Racjonalista - Strona głównaDo treści
Nie a propos

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
09-01-2010 17:44tomasmusic (19 punktów)Nie a propos
Ocena 3 na 3
Niebywałe )) kreacjoniści nie wierzą nauce, choć można wiele rzeczy dotknąć i zobaczyć a wierzą w stwórcę, którego nie widzieli i nie słyszeli )))
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

rudyment (3233 punktów)Odp: Nie A'propos
>Niebywałe )) kreacjoniści nie wierzą nauce, choć można wiele rzeczy dotknąć i zobaczyć a wierzą
>w stwórcę, którego nie widzieli i nie słyszeli )))

Tak jest po prostu łatwiej.


Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
09-01-2010 19:07 
 Ocena 2 na 2
Rimb (43 punktów)

>Tak jest po prostu łatwiej.

No i myśleć za dużo nie trzeba
rudyment (3233 punktów)
>>Tak jest po prostu łatwiej.
>No i myśleć za dużo nie trzeba

Właśnie dlatego jest łatwo.

Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
09-01-2010 20:14 
 Ocena 6 na 6
stilgar (7322 punktów)
>>>Tak jest po prostu łatwiej.
>>No i myśleć za dużo nie trzeba
>Właśnie dlatego jest łatwo.

Nie wszystkim jest łatwo nie myśleć. Niektórzy tego nie potrafią.
rudyment (3233 punktów)
>>>>Tak jest po prostu łatwiej.
>>>No i myśleć za dużo nie trzeba
>>Właśnie dlatego jest łatwo.
>Nie wszystkim jest łatwo nie myśleć. Niektórzy tego nie potrafią.

To prawda, czasem komuś się to zajęcie spodoba i niekiedy nawet się uzależni.


Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
10-01-2010 12:43 
 Ocena 2 na 2
tomasmusic (19 punktów)Niebywałe
Dieter Bohlen ( Modern Talking ) powiedział kiedyś że największe pieniądze zbija się na idiotach i naiwniakach... i tu miał rację. Religia to biznes, zawsze się znajdą chętni na zabobon i obiecanie im życia wiecznego amen...))
Kiedy widzę jak mohery w obronie ojca dyrektora drą szaty to mam wrażenie że do średniowiecza się cofnęliśmy...
stilgar (7322 punktów)Odp: Nie A'propos
>Niebywałe )) kreacjoniści nie wierzą nauce, choć można wiele rzeczy dotknąć i zobaczyć a wierzą
>w stwórcę, którego nie widzieli i nie słyszeli )))

Dotknąłeś kiedyś atomu? Widziałeś jakiś atom? Skąd wiesz, że to nie jest bujda na resorach?

Słyszałeś kiedyś o flogistonie? Albo o eterze? Za sto czy dwieście lat zapewne sie okaże, że spora część obecnej nauki to bzdury. Nie popełniaj błędu wiary w naukę.
09-01-2010 22:14 
 Ocena 2 na 2
Rimb (43 punktów)

>Dotknąłeś kiedyś atomu? Widziałeś jakiś atom? Skąd wiesz, że to nie jest bujda na resorach?
>Słyszałeś kiedyś o flogistonie? Albo o eterze? Za sto czy dwieście lat zapewne sie okaże, że spora część obecnej nauki to bzdury. Nie popełniaj błędu wiary w naukę.

