 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
| Napisano | Autor | Tytuł | | 07-12-2009 20:29 | Dariusz Osiński (185 punktów) | Pieniądze bez długu.
1 na 1 | Liczę na to, że wszyscy obecni tu na forum wiemy, że pieniądz będący obecnie w obiegu nie jest miernikiem wartości, a długu - mówiąc w dużym uproszczeniu.
Dlatego jestem ciekaw Waszego zdania na temat systemów LETS lub też Time Dollars. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | marcus (876 punktów) | To co nam jest dzisiaj potrzebne, to nie jest jakiś nowy system handlowy, tylko formalny zakaz "tworzenia pieniędzy" w bankach i problem z głowy...
Better to reign in hell than serve in heaven...
|
|
 | 1 na 1 | stilgar (7322 punktów) | >To co nam jest dzisiaj potrzebne, to nie jest jakiś nowy system handlowy, tylko formalny zakaz "tworzenia pieniędzy" w bankach i problem z głowy...
A masz jakiś dowód na to, że banki tworzą pieniądze, oprócz popularnych teorii spiskowych?
|
|
|  | 7 na 7 | Satyr (4285 punktów) |
> A masz jakiś dowód na to, że banki tworzą pieniądze, oprócz popularnych teorii spiskowych?Tak. Jest na stronie Narodowego Banku Polskiego.  Nazywa się to "mechanizm kreacji pieniądza": www.nbp.pl(*)rmacje/polityka_pieniezna.htmlW Polsce stopa rezerwy obowiązkowej wynosi 3%. Znaczy to, że jak bank komercyjny złoży depozyt 1000 zł, to może z tego "wykreować" 33 333 zł. Nie muszę chyba podkreślać, że tylko 3% z tego to pieniądz realny. Reszta to fałszywki, ale legalnie dodrukowane. Jeszcze gorzej jest w USA. Tam mnożnik kreacji pieniądza wynosi ok. 90. Prezes FED ustala dekretem niczym tow. Bierut stopę procentową, a wszyscy na całym świecie nie wiedzą jak inwestować, dopóki tow. Prezio nie wyda owej decyzji - rynek oczywiście nie ma tu nic do rzeczy, stąd kryzysy finansowe jak decyzja jest nietrafna (a prawie zawsze jest nietrafna). Lewaki nazywają to "kapitalizmem".  Pozdrawiam!
|
|
| |  | 1 na 5 | stilgar (7322 punktów) | > >A masz jakiś dowód na to, że banki tworzą pieniądze, oprócz popularnych teorii spiskowych?> Tak. Jest na stronie Narodowego Banku Polskiego.  > Nazywa się to "mechanizm kreacji pieniądza": www.nbp.pl(*)rmacje/polityka_pieniezna.htmlO tym wiem, widzialem tą ich animacje, ale w tym wypadku żadne pieniądze nie są tworzone de facto - dalej bank aby coś pożyczyć musi to najpierw dostać w depozycie. To czy te pieniądze zostały pożyczone wczesniej przez inny czy ten sam bank jest drugorzędne. Tak więc pieniadze "tworzone" w ten sposób są całkowicie wirtualne i nie istnieją w rzeczywistości - ludzie spłacający kredyty i wybierający lokaty dokonują przecież "destrukcji" pieniędzy i w ten sposób to się znosi.
|
|
| | |  | | Satyr (4285 punktów) | >Tak więc pieniadze "tworzone" w ten sposób są całkowicie wirtualne i nie istnieją w rzeczywistości - ludzie spłacający kredyty i wybierający lokaty dokonują przecież "destrukcji" pieniędzy i w ten sposób to się znosi.
Nic się nie znosi. Te pieniądze są cały czas pożyczane - jeden odda (z procentem!), to się drugiemu pożycza i to jeszcze więcej, jeśli bank powiększy swoją rezerwę o procenty z kredytów jakie spłacili już jego poprzedni klienci. Taka natura tego pieniądza: niby go nie ma, niby nie istnieje, a jednak cały czas jest w obiegu i działa.
Pozdrawiam
|
|
| | | |  | | stilgar (7322 punktów) | >>Tak więc pieniadze "tworzone" w ten sposób są całkowicie wirtualne i nie istnieją w rzeczywistości - ludzie spłacający kredyty i wybierający lokaty dokonują przecież "destrukcji" pieniędzy i w ten sposób to się znosi. >Nic się nie znosi. Te pieniądze są cały czas pożyczane - jeden odda (z procentem!), to się drugiemu pożycza i to jeszcze więcej, jeśli bank powiększy swoją rezerwę o procenty z kredytów jakie spłacili już jego poprzedni klienci. Taka natura tego pieniądza: niby go nie ma, niby nie istnieje, a jednak cały czas jest w obiegu i działa.
Ok. Pan Kowalski dostanie 5000 zł wypłaty i kupi sobie za to komputer. Pan Nowak pójdzie do banku, weźmie kredyt na 5000 zł i też sobie kupi komputer. Nie zaprawał na swoje pieniądze ( nie stworzył żadnej wartości ) a dostał komputer, więc magicznie powstały nowe pieniądze? No, ale przecież pan Nowak musi zwrócić te pieniądze do banku i to z odsetkami, nie? Czyli w sumie, po kilku latach pan Nowak wyjdzie na minus w stosunku do pana Kowalskiego a bank wyjdzie na plus, dokładnie o tą samą kwotę, która jest zapłatą za usługę, jakiej bank udzielił panu Nowakowi.
I gdzież te magicznie wykreowane pieniądze sie podziały? Istniały tylko na pewnym etapie, potem magicznie wyparowały - bo pieniądz jest tylko i wyłącznie nośnikiem wartości, a nie wartością samą w sobie.
|
|
| | | | |  | | rexus (2343 punktów) | >>>Tak więc pieniadze "tworzone" w ten sposób są całkowicie wirtualne i nie istnieją w rzeczywistości - ludzie spłacający kredyty i wybierający lokaty dokonują przecież "destrukcji" pieniędzy i w ten sposób to się znosi. >>Nic się nie znosi. Te pieniądze są cały czas pożyczane - jeden odda (z procentem!), to się drugiemu pożycza i to jeszcze więcej, jeśli bank powiększy swoją rezerwę o procenty z kredytów jakie spłacili już jego poprzedni klienci. Taka natura tego pieniądza: niby go nie ma, niby nie istnieje, a jednak cały czas jest w obiegu i działa. >Ok. Pan Kowalski dostanie 5000 zł wypłaty i kupi sobie za to komputer. Pan Nowak pójdzie do banku, weźmie kredyt na 5000 zł i też sobie kupi komputer. Nie zaprawał na swoje pieniądze ( nie stworzył żadnej wartości ) a dostał komputer, więc magicznie powstały nowe pieniądze? No, ale przecież pan Nowak musi zwrócić te pieniądze do banku i to z odsetkami, nie? Czyli w sumie, po kilku latach pan Nowak wyjdzie na minus w stosunku do pana Kowalskiego a bank wyjdzie na plus, dokładnie o tą samą kwotę, która jest zapłatą za usługę, jakiej bank udzielił panu Nowakowi. >I gdzież te magicznie wykreowane pieniądze sie podziały? Istniały tylko na pewnym etapie, potem magicznie wyparowały - bo pieniądz jest tylko i wyłącznie nośnikiem wartości, a nie wartością samą w sobie.
Pieniądz pożyczany nosi wartość pod warunkiem, że wytwarza się jakieś dobra, które stają się zabezpieczeniem systemu fiducjarnego. Gdy społeczeństwo pewnego dnia powie- nie robię, wali mnie to. Inflacja skacze dziennie 300%. W przypadku pieniądza parytetowego taka sytuacja nie ma miejsca. System się kręci póki ludzie chcą pożyczać i spłacać. Niestety nieuczciwe zagrywki FED, potrajania podaży pieniądza w ciągu ostatniej dekady spowodował przegrzanie rynków. Po co jednemu białemu amerykańcowi 3 domy? "nie mnożyć bytów bez potrzeby", ktoś dawno temu uznał to za prawo. USA kpi sobie z reszty świata, łże i oszukuje w biały dzień.
|
|
| | | | | |  | -1 na 1 | stilgar (7322 punktów) |
>Gdy społeczeństwo pewnego dnia powie- nie robię, wali mnie to. Inflacja skacze dziennie 300%. W przypadku pieniądza parytetowego taka sytuacja nie ma miejsca. >System się kręci póki ludzie chcą pożyczać i spłacać. A parytety sie kręcą, póki złoto ma wartość. Jak pewnego dnia ludzie powiedza " a na co mi taki żółty metal?" to będzie jeszcze gorzej.
|
|
| | | | | | |  | | rexus (2343 punktów) |
>A parytety się kręcą, póki złoto ma wartość. Jak pewnego dnia ludzie powiedzą " a na co mi taki żółty metal?" to będzie jeszcze gorzej.
Spodziewałem się podobnej odpowiedzi. W sumie masz rację. Pieniądz parytetowy jest deflacjogenny i w pewnych okolicznościach hamuje rozwój gospodarczy. Ok. Fiducjarny jest ograniczony zasobami leśnymi, które są obfite w przeciwieństwie do złóż kruszcowych. I to jest ta druga strona medalu. Przegrzanie rynków jest groteskowym obrazem kryzysu. Te tysiące nowych rdzewiejących samochodów, i tony świeżej psującej się żywności w magazynach, które wywołały kryzys powinny ponieść karę. Ktoś sobie robi zwyczajnie jaja z tego świata. A kto? Wiem jedno, Balcerowicz musi odejść! Każdy obywatel powinien mieć prawo drukowania własnych pieniędzy. I nie będzie problemu.
|
|
| | |  | 5 na 5 | jarcio (1198 punktów) | > Tak więc pieniadze "tworzone" w ten sposób są całkowicie wirtualne i nie istnieją w rzeczywistości - ludzie spłacający kredyty i wybierający lokaty dokonują przecież "destrukcji" pieniędzy i w ten sposób to się znosi.
Chłopcze, taka jest właśnie natura dzisiejszego pieniądza niemającego pokrycia w kruszcu, że stanowi narzędzie dowolnej kreacji wartości wymiennej. Łatwiej jest wydrukować papier aniżeli wydobyć złoto. Pieniądz fiducjarny dzisiaj to jeden wielki kredyt, dlatego tak szybko traci na wartości. Pomyśl logicznie, gdyby nie podnoszono sztucznie wartości wymiennej to niby jakim cudem wartość dolara spadłaby do najniższych poziomów w historii cen tej waluty ? Dawniej dolar był wart więcej bowiem miał pokrycie w złocie - tam fałszywego pieniądza nie było. Gdy to pokrycie stracił to otworzyła się droga by zadłużać kolejne pokolenia na gigantyczne sumy, właśnie poprzez nadmuchiwanie wartości pieniądza. Pieniądze takie w rzeczywistości nie istnieją bo wcale nie taka rola jest pieniądza fiducjarnego. W wartości wymiennej od dawien dawna chodzi o to, że ludzie wierzą, że można jakiś nominał wymienić na towar - słowem nominał jest zobowiązaniem. Państwo dzisiaj, dzięki walucie papierowej, dysponuje potężnym narzędziem przymuszania obywateli do realizacji zobowiązywań, których ci obywatele wcale się z własnej woli nie podjęli.
O to chodzi w pieniądzu fiducjarnym, że można tworzyć tę wartość dowolnie bowiem tę wartość, której nie ma jeszcze dzisiaj w obowiązku mają wypracować kolejne pokolenia. Zrozum chłopcze, że taki jest mechanizm obligowania ogromnych mas ludzkich do pracy, której w ogóle nie mieli zamiaru się podejmować. Ten pieniądz właśnie ma być wirtualny. Nie chodzi o to, że nie można wszystkich takich pieniędzy dzisiaj wymienić na towary czy usługi, ale chodzi o to, że ludzie mają wartość tych pieniędzy wypracować w przyszłości. No choćby system emerytalny (ZUS) jeszcze nie zbankrutował, właśnie dzięki temu, że pieniądz wirtualny jest jednoczesnym zobowiązaniem dla przyszłych pokoleń. Przy normalnej walucie mającej pokrycie w złocie taki system byłby już dzisiaj bankrutem. Jednakże dzięki walucie papierowej może trwać poprzez pracę przyszłych pokoleń.
