Spowiedź Katecheta wolał gawędzić w kancelarii ze mną niż prowadzić zajęcia z klasą..Długie przerwy a krótkie nudne lekcje- marzenia każdego ucznia. Nie spieszył też do plebani,gdzie z obiadem czekała młoda gospodyni Magda.,Wolał moją nalewkę.,popijając ją na mawiał do spowiedzi..Wyrzuć to co gnębi, bo krata więzienna zasłaniać będzie świat. do końca twoich dni. Spowiedź czyni cuda, spowiadałem prymasa Wyszyńskiego w Stoczku. Dzieci mówiły,ze ksiądz przyjechał do nas z tamtą-odpowiedziałem Stoczek oddalony kilka kilometrów, pójdę z nimi obetrzyjmy klasztor i kościół w którym ksiądz wznosił modły o jego i naszą wolność Będzie to chwalebne-odparł Na takich pogaduszkach oznajmił ,ze został skierowany na studia do akademii papieskiej w Padwie,a mnie zakwalifikował na pielgrzymkę do Jasnej Góry,gdzie Wyszyński wygłosi kazanie do nauczycieli z całego kraju Ale najpierw spowiedź Musimy na wzajem się wspierać powiedział odjeżdżając .Z księdzem bylem na bakier od dzieciństwa,a zdrada tajemnicy mojej spowiedzi przez zakonnika w więzieniu uprzedzenia te utwierdziły bardziej. Ale ten sympatyczny,pomógł wykonać plan w zbiórce makulatury wciąż nalega. Tu nie chodzi już Boga,a tylko o wyrzucenie bagna z twojej duszy., I takie teksty zaprowadziły mnie wkrótce do konfesjonału. Namąciły one tez w głowie,ze nie mogłem zasnąć Ksiądz nie mógł zrozumieć ,ze od przeszłości nie da się uciec,można tylko o niej zmienić wspomnienie. A on wciąż swoje,ze tylko spowiedź jest najlepszym lekarstwem na chorą duszę Konrad Wallenrod leżał na stoliku przy łóżku i czekał cierpliwie na czytanie.,a ja gapiłem się w okno za którym migały gwiazdy,a gałęzie kołysały się i jakby chciały mnie coś powiedzieć i zastanawiałem się dla czego mnie ciągnie do konfesjonału. . I wtedy okno zaskrzypiało raz i drugi,a zegar ścienny zaczął wydzwonić północ dzyń,dzyń Czyżby duchy -pomyślałem wyciągając z pod poduszki niemiecki bagnet. Otworzyłem okno,ale za nim tylko gałęzie lip prowadziły między sobą nocne ramowy W świetle księżyca zobaczyłem jednak zwisającą grubą nic. Wbita igła między szybami.,kiedy pociągało się palcami za nawoskowaną nić wydawała strasznie jęki. Tylko kto mnie tak straszy?Nauczycielkom duch ciągał kołdrę,zimne jak lód wkładał dłonie miedzy uda,z pulek wyrzucał dzieła Stalina,a mnie tylko nie niteczką częstuje Od tego momentu dzieci nauczyłem wiersza Brzechwy "Tańcowała nitka z igła",skomponowałem melodię i i inscenizację. I dzieci poznały,tajemnice dźwięków,którymi budziły nawet głuche babcie..Pan sam to wymyślił-zapytała jasnowłosa Aldonka z pierwszej klasy? Od duchów się nauczyłem. To dla tego jak pan podnosił wtedy do góry to bylem jak w niebie .Podniosłym ja znów aż pod sufit,a potem postawiłem na stole obok tablicy. Jesteś największa i najładniejsza,a klasa klaskała w dłonie i wolała tak tak. Nazywali ją piękną maryśka sierotką. Mieszkała t z babcią pod lasem w starej gajowce. Jutro idziemy do gromadzkiej wioski. Poznamy ,urzędy,posterunek i straż pożarną. a potem szkole zbiorczą. A faktycznym celem wycieczki była moja spowiedź. Rozlokowałem dzieci według klas w szkole zbiorczej , pobiegłem do kościoła. Czekając na księdza spoglądałem na Chrystusa z ciernistą koroną i pytałem się jego w myślach,z skąd jego kapłan wiedział,ze siedziałem w więzieniu , dlaczego zmusza do powtórnej spowiedzi za te same grzechy ujawnione zakonnikowi. w celi. Dlaczego ,dlaczego?Wewnętrzny głos i intuicja podpowiadały by nie wylewać prawdy z pomyjami. Spowiadałem się więc improwizując wszystkie grzechy główne