Być może ale nie odmówisz współczesnej nauce ,,poszukiwań,, często żmudnych i równie często skazanych na porażkę. I nikt tu nie mówi o ślepej wierze w naukę bo wszystko jest weryfikowane prędzej czy później ale ,,dociekania,, nauki przynoszą nam wymierne korzyści w takim samym stopniu jak ich niekontrolowany postęp może się stać nasza zmorą a co religia nam niesie? jak nas ulepsza? w czym kształtuje? jak nami kieruje? Oczywiście że może dojść kiedyś do tego że odkryjemy jakąś niszę w kosmosie w której cała nasza dotychczasowa wiedza a w szczególności prawa fizyki załamią się ale to nie znaczy że tu i teraz do czegoś nas nie zaprowadziły,właśnie dlatego mogę pisać z Tobą on live będąc jakieś na oko 2 tys. kilometrów od ciebie.
09-01-2010 23:01 
 Ocena 3 na 3
stilgar (7322 punktów)
>>Dotknąłeś kiedyś atomu? Widziałeś jakiś atom? Skąd wiesz, że to nie jest bujda na resorach?
>>Słyszałeś kiedyś o flogistonie? Albo o eterze? Za sto czy dwieście lat zapewne sie okaże, że spora część obecnej nauki to bzdury. Nie popełniaj błędu wiary w naukę.
>Być może ale nie odmówisz współczesnej nauce ,

Tak tak tak, oczywiscie masz racje - odnosilem sie do stwierdzenia autora wątku, że "kreacjonisci nie wierza w naukę" - a nikt przecież nie powinien ślepo w nią wierzyć. Nawet wielu naukowców popełnia ten bład i kiedy pojawia się nowa rewolucyjna teoria z całej siły trzymają się starej, którą stosowali przez lata i walczą z nową jak zwolennicy flogistonu walczyli z tlenem.
10-01-2010 00:20 
 Ocena 4 na 4
zolv (1640 punktów)
Przeczytałem co napisałeś w odpowiedzi obok - luz, nie atakuję Ciebie .

Nawet jeśli dzisiejsza nauka za 100 lat będzie do wyrzucenia, uważam, że naukowcy, którzy będą wyrzucali dzisiejszą naukę nie pomyślą o dzisiejszych naukowcach w kontekście wstydu, żenady itp a raczej szacunku, że przy użyciu dzisiejszych technik poznawczych, technologii, wiedzy itd...doszliśmy do takich a takich wniosków.

Nawet jeśli się mylimy - nie jest to wstydem. Próbowaliśmy i nadal próbujemy.

Peace.


"Wszyscy mamy dwie matki: matematykę i nadzieję"
Mariusz Pracki (436 punktów)
Nauka tym się różni od religii, że nie rości sobie prawa do nieomylności - stawiana jest teza, która może zostać potwierdzona lub podważona. Wygrywają argumenty nie dogmaty. Religia twierdzi, że wie lepiej, bo wie i już. I ch*j! A jak się komuś nie podoba to na stos.

A co do atomu, to więcej osób go "widziało" niż boga...

www.moherowo.pl
stilgar (7322 punktów)
>Nauka tym się różni od religii, że nie rości sobie prawa do nieomylności - stawiana jest teza, która może zostać potwierdzona lub podważona. Wygrywają argumenty nie dogmaty. Religia twierdzi, że wie lepiej, bo wie i już. I ch*j! A jak się komuś nie podoba to na stos.

Nie zaprzeczałem temu. Może przeczytaj jeszcze raz, o co chodziło w moim poscie.

>A co do atomu, to więcej osób go "widziało" niż boga...

Atomu nikt nie widział. Tak małych cząstek nie da sie obserwować, można co najwyżej przyglądać się na ich interakcje z innymi.
Mariusz Pracki (436 punktów)

>>A co do atomu, to więcej osób go "widziało" niż boga...
>Atomu nikt nie widział. Tak małych cząstek nie da sie obserwować, można co najwyżej przyglądać się na ich interakcje z innymi.
Dlatego "widziało" znalazło się w cudzysłowie... Tak czy siak, podobnego "istnienia" boga nikt nie widział.


www.moherowo.pl
zachaj (5239 punktów)Odp: Nie a propos
>Niebywałe )) kreacjoniści nie wierzą nauce, choć można wiele rzeczy dotknąć i zobaczyć a wierzą w
>stwórcę, którego nie widzieli i nie słyszeli )))

Nic w tym dziwnego , niektórzy nie mogą inaczej.
Jurek (430 punktów)

A oto dwa powalające argumenty bardzo często używane przez kreoli w "dyskusjach":
1)."Bo tak".
2)."Bo nie".
Przyznacie,że z tak profesjonalną i dogłębną argumentacją trudno jest polemizować?
sztejkat (4743 punktów)
Kreacjoniści często nie tyle wierzą w stwórcę, co budzi w nich moralną odrazę fakt, że wedle ewolucjonistów, człowiek jest jeno przypadkowym, odzwierzęcym tworem powstałym bez żadnego wyższego celu.