|
|
| | | |  | 4 na 6 | stilgar (7322 punktów) | > > Tak więc pieniadze "tworzone" w ten sposób są całkowicie wirtualne i nie istnieją w rzeczywistości - ludzie spłacający kredyty i wybierający lokaty dokonują przecież "destrukcji" pieniędzy i w ten sposób to się znosi.> ChłopczeNie mów do mnie "chłopcze" > Łatwiej jest wydrukować papier aniżeli wydobyć złoto.Zgadza się i nadwyżka wydrukowanego papieru nad wartością rynku nosi nazwę inflacji. > Pieniądz fiducjarny dzisiaj to jeden wielki kredyt, dlatego tak szybko traci na wartości.Szybko? Kilka procent w skali roku, to tak dużo? > Pomyśl logicznie, gdyby nie podnoszono sztucznie wartości wymiennej to niby jakim cudem wartość dolara spadłaby do najniższych poziomów w historii cen tej waluty ?Inflacja, again! Jeśli mamy ciąg a, gdzie a[0] to początkowa wartość jakiejś waluty i zakładając stałą inflację 5%, to mamy definicję a[i] = a[i-1]*0.95 - jest to typowy ciąg geometryczny, a te jak wiadomo, długookresowo bardzo zmieniają swoje wartości. dla a[0] = 1000 mamy w tym wypadku a[100] = 5.92052922. W ciągu stu lat wartość spadła nam z tysiąca do mniej niż 6. I nie mamy tutaj żadnej magicznej kreacji nieistniejących pieniędzy tylko najzwyklejszą inflację. > Dawniej dolar był wart więcej bowiem miał pokrycie w złocie - tam fałszywego pieniądza nie było.A co było wtedy, jak ktoś odkrył nowe złoże złota i zalał nim rynek? FALA INFLACJI. > Gdy to pokrycie stracił to otworzyła się droga by zadłużać kolejne pokolenia na gigantyczne sumy, właśnie poprzez nadmuchiwanie wartości pieniądza.Nadmuchiwanie? A wydawało mi sie, że wartość spadała jeszcze w poprzednim zdaniu? > Pieniądze takie w rzeczywistości nie istnieją bo wcale nie taka rola jest pieniądza fiducjarnego.Pieniądze obecnie są zwykłym towarem na rynku i mają taką wartość jaką ludzie są w stanie za to zapłacić. > W wartości wymiennej od dawien dawna chodzi o to, że ludzie wierzą, że można jakiś nominał wymienić na towar - słowem nominał jest zobowiązaniem. Państwo dzisiaj, dzięki walucie papierowej, dysponuje potężnym narzędziem przymuszania obywateli do realizacji zobowiązywań, których ci obywatele wcale się z własnej woli nie podjęli.I jak ciebie zmuszają? Jeśli jakieś państwo jest takie złe, przestań używać jego waluty - jeśli w twoje ślady pójdzie dużo ludzi, ta waluta straci na wartości, tak jak dowolny towar, którego ludzie nie chcą kupić. > Przy normalnej walucie mającej pokrycie w złocie taki system byłby już dzisiaj bankrutem. Jednakże dzięki walucie papierowej może trwać poprzez pracę przyszłych pokoleń.Brednie. W jaki sposób parytet załatwia sprawę tej animacji od NPB ? Skoro mamy parytet, to znaczy, że równie dobrze, zamiast papieru w obiegu mogłyby być złote monety. Pan A niesie swoją złotą monetę do banku, pan B pożycza ją od tego banku, kupuje coś u pana C, który zarobioną złotą monetę niesie do banku... Gdzie to pomaga? A może ta "kreacja wirtualnego pieniądza" to jest tylko wyimaginowany problem który nie istnieje? (pozwoliłem sobie wkleić fragment z innego postu  )
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Satyr (4285 punktów) |
> I nie mamy tutaj żadnej magicznej kreacji nieistniejących pieniędzy tylko najzwyklejszą inflację.Tyle, że te 5% to jest właśnie nadpodaż pieniądza  Te 5% to całkiem dużo, bo skutecznie utrudnia oszczędzanie ludziom, którzy nie mają zbyt wielkiego kapitału a chcieliby zadziałać coś w biznesie. Odkładanie jest wówczas bardzo czasochłonne, bo z kupki ciągle trochę topnieje. > A co było wtedy, jak ktoś odkrył nowe złoże złota i zalał nim rynek? FALA INFLACJI.Mylisz się. Nikt rozsądny nie zrobiłby tego, bo po prostu zepsułby sobie interes. Gdy złota jest na rynku zbyt dużo, to traci ono na wartości, ludzie nie chcą go kupować. Ktoś, kto zdecydowałby się na zalanie rynku złotem (brzmi to fantastycznie) doprowadziłby się do ruiny. Silne parcie na sprzedaż złota jest w przypadku deflacji - gdy zyskuje ono na wartości - ale akurat wówczas podwyższona podaż złota jest czymś korzystnym. > Pieniądze obecnie są zwykłym towarem na rynku i mają taką wartość jaką ludzie są w stanie za to zapłacić.Mylisz się. Całkiem spora nominalna wartość pieniądza obecnego na rynku nie ma pokrycia w towarach i usługach, więc nikt rozsądny nie zapłaciłby za nie więcej, niż wart jest papier, na jakim są wydrukowane. To, że są obecne na rynku to efekt tylko i wyłącznie kreacji dopuszczonej przez bank centralny. > I jak ciebie zmuszają? Jeśli jakieś państwo jest takie złe, przestań używać jego waluty - jeśli w twoje ślady pójdzie dużo ludzi, ta waluta straci na wartości, tak jak dowolny towar, którego ludzie nie chcą kupić.Musiałby wyjechać na jakąś niezaludnioną wyspę i tam założyć własne państwo. Każde zorganizowane państwo dopuszcza tylko jeden środek płatniczy: ten mianowicie, którym manipuluje. Kiedyś była taka sprawa w USA: komisja bankowa w kongresie złożyła propozycję, żeby dopuszczono, obok pieniądza papierkowego również złoto jako legalny środek płatniczy. FED stwierdził, że się nie zgadza, bo tylko jego papierki są bezpieczne, że złoto mogłoby doprowadzić do ruiny wiele osób itp. To oczywiście kłamstwa: FED odmówił, bo doskonale wiedział, że jak dopuści złoto, to ludzie szybko przestaną używać jego papierków nawet do podcierania się. > W jaki sposób parytet załatwia sprawę tej animacji od NPB ? Skoro mamy parytet, to znaczy, że równie dobrze, zamiast papieru w obiegu mogłyby być złote monety.Nie mogłyby być, bo nikt nie stworzy mnożnika kreacji dla złotych monet  Dowodem na to, że do kreacji pustego pieniądza jest fakt, że nominalna wartość pieniądza na świecie wielokrotnie przewyższa realną wartość dóbr i usług. Pozdrawiam!
|
|
| | | | | |  | 1 na 3 | stilgar (7322 punktów) |
> >A co było wtedy, jak ktoś odkrył nowe złoże złota i zalał nim rynek? FALA INFLACJI.> Mylisz się. Nikt rozsądny nie zrobiłby tego, bo po prostu zepsułby sobie interes. Gdy złota jest na rynku zbyt dużo, to traci ono na wartości, ludzie nie chcą go kupować. Ktoś, kto zdecydowałby się na zalanie rynku złotem (brzmi to fantastycznie) doprowadziłby się do ruiny. Silne parcie na sprzedaż złota jest w przypadku deflacji - gdy zyskuje ono na wartości - ale akurat wówczas podwyższona podaż złota jest czymś korzystnym.Spekulanci cały czas robią takie rzeczy - sprzedać masę złota za duże pieniądze i odkupić za małe, jak już cena spadnie. A jak ktoś odkrywa nową kopalnię, to tak czy inaczej będzie wpuszczał to złoto na rynek. > >Pieniądze obecnie są zwykłym towarem na rynku i mają taką wartość jaką ludzie są w stanie za to zapłacić.> Mylisz się. Całkiem spora nominalna wartość pieniądza obecnego na rynku nie ma pokrycia w towarach i usługach, więc nikt rozsądny nie zapłaciłby za nie więcej, niż wart jest papier, na jakim są wydrukowane. To, że są obecne na rynku to efekt tylko i wyłącznie kreacji dopuszczonej przez bank centralny.Ok, powiedzmy, że w banknotach i monetach mamy 100 mld zł ( nie ważne ile ich jest naprawdę, to tylko liczba). Te pieniądze cały czas przechodzą z rąk do rąk, ludzie je kupują, pożyczają, sprzedają... i jest ich dalej tyle samo. Oczywiście, część pieniędzy zostaje dodrukowanych, część ulega zniszczeniu, ale żadne nowe prawdziwe pieniądze nie powstają w procesie obrotu nimi! Jeśli mamy taką sytuację: A pożyczył 100 zł od B, który pożyczył 100 zł od C, który pożyczył 100 zł od D, który pożyczył 100 zł od A, to wg. ciebie mamy 400 wirtualnych złotówek? Ja mówię, że żaden z tych panów nie ma ani złotówki! > >W jaki sposób parytet załatwia sprawę tej animacji od NPB ? Skoro mamy parytet, to znaczy, że równie dobrze, zamiast papieru w obiegu mogłyby być złote monety.> Nie mogłyby być, bo nikt nie stworzy mnożnika kreacji dla złotych monet  To znaczy, że przy parytecie w ogóle nie ma banków? Nie można zakładac lokat i brać kredytów? > Dowodem na to, że do kreacji pustego pieniądza jest fakt, że nominalna wartość pieniądza na świecie wielokrotnie przewyższa realną wartość dóbr i usług.Jeśli nominalna wartość pieniędzy na rynku jest większa od realnej, to ich wartość spadnie. Nazywamy to inflacją, jak już pisałem. Zwróć uwage, że wszystkie bańki finansowe, powstałe na zasadzie "ludzie kupują coś drogiego, więc to drożeje, więc ludzie to kupują, więc drożeje jeszcze bardziej itd." w pewnym momencie pękają, kiedy ktoś postanawia powiedzieć "sprawdzam", zakończyć swoje inwestowanie i sprzedać daną rzecz. W pewnym sensie przypomina to hazard. Jedynym sposobem aby uniknąć takich rzeczy na rynku walutowym są sztywne kursy ustalane z góry przez jakiś urząd, zwykle Bank Centralny. Tylko, że sztywne kursy powodują, że gospodarka traci dynamikę, bo waluta jest albo za tania, albo za droga.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | pavvel (8272 punktów) |
> Jeśli mamy taką sytuację: A pożyczył 100 zł od B, który pożyczył 100 zł od C,Jeżeli bank pożyczy od Ciebie 100zł (wpłacisz depozyt) to nie mając żadnych innych pieniędzy będzie mógł pożyczyć innym ludziom powyżej 3000zł. Bank pożycza Ci pieniądze, których nie ma i nawet mieć nie planuje. www.racjonalista.pl/forum.php/s,253335
|
|
| | | | | | | |  | | salek (4701 punktów) | >Jeżeli bank pożyczy od Ciebie 100zł (wpłacisz depozyt) to nie mając żadnych innych pieniędzy będzie mógł pożyczyć innym ludziom powyżej 3000zł. Skąd taki wniosek?
|
|
| | | | | | | | |  | | pavvel (8272 punktów) | >>Jeżeli bank pożyczy od Ciebie 100zł (wpłacisz depozyt) to nie mając żadnych innych pieniędzy będzie mógł pożyczyć innym ludziom powyżej 3000zł. > Skąd taki wniosek?
Na tym polega kreacja pieniądza przez system bankowy.
|
|
| | | | | | | | | |  | | stilgar (7322 punktów) | >>>Jeżeli bank pożyczy od Ciebie 100zł (wpłacisz depozyt) to nie mając żadnych innych pieniędzy będzie mógł pożyczyć innym ludziom powyżej 3000zł. >> Skąd taki wniosek? >Na tym polega kreacja pieniądza przez system bankowy.
Wg. twojej logiki kreacja pieniądza polega na kreacji pieniądza.
Wyobraz sobie, że jestes wlasicielem banku i twój bank ma ileśtam gotówki. Przychodza ludzie i chcą pożyczyć 10x więcej niż masz, skąd weźmiesz, wydrukujesz na drukarce? Skąd fizycznie weźmiesz banknoty, żeby dać tym ludziom?
Pieniędzy jest w obiegu tyle ile wypuści ich bank centralny i żadne inne żonglowaie cyframi ich nie pomnaża.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | pavvel (8272 punktów) |
>Wyobraz sobie, że jestes wlasicielem banku i twój bank ma ileśtam gotówki. Przychodza ludzie i chcą pożyczyć 10x więcej niż masz, skąd weźmiesz, wydrukujesz na drukarce? Skąd fizycznie weźmiesz banknoty, żeby dać tym ludziom?
A od kiedy to bank musi posiadać pokrycie wszelkich depozytów i środków na rachunkach w gotówce? Gdyby tak musiało być banki nie byłyby w stanie działać.
Prosty przykład: Przychodzi A do banku i wpłaca 1000zł na rachunek bankowy. Przychodzi B do banku bierze 1000zł kredytu i zostawia te pieniądze na rachunku bankowym. Co bank widzi? Udzielone kredyty 1000zł Na rachunkach bankowych 2000zł Więc skoro tak to przychodzi do banku C i również bierze 1000zł kredytu i również zostawia go na rachunku bankowym... Bilans banku: Udzielone kredyty 2000zł Na rachunkach bankowych 3000zł Przychodzi D i...
i tak można by długo.
Po pewnym czasie sporo ludzi ma do spłacenia kredyty i pieniądze na rachunku bieżącym. Powiedzmy, że pieniądze z rachunku wszyscy jednego dnia chcą wybrać. Czy uważasz że bank ma dość gotówki, żeby je im wypłacić?
W opisanym powyżej przykładzie 1000zł może kreować nieskończenie dużą kwotę kredytów. Aby to ograniczyć bank centralny ustanawia stopę rezerw obowiązkowych. To właśnie powoduje, że 100zł depozytu jest w stanie wygenerować tylko około 3000zł w obrocie.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | stilgar (7322 punktów) |
>Przychodzi A do banku i wpłaca 1000zł na rachunek bankowy. >Przychodzi B do banku bierze 1000zł kredytu i zostawia te pieniądze na rachunku bankowym. >Co bank widzi? Udzielone kredyty 1000zł Na rachunkach bankowych 2000zł >Więc skoro tak to przychodzi do banku C i również bierze 1000zł kredytu i również zostawia go na rachunku bankowym... >Bilans banku: Udzielone kredyty 2000zł Na rachunkach bankowych 3000zł >Przychodzi D i... >i tak można by długo.
Przecież B,C i D nie dostali żadnych pieniędzy, tylko przyrzeczenie ich otrzymania w dowolnym momencie. Otrzymają je dopiero wtedy, kiedy je wypłacą z tego rachunku lub zrobią przelew. I teraz niech im ten bank spróbuje wypłacić pieniądze, których nie ma. "Wykreowane" wg ciebie pieniądze to dalej tylko żonglowanie liczbami - niczego nie przybyło.
Jeśli teraz będziesz próbował mi mówić o kreacji pieniędzy w transakcjach bezgotówkowych, to ci odpowiem tak samo jak tutaj - jeśli odbiorca nie otrzymuje prawdziwych pieniedzy, to dostaje przyrzeczenie ich otrzymania i może sobie kazać je wypłacić. Jeśli bank nie będzie miał z czego wypłacać, no to ma problem.
Popatrz sobie na animacje z NBP i jak te złotówki tam krążą - i mimo "kreowania" tych wirtualnych pieniędzy, w obiegu cały czas jest ich tyle samo. Wirtualne pieniądze nie są prawdziwe.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | pavvel (8272 punktów) |
>Przecież B,C i D nie dostali żadnych pieniędzy, tylko przyrzeczenie ich otrzymania w dowolnym momencie.
Sugerujesz, że środki które posiadasz na rachunku bankowym to jest jedynie obietnica? Że nie było żadnego kredytu?
Może rozbuduję dla ciebie mój przykład. Będą dwa banki: X oraz Y
Pan A wpłaca 1000zł do banku X. B bierze w banku X kredyt 1000zł i pieniądze wpłaca na rachunek w banku Y. C bierze kredyt 1000zł w Y i pieniądze wpłaca do banku X. D pożycza w banku X i wpłaca do Y. E pożycza...
Teraz wyraźnie widzisz, że każdy ma środki na rachunku bankowym i każdy ma jakiś dług do spłacenia. Każdy za swoje środki może coś kupić już teraz a dług spłacić kiedyś w przyszłości z pieniędzy które kiedyś zarobią.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | stilgar (7322 punktów) |
>Teraz wyraźnie widzisz, że każdy ma środki na rachunku bankowym i każdy ma jakiś dług do spłacenia. Każdy za swoje środki może coś kupić już teraz a dług spłacić kiedyś w przyszłości z pieniędzy które kiedyś zarobią.
Tak czy inaczej, bilans obu osób i banków wychodzi na zero. Na rynku jest cały czas tyle samo pieniędzy.
A to, że ktoś może coś kupić najpierw a spłacić później, to jest właśnie kredyt. Jeśli uważasz, że kredyty tworzą pieniądze, to zapewne lokaty je niszczą?
Kontrprzykład z mojej strony:
Sytuacja 1:
A posiada 100 zł, B posiada 400 zł
Sytuacja 2:
A posiada 500 zł i jest 400 zł dłużny B, B nie posiada nic.
Wg. twojej filozofii w drugim przypadku mamy 900 zł na rynku. A jeśli uznamy, że nie wiemy nic o stanie posiadania B i bedziemy rozpatrywać tylko A, to wg. ciebie w drugim przypadku doszło do wykreowania 400 zł? Przecież A ma wtedy dług który musi spłacić i jakbyś liczbami nie żonglował, bilans A wyjdzie ci na 100 zł.
