 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 20-12-2009 14:31 | diogenes (42753 punktów) | Święta trójca ignorancji
5 na 5 | Kiedy kończą się argumenty, dobrze jest mieć odskocznię do czegoś, co je zastępuje. Czymś takim bywa zdrowy rozsądek. Argument to żaden, bo dla jednych wiara np. w boga jest czymś zdroworozsądkowym, dla innych - mówiąc oględnie - nie. Podobnie ma się sprawa z dobrymi obyczajami: to również ambiwalentna sfera, do której jednak sięga się jak do rezerwuaru bliżej nieokreślonych dogmacików, by innym pokazać rzekomo właściwe miejsce w szeregu.
Czy nie jest tak, że zdrowy rozsądek (poznanie), dobre obyczaje (moralność) i dobry smak (estetyka) tworzą razem wygodne zaułki ignorancji dla tych, co to rzekomo wszystko wiedzą lepiej (tu na forum również)? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Czy nie jest tak, że zdrowy rozsądek (poznanie), dobre obyczaje (moralność) i dobry smak (estetyka) >tworzą razem wygodne zaułki ignorancji dla tych, co to rzekomo wszystko wiedzą lepiej (tu na forum >również)?
To takie ludzkie, arcyludzkie.
Szukam racjonalnych odpowiedników, które zastępują te zaułki w racjonalnych mózgach, i muszę przyznać, że mam pewien kłopot. O ile dla zdrowego rozsądku i dobrych obyczajów bardzo łatwo znaleźć przeciwwagę (np. logikę matematyczną i fizykę w poznaniu oraz dumę i szlachetność w moralności), to nie widzę na pierwszy rzut oka niczego, co mogłoby zastąpić dobry smak w estetyce. Jedyne co mi przychodzi do głowy, to własna wrażliwość, ale czy ona rzeczywiście jest w stanie uchronić ludzi przed ignorancją.
A może dobry smak umieściłeś pochopnie wród zaułków ignorancji? Może chciałeś uzyskać piękną trójcę dla efektownego tytułu wątku? A może lepsze by były dwie nogi, na których chodzi ignorancja, albo dwie strony medalu ignorancji?
doku
|
|
2 na 2 | Celtyk (3337 punktów) | > Kiedy kończą się argumenty, dobrze jest mieć odskocznię do czegoś, co je zastępuje. Czymś takim bywa zdrowy rozsądek. Argument to żaden, bo dla jednych wiara np. w boga jest czymś zdroworozsądkowym, dla innych - mówiąc oględnie - nie. Podobnie ma się sprawa z dobrymi obyczajami: to również ambiwalentna sfera, do której jednak sięga się jak do rezerwuaru bliżej nieokreślonych dogmacików, by innym pokazać rzekomo właściwe miejsce w szeregu. Ludzie mają to do siebie, że nie lubią przegrywać/ ponosić porażki (prawdopodobnie zdecydowana większość). Ludzie nie lubią też nie mieć racji - czujemy się przegrani jeśli nasze poglądy zostaną obalone w konfrontacji z poglądami innych osób. Dlatego też nie rzadko używamy innych narzędzi niż rzeczowe argumenty w dyskusji aby osiągnąć swój cel, czy też obronić swoje zdanie na dany temat. > Czy nie jest tak, że zdrowy rozsądek (poznanie), dobre obyczaje (moralność) i dobry smak (estetyka) tworzą razem wygodne zaułki ignorancji dla tych, co to rzekomo wszystko wiedzą lepiej (tu na forum również)? "Zdrowy rozsądek", "dobre obyczaje", czy "dobry smak" są pewnym zestawem zasad, czy reguł, które określają życie (głównie publiczne) określonej grupy społecznej. Jednak to co jest np.: na zachodzie jest uznawane za normalność u nas może być w złym "smaku" i odwrotnie. Dobry smak  W mojej ocenie dobry smak można rozpatrywać w dwóch płaszczyznach: 1. Ogólnie jest przyjęte, że Panorama Racławicka to Arcydzieło malarstwa, 2. Subiektywnie dla kogoś innego to może być tylko wielkie płótno marnie próbujące oddać jakieś wydarzenie historyczne. Zdrowy rozsądek dobrze brzmi w definicji i teoretycznie powinien mieć wiele wspólnego z racjonalnym postępowaniem, ale bywa nadużywany do obrony subiektywnych racji dyskutanta.
