga, a Ty chcesz mieć zdanie takie jak oni.
I masz! Ich zdanie stało się Twoim i powtarzasz jak swoje, chociaż widać, że się różnisz i tak naprawdę z tym zdaniem się nie zgadzasz.
Masz wątpliwości. I takie stwierdzenie jest OK!
Myślisz, że wrażenie wystarczy aby właściwie ocenić intencje i prawdomówność?
Nie musisz niczego udawać. gdy przyjdziesz na Sale Królestwa nikt nie stanie Tobie na drodze, prócz tych braci, którzy chcą Ciebie serdecznie przywitać i zaprosić dalej.
Nie jest potrzebna jakakolwiek deklaracja. Mógłbyś posłuchać i zobaczyć, o czym mówią i jak się zachowują.
>Potwierdzają to jednak osoby, które odeszły od ŚJ(przykładem szperacz.)
>
Musiałbyś pomyśleć o tym, że bardzo mało jest osób które odchodzą od świadków Jehowy, chociaż nacisk i presja, by to uczynić, są wyjątkowe silne. Przeciwko sobie mają wszystkie religie, filozofie, szkoły, różnego rodzaju stowarzyszenia, uczelnie i media.
Jeśli coś zapomniałem, to dodaj, bo na pewno tak jest.
By zostać świadkiem Boga, trzeba przez kilku lat studiować Biblie, poznawać prawdę, trzeba być w miarę dorosłym - umieć dorośle rozumować i bronić swego zdania.
Jezus dał polecenie swym uczniom:
" Idźcie więc i czyńcie uczniów z ludzi ze wszystkich narodów, chrzcząc ich w imię Ojca i Syna, i ducha świętego,
ucząc ich przestrzegać wszystkiego, co wam nakazałem. A oto ja jestem z wami przez wszystkie dni aż do zakończenia systemu rzeczy
"(Mateusza 28:19-20)
Aby je zrozumieć musiałbyś się w nie mocno wczytać.
Podstawa zostania świadkiem Jehowy jest przyjecie nauk, ale tych, które przekazał uczniom Jezus. Powiedział tez, że będzie wspierał swych uczniów w tym dziele.
Jakie ma to znaczenie, że Ty czy ktoś inny uważacie, iż powinno to się czynić tak lub inaczej? Zapewniam Ciebie, że nie ma to znaczenia.
Natomiast jeśli chodzi o odchodzenie ludzi od świadków Jehowy, to jest naturalne, że ludzie dopóki żyją mogą zmieniać zdanie, mają przecież wolna wole, a ta zmiana, nie zawsze jest dobrowolna i przemyślana.
Czasem może niezbyt głęboko pokochali Boga i prawdę.
>Z mojego punktu widzenia(a mam porównanie), prezentujecie podobne techniki do OTR-a(Ojca Tadeusza Rydzyka) i jego kompanów z RM. Może bez skrywanej, a raczej przemycanej nienawiści. Tego Wam nie zarzucam.
>
Chociaż to. Porównanie Świadków Jehowy do Rydzyka, to dość oryginalne widzenie. Wybacz ale wskazuje to na kompletny brak rozeznania i znajomości tego, co i jak robią, i co głoszą świadkowie Jehowy.
Znakiem rozpoznawczym prawdziwych chrześcijan, nasladowców Jezusa jest wzajemna miłość. Sam Jezus podkreślił to słowami:
" Po tym wszyscy poznają, że jesteście moimi uczniami, jeśli będzie wśród was miłość"(Jana 13:35).
CDN
Miłujący prawdę (1541 punktów)
Miłość powinna być widoczne we wszystkim, co czynimy.
Apostoł Paweł nawoływał:
" Niech wszystkie wasze sprawy dzieją się z miłością"(1 Koryntian 16:14)
Żyjemy jednak w świecie, w którym znacznie więcej jest ludzi spełniających uczynki ciała.
>Efektem technik manipulacyjnych jest moja teściowa, osoba skądinąd łagodna, która zmienia się nie do poznania pod wpływem RM. Stała się radykalna i ślepa na wszelkie argumenty. Dla niej prawda jest jedna - ta z RM. Oto efekt bezkrytycznego przyjmowania na wiarę tego, co się słyszy, nie korzystania z innych źródeł informacji w celu konfrontacji stanowisk - efekt lenistwa intelektualnego.
>
To co piszesz potwierdza, że wiele osób ma negatywne zdanie o świadkach w oparciu o jakieś swoje prywatne przeżycia lub rodziny.
Widać nie znasz świadków Jehowy absolutnie.
>Ze Świadkami Jehowy jest podobnie, niestety.
>
Mylisz się.
>>To prawda, że nowa wiedza wzbogaca i może zobiektywizować punkt widzenia.
>>Jednak zawsze potrzebne jest samodzielne myślenie i wyciągania wniosków.
>Jakbyś mi to z ust wyjął(patrz wyżej).
>Pomyśl o sobie.
>>Już kiedyś pisałem, że człowiek wychowany w jakiejś kulturze czy religii, zawsze pokazywać będzie swe pochodzenie w różnych reakcjach i zachowaniu. Chyba..!
>>Chyba, że poznając nowe informacje dozna wstrząsu, że prawda była cały czas tak blisko, a ja ją odrzucałem, czy nie widziałem.
>>To wzór pełnego olśnienia.
>>A dalej przemiany następują bardzo szybko.
>Jakbyś pisał o mnie. Ja również byłem osobą wierzącą, uczęszczałem na lekcje religii, ba - nawet z wypiekami na twarzy broniłem wiary.
>
To była fałszywa religia, która dla Jehowy Boga jest obrzydliwością.
Fałszywi prorocy i kapłani, było ich zawsze wielu, to sposób Szatana, by ludzi sprowadzić na złą drogę, a na pewno odciągnąć od prawdy. Każdy człowiek ma jeden rozum i jedno serce, gdy więc wrzuci mu się jakąś idee, to już jest ich.
Zwróć uwagę, że świadkami stają się ludzi z wyboru, porzucający religie w której znaleźli się nie ze zrozumienia i własnego wyboru, i po przemyśleniu, ale z religii narzuconej po urodzeniu.
>Później doznałem olśnienia.
>
Z jednej fałszywej do drugiej.
Zauważ, że ten racjonalizm, jest racjonalizmem fałszywym. Dlaczego?
Bo odrzuca Kogoś tak realistycznego, jak nikt inny, odrzuca Boga.
Odrzuca najważniejszą osobę, która ma największy związek z ziemią na której żyjemy. On ją stworzył.
Czy można analizować na przykład występowania raka w pomorskim, bez uwzględnienia zanieczyszczenia środowiska? Bóg dał ludziom ziemie z dopracowanym środowiskiem, dopasowanym do ludzi, by nie chorowali. Ludzie je niszczą, a efektem choroby - umierają. Ci zaś którzy odrzucili Boga, czekają jedynie na śmierć.
To nie jest racjonalne. Pomyśl o prawdziwym racjonalizmie, który czy tego chce czy nie, wszystko powinien brać pod uwagę.
>>Teraz religia fałszywa, jakaś sekta, szybko jest demaskowana: "Król jest nagi".
>Chciałbyś, by tak było. Krk trzyma się nadal mocno, choć tam, gdzie postępuje rozwój cywilizacyjny, wzrasta edukacja społeczeństw i dobrobyt, jego wpływy maleją radykalnie.
>
To religia Szatana, a on będąc bogiem tego systemu rzeczy wspiera go.
Jeśli jest jedna religia prawdziwa, to wszystkie inne, a jest ich niezliczona ilość należą do Szatana. W Polsce masz dobrobyt? Zobacz jak są do siebie nastawieni ludzie.
Ta religia nie wychowuje w duchu miłości, jedynie o tym mówi.
To co głosi nie jest Słowem Boga, a więc tez nie chodzi jej o uratowanie ludzi i swych wiernych poprzez poznanie prawdy i Boga.
Mariaż Kościoła z polityką i państwem jest w Biblii zabroniony.
>Tam pozostaje jedynie tradycja, która z czasem zanika.
>Pożywką Krk są nieszczęścia i bieda. Wtedy ludzie zwracają się ku wierze, istnieje bowiem potrzeba pociechy.
>
Typowe pogańskie odruchy.
>>Podobnie jak bezsens głoszonych przez racjonalistów idei czy hipotez, które są bez sprawdzenia naukowego, a jedynie na zakatarzony nos..
>Nie masz racji. Wiara jest irracjonalna. Nie bój się i otwórz oczy.
>
Miałem zamknięte w czasie gdy nie byłem świadkiem Jehowy.
Teraz mam otwarte, i to najszerzej jak można, i znam prawdę.
T świadek Jehowy, świadek Boga, jest jedynym możliwym i prawdziwym racjonalistą.
Pozdrawiam
11-11-2009 06:55 
 Ocena-1 na 1
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>Mam kolegę, który jest ŚJ. Wielokrotnie usiłowałem "sprowadzić go na ziemię". Niestety, jest odporny na wszelkie argumenty, "nieprzemakalny" jak Miłujący prawdę.
>
Nie są to właściwe określenia, niejako substytuty - fanatyzmu.
Te określenia nie oddają prawdy o świadkach Jehowy, podkreślają tylko brak znajomości tematu, tych, którzy ich tak określają..
Ich stanowisko oparte jest na potężnej wiedzy, droga zaś do tego stanu wiedzie przez wiele godzin studiów Biblii i niejako sprawdzaniu jej w życiu.
Nie ma więc możliwości, by kilka słów kogokolwiek i jakichkolwiek, zmieniło ich przekonania.
Najpierw musiałbyś sam się przekonać, że Ty stoisz na ziemi.
A z tym jest trudniej, bo nie znasz prawdy.
>Zastanawia mnie, jak to możliwe, że inteligentni, wykształceni, wydawałoby się rozsądnie myślący ludzie ulegają temu mirażowi? Może to potrzeba jakiejś bliskości, wspólnoty?
>
To Bóg ludzi pociąga do siebie i daje im poznać prawdę.
Napisano:
" Bóg jest Duchem, a ci, którzy go czczą, muszą oddawać cześć duchem i prawdą". (Jana 4:24)
Czy znasz to zdanie i myśl tam zawarta?
Czy rozumiesz, co chciał Jezus w tych słowach przekazać, jaka myśl i prawdę?
Prawda i poznanie Boga jest dostępne dla ludzi prostolinijnych, niezależnie od wykształcenia, pochodzenia czy rasy.
Osoba taka musi być zainteresowana przejawianiem owoców ducha świętego:
" Natomiast owocem ducha jest miłość, radość, pokój, wielkoduszna cierpliwość, życzliwość, dobroć, wiara, łagodność, panowanie nad sobą. Przeciwko takim rzeczom nie istnieje żadne prawo"(Galatów 5:22-23)
Spróbuj to zrozumieć, to zrozumiesz kolegę..
> Mój kolega długo był kawalerem, ożenił się dopiero w wieku 42 lat. Wcześniej poszukiwał prawdy, zadawał sobie pytania, nie był właściwie osobą wierzącą. ŚJ tę odpowiedź mu dali i jest z tym szczęśliwy.
>To chyba dobrze?
>
Oczywiście.
Pomyśl:
Czy będąc w restauracji, odczuwałbyś smak najlepszych potraw, gdybyś nie miał zaufania do kucharza i całej obsługi?
Biblia jako Słowo Boże najpierw zdobyła zaufanie kolegi. Pomoc świadków Jehowy w poznaniu jej treści jest nieodzowna, a wiec i oni musieli wzbudzić w nim zaufanie do siebie. To wszystko możliwe jest tylko wówczas gdy stykasz się z jedyna prawdą, od jedynego prawdziwego Boga.
Zaczynasz dostrzegać jak daleko od prawdy odszedł cały świat - ludzie odrzucający Boga i Jego świadków.
Pozdrawiam.
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Nie są to właściwe określenia, niejako substytuty - fanatyzmu.
Nie chciałem Cię urazić, stwierdziłem wyłącznie, że ŚJ są odporni na wszelkie argumenty, że nie mają żadnych wątpliwości, opierając swoje prawdy na wątpliwej jakości fundamencie - słowie pisanym. Na faktach historycznych w które wpleciono piękną, bajkową opowieść.

>Prawda i poznanie Boga jest dostępne dla ludzi prostolinijnych, niezależnie od wykształcenia, pochodzenia czy rasy.
Było tam również coś o dzieciach, o ile sobie przypominam. Tak - dzieci są prostolinijne, są również łatwowierne. Łatwo dają się sprowadzić na manowce. I tacy do Was dołączają(to mój punkt widzenia).

>Osoba taka musi być zainteresowana przejawianiem owoców ducha świętego:
>" Natomiast owocem ducha jest miłość, radość, pokój, wielkoduszna cierpliwość, życzliwość, dobroć, wiara, łagodność, panowanie nad sobą. Przeciwko takim rzeczom nie istnieje żadne prawo"(Galatów 5:22-23)
>Spróbuj to zrozumieć, to zrozumiesz kolegę..
Rozumiem.

>> Mój kolega długo był kawalerem, ożenił się dopiero w wieku 42 lat. Wcześniej poszukiwał prawdy, zadawał sobie pytania, nie był właściwie osobą wierzącą. ŚJ tę odpowiedź mu dali i jest z tym szczęśliwy.
>>To chyba dobrze?
>Oczywiście.
Zgadzam się.

Pozdrawiam - Zbyszek


"Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).
13-11-2009 20:16 
 Ocena-1 na 1
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>>Nie są to właściwe określenia, niejako substytuty - fanatyzmu.
>Nie chciałem Cię urazić, stwierdziłem wyłącznie, że ŚJ są odporni na wszelkie argumenty, że nie mają żadnych wątpliwości, opierając swoje prawdy na wątpliwej jakości fundamencie - słowie pisanym. Na faktach historycznych w które wpleciono piękną, bajkową opowieść.
>
Nie obrażam się, jestem przyzwyczajony do bardziej energicznego okazywania mi niechęci, ja jednak wiem, że nie chodzi o mnie, a o to co głoszę.
Polecenie głoszenia jest od Boga, On zaprosił swych lojalnych sług do współuczestniczenia w tym ważnym dziele. Dziele ratowania życia.
I wiem, że ludzie są tak nastawieni, nie jest to konsekwencją znajomości tematu.
>>Prawda i poznanie Boga jest dostępne dla ludzi prostolinijnych, niezależnie od wykształcenia, pochodzenia czy rasy.
>Było tam również coś o dzieciach, o ile sobie przypominam. Tak - dzieci są prostolinijne, są również łatwowierne. Łatwo dają się sprowadzić na manowce. I tacy do Was dołączają(to mój punkt widzenia).
>
Te jednak stają się świadkami Jehowy, mogą przyjąć chrzest, gdy dorosną lub za zgodą rodziców, którzy znają możliwości swych pociech, ich wiedzę i rozsądek.
Jest to zwykle powyżej 15-17 lat.
Jak bronią swych nowych poglądów, jak są o ich słuszności przekonani.
Nie ma to nic wspólnego z chrztem niemowląt.
>>Osoba taka musi być zainteresowana przejawianiem owoców ducha świętego:
>>" Natomiast owocem ducha jest miłość, radość, pokój, wielkoduszna cierpliwość, życzliwość, dobroć, wiara, łagodność, panowanie nad sobą. Przeciwko takim rzeczom nie istnieje żadne prawo"(Galatów 5:22-23)
>>Spróbuj to zrozumieć, to zrozumiesz kolegę..
>Rozumiem.
>
Pekinie.
>>> Mój kolega długo był kawalerem, ożenił się dopiero w wieku 42 lat. Wcześniej poszukiwał prawdy, zadawał sobie pytania, nie był właściwie osobą wierzącą. ŚJ tę odpowiedź mu dali i jest z tym szczęśliwy.
>>>To chyba dobrze?
>>Oczywiście.
>Zgadzam się.
> Pozdrawiam - Zbyszek
>
"Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).

>
Pozdrawiam
11-11-2009 06:22 
 Ocena-1 na 1
Miłujący prawdę (1541 punktów)
Już sama konstrukcja i sposób podchodzenia do SJ wskazuje na to, iż materiał jest spreparowany i ubrany w określony komentarz. Przeciwnik będzie uciekał się do różnych metod, bo jest przeciwnikiem i cel ma jeden - zwalczać.
te materiały niczego nie udowadniają. Mogę natomiast skoncentrować się na kolejnej części Twoich wypowiedzi.
>Nie rozumiem ponadto dlaczego bierzesz za dobrą monetę głoszone przez ŚJ prawdy.
>
Bo to jest prawda, to co głoszą. Ten temat to potwierdza. Wskazuje, że nikt dotychczas nie umiał zdemaskować poczynania KK w fałszowaniu prawdy i dostosowywaniu treści Biblii do swych poglądów..
Czy próbowałeś to sprawdzać?
>Dlaczego na przykład akceptujesz ich twierdzenie, że tylko oni głoszą niczym nie skażone "słowo Boże".
>
Sprawdziłeś, że tak nie czynią?
Zauważ, że jedynie o Świadkach Jehowy sam Jehowa powiedział, że oni stanowią Jego lud, że ich wybrał, nauczył. napisano:
" Wy jesteście moimi świadkami - brzmi wypowiedź Jehowy - moim sługą, którego wybrałem, abyście mnie poznali i wierzyli we mnie, i rozumieli, że ja jestem ten sam. Przede mną nie został utworzony żaden Bóg ani po mnie nie ma żadnego.
Ja, właśnie ja jestem Jehowa, a oprócz mnie nie ma wybawcy".
"Ja oznajmiłem i wybawiłem, i sprawiłem, że to usłyszano, gdy nie było wśród was obcego boga. Wy zatem jesteście moimi świadkami - brzmi wypowiedź Jehowy - a ja jestem Bogiem
" (Izajasza 43:10-12).
Nie wiem czy warto Ciebie przekonywać o tym, że Bóg działa po to by ludzi szczerych wybawić z niewiedzy i błędu.
Wybrał drogę najlepszą, przekazuje prawdy poprzez wybranych przez siebie ludzi.
Odpowiednio ich do tego przygotowuje.
Świadkiem Boga nazwany jest Jezus, wyliczony jest cały "obłok świadków" począwszy od Abla. Odpowiedz sobie sam, a jeśli zechcesz odpowiem dla Ciebie na podstawowe pytania:
Czy Abel był katolikiem? Nie!
Nazwany jest świadkiem Boga.
A ci: Henoch, Noe,Abraham, Sara, Jakub, Izaak, Józef, Mojżesz, Jozue,
"I cóż jeszcze mam powiedzieć? Przecież czasu by mi zabrakło, gdybym zaczął opowiadać o Gedeonie, Baraku, Samsonie, Jeftem, Dawidzie oraz o Samuelu i innych prorokach
", z Pism greckich wszyscy pisarze Ksiąg - ewangelii, wszelkich listów, Objawienia. Paweł pisze:
" Skoro więc otacza nas tak wielki obłok świadków, my też odłóżmy wszelki ciężar i grzech, który nas łatwo omotuje, i biegnijmy wytrwale w wyznaczonym nam wyścigu, uważnie wpatrując się w Naczelnego Pełnomocnika"(Hebrajczyków 12:1,2).
A Jezus był katolikiem? Nie! Napisano:
" On jest obrazem niewidzialnego Boga, pierworodnym wszelkiego stworzenia"(Kolosan 1:15);
Niczego nie było gdy Jehowa stworzył swego Syna, tylko on jeden zna Boga prawdziwego, był przy Nim pewnie miliardy lat.
Świadek Jehowy to ten, kto naśladuje Jezusa i wykonuje to w czyn on miał upodobanie, a to zaś otrzymał od swego Ojca - Boga..
Jezus wiernie wywiązał się ze swego zadania, które zlecił mu Jehowa jego Ojciec, i  stał się największym świadkiem na rzecz Jehowy, jaki żył na ziemi.
Apostoł Jan, który znajdował się blisko umierającego Jezusa, całkiem więc słusznie napisał o nim: " Świadek Wierny" (Objawienie 1:5).
A według Objawienia 3:14 wyniesiony do chwały Jezus nazwał siebie " Amen" oraz " świadkiem wiernym i prawdziwym".
Czy któras z religii tak ptrzedstawia Jezusa, mocno jednocześnie popierajac te prawde wersetami z Biblii?
Nie! A dlaczego?
Bo nie zna prawdy przekazywanej przez Boga ludziom poprzez Biblię.
W tych religiach nie ma wiary. Napisano: 
" A bez wiary nie można się mu podobać, bo kto przystępuje do Boga, musi wierzyć, że on istnieje i że nagradza tych, którzy go pilnie szukają"(Hebrajczyków 11:6)
Tym sposobem nikt, kto nie wierzy, nie pozna prawdy, ani treści Słowa Bożego Biblii..
CDN
11-11-2009 06:22 
 Ocena-2 na 2
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>Czyżbyś nie wiedział, że posługują się przykrojonym do własnych potrzeb anonimowym tłumaczeniem Biblii i pod tym względem nie różnią się prawie niczym od wszystkich innych wyznań chrześcijańskich?
>
Jak to określasz: "anonimowym tłumaczeniem Biblii"?
Chyba nie zwróciłeś uwagi w przedmowie, bo oczywiście Ty sam miałeś ich Przekład Biblii w swej ręce.
Tam znajdziesz:
" PRZETŁUMACZENIE Pisma Świętego z języków oryginału - hebrajskiego, aramejskiego i greckiego - na mowę używaną obecnie to bardzo odpowiedzialne zadanie. Oznacza wyrażenie w innym języku myśli i wypowiedzi Jehowy Boga, niebiańskiego Autora tego świętego zbioru sześćdziesięciu sześciu ksiąg, które święci mężowie dawno temu spisali pod wpływem natchnienia dla naszego pożytku w dobie dzisiejszej.
Świadomość ta skłania do głębokiej refleksji. Tłumacze New World Translation of the Holy Scriptures, przejęci miłością i bojaźnią wobec Boskiego Autora Pisma Świętego, czują się przed Nim szczególnie odpowiedzialni za jak najwierniejsze przekazanie Jego myśli i oznajmień. Poczuwają się też do odpowiedzialności przed wnikliwymi czytelnikami, którzy w dążeniu do wiecznotrwałego wybawienia zdani są na korzystanie z przekładu natchnionego Słowa Najwyższego Boga.
W takim poczuciu wielkiej odpowiedzialności komitet złożony z mężczyzn oddanych Bogu pracował przez wiele lat nad New World Translation of the Holy Scriptures
";
i dalej:
" Udostępniamy je z uczuciem głębokiej wdzięczności wobec Boskiego Autora Pisma Świętego; to On powierzył nam tak wspaniały przywilej i na Jego ducha zdaliśmy się podczas pracy nad tym zrewidowanym wydaniem. Modlimy się o Jego błogosławieństwo dla wszystkich, którzy korzystają z tego przekładu, by wzrastać duchowo".
Znasz to wyjaśnienie tej kwestii przez świadków:
" Kim byli tłumacze?
Przekazując w darze Towarzystwu Strażnica (Watch Tower Bible and Tract Society of Pennsylvania) prawa autorskie do Przekładu Nowego Świata, komitet tłumaczy prosił o zachowanie anonimowości jego członków. Życzenie to zostało uszanowane. Tłumacze nie szukali chwały dla siebie, lecz pragnęli oddać chwałę Boskiemu Autorowi Pisma Świętego.
Z biegiem lat także inne komitety tłumaczenia Biblii zajęły podobne stanowisko. Na przykład na obwolucie New American Standard Bible (wydanie z przypisami, 1971) czytamy: " Nie podajemy nazwiska żadnego biblisty, na którego mielibyśmy się powoływać lub u którego mielibyśmy szukać rekomendacji, ponieważ naszym zdaniem Słowo Boże winno zalecać samo siebie
".
Znałeś To, a jeśli znałeś, to widać nie zrozumiałeś, na sobie masz przykład, że wypowiadasz się na temat, który Ty sam odrzuciłeś i nie masz poznania.
Takimi są wszyscy poza świadkami Jehowy.
Dlatego już nawet nie komentuje dalszej Twojej wypowiedzi.
One wyraźnie poświadczają, kto w tym temacie jest dla Ciebie autorytetem -
WROGOWIE PRAWDY.
Jeszcze raz ten temat to potwierdza, obok wielu innych dowodów.
pozdrawiam
11-11-2009 19:02 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>" Kim byli tłumacze?
>Przekazując w darze Towarzystwu Strażnica (Watch Tower Bible and Tract Society of Pennsylvania) prawa autorskie do Przekładu Nowego Świata, komitet tłumaczy prosił o zachowanie anonimowości jego członków. Życzenie to zostało uszanowane. Tłumacze nie szukali chwały dla siebie, lecz pragnęli oddać chwałę Boskiemu Autorowi Pisma Świętego.Z biegiem lat także inne komitety tłumaczenia Biblii zajęły podobne stanowisko. Na przykład na obwolucie New American Standard Bible (wydanie z przypisami, 1971) czytamy: " Nie podajemy nazwiska żadnego biblisty, na którego mielibyśmy się powoływać lub u którego mielibyśmy szukać rekomendacji, ponieważ naszym zdaniem Słowo Boże winno zalecać samo siebie
".

   Tutaj możesz się zapoznać ze składem osobowym zespołu tłumaczącego.

>Znałeś To, a jeśli znałeś, to widać nie zrozumiałeś, na sobie masz przykład, że wypowiadasz się na temat, który Ty sam odrzuciłeś i nie masz poznania.

   "Znałeś to, a jeśli znałeś..." i tak dalej, czyli rzucanie grochem o ścianę. Wstydzisz się choć trochę?

Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
11-11-2009 20:54 
 Ocena-2 na 2
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>>" Kim byli tłumacze?
>>Przekazując w darze Towarzystwu Strażnica (Watch Tower Bible and Tract Society of Pennsylvania) prawa autorskie do Przekładu Nowego Świata, komitet tłumaczy prosił o zachowanie anonimowości jego członków. Życzenie to zostało uszanowane. Tłumacze nie szukali chwały dla siebie, lecz pragnęli oddać chwałę Boskiemu Autorowi Pisma Świętego.Z biegiem lat także inne komitety tłumaczenia Biblii zajęły podobne stanowisko. Na przykład na obwolucie New American Standard Bible (wydanie z przypisami, 1971) czytamy: " Nie podajemy nazwiska żadnego biblisty, na którego mielibyśmy się powoływać lub u którego mielibyśmy szukać rekomendacji, ponieważ naszym zdaniem Słowo Boże winno zalecać samo siebie
".
>   Tutaj możesz się zapoznać ze składem osobowym zespołu tłumaczącego.
>
Jakiego zespołu. Chodzi o tę Biblie, w tym przekładzie:
New World Translation of the Holy Scriptures
Czy uważasz, że te Biblie tam wymienione, mają coś wspólnego z Przekładem Nowego Świata - dokonanym przez Świadków Jehowy?

W roku 2003 opublikował on 200-stronicową pracę na temat dziewięciu "Biblii najczęściej używanych w krajach anglojęzycznych".
Oprócz Przekładu Nowego Świata porównywane były: The Amplified New Testament, The Living Bible, The New American Bible With Revised New Testament, New American Standard Bible, The Holy Bible - New International Version, The New Revised Standard Version, The Bible in Today's English Version oraz King James Version.
To nie wszystkie przekłady, inna lista wtyglada tak:
"Authorized Version", "Douay Version" (przekład katolicki), "American Standard Version", "New American Standard Bible", "English Revised Version", "Revised Standard Version" z roku 1952, "The Holy Bible from Ancient Eastern Manuscripts" (Peszitta) w tłumaczeniu George'a M. Lamsy, "A New Translation of the Bible" (Moffatta), "Version Moderna" (w języku hiszpańskim), "New Testament in an Improved Version" (Newcomba), "The New Testament" (Spencera), "The Englishman's Greek New Testament" (przekład międzywierszowy), "The New Testament" (wydany nakładem Catholic Confraternity), "The Westminster Version of the Sacred Scriptures", "The Riverside New Testament" (Ballantine'a), "New International Version", "The New New Testament" (przekład międzywierszowy).
Składy ich tłumaczy możesz faktycznie znaleźć bez problemu.
To jednak nie listy tłumaczy Świadków Jehowy.

>>Znałeś To, a jeśli znałeś, to widać nie zrozumiałeś, na sobie masz przykład, że wypowiadasz się na temat, który Ty sam odrzuciłeś i nie masz poznania.
>
Chyba Ty powinieneś się wstydzić. Dołączasz do grona tych zdemaskowanych przeciwników Świadków Jehowy, a sa nimi bez poznania tego co głoszą i bez minimalnej wiedzy biblijnej.
Takie sobie bzdurne gadanie. A Fe!
Pozdrawiam
11-11-2009 22:00 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

   Idziesz w zaparte?

   Napisałeś:
    Z biegiem lat także inne komitety tłumaczenia Biblii zajęły podobne stanowisko. Na przykład na obwolucie New American Standard Bible (wydanie z przypisami, 1971) czytamy: " Nie podajemy nazwiska żadnego biblisty, na którego mielibyśmy się powoływać lub u którego mielibyśmy szukać rekomendacji, ponieważ naszym zdaniem Słowo Boże winno zalecać samo siebie".

