 |
Potop za sto lat, czyli myśli śliczne kontrastem... Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Bazgroły
| Napisano | Autor | Tytuł | | 14-03-2010 08:57 | Adamiak (36436 punktów) | Potop za sto lat, czyli myśli śliczne kontrastem...
3 na 3 | Utkwiły mi w głowie Twoje, big_zydzie, słowa : Państwo ma dobro dzieci (jako takie) w dupie. By pozostać przy edukacji - nie z miłości do obsmarkanych bachorów przecie w XIX wieku szkolnictwo ludowe wymyślono, a gwoli potrzeb wojska i przemysłu. Teraz usiądź sobie i spokojnie, bez nerw, jak na antropologa przystało, napisz mi odpowiedź na pytanie: o której godzinie wojsko razem z przemysłem se siadło (jak Ty teraz?  ) i wymyśliło to szkolnictwo ludowe dla swoich potrzeb? Dla ułatwienia dorzucę, choć za głąba Cię nie mam, że w tym pytaniu nie chodzi mi tylko o to, czy panel szkolno-zalążkowy wojska z przemysłem wieczorem, czy też z rannem brzaskiem miał miejsce, panie antropolog.  Po tym zagadkowym wstępie wysilę się na quasi-podsumowanie naszych gejowskich rozmów , bo myślę, że do chwili nowych odkryć naukowców, albo atrofii ich hipokryzji, argumenty się wyczerpały. Wycerpały wsyskie cy, jak wyseplenił klasyk i wszyscy się zaśmiali z ulgą, choć nie było z czego, bo jedynie forma w tym zwrocie mamrotliwa była.  Ty pisałeś cały czas z chłodnej(?) pozycji antropologa-obserwatora(?), więc i Twój argument o "poświęceniu" części dzieci przez jakiś czas, teraz, w ramach eksperymentu, na rzecz komfortu przyszłych pokoleń, ma jakiś sens (dla Ciebie), tylko, że do mnie taki sens nie dociera, bo ja niewierzący jestem. Poza tym jest argumentem bardziej za prawami homoseksualistów, niż dzieci, a wręcz kosztem dzieci. Bo państwo ma w dupie (hihi) gejów w równym stopniu, co dzieci, a zysk dla dzieci z adopcji przez związek gejów jest kompletnie, kategorycznie i bezapelacyjnie żaden - jest (może być) wyłącznie wręcz przeciwnie. No i taka argumentacja przypomina mi racje ekologów-ortodoksów przekonujących z ogniem w oczach, że teraz opłaca się trzem miliardom ludzi biedować po to, by za pięćset lat ktoś obejrzał se jakiegoś polarnego misiofretka w Zoologu. Tylko, że te ekologi jeżdżą ślicznymi samochodami trującymi ich święte powietrze i wypowiadają swoje ogniste mantry wisząc na nylonowych sznurkach wrzynających się biednemu drzewku w rączki - tego już nie widzą, bo poświęcają coś teraz dla czegoś później, ekologiczna ich mać. To ja się pytam: komu się to opłaca? I zupełnie bez namysłu sobie odpowiadam: ano, tym ekologom się opłaca, tu i teraz im się opłaca, wcale o białe tchórzomisie z połową okolicznej ludzkości im nie chodzi, tylko o siebie, inaczej by z tych drzew dawno zleźli, albo nie włazili wcale, bo dorosłe niby, a się wygłupiają jak dzieci. Albo te ekologi wierzące są i dlatego ich nie rozumiem, bo ja niewierzący jestem. Bo jako niewierzący mam inny punkt widzenia, mnie nie interesuje co się stanie za pięćset lat, a tempo rozwoju technologicznego pozwala, wręcz nakazuje przypuszczać, że już za 50-70 lat "nasze" wnuki będą się śmiały z "naszego" debilnego oszczędzania. Co też mnie, nic a nic, nie obchodzi.  Mój zysk wywodzi się więc z mojego zadowolenia w trosce o dobro dzieci tu i teraz, a nie za sto lat i ew. kosztem tych dzieciaków, które TERAZ widzę na ulicy - taki mam kaprys. Bo tym dzieciakom TERAZ może być źle, a nie za sto lat. Napiszę coś mądrego w tym potopie głupot, a mądre stąd, że pewnie tylko po kimś powtarzam, choć zda się przeze mnie wymyślone: wczoraj nie ma, big_zydzie, jutra też nie ma i w ogóle nie będzie - jest tylko i wyłącznie teraz, za chwilkę też będzie (albo nie będzie) teraz. Stąd też wywodzi się inny kaprys, lecz już z argumentem, którego (też  ) nie jesteś w stanie obalić - ten kaprys brzmi: dla dobra dzieci nie dam homoseksualistom cudzych dzieci pod opiekę, bo homoseksualiści mają teraz bardzo śmierdzące motywy, a par z ładniej mi pachnącymi motywami jest dzisiaj dosyć. Geje też z lenistwa i wygodnictwa chcą, by adopcja załatwiła za nich wyłącznie ich problemy, a ja nie lubię leniuchów, bo sam jestem cholernym leniem, ale na swoje lenistwo ciężko zapracowałem.  