Będę ignorował twoje dalsze wypowiedzi, jeśli nie zaczniesz podawać prawdziwych argumentów zamiast powtarzania bezsensownych teorii. Gdybyśmy zamiast pieniędzmi operowali wiaderkami z wodą, widziałbyś, że wody nigdzie nie przybywa, ponieważ nie istnieją wiaderka o ujemnej pojemności, a w przypadku pieniędzy uparcie ignorujesz fakt, że ludzie którzy wzieli kredyt mają dług do spłacenia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | pavvel (8272 punktów) | A ignoruj sobie. Zawsze to lepiej to niż bzdury gadać. Jak wszyscy na raz wypłacą pieniądze z rachunków, to na rynku pojawi się dużo więcej gotówki niż 1000zł wpłacone przez A.
Teraz widzisz, że przybyło?
Na chwilę dzisiejszą na rynku mamy kilka, kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt tysięcy wolnych środków. To fakt, ze będą musiały być spłacone w przyszłości, ale wydane mogą być już dzisiaj. I bank nie potrzebował własnych środków, aby te pożyczki móc udzielić.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) |
>Jak wszyscy na raz wypłacą pieniądze z rachunków, to na rynku pojawi się dużo więcej gotówki niż 1000zł wpłacone przez A.
A skąd banki ją wezmą?
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | pavvel (8272 punktów) | >>Jak wszyscy na raz wypłacą pieniądze z rachunków, to na rynku pojawi się dużo więcej gotówki niż 1000zł wpłacone przez A. >A skąd banki ją wezmą?
Banki bazują na tym, że obrót dzisiaj w dużej mierze jest bezgotówkowy, a nawet jeżeli ludzie chcą gotówkę, to nigdy wszyscy na raz. Jeżeli klienci dowolnego banku omówili się że w ciągu tygodnia chcą zlikwidować wszelkie depozyty i wypłacić wszystkie środki z rachunków bieżących taki bank utraciłby płynność finansową. Nie oznacza to jednak, że Twoje pieniądze na Twoim koncie są tylko wirtualną obietnicą, a tak twierdzi stilgar.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) | > >>Jak wszyscy na raz wypłacą pieniądze z rachunków, to na rynku pojawi się dużo więcej gotówki niż 1000zł wpłacone przez A.> >A skąd banki ją wezmą?> Banki bazują na tym, że obrót dzisiaj w dużej mierze jest bezgotówkowy, a nawet jeżeli ludzie chcą gotówkę, to nigdy wszyscy na raz.> Jeżeli klienci dowolnego banku omówili się że w ciągu tygodnia chcą zlikwidować wszelkie depozyty i wypłacić wszystkie środki z rachunków bieżących taki bank utraciłby płynność finansową.> Nie oznacza to jednak, że Twoje pieniądze na Twoim koncie są tylko wirtualną obietnicą, a tak twierdzi stilgar.Przecież sam napisałeś, że wszyscy na raz wypłacą pieniądze. I wtedy rzeczywiście okażą się one wirtualną obietnicą. Przecież te pieniądze z depozytów bank już komuś pożyczył. Fizycznie ich w banku nie ma. 
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | pavvel (8272 punktów) |
> Przecież sam napisałeś, że wszyscy na raz wypłacą pieniądze.Napisałem "jak wszyscy na raz wypłacą" Teoretycznie mogą to uczynić. W praktyce oznaczałoby to dla banku duże problemy. > I wtedy rzeczywiście okażą się one wirtualną obietnicą.Ale przecież można nimi płacić bezgotówkowo. Pieniądze będą wirtualne, ale obietnica jak najbardziej realna, bo przecież dostaniemy towar, który chcemy. > Przecież te pieniądze z depozytów bank już komuś pożyczył. Fizycznie ich w banku nie ma.  Dzisiaj coraz mniej ludzi posługuje się pieniądzem fizycznym.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) |
> Ale przecież można nimi płacić bezgotówkowo. Pieniądze będą wirtualne, ale obietnica jak najbardziej realna, bo przecież dostaniemy towar, który chcemy.Wirtualna obietnica, dotyczy gotówki, a nie towaru. Koniec końców, ktoś tę obiecaną gotówkę musi dostać. A dostanie ją tylko dzięki niejednoczesności korzystania z niej, przez wszystkich uczestników systemu. Gdyby chcieli skorzystać wszyscy jednocześnie, odczuliby boleśnie, na czym polega wirtualność tej obietnicy. Przecież się z tym zgodziłeś. Zresztą banknoty i brzęcząca moneta, też są tylko obietnicą.  I w tym przypadku, jest to obietnica możliwości otrzymania za nią towaru. Jeżeli rozpatrujesz pieniądz "wirtualny", ta obietnica jest dwustopniowa. Pierwsza dotyczy tego, czy w ogóle będziesz mógł dysponować gotówką.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | stilgar (7322 punktów) | >A ignoruj sobie. Zawsze to lepiej to niż bzdury gadać.
A najgorzej to bzdury czytać.
>Jak wszyscy na raz wypłacą pieniądze z rachunków, to na rynku pojawi się dużo więcej gotówki niż 1000zł wpłacone przez A. >Teraz widzisz, że przybyło? A skąd banki wezmą gotówkę, żeby im wypłacić, skoro mają tylko ten tysiąc?
>Na chwilę dzisiejszą na rynku mamy kilka, kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt tysięcy wolnych środków. To fakt, ze będą musiały być spłacone w przyszłości, ale wydane mogą być już dzisiaj.
Ale przecież wydawanie pieniędzy nie ma nic wspólnego z ich "kreacją" czy "destrukcją", przecież wtedy pieniądz po prostu zmienia właściela w zamian za towar lub usługę.
>I bank nie potrzebował własnych środków, aby te pożyczki móc udzielić.
Z tego co się orientuję w naszym prawie, to banki muszą mieć całkiem spore środki, żeby móc w ogóle prowadzić działaność. No, ale dobra, przyjmijmy, że banki nie muszą mieć czegokolwiek, żeby pożyczać.
Mamy bank, który nie ma żadnych środków. Przychodzi do niego niego Kowalski, który potrzebuje 1000 zł na kupno pralki. Bank mówi "Ok, na naszym rachunku leży twoje 1000 zł".
Wytłumacz mi teraz, co się stanie w momencie kupowania pralki - Kowalski ma dostać pralkę a sprzedawca ma dostać pieniądze, a Bank ma ich wszystkich oszukać ;] Słucham.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | pavvel (8272 punktów) | >>A ignoruj sobie. Zawsze to lepiej to niż bzdury gadać. >A najgorzej to bzdury czytać. A zatem przestaję czytać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | salek (4701 punktów) | >Teraz wyraźnie widzisz, że każdy ma środki na rachunku bankowym i każdy ma jakiś dług do spłacenia. Każdy za swoje środki może coś kupić już teraz a dług spłacić kiedyś w przyszłości z pieniędzy które kiedyś zarobią. > Wartość pieniądza opiera się zatem o zdolność ludzi do spłacenia kredytów, ewentualnie o wartość dóbr, pod zastaw których kredyty zostały udzielone. W czym więc problem?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | pavvel (8272 punktów) | > W czym więc problem?
Ja problemu nie mam. Ja tylko opisuję zjawisko. Nie oceniam, bo i o jednoznaczną ocenę trudno. Z jednej strony kreacja pieniądza nakręca popyt, a tym samym wzrost gospodarczy. Z drugiej strony zbyt ryzykowna polityka kredytowa w USA doprowadziła do obecnego kryzysu gospodarczego.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | spray (5875 punktów) |
>A od kiedy to bank musi posiadać pokrycie wszelkich depozytów i środków na rachunkach w gotówce? Gdyby tak musiało być banki nie byłyby w stanie działać. Wlasnie! Banki udzielaja srodkow platniczych w oparciu o prognoze, a ta zasadza sie na rachunku probabilistycznym. Poprawnie przeprowadzony rachunek probabilistyczny pozwoli nawet na ubezpieczenie smoka i uzyskanie kredytu na obecne koszty leczenia przyszlej nosacizny u tegoz. I to z zyskiem dla obu stron. To jest bardzo proste i uczciwe do granic mozliwosci. Trzeba tylko miec ten rachunek w malym palcu. Z niego bowiem wynika, czy i kiedy mozna nalac z pustego w prozne tak, zeby efektem nalania bylo cos. To tak, jak z tymi czastkami wirtualnymi na horyzoncie zdarzen: ze niby znikad, a naprawde wrecz przeciwnie. Zasada zachowania nie cierpi i nawet ciotka ma sie dobrze. Ze o tesciowej nie wspomne.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | salek (4701 punktów) | >>>Jeżeli bank pożyczy od Ciebie 100zł (wpłacisz depozyt) to nie mając żadnych innych pieniędzy będzie mógł pożyczyć innym ludziom powyżej 3000zł. >> Skąd taki wniosek? >Na tym polega kreacja pieniądza przez system bankowy. > Coś słabo przyłożyłeś się do zrozumienia o co chodzi w edukacyjnej prezentacji NBP..
W każdej działalności istnieje coś takiego jak księgi rachunkowe. Bilans MUSI się wyzerować. Zawsze. Jakim cudem bilans wyzeruje się, jeżeli na 100zł wpływu bank będzie miał ponad 3000 wypłat?
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | pavvel (8272 punktów) | Bilans ma się równoważyć, a nie zerować. Polega to na tym, że stan aktywów ma być równy stanowi pasywów. To strona z wykładów SGH:  Jak widać bilans się zgadza.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | salek (4701 punktów) | >Bilans ma się równoważyć, a nie zerować. >Polega to na tym, że stan aktywów ma być równy stanowi pasywów. Na czym polega różnica?
>Jak widać bilans się zgadza. Więc skoro bilans się zgadza, to gdzie leżą wyjęte z kapelusza 'nieistniejące' pieniądze?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Fizyk (17637 punktów) | > Więc skoro bilans się zgadza, to gdzie leżą wyjęte z kapelusza 'nieistniejące' pieniądze?Leżą w bankach. Popatrz na stronę 14 wykładu SGH: ktoś wpłacił 100 tys. zł depozytu pierwotnego a banki udzieliły na tej podstawie kredytów aż za 900 tys. zł! Jak to jest możliwe wyszczególnia strona 13 - popatrz na pierwszą linijkę: bank ma już 100 tys. zł, choć musi trzymać z tego tylko 10 tys. zł w rezerwie. Wobec tego (w drugiej linijce) daje komuś 90 tys. zł kredytu. Ale co ten ktoś robi z tymi pieniędzmi? Przecież nie bierze ich w gotówce i nie chowa do skarpetki! Pieniądze te zostają przelane na inne konto bankowe, powiedzmy producenta samochodu, które kredytobiorca właśnie zakupił. A więc pieniądze te zostają w systemie bankowym! 90 tys. zł zostało wykreowane znikąd! A teraz trzecia linijka...
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 3 | stilgar (7322 punktów) | > > Więc skoro bilans się zgadza, to gdzie leżą wyjęte z kapelusza 'nieistniejące' pieniądze?> Leżą w bankach. Popatrz na stronę 14 wykładu SGH: ktoś wpłacił 100 tys. zł depozytu pierwotnego a banki udzieliły na tej podstawie kredytów aż za 900 tys. zł!> Jak to jest możliwe wyszczególnia strona 13 - popatrz na pierwszą linijkę: bank ma jużTylko, że tak wykreowane pieniądze są zupełnie wirtualne - aby można było udzielić kolejnych kredytów, ludzie muszą wpłacić te pieniądze z powrotem do banku - czyli nie mogą wykorzystywać pożyczonych pieniędzy. Jesli policzymy pieniądze możliwe do wykorzystania przez ludzi, dalej mamy 100 tys, nie było cudownego rozmnożenia. Na tej samej zasadzie ja, mając 100 zł mogę pożyczyć znajomemu 5000, pod warunkiem, że 4900 zostanie u mnie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Fizyk (17637 punktów) | > >> Więc skoro bilans się zgadza, to gdzie leżą wyjęte z kapelusza 'nieistniejące' pieniądze?> > Leżą w bankach. Popatrz na stronę 14 wykładu SGH: ktoś wpłacił 100 tys. zł depozytu pierwotnego a banki udzieliły na tej podstawie kredytów aż za 900 tys. zł!> Tylko, że tak wykreowane pieniądze są zupełnie wirtualne - aby można było udzielić kolejnych kredytów, ludzie muszą wpłacić te pieniądze z powrotem do banku - czyli nie mogą wykorzystywać pożyczonych pieniędzy. Jeśli policzymy pieniądze możliwe do wykorzystania przez ludzi, dalej mamy 100 tys, nie było cudownego rozmnożenia.Ależ nie! Rozmnożenie było. Co prawda nie cudowne, ale było. I nie są to pieniądze wirtualne ale jak najbardziej realne, mające pokrycie w dobrach materialnych. Już w drugiej linijce strony 13 mamy kredytobiorcę, który kupił sobie samochód za 90 tys. zł. No a posiadacz początkowych 100 tys. zł, który zdeponował je w banku ma je jak... w banku. Nawet tego samego dnia może je wybrać i powiedzmy kupić sobie pierścionek z brylantem. Nie zaprzeczysz chyba, że sumaryczna wartość tego samochodu i tego pierścionka przekracza 100 tys. zł? A tak w ogóle to dziwię się, że się dziwisz. Czy uważasz, że ten mechanizm kreacji pieniądza jest jakoś bardziej cudowny niż to co dzieje się w mennicy?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 3 | Autografka (10638 punktów) | > Już w drugiej linijce strony 13 mamy kredytobiorcę, który kupił sobie samochód za 90 tys. zł. No a posiadacz początkowych 100 tys. zł, który zdeponował je w banku ma je jak... w banku. Nawet tego samego dnia może je wybrać i powiedzmy kupić sobie pierścionek z brylantem. Nie zaprzeczysz chyba, że sumaryczna wartość tego samochodu i tego pierścionka przekracza 100 tys. zł?A jednak to złudne przekonanie, bo jeśli wszyscy zechcą wypłacić swoje depozyty, to okaże się, że pieniądze wcale się nie rozmnożyły. 