   Podając link, pokazałem Ci, że Twój przykład jest funta kłaków niewart. Co więcej, że wypowiadasz się na temat w którym brak Ci wiedzy. Za skarby świata nie chcesz się do tego przyznać. Czy to się godzi?

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
12-11-2009 05:21 
 Ocena-2 na 2
Miłujący prawdę (1541 punktów)

Nie zwróciłeś uwagi!?
Zawsze budzi we mnie wiele zdziwienia odpowiedź przeciwników Boga prawdziwego i Jego Świadków. Z pozoru logicznie myślący ludzie, można powiedzieć wyćwiczeni w dyskusjach, a jednak odpowiadają w sposób zaprzeczający poznania wcześniejszej odpowiedzi adwersarza, albo przytaczają materiał przeciwko, chociaż on jednoznacznie potwierdza jego zadanie.
Przytoczony fragment:
   Cytat:
Z biegiem lat także inne komitety tłumaczenia Biblii zajęły podobne stanowisko. Na przykład ".

On wyraźnie potwierdza że to uczynili najpierw, przed innymi, którzy ich naśladowali. A tak naprawdę nie jest ważne w tej kwestii co robią inni, nie jest możliwe ani analizowanie tego, ani prowadzenie na ten temat z nimi polemiki.
Mnie to nie jest potrzebne.
Przede wszystkim ważny jest powód takiego postępowania - wypływał ze zrozumienia i z serca. Właściwy Przekład zawsze będzie Słowem Boga - Autorem Bóg.
Gdy wszyscy wiedza, że Przekład dokonany jest przez Świadków Jehowy, to tak naprawdę ta informacja zupełnie wystarczy, by orientować się czego można się spodziewać.
I o to chodzi..
>Podając link, pokazałem Ci, że Twój przykład jest funta kłaków niewart.
>
Wart jest życie! Dalej wyceń je, a poznasz prawdziwą wartość.
> Co więcej, że wypowiadasz się na temat w którym brak Ci wiedzy. Za skarby świata nie chcesz się do tego przyznać. Czy to się godzi?
>
Czu poznałeś odpowiedzi na pytania postawione w tym wątku?
Czy wierzenia innych religii, poza Świadkami Jehowy, to nie mity?
Czy Biblia tego nie potwierdza?
Podejdź do tematu racjonalnie!
Do tego Ciebie i wszystkich zachęcam.
Pozdrawiam
12-11-2009 14:15 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>Przytoczony fragment:
>   Cytat:
Z biegiem lat także inne komitety tłumaczenia Biblii zajęły podobne stanowisko. Na przykład ".

>On wyraźnie potwierdza że to uczynili najpierw, przed innymi, którzy ich naśladowali.

   Przykład, który podałeś jest fałszywy. Skład zespołu, który dokonał tłumaczenia pod nazwą New American Standard Bible jest znany. Z imienia i nazwiska.

   Twoje uporczywe zaprzeczenia potwierdzają tylko, że nie chcesz uznać faktów sprzecznych z Twoimi (a w gruncie rzeczy nie tyle Twoimi, co narzuconymi Ci) przekonaniami, co do prawdziwego stanu rzeczy.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
12-11-2009 17:44 
 Ocena-1 na 1
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>>Przytoczony fragment:
>>   Cytat:
Z biegiem lat także inne komitety tłumaczenia Biblii zajęły podobne stanowisko. Na przykład ".

>>On wyraźnie potwierdza że to uczynili najpierw, przed innymi, którzy ich naśladowali.
>   Przykład, który podałeś jest fałszywy. Skład zespołu, który dokonał tłumaczenia pod nazwą New American Standard Bible jest znany. Z imienia i nazwiska.
>   Twoje uporczywe zaprzeczenia potwierdzają tylko, że nie chcesz uznać faktów sprzecznych z Twoimi (a w gruncie rzeczy nie tyle Twoimi, co narzuconymi Ci) przekonaniami, co do prawdziwego stanu rzeczy.
>   Pozdrawiam
>
Myślę, że nie robi Tobie jakichś trudności zrozumienie słów: "Z biegiem lat"?
Nie robili tego wcześniej, a potem zaczęli nie podawać Tłumaczy z imienia i nazwiska.
Przykładowo wiesz ile było Przekładów Biblii pod nazwą: "Biblia Tysiąclecia" od roku 1965?
W sumie pięć albo już sześć.
Różnice między nimi są kolosalne. Tak więc kolejne Przekłady innych wersji, także wieloma szczegółami mogą się różnić i różnią..
Nie bądź taki niedowiarek, tylko dlatego, że jestem świadkiem Jehowy.
Pozdrawiam
placownik (17853 punktów)

>Nie robili tego wcześniej, a potem zaczęli nie podawać Tłumaczy z imienia i nazwiska.

   Czy nie dostrzegasz różnicy pomiędzy "nie podawaniem" a "utajnianiem"?

>Przykładowo wiesz ile było Przekładów Biblii pod nazwą: "Biblia Tysiąclecia" od roku 1965?

   Nie jest to wiedza tajemna

>Różnice między nimi są kolosalne.

   Parę przykładów?

>Tak więc kolejne Przekłady innych wersji, także wieloma szczegółami mogą się różnić i różnią..

   Pismo Święte w Przekładzie Nowego Świata nie jest tu wyjątkiem. Czy się z tym zgodzisz?

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>>Nie robili tego wcześniej, a potem zaczęli nie podawać Tłumaczy z imienia i nazwiska.
>   Czy nie dostrzegasz różnicy pomiędzy "nie podawaniem" a "utajnianiem"?
>
Co niby mieli utajniać? Przed kim taić cokolwiek? Po co?
Jehowa jest Bogiem, cóż uczyni mi człowiek!
Bojaźń przed Jehową to coś więcej aniżeli strach przed ludźmi.
Jedynie chodzi o nieprzypisywanie sobie jakiejś zasługi za dokonaną pracę, bo nie zrobili by tego poprawnie, jak nie robią tego inni, gdyby nie korzystali z pomocy ducha świętego.
To Jehowa jest Autorem Biblii i tylko przy Jego pomocy dokonujący przekładu mogli uczynić to właściwie.
Zobacz na te słowa:
" Tak i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam wyznaczono, mówcie:
Jesteśmy nieużytecznymi niewolnikami.
Uczyniliśmy to, co powinniśmy uczynić'
"(Łukasza 17:10)
A czas nagli.
>>Przykładowo wiesz ile było Przekładów Biblii pod nazwą: "Biblia Tysiąclecia" od roku 1965?
>>Różnice między nimi są kolosalne.
>Parę przykładów?
>
Zwróć uwagę jedynie na potraktowanie imienia Bożego - "Jahwe".
[Załącznik]

Natomiast Przekład Nowego Świata otacza to wzniosłe imię Boga Najwyższego Jehowa czcią i chwałą, przywraca mu bowiem należne miejsce w tekście biblijnym. Pojawia się ono 6973 razy w Pismach Hebrajskich oraz 237 razy w Pismach Greckich - łącznie 7210 razy.

>Pismo Święte w Przekładzie Nowego Świata nie jest tu wyjątkiem. Czy się z tym zgodzisz?
>
Nie!
DNIA 13 marca 1960 roku - po 12 latach, 3 miesiącach i 11 dniach żmudnej pracy - ukończono redagowanie tekstu ostatniej części nowego tłumaczenia Biblii. Było to Pismo Święte w Przekładzie Nowego Świata.
Na początku, w latach 1950-1960, przekład ten był opublikowany w kilku częściach. Wydania w innych językach są oparte na przekładzie angielskim.
Od tamtego czasu nie było nowych wersji poprawianych i zmienianych, ale wznowienia i wydawanie jej w innych językach.
Pozdrawiam
11-11-2009 22:25 
 Ocena 3 na 3
lukaszewicz (5674 punktów)
> Dołączasz do grona tych zdemaskowanych przeciwników Świadków Jehowy,

Ja też mógłbym sie jakoś do tego grona załapać?
12-11-2009 05:01 
 Ocena-1 na 1
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>> Dołączasz do grona tych zdemaskowanych przeciwników Świadków Jehowy,
>Ja też mógłbym sie jakoś do tego grona załapać?
>
Może już jesteś?
Sprawdź.
Pozdrawiam
07-11-2009 21:11 
 Ocena 1 na 1
kiryl (2975 punktów)
(zablokowany)
>Powiem więcej, choć zabrzmi to pewnie kontrowersyjnie dla przestrzegających poprawności politycznej. Szanuję ludzi, którzy zdecydowali się poświęcić życie za wiarę - również tych, którzy wysadzają się w powietrze wierząc, że wkrótce znajdą się w raju otoczeni hurysami.
>Potępiam to, co robią. Nie mogę jednak pozostać obojętny wobec heroiczności ich "wyczynów".
Czy na widok eksplodujacego samolotu lub autobusu w wiadomosciach wzdychasz z zachwytem: coz za przepiekna katastrofa? Do tego sie sprowadza sie ich "wiara" , mieszkalem w dzielnicy w ktorej ci szalency przygotowywali materialy wybuchowe do zamachow, malo, byli to moi sasiedzi. Taki sasiad na pewno zyskalby jeszcze wiekszy szacunek w Twoich oczach.
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Czy na widok eksplodujacego samolotu lub autobusu w wiadomosciach wzdychasz z zachwytem: coz za przepiekna katastrofa?
Mój błąd, powinienem był napisać "wobec ich heroizmu", bo obiektywnie rzecz biorąc są bohaterami.
Oddałbyś życie za coś, w co wierzysz?

Cytat:
Potępiam to, co robią.


Pozdrawiam - Zbyszek

"Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).
07-11-2009 22:21 
 Ocena 1 na 1
kiryl (2975 punktów)
(zablokowany)
>bo obiektywnie rzecz biorąc są bohaterami.
Obiektywnie rzecz biorac sa mordercami,
>Oddałbyś życie za coś, w co wierzysz?
Nie wiem, bronilbym rodziny, do konca.

To nie heroizm, sa zaprogramowani, to biedne nieswiadome roboty.
>Potepiam to, co robia.
Mozna potepiac prostytutki i korzystac z ich uslug.
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>>bo obiektywnie rzecz biorąc są bohaterami.
>Obiektywnie rzecz biorac sa mordercami,
...również ludźmi.

>>Oddałbyś życie za coś, w co wierzysz?
>Nie wiem, bronilbym rodziny, do konca.
A więc miałbyś okazję stać się bohaterem(i mordercą)...

>To nie heroizm, sa zaprogramowani, to biedne nieswiadome roboty.
Fanatyzm religijny i patriotyzm.

>Mozna potepiac prostytutki i korzystac z ich uslug.
Nie potępiam i nie korzystam.

Pozdrawiam - Zbyszek


"Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).
07-11-2009 22:08 
 Ocena 2 na 2
Kurczewski (2471 punktów)
>A co - mam szanować kogoś, kto przekształcił Słowo Boże dla swoich potrzeb?

Daruj, ale co za różnica czy ktoś przekształcił banialuki czy głosi je w formie oryginalnej ? Oryginalne mają więcej sensu bo zalatują czcigodną stęchlizną ?

>Jaka jest Twoja opinia na ten temat? Z kim się zgadzasz - z księdzem katolickim, który prezentuje pierwszą wersję czy też z Miłującym prawdę, który głosi wersję drugą?
>Napisz wyraźnie, nie owijaj w bawełnę.

Napisałem- i jedni i drudzy głoszą poglądy nijak dla mnie nieakceptowalne. Mogę się owymi poglądami interesować jako historyk, ale nie mam zamiaru traktować sporów doktrynalnych między grupami wyznawców poważnie.

>Dla osoby wierzącej prawda powinna być jedna - ta z Biblii.

Daruj, ale tym samym sugerujesz że istnieją różne "prawdy"- odmiana dla wierzących i odmiana dla niewierzących. Jeśli natomiast rozmawiamy o doktrynie to to, w co wierzą wyznawcy religii X czy Y zależy od założeń tej religii. Jeśli katolicyzm zakłada że obok przekazu biblijnego ważna jest tradycja, lub że ów przekaz ma być interpretowany bądź wręcz zmieniany tak czy owak- to wewnętrzna sprawa tej religii. Jeśli mormoni akceptują wielożeństwo a anglikanie kapłaństwo kobiet- to też ich sprawa. Z jakiej racji wybierać ze zbioru nawiedzonych jedną grupę i mówić "ok, ci są nawiedzeni we właściwy sposób" ? I po co mamy to robić ?

>W jakim sensie "strzelaniem sobie samobója"? Dlatego, że szanuję ludzi wiernych wartościom, które wyznają?

W takim sensie, że popierasz koncepty jaskrawo sprzeczne z ideą racjonalizmu. Szanowanie uporu i fanatyzmu dla niego samego... no cóż... Samo uporczywe i irracjonalne trwanie przy jakiejkolwiek idei trudno mi uznać za godne szacunku

>Twoje słowa o "samobóju" odbieram jako poparcie dla hipokrytów religijnych, dla ludowej, obrzędowej, dewocyjnej religijności.

Żle odbierasz. Patrz wyżej- każda religia jest dla mnie równie absurdalna i to, czy stroi się w piórka synkretyzmu, czy jest przeniesiona żywcem z epoki łupanego kartofla nie ma znaczenia. Jesteś moderatorem, czyli osobą kształtującą w jakiś sposób to co się dzieje na forum mającym w teorii służyć propagowaniu racjonalizmu, a bawisz się w jakieś umizgi i ukłony wobec religii. W imię czego i po co ? Żeby było miło ?

>Czy ich uważasz za bardziej nowoczesnych, bardziej podatnych na racjonalne argumenty? "Ciemny lud", który bezkrytycznie kupuje to, co mu sprzedadzą - mity, o których pisze Miłujący. Moim zdaniem w tym wątku należy otworzyć katolikom oczy, niezależnie od tego, że sami możemy ponieść straty.

Otwieranie oczu katolikom ponosząc straty ? Niby czemu nie otwierać oczy hurtem wszystkim bez ponoszenia strat ? Może po prostu szczerze, uczciwie i wprost "Uwaga wszyscy: BOGA NIE MA !" ? I dajmy sobie spokój z rozważaniem czy gdyby ewentualnie był to byłby trójcą czy też wielkim mzimu na trzech łapach. Szkoda czasu i atłasu.

hototogitsu.blogspot.com/
08-11-2009 19:11 
 Ocena 1 na 1
Miłujący prawdę (1541 punktów)

>Szacunek dla fundamentalizmu religijnego z powodu jego uporczywego trwania przy tej bądź innej idei... no no... jeszcze ciekawiej. Może niedługo zaczniemy przepraszać za to że ośmielamy się nie wierzyć ?
>
Wyobraź sobie, że jest jeszcze inna opcja, mianowicie opcja okreslajaca prawdziwa religie, okreslajaca ludzi znajacych prawdę.
I nie jest to takie ważne jak bedziesz nazywał te grupę.
Bo Twoje widzenie jest budowane w oparciu o Twoje doswiadczenie i swoje własne wnioski, jednak dla okreslenia prawdy to zbyt malo jak widać.
Co do przepraszania, to powinniście zacząć juz teraz, bo czasu mało.
Czy wam to cos da?
Nic!
Musi byc wiara, i to szczera.
pozdrawiam
07-11-2009 03:15 
 Ocena 6 na 6
Madman (7811 punktów)
>Przeczytam, przecież do złego w nich nie namawiają?
Ja też kiedyś czytałem. Głównie artykuły pseudonaukowe. Zasada antropiczna w wydaniu ŚJ jest szczególnie zabawna.
>To nie są źli ludzie - tylko nie dostąpili łaski wiary.
Piszesz, jakbyśmy byli o coś ubożsi.
>No cóż - nie każdemu jest na dana.
Dana przez kogo?
>Myślę, idąc za słowami Vancalara, że "w nich również jest Bóg".
We mnie też? Który Bóg?
Czy mi się wydaje, czy prezentujesz 'uprzejmy ateizm' typu "Wybacz, Panie Boże, ale nie wierzę w Ciebie..."?
07-11-2009 08:42 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Czy mi się wydaje, czy prezentujesz 'uprzejmy ateizm' typu "Wybacz, Panie Boże, ale nie wierzę w Ciebie..."?
   Świetna diagnoza.

   Mnie się w porywach wydaje, że można by sformułować prawie identycznie:
"Wybacz, Panie Boże, ale nie wierzę w Ciebie, oficjalnie..."
08-11-2009 19:22 
 Ocena-1 na 1
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>>Przeczytam, przecież do złego w nich nie namawiają?
>Ja też kiedyś czytałem. Głównie artykuły pseudonaukowe. Zasada antropiczna w wydaniu ŚJ jest szczególnie zabawna.
>
Ciekawe co Ciebie w niej bawi?
>>To nie są źli ludzie - tylko nie dostąpili łaski wiary.
>Piszesz, jakbyśmy byli o coś ubożsi.
>
Bo jesteście i to bardzo.
Spróbuj wyobrazić sobie, że Twoje wiedza, dostepna dla ludzi, po odrzuceniu Boga jako źródła wiedzy, jest nieskończenie mała w stosunku do wiedzy pochodzacej od Boga. Wiedzy do ktorej otwiera wrota wiara w Boga i przyjecie jego madrości.
>>No cóż - nie każdemu jest na dana.
>Dana przez kogo?
>
Zbyszek ma racje, Jehowa daje wiedze, mądrość i wiarę komu zechce, a podstawą pragnienie poznania Boga i prawdy. Gotowość do odrzucenia pychy a przyjecie pokory. Prawda jest dla potulnych i prostolinijnych.
Gdy racjonalista rozmowy o Bogu wrzuca do "Bazgrol" to trudno sie spodziewac, że ten kiedykolwiek cos zrozumie.
>>Myślę, idąc za słowami Vancalara, że "w nich również jest Bóg".
>We mnie też? Który Bóg?
>
Skoro nie wiesz ktory, czyli żaden. Może jakiś z drewna, czy kamienia.
Ale chyba nie w Tobie, chyba, że mówisz o sztywnym kregosłupie.
pozdrawiam
Madman (7811 punktów)
>Ciekawe co Ciebie w niej bawi?
Na pewno nie bawi mnie obrywanie grochem odbitym od ściany. EOT
07-11-2009 15:50 
 0 na 2
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>>To ciekawe czasopisma, cieszę się, że przyjąłeś.
>Przeczytam, przecież do złego w nich nie namawiają? Niestety, świat nie jest taki idealny, jaki chciałoby się, by był.
>
Gdy czytasz artykuły oparte na Biblii a dotyczące życia tu i teraz na ziemi, to czujesz namacalnie jak bardzo Jehowa troszczy się o ludzi.
W nowym porządku wszystko będzie podporządkowane Prawu Bożemu, przecież wówczas ziemie zamieszkiwać będą ludzie prawi i to po czasy niezmierzone.
Kto jednak wierzy w Boga, już dzisiaj może z Biblii odnosić wiele korzyści.
>>Świadkowie Jehowy nie są stronniczy, nie przebierają i nie selekcjonują ludzi. Wszystkich traktują jednakowo. Wszyscy są ich bliźnimi. Każdego chcą uratować od niechybnej śmierci. Chcą by każdy poznał prawdę.
>Doceniam to.
>
Jehowa posyła nas do ludzi, wcześniej jednak jedynie swym świadkom dał zrozumieć Biblie - swoje Słowo.Dlatego świadkowie bardzo szybko rozpoznają prawdę od fałszu i kłamstw.
>>Dlatego tu jestem, chociaż jeszcze tylko chwilę.
>Szkoda - będzie mi Ciebie brakowało , przywiązuję się do ludzi i do miejsc. Taka moja natura. Przyzwoitych, spokojnych ludzi nigdy nie za wielu.
>
Ja też. Jak Biblia podaje wartość prawdziwego towarzysza i przyjaciela jest olbrzymia. Szczególnie w czasach trudnych.
W Księdze Przysłów 17:17 czytamy:
"Prawdziwy towarzysz miłuje przez cały czas i jest bratem urodzonym na czasy udręki".
A przed nami najtrudniejszy czas jaki kiedykolwiek dotknął ludzkość.
>Cieszę się, że wytrwałeś mimo niesprzyjającego środowiska. Tak naprawdę to sądzę, że racjonaliści polubili Ciebie(przynajmniej niektórzy). Generalnie nie możesz powiedzieć nic złego o racjonalistach?
>
Nie, absolutnie nie! Ja nie jestem spokojny, w ferworze dyskusji, i u mnie emocje są widoczne.
Jednak bez niej nikt nie wiedziałby jak mocno jesteśmy przekonani - z jednej i drugiej strony, o słuszności swego zdania.
Jeśli mówię o jeszcze krótkim czasie tutaj, to raczej dlatego, że otrzymaliście już wiedzę praktycznie na każdy temat, wiedzę związaną z Bogiem i realizacją przez Niego swych zamierzeń, oraz jak w tym dziele posługuje się swymi świadkami..
Najważniejsze jest by zrozumieć i wiedzieć, gdzie każdy będzie i po której stronie w końcowych dniach. Od tego zależy życie.
Ta wiedza powinna być jeszcze zauważona i potraktowana bardzo poważnie.
Na to jednak wpływu nie mam.

> To nie są źli ludzie - tylko nie dostąpili łaski wiary. No cóż - nie każdemu jest na dana. Myślę, idąc za słowami Vancalara, że "w nich również jest Bóg". Nie martw się - On to doceni. A, że niektórzy nerwowi? No cóż - różne są charaktery.
>
Myślę, że nie tak. Jehowa nie jest stronniczy, ale podoba mu się każdy, kto się Go boi i przestrzega Jego przykazań. Ta bojaźń, to zdrowy lęk, gdy z miłości do Boga uciekamy od sytuacji popełnienia grzechu przeciw Niemu, który Go zasmuca, tak jak każde dziecko chce rozweselać serca swego ojca i ucieka od złego. Człowiek wiedząc, że jest Bóg, który się o niego troszczy, jest szczęśliwszy od tych, którzy nie znając swej przyszłości martwią się brakiem wiedzy.
Każdy więc może do Boga przystąpić i mieć życie wieczne.
Nie ma nic takiego jak przeznaczenie, czy los przypisany, czy coś w tym rodzaju.
Trzeba mieć miłość do prawdy i za swymi uczuciami podążać, a wówczas nikt nie da się zagarnąć przez fałsz, bezużyteczne tradycje.
Przecież Bóg po to dał człowiekowi rozum, by umiał rozróżnić co jest dobre, a co złe z punktu widzenia Boga.
>>Ten temat ma pokazać, że nawet najbardziej racjonalni racjonaliści uznają mity za prawdę.
>Wyjaśnij proszę te mity, porównaj stanowisko Krk i Wasze. Prawda sama się obroni, ludzie racjonalnie myślący dostrzegą różnicę.
>Moim zdaniem powinieneś wyraźnie pokazać, że ŚJ różnią się od katolików, że nie wykrzywili/wypaczyli Słowa Bożego, nie dostosowali Go do swoich potrzeb.
>Za to należy się Wam szacunek. I mój szacunek macie.
>
Tak oczywiście w kolejnych postach, bo ten zrobił się już dość długi.
>>O tym, że tak uważają potwierdzają uczynkami, a przede wszystkim tym, jaką na ten temat przyjęli wiedzę, że jest prawdziwa. Pomijam uczestniczenie w różnych świętach, bo to o większości z nich, by świadczyło, że są katolikami.
>To nie ma nic wspólnego z religią. Dlaczego mam nie usiąść z zoną, dziećmi, teściową do stołu? Dlatego, że jest 24 grudzień? Wybacz - powiedziałbym raczej, że można tej dacie przypisać genezę pogańską.
>
Niestety, ale wszystko ma powiązania z religią. Myślę, że przeciętny człowiek nie orientuje się ile rzeczy wykonuje, ile zachowań, powiedzeń ma swoje korzenie w religii, tu szczególnie w religii chrześcijańskiej - nominalnego chrześcijaństwa, a więc nie tej prawdziwej ale fałszywej - zlepka różnych wierzeń, tradycji i dogmatów.
Zauważ jak inne są te dni w Twoim domu, na obiad 12 potraw, w pokoju choinka, pod choinka prezenty, na choince zawieszone elementy z historii ludzi na ziemi przypominające potknięcie i przyczyny śmierci itd., itd...
>>Wiele osób nie szuka Boga, bo przeraża ich fakt, iż Bóg uznał za słuszne, by ludzi karać wiecznymi mękami w piekle.
>Ja nie szukam Boga, bo i tak Go nie znajdę. Natomiast hipotetyczny Bóg z pewnością już dawno mnie odnalazł. Jemu jest łatwiej.
> Pozdrawiam - Zbyszek
>
Tak nie mów, bo i ta mowa pochodzi z religii dominujących, które z prawda i prawdziwym Bogiem nie maja nic wspólnego, bo Boga odrzuciły.
To wszystko, co widzisz wokół zostało stworzone dla Jezusa, ludzi i aniołów, a wiec istoty rozumne które umieją docenić działanie Boga. Wszystko było czynione przez Jezusa i dla Jezusa, i dla wiernych Bogu, kochających prawość i sprawiedliwość, i mądrość Bożą.
Pozdrawiam
07-11-2009 18:13 
 Ocena 2 na 2
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Tak oczywiście w kolejnych postach, bo ten zrobił się już dość długi.
Proponuję zacząć więc od początku i pozwolę sobie na zasugerowanie odpowiedzi według mojej wiedzy.

1. Człowiek ma duszę nieśmiertelną;
Katolik - tak
ŚJ - nie, nie posiada duszy, posiada świadomość, która umiera wraz z ciałem
Racjonalista - nie, nie posiada duszy, posiada świadomość, która umiera wraz z ciałem

2. Źli cierpią męki w piekle;
Katolik - tak
ŚJ - nie, nie ma żadnego piekła (reszta do uzupełnienia)
Racjonalista - nie, nie ma żadnego piekła

3. Wszyscy dobrzy ludzie idą do nieba;
Katolik - tak
ŚJ - nie(?)(reszta do uzupełnienia)
Racjonalista - nie, nie ma żadnego "nieba", oprócz tego, które mamy nad głowami

4. Bóg jest Trójcą;
Katolik - tak
ŚJ - nie
Racjonalista - Bóg prawie na pewno nie istnieje/co rozumieć pod pojęciem Boga?/ Bóg jest wytworem ludzkiej wyobraźni
Uwaga:
Katolik i ŚJ traktują o Bogu z Biblii, racjonalista traktuje to pojęcie szerzej, np. jako Siłę Sprawczą początku Wszechświata bądź powstania życia na Ziemi.

5. Maria jest matką Bożą;
Katolik -tak
ŚJ - nie(reszta do uzupełnienia)
Racjonalista -nie, Maria(o ile istniała) była matką Jezusa(o ile ktoś taki istniał).

6. Bóg akceptuje oddawanie Mu czci za pomocą wizerunków.
Katolik -tak
ŚJ - nie
Racjonalista - nie

Tak więc z pobieżnego choćby podsumowania wynika, że ŚJ i racjonaliści mają ze sobą wiele wspólnego.
Proszę o Wasze zdanie/odpowiedzi/opinie.

Pozdrawiam - Zbyszek

"Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).
07-11-2009 19:52 
 Ocena 8 na 8
Adamiak (36436 punktów)
>Tak więc z pobieżnego choćby podsumowania wynika, że ŚJ i racjonaliści mają ze sobą wiele wspólnego.

   Będę strzelał: ssaki...?
07-11-2009 23:04 
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)
I nawet kręgowce...
07-11-2009 20:24 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)

>4. Bóg jest Trójcą;
>Katolik - tak
>ŚJ - nie
>Racjonalista - Bóg prawie na pewno nie istnieje/co rozumieć pod pojęciem Boga?/ Bóg jest wytworem ludzkiej wyobraźni
>Uwaga:
>Katolik i ŚJ traktują o Bogu z Biblii, racjonalista traktuje to pojęcie szerzej, np. jako Siłę Sprawczą początku Wszechświata bądź powstania życia na Ziemi.
Lub w ogóle odrzuca jakąkolwiek Siłę Sprawczą. I tu ścieżki ŚJ i tego racjonalisty się rozchodzą. Dalej nie mają ze sobą nic wspólnego. W tym ujęciu więcej mają ze sobą wspólnego katolik i ŚJ.
Pisałeś o "Słowie Bożym". IMO nie istnieje żadne Słowo Boże. To tylko zbiór mitów i praw pewnego bliskowschodniego plemienia. Ciekawy zbiór, ale nie bardziej niż wszystkie inne mitologie.
Nie szukajmy na siłę paraleli między ŚJ i racjonalistami. To nie ma sensu.
Pozdrawiam
07-11-2009 20:45 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>I tu ścieżki ŚJ i tego racjonalisty się rozchodzą.
   Nigdy w tym względzie zbieżne nie były, tylko kamienie na tej dróżce mogą być podobne.

>Nie szukajmy na siłę paraleli między ŚJ i racjonalistami. To nie ma sensu.
   Ma sens, ale tylko dla tych, którym jest potrzebny.
07-11-2009 22:35 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>4. Bóg jest Trójcą;
>>Katolik - tak
>>ŚJ - nie
>>Racjonalista - Bóg prawie na pewno nie istnieje/co rozumieć pod pojęciem Boga?/ Bóg jest wytworem ludzkiej wyobraźni>Uwaga:
>>Katolik i ŚJ traktują o Bogu z Biblii, racjonalista traktuje to pojęcie szerzej, np. jako Siłę Sprawczą początku Wszechświata bądź powstania życia na Ziemi.
>Lub w ogóle odrzuca jakąkolwiek Siłę Sprawczą. I tu ścieżki ŚJ i tego racjonalisty się rozchodzą.