Jeszcze jednym motywem przemawiającym za tym, by mieć w nosie "świat" za 100 lat jest to, że jestem- w odróżnieniu od ogromnej większości tu piszących- naprawdę niewierzący w życie pozagrobowe, choćby w formie- fajnej, przyznaję- reinkarnacji. Mnie po prostu nie obchodzi co się będzie działo po mojej śmierci. No, może troszkę mi leży na śledzionie dobro moich dzieci i wnuków, czyli zaś sięgam najwyżej do setki latek licząc od niedzieli 14 marca 2010 roku według waszego czasu.  I teraz jeszcze jedno zdanko z tegoż samego, Twojego posta: Daruj, ale mam skrajnie małe zaufanie do emocjonalnej obrony cudzych dzieci. Akurat przy okazji tego tematu bez mrugnięcia okiem porzucasz swą normalną filozofię zdrowego egoizmu - aż kusi, by w Twym stylu zapytać: jaki Ty masz z tego zysk i co sobie tym załatwiasz? Wydaje mi się, że odpowiedziałem na te podchwytliwe wątpliwości, ale wynikło mi bezpośrednio z Twoich słów i w kontekście treści jw. pytanko do Ciebie: co Ty masz z tego, że gejom teraz pomagasz w osiągnięciu pseudokomfortu (bo nie jesteś głupi, by nie wiedzieć, że pseudo), przy okazji troski o dzieci, których nie ma? Przecie deklarujesz się jako niewierzący, czy mnie się zdawało? Bo to logika wprost z podświadomej siły wiary w życie pozagrobowe, żadna inna. Bo chyba mnie się nie zdawało, żeś się socjalmotywacji wyparł? PS 1. Kończąc tytuł, co się był w tytule nie zmieścił: ... śliczne kontrastem zmalowane, bo na kiblu wymyślane. A może właśnie dlatego śliczne, że mało kontrastowe?  PS 2. A śledzionę, to mi w 63 roku ubiegłej starożytności wycięli...  < | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | Abdu (1208 punktów) | > Bo państwo ma w dupie (hihi) gejów w równym stopniu, co dzieci, a zysk dla dzieci z> adopcji przez związek gejów jest kompletnie, kategorycznie i bezapelacyjnie żaden - jest> (może być) wyłącznie wręcz przeciwnie.Czy to znaczy, że nie ma takiej rzeczy, która mogłaby Cię przekonać, że ów zysk jest taki sam jak przy 'normalnej' adopcji? > Stąd też wywodzi się inny kaprys, lecz już z argumentem, którego (też ) nie jesteś w stanie> obalić - ten kaprys brzmi: dla dobra dzieci nie dam homoseksualistom cudzych dzieci pod opiekę, bo> homoseksualiści mają teraz bardzo śmierdzące motywy, a par z ładniej mi pachnącymi motywami jest> dzisiaj dosyć.Jak na razie to ta teza (bo przecież nie argument) wymaga udowodnienia, a przynajmniej uprawdopodobnienia jakiegokolwiek - przez jej powtarzanie w każdym wątku nie dowiedziesz wszak jej prawdziwości (tak jak przez powtarzanie nie produkujesz prawdy z kłamstwa, co najwyżej religię).
|
|
 | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Czy to znaczy, że nie ma takiej rzeczy, która mogłaby Cię przekonać, że ów zysk jest taki sam jak przy 'normalnej' adopcji? Zakładając, że zysk byłby identyczny odejmij (dorzuć) od niego dyskomfort z powodu ostracyzmu społecznego - co ci wyjdzie? Nie wspominając o innych, niemniej ważkich kwestiach. > Jak na razie to ta teza (bo przecież nie argument) wymaga udowodnienia, a przynajmniej uprawdopodobnienia jakiegokolwiek - przez jej powtarzanie w każdym wątku nie dowiedziesz wszak jej prawdziwości... www.racjonalista.pl/forum.php/s,218455#w218910<
|
|
|  | 1 na 1 | Abdu (1208 punktów) | > >Czy to znaczy, że nie ma takiej rzeczy, która mogłaby Cię przekonać, że ów zysk jest taki sam jak przy 'normalnej' adopcji?> Zakładając, że zysk byłby identyczny odejmij (dorzuć) od niego dyskomfort z powodu ostracyzmu społecznego - co ci wyjdzie?> Nie wspominając o innych, niemniej ważkich kwestiach.Pytanie było proste: czy jest coś, co mogłoby Cię przekonać? > www.racjonalista.pl/forum.php/s,218455#w218910?
|
|
| |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | >... czy jest coś, co mogłoby Cię przekonać?
