Racjonalista - Strona głównaDo treści
Homosie, homo-nie-wiadomo, chłopaki.. co z nimi?!

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
12-06-2009 20:49mercury18 (42 punktów)Homosie, homo-nie-wiadomo, chłopaki.. co z nimi?!
Ocena -21 na 29
Czy homoseksualizm jest choroba? Czy normalnym, ludzkim jest aby dwie osoby tej samej płci całowały się, uprawiały seks, organizowały romantyczne wieczory, a może nawet kiedyś adoptowały i wychowywały dzieci?! Dla mnie.. jest to rzecz nie do zaakceptowania! Zwyczajnym, zdrowym postępowaniem jest związek kobiety i mężczyzny, kiedy z miłości (czasami bez niej) rodzi się dziecko. Jestem zdecydowanie przeciwko emancypacji homoseksualistów w naszym kraju, a także na całym świecie, ponieważ w dobie globalizacji, zjawiska które pojawiają się na "Zachodzie" bardzo często adoptują się w polskich realiach. Ktoś lub coś stworzył/o człowieka pod dwiema postaciami - kobiety i mężczyzny. Zostaliśmy skonstruowani tak, abyśmy mogli się rozmnażać. Dlatego też uważam, że homoseksualizm powinien być leczony tak samo jak alkoholizm, schizofrenia, rak etc. Jeżeli urodzą się dwie osoby, tej samej płci i z ich naturalnego pożycia powstanie dziecko to wtedy uznam, że związki ludzi tej samej płci powinny być legalne. Do napisania tego posta po raz kolejny sprowokowała mnie sytuacja, która mi się przytrafiła.. Idąc przez park, z oddali widzę jak podążają w moją stronę dwaj panowie, trzymający się za dłonie jak para. Po chwili ujrzałem jak namiętnie się całują, a następnie uśmiechali się do mnie i nie omieszkali puścić mi przysłowiowe "oczko". Poczułem się źle. Przypominam, że uważam iż jest to okropna choroba, którą należy bezzwłocznie, obowiązkowo leczyć!

Proszę o wasze zdanie na ten temat. Chcę dodać, że do homoseksualistów jako osób uprzedzony nie jest, ponieważ znam ich wielu i są wspaniałymi ludźmi! Sprzeciwiam się przede i nade wszystko ich związkom!
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Janaszek (48 punktów)
>Ktoś lub coś stworzył/o człowieka
Szykuj się po tych słowach na srogie lanie po pupie
12-06-2009 21:12
 Ocena 21 na 23
MichaQ (1056 punktów)
To, czego dokonałeś w swoim wątku to argumentacja na rzecz niemoralności homoseksualizmu w oparciu o prawo naturalne. W żadnym wypadku nie wynika z tego, że homoseksualizm jest chorobą w medycznym tego słowa znaczeniu. Cały twój wątek opiera się na jednej wielkiej ekwiwokacji (dwuznaczności) w użyciu predykatu "normalny". Na przemian używasz słowa "normalny" w sensie "zgodny z normą moralną" a raz w sensie "zdrowy w świetle kryteriów psychologicznych i psychiatrycznych". O ile wariat może postępować niemoralnie, o tyle człowiek niemoralny nie musi być wariatem. Implikacja w dwie strony nie zachodzi. Jako że udowadniałeś "nienormalność" homoseksualizmu na podstawie prawa naturalnego, nie możesz z tej przesłanki dodatkowo wywnioskować, że pociąg seksualny do przedstawiciela tej samej płci jest czymś, co wymaga leczenia klinicznego.
To po pierwsze. Po drugie - nie chce aby zostało to odebrane ad hominem - zdecydowanie bardziej od twojego uważania obligujące są opinie wydane przez Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne i Światową Organizację Zdrowia.
Po trzecie, twoje estetyczne odczucia nie są żadnym argumentem. Mnie może nie podobać się twarz obecnego prezydenta RP, ale nie jest to powodem, abym starał sie o jakąkolwiek forme penalizacji dla Lecha Kaczyńskiego za tak nieistotną rzecz, jak jego wygląd zewnętrzny.
Po czwarte, aby twóje stanowisko miało jakiekolwiek podstawy, musisz wykazać, że istnieje ścisłe przełożenie między przejawami celowości w konstrukcji świata na normy moralne.
14-06-2009 17:23 
 Ocena 2 na 2
dajmonion (3663 punktów)
>Po drugie - nie chce aby zostało to odebrane ad hominem - zdecydowanie bardziej od twojego uważania obligujące są opinie wydane przez Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne i Światową Organizację Zdrowia.

Seksuologowie powinni umieć wytłumaczyć dlaczego za normalne uważają pary niezdolne do rozrodu. Zacytuj mi choć jedną wypowiedź wyjaśniającą ten paradoks. Jeśli tego nie potrafisz, to Twoje powoływanie się na WHO podpada pod kategorię błędu argumentowania z autorytetu.


dajmonion
14-06-2009 17:38 
 Ocena 8 na 8
Sylwek (15472 punktów)

> Seksuologowie powinni umieć wytłumaczyć dlaczego za normalne uważają pary niezdolne do rozrodu. Zacytuj mi choć jedną wypowiedź wyjaśniającą ten paradoks. Jeśli tego nie potrafisz, to Twoje powoływanie się na WHO podpada pod kategorię błędu argumentowania z autorytetu.

Seksuologowie umieją wytłumaczyć, dlaczego trudno uznać homoseksualizm za chorobę. W przeciwieństwie do prawdziwych chorób psychicznych i upośledzeń nie wpływa on ujemnie na sprawność dotkniętego homoseksualizmem osobnika - nie obniża jego zdolności intelektualnych ani też fizycznych. W istocie statystyki zdają się sugerować, że wśród homoseksualistów jest nadreprezentacja ludzi pod wieloma względami bardziej utalentowanych. Właściwie jedyne co dałoby się argumentować to traktowanie homoseksualizmu jako uwarunkowanej psychicznie bezpłodności. Trudno jednak na tej podstawie uzasadnić prześladowania homoseksualistów lub przymus ich leczenia.
dajmonion (3663 punktów)
>> Seksuologowie powinni umieć wytłumaczyć dlaczego za normalne uważają pary niezdolne do rozrodu. Zacytuj mi choć jedną wypowiedź wyjaśniającą ten paradoks. Jeśli tego nie potrafisz, to Twoje powoływanie się na WHO podpada pod kategorię błędu argumentowania z autorytetu.
>Seksuologowie umieją wytłumaczyć, dlaczego trudno uznać homoseksualizm za chorobę.

Zgadza się. Choroba to za mocne określenie w odniesieniu do homoseksualizmu. Nie spotkałem się jednak z wytłumaczeniem, dlaczego za równoważną z heteroseksualną uważają orientację, która nie prowadzi do posiadania potomstwa. Na dzień dzisiejszy bezpłodność par homiczych przez jednych w imię tolerancji jest zupełnie ignorowana, dla drugich stanowi brzytwę, której się chwytają, by uzasadnić swoje fobie.



dajmonion
15-06-2009 00:54 
 Ocena 8 na 8
Sylwek (15472 punktów)

> Zgadza się. Choroba to za mocne określenie w odniesieniu do homoseksualizmu. Nie spotkałem się jednak z wytłumaczeniem, dlaczego za równoważną z heteroseksualną uważają orientację, która nie prowadzi do posiadania potomstwa.

Problem homofobii nie jest problemem nazywania homoseksualizmu chorobą. Jest problemem etycznym. Jest podważaniem równości etycznej na podstawie cechy, która etycznie jest nierelewantna. Kiedy mówi się o równości orientacji nie chodzi o równość biologiczna ale etyczną. Analogicznie jak w przypadku równości ras. Rasy nie są równoważne, przynajmniej nie w sensie biologicznym, ale są etycznie bez znaczenia, a więc nie sa podstawa do etycznego różnicowania ludzi o różnej przynależności. Powiem teraz coś co pewnie niewiele osób słyszy często od zdeklarowanego geja. Kwestia chorobowego charakteru homoseksualizmu jest li tylko i wyłącznie kwestia arbitralnej definicji - jest bez jakiegokolwiek rzeczywistego znaczenia. Homofobiczne środowiska często mówią, że homoseksualizm był chorobą dopóki tego nie przegłosowano. Maja rację. Na tym polega definiowanie słów. Zmieniamy definicję - zmieniają się znaczeni słów i nazwy rzeczy. Ale same rzeczy pozostają niezmienne.

Załóżmy że WHO nadal uznaje homoseksualizm za jednostkę chorobową. Czy coś to zmienia? Czy daje podstawę do penalizacji homoseksualizmu? Do przymusu leczenia? Do odmawiania prawa do związków partnerskich? Czy byłoby przesłanką do odbierania homoseksualistom dzieci? Lub (co jest równoważne) podstawa do odmawiania prawa do adopcji?

Penalizacja - na jakiej podstawie? Miałaby tyle sensu co penalizacja grypy albo raka.

Przymus leczenia? Kiedy leczenie jest przymusowe? Jedynie w przypadku (niektórych) chorób psychicznych, gdy uznaje się, że chory nie potraf świadomie podjąć decyzji. Jakim łajdakiem trzeba być, żeby sugerować niezdolność homoseksualistów do podejmowania decyzji co do własnego życia?

Związki partnerskie. By uzasadnić jak najkrócej - równie dobrze zakażmy związków na przykład ludzi z achondroplazją którzy także często szukają podobnych sobie by się z nimi związać.

I kwestia dzieci - zbiorczo wychowywanie własnych lub adoptowanych (jeśliby uznać homoseksualistów za istotnie niezdolnych do wychowania właściwego adoptowanych dzieci właśnie z racji homoseksualizmu, to należałoby także wprowadzić regulację pozbawiająca praw rodzicielskich każdego homoseksualistę, także jeśliby miał własne, biologiczne dzieci). Czy ewentualna choroba homoseksualizmu miałaby jakikolwiek wpływ na kompetencje rodzicielskie? Ostatecznie większość schorzeń nie jest dyskwalifikująca. Jeśli chore serce nie przeszkadza w byciu rodzicem, albo wątroba, to czemu chory mózg, reagujący podnieceniem seksualnym na osobniki tej samej płci miałby przeszkadzać?

Mam nadzieję, że udało mi się wyjaśnić na czym polega "równość" homoseksualistów, a także, przy okazji pokazać nędzę homofobicznego argumentu z "choroby".
dajmonion (3663 punktów)
>> Zgadza się. Choroba to za mocne określenie w odniesieniu do homoseksualizmu. Nie spotkałem się jednak z wytłumaczeniem, dlaczego za równoważną z heteroseksualną uważają orientację, która nie prowadzi do posiadania potomstwa.
>Problem homofobii nie jest problemem nazywania homoseksualizmu chorobą. Jest problemem etycznym.

Zgadza się. Dlatego pod inną Twoją wypowiedzią napisałem:"Bardziej interesuje mnie to, co konkretnie z tej niedoskonałości wynika, a nie to czy w ogóle zachodzi."

>Kwestia chorobowego charakteru homoseksualizmu jest li tylko i wyłącznie kwestia arbitralnej definicji - jest bez jakiegokolwiek rzeczywistego znaczenia.

Opis orientacji seksualnej może nie być arbitralny czyli odzwierciedlać jakoś rzeczywistość a jednocześnie nie dawać podstaw do wniosków normatywnych (gilotyna Hume'a).



dajmonion
15-06-2009 07:31 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

> Opis orientacji seksualnej może nie być arbitralny czyli odzwierciedlać jakoś rzeczywistość a jednocześnie nie dawać podstaw do wniosków normatywnych (gilotyna Hume'a).

W ogólności jest chyba tak, że z opisów nie wynikają normy.
15-06-2009 13:23 
 Ocena 2 na 2
dajmonion (3663 punktów)
>> Opis orientacji seksualnej może nie być arbitralny czyli odzwierciedlać jakoś rzeczywistość a jednocześnie nie dawać podstaw do wniosków normatywnych (gilotyna Hume'a).
>W ogólności jest chyba tak, że z opisów nie wynikają normy.

Tym dziwniejsze jest wobec tego dowodzenie przez homików, że orientacja homo pod względem biologicznym jest równoważna orientacji heteroseksualnej. Stosując tego typu zabiegi właśnie wpada się w schemat, który na podstawie opisu ustala normy, bo chce się zmienić normę poprzez manipulowanie opisem.


dajmonion
16-06-2009 02:39 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)

>Tym dziwniejsze jest wobec tego dowodzenie przez homików, że orientacja homo pod względem biologicznym jest równoważna orientacji heteroseksualnej.
Cóż, skoro są feministki, które nie widzą różnic pomiędzy mężczyznami i kobietami to pewnie i są geje nie widzący różnicy między hetero i homo.
18-06-2009 13:26 
 Ocena 2 na 2
ister (80 punktów)
> Seksuologowie powinni umieć wytłumaczyć dlaczego za normalne uważają pary niezdolne do rozrodu. Zacytuj mi choć jedną wypowiedź wyjaśniającą ten paradoks.
Tak, to ciekawe, dlaczego za normalne uważamy pary, gdzie jedno (lub oboje) jest bezpłodne?
[szydera mode on]
Toż to nienormalne, niemoralne i nieetyczne, aby uprawiać seks z kimś, kto nie może mieć dzieci! Precz ze związkami bezpłodnych! Brzydzą mnie takie związki! Jak widzę całującą się w parku parę i wiem, że ona (lub on) jest bezpłodna to bierze mnie na wymioty! Toż to ohydne i obleśne! A co z tymi, którzy postanowili nie mieć dzieci? To dopiero zboczeńcy. Tych trzeba leczyć na równi z gejami.
[szydera mode off]

To mówiłem ja, Jarząbek.
15-06-2009 10:04 
 Ocena 2 na 8
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
Uznanie przez organizację jakąś czegoś za normalne lub też nie jest tylko ich uznaniem. Można przegłosować również, że pedofilia to też nie choroba, a słuchanie Mandaryny to choroba . Co nie zmienia faktu, że pociąg seksualny do osobnika tej samej płci jest fiksacją.

Czy np pociąg seksualny człowieka do kozy to normalne ? Możemy przegłosować i uznać, że to normalka ale przecież tak nie jest.

Weźmy na ten przykład takiego pedofila uznawanego za chorego człowieka. Czymże charakteryzuje się jego choroba ? Ano tym, że odczuwa pociąg seksualny do dzieci. Więc jaka jest różnica pomiędzy odczuwaniem pociągu seksualnego do dzieci, a odczuwanie pociągu mężczyzny do mężczyzny np.

Ewolucja stworzyła człowieka tak aby mógł przekazywać swoje geny i podtrzymać żywot swojego materiału genetycznego. Dlatego facet odczuwa pociąg do kobiety, a kobieta do faceta aby mogli spełnić swoją ewolucyjną rolę. Zatem normą jest to, że pociąg seksualny odczuwa się do osobnika płci przeciwnej. Skoro jakieś osobniki odczuwają pociąg do czegoś nie zapewniającego przekazania genów, zatem są to osobnicy sfiksowani.

Co do zaś przymusowego leczenia wyżej wymienionych osobników , no cóż jako przeciwnik przymusów wszelakich i w tym wypadku uznam to za zły pomysł. Tym bardziej, że nawet jeśli jest to choroba, to kto komu może zabronić żyć w chorobie . To coś w stylu walki z tytoniem. Po cholerę z tym walczyć ? Plantatorzy tytoniu mają robotę, fabryki fajeczek mają robotę, lekarze mają robotę, państwo ma podatki, obywatele przyjemność, tylko jakiś popapraniec może wpaść na pomysł walki z nałogiem. A co to nałogu sobie mieć nie można ?

Natomiast co do gejowskich kampanii typu uczyć dzieci w szkołach, że gej to fajowy chłopak, no cóż rozwiązanie jest gdzie indziej. Szkoły powinny być prywatne, a programy nauczania nie powinny mieć nic wspólnego z ministerstwem edukacji. To szkoły same powinny decydować czego uczą. Rodzic wtedy ma wybór i posyła dzieciaka tam gdzie program nauczania jego zdaniem jest słuszny . Dzisiaj takiego wyboru nie ma, a kretyństwem jest decydowanie przez jakieś dziewice intelektualne czego ma się uczyć moje dziecko.
15-06-2009 10:54 
 Ocena 5 na 5
Sylwek (15472 punktów)
Pleciesz od rzeczy. Tu wyjaśniam dlaczego.
15-06-2009 13:06 
 Ocena-1 na 7
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
Pierdoły to Ty pleciesz. Odsyłam do poprzedniej wypowiedzi.
12-06-2009 21:15
 Ocena 17 na 17
finerbijk (17282 punktów)
>całują, a następnie uśmiechali się do mnie i nie omieszkali puścić mi przysłowiowe "oczko". Poczułem
>się źle.