A co przyjmuje racjonalista?
07-11-2009 23:06 
 Ocena 3 na 5
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ja niczego nie przyjmuję. Patrzę w chmury.
07-11-2009 23:26 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>Ja niczego nie przyjmuję. Patrzę w chmury.

W co Pan patrzy, absolutnie mnie nie interesuje.
09-11-2009 03:01 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
To była metafora. Nie musi cię interesować, ale z czystej uczciwości chciałbym, żebyś wiedział, co cię nie interesuje . I to, że cię informuję o tym, co cię nie interesuje rzeczywiście a nie omyłkowo w moim wpisie, oczywiście cię nie interesuje. Wiem o tym, ale jeśli chcesz mnie mimo to o tym poinformować, nie ma sprawy. Naprawdę nie ma sprawy i wiem też, że to, że "nie ma sprawy" również cię nie interesuje, tak samo jak i to, o czym teraz piszę... etc.
08-11-2009 19:28 
 Ocena-1 na 1
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>Ja niczego nie przyjmuję. Patrzę w chmury.
>
Najłatwiej wówczas o potkniecie o prosty kamien.
Tacy są ślepymi przewodnikami, razem z innymi wpadają do dołu.
Pozdrawiam
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Aby się potknąć, trzeba choć spróbować czynności chodzenia
Meretseger (61860 punktów)

>A co przyjmuje racjonalista?
Zależy który.
08-11-2009 10:27 
 Ocena-1 na 3
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>A co przyjmuje racjonalista?
>Zależy który.

Znowu się bierzesz za temat, na który nie potrafisz dyskutować. Zapytam wprost. Co przyjmujesz Ty, jeżeli odrzucasz akt stwórczy. Też się gapisz bezmyślnie w chmury?
08-11-2009 11:38 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
>>>A co przyjmuje racjonalista?
>>Zależy który.
>Znowu się bierzesz za temat, na który nie potrafisz dyskutować. Zapytam wprost. Co przyjmujesz Ty, jeżeli odrzucasz akt stwórczy. Też się gapisz bezmyślnie w chmury?
Jeśli masz do mnie coś osobistego, proszę na priva.
Tu sama wybieram dyskutantów.
08-11-2009 12:03 
 Ocena 1 na 3
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>>>A co przyjmuje racjonalista?
>>>Zależy który.
>>Znowu się bierzesz za temat, na który nie potrafisz dyskutować. Zapytam wprost. Co przyjmujesz Ty, jeżeli odrzucasz akt stwórczy. Też się gapisz bezmyślnie w chmury?
>Jeśli masz do mnie coś osobistego, proszę na priva.
>Tu sama wybieram dyskutantów.

W tym nie ma nic osobistego. Pytam, co przyjmujesz, jako racjonalistka, jako przyczynę wszechrzeczy, odrzucając akt stwórczy?
Pan Tabisz nie przyjmuje niczego, patrzy w chmury i na tym widoku buduje swoją ontologię. Po ilości plusów wnioskuję, że "racjonaliści" budują swoje światopoglądy na widoku chmur, czyli na niczym.
08-11-2009 13:17 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)

>>>Znowu się bierzesz za temat, na który nie potrafisz dyskutować. ... Też się gapisz bezmyślnie w chmury?
>>Jeśli masz do mnie coś osobistego, proszę na priva.
>W tym nie ma nic osobistego.
No faktycznie. Nic osobistego w stwierdzeniu, że nie potrafię dyskutować i gapię się bezmyślnie.
>Pytam, co przyjmujesz, jako racjonalistka, jako przyczynę wszechrzeczy, odrzucając akt stwórczy?
I tak trzeba było od razu, zamiast sobie pozwalać. Prawa fizyki. Uprzedzając kolejne pytanie od razu mówię, że prawa fizyki nie mają swojej przyczyny. Są.
>Pan Tabisz nie przyjmuje niczego, patrzy w chmury i na tym widoku buduje swoją ontologię. Po ilości plusów wnioskuję, że "racjonaliści" budują swoje światopoglądy na widoku chmur, czyli na niczym.
To metonimia. Racjonaliści (nie wszyscy, ale ta grupa, do której ja należę) budują światopogląd na podstawie obserwacji świata i rządzących nim mechanizmów. Nie, powtarzam - nie na mitach.
08-11-2009 13:31 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>To metonimia. Racjonaliści (nie wszyscy, ale ta grupa, do której ja należę) budują światopogląd na podstawie obserwacji świata i rządzących nim mechanizmów. Nie, powtarzam - nie na mitach.

Pytałem o przyczynę wszechrzeczy, nie o obserwacje rzeczywistości. Nie mam tutaj odpowiedzi na to pytanie.
>
Meretseger (61860 punktów)

>Pytałem o przyczynę wszechrzeczy, nie o obserwacje rzeczywistości. Nie mam tutaj odpowiedzi na to pytanie.
Poszukaj w mojej poprzedniej wypowiedzi, a znajdziesz odpowiedź. Dwa słowa.
08-11-2009 16:28 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Pytałem o przyczynę wszechrzeczy, nie o obserwacje rzeczywistości. Nie mam tutaj odpowiedzi na to pytanie.
>Poszukaj w mojej poprzedniej wypowiedzi, a znajdziesz odpowiedź. Dwa słowa.

Szukam i nic. Bądź łaskawa je przytoczyć.
Meretseger (61860 punktów)

>Szukam i nic. Bądź łaskawa je przytoczyć.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,265665#w266225
W drugim akapicie stoi jak byk:
Cytat:
Prawa fizyki.

Przeoczyłeś...
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Szukam i nic. Bądź łaskawa je przytoczyć.
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,265665#w266225
>W drugim akapicie stoi jak byk:
> Cytat:
Prawa fizyki.

>Przeoczyłeś...

Nie, nie przeoczyłem. Co to są według Ciebie owe prawa fizyki, byty niezależne?
Nadajesz prawom fizyki znaczenia bytów immanentnych? Przyczyną tego, że jest coś, są według Ciebie prawa fizyki, które były, nim powstało coś? Obalasz zasadę współzależności i determinizmu. Nadajesz prawom fizyki, możliwość tworzenia, znaczenia boskości?
Ja za Leibnizem pytam, jak racjonalista tłumaczy istnienie bytów.
To co napisałaś, to wiara.
>
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>>Pytam, co przyjmujesz, jako racjonalistka, jako przyczynę wszechrzeczy, odrzucając akt stwórczy?
>I tak trzeba było od razu, zamiast sobie pozwalać. Prawa fizyki. Uprzedzając kolejne pytanie od razu mówię, że prawa fizyki nie mają swojej przyczyny. Są.
>
No tak. Czy to coś oryginalnego?
Nie. Wszystko według Ciebie powstało samo, bez udziału inteligentnej istoty.
Dookoła siebie nie masz nic uczynionego przez nikogo, wszystko ma swego autora i wykonawcę, ale jeśli chodzi o wszystko to nie ma nikogo, kto dał podstawy..
>>Pan Tabisz nie przyjmuje niczego, patrzy w chmury i na tym widoku buduje swoją ontologię. Po ilości plusów wnioskuję, że "racjonaliści" budują swoje światopoglądy na widoku chmur, czyli na niczym.
>To metonimia. Racjonaliści (nie wszyscy, ale ta grupa, do której ja należę) budują światopogląd na podstawie obserwacji świata i rządzących nim mechanizmów. Nie, powtarzam - nie na mitach.
>
Ciekawe, masz racje mity tez istniały zawsze i nie mają autora.
Jak można wierzyć w takie bzdury:
"prawa fizyki nie mają swojej przyczyny. Są"?
Trzeba ogłosić zgubienie racjonalizmu przez racjonalistów.
Ale kto będzie szukał?
Przecież nie racjonaliści bez racjonalizmu. Oni nie mają czego szukać, bo racjonalnie patrząc nie ma racjonalizmu.
Pozdrawiam
08-11-2009 13:51 
 Ocena 5 na 5
Madman (7811 punktów)
>Po ilości plusów wnioskuję, że "racjonaliści" budują swoje światopoglądy na widoku chmur, czyli na niczym.
Pozostali budują swoje światopoglądy na wyobrażeniu Boga, czyli również na niczym.
08-11-2009 14:10 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Po ilości plusów wnioskuję, że "racjonaliści" budują swoje światopoglądy na widoku chmur, czyli na niczym.
>Pozostali budują swoje światopoglądy na wyobrażeniu Boga,

Niekoniecznie.
08-11-2009 21:49 
 Ocena 2 na 2
Madman (7811 punktów)
>Niekoniecznie.
Wiem. Chciałem tylko zwrócić Ci uwagę, że patrzenie w chmury niekoniecznie musi być bezmyślne.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Dziękuję za zrozumienie
09-11-2009 03:04 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ja tylko dodam, że chmury były w mojej wypowiedzi metaforą obserwowania przyrody
11-11-2009 09:26 
 Ocena-2 na 2
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>>Po ilości plusów wnioskuję, że "racjonaliści" budują swoje światopoglądy na widoku chmur, czyli na niczym.
>Pozostali budują swoje światopoglądy na wyobrażeniu Boga, czyli również na niczym.
>
Zagubiłeś się. Można poznawać osobowość i przymioty kogoś mając przed soba jego dzieła, dzieła jego rąk.
Tak jest z Bogiem.
Patrzysz w niebo i widzisz cudowne obrazy, cudowne dzieła o wielkości niemozliwej do wyobrażenia, wszystko jest w ruchu z niewyobrażalna precyzją, za tym idą zjawiska zachwycające, wspaniałe, przepiękne = niemożliwe do ogarnięcia ludzkim rozumem.
Ziemia klejnotem, a człowiek koroną stworzenia.
Bierzesz na ręce dziecko i nie możesz wyjść z zachwytu - cudowne.
I tak mógłbyś jeszcze długo, bo dzieł Bożych jest bez liku = wszystko co nas otacza i nas samych to dzieło Bożych rąk.
Jakie masz więc wyobrażenie Boga?
Powinienes je mieć konkretne i wyraźne.
Pozdrawiam
11-11-2009 13:32 
 Ocena 1 na 1
Madman (7811 punktów)
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Lub w ogóle odrzuca jakąkolwiek Siłę Sprawczą.
A Big Bang?

>W tym ujęciu więcej mają ze sobą wspólnego katolik i ŚJ.
Jasne, bo jedni i drudzy wierzą, że Bóg istnieje. I tu nie ma sporu. Chciałbym jedynie wskazać, że katolicy w sposób nieuprawniony przekształcili Słowo Boże(patrz temat wątku).

>Pisałeś o "Słowie Bożym". IMO nie istnieje żadne Słowo Boże. To tylko zbiór mitów i praw pewnego bliskowschodniego plemienia. Ciekawy zbiór, ale nie bardziej niż wszystkie inne mitologie.
Przez Słowo Boże rozumiem mitologię chrześcijańską zwaną Biblią.

>Nie szukajmy na siłę paraleli między ŚJ i racjonalistami. To nie ma sensu.
Nie szukam jej na siłę - wskazuję jedynie, że w konkretnych przypadkach omawianych w tym wątku, ŚJ i racjonaliści prezentują identyczne stanowiska.
I temu nie da się zaprzeczyć.

Pozdrawiam - Zbyszek

"Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).
08-11-2009 18:19 
 Ocena 7 na 7
Adamiak (36436 punktów)
>Chciałbym jedynie wskazać, że katolicy w sposób nieuprawniony przekształcili Słowo Boże(patrz temat wątku).
   Bo przyprawili Pinokiowi rogi bez wiedzy Śjotów?

>Nie szukam jej na siłę - wskazuję jedynie, że w konkretnych przypadkach omawianych w tym wątku, ŚJ i racjonaliści prezentują identyczne stanowiska.
>I temu nie da się zaprzeczyć.
    Tobie nie da się zaprzeczyć...

...

   Proponuję zmianę nazwy portalu na:

    Restoracjonalistyczny Zbór Świadków Przemiany Wiedzy w Wiarę (Kretynian 6/9)

   Ogłaszam konkurs na lepszą nazwę i Patrona, najlepszego...

   Pozdrawiam.
08-11-2009 19:41 
 0 na 2
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>>Lub w ogóle odrzuca jakąkolwiek Siłę Sprawczą.
>A Big Bang?
>
Czy to można nazwac siła sporawczą?
To chyba powinno sie okreslać jako efekt jakichs działań,
Tak ni stad, ni zowąd, bum i po wszystkim, tylko teraz włączyć ewolucję i kontynuować opowiastkę do czlowieka.
Cos racjonalisci byście chcieli zbyt łatwo pozbyc sie problemu.
>>W tym ujęciu więcej mają ze sobą wspólnego katolik i ŚJ.
>Jasne, bo jedni i drudzy wierzą, że Bóg istnieje. I tu nie ma sporu. Chciałbym jedynie wskazać, że katolicy w sposób nieuprawniony przekształcili Słowo Boże(patrz temat wątku).
>
Chciałbym jedynie wtrącić, że wiara w Boga to nie tylko stwierdzenie, że "Jest Bóg!
To trzeba poprzeć czynami.
Napisano: "Wiara bez uczynków jest martwa".
Patrzac na czyny Kościoła katolickiego, dokładnie widać, że w Boga nie wierzy.
Pozdrawiam
08-11-2009 20:08 
 Ocena 5 na 5
Adamiak (36436 punktów)
>>A Big Bang?
>To chyba powinno sie okreslać jako efekt jakichs działań...
>Cos racjonalisci byście chcieli zbyt łatwo pozbyc sie problemu.
   Ja nie chcę pozbyć się problemu, tylko nie udaję, że wiem co było przed Buuum i nie dążę do wyjaśniania tego metodą dziecięcej konfabulacji, za cenę absurdów, bajek czy bogów co na jedno wychodzi - czyli za wszelką cenę.

   Mam w sobie pokorę, której wierzącym brakuje, wbrew deklaracjom.

>Patrzac na czyny Kościoła katolickiego, dokładnie widać, że w Boga nie wierzy.

   To chyba mój pierwszy plus dla ciebie.

   Do tego minus za błędy i reszta dla ciebie.
08-11-2009 20:09 
 Ocena 6 na 6
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>>Lub w ogóle odrzuca jakąkolwiek Siłę Sprawczą.
>>A Big Bang?
>Czy to można nazwac siła sporawczą?
>To chyba powinno sie okreslać jako efekt jakichs działań,
>Tak ni stad, ni zowąd, bum i po wszystkim, tylko teraz włączyć ewolucję i kontynuować opowiastkę do czlowieka.
>Cos racjonalisci byście chcieli zbyt łatwo pozbyc sie problemu.

Jasne .
Przecie nic prostszego, jak budować akceleratory i teleskopy orbitalne. Tak to każdy głupi potrafi.
Trafiłeś w sedno, Miłujący - z czystego jeno lenistwa, podszytego małpią (darwinowską) złośliwością, unikają naukowcy trudu recytowania "Strażnicy".

>Chciałbym jedynie wtrącić, że wiara w Boga to nie tylko stwierdzenie, że "Jest Bóg!
>To trzeba poprzeć czynami.

Bo dowodami już nie trzeba się kłopotać?

Pozdrawiam
10-11-2009 21:25 
 Ocena-3 na 3
Miłujący prawdę (1541 punktów)

>Przecie nic prostszego, jak budować akceleratory i teleskopy orbitalne. Tak to każdy głupi potrafi.
>
Nie uczynili by tego gdyby Bóg nie dał im takich możliwości.
Te same narzędzia można wykorzystać w celu dostarczania większej dozy informacji z jakimi wspaniałymi dziełami mamy do czynienia.
To zaś powinno służyć ludziom, do okazywania większego szacunku i miłości do Boga.
Ludzie tego nie robią, ci nie wiedza co tracą.
>Trafiłeś w sedno, Miłujący - z czystego jeno lenistwa, podszytego małpią (darwinowską) złośliwością, unikają naukowcy trudu recytowania "Strażnicy".
>>Chciałbym jedynie wtrącić, że wiara w Boga to nie tylko stwierdzenie, że "Jest Bóg!
>>To trzeba poprzeć czynami.
>Bo dowodami już nie trzeba się kłopotać?
>
Rozważmy taka kwestię:
" Ziemia stoi aż po czas niezmierzony", czyli na zawsze (Kaznodziei 1:4)
Będzie to nieskazitelny, wiecznotrwały dom, będący w stanie podtrzymać życie ludzi, zwierząt i innych stworzeń. Taki jest zamiar Boga Jehowy.
Została Ziemia zaprojektowana, by trwać wiecznie - wraz ze złożonymi cyklami i mechanizmami, od których zależy życie
Wystarczy zadać sobie kilka pytań:
Czy tylko ślepy traf sprawił, że Ziemia jest w odpowiedniej odległości od Słońca, źródła energii świetlnej i cieplnej?
Czy tylko przez zwykły przypadek krąży wokół Słońca akurat z właściwą prędkością, dokonując pełnego obrotu wokół swej osi w ciągu 24 godzin i jest nachylona pod odpowiednim kątem?
Czy to traf zrządził, że Ziemia ma podtrzymującą życie ochronną atmosferę, której składniki gazowe są zmieszane w odpowiednich proporcjach?
Czy dzięki zbiegowi okoliczności na Ziemi jest woda i gleba, żeby mogły rosnąć rośliny?
Czy tylko szczęśliwym trafem mamy tyle przepysznych i kolorowych owoców, warzyw i innego pożywienia?
Czy piękno nieba, gór, strumieni i jezior, kwiatów, krzewów i drzew oraz wdzięk tylu żywych tworów zawdzięczamy przypadkowi?
Czy, na koniec, właściwa odpowiedź na te pytania, na prawdę jest zbyt trudna dla rozumnych ludzi?

Przecież wszędzie dostrzega się wyraźnie znamiona przemyślanego, inteligentnego i nieprzypadkowego zaprojektowania.
Wielu dostrzegając to, uznało, iż ludzie korzystający z tego wszystkiego, powinni " Boga się bać i dawać Mu chwałę"!
Dlaczego?
Ponieważ to On " uczynił niebo i ziemię, i morze, i źródła wód"(Objawienie 14:7).
A Boże 'przymierze dotyczące dnia i nocy' czyż nie stanowi pośredni dowód, że nasza ziemia pozostanie na zawsze?
Napisano:
" Oto, co rzekł Jehowa: ‚Gdybyście mogli złamać moje przymierze dotyczące dnia i moje przymierze dotyczące nocy, żeby dzień i noc nie następowały w swoim czasie"(Jeremiasza 33:20)
" Oto, co rzekł Jehowa: ‚Gdyby to nie było faktem, że ustanowiłem swoje przymierze dotyczące dnia i nocy, ustawy nieba i ziemi,
wtedy także odrzuciłbym potomstwo Jakuba i Dawida, mego sługi, tak iżbym nie brał z jego potomstwa władców nad potomstwem Abrahama, Izaaka i Jakuba. Zbiorę bowiem ich jeńców i zlituję się nad nimi'
"(Jeremiasza 33:25-26)

Jehowa mówi, że gdyby to przymierze było odrzucone to również mogłoby być odrzucone przymierze, co do potomstwa Jakuba i Dawida. To jedno przymierze stanowi więc dowód, że inne są ważne i realizowane. Ono dokładnie jest opisane w Rodzaju 1:14-19.
Poczytaj.
Pozdrawiam
08-11-2009 18:08 
 Ocena-3 na 3
Miłujący prawdę (1541 punktów)

>I tu ścieżki ŚJ i tego racjonalisty się rozchodzą. Dalej nie mają ze sobą nic wspólnego. W tym ujęciu więcej mają ze sobą wspólnego katolik i ŚJ.
>
Nie ma niczego pośredniego od Świadków Jehowy, dla Boga każdy kompromis jest niedopuszczalny.
A gdyby ktoś usiłował iść na kompromis, to jest to przyznanie się do zbyt małej wiedzy i braku całkowitym wiary. Dużo informacji dać może dogłębne przeanalizowanie nazwy: " Świadek Jehowy".
>Pisałeś o "Słowie Bożym". IMO nie istnieje żadne Słowo Boże. To tylko zbiór mitów i praw pewnego bliskowschodniego plemienia. Ciekawy zbiór, ale nie bardziej niż wszystkie inne mitologie.
>
Dodajesz kolejny mit. Jaki? "Racjonalista" z PSR zna prawdę!
Ten obalać nie trzeba, jedynie trzeba ratować ludziom życie i spróbować wyrwać ich ze śmiechu.
>Nie szukajmy na siłę paraleli między ŚJ i racjonalistami. To nie ma sensu.
>
Prócz takiego, że w końcu "racjonaliści z PSR" czegoś się nauczą i zrozumieją jak bardzo zbłądzili..
Prawdziwy racjonalizm może być przypisany jedynie do Świadków Jehowy.
Pozdrawiam
08-11-2009 19:55 
 Ocena 3 na 3
kiryl (2975 punktów)
(zablokowany)
>Prawdziwy racjonalizm może być przypisany jedynie do Świadków Jehowy.
Yes Master, oufsss
08-11-2009 09:18 
 Ocena 3 na 3
checkmate (1197 punktów)
>Proponuję zacząć więc od początku i pozwolę sobie na zasugerowanie odpowiedzi według mojej wiedzy.
OK

1. Istnienie Boga:
katolik - istnieje
SJ - istnieje
racjonalista - nie wiem/nie istnieje

2. Zwiazki partnerskie:
katolik - zabronione
SJ - zabronione
racjonalista - dozwolone

3. Zmartwychwstanie Chrystusa:
katolik - prawda
SJ - prawda
racjonalista - nieprawda

Uwierz mi Zbyszku, mogę tak wyliczać do wieczora. Ty też możesz, ale chyba zaczynasz widzieć coś po drugiej stronie lustra. Coś, czego racjonalista nigdy nie zobaczy.

P.S. Z Twojego ostatniego punktu wynika, że wg racjonalisty "Bóg nie akceptuje oddawania mu czci za pomocą wizerunków". Byłbym wdzięczny za rozwinięcie. Pozdrawiam

Elemele dutki...
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Uwierz mi Zbyszku, mogę tak wyliczać do wieczora.
Zgadzam się z Tobą, nie rozwadniajmy jednak tematu - chodzi o konkretne mity, które są prawdami dla katolików.
Do której strony bliżej racjonalistom Twoim zdaniem?

>Ty też możesz, ale chyba zaczynasz widzieć coś po drugiej stronie lustra. Coś, czego racjonalista nigdy nie zobaczy.
Nie wierzę w Boga - uważam, że Bóg jest wytworem ludzkiej wyobraźni. Czy można napisać to jeszcze wyraźniej? Nie wierzę, bo wiara taka nie ma żadnych racjonalnych podstaw. Potrzebne są fakty, dowody, mocne argumenty. Nijak, podkreślę nijak ma się to do faktu Jego istnienia bądź nieistnienia - tego nie jesteśmy w stanie rozstrzygnąć. Przypomnę tylko, że nawet R.Dawkins pisał, że Bóg prawie na pewno nie istnieje. Zwróć uwagę na to prawie, z łaski swojej...

Druga sprawa - co rozumiemy pod pojęciem Boga?
Otóż dla mnie wszystkie religie i bogowie tworzone przez ludzkość przez tysiąclecia wynikały wyłącznie z potrzeby ludzkiej psychiki, z potrzeby wytłumaczenia czegoś, czego wówczas wytłumaczyć się nie dało a następnie z potrzeby/tęsknoty ludzkiej psychiki/"duszy"/świadomości, która nie chciała przyjąć do wiadomości faktu o odejściu w niebyt, o zerwaniu kontaktu z rzeczywistością, o opuszczeniu seansu przed zakończeniem filmu(uważam, że to naturalne). Później stały się przedmiotem manipulacji. Nie będę rozwijał - to oczywiste.
Na pytanie skąd pochodzę odpowiadam, że pochodzę z przestrzeni kosmicznej a urodziłem się w sercu gwiazdy(słyszałem to w jakimś filmie popularnonaukowym i spodobało mi się).
I taka jest prawda.

>P.S. Z Twojego ostatniego punktu wynika, że wg racjonalisty "Bóg nie akceptuje oddawania mu czci za pomocą wizerunków". Byłbym wdzięczny za rozwinięcie.
Nie ma czego rozwijać. Odsyłam do punktu 4.

Pozdrawiam - Zbyszek

"Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).
09-11-2009 20:43 
 Ocena 1 na 1
checkmate (1197 punktów)
>>Uwierz mi Zbyszku, mogę tak wyliczać do wieczora.
>Zgadzam się z Tobą, nie rozwadniajmy jednak tematu - chodzi o konkretne mity, które są prawdami dla katolików.

Pozwól, że sformułuję powyższe zdania nieco precyzyjniej. Chodzi o konkretne mity, które są prawdami dla katolików, a nie są prawdami dla SJ.
Wybrałeś wyłącznie przykłady pasujące do Twojej tezy, a kontrargument nazwałeś rozwodnieniem.
Przykłady podane przeze mnie są również prawdami dla katolików.

>Do której strony bliżej racjonalistom Twoim zdaniem?

Dwa ślimaki idą do Korei. Jeden jest na dworcu W-wa Wschodnia, drugi na stacji W-wa Zachodnia. W pełni się z Tobą zgadzam, że ten na Wschodniej ma bliżej.
Kolejna zagrywka nie fair.

>>Ty też możesz, ale chyba zaczynasz widzieć coś po drugiej stronie lustra. Coś, czego racjonalista nigdy nie zobaczy.
>Nie wierzę w Boga - uważam, że Bóg jest wytworem ludzkiej wyobraźni. Czy można napisać to jeszcze wyraźniej? Nie wierzę, bo wiara taka nie ma żadnych racjonalnych podstaw. Potrzebne są fakty, dowody, mocne argumenty. Nijak, podkreślę nijak ma się to do faktu Jego istnienia bądź nieistnienia - tego nie jesteśmy w stanie rozstrzygnąć. Przypomnę tylko, że nawet R.Dawkins pisał, że Bóg prawie na pewno nie istnieje. Zwróć uwagę na to prawie, z łaski swojej...

Nie rozumiem Twojej irytacji (na co wskazuje ton powyższej wypowiedzi). Czy gdzieś choćby zasugerowałem, że jesteś teistą? Masz na myśli to zdanie?:
"... chyba zaczynasz widzieć coś po drugiej stronie lustra..."
Proces przechodzenia z ateizmu na teizm (lub odwrotnie) nie trwa sekundy. Fakt, że o Biblii piszesz "Słowo Boże" wskazuje, że nie traktujesz jej tak samo jak mitologii greckiej czy rzymskiej. Adamiak zwrócił na to uwagę pisząc o (nie)świadomości.
Ilu znasz ateistów mających w "stopce" cytat z Biblii?
Nie odbierz mnie źle - Twój światopogląd to Twoja sprawa i nic mi do tego, ale patrząc na Twoje ostatnie wpisy czuję się nieco zdezorientowany.
Pozdrawiam - Darek

Elemele dutki...
09-11-2009 22:08 
 Ocena-1 na 1
Miłujący prawdę (1541 punktów)

>Proces przechodzenia z ateizmu na teizm (lub odwrotnie) nie trwa sekundy. Fakt, że o Biblii piszesz "Słowo Boże" wskazuje, że nie traktujesz jej tak samo jak mitologii greckiej czy rzymskiej. Adamiak zwrócił na to uwagę pisząc o (nie)świadomości.
>
Nikt nie jest ateista do końca.
Może jest już czas, by już wziął górę racjonalizm i te bez pokrycia koncepcje świata bez Boga odrzucić.
>Ilu znasz ateistów mających w "stopce" cytat z Biblii?
>
Przede wszystkim to oznaka właściwego nastawienia umysłu. Nie ślepe odrzucanie wszystkiego, co w Biblii.
W tym tragedia ludzkości bierze swój początek, we wrogości do Biblii.
Ale Kościół katolicki dawał i daje w tym przykład.
Ty zaś chcesz by była to cecha rozpoznawalna racjonalistów?
Racjonalizm, bez racjonalizmu, to cecha racjonalizmu.
Przynajmniej tego tu na forum, u kilku uczestników..
>Nie odbierz mnie źle - Twój światopogląd to Twoja sprawa i nic mi do tego, ale patrząc na Twoje ostatnie wpisy czuję się nieco zdezorientowany.
>
Spójrz na to racjonalnie.
Pozdrawiam
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Pozwól, że sformułuję powyższe zdania nieco precyzyjniej. Chodzi o konkretne mity, które są prawdami dla katolików, a nie są prawdami dla SJ.
Nie są również prawdami dla racjonalistów, i nie zaprzeczajmy temu na siłę.
Nie wszystko są to mity. Dla przykładu rozkład ciała po śmierci i brak duszy mitem nie jest. Chyba, że wierzysz w duszę?
ŚJ nie wierzą.

