Racjonalista - Strona głównaDo treści
Sprany mózg i ciągły stres

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
25-01-2010 17:10elektro155 (6 punktów)Sprany mózg i ciągły stres
Ocena 1 na 3
Ilu z was przeżyło to: www.racjonalista.pl/kk.php/s,6191 i ciągły stres i szantażowanie(np tutaj: demotywatory.pl/783577/Jak-mozna ) po to by nam zrobić wyrzuty sumienia? Dlaczego takie stresowanie i szantażowanie jest dopuszczalne?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

stilgar (7322 punktów)
>Ilu z was przeżyło to: www.racjonalista.pl/kk.php/s,6191 i ciągły stres i szantażowanie(np
>tutaj: demotywatory.pl/783577/Jak-mozna ) po to by nam zrobić wyrzuty sumienia? Dlaczego
>takie stresowanie i szantażowanie jest dopuszczalne?

Chyba jestem nieczułym draniem, bo nie pamiętam, żeby mnie coś takiego obeszło Aczkolwiek, było to dla mnie zupełnie niezrozumiałe, że wszechmocny Jezus tak po prostu poddał się czemuś takiemu. Przecież jakby zszedł z krzyża, tak jak do niego ponoć krzyczano, przekonałby największych niedowiarków... więc po co tak się chował po zmartwychwstaniu? Czemu ludzi jakoś nie ruszyło zaćmienie i trzęsienie ziemi w momencie śmierci? Dla mnie od początku ta historia miała dziury.
29-01-2010 14:48 
 Ocena 1 na 1
mr Andersn (128 punktów)
>Chyba jestem nieczułym draniem, bo nie pamiętam, żeby mnie coś takiego obeszło

Chyba nie jesteś pod tym względem jedyny zawsze próbowałem to wszystko sobie jakoś racjonalnie wytłumaczyć. Doszedłem do punktów którym zacząłem popadać wręcz w obłęd wyjaśniania wszystkiego i jakoś w tej jednostce czasu dowiedziałem się że można żyć bez wiary (ale oczywiście jest to złe i prowadzi do wiecznego potępienia i że człowiek bez wiary jest jak "bydle", w sensie że oczywiście jaj jestem tym "bydlęciem") ale wiedza była bardziej racjonalna niż wiara i tak to stałem się tym kim jestem

Wolność jest piękna
29-01-2010 14:57 
 Ocena 1 na 1
stilgar (7322 punktów)
>>Chyba jestem nieczułym draniem, bo nie pamiętam, żeby mnie coś takiego obeszło
>Chyba nie jesteś pod tym względem jedyny zawsze próbowałem to wszystko sobie jakoś racjonalnie wytłumaczyć. Doszedłem do punktów którym zacząłem popadać wręcz w obłęd wyjaśniania wszystkiego i jakoś w tej jednostce czasu dowiedziałem się że można żyć bez wiary.

A, to ja raz miałem taki ciekawy moment, jak miałem chyba 9 czy 10 lat. Czytałem sobie książkę o biologii ( jakaś taka stara, jeszcze mojej mamy, książeczka dla dzieci w której autor opisuje różne ciekawostki przyrodnicze) i doszedłem do rozdziału o ewolucji. Autor napisał coś o tym, że był wychowywany w wierze i był w szoku, jak sie dowiedział o teoriach Darwina, ale że to prawda, że księża kłamią a Bóg wcale nie stworzył świata w 7 dni. Byłem w takim szoku, że od razu odłożyłem tą bluźnierczą książkę na półkę. Ku mojemu zdziwieniu, mama jakoś nie była poruszona tym "odkryciem", a ja potem wróciłem do tego rozdziału i już bez emocji go przeczytałem i odkryłem bezsens wiary ( aczkolwiek do całkowitego jej odrzucenia potrzebowałem jeszcze kilku lat).
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
>Ilu z was przeżyło to: www.racjonalista.pl/kk.php/s,6191 i ciągły stres i szantażowanie
Do tekstów Mariusza Agnosiewicza trzeba przywyknąć... Przez trzy lata moczyłem się po każdym artykule, ale już jest lepiej.

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365