Zdrowy rozsądek może nie koniecznie, ale dobre obyczaje i dobry smak jak najbardziej mogą i tworzą (na pewno w Polsce) nie tylko zaułki ignorancji ale nie wręcz normę codziennego życia. Pozdrawiam
Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --
|
|
 | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Ludzie nie lubią też nie mieć racji - czujemy się przegrani jeśli nasze poglądy zostaną obalone w konfrontacji z poglądami innych osób.
Tak. Wolność od swoich poglądów to rzadka cecha charakteru. Ludzie traktują swoje wypowiedzi jak cząstkę siebie. Nic dziwnego, że np. Wittgenstein uważał język (potoczny) za cząstkę ludzkiego organizmu. Krytykować to dla wielu tyle, co nadepnąć na odcisk.
>1. Ogólnie jest przyjęte, że Panorama Racławicka to Arcydzieło malarstwa, >2. Subiektywnie dla kogoś innego to może być tylko wielkie płótno marnie próbujące oddać jakieś wydarzenie historyczne.
Otóż to. Sam zwrot "ogólnie jest przyjęte" abstrahuje od wszelkiego użytkownika, starając się nadać czemuś "obiektywny", bezosobowy charakter. A przecież nie ma żadnego ogółu, który coś przyjmuje.
>...dobre obyczaje i dobry smak jak najbardziej mogą i tworzą (na pewno w Polsce) nie tylko zaułki ignorancji ale nie wręcz normę codziennego życia.
Tabu, którego nie należy podchodzić "od kuchni".
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
1 na 1 | oportunista (1711 punktów) | W każdym z nas siedzi ignorant, niektórym udaje się go maskować lepiej innym gorzej, są też osobniki chełpiące się nim. Słowo to powszechnie uznawane za obelżywe, nie zawsze na taki oddźwięk, częściej mi się kojarzy z kimś nieszczęśliwym, samotnym, nierozumianym. Każdy z nas wie lepiej, lecz nie wszyscy się przy tym upierają, niektórzy nawet próbują się czegoś nauczyć od innych. Przychodzi to nam łatwiej gdy kogoś lubimy, w połączeniu z niechęcią nauka staje się niemożliwa. W tym momencie powinien się włączać zdrowy rozsądek, uczę się od wroga by go poznać i z nim walczyć z szansą na sukces, lecz własna ignorancja podpowiada mi, on jest głupi, nie zawracaj sobie nim głowy. Gdyby wymyślono lek regulujący odpowiedni poziom ignorancji w naszych umysłach, nawet gdyby rozdawano go za darmo, nie zrobiłby kariery, choć zdrowy rozsądek podpowiada mi,że powinien.
|
|
Antoni.Izydor.były.kapitan.SB (74 punktów) (zablokowany) | Tylko na gruncie obiektywnej rzeczywistości materialistycznej można dyskutować. Bez emocjonalnie.Chłodno.Fakty naukowe. Cała reszta to spekulacje i zabobon. Należy pokazać rozmówcy punkt widzenia z perspektywy materialistycznej.
|
|
 | 1 na 1 |
|  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >kto sobie robi jaja...
Zapewne jakiś emerytowany kogut.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Tylko na gruncie obiektywnej rzeczywistości materialistycznej można dyskutować.
Czy to cytat z jakiegoś skryptu z Wieczorowego Uniwersytetu Marksizmu-Leninizmu?
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
1 na 1 | Maryna (60 punktów) | >Kiedy kończą się argumenty, dobrze jest mieć odskocznię do czegoś, co je >zastępuje.
Ale one się nie kończą, bo pytania się nigdy nie kończą. I cała frajda w pytaniach! Tak dla mnie jak i dla współ-dyskutantów, dla których otwartość umysłu, prawda, dociekanie, to wartości... etyczne? istotne?
>...sfera, do której jednak sięga się jak do rezerwuaru bliżej nieokreślonych >dogmacików, by innym pokazać rzekomo właściwe miejsce w szeregu. >Czy nie jest tak, że zdrowy rozsądek (poznanie), dobre obyczaje (moralność) i >dobry smak (estetyka) tworzą razem wygodne zaułki ignorancji dla tych, co to >rzekomo wszystko wiedzą lepiej (tu na forum również)?