>Wybrałeś wyłącznie przykłady pasujące do Twojej tezy, a kontrargument nazwałeś rozwodnieniem.
Nie wybierałem żadnych przykładów, przykłady wybrał Miłujący prawdę.
Sugerowałem jedynie skupienie się na temacie wątku, próbie odpowiedzi na konkretne pytania. Dlaczego wszyscy odżegnują się od prostej odpowiedzi - "tak, jesteśmy zgodni ze ŚJ w tej i tej sprawie, a tu się różnimy"(Meretseger była wyjątkiem).
Przecież korona nikomu z głowy nie spadnie/ to nieracjonalne.
W Sejmie również jest koalicja rządząca i opozycja. Czy uważasz za uczciwe krytykowanie poczynań koalicji tylko dlatego, że jesteś z opozycji - mimo, że zgadzasz się z nimi w głębi duszy?

>Przykłady podane przeze mnie są również prawdami dla katolików.
Pewnie - można znaleźć mnóstwo przykładów na to, że katolicy i ŚJ zgadzają się ze sobą. Najlepszy z nich, to wiara w Boga. W tym wątku chodzi jednak o różnice, o podkreślenie odrębności. Naszym zadaniem jako racjonalistów(obiektywnych sędziów w tej sprawie) jest rozstrzygnięcie, kto ma rację. Dlatego też, dla większej przejrzystości przedstawiłem temat w formie pytań i odpowiedzi/ankiety.

>>Do której strony bliżej racjonalistom Twoim zdaniem?
>Kolejna zagrywka nie fair.
Nie wiem, dlaczego tak uważasz, nie znam się na zagrywkach.
To proste pytanie. Wystarczy na nie odpowiedzieć.

>>>Ty też możesz, ale chyba zaczynasz widzieć coś po drugiej stronie lustra. Coś, czego racjonalista nigdy nie zobaczy.
Zapytaj Dawkinsa, dlaczego napisał, że Bóg prawdopodobnie nie istnieje(to jest właśnie racjonalne).
Czyżby on także coś widział???

>Proces przechodzenia z ateizmu na teizm (lub odwrotnie) nie trwa sekundy. Fakt, że o Biblii piszesz "Słowo Boże" wskazuje, że nie traktujesz jej tak samo jak mitologii greckiej czy rzymskiej.
Uwierz mi - traktuję ją tak samo, a piszę wyłącznie po to, by nie urazić Miłującego prawdę. Jest to wyrazem mojego szacunku dla niego. Traktujmy innych tak, jak sami chcielibyśmy być traktowani.

>Adamiak zwrócił na to uwagę pisząc o (nie)świadomości.
Piszę z pełną świadomością. A Jurek, jak Jurek - zawsze się czegoś czepi...
I wieczna chwała mu za to.

>Ilu znasz ateistów mających w "stopce" cytat z Biblii?
Jeśli jest zgodny z moim światopoglądem, w którym kwestie materialne schodzą na dalszy plan, to dlaczego mam go nie używać? Bliższe są mi miłość, wierność, przyjaźń, uczciwość - a więc sprawy niematerialne(duchowe). To wszystko.
A jeśli wybrałbym fragment z dziesięciu przykazań - również wyrzucałbyś mi to?
Dla przykładu: nie kradnij, nie zabijaj, nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu Twemu, nie cudzołóż, czcij ojca Twego i matkę Twoją, itd.
Czy jako ateista, dla zasady mam stwierdzić, że te przykazania mnie nie dotyczą, że powinni ich przestrzegać wyłącznie chrześcijanie?

>Nie odbierz mnie źle - Twój światopogląd to Twoja sprawa i nic mi do tego, ale patrząc na Twoje ostatnie wpisy czuję się nieco zdezorientowany.
Teraz jaśniej?

>Pozdrawiam - Darek
Pozdrawiam - Zbyszek

Wiara kończy się wówczas, gdy zaczynają się wątpliwości.
16-11-2009 18:43 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>Dlaczego wszyscy odżegnują się od prostej odpowiedzi - "tak, jesteśmy zgodni ze ŚJ w tej i tej sprawie, a tu się różnimy"(Meretseger była wyjątkiem).
   Twoja manipulacja polega na wrzuceniu kompletnie innych jakości w jeden wór, wezmę pierwszy przykład z Twojego, "obiektywnego" zestawienia:
" 1. Człowiek ma duszę nieśmiertelną;
Katolik - tak
ŚJ - nie, nie posiada duszy, posiada świadomość, która umiera wraz z ciałem
Racjonalista - nie, nie posiada duszy, posiada świadomość, która umiera wraz z ciałem
"
   I Ty wyciągasz z tego wniosek, że racjonalista z śjotem mogą sobie podać ręce, bo identycznie myślą i mają wspólnego adwersarza - katolika, a ja widzę, że katolik wraz z śjotem wierzą, że człowiek ma/nie ma duszy, bo im o tym pleban lub Biblia mówią, a racjonalista jest o tym przekonany na podstawie swojego rozumu.

>Przecież korona nikomu z głowy nie spadnie/ to nieracjonalne.
   Więc wytłumacz mnie, upartemu hipokrycie: po jaką cholerę kłamię, że się nie zgadzam z śjotem, że człowiek nie ma duszy, bo tak mówi Biblia?

>Piszę z pełną świadomością. A Jurek, jak Jurek - zawsze się czegoś czepi...
   Nie będę rozwijał tematu: "do czego Zbyszkowi jest potrzebne bagatelizowanie niewygodnych tez.

>Dla przykładu: nie kradnij, nie zabijaj, nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu Twemu, nie cudzołóż, czcij ojca Twego i matkę Twoją, itd.
   Strzelę bez zastanowienia: co najmniej połowę z 10 przykazań uważam za głupie.
   A drugie pół uważam za sensowne i przydatne w życiu normy, a nie prawdy zesłane czy nadane przez jakiegoś boga.

   Pozdrawiam.

>
Wiara kończy się wówczas, gdy zaczynają się wątpliwości.


Ludzie zaczynają dojrzewać, kiedy nie potrzebują się oszukiwać.
16-11-2009 20:26 
 Ocena 1 na 1
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>   Twoja manipulacja polega na wrzuceniu kompletnie innych jakości w jeden wór, wezmę pierwszy przykład z Twojego, "obiektywnego" zestawienia:
Jurku, dla mnie manipulacja jest efektem świadomego działania. Tymczasem ja robiłem to nieświadomie. Dopiero po przeczytaniu tego, co napisałeś poniżej zrozumiałem, w czym rzecz.

>" 1. Człowiek ma duszę nieśmiertelną;
>Katolik - tak
>ŚJ - nie, nie posiada duszy, posiada świadomość, która umiera wraz z ciałem
>Racjonalista - nie, nie posiada duszy, posiada świadomość, która umiera wraz z ciałem"

>   I Ty wyciągasz z tego wniosek, że racjonalista z śjotem mogą sobie podać ręce, bo identycznie myślą i mają wspólnego adwersarza - katolika, a ja widzę, że katolik wraz z śjotem wierzą, że człowiek ma/nie ma duszy, bo im o tym pleban lub Biblia mówią, a racjonalista jest o tym przekonany na podstawie swojego rozumu.
Teraz zrozumiałem. Dziękuję za oświecenie mnie(nie można było tak od razu?)

>   Nie będę rozwijał tematu: "do czego Zbyszkowi jest potrzebne bagatelizowanie niewygodnych tez.
Nie bagatelizowałem. Nie rozumiałem. To różnica.
A może sprawiałem wrażenie, że bagatelizuję, bo nie rozumiałem?

>   Strzelę bez zastanowienia: co najmniej połowę z 10 przykazań uważam za głupie.
>   A drugie pół uważam za sensowne i przydatne w życiu normy, a nie prawdy zesłane czy nadane przez jakiegoś boga.
Ja również tak uważam.
Przypomnę jednak, że checkmate miał zastrzeżenia do mojej wcześniejszej stopki(jej niewłaściwego pochodzenia). Nic na to nie poradzę, że w Biblii trafiłem na coś, z czym się zgadzam. Czy mam zaprzeć się samego siebie?

Pozdrawiam - Zbyszek

P.S: Już wiem, za co miałbym się mścić. Trafiłeś, jak kulą w płot. Należy Ci się pochwała, a nie zemsta.


Wiara kończy się wówczas, gdy zaczynają się wątpliwości.
16-11-2009 22:44 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Jurku, dla mnie manipulacja jest efektem świadomego działania.
   Uważam, że nie tylko, ale nie o tym mowa.

>Tymczasem ja robiłem to nieświadomie.
    Podświadomie wybrałeś i użyłeś środków, by osiągnąć efekt świadomie zaplanowany - przekonanie adwersarza.

>Teraz zrozumiałem.
   Cieszę się z siły swojego intelektu.

>Dziękuję za oświecenie mnie(nie można było tak od razu?)
   Nie mam zdolności pedagogicznych. Zbyt często moje argumenty wydają mi się tak oczywiste, że zrozumiałe dla wszystkich.

>>   Nie będę rozwijał tematu: "do czego Zbyszkowi jest potrzebne bagatelizowanie niewygodnych tez.
>Nie bagatelizowałem. Nie rozumiałem. To różnica.
   Uważam, że nie ma żadnej różnicy - może potrzebowałeś podświadomie a teraz już nie potrzebujesz. Zdrowi ludzie nie robią niczego bez potrzeby.

>Nic na to nie poradzę, że w Biblii trafiłem na coś, z czym się zgadzam. Czy mam zaprzeć się samego siebie?
   Czasami cytuję niektóre kawałki Anthony de Mello - cytatów też nie wybiera się przypadkowo.

>Należy Ci się pochwała, a nie zemsta.
   Jak chcesz, to miłe, dzięx.

   Pozdrawiam.
16-11-2009 22:01 
 Ocena-1 na 1
Miłujący prawdę (1541 punktów)

>" 1. Człowiek ma duszę nieśmiertelną;
>Katolik - tak
>ŚJ - nie, nie posiada duszy, posiada świadomość, która umiera wraz z ciałem
>Racjonalista - nie, nie posiada duszy, posiada świadomość, która umiera wraz z ciałem"

>
Racjonalista jest zgodny ze Świadkiem Jehowy i Biblią, że nie ma duszy nieśmiertelnej? Przecież jest to pogląd wybitnie filozoficzny przyjęty przez katolików - "ojców Kościoła' od filozofów.
Ci tu racjonaliści oderwali się od filozofów, takich jak Platon, Sokrates i innych?
Szkopuł tkwi w tym, że znaczenie przypisywane na ogół słowu "dusza" wywodzi się nie z hebrajskiej czy greckiej części Pisma Świętego, lecz głównie ze starożytnej filozofii greckiej, z pogańskiej myśli religijnej.
Na przykład grecki filozof Platon przytacza następujące słowa Sokratesa:
"Jeśli się [dusza] oderwie czysta i żadna cząstka ciała się z nią nie wlecze, (...) w dziedzinę podobną do niej odchodzi: bezpostaciową, boską, nieśmiertelną i rozumną, dokąd przyjdzie i będzie szczęśliwa; skończy błędną wędrówkę i wyzbędzie się bezmyślności i obaw, (...) i innych nieszczęść ludzkich i (...) naprawdę resztę czasu między bogami spędzi" (Fedon, tłum. W. Witwicki, Warszawa 1982, XXIX).

A tu przeciwieństwie do greckiej nauki, według której psyché ("dusza") jest niematerialna, nieuchwytna, niewidzialna i nieśmiertelna, Pismo Święte wykazuje, że zarówno psyché, jak i néfesz w odniesieniu do ziemskich stworzeń oznaczają coś, co jest materialne, namacalne, widzialne i śmiertelne.
Czyż bym się mylił i racjonaliści PTR nie idą za Platonem w tej kwestii?

Zobacz Słownik grecko-polski pod red. Z. Abramowiczówny (Warszawa 1965, t. IV, ss. 670, 671) podaje takie definicje słowa psyché: "życie, żywot", również "życie zwierzęcia" (nawet w tekstach niebiblijnych), "osobowość ludzka, charakter", "osoba, osobistość, (...) stworzenie, istota", "serce, uczucie, skłonność". Oczywiście słownik ten uwzględnia przede wszystkim grekę klasyczną, toteż podaje także znaczenia przypisywane temu słowu przez filozofów greckich, a więc: "dusza, która opuściła ciało, duch, widmo", " dusza niematerialna i nieśmiertelna", "dusza świata" oraz " niematerialny czynnik ruchu i życia".

Ponieważ niektórzy filozofowie pogańscy nauczali, że w chwili śmierci dusza wyłania się z ciała, termin psyché jest też tłumaczony na "motyl, ćma", być może dlatego, że owady te przechodzą metamorfozę od gąsienicy do skrzydlatego stworzenia.

Posługując się słowem psyché, starożytni pisarze greccy byli mało konsekwentni i nadawali mu najróżniejsze znaczenia, odzwierciedlające ich poglądy filozoficzne i religijne.
Oto, co powiedziano o Platonie, którego filozofia, jak się powszechnie uważa, wpłynęła na obecne rozumienie słowa "dusza":
"Chociaż jeden z [rzekomych] trzech elementów duszy, część ‚rozumną', czasami zdecydowanie nazywa nieśmiertelnym, a pozostałe dwa śmiertelnymi, to kiedy indziej wyraża się tak, jak gdyby w jednym ciele mieściły się dwie dusze - jedna boska i nieśmiertelna, druga zaś śmiertelna" (A. McCaig, "Thoughts on the Tripartite Theory of Human Nature" w The Evangelical Quarterly, Londyn 1931, t. III, s. 121).

>Nie będę rozwijał tematu: "do czego Zbyszkowi jest potrzebne bagatelizowanie niewygodnych tez.
>
Ty zaś bagatelizujesz fakt, iż uznawanie duszy nieśmiertelnej jest przywiązane do ewolucjonistów, filozofów i ateistów - Ci odrzucili Biblię i prawdę..
Komu chcesz zaimponować i czym? Swoją niezwykle skąpą wiedza i nieprzyznawaniem się do poglądów swoje grupy do której należysz.
>>Dla przykładu: nie kradnij, nie zabijaj, nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu Twemu, nie cudzołóż, czcij ojca Twego i matkę Twoją, itd.
>Strzelę bez zastanowienia: co najmniej połowę z 10 przykazań uważam za głupie.
>
Pudło!!!
Wstyd mi żeś człowiekiem!
>A drugie pół uważam za sensowne i przydatne w życiu normy, a nie prawdy zesłane czy nadane przez jakiegoś boga.
>
Wyraźnie temat Tobie nie leży, weź się za robienie na drutach, to nie wymaga myślenia..
16-11-2009 23:50 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>>" 1. Człowiek ma duszę nieśmiertelną;
>>Katolik - tak
>>ŚJ - nie, nie posiada duszy, posiada świadomość, która umiera wraz z ciałem
>>Racjonalista - nie, nie posiada duszy, posiada świadomość, która umiera wraz z ciałem"

>>
>Racjonalista jest zgodny ze Świadkiem Jehowy i Biblią, że nie ma duszy nieśmiertelnej?

   Uważam, "Miłujący", że twój kłopot polega na niemożności zrozumienie czegokolwiek, co czytasz, jeśli nie jest to cytat z Biblii. (Juruś 23:43)

   Po pierwsze: cytowany przykład jest autorstwa Zbyszka Bryłowskiego, więc już możesz resztę swojej produkcji wywalić w kibel w ramach akcji "sprzątanie świata".

   Po wtóre: w moim poście nie zajmowałem się analizą prawd biblijnych, tylko wskazywałem na różnicę w tych tekstów percepcji przez racjonalny rozum, oraz wierzące główki tym rozumem nie skażone zbyt mocno.

   I to jest następny powód śmieciowości twojego elaboratu.

>Komu chcesz zaimponować i czym?
   Chciałem napisać: domyśl się, alem się zreflektował, że to twoja najsłabsza strona, więc napiszę tak: i tak tego nie zrozumiesz, bo żaden święty przez hipokryzję, lub ze względów komercyjnych o tym w Biblii nie wspomniał.

   A ta prawda brzmi: sobie, poprawiam swoje samopoczucie. (Juruś 23:44)

>>Strzelę bez zastanowienia: co najmniej połowę z 10 przykazań uważam za głupie.
>>
>Pudło!!!
>Wstyd mi żeś człowiekiem!
   Kłamiesz, jak sobaka, "Miłujący Prawdę".
   Wstydzić można się tylko za siebie, ale takich prawd w Biblusi niet.

>Wyraźnie temat Tobie nie leży, weź się za robienie na drutach, to nie wymaga myślenia..
   I tak cię nie przekonam, i też z dwóch powodów.
   Po pierwsze: przekonuje cię tylko Biblia, a nie chce mi się robić prototypu z włóczki.

   Po drugie: jak czytam twoje teksty, to bliżej mi do haftowania.(Dekarz do wełnistych 23:45)
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>>>" 1. Człowiek ma duszę nieśmiertelną;
>>>Katolik - tak
>>>ŚJ - nie, nie posiada duszy, posiada świadomość, która umiera wraz z ciałem
>>>Racjonalista - nie, nie posiada duszy, posiada świadomość, która umiera wraz z ciałem"

>>>
>>Racjonalista jest zgodny ze Świadkiem Jehowy i Biblią, że nie ma duszy nieśmiertelnej?
>Uważam, "Miłujący", że twój kłopot polega na niemożności zrozumienie czegokolwiek, co czytasz, jeśli nie jest to cytat z Biblii. (Juruś 23:43)
>
Ja nie mam z niczym żadnych kłopotów. Mam jasny umysł i zdanie klarowne.
Widzę raczej, że to Ty zaślepiony jesteś swoja nienawiścią do prawdy, a nie rozumiejąc treści Biblii gwałtownie ją zwalczasz. Nie udało się ją zniszczyć Kościołowi katolickiemu to i nie uda się racjonalistom, albo jak chcesz ateistom.
Ale tak naprawdę, to Twoje zdanie ważne jest tylko dla Ciebie. Ty sam bierzesz odpowiedzialność za to jakie ono jest.
Zobaczmy na wcześniejsze stwierdzenia:
>>>" 1. Człowiek ma duszę nieśmiertelną;
>>>Katolik - tak
>>>ŚJ - nie, nie posiada duszy, posiada świadomość, która umiera wraz z ciałem
>>>Racjonalista - nie, nie posiada duszy, posiada świadomość, która umiera wraz z ciałem"
>
Czy filozofowie nie popierają poglądu, iż istnieje dusza nieśmiertelna w człowieku?
Rodowód tego poglądu jest u filozofów.
>I Ty wyciągasz z tego wniosek, że racjonalista z śjotem mogą sobie podać ręce, bo identycznie myślą i mają wspólnego adwersarza - katolika, a ja widzę, że katolik wraz z śjotem wierzą, że człowiek ma/nie ma duszy, bo im o tym pleban lub Biblia mówią, a racjonalista jest o tym przekonany na podstawie swojego rozumu.
>
W tym cały Twój problem, bo opierasz się na własnym, niestety bardzo ograniczonym rozumie. Takie ograniczenia posiadają wszyscy ludzie.
Tych, którzy uznają ewolucje, występowanie takich ograniczeń, nie powinno dziwić, bo żadna z małp nie dysponuje mózgiem takim jaki ma człowiek, nie dysponuje tez taką mądrością. Większość ludzi działa, jak bez tego organu.
Napisano:
" To zatem mówię i świadczę w Panu, żebyście już nie postępowali tak, jak i  narody postępują w nieużyteczności swych umysłów,
będąc pod względem umysłowym pogrążone w ciemności, obce dla życia po Bożemu, z powodu tkwiącej w nich niewiedzy, z powodu niewrażliwości ich serc.
Zatraciwszy wszelkie poczucie moralności, oddały się rozpasaniu, by z chciwością dopuszczać się wszelkiej nieczystości
"(Efezjan 4:17-19).
Jak więc widzisz odrzucenie zakresu wiedzy przedstawianej w Biblii, z powodu takiego wyboru - " nieużyteczności swego umysłu", prowadzi do zachowań dzisiaj bardzo powszechnie występujących na ziemi.
Łatwo zasugerować i wmówić różne punkty widzenia, a ten przeciwko Biblii szczególnie, bo zauważa się analfabetyzm w zakresie znajomości Biblii..
Popularyzowany przez takie osoby jak Ty.

>Po pierwsze: cytowany przykład jest autorstwa Zbyszka Bryłowskiego, więc już możesz resztę swojej produkcji wywalić w kibel w ramach akcji "sprzątanie świata".
>
Wiedziałem, że racjonaliści nie lubią się nawzajem, ale że aż tak?
Czy Zbyszek Bryłowski nie pochodzi z waszego środowiska? - Nie jest wszak Moderatorem? Czy nie ma prawa do swego zdania?
>Po wtóre: w moim poście nie zajmowałem się analizą prawd biblijnych, tylko wskazywałem na różnicę w tych tekstów percepcji przez racjonalny rozum, oraz wierzące główki tym rozumem nie skażone zbyt mocno.
>
Najbardziej to kpisz ze swego rozumu i z siebie. No ale Ty tego nie dostrzegasz!
>I to jest następny powód śmieciowości twojego elaboratu.
>
Wybacz nie będę odpłacał Tobie tym samym. Kto czyta ten widzi.
>>Komu chcesz zaimponować i czym?
>Chciałem napisać: domyśl się, alem się zreflektował, że to twoja najsłabsza strona, więc napiszę tak: i tak tego nie zrozumiesz, bo żaden święty przez hipokryzję, lub ze względów komercyjnych o tym w Biblii nie wspomniał.
>A ta prawda brzmi: sobie, poprawiam swoje samopoczucie. (Juruś 23:44)
>
Poprawa samopoczucia przez odrzucenie prawdy! Czy to jest mądre?
Nie ma nic wspólnego z racjonalizmem, raczej z fatyzmem.
CDN
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>>>Strzelę bez zastanowienia: co najmniej połowę z 10 przykazań uważam za głupie.
>>>
>>Pudło!!!
>>Wstyd mi żeś człowiekiem!
>   Kłamiesz, jak sobaka, "Miłujący Prawdę".
>   Wstydzić można się tylko za siebie, ale takich prawd w Biblusi niet.
>
Mylisz się.
Podczas swego pobytu na ziemi Chrystus Jezus powiedział, że czciciele jego Ojca muszą Mu " oddawać cześć (...) duchem i prawdą" (Jana 4:23, 24).
Oznacza to jedność obejmującą o wiele więcej niż tylko łączenie różnych Kościołów lub porozumienie co do jednego twierdzenia lub dwóch twierdzeń wchodzących w skład doktryny. Nie wiem, czy ty to dostrzegasz?
Jezus rzekł do uczniów:
" Jestem krzewem winnym, a wy gałęziami. Kto pozostaje w jedności ze mną, a ja w jedności z nim, ten wydaje wiele owocu (...) pozostajecie w jedności ze mną i moje wypowiedzi pozostają w was (...) Jeśli będziecie przestrzegać moich przykazań, pozostaniecie w mej miłości" (Jana 15:5, 7, 10).
Jezus nie mówił tu o jedności pozornej, tylko oświadczył, że jego wypowiedzi pozostaną w jego uczniach i że oni powinni przestrzegać wszystkich jego przykazań.
Taka nauka spojrzenia na tych, którzy miłują Boga i prawdę jest właściwa i jedyna, a każda osoba będąca świadkiem Boga, czuje potrzebę bycia w jedności z innymi podobnymi.
Tak więc każdy człowiek powinien się wstydzić, za innych, za na przykład lekarzy, którzy dokonują aborcji, gdy ludzie dokonują barbarzyńskich czynów, gdy zabijają innych ludzi na wojnie, gdy w ogóle do wojny dochodzi, gdy ludzie popularyzują i sprzedają narkotyki, gdy są pedofile i homoseksualiści, gdy również ludzie odrzucają Boga itp., itd.
Biblia podkreśla jedność, która jest bardzo ważna dla właściwego rozumienia i wspólnego działania.
Ludzie dzisiaj dopuszczają się takich zachowań, że inni wstydzą się ich.
Ludzie przecież jednakowo zostali przez Boga wyposażeni do rozróżnienia dobra od zła.
>>Wyraźnie temat Tobie nie leży, weź się za robienie na drutach, to nie wymaga myślenia..
Pozdrawiam
17-11-2009 18:40 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>Nie wiem, czy ty to dostrzegasz?
   Jasne, dostrzegam...

>Jezus rzekł do uczniów:
>" Jestem krzewem winnym, a wy gałęziami. Kto pozostaje w jedności ze mną, a ja w jedności z nim, ten wydaje wiele owocu (...) pozostajecie w jedności ze mną i moje wypowiedzi pozostają w was (...) Jeśli będziecie przestrzegać moich przykazań, pozostaniecie w mej miłości" (Jana 15:5, 7, 10).
   ... dostrzegam nie od dzisiaj, że nie rozumiesz co się do ciebie pisze.

   Nie rozumiesz nawet, żeś się wciął w moją wymianę zdań ze Zbyszkiem i ciągniesz swoje biblijne pierdoły zupełnie nie na temat.

   Bo cała twoja wytwórczość w tych trzech postach, to jest głoszenie poglądów w polemice ze mną na temat słów, których nie jestem autorem.

   Czyli kłócisz się sam ze sobą, user.
   Jak zresztą od początku rezydencji na tym forum.

   A wiesz do czego ci to potrzebne? Sam sobie tego nie powiesz, więc ja ci napiszę.

   Otóż niepewność prawidłowości swojej percepcji rzeczywistości, chcesz utopić w zagłuszaniu jej, rzeczywistości śpiewu, własnym bełkotaniem nie swoich słów.
   Przy okazji werbowania bandy, która tylko liczebnością ma służyć za alibi twoim ślepym wyborom na zasadzie: przecie tylu innych myśli tak samo, znaczy prawdziwie.

   A wszystko to z powodu rozterek emocjonalnych, których nie potrafisz załatwić sam, bo nie chcesz znać ich prawdziwych przyczyn.
   Gdybyś miał równowagę emocjonalną, której ci brak, nie łaziłbyś w poszukiwaniu potwierdzenia słuszności swojego głoszenia zamiast.

   Bo ty nie głosisz prawdy, tylko frazesy które mają naczelne zadanie: tę prawdziwą prawdę w tobie zagłuszyć.

   Ale nie żal mi cię, bo każdy ma to, na co sobie zapracuje.

   Pozdrawiam.
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>>Nie wiem, czy ty to dostrzegasz?
>Jasne, dostrzegam...
>
Chyba niewiele.
>   Nie rozumiesz nawet, żeś się wciął w moją wymianę zdań ze Zbyszkiem i ciągniesz swoje biblijne pierdoły zupełnie nie na temat.
>
Nie zauważyłem byś sobie zastrzegł rozmowę ze Zbyszkiem dla siebie, a skoro dotyczyła ona mojego wątku, wiec jestem. Piszesz bardzo lekceważąco o sprawach, które są ważne dla każdego, dla ciebie zaś one nic nie znaczą.
W tej kwestii porozumienia miedzy nami nie będzie, więc i szkoda na Ciebie języka i czasu.
>   A wiesz do czego ci to potrzebne? Sam sobie tego nie powiesz, więc ja ci napiszę.
>   Otóż niepewność prawidłowości swojej percepcji rzeczywistości, chcesz utopić w zagłuszaniu jej, rzeczywistości śpiewu, własnym bełkotaniem nie swoich słów.
>
To wyraźny punkt widzenia ludzi błędnie widzących rzeczywistość w której żyją.
Ciebie zagłuszyć się nie da.
Nawet nie próbuję, a zachęcam do właściwej rozmowy.
>   Przy okazji werbowania bandy, która tylko liczebnością ma służyć za alibi twoim ślepym wyborom na zasadzie: przecie tylu innych myśli tak samo, znaczy prawdziwie.
>
Posuwasz się za daleko, ale zgodnie ze swoim widzeniem..
Nie dostrzegasz, że chodzi o jakość a nie o ilość.
Masz stare postkomunistyczne podejście. Ale z tamtego okresu powinieneś wyciągnąć wniosek zasadniczy, że ani ten co głośno krzyczy, ani ten który w przewadze liczebnej, prawdy nie mają.
>   A wszystko to z powodu rozterek emocjonalnych, których nie potrafisz załatwić sam, bo nie chcesz znać ich prawdziwych przyczyn.
>
Nie ma nic takiego i chyba to musisz przyznać, że objawem tych usterek - gdybym je miał, byłoby natychmiastowe opuszczenie takiego towarzystwa jak Twoje.
Jestem pewien że są tu jednak osoby o prawdziwych potrzebach duchowych, szukających prawdy i Boga. Ty zaś proponujesz nic nie warte substytuty.
>   Gdybyś miał równowagę emocjonalną, której ci brak, nie łaziłbyś w poszukiwaniu potwierdzenia słuszności swojego głoszenia zamiast.
>
I znowu potwierdzasz, że nic nie rozumiesz, z tego co się wokół Ciebie dzieje.
Ale jak możesz zrozumieć, skoro odrzucasz podstawowe źródło wiedzy o człowieku, podstawę Prawdy - Biblię.
Za dni Jezusa przywódcy religijni wprowadzali w błąd prosty lud. Podobnie Ty jesteś traktowany przez współczesnych religiantów.
Jezus powiedział o tych oszustach:
" Są ślepymi przewodnikami. A jeśli ślepy prowadzi ślepego, obaj wpadną do dołu" (Mateusza 15:14).
Dałeś się zwieść.
>   Ale nie żal mi cię, bo każdy ma to, na co sobie zapracuje.
>   Pozdrawiam.
>
A mnie Ciebie żal, bo marnujesz swoje życie, a drugiej szansy poznania prawdy możesz nie mieć.
Ty sam siebie zwodzisz pod względem duchowym.
W Księdze Przysłów 14:12 czytamy:
" Istnieje droga, która w oczach człowieka jest prostolinijna, lecz potem jej końcem są drogi śmierci".
Nie mam ochoty na przepychanki, nie taki jest mój cel, do tego tu znajdziesz wielu.
Możemy porozmawiać gdy chociaż w ogólnym zarysie widzenie świata i ludzi zmienisz.
Teraz raczej masz wzrok zamglony.
Pozdrawiam
18-11-2009 10:50 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Nie mam ochoty na przepychanki, nie taki jest mój cel...
   Wiem, twoim celem głosić, głosić, głosić...