Widać się chłopcom podobasz, może poczuli swojego?

>Przypominam, że uważam iż jest to okropna choroba, którą należy bezzwłocznie, obowiązkowo
>leczyć!

Tak, już tu kiedyś ustaliliśmy, że święcona woda jest najlepsza do tych celów.

>Chcę dodać, że do homoseksualistów jako osób uprzedzony nie
>jest,

Brak uprzedzenia, aż bije z Twojego postu.

>ponieważ znam ich wielu i są wspaniałymi ludźmi! Sprzeciwiam się przede i nade wszystko ich
>związkom!

Gdyby ich nie mieli to jak niby by mieli być homoseksualistami?
12-06-2009 21:27 
 0 na 6
mercury18 (42 punktów)
Gdyby ich nie mieli to jak niby by mieli być homoseksualistami?

Znam także kilka heteroseksualnych, którzy związków nigdy nie mieli, a jednak są hetero
12-06-2009 21:47 
 Ocena 23 na 23
finerbijk (17282 punktów)
>Znam także kilka heteroseksualnych, którzy związków nigdy nie mieli, a jednak są hetero

Tylko nie mów, że księży Kiedy jak mówisz
>Zwyczajnym, zdrowym postępowaniem jest związek kobiety i mężczyzny,

a nie człowieka z Bogiem, więc leczmy też księży i zakonnice
12-06-2009 21:49 
 Ocena 11 na 11
Marszalik (733 punktów)
>Gdyby ich nie mieli to jak niby by mieli być homoseksualistami?
>Znam także kilka heteroseksualnych, którzy związków nigdy nie mieli, a jednak są hetero

No to tak jakbyś powiedział, że politycy mogą pozostać politykami o ile nie będą kandydować na żadne publiczne stanowisko. Albo ludziom religijnym, pozwolić wyznawać swoją religię, ale tylko pod warunkiem, że nie będą tworzyć wspólnot. Zaiste... ciekawa teoria.

Ty się lepiej zastanów, w jakim stopniu rzeczywiście jesteś tolerancyjny, bo dla mnie cienko z tym u ciebie.
12-06-2009 21:20
 Ocena 16 na 16
Adamiak (36436 punktów)
>Chcę dodać, że do homoseksualistów jako osób uprzedzony nie jest, ponieważ znam ich wielu i są wspaniałymi ludźmi! Sprzeciwiam się przede i nade wszystko ich związkom!
>Proszę o wasze zdanie na ten temat.

   Uważam, że tolerancja to bardzo praktyczna rzecz,jeśli się ją właściwie rozumie i zastosuje w praktyce.
12-06-2009 21:22
 Ocena 13 na 13
rudyment (3233 punktów)
> Do napisania tego posta po raz kolejny
>sprowokowała mnie sytuacja, która mi się przytrafiła.. Idąc przez park, z oddali widzę jak podążają
>w moją stronę dwaj panowie, trzymający się za dłonie jak para. Po chwili ujrzałem jak namiętnie się
>całują, a następnie uśmiechali się do mnie i nie omieszkali puścić mi przysłowiowe "oczko". Poczułem
>się źle.

Jak widać, człowiek rozumu może użyć niekoniecznie w imię przezwyciężania swoich słabości gwoli osiągania tzw. wyższych celów. Może też za jego pomocą dobudować racjonalne uzasadnienie swojej fobii.


"Człowiek siądzie, pomyśli i wymyśli" (N. Dyzma)
12-06-2009 21:44
 Ocena 17 na 17
diogenes (42753 punktów)
>Poczułem się źle.

I z tym należy coś zrobić.
Albo przemyśleć,
albo coś zażyć,
albo - spróbować.
Celtyk (3337 punktów)
> Zwyczajnym, zdrowym postępowaniem jest związek kobiety i mężczyzny, kiedy z miłości (czasami bez niej) rodzi się dziecko. Jestem zdecydowanie przeciwko emancypacji homoseksualistów w naszym kraju, a także na całym świecie, ponieważ w dobie globalizacji, zjawiska które pojawiają się na "Zachodzie" bardzo często adoptują się w polskich realiach. Ktoś lub coś stworzył/o człowieka pod dwiema postaciami - kobiety i mężczyzny. Zostaliśmy skonstruowani tak, abyśmy mogli się rozmnażać. Dlatego też uważam, że homoseksualizm powinien być leczony tak samo jak alkoholizm, schizofrenia, rak etc.
   Ja bym bardzo drobiazgów nie przeżywał. I tak czeka nas jako gatunek w przyszłości dominacja związków jednej płci, bo jeśli nauka się nie myli to czeka nas wyginięcie


Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
12-06-2009 22:47
 Ocena 15 na 15
Climber (3006 punktów)
>w dobie globalizacji, zjawiska które pojawiają się na "Zachodzie" bardzo często adoptują
>się w polskich realiach.

To akurat dobrze dla naszego wciąż jeszcze "ciut" pozostającego w tyle (jeśli chodzi o tolerancję) społeczeństwa

>Ktoś lub coś stworzył/o człowieka pod dwiema postaciami

A może nic nas nie "stworzyło".

>Zostaliśmy skonstruowani tak, abyśmy mogli się rozmnażać.

Ogólnie rzecz biorąc.

>Poczułem
>się źle.

Ja się źle czuję, gdy widzę biskupa w TV

> Przypominam, że uważam iż jest to okropna choroba, którą należy bezzwłocznie, obowiązkowo
>leczyć!

Przypominasz? Najpierw należałoby to poprzeć wynikami badań naukowych i dowodami. Jak możesz przedstawiać swoje dogmaty jako fakty? To tak jakbyś powiedział: "Przypominam, że moja babcia jest w niebie i rozmawia ze św. Piotrem"

>Proszę o wasze zdanie na ten temat.

Jw.

"Jeżeli jedna osoba ma jakieś urojenia, nazywamy to szaleństwem. Jeżeli wiele osób cierpi na to samo urojenie, nazywamy to religią." (Robert Pirsig)
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>Czy normalnym, ludzkim jest aby dwie osoby tej samej płci całowały się, uprawiały seks, organizowały romantyczne wieczory, a może nawet kiedyś adoptowały i wychowywały dzieci?!
Kwestia przyzwyczajenia. Jak raz całowałem się w parku z dziewczyną, to takie stare babcie dziwnie na mnie patrzyły. Tak, jakby mówiły, co on robi, jak on może.
Później, przy innej okazji moja własna babcia wyjaśniła, że w jej czasach tak się nie robiło.

Niemniej nie było mnie w tym parku, gdzie miałeś opisane zajście i do końca nie mogę stwierdzić, co się działo, a wiem, że ludzie homo, hetero czy inne tam odmiany potrafią się zachowywać obrzydliwie (z podtekstem seksualnym). Jeśli na takich właśnie trafiłeś, to pech.
Pozdrawiam
12-06-2009 22:56
 Ocena 22 na 22
Kelly (2051 punktów)
>Proszę o wasze zdanie na ten temat.
Jako że widzę w człowieku coś więcej niż maszynkę do bezmyślnego rozmnażania się, prokreację i wychowywanie potomstwa uważam za jeden z wielu elementów związku (mi osobiście wydaje się być jednym z najfajniejszych).
Całujące się chłopaki dla mnie wyglądają uroczo, ale rozumiem, że po prostu możesz mieć inną percepcję. Natomiast dla własnego dobra i spokoju powinieneś zaakceptować fakty: homoseksualizm nie jest chorobą; sam w sobie jest bardzo naturalny, od zarania dziejów występuje tak u ludzi, jak i w świecie zwierząt.
Emancypacja homoseksualistów jest nieunikniona. Niedawno rozmawiałam sobie z babcią, która opowiadała mi, jak to w sumie niedawno dziewczęta mdlały na widok własnej krwi menstruacyjnej. Dla mnie to abstrakcja, w codziennych rozmowach z koleżankami debatujemy nad wyższością tamponów nad podpaskami (lub odwrotnie) i jest to dla nas zupełnie naturalne. Rewolucja seksualna zmieniła świat raz na zawsze i wyznaczyła kierunek, z którego nie ma odwrotu. Nastaw się psychicznie na kolejne kontrowersyjne dla Ciebie modele rodziny, bo inaczej to Twoje zdrowie psychiczne zacznie pozostawiać wiele do życzenia.
12-06-2009 23:01 
 Ocena 4 na 4
Sylwek (15472 punktów)

>Całujące się chłopaki dla mnie wyglądają uroczo, ale rozumiem, że po prostu możesz mieć inną percepcję.

Już cię lubię. Bardzo.
13-06-2009 17:12 
 Ocena 1 na 1
ollikm (2038 punktów)
(zablokowany)
Ja też.
14-06-2009 20:43 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Nastaw się psychicznie na kolejne kontrowersyjne dla Ciebie modele rodziny
A Ty jesteś nastawiona, przykładowo model z 4 żonami będzie ok?
.
14-06-2009 20:55 
 Ocena 2 na 2
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Nastaw się psychicznie na kolejne kontrowersyjne dla Ciebie modele rodziny
>A Ty jesteś nastawiona, przykładowo model z 4 żonami będzie ok?

Jak dla mnie, to tak.

Zresztą to żadna nowość.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>przykładowo model z 4 żonami będzie ok?
>Jak dla mnie, to tak.
>Zresztą to żadna nowość.
Więc powinniśmy zalegalizować takie małżeństwa?
.
14-06-2009 21:37 
 Ocena 2 na 2
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>>przykładowo model z 4 żonami będzie ok?
>>Jak dla mnie, to tak.
>>Zresztą to żadna nowość.
>Więc powinniśmy zalegalizować takie małżeństwa?

Mniej poważnie podchodzę do tematu. Poważnie jestem zwolennikiem monogamii, zdecydowanym.
sztejkat (4743 punktów)
>Więc powinniśmy zalegalizować takie małżeństwa?

Oczywiście.

Jaki sens, poza utrzymaniem równomiernego rozkładu "praw własności do żony/męża" na głowę mieszkańca ma prawna delegalizacji poligamii?

Pozdrawiam,

Tomasz Sztejka
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>Więc powinniśmy zalegalizować takie małżeństwa?
>Oczywiście.
To 12 na 12 też wyda się całkiem tuzinkowe, nieprawdaż? Może być taki związek?
.
sztejkat (4743 punktów)
>To 12 na 12 też wyda się całkiem tuzinkowe, nieprawdaż? Może być taki związek?
Jasne. Dlaczego nie?

Tomasz Sztejka
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Dlaczego nie?
Może dlatego, że jako małżeństwo powinni podlegać jednolitemu prawu, czyli na początek trzeba by takie małżeństwo zdefiniować. A potem określić jego prawa.
.
sztejkat (4743 punktów)
>Może dlatego, że jako małżeństwo powinni podlegać jednolitemu prawu, czyli na początek trzeba by takie małżeństwo zdefiniować. A potem określić jego prawa.

Jasne. Nie widzę przeszkód by czegoś takiego dokonać.


Tomasz Sztejka
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>Może dlatego, że jako małżeństwo powinni podlegać jednolitemu prawu, czyli na początek trzeba by takie małżeństwo zdefiniować. A potem określić jego prawa.
>Jasne. Nie widzę przeszkód by czegoś takiego dokonać.
Zatem prawo adopcyjne - jako małżeństwo dwutuzinowy zespół może "kandydować" na rodzinę zastępczą. Zgoda na taką rodzinę adopcyjną?
.
02-07-2009 21:52 
 Ocena 1 na 1
sztejkat (4743 punktów)
Napisałem, że zgadzam się na takie związki czy małżeństwa. I oczywistym jest, że z pełnymi tego konsekwencjami.

Pozdrawiam,


Tomasz Sztejka
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Napisałem, że zgadzam się na takie związki czy małżeństwa. I oczywistym jest, że z pełnymi tego konsekwencjami.
Różnica między małżeństwem a związkiem jest taka, że małżeństwa mogą adoptować sieroty, związki niekoniecznie. Więc gdyby rzecz w życie wcielić, konsekwencje te dotknęłyby dzieci.
.
sztejkat (4743 punktów)
Podtrzymuję swoje zdanie.

Tomasz Sztejka
06-07-2009 18:28 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Podtrzymuję swoje zdanie.
Ubolewam.

Albowiem przypomina mi to inną legislacyjną niefrasobliwość, mianowicie trzymiliardowej wartości decyzję Grzegorza Kołodki z 1994 roku, by każdy podatnik mógł sobie odpisać od podatku jaką chce darowiznę. Tyle, że w wypadku "dowolnych związków adopcyjnych" ryzyko dotyczy nie pieniędzy, a dzieci.
.
14-06-2009 21:02 
 Ocena 3 na 3
Kelly (2051 punktów)
>>Nastaw się psychicznie na kolejne kontrowersyjne dla Ciebie modele rodziny
>A Ty jesteś nastawiona, przykładowo model z 4 żonami będzie ok?
Poligamia nie jest zarezerwowana dla zachodu, na przykład taki Hefner żyje sobie z wieloma partnerkami (ostatnio bodajże z dwiema jednojajowymi bliźniaczkami). Czy to jest ok? Dla mnie nie. Czy prawo powinno promować takie związki poprzez legalizację małżeństw poligamicznych? Moim zdaniem nie. Czy mam prawo esterminować Hefnera? Też nie, dlatego dla własnego spokoju toleruję jego związek i nie dopuszczam, żeby nastoletnie bliźniaczki przyklejone do staruszka psuły mi humor, tak jak mercuremu18 humor niewątpliwie zepsuła para całujących się gejów.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>>Nastaw się psychicznie na kolejne kontrowersyjne dla Ciebie modele rodziny
>>A Ty jesteś nastawiona, przykładowo model z 4 żonami będzie ok?
>na przykład taki Heffner [...] toleruję jego związek
A ten jego związek to jest rodzina?
.
14-06-2009 21:24 
 Ocena 3 na 3
Kelly (2051 punktów)
>A ten jego związek to jest rodzina?
Na pewno nie w klasycznym rozumieniu cywilizacji zachodniej. To rozumienie zaczyna się jednak zmieniać: pary homoseksualne wiążą się na stałe, rozwody nie są śmiertelnymi grzechami nie do pomyślenia, in vitro / inzynieria genetyczna pozwalają na życie człowieka, który ma trzech rodziców. Nie uważam, że to OK. Uważam, że ludzie realizują coraz więcej pomysłów na niekonwencjonalną prokreację lub stałe związki (skoro nie chcemy nazywać ich rodzinami). Jeśli kogoś obrzydza para gejów, to taki Heff powinien doprowadzić go do zawału. A szkoda by było, bo jak wszyscy "normalni" poumierają na zawały, ewolucja zostawi tylko gejów i Heffów, którzy będą się rozmnażać przez in vitro.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>A ten jego związek to jest rodzina?
>Na pewno nie w klasycznym rozumieniu cywilizacji zachodniej.
Więc w jakim rozumieniu stary Heffner z młodziutkimi bliźniaczkami jest rodziną?

Piszesz tu autorowi "Nastaw się psychicznie na kolejne kontrowersyjne dla Ciebie modele rodziny" więc dociekam na co się mamy nastawiać, ale okazuje się, że że niczego nie potrafisz wskazać.

Napisz wreszcie jasno jakie modele rodziny akceptujesz i zalecasz akceptować innym oraz dlaczego.
.
14-06-2009 22:24 
 Ocena 2 na 2
Kelly (2051 punktów)
>Napisz wreszcie jasno jakie modele rodziny akceptujesz i zalecasz akceptować innym oraz dlaczego.
Jest różnica pomiędzy akceptacją a tolerancją.

Akceptuję stałe oraz niestałe związki par różej płci, jak również par tej samej płci.
Związki te mogą być sformalizowane lub nie.
Akceptuję wychowywanie własnych lub adoptowanych dzieci przez pary heteroseksualne.
Akceptuję wychowywanie dzieci przez pary homoseksualne, pod warunkiem, że jedna osoba pełni rolę rodzica (matki lub ojca), a druga jedynie partnera/rki rodzica.
Nie wiem, czy akceptuję rodzinę opartą na związku poligamicznym (która nie jest niczym niezwykłym w arabskim kręgu kulturowym). Dam znać, jak wyrobię sobie zdanie na ten temat (prognozuję, że będę skłonna tolerować - niekoniecznie akceptować - taki model rodziny).
Akceptuję stałe i niestałe poligamiczne związki, o ile ich członkowie nie są spokrewnieni.
Toleruję stałe i niestałe poligamiczne związki, których członkowie są spokrewnieni, oraz związki kazirodcze (!) - ale tylko wyłącznie jeśli ich owocem nie są dzieci.
Czyli nie toleruję par / "wielokątów" kazirodczych decydujących się na prokreację lub wychowujących cudze (adoptowane) dzieci jako wspólne.