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Fizyk (17637 punktów) | > A jednak to złudne przekonanie, bo jeśli wszyscy zechcą wypłacić swoje depozyty, to okaże się, że pieniądze wcale się nie rozmnożyły.  Niedawno okazało się. W zeszłym roku ludzie przestraszyli się, że bankowi Northern Rock grozi upadłość i pod kasami tego banku ustawiły się kolejki ludzi żądających wypłaty wszystkich swoich oszczędności. No i co? No i nic. Bank of England zagwarantował wypłacalność Northern Rock, czyli po prostu dodrukował (na papierze lub elektronicznie) tyle pieniędzy ile ludzie wypłacali. Wkrótce ludzie przekonali się, że nie ma sensu trzymać tych pieniędzy w skarpetce i pieniądze te wróciły do banków. A tak w ogóle, to ten przykład jest nietrafiony. Bo chyba wiesz, że wartość pożyczek zaciągniętych w bankach - czyli tych "cudownie" rozmnożonych pieniędzy - wielokrotnie przekracza wartość depozytów. A te pożyczone pieniądze są jak najbardziej realne, bo zostały one wymienione na pralki, samochody, mieszkania, biura, sklepy i inne dobra o jak najbardziej wymiernej wartości.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 3 | Autografka (10638 punktów) | > > A jednak to złudne przekonanie, bo jeśli wszyscy zechcą wypłacić swoje depozyty, to okaże się, że pieniądze wcale się nie rozmnożyły.  > Niedawno okazało się. W zeszłym roku ludzie przestraszyli się, że bankowi Northern Rock grozi upadłość i pod kasami tego banku ustawiły się kolejki ludzi żądających wypłaty wszystkich swoich oszczędności. No i co? No i nic. Bank of England zagwarantował wypłacalność Northern Rock, czyli po prostu dodrukował (na papierze lub elektronicznie) tyle pieniędzy ile ludzie wypłacali. Wkrótce ludzie przekonali się, że nie ma sensu trzymać tych pieniędzy w skarpetce i pieniądze te wróciły do banków.> A tak w ogóle, to ten przykład jest nietrafiony. Bo chyba wiesz, że wartość pożyczek zaciągniętych w bankach - czyli tych "cudownie" rozmnożonych pieniędzy - wielokrotnie przekracza wartość depozytów. A te pożyczone pieniądze są jak najbardziej realne, bo zostały one wymienione na pralki, samochody, mieszkania, biura, sklepy i inne dobra o jak najbardziej wymiernej wartości.Nie jest nietrafiony. Pieniądze nie biorą się znikąd. Sam napisałeś, że konieczne były gwarancje. Czyli de facto zaoferowanie upadającemu bankowi dodatkowej puli pieniędzy. Ktoś mu te pieniądze po prostu dał (a gdyby się mnożyły, to nie byłoby to konieczne  ). Może nawet nie było niezbędne zagwarantowanie całej potrzebnej kwoty, bo sama informacja o stosownych gwarancjach, zapewne częściowo zahamowała panikę, ale było to po prostu zasilenie banku w stosowne środki. Zostały wymienione na towary, mówisz? Owszem, ale zapłacono za nie pieniędzmi z kredytu, a te pieniądze, zauważ, zostały pozyskane z wcześniej założonych depozytów, których zwrotu teraz ludzie żądają. I co?
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | pavvel (8272 punktów) |
>Zostały wymienione na towary, mówisz? Owszem, ale zapłacono za nie pieniędzmi z kredytu, a te pieniądze, zauważ, zostały pozyskane z wcześniej założonych depozytów, których zwrotu teraz ludzie żądają. I co?
Jeżeli żądają wszyscy na raz, to robi się panika i to co napisał wyżej Fizyk. A jeżeli żada tylko część, to im sie wypłaca, oni coś kupują albo niosą je do innego banku i de facto pieniądze wracają do systemu. No chyba, że trzymają je w skarpetach. Tak, w tej sytuacji ilość dostępnego na rynku pieniądza spada. Proste?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | J.Szulc (5723 punktów) |
Wasze teoretyczne dywagacje aż bolą takich szaraków, jak ja. Proponuję oddać mi jakąś starą, zapomnianą "skarpetę". Mam cholernie szczytny cel, a "za grosz" tegoż właśnie grosza...  Pozdrawiam mało ekonomicznie
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Autografka (10638 punktów) | > >Zostały wymienione na towary, mówisz? Owszem, ale zapłacono za nie pieniędzmi z kredytu, a te pieniądze, zauważ, zostały pozyskane z wcześniej założonych depozytów, których zwrotu teraz ludzie żądają. I co?> Jeżeli żądają wszyscy na raz, to robi się panika i to co napisał wyżej Fizyk.Zgoda, co nie zmienia faktu, że część pieniędzy jest tylko wykreowana przez banki. One po prostu tak działają. I to dlatego, panika jest taka niebezpieczna. Spada ilość pieniądza w obrocie, zgoda. Dlatego w sytuacji recesji dobrze jest stymulować konsumentów do zakupu towarów i usług.  Wzrost oszczędności, nie tylko "do skarpety", może spowodować spadek wzrostu gospodarczego.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | pavvel (8272 punktów) | nie tylko spadek wzrostu, ale wręcz wzrost spadku.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) | > nie tylko spadek wzrostu, ale wręcz wzrost spadku.  Malkontent z Ciebie.  Oczywiście w Albionie. W Albionie nie ma wzrostu. Pisanie po nocy chyba mi nie służy. 
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | pavvel (8272 punktów) |
> Oczywiście w Albionie. W Albionie nie ma wzrostu.O ile pamiętam mapki Tuska, to Polska na nich zieloną wyspą była. Tylko że tu mimo spadku jest lepiej niż w Polsce przy wzroście. Po prostu z wyższego poziomu spadamy  > Pisanie po nocy chyba mi nie służy.  Zatem dobrej nocki Pani życzę. Ja niedawno wstałem, więc cała noc przede mną. Takie są skutki pracy na nocki - na weekend nie zawsze się opłaca przestawiać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | salek (4701 punktów) | >Nie zaprzeczysz chyba, że sumaryczna wartość tego samochodu i tego pierścionka przekracza 100 tys. zł? Ja nie zaprzeczę. Tylko dlaczego wartość masy towarowej na rynku musi mieć się jakoś do ilości gotówki w obiegu?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | pavvel (8272 punktów) | >>Nie zaprzeczysz chyba, że sumaryczna wartość tego samochodu i tego pierścionka przekracza 100 tys. zł? >Ja nie zaprzeczę. Tylko dlaczego wartość masy towarowej na rynku musi mieć się jakoś do ilości gotówki w obiegu?
Bo jeżeli pieniądza jest dużo za dużo, to mamy wielką inflację. Jeżeli zaś jest go zbyt mało, to deflacja nam grozi. Rzadne z tych zjawisk nie jest korzystne.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | salek (4701 punktów) | >>Ja nie zaprzeczę. Tylko dlaczego wartość masy towarowej na rynku musi mieć się jakoś do ilości gotówki w obiegu? >Bo jeżeli pieniądza jest dużo za dużo, to mamy wielką inflację. Gotówki - owszem. Ale nie zauważyłeś, że ilość gotówki w systemie jest stała (zależy tylko od emitenta pieniądza i nie ma nic wspólnego z mechanizmem kreacji).
>Jeżeli zaś jest go zbyt mało, to deflacja nam grozi. >Rzadne z tych zjawisk nie jest korzystne. >
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | pavvel (8272 punktów) |
>>Bo jeżeli pieniądza jest dużo za dużo, to mamy wielką inflację. >Gotówki - owszem. Ale nie zauważyłeś, że ilość gotówki w systemie jest stała (zależy tylko od emitenta pieniądza i nie ma nic wspólnego z mechanizmem kreacji).
Przepraszam, ale czy wypłatę w gotówce bierzesz? A jaki procent ludzi ją tak jeszcze bierze? Czy biorąc kredyt na samochód z walizeczką pieniędzy do salonu potem biegniesz? Czy kupując dom zabierasz do developera solidną torbą podróżną pełną banknotów i wysypujesz mu tam żeby je policzył? Gotówkę używa się do drobnych zakupów, a i to nie do końca, bo coraz więcej ludzi woli kartą płacić. Tak więc pieniądz wykreowany w systemie bankowym nie musi mieć pokrycia w gotówce.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | salek (4701 punktów) | >Tak więc pieniądz wykreowany w systemie bankowym nie musi mieć pokrycia w gotówce. A czy gdzieś twierdziłem coś takiego? Tutaj rozmawiamy o stosunku wartości masy towarowej do ilości pieniądza na rynku. Co ma do tego walizka pieniędzy?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | pavvel (8272 punktów) | >>Tak więc pieniądz wykreowany w systemie bankowym nie musi mieć pokrycia w gotówce. >A czy gdzieś twierdziłem coś takiego?
A co twierdziłeś, mówiąc że żaden pieniądz kreowany nie jest, bo to co jest na kontach to nie jest realne? Że niby są to jakieś nieistniejące pieniądze?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | stilgar (7322 punktów) | >>>Tak więc pieniądz wykreowany w systemie bankowym nie musi mieć pokrycia w gotówce. >>A czy gdzieś twierdziłem coś takiego? >A co twierdziłeś, mówiąc że żaden pieniądz kreowany nie jest, bo to co jest na kontach to nie jest realne? Że niby są to jakieś nieistniejące pieniądze?
Bo pieniądze na koncie nie są realne. Realne pieniądze wpłacam do banku i bank je sobie trzyma w sejfie aż ktoś inny ich nie pożyczy ( albo ich nie wypłacę ). Saldo mojego konta to tylko informacja o tym, ile moich pieniędzy bank posiada, ale ja już ich nie mam. Jeśli uważasz, że to dalej są moje pełnowartościowe pieniądze, to znaczy, że i na tym etapie zachodzi twoja magiczna kreacja - bo bank dostał i ja mam dalej swoje. Jakbym teraz wziął kredyt dokładnie na taką samą kwotę - BUM - kreacja! Bank mi daje tyle co wpłacałem, ja mam wpłacone pieniądze i wypłaconą gotówkę, czyli własnie podwoiłem swój stan posiadania! Bank też podwoił - ma moje wpłacone i ten kredyt!
Zupełnie jak w moim przykładzie o kumplach pożyczających sobie 100 zł. Kiedy dostanę swoje 10 mln ?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | salek (4701 punktów) | > >>Tak więc pieniądz wykreowany w systemie bankowym nie musi mieć pokrycia w gotówce.> >A czy gdzieś twierdziłem coś takiego?> A co twierdziłeś, mówiąc że żaden pieniądz kreowany nie jest, bo to co jest na kontach to nie jest realne? Że niby są to jakieś nieistniejące pieniądze?Tłumaczę dla mało kumatego: żadne dodatkowe pieniądze, w sensie fizykowego: Cytat:suma stanu kont w banku nagle wzrosła o 90 tys. nie są kreowane. Suma stanu wszystkich kont (depozytowych, kredytowych i 'konta technicznego') zawsze jest równa 0, i tego będę się trzymał. Czegoś jeszcze nie rozumiesz?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | pavvel (8272 punktów) | > Czegoś jeszcze nie rozumiesz? Rozumiem dwie rzeczy: 1. Nie masz najmniejszego pojęcia o ekonomii. 2. Nie ma sensu z tobą dyskutować, bo twoja wiara w słuszność twojej niewiedzy jest nie do obalenia racjonalnymi argumentami.
Z mojej strony E.O.T.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | salek (4701 punktów) | >> Czegoś jeszcze nie rozumiesz? >Rozumiem dwie rzeczy: Nie o to pytałem.
>1. Nie masz najmniejszego pojęcia o ekonomii. To Twoja opinia, ale niekoniecznie stan faktyczny. Początek wątku (to o trzech tysiącach wyczarowanych ze stówy) sugeruje raczej że to nie ja mam problemy z pojęciem ekonomii.
>2. Nie ma sensu z tobą dyskutować, bo twoja wiara w słuszność twojej niewiedzy jest nie do obalenia racjonalnymi argumentami. Wszędzie tam, gdzie prosiłem o wyjaśnienie - ignorowałeś pytanie. Gdzie zatem były te racjonalne argumenty?
>Z mojej strony E.O.T. I wzajemnie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | salek (4701 punktów) | > > Więc skoro bilans się zgadza, to gdzie leżą wyjęte z kapelusza 'nieistniejące' pieniądze?> Leżą w bankach. Popatrz na stronę 14 wykładu SGH: ktoś wpłacił 100 tys. zł depozytu pierwotnego a banki udzieliły na tej podstawie kredytów aż za 900 tys. zł!Widziałem. Zapominasz jednak, że tych 900tys bank nie wziął z sufitu, a z 'wtórnych' depozytów (nie wiem, po co wbijają do łbów ludziom ten podział, jest IMO nadmiarowy i mylący). Kowalski wpłacił stówę, na tej podstawie Wiśniewski wziął stówę kredytu na samochód, diler te pieniądze wpłacił, tę gotówkę bank pożyczył dalej.. za każdym razem rosną depozyty. Żeby bank udzielił kredytów na 900 tys musi zgromadzić depozytów na 1000 tys. na konta (100 jest odprowadzana jako rezerwa). O tym depozycie zwykle sie zapomina, a z tego zapomnienia biorą się cuda kreacji z niczego. > Jak to jest możliwe wyszczególnia strona 13 - popatrz na pierwszą linijkę: bank ma już 100 tys. zł, choć musi trzymać z tego tylko 10 tys. zł w rezerwie.Gdyby bank musiał trzymać całość jako rezerwę, nie mógłby zarabiać na pożyczaniu, a więc i nie mógłby płacić odsetek (bo nie miałby z czego). Po cóż więc bank? Jeżeli tylko chodzi o przechowywanie kasy, to można równie dobrze użyć materaca. > [...] A więc pieniądze te zostają w systemie bankowym! 90 tys. zł zostało wykreowane znikąd!W którym momencie bilansu pojawiły się dodatkowe pieniądze?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | pavvel (8272 punktów) | > że tych 900tys bank nie wziął z sufitu, a z 'wtórnych' depozytów (nie wiem, po co wbijają do łbów ludziom ten podział, jest IMO nadmiarowy i mylący). te depozyty wtórna są w tym sensie, że jeżeli pierwszy nie przyniesie depozytu do banku, to drugi nie weźmie kredytu i trzeci nic mu nie sprzeda i też depozytu nie przyniesie.
> Żeby bank udzielił kredytów na 900 tys musi zgromadzić depozytów na 1000 tys. na konta (100 jest odprowadzana jako rezerwa). Ściślej biorąc ta rezerwa obecnie wynosi 3%, a te 10% to dla wytłumaczenia mechanizmu i jasności wykładu przyjęto.
>W którym momencie bilansu pojawiły się dodatkowe pieniądze?
Przypatrz się jeszcze raz tej tabeli ze strony 14. Wpłacono na starcie 100. Potem brano kredyt, znowu wpłacano i cały czas były to te same pieniądze. Stan końcowy jest taki, że ludzie na kontach mają łącznie 1000. I cały ten tysiąc może być wykorzystany do robienia zakupów. To znaczy z pierwotnie wpłaconych 100 powstaje dodatkowe 900. Tak byłoby gdyby rezerwa wynosiła 10%. Animacja na stronach NBP zakłada 3,5% rezerwy. Przy obowiązujących dzisiaj 3% kreacja jest jeszcze większa. A raczej może być, bo to jest maksimum tego co możemy z systemu wycisnąć. Znaczenie ma przecież też dostępność kredytów w bankach oraz chęć ludzi do zadłużania się.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | salek (4701 punktów) | >>W którym momencie bilansu pojawiły się dodatkowe pieniądze? >Przypatrz się jeszcze raz tej tabeli ze strony 14. Wpłacono na starcie 100. >Potem brano kredyt, znowu wpłacano i cały czas były to te same pieniądze. Tylko co z tego? Ta gotówka zmieniała właściciela, a w każdym obieg przytastała również masa zabezpieczeń (np. hipoteka kupowanego mieszkania). Pieniądz zatem wciąż miał pokrycie. W czym więc problem?