>W Księdze Przysłów 14:12 czytamy:
>" Istnieje droga, która w oczach człowieka jest prostolinijna, lecz potem jej końcem są drogi śmierci".
   Zgodzę się z tym, jeśli dodam: takich dróg jest multum co chwilę, prawie każdy wybór taką drogę proponuje.
   Mam propozycję: jeśli już przeczytałeś, to spróbuj zrozumieć tekst.

   Skądinąd wiem, że dojrzałych ludzi poznajemy po tym, że już nie mają potrzeby się oszukiwać.

>Teraz raczej masz wzrok zamglony.
   Bo teatr swój widzę ogromny...

   Czego i tak nie rozumiesz.
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>>Nie mam ochoty na przepychanki, nie taki jest mój cel...
>Wiem, twoim celem głosić, głosić, głosić...
>
Fajnie, że to wiesz.
>>W Księdze Przysłów 14:12 czytamy:
>>" Istnieje droga, która w oczach człowieka jest prostolinijna, lecz potem jej końcem są drogi śmierci".
>Zgodzę się z tym, jeśli dodam: takich dróg jest multum co chwilę, prawie każdy wybór taką drogę proponuje.
>
Tak jak wielu jest ludzi, tak wiele może być dróg przez życie.
Opis tej drogi, ze szczegółami, to życiorys.
>Mam propozycję: jeśli już przeczytałeś, to spróbuj zrozumieć tekst.
>Skądinąd wiem, że dojrzałych ludzi poznajemy po tym, że już nie mają potrzeby się oszukiwać.
>
" Bo chociaż ze względu na czas doprawdy powinniście być nauczycielami, wy znowu potrzebujecie kogoś, kto by was od początku uczył elementarnych rzeczy ze świętych oświadczeń Bożych, i staliście się jak potrzebujący mleka, a nie stałego pokarmu" (Hebrajczyków 5:12).
>>Teraz raczej masz wzrok zamglony.
>Bo teatr swój widzę ogromny...
>
" Słowo twoje jest lampą dla mej stopy i światłem na moim szlaku" (Psalm 119:105).
" Błogosławieństwo Jehowy - oto, co wzbogaca, a on nie dodaje do niego żadnej boleści"(Przysłów 10:22).
" A zatem, bracia moi umiłowani, stańcie się niezłomni, niewzruszeni i miejcie zawsze mnóstwo pracy w dziele Pańskim, wiedząc, że wasz trud w związku z Panem nie jest daremny"(1 Koryntian 15:58)..
>Czego i tak nie rozumiesz.
>
Pozdrawiam
21-11-2009 10:17 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>   ... dojrzałych ludzi poznajemy po tym, że już nie mają potrzeby się oszukiwać.>
>" Bo chociaż ze względu na czas doprawdy powinniście być nauczycielami...
   Starość nie chroni przed głupotą, tak, jak nie jest patentem na mądrość.

>... wy znowu potrzebujecie kogoś, kto by was od początku uczył elementarnych rzeczy ze świętych oświadczeń Bożych, i staliście się jak potrzebujący mleka, a nie stałego pokarmu" (Hebrajczyków 5:12).
   Nikogo nie potrzebuję bo, w przeciwieństwie do ciebie, uczę się sam.

>>Bo teatr swój widzę ogromny...
>>
>" Słowo twoje jest lampą dla mej stopy i światłem na moim szlaku" (Psalm 119:105).
   Mam swój szlak i taką lampę, jaką mam chęć na drogę wziąć.

>" Błogosławieństwo Jehowy - oto, co wzbogaca, a on nie dodaje do niego żadnej boleści"(Przysłów 10:22).
   Nie rozumiesz podstawowej rzeczy - to jest mój teatr, a nie żadnego Jehowy.
   Ty nawet swojej kwestii nie masz w kukiełkowym teatrzyku Jehowy.

>>   Czego i tak nie rozumiesz...
   ... każdym słowem to potwierdzając.

   Pozdrawiam.
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>>>... dojrzałych ludzi poznajemy po tym, że już nie mają potrzeby się oszukiwać.>>" Bo chociaż ze względu na czas doprawdy powinniście być nauczycielami
>Starość nie chroni przed głupotą, tak, jak nie jest patentem na mądrość.
>
Mylisz się tu nie chodzi o starość ale o postęp w zrozumieniu określonych kwestii.
Chodzi o właściwe postępowanie według Pism, które jednak należy pojąć i żyć według nich.
>>... wy znowu potrzebujecie kogoś, kto by was od początku uczył elementarnych rzeczy ze świętych oświadczeń Bożych, i staliście się jak potrzebujący mleka, a nie stałego pokarmu" (Hebrajczyków 5:12).
>Nikogo nie potrzebuję bo, w przeciwieństwie do ciebie, uczę się sam.
>
Wszystko co masz otrzymałeś, ktoś prowadził Ciebie za rączkę przez życie, prowadził do przedszkola i szkoły. Tak jak każdy jesteś kształtowany przez ludzi, którzy Ciebie otaczają, których Ty sam zapraszasz do swego towarzystwa. Oni przekazują Tobie widzenie różnych kwestii - także Boga, a Ty je przyjmujesz, może trochę modyfikujesz, tworzysz nowe, a tamte odrzucasz, ale zawsze podstawę dostajesz, od tych co byli przed Tobą na ziemi.
Tak się dzieje, gdy czytasz jakąś książkę, wówczas Twoim towarzyszem, nauczycielem, doradcą, staje się autor tej książki.
W przypadku świadków Jehowy owymi elementarnymi rzeczami są " święte oświadczenia Boże" każdy otrzymawszy je, przyjmuje i rozumiejąc wprowadza w życie.
>>>Bo teatr swój widzę ogromny...
>>>
>>" Słowo twoje jest lampą dla mej stopy i światłem na moim szlaku" (Psalm 119:105).
>Mam swój szlak i taką lampę, jaką mam chęć na drogę wziąć.
>Nie rozumiesz podstawowej rzeczy - to jest mój teatr, a nie żadnego Jehowy.
>
Ty należysz do świata, tego który przyrównać można do szerokiej rzeki o wartkim nurcie. Ten nurt porywa ze sobą wszystkich, którzy jako nowi przychodzą na świat.
Ten świat odrzucił Boga. Napisano:
" Biada tym, którzy są mądrzy we własnych oczach"(Izajasza 5:21).
To co napisałeś, to świadczy o Twojej ocenie siebie jako osoby mądrej, we własnych oczach.
Ty podobnie jak nie każdy, kogo świat uznaje za mądrego, zasługuje na takie miano w oczach Bożych.
Na przykład Hiob po rozmowie z ludźmi, którzy uważali siebie za rzeczników mądrości, powiedział: " Nie znajduję (...) wśród was nikogo mądrego" (Hioba 17:10). O osobach odrzucających poznanie Boga apostoł Paweł napisał:
" Mimo zapewniania, iż są mądrzy, stali się głupi" (Rzym. 1:22).
Co czyni człowieka naprawdę mądrym i tym samym godnym uznania Bożego?
Czy zastanawiałeś się kiedykolwiek nad tym?
W Księdze Przysłów 9:10 podano ważną wskazówkę:
" Bojaźń przed Jehową jest początkiem mądrości, a poznanie Najświętszego jest zrozumieniem".
Bądź pewien, że innej drogi do mądrości nie ma.
Osoba mądra musi więc żywić bojaźń przed Jehową i szacunek dla Jego zasad.
Nie chodzi jedynie o świadomość istnienia Boga i Jego praw.
Jakub napisał:
" Niech swym szlachetnym postępowaniem pokaże swe uczynki" (Jak. 3:13). Mądrość powinna zatem uzewnętrzniać się w codziennej mowie i czynach.
Napisano:
" Wszyscy zaś jedni wobec drugich przepaszcie się uniżeniem umysłu, ponieważ Bóg przeciwstawia się wyniosłym, lecz pokornych obdarza niezasłużoną życzliwością" (1 Piotra 5:5)
Warto z takich słów starać się wyciągać jakąś korzyść dla siebie.
Jako, że wiem, iż pewnie ich nie znasz, to podaje Tobie ich treść.
Pozdrawiam
22-11-2009 10:28 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
   Kiedy przybyli do nas misjonarze, Afrykanie mieli ziemię, a przybysze Biblię. Uczyli nas, że podczas modlitwy powinniśmy mieć oczy zamknięte. Kiedy je otworzyliśmy, misjonarze mieli ziemię, a my Biblię.
 - Jomo Kenyatta
17-11-2009 18:08 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>... nie rozumiejąc treści Biblii gwałtownie ją zwalczasz.
   Nie zwalczam "Biblii" ani "Pinokia", nawet z "Koziołkiem Matołkiem" nie chce mi się walczyć, bom nie głupi.
   To ty, user, potrzebujesz wrogów, by istnieć.

>Nie udało się ją zniszczyć Kościołowi katolickiemu...
   A co mnie to obchodzi.

>Zobaczmy na wcześniejsze stwierdzenia:
>>>>" 1. Człowiek ma duszę nieśmiertelną;
   To nie ja pisałem, a twoje kilka tysięcy znaków w poprzednim poście jest obalaniem nie moich twierdzeń.

>Takie ograniczenia posiadają wszyscy ludzie.
   Pisz za siebie.

>>... cytowany przykład jest autorstwa Zbyszka Bryłowskiego, więc już możesz resztę swojej produkcji wywalić w kibel w ramach akcji "sprzątanie świata".

>Wiedziałem, że racjonaliści nie lubią się nawzajem, ale że aż tak?
   A z jakie racji mieliby się lubić, albo nie lubić bardziej, niż inni ludzie...?

>Czy Zbyszek Bryłowski nie pochodzi z waszego środowiska? - Nie jest wszak Moderatorem? Czy nie ma prawa do swego zdania?
   No właśnie ma, więc dyskutuj z nim o jego poglądach, a nie szukaj wspólnych poglądów dla wszystkich racjonalistów. To nie Świadkowie gadający jak papugi jednym, bajkowym chórkiem.

   Co ty wiesz o racjonalizmie, user...

>Poprawa samopoczucia przez odrzucenie prawdy! Czy to jest mądre?
>Nie ma nic wspólnego z racjonalizmem, raczej z fatyzmem.
                  
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>>... nie rozumiejąc treści Biblii gwałtownie ją zwalczasz.
> bom nie głupi.
>
Jesteś pewien? Każdy g...i tak mówi.
Biblia zaś wskazuje:
" Mówi głupi w swoim sercu:
«Nie ma Boga».
Oni są zepsuci, ohydne rzeczy popełniają,
nikt nie czyni dobrze
"(Psalm 14:1).
Czy masz coś wspólnego z treścią tego fragmentu?
Zostaw Pinokia i inne bajeczki, a skoncentruj się na rzeczach najważniejszych - znalezieniu prawdy i Boga.
>   To ty, user, potrzebujesz wrogów, by istnieć.
>
Tu nie chodzi o moich wrogów, tego nie zauważyłeś?
>>Nie udało się ją zniszczyć Kościołowi katolickiemu...
>   A co mnie to obchodzi.
>
A powinno, bo zmienia to widzenie i rozumienie Biblii.
W przeciwieństwie do ludzi Jehowa jest całkowicie godzien zaufania, gdyż zawsze dotrzymuje słowa.
" Przysiągł Pan Zastępów, mówiąc: Jak pomyślałem, tak się dzieje, i jak postanowiłem, tak się staje" (Izajasza 14:24).
I dalej: " Jehowa wie, jak ludzi przejawiających zbożne oddanie wyzwolić z doświadczenia, a nieprawych zachować na dzień sądu, żeby zostali odcięci" (2 Piotra 2:9).
Nawet gdy potężni wrogowie grożą sługom Jehowy zagładą, są oni dobrej myśli, czerpią bowiem otuchę z Jego obietnicy danej jednemu z proroków:
" Walczyć będą przeciwko tobie, ale cię nie przemogą; bom Ja z tobą, mówi Pan, abym cię wybawił".
Pozdrawiam
18-11-2009 11:08 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>Zostaw Pinokia i inne bajeczki, a skoncentruj się na rzeczach najważniejszych - znalezieniu prawdy i Boga.
   No, kiedy Pinokio jest dużo prawdziwszy od twojego boga i fajniejszy od Biblii, bo mniej kłamie.

>>   A co mnie to obchodzi.
>A powinno, bo zmienia to widzenie i rozumienie Biblii.
   Ale mnie właśnie Biblia nie obchodzi, w przeciwieństwie do Pinokia, u którego każde kłamstwo jest widoczne, jak na nosie. Nie lubię hipokryzji.

> " Przysiągł Pan Zastępów, mówiąc: Jak pomyślałem...

   Kłamał, skubaniec - nie da rady mówić z wielkiej litery.
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>>Zostaw Pinokia i inne bajeczki, a skoncentruj się na rzeczach najważniejszych - znalezieniu prawdy i Boga.
>   No, kiedy Pinokio jest dużo prawdziwszy od twojego boga i fajniejszy od Biblii, bo mniej kłamie.
>>>   A co mnie to obchodzi.
>>A powinno, bo zmienia to widzenie i rozumienie Biblii.
>   Ale mnie właśnie Biblia nie obchodzi, w przeciwieństwie do Pinokia, u którego każde kłamstwo jest widoczne, jak na nosie. Nie lubię hipokryzji.
>> " Przysiągł Pan Zastępów, mówiąc: Jak pomyślałem...   Kłamał, skubaniec - nie da rady mówić z wielkiej litery.
>
Skoro tak uważasz, to niech tak zostanie.
Pozdrawiam
18-11-2009 15:10 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Cytat:
Mówi głupi w swoim sercu:
«Nie ma Boga».


Iliada nie porusza tematu istnienia bogów, jedynie ich przedstawia. Zeus nie łazi po Ilionie i nie woła płaczliwych głosem - "Wierzcie we mnie, wierzcie we mnie, no do cholery, macie wierzyć i już...!" - nie uważasz, że jest to trochę mniej żałosne, niż twoja "Jedyna Prawda"? A prócz tego Iliada zaleca arete. Wiesz co to jest, grzeszniku?

Polecam więc mądrzejsze i lepiej napisane księgi do cytowania. A jeszcze bardziej polecam myślenie. Papugi są od nas ładniejsze w tym co robią, mają barwne skrzydełka i fajnie jedzą orzechy. My jesteśmy ludźmi. Mamy język. Możemy myśleć i rozważać różne idee. Zachęcam - z początku jest trudno, ale później zaczyna wciągać.
Miłujący prawdę (1541 punktów)
> Cytat:
Mówi głupi w swoim sercu:
>«Nie ma Boga».

>Iliada nie porusza tematu istnienia bogów, jedynie ich przedstawia.
>
Ty zaś wybierasz, co Tobie odpowiada. To jest fenomen wolnej woli i wyborów na własne ryzyko. Ono zawsze jest mniejsze, gdy wybierający wie więcej na ten temat.
>Zeus nie łazi po Ilionie i nie woła płaczliwych głosem - "Wierzcie we mnie, wierzcie we mnie, no do cholery, macie wierzyć i już...!" - nie uważasz, że jest to trochę mniej żałosne, niż twoja "Jedyna Prawda"? A prócz tego Iliada zaleca arete. Wiesz co to jest, grzeszniku?
>
Nie istniejący Zeus utworzony według fantazji tych, którzy go utworzyli.
Ludzie ci nie znali prawdziwego Boga, Zeusa wiec stworzyli na swój obraz.
Można powiedzieć, że skoro on się Tobie podoba, to i Ty jesteś podobny do jego twórców. I kółko się zamyka. Prawdziwego Boga będziesz odrzucał, bo On Zeusa nie przypomina.
A w sferę zagadnień związanych z prawdziwym Bogiem, nawet nie wejrzysz, bo jest dla Ciebie niedostępna. Szkoda.
Szkoda każdego człowieka. Mógłbyś się pomodlić, ale do tego trzeba wierzyć.
Jak?
Tak:
(Ozeasza 14:3) " I już więcej nie powiemy do dzieła naszych rąk: "Boże nasz!", bo to dzięki tobie jest okazywane miłosierdzie chłopcu nie mającemu ojca'".
Czy to rozumiesz? Chyba nie!
I to cała Twoja tragedia.
>Polecam więc mądrzejsze i lepiej napisane księgi do cytowania. A jeszcze bardziej polecam myślenie.
>
Pomyśl o tym:
" Oto ja dzisiaj kładę przed tobą życie i dobro oraz śmierć i zło.
[Jeśli będziesz słuchał przykazań Jehowy, twego Boga], które ci dzisiaj nakazuję, byś miłował Jehowę, twego Boga, chodził jego drogami oraz zachowywał jego przykazania i ustawy oraz jego sądownicze rozstrzygnięcia, to na pewno pozostaniesz przy życiu i się rozmnożysz, a Jehowa, twój Bóg, będzie ci błogosławił w ziemi, do której idziesz, by wziąć ją w posiadanie.

"Lecz jeśli twe serce się odwróci i nie będziesz słuchał, i dasz się zwieść, i będziesz się kłaniał innym bogom, i im służył, to mówię wam dzisiaj, że nieuchronnie poginiecie. Nie przedłużycie swoich dni na ziemi, do której idziecie, przeprawiając się przez Jordan, by wziąć ją w posiadanie.

Powołuję dzisiaj niebiosa i ziemię na świadków przeciwko wam, że położyłem przed tobą życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo; wybierz więc życie, abyś mógł pozostać przy życiu, ty i twoje potomstwo - miłując Jehowę, swego Boga, słuchając jego głosu i lgnąc do niego; bo on jest twoim życiem i długością twoich dni, abyś mógł mieszkać na ziemi, co do której Jehowa przysiągł twoim praojcom, Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi, że im ją da
"(Powt. Prawa 30:15-20).

>Papugi są od nas ładniejsze w tym co robią, mają barwne skrzydełka i fajnie jedzą orzechy. My jesteśmy ludźmi.
>
Jednak papugi lepiej służą swemu Stwórcy - Bogu, bo dają o Nim wspaniałe świadectwo.
Biblia to potwierdza:
" Nie ma wśród bogów nikogo takiego, jak ty, Jehowo, ani nie ma dzieł takich, jak twoje"(Psalm 86:8)
A wy?!
Co stało się z ludźmi, występują przeciw swemu Stwórcy na rzecz "ojca kłamstwa" Szatana. Ludzie przynoszą Mu wstyd.
Ci - korona Bożego stworzenia, występują przeciwko Niemu i prawdzie.
>Mamy język. Możemy myśleć i rozważać różne idee. Zachęcam - z początku jest trudno, ale później zaczyna wciągać.
>
Wszystko masz od Boga.
Wybacz mam to już za sobą.
Ludzie byli doskonali, dali się zwieść faktem posiadania wolnej woli, wybrali.
Ich wybór spowodował, że na świecie pojawiła się śmierć. Zestarzeli się i umarli.
Ich potomkowie umierają.
Karą za grzech jest śmierć.
Poszli za Szatanem, uznali Szatana za swego boga, służą mu.
Jednak Bóg-Jehowa uznał, że wśród ludzkich niedoskonałych potomków grzesznej pary, będą ludzie miłujący prawdę i Boga.
Wiedział też, że bez względu na zagrożenie obelgami, czy wyśmiewaniem, czy śmiercią, będą Mu - Jehowie Bogu - służyć.
Dlatego Jehowa postanowił, iż swoich świadków będzie posyłał, by opowiadali o wspaniałym Bogu i o tym, że Jego zamierzenia muszą się spełnić.
On o to dba.
Napisano:
" Uczyniłem twe czoło jak diament - twardszym niż krzemień.
Nie lękaj się ich i niech cię nie przerażają ich oblicza, są oni bowiem domem buntowniczym".
I rzekł do mnie:
"Synu człowieczy, wszystkie me słowa, które będę mówił do ciebie, przyjmij do swego serca i słuchaj swoimi uszami.
I idź, wejdź między wygnańców, między synów twego ludu, i mów do nich, i powiedz im: ‚Oto, co rzekł Wszechwładny Pan, Jehowa' - bez względu na to, czy słuchają, czy się wzbraniają
"(Ezechiela 3:9-11)
Jehowa przywróci ludziom doskonałość, a stanie się to za pośrednictwem Jezusa Chrystusa. Ludzkość będzie się ponownie cieszyć doskonałym życiem.
Jest on "ostatnim Adamem" oraz "duchem życiodajnym".
W proroctwach nazwano go "Wiekuistym Ojcem" i tym, który "wylał na śmierć swą duszę" jako "dar ofiarny za przewinienie".
Będąc takim "Ojcem", Chrystus może dać życie ludziom, którzy wierzą w jego ofiarę i okazują mu posłuszeństwo.
To jest prawda, którą warto poznac i zrozumieć.
Pozdrawiam
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>>Proponuję zacząć więc od początku i pozwolę sobie na zasugerowanie odpowiedzi według mojej wiedzy.
>OK
>1. Istnienie Boga:
>katolik - istnieje
>SJ - istnieje
>racjonalista - nie wiem/nie istnieje
>
To już postęp. Ateista mówi "nie wiem"!
>2. Zwiazki partnerskie:
>katolik - zabronione
>SJ - zabronione
>racjonalista - dozwolone
>
Dozwolone ale w obrębie małżeństwa, czyli według prawa. To zaś dla obu stron jest ochroną. Przed nieuczciwym wejściem w związek wykorzystanie, spłodzenie dzieci, zabranie dziewictwa i ulotnienie się. Jest w tym jakaś korzyść dla obu stron?
Prawo Boże znając skłonności ludzi wyklucza takie skutki.
>3. Zmartwychwstanie Chrystusa:
>katolik - prawda
>SJ - prawda
>racjonalista - nieprawda
>
Prawda. Zmartwychwstanie Jezusa a wcześniej Jego śmierć, była potrzebna, by na nowo człowiek mógł mieć szanse na życie wieczne na ziemi.
Fakt przysłania na ziemię Jezusa jest dowodem, że sam Jehowa, jako Prawodawca doskonałego prawa, sam to prawo przestrzega, nawet gdyby Go miało tak mocno dotknąć jak śmierć zadana przez ludzi Jego Synowi. Tych ludzi jednym mrugnięciem mógł zlikwidować i unicestwić, jednak tak nie uczynił.
A nie uczynił tak, bo ludzi umiłował, Jezus rzeczy które umilował także były u synów ludzkich. Trzeba zaznaczyć u ludzi prawych.
>Uwierz mi Zbyszku, mogę tak wyliczać do wieczora. Ty też możesz, ale chyba zaczynasz widzieć coś po drugiej stronie lustra. Coś, czego racjonalista nigdy nie zobaczy.
>
Rzeczy nic nie warte można mnożyć bez liku. Trudniej rzeczy wartościowe i prawdziwe znajdować, a potem żyć według nich.
Pokazałem Tobie, że masz bardzo małą wiedzę, a siebie stawiasz na równi z Wszechwiedzącym.
>P.S. Z Twojego ostatniego punktu wynika, że wg racjonalisty "Bóg nie akceptuje oddawania mu czci za pomocą wizerunków". Byłbym wdzięczny za rozwinięcie. Pozdrawiam
>
Tak jak zapowiedział Jehowa, potomkowie Abrahama, Izraelici, stali się osiadłymi przybyszami w nie swojej ziemi, w Egipcie, gdzie byli dręczeni.
Zetknęli się tam z rażącym bałwochwalstwem, bo Egipcjanie lubowali się w sporządzaniu wizerunków swoich bóstw.
Wiele z nich przedstawiano z głowami zwierząt, np. bogini Bast miała głowę kota, Hathor - krowy, bóg Horus miał głowę sokoła, Anubis - szakala, a Tot - ibisa. Czczono zwierzęta morskie, lądowe i ptaki, a po śmierci je mumifikowano.

Zaś Prawo, które lud Jehowy otrzymał po wyzwoleniu z Egiptu, jednoznacznie potępiało bałwochwalcze praktyki tak popularne wśród starożytnych narodów.
Drugie z Dziesięciorga Przykazań wyraźnie zabraniało wykonywania w celach kultowych rzeźbionego wizerunku lub podobizny czegokolwiek żyjącego w niebiosach, na ziemi lub w wodach.
Sprawdź w Wyjścia 20:4, 5; Pwtórzonego Prawa 5:8, 9.
W ostatnich zachętach skierowanych do Izraelitów Mojżesz podkreślił, że nie jest możliwe wykonanie wizerunku prawdziwego Boga, i ostrzegł ich przed sidłem bałwochwalstwa.
Napisano:
" I pilnie zważajcie na swe dusze, gdyż nie widzieliście żadnej postaci w dniu, gdy Jehowa mówił do was na Horebie spośród ognia,
żebyście nie postąpili zgubnie i nie zrobili sobie rzeźbionego wizerunku, postaci jakiegokolwiek symbolu, podobizny mężczyzny lub kobiety, podobizny jakiegokolwiek zwierzęcia, które jest na ziemi, podobizny jakiegokolwiek skrzydlatego ptaka, który lata pod niebiosami, podobizny czegokolwiek, co się porusza po ziemi, podobizny jakiejkolwiek ryby, która jest w wodach pod ziemią;
i żebyś nie podniósł oczu ku niebiosom, a widząc słońce i księżyc, i gwiazdy, cały zastęp niebios, w końcu nie został zwiedziony i nie kłaniał się, i nie służył im - Jehowa, twój Bóg, przydzielił je wszystkim ludom pod całymi niebiosami
"(Pwt 4:15-19).
Niebezpieczeństwo odejścia Izraela od prawdziwego Boga i oddawania czci czemuś co nie istnieje i kogo nie ma, było tak wielkie, że to prawo i wymagania były dla nich ochroną.
Ochroną przed bałwochwalstwem był też dla nich zakaz zawierania jakichkolwiek przymierzy oraz spowinowacania się z pogańskimi mieszkańcami Ziemi Obiecanej.
Oddawali cześć swoim nie istniejącym bożkom.
Mieli ich wytracić i zniszczyć wszelkie przedmioty bałwochwalczego kultu - ołtarze, święte słupy, święte pale i ryte wizerunki.
Napisano:
" I Jehowa, twój Bóg, na pewno ci je wyda, i ty je pokonasz. Masz bezwarunkowo przeznaczyć je na zagładę.
Nie wolno ci zawrzeć z nimi przymierza ani okazać im łaski.
I nie wolno ci się z nimi spowinowacać. Swojej córki nie wolno ci dać jego synowi, a jego córki nie wolno ci wziąć dla swego syna.
Bo odwróci on twego syna od podążania za mną i będą służyć innym bogom; wtedy Jehowa zapłonie przeciw wam gniewem i szybko was unicestwi.
"Lecz oto, co macie im uczynić:
Ich ołtarze macie zburzyć i ich święte słupy macie potrzaskać, i ich święte pale macie pościnać, a ich ryte wizerunki macie spalić ogniem
"(Pwtórzonego Prawa 7:2-5).
Jozue, następca Mojżesza, zgromadziwszy plemiona izraelskie w Szechem, nakazał im usunąć wszystkich fałszywych bogów i wiernie służyć Jehowie. Lud na to przystał i służył Jehowie ‛przez wszystkie dni Jozuego oraz starszych, którzy go przeżyli'. Ale później rozpleniło się odstępstwo.
W efekcie naród Izraela został przez Jehowę odrzucony, a po zabiciu Jezusa wydany na zagłedę. Stalo sie w roku 70 n.e. Reszta rozproszona po ziemi.
Pozdrawiam
09-11-2009 20:57 
 Ocena 1 na 1
checkmate (1197 punktów)
Wyznaję zasadę: "nie karmić trolla".

Elemele dutki...
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>Wyznaję zasadę: "nie karmić trolla".
>
Elemele dutki...

