Racjonalista - Strona głównaDo treści
Szambo zwane perfumerią

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kultura
NapisanoAutorTytuł
16-11-2009 17:36diogenes (42753 punktów)Szambo zwane perfumerią
Ocena 1 na 1
Co jakiś czas wyrywa się komuś.
Przypomnijmy niektóre powiedzonka:

spieprzaj dziadu,
atak na WTC to najwspanialsze dzieło sztuki (Stockhausen),
Adolf Hitler to pierwsza gwiazda popu (Bowie),
pieprzony Żydzie (ostatnio)...

wiadomosci(*)o_zyda,wydarzenie_lokalne.html
www.solarnavigator.net/music/david_bowie.htm

Czy naszej kulturze nie potrzebny jest seans u psychoanalityka?
Czy nasza kultura nie jest tylko ryglem na wrodzone barbarzyństwo, które co jakiś czas i tak znajduje ujście w (żeby nie być lepszym...)
przepięknej rzezi
zwanej wojną?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Kurczewski (2471 punktów)Odp: szambo zwane perfumeirią
Myślę że to trochę na wyrost. To właśnie nasza kultura jest tą, która polityczną poprawność wyniosła do granic absurdu. Ludzie nie mówią co myślą "bo nie wypada", a pod pokrywką z lukru emocje buzują nie znajdując ujścia do czasu aż któryś z wentylków puści i pojawiają się kwiatki jak te. Nic nowego, nic nadzwyczajnego.

hototogitsu.blogspot.com/
Egzul Debilius (251 punktów)
(zablokowany)
Odp: Szambo zwane perfumerią
>Czy naszej kulturze nie potrzebny jest seans u psychoanalityka?
Wystarczy Racjonalizm- panaceum na wszystko.
jarcio (1198 punktów)
To wszystko jest symptomem demokracji, bowiem tylko w tym ustroju byle kto ma poczucie, że powinien wyrażać swoją byle jaką opinię na każdy temat: sprzątaczka na temat reformy finansów publicznych, uczeń na temat programu nauczania, sklepikarz o polityce międzynarodowej, a siatkarz o kontyngencie wojskowym. Wiedza już dzisiaj się nie liczy bowiem zastąpił ją gigantyczny rynek opinii wszelkich. To z kolei jest pokłosiem pluralizmu, który niczym plaga spadł na niczego nieświadome społeczeństwa Europy. Ludzie przywykli do szerokiego pakietu i wszystko zaczynają klasyfikować w taki właśnie sposób. Skoro można wybrać partię polityczną, religię, orientację seksualną, zawód itp. to dlaczego zdanie na temat literatury czy polityki zagranicznej również nie miałoby być kwestią wyboru ? Zamordowali starych bogów, ale na miejsce dawnych świętości wznieśli opasłego idola symbolizującego znaczenie i wartość każdego wyboru jaki człowiek podejmuje. Demokracja rozwala wszelki obiektywizm i zastępuje to wszędobylskim subiektywizmem. Media to wszystko podchwytują, bo w końcu są dostarczycielami rozrywki dla mas, no i później wylewa się to wszystko na nas niczym gówno z kanału. Demokracji reformować się nie da. Jedyne co można zrobić to czekać na jakąś piękną i komercyjną katastrofę, która puści z dymem cały ten ustrój. Póki co, system ten trwa w agonii; jest sztucznie podtrzymywany przy życiu poprzez kolejne kredyty, które będą spłacać kolejne pokolenia. No, ale nie można zapożyczać się bez końca, a medialne hokus pokus, że to demokracja najlepszy system i "tak musi być" tej sytuacji nie zmieni. W historii systemy "historycznie konieczne" już niejednokrotnie bankrutowały - nie inaczej będzie i tym razem.
16-11-2009 20:28 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Demokracji reformować się nie da. Jedyne co można zrobić to czekać na jakąś piękną i komercyjną katastrofę, która puści z dymem cały ten ustrój....W historii systemy "historycznie konieczne" już niejednokrotnie bankrutowały...