>Stan końcowy jest taki, że ludzie na kontach mają łącznie 1000. I cały ten tysiąc może być wykorzystany do robienia zakupów. Znowu - w czym problem? Z punktu widzenia banku nie jest istotne czy właścicielem wierzytelności czy depozytu jest Wiśniewski, Kowalski czy inny Ecik - ważne jest, żeby bilans banku się zerował. Jeżeli zatem nie było po drodze wypłaty gotówki - jest ok. Dlatego banki tak nakłaniają do używania 'plastików'.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | pavvel (8272 punktów) | Chyba już rozumiem Twoje początkowe niezrozumienie. Gdy pisałem pieniądz, ty myślałeś gotówka. W zasadzie masz rację - gotówki nie przybędzie. Tylko że te wirtualne(jak je niektórzy nazywają) pieniądze na kontach ludzi mają całkiem realną siłę nabywczą. I na tym właśnie polega kreacja pieniądza w systemie bankowym: wpłacone 1000zł w gotówce pozwala wykreować na kontach ponad 30 000zł, które posiadają realną siłę nabywczą. I kto by się tam gotówką przejmował.
A plastiki to inny temat. Krótko zatem. System obsługi płatności pobiera od każdego sklepu prowizję (jest to ok 2-3%). Tą prowizją dzieli się z bankiem( bank dostaje ok 1%) Jak widać płacenie kartą ma dla banku same plusy: - łączna ilość pieniędzy w systemie bankowym jest wyższa, bo trzymając w ręku gotówkę powodujesz jej brak w systemie bankowym. Jeżeli zaś pieniądz zostaje w systemie może służyć dalszej kreacji. - zmniejsza się ilość gotówki w obiegu, a zatem koszty obsługi tego obiegu też się zmniejszają (ilość kasjerek, częstotliwość uzupełniania bankomatów) - bank otrzymuje dodatkowy przychód w postaci procentów od transakcji.
P.S. Myślę, że temat powoli wyczerpaliśmy. W sumie nie był to temat wątku, ale widać, ze wzbudził większe zainteresowanie. Trochę szkoda, bo systemy, o których mówi pan Dariusz są całkiem ciekawe i myślę że warto by przyjęły się w Polsce. Pozdrawiam i do napisania przy innej okazji.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | salek (4701 punktów) | > Chyba już rozumiem Twoje początkowe niezrozumienie.> Gdy pisałem pieniądz, ty myślałeś gotówka.Nie, ja zdaję sobie sprawę, że kreacji podlega wyłącznie pieniądz tzw. bezgotówkowy... > I na tym właśnie polega kreacja pieniądza w systemie bankowym:.. natomiast Ty najwyraźniej nie - że do wykreowania tą metodą pieniądza wcale nie potrzeba banku. Wystarczy, że pożyczysz od kumpla kasę na piwo czy samochód - i już na rynku pojawi się dodatkowa gotówka, chociaż bezgotówkowa  > Pozdrawiam i do napisania przy innej okazji.I wzajemnie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | stilgar (7322 punktów) | > >Chyba już rozumiem Twoje początkowe niezrozumienie.> >Gdy pisałem pieniądz, ty myślałeś gotówka.> Nie, ja zdaję sobie sprawę, że kreacji podlega wyłącznie pieniądz tzw. bezgotówkowy...> >I na tym właśnie polega kreacja pieniądza w systemie bankowym:> .. natomiast Ty najwyraźniej nie - że do wykreowania tą metodą pieniądza wcale nie potrzeba banku. Wystarczy, że pożyczysz od kumpla kasę na piwo czy samochód - i już na rynku pojawi się dodatkowa gotówka, chociaż bezgotówkowa  Można lepiej - pożycz od kumpla 100 zł, a potem niech kumpel pożyczy od ciebie 100 zł, a potem ty od niego... po pewnym czasie wykreujecie 100 milionów złotych i będziecie mogli do końca życia pławić się w luksusie! Proponuję następujący podział - po 45 mln zł dla ciebie i kolegi i dla mnie 10 mln za pomysł!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | salek (4701 punktów) | > Można lepiej - pożycz od kumpla 100 zł, a potem niech kumpel pożyczy od ciebie 100 zł, a potem ty od niego... po pewnym czasie wykreujecie 100 milionów złotych i będziecie mogli do końca życia pławić się w luksusie!> Proponuję następujący podział - po 45 mln zł dla ciebie i kolegi i dla mnie 10 mln za pomysł! Dobre, dobre.. Tylko trzebaby jeszcze komuś ten dług opchnąć. Najlepiej - wydrukować pod ten zastaw obligacje i wcisnąć je wielbicielom teoryjek o pieniądzu kreowanym z sufitu
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Fizyk (17637 punktów) | >> [...] A więc pieniądze te zostają w systemie bankowym! 90 tys. zł zostało wykreowane znikąd!
> W którym momencie bilansu pojawiły się dodatkowe pieniądze?
W momencie udzielenia kredytu. Pamiętaj, że pieniądze w obiegu to nie tylko gotówka ale też suma stanu kont ludzi trzymających pieniądze w bankach. Wyjaśnijmy to na przykładzie.
Powiedzmy klient przychodzi do banku i prosi o kredyt na samochód. Bankier sprawdza parę rzeczy, sporządza umowę i udziela kredytu na 90 tys. zł. Co to konkretnie znaczy? Konkretnie, bankier naciska parę klawiszy na komputerze i te 90 tys. zł pojawia się na koncie klienta... znikąd. Te pieniądze nie zostały przelane z żadnego konta innego klienta; suma stanu kont w banku nagle wzrosła o 90 tys. zł.
Zresztą nie musisz być bankierem ani fałszerzem aby kreować pieniądze. Robimy to legalnie na co dzień. Np. jak kupisz sobie buty za 90 zł i zapłacisz za nie kartą kredytową to w momencie dotarcia płatności na konto sklepu wartość pieniędzy w obiegu wzrasta o 90 zł.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | salek (4701 punktów) | > Te pieniądze nie zostały przelane z żadnego konta innego klienta; suma stanu kont w banku nagle wzrosła o 90 tys. zł.Żartujesz sobie, prawda? Jeżeli nie, przeczytaj wątek jeszcze raz zwracając baczną uwagę na mowę o bilansach. > Zresztą nie musisz być bankierem ani fałszerzem aby kreować pieniądze. Robimy to legalnie na co dzień. Np. jak kupisz sobie buty za 90 zł i zapłacisz za nie kartą kredytową to w momencie dotarcia płatności na konto sklepu wartość pieniędzy w obiegu wzrasta o 90 zł.Buhahaha.. dowcip dobry. Nie rozumiem tylko, dlaczego gdy zapłacę kartą z mojego konta ubywa...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Fizyk (17637 punktów) | > > Te pieniądze nie zostały przelane z żadnego konta innego klienta; suma stanu kont w banku nagle wzrosła o 90 tys. zł.> Żartujesz sobie, prawda?Nie żartuję. Wstrzymaj swój śmiech dopóki nie wskażesz mi klienta, któremu ubyło te 90 tys. zł. > > Zresztą nie musisz być bankierem ani fałszerzem aby kreować pieniądze. Robimy to legalnie na co dzień. Np. jak kupisz sobie buty za 90 zł i zapłacisz za nie kartą kredytową to w momencie dotarcia płatności na konto sklepu wartość pieniędzy w obiegu wzrasta o 90 zł.> Nie rozumiem tylko, dlaczego gdy zapłacę kartą z mojego konta ubywa...Ubywa tylko jak zapłacisz kartą debetową. Jak zapłacisz kartą kredytową to nic Ci nie ubywa. Czy Ty w ogóle masz kartę kredytową? Robisz bilans swoich finansów domowych? > Buhahaha.. dowcip dobry.Przypomnę Ci wypowiedź zaczynającą ten wątek: Cytat:Liczę na to, że wszyscy obecni tu na forum wiemy, że pieniądz będący obecnie w obiegu nie jest miernikiem wartości, a długu - mówiąc w dużym uproszczeniu. Zamiast śmiać się spróbuj to zdanie zrozumieć.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | salek (4701 punktów) | > Nie żartuję. Wstrzymaj swój śmiech dopóki nie wskażesz mi klienta, któremu ubyło te 90 tys. zł.Ubyło z kupki gotówki, na którą kasjerzy w banku zwalają pieniądze, które dopisali do rachunków klientów. Mówiąc krótko, ubyło z konta technicznego - kasy banku... > > Nie rozumiem tylko, dlaczego gdy zapłacę kartą z mojego konta ubywa...> Ubywa tylko jak zapłacisz kartą debetową. Jak zapłacisz kartą kredytową to nic Ci nie ubywa.Czyli fałszuję pieniądze tylko gdy płacę kredytówką? Hm.. ciekawe. Ich są co najmniej dwa rodzaje.. (tzw. karta charge i 'prawdziwe' kredytówki). Obydwie są jednakowo złe? > > Buhahaha.. dowcip dobry.> Przypomnę Ci wypowiedź zaczynającą ten wątek:> Cytat:Liczę na to, że wszyscy obecni tu na forum wiemy, że pieniądz będący obecnie w obiegu nie jest miernikiem wartości, a długu - mówiąc w dużym uproszczeniu. > Zamiast śmiać się spróbuj to zdanie zrozumieć.Hmm.. czy z tego zdania wynika, że pieniądze wypłacane z banku biorą się z sufitu? Więc na razie się pośmieję, a przynajmniej do czasu aż zrozumiesz znaczenie pojęcia bilans i jego wpływ na funkcjonowanie jakiegokolwiek obrotu pieniędzmi.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | pavvel (8272 punktów) | Nie wiem skąd ty czerpiesz definicję pojęcia bilans, ale najwyraźniej jej nie rozumiesz, skoro uważasz że musi wyjść na zero. Wiem, że mnie ekonomii na studiach uczono (PWr) i było to zgodne z tym, co miałeś pokazane na wykładach z SGH. Wiem też, że nie każdy musi rozumieć ekonomię. Ale próby naśmiewania się z kogoś, gdy nie rozumiesz tematu nie są zbyt eleganckie.
Płacąc kredytówką nie fałszujesz, a kreujesz pieniądz. Tobie z konta nie ubywa, bo kredytówkę dopiero za jakiś czas spłacisz, a w sklepie w którym płaciłeś na koncie przybywa. W systemie bankowym bilans będzie się zgadzał. Zwiększy się kwota udzielonych kredytów i zwiększy się kwota depozytów. Dokładnie o tę samą wartość. Na prawdę tego nie rozumiesz?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | stilgar (7322 punktów) | >Nie wiem skąd ty czerpiesz definicję pojęcia bilans, ale najwyraźniej jej nie rozumiesz, skoro uważasz że musi wyjść na zero.
a = b a - b = 0
Co za różnica, równoważy się czy wychodzi na zero, to jest dokładnie to samo!
>Wiem, że mnie ekonomii na studiach uczono (PWr) i było to zgodne z tym, co miałeś pokazane na wykładach z SGH. Wiem też, że nie każdy musi rozumieć ekonomię. Ale próby naśmiewania się z kogoś, gdy nie rozumiesz tematu nie są zbyt eleganckie.
Też miałem ekonomię na studiach. Może to ty nie zrozumiałeś wykładu?
>Płacąc kredytówką nie fałszujesz, a kreujesz pieniądz. >Tobie z konta nie ubywa, bo kredytówkę dopiero za jakiś czas spłacisz, a w sklepie w którym płaciłeś na koncie przybywa.
Płacąc kredytówką ubywa pieniędzy bankowi.
>Na prawdę tego nie rozumiesz?
A ty? Traktujesz bank jako czarną skrzynkę w której pieniądze znikają i pojawiają się. Czy uważasz, że wpłacając pieniądze do banku oni wrzucają je do niszczarki, a jak ktoś chce od nich dostać to mu drukują? Nie. Wg. tego co tłumaczysz, pieniądze wpłacone na lokate zostają u wpłacającego, ale pieniądze brane na kretyt są kreowane. Powinieneś być konsekwentny i mówić, że przy takiej terminologii depozyty usuwają pieniądze z systemu.
Skoro kretyt kreuje pieniądze a depozyt je usuwa i BILANS SIE ZGADZA, tzn. depozytów mamy tyle samo co kredytów, to oznacza, że kreacja i anihilacja się znoszą i mamy cały czas tyle samo.
Nie?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | salek (4701 punktów) | > Nie wiem skąd ty czerpiesz definicję pojęcia bilans, ale najwyraźniej jej nie rozumiesz, skoro uważasz że musi wyjść na zero.Możesz podać przykład działalności na polu ekonomii, gdzie bilans nie musi? Pytałem Cię już przecież o różnicę pomiędzy zerowaniem, a równoważeniem. Nie wiem, na jakich szkołach uczono Cię ekonomii, ale dziwnym jest, że nie zdołali wpoić Ci podstawowej zasady ekonomii i buchalterii, że bilans różny niż zero oznacza kłopoty.. > Płacąc kredytówką nie fałszujesz, a kreujesz pieniądz.Obaj wiemy, że płacenie kredytówką technicznie to po prostu udzielenie kredytu. Więc nie komplikuj. > Tobie z konta nie ubywa, bo kredytówkę dopiero za jakiś czas spłacisz, a w sklepie w którym płaciłeś na koncie przybywa.Tak, tłumaczyłem to już fizykowi - zapomniałeś, że ubywa z kasy banku. A jeszcze ściślej - jest to przesunięcie środków pomiędzy kontami. Z punktu widzenia banku (mechanizmu kreacji pieniądza) właściwie nic się nie zmieniło - operacja przesunięcia środków jest neutralna dla systemu i jest to chyba podstawowa przyczyna, dla której banki starają się wyeliminować gotówkę (inne profity to tylko wisienka do tortu). > W systemie bankowym bilans będzie się zgadzał.> Twierdziłeś coś innego: Cytat:Jeżeli bank pożyczy od Ciebie 100zł (wpłacisz depozyt) to nie mając żadnych innych pieniędzy będzie mógł pożyczyć innym ludziom powyżej 3000zł. Wytłumacz mi teraz jakim cudem, skoro: Cytat:Zwiększy się kwota udzielonych kredytów i zwiększy się kwota depozytów. Dokładnie o tę samą wartość. > Na prawdę tego nie rozumiesz?Tak, tego nie rozumiem. Jakim cudem ze stówy wpłat można wypłacić 3000, a jednocześnie kwoty kredytów i depozytów będą równe? > Wiem też, że nie każdy musi rozumieć ekonomię.> Wiem, że mnie ekonomii na studiach uczono (PWr) i było to zgodne z tym, co miałeś pokazane na wykładach z SGH.Jak widać, wystarczy znać trochę matematyki żeby ekonomię rozumieć. Zgodzę się jednak, że nie każdy musi rozumieć ekonomię - nawet mimo pobierania nauk na PWr i czytania wykładów z SGH.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | pavvel (8272 punktów) | > Pytałem Cię już przecież o różnicę pomiędzy zerowaniem, a równoważeniem.
Dostałeś wykresy z SGH. Tam różnicę widać. Nie ma zer, a bilans się zgadza.
A te 3000 ze 100 to skrót myślowy. Powinienem napisać nie bank, a system bankowy, ale nie sądzę, żeby to coś w twoim rozumieniu zmieniło. Zwłaszcza, że jak widać dalsze (już bez skrótów) tłumaczenia nie pomogły.
Jeżeli dla kogoś pieniądz, to tylko gotówka w ręku, a jak zaniesie go do banku to twierdzi, że już go nie ma, to później wychodzą mu dziwne rzeczy.