>
Trata tata!
Ot jaki istotny głos w dyskusji.
Pozdrawiam
08-11-2009 09:24 
 Ocena 1 na 1
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>>Tak oczywiście w kolejnych postach, bo ten zrobił się już dość długi.
>Proponuję zacząć więc od początku i pozwolę sobie na zasugerowanie odpowiedzi według mojej wiedzy.
>1. Człowiek ma duszę nieśmiertelną;
>Katolik - tak
>Racjonalista - nie, nie posiada duszy, posiada świadomość, która umiera wraz z ciałem
>ŚJ - nie, nie posiada duszy, posiada świadomość, która umiera wraz z ciałem
>
To typowe greckie pojęcie - filozofowie wczesnego chrześcijaństwa uznali, że Bóg wlewa ją w ciało w momencie poczęcia. Efekt zabiegania religii o większą akceptacje ze strony intelektualistów.
Biblia wyraźnie stwierdza, że niczego takiego nie ma. Napisano:
" Oto wszystkie dusze należą do mnie. Jak dusza ojca, tak i dusza syna należy do mnie. Dusza, która grzeszy, ta umrze"(Ezechiela 18:4).
O stworzeniu pierwszej duszy ludzkiej napisano:
" I Jehowa Bóg przystąpił do kształtowania człowieka z prochu ziemi, i tchnął w jego nozdrza dech życia, i człowiek stał się duszą żyjącą"(Rodzaju 2:7)
Tak więc sam człowiek jest dusza, gdy on umiera, umiera dusza.
Hebrajskie słowo 'nefesz', tłumaczone na "dusza", dosłownie znaczy "oddychający".
Gdy Jehowa stwarzał pierwszego człowieka, to nie dał mu nieśmiertelnej duszy, lecz siłę życiową.
Dusza w sensie biblijnym to cała żywa istota, umiera w sytuacji gdy traci siłę życiową pochodzącą od Boga - umiera.
Akceptacja przez chrześcijaństwo tego mitu, o duszy nieśmiertelnej utorowało droge kolejny,m mitom - o ogniu piekielnym i wiecznych mękach, jako odpowiedź na pytanie: Jaki jest los dusz ludzi, którzy wyrządzali zło?
Dodatkowo skomplikowało zrozumienie faktu, iż Jehowa jest dawcą życia, może więc wzbudzać z martwych tego kogo chce.
>2. Źli cierpią męki w piekle;
>Katolik - tak
>Racjonalista - nie, nie ma żadnego piekła
>ŚJ - nie, nie ma żadnego piekła (reszta do uzupełnienia)
>
Skoro nie ma duszy nieśmiertelnej, to i nie ma piekła i nie ma mąk piekielnych.
"Nauczanie Kościoła stwierdza istnienie piekła i jego wieczność. Dusze tych, którzy umierają w stanie grzechu śmiertelnego, bezpośrednio po śmierci idą do piekła, gdzie cierpią męki, "ogień wieczny". Zasadnicza kara piekła polega na wiecznym oddzieleniu od Boga"(Katechizm Kościoła Katolickiego, Pallottinum 1994, strona 253).
Biblia zaś powiada:
" Bo żyjący są świadomi tego, że umrą, lecz umarli nie są świadomi niczego ani już nie mają zapłaty, gdyż pamięć o nich poszła w zapomnienie"(Kaznodziei 9:5)
" Wszystko, co twoja ręka ma sposobność zrobić, rób całą swą mocą, bo nie ma pracy ani snucia planów, ani poznania, ani mądrości w Szeolu - w miejscu, do którego idziesz" (Kaznodziei 9:10)
hebrajskie słowo "sze'ol" - określające miejsce gdzie trafiają zmarli jest w niektórych przekładach określane jako "piekło". Jednak wynika to, jak należy sądzić, z dostosowywanie tych przekładów do uznanych poglądów tej religii, która tego przekładu dokonuje.
Hiob błagał Boga, aby go "zakrył w piekle [po hebrajsku sze'ol]"(Hioba 14:13 Wujek 1599).
Gdyby sze'ol był piekłem z mękami, to jaki sens byłby w prośbie by tam trafił po śmierci.
Warto na ten mit popatrzeć z punktu widzenia zgodności z całym Pismem Świętym.
Czy jakiś grzech człowieka - choćby najgorszy - mógłby skłonić Boga miłości, żeby torturował grzesznika w nieskończoność?
Biblia podaje:
" Kto nie miłuje, nie poznał Boga, ponieważ Bóg jest miłością"(1 Jana 4:8).
Widać, że przedstawiciele Kościoła nie poznali Boga, który jest miłością przypisując Mu tak okrutne postanowienia.
Z drugiej strony sten stan i takie przedstawianie tych kwestii otwiera tym fałszywym nauczycielom do popierania zabijania w imię niejako wyższych celów, te zaś narzuca mariaż z polityka i rządem państw..
CDN
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>3. Wszyscy dobrzy ludzie idą do nieba;
>Katolik - tak
>Racjonalista - nie, nie ma żadnego "nieba", oprócz tego, które mamy nad głowami
>ŚJ - nie(?)(reszta do uzupełnienia)
>
Od II wieku naszej ery tak zwani Ojcowie Kościoła, a już wówczas nie żył żaden z apostołów, zaczęli zdobywać decydujący głos. W pewnej encyklopedii napisano:
"Powszechnie nauczali, że po śmierci człowieka dusza oddzielona od ciała bezzwłocznie dostępuje niebiańskiej szczęśliwości, gdy tylko odbędzie niezbędne oczyszszczenie"(New Catholic Encyclopedia, 2003, tom 6, strona 687)..
Co mówi Biblia? Napisano:
" Szczęśliwi łagodnie usposobieni, gdyż oni odziedziczą ziemię"(Mateusza 5:5)
Jezus nie sugerował nigdy, że do nieba pójdą wszyscy. Jezus polecił się modlić, by wola Boża działa się " jak w niebie tak i na ziemi"(Mateusza 6:9,10).
Biblia, a tym samym Bóg, przewidział dla ludzi cieszących się Jego uznaniem dwie drogi zbawienia:
- niewielkie grono ma w niebie sprawować rządy z Chrystusem,
- znacznie i wielokrotnie większa grupa, ma żyć wiecznie na ziemi.
Napisano:
" i uczyniłeś ich Bogu naszemu królestwem i kapłanami, i mają królować nad ziemią"(Objawienie 5:10)

>4. Bóg jest Trójcą;
>Katolik - tak
>Racjonalista - Bóg prawie na pewno nie istnieje/co rozumieć pod pojęciem Boga?/ Bóg jest wytworem ludzkiej wyobraźni
>ŚJ - nie
>
Dogmat Trójcy został sformułowany pod koniec IV wieku. Przyjęło się w życiu i w chrześcijaństwie i w wyznaniu wiary(New Catholic Encyclopedia, 1967, tom 14, strona 299).
Co mówi Biblia? Zobaczmy co w wizji widział Szczepan:
" On zaś, będąc pełen ducha świętego, wpatrzył się w niebo i ujrzał chwałę Bożą oraz Jezusa stojącego po prawicy Boga, i rzekł:
"Oto widzę niebiosa otwarte i Syna Człowieczego stojącego po prawicy Boga
"(Dzieje 7:55-56).
Szczepan napełniony duchem świętym, to znaczy czynna siłą Bożą, zobaczył Jezusa " stojącego po prawicy Boga". Nie ulega wątpliwości, iz Jezus po zmartwychwstaniu do życia w niebiańskiego nie stal się Bogiem, lecz był odrębnym bytem duchowym. Nie ma nigdzie wzmianki, nawet najmniejszej, o jakiejs trzeciej osobie obok Boga.
Konstantyn wykombinował, że ten dogmat położy kres tarciom w łonie ówczesnego Kościoła. Jedynie wywołał spory, a dzisiaj Kościół dalej ją ugruntowuje nakazując wiernym przyjęcie tego nieprawdziwego stanu i dogmatu.

>5. Maria jest matką Bożą;
>Katolik -tak
>ŚJ - nie(reszta do uzupełnienia)
>Racjonalista -nie, Maria(o ile istniała) była matką Jezusa(o ile ktoś taki istniał).
>
Gdy do Kościoła gwałtownie zaczęli napływać poganie, a ich pobożność i świadomość religijną kształtował ten mit i kult boskiej, wielkiej matki i boskiej dziewicy(The New Encyclopedia Britannica, 1988, tom 16, strona 326 i 327).
W Biblii zaś napisano:
" i oto poczniesz w swym łonie, i urodzisz syna, i masz mu nadać imię Jezus.
 Ten będzie wielki i zostanie nazwany Synem Najwyższego, a Jehowa Bóg da mu tron Dawida, jego ojca, i będzie on królował nad domem Jakuba na wieki, a jego królestwu nie będzie końca".
 Maria zaś rzekła do anioła: "Jakże to się stanie, skoro nie współżyję z mężczyzną?"  Anioł, odpowiadając, rzekł do niej: "Duch święty przyjdzie na ciebie i moc Najwyższego cię ocieni. Dlatego też to, co się narodzi, będzie nazwane świętym, Synem Bożym
"(Łukasza 1:31-35).
Ten tekst pokazuje, że Maria była matką Syna Bożego, a nie samego Boga.
Czy mogłaby nosić w swoim łonie Tego, którego nawet " niebiosa mnie mogą pomieścić"(1 Królów 8:27)?
Maria nigdy nie przypisywała sobie takiej roli.
Jej kult jako Matki Bożej wyrósł na gruncie mitu o istnieniu Trójcy.

>6. Bóg akceptuje oddawanie Mu czci za pomocą wizerunków.
>Katolik -tak
>Racjonalista - nie
>ŚJ - nie
>
W Cyclopedia of Biblical, Theological, and Ecclesiastical Literature, tom 4, strony 503 i 504 czytamy: "Pierwsi chrześcijanie nie czcili Boga za pomocą wizerunków (...) Gdy w IV i V wieku w Kościele zaczęły się pojawiać wizerunki, argumentowano, że prostym ludziom łatwiej na ich podstawie poznawać prawdy wiary niż z kazań, czy ksiąg".
W Biblii napisano jako II przykazanie dekalogu:
" Nie wolno ci robić sobie rzeźbionego wizerunku ani postaci podobnej do czegokolwiek, co jest w niebiosach w górze, lub tego, co jest na ziemi na dole, lub tego, co jest w wodach pod ziemią.
Nie wolno ci kłaniać się im ani dać się namówić do służenia im, gdyż ja, Jehowa, twój Bóg, jestem Bogiem wymagającym wyłącznego oddania, zsyłającym karę za przewinienie ojców na synów, na trzecie pokolenie i na czwarte pokolenie, w wypadku tych, którzy mnie nienawidzą
"(Wyjścia 20:4-5)
CDN
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>Uwaga:
>Katolik i ŚJ traktują o Bogu z Biblii, racjonalista traktuje to pojęcie szerzej, np. jako Siłę Sprawczą początku Wszechświata bądź powstania życia na Ziemi.
>
Tak nie jest. Biblia dla Kościoła to obca Księga, którą można do woli i na różne sposoby zmieniać, odczytywać i interpretować. Praktycznie żaden katolik Biblii nie traktuje jako natchnione Słowo Boże, także żaden z nich nie umie i nie podejmuje się walczyć o takie widzenie Biblii. Wszystkie te wyżej zamieszczone mity, a to jedynie malutka część, wskazują jak kruchą wartość maja słowa zapisane w Biblii, skoro nawet dekalog został zmieniony. Według Biblii Jezus nie jest Bogiem, a Synem Boga Jehowy.

Co do Boga w rozumieniu racjonalistów - "siła sprawcza", to jest okreslenie bardzo zawężone, oznaczałoby jedynie Boga do stworzenia tego co jest wokolo.
Okazuje się, że nie ma takiego pojęcia które szerzej traktowałoby Boga. On nie tylko wszystko stworzył, On realizuje swoje zamierzenie co do ziemi i ludzi, jest Ojcem, wzorem dla ludzkich ojców, przejawia przymioty jak mądrość, sprawiedliwość, wszechmoc a przede wszystkim miłość. Bóg ma swoje imię Jehowa, które znaczy
" On powoduje, że się staje".
>Tak więc z pobieżnego choćby podsumowania wynika, że ŚJ i racjonaliści mają ze sobą wiele wspólnego.
>
Chciałoby się by tak było, oczywiście gdyby racjonaliści przyjęli widzenie Świadków Jehowy - czytaj Biblii wszystkich kwestii związanych z bytem ludzi, tu na ziemi i ich przyszłością, która musi być w ścisłej zależności od Boga.
Jehowa jest źródłem mądrości.
To o czym piszę poświadcza ten przytoczony przez Ciebie w podpisie werset:
>"Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).
>
Jehowę Boga nikt nigdy nie widział, bo nie może człowiek zobaczyć Boga i żyć.
Wole jednak te wersje:
" a my mamy oczy zwrócone nie na to, co widoczne, lecz na to, co niewidoczne.
To bowiem, co widoczne, jest tymczasowe, ale to, co niewidoczne, jest wieczne
"
(2 Koryntian 4:18).
Pozdrawiam
18-11-2009 20:19 
 Ocena 2 na 2
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

Dziękuję za fragmenty z Biblii świadczące o tym, że dusza nieśmiertelna nie istnieje(wrzucę sobie Twój post do notatnika).
Kilka dni temu na imieninach szwagra spotkałem znajomego, osobę wierzącą(katolika). Według niego po śmierci dusza ulatuje z człowieka/opuszcza ciało(tak przynajmniej zrozumiałem). Wiedzę swą zdaje się czerpać również z Biblii - jak Ty. Chętnie poprosiłbym go o wskazanie konkretnych wersów tekstu.

Jeszcze o "duszy". Dla mnie duszą człowieka jest jego świadomość, która umiera wraz z nim(świetnie pasuje to zresztą do Biblii). Kiedy śpisz/tracisz przytomność także "umierasz" dla siebie. Dla innych, zewnętrznych obserwatorów, jesteś żywy.
Jurek wyjaśnił mi dlaczego, choć zarówno racjonaliści, jak i ŚJ uważają, że dusza nieśmiertelna nie istnieje, nie można postawić między nami znaku równości. Wy swoją wiedzę czerpiecie z Biblii, Wy w to wierzycie, bo tam tak stoi.
Racjonaliści kierują się rozumem.

Spójrz na moją nową stopkę. Jest to przestroga dla osób wierzących. Jakiekolwiek, nawet podświadome wątpliwości, znaki zapytania, oznaczają koniec wiary.
Przekonywanie samego siebie, że tak nie jest, jest zwykłym okłamywaniem się.
Pod rozwagę.

Pozdrawiam - Zbyszek

Wiara kończy się wówczas, gdy zaczynają się wątpliwości.
18-11-2009 21:42 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Świetne objaśnienie trafnej stopki - nic dodać, nic ująć. Swoją drogą mam wrażenie, że na skutek walki z widzialnym światem religie coraz bardziej ewoluują w stronę "wiary w wiarę". Nie chodzi już o ceremonie, czy miłość do wymyślonego stwórcy, ale o ciągłą walkę z wątpliwościami, najlepiej przez nawracanie innych. Mało kto już chce się zamknąć w komórce ze swoim bogiem, bo nawet i samo złudzenie zdaje się mówić - "nie wierz we mnie, ja tam w siebie nie wierzę"
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>Świetne objaśnienie trafnej stopki - nic dodać, nic ująć.
"Wiara kończy się wówczas, gdy zaczynają się wątpliwości".
>
Przy takiej definicji i takim zrozumieniu określenia "wiary" jakie posługują się katolicy i niby racjonaliści, te wątpliwości są u nich zawsze.
Zawsze tez poruszają się w życie jak po grząskim gruncie, do tego z zasłoniętymi oczami. Ta stopka jest błędna, może być przykrywką dla z jednej strony braku wiedzy, a z drugiej dla braku wiary.
Przyczyna w braku podstaw wiedzy, braku znajomości Słowa Bożego Biblii.
Napisano:
" Skała - doskonałe są wszystkie jego poczynania, bo wszystkie jego drogi są sprawiedliwością. Bóg wierności, u którego nie ma niesprawiedliwości; jest on prawy i prostolinijny.  
Oni zaś postępowali zgubnie; nie są jego dziećmi, wada jest ich własna. Pokolenie spaczone i przewrotne!
"(Powtórzonego Prawa 32:4-5)
Kto idzie za prawdziwym Bogiem ma silna wiarę, olbrzymia wiedzę, wątpliwości żadnych.
Dwie pierwsze: wiara i wiedza wykluczają wątpliwości.
>Swoją drogą mam wrażenie, że na skutek walki z widzialnym światem religie coraz bardziej ewoluują w stronę "wiary w wiarę".
>
Tak. Współczesne "religie fałszywe" nie dbają o wiedzę, a uciekają w mity i dogmaty bez pokrycia. Ich wiara jest płytka i chwiejna, jeśli w ogóle jest.
Wiara jest owocem ducha, ten zaś jest, duch święty, jest od Boga, który nie oddziałuje na tych, co uczynki ciała stawiają na pierwszym miejscu.
Napisano:
" Jawne zaś są uczynki ciała, a są nimi: rozpusta, nieczystość, rozpasanie, bałwochwalstwo, uprawianie spirytyzmu, nieprzyjaźnie, waśń, zazdrość, napady gniewu, swary, rozdźwięki, sekty, zawiści, pijatyki, hulanki i tym podobne rzeczy.
Co do nich przestrzegam was, jak już was przestrzegłem, że ci, którzy się czegoś takiego dopuszczają, nie odziedziczą królestwa Bożego.
Natomiast owocem ducha jest miłość, radość, pokój, wielkoduszna cierpliwość, życzliwość, dobroć, wiara, łagodność, panowanie nad sobą. Przeciwko takim rzeczom nie istnieje żadne prawo.
Ponadto ci, którzy należą do Chrystusa Jezusa, zawiesili na palu ciało wraz z jego namiętnościami i pragnieniami.
Jeżeli żyjemy według ducha, to dalej też według ducha postępujmy porządnie
"(Galatów 5:19-25)

>Nie chodzi już o ceremonie, czy miłość do wymyślonego stwórcy, ale o ciągłą walkę z wątpliwościami, najlepiej przez nawracanie innych.
>
Tak chyba sadzisz według siebie. Mam chyba lepsze zdania od Twojego, na Twój temat. Bo nie sądzę, że dążysz do świadomego czynienia, każdemu napotkanemu bliźniemu, zła i przykrości. Nie nawracamy.
Ale głosimy dobra nowinę o czymś lepszym!
Ludzie sami dochodzą do doceniania prawdy, a odrzucenia kłamstwa.
Dokładnie dowiaduje się przyczyn cierpień i śmierci.
Zmieniają swe życie, jako konsekwencje poznania rzeczywistości, tej racjonalnej po otrzymaniu umiejętności jej oceny z wykorzystaniem mądrości z góry, od Boga.
>Mało kto już chce się zamknąć w komórce ze swoim bogiem, bo nawet i samo złudzenie zdaje się mówić - "nie wierz we mnie, ja tam w siebie nie wierzę"
>
Ludzie zawsze się będą dzielić na mądrych i tych pozostałych.
Cóż to mądrość?
Czy wiesz?
Pozdrawiam
19-11-2009 08:51 
 Ocena-1 na 1
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>Dziękuję za fragmenty z Biblii świadczące o tym, że dusza nieśmiertelna nie istnieje(wrzucę sobie Twój post do notatnika).
>Kilka dni temu na imieninach szwagra spotkałem znajomego, osobę wierzącą(katolika). Według niego po śmierci dusza ulatuje z człowieka/opuszcza ciało(tak przynajmniej zrozumiałem). Wiedzę swą zdaje się czerpać również z Biblii - jak Ty. Chętnie poprosiłbym go o wskazanie konkretnych wersów tekstu.
>
Tak to najlepsza metoda.
Jednak zwróć uwagę na dość swobodną interpretacje wersetów przez katolików, oraz całkowite pomijanie kontekstu. Na potwierdzenie swego zrozumienia powinien przytoczyć przynajmniej kilka fragmentów.
Według zdania, iż Biblia interpretuje się sama, a wiec jeden werset lub myśl jednego wersetu, musi być potwierdzona innym.
>Jeszcze o "duszy". Dla mnie duszą człowieka jest jego świadomość, która umiera wraz z nim(świetnie pasuje to zresztą do Biblii). Kiedy śpisz/tracisz przytomność także "umierasz" dla siebie. Dla innych, zewnętrznych obserwatorów, jesteś żywy.
>
W przypadku duszy nie chodzi tylko i wyłącznie o świadomość - katolikom i filozofom, i innym. Śmierć jest porównywana do snu. Właśnie dlatego Jezus powiedział, że Łazarz śpi, podczas gdy w rzeczywistości umarł. Śmierć do pewnego stopnia przypomina sen.
Co więc z duszą nieśmiertelna?
Katolicy sami powymyślali, pomogły im w tym fałszywe nauki filozofów, różne swoje widzenia i interpretacje, które zaprowadziły ich w gąszcz określeń i pojęć, że sami pogubili się.
"Dusza ludzka - można przyjąć, ze w tłumaczeniu słownikowym, jest to czynnik, który ożywia ciało ludzkie. Dusza istnieje sama w sobie, niezależnie od ciała, gdyż ciało może ulec zniszczeniu, a dusza zawsze pozostaje. Wynika z takiego tłumaczenia, że dusza ludzka jest niezniszczalna, nieumierająca, że jest to czynnik wieczny"(www.sciaga.pl/tekst/66448-67-dusza_ludzka).
Oczywiście ten pogląd nie ma nic wspólnego z Biblią.
Tu jest jaśniej:
"Dusza jest tą "częścią" człowieka, poprzez którą zachowuje świadomość siebie, kiedy pokonuje próg śmierci. Dusza nie ma końca, nigdy nie przestanie istnieć.
Kiedy "człowiek umiera" następuje rozdział duszy i ciała. Ciało może się spokojnie rozkładać, czekając na paruzję. Wtedy ponownie połączy się z duszą. (zob. Rz 8,11)
Dusza natomiast trwa nadal. Zachowuje świadomość istnienia. Ponosi konsekwencje postępowania człowieka (w chwale Boga lub z dala od Niego: zmartwychwstanie życia lub zmartwychwstanie potępienia - J 5,28-29. Zob. też KKK 997-1001). Będzie istniała zawsze. Do ostatecznego zmartwychwstania - bez ciała. Potem, po ponownym połączeniu wspólnie z ciałem uwielbionym. Ciało po powszechnym zmartwychwstaniu będzie to samo, ale nie takie samo. Św. Paweł używa na ciało po zmartwychwstaniu takich określeń, jak: niezniszczalne, chwalebne, mocne, duchowe (zob. 1 Kor 15, 35-53). Nie ma mowy o tym, aby dusza robiła jakieś wycieczki po innych ciałach. Każda dusza ma tylko jedno ciało, które jest tylko tej duszy przypisane. (por. KKK 366)" - jest stąd:
www.katolik.pl/index1.php?st=artykuly&id=734;.
Przytaczają:
" A jeśli duch tego, który wskrzesił Jezusa z martwych, mieszka w was, to ten, który wskrzesił Chrystusa Jezusa z martwych, ożywi też wasze śmiertelne ciała przez swego ducha w was przebywającego"(Rzymian 8:11).
Czy tu jest mowa o duszy nieśmiertelnej? Pomyśl sam.
Jehowa wszystko czyni poprzez swego ducha świętego = siły sprawczej, swej mocy, posługując się nią stworzył wszystko.
On tym swoim duchem będzie wzbudzał z martwych, nie ma to wiec nic wspólnego z jakąś częścią nieśmiertelną, która gdzieś tam błądzi w obłokach do chwili gdy Bóg wzbudzi z martwych.
Zobacz ten fragment:
" Bóg zaś i Pana wskrzesił, i nas wskrzesi swą mocą"(1 Koryntian 6:14).
Jehowa wskrzesił z martwych swego Syna Jezusa, a uczynił to poprzez swą moc, ducha świętego, tą samą metodą i sposobem będzie wskrzeszał ludzi do życia.
Człowiek który umarł - nie istnieje, jego ciało rozkłada się i wraca do prochu.
Jedynie w pamięci u Boga.
Rzecz jest więc w tym, by każdy człowiek starał się swoim życiem zasłużyć na to, by być zapisanym w Księdze życia, bo według tego będzie lub nie wzbudzany z martwych.

>Jurek wyjaśnił mi dlaczego, choć zarówno racjonaliści, jak i ŚJ uważają, że dusza nieśmiertelna nie istnieje, nie można postawić między nami znaku równości. Wy swoją wiedzę czerpiecie z Biblii, Wy w to wierzycie, bo tam tak stoi.Racjonaliści kierują się rozumem.
>
Zbyszku skąd takie podejście do SJ, że nie kierujemy się rozumem?
To wręcz jest "bezczelnym kłamstwem" wymyślonym przez wrogów religii - ogólnie i Świadków Jehowy, wrogów racjonalistycznego widzenia świata i życia, wrogów prawdy.
Określił bym to tak.
Ci Twoi racjonaliści - dysponują jedynie mądrością ludzka, a ta jest bardzo uboga, infantylna i ograniczona. Od samego początku jest i zawsze będzie ograniczana możliwościami poznawczymi ludzi. Te zaś zawsze są będą niewystarczające do poznania prawdy o człowieku i jego losach przeszłych i przyszłych. Ludzie bardzo mało wiedza o sobie dzisiaj, nie umieją wytłumaczyć sobie przyczyn i skutków dzisiejszych wydarzeń. Ta sfera informacji jest poza zasięgiem ludzkiego rozumu.
Dlaczego? Ludzie nie są Bogiem, mają ograniczenia i wąskie możliwości, musza byc Bogu podlegli.
On ludzi o tym wszystkim poinformował.
Inaczej jest ze Świadkami Jehowy.
Świadkowie Jehowy trzymając się czystego wielbienia Boga, poznawania Go, tę informacje maja podaną i wyjaśnioną. Zauważ jaka jest ich definicja wiary:
" Wiara to nacechowane pewnością oczekiwanie rzeczy spodziewanych, oczywisty przejaw rzeczy realnych, choć nie widzianych"(Hebrajczyków 11:1)
Jak wynika budowana jest na solidnej realnej wiedzy.
Ta zaś pochodzi z Biblii i z życia, a jej cechą jest stawianie na pierwszym miejscu mądrość Boga.
>
Wiara kończy się wówczas, gdy zaczynają się wątpliwości.

>
Nie! Wyjaśnianie wątpliwości, może doprowadzić do poznania prawdy, Boga i wiary.
Wiara jest owocem ducha Bożego.
Pozd
08-11-2009 13:36 
 Ocena 3 na 3
Madman (7811 punktów)
>Tak więc z pobieżnego choćby podsumowania wynika, że ŚJ i racjonaliści mają ze sobą wiele wspólnego.
Mogłoby się wydawać, że wróg mojego wroga jest moim przyjacielem, ale niestety, środki nie uświęcają celu.
08-11-2009 17:55 
 Ocena-2 na 2
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>>Tak więc z pobieżnego choćby podsumowania wynika, że ŚJ i racjonaliści mają ze sobą wiele wspólnego.
>Mogłoby się wydawać, że wróg mojego wroga jest moim przyjacielem, ale niestety, środki nie uświęcają celu.
>
Demaskujesz się, tobie nie chodzi o prawdę ale, by Twoje było górą, chociaż to krańcowe bzdury.
Skoro sam mówisz, że to "bazgroły", to co tu robisz?
"Zakręcony" taki powinien być Twój nick.
Pozdrawiam
08-11-2009 19:24 
 Ocena 1 na 1
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>"Zakręcony" taki powinien być Twój nick.
Zmuszony jestem udzielić Ci upomnienia. Proszę o trzymanie nerwów na wodzy i darowanie sobie uwag o charakterze personalnym.