Stawiają znak równości między stwórcą a sensem egzystencji i ewolucją a bezsensem.

Trzeba przyznać, że świadomość bycia jeno przypadkiem tudzież splotem okoliczności nie zawsze jest łatwa i przyjemna do zniesienia.

Gdyby bowiem spór kreacja - ewolucja opierał się rzeczywiście na istnieniu Stwórcy wówczas kreacjoniści wartko chwyciliby się stwierdzenia, że aczkolwiek człowiek jest produktem ewolucji, to jednak mechanizm ewolucji i jej takie a nie inne ukierunkowanie zostało wykreowane przez Stwórcę.

I viola - tego się na drodze naukowej nie da dziś obalić. Ba, choć nie do końca zgodne z brzytwą Ockhama, jest to stwierdzenie niesprzeczne z obecną wiedzą.

Jeśli jednak tego nie podnoszą, a nie podnoszą - tedy istota sporu nie leży w kwestii istnienia Stwórcy i faktu kreacji Człowieka, ale w wizji Człowieka jaka w człowieku godna jest siedzieć.

Pozdrawiam,

Tomasz Sztejka
13-01-2010 02:49 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Cytat:
I viola - tego się na drodze naukowej nie da dziś obalić. Ba, choć nie do końca zgodne z brzytwą Ockhama, jest to stwierdzenie niesprzeczne z obecną wiedzą.


Nie da się jeszcze obalić deizmu, ale zarówno Allacha, jak i Jahwe da sie w pełni obalić. Niektórzy protestanci, w przeciwieństwie do katolików, zdają sobie sprawę, że Biblia przeczy ewolucji. Że nic się w niej nie trzyma kupy, jeśli przyjmą naukowe fakty. Dlatego odrzucają naukowe fakty i bronią kreacjonizmu.
13-01-2010 08:59 
 Ocena 5 na 5
Autografka (10638 punktów)

>Nie da się jeszcze obalić deizmu, ale zarówno Allacha, jak i Jahwe da sie w pełni obalić. Niektórzy protestanci, w przeciwieństwie do katolików, zdają sobie sprawę, że Biblia przeczy ewolucji. Że nic się w niej nie trzyma kupy, jeśli przyjmą naukowe fakty. Dlatego odrzucają naukowe fakty i bronią kreacjonizmu.

Ależ oni doskonale zdają sobie sprawę z tego, że przeczy. Dlatego znaleźli sobie wygodne "obejście" w postaci alegorycznego tłumaczenia Biblii. W ten sposób osiągają dwa cele: pokazują wiernym, że nie tak łatwo podważyć istnienie boga Boga, a dodatkowo w oczach ogółu wychodzą na tych światłych, którzy poważnie traktują odkrycia naukowe, są otwarci i nowocześni.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
13-01-2010 09:55 
 Ocena 3 na 3
goliat69 (31 punktów)
>>Nie da się jeszcze obalić deizmu, ale zarówno Allacha, jak i Jahwe da sie w pełni obalić. Niektórzy protestanci, w przeciwieństwie do katolików, zdają sobie sprawę, że Biblia przeczy ewolucji. Że nic się w niej nie trzyma kupy, jeśli przyjmą naukowe fakty. Dlatego odrzucają naukowe fakty i bronią kreacjonizmu.
>Ależ oni doskonale zdają sobie sprawę z tego, że przeczy. Dlatego znaleźli sobie wygodne "obejście" w postaci alegorycznego tłumaczenia Biblii. W ten sposób osiągają dwa cele: pokazują wiernym, że nie tak łatwo podważyć istnienie boga Boga, a dodatkowo w oczach ogółu wychodzą na tych światłych, którzy poważnie traktują odkrycia naukowe, są otwarci i nowocześni.
>
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]

