Racjonalista - Strona głównaDo treści
Ból tworzenia

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
11-01-2010 00:39Rimb (43 punktów)Ból tworzenia
Ocena 1 na 1
Zastanawialiście się kiedyś co każe człowiekowi tworzyć i do czego to prowadzi daną jednostkę?. Chodzi mi o to czy sam akt powstawania dzieła obojętnie czy jest to malarz, pisarz czy architekt nie jest inspirowany w jakimś sensie egoizmem bądź narcyzmem twórcy?. Czy właśnie to odróżnia sztukę od szmiry. Czytając współczesną literaturę,chodząc do galerii odnoszę wrażenie że dzisiejszy świat sztuki został pozbawiony tego transcendentalizmu,tej siły i prawdziwej pasji dawania ludziom czegoś wartościowego. Wszystko moim zdaniem obecnie skierowane jest na zaspokojenie potrzeb odbiorcy masowego,,,artyści,,skupili się na dawaniu tego na co jest popyt,sztuką której hołdują teraz ci ,,artyści,, są już raczej prawa ekonomii.Przykład z podwórka: byłem ostatnio w galerii sztuki współczesnej w Birmingham ,pewien młody artysta prezentował swoje ,,prace,,w postaci plam gęstej farby wystrzeliwanej z armatki ładowanej powietrzem sprężonym. W sumie nie było by w tym może nic nadzwyczajnego bo w latach 70-tych sprzedawano za dziesiątki tysięcy dolarów płótna malowane przez szympansa ( co moim zdaniem nawet bardziej przypominało sztukę) ale większość odwiedzających tą galerię bardziej skupiało się nad działaniem owej armaty wystrzeliwującej farbę aniżeli na jej celach, jedna chyba bardzo dystyngowana pani wspomniała coś o kubizmie, co mnie do łez niemalże rozbawiło.Zmierzam do tego że współczesna sztuka skupia się w przeważającej mierze na szokowaniu, im bardziej coś kontrowersyjnego,bez żadnej treści ani przekazu końcowego tym lepiej.Czytałem kiedyś powieść Patricka White`a ,,Wiwisekcja,, opisującej rozterki młodego artysty,jego alienację,potrzebę ekspresji samego siebie,zagubienie.Opis postaci bohatera był tak wyraźiście plastyczny że wydawało mi się że ktoś pierwszy zdołał ubrać w słowa ten ból tworzenia przenikajacy artystę w trakcie jego wędrówki w głąb siebie,taki wytworzył się wtedy we mnie obraz artysty. Boję się że sztuka już umarła skoro każdy uzurpuje sobie prawo do bycia artystą,tę wolność którą dała nam współczesność obróciliśmy przeciwko sobie a wierzę i wiem że istnieją jeszcze wielcy w świątyniach dusz których powstają wspaniałe dzieła ale niestety rozmywają sie w dzisiejszym świecie szczekaczy i miernot,którzy jako jedyni mają chyba szansę przebicia. Co państwo o tym myślicie,niezmiernie mnie to interesuje?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Zbygniew Herzog (32 punktów)
(zablokowany)
Gdyby świat był taki, jakiego pragniesz, tzn gdyby nie dawał szansy przebicia szczekaczom i miernotom, nie mielibyśmy w ogóle możliwości o tym mówić publicznie. Coś za coś.
A problem współczesnej sztuki leży w głównej mierze nie w jej twórcach, ale odbiorcach-turystach, którzy żyją zbyt szybko by zatrzymać się na dłużej przy obrazie niż 3 minuty.
Może właśnie dlatego współczesne dzieła nie żyją dłużej niż 15 minut. Bo i dla kogo?
Rimb (43 punktów)

>A problem współczesnej sztuki leży w głównej mierze nie w jej twórcach, ale odbiorcach-turystach, którzy żyją zbyt szybko by zatrzymać się na dłużej przy obrazie niż 3 minuty.