Mówiąc krócej, moim skromnym zdaniem instytucja małżeństwa powinna być zniesiona i zastąpiona formalnymi związkami par heteroseksualnych i par homoseksualnych.
Zastanawiałabym się nad prawem sformalizowania związku z więcej niż jedną osobą.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Akceptuję... Nie wiem, czy akceptuję.. Toleruję... Nie toleruję...
OK. to są Twoje upodobania, warto mieć świadomość swoich upodobań (zwłaszcza gdy się kupuje lody). A teraz podaj zasadę wg której tych wyborów dokonałaś. Jeśli Twoje typy łączy jakaś zasada, będzie można ocenić jej sensowność.

>Mówiąc krócej, moim skromnym zdaniem instytucja małżeństwa powinna być zniesiona i zastąpiona formalnymi związkami par heteroseksualnych i par homoseksualnych.
A jaka jest różnica między małżeństwem a "formalnym związkiem pary heteroseksualnej"?

>Zastanawiałabym się nad prawem sformalizowania związku z więcej niż jedną osobą.
Takie związki są w świecie powszechne, jakie widzisz przeszkody?
.
15-06-2009 06:02 
 Ocena 2 na 2
Kelly (2051 punktów)
>OK. to są Twoje upodobania, warto mieć świadomość swoich upodobań (zwłaszcza gdy się kupuje lody). A teraz podaj zasadę wg której tych wyborów dokonałaś. Jeśli Twoje typy łączy jakaś zasada, będzie można ocenić jej sensowność.
Prosiłaś o sprecyzowanie, jakie rodzaje związków toleruję, a jakich nie. Wypisałam to bardzo dokładnie. Nie musi ich łączyć żadna zasada, bo to tylko moje subiektywne odczucie.
Podając granice własnej tolerancji, muszę tylko mieć świadomość, dlaczego czegoś nie toleruję. Dzieci par kazirodczych cierpią na wiele genetycznych schorzeń. Dzieci trójki rodziców genetycznych są królikami doświadczalnymi naukowców, na razie chyba w ogóle nie przeżywają i w tej chwili nikt nie myśli poważnie o wykorzystaniu tej metody do modyfikowania zarodków przeznaczonych na urodzenie i wychowanie. Jednak nauka szybko zmienia realia, to co wczoraj było nierealne, jutro może być codziennością (przykład to in vitro, dziś budzące sprzeciw chyba tylko wśród religijnych konserwatystów). Natomiast dzieci lesbijek, z których jedna daje materiał genetyczny, a druga donosi ciążę, moim zdaniem są zmuszone dorastać w warunkach zupełnie nienaturalnych. Jedna matka naprawdę wystarczy.

>A jaka jest różnica między małżeństwem a "formalnym związkiem pary heteroseksualnej"?
Różnice są w nazwie, historii i charakterze. Podpisanie prawnego dokumentu to nie to samo, co ślub - czy to religijny, czy humanistyczny.
Mi zależy głównie na tym, żeby stałe związki par homo- i heteroseksualne miały równy status, natomiast chciałabym uniknąć zbędnego "kłucia po oczach" osób uważających małżeństwo za "uświęcony związek kobiety i mężczyzny". Po co bez sensu debatować w nieskończoność, skoro można pójść na kompromis?

>>Zastanawiałabym się nad prawem sformalizowania związku z więcej niż jedną osobą.
>Takie związki są w świecie powszechne, jakie widzisz przeszkody?
Parę tygodni temu zainteresowałam się postacią Ayaan Hirsi Ali. To właśnie jej wypowiedzi zwróciły moją uwagę na niebezpieczeństwa, jakie wiążą się z powszechnością poligamii. Najbardziej niepokoi mnie wizja powracającego i nasilającego się patriarchatu (związki mężczyzn z wieloma kobietami są dużo powszechniejsze, niż kobiet z wieloma mężczyznami). Zdążyłam przeczytać troszkę socjobiologii, z której wynikało, że człowiek jest zwierzęciem monogamicznym ze skłonnościami do seksu pozamałzeńskiego (o czym świadczy m. in. stosunek wielkości przeciętnej kobiety i mężczyzny). Niestety, większość mojej wiedzy na ten temat można zamknąć w tych kilku zdaniach. Poczytam muzułmańskie feministki, coś pro-poligamicznego dla porównania, przemyślę to i dam znać.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Prosiłaś o sprecyzowanie, jakie rodzaje związków toleruję, a jakich nie. Wypisałam to bardzo dokładnie. Nie musi ich łączyć żadna zasada, bo to tylko moje subiektywne odczucie.
Nie prosiłem o precyzowanie które, lecz jakie modele rodziny należy akceptować. Chodziło mi wyłącznie o zasadę, przecież publiczne rozważania "subiektywnych odczuć userki Kelly" niczemu nie służą.

>Podpisanie prawnego dokumentu to nie to samo, co ślub
Zawarcie ślubu to właśnie podpisanie prawnego dokumentu. Więc Twój "formalny związek pary" nie niesie niczego nowego.

>Mi zależy głównie na tym...
Narzeczonego to interesuje. Tu rozważamy co byłoby dobre.

>żeby związki par homo- i heteroseksualne miały równy status
A inne związki, na przykład czworokąt 2+2 gorsze? A to czemu?

>związki mężczyzn z wieloma kobietami są dużo powszechniejsze, niż kobiet z wieloma mężczyznami
Te drugie są zwykle nielegalne, zalegalizujmy poliandrię i po kłopocie.

>Poczytam [...] przemyślę to i dam znać.
Daj znać jak wymyślisz coś mądrego.
.
Kelly (2051 punktów)
>>Prosiłaś o sprecyzowanie, jakie rodzaje związków toleruję, a jakich nie. Wypisałam to bardzo dokładnie. Nie musi ich łączyć żadna zasada, bo to tylko moje subiektywne odczucie.
>Nie prosiłem o precyzowanie które, lecz jakie modele rodziny należy akceptować.
Związki, w których: każdy znajduje się dobrowolnie, jest dojrzały fizycznie i psychicznie, nikomu nie dzieje się krzywda (najogólniej, niczyje życie ani zdrowie nie jest zagrożone z powodu zachowań partnera/ki/ów - przypuszczam, że oprócz tego pojęcie krzywdy może być subiektywne).

>>Podpisanie prawnego dokumentu to nie to samo, co ślub
>Zawarcie ślubu to właśnie podpisanie prawnego dokumentu. Więc Twój "formalny związek pary" nie niesie niczego nowego.
Z Twojego punktu widzenia nie, z mojego jest pewną modyfikacją dotychczasowych ślubów, dla wielu konserwatystów ta drobna różnica ma znaczenie. Staram się patrzeć obiektywnie.

>Narzeczonego to interesuje. Tu rozważamy co byłoby dobre.
Kto rozważa, ten rozważa. Ja zostałam złapana za jedno zdanie, w którym chyba wyczytałaś sporo więcej, niż było w zamyśle autorki - czyli moim. Jeśli nikt nikomu nie robi krzywdy (a geje przywołani w wątku nie tylko nie krzywdzili siebie nawzajem, ale też mieli niewątpliwą przyjemność z takiego, a nie innego spędzania czasu), osoba myśląca racjonalnie nie powinna burzyć się czy czuć się niekomfortowo tylko dlatego, że sama ma inne preferencje czy upodobania.

>>żeby związki par homo- i heteroseksualne miały równy status
>A inne związki, na przykład czworokąt 2+2 gorsze? A to czemu?
Wyjaśniłam to trochę niżej w tym samym poście.

>Te drugie są zwykle nielegalne, zalegalizujmy poliandrię i po kłopocie.
Może.

>Daj znać jak wymyślisz coś mądrego.
Na wszelki wypadek proszę, żeby za bardzo na to nie liczyć .
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Związki, w których: każdy znajduje się dobrowolnie, jest dojrzały fizycznie i psychicznie, nikomu nie dzieje się krzywda
Żaden związek nie gwarantuje spełnienie ostatniego z tych kryteriów. Z dzisiejszym tradycyjnym małżeństwem na czele.

>>Zawarcie ślubu to właśnie podpisanie prawnego dokumentu. Więc Twój "formalny związek pary" nie niesie niczego nowego.
>Z Twojego punktu widzenia nie, z mojego jest pewną modyfikacją dotychczasowych ślubów...
W prawie nie ma twojego i mojego punktu widzenia, są fakty.

>zostałam złapana za jedno zdanie, w którym chyba wyczytałaś sporo więcej, niż było w zamyśle
Właśnie na to wygląda, obiecywałem sobie jakiekolwiek treści, a tu "im dalej w post tym większe nic".

>>A inne związki, na przykład czworokąt 2+2 gorsze? A to czemu?
>Wyjaśniłam to trochę niżej w tym samym poście.
Gdzieś niby wyjaśniłaś, ale nie widać.

Ale już sobie niczego nie obiecuję.
.
Kelly (2051 punktów)
>>Związki, w których: każdy znajduje się dobrowolnie, jest dojrzały fizycznie i psychicznie, nikomu nie dzieje się krzywda
>Żaden związek nie gwarantuje spełnienie ostatniego z tych kryteriów. Z dzisiejszym tradycyjnym małżeństwem na czele.
Szkoda, że cytat urwał się przed nawiasem.

>W prawie nie ma twojego i mojego punktu widzenia, są fakty.
Wręcz przeciwnie. Prawo to nie matematyka. To nie przypadek, że w każdym procesie bierze udział więcej niż jedna strona.

>>zostałam złapana za jedno zdanie, w którym chyba wyczytałaś sporo więcej, niż było w zamyśle
>Właśnie na to wygląda, obiecywałem sobie jakiekolwiek treści, a tu "im dalej w post tym większe nic".
>Ale już sobie niczego nie obiecuję.
I słusznie. Chętnie bym sobie podyskutowała o różnych obliczach związków, do czego usiłujesz mnie zmusić, ale niestety zwyczajnie brakuje mi wiedzy i przede wszystkim doświadczenia, co zaznaczam od swojego pierwszego postu w tym wątku. Zauważę tylko, że jego tematem jest obrzydzenie do homoseksualizmu.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Szkoda, że cytat urwał się przed nawiasem.
Nic ciekawego w tym nawiasie nie było.

>Prawo to nie matematyka. To nie przypadek, że w każdym procesie bierze udział więcej niż jedna strona.
Strony biorą udział w procesie, nie w prawie. A wszelka umowa, o której tu mówiliśmy, musi być jednoznaczna.

>Chętnie bym sobie podyskutowała o różnych obliczach związków, do czego usiłujesz mnie zmusić
Nie mogę Cię do niczego zmuszać, udział w dyskusji jest dobrowolny.
.
22-07-2009 17:11 
 Ocena 3 na 3
Malaparte (6 punktów)
Nawiązując do całego tematu...uważam, że pominięcie w dyskusji o gejach, lesbijek jest poważnym niedopatrzeniem. Mężczyźni zwykle akceptują związki kobiet z kobietami, bo w jakimś sensie jest to dla nich atrakcyjne.

Jestem lesbijką więc wiem co mówię, merytoryczną tutaj Panowie prowadzicie dyskusje, ale pomijacie kwestię problemu lesbijek więc niewiele z tej dyskusji wyniknie. Przyzwolenie społeczne dla kobiet w tym przypadku z pewnością jest większe, ale jak się okazuje nie dotyczy to rodziny (o czym sama boleśnie się przekonuję).

Myśle, że mężczyźni nie akceptujący męskiego homoseksualizmu, najczęściej to ludzie z wielkimi kompleksami, którzy boją się, że zostaną przez takiego chłopaka dotknięci w jakiś mało neutralny sposób. Wynika to też z ukształtowanego stereotypu mężczyzny, który ku rozpaczy większości kobiet akceptuje nieliczne, najlepiej związane z własną satysfakcją, dewiacje seksualne, zupełnie ignorując potrzeby innych ludzi, w tym własnych partnerek.

Powiedziałabym, że gorsze od strony etycznej jest uprawianie seksu, że tak powiem podwójnego (dwóch mężczyzn jedna kobieta), niż bycie z jednym partnerem w stałym związku niezależnie od płci. Przecież Bóg nie stworzył odbytu do penetracji....mówiąc najprościej jak się da, dla tych, których normy moralne przekraczają zdolnośc pojmowania kategorii szczęścia ludzkiego jednostki, którą można poświęcic się w imię dobra ogółu. Panowie, to nie ustrój totalitarny, ale widzę że w głowach sporo pozostało. Nie znajduję w tym żadnego usprawiedliwienia, każdy decyduje o sobie, mi sie nie podoba widok krwi, obrzydza mnie, ale czy przez to mam nie ratowac zakrwawionego w wypadku człowieka?

Nawiązując do porównania homoseksualizmu z pedofilią i zoofilią, myślę, że Panowie nie do końca rozumieją te zjawiska, w których przynajmniej jedna osoba, zwierzę, cierpi w jakiś sposób z tego powodu. Dorośli homoseksualiści wiążą się z pełną świadomością swoich działań, wiedzą co robią nie można więc mówic tu o żadnej krzywdzie. Drodzy Panowie przede wszystkim Pan pierwszy, homoseksualizmu się nie leczy, bo nie jest to choroba, to tak jakby Pana ktoś chciał przekonac do sypiania z facetem, wystarczy to sobie wyobrazic i dużo więcej Pan zrozumie. Orientacja seksualna kształtuje się w okresie prenatalnym, w łonie matki, nie ma tu mowy o wyborze, to coś co często na człowieka spada jak grom z jasnego nieba, często też kończy się samobójstwem właśnie przez taką postawę jaką Pan prezentuje. Mnie też rodzice próbują leczyc, ale za każdym razem dowiadują się, że to oni potrzebują pomocy, żeby to przy
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Akceptuję stałe oraz niestałe związki par różnej płci, jak również par tej samej płci.
>Związki te mogą być sformalizowane lub nie.
>Akceptuję wychowywanie własnych lub adoptowanych dzieci przez pary heteroseksualne.
>Akceptuję wychowywanie dzieci przez pary homoseksualne, pod warunkiem, że jedna osoba pełni rolę rodzica (matki lub ojca), a druga jedynie partnera/rki rodzica.

Nie bardzo wiem, co to znaczy. Czy możesz mi przedstawić wiarygodne źródło informacji, jaki wpływ ma wychowanie dziecka, adoptowanego przez parę gejowską, na przyszłe preferencje seksualne dziecka?

>Toleruję stałe i niestałe poligamiczne związki, których członkowie są spokrewnieni, oraz związki kazirodcze (!) - ale tylko wyłącznie jeśli ich owocem nie są dzieci.
>Czyli nie toleruję par / "wielokątów" kazirodczych decydujących się na prokreację lub wychowujących cudze (adoptowane) dzieci jako wspólne.

Czyli tolerujesz warunkowo. Jeżeli przypadek sprawi, ze pojawi się owoc takiego związku kazirodczego, to co z tolerancją? Rozumiem, że wykorzystywanie seksualne przez ojca swojej córki leży w zakresie Twojej tolerancji, przy zachowaniu powyższego warunku. Związek matki z synem, brata z siostra, itp, itd, byleby nie było z tego dzieci. Jak się pojawi, to należy zlikwidować? A czemu tylko poligamiczne?

Podejrzewam, że w zakresie tej tolerancji leży również związek gejowski, w którym jedno występuje w roli rodzica, adoptujący dziecko i wykorzystujący je seksualnie.

Kelly (2051 punktów)
>Nie bardzo wiem, co to znaczy. Czy możesz mi przedstawić wiarygodne źródło informacji, jaki wpływ ma wychowanie dziecka, adoptowanego przez parę gejowską, na przyszłe preferencje seksualne dziecka?
Nigdzie nie napisałam, że wychowywanie przez parę gejowską ma wpływ na preferencje seksualne dziecka (wręcz przeciwnie, wierzę, że orientacja seksualna jest uwarunkowana genetycznie, chociaż nie wszyscy naukowcy zgadzają się z tym w 100%). Chodzi mi o coś innego, mianowicie o fakt, iż dziecku wmawia się, że ma "dwie matki" tudzież "dwóch ojców". Przypuszczam, że wiele osób nie widzi w tym nic złego, ale w moim subiektywnym odczuciu coś takiego nie jest do końca w porządku.

Za chwilę zacznę wypełniać kartę zgłoszeniową na obóz. Informacje o rodzicach, tabelka na dane ojca i matki. Wolę, kiedy jest matka i ojciec, czy partner(ka) 1, partner(ka) 2? A jeśli ktoś ma tylko jednego rodzica (drugi nie żyje lub nie utrzymuje z daną osobą kontaktu)? Może najlepiej byłoby przygotować kilka różnych kart? Tylko czy przy takim podejściu na pewno unikniemy uznania słów matka i ojciec za "homofobiczne"?