Problem jest w tym, że oni nie wskazują iż nie jest łatwo podważyć istnienia boga ale podważaniu metod, które jego istnienie podważają. Wiesz wskazywanie iż nie można obalić istnienia boga przez brak dowodów na jego istnienie jest cwanym wybiegiem. Kler szczególnie katolicki potrafił się podłączyć pod osiągnięcia naukowe, w tak cwany sposób, że nikt nie pamięta, iż wcześniej ci sami ludzie kładli kłody pod naukę.
Autografka (10638 punktów)

>Problem jest w tym, że oni nie wskazują iż nie jest łatwo podważyć istnienia boga ale podważaniu metod, które jego istnienie podważają. Wiesz wskazywanie iż nie można obalić istnienia boga przez brak dowodów na jego istnienie jest cwanym wybiegiem. Kler szczególnie katolicki potrafił się podłączyć pod osiągnięcia naukowe, w tak cwany sposób, że nikt nie pamięta, iż wcześniej ci sami ludzie kładli kłody pod naukę.

Zgadzam się w zupełności. Założyłam nawet kiedyś wątek dotyczący tego tematu.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
13-01-2010 13:06 
 Ocena 2 na 2
Rimb (43 punktów)

>Ależ oni doskonale zdają sobie sprawę z tego, że przeczy. Dlatego znaleźli sobie wygodne "obejście" w postaci alegorycznego tłumaczenia Biblii. W ten sposób osiągają dwa cele: pokazują wiernym, że nie tak łatwo podważyć istnienie boga Boga, a dodatkowo w oczach ogółu wychodzą na tych światłych, którzy poważnie traktują odkrycia naukowe, są otwarci i nowocześni.
Dokładnie nic dodać nic ująć. Zastanawiam się tylko niekiedy i często przez to przechodzę a mianowicie - czy to na nas ma się skupiać uświadamianie nieświadomych i czy warto podejmować próby? To tak wiele wysiłku kosztuje a po wszystkim widzę tylko ich cielęce oczy i niedowierzanie.A może tylko nielicznie jeszcze są w stanie wyrwać się z tego zaklętego koła. Nie chodzi tu tylko o podważenie dogmatów kościoła ale o ukazanie że da się myśleć samodzielnie. Mało ludzi jest gotowych porzucić ,,niemyślenie,, na rzecz ,,myślenia,,. W końcu czują się bezpiecznie w swoich jaskiniach i nie muszę sami podejmować jakichkolwiek decyzji a tak jest o wiele łatwiej.Wystarczy iść za tym z przodu i już.
13-01-2010 13:46 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)

>Dokładnie nic dodać nic ująć. Zastanawiam się tylko niekiedy i często przez to przechodzę a mianowicie - czy to na nas ma się skupiać uświadamianie nieświadomych i czy warto podejmować próby? To tak wiele wysiłku kosztuje a po wszystkim widzę tylko ich cielęce oczy i niedowierzanie.

Znam to. Bezbrzeżne zdziwienie i spojrzenia po sobie, jak gdybym oświadczyła, że zostałam porwana przez UFO, czy coś w tym rodzaju. Nie jestem przekonana co do tego, czy warto ich przekonywać.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
tomasmusic (19 punktów)
Bezbrzeżne zdziwienie i spojrzenia po sobie, jak gdybym oświadczyła, że zostałam porwana przez UFO, czy coś w tym rodzaju. Nie jestem przekonana co do tego, czy warto ich przekonywać.