Sądzisz że bez wykształtowania u młodych ludzi jakiegokolwiek poczucia estetyki będziemy otaczani coraz częściej bandą zapatrzonych w siebie snobów, bez jakiegokolwiek pojęcia o pięknie i prawdziwym artyzmie? Kto będzie odsiewał plewy od ziarna w takim razie a może to już po prostu nieważne.To tak jakby powiedzieć że ,,Herzog,, Belowa wniósł więcej do literatury światowej niż ,,Ulisses,,bo większości czytelników się podobał w przeciwieństwie do trudnej ale mało zrozumiałej prozy Joyca. Nie boisz się że świat już niedługo tylko będzie polegał na rzeczach łatwych pozbawionych refleksji bo to ,,ułatwi,, życie, no i oczywiście łatwiej będzie innym bandą matołów kierować? Do tego chyba to wszystko zmierza.
11-01-2010 14:53 
 Ocena-1 na 3
Zbygniew Herzog (32 punktów)
(zablokowany)
Mam jeszcze bardziej katastroficzną wizję. Piękno albo będzie jadalne albo go nie będzie- jak powiedział Dali. Do tego chyba wszystko zmierza. Będziemy otoczeni przez żarłoków i anorektyków.
13-01-2010 18:50 
 Ocena 1 na 1
goliat69 (31 punktów)
>Gdyby świat był taki, jakiego pragniesz, tzn gdyby nie dawał szansy przebicia szczekaczom i miernotom, nie mielibyśmy w ogóle możliwości o tym mówić publicznie. Coś za coś.
>A problem współczesnej sztuki leży w głównej mierze nie w jej twórcach, ale odbiorcach-turystach, którzy żyją zbyt szybko by zatrzymać się na dłużej przy obrazie niż 3 minuty.
>Może właśnie dlatego współczesne dzieła nie żyją dłużej niż 15 minut. Bo i dla kogo?
>
Problem jest w tym, że współczesna sztuka zawsze była postrzegana przez sobie ówczesnych ludzi jako... miernota i brak smaku. Dopiero późniejsze pokolenia oceniając dane dzieło, nadały im status sztuki. Tak jest praktycznie od czasów, od kiedy człowiek zaczął oceniać twórczość innych..a tak na marginesie faktem jest, że ówczesna sztuka staje się sztuką tylko za sprawą marchandów - kramarzy "sztuką" którzy kreują dane "dzieło" na sztukę będąc inwestorem w dany produkt i on kreuje go podbija cenę promuje na "dzieło"
rudyment (3233 punktów)
> Co państwo o tym myślicie,niezmiernie mnie
>to interesuje?

Za innych państwa nie mogę powiedzieć, tylko za siebie.
Myślę, że to spojrzenie lokalne - i że warto byłoby się zastanowić na przykład nad malarstwem jaskiniowym, sztuką ludową czy sakralną.

Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
diogenes (42753 punktów)
>Boję się że sztuka już umarła...

Spokojnie. Sztuka, a właściwie jej formy, ma(ją) historię. Teraz jest taka. Nie podoba się? Twórz swoją, albo delektuj się jej przeszłymi postaciami.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
albowiem_wierzę_Rozumem (-16 punktów)
>Zastanawialiście się kiedyś co każe człowiekowi tworzyć i do czego to prowadzi daną jednostkę?

Bóg.Oczywiście mowa o osobach wierzących.Np.piękne przedstawienia mitologii greckiej w malarstwie Boccacia.
Natomiast osoby niewierzące prowadzi...
No właśnie...Nic?
Raczej tak ponieważ nie ma malarstwa,muzyki,architektury z inspiracji ateistycznej.
11-01-2010 17:30 
 Ocena 1 na 3
Zbygniew Herzog (32 punktów)
(zablokowany)
>Raczej tak ponieważ nie ma malarstwa,muzyki,architektury z inspiracji ateistycznej.
Ależ powstają, tyle że bliskie są estetyce socrealizmu.
Natomiast na gruncie niewiary wyrastają wielkie dzieła.
11-01-2010 19:13 
 Ocena 3 na 3
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
>Raczej tak ponieważ nie ma malarstwa,muzyki,architektury z inspiracji ateistycznej.
Piszesz takie głupoty, że pozostaje tylko wlepiać Ci minusy.
11-01-2010 20:02 
 Ocena 5 na 5
Kurczewski (2471 punktów)
... albowiem niedorzecznym jest oczekiwać rozsądku z inspiracji religijnej

erka.ovh.org/
lotrek (14275 punktów)
>Np.piękne przedstawienia mitologii greckiej w malarstwie Boccacia.
Robisz z Giovanniego Boccaccia malarza? Wiem, że "Dekameron" kiedyś był przez kościół umieszczony na liście Ksiąg Zakazanych a w seminariach duchownych jest pewnie do dzisiaj, co by klerycy nie zabawiali się "sami z sobą" (znana to specjalność tych szkół), ale trochę przesadziłeś.