Piszcie najlepiej ze stilgarem do Skrzypka, co to NBP za bzdury z tym kreowaniem wymyśla. Piszcie też po wszelkich uczelniach, żeby zmienili program nauczania, bo o to pojawiło się dwóch specjalistów którzy wiedzą lepiej.
A jak już coś zwojujecie to to dajcie znać, a chętnie przeproszę za swoją niewiedzę w tej materii.
A zanim to zrobicie, to niekumatych przed lustrem szukajcie, bo tam wam łatwiej ich znaleźć będzie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | salek (4701 punktów) | >A te 3000 ze 100 to skrót myślowy. Powinienem napisać nie bank, a system bankowy, ale nie sądzę, żeby to coś w twoim rozumieniu zmieniło. Zwłaszcza, że jak widać dalsze (już bez skrótów) tłumaczenia nie pomogły. Powinieneś napisać o depozytach, które bank winien zgromadzić by kredytów udzielić. I sprostować kwestię o braniu pieniędzy znikąd, z czego bardzo blisko do fizykowych bzdur o udzielaniu kredytu bez depozytów.
>Jeżeli dla kogoś pieniądz, to tylko gotówka w ręku, a jak zaniesie go do banku to twierdzi, że już go nie ma, to później wychodzą mu dziwne rzeczy. To prawda, doskonale to widać w postach fizyka.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | stilgar (7322 punktów) |
>Piszcie najlepiej ze stilgarem do Skrzypka, co to NBP za bzdury z tym kreowaniem wymyśla. Piszcie też po wszelkich uczelniach, żeby zmienili program nauczania, bo o to pojawiło się dwóch specjalistów którzy wiedzą lepiej.
Przeczytaj sobie post Jazona o jonizacji, bardzo dobrze oddaje istotnę sprawy. Kreacja o której mówi NBP polega na kreacji nośników wartości, a nie samej wartości, która pozostaje stała (bilans) i nie ma różnicy, czy w systemie mamy +100 zł czy +10100 i -10000. Ponieważ wykreowane zostają same nośniki, aby coś móc pożyczyć z wykorzystaniem tych nośników, musisz mieć wartość którą chcesz pożyczać.
Ot i cała filozofia - pieniądz bezgotówkowy uwalnia nas od potrzeby posiadania nośników jeśli chcemy przekazać wartość.
Jeśli sie z tym zgodzisz, ja uznaję dyskusję za zakończoną.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jazon (186 punktów) | > Twierdziłeś coś innego:> Cytat:Jeżeli bank pożyczy od Ciebie 100zł (wpłacisz depozyt) to nie mając żadnych innych pieniędzy będzie mógł pożyczyć innym ludziom powyżej 3000zł. Bank pożycza Ci pieniądze, których nie ma i nawet mieć nie planuje. > To oczywiście jest wielka bzdura. Albo zbyt daleko idący skrót myślowy. Powinno być tak: Jeżeli bank pozyska w jakikolwiek sposób 100zł w gotówce, to będzie mógł dodatkowo pożyczyć innym ludziom w formie bezgotówkowej (np. wykonując przelewem) 3000 zł, pod warunkiem, że wcześniej pożyczy w formie bezgotówkowej 3000 zł od innych ludzi lub banków. Zapytasz pewnie, gdzie tu kreacja, skoro bank pożycza innym tyle samo, ile sam pożyczył. Faktycznie żadna nowa wartość nie jest tu tworzona. Ale został wykreowany dług (a konkretnie dwa długi wzajemnie się znoszące). A pieniądz to nic innego jak łatwo zbywalny dług. I nie zależnie w jakiej postaci występuje, czy muszelki, złote monety, banknoty, czy informacja o stanie konta zapisana na twardym dysku w banku, to jego znaczenie zawsze jest takie samo - dług, którym się można łatwo wymieniać. Przyszła mi do głowy taka elektrofizyczna analogia pieniądza: Mamy anodę i katodę, pomiędzy nimi gaz. Jonizując cząsteczkę gazu tworzymy jon dodatni i jon ujemny, które stają się nośnikami prądu między anodą i katodą. Sumaryczny ładunek cząsteczek gazu nie zmienił się w wyniku jonizacji (zasada zachowania ładunku). jonizacja = udzielenie kredytu = kreacja pieniądza jony = pieniądze w obiegu prąd = obrót gospodarczy dejonizacja = spłata kredytu ładunek el. gazu = bilans rachunków systemu bankowego = 0 (wiem, to duże uproszczenie) Analogia ta uzmysławia, że pieniądz to nie tylko "jony dodatnie" (czyli lokaty, banknoty itd.), ale też "jony ujemne" (kredyty), które też niosą ze sobą wartość (co prawda ujemną) i równie łatwo się nimi wymieniać. Udzielenie kredytu przez bank, czyli rozbicie zera na +3000 (lokata) i -3000 (kredyt), wywołuje kaskadę przepływów finansowych w gospodarce. Te 3000 (a może 6000?) stają się środkiem wymiany, czyli pieniądzem. Fakt, że trochę wirtualnym, ale czy bardziej wirtualnym niż banknoty? PS. Jeśli opowiadam bzdury, to z pokorą przyjmę krytykę. Jestem ekonomicznym amatorem i w zasadzie się nie znam. Jeszcze wczoraj nie rozumiałem, o co chodzi w tej kreacji pieniądza. Dzisiaj chyba rozumiem, a przynajmniej tak mi się wydaje.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | salek (4701 punktów) | > >Twierdziłeś coś innego:> > Cytat:Jeżeli bank pożyczy od Ciebie 100zł (wpłacisz depozyt) to nie mając żadnych innych pieniędzy będzie mógł pożyczyć innym ludziom powyżej 3000zł. Bank pożycza Ci pieniądze, których nie ma i nawet mieć nie planuje. > >> To oczywiście jest wielka bzdura. Albo zbyt daleko idący skrót myślowy.> Szczerze mówiąc, postawiłbym raczej na to drugie. Pavvelowi zdarzyło się 'zapomnieć' o drugiej stronie równania (depozytach), no i dołożył trochę radosnej tfurczosci o pożyczaniu pieniędzy, których nie ma... co w sumie jest taką niby prawdą. Gotówki rzeczywiście w systemie nie przybyło. > PS. Jeszcze wczoraj nie rozumiałem, o co chodzi w tej kreacji pieniądza. Dzisiaj chyba rozumiem, a przynajmniej tak mi się wydaje.> No.. rozumiem to w bardzo podobny sposób. O analogii z prądem w każdym razie bym nie pomyślał
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | stilgar (7322 punktów) | > >Twierdziłeś coś innego:> > Cytat:Jeżeli bank pożyczy od Ciebie 100zł (wpłacisz depozyt) to nie mając żadnych innych pieniędzy będzie mógł pożyczyć innym ludziom powyżej 3000zł. Bank pożycza Ci pieniądze, których nie ma i nawet mieć nie planuje. > >> To oczywiście jest wielka bzdura. Albo zbyt daleko idący skrót myślowy.> Powinno być tak:> Jeżeli bank pozyska w jakikolwiek sposób 100zł w gotówce, to będzie mógł dodatkowo pożyczyć innym ludziom w formie bezgotówkowej (np. wykonując przelewem) 3000 zł, pod warunkiem, że wcześniej pożyczy w formie bezgotówkowej 3000 zł od innych ludzi lub banków.> Zapytasz pewnie, gdzie tu kreacja, skoro bank pożycza innym tyle samo, ile sam pożyczył.> Faktycznie żadna nowa wartość nie jest tu tworzona. Ale został wykreowany dług (a konkretnie dwa długi wzajemnie się znoszące). A pieniądz to nic innego jak łatwo zbywalny dług. I nie zależnie w jakiej postaci występuje, czy muszelki, złote monety, banknoty, czy informacja o stanie konta zapisana na twardym dysku w banku, to jego znaczenie zawsze jest takie samo - dług, którym się można łatwo wymieniać.Dokładnie! Ta cała "kreacja" polega na tym, że zamiast początkowych 100 zł mamy +3100 i -3000 zł. > Przyszła mi do głowy taka elektrofizyczna analogia pieniądza:> Mamy anodę i katodę, pomiędzy nimi gaz. Jonizując cząsteczkę gazu tworzymy jon dodatni i jon ujemny, które stają się nośnikami prądu między anodą i katodą.Świetny przykład tego tu brakowało  > Analogia ta uzmysławia, że pieniądz to nie tylko "jony dodatnie" (czyli lokaty, banknoty itd.), ale też "jony ujemne" (kredyty), które też niosą ze sobą wartość (co prawda ujemną) i równie łatwo się nimi wymieniać. Udzielenie kredytu przez bank, czyli rozbicie zera na +3000 (lokata) i -3000 (kredyt), wywołuje kaskadę przepływów finansowych w gospodarce. Te 3000 (a może 6000?) stają się środkiem wymiany, czyli pieniądzem. Fakt, że trochę wirtualnym, ale czy bardziej wirtualnym niż banknoty?Tak, tylko, że to akurat nie ma żadnego znaczenia czy mamy 0 zł czy 1 mln długi i gotówki jednocześnie, bo pieniądze są tylko nośnikiem wartości. I chyba ta cała dyskusja wywiązała się z tego, że niektórzy uważają, że kreacja nośników powoduje kreację wartości. > PS. Jeśli opowiadam bzdury, to z pokorą przyjmę krytykę. Jestem ekonomicznym amatorem i w zasadzie się nie znam. Jeszcze wczoraj nie rozumiałem, o co chodzi w tej kreacji pieniądza. Dzisiaj chyba rozumiem, a przynajmniej tak mi się wydaje.No to chyba amatora nam tutaj brakowało, bo sami wykształceni ekonomisci nie mogli dojść do porozumienia
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jazon (186 punktów) | > Tak, tylko, że to akurat nie ma żadnego znaczenia czy mamy 0 zł czy 1 mln długi i gotówki jednocześnie, bo pieniądze są tylko nośnikiem wartości. I chyba ta cała dyskusja wywiązała się z tego, że niektórzy uważają, że kreacja nośników powoduje kreację wartości.A czy nadal trzymasz się tego, co napisałeś gdzieś wcześniej: Cytat:Tak więc pieniadze "tworzone" w ten sposób są całkowicie wirtualne i nie istnieją w rzeczywistości oraz Cytat:Przy czym ja stoję na stanowisku, że tak "kreowane" pieniądze są czysto wirtualne, a nie realne. i Cytat:Zapiski banku - od kogo i komu ile pożyczył - to nie są pieniądze. Mnie się wydaje, że pieniądze "wykreowane", będące tylko zapiskami banku, są tak samo realne jak banknoty, czy złote monety. Albo, co chyba bardziej trafne, są tak samo wirtualne. Wszystkie te pieniądze to długi. Różnica między nimi polega tylko na sposobie przechowywania informacji o tym długu. No i warunkach na jakich dług został udzielony (oprocentowanie, termin spłaty itp.). Tymi długami można się wymieniać, można transferować jedne długi w inne itp. A to jest istotą pieniądza. Pieniądz z założenia jest "wirtualny". Ale wirtualny nie oznacza nieistniejący.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | stilgar (7322 punktów) | >>Tak, tylko, że to akurat nie ma żadnego znaczenia czy mamy 0 zł czy 1 mln długi i gotówki jednocześnie, bo pieniądze są tylko nośnikiem wartości. I chyba ta cała dyskusja wywiązała się z tego, że niektórzy uważają, że kreacja nośników powoduje kreację wartości. >A czy nadal trzymasz się tego, co napisałeś gdzieś wcześniej: Tak. >Mnie się wydaje, że pieniądze "wykreowane", będące tylko zapiskami banku, są tak samo realne jak banknoty, czy złote monety. >Tymi długami można się wymieniać, można transferować jedne długi w inne itp. A to jest istotą pieniądza. Możesz się też wymieniać znaczkami i zmieniać je na kartofle. >Pieniądz z założenia jest "wirtualny". Ale wirtualny nie oznacza nieistniejący.