Dokładnie. Często się zastanawiałem nad tym czy przekonywać do swoich poglądów owczarnie która jak stado baranów podąża za ogółem w zabobonnym marszu donikąd
ale pomyślałem o predyspozycjach i rozumowaniu, wielu ludzi jak sądzą, nawracają się bo olśniło ich to i owo,
Ja wychowany zostałem w wierze katolickiej, nawet mi przez myśl nie przeszło, że mogę odwrócić się od religii, ale w miarę jak rozmyślałem na ten temat bardzo dużo to spostrzegłem że biorę udział w jakimś zakłamaniu w jakiejś zbiórce kasy na złote Watykańskie klamki dla pedofilów w sutannach i powiedziałem DOŚĆ !
więc sądzę że jak ktoś zechce zmienić poglądy to je zmieni a jak nie to niech bije czołem w ścianę płaczu aż do krwi ( skoro taka jego karma )?
13-01-2010 13:16 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Masz wiele racji . Ale ja naprawdę uważam, że człowiek jest mistrzem w oszukiwaniu samego siebie i spora część kleru uważa, że łaskawa zgoda Kościoła na ewolucję jest czymś normalnym. Potwierdza ewolucję, zaś o chrześcijaństwie to nawet nie trzeba dyskutować. To sama istność . Założyłem w innym miejscu topik, gdzie zastanawiam się nad tym, czy działania motywowane bezwarunkową wiarą w Jezusa są mniej groźne od działań motywowanych cyniczną chęcią władzy. Zauważyłem też, że u większości przedstawicieli kleru, zachodzą obydwa czynniki w różnych proporcjach.
13-01-2010 13:42 
 Ocena 2 na 2
Autografka (10638 punktów)
Może niezbyt precyzyjnie się wyraziłam. To, że zdają sobie sprawę z niezgodności treści biblijnych z kolejnymi odkryciami naukowymi, nie musi oczywiście świadczyć o tym, że w ogólny przekaz biblijny nie wierzą. Myślę, że bardziej powszechne są próby pogodzenia tych sprzeczności we własnej głowie. Ludzie wierzący również chcą o sobie myśleć, jako o osobach racjonalnych. I tu masz rację. Tak naprawdę, oszukują się, żeby nie rezygnować z niczego. Ani z racjonalizmu, ani z zaświatów.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
Madame de Montsegur (1910 punktów)
Ludzie wierzący również chcą o sobie myśleć, jako o osobach racjonalnych. Tak naprawdę, oszukują się, żeby nie rezygnować z niczego. Ani z racjonalizmu, ani z zaświatów.

Racjonalizm daje poczucie bezpieczeństwa. Ale nie odpowiada na pytanie o sens cierpienia i śmierci. Stąd pewnie potrzeba religii , która próbuje dać na to odpowiedź. Jednak wobec wszechobecnego w każdej religii milczenia Boga nie zawsze udaje się tę odpowiedź obronić.
Zgadzam się z tymi, którzy twierdzą, że być zwolennikiem ewolucjonizmu to wierzyć w naukę - podobnie jak kreacjoniści wierzą w Boga i swoją wersję powstania świata. Każda teoria naukowa ma ograniczenia, poza którymi nie ma już doświadczenia i dowodu, tylko wiara. Jeśli nawet wszechświat powstał wskutek wielkiego wybuchu, to dalej pozostaje pytanie, kto był tego wybuchu sprawcą. Dopóki można stawiać pytania, nie zna się całej prawdy.

Jako adept nauk przyrodniczych wiem, że są dowody przekształacania się gatunków, czyli ewolucji. Jako adept teologii ( ze szczyptą modernizmu ) wiem, że współczesny Kościół próbuje zaadaptować ewolucjonizm do swojej nauki. Jako człowiek myślący uważam, że jedyna uczciwa odpowiedź na jakiekolwiek pytanie o Boga brzmi : nie wiadomo.
14-01-2010 18:12 
 Ocena 2 na 2
CHInDy (82 punktów)
>Jako adept nauk przyrodniczych wiem, że są dowody (...) ewolucji. Jako adept teologii wiem, że Kościół próbuje zaadaptować ewolucjonizm (...). Jako człowiek myślący uważam, że jedyna uczciwa odpowiedź na jakiekolwiek pytanie o Boga brzmi : nie wiadomo.