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
julek (1527 punktów)
Sądzę że trzeba przyjąć wielokrotnie przytaczaną opinię
,- że sztuka , - dzieło ma zadowolić tylko samego twórcę
jeżeli twórca jest zadowolony ze swojej pracy ,uważa swoje dzieło za "skończone" to wystarcza .Z tego prosty wniosek ze każdy dla siebie może być artystą . Pozostają jeszcze krytycy , akademie sztuki itd .Rynek jest sprawą wtórną , kupuje albo nie , reszta to rzemiosło . Krytycy i akademie : - elity są po to ,by wbrew "oczywistemu subiektywizmowi " ocen sztuki ,-kształtować mózgi motłochu na tyle na ile są na to podatne.

Może to oczywiste - ale na początek rozmowy dobrze o tym powiedzieć , co uczynił ,upierdliwie we własnym imieniu julek
11-01-2010 17:57 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>jeżeli twórca jest zadowolony ze swojej pracy ,uważa swoje dzieło za "skończone" to wystarcza .

I analogicznie jeśli chodzi o odbiór: jeżeli coś akceptujesz jako dzieło sztuki, to wystarcza. Nie ma tu różnicy między Giocondą a muszlą klozetową, zarówno tą w galerii, jak i tą, którą dosiadasz. Wszelkie próby kanonizacji sztuki (uniwersalizacji) zawierają w sobie element nacisku - narzucenia własnego widzenia innym. Myli się jednostkowość sztuki z roszczeniem do ogólności nauki lub ideologii.

>Rynek jest sprawą wtórną ...... elity są po to ,by wbrew "oczywistemu subiektywizmowi " ocen sztuki ,-kształtować mózgi motłochu na tyle na ile są na to podatne.

Dokładnie. Np. armia zezów, którzy zaczynają coś cenić tylko ze względu na pop_ularność. Taki zezujący egzystencjalizm: inni biją brawo, to ja też.

I tak spece od prawdy, piękna i dobra nabijają ludek w butelkę.



Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Kurczewski (2471 punktów)
Parę luźnych komentarzy jeśli pozwolisz.

Myślę że to stawianie na piedestał dawnych artystów to pewne nadużycie. Działali często z wyjątkowo niskich pobudek co nijak nie umniejszało rangi ich dzieła. Przez stulecia nie rościli sobie pretensji wyższych niż uczciwa zapłata za robotę- nie chcieli udawać kapłanów i wyroczni( ta choroba pojawiła się o wiele bliżej naszych czasów). Każdy MÓGŁ być artystą, jeśli tylko jego dzieła powodowały że obdarzano go taką rangą. Sztuka czy jej odbiór miał bardzo wyraźnie widoczny wymiar materialny i ktoś kto nie był w stanie spełnić oczekiwań odbiorców bądź tak ich "zgwałcić" siłą swojej wizji, żeby odrzucili wcześniejsze upodobania i podążali za nim po prostu ginął.

Sztuka współczesna... nie jestem pewien czy to co widzimy w tzw. obiegu oficjalnym to rzeczywiście sztuka. Coś co posiadało rangę z racji swej siły oddziaływania na - bez przenośni- masy, wynaturzyło się w cudaczny chów wsobny, który jeśli czemuś służy to autoterapii, zabawom w nowe szaty cesarza i snobizmowi. Narażę się może moim o wiele bardziej szacownym kolegom ale ośmielę się twierdzić że korzenie prawdziwej, żywej sztuki zawsze były i nadal są ludyczne. Nowe motywy ikonograficzne, nowe sposoby obrazowania, nowe narzędzia- to nie galerie i kiwający głowami pochłaniacze darmowych win na wernisażach tylko net, ulica, fanziny, galerie odzieży. Coś co żyje i aktywnie, nieodwracalnie, często wbrew naszym intencjom wpływa na nasz sposób widzenia świata.

erka.ovh.org/
11-01-2010 21:37 
 Ocena-1 na 5
Zbygniew Herzog (32 punktów)
(zablokowany)
>Myślę że to stawianie na piedestał dawnych artystów to pewne nadużycie. Działali często z wyjątkowo niskich pobudek co nijak nie umniejszało rangi ich dzieła.
Wymień kilku.
> Przez stulecia nie rościli sobie pretensji wyższych niż uczciwa zapłata za robotę- nie chcieli udawać kapłanów i wyroczni( ta choroba pojawiła się o wiele bliżej naszych czasów).
Które stulecia? Wymień. Średniowiecze owszem, ale renesans to chyba już nie...
11-01-2010 21:56 
 Ocena 3 na 5
Kurczewski (2471 punktów)

>Wymień kilku.