Suma wartości pieniędzy na rynku odzwierciedla wartość dóbr na tym rynku. Jeśli dóbr przybywa a pieniędzy nie, to ich wartość rośnie ( i mamy deflacje, ale to teraz nieistotne). Załóżmy, że NBP wyemitował 1 bln zł w postaci banknotów i monet, czyli, że taka jest suma wartości dóbr na polskim rynku. Jeśli teraz banki przyjmą 100 mld zł depozytów i wydadzą 90 mld zł kredytów, to ile złotówek będzie na rynku? Dalej 1 bln. Przekazywanie pieniędzy nic nie zmienia. Jeśli pożyczę od znajomego 100 zł i dam mu pokwitowanie na te 100 zł a on je komuś sprzeda za 100 zł, to czy ja wykreowałem jakieś pieniądze? Nie. Wykreowałem wirtualny nośnik. Za ten wirtualny nośnik można dopiero dostać prawdziwe pieniądze. Ok, jestem zmęczony, więcej już mi sie nie chce pisać na ten temat.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jazon (186 punktów) | > Możesz się też wymieniać znaczkami i zmieniać je na kartofle.Tak. Bo znaczki pocztowe to też pieniądz. Ten malutki, sam w sobie nic nie warty kawałek papieru, który trzymam w ręku, jest poświadczeniem długu jaki ma Poczta wobec mnie. Słaby to pieniądz, bo mało płynny i pokrywa tylko wartość usług Poczty i to tylko w zakresie detalicznych przesyłek listowych. Ale jednak pieniądz. > >Pieniądz z założenia jest "wirtualny". Ale wirtualny nie oznacza nieistniejący.> Suma wartości pieniędzy na rynku odzwierciedla wartość dóbr na tym rynku.Tak. > Jeśli dóbr przybywa a pieniędzy nie, to ich wartość rośnie ( i mamy deflacje, ale to teraz nieistotne).Tak. > Załóżmy, że NBP wyemitował 1 bln zł w postaci banknotów i monet, czyli, że taka jest suma wartości dóbr na polskim rynku.No, to jest chyba nieprawda. Gdyby NBP wyemitował tyle gotówki i jednocześnie zezwolił na 30krotną kreację pieniądza bezgotówkowego przez banki komercyjne to na rynku powstałaby ogromna nadpodaż pieniądza, co spowodowałoby ogromną inflację. Podejrzewam też, że jednocześnie większość tej gotówki wróciłaby do emitenta tym samym wypadając z obiegu. Każdy przecież chce się pozbyć gotówki, bo gotówka to najgorszy z możliwych długów. Na rynku musi być tylko tyle gotówki, aby pokryć wartość zachodzących na rynku transakcji gotówkowych. Tylko gotówkowych, nie wszystkich. A ile na rynku jest transakcji gotówkowych w stosunku do wszystkich? Tak jak pisałem, nie znam się na ekonomi, ale podejrzewam, że ... 30 razy mniej? (Jeśli jest tu jakiś ekonomista, to bardzo proszę o sprostowanie, jeśli się mylę) > Jeśli teraz banki przyjmą 100 mld zł depozytów i wydadzą 90 mld zł kredytów, to ile złotówek będzie na rynku? Dalej 1 bln.To zależy, czy kredytobiorcy i ci którzy zakładają lokaty, posłują się gotówką, czy nie. Jeśli gotówką, to na rynku dalej będzie 1bln zł w gotówce. Jeśli natomiast wszyscy uczestnicy zaangażowani w tę operację kredytowo-depozytową, bezpośrednio lub pośrednio, będą posługiwać się pieniądzem bezgotówkowym (przelewy, karty), to na rynku będzie nadal 1bln zł w gotówce oraz dodatkowo 90mld zł w formie pieniądza bezgotówkowego. Nie wiem tylko, gdzie się podziało 10mld? Chyba ta nadwyżka musi trafić na konta w NBP, bo bilans musi być 0. > Przekazywanie pieniędzy nic nie zmienia. Jeśli pożyczę od znajomego 100 zł i dam mu pokwitowanie na te 100 zł a on je komuś sprzeda za 100 zł, to czy ja wykreowałem jakieś pieniądze? Nie.Tak. Jeśli tylko ten kwitek jest respektowany przez innych uczestników rynku (a chyba jest, skoro ktoś go kupił), to ten kwitek jest pieniądzem. Nabywca tego kwitka może przecież kupić za niego od jeszcze innej osoby realne dobra. Podobnie ty, mając teraz w ręku banknot 100 zł, możesz iść do sklepu i kupić sobie chleb, kiełbasę, flaszkę, cokolwiek. W obiegu jest teraz 100 zł pieniądza więcej. Czy ktoś stał się po tej operacji bogatszy? Nie. Żadne nowe dobra materialne ani usługi nie powstały. Ale pieniędzy, czyli środków wymiany, jest więcej. (Odwołując się do analogii elektrycznej: Ładunek się nie zmienił, ale powstał nowy jon). > Wykreowałem wirtualny nośnik.Wirtualny nośnik, to właśnie jest pieniądz. > Za ten wirtualny nośnik można dopiero dostać prawdziwe pieniądze.Nie wiem jak odróżniasz pieniądze wirtualne od pieniędzy prawdziwych. Dla mnie wszystkie są tak samo wirtualne. Paradoksalnie, to co ty uważasz za prawdziwe pieniądze, czyli banknoty NBP, w moim mniemaniu są bardziej nieprawdziwe i wirtualne, niż te "wykreowane" przez banki komercyjne. Pieniądze z banków komercyjnych mają zawsze 2 równoważące się bieguny, mają pokrycie w umowach cywilno-prawnych i są odzwierciedleniem transakcji, które zachodzą na rynku, bo kredyty bierze się tylko po to, żeby od razu dokonać transakcji. A pieniądze z NBPu? Są po prostu drukowane. Biorą się znikąd. Mając w ręku bilet NBP, mam zaświadczenie o tym, że NBP jest mi winien pewną ilość towarów i usług. Tak? Ale jak się wybiorę do Warszawy na Świętokrzyską i zapytam, co mi mogą dać za tego "Jagiełłę", to się w głowę popukają i na odchodne jeszcze mi powiedzą, że za rok ten ich dług wobec mnie stopnieje o 3%. Co ja mogę zrobić z takim długiem? Nic, tylko jak najszybciej wcisnąć go komuś innemu, za jakieś realne dobra albo bardziej korzystne długi. Niech on się teraz martwi co z tym zrobić.  Gotówka, to jest właśnie pieniądz znikąd. Dług, którego NBP nie spłaci nigdy (jon o przeciwnym ładunku nie istnieje).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Fizyk (17637 punktów) | > >> Nie rozumiem tylko, dlaczego gdy zapłacę kartą z mojego konta ubywa...> > Ubywa tylko jak zapłacisz kartą debetową. Jak zapłacisz kartą kredytową to nic Ci nie ubywa.> Czyli fałszuję pieniądze tylko gdy płacę kredytówką?Widzę, że zaczynasz rżnąć głupa. Jak chcesz to się dokształć a jak nie to nie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | stilgar (7322 punktów) |
> Widzę, że zaczynasz rżnąć głupa. Jak chcesz to się dokształć a jak nie to nie.Na wiki bym sie nie powoływał, to nie jest wiarygodne źródło, już lepiej wklejać tą animacyjkę z NBP: www.nbport(*)/prezentacje/mechanizm-kreacjiPrzy czym ja stoję na stanowisku, że tak "kreowane" pieniądze są czysto wirtualne, a nie realne.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Fizyk (17637 punktów) | > Na wiki bym sie nie powoływał, to nie jest wiarygodne źródło ...Ale ja zawsze sprawdzam poprawność źródła zanim je podam. > ... już lepiej wklejać tą animacyjkę z NBP:> www.nbport(*)/prezentacje/mechanizm-kreacji> Przy czym ja stoję na stanowisku, że tak "kreowane" pieniądze są czysto wirtualne, a nie realne.No to może ubijemy interes? Ty mi przelejesz na konto 1000 zł tych "wirtualnych" pieniędzy ja Ci za to dam 500 złotówek realnego bilonu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | stilgar (7322 punktów) |
> No to może ubijemy interes? Ty mi przelejesz na konto 1000 zł tych "wirtualnych" pieniędzy ja Ci za to dam 500 złotówek realnego bilonu.  Niby jak mi chcesz przelać wirtualne? Robiąc przelew wyciągasz pieniądze ze swojego konta, automatycznie cofając związany z nimi proces kreacji ( która przebiega na zasadzie cyklu wpłata na lokate - pobranie kredytu ), więc przelew będzie zawsze dotyczył pieniędzy realnych. Czy zgodzisz sie z twierdzeniem, że ludzie spłacając kredyty i likwidując lokaty dokonują anihilacji pieniędzy?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Fizyk (17637 punktów) | > > No to może ubijemy interes? Ty mi przelejesz na konto 1000 zł tych "wirtualnych" pieniędzy ja Ci za to dam 500 złotówek realnego bilonu.  > Niby jak mi chcesz przelać wirtualne?To Ty mi przelejesz pieniądze: ze swojego konta na moje. Przecież wciąż piszesz, że to "tylko wirtualne" pieniądze. > Czy zgodzisz się z twierdzeniem, że ludzie spłacając kredyty i likwidując lokaty dokonują anihilacji pieniędzy?Jak spłacasz kredyt to tak, anihilujesz pieniądze (będące w obiegu). Ale jak wpłacasz pieniądze na lokatę terminową, to bank nie ma możliwości kreacji pieniądza. (Może tylko pożyczyć te pieniądze komu innemu, co wydaje Ci się być jedynym źródłem kredytów.) A więc przy likwidacji terminowej lokaty nie ma też anihilacji pieniądza.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Autografka (10638 punktów) | >Ale jak wpłacasz pieniądze na lokatę terminową, to bank nie ma możliwości kreacji pieniądza. (Może tylko pożyczyć te pieniądze komu innemu, co wydaje Ci się być jedynym źródłem kredytów.)
Ma, bo pożycza ich więcej niż złożono w bankowych depozytach.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | salek (4701 punktów) | O, przepraszam, rżnięcie głupa zacząłeś sam: Cytat:Konkretnie, bankier naciska parę klawiszy na komputerze i te 90 tys. zł pojawia się na koncie klienta... znikąd. Te pieniądze nie zostały przelane z żadnego konta innego klienta; suma stanu kont w banku nagle wzrosła o 90 tys. zł. Dodatkowo życzyłeś sobie wskazania Ci z którego konta ubyło - wskazałem. Czy się mylę? Jeżeli nie, to proponowałbym samemu zasięgnąć wiedzy. Tylko pamiętaj - nie wystarczy wkuć na pamięć. Matematyczne zawiłości zwykle trzeba zrozumieć.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | stilgar (7322 punktów) | > >> Te pieniądze nie zostały przelane z żadnego konta innego klienta; suma stanu kont w banku nagle wzrosła o 90 tys. zł.> > Żartujesz sobie, prawda?> Nie żartuję. Wstrzymaj swój śmiech dopóki nie wskażesz mi klienta, któremu ubyło te 90 tys. zł.Klientowi ubyło w momencie, kiedy wpłacił pieniądze na lokate. Bank dopisał sobie te pieniądze do posiadanych przez siebie i obiecał klientowi, że w każdej chwili może je dostać z powrotem (pomijam teraz warunki zrywania lokat). Klient tych pieniędzy nie posiada, posiada je bank. Bank pożycza te pieniądze innemu klientowi. Gdzie tu magia? > > Nie rozumiem tylko, dlaczego gdy zapłacę kartą z mojego konta ubywa...> Ubywa tylko jak zapłacisz kartą debetową. Jak zapłacisz kartą kredytową to nic Ci nie ubywa. Czy Ty w ogóle masz kartę kredytową? Robisz bilans swoich finansów domowych?I tutaj mamy taką sytuację jak powyżej. Ty mówisz "potrzeba mi 90 zł", bank bierze z głównej kupki i za ciebie płaci, zapisując sobie ile jesteś mu winien. Dalej nie ma żadnej magii. Zapiski banku - od kogo i komu ile pożyczył - to nie są pieniądze. > > Buhahaha.. dowcip dobry.> Przypomnę Ci wypowiedź zaczynającą ten wątek:> Cytat:Liczę na to, że wszyscy obecni tu na forum wiemy, że pieniądz będący obecnie w obiegu nie jest miernikiem wartości, a długu - mówiąc w dużym uproszczeniu. > Zamiast śmiać się spróbuj to zdanie zrozumieć.Ja to rozumiem w taki sposób: koszę sąsiadowi trawnik, więc sąsiad ma wobec mnie dług wdzięczności. Ponieważ sąsiad nie potrafi zrobić nic, co by mi było potrzebne, więc daje mi pieniądze, żebym mógł sobie odebrać tą wdziecznosc od kogos innego. Posiadana przeze mnie gotówka oznacza ile ludzie będą mogli dla mnie zrobić.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Fizyk (17637 punktów) | > >>> Te pieniądze nie zostały przelane z żadnego konta innego klienta; suma stanu kont w banku nagle wzrosła o 90 tys. zł.> >> Żartujesz sobie, prawda?> > Nie żartuję. Wstrzymaj swój śmiech dopóki nie wskażesz mi klienta, któremu ubyło te 90 tys. zł.> Klientowi ubyło w momencie, kiedy wpłacił pieniądze na lokatę. Bank dopisał sobie te pieniądze do posiadanych przez siebie i obiecał klientowi, że w każdej chwili może je dostać z powrotem (pomijam teraz warunki zrywania lokat).No to nie pomijaj. Klient A wpłacił 100 tys. zł na konto bieżące. Bank patrzy na stan depozytów i pożycza 90 tys. zł klientowi B. Klient A nadal ma 100 tys. zł a klient B ma dodatkowe 90 tys. zł, które nikomu nie ubyły. > >> Nie rozumiem tylko, dlaczego gdy zapłacę kartą z mojego konta ubywa...> > Ubywa tylko jak zapłacisz kartą debetową. Jak zapłacisz kartą kredytową to nic Ci nie ubywa.> I tutaj mamy taką sytuację jak powyżej. Ty mówisz "potrzeba mi 90 zł", bank bierze z głównej kupki i za ciebie płaci, zapisując sobie ile jesteś mu winien. Dalej nie ma żadnej magii.Też się zgadzam, że nie ma tu żadnej magii. Niemniej zauważ, że ta "główna kupka" to są depozyty innych klientów i "branie z tej kupki przez bank" nie zmniejsza jej bo ci klienci wciąż ją mają w całości (no chyba, że wątpisz w wypłacalność banku). To "branie z kupki", której nie ubywa, jest właśnie udzielaniem kredytu, czyli kreacją pieniądza. > Zapiski banku - od kogo i komu ile pożyczył - to nie są pieniądze.Jeszcze raz podkreślę o czym mówimy: Pieniądze w obiegu to jest suma gotówki i stanu kont bankowych. en.wikipedia.org/wiki/Money#Measures_of_money Zakładamy że oba te składniki pieniądza są swobodnie ze sobą wymienne. > > Przypomnę Ci wypowiedź zaczynającą ten wątek:> > Cytat:Liczę na to, że wszyscy obecni tu na forum wiemy, że pieniądz będący obecnie w obiegu nie jest miernikiem wartości, a długu - mówiąc w dużym uproszczeniu. > > Zamiast śmiać się spróbuj to zdanie zrozumieć.> Ja to rozumiem w taki sposób: koszę sąsiadowi trawnik, więc sąsiad ma wobec mnie dług wdzięczności. Ponieważ sąsiad nie potrafi zrobić nic, co by mi było potrzebne, więc daje mi pieniądze, żebym mógł sobie odebrać tą wdzięczność od kogoś innego. Posiadana przeze mnie gotówka oznacza ile ludzie będą mogli dla mnie zrobić.Rozumiesz to poprawnie. Zauważ jednak, że sąsiad zamiast dać Ci pieniądze mógłby wziąć kartkę papieru i napisać na nim "Okazicielowi skoszę trawnik lub wykonam równoważną pracę. Podpisano xxx". I byłaby to kreacja pieniądza przez sąsiada. (To taki LETS, o który spytał autor wątku.)
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | stilgar (7322 punktów) |
> > Klientowi ubyło w momencie, kiedy wpłacił pieniądze na lokatę. Bank dopisał sobie te pieniądze do posiadanych przez siebie i obiecał klientowi, że w każdej chwili może je dostać z powrotem (pomijam teraz warunki zrywania lokat).> No to nie pomijaj. Klient A wpłacił 100 tys. zł na konto bieżące. Bank patrzy na stan depozytów i pożycza 90 tys. zł klientowi B. Klient A nadal ma 100 tys. zł a klient B ma dodatkowe 90 tys. zł, które nikomu nie ubyły.A nie ma tych pieniędzy, bo je wpłacił. Nastąpiła tutaj ANIHILACJA pieniądza. Ponieważ wykreowano tylko 90k, a zanihilowano 100k, więc system jest 10k do tyłu! > >>> Nie rozumiem tylko, dlaczego gdy zapłacę kartą z mojego konta ubywa...> >> Ubywa tylko jak zapłacisz kartą debetową. Jak zapłacisz kartą kredytową to nic Ci nie ubywa.> > I tutaj mamy taką sytuację jak powyżej. Ty mówisz "potrzeba mi 90 zł", bank bierze z głównej kupki i za ciebie płaci, zapisując sobie ile jesteś mu winien. Dalej nie ma żadnej magii.> Też się zgadzam, że nie ma tu żadnej magii. Niemniej zauważ, że ta "główna kupka" to są depozyty innych klientów i "branie z tej kupki przez bank" nie zmniejsza jej bo ci klienci wciąż ją mają w całości (no chyba, że wątpisz w wypłacalność banku). To "branie z kupki", której nie ubywa, jest właśnie udzielaniem kredytu, czyli kreacją pieniądza.Ale ci klienci nie mają tych pieniędzy, mają tylko umowę z bankiem, która stwierdza, że ten im je przechowa. Banki są wypłacalne dlatego, że ludzie wpłacili więcej niż pożyczyli i nie wszyscy naraz chcą wpłacone pieniądze wypłacać. > > Zapiski banku - od kogo i komu ile pożyczył - to nie są pieniądze.> Jeszcze raz podkreślę o czym mówimy: Pieniądze w obiegu to jest suma gotówki i stanu kont bankowych. en.wikipedia.org/wiki/Money#Measures_of_money Zakładamy że oba te składniki pieniądza są swobodnie ze sobą wymienne.Wszystko się zgadza. Zwróć uwagę, że jeśli ktoś wziął kredyt, to jego saldo jest ujemne. Dlatego też gotówka + konta = gotówka. > Rozumiesz to poprawnie. Zauważ jednak, że sąsiad zamiast dać Ci pieniądze mógłby wziąć kartkę papieru i napisać na nim "Okazicielowi skoszę trawnik lub wykonam równoważną pracę. Podpisano xxx". I byłaby to kreacja pieniądza przez sąsiada. (To taki LETS, o który spytał autor wątku.)Zgadza się, sąsiad własnie wykreował prawdziwe pieniądze w swojej własnej walucie i zachował się jak bank centralny który je drukuje. Co do takiej kreacji nikt nie ma wątpliwości.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Fizyk (17637 punktów) | > Zwróć uwagę, że jeśli ktoś wziął kredyt, to jego saldo jest ujemne.