>Czyli tolerujesz warunkowo. Jeżeli przypadek sprawi, ze pojawi się owoc takiego związku kazirodczego, to co z tolerancją?
Znika. W końcu mowa o granicach tolerancji.

>Rozumiem, że wykorzystywanie seksualne przez ojca swojej córki (...)
Wykorzystywanie seksualne to nie to samo co związek, który moim zdaniem ma miejsce tylko wtedy, gdy jest obustronny i dobrowolny.
Z tego powodu w ogóle nie poruszałam kwestii wieku ani dojrzałości osób w związku. Jeśli ktoś nie dojrzał do niego fizycznie i psychicznie, to oczywiste, że nie jest w stanie się z kimkolwiek wiązać.

>>Czyli nie toleruję par / "wielokątów" kazirodczych (...)
>A czemu tylko poligamiczne?
Monogamiczne też, para składa się z dwóch osób.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Nie bardzo wiem, co to znaczy. Czy możesz mi przedstawić wiarygodne źródło informacji, jaki wpływ ma wychowanie dziecka, adoptowanego przez parę gejowską, na przyszłe preferencje seksualne dziecka?
>Nigdzie nie napisałam, że wychowywanie przez parę gejowską ma wpływ na preferencje seksualne dziecka (wręcz przeciwnie, wierzę, że orientacja seksualna jest uwarunkowana genetycznie, chociaż nie wszyscy naukowcy zgadzają się z tym w 100%).

Ja nie pytam o to w co wierzysz, ale jak jest. Wiem co napisałaś. Udowodnij więc, że nie ma wpływu.

>>Czyli tolerujesz warunkowo. Jeżeli przypadek sprawi, ze pojawi się owoc takiego związku kazirodczego, to co z tolerancją?
>Znika. W końcu mowa o granicach tolerancji.

No to może lepiej zawęzić granice swojej tolerancji, nim powstanie problem.

>>Rozumiem, że wykorzystywanie seksualne przez ojca swojej córki (...)
>Wykorzystywanie seksualne to nie to samo co związek, który moim zdaniem ma miejsce tylko wtedy, gdy jest obustronny i dobrowolny.
>Z tego powodu w ogóle nie poruszałam kwestii wieku ani dojrzałości osób w związku. Jeśli ktoś nie dojrzał do niego fizycznie i psychicznie, to oczywiste, że nie jest w stanie się z kimkolwiek wiązać.

I taki związek będzie. Dla pedofila, sprawa zastosowanie odpowiednich metod w procesie wychowawczym.
15-06-2009 19:47 
 Ocena 1 na 1
stilgar (7322 punktów)
>>>Nie bardzo wiem, co to znaczy. Czy możesz mi przedstawić wiarygodne źródło informacji, jaki wpływ ma wychowanie dziecka, adoptowanego przez parę gejowską, na przyszłe preferencje seksualne dziecka?
>>Nigdzie nie napisałam, że wychowywanie przez parę gejowską ma wpływ na preferencje seksualne dziecka (wręcz przeciwnie, wierzę, że orientacja seksualna jest uwarunkowana genetycznie, chociaż nie wszyscy naukowcy zgadzają się z tym w 100%).
>Ja nie pytam o to w co wierzysz, ale jak jest. Wiem co napisałaś. Udowodnij więc, że nie ma wpływu.

Prawie wszyscy homoseksualiści zostali wychowani przez rodziców heteroseksualnych.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>>>Nie bardzo wiem, co to znaczy. Czy możesz mi przedstawić wiarygodne źródło informacji, jaki wpływ ma wychowanie dziecka, adoptowanego przez parę gejowską, na przyszłe preferencje seksualne dziecka?
>>>Nigdzie nie napisałam, że wychowywanie przez parę gejowską ma wpływ na preferencje seksualne dziecka (wręcz przeciwnie, wierzę, że orientacja seksualna jest uwarunkowana genetycznie, chociaż nie wszyscy naukowcy zgadzają się z tym w 100%).
>>Ja nie pytam o to w co wierzysz, ale jak jest. Wiem co napisałaś. Udowodnij więc, że nie ma wpływu.
>Prawie wszyscy homoseksualiści zostali wychowani przez rodziców heteroseksualnych.

To ma być dowód?
15-06-2009 20:55 
 Ocena 1 na 1
stilgar (7322 punktów)

>>Prawie wszyscy homoseksualiści zostali wychowani przez rodziców heteroseksualnych.
>To ma być dowód?

Nie, to jest poszlaka.
14-06-2009 21:50 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
A szkoda by było, bo jak wszyscy "normalni" poumierają na zawały, ewolucja zostawi tylko gejów i Heffów, którzy będą się rozmnażać przez in vitro.

W przypadku związku lesbijek, jakoś mogę sobie to wyobrazić. W wypadku Hefnera i związku gejowskiego już nie.
>
14-06-2009 22:39 
 Ocena 3 na 3
Kelly (2051 punktów)
>W przypadku związku lesbijek, jakoś mogę sobie to wyobrazić. W wypadku Hefnera i związku gejowskiego już nie.
Kobiety też mogłyby prowadzić styl życia Hefnera. W przerwach między korzystaniem z haremu partnerów, za pieniądze rodziłyby dzieci męskim Heffom i gejom - to byłby "najnowszy zawód świata" (nota bene istniejący już dziś).

Ale tak na poważnie, kiedy moja koleżanka z klasy była zdegustowana ideą małżeństw homoseksualnych i zastanawiała się "co jeszcze ludzie wymyślą", uspokoiłam ją: mamy dwie płcie i dwie osoby w związku, czyli są tylko cztery możliwości (homo-, hetero-, bi-, aseksualizm). Potem wpadła mi w ręce jakaś książka, która przypomniała mi, że przecież w wielu częściach świata związek monogamiczny to nie jedyna opcja. A potem przypomniałam sobie, że pojawiają się głosy uznania trzeciej płci, pośredniej pomiędzy kobietą i mężczyzną. Kamila słusznie zastanawiała się, jakie modele rodziny mogą emancypować w przyszłości.
15-06-2009 13:00 
 Ocena 2 na 2
Kowalska (14008 punktów)
>Ale tak na poważnie, kiedy moja koleżanka z klasy była zdegustowana ideą małżeństw homoseksualnych i zastanawiała się "co jeszcze ludzie wymyślą", uspokoiłam ją: mamy dwie płcie i dwie osoby w związku, czyli są tylko cztery możliwości (homo-, hetero-, bi-, aseksualizm). Potem wpadła mi w ręce jakaś książka, która przypomniała mi, że przecież w wielu częściach świata związek monogamiczny to nie jedyna opcja. A potem przypomniałam sobie, że pojawiają się głosy uznania trzeciej płci, pośredniej pomiędzy kobietą i mężczyzną. Kamila słusznie zastanawiała się, jakie modele rodziny mogą emancypować w przyszłości.

Ryby, żaby i raki
Raz wpadły na pomysł taki,
Żeby opuścić staw, siąść pod drzewem
I zacząć zarabiać śpiewem.
No, ale cóż, kiedy ryby
Śpiewały tylko na niby,
Żaby
Na aby-aby,
A rak
Byle jak.

Karp wydął żałośnie skrzele:
"Słuchajcie mnie przyjaciele,
Mam sposób zupełnie prosty -
Zacznijmy budować mosty!"
No, ale cóż, kiedy ryby
Budowały tylko na niby,
Żaby
Na aby-aby,
A rak
Byle jak.

Rak tedy rzecze: "Rodacy,
Musimy się wziąć do pracy,
Mam pomysł zupełnie nowy -
Zacznijmy kuć podkowy!
No, ale cóż, kiedy ryby
Kuły tylko na niby,
Żaby
Na aby-aby,
A rak
Byle jak.

Odezwie się więc ropucha:
"Straszna u nas posucha,
Coś zróbmy, coś zaróbmy,
Trochę żywności kupmy!
Jest sposób, ja wam mówię,
Zacznijmy szyć obuwie!"
No, ale cóż, kiedy ryby
Szyły tylko na niby,
Żaby
Na aby-aby,
A rak
Byle jak.

Lin wreszcie tak powiada:
"Czeka nas tu zagłada,
Opuściliśmy staw przeciw prawu -
Musimy wrócić do stawu."
I poszły. Lecz na ich szkodę
Ludzie spuścili wodę.
Ryby w płacz, reszta też, lecz czy łzami
Zapełni się staw? Zważcie sami,
Zwłaszcza że przecież ryby
Płakały tylko na niby,
Żaby
Na aby-aby,
A rak
Byle jak.

Taaaaaa......
Adamiak (36436 punktów)
>Na aby-aby,
>A rak
>Byle jak.
>Taaaaaa......

   Właśnie, ale trudniej jest pogodzić się niskiemu brunecikowi z burymi oczkami, że nie jest wysokim blondynem z lazurowym spojrzeniem, niż odwrotnie.
18-06-2009 13:37 
 Ocena 2 na 2
ister (80 punktów)
>>Nastaw się psychicznie na kolejne kontrowersyjne dla Ciebie modele rodziny
>A Ty jesteś nastawiona, przykładowo model z 4 żonami będzie ok?
Jeśli żadna z żon niema nic przeciwko to czemu by nie. Mnie samej się czasem wydaje, że miło byłoby mieć drugą kobietę w domu. Choć nadal nie rozwiązałam kwestii zazdrości w sprawach łóżkowych. No ale to moja prywatna opinia. Jeśli komuś to nie przeszkadza, to czemu by nie.
18-06-2009 17:31 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>>Nastaw się psychicznie na kolejne kontrowersyjne dla Ciebie modele rodziny
>>A Ty jesteś nastawiona, przykładowo model z 4 żonami będzie ok?
>Jeśli żadna z żon niema nic przeciwko to czemu by nie.
Rozumiem więc, że zaakceptujesz każdy dobrowolny związek dorosłych osób, np. hetero grupę 12+12, czy tak?
.
18-06-2009 17:37 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>>>>Nastaw się psychicznie na kolejne kontrowersyjne dla Ciebie modele rodziny
>>>A Ty jesteś nastawiona, przykładowo model z 4 żonami będzie ok?
>>Jeśli żadna z żon niema nic przeciwko to czemu by nie.
>Rozumiem więc, że zaakceptujesz każdy dobrowolny związek dorosłych osób, np. hetero grupę 12+12, czy tak?
>.

Wiesz... W sumie żadnych logicznych przesłanek przeciwko nie widzę, skoro wszyscy zainteresowani byliby chętni
18-06-2009 18:22 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>>>>Nastaw się psychicznie na kolejne kontrowersyjne dla Ciebie modele rodziny
>>>>A Ty jesteś nastawiona, przykładowo model z 4 żonami będzie ok?
>>>Jeśli żadna z żon niema nic przeciwko to czemu by nie.
>>Rozumiem więc, że zaakceptujesz każdy dobrowolny związek dorosłych osób, np. hetero grupę 12+12, czy tak?
>W sumie żadnych logicznych przesłanek przeciwko nie widzę, skoro wszyscy zainteresowani byliby chętni
Należy więc każdy taki chętny zespół zarejestrować jako małżeństwo, czy tak to widzisz?
.
18-06-2009 20:02 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>>>Rozumiem więc, że zaakceptujesz każdy dobrowolny związek dorosłych osób, np. hetero grupę 12+12, czy tak?
>>W sumie żadnych logicznych przesłanek przeciwko nie widzę, skoro wszyscy zainteresowani byliby chętni
>Należy więc każdy taki chętny zespół zarejestrować jako małżeństwo, czy tak to widzisz?
>.

Można taki pomysł rozważyć. Bo właściwie... Dlaczego nie?
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>>>Rozumiem więc, że zaakceptujesz każdy dobrowolny związek dorosłych osób, np. hetero grupę 12+12, czy tak?
>>>W sumie żadnych logicznych przesłanek przeciwko nie widzę, skoro wszyscy zainteresowani byliby chętni
>>Należy więc każdy taki chętny zespół zarejestrować jako małżeństwo, czy tak to widzisz?
>>.
>Można taki pomysł rozważyć. Bo właściwie... Dlaczego nie?

No właściwie...to czemu nie. Jak pisałem o potrzebie posiadania pięciu żon, to ktoś zapytał czy jestem wystarczająco przystojny... w portfelu. Właśnie w tym tkwi problem. Dla 24 osób dochodzi jeszcze mieszkaniowy. Na dwie mnie jeszcze stać. Tak więc liliac i ister jakby co, to...
18-06-2009 20:55 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>>Można taki pomysł rozważyć. Bo właściwie... Dlaczego nie?
>No właściwie...to czemu nie. Jak pisałem o potrzebie posiadania pięciu żon, to ktoś zapytał czy jestem wystarczająco przystojny... w portfelu. Właśnie w tym tkwi problem. Dla 24 osób dochodzi jeszcze mieszkaniowy. Na dwie mnie jeszcze stać. Tak więc liliac i ister jakby co, to...

Hmmmm... Jakby jeszcze paru chłopaków skrzyknąć... Bo to jakoś mało symetryczne- niedobór mężczyzn widzę w twojej propozycji
19-06-2009 08:32 
 Ocena 2 na 2
ister (80 punktów)
>>>>>Rozumiem więc, że zaakceptujesz każdy dobrowolny związek dorosłych osób, np. hetero grupę 12+12, czy tak?
>>>>W sumie żadnych logicznych przesłanek przeciwko nie widzę, skoro wszyscy zainteresowani byliby chętni
>>>Należy więc każdy taki chętny zespół zarejestrować jako małżeństwo, czy tak to widzisz?
>>>.
>>Można taki pomysł rozważyć. Bo właściwie... Dlaczego nie?
>No właściwie...to czemu nie. Jak pisałem o potrzebie posiadania pięciu żon, to ktoś zapytał czy jestem wystarczająco przystojny... w portfelu. Właśnie w tym tkwi problem. Dla 24 osób dochodzi jeszcze mieszkaniowy.

No właśnie w kwestii problemu mieszkaniowego - jakie szanse ma przeciętna (2+1, 2+2) rodzina na własne przestronne mieszkanie, gdy jedno pracuje (zarabiając przeciętnie), drugie siedzi z dziećmi i ewentualnie pracuje dorywczo (część etatu)?
A jakie ma szanse rodzina, gdzie jest troje, czworo i więcej osób pracujących + dzieci, którymi zawsze ktoś ma czas się zająć? Myślę że od strony ekonomicznej korzystniejsze są rodziny wielorodzicowe
Pytanie, czy dawać im te same prawa, co "normalnej" rodzinie? Trochę to może się zrobić zawiłe. Więc może podejść do tematu z drugiej strony - znieść instytucję małżeństwa. Dziedziczy się wg testamentu (każdy ma obowiązek taki utworzyć), kwestie podatkowe upraszczamy na tyle, żeby nie było rozliczeń z małżonkiem bądź z dzieckiem i "rodziną" będzie mógł być każdy dobrze funkcjonujący twór.

>Na dwie mnie jeszcze stać. Tak więc liliac i ister jakby co, to...
Hmm, obie jesteśmy samowystarczalne, więc to nie kwestia "stania" (ewentualnie może być to kwestia stania właśnie )
19-06-2009 08:59 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Hmm, obie jesteśmy samowystarczalne, więc to nie kwestia "stania" (ewentualnie może być to kwestia stania właśnie )

Jesteście we dwie uroczo rozpasane

Kwestię "stania" pozostawiam w Twoich rękach.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Pytanie, czy dawać im te same prawa, co "normalnej" rodzinie? Trochę to może się zrobić zawiłe. Więc może podejść do tematu z drugiej strony - znieść instytucję małżeństwa.
Jaka zawiłość wystąpiła w tym nieograniczonym związku, że proponujesz całkiem znieść instytucję małżeństwa?
.
18-06-2009 20:51 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>>>Rozumiem więc, że zaakceptujesz każdy dobrowolny związek dorosłych osób, np. hetero grupę 12+12, czy tak?
>>>W sumie żadnych logicznych przesłanek przeciwko nie widzę, skoro wszyscy zainteresowani byliby chętni
>>Należy więc każdy taki chętny zespół zarejestrować jako małżeństwo, czy tak to widzisz?
>Można taki pomysł rozważyć. Bo właściwie... Dlaczego nie?
Więc jak zdefiniujesz takie małżeństwo? I w jakim celu ludzie mieliby takie związki legalizować?
.
18-06-2009 20:59 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>Więc jak zdefiniujesz takie małżeństwo?

Z tradycyjnej definicji pozostanie ci dobrowolny związek nieograniczony płcią i liczbą Skoro wiesz, po cóż pytasz?

>I w jakim celu ludzie mieliby takie związki legalizować?