Bardzo proszę. Michał Anioł i Leonardo da Vinci- powodem powstania wspaniałych kartonów batalistycznych była ich wzajemna zawiść. Bramante który dla własnej chwały zniszczył tyle starożytnych zabytków że nazywano go powszechnie "Ruinante". Salvador Dali powszechnie znany z chciwości (Avida Dolars). Artyści wszystkich epok pracowali przede wszystkim po to żeby zarobić na chleb, zupę i - pardon- d...ę. Dzieł tworzonych "dla idei" było żałośnie mało i trudno się dziwić- to był zawód i źródło utrzymania a nie "misja" którą bliżej nieokreślone społeczeństwo hojnie by finansowało.

>Które stulecia? Wymień. Średniowiecze owszem, ale renesans to chyba już nie...

XIV. XV. XVI. XVII. XVIII. Wymieniłem.

Tak, renesans też. Najwybitniejsi artyści renesansu próbowali zacząć podnosić status całej grupy ale nie zmienia to faktu że rzeczywista przemiana w podejściu społeczeństwa do twórców dokonała się w wieku XIX, a nawet wtedy tak naprawdę dotyczyła tylko najwybitniejszych JEDNOSTEK. Pozostali- często postaci sporego formatu- uczciwie zaspokajali gusta klientów bądź pracowali nad ich przemianą w bardzo "pozytywistyczny" sposób. Alfons Mucha i reklamy absyntu czy zapałek, Tolouse Lautrec i plakaty podejrzanych knajp, nasz Witkacy i "firma portretowa"- wszyscy oni przede wszystkim PRACOWALI jako artyści i mimo niewątpliwego talentu nie mogli sobie pozwolić na takie lekceważenie odbiorców, które za swoje święte prawo uważa dziś byle pacykarz po ASP.


erka.ovh.org/
12-01-2010 01:30 
 Ocena-3 na 5
Zbygniew Herzog (32 punktów)
(zablokowany)
Bzdury zupełne. Ale puszczam płazem. Musiałbym poświęcić dobrych kilka godzin, napisać obszerny elaborat by wyprostować wszystko co pan wykrzywia z taką łatwością jak niegdyś Leonardo podkowy.
12-01-2010 01:46 
 Ocena 2 na 2
Kurczewski (2471 punktów)
Fugas chrustas

erka.ovh.org/
12-01-2010 14:53 
 Ocena 1 na 3
placownik (17853 punktów)

>Bzdury zupełne.