Nieprawda. Saldo na rachunku bieżącym jest ujemne tylko jak wyciągniesz z niego więcej niż tam masz (zakładając, że bank Ci pozwoli na zrobienie takiego debetu). Jak bierzesz pożyczkę to jej wartość nie jest odejmowana od rachunku bieżącego.
Powracają pytania: Masz konto w banku? Masz kartę kredytową? Patrzysz na wyciągi, które przychodzą z banku? Rozumiesz co tam jest wyliczane? Przecież to elementarz finansów domowych!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | stilgar (7322 punktów) | >> Zwróć uwagę, że jeśli ktoś wziął kredyt, to jego saldo jest ujemne. >Nieprawda. Saldo na rachunku bieżącym jest ujemne tylko jak wyciągniesz z niego więcej niż tam masz (zakładając, że bank Ci pozwoli na zrobienie takiego debetu). Jak bierzesz pożyczkę to jej wartość nie jest odejmowana od rachunku bieżącego.
Czyli jesli weźmiesz wiecej kredytów niż masz lokat. Jak masz same lokaty to jestes na +, jak masz same kretyty, to -.
>Powracają pytania: Masz konto w banku? Masz kartę kredytową? Patrzysz na wyciągi, które przychodzą z banku? Rozumiesz co tam jest wyliczane? Przecież to elementarz finansów domowych!
I co z tego, że kredyty są w osobnej tabelce? Czym de facto różni się kredyt od debetu? W obu przypadkach bierzesz pieniądze, które musisz potem spłacic.
|
|
| | |  | | Matix (5786 punktów) | >i nie istnieją w rzeczywistości
Uważaj co mówisz. W pewnych częściach świata ludzie giną z powodu tych "nieistniejących" pieniędzy. Powiedz im, że nie istnieją.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | stilgar (7322 punktów) | >>i nie istnieją w rzeczywistości >Uważaj co mówisz. W pewnych częściach świata ludzie giną z powodu tych "nieistniejących" pieniędzy. Powiedz im, że nie istnieją.
O, to to widzę nawet na tym forum, niektórzy sie tu prawie zabijają, żeby za wszelką cenę "udowodnić" ich istnienie.
|
|
| |  | 1 na 3 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Lewaki nazywają to "kapitalizmem". Prawaki nazywają to kapitalizmem.
Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
|
|
 | 2 na 2 | Satyr (4285 punktów) | >To co nam jest dzisiaj potrzebne, to nie jest jakiś nowy system handlowy, tylko formalny zakaz "tworzenia pieniędzy" w bankach i problem z głowy...
Masz oczywiście rację, że pieniądz powinien być obiektywnym i stabilnym miernikiem wartości dóbr. Problem tylko, jak to zrealizować. Powody są dwa:
1. Jak się da dodrukować pieniędzy, to można finansować socjalistyczne fajerwerki ku uciesze ludu. Politycy w demokracjach zrobią wszystko, żeby się dostać do posadki w parlamencie, więc raczej mają w nosie system finansowy. Ważne dla nich tylko to, żeby katastrofa nastąpiła już po ich kadencji.
2. Potrzebujemy dopływu pieniądza na rynek, bo ilość dóbr rośnie. Jeśli chcemy, żeby złotówka miała stabilną wartość, to muszą owe złotówki napływać na rynek w takim tempie, jak rośnie produkcja dóbr. Problem w tym jak to wymierzyć, tzn. ile owych złotówek aktualnie potrzeba. Rozwiązaniem byłby tu standard złota - deflacja oznaczałaby, że złoto zyskuje na wartości, więc rosłoby jego wydobycie aż do momentu stabilizacji. Odwrotnie przy inflacji - złoto traciłoby na wartości, więc spadałoby wydobycie, co z kolej sprawiałoby, że cena złota wracałaby do stabilnej pozycji. To jednak tylko teoria.
Pozdrawiam
|
|
|  | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Potrzebujemy dopływu pieniądza na rynek, bo ilość dóbr rośnie. KTO potrzebuje? Jako konsument cieszę się, że za te same pieniądze mogę nabywać coraz więcej.
>Jeśli chcemy, żeby złotówka miała stabilną wartość Jako konsument cieszę się, że za te same pieniądze mogę nabywać coraz więcej.
>Rozwiązaniem byłby tu standard złota Niekoniecznie musi to być złoto. Dowolny parytet załatwia sprawę kreacji wirtualnego pieniądza.
Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
|
|
| |  | 1 na 3 | stilgar (7322 punktów) | >>Potrzebujemy dopływu pieniądza na rynek, bo ilość dóbr rośnie. >KTO potrzebuje? Jako konsument cieszę się, że za te same pieniądze mogę nabywać coraz więcej. Ale jeśli mamy taką deflację, to nie opłaca się pieniędzy inwestować - bo po co, skoro wystarczy poczekać i same zyskają na wartości?
>>Rozwiązaniem byłby tu standard złota >Niekoniecznie musi to być złoto. Dowolny parytet załatwia sprawę kreacji wirtualnego pieniądza.
W jaki sposób parytet załatwia sprawę tej animacji od NPB ? Skoro mamy parytet, to znaczy, że równie dobrze, zamiast papieru w obiegu mogłyby być złote monety. Pan A niesie swoją złotą monetę do banku, pan B pożycza ją od tego banku, kupuje coś u pana C, który zarobioną złotą monetę niesie do banku...
Gdzie to pomaga? A może ta "kreacja wirtualnego pieniądza" to jest tylko wyimaginowany problem który nie istnieje?
|
|
| |  | | Satyr (4285 punktów) | > KTO potrzebuje? Jako konsument cieszę się, że za te same pieniądze mogę nabywać coraz więcej.Samolub jesteś  Dobrze wiesz, że deflacja jest tak samo groźnym zjawiskiem jak inflacja. W warunkach deflacji nie opłaca się inwestować, bo środki rzeczowe nieustannie tracą na wartości. > Niekoniecznie musi to być złoto. Dowolny parytet załatwia sprawę kreacji wirtualnego pieniądza.To prawda. Złoto przyszło mi na myśl gdyż jest najbardziej standardową propozycją. Z tego co wiem, to konstytucja USA dopuszcza też srebro. Zresztą - mogą to nawet być jabłka albo kasztany, ważne tylko, żeby trzymało wartość pieniądza. Pozdrawaim
|
|
| | |  | | stilgar (7322 punktów) |
>>Niekoniecznie musi to być złoto. Dowolny parytet załatwia sprawę kreacji wirtualnego pieniądza. >To prawda. Złoto przyszło mi na myśl gdyż jest najbardziej standardową propozycją. Z tego co wiem, to konstytucja USA dopuszcza też srebro. Zresztą - mogą to nawet być jabłka albo kasztany, ważne tylko, żeby trzymało wartość pieniądza.
W jaki sposób złoto trzyma wartość pieniądza? Przecież jego wartość też zmiania się w czasie. Ba, jego wartość zmienia się nawet geograficznie - w pobliżu kopalni złoto jest tańsze niż na drugim końcu świata. No i tak jak pytałem w dwóch innych postach, jak złote monety chronią przed animacją NBP ?
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Dariusz Osiński (185 punktów) | Chciałem nieśmiało zaznaczyć, że nie o to pytałem.  Teorie, o których mówicie, znam. Ja pytam o inną PRAKTYKĘ, która istnieje: ludzie uciekają od oficjalnego pieniądza i tworzą systemy LETS i Time Dollars. Co Wy na TO? Pozdrawiam.
|
|
| | | | |  | | marcus (876 punktów) | > Chciałem nieśmiało zaznaczyć, że nie o to pytałem.  > Teorie, o których mówicie, znam. Ja pytam o inną PRAKTYKĘ, która istnieje: ludzie uciekają od oficjalnego pieniądza i tworzą systemy LETS i Time Dollars.> Co Wy na TO? A jeśli o to chodzi, to rzeczywiście cel szczytny i w ogóle samo dobro, ale na dziś dzień zupełnie nieopłacalny. Przede wszystkim: na zbyt małą skalę, poza tym czas nie jest stałą wartością (różnych ludzi czas różnie się przecież ceni), i wprowadzenie takiej waluty kosztowałoby nas wciąż o wiele za dużo. Taka idea może stać się realna dopiero za kilkadziesiąt, a nawet kilkaset lat, chociaż wolałbym, żeby jednak upadła.
Better to reign in hell than serve in heaven...
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | pavvel (8272 punktów) |
> A jeśli o to chodzi, to rzeczywiście cel szczytny i w ogóle samo dobro, ale na dziś dzień zupełnie nieopłacalny. Przede wszystkim: na zbyt małą skalę, poza tym czas nie jest stałą wartością (różnych ludzi czas różnie się przecież ceni), i wprowadzenie takiej waluty kosztowałoby nas wciąż o wiele za dużo.
Czas różnych ludzi różnie się ceni, ale nie zawsze masz ochotę wszystko nabywać komercyjnie. Do tego możesz poświęcać na pracę w tych systemach swój wolny czas (bo na przykład lubisz to robić) odbierając w zamian usługi których potrzebujesz. Powiedzmy, że ja w ramach systemu będę uczył dzieci sąsiadki matematyki (załóżmy, że płatne korepetycje są dla niej dużym obciążeniem), a za to sąsiadka wpadnie czasem ugotować mi obiad, albo sąsiad ostrzyże mi trawnik. Na każdą straconą godzinę zyskuję godzinę więc bilans wychodzi na zero. Dodatkowo taka wymiana usług pomaga lepiej zintegrować się ze społecznością lokalną, co jest wartością dodaną tych systemów.
|
|
4 na 4 | jarcio (1198 punktów) | > Dlatego jestem ciekaw Waszego zdania na temat systemów LETS lub też Time Dollars.Tak właśnie działa wolny rynek - jeżeli ludziom zostawi się wolną rękę w wielu kwestiach to zaczną się organizować na swój sposób tworząc społeczeństwo obywatelskie. To bardzo fajna inicjatywa. Póki co taki sposób wymiany usług działa w kręgu najbliższych osób bowiem im ufamy. Jeżeli zaczniemy tworzyć takie inicjatywy i ten diabelski urzędnik się w to nie wmiesza to krąg ludzi darzących siebie zaufaniem zacznie rosnąć. W ten sposób, tworząc nie tyle co systemy ale organizmy alternatywne, wygonimy komuchów z kraju krocząc w stronę społeczeństwa obywatelskiego
|
|
 | | Smith (10069 punktów) | > Tak właśnie działa wolny rynek - jeżeli ludziom zostawi się wolną rękę w wielu kwestiach to zaczną się organizować na swój sposób tworząc społeczeństwo obywatelskie. To bardzo fajna inicjatywa. Póki co taki sposób wymiany usług działa w kręgu najbliższych osób bowiem im ufamy. Jeżeli zaczniemy tworzyć takie inicjatywy i ten diabelski urzędnik się w to nie wmiesza to krąg ludzi darzących siebie zaufaniem zacznie rosnąć. W ten sposób, tworząc nie tyle co systemy ale organizmy alternatywne, wygonimy komuchów z kraju krocząc w stronę społeczeństwa obywatelskiego  U kolejnego proroka wolnego rynku, noblisty Friedmana to chyba tego nie wyczytałeś? Widzę to w ten sposób: Pierwszym pieniądzem była umowa. Po jakimś czasie treść umowy została zapisana. Ze względu na nieporęczność spisywania umów do każdej transakcji ograniczono je tylko do tych większych a te drobne umowy zamieniono na pieniądz i słowo ciałem się stało. Ciało stałe można gromadzić by zapewnić sobie w ten sposób dostęp do wszelkich usług i towarów. Tak kapitał stał się wartością podstawową w miejsce pracy a materialny symbol umowy na wymianę dóbr i usług obiektem kultu i pożądania. Zaś "niepełnosprytny" Arystoteles zapożyczył nazwę od Ksenofonta i dorobił do tego religię zwaną ekonomią. Podstawą tego wyznania było to, że gospodarz, czyli oikonomikos powinien zajmować się czterema rzeczami: zdobywaniem majątku, strzeżeniem dobytku, utrzymywaniem porządku i właściwym zaspokajaniem potrzeb rodziny i niewolników. Plutarch napisał: "Łatwiej jest zbudować miasto w powietrzu niż założyć państwo bez religii", więc zapomnij o tym żeby państwo, a z nim, prorocy i kapłani tej religii pozwolili Ci szerzyć takie herezje. Pamiętaj pieniądz był zawsze, jest i będzie a banki są po to żeby Ci pomagać w Twojej drodze do szczęścia i dostatku a państwo i jego urzędnicy są potrzebne by uchronić Cię przed zejściem na manowce z tej jedynej i słusznej drogi. Natomiast w teologiczne rozważania proroków ekonomii nie wnikaj bo to oświecona wiedza ezoteryczna tylko dla oświeconych blaskiem pieniądza.
|
|
| rexus (2343 punktów) |
>Dlatego jestem ciekaw Waszego zdania na temat systemów LETS lub też Time Dollars.
Zauważyłem te systemy u Arabów. Ja ci dam kebaba, ty mi napraw rower. Pewna znajoma stomatolog funduje swoim ziomkom zniżki na plomby, a ci rewanżują się w swoich profesjach. Wszyscy zyskują, traci państwo. I o to chodzi chyba. Niestety bez uczciwości to nie działa, a uczciwość u nas wykorzeniona, "symbolem mężczyzny jest ksiądz, albo handlarz" jak pisał Marcin Świetlicki. Szwajcarscy Żydzi szlifujący brylanty zawierają umowy poprzez uściśnięcie dłoni,- czy można sobie wyobrazić coś takiego w naszej powiedzmy budowlance?
|
|
| Dariusz Osiński (185 punktów) | OK. Skoro na tym wątku poruszamy temat pieniądza, a nie systemów LETS, to przejdźmy na poziom wyżej.  Pieniądz sztuczny - nie sztuczny, wykreowany - nie wykreowany, niech będzie, że pożyczony. Ale przeważnie gdy pożyczymy 100, to nie oddajemy 100, tylko 105. Skąd się bierze te 5 pieniążków? (Znów mówiąc w dużym uproszczeniu). I z góry przepraszam za zamieszanie.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|