Kombinuj - mnie się nie chce.
|
|
| | |  | 3 na 5 | Abdu (1208 punktów) | > >... czy jest coś, co mogłoby Cię przekonać?> Kombinuj - mnie się nie chce.Rozumiem. Kolejny wątek z oczywistymi oczywistościami, na temat których dyskutować nie będziesz, bo masz "kompletnie, kategorycznie i bezapelacyjnie" rację. Miłej zabawy.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > > Kombinuj - mnie się nie chce.> Rozumiem. Kolejny wątek z oczywistymi oczywistościami, na temat których dyskutować nie będziesz... Od początku niczego nie rozumiesz - nie chce mi się szukać argumentów na korzyść dorosłych gejów, którzy chcą się bawić w "normalny" związek kosztem dzieci. Kiedyś były talony na deficytowe rajstopy dla kobiet - transseksualiście M/K też się należały? > Miłej zabawy.  Dziękuję.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | gama (1062 punktów) | Wrzucę tu artykuł z gatunku "tonujących" czyli łagodzących napięcia. Mam nadzieję, że spojrzenie zaprezentowane w tekście nikomu nie zaszkodzi. Wypowiedzi autorki są nierzadko satysfakcjonujące, a na pewno poszerzają optykę. Ja bynajmniej z wieloma się zgadzam, zaś pod końcową myślą - podpisuję (z uwagi na pragnienie spokoju ducha do słownych przepychanek z idącymi "jedynie słuszna drogą" - nie przystępuję).Tekst należy czytać z chłodną głową... www.polity(*)-geje-powinni-miec-dzieci.read
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | >Wrzucę tu artykuł z gatunku "tonujących" czyli łagodzących napięcia. Jeśliś spięty - Polska to wolny kraj.
>Wypowiedzi autorki są nierzadko satysfakcjonujące, a na pewno poszerzają optykę. Mnie niczego nie poszerzyły, bo sam tytuł/podtytuł mówi za siebie: "Geje powinni mieć dzieci?"
Stara i stereotypowa śpiewka o prawach gejów do posiadania dzieci. Ja nie jestem przeciwny - jak chcą niech sobie zrobią. Przecież fizycznie mogą.
Ale w wypadku adopcji kończą się prawa rodziców (wszystkich) do posiadania dzieci, a ciężar priorytetu zostaje przeniesiony na prawa przysposabianych dzieci do maksymalnie dobrej opieki, co w wypadku homoseksualistów (jako grupy o takich preferencjach) jest (na razie) niemożliwe, i tu są uprzywilejowane związki hetero - uprzywilejowane dla dobra dzieci.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | gama (1062 punktów) | > Jeśliś spięty - Polska to wolny kraj.A, tak byłem w stresie od rana, bo Adaś miał skakać. Na szczęście wszystko się skończyło na podium.  > Mnie niczego nie poszerzyły, bo sam tytuł/podtytuł mówi za siebie: "Geje powinni mieć dzieci?"Tytuł artykułu nie ma formy twierdzenia. Zakończono go pytajnikiem więc traktujemy go jak pytanie. Na końcu artykułu to pytanie przeradza się w bardzo konkretne: "czy homoseksualiści mogą i powinni być rodzicami?" I pada odpowiedź: " ...jeżeli patrzymy na sprawę z punktu widzenia psychologii, czyli pytamy o miłość i troskę o dziecko - nie znajduję przeciw nim jako rodzicom żadnego argumentu. Natomiast jest jeszcze kwestia otoczenia społecznego. W naszej kulturze ryzyko izolowania i napiętnowania takiej rodziny jest zbyt duże, żeby pozostało to bez wpływu na los i psychikę dziecka."Jest to bardzo rozsądna odpowiedź; trafia do mnie. A nieco wyżej znajdujemy komentarz dotyczących powszechnych obaw: "Są dwa istotne obszary tego społecznego niepokoju. Po pierwsze, ludzie boją się, że pary homoseksualne nie ochronią dziecka przed negatywnymi sytuacjami, w których ono się znajdzie i jako dziecko, i jako dorosły. I ten niepokój podzielam."I ja także podzielam go w pełni. Dziecko pod opieką "kochających inaczej" może być "naznaczone" w grupie rówieśników, w szkole, uczelni, itp. I to może fatalnie wpłynąć na jego psychikę i unieszczęśliwić je (nieco się powtarzam lecz to jest takie ważne!). Ale jest jeszcze coś ważniejszego. "Po drugie, bardzo wyraźny jest niepokój o to, że dziecko wychowywane przez parę homoseksualną nie będzie miało właściwych wzorców do identyfikacji z własną płcią. Zakłada się z góry, że dwie kobiety lub dwaj mężczyźni źle wychowają dziecko, bo zabraknie drugiego wzorca - kobiety lub mężczyzny".To są zasadne wątpliwości i mam prawo je żywić. Zwłaszcza że: Jest jeszcze spojrzenie autorki na tzw badania psychologiczne, jakże inne od mojego. Jej punkt widzenia bardzo mnie zastanowił, bo dotychczas dawałem takim badaniom duży kredyt zaufania. A teraz zastąpi je sceptycyzm. I to największa MOJA korzyść z przeczytania artykułu (wywiad datowany grudzień 2009, więc dane i widzenie sprawy - aktualne)Nie będę dalej streszczał artykułu; pewnie już tym fragmentem dostatecznie cie wkurzyłem. (na koniec przypomnę, że nie wchodzę w utarczki słowne z osobami mającymi "jedynie słuszny" pogląd na sprawę)