   Twój żywioł to prowokacja. Dyskusja - niekoniecznie.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
12-01-2010 15:41 
 Ocena 1 na 3
Zbygniew Herzog (32 punktów)
(zablokowany)
>   Twój żywioł to prowokacja. Dyskusja - niekoniecznie.
   Cóż, jeśli pojawia się teoria wedle której powodem powstania wspaniałych kartonów batalistycznych Leonarda i Anioła była ich wzajemna zawiść to ja mogę napisać tylko obok zacytowanego zdania o tymże- [sic!].
Ja już powiedziałem plcowniku, nie będę męczył się po nocach by prostować jakieś durne twierdzenia. Bo czy ktoś mi za to zapłaci? Czy ktoś zaklaszcze, punkcik da?
Może gdybym czuł do pana Kurczewskiego zawiść za to Fugas chrustas, albo gdyby dzięki temu umówiła się ze mną lou.salome to bym się oczywiście skusił.
Co ty sobie myślisz placowniku, że ja jest misjonarz i będę pana Kurczewskiego tak za darmo nawracał? Za lekcje z historii sztuki biorę flaszkę od godziny!
    Leonardo pracował nad swoim słynnym koniem przez 16 lat a ktoś mi próbuje wmówić, że kierowały nim niskie pobudki. Kiedy malował Wieczerzę Pańską popadł w nędze tak, że musiał porzucić swe wielkie dzieło by zarobić na życie.
Mało tego, oba te dzieła spotkał los okrutny. Koń nie odlany z powodu wojny został zniszczony przez "ułańską fantazję" wojsk francuskich podobnie i Wieczerza Pańska a on musiał patrzeć jak dzieła jego życia idą w niwecz. Nie ugiął się jednak mimo wielu kopniaków, które dostał od losu. Gdyby cele jego były tak prymitywne jak to sugeruje pan Kurczewski nie podziwialibyśmy dziś jego geniuszu.
lou.salome (74 punktów)
> Zastanawialiście się kiedyś co każe człowiekowi tworzyć i do czego to prowadzi daną jednostkę?.
Twórczość, dla ułatwienia np. pisarska to siła niespełnionych życzeń. Kiedy fantazjujemy zmienia się niesatysfakcjonująca rzeczywistość i każda fantazja stanowi spełnienie życzenia.
>pisarz czy architekt nie jest inspirowany w jakimś sensie egoizmem bądź narcyzmem twórcy?
Życzenia mogą być ambicjonalne i wtedy pewnie są "inspirowane narcyzmem".
Prawdopodobnie ludzie szczęśliwi często nie fantazjują, sprawa dotyczy bardziej tych nieukontentowanych. Bujne fantazjowanie może obrosnąć w potęgę. A później w psychozę i "ból tworzenia" - ich wyraz zależy od epoki.
>Boję się że sztuka już umarła skoro każdy uzurpuje sobie prawo do bycia artystą
Każdy ma szansę "obrosnąć w potęgę"
12-01-2010 01:50 
 Ocena 1 na 1
Rimb (43 punktów)

>Prawdopodobnie ludzie szczęśliwi często nie fantazjują, sprawa dotyczy bardziej tych nieukontentowanych. Bujne fantazjowanie może obrosnąć w potęgę. A później w psychozę i "ból tworzenia" - ich wyraz zależy od epoki.

Uważasz że większość wielkich twórców literatury uosabiało w sobie ten pierwiastek szaleństwa niezbędny do kreowania swoich dzieł? ...hm zapewne, niektórym takim jak Poe czy Hesse moglibyśmy dodać jeszcze inspirowanie się opiatami ale czy sam akt twórczy nie jest poszukiwaniem czegoś wyższego,tej siły uwięzionej poza nami do której nie mamy dostępu. Akt twórczy jest moim zdaniem zmierzeniem się z samym sobą ale niekoniecznie potrzebne do tego jest audytorium i poklask,to naprawdę coś intymnego tylko naszego. Tacy twórcy jak Sartre,Murdoch i wielu wielu innych, jeżeli już tworzyli to bardziej starali się przekonać innych aniżeli samych siebie o nieistnieniu może nie tyle Boga ale bytu całkowicie niezależnego od postrzegania innych. A psychoza tak naprawdę dotyka na pewnym etapie każdego z nas. Jak pisał Sartre ,,inni to piekło,, ale sam w tym piekle ciągle trwał.
12-01-2010 16:33 
 Ocena 2 na 2
lou.salome (74 punktów)
> akt twórczy nie jest poszukiwaniem czegoś wyższego,tej siły uwięzionej poza nami do której nie mamy dostępu.