A po co teraz legalizują pary damsko-męskie?
18-06-2009 21:38 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>dobrowolny związek nieograniczony płcią i liczbą
Ale jaki ten związek, zawodowy, familijny, seksualny? Bo tradycyjne małżeństwo to "związek kobiety z mężczyzną" i wynikają z tego konkretne obowiązki. A co wyniknie z tego dobrowolnego i nieograniczonego?

>>I w jakim celu ludzie mieliby takie związki legalizować?
>A po co teraz legalizują pary damsko-męskie?
Wydaje się, że dla prawnego ładu w państwie.
.
18-06-2009 23:46 
 Ocena 4 na 4
Gosia (9452 punktów)

> Bo właściwie... Dlaczego nie?

Rozsądek nie pozwala.
Muszą istnieć jakieś definicje małżeństwa/związku partnerskiego, by wiedzieć co nim jest, a co nie. Jeśli przyjmiemy, że związek małżeński/partnerski to dowolna liczba osób, to czemu się ograniczać do kilku/kilkunastu osób, czemu by nie liczyć ich w miliony? Całe miasta tworzyłyby jedną rodzinę ze wszystkimi prawnymi konsekwencjami, jak dziedziczenie, rozliczenia podatkowe, prawa własności itd, itp. A w przypadku "niedobrania" partnerów kto miałby siły i czas na ewentualny rozwód z 500 000 współmałżonków? Który system państwowy by to wytrzymał?
ister (80 punktów)
>> Bo właściwie... Dlaczego nie?
> Rozsądek nie pozwala.
> Muszą istnieć jakieś definicje małżeństwa/związku partnerskiego, by wiedzieć co nim jest, a co nie. Jeśli przyjmiemy, że związek małżeński/partnerski to dowolna liczba osób, to czemu się ograniczać do kilku/kilkunastu osób, czemu by nie liczyć ich w miliony? Całe miasta tworzyłyby jedną rodzinę ze wszystkimi prawnymi konsekwencjami, jak dziedziczenie, rozliczenia podatkowe, prawa własności itd, itp. A w przypadku "niedobrania" partnerów kto miałby siły i czas na ewentualny rozwód z 500 000 współmałżonków? Który system państwowy by to wytrzymał?
>
Mylisz pojęcia. Dobrowolny związek. W jakim można być związku z 500tyś osobami? Związek, czyli wspólnie żyją, wspólnie podejmują decyzje donośnie potomstwa, wydatków, spędzania wakacji i wielu innych pierdół obecnych na co dzień w związku kobiety i mężczyzny. Obowiązki? Takie jak i teraz. Wspieranie partnerów, wychowywanie i ochrona potomstwa. W związkach wieloosobowych może to być z jednej strony łatwiejsze z drugiej strony większą rolę będą odgrywały tarcia między ludźmi, ale kłótni nie da się uniknąć nawet w tradycyjnym związku. W całej tej koncepcji mam jeszcze problem z kwestią zazdrości, choć myślę, że dużo do powiedzenia ma tu nasze wychowanie i wpływy kulturowe.
I żeby nikt tutaj nie wyobrażał sobie zaraz nie wiadomo jakich haremów. Mówię ciągle o związkach partnerskich, bez wyraźnej dominacji ze względu na płeć bądź np zarobki.
Co do kwestii prawnej - pisałam wyżej. Odpowiednie dokumenty mogą załatwić sprawę bez ingerencji państwa.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>I żeby nikt tutaj nie wyobrażał sobie zaraz nie wiadomo jakich haremów. Mówię ciągle o związkach partnerskich, bez wyraźnej dominacji ze względu na płeć bądź np zarobki.
>Co do kwestii prawnej - pisałam wyżej. Odpowiednie dokumenty mogą załatwić sprawę bez ingerencji państwa.

500 tys to faktycznie kłopot. Jednak związek ludzi połączonych jednakowymi zainteresowaniami, pasją, uprawianym zawodem, czemu nie? Na przykład rodzina złożona z członków Filharmonii Narodowej.
19-06-2009 09:13 
 Ocena 1 na 1
ister (80 punktów)
>>I żeby nikt tutaj nie wyobrażał sobie zaraz nie wiadomo jakich haremów. Mówię ciągle o związkach partnerskich, bez wyraźnej dominacji ze względu na płeć bądź np zarobki.
>>Co do kwestii prawnej - pisałam wyżej. Odpowiednie dokumenty mogą załatwić sprawę bez ingerencji państwa.
>500 tys to faktycznie kłopot. Jednak związek ludzi połączonych jednakowymi zainteresowaniami, pasją, uprawianym zawodem, czemu nie? Na przykład rodzina złożona z członków Filharmonii Narodowej.
>
O ile razem mieszkają i cała ta reszta typowa dla związku.
W praktyce wątpię, żeby to było więcej niż 4-8 dorosłych osób. Im więcej osób tym łatwiej o konflikty wewnątrz grupy. Tym bardziej, gdy widujecie się na co dzień i jesteście na siebie "skazani" nawet w sytuacji, gdy nie macie ochoty kogoś widzieć. Jak w każdym związku. Niech rzuci kamień ten, kto nigdy nie miał ochoty zamordować (bądź chociaż usunąć czasowo z okolicy) swojego partnera.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>>I żeby nikt tutaj nie wyobrażał sobie zaraz nie wiadomo jakich haremów. Mówię ciągle o związkach partnerskich, bez wyraźnej dominacji ze względu na płeć bądź np zarobki.
>>>Co do kwestii prawnej - pisałam wyżej. Odpowiednie dokumenty mogą załatwić sprawę bez ingerencji państwa.
>>500 tys to faktycznie kłopot. Jednak związek ludzi połączonych jednakowymi zainteresowaniami, pasją, uprawianym zawodem, czemu nie? Na przykład rodzina złożona z członków Filharmonii Narodowej.
>>
>O ile razem mieszkają i cała ta reszta typowa dla związku.
>W praktyce wątpię, żeby to było więcej niż 4-8 dorosłych osób.

I wyobraź sobie, że wszyscy rzępolą w tym samym czasie na swoich instrumentach.

> Niech rzuci kamień ten, kto nigdy nie miał ochoty zamordować (bądź chociaż usunąć czasowo z okolicy) swojego partnera.

W kogoś, czy w coś mam rzucic? Pytanie jest ważne. . Czy tu chodzi o "puszczanie kaczek" na wodzie?

>
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Mylisz pojęcia. Dobrowolny związek. W jakim można być związku z 500tyś osobami?
Dobrowolnym. Przychodzi 500 tys. osób i deklaruje, że chce być w jednym związku.

>I żeby nikt tutaj nie wyobrażał sobie zaraz nie wiadomo jakich haremów. Mówię ciągle o związkach partnerskich, bez wyraźnej dominacji<b/> ze względu na płeć bądź np zarobki.
Skoro te związki miałby być dobrowolne, to dlaczego narzucasz im partnerstwo, niewyraźną dominację (?) i liczebność poniżej 500 tys? A oni może chcą inaczej.
.
22-06-2009 12:27 
 Ocena 1 na 1
Gosia (9452 punktów)
Nie widzę powodu by związek kilkuset tysięcy osób nie miał być dobrowolny.To trudne, ale nie niemożliwe.Ale dobrze, przyjrzyjmy się związkowi poligamicznemu w rozsądnych granicach kilku/kilkunastu osób.Nadal widzę więcej minusów niż plusów.O ile kwestie dziedziczenia, własności itd...można uporządkować notarialnie, to co z dziećmi zrodzonymi w takim związku? Kto będzie uznany za ojca? Wszyscy mężowie matki, czy tylko ojciec biologiczny? Jeśli ojciec biologiczny, to trzeba go ustalić, badania genetyczne są odpłatne a do najtańszych nie należą. Poza tym, w myśl żelaznej zasady równości wszystkich wobec prawa, takie badania musiałyby dotyczyć wszystkich dzieci bez względu na to w jakim związku przyszłyby na świat. Kto za to zapłaci? Czy do "becikowego" państwo musiałoby dołożyć "tatusiowe"? A jeśli ojcami uznać " z automatu" wszystkich mężów matki, dlaczego mężczyźni mieliby łożyć na utrzymanie nie swojego potomstwa? I co z władzą rodzicielską? Byłaby przy wszystkich?A w przypadku odejścia od rodziny, domniemany ojciec byłby zobowiązany płacić alimenty wszystkim dzieciom?
A w przypadku gdy Jaś i Małgosia uznają, że nie chcą już być związani, jak przeprowadzić prawną separację i rozwód z tylko jednym współmałżonkiem? Bo choć Jaś nie chce być mężem Małgosi, to chce być w związku w Piotrusiem, Kaziem, Stasiem, Basią, Kasią i Pelasią. Podobnie Małgosia, odrzucając Jasia musi się wyrzec wszystkich których kocha? A co z resztą współmałżonków? Jak mają sobie poradzić z taka sytuacją, przecież chcą być i z Jasiem i z Małgosią? I nie jest to nic wydumanego, z takimi sytuacjami trzeba by się mierzyć dość często.
Życie w związku monogamicznym i tak niesie ze sobą wiele komplikacji, nie widzę powodu by je potęgować poprzez mnożenie partnerów.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Życie w związku monogamicznym i tak niesie ze sobą wiele komplikacji, nie widzę powodu by je potęgować poprzez mnożenie partnerów.

Ale to jakby powrót do przeszłości, do korzeni, taka wspólnota nowoczesna.
>
22-06-2009 17:03 
 Ocena 2 na 2
Gosia (9452 punktów)

>Ale to jakby powrót do przeszłości, do korzeni, taka wspólnota nowoczesna.
Cóż więc nas czeka:
Rozbierzmy się do goła
I pomalujmy w paski*
I dalej, panowie
(i panie)
I prędzej, panowie (i panie)
Do jaskiń, do jaskiń, do jaskiń!

*zgodzę się tylko na pionowe, bo wyszczuplają.
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Rozbierzmy się do goła
>I pomalujmy w paski*
>I dalej, panowie
(i panie)
>I prędzej, panowie (i panie)
>Do jaskiń, do jaskiń, do jaskiń! *zgodzę się tylko na pionowe, bo wyszczuplają.

   Ale nie zatrudniaj Witwosa jako malarza - jemu na widok nagiej kobiety ręce drżą, a oczy mgłą zachodzą. Tylko Ci sylwetkę zdeformuje.

fides ex necessitate esse non debet
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>    Ale nie zatrudniaj Witwosa jako malarza - jemu na widok nagiej kobiety ręce drżą, a oczy mgłą zachodzą. Tylko Ci sylwetkę zdeformuje.

Zdrajco! Wiesz, że ja tylko w kółka i trójkąty, kobiety malować mogę
Gosia (9452 punktów)

>    Ale nie zatrudniaj Witwosa jako malarza - jemu na widok nagiej kobiety ręce drżą, a oczy mgłą zachodzą. Tylko Ci sylwetkę zdeformuje.

Tyż dobrze. Cóś jak kreacja a'la Picasso, oryginalna. Nic gorszego bowiem dla kobity jak kiecka identyczna jak u sąsiadki.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
*zgodzę się tylko na pionowe, bo wyszczuplają.

E..tam. Znam takich co chętnie Ciebie wymalują w poziome
>
Gosia (9452 punktów)

>E..tam. Znam takich co chętnie Ciebie wymalują w poziome

Cóś tu nie tak...Dlaczego ja ich nie znam? (kryguję się... )
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>E..tam. Znam takich co chętnie Ciebie wymalują w poziome
>Cóś tu nie tak...Dlaczego ja ich nie znam? (kryguję się... )
>

Krzyknij tylko, sami się zgłoszą.
15-06-2009 10:11 
 0 na 4
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
>>Proszę o wasze zdanie na ten temat.
>Jako że widzę w człowieku coś więcej niż maszynkę do bezmyślnego rozmnażania się, prokreację i wychowywanie potomstwa uważam za jeden z wielu elementów związku (mi osobiście wydaje się być jednym z najfajniejszych).

To co widzisz więcej w tym człowieku ? Tak wiesz konkretnie ?

>Całujące się chłopaki dla mnie wyglądają uroczo, ale rozumiem, że po prostu możesz mieć inną percepcję. Natomiast dla własnego dobra i spokoju powinieneś zaakceptować fakty: homoseksualizm nie jest chorobą; sam w sobie jest bardzo naturalny, od zarania dziejów występuje tak u ludzi, jak i w świecie zwierząt.

Zgadza się, choroby występują na świecie od zarania dziejów. I na czym opierasz fakt, że bycie pedziem to nie choroba ?
15-06-2009 18:53 
 Ocena 3 na 3
Kelly (2051 punktów)
>To co widzisz więcej w tym człowieku ? Tak wiesz konkretnie ?
Oj, dużo. Żywą istotę zdolną do przyjaźni, miłości, tworzenia, zdobywania i wykorzystywania wiedzy; dążącą do osiągnięcia (różnie pojmowanego) szczęścia... To tak na początek, bo pomysł wypisywania choćby małego ułamka wszystkich konkretów mnie zdecydowanie przerasta.

>Zgadza się, choroby występują na świecie od zarania dziejów. I na czym opierasz fakt, że bycie pedziem to nie choroba ?
Przede wszystkim polegam na opinii wykształconych lekarzy i psychologów z WHO, którzy doszli do takiego wniosku drogą badań. Równolegle, używam swojego własnego rozumu, który porównuje i analizuje pewne fakty.
A czy Twoim zdaniem homoseksualizm jest chorobą? Jeśli tak, to na czym Ty opierasz swoje stanowisko?
15-06-2009 20:23 
 0 na 4
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
>>To co widzisz więcej w tym człowieku ? Tak wiesz konkretnie ?
>Oj, dużo. Żywą istotę zdolną do przyjaźni, miłości, tworzenia, zdobywania i wykorzystywania wiedzy; dążącą do osiągnięcia (różnie pojmowanego) szczęścia... To tak na początek, bo pomysł wypisywania choćby małego ułamka wszystkich konkretów mnie zdecydowanie przerasta.

Różnie pojmowane szczęście. Rozumiem, że chodzi o szczęście gejusiów i chęć posiadania potomstwa przez nich w ramach tego dążenia do szczęścia .

Stalin również dążył do szczęście (pojmowanego różnie tzn na swój sposób .

>>Zgadza się, choroby występują na świecie od zarania dziejów. I na czym opierasz fakt, że bycie pedziem to nie choroba ?
>Przede wszystkim polegam na opinii wykształconych lekarzy i psychologów z WHO, którzy doszli do takiego wniosku drogą badań. Równolegle, używam swojego własnego rozumu, który porównuje i analizuje pewne fakty.

Jakie fakty ? I jaką drogą badań ?

>A czy Twoim zdaniem homoseksualizm jest chorobą? Jeśli tak, to na czym Ty opierasz swoje stanowisko?

W moim pytaniu do Ciebie chciałem dopisać żebyś nie pisała, bo tak twierdzą z WHO, bo pomyślałem, że tak odpowiesz. Druga jednak myśl była taka, że oto przedstawisz jakieś fakty co do gejostwa nie choroby. Pierwsza myśl była jednak jak widać lepsza .

Zatem powtórzę pytanie. Jakie to fakty stanowią, że gejostwo to nie stan chorobowy ? Ja swoje stanowisko już opisałem wcześniej, natomiast Ty póki co nie masz stanowiska oprócz stanowiska WHO . Zatem ?
15-06-2009 21:46 
 Ocena 6 na 6
keymak (3379 punktów)
Powiem słowo, bo skończył mi się już dzisiaj limit minusów.
Powiedz dlaczego tak żeś się uczepił tych homoseksualistów?
W czym Ci oni zawinili?
Pcha ci się jakiś do łóżka?
Odbił Ci któryś chłopaka?

Tak tylko wymyślam, bo nie potrafię sobie wyobrazić co też musiałby się stać, aby aż tak być uprzedzonym do homoseksualistów. Nie przypominam sobie ani jednej informacji, która by świadczyła o napastliwości jakiegokolwiek homoseksualisty.
15-06-2009 22:20 
 0 na 2
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
>Powiem słowo, bo skończył mi się już dzisiaj limit minusów.

Trzeba było poczekać po prostu do jutra i w milczeniu dalej stawiać minusy .

>Powiedz dlaczego tak żeś się uczepił tych homoseksualistów?

Bo taka jest tematyka wątku ?

>W czym Ci oni zawinili?

W niczym.

>Pcha ci się jakiś do łóżka?

Nie pcha.

>Odbił Ci któryś chłopaka?

Tiaa nawet dwóch

>Tak tylko wymyślam, bo nie potrafię sobie wyobrazić co też musiałby się stać, aby aż tak być uprzedzonym do homoseksualistów. Nie przypominam sobie ani jednej informacji, która by świadczyła o napastliwości jakiegokolwiek homoseksualisty.
>

Poczytaj dokładnie wypowiedzi Sylwka.