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > ... Adaś miał skakać. Nigdzie nie skakałem - jestem chory.  > W naszej kulturze ryzyko izolowania i napiętnowania takiej rodziny jest zbyt duże, żeby pozostało to bez wpływu na los i psychikę dziecka."Jest to bardzo rozsądna odpowiedź; trafia do mnie. To oczywiste. > Dziecko pod opieką "kochających inaczej" może być "naznaczone" w grupie rówieśników, w szkole, uczelni, itp. I to może fatalnie wpłynąć na jego psychikę i unieszczęśliwić je (nieco się powtarzam lecz to jest takie ważne!). Zgadzam się. > ... dotychczas dawałem takim badaniom duży kredyt zaufania. Nawet zwykłe przysłowia oglądam pod kątem, czy aby nie windoktrynowana i utrwalona semantycznie głupota powstała z hipokryzji i strachu przed zmianami.  > A teraz zastąpi je sceptycyzm. I to największa MOJA korzyść z przeczytania artykułu... Domyślam się, bo też sceptycyzm uważam za cenny przymiot. > Nie będę dalej streszczał artykułu; pewnie już tym fragmentem dostatecznie cie wkurzyłem.  Udało mi się samemu przeczytać, a wkurzam się na użytek gry - bluff bywa dobrym pionem.  > (na koniec przypomnę, że nie wchodzę w utarczki słowne z osobami mającymi "jedynie słuszny" pogląd na sprawę) Nie mam jedynie słusznych poglądów, ale jeśli czyjeś deklaracje mi śmierdzą, to byle zaprzeczenie mnie nie satysfakcjonuje - uparty jestem.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | gama (1062 punktów) | > >... Adaś miał skakać.> Nigdzie nie skakałem - jestem chory. Zdrówka zawsze kochanego, a nawet nagłego wybuchu wiosny (choć się póki co nie zanosi) - życzę
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > Zdrówka zawsze kochanego, a nawet nagłego wybuchu wiosny (choć się póki co nie zanosi) - życzę Nawzajem
|
|
5 na 5 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Utkwiły mi w głowie Twoje, big_zydzie, słowa :> Państwo ma dobro dzieci >(jako takie) w dupie. By pozostać przy edukacji - nie z miłości do obsmarkanych bachorów przecie w >XIX wieku szkolnictwo ludowe wymyślono, a gwoli potrzeb wojska i przemysłu.> Teraz usiądź sobie i spokojnie, bez nerw, jak na antropologa przystało, napisz mi odpowiedź na> pytanie: o której godzinie wojsko razem z przemysłem se siadło (jak Ty teraz? ) i wymyśliło> to szkolnictwo ludowe dla swoich potrzeb?> Dla ułatwienia dorzucę, choć za głąba Cię nie mam, że w tym pytaniu nie chodzi mi tylko o to,> czy panel szkolno-zalążkowy wojska z przemysłem wieczorem, czy też z rannem brzaskiem miał miejsce,> panie antropolog. Było tak, że przez setki i tysiące lat ciemnota roboczego ludu nikomu nie przeszkadzała - mało tego, wiele wysiłku wkładano w to, by takową utrzymywać: religia najprostszym przykładem. Kiedy w XIX wieku okazało się bez wątpliwości, że jednak lepiej mieć przemysł, niż go nie mieć (bo np. Królestwo Sardynii ze stolicą w przemysłowym Turynie podbiło całą resztę włoskich państewek, a pozbawione przemysłu Królestwo Obojga Sycylii mogło tylko bezsilnie swą zagładę kontemplować), szkoła dla ludu stała się niezbędna - bo o ile pańszczyźniany chłop może i powinien być analfabetą, o tyle fabryczny robotnik musi umieć przeczytać instrukcję obsługi maszyny. A że wyrwany ze swej wiochy z korzeniami i rzucony w niepewny świat kapitalizmu gwałtownie potrzebuje jakiego Sensu, który zastąpić mógłby mu Starego-Dobrego-Wioskowego Boga, wymyślono Naród, którego wbijaniem do głowy państwowe szkolnictwo ochoczo się zajęło - bo przecie sponsor swe prawa i swe potrzeby ma. A ten sponsor lojalności jak kania dżdżu potrzebował. I dopiero wtedy, nie wcześniej, po wioskach zaroiło się od Siłaczek i Judymów, co to tego kagańca oświaty Nieszczęśliwemu Ludowi kosztem Krwawicy swej nieśli. Bo dopiero wtedy Wrażliwość na ludową Krzywdę zrodzić się mogła - gdy komuś potrzebna być znienacka zaczęła. > wysilę się na quasi-podsumowanie naszych gejowskich rozmów ,Hmmm... nie znałem nas od tej strony, ale człowiek się uczy całe życie...  . > Ty pisałeś cały czas z chłodnej(?) pozycji antropologa-obserwatora(?), więc i Twój argument o> "poświęceniu" części dzieci przez jakiś czas, teraz, w ramach eksperymentu, na rzecz komfortu> przyszłych pokoleń, ma jakiś sens (dla Ciebie), tylko, że do mnie taki sens nie dociera, bo ja> niewierzący jestem.> Poza tym jest argumentem bardziej za prawami homoseksualistów, niż dzieci, a wręcz kosztem> dzieci.Powtórzę po raz nie wiem, który: eksperyment na realnych dzieciach wychowujących się w realnych rodzinach jednopłciowych już trwa od bardzo dawna. Te dzieci ponoszą realne koszty tego, że rodziny jednopłciowe pozostają nielegalne. Ty zaś operujesz argumentem interesów dzieci wyobrażonych przez Ciebie tylko. No, cóż - stać Cię  . > Bo państwo ma w dupie (hihi) gejów w równym stopniu, co dzieci, a zysk dla dzieci z> adopcji przez związek gejów jest kompletnie, kategorycznie i bezapelacyjnie żaden - jest> (może być) wyłącznie wręcz przeciwnie.Na życzenie rozwinę, teraz w trzech słowach tylko: w sposób zupełnie nieuprawniony z trzech osobnych rzeczy: a) samolubnie-genetycznego imperatywu "rozmnażaj się" b) seksu c) zachowań opiekuńczych wobec młodych usiłujesz ulepić jakąś Trójcę Śniętą jedną w trzech Osobach. Bez sensu. > No i taka argumentacja przypomina mi racje ekologów-ortodoksów przekonujących z ogniem w oczach,I znów dyskusję na inne pole przewekslować próbujesz - tym razem bez sensu o tyle, że Twój pogląd na kwestie "ekologiczne" ogólnie biorąc - podzielam. > Mój zysk wywodzi się więc z mojego zadowolenia w trosce o dobro dzieci tu i teraz, a nie za sto> lat i ew. kosztem tych dzieciaków, które TERAZ widzę na ulicy - taki mam kaprys.Srutu-tutu, majtki z drutu  . > dla dobra dzieci nie dam homoseksualistom cudzych dzieci pod opiekę, bo> homoseksualiści mają teraz bardzo śmierdzące motywy, a par z ładniej mi pachnącymi motywami jest> dzisiaj dosyć.Niczym nieuzasadnione pomówienie - i tyle. > I teraz jeszcze jedno zdanko z tegoż samego, Twojego posta:> Daruj, ale mam skrajnie >małe zaufanie do emocjonalnej obrony cudzych dzieci. Akurat przy okazji tego tematu bez mrugnięcia >okiem porzucasz swą normalną filozofię zdrowego egoizmu - aż kusi, by w Twym stylu zapytać: jaki Ty >masz z tego zysk i co sobie tym załatwiasz? > Wydaje mi się, że odpowiedziałem na te podchwytliwe wątpliwości, ale wynikło mi> bezpośrednio z Twoich słów i w kontekście treści jw. pytanko do Ciebie: co Ty masz z tego, że gejom> teraz pomagasz w osiągnięciu pseudokomfortu (bo nie jesteś głupi, by nie wiedzieć, że> pseudo), przy okazji troski o dzieci, których nie ma?Z troską o cudze dzieci nie przesadzam - powody już kiedyś wyłuszczyłem. A co mam z tego, że gejom pomagam? Sporo - emancypacja gejów jest mi na rękę, jako emancypacja właśnie. Jako kolejny krok do ustanowienia świata, w którym władza przestanie się czuć uprawniona do Pouczania obywateli, co Moralnie Dobre i Złe, a zajmie się wreszcie tym, za co jej podatnicy płacą.
|
|
 | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > > Utkwiły mi w głowie Twoje, big_zydzie, słowa :> > gwoli potrzeb wojska i przemysłu.> > ...panie antropolog. > Było tak, że przez setki i tysiące lat ... Za górami, za lasami... Tylko zapomniałeś colorem=navy oznakować.  > Hmmm... nie znałem nas od tej strony, ale człowiek się uczy całe życie... . Zaraz Cię 'Sylwek" wyminusuje - tego się, podobno, nie da nauczyć. > Ty zaś operujesz argumentem interesów dzieci wyobrażonych przez Ciebie tylko. No, cóż - stać Cię . Nie będę powtarzał, że Ciebie stać na dorzucenie następnych, do już krzywdzonych przez dorosłych. > Niczym nieuzasadnione pomówienie - i tyle. www.racjonalista.pl/forum.php/s,218455#w218910> Jako kolejny krok do ustanowienia świata, w którym władza przestanie się czuć uprawniona do Pouczania obywateli, co Moralnie Dobre i Złe, a zajmie się wreszcie tym, za co jej podatnicy płacą. Nie dość, że socjalista, to jeszcze wierzący. I pomyśleć, że moje ideały dbania o dobro dzieci tu i teraz są dla Ciebie śmieszne - zabrakło Ci [coloru=navy], big_zydzie? Srutu-tutu, majtki z drutu, że zacytuję klasyka.