Masz rację, z którą się nie zgadzam (powiedziałby Wałęsa). Demokracja to apoteoza procesu, zmiany. O żadnej konieczności nie może tu być mowy. Jeśli nawet zdefiniujesz demokrację, to z pewnością rzeczywistość, którą ona kreuje, jest sprzeczna, nieokreślona, nieprzewidywalna. W tym sensie uważam demokrację za ustrój zbliżony do ideału: jest ideą w stanie ciekłym, ustrojem, w którym zarówno Heraklit jak i Platon czuliby się jeśli nie dobrze, to przynajmniej jako tako.

Czy zwietrzyłeś już symptomy krachu?

Czy będzie to powrót do przeszłości, czy
coś, o czym się filozofom nie śniło
(w co wątpię)?
17-11-2009 09:45 
 Ocena 2 na 2
belfer09 (290 punktów)
>Demokracji reformować się nie da. Jedyne co można zrobić to czekać na jakąś piękną i komercyjną katastrofę, która puści z dymem cały ten ustrój. Póki co, system ten trwa w agonii; jest sztucznie podtrzymywany przy życiu poprzez kolejne kredyty, które będą spłacać kolejne pokolenia. hokus pokus, że to demokracja najlepszy system i "tak musi być" tej sytuacji nie zmieni. W historii systemy "historycznie konieczne" już niejednokrotnie bankrutowały - nie inaczej będzie i tym razem.

Przy całym szacunku do Twojej wypowiedzi/opinii - do której masz pełne prawo -to również nie w pełni się z nią zgadzam.Faktem jest, że ustroje, systemy zmieniały się na przestrzeni wieków.Czy były lepsze czy gorsze - to kwestia oceny bardzo szerokiej ich oceny. Ale póki co - powiem może banał- lepszego systemu do funkcjonowania w dzisiejszej rzeczywistości nie znam.Lepszego, to nie znaczy, że to "teraźniejszej"demokracji nie mam wielu uwag. Ale wiele mankamentów tegoż systemu funkcjonowania państwa- powiem kolokwialnie - psują sami jego mieszkańcy (tu:Polacy, nie rozpatruję zachodnich demokracji).Skoro deprecjonujesz ten system polityczno - gospodarczy, to wskaż, co w zamian za to mogłoby być "nowe" (choćby hipotetycznie)- czyżby powrót do minionych wieków lub mutacje poprzednich systemów? Chyba nie. Nie jestem ekonomistą, specem od gospodarki, ale wiem, iż przemiany dokonane w Polsce - niekoniecznie najlepsze - dały mi poczucie dużej osobistej wolności (subiektywnie i tak czuję w niej nadal za dużo "wtrącania się państwa), to jednak szeroko rozumiana łączność ze światem, gospodarka wolnorynkowa (też z nie najlepszymi nadal rozwiązaniami),wymiana kulturalna z krajami zachodnimi, której jeszcze tak niedawno nie było, poza tą ze wschodu, z d. ZSRR.To są tylko drobne elementy zmian systemowych, zmian w tej "złej"-według Twojej opcji - demokracji.Ale przecież można ją zmieniać, może po trochu, ale zawsze (czy nie godne uwagi i podkreślenia są zmiany społeczeństwa, np. na stosunki z Kościołem?, patrz:wybory prezydenta miasta w Częstochowie, które radują serce ?).Sumując, uważam, iż demokrację można - i trzeba - reformować, zmieniać; dokonywać swoistej homeostazy do zmieniającej się rzeczywistości, ale nie "wyrzucać" ją do lamusa historii. W zamian bowiem - CO ? Pozdrawiam.
17-11-2009 15:02 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>ustroje, systemy zmieniały się na przestrzeni wieków.Czy były lepsze czy gorsze - to kwestia oceny...