Wiadomo, wiadomo. Wiara w Boga jest wołaniem o sens, może nawet cichą, pierwotną reminiscencją lęku przed niewyjaśnionym. Lęk ten jest tłumiony w procesie kulturowej socjalizacji by później odżyć - co prawda nie u wszystkich - pod postacią tzw. "wątpliwości".

Zadając pytania - mnożymy wątpliwości. Długo wałkowana wątpliwość czasem przeradza się w niejasność, później w sprzeczność i jak domino sypie się nasz Bóg - wytwór naszej kultury, przeciwieństwo naszego lęku.
tomasmusic (19 punktów)
Jako człowiek myślący uważam, że jedyna uczciwa odpowiedź na jakiekolwiek pytanie o Boga brzmi : nie wiadomo.


...a czym się różni wiara w Boga od wiary w krasnoludki??? ano chyba tym że krasnoludki nie mają swojej biblii i tak sprawnego aparatu indoktrynacji !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
18-01-2010 08:13 
 Ocena 1 na 1
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>
> ...a czym się różni wiara w Boga od wiary w krasnoludki??? ano chyba tym że krasnoludki nie mają swojej biblii i tak sprawnego aparatu indoktrynacji !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
>

Zarówno wiara w Boga, jak i wiara w krasnoludki są rodzajem koherencyjnej teorii prawdy. Można na ich temat rozwijać rozbudowane, wewnętrznie niesprzeczne koncepcje, można o nich pisać tomy rozpraw naukowych, tyle tylko, że zachodzi istotne ryzyko, iż przedmiot tej "nauki" - po prostu nie istnieje.
sztejkat (4743 punktów)
Szkoda, że nie odniosłeś się do zasadniczej treści mojej wypowiedzi.


Tomasz Sztejka
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ja mam wrażenie, że się odniosłem. Ale jeśli nie, przypomnij mi proszę, co pominąłem.
16-01-2010 20:29 
 Ocena 1 na 1
sztejkat (4743 punktów)
Odniosłeś się jedynie do części dotyczącej innego sformułowania kreacjonizmu, wskazując także zestaw innych obiektów których istnienie jest nie weryfikowalne.

Ja zaś wskazałem ten przykład jedynie jako drogę w sporze, którą nie poszli kreacjoniści (nie twierdzą, że to Bóg stworzył i ukierunkował ewolucję powstanie człowieka). Z oczywistości tej drogi i jej niesprzeczności ze stanem wiedzy, w przeciwieństwie do kreacjonizmu sensu stricte (czyli stworzenia gatunku ludzkiego), wywiodłem, że motywacją kreacjonistów nie jest kwestia istnienia stwórcy, a ich szczególna wizja na miejsce człowieka w świecie, filozofii i systemie wartości.

Odniosłeś się więc jedynie do fragmentu nie stanowiącego istotę mojej wypowiedzi. Za czym zapewne stoi niezbyt jasne sformułowanie przeze mnie myśli.

W efekcie dalsza dyskusja sprowadziła się do tego co zawsze: czyli udowadniania nie istnienia krasnoludków. Lub vice versa.

Owszem, zauważasz, że niektórzy mimo świadomości sprzeczności kreacjonizmu z, no niech będzie, dowodami, pozostają przy swoim.

Ja jednak chciałem wskazać, że dysputa w kwestii kreacjonizmu kręci się nie wokół tej osi, wokół której według mnie powinna się kręcić.

Pozdrawiam,


Tomasz Sztejka
17-01-2010 01:06 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Dziękuję ci za ciekawą wypowiedź, Tomaszu. Lecz myślę, że nie zrozumiałeś mnie do końca, choć całkiem możliwe, że moje poprzednie wypowiedzi były niedostatecznie jasne. Piszesz:

Cytat:
Ja zaś wskazałem ten przykład jedynie jako drogę w sporze, którą nie poszli kreacjoniści (nie twierdzą, że to Bóg stworzył i ukierunkował ewolucję powstanie człowieka). Z oczywistości tej drogi i jej niesprzeczności ze stanem wiedzy, w przeciwieństwie do kreacjonizmu sensu stricte (czyli stworzenia gatunku ludzkiego), wywiodłem, że motywacją kreacjonistów nie jest kwestia istnienia stwórcy, a ich szczególna wizja na miejsce człowieka w świecie, filozofii i systemie wartości.