Jakie uprzedzenie ? Co masz na myśli ? Bo nie za bardzo rozumiem.
15-06-2009 23:50 
 Ocena 2 na 2
keymak (3379 punktów)
>Jakie uprzedzenie ?
Taa, pewnie tylko mi się wydaje ..
16-06-2009 00:14 
 0 na 2
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
>>Jakie uprzedzenie ?
>Taa, pewnie tylko mi się wydaje ..

A widzisz, nie potrafisz określić na czym to moje uprzedzenie ma polegać. To chyba jednak Ci się wydaje.
15-06-2009 22:47 
 Ocena 2 na 2
Kelly (2051 punktów)
>Różnie pojmowane szczęście. Rozumiem, że chodzi o szczęście gejusiów i chęć posiadania potomstwa przez nich w ramach tego dążenia do szczęścia .
Zgadza się, miałam na myśli przede wszystkim wzajemną miłość.

>Stalin również dążył do szczęście (pojmowanego różnie tzn na swój sposób .
A jednak, gdyby tak ożywić jego ofiary, pewnie nie uznałyby swego losu za szczęśliwy.

>Ja swoje stanowisko już opisałem wcześniej, natomiast Ty póki co nie masz stanowiska oprócz stanowiska WHO .
Znalazłam, zapoznałam się i z przykrością stwierdzam, że nie dojdziemy do porozumienia. Przeszkodą ku temu jest jedna trywialna różnica między nami. Ja uważam WHO za autorytet w dziedzinie medycyny, wyznaczający światowe standarty. Ty - nie.

>>Równolegle, używam swojego własnego rozumu, który porównuje i analizuje pewne fakty.
>Jakie fakty?
Na przykład, jak pary homo- i heteroseksualne okazują sobie nawzajem miłość. To nie to samo, co gwałcenie dzieci przez pedofili czy też uprawianie seksu z zaskoczonymi zwierzętami.
Przypuszczam, że jednak i tym razem nie będzie nam łatwo dojść do wspólnych wniosków: Jak napisałeś, kobiety i mężczyźni są różni, co umożliwia "spełnienie swojej ewolucyjnej roli". Ja natomiast uważam, że "spełnianie ewolucyjnej roli" nie jest jedynym sensem ludzkiego życia.
15-06-2009 23:49 
 Ocena 2 na 4
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
>>Różnie pojmowane szczęście. Rozumiem, że chodzi o szczęście gejusiów i chęć posiadania potomstwa przez nich w ramach tego dążenia do szczęścia .
>Zgadza się, miałam na myśli przede wszystkim wzajemną miłość.
>>Stalin również dążył do szczęście (pojmowanego różnie tzn na swój sposób .
>A jednak, gdyby tak ożywić jego ofiary, pewnie nie uznałyby swego losu za szczęśliwy.

A jakby spytać dzieci adoptowane przez homusiów pewnie też nie uznałyby swego losu za szczęśliwy. Wszystkie dzieci w szkole mają tatusia i mamusie, a taki nieborak ma dwóch tatusiów. A w szczególności dziewczynka adoptowana przez gejusiów byłaby przeszczęśliwa gdy koleżanki w szkole opowiadałyby jak to ich mamusie się stroją i robią makijaż razem z mamusiami.

>>Ja swoje stanowisko już opisałem wcześniej, natomiast Ty póki co nie masz stanowiska oprócz stanowiska WHO .
>Znalazłam, zapoznałam się i z przykrością stwierdzam, że nie dojdziemy do porozumienia. Przeszkodą ku temu jest jedna trywialna różnica między nami. Ja uważam WHO za autorytet w dziedzinie medycyny, wyznaczający światowe standarty. Ty - nie.

To czemu popęd do dzieci to choroba ? Jeśli popęd do kogoś może być chorobą lub nie to dlaczego do dzieci to choroba, a np faceta do faceta to nie choroba ? To, że homusiów nie uznali za chorych to nie kwestia medyczna,naukowa tylko polityczna.
Jeżeli zdolność do prokreacji jest oznaką zdrowia, homusie nie posiadają tej zdolności zatem jest to objaw jednostki chorobowej.

>>>Równolegle, używam swojego własnego rozumu, który porównuje i analizuje pewne fakty.
>>Jakie fakty?
>Na przykład, jak pary homo- i heteroseksualne okazują sobie nawzajem miłość. To nie to samo, co gwałcenie dzieci przez pedofili czy też uprawianie seksu z zaskoczonymi zwierzętami.

To, że sobie okazują miłość to ma być fakt świadczący o normalności tego procederu. Jeśli ci z WHO też brali pod uwagę takie fakty, no to trzeba im już podziękować.

>Przypuszczam, że jednak i tym razem nie będzie nam łatwo dojść do wspólnych wniosków: Jak napisałeś, kobiety i mężczyźni są różni, co umożliwia "spełnienie swojej ewolucyjnej roli". Ja natomiast uważam, że "spełnianie ewolucyjnej roli" nie jest jedynym sensem ludzkiego życia.

Obawiam się, że gdyby nie ten ewolucyjna rola, nie pisałabyś teraz na tym forum. I gdyby nie ta rola to nie byłoby ludzików w ogóle.
12-06-2009 23:00
 Ocena 20 na 20
Sylwek (15472 punktów)
Właściwie miałem zignorować ten kolejny wyprysk moherowej mentalności ale jestem słaby duchem i nie mogę się powstrzymać.

>Czy homoseksualizm jest choroba? Czy normalnym, ludzkim jest aby dwie osoby tej samej płci całowały
>się, uprawiały seks, organizowały romantyczne wieczory, a może nawet kiedyś adoptowały i wychowywały
>dzieci?!
Jest dosyć normalne. Jest pewnym odłamkiem normy. Tak jak rude włosy są normalne, choć to nie jedyny kolor włosów. Oczywiście możesz sobie nie akceptować. Ja też nie za bardzo akceptuje takich jak ty, właściwie to wcale. Ale tak jak mi nic do tego i nie mnie zabraniać ci łażenia po ulicach, tak tobie wara o decydowaniu o cudzym życiu.
>Dla mnie.. jest to rzecz nie do zaakceptowania! Zwyczajnym, zdrowym postępowaniem jest
>związek kobiety i mężczyzny, kiedy z miłości (czasami bez niej) rodzi się dziecko.

Miło nam, że podzieliłeś się swoja opinią. Czy masz jakieś dodatkowe warunki? Bo wiesz dla naprawdę porządnych ludzi, wiernych naprawdę porządnym zasadom istotne jest by to był biały mężczyzna i biała kobieta a nie jakieś małpio-ludzkie krzyżówki.

> Ktoś lub coś stworzył/o człowieka pod dwiema postaciami - kobiety i
>mężczyzny. Zostaliśmy skonstruowani tak, abyśmy mogli się rozmnażać.
Dodatkowo ktoś coś dał samicom i samcom rożnych gatunków zwierząt dwie orientacje (i formy pośrednie). Doktoratu z biologii pewnie nie masz, z filozofii tez raczej nie, tak więc nie przytaczaj argumentów ani z genezy płci ani ze znaczenia "naturalności" bo bredzisz nie wiedząc o czym.

>Dlatego też uważam, że homoseksualizm powinien być leczony tak samo jak alkoholizm, schizofrenia, rak etc.

Za coś takiego po prostu powinieneś dostać po pysku. Jeśli nie wiesz czemu, to prześledź sobie dzieje "terapii homoseksualistów" i jej efektów dla "wyleczonych".

>Jeżeli urodzą się dwie osoby, tej samej płci i z ich naturalnego pożycia powstanie dziecko to wtedy uznam, że związki ludzi tej samej płci powinny być legalne.
Dostanę pewnie kolejne ostrzeżenie, a może nawet bana, ale znowu niestety nie mogę się powstrzymać - słuchaj ćwoku, nic ci do tego kto z kim żyje i takie masz prawo decydować o legalności lub słuszności czyichkolwiek związków jak nie przymierzając o kolorze tapety w cudzej sypialni.

>Do napisania tego posta po raz kolejny sprowokowała mnie sytuacja, która mi się przytrafiła.. Idąc przez park, z oddali widzę jak podążają w moją stronę dwaj panowie, trzymający się za dłonie jak para. Po chwili ujrzałem jak namiętnie się całują, a następnie uśmiechali się do mnie i nie omieszkali puścić mi przysłowiowe "oczko". Poczułem się źle. Przypominam, że uważam iż jest to okropna choroba, którą należy bezzwłocznie, obowiązkowo leczyć!

Biedaczysko. No popatrz. Pewnie kobiety oczka ci nie puszczają i o to ten cały żal, a chłopcy tylko mili chcieli być. No i tak w ogóle to nie "jak para" tylko najwyraźniej "jako para".
Właściwie chorobliwy charakter ( w tym wypadku dosłownie) ma prezentowana przez ciebie homofobia. Ale widzisz, norma jest, że abstrahując od niechorobowego charakteru homoseksualizmu, zainteresowanego zwykle pyta się o leczenie a nie leczy na siłę, a chyba nawet ty nie jesteś tak skończonym oszołomem, żeby uznawać wpływ homoseksualizmu na poczytalność i możność decydowania o sobie.

.
12-06-2009 23:32 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>>Dlatego też uważam, że homoseksualizm powinien być leczony tak samo jak alkoholizm, schizofrenia, rak etc.
>Za coś takiego po prostu powinieneś dostać po pysku.

   Ja jestem alkoholikiem - czyżby tolerancja niejedno imię miała?
12-06-2009 23:45 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)

>   Ja jestem alkoholikiem - czyżby tolerancja niejedno imię miała?

Nie bardzo rozumiem czemu to pytanie jest do mnie.
13-06-2009 08:36 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>   Ja jestem alkoholikiem - czyżby tolerancja niejedno imię miała?
>Nie bardzo rozumiem czemu to pytanie jest do mnie.
   Zareagowałeś ostro na porównanie (m/innymi) z alkoholikiem, czy mnie się zdawało?
13-06-2009 08:49 
 Ocena 11 na 11
Sylwek (15472 punktów)
Zdawało się.

Zareagowałem ostro na pomysł leczenie homoseksualistów. Nie mówiąc, że każdy średnio rozgarnięty człowiek powinien się zaniepokoić gdy ktoś nawołuje do przymusowego leczenia kogokolwiek (także alkoholików czy narkomanów).
15-06-2009 10:16 
 Ocena 3 na 5
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
Jakoś nie zauważyłem Twoich protestów w wątkach a propos przymusowych badań .Rozumiem jednak, że gdy Ciebie coś dotyczy to zaczynasz trząść portkami .
15-06-2009 10:49 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
>Jakoś nie zauważyłem Twoich protestów w wątkach a propos przymusowych badań .Rozumiem jednak, że gdy Ciebie coś dotyczy to zaczynasz trząść portkami .

Nie trząsłem portkami z racji przymusu okresowych badań na uniwersytecie. Daruj sobie.
15-06-2009 13:09 
 Ocena 2 na 6
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
>>Jakoś nie zauważyłem Twoich protestów w wątkach a propos przymusowych badań .Rozumiem jednak, że gdy Ciebie coś dotyczy to zaczynasz trząść portkami .
>Nie trząsłem portkami z racji przymusu okresowych badań na uniwersytecie. Daruj sobie.

Nie trząsłeś, bo liczyłeś na to, że pewnie jakiś miły pan doktor pomerda Ci to i owo . No ale skoro nie trząsłeś portkami to i przymus leczenia z gejostwa nie powinien u Ciebie wzbudzać negatywnych emocji.
kiryl (2975 punktów)
(zablokowany)
>Nie trząsłeś, bo liczyłeś na to, że pewnie jakiś miły pan doktor pomerda Ci to i owo . No ale skoro nie trząsłeś portkami to i przymus leczenia z gejostwa nie powinien u Ciebie wzbudzać negatywnych emocji.
Co miales na mysli piszac to?
15-06-2009 17:37 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)

>Co miales na mysli

Na czym?
15-06-2009 19:13 
 Ocena 3 na 3
placownik (17853 punktów)

>Nie trząsłeś, bo liczyłeś na to, że pewnie jakiś miły pan doktor pomerda Ci to i owo . No ale skoro nie trząsłeś portkami to i przymus leczenia z gejostwa nie powinien u Ciebie wzbudzać negatywnych emocji.

   Przymus czytania Twoich wypowwiedzi nie powinien wzbudzać u mnie negatywnych emocji. I nie wzbudza. Ja tylko daję ostrzeżenie.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
15-06-2009 20:25 
 0 na 2
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
Może uzasadnij w końcu te ostrzeżenia za wszystko, stajesz się męczący
15-06-2009 21:01 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>Może uzasadnij w końcu te ostrzeżenia za wszystko, stajesz się męczący

   Nie za wszystko, tylko za brak kultury oraz nadzwyczajne przywiązanie do nazywania homoseksualistów pedziami. Czy to jakaś choroba?

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Matix (5786 punktów)
15-06-2009 21:25 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)
>www.miejski.pl/slowo-Pedzio

sjp.pwn.pl/haslo.php?id=2499022

sjp.pwn.pl/haslo.php?id=2499022

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
stilgar (7322 punktów)
>www.miejski.pl/slowo-Pedzio

To, że słowo jest w jakimś "słowniku" nie znaczy, że nie jest obraźliwe.
15-06-2009 21:51 
 0 na 2
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
>>www.miejski.pl/slowo-Pedzio
>To, że słowo jest w jakimś "słowniku" nie znaczy, że nie jest obraźliwe.
>

Mnie tam to słowo obraźliwe nie obraża. I co to znaczy obraźliwe ? Że co jak to ktoś usłyszy to sraczki dostaje czy też cofkę ?

Zdaje się racjonaliści chcą likwidacji instytucji obrazy uczuć religijnych, to może niech zachcą likwidacji obrazy subiektywnie postrzeganej. Wiem wiem, są grupy preferowane na tym forum, jednych można obrażać innych nie, w zależności od tego co preferują moderatorzy . Racjonaliści , ha ha ha.

No generalnie to faktycznie racjonaliści. Zebrała się grupka, nazwała racjonalistami toż przecież są racjonalistami, bo sami tak twierdzą .
stilgar (7322 punktów)
>>>www.miejski.pl/slowo-Pedzio
>>To, że słowo jest w jakimś "słowniku" nie znaczy, że nie jest obraźliwe.
>>
>Mnie tam to słowo obraźliwe nie obraża. I co to znaczy obraźliwe ? Że co jak to ktoś usłyszy to sraczki dostaje czy też cofkę ?

Jak kogoś nie obraża "ty ch**u" to znaczy, że może tak po prostu się zwracać do innych w ten sposób?

>Zdaje się racjonaliści chcą likwidacji instytucji obrazy uczuć religijnych, to może niech zachcą likwidacji obrazy subiektywnie postrzeganej. Wiem wiem, są grupy preferowane na tym forum, jednych można obrażać innych nie, w zależności od tego co preferują moderatorzy . Racjonaliści , ha ha ha.

Co ma jedno do drugiego? W regulaminie forum masz zapis o przestrzeganiu netykiety, w tym o nieobrażaniu innych użytkowników. Nikt ciebie przecież do więzienia za "pedzia" nie chce wrzucać...
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>Zdaje się racjonaliści chcą likwidacji instytucji obrazy uczuć religijnych, to może niech zachcą likwidacji obrazy subiektywnie postrzeganej. Wiem wiem, są grupy preferowane na tym forum, jednych można obrażać innych nie, w zależności od tego co preferują moderatorzy . Racjonaliści , ha ha ha.
>Co ma jedno do drugiego?
Obraza uczuć religijnych wydaje się być odmianą obrazy subiektywnie postrzeganej.
.
15-06-2009 21:34 
 Ocena-1 na 1
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
>>Może uzasadnij w końcu te ostrzeżenia za wszystko, stajesz się męczący
>   Nie za wszystko, tylko za brak kultury oraz nadzwyczajne przywiązanie do nazywania homoseksualistów pedziami. Czy to jakaś choroba?

Insynuacja choroby jest bardziej obraźliwa, więc daj sobie ostrzeżenie. Nie to żeby mnie to ruszało ale tak po prostu bądź konsekwentny. A w ogóle tato to jak mi każesz nazywać kochających inaczej. Jaka forma jest słuszna i prawidłowa i Ci się podoba ?
15-06-2009 22:17 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>A w ogóle tato to jak mi każesz nazywać kochających inaczej. Jaka forma jest słuszna i prawidłowa i Ci się podoba ?

   Z pamięcią też u Ciebie nie najlepiej. Zaczynasz mnie martwić. Może to forum tak na Ciebie źle działa?

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
13-06-2009 00:10 
 Ocena 10 na 10
Małgorzata (3242 punktów)
>Za coś takiego po prostu powinieneś dostać po pysku.
>Dostanę pewnie kolejne ostrzeżenie, a może nawet bana, ale znowu niestety nie mogę się powstrzymać - słuchaj ćwoku...