Jeśli mowa o ocenie dziejów, to odwołać musimy się do jakiegoś kryterium. Ja odwołałbym się do kryterium wolności: Dzieje człowieka to mozolna droga wyzwalania się od różnych ograniczeń (naturalnych, cywilizacyjnych, politycznych,...). Demokracja, którą praktykujemy, to jeden z etapów. Ale kierunek jest jasny.
jarcio (1198 punktów)
> Wiele mankamentów tegoż systemu funkcjonowania państwa psują sami jego mieszkańcy. Nie jestem ekonomistą, specem od gospodarki, ale wiem, iż przemiany dokonane w Polsce dały mi poczucie dużej osobistej wolności, to jednak szeroko rozumiana łączność ze światem, gospodarka wolnorynkowa,wymiana kulturalna z krajami zachodnimi, której jeszcze tak niedawno nie było.

Po pierwsze w Polsce panuje gospodarka rynkowa, która tym się różni od wariantu "wolnorynkowego", że posiada szeroki i zróżnicowany zakres redystrybucji dóbr, usług i dochodów. Z tego modelu wyrasta państwo opiekuńcze, które wcale nie gwarantuje obywatelom wolności, a opiekę. To są dwie kwestie jakie demoludy nieustannie mylą. Wolność zawsze idzie w parze z odpowiedzialnością. Natomiast państwo opiekuńcze, jest od tego by pomagać ludziom, którzy z wolnością sobie nie radzą oferując w zamian określony pakiet opiekuńczy. Demokracja nigdy nikomu nie oferowała wolności - demokracja oferuje opiekę i swobodę pokazania własnego wnętrza (czort wie po co).

Po drugie kontakt Polski z zachodem nie zależał od demokracji, a od słabości ZSRR i siły Ameryki. Wcześniej powstrzymywała nas Rosja, ale, gdy siła tego państwa osłabła to mogliśmy w większej mierze decydować o sprawach międzynarodowych. Co do tego ma demokracja ? Ameryka jeszcze u początków XX wieku również miała demokrację, ale prowadziła politykę izolacjonizmu. Swoje pierwsze ministerstwo spraw zagranicznych stworzyli dopiero w latach czterdziestych obmyślając w tym celu doktrynę autorstwa Kennana, szerzej znaną jako "Plan Marshalla". To była polityka hamowania Rosji, a nie żadnego tam niesienia pokoju - te całe bajdurzenie o wartościach demokratycznych to była propaganda na zewnętrzny użytek. Chodziło o wyłączenie krajów satelickich spod panowania ZSRR i włączenie między innymi nas w obieg kulturowy świata zachodniego. Demokracja w kontaktach międzynarodowych ma akurat najmniej do rzeczy.

>Skoro deprecjonujesz ten system polityczno - gospodarczy, to wskaż, co w zamian za to mogłoby być "nowe" ?

Samorządy powinny mieć większą autonomię, a prawa wyborcze powinny być ograniczone tak by dwóch meneli spod budki z piwem nie miało możliwości przegłosować profesora ekonomii. Głosować się powinno na przedstawiciela, który zostanie rzeczywiście wybrany, a nie tak jak teraz, że głosujesz na Pana Y, a wyskakuje Pan X. Szkolnictwo obłożyć obowiązkiem do 14-16 roku życia; jedni uczą się dalej, a reszta idzie zdobywać umiejętności rzemieślnicze i do roboty. Przenieść ciężar podatków na konsumpcję tak by odciążyć wysokie dzisiaj opodatkowanie pracy i skończyć z karaniem ludzi podatkiem za to, że dłużej i wydajniej pracują. Rząd powinien się odstosunkować od kwestii moralnej i wyznania (tak jak było dawniej w USA). Jeśli chodzi o emerytury to wszyscy powinni od państwa dostawać po równo (w końcu tak ma działać socjalizm). Mnie się podoba model republiki demokratycznej jaka panowała w Ameryce od XVIII do końca XIX wieku. Tak to mniej więcej wówczas wyglądało.
belfer09 (290 punktów)