Polaków,marzenia senne i wilczy apetyt na dziewuchy. Lata przymusowej wstrzemięźliwości z każdej napotkanej kobiety robiły w moich oczach księżniczkę czardasza. A on wciąż o tamte dzieje jak wtedy było w lesie...Wiem ze spowiadałaś się,ale bóg chce powtórki. To powiedziałem ,ze więziennego spowiednika skazańcy poduszką udusili .Był kolaborantem niemieckim,,a za zdradę tajemnicy spowiedzi więźniów komuniści dożywocie zmniejszyli mu do piętnastu lat. A skąd ty to wiesz zapytał,jeden taki zwolniony mnie mówił, jak się nazywa,gdzie mieszka .Nie wiem,jechałem z nim pociągiem do Olsztyna .Wtedy pobłogosławił mnie i zaprosił do plebanii na poczęstunek. Jego Magda jak łania podawała jadło i nalewając zupy do talerza pochyliła się tak bardzo,ze poczułem na szyi jej gorący dech, Spirytusowa nalewka z miodem i włoskimi orzechami Była znakomita. Ksiądz nie patyczkował się tylko odrazy wychylił szklanice do dna aż się zakrztusi i poszedł do łazienki. wtedy podbiegła do mnie Magda i objęła za szyje i ogryzła w ucho,a potem całować zaczęła .wiem wiem,ze dawno nie miałeś kobiety. Przyjdę do ciebie,dorwiecie. O niego się nie obawiaj on tylko po francusku, potrzebuję chłopa. chłopa,a kiedy drzwi skrzypnęły od łazienki czmychnęła znów do kuchni. Podziękowałem za gościnność i jak torpeda pomknąłem na boisko szkolne A kiedy dzieci zobaczyły mnie jak pisklęta kwokę okrążyły i zaczęły śpiewać "tańcowała igła z nitką"I trzymając się za dłonie jeden za drugim z tą piosenką prowadziłem ich przez wieś,a słonce kwietniowe zaglądało nam w oczy. Na polnej drodze rozproszyliśmy się,tylko moja jasnowłosa Aldonka wciąż dreptała obok mnie. Przydrożne rowy usłane były kaczeńcami,unosiły się nad nimi kolorowe motyle i pracowite pszczółki sączyły z ich kielichów nektary. Obserwowaliśmy te cuda i na kaczeńcach uczyliśmy się mnożyć i dodawać. Wracaliśmy do naszej szkółki z bukietami. Oddajcie te kwiaty dla swoich rodziców jako podarunek od wiosny. W zeszytach narysujcie i opiszcie naszą wycieczkę, by były same piątki. Do widzenie dzieci!Do wiedzenie panu i jak ptaki pofrunęły do swoich rodzinnych gniazd. Siedziałem w kancelarii pogrążony w myślach. Tyle wrażeń na raz to nie na moja głowę. Ale jakoś muszę się sam z tym uporać .Nikt nie straszny ,nie proszę księdze .Nie mogłem mu zdradzić tajemnicy jaki o północy tańcowała nitka z igłą na szybach mojego okna .I te rozmyślania przerwały czyjejś malutki kroki za drzwiami. Poruszyła się klamka,z uchylonych drzwi wyjrzała smutna buzia jasnowłosej Aldonki Co się stało,wejdź proszę. Podeszła do mnie z bukiecikiem w ręku i ze łzami w oczach Pan powiedział,ze bukiet oddać rodzicom,a ja mam tylko babcię. Co mam zrobić,może pan weźmie te kwiaty,kocham pana tak bardzo..Od jej slow mnie tez stanęły łzy w oczach. Chybcikiem ja na ręce, przylgnęła jak magnes do mnie i wyszeptała"nie zostawi pan nas nigdy"Ależ nie moja droga. Zostanę tu na zawsze. Uśmiechnęła się wtedy i poprosiła " chcę w gorę do nieba"Podrzucałem jak mogłem,a ona wolała chichocząc jeszcze jeszcze Babcia jest twoimi rodzicami,dla niej zanieś te kwiatuszki Wyprowadziłem na ganek szkoły i pogładziłem po jasnych jak len włosach. Wtedy nas zobaczył jej sąsiad wracający furmanka z miasta. Aldonka zawołał wskakuj na woź zawożę do babci. Z bukiecikiem pobiegła do niego .Furmanka szybko schowała się za wzgórzem ,a ja stałem i stałem na tym ganku jak kolek wbity w ziemię i myślałem tylko o Aldonce i jej babce. I nie wiem czemu pragnąłem być razem ich dom . Czy mam dalej pisać co się potem działo?
|