   Wystarczyło po prostu napisać (w ślad za Starowiczem), że tego typu poglądy to wina ciemnoty i przesądów panoszących się w społeczeństwie... Dawać komuś po pysku i wymyślać od ćwoków tylko dlatego, że ubogi w wiedzę, nie przystoi, po prostu nie przystoi.

   Pozdrawiam

   P.S. Nie czyń tego nigdy więcej.

kol jom hu hizdamnut chadasza
14-06-2009 13:16 
 Ocena 2 na 2
dajmonion (3663 punktów)
>Jest dosyć normalne. Jest pewnym odłamkiem normy. Tak jak rude włosy są normalne, choć to nie jedyny kolor włosów.

Kolor włosów nie wiąże się z niedoskonałością ich właściciela. W przypadku orientacji seksualnej jest inaczej. Para homo jest bezpłodna mimo płodności tworzących ją osób. Jest mniej autonomiczna w tej kwestii niż para hetero. Adopcja nie zwiększa tej autonomii, bo jest daniem czegoś czego samemu nie można sobie zrobić. Wyrównuje jedynie szanse. W tej sprawie homiki są zdani na łaskę i niełaskę społeczeństwa, czego nie można powiedzieć o heterykach. Jestem homikiem i chciałbym myśleć inaczej ale się nie da. Mój facet i wielu gejów, z którymi o tym rozmawiałem uważa podobnie. Bardziej interesuje mnie to, co konkretnie z tej niedoskonałości wynika, a nie to czy w ogóle zachodzi.


dajmonion
14-06-2009 13:32 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
>Jestem homikiem
Wolę określenie "homoseksualistą". "Homik" brzmi infantylnie, a my w końcu rozmawiamy o rzeczach poważnych.
>i chciałbym myśleć inaczej ale się nie da.
Dlaczego? Chyba po prostu dałeś się "ugnieść" ludziom, którzy wmówili Ci "niedoskonałość". "zdani na łaskę i niełaskę społeczeństwa", przeważnie na niełaskę.
>Bardziej interesuje mnie to, co konkretnie z tej niedoskonałości wynika, a nie to czy w ogóle zachodzi.
Wynika tyle, że Ty i Twój partner nie możecie mieć wspólnych dzieci. I już. To samo dotyczy niektórych par hetero.
Pozbądź się kompleksu niższości, to, że jesteś inny nie znaczy, że gorszy.
Pozdrawiam
PS. Jestem hetero, jeśli to w ogóle ma da Ciebie jakiekolwiek znaczenie.
14-06-2009 16:50 
 Ocena 1 na 1
dajmonion (3663 punktów)
>>Jestem homikiem
>Wolę określenie "homoseksualistą". "Homik" brzmi infantylnie, a my w końcu rozmawiamy o rzeczach poważnych.

Wielu gejów woli określenie homik, bo homoseksualista brzmi zbyt medycznie i akcentuje jedynie aspekt seksualności.


dajmonion
15-06-2009 10:21 
 Ocena 4 na 4
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
No właśnie, niezdolność do posiadania potomstwa przez heteryków to choroba . I nie mów mi tu o poczuciu niższości. Poczytaj sobie fora na których żalą się babeczki nie mogące mieć dzieci. Nie czują się kobietami i mają to poczucie niższości.
14-06-2009 14:12 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Kolor włosów nie wiąże się z niedoskonałością ich właściciela. W przypadku orientacji seksualnej jest inaczej.
   Jeśli postrzegasz się jako ułomnego to masz problem emocjonalny - dostrzegam zaniżoną samoocenę, ale mogę się mylić.

>Para homo jest bezpłodna mimo płodności tworzących ją osób. Jest mniej autonomiczna w tej kwestii niż para hetero.
   To fakt, tak w przyrodzie bywa.

>Adopcja nie zwiększa tej autonomii, bo jest daniem czegoś czego samemu nie można sobie zrobić.
   Komfortu emocjonalnego nie można nikomu dać ani od nikogo wziąć, można samemu sobie zbudować.

>Wyrównuje jedynie szanse.
   Mógłbym złożyć to na karb niezręczności językowej, ale twarda tendencyjność umocowania w kontekście tego zwrotu pozwala mi na stwierdzenie, że faktycznie tak myślisz.
   Uważam, że poprawianie swojego komfortu cudzym kosztem jest niedopuszczalnym egocentryzmem, że o obrzydliwie przedmiotowym traktowaniu drugiego człowieka (dziecka) nie wspomnę.

   Aż się prosi o prognozę, że dziecko zaadoptowanie przez osobników o niezrównoważonych emocjach (tylko?) w celu "wyrównania im szans", ma nikłe szanse na prawidłowy rozwój swojej osobowości.

   Poprawiaj sobie komfort własnymi sposobami, a nie przy "użyciu" dzieci, czyli ludzi bez zdolności prawnych.

>W tej sprawie homiki są zdani na łaskę i niełaskę społeczeństwa, czego nie można powiedzieć o heterykach. Jestem homikiem i chciałbym myśleć inaczej ale się nie da.
   Heterycy też nie zmienią swoich preferencji - egzotyka sytuacji polega na Twojej próbie udawania, że jesteś podobny do heteryka... "Posiadanie" dziecka nie załatwi Twoich problemów emocjonalnych.

>Mój facet i wielu gejów, z którymi o tym rozmawiałem uważa podobnie. Bardziej interesuje mnie to, co konkretnie z tej niedoskonałości wynika, a nie to czy w ogóle zachodzi.
   Jeśli macie kłopoty z emocjami to bezsensownym jest udawać, że można je zbilansować używając do tego przedmiotowo innego człowieka (dziecka), jako alibi dla swej "normalności" - próbujcie swoje problemy rozwiązać sami.
14-06-2009 16:44 
 Ocena 2 na 2
dajmonion (3663 punktów)
>>Kolor włosów nie wiąże się z niedoskonałością ich właściciela. W przypadku orientacji seksualnej jest inaczej.
>   Jeśli postrzegasz się jako ułomnego to masz problem emocjonalny - dostrzegam zaniżoną samoocenę, ale mogę się mylić.

Moje postrzeganie siebie jako ułomnego wynika z dostrzeżenia faktu, że tworzymy pary bezpłodne a nie z moich problemów emocjonalnych.

>   Poprawiaj sobie komfort własnymi sposobami, a nie przy "użyciu" dzieci, czyli ludzi bez zdolności prawnych.
>"Posiadanie" dziecka nie załatwi Twoich problemów emocjonalnych.

Nigdzie nie napisałem, że zamierzam adoptować dzieci, a to jakobym rzekomo miał problemy emocjonalne sam sobie dopowiedziałeś.

dajmonion
14-06-2009 17:10 
 0 na 2
Adamiak (36436 punktów)
> Moje postrzeganie siebie jako ułomnego wynika z dostrzeżenia faktu, że tworzymy pary bezpłodne a nie z moich problemów emocjonalnych.
   Zupełnie inaczej napisałem, ale to nie mój problem.

>Nigdzie nie napisałem, że zamierzam adoptować dzieci, a to jakobym rzekomo miał problemy emocjonalne sam sobie dopowiedziałeś.
   Aha, a to, że adopcja ma wyrównać jakieś Twoje szanse, to tez sobie wymyśliłem.

   Jeśli nie chcesz brać odpowiedzialności za to, co piszesz... to nie pisz wcale, ale nie pajacuj... choć pajacować też Ci wolno na własne konto.
dajmonion (3663 punktów)
>>Nigdzie nie napisałem, że zamierzam adoptować dzieci, a to jakobym rzekomo miał problemy emocjonalne sam sobie dopowiedziałeś.
>   Aha, a to, że adopcja ma wyrównać jakieś Twoje szanse, to tez sobie wymyśliłem.

Tak, bo nigdzie nie napisałem, że adopcja ma wyrównać moje szanse.

dajmonion
14-06-2009 17:40 
 Ocena 1 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>>>Nigdzie nie napisałem, że zamierzam adoptować dzieci, a to jakobym rzekomo miał problemy emocjonalne sam sobie dopowiedziałeś.
>>   Aha, a to, że adopcja ma wyrównać jakieś Twoje szanse, to tez sobie wymyśliłem.
> Tak, bo nigdzie nie napisałem, że adopcja ma wyrównać moje szanse.

   Aha, więc niech pod Twoim postem podpisze się właściciel niewyrównanych szans, a Ty zaznaczaj, że tylko konfabulujesz.
dajmonion (3663 punktów)
>>>>Nigdzie nie napisałem, że zamierzam adoptować dzieci, a to jakobym rzekomo miał problemy emocjonalne sam sobie dopowiedziałeś.
>>>   Aha, a to, że adopcja ma wyrównać jakieś Twoje szanse, to tez sobie wymyśliłem.
>> Tak, bo nigdzie nie napisałem, że adopcja ma wyrównać moje szanse.
>   Aha, więc niech pod Twoim postem podpisze się właściciel niewyrównanych szans, a Ty zaznaczaj, że tylko konfabulujesz.

Nie będę niczego zaznaczał, bo nie zamierzam wyręczać Cię w myśleniu. Gdy komentuję jakiś postulat środowisk homoseksualnych ( w tym przypadku adopcję) dodając jednocześnie, że sam jestem homikiem, to nie wynika z tego, że jest to mój postulat.

dajmonion
15-06-2009 01:07 
 0 na 2
Adamiak (36436 punktów)
> Nie będę niczego zaznaczał, bo nie zamierzam wyręczać Cię w myśleniu.
   Zaznaczanie nie jest przymusowe, Polska to wolny kraj, ale tracisz wiarygodność.

>Gdy komentuję jakiś postulat środowisk homoseksualnych ( w tym przypadku adopcję) dodając jednocześnie, że sam jestem homikiem, to nie wynika z tego, że jest to mój postulat.
   Więc proszę o podawanie źródeł wspólnego stanowiska gejów w których to imieniu masz plenipotencję się wypowiadać - w przeciwnym wypadku są to argumentum ad populum.

   Tak na marginesie: myślałem, że każdy człek to inny, oryginalny twór... czyżby homoseksualiści byli spod jednej sztancy?
dajmonion (3663 punktów)
>> Nie będę niczego zaznaczał, bo nie zamierzam wyręczać Cię w myśleniu.
>   Zaznaczanie nie jest przymusowe, Polska to wolny kraj, ale tracisz wiarygodność.

Gdyby informacja, że popieram lub nie postulat adopcji była potrzebna by wyrazić to co mam na myśli to bym ją podał. Chodziło mi jedynie o podkreślenie, że adopcja niczego nie zmienia jeśli chodzi o niedoskonałość par homo. Nie wpływa na istotę zjawiska. Nie jest przy tym ważne kto konkretnie za adopcją się opowiada. Istotne dla mnie było jedynie to, że ewentualność adopcji przez pary homo istnieje w świadomości społecznej.

>>Gdy komentuję jakiś postulat środowisk homoseksualnych ( w tym przypadku adopcję) dodając jednocześnie, że sam jestem homikiem, to nie wynika z tego, że jest to mój postulat.
>   Więc proszę o podawanie źródeł wspólnego stanowiska gejów w których to imieniu masz plenipotencję się wypowiadać - w przeciwnym wypadku są to argumentum ad populum.

Nie ma czegoś takiego jak wspólne stanowisko gejów.
>   Tak na marginesie: myślałem, że każdy człek to inny, oryginalny twór... czyżby homoseksualiści byli spod jednej sztancy?

Większa część naszej dyskusji wynika z tego, że właśnie tak nie myślałeś, bo gdybyś pomyślał, że jesteśmy różni to nie przypisałbyś mi automatycznie chęci adoptowania dzieci.

dajmonion
15-06-2009 10:55 
 Ocena 1 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Chodziło mi jedynie o podkreślenie, że adopcja niczego nie zmienia jeśli chodzi o niedoskonałość par homo. Nie wpływa na istotę zjawiska.
   Na istotę zjawiska nie, ale już na jego status społeczny owszem - dowartościowuje gejów w społeczeństwie przydając im cech nobilitujących ich związki poprzez przyznanie im prawa do adopcji.

> Nie ma czegoś takiego jak wspólne stanowisko gejów.
   Ale tutaj www.racjonalista.pl/forum.php/s,218455#w218910 dajesz do zrozumienia, że "Twój facet i wielu innych gejów z którymi rozmawiałeś myśli podobnie" o adopcji jako wyrównaniu szans w autonomii gejów, więc się zdecyduj: mówisz za siebie czy za innych?

>Większa część naszej dyskusji wynika z tego, że właśnie tak nie myślałeś, bo gdybyś pomyślał, że jesteśmy różni to nie przypisałbyś mi automatycznie chęci adoptowania dzieci.
   Więc w zdaniach powyżej kręciłeś czy teraz kręcisz?
15-06-2009 13:02 
 Ocena 1 na 1
dajmonion (3663 punktów)
>> Nie ma czegoś takiego jak wspólne stanowisko gejów.
>   Ale tutaj www.racjonalista.pl/forum.php/s,218455#w218910 dajesz do zrozumienia, że "Twój facet i wielu innych gejów z którymi rozmawiałeś myśli podobnie" o adopcji jako wyrównaniu szans w autonomii gejów,

Po pierwsze nie znaczy to, że jest to wspólne stanowisko. Po drugie z wypowiedzi, którą cytujesz nie wynika, że popieramy postulat adopcji. Gdyby jakaś kobieta komentowała postulaty feministek to też doszedłbyś do wniosku, że je popiera? Też byś twierdził, że jest w swoich wywodach niewiarygodna tylko dlatego, że nie napisała czy popiera czy nie?

> więc się zdecyduj: mówisz za siebie czy za innych?

To czy mówię za siebie czy za innych nie było mi potrzebne ani do tego by wyrazić to co mam na myśli ani innym by zrozumieli to co mam na myśli. Pokazałem jedynie jak ma się adopcja do orientacji seksualnej.

dajmonion
15-06-2009 14:17 
 0 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>> Nie ma czegoś takiego jak wspólne stanowisko gejów.
>>   Ale tutaj www.racjonalista.pl/forum.php/s,218455#w218910 dajesz do zrozumienia, że "Twój facet i wielu innych gejów z którymi rozmawiałeś myśli podobnie" o adopcji jako wyrównaniu szans w autonomii gejów,
> Po pierwsze nie znaczy to, że jest to wspólne stanowisko. Po drugie z wypowiedzi, którą cytujesz nie wynika, że popieramy postulat adopcji.
   Czyli jesteście przeciw?

>Gdyby jakaś kobieta komentowała postulaty feministek to też doszedłbyś do wniosku, że je popiera?
   To zależy, gdyby napisała, że razem z partnerką potrzebują cudzego dziecka dla wyrównania sobie szans życiowych, to pomyślałbym, że adopcję popiera... a Ty nie?

>Też byś twierdził, że jest w swoich wywodach niewiarygodna tylko dlatego, że nie napisała czy popiera czy nie?
   No coś Ty! Przecie gdyby nie była "za" ani "przeciw" to po co miałaby se jęzor strzępić?

>> więc się zdecyduj: mówisz za siebie czy za innych?
> To czy mówię za siebie czy za innych nie było mi potrzebne ani do tego by wyrazić to co mam na myśli ani innym by zrozumieli to co mam na myśli.
   Dlatego zrozumiałem, że popierasz adopcję dzieci przez gejów.

>Pokazałem jedynie jak ma się adopcja do orientacji seksualnej.
   Jeśli nie tak, jak zrozumiałem, to w końcu jak?
dajmonion (3663 punktów)
>>Gdyby jakaś kobieta komentowała postulaty feministek to też doszedłbyś do wniosku, że je popiera?
>   To zależy, gdyby napisała, że razem z partnerką potrzebują cudzego dziecka dla wyrównania sobie szans życiowych, to pomyślałbym, że adopcję popiera... a Ty nie?

Zgadza się. Gdyby tak napisała, to by oznaczało, że popiera adopcję. Ale ja nie napisałem, że potrzebuję cudzego dziecka!! Sam żeś sobie to wyssał z palca tak samo jak to, że powinienem był taką informację umieścić.

>>Też byś twierdził, że jest w swoich wywodach niewiarygodna tylko dlatego, że nie napisała czy popiera czy nie?
>   No coś Ty! Przecie gdyby nie była "za" ani "przeciw" to po co miałaby se jęzor strzępić?

Litości! Kto Ci dał punkt za tą wypowiedź?! Nieujawnianie swojego stanowiska nie oznacza, że ktoś go w ogóle nie ma. Można nie ujawniać swojego stanowiska jeśli sens i cel wypowiedzi się tego nie domaga a tak było w moim przypadku.