|
|
|  | 4 na 4 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > >> ...panie antropolog. > >Było tak, że przez setki i tysiące lat ...> Za górami, za lasami... Tylko zapomniałeś colorem=navy oznakować. Ta przeszłość cały czas żyje w "naszym" świecie. Pewnego dnia... Pewnego dnia... Pewnego dnia... SIĘ WKURWIĘ i szczegółowo opiszę, jak to wyparty ze świadomości konflikt między dworem a wsią do dziś organizuje polskie życie publiczne. A nikt o tym nie wie i wiedzieć nie chce. > >Hmmm... nie znałem nas od tej strony, ale człowiek się uczy całe życie... .> Zaraz Cię 'Sylwek" wyminusuje - tego się, podobno, nie da nauczyć. Punkt dla Ciebie. > >Ty zaś operujesz argumentem interesów dzieci wyobrażonych przez Ciebie tylko. No, cóż - stać Cię .> Nie będę powtarzał, że Ciebie stać na dorzucenie następnych, do już krzywdzonych przez dorosłych.Na takie krzywdy mniemane powoływać się może każdy, zawsze i wszędzie. A problem jest tylko i wyłącznie w tym, żeby władzy chciało się chcieć. > >Niczym nieuzasadnione pomówienie - i tyle.> www.racjonalista.pl/forum.php/s,218455#w218910Nie bardzo rozumiem - czego ten link ma dowodzić? > >Jako kolejny krok do ustanowienia świata, w którym władza przestanie się czuć uprawniona do Pouczania obywateli, co Moralnie Dobre i Złe, a zajmie się wreszcie tym, za co jej podatnicy płacą.> Nie dość, że socjalista, to jeszcze wierzący.> I pomyśleć, że moje ideały dbania o dobro dzieci tu i teraz są dla Ciebie śmieszne - zabrakło Ci [coloru=navy], big_zydzie?O dobro dzieci starannie wyselekcjonowanych, zapomniałeś dodać. Te, które istnieją w Twojej wyobraźni jedynie, mają, jak widzę, o wiele większą szansę załapać się na Twą Troskę i Współczucie, niż te, które już dziś ponoszą koszty nielegalności rodzin jednopłciowych.
|
|
| |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Ta przeszłość cały czas żyje w "naszym" świecie.> Pewnego dnia...> Pewnego dnia...> Pewnego dnia...> SIĘ WKURWIĘ Zapomniałeś napisać, czy się mam przestraszyć?  > A nikt o tym nie wie i wiedzieć nie chce. A logika w tym zdaniu poszła się walić, jak krowa w walonkach, hłehłe. > Na takie krzywdy mniemane powoływać się może każdy, zawsze i wszędzie. Skorzystałem, nie widzisz? > A problem jest tylko i wyłącznie w tym, żeby władzy chciało się chcieć. Nie, prawdziwy problem jest tylko i wyłącznie w tym, żeby gejom zachciało się chcieć zrobić w swoich łbach porządek własnym sumptem. Bo Władza nie załatwi im równowagi emocjonalnej i akceptacji swojej inności Ustawą dyktowaną hipokryzją i polityczną poprawnością.  (Podobno color=navy lepiej do Ciebie dociera...  ) > > www.racjonalista.pl/forum.php/s,218455#w218910> Nie bardzo rozumiem - czego ten link ma dowodzić? Nie wiesz, bo nie chcesz wiedzieć. Jest to jeden z licznych na tym forum dowodów na to, po cholerę gejom cudze dzieci - dajmonionowi się wypsło i nie tylko jemu, i nie tylko raz, ale nie chce mi się (na razie) więcej szukać. > O dobro dzieci starannie wyselekcjonowanych, zapomniałeś dodać. Te, które istnieją w Twojej wyobraźni jedynie, mają, jak widzę, o wiele większą szansę załapać się na Twą Troskę i Współczucie, niż te, które już dziś ponoszą koszty nielegalności rodzin jednopłciowych. A to takie proste, już nie raz o tym pisałem - bo nie mam wpływu na to, co się już dzieje, nie mam zamiaru zabierać dzieci gejom, ale też nie mam zamiaru im dawać - mogę mieć na to wpływ, gdy dojdzie np. do głosowania na udzielenie tych przywilejów homoseksualistom - na razie nikt mnie nie przekonał, żebym był za. PS Pisałeś kiedyś, żeś niewierzący - mnie się pomyliło, czy Ty orientację zmieniłeś?