Z tego modelu wyrasta państwo opiekuńcze, które wcale nie gwarantuje obywatelom wolności, a opiekę. To są dwie kwestie jakie demoludy nieustannie mylą. Wolność zawsze idzie w parze z odpowiedzialnością. Natomiast państwo opiekuńcze, jest od tego by pomagać ludziom, którzy z wolnością sobie nie radzą oferując w zamian określony pakiet opiekuńczy. Demokracja nigdy nikomu nie oferowała wolności - demokracja oferuje opiekę i swobodę pokazania własnego wnętrza (czort wie po co).

No cóż, widocznie musiałeś żyć inaczej niż ja (i ci których znam)w minionym systemie, by nie doceniać wartości samej w sobie demokracji - od razu dodam, że co do której mam wiele zastrzeżeń. Nie znaczy to jednak, że ją neguję lub widzę TYLKO negatywy jak Ty.Czy dana przez demokrację wolność idzie z odpowiedzialnością - jak twierdzisz? Można polemizować, ale dlaczego odpowiedzialność jest- tak odczuwam - u Ciebie pojęciem o zabarwieniu negatywnym? Zawsze jest "coś za coś"- masz wybór pracy (wolność osobista), ale w ślad za tym - odpowiedzialność świadczenia pracy, czyż nie ? Ja powiem - od siebie, iż łączyłbym ją bardziej z wyborem. Z wyborem tego, co mogę zrobić, jak wykorzystać to, CO JA zrobię z możliwości korzystania z pakietu tegoż systemu. Mogę przecież wyjechać swobodnie do Niemiec (nie mogłem w poprzednim systemie)a mogę też do - na przykład Hiszpanii. Wybór jest mój, nikt mi nie powie, że mam tego nie zrobić (idąc twoim tropem myślenia). Dla mnie to duży plus demokracji.Skoro - w/g Ciebie - demokracja nie oferuje wolności nigdy i nikomu, to czyżbyś chciał powiedzieć, iż socjalizm ją dawał? Co do opieki, całego "socjalu" - zgoda, daje ją ludziom (i nie tylko), ale czy to zawsze jest źle? (można bowiem mieć uwagi do jej redystrybucji, ale to inna bajka).Ale nazywanie tego "opiekuńczością" demokracji i równanie jej tylko z tym, daleko - w/g mojej percepcji tematu -odbiega od istoty problemu omawianego systemu, jego wad i zalet.

>Po drugie kontakt Polski z zachodem nie zależał od demokracji, a od słabości ZSRR i siły Ameryki. Wcześniej powstrzymywała nas Rosja, ale, gdy siła tego państwa osłabła to mogliśmy w większej mierze decydować o sprawach międzynarodowych. Co do tego ma demokracja ? zachodniego. Demokracja w kontaktach międzynarodowych ma akurat najmniej do rzeczy.

Wiesz, nie bardzo rozumiem Twój wywód. Przedstawiłeś uwarunkowania bardziej polityczne, które tak a nie inaczej "kneblowały" prawa wolnościowe w Polsce właśnie w minionym systemie.Możliwości -obecnie- wyjazdu za granicę bez ograniczeń mam dopiero taraz, nie interesuje mnie podawanie argumentów w czasie przeszłym.Jestem - mniej lub bardziej - zadowolony z tego CO MAM obecnie. Zważ również, że i w przytaczanym tu przez Ciebie d. ZSRR też nastąpiły zmiany, czyż nie?