Oczywiście masz całkowitą rację, że pozycja człowieka zdaniem niektórych kreacjonistów jest pogwałcona poprzez całkowite połączenie Homo sapiens z resztą świata fauny do jakiego prowadzi odkrycie faktu ewolucji naturalnej. Ale, i tu wrócę do mojej poprzedniej wypowiedzi, to nie wszystko. Kreacjoniści chrześcijańscy bronią swojego świętego tekstu, jakim jest Biblia. Zdają sobie sprawę (w przeciwieństwie do niektórych chrześcijan - katolików), że w księdze Jahwe i Jezusa nie ma mowy o ewolucji, natomiast wiele informacji jest z nią sprzecznych. Ewolucja przeczy nie tylko wiekowi ziemi, ale też uwagom Jezusa o zwierzętach, oraz wiekowi świata jaki jest dopuszczalny przy przyjęciu wyjątkowości misji Jezusa. Sądzę, że chrześcijańskim kreacjonistom jest też nie po drodze wielkość wszechświata. Ciężko sobie bowiem wyjaśnić spektakl ukrzyżowania (groteskowy moim zdaniem nawet przy założeniu płaskiej Ziemi wspartej na żółwiach) na milionach planet, gdzie zapewne mogło powstać inteligentne życie. Ciężko też sobie wyobrazić ukrzyżowanych kosmitów w formie zupełnie niepodobnej do ciała Homo sapiens (a tacy kosmici są przecież prawdopodobni, gdy pomyśli się o ogromnej wielości miejsc, gdzie mogły zajść pozaziemskie ewolucje). Opium judeochrześcijaństwa zakłada wyjątkowość człowieka, który "powstał na podobieństwo boga". Już przyjęcie systemu heliocentrycznego było bolesnym policzkiem dla miłośników jezusowych zaświatów. Nie zdziwiłbym się, gdyby część kreacjonistów w USA uznawało nadal system ptolemejski. Do tego doszło - dzięki nauce - poszerzenie spojrzenia na wszechświat o wiele słoń, o wiele galaktyk, o wiele lat świetlnych przestrzeni i wiele wiele milionów wieków czasu. Aby dalej zarzywać opium "Chrystus" można zająć tylko dwa stanowiska.

1. Wszystko jest relatywne i możliwe, to kwestia wiary człowieka etc. W domyśle oczywiście zmartwychwstały gwarant zaświatów jest najbardziej możliwy, a już przynajmniej zaświaty bez gwaranta (katolicy, postmodernistyczni "intelektualiści", spora grupa agnostyków)
2. Prawdziwa jest tylko Biblia, a co się z nią nie zgadza, jest wymysłem naukowców, w ostateczności dziełem szatana, który pozakopywał w ziemi kości dinozaurów i zrolował system ptolemejski.

Myślę, że na tak zwanym Zachodzie zdecydowana większość osób pielęgnuje któryś z tych dwóch światopoglądów, a raczej antyświatopoglądów.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>kreacjoniści [...] wierzą w stwórcę, którego nie widzieli i nie słyszeli )
Zaraz tam "wierzą". Tylko mówią, że wierzą. Ale chyba im nie wierzysz, przecież tej wiary ani nie widać, ani nie słychać, a tylko się o niej mówi.

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
CHInDy (82 punktów)
>Zaraz tam "wierzą". Tylko mówią, że wierzą. Ale chyba im nie wierzysz, przecież tej wiary ani nie widać, ani nie słychać, a tylko się o niej mówi.