|
|
| | |  | | Sylwek (15472 punktów) | dajmonionowi się wypsło i nie tylko jemu, i nie tylko raz, ale nie chce mi się (na razie) więcej szukać. Tak, cóż, niewątpliwie zajebistą żeś poczynił obserwację. Może podrzucić ci kilka innych przykładów zależności tak par jak i jednostek od społeczeństwa? dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Tak, cóż, niewątpliwie zajebistą żeś poczynił obserwację. Fakt, jestem dość uważnym czytelnikiem, bo ja nie wlazłem na forum po to, by udawać, że czytam, tylko czytać uważnie co mają do powiedzenia uczestnicy. Dajmoniona nikt do tego, szczerego wyznania nie zmuszał, przecież tylko odnosił się do twojego tekstu swoimi refleksjami o tym, że Para homo jest bezpłodna mimo płodności tworzących ją osób. Jest mniej autonomiczna w tej kwestii niż para hetero. Adopcja nie zwiększa tej autonomii, bo jest daniem czegoś czego samemu nie można sobie zrobić. Wyrównuje jedynie szanse. Nie rób ze mnie ofiary szczerości dajmoniona w deklaracji, że gejom dzieci mają służyć wyłącznie za breloczki przy torebkach, bo i tak ci się nie uda.  > Może podrzucić ci kilka innych przykładów zależności tak par jak i jednostek od społeczeństwa? Jeśli będę potrzebował, to sam sobie znajdę, jestem dorosłym chłopcem i do tego nauczonym konsekwencji w swoim postępowaniu, polegającej na braniu odpowiedzialności za swoje słowa i czyny. Ta konsekwencja dotyczy również brania pod uwagę swoich wrodzonych predyspozycji, ale i niedoskonałości - czego tobie serdecznie od poniedziałku życzę.  W szczerość moich życzeń nie sposób wątpić (jak w słowa dajmoniona), bo jeśli sam zaczniesz zajmować się swoimi niedoskonałościami z naciskiem na małe prawdopodobieństwo spłodzenia dziecka z drugim chłopcem, więc jeśli zaczniesz się sam zajmować swoimi "zaletami inaczej", to może wreszcie odczepisz się od dzieci, bo to będzie zupełnie naturalna konsekwencja w myśleniu: nie chcę mieć dzieci więc się z tym godzę, a ze swoimi kłopotami emocjonalnymi radzę sobie sam, albo idę do psychologa/psychiatry. Kropka.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | Krótko, wciąż, co ma "bezpłodność par" do "breloczków"? Nic. To raz. Dwa. A bierz sobie słowa Dajmoniona jako wyroczni. Jeśli zechcę to spłodzę dziecko, pytanie czy państwo w którym żyję będzie pomagać mi i mojemu partnerowi w jego wychowaniu czy nie. Co to ma do "breloczka"? Ponownie nic. To dwa. Trzy. Histeria wokół proponowanych obecnie zmian w prawie rodzinnym pokazuje, że nawet biologiczni, heteroseksualni rodzice nie są autonomiczni jeśli chodzi o wychowanie dzieci. A w kwestii adopcji o wychowanie nie o płodzenie idzie, tak więc po raz kolejny ukazuje się wielowarstwowa błędność twoich uwag. To trzy. Wymieniać dalej twoje ordynarne błędy, przed którymi najwyraźniej nie chroni cię "uważne czytanie"? dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | ... > To trzy.> Wymieniać dalej twoje ordynarne błędy, przed którymi najwyraźniej nie chroni cię "uważne czytanie"? A któż ci zabroni kompromitować się na własny koszt?  Polska to wolny kraj. To cztery.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | Nawiasem mówiąc, osobliwa jest troska o dzieci u kogoś, kto rodzicielstwo nazywa kłopotami emocjonalnymi, wiążąc je dodatkowo z seksem.... dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Nawiasem mówiąc, osobliwa jest troska o dzieci u kogoś, kto rodzicielstwo nazywa kłopotami emocjonalnymi, wiążąc je dodatkowo z seksem.... Jeszcze i seks chcesz z adopcją dzieci zmieszać? No no, gratuluję odwagi w szczerości ujawniania motywów.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | Uhmmm, mógłbym skłamać, że jestem zmieszany - przecież to ty od wielu już miesięcy obsesyjnie mieszasz zachowania seksualne z rodzicielstwem, niedwuznacznie uzasadniając swoją niechęc do homoadopcji argumentacją, która skłonność do tej samej płci wywodzi z (braku) kompetencji rodzicielskich, ale nie jestem, bo wiem, że do najbardziej idiotycznych kłamstw gotów jesteś się uciec by stworzyć pozory sensu w swoim bełkocie. Daruj sobie cyrkowe błazeństwa. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | > Uhmmm, mógłbym skłamać, że jestem zmieszany... Po co kłamać?- mieszaj dalej, userku.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | A jeśli łaska, to po co robisz komentarze do kawałka zdania, zupełnie oderwane od sensu całego zdania? To jest przykład twojego "uważnego czytania" i poważnego traktowania treści pisanych przez innych, których to cnót z kolei mi odmawiasz? dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > A jeśli łaska, to po co robisz komentarze do kawałka zdania, zupełnie oderwane od sensu całego zdania? Mylisz się - sensem całego zdania jest mieszanie kłamstwami, więc odnoszę się do clou twojej twórczości.