Jest, jeśli życzenia są nieświadome.
Smith (10069 punktów)
> Zastanawialiście się kiedyś co każe człowiekowi tworzyć i do czego to prowadzi daną jednostkę?.
>Chodzi mi o to czy sam akt powstawania dzieła obojętnie czy jest to malarz, pisarz czy architekt nie
>jest inspirowany w jakimś sensie egoizmem bądź narcyzmem twórcy?. Czy właśnie to odróżnia sztukę od
>szmiry.
Władysław Tatarkiewicz napisał tak : " ...dzieło sztuki jest odtwarzaniem rzeczy, bądź konstrukcją form, bądź wyrażeniem przeżyć, jednakże tylko takim odtwarzaniem, taką konstrukcją, takim wyrazem jakie są zdolne zachwycić, bądź wzruszyć, bądź wstrząsnąć..." to chyba moja ulubiona definicja.
>Boję się że sztuka już umarła skoro każdy uzurpuje sobie prawo do bycia artystą,tą wolność którą dała nam współczesność obróciliśmy przeciwko sobie a wierzę i wiem że istnieją jeszcze wielcy w świątyniach dusz których powstają wspaniałe dzieła ale niestety rozmywają sie w dzisiejszym świecie szczekaczy i miernot,którzy jako jedyni mają chyba szansę przebicia. Co państwo o tym myślicie,niezmiernie mnie to interesuje?
O szansie przebicia decyduje instytucja krytyka, która przez narzucanie swojej akademickiej analizy, rości sobie prawo do rekomendowania osobistych przeżyć odbiorcy dzieła sztuki. Drugim decydentem jest ściśle podległy jej opiniom rynek.
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
Nie sądzę aby prawdziwy artysta odczuwał jakikolwiek ból. Wręcz odwrotnie patrząc na moich ulubionych gitarzystów, czy trębaczy odnoszę wrażenie, że tworzenie sprawia im przyjemność . Np Gustavo www.youtube.com/watch?v=LzviUX7_WRw , uśmiech z gęby mu nie schodzi. Albo mój niedościgniony mistrz www.youtub(*)?v=WlnIiM4Wbi0&feature=related mimo, że przez całe życie chorował to widać jak go cieszyła gra, a bębniarzu to nie wspomnę.

12-01-2010 01:33 
 0 na 4
Zbygniew Herzog (32 punktów)
(zablokowany)
Generalizujesz.
12-01-2010 02:14 
 Ocena-1 na 1
Rimb (43 punktów)
>Nie sądzę aby prawdziwy artysta odczuwał jakikolwiek ból. Wręcz odwrotnie patrząc na moich ulubionych gitarzystów, czy trębaczy odnoszę wrażenie, że tworzenie sprawia im przyjemność
Po krótkotrwałym namyśle stwierdzam że dla 97% populacji ból tworzenia skupia się na spędzeniu 10 owocnych minut w toalecie.To taki rodzaj zatwardzenia intelektualnego
14-01-2010 07:56 
 Ocena 2 na 2
Michał 'matragon' Worgacz (2557 punktów)
>Nie sądzę aby prawdziwy artysta odczuwał jakikolwiek ból. Wręcz odwrotnie ...>

Napisałem to już w którejś innej zakładce, ale powtórzę, bo mi tu pasuje :

Z tworzeniem jest jak z seksem ;
może przynieść jakieś wymierne efekty,
ale nie dlatego to robimy ...

NIL CARBORUNDUM ILLEGITIMO
14-01-2010 14:49 
 Ocena 3 na 3
jkl; (5859 punktów)
>Z tworzeniem jest jak z seksem ;
>może przynieść jakieś wymierne efekty,
>ale nie dlatego to robimy ...

A z tworzeniem dla pieniędzy jest jak z prostytucją:
może i jest z tego jakaś przyjemność,
ale nie dlatego to robimy...

14-01-2010 14:56 
 Ocena 1 na 1
Michał 'matragon' Worgacz (2557 punktów)
>>Z tworzeniem jest jak z seksem ;
>>może przynieść jakieś wymierne efekty,
>>ale nie dlatego to robimy ...
>A z tworzeniem dla pieniędzy jest jak z prostytucją:
>może i jest z tego jakaś przyjemność,
>ale nie dlatego to robimy...
>
>

Tak jest proszę Pana !
Plus !!!

P.S. Ale czasem trafia się na szczęście przypadek
w którym łączą się obie te charakterystyki ...

pierwszy z brzegu przykład - Paul McCartney
(jak dla mnie największy żyjący kompozytor)

ja to nazywam symptomem Midasa
czego by się nie tknął - zamienia się w złoto ...

NIL CARBORUNDUM ILLEGITIMO
jkl; (5859 punktów)
>Tak jest proszę Pana !
Pani, ale mów mi jkl;

>Plus !!!
dziękuję

>P.S. Ale czasem trafia się na szczęście przypadek
>w którym łączą się obie te charakterystyki ...

Niektórzy uznaliby, że "prawdziwy artysta" łączy te charakterystyki w ten sposób, że jednocześnie cierpi i nie zarabia
Michał 'matragon' Worgacz (2557 punktów)
>>Tak jest proszę Pana !
>Pani, ale mów mi jkl; >

Oczywiście proszę Pani !
sorry jkl

NIL CARBORUNDUM ILLEGITIMO

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365