A tu się zgadzam, nigdzie nie stoi napisane że racjonalizm automatycznie chroni przed małostkowością.
|
|
 | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >nigdzie nie stoi napisane że racjonalizm automatycznie chroni przed małostkowością.
Racjonalizm to również racjonalizacja owej małostkowości.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:Czy nie jest tak, że zdrowy rozsądek (poznanie), dobre obyczaje (moralność) i dobry smak (estetyka) tworzą razem wygodne zaułki ignorancji dla tych, co to rzekomo wszystko wiedzą lepiej (tu na forum również)? "Zdrowy rozsądek" to nie jest poznanie. To, co intuicyjnie "rozumiemy" wyrosło wraz z naszymi mózgami w trakcie ewolucji, gdy zajmowaliśmy się polowaniem i zbieractwem. Większość działów współczesnej nauki odchodzi od intuicyjnej przyswajalności. Dobre obyczaje są kwestią genetyczno - kulturową. Większość ludzi uważa, że oddawanie podczas dyskusji z kimś odchodów jest niedobrym obyczajem. Natomiast takie rzeczy, jak podanie ręki (lub nie) etc., są kwestiami kulturowych konwencji. "Dobry smak", czyli estetyka (jak to zdefiniowałeś) mogą mieć szerszy i bardziej uniwersalny zasięg, gdyż w symetrii natury, która umożliwia nam jej badanie (z wynikami niezbyt "zdroworozsądkowymi") zawarta jest pociągająca nas estetyka. Nic w tym dziwnego. Bywami estetami, gdyż sami, tak samo jak mrówki, jesteśmy częścią naturu. Nasze ciało ma symetrię, bawi nas logika działań, pawie ogony i śpiew słowików wydają nam się ładne, choć przeznaczone są dla innych estetów. Nasza chęć działania pobudzana jest albo strachem, albo względem estetycznym - organizujemy dzień, dopełniamy jego całości, to nam się podoba. Pisząc tutaj również staramy się jak najładniej wyrazić nasze myśli, tudzież żarty. Chcemy (mniej, lub bardziej świadomie), aby inni patrzyli na nasze litery i kiwali głowami z szacunkiem i podziwiem. "O jakie rogi ma ten byk! Jaki ogon ma ten ptak! Jak ładnie lata ten orzeł!"
|
|
 | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >"Zdrowy rozsądek" to nie jest poznanie. To, co intuicyjnie "rozumiemy" wyrosło wraz z naszymi mózgami w trakcie ewolucji, gdy zajmowaliśmy się polowaniem i zbieractwem.
Myślę, że tzw. zdrowy rozsądek ma jednak jakieś walory poznawcze. Mówi się nawet o wiedzy zdroworozsądkowej, która, choć w wielu wypadkach okazała się błędna, pozwalała i pozwala wciąż przetrwać. Epoka polowania i zbieractwa minęła bezpowrotnie, ale nie jestem pewien, czy struktura psychiczna człowieka uległa tak radykalnej zmianie, jak sposób zdobywania pożywienia: radość np. z odkrycia naukowego czy konstrukcji nowego urządzenia jest być może porównywalna z radością upolowania żubra. Czy jesteś pewien, że towarzyszy mu inna biochemia układu nerwowego? Czy adrenalina starożytnego Greka była inna niż nasza? Co na to paleobiochemia, jeśli coś takiego w ogóle istnieje?
>Większość działów współczesnej nauki odchodzi od intuicyjnej przyswajalności.