Pozdrawiam - Zbyszek


"Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).
08-11-2009 21:57 
 Ocena 1 na 1
Madman (7811 punktów)
>Demaskujesz się, tobie nie chodzi o prawdę ale, by Twoje było górą, chociaż to krańcowe bzdury.
Chodzi mi o to, że demaskujesz krańcowe bzdury katolików, ale tylko po to, żeby zastąpić je swoimi.
>Skoro sam mówisz, że to "bazgroły", to co tu robisz?
Odpowiadam na post Zbyszka, gdybyś nie zauważył. Nie wszystko na tym forum kręci się wokół Ciebie.
>"Zakręcony" taki powinien być Twój nick.
Rewanżujesz się za "Miłującego Dogmaty Strażnicy"?
Syr 29:1
1. Tego, który się mści, spotka zemsta Pana.
(BT)
09-11-2009 06:23 
 Ocena-1 na 1
Miłujący prawdę (1541 punktów)

>Chodzi mi o to, że demaskujesz krańcowe bzdury katolików, ale tylko po to, żeby zastąpić je swoimi.
>
Co masz do zaproponowania. Usuniecie wątku?
I już po sprawie? Spróbuj odważnie zmierzyć się z tematem. Na świecie są religie fałszywe, które maja mity i zabobony, do nich zaliczam ateistów.
A jest jedna jedyna, bo jeden jest prawdziwy Bóg, jedyna prawdziwa religia, która podając i głosząc prawdy, demaskuje mity i zabobony tych fałszywych.
Nie trzeba walczyć z fałszem, on nie ostoi się wobec prawdy!
Kwestia wyboru przenosi się na każdego człowieka indywidualnie.
Jak by nie postąpił, to świadczyć będzie o jego wyborze.
>>Skoro sam mówisz, że to "bazgroły", to co tu robisz?
>Odpowiadam na post Zbyszka, gdybyś nie zauważył. Nie wszystko na tym forum kręci się wokół Ciebie.
>
Ciesze się. Ty jednak z góry decydujesz co jest prawdą, a co nie, co jest mądre a co nie - cenzura to chyba zabytek.
A z drugiej strony skąd u Ciebie taka mądrość? Wszystko oceniasz i wiesz!
tematy, które zgłaszam dotyczą bardzo ważnych dla każdego człowieka spraw - życia i śmierci, rozliczania się z Bogiem.
Wielu ateistów poznało prawdę, to fakt.
Chcesz brać winę na siebie za ich śmierć?
Pisze wiele razy, że człowiek nie ma najmniejszych podstaw, by odrzucić Boga, taki zaś, kto to czyni, sam siebie, bez sprawdzenia o czym mówię, skazuje siebie na zagładę. Prawda jest jedna!
Gdy idziesz na egzamin z fizyki, to żadnym usprawiedliwieniem oblania tego egzaminu, nie jest fakt, że Ty trzymasz się jedynie wiedzy z chemii.
>>"Zakręcony" taki powinien być Twój nick.
>Rewanżujesz się za "Miłującego Dogmaty Strażnicy"?
>
Nie. Nie ma we mnie ducha rywalizacji. Ani tez nie mszcze sie.
To zostawiam Jehowie, On zawsze oceni sprawiedliwie.
Nie szukam przyjaciół wśród tych, co odrzucają prawdę o Bogu, i często obrażają Go swoimi słowami.
Ja traktuje sprawę bardzo poważnie, a Boga traktuje z miłością i to o wiele większą od mojej miłości do swego ojca cielesnego - literalnego.
Nawet cytujesz apokryfy, księgi które z natchnieniem Bożym nie maja nic wspólnego.
A potem sam się dziwisz, że tyle mitów w Kościele Katolickim, który te apokryfy miłuje i ceni.
To potwierdza, że miłuje fałsz. Więcc chociaż pokaż, że kochasz prawdę i szukaj jej. Nie idź na łatwiznę, to co wartościowe zawsze wymaga wysiłku i starań, i poświęceń.
Pozdrawiam
07-11-2009 03:07 
 Ocena 3 na 3
Madman (7811 punktów)
>Dlatego tu jestem, chociaż jeszcze tylko chwilę.
To dobrze, że jeszcze tylko chwilę. Jeszcze byś nam Zbyszka nawrócił...
Madman (7811 punktów)
>ŚJ nie wypaczyli Słowa Bożego
Nie?!
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Słowa zostały bożo wypaczone... Z tym się zgodzę. Sława powinny służyć do lepszych rzeczy, niż wymyślanie "Jedynych Prawd"
08-11-2009 20:11 
 Ocena-1 na 1
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>Słowa zostały bożo wypaczone... Z tym się zgodzę. Sława powinny służyć do lepszych rzeczy, niż wymyślanie "Jedynych Prawd"
>
Jednak taka jest. Trzeba tylko ja znaleźć.
Pozdrawiam
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Można jej tylko szukać. Osoba uczciwa wobec prawdy widzi wiele zagadek. Ty natomiast znalazłeś narkotyk. Narkotyk prostej wiary w wirtualny miód dla wybrańców. Narkomani zaś nie stawiają spotkań z prawdą w centralnym miejscu swojego życia. Wybacz, że tak ostro się do ciebie zwracam, ale z dużą dozą prawdopodobieństwa mam całkowitą rację. Gdy widzę kogoś, kto wstrzykuje sobie heroinę, też mówię - "nie rób tego". Zwłaszcza, gdy stwierdza on, iż "znalazł prawdę". Raczej kosztowną przyjemność na skróty, nie prawdę, znalazł przykładowy narkoman...
09-11-2009 05:59 
 Ocena-1 na 1
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>Można jej tylko szukać. Osoba uczciwa wobec prawdy widzi wiele zagadek. Ty natomiast znalazłeś narkotyk. Narkotyk prostej wiary w wirtualny miód dla wybrańców. Narkomani zaś nie stawiają spotkań z prawdą w centralnym miejscu swojego życia.
>
Wiesz wyobraź sobie, że masz racje tylko osoba uczciwa i odważna przyzna, że jest Bóg, że Biblia jest Słowem Boga.
Wystarczy tylko chcieć dociec prawdy - uczciwe wnioski wyciągnąć.
Napisano:
" Albowiem jego niewidzialne przymioty - jego wiekuista moc i Boskość - są wyraźnie widoczne już od stworzenia świata, gdyż dostrzega się je dzięki temu, co zostało uczynione, tak iż oni są bez wymówki"(Rzymian 1:20);
Ludzi odrzucających Boga, Boże Słowo traktuje jednoznacznie:
" Niegodziwiec w zarozumialstwie swym nie podejmuje poszukiwań; wszystkie jego myśli to: ‚Nie ma Boga'" (Psalm 10:4).
Taki nie zostanie na ziemi.
> Wybacz, że tak ostro się do ciebie zwracam, ale z dużą dozą prawdopodobieństwa mam całkowitą rację.
>
Dobrze chociaż, że piszesz o pewnej dozie prawdopodobieństwa!
Konstrukcja pogladów ateisty, to jedynie przypuszczenia.
Człowiek wierzący ma pewność. Wynika to z definicji wiary, oczywiście definicji biblijnej..
>Gdy widzę kogoś, kto wstrzykuje sobie heroinę, też mówię - "nie rób tego". Zwłaszcza, gdy stwierdza on, iż "znalazł prawdę". Raczej kosztowną przyjemność na skróty, nie prawdę, znalazł przykładowy narkoman...
>
Myślę, że w tej kwestii, o której rozmawiamy, to raczej Ty jesteś na miejscu tego narkomana, a raczej jest każdy ateista, wstrzykuje sobie wyimaginowana całkowicie pozbawiona realnych wartości myśl, trzymasz się jej, bo uwalnia Ciebie, ateistów - tak się im zdaje, od wielu problemów.
Przyznanie, że Bóg jest, równa się z pytaniem:
Czego od nas wymaga Bóg?
Jeśli coś wymaga, to za realizacje tych wymagań Bóg rozlicza.
A Ty i ateiści boja się rozliczeń.
Jestem uczciwy i mówię prawdę.
Możliwości nauki są zawężone do spraw, które ludzie potrafią zaobserwować i zbadać. W przeciwnym razie mamy do czynienia jedynie z teoriami lub domysłami.
Ponieważ "Bóg jest Duchem", nie można Go uczynić przedmiotem bezpośrednich badań naukowych (Jana 4:24).
Dlatego twierdzenie, że wiara w Boga jest nienaukowa, świadczy o arogancji.
takie zachowanie zawsze jest naganne.
Pozdrawiam
09-11-2009 13:47 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Wierzysz w boga z jednej książki. Twój autorytarny wybór świadczy o wielkiej pewności siebie. Ta pewność siebie nie ma zbyt wiele wspólnego z zamiłowaniem do prawdy.
09-11-2009 15:42 
 Ocena-1 na 1
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>Wierzysz w boga z jednej książki. Twój autorytarny wybór świadczy o wielkiej pewności siebie.
>
Taka pewność daje poznanie Boga. Wiara, znasz definicje wiary, mówię o tej biblijnej. Znasz?
Czytasz:
" Wiara to nacechowane pewnością oczekiwanie rzeczy spodziewanych,
oczywisty przejaw rzeczy realnych, choć nie widzianych.
Przez nią bowiem otrzymali świadectwo ludzie w dawnych czasach
"(Hebrajczyków 11:1-2).
Postaraj się zrozumieć, o co w tej definicji chodzi.
> Ta pewność siebie nie ma zbyt wiele wspólnego z zamiłowaniem do prawdy.
>
Powiedz skąd ktoś, kto nie zna prawdy może mówić coś przeciwko znającemu ją?
Może i faktycznie Ty miłujesz prawdę, czemu się poddałeś, dlaczego nie szukasz jej za wszelka cenę?
Ateiści tacy są, zrezygnowali, bo inny ateista podsunął jakąś nic nie wartą koncepcję powstania Wszechświata, a reszta ateistów, przyjęła to za dobra monetę, tym bardziej, że na tym mogą zarobić.
Nie robisz tego, nie szukasz prawdy, dlatego, że nie masz za grosz wiary, że taka prawda istnieje.
Odwołuje się do definicji wiary. A więc nie masz wiedzy.
Pozdrawiam
09-11-2009 17:34 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Cytat:
Powiedz skąd ktoś, kto nie zna prawdy może mówić coś przeciwko znającemu ją?


Wybacz, ale opinie na ten temat są dość podzielone. Ty uważasz, że jesteś bogiem (lub prawie-bogiem), natomiast spora część ludzkości nie zgadza się z twoją hipotezą.
06-11-2009 15:59
 Ocena 12 na 12
Spock (187 punktów)

>To ciekawy temat do rozmowy. Zapraszam.
>Pozdrawiam
Ja mam jeszcze jeden zasadniczy mit wszystkich religii chrześcijańskich (Twoja też się zalicza).
Mit nr jeden:
Bóg istnieje

BPNSP
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>>To ciekawy temat do rozmowy. Zapraszam.
>>Pozdrawiam
>Ja mam jeszcze jeden zasadniczy mit wszystkich religii chrześcijańskich (Twoja też się zalicza).
>Mit nr jeden:
> Bóg istnieje
>
Uzasadnij, że to mit. Pokaż jaka jest prawda.
Pozdrawiam
09-11-2009 10:04 
 Ocena 1 na 1
Spock (187 punktów)
>>>To ciekawy temat do rozmowy. Zapraszam.
>>>Pozdrawiam
>>Ja mam jeszcze jeden zasadniczy mit wszystkich religii chrześcijańskich (Twoja też się zalicza).
>>Mit nr jeden:
>> Bóg istnieje>
>Uzasadnij, że to mit. Pokaż jaka jest prawda.
>Pozdrawiam
>
Uzasadnij, że latający czajnik na orbicie Jowisza to mit.
Zrozum - nie udowadnia się nie istnienia - udowadnia się istnieje. Uczyłeś się w szkolę trochę podstaw rozumowania ??

Jaka jest prawda nie wiemy. Jesteśmy za to pewni, że brodate bóstwa, które we wszechświecie, którego rozmiaru nie sposób ogarnąć, zajmujące się małym plemionem na środkowych wschodzie blisko równika, niedużej planety położonej na skraju ramienia jednej z setek miliardów galaktyk - NIE ISTNIEJE.

Aby uświadomić sobie jak małostkowe są twoje wierzenia musiałbyś uświadomić sobie jak nieznaczącymi bytami z punktu widzenia wrzechświata jesteśmy (co wcale nie oznacza, że dla nas nasze byty są nieistotne - to aby nie być posądzonym o jakiś nihilizm).

Moje studia Fizyki uważam za najfantastyczniejszy okres poznawania uniwersum w jakim żyjemy - zapisz się na zaoczne studia fizyki - dobrze Ci zrobią

Pozdrawiam serdecznie upartego
09-11-2009 15:27 
 Ocena-1 na 1
Miłujący prawdę (1541 punktów)

>Uzasadnij, że latający czajnik na orbicie Jowisza to mit.
>
Latający czajnik, jest albo nie, to dla Ciebie argument?
To bądź sobie przy swoim zdaniu.
>Zrozum - nie udowadnia się nie istnienia - udowadnia się istnieje. Uczyłeś się w szkolę trochę podstaw rozumowania ??
>
Udowadnia się każde zdanie i opinię.
Na pewno do różnych szkół chodziliśmy.
>Jaka jest prawda nie wiemy.
>
Może ktoś Ciebie upoważnił byś mówił za niego. Wygląda raczej na to, że Ty na pewno nie wiesz jaka jest prawda. Gorszym jest fakt, że takim chcesz być na zawsze. Prawda obok Ciebie..
>Aby uświadomić sobie jak małostkowe są twoje wierzenia musiałbyś uświadomić sobie jak nieznaczącymi bytami z punktu widzenia wszechświata jesteśmy (co wcale nie oznacza, że dla nas nasze byty są nieistotne - to aby nie być posądzonym o jakiś nihilizm).
>
Taka sobie filozofia. Mit na swój własny uzytek. Tylko po co.
Fakty! Tylko fakty się liczą!
>Pozdrawiam serdecznie upartego
>
Oby mądrego.
Pozdrawiam
Spock (187 punktów)
>>Uzasadnij, że latający czajnik na orbicie Jowisza to mit.
>>
>Latający czajnik, jest albo nie, to dla Ciebie argument?
>To bądź sobie przy swoim zdaniu.
To przykład religii ..podobnej do twojej

>>Zrozum - nie udowadnia się nie istnienia - udowadnia się istnieje. Uczyłeś się w szkolę trochę podstaw rozumowania ??
>>
>Udowadnia się każde zdanie i opinię.
Nie chodzi o udowadnianie zdań(sic! - co to jest udowadnianie zdania).

>Na pewno do różnych szkół chodziliśmy.
>>Jaka jest prawda nie wiemy.
>>
>Może ktoś Ciebie upoważnił byś mówił za niego. Wygląda raczej na to, że Ty na pewno nie wiesz jaka jest prawda. Gorszym jest fakt, że takim chcesz być na zawsze. Prawda obok Ciebie..

Za kogo ?? jakiego niego ?
Nie wiem jaka jest prawda ..ale potrafię powiedzieć NIE WIEM.
To jednak, że nie znam "wszystkiego o wszystkim" nie oznacza, że nie wiem nic.
To że np. nie wiem jak się lata samolotem to od razu nie oznacza,że nie wiem jak się nim latać NIE powinno.

>>Aby uświadomić sobie jak małostkowe są twoje wierzenia musiałbyś uświadomić sobie jak nieznaczącymi bytami z punktu widzenia wszechświata jesteśmy (co wcale nie oznacza, że dla nas nasze byty są nieistotne - to aby nie być posądzonym o jakiś nihilizm).
>>
>Taka sobie filozofia.

W tym miejscu kończymy dyskusję, a tobie sugeruję kupić teleskop.
Jeśli opis rzeczywistości uznajesz za filozofię to jesteś bardziej "oderwany od rzeczywistości" delikatnie mówiąc niż myślałem. Wiesz - aby dyskutować trzeba mieć jakikolwiek wspólny mianownik.

Mit na swój własny uzytek. Tylko po co.
>Fakty! Tylko fakty się liczą!

Zgadzam się

Pozdr,
09-11-2009 18:32 
 Ocena-1 na 1
Miłujący prawdę (1541 punktów)

>To przykład religii ..podobnej do twojej
>
Tak myślałem, nic na temat świadków nie wiesz.
>>Udowadnia się każde zdanie i opinię.
>>Może ktoś Ciebie upoważnił byś mówił za niego. Wygląda raczej na to, że Ty na pewno nie wiesz jaka jest prawda. Gorszym jest fakt, że takim chcesz być na zawsze. Prawda obok Ciebie..
>Za kogo ?? jakiego niego ?
>Nie wiem jaka jest prawda ..ale potrafię powiedzieć NIE WIEM.
>
Tylko czy rozumiesz słowo: Nie wiem?
>To jednak, że nie znam "wszystkiego o wszystkim" nie oznacza, że nie wiem nic.
>?
Oznacza, oznacza. Coś wiesz, tylko nie wiesz, co wiesz.
A więc profilaktycznie mówisz: Nic nie wiem.
>To że np. nie wiem jak się lata samolotem to od razu nie oznacza,że nie wiem jak się nim latać NIE powinno.
>
Skoro wchodzisz do samolotu, to powinieneś wiedzieć jak się powinno nim latać.
Inaczej samobójstwo.
>>>Aby uświadomić sobie jak małostkowe są twoje wierzenia musiałbyś uświadomić sobie jak nieznaczącymi bytami z punktu widzenia wszechświata jesteśmy (co wcale nie oznacza, że dla nas nasze byty są nieistotne - to aby nie być posądzonym o jakiś nihilizm).
>
To słuszna uwaga. Bo gdy uświadomisz sobie jak małymi istotami we Wszechświecie jesteśmy, to powinieneś sobie uświadomić, że musi być jakaś nadzwyczajna przyczyna dla ktorej Stwórca nas - ludzi uczynił.
A wówczas powinieneś szukać tej przyczyny, bo ona leży o podstaw prawdy.
>W tym miejscu kończymy dyskusję, a tobie sugeruję kupić teleskop.
>
To nie wina wzroku, ale widzenia.
>Jeśli opis rzeczywistości uznajesz za filozofię to jesteś bardziej "oderwany od rzeczywistości" delikatnie mówiąc niż myślałem. Wiesz - aby dyskutować trzeba mieć jakikolwiek wspólny mianownik.
>
Świadek Jehowy z racjonalistami? Wspólny mianownik?
Jedynie wspólna rzecz, to fakt, że ze sobą rozmawiamy, a to znaczy, że żyjemy i widzimy to samo, ale nie tak samo.
To różni nas przede wszystkim w ocenie każdego z nas przez Stwórcę.
Przypomnę, że ludzie są bez wymówki.
Bóg wszystko stworzył. To, że są ludzie, którzy tego nie widzą, potwierdza fakt, iż prawda o Bogu ich przerasta. To potwierdza istnienie Boga.
Pozdrawiam
kiryl (2975 punktów)
(zablokowany)
>Fakty! Tylko fakty się liczą!
Masz na mysli ostatni wywiad z Jahwe w Wysokich Obcasach? jezeli tak to rozumiem, to fakt.
06-11-2009 17:06
 Ocena 11 na 11
lotrek (14275 punktów)
Masz plusa za ambicję i upartość w dążeniu, by jakiegoś niewinnego ateistę sprowadzić na złą drogę. Zaprawdę powiadam ja tobie, że dobrego karczma*, kobiety*, wino* i śpiew* nie zepsują a tym bardziej "praca zbiorowa" pt. Biblia...z wykładnią made in Brooklyn, co najwyżej przyprawią o czasową niestrawność, ale strzeli setę z pieprzem i mu przejdzie.
* (niepotrzebne skreślić)

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
Piątkowski (5131 punktów)
"Miłujący prawdę", a skąd wiesz, że Twoja "prawda" jest jedynie prawdziwa?
Powiedział ci to jakiś niewidzialny przyjaciel?
Rozmawiałeś z duchami, aniołami? Czy może polazłeś na jakąś górę i pod natchnieniem na jakichś płytach kamiennych zacząłeś pisać prawa?
Co do mitów...to całe chrześcijaństwo wraz z jego odłamami traktuję jako mit, tyle że wcielony w życie ku mojemu nie zadowoleniu...
08-11-2009 20:19 
 Ocena-1 na 1
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>"Miłujący prawdę", a skąd wiesz, że Twoja "prawda" jest jedynie prawdziwa?
>Powiedział ci to jakiś niewidzialny przyjaciel?
>
Tak. Powiedział to Bóg w swym Słowie.
Wcześniej sprawdziłem, że mówi prawdę.
Napisano:
"Bóg nie może kłamać".
>Rozmawiałeś z duchami, aniołami? Czy może polazłeś na jakąś górę i pod natchnieniem na jakichś płytach kamiennych zacząłeś pisać prawa?
>
Takie drogi nie funkcjonują, szczególnie od czasu gdy jest Biblia - Słowo Boga.
Teraz propagują je religie fałszywe.
>Co do mitów...to całe chrześcijaństwo wraz z jego odłamami traktuję jako mit, tyle że wcielony w życie ku mojemu nie zadowoleniu...
>
Mówisz o Kościele Katolickim i innych religia z niego się wywodzących!
I tu masz racje. To zbieranina mitów i zabobonów, i obrzędów pogańskiego pochodzenia.
Ludzie to przyjmują za dobra monetę, chętnie popierają, ku mojemu niezadowoleniu.
Pozdrawiam
Madman (7811 punktów)
>Wśród tych mitów warto wskazać na sześć najbardziej znanych:
>- człowiek ma dusze nieśmiertelną;
>- źli cierpią męki w piekle;
>- wszyscy dobrzy ludzie idą do nieba;
>- Bóg jest Trójcą;
>- Maria jest matką Bożą;
>- Bóg akceptuje oddawanie Mu czci za pomocą wizerunków.
Dokładnie. Jak ludzie mogą wierzyć w takie mity? Przecież wiadomo, że:
1. Dusza nie istnieje.
2. Piekło nie istnieje.
3. Niebo nie istnieje.
4. Bóg nie istnieje.
5. Maryja była matką bękarta.
6. Vide: pkt 4.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Maryja była matką bękarta

Z pewnością jakiejś Maryii zdarzyło się mieć nieślubne dziecko, ale ta biblijna mogła wogóle nie istnieć. Więc ten punkt kwestionuję. Natomiast co do reszty - zgoda
09-11-2009 14:26 
 Ocena 1 na 1
Madman (7811 punktów)
>Z pewnością jakiejś Maryii zdarzyło się mieć nieślubne dziecko, ale ta biblijna mogła wogóle nie istnieć. Więc ten punkt kwestionuję.
Biorąc pod uwagę wzmianki w "Toledot Jeszu" i cytaty z Celsusa u Orygenesa, oraz to, że Abdes Pantera istniał naprawdę, wersję tą uznaję za najbardziej prawdopodobną.
lontri (16088 punktów)

Wydaje mi się, że zapomniałeś wymienić jeszcze jeden mit. Ten mówiący o istnieniu wszechmocnego demona JEHOWA.

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
diogenes (42753 punktów)
>Strzeżcie się: może się znaleźć ktoś, kto was uprowadzi jako swój łup przez
>filozofię i puste zwodzenie według tradycji ludzkiej, według rzeczy elementarnych świata, a nie według Chrystusa"

Strzeżcie się: może się znaleźć ktoś, kto was uprowadzi jako swój łup przez
religię i puste zwodzenie według tradycji, według rzeczy rzekomo nie z tego świata, a nie według rozsądku.
08-11-2009 05:37 
 Ocena-1 na 1
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>>Strzeżcie się: może się znaleźć ktoś, kto was uprowadzi jako swój łup przez
>>filozofię i puste zwodzenie według tradycji ludzkiej, według rzeczy elementarnych świata, a nie według Chrystusa"
>Strzeżcie się: może się znaleźć ktoś, kto was uprowadzi jako swój łup (...), nie według rozsądku.
>
Sam chyba dokładnie widzisz, jak bardzo ludzie są podzieleni ze względu na swe tradycje, filozofie i religie, a to przecież nie wszystkie kryteria.
Kto więc bierze górę i prowadzi pozostałe tłumy?
Inni, którzy maja siłę, władze i pieniądze. To jednak dzisiaj kolejne kryterium podziału ludzi.
Nic z tego wszystkiego nie prowadzi do jedności i poznania prawdy, tak by droga była jedna, i przyjemna, i prowadziła do życia wiecznego.
Ludzie ze sobą stale walczą.
Owe mity odwracają uwagę ludzi od rzeczy ważniejszych.
Pozdrawiam
08-11-2009 16:45 
 Ocena 4 na 4
diogenes (42753 punktów)
>Sam chyba dokładnie widzisz, jak bardzo ludzie są podzieleni ze względu na swe tradycje, filozofie i religie, a to przecież nie wszystkie kryteria.

Nie należy mylić podziałów z wolnością i jej ekspresją, która stwarza różnorodność demokratycznego społeczeństwa.

>Nic z tego wszystkiego nie prowadzi do jedności i poznania prawdy, tak by droga była jedna, i przyjemna, i prowadziła do życia wiecznego.

Droga nie musi być jedna, a w zasadzie nie może być jedna: każdy z nas ma swoje indywidualne życie, doświadczenie, i nie powinien wtłaczać swojej egzystencji w obce wzory, nawet jeśli są to wzory okrzyknięte przez innych "za święte". Naśladowanie jest dobre dla papugi. Stanowi jeden z fundamentalnych filarów kształcenia, ale go nie wyczerpuje.

Miłujący prawdę (1541 punktów)
>>Sam chyba dokładnie widzisz, jak bardzo ludzie są podzieleni ze względu na swe tradycje, filozofie i religie, a to przecież nie wszystkie kryteria.
>Nie należy mylić podziałów z wolnością i jej ekspresją, która stwarza różnorodność demokratycznego społeczeństwa.
>
Jak byś nie patrzył, podziały są i to bardzo wyraźne.
Te zaś są dobrowolne, z prywatnych wyborów, i dzięki wolności, i wolnej woli.
>>Nic z tego wszystkiego nie prowadzi do jedności i poznania prawdy, tak by droga była jedna, i przyjemna, i prowadziła do życia wiecznego.
>Droga nie musi być jedna, a w zasadzie nie może być jedna: każdy z nas ma swoje indywidualne życie, doświadczenie, i nie powinien wtłaczać swojej egzystencji w obce wzory, nawet jeśli są to wzory okrzyknięte przez innych "za święte". Naśladowanie jest dobre dla papugi. Stanowi jeden z fundamentalnych filarów kształcenia, ale go nie wyczerpuje.
>
Prawda jest jedna, to i ludzkie dobro jest jedno.
Bo jest jeden Bóg Stwórca, który wie, co trzeba człowiekowi do szczęscia..
Mimo swych różnic indywidualnych, stanowisko wobec prawdy i Boga musi być jedno wśród wszystkich ludzi.
Ludzie odrzucający Boga nie maja racji bytu tu na ziemi.
Ta prawda obala kolejny mit chrześcijaństwa. Jaki?
Twierdzi ono, że człowiek jest najważniejszy!
Pozdrawiam
08-11-2009 21:10 
 Ocena 6 na 6
diogenes (42753 punktów)
>Prawda jest jedna, to i ludzkie dobro jest jedno.
>Bo jest jeden Bóg Stwórca, który wie, co trzeba człowiekowi do szczęscia.

Dla ludzi wierzących w teksty zwane świętymi bardziej fundamentalnym pojęciem niż prawda powinna być prawdomówność. Jest to zawsze prawda zapośredniczona przez autorytet tekstu a właściwie osób wprowadzających w świat pojęć i wyobrażeń owych tekstów. Tak więc nie mów, że jeden jest Bóg, ale że tam i tam napisano, taki a taki powiedział. Na dobrą sprawę ludzie nie wierzą w boga, tylko w teksty o bogu, które powtarzają sobie bawiąc się w głuchy telefon.



Jacek Tabisz (30006 punktów)
Świetna wypowiedź!
09-11-2009 05:36 
 Ocena-1 na 1
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>>Prawda jest jedna, to i ludzkie dobro jest jedno.
>>Bo jest jeden Bóg Stwórca, który wie, co trzeba człowiekowi do szczęścia.
>Dla ludzi wierzących w teksty zwane świętymi bardziej fundamentalnym pojęciem niż prawda powinna być prawdomówność.
>
To prawda.
Bóg, który posiada pełnię władzy w niebie i na ziemi, nie potrzebuje nigdy dawać obietnic, których potem nie mógłby dopełnić. Tak czynią ludzie, co widzimy na każdym kroku.
Jeden z apostołów Jezusa Chrystusa oświadczył wyraźnie, że jest to
" Bóg, co nie kłamie". A prorok Izajasz napisał:
" Złóżcie nadzieję w Jahwe [Jehowie] na zawsze, bo Jahwe jest wiekuistą Skałą!" (Tytusa 1:2, Wk; Izajasza 26:4).
>Jest to zawsze prawda zapośredniczona przez autorytet tekstu a właściwie osób wprowadzających w świat pojęć i wyobrażeń owych tekstów. Tak więc nie mów, że jeden jest Bóg, ale że tam i tam napisano, taki a taki powiedział.
>
Nie!
Gdy piszę czy mówię "jest jeden Bóg", to wiem, co mówię, bo mówię informacje sprawdzone.
Istnienie wielu "bogów" to wymysł autorów mitologi różnego rodzaju, którzy tym swoim wyimaginowanym bogom nadają cechy ludzi. Pewnie na strukturach tych bogów filozofowie budują swe definicje Boga. Cóż jednak warta jest ta definicja, gdy nie uwzględnia informacji pochodzących od samego Boga, tego jedynego i prawdziwego? Nic.
>Na dobrą sprawę ludzie nie wierzą w boga, tylko w teksty o bogu, które powtarzają sobie bawiąc się w głuchy telefon.
>
Masz racje większość ludzi tak czyni. Dlatego Jehowa ma swych świadków, których posyła do ludzi, by im o Nim mówili i wiązali Go z zamierzeniami co do ziemi i ludzi.
Po co był na ziemi Jezus? Sam to powiedział.
Napisano:
" Ja się po to narodziłem i po to na świat przyszedłem, żeby dać świadectwo prawdzie" (Jana 18:37).
Współcześni ludzie są bez wymówki.
Nie maja podstaw by w Boga nie wierzyć, w tego jednego prawdziwego, który uczynił niebo i ziemię, oraz to wszystko co w nich.
Pozdrawiam
09-11-2009 06:55 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>Bóg, który posiada pełnię władzy w niebie i na ziemi...