Polecam zapoznać się z tematem Creation Museum - Kreacjoniści ruszają do boju

creationmuseum.org/ - niezłe jaja
konstruktywista (15 punktów)
Cytat:
Niebywałe )) kreacjoniści nie wierzą nauce, choć można wiele rzeczy dotknąć i zobaczyć a wierzą w
stwórcę, którego nie widzieli i nie słyszeli )))


Zapewne posiadasz coś takiego jak rozum,a czy kiedykolwiek widziałeś swój rozum albo dotknąłeś,czy można go zważyć albo zmierzyć?
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>
>Zapewne posiadasz coś takiego jak rozum,a czy kiedykolwiek widziałeś swój rozum albo dotknąłeś,czy można go zważyć albo zmierzyć?

Współczesna psychologia twierdzi, że posiada narzędzia do badania ludzkiego rozumu. Konstruuje przeróżne testy i kwestionariusze, określa różne parametry tego, co potocznie nazywamy rozumem. Niezależnie od tego, jak bardzo te narzędzia są wiarygodne lub nie, moim zdaniem rozum nie może być przedmiotem wiary. Nawet jeśli nie da się go zważyć i zmierzyć, z całą pewnością można go doświadczyć. Wystarczy rozmowa.
Niperyt (2 punktów)
>Niebywałe )) kreacjoniści nie wierzą nauce, choć można wiele rzeczy dotknąć i zobaczyć a wierzą w
>stwórcę, którego nie widzieli i nie słyszeli )))

Zastanawiający jest fakt, że wielu prawdopodobnie dość inteligentnych współczesnych kreacjonistów pomimo rażących dowodów błędności w ich rozumowaniu nadal obstaje przy swoim... Oczywiście gdy na pytanie o początek Wszechświata powiem mu (kreacjoniście), że w świetle aktualnych badań naukowych najprawdopodobniej był nim Wielki Wybuch, on od razu rzuci pytaniem typu "a co było wcześniej?" lub "więc kto stworzył lub skąd się wziął ten osobliwy punkt, od którego wszystko się zaczeło?"... Moja odpowiedź zapewne brzmiała by: "(jeszcze) nie wiem". Ale czy coś takiego nie przypomina wam czasów antycznych (czytaj: ludzkiej ciemnoty, niewiedzy). Żeby lepiej zobrazować co mam teraz na myśli przytoczę taki przykład:
W starożytnaj Grecji ludzie tłumaczyli sobie fenomen piorunów jako gniew Zeusa. Ogrom błysku i straszliwy huk był dla nich tak niezrozumiały i fantastyczny, że w ówczesnych czasach oczywistym było, że musi to być coś boskiego, nieoderwalnie łączyć sie z siłą nadprzyrodzoną. Czyż fenomen istnienia Wszechświata i skala jego ogromu nie nasuwa podejrzeń o domniemanej boskości/boskiej ingerencji? Pewnie tak... Ale tak jak w przypadku piorunów gdy dokładnie poznaliśmy ich naturę a nauka udowodniła poprawność tych założeń czy dziś kogokolwiek szokuje błyskawica na zachmurzonym, burzowym niebie? Jest dla nas oczywiste dlaczego występuje i co o tym decuduje dlatego wierzenia starożytnych Greków często powodują u nas uśmiech i niekiedy pogardę dla ich wierzeń.
Całkiem możliwe, że przyjdzie taki dzień kiedy poznamy odpowiedź na kontrowersyjne dziś pytanie: "co było przed wielkim wybuchem?" nauka bedzie w stanie to opisać, udowodnić i pewnie wtedy okaże sie po raz kolejny, że nie taki diabeł straszny jak go malują... a rola Boga w tym wszystkim znów bedzie tylko wspomnieniem dawnej epoki. Ciemnej epoki.
Ronin83 (156 punktów)
>Niebywałe )) kreacjoniści nie wierzą nauce, choć można wiele rzeczy dotknąć i zobaczyć a wierzą w stwórcę, którego nie widzieli i nie słyszeli )))
>

Kiedyś spotkałem się z takim zdaniem:
Jeśli powiesz komuś, że na niebie są 4 miliardy gwiazd, to jest gotów uwierzyć ci na słowo. Gdy powiesz komuś, że ławka jest świeżo malowana - dotknie, żeby sprawdzić.

Tak przewrotny potrafi być ludzki umysł

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365