Na forum pojawiały się ostatnio różne wątki związane z Islamem, Arabami etc... w tym takie, które za cel wzięły sobie walkę ze stereotypem i tak zwana islamofobią.
Część z nich skupiła się na pokazaniu ślicznych osiągnięć kulturowych - tradycyjnej muzyki na przykład. Takoż ja postanowiłem dodać coś od siebie w tym obszarze, a że prostym wielbicielem Madonny raczej jestem, niż wyrafinowanych brzmień pokażę interesującą postać przynależąca do świata szeroko rozumianej muzyki pop.
Rachid Taha to francuski muzyk pochodzenia algierskiego.
Tworzy absolutnie fantastyczna mieszankę tradycyjnych gatunków muzyki arabskiej takich jak rai, chaabi z gatunkami zachodnimi: rockiem, techno, dance.
Jakkolwiek na pierwszy rzut oka wydaje się, że musi to prowadzić do nader jarmarcznych efektów, aż tak źle nie jest.
W istocie, jego inspiracje pozwalają mu tworzyć niezwykle zróżnicowaną muzykę, zarówno hipnotyczne, uwodzące egzotycznym urokiem piosenki o wyraźnie arabskim posmaku jak na przykład
En Retard pochodząca z płyty
Made in Medina. Znaleźć można w jego dyskografii kawałki wprost idealnie nadające się na imprezę (
Non non non), czy porywające rockowe piosenki takie jak
Barra Barra.
W 2004 roku wydal świetnie przyjętą płytę Tekitoi, którą a
NYT określono jako jeden z najbardziej znaczących, przemyślanych i wartościowych albumów powstałych jako artystyczna refleksja po 9/11 i zarazem de facto jedyny tego rodzaju głos pochodzący ze świata arabskiego.
Gdyż Rachid Taha jest tak daleki od stereotypu wpatrzonego w szariat i fundamentalny islam Araba jak to tylko możliwe: właściciel lesbijskiego baru pozwala sobie na komentarze w stylu "Nic złego by się nie stało gdyby Amerykanie zbombardowali Iran, Iran nie powinien mieć bomb atomowych".
Zarazem, nagrywał piosenki piętnujące rasizm panujący we Francji i przejawiający się oskarżaniem imigrantów o bycie przyczyną wszelkich bolączek trapiących ten kraj.
Nie będę się dłużej rozwodził - dodam tylko, że więcej piosenek można znaleźć na
You Tube.