Nie zrozumiałeś mnie. Powinno być: Bóg, o którym napisano, że...Chyba, że bezpośrednio obcujesz z bogiem. Znałem kilku Jezusów...
11-11-2009 09:48 
 Ocena-3 na 3
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>>Bóg, który posiada pełnię władzy w niebie i na ziemi...
>Nie zrozumiałeś mnie. Powinno być: Bóg, o którym napisano, że...Chyba, że bezpośrednio obcujesz z bogiem. Znałem kilku Jezusów...
>
Twój błąd w widzeniu tej kwestii leży w definicji wiary.
W pewnym słownik zdefiniowano wiarę jako
"mocne przeświadczenie o czymś, na co brak dowodu". To Twoja definicja wiary.
Biblia podaje inną.
Wiara opiera się na fak­tach, na realiach, na prawdzie.
Pismo Święte wyjaśnia:
" Wiara jest to niezawodne oczeki­wanie spraw spodziewanych, oczywisty prze­jaw rzeczy istniejących, choć nie oglądanych" (Hebrajczyków 11:1).
Prawdziwa wiara wywołuje u człowieka niezłomne przekonanie, że istnieje Bóg i że wszystko, co obiecał Bóg, jest tak pewne, jak gdyby już się spełniło.
Fakty przemawiające za istnieniem nie oglądanych rzeczywistości są tak wymowne, iż wiara została tu uznana za równoważną z tego rodzaju dowodami.

Występujący w Chrześcijańskich Pismach Greckich odpowiednik polskiego słowa
"wiara" oznacza przekonanie oparte na nie­zbitych faktach, na prawdzie.
W Liście do Hebrajczyków 11:1 za pomocą sfor­mułowania "niezawodne oczekiwanie" często występował w starożytnych papirusowych dokumentach handlowych w związku z czymś, co stanowiło gwarancję objęcia kiedyś w posia­danie określonych dóbr. Bibliści Moulton i Milligan proponują więc tłumaczenie:
"Wiara jest aktem własności rzeczy spodziewanych" (Vocabulary of the Greek Testament).
Jeżeli ktoś ma akt własności, to niewątpliwie ma też prawo do "niezawodnego oczekiwania", że pewnego dnia otrzyma daną posiadłość.
Wyraz przetłumaczony w omawianym wersecie na "oczywisty przejaw" (e'leg-chos) kojarzy się z przedstawianiem dowodów, zwłaszcza ukazujących sprawę w innym świe­tle, niżby to wynikało z pozorów.
Niepodważal­ne, przekonywające dowody ujawniają to, cze­go poprzednio nie wzięto pod uwagę, i w rezul­tacie obalają poglądy, które tylko wydawały się prawdziwe.
A zatem ani w Pismach Hebraj­skich, ani w Pismach Greckich wiara bynaj­mniej nie jest "mocnym przeświadczeniem o czymś, na co brak dowodu".
Wprost przeciw­ nie, jest ugruntowana na prawdzie.


Widzialny wszechświat i panujący w nim porządek świadczą o niewidzialnym Stwórcy oraz o Jego metodach działania.
Niezawodność Słowa Bożego i dokładne spełnienie się zawartych w nim proroctw daje dodatkową podstawę do wiary we wszystkie obietnice Jehowy.
Dzięki studiowaniu Biblii Świadkowie Jehowy wiedzą, co Bóg obiecał i dlaczego nic nie zdoła Go powstrzy­mać od spełnienia tych obietnic.
W tym kontekście widzisz skąd świadkowie wiedzą, że jest jeden Bóg.
Bóg jest jeden, a ma na imie Jehowa.
Pozdrawiam.
12-11-2009 20:07 
 Ocena 3 na 5
diogenes (42753 punktów)
>Twój błąd w widzeniu tej kwestii leży w definicji wiary.
>W pewnym słownik zdefiniowano wiarę jako
>"mocne przeświadczenie o czymś, na co brak dowodu". To Twoja definicja wiary.

Wiara religijna jest dla mnie jedynie bezkrytycznym stosunkiem do bardziej elementarnego fenomenu wiary, który z dowodem raczej nie ma nic wspólnego.

>Wiara opiera się na fak­tach, na realiach, na prawdzie.

Otóż to. Na jakich faktach? Na powszechnie dostępnych i powtarzalnych, a nie na domniemaniach z przeszłości zapośredniczonych tekstami i pośrednikami, którzy kręcą na przekazie swój interes. Powiem tak: doniesienia i donosy z przeszłości nie muszą zobowiązywać mnie egzystencjalnie do niczego. Uproszczając: to, że za oknem pada deszcz jest bardziej istotne niż to, czy żył Mojżesz czy Jezus. Jest również bardziej oczywiste, niż domniemanie jakichkolwiek "faktów" z Genesis. To jest początek myślenia, a nie jakieś tam, kiedyś. Lub jeszcze inaczej: nie jest faktem w tym samym sensie to, że za oknem właśnie pada deszcz, a to, że świat został stworzony przez boga. Na ten pierwszy zgodzimy się wszsyscy, co do drugiego będzimy spierać się przez kolejne tysiąclecia, bo nie jest to po prostu fakt.

>" Wiara jest to niezawodne oczeki­wanie spraw spodziewanych, oczywisty prze­jaw rzeczy istniejących, choć nie oglądanych" (Hebrajczyków 11:1).

Jestem skłonny przyjąć taką definicję wiary, ale pod warunkiem przyjęcia wspomnianych powyżej ograniczeń co do faktów. Jeśli wstanę od komputera i ruszę w kierunku na północ, trafię do mojej kuchni. Spodziewam się, że ją tam zastanę, mimo, że jej nie oglądam. Byłoby idiotyzmem, gdybym najpierw musiał przeprowadzić sobie dowód na istnienie kuchni (ogólniej: świata), by do niej pójść. To jasne. Ale na tej samej podstawie oczekiwać, że świat gdzieś, kiedyś zmieni swoje parametry - to jest czysta naiwność i wymaga innego rodzaju wyjaśnienia. Tak więc wiara - jak piszesz - opiera się na faktach, ale poza fakty nie wychodzi. A tego jakoś wierzący nie chcą przyjąć do wiadomości.

>Prawdziwa wiara wywołuje u człowieka niezłomne przekonanie, że istnieje Bóg...

Przykro mi: tego rodzaju wiara nie jest oparta na faktach w sensie, który podałem. Jaką prawdziwą wiarę masz na myśli? Prawdziwą wiarę w fakt, że za oknem pada deszcz, czy ogólniej wiarę, że poza aktualnym doświadczeniem istnieją inne fakty, że świat nie ogranicza się do aktualnego doświadczenia? To doświadczenie milczy o wszelkiej transcendencji, chyba że dokonasz projekcji zasłyszanych mniemań w aktualne doświadczenie. Twoje zdanie należałoby zdaje się - wedle twoich intencji - rozumieć tak, że prawdziwa wiara w boga wywołuje u człowieka niezłomne przekonanie, że istnieje bóg. Można jedynie współczuć komuś, kto swe życie rzuca na szalę tego rodzaju umysłowego splątania.

Wiara w świat może obyć się bez wiary w zaświaty. I niech to będzie morał tego posta.
13-11-2009 19:49 
 Ocena-1 na 1
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>>Twój błąd w widzeniu tej kwestii leży w definicji wiary.
>>W pewnym słownik zdefiniowano wiarę jako
>>"mocne przeświadczenie o czymś, na co brak dowodu". To Twoja definicja wiary.
>Wiara religijna jest dla mnie jedynie bezkrytycznym stosunkiem do bardziej elementarnego fenomenu wiary, który z dowodem raczej nie ma nic wspólnego.
>
Powiedz mi gdy bierzesz do reki mapę, dlaczego ruszasz w drogę bez wahania?
Czy znasz osobiście jej wydawcę?
A jednak bez mapy nie ruszasz się? Dlaczego?
>>Wiara opiera się na fak­tach, na realiach, na prawdzie.
>Otóż to. Na jakich faktach? Na powszechnie dostępnych i powtarzalnych,
>
Tak, właśnie na takich.
> a nie na domniemaniach z przeszłości zapośredniczonych tekstami i pośrednikami, którzy kręcą na przekazie swój interes. Powiem tak: doniesienia i donosy z przeszłości nie muszą zobowiązywać mnie egzystencjalnie do niczego.
>
Odrzucasz historię? Odrzucasz świadectwo bardzo wielu ludzi?
Idziesz do muzeów, bo szukasz potwierdzenia i dowodów.
Załóż rzecz podstawową, że nie ma przymusu i to w żadnym miejscu.
Wszystko, co wybrałeś i należy do Ciebie, jest zależne od Twojego wyboru, wolnej woli.
Czy jednak nie chcesz wybrać właściwie?
>Uproszczając: to, że za oknem pada deszcz jest bardziej istotne niż to, czy żył Mojżesz czy Jezus. Jest również bardziej oczywiste, niż domniemanie jakichkolwiek "faktów" z Genesis.
>
Deszcz nie pada znikąd, sama woda nie wymyśliła sposobu by zawisnąć w górze, a potem spaść tu, czy tam. To po prostu jedno z dzieł stwarzania.
Mojżesz czy "większy Mojżesz" - Jezus pojawili się na ziemi i zostali opisani w Biblii w celu - w jakim celu?
Napisano:
" Albowiem wszystko, co niegdyś napisano, napisano dla naszego pouczenia, abyśmy przez naszą wytrwałość i przez pociechę z Pism mieli nadzieję"(Rzymian 15:4)

" aby człowiek Boży był w pełni umiejętny, całkowicie wyposażony do wszelkiego dobrego dzieła"(2 Tymoteusza 3:17)
I to jest fakt.
W tym jest prawda o wszystkich rzeczach i zamiarach Boga, prawda o Jego działaniu dla dobra ludzi - jeśli uwierzą. Każdy może skorzystać.
> To jest początek myślenia, a nie jakieś tam, kiedyś. Lub jeszcze inaczej: nie jest faktem w tym samym sensie to, że za oknem właśnie pada deszcz, a to, że świat został stworzony przez boga. Na ten pierwszy zgodzimy się wszsyscy, co do drugiego będzimy spierać się przez kolejne tysiąclecia, bo nie jest to po prostu fakt.
>
Nie będziemy się spierać. Wybierasz.
Te dwie rzeczy są ze sobą nierozerwalne deszcz i Bóg.
Deszcz z nieba jest faktem, wyszedłeś na dwór i zmokłeś.
Jesteś człowiekiem i żyjesz, a Twoje życie, to nie ma być jedynie te 50, 60 czy trochę więcej lat.
Umiesz wyjaśnić dlaczego pada deszcz, a nie umiesz i nie chcesz przyjąć wiedzy i wyjaśnień na temat Twojego pojawienia się na ziemi?
W jakim celu, po co i kiedy?
>>" Wiara jest to niezawodne oczeki­wanie spraw spodziewanych, oczywisty prze­jaw rzeczy istniejących, choć nie oglądanych" (Hebrajczyków 11:1).
>Jestem skłonny przyjąć taką definicję wiary, ale pod warunkiem przyjęcia wspomnianych powyżej ograniczeń co do faktów.
>
Odrzucić chcesz fakty, one są i były. Pada deszcz, ale też był Mojżesz i Jezus.
Te fakty mówią o istnieniu rzeczy, których nie możesz widzieć.
Nie możesz widzieć bo jesteś człowiekiem. A ten ma swe ograniczenia, wynikają one z konstrukcji. Tak jak człowiek pieszo nie może poruszać się z prędkością światła.
Czy to jednak znaczy, że taka prędkość nie istnieje?
CDN
13-11-2009 19:50 
 Ocena-1 na 1
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>Jeśli wstanę od komputera i ruszę w kierunku na północ, trafię do mojej kuchni. Spodziewam się, że ją tam zastanę, mimo, że jej nie oglądam. Byłoby idiotyzmem, gdybym najpierw musiał przeprowadzić sobie dowód na istnienie kuchni (ogólniej: świata), by do niej pójść. To jasne.
>
Tę sprawę każdy człowiek ma za sobą, bo stale wie, że żyje, a żyje na ziemi, pamięta otoczenie i gdzie żyje. To wszystko ma w swym rozumie, zmysły pamiętają, jednak jedynie to, co zarejestrowały wcześniej - informacje, bodźce.
> Ale na tej samej podstawie oczekiwać, że świat gdzieś, kiedyś zmieni swoje parametry - to jest czysta naiwność i wymaga innego rodzaju wyjaśnienia.
>
Cóż to znaczy, że świat zmieni swe parametry?
O czym mówisz? Nie znam nic takiego.
> Tak więc wiara - jak piszesz - opiera się na faktach, ale poza fakty nie wychodzi. A tego jakoś wierzący nie chcą przyjąć do wiadomości.
>
I znowu o jakich faktach mówisz?
Religia prawdziwa nie boi się racjonalnego myślenia i analizowania rzeczywistości!
To fakt!
>>Prawdziwa wiara wywołuje u człowieka niezłomne przekonanie, że istnieje Bóg...
>Przykro mi: tego rodzaju wiara nie jest oparta na faktach w sensie, który podałem. Jaką prawdziwą wiarę masz na myśli? Prawdziwą wiarę w fakt, że za oknem pada deszcz, czy ogólniej wiarę, że poza aktualnym doświadczeniem istnieją inne fakty, że świat nie ogranicza się do aktualnego doświadczenia? To doświadczenie milczy o wszelkiej transcendencji, chyba że dokonasz projekcji zasłyszanych mniemań w aktualne doświadczenie.
>
Wiarę budowaną na informacjach właściwie przyjętych i zrozumianych pochodzących z Biblii. Wiara jest owocem ducha Bożego, jednak człowiek musi się poddawać jego wpływowi. Musi być świadomy swych potrzeb duchowych. Musi chcieć je zaspokajać.
Tu w tym miejscu właśnie jest mowa o transcendencji, jednak widać efekty.
Czy deszcz za oknem, czy Ty przed lustrem, to wystarczy.
Jakie jeszcze dowody na istnienie Boga potrzebujesz.
Istnienie Boga jest zgodne z naszym wewnętrznym oczekiwaniem.
Ludzkie doświadczenia są skromne, bo on sam - człowiek jest stworzeniem - Nie Bogiem!
>Twoje zdanie należałoby zdaje się - wedle twoich intencji - rozumieć tak, że prawdziwa wiara w boga wywołuje u człowieka niezłomne przekonanie, że istnieje bóg. Można jedynie współczuć komuś, kto swe życie rzuca na szalę tego rodzaju umysłowego splątania.
>
Myślę, że mocna wiara jaką Ty masz w ludzką mądrość jest bardzo nierozsądna, a wręcz infantylna, pozbawiona racjonalizmu..
Dlaczego?
Nie jest ona w żadnym stopniu oparta na doświadczeniu i obserwacji ludzkich poczynań i zachowań, krytyka działania i widzeniem skutków takiego ludzkiego działania...
To takie egoistyczne przepełnione pychą spojrzenie.
Widzenie świata zasłonięte i zaślepione wyobrażeniami wyjątkowych możliwości ludzkiego rozumu. To fakt, one takimi są, ale tylko wówczas gdy podporządkowane są myśleniu w pełni prawdziwemu, opartemu na prawdzie, skromności i miłości.
Pozbawione strachu przed ludźmi.
Miłowanie prawdy, każdej prawdy, a szczególnie prawdy o Bogu i Jego działaniach.
>Wiara w świat może obyć się bez wiary w zaświaty. I niech to będzie morał tego postu.
>
Nie może.
Sam wiesz, że z teleskopami ludzie z ziemi widzą więcej, a przecież są ograniczenia możliwości ludzkich w ich konstrukcji, przyznasz coś dalej może istnieć.
Trzeba to odważnie przyznać. A tak jest w każdej dziedzinie.
Czy jednak powiesz teraz, że niczego nie ma poza zasięgiem ziemskich instrumentów?
Każdy naukowiec powie jakich dźwięków człowiek nie usłyszy, jakie obrazy są poza możliwościami ludzkiego widzenia.
Jedne rzeczy istnieją, bo rejestruje je aparatura, ale człowiek buduje te aparaty według swych możliwości poznawczych i możliwości rejestracji, możliwości konstrukcyjnych, znajomości właściwości materiałów, doświadczeń i poznania praw - one zaś są od Boga, który wszystko stworzył.
Istoty duchowe są jednak poza możliwościami poznawczymi ludzi, ludzie nie potrafią ich zlokalizować, poznawać, są poza ludzkim doświadczeniem.
Jednak widać skutki ich działania, do ich widzenia, potrzebna jest specyficzna wiedza od Boga, prawda i mądrość z góry. Słowo Boga.
napisano:
" Jeśli więc oznajmiana przez nas dobra nowina istotnie jest zasłonięta, to jest zasłonięta wśród tych, którzy giną,
wśród których bóg tego systemu rzeczy zaślepił umysły niewierzących, aby nie mogło przeniknąć oświecenie chwalebną dobrą nowiną o Chrystusie, który jest obrazem Boga
"(2 Koryntian 4:3,4)
Tego nie widzisz, taki jest efekt ich działania.
Ludzie nie poznają prawdy.
Tu znowu potrzebna jest wiara.
Czy mogą być jednak skutki bez przyczyny?
Rozważ to sam. Na zewnątrz pada deszcz.
Pozdrawiam
13-11-2009 20:59 
 Ocena 4 na 4
diogenes (42753 punktów)
>A jednak bez mapy nie ruszasz się?

Bzdura: lubię błądzić. Śmieszą mnie jakieś GPS: im bardziej kręta droga, tym lepiej. Bezdroże jest jak biblijny odrzucony kamień.

>Odrzucasz historię? Odrzucasz świadectwo bardzo wielu ludzi?

Potrafię żyć jak prymityw. Świadectwa są zbędne. Można obyć się bez nich. Michał Anioł nie zdejmował butów przez pół roku. Niby po co miał to robić?

>Idziesz do muzeów, bo szukasz potwierdzenia i dowodów.

Muzeum interesuje mnie wyłącznie z jednego powodu: aby tam zawisnąć.

>Wszystko, co wybrałeś ... jest zależne od Twojego wyboru, wolnej woli.

Jeśli zależy od wolnej woli, to nie jest wolne.

>Czy jednak nie chcesz wybrać właściwie?

Nie, nie ma takiej potrzeby. Wybieram i cieszę się albo przyjemnością, albo cierpieniem.

>Deszcz nie pada znikąd...

Z pewnością nie pada z otwartej Biblii.

>Mojżesz czy "większy Mojżesz" - Jezus pojawili się na ziemi i zostali opisani w Biblii w celu - w jakim celu?

Zapytaj o to tych, którzy to opisali. To nie moja sprawa.

>" Albowiem wszystko, co niegdyś napisano, napisano dla naszego pouczenia, abyśmy przez naszą wytrwałość i przez pociechę z Pism mieli nadzieję"(Rzymian 15:4)

Mnie pouczają puste butelki po wodzie mineralnej: kiedy stanowią granicę pustego, listopadowego pastwiska.

>" aby człowiek Boży był w pełni umiejętny, całkowicie wyposażony do wszelkiego dobrego dzieła"(2 Tymoteusza 3:17)
>I to jest fakt.

Zgoda: fakt werbalny.

>Nie będziemy się spierać. Wybierasz.

Jeszcze raz zapytam: czy oczywistość deszczu za oknem jest tego samego rodzaju, co zmartwychwstanie Jezusa?

>Te dwie rzeczy są ze sobą nierozerwalne deszcz i Bóg.

Liście drzew i kaczki są innego zdania.

>Jesteś człowiekiem i żyjesz, a Twoje życie, to nie ma być jedynie te 50, 60 czy trochę więcej lat.

Nie jestem urzędnikiem własnej egzystencji. Żonę zawsze bawi fakt, że nie pamiętam o rocznicy ślubu. Bo niby o czym tu pamiętać?

>Umiesz wyjaśnić dlaczego pada deszcz, a nie umiesz i nie chcesz przyjąć wiedzy i wyjaśnień na temat Twojego pojawienia się na ziemi?

Ze względów towarzyskich potrafię spekulować na ten temat. W gruncie rzeczy jest mi obojętny.

>Odrzucić chcesz fakty, one są i były. Pada deszcz, ale też był Mojżesz i Jezus.

Czy nie rozróżniasz jakości tych rzeczy? Z jednej strony deszcz, a z drugiej - fakty werbalne. Czym różni się smak chleba od jego opisu? Jezus to kukła wypchana słowami.

>Te fakty mówią o istnieniu rzeczy, których nie możesz widzieć.

Niewidzialny fakt to jak okrągły kwadrat.

>Tak jak człowiek pieszo nie może poruszać się z prędkością światła.

Prędkość światła definiują warunki jego pomiaru przez obserwatora. Poza pomiarem nie ma nic takiego, jak prędkość światła.
14-11-2009 17:30 
 Ocena-2 na 2
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>>A jednak bez mapy nie ruszasz się?
>Bzdura: lubię błądzić. Śmieszą mnie jakieś GPS: im bardziej kręta droga, tym lepiej. Bezdroże jest jak biblijny odrzucony kamień.
>
Widać wyjeżdżasz jedynie na wakacje.
>>Odrzucasz historię? Odrzucasz świadectwo bardzo wielu ludzi?
>Potrafię żyć jak prymityw. Świadectwa są zbędne. Można obyć się bez nich. Michał Anioł nie zdejmował butów przez pół roku. Niby po co miał to robić?
>
To nie zwalnia od szukania prawdy i myślenia.
Życzę Tobie byś miał chociaż kilka takich wspaniałych dzieł jak Michał Anioł, jakiś malutki procent.
>>Idziesz do muzeów, bo szukasz potwierdzenia i dowodów.
>Muzeum interesuje mnie wyłącznie z jednego powodu: aby tam zawisnąć.
>
Ciekawe. Jako żyrandol?
>>Wszystko, co wybrałeś ... jest zależne od Twojego wyboru, wolnej woli.
>Jeśli zależy od wolnej woli, to nie jest wolne.
>
Nie zabiera Tobie prawa wyboru - jesteś wolny.
>>Czy jednak nie chcesz wybrać właściwie?
>Nie, nie ma takiej potrzeby. Wybieram i cieszę się albo przyjemnością, albo cierpieniem.
>
Filozofujesz.
>>Deszcz nie pada znikąd...
>Z pewnością nie pada z otwartej Biblii.
>
Wyjaśnienie jest stąd.Napisano:
" On [Jehowa]bowiem wyciąga w górę krople wody;
sączą się jako deszcz, by utworzyć Jego opar,
tak iż chmury ociekają,
obficie kropią na ludzi
"(Hi 36:27, 28).
>>Mojżesz czy "większy Mojżesz" - Jezus pojawili się na ziemi i zostali opisani w Biblii w celu - w jakim celu?
>Zapytaj o to tych, którzy to opisali. To nie moja sprawa.
>
Nie Twoja dopóty, dopóki nie zwrócisz na to uwagi.
>>" Albowiem wszystko, co niegdyś napisano, napisano dla naszego pouczenia, abyśmy przez naszą wytrwałość i przez pociechę z Pism mieli nadzieję"(Rzymian 15:4)
>Mnie pouczają puste butelki po wodzie mineralnej: kiedy stanowią granicę pustego, listopadowego pastwiska.
>
Pasiesz krowy czy owce?
>>" aby człowiek Boży był w pełni umiejętny, całkowicie wyposażony do wszelkiego dobrego dzieła"(2 Tymoteusza 3:17)
>>I to jest fakt.
>Zgoda: fakt werbalny.
>
Jednak fakt, którego źródłem Biblia.
>>Nie będziemy się spierać. Wybierasz.
>Jeszcze raz zapytam: czy oczywistość deszczu za oknem jest tego samego rodzaju, co zmartwychwstanie Jezusa?
>
Tak. Jehowa na to zwracał uwagę i podobny przytoczył argument:
" Oto, co rzekł Jehowa: ‚Gdyby to nie było faktem, że ustanowiłem swoje przymierze dotyczące dnia i nocy, ustawy nieba i ziemi,
wtedy także odrzuciłbym potomstwo Jakuba i Dawida, mego sługi, tak iżbym nie brał z jego potomstwa władców nad potomstwem Abrahama, Izaaka i Jakuba. Zbiorę bowiem ich jeńców i zlituję się nad nimi'
"(Jeremiasza 33:25,26).
Tak jak widzisz dzień i noc, tak widzieć będziesz zmartwychwstanie umarłych.
>>Te dwie rzeczy są ze sobą nierozerwalne deszcz i Bóg.
>Liście drzew i kaczki są innego zdania.
>
Znasz ich mowę? Są dziełem tego samego Stwórcy. Wiec mówią to samo.
>>Jesteś człowiekiem i żyjesz, a Twoje życie, to nie ma być jedynie te 50, 60 czy trochę więcej lat.
>Nie jestem urzędnikiem własnej egzystencji. Żonę zawsze bawi fakt, że nie pamiętam o rocznicy ślubu. Bo niby o czym tu pamiętać?
>
Skoro żonie na tym zależy, a Ty możesz jej łatwym sposobem zrobić przyjemność, to zapamiętaj. Użyj sposobu. fantazji Ci nie zabraknie, jak sadze.
>>Umiesz wyjaśnić dlaczego pada deszcz, a nie umiesz i nie chcesz przyjąć wiedzy i wyjaśnień na temat Twojego pojawienia się na ziemi?
>Ze względów towarzyskich potrafię spekulować na ten temat. W gruncie rzeczy jest mi obojętny.
>
Spekulacje dobre w cyrku, lub na forach bez ambicji.
>>Odrzucić chcesz fakty, one są i były. Pada deszcz, ale też był Mojżesz i Jezus.
>Czy nie rozróżniasz jakości tych rzeczy? Z jednej strony deszcz, a z drugiej - fakty werbalne. Czym różni się smak chleba od jego opisu? Jezus to kukła wypchana słowami.
>
Jedynie przez Ciebie i podobnych do Was.
Tak możesz powiedzieć o każdym, nawet o kimś kto idzie obok Ciebie, co jednak, takie gadanie, nie ma sensu.
Daje Tobie satysfakcje, bo powiedziałeś coś przeciw?
Dziecinada.
>>Te fakty mówią o istnieniu rzeczy, których nie możesz widzieć.
>Niewidzialny fakt to jak okrągły kwadrat.
>
Takich niewidzialnych zdarzeń jest wiele.Przecież widzisz tylko to, co w zasięgu Twoich oczu.
>>Tak jak człowiek pieszo nie może poruszać się z prędkością światła.
>Prędkość światła definiują warunki jego pomiaru przez obserwatora. Poza pomiarem nie ma nic takiego, jak prędkość światła.
>
Jeśli coś pokonuje jakąś drogę, to zawsze czyni to w jakimś czasie.
Tego nie zmienisz, nawet przez swoje dość dziwne podejście.
Pozdrawiam
Wojtek (3465 punktów)
Znów się zagapiłem i ze sporym opóźnieniem przeniosłem ewangelizację tam, gdzie jej miejsce.

Pozdrawiam


ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
06-11-2009 23:26 
 Ocena 4 na 4
Madman (7811 punktów)
>Znów się zagapiłem i ze sporym opóźnieniem przeniosłem ewangelizację tam, gdzie jej miejsce.
Bo tytuł taki podchwytliwy, nie?
06-11-2009 23:57 
 Ocena 5 na 5
Wojtek (3465 punktów)
>Bo tytuł taki podchwytliwy, nie?
Właśnie, nie wiedziałem, że można ewangelizować w ten sposób. Czekam tylko na jakiś wątek tego typu w dziale Nauka, np. "Awaria LHC, czy ten ptak to duch święty?" .

Pozdrawiam
P.S. Dla niezorientowanych dlaczego moderator wypisuje takie świństwa - tutaj o ptaszku.
P.S.2 Bagietka to pewnie ciało {Usunięto by zapobiec złamaniu art.196 ustawy Kodeks Karny z dnia 6 czerwca 1997 r., Dz.U. 1997 nr 88 poz. 553}.



ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
Kowalska (14008 punktów)
>- wszyscy dobrzy ludzie idą do nieba;

   Będą jaja jak Miłujący Prawdę pójdzie do piekła, a my do nieba. Co wcale nie jest takie niemożliwe, bo za zanudzanie na śmierć piekło to mało

   Ale i tak Cię lubię Miłujący.

(+ 10 punktów u aniołka za dobroć dostała userka Kowalska)
06-11-2009 22:08 
 Ocena 5 na 5
diogenes (42753 punktów)
>Ale i tak Cię lubię Miłujący.

Lubię? Może miłuję?
06-11-2009 22:26 
 Ocena 5 na 5
Kowalska (14008 punktów)
>>Ale i tak Cię lubię Miłujący.

>Lubię? Może miłuję?

   Raczej nie. Miłowanie mam już zajęte
07-11-2009 00:11
 Ocena 11 na 11
Wojtek (3465 punktów)
Panie Miłujący Prawdę,

Odkasowałem skasowane przez Pana posty. Zrobiłem to z dwóch powodów. Wątek nadawał się z założenia do Bazgrołów, gdyż pisze Pan o mitologiach w mitologiach popierając swoje wywody mitologiami, czyli takie pisanie dla pisania. Skoro wątek wylądował już we właściwym miejscu nie może być mowy o pisaniu nie na temat. Po drugie, skasowane przez Pana wypowiedzi nie łamią regulaminu forum.
Przypominam jednocześnie, że prawo do kasowania przysługuje wyłącznie wtenczas, gdy post łamie regulamin lub jest dalece rozbieżny z tematem wątku. Możliwość kasowania nie uprawnia do usuwania postów niezgodnych z własnym światopoglądem. Przypominam również, że nadużywanie przywileju kasowania postów kończy się banem.

Pozdrawiam




ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona

Wróć do listy wątków działu Bazgroły
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365