|
|
| | |  | 5 na 5 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Zapomniałeś napisać, czy się mam przestraszyć?  Lektura moich manifestów - owszem, bywa traumatycznym przeżyciem  . > >A nikt o tym nie wie i wiedzieć nie chce.> A logika w tym zdaniu poszła się walić, jak krowa w walonkach, hłehłe.Zdanie wcześniej pisałem o wyparciu. Wszystko się zgadza. > >Na takie krzywdy mniemane powoływać się może każdy, zawsze i wszędzie.> Skorzystałem, nie widzisz?Widzę, widzę...  . > Nie, prawdziwy problem jest tylko i wyłącznie w tym, żeby gejom zachciało się chcieć zrobić w swoich łbach porządek własnym sumptem. Nie widzę powodu, by geje mieli sobie robić we łbach porządek  . > Bo Władza nie załatwi im równowagi emocjonalnej i akceptacji swojej inności Ustawą dyktowaną hipokryzją i polityczną poprawnością. O akceptację swojej inności każdy, i Ty i ja, musi się starać we własnym zakresie. Ale Władza nie powinna mu w tym ustawowo przeszkadzać. > (Podobno color=navy lepiej do Ciebie dociera... )Stosuję go do wyodrębniania cytatów. > Jest to jeden z licznych na tym forum dowodów na to, po cholerę gejom cudze dzieci - dajmonionowi się wypsło i nie tylko jemu, i nie tylko raz, ale nie chce mi się (na razie) więcej szukać.Dalej nie rozumiem - cóż złego w tym, że związki gejowskie chcą mieć prawa takie, jak i każde inne? > A to takie proste, już nie raz o tym pisałem - bo nie mam wpływu na to, co się już dzieje,Sęk w tym, że właśnie masz - Twoje poglądy mają konsekwencje. Ktoś ponosi realne koszty tego, że takie poglądy ciągle dominują. > nie mam zamiaru zabierać dzieci gejom, ale też nie mam zamiaru im dawać - mogę mieć na to wpływ, gdy dojdzie np. do głosowania na udzielenie tych przywilejów homoseksualistom - na razie nikt mnie nie przekonał, żebym był za.Sto razy powtarzałem, to i sto pierwszy też mogę: nie o przywileje, a o prawa chodzi. > PS Pisałeś kiedyś, żeś niewierzący - mnie się pomyliło, czy Ty orientację zmieniłeś?  Jurku, darujże sobie - jako ten piskorz usiłujesz na jakiś inny grunt z dyskusją przeskoczyć - jak nie socjalizm, to ekologizm, teraz znowu jakowąś "wiarę" mi imputujesz. Długo tak możesz?
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > Lektura moich manifestów - owszem, bywa traumatycznym przeżyciem . Taż mogłeś uprzedzić, bym się straumił troszkie.  > > ... żeby gejom zachciało się chcieć zrobić w swoich łbach porządek własnym sumptem. > Nie widzę powodu, by geje mieli sobie robić we łbach porządek . Ja też nie widzę, dopóki nie wyciągają łap po przywileje w tym celu.  > O akceptację swojej inności każdy, i Ty i ja, musi się starać we własnym zakresie. Święte słowa. > Ale Władza nie powinna mu w tym ustawowo przeszkadzać. I nie przeszkadza - ma ich w dupie, nie pamiętasz? > Dalej nie rozumiem - cóż złego w tym, że związki gejowskie chcą mieć prawa takie, jak i każde inne? Prawie sam sobie odpowiedziałeś - bo ich związki są inne od innych, statystycznie normalnych. Jak Związek Ociemniałych zażąda praw jazdy dla poprawy humoru swoich członków, to też pozwolisz? > Sęk w tym, że właśnie masz - Twoje poglądy mają konsekwencje. Ktoś ponosi realne koszty tego, że takie poglądy ciągle dominują. Dla mnie ten cel nie uświęca środków - jestem niewierzący. > Sto razy powtarzałem, to i sto pierwszy też mogę: nie o przywileje, a o prawa chodzi. Więc i moje: Art. 114. § 1. Przysposobić można osobę małoletnią, tylko dla jej dobra, docenisz.  > Jurku, darujże sobie - jako ten piskorz usiłujesz na jakiś inny grunt z dyskusją przeskoczyć - jak nie socjalizm, to ekologizm, teraz znowu jakowąś "wiarę" mi imputujesz. Naprawdę nie widzisz związku z umartwianiem się o Dobro Przyszłych Pokoleń kosztem dzisiejszych, a ideologią, ekologią i wiarą w życie pozagrobowe? > Długo tak możesz? Lektura moich tekstów może traumatyczną nie jest, ale wymaga dość szerokich, wieloaspektowych skojarzeń, tak myślę.  Czasami.
|
|
| |  | 3 na 3 | setarkos (10757 punktów) | > .. rodzin jednopłciowych.
To są takie?
[Podobno istnieją populacje karasia srebrzystego (carassius auratus gibelio) złożone z samych samic, gdzie rozwój ikry jest tylko inicjowany przez plemniki innych karpiowatych bez! przekazania materiału genetycznego. U ludzi nie spotyka się chyba podobnych przypadków..]
|
|
| | |  | 1 na 3 |
| | | | |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > Adamiaku, może zamiast minusa zaserwował byś nam jakie urocze zdanie o świętości i nienaruszalności dwupłciowej rodziny? Gdybym ja cię pytał za co codziennie raczysz porannymi minusami moje Prawdy Jedyne, to zabrakłoby miejsca na ekranie, na twoje peany o wyższości rodziny jednopłciowej nad innymi...
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|