>>Skoro deprecjonujesz ten system polityczno - gospodarczy, to wskaż, co w zamian za to mogłoby być "nowe" ?
>Samorządy powinny mieć większą autonomię, a prawa wyborcze powinny być ograniczone tak by dwóch meneli spod budki z piwem nie miało możliwości przegłosować profesora ekonomii. Głosować się powinno na przedstawiciela, który zostanie rzeczywiście wybrany, a nie tak jak teraz, że głosujesz na Pana Y, a wyskakuje Pan X. Szkolnictwo obłożyć obowiązkiem do 14-16 roku życia; jedni uczą się dalej, a reszta idzie zdobywać umiejętności rzemieślnicze i do roboty. Przenieść ciężar podatków na konsumpcję tak by odciążyć wysokie dzisiaj opodatkowanie pracy i skończyć z karaniem ludzi podatkiem za to, że dłużej i wydajniej pracują. Rząd powinien się odstosunkować od kwestii moralnej i wyznania (tak jak było dawniej w USA). Jeśli chodzi o emerytury to wszyscy powinni od państwa dostawać po równo (w końcu tak ma działać socjalizm). Mnie się podoba model republiki demokratycznej jaka panowała w Ameryce od XVIII do końca XIX wieku. Tak to mniej więcej wówczas wyglądało.

>Przecież właśnie w tym co wyżej napisałeś kryje się istota... demokracji i o tym, co pisałem: nie jest ona najlepsza obecnie (co wiele razy podkreślałem), ale by była dobra (b.dobra nigdy nie będzie), trzeba ją zmieniać "podrzucając"takie pomysły rządzącym, a nie księdzu Malinowskiemu, również poprzez formę wyborów podanych przez Ciebie, z którą się w pełni zgadzam.Co do emerytur - zdecydowanie NIE zgadzam się z Twoim pomysłem rodem z dzieł "wybitnych klasyków" komunizmu. Pozdrawiam.
julek (1527 punktów)
Zasadnicze pytanie które się wyłoniło - co w zamian ?
- nic nowego - ta sama demokracja - ale " demokracja + edukacja " nic innego !
Nie ma "czystej demokracji" , zawsze wyłaniają się elity które muszą kształtować "motłoch" /przepraszam/

- elity kształtują "obiektywne oceny" -- etyka , ocena "subiektywnej sztuki" itd .

Elitą intelektualną i finansową powinni być ludzie przekazujący dostateczną wiedzę i uczący masy koniecznych , obiektywnych ocen . - wybrani przez nas na podstawie umowy społecznej przedstawiciele powinni zrozumieć , że to rzecz podstawowa .

Np. - w żadnym cywilizowanym kraju nie można budować kretyńskich "koszmarków architektonicznych" jak to ma miejsce u nas . Dlaczego tak jest ? Bo edukacja architektoniczna jest kretyńska - edukacja ta dotyczy każdego szczebla .

Tak jest w każdej dziedzinie - dlatego muszą funkcjonować "oceny obiektywne" - musza funkcjonować szkoły muzyczne , plastyczne , architektoniczne , j.polskiego , itd ---> wpajające masom "zasady obiektywne" .

Demokracja to nie samowola - dlatego to ciężar zbyt duży dla niedouczonej gawiedzi .

pozdrawiam - nakręcony julek
17-11-2009 16:51 
 Ocena 5 na 5
-jad- (18783 punktów)
>Skoro można wybrać partię polityczną, religię, orientację seksualną, zawód itp. to dlaczego zdanie na temat literatury czy polityki zagranicznej również nie miałoby być kwestią wyboru ?

No właśnie. Dlaczego?

>Demokracja rozwala wszelki obiektywizm i zastępuje to wszędobylskim subiektywizmem.

Czyj obiektywizm rozwala?

> Póki co, system ten trwa w agonii; jest sztucznie podtrzymywany przy życiu poprzez kolejne kredyty, które będą spłacać kolejne pokolenia.

Nie jestem pewien, czy dobrze rozumiem. Jakie kredyty?

I pytam za belfrem- co proponujesz w zamian?


Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
jarcio (1198 punktów)
>>Skoro można wybrać partię polityczną, religię, orientację seksualną, zawód itp. to dlaczego zdanie na temat literatury czy polityki zagranicznej również nie miałoby być kwestią wyboru ?
>No właśnie. Dlaczego?

Proponuję zadać to pytanie profesorowi literatury jakiegoś uniwersytetu; dlaczego literatury naucza się na podstawie kronik historycznych i dzieł pisarzy, a nie w oparciu o opinie studentów.

>> Póki co, system ten trwa w agonii; jest sztucznie podtrzymywany przy życiu poprzez kolejne kredyty, które będą spłacać kolejne pokolenia.
>Nie jestem pewien, czy dobrze rozumiem. Jakie kredyty?

ZUS zaciąga kredyty komercyjne by mieć na wypłatę dzisiejszych emerytur. Tak więc to my płacimy odsetki od własnych przyszłych emerytur. Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że są to odestki od zobowiązań państwa wobec obywateli, a nie konkretnej wartości pieniężnej, która istnieje. Naszych emerytur jeszcze nie ma, ale odsetki płacimy już teraz. Dług publiczny rośne, dzieci rodzi się coraz mniej, ludzie uciekają za granicę, a politycy hulają dalej. Niby jakim cudem może tutaj powstać inne zakończenie tego scenariusza ?
17-11-2009 21:53 
 Ocena 1 na 1
-jad- (18783 punktów)
>>>Skoro można wybrać partię polityczną, religię, orientację seksualną, zawód itp. to dlaczego zdanie na temat literatury czy polityki zagranicznej również nie miałoby być kwestią wyboru ?
>>No właśnie. Dlaczego?
>Proponuję zadać to pytanie profesorowi literatury jakiegoś uniwersytetu; dlaczego literatury naucza się na podstawie kronik historycznych i dzieł pisarzy, a nie w oparciu o opinie studentów.

Demokracja polega na tym, że każdy ma prawo do własnej opinii na dany temat i ma prawo ją wygłosić. Mogę więc mieć i głosić opinię, że najznakomitszym pisarzem wszech czasów jest autor serii horrorów klasy C opowiadających o ogromnych krabach zjadających ludzi, Guy N. Smith. Nie daje mi to tytułu profesora ani możliwości nauczania o literaturze kogokolwiek. To tylko opinia.

>>Nie jestem pewien, czy dobrze rozumiem. Jakie kredyty?
>ZUS zaciąga kredyty komercyjne by mieć na wypłatę dzisiejszych emerytur. Tak więc to my płacimy odsetki od własnych przyszłych emerytur. Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że są to odestki od zobowiązań państwa wobec obywateli, a nie konkretnej wartości pieniężnej, która istnieje. Naszych emerytur jeszcze nie ma, ale odsetki płacimy już teraz. Dług publiczny rośne, dzieci rodzi się coraz mniej, ludzie uciekają za granicę, a politycy hulają dalej. Niby jakim cudem może tutaj powstać inne zakończenie tego scenariusza ?

Czy winę za to ponosi demokracja? Czy inny (jaki?) system mógłby nas od tego bądź czegoś podobnego uchronić? Nie pytam o taki, który niesie pożytek w jednej sprawie a szkodę w kilku innych.


Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
17-11-2009 22:26 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Czy winę za to ponosi demokracja? Czy inny (jaki?) system mógłby nas od tego bądź czegoś podobnego uchronić?

Nie lękajcie się.
pavvel (8272 punktów)
>Co jakiś czas wyrywa się komuś.
(...)
>Czy naszej kulturze nie potrzebny jest seans u psychoanalityka?

Ale przecież to wszystko to raczej objawy tak zwanego braku kultury.
I w sumie dobrze się się takie kwiatki zdarzają, bo mówią one więcej o autorach niż przygotowane gładkie słówka i wyświechtane frazesy.

Wróć do listy wątków działu Kultura
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365