Tym niemniej nauka nie rezygnuje z postulatu empiryczności, który uważam za fundamentalny. Najbardziej "odlotowe" konstrukty teoretyczne muszą ostatecznie znaleźć swoje usprawiedliwienie w zwykłym spojrzeniu, dotyku czy zapachu. Nic dziwnego, że np. fenomenologia wskazała na zwykłe życie jako ostateczny kontekst uzasadniający i usprawiedliwiający nasze poznania. Nawet jeśli postulat redukcji języka teoretycznego do języka danych zmysłowych nie jest możliwy, to nie wynika z tego, że wszystkim terminom teoretycznym odpowiadają jakieś byty. Ja wolę odwołać się w tym momencie do pustej operatywności niż przyjąć istnienie ponadempirycznego (surrealistycznego?) świata bytów.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Radość i zadowolenie to stare emocje, które istniały w świecie przyrody na długo przed powstaniem jakichkolwiek zdroworozsądkowych czy chororozsądkowych, albo też prawdziwych spostrzeżeń. Gdy coś robimy, czujemy emocje. Należą one do starszych warstw naszych mózgów i w jakimś sensie są dużo ważniejszymi motywatorami niż jakiekolwiek werbalizacje. Ze "zdrowym rozsądkiem" trzeba czasem walczyć, jeśli chce się zrozumieć rzeczywistość. Nic na co polowali nasi przodkowie nie zachowywało się tak jak kwarki. Nie widać też było spójności czasoprzestrzeni z perspektywy osobników osiągających maksymalną prędkość 30 - 40 km/h. Dziś dzięki teorii względności możemy czerpać energię ze źródeł nuklearnych tworzonych przez nas, a także zrozumieć naszą główną elektrownię atomową, którą nazywano niekiedy Heliosem, albo Re...  . Wiemy, że nie ma rydwanu i jest dużo większa, niż się zdaje, a nawet - co może najdziwniejsze  , że to my się wokół niej kręcimy, a nie ona wokół nas. Do tego, wbrew zdrowemu rozsądkowi, Australijczycy wcale nie mają wrażenia, że chodzą po suficie...
|
|
| |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Radość i zadowolenie to stare emocje,...
Nie przesadzaj w swoim historyzmie. Na ile milionów lat datujesz swoją pierwszą miłość?
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| adamssson (61 punktów) | >Czy nie jest tak, że zdrowy rozsądek (poznanie), dobre obyczaje (moralność) i dobry smak (estetyka) >tworzą razem wygodne zaułki ignorancji dla tych, co to rzekomo wszystko wiedzą lepiej (tu na forum >również)?
Zdrowy rozsądek podpowiada mi że kiedy wypuszczę coś z ręki to z hukiem walnie to o ziemie. Każdy kto twierdzi inaczej jest ignorantem.
|
|
 | | diogenes (42753 punktów) | >Zdrowy rozsądek podpowiada mi że kiedy wypuszczę coś z ręki to z hukiem walnie to o ziemie.
To bardzo zdrowy rozsądek: zawodzi go już babie lato.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | | adamssson (61 punktów) | >>Zdrowy rozsądek podpowiada mi że kiedy wypuszczę coś z ręki to z hukiem walnie to o ziemie. >To bardzo zdrowy rozsądek: zawodzi go już babie lato. > Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Śmiesz twierdzić że babie lato nigdy nie spadnie na ziemie?
|
|
| |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Śmiesz twierdzić że babie lato nigdy nie spadnie na ziemie?
Jak to w życiu bywa: jednej babie spada, drugiej nie.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | |  | | adamssson (61 punktów) | >>Śmiesz twierdzić że babie lato nigdy nie spadnie na ziemie? >Jak to w życiu bywa: jednej babie spada, drugiej nie. > Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Przy mnie nie było baby której by nie spadło.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | >>Śmiesz twierdzić że babie lato nigdy nie spadnie na ziemie? >Jak to w życiu bywa: jednej babie spada, drugiej nie.
Bo tak z babim latem, jak z wrześniem i spodniami: wszędzie koniec lata.
|
|
| | | |  | | adamssson (61 punktów) | >>>Śmiesz twierdzić że babie lato nigdy nie spadnie na ziemie? >>Jak to w życiu bywa: jednej babie spada, drugiej nie. > Bo tak z babim latem, jak z wrześniem i spodniami: wszędzie koniec lata. >
Nie znam końców które latają. Podobnie babiego lata które nie spada.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
>Nie znam końców które latają.
To może być kłopotliwe. Jak sobie z tym radzisz?
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | |  | | adamssson (61 punktów) | >>Nie znam końców które latają. > To może być kłopotliwe. Jak sobie z tym radzisz? > Pozdrawiam > Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Ratuje się zdrowym rozsądkiem.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|