>>> więc się zdecyduj: mówisz za siebie czy za innych?
>> To czy mówię za siebie czy za innych nie było mi potrzebne ani do tego by wyrazić to co mam na myśli ani innym by zrozumieli to co mam na myśli.
>   Dlatego zrozumiałem, że popierasz adopcję dzieci przez gejów.

Wiesz co. Już mi się nie chce Tobie tego wyjaśniać. Jeśli ktoś ma ochotę niech wytłumaczy Adamiakowi, że błędny jest zarówno jego wniosek o moim poparciu dla adopcji przez pary homo jak i teza, że powinienem był swoje prywatne stanowisko w tej sprawie ujawnić, bo rzekomo domaga się tego moja wiarygodność. Pozdrawiam.


dajmonion
15-06-2009 15:32 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Już mi się nie chce Tobie tego wyjaśniać.
   Jak ci się nie chce, to nie pisz nic - odnoszę się do tego, co już napisałeś, na publicznym forum.

>.. wytłumaczy Adamiakowi, że błędny jest zarówno jego wniosek o moim poparciu dla adopcji przez pary homo...
   Tutaj www.racjonalista.pl/forum.php/s,218455#w218910 jesteś za taką adopcją, jako wyrównaniem szans.

>... jak i teza, że powinienem był swoje prywatne stanowisko w tej sprawie ujawnić, bo rzekomo domaga się tego moja wiarygodność.
   Nie musisz niczego ujawniać, ale już ujawniłeś w poście do którego link podaję powyżej, a teraz zaprzeczasz, więc pytam: jakie jest twoje zdanie ostateczne, jeżeli takie w ogóle masz?
Adamiak (36436 punktów)
>Pokazałem jedynie jak ma się adopcja do orientacji seksualnej.

   Więc "pokaż" jeszcze raz i może wyraźniej, bo same minusy nawet w hurtowych ilościach nic mi nie mówią o twoich poglądach na adopcję dzieci przez związki gejów.
14-06-2009 18:54 
 Ocena 7 na 7
Sylwek (15472 punktów)

>   Heterycy też nie zmienią swoich preferencji - egzotyka sytuacji polega na Twojej próbie udawania, że jesteś podobny do heteryka... "Posiadanie" dziecka nie załatwi Twoich problemów emocjonalnych.

Zaraz, zaraz, panie Adamiak, skąd nagle taki idealizm u pana? Nie oszukujmy się, bezpłodni heterycy adoptują dzieci między innymi dla własnego komfortu psychicznego - zaspokojenia potrzeby rodzicielstwa. Czemu uznawać taka motywacje samą w sobie za złą jeśli prowadzi ona do poprawy losu dziecka? Ostatecznie nawet biologiczne, świadome rodzicielstwo jest kwestią "chcenia" dziecka. Czyżby zawsze był pan taki wierny kantowskiemu zakazowi traktowania ludzi jako środków?
14-06-2009 19:46 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>>   Heterycy też nie zmienią swoich preferencji - egzotyka sytuacji polega na Twojej próbie udawania, że jesteś podobny do heteryka... "Posiadanie" dziecka nie załatwi Twoich problemów emocjonalnych.
>Zaraz, zaraz, panie Adamiak...
   Się nie śpieszę.

>... skąd nagle taki idealizm u pana?
   Nie wiem.

>Nie oszukujmy się...
   Więc spróbujcie, życzę sukcesu.

>...bezpłodni heterycy adoptują dzieci między innymi dla własnego komfortu psychicznego - zaspokojenia potrzeby rodzicielstwa.
   Oczywiście, ale głównym motywem/aktorem jest popęd płciowy jako motywacja dla przetrwania genów, reszta jest dla popędu anturażem - geje mają samą dekoracji.

>Czemu uznawać taka motywacje samą w sobie za złą jeśli prowadzi ona do poprawy losu dziecka?
   Bo jest to quasi motywacja i jak każda motywacja "zastępcza" nie jest prawdziwą.

>Ostatecznie nawet biologiczne, świadome rodzicielstwo jest kwestią "chcenia" dziecka.
   Owszem, ale głównym bodźcem jest chęć chęć przetrwania genów, czyli odwrotnie niż u gejów.

>Czyżby zawsze był pan taki wierny kantowskiemu zakazowi traktowania ludzi jako środków?
   Nie zawsze. Kiedyś nie wiedziałem kto to Kant.
14-06-2009 20:01 
 Ocena 4 na 4
Sylwek (15472 punktów)
Podsumowując - zupełnie się pan pogubił. Przetrwanie genów tak samo motywuje hetero jak gejów (czyli na poziomie świadomości wcale, a implicite w sposób nieudany u gejów, mniej lub bardziej udany u hetero).
Bo niby czemu gej adoptujący dziecko przysługuje się swoim genom w mniejszym stopniu niz heteryk adoptujący także nie jego dziecko?
I nie wiem co ta pierwotna, ukryta motywacja ma mieć do ewentualnego przyznawania praw do dzieci.
14-06-2009 20:43 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Podsumowując - zupełnie się pan pogubił.
   Mam nadzieję, że nie tak bardzo.

>Przetrwanie genów tak samo motywuje hetero jak gejów (czyli na poziomie świadomości wcale, a implicite w sposób nieudany u gejów, mniej lub bardziej udany u hetero).

   Mało, właściwie wcale mnie nie interesują problemy gejów, ale jak słyszałem od bezpośrednio zainteresowanych, w tym wątku również, homoseksualizm to nie choroba, tylko dość unikatowo odmienna konstrukcja psychiczna u niewielkiego odsetka populacji.

   Jeśli tak, to myślę, że u geja motywacja przetrwania genów obligatoryjnie jest wykluczona na poziomie świadomości i podświadomości z racji innej konstrukcji psychicznej (bo nie o cudach wątek), a u heteryja(?) "świadomość ojcostwa", czyli "naturalna" konstrukcja psychiczna skutkująca popędem płciowym jako katalizatorem przekazania genów pozostała niezmieniona, tylko doszły zaburzenia somatyczne.

   Czy chcesz sugerować, że któryś z gejów w związku ma uczucia ojcowskie podczas gdy drugi macierzyńskie? To ustalmy, który jest gejem.

>Bo niby czemu gej adoptujący dziecko przysługuje się swoim genom w mniejszym stopniu niz heteryj adoptujący także nie jego dziecko?
   Myślę, że gej nie dysponuje instynktem macierzyńskim.
14-06-2009 21:04 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)

>   Mało, właściwie wcale mnie nie interesują problemy gejów, ale jak słyszałem od bezpośrednio zainteresowanych, w tym wątku również, homoseksualizm to nie choroba, tylko dość unikatowo odmienna konstrukcja psychiczna u niewielkiego odsetka populacji.
Zasadniczo, jednym z podstawowych faktów zaobserwowanych na gruncie ewolucjonizmu jest niewielkie, a zwykle zerowe dostosowanie większości osobników - większość osobników nie pozostawi po sobie potomstwa bo nie była dosyć udana. Homoseksualizm jest tylko jedną z takich przyczyn. Ale tez nie zwykliśmy uznawać każdego osobnika o zerowym dostosowaniu za chorego, więc nie wiem czemu mieszasz te kwestie.
>   Jeśli tak, to myślę, że u geja motywacja przetrwania genów obligatoryjnie jest wykluczona na poziomie świadomości i podświadomości z racji innej konstrukcji psychicznej (bo nie o cudach wątek), a u heteryja(?) "świadomość ojcostwa", czyli "naturalna" konstrukcja psychiczna skutkująca popędem płciowym jako katalizatorem przekazania genów pozostała niezmieniona, tylko doszły zaburzenia somatyczne.
A to ciekawe. A ja myślę, że podobnie jak u heteroseksualnych, większość zjawisk psychicznych, podobnie jak procesów fizycznych to przykłady adaptacji pod katem maksymalizacji przetrwania genów. U niektórych heteroseksualnych zaburzenia somatyczne przejawiają się na przykład bezpłodnością w wyniku braku dajmy na to plemników. U homoseksualistów z kolei dochodzi do bezpłodności psychologicznej. Tak czy inaczej bezpłodny heteryk i bezpłodny homoseksualista to dwa przykłady ewolucyjnie nieudanych osobników, których geny zostaną za to nieudanie pokarane, ale które poza tym robią co mogą by zapewnić im przetrwanie, w tym poszukując sposobów na zdobycie potomstwa (choćby adaptowanego). Jednakże, zarówno u geja jak i bezpłodnego heteryka starania te są daremne - ich geny skazane są na zagładę, podobnie jak geny większości innych osobników z innych przyczyn niż somatyczna czy psychologiczna bezpłodność. Większość maszyn przetrwania nigdy nie wypełni swej funkcji skutecznie.

>   Czy chcesz sugerować, że któryś z gejów w związku ma uczucia ojcowskie podczas gdy drugi macierzyńskie? To ustalmy, który jest gejem.
Nie wiem co to ma do rzeczy jeśli chodzi o naszą dyskusję.

>>Bo niby czemu gej adoptujący dziecko przysługuje się swoim genom w mniejszym stopniu niz heteryj adoptujący także nie jego dziecko?
>   Myślę, że gej nie dysponuje instynktem macierzyńskim.
A co to ma do rzeczy? Choćby nie wiem jak silny był instynkt macierzyński kobiety adoptującej cudze dziecko - z punktu widzenia jej genów równie dobrze mogłaby się zabić. W istocie, jeśliby chodziło o świadomą propagację genów (co jest czysta fantazją - żadne zwierzę, włącznie z człowiekiem nie dba świadomie o przetrwanie swoich genów, zamiast tego co najwyżej próbuje zaspokoić popędy nakierowujące na ten cel i geje nie są tu wyjątkiem) zarówno bezpłodni hetero jak i homo opiekowali by się braćmi/siostrami lub dziećmi swojego rodzeństwa.
14-06-2009 21:53 
 Ocena 5 na 5
Adamiak (36436 punktów)
>>   ...homoseksualizm to nie choroba, tylko dość unikatowo odmienna konstrukcja psychiczna u niewielkiego odsetka populacji.
>Ale tez nie zwykliśmy uznawać każdego osobnika o zerowym dostosowaniu za chorego, więc nie wiem czemu mieszasz te kwestie.
   Właśnie nie mieszam, tylko stwierdzam, że homoseksualizm jest inną konstrukcją psychiczną, skutkującą brakiem potomstwa z jednoczesnym brakiem (tu uprawniony domysł) uczuć zwykle towarzyszących "normalnej" konstrukcji psychicznej heteryków.

>A to ciekawe. A ja myślę, że podobnie jak u heteroseksualnych, większość zjawisk psychicznych, podobnie jak procesów fizycznych to przykłady adaptacji pod katem maksymalizacji przetrwania genów.
   Uważam, że właśnie zmieniona konstrukcja psychiczna wykluczająca posiadanie potomstwa świadczy o zaniku takiej potrzeby - u bezpłodnego faceta hetero psyche się nie zmieniła tylko ciało szwankuje.

>U niektórych heteroseksualnych zaburzenia somatyczne przejawiają się na przykład bezpłodnością w wyniku braku dajmy na to plemników.
   Co nie zmienia psychicznych podstaw ich instynktu przekazania genów.

>U homoseksualistów z kolei dochodzi do bezpłodności psychologicznej.
   W wyniku innej konstrukcji psyche, uniemożliwiającej a priori posiadanie potomstwa. Dla mnie jasne.

>... ich geny skazane są na zagładę, podobnie jak geny większości innych osobników z innych przyczyn niż somatyczna czy psychologiczna bezpłodność.
   Zupełnie czym innym jest usterka fizyczna od psychicznej.

>>   Czy chcesz sugerować, że któryś z gejów w związku ma uczucia ojcowskie podczas gdy drugi macierzyńskie? To ustalmy, który jest gejem.
>Nie wiem co to ma do rzeczy jeśli chodzi o naszą dyskusję.
   Ano, ma, bo do spełnienia optymalnych funkcji adopcyjnych najlepiej nadaje się optymalna para - jak dotychczas był to facet i kobieta z uczuciami odpowiednio ojcowskimi i macierzyńskimi, więc który z gejów ma te macierzyńskie?

>>   Myślę, że gej nie dysponuje instynktem macierzyńskim.
>A co to ma do rzeczy? Choćby nie wiem jak silny był instynkt macierzyński kobiety adoptującej cudze dziecko - z punktu widzenia jej genów równie dobrze mogłaby się zabić.
   Z kolei ja nie rozumiem o czym mówisz, chcesz dorzucić do dyskusji skłonności samobójcze?

>... żadne zwierzę, włącznie z człowiekiem nie dba świadomie o przetrwanie swoich genów, zamiast tego co najwyżej próbuje zaspokoić popędy nakierowujące na ten cel i geje nie są tu wyjątkiem)
   Mylisz się - uważam, że instynkt macierzyński właśnie jest ukierunkowany na zapewnienie bezpieczeństwa potomstwu do czasu osiągnięcia przez nie samodzielności... u zwierząt na ogół też - gej nie ma instynktu macierzyńskiego, chyba, że coś nowego wniesiesz do pytania powyżej.

>...zarówno bezpłodni hetero jak i homo opiekowali by się braćmi/siostrami lub dziećmi swojego rodzeństwa.
   Chcesz zmienić temat?
14-06-2009 22:31 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)

>   Zupełnie czym innym jest usterka fizyczna od psychicznej.
Z ewolucyjnego punktu widzenia niczym się nie różnią. Bezpłodny heteryk ma uszkodzone nasienie, homoseksualista wyszukuje osobniki nienadające się do płodzenia potomstwa. Tak czy siak efektem jest zerowe dostosowanie. W rzeczywistości geje mogą i miewają dzieci, tak więc fizyczna bezpłodność jest przez dobór karana znacznie bardziej niż homoseksualizm.

I to jedyne twoje twierdzenie do którego chcę się odnieść konkretnie, do reszty odniosę się ogólnie.

Przywołałeś ewolucjonizm i jego wariacje - psychologie ewolucyjną w nie do końca jasnej dla mnie próbie udowodnienia, że czym innym kierują się rodzice adopcyjni heteroseksualni a czym inni homoseksualni.

Uważam, że całe twoje rozumowanie jest w tym względzie chybione. Po pierwsze co do różnicy w konstrukcji psychicznej - podstawowe komponenty i instynkt są te same. Włącznie z instynktem płciowym. Różnica dotyczy bodźców płciowych - u heteroseksualnych obojga płci są to przedstawiciele płci przeciwnej, u homo płci tej samej. A jednak wciąż ten popęd jest elementem i dziedzictwem - nawet u gejów - przymusu propagacji genów. Organizmy, co podkreślam po raz kolejny, świadomie nie starają się powielać swoich genów - starają się uzyskać subiektywnie przyjemne stany psychiczne wynikające z zaspokojenia instynktów, które mechanicznie i już bez udziału jakiejkolwiek świadomości, bo przez dobór naturalny kształtowane były tak by sprzyjać przetrwaniu warunkujących je genów. Ale ewolucja nie jest doskonała. I wiele osobników nie potrafi mimo wszystko zapewnić przetrwania swoich genów. Jedna z takich ewolucyjnych omyłek są homoseksualiści. Inną są pedofile. Inna są osobniki, których plastyczne umysły zmanipulowane pewnymi elementami kultury świadomie wybierają bezżenność. Albo osobniki bezpłodne ze względu na wady fizyczne. Lub upośledzone umysłowo i przez to nieatrakcyjne. Wszystkie te elementy i wiele innych mogą powodować u poszczególnych osobników niemożność przekazania genów. Ale to nie zmienia faktu, że wszystkie ich cechy są wciąż efektem dobru pod katem zdolności do przekazywania genów. Doboru, który nie jest doskonałym stwórcą lecz ślepym zegarmistrzem, upartym w nieustannym popełnianiu i powielaniu błędów. Jeśli sądzisz, że homoseksualizm wymaga jakiegoś gruntownego przebudowania psychiki, które likwiduje motywacje do posiadania potomstwa występujące u heteryków to się mylisz - wystarczy, że u tego osobnika jako bodziec seksualny będą funkcjonować cech właściwe dla jego płci. Poza tym jego umysł nie musi się różnić od umysłów innych ludzi. Oczywiście to uproszczenie - wydaje się, że przynajmniej część homoseksualistów ma pewne cechy zbliżające je do kobiet. Wiadomo, że struktura związków często jest inna, statystyczne trwają krócej niż heteroseksualne, ale też, częściej nawet po rozpadzie geje zachowują stosunki przyjacielskie, a to wręcz przewaga przy rozpatrywaniu kwestii adopcji dzieci. W każdym razie wizja, że heterycy mają jakieś wrodzone mechanizmy i motywacje nakierowujące na wychowanie dzieci niedostępne homoseksualistom jest osobliwa. Jeśli jest jakaś odmienność seksualna dyskwalifikująca do wychowania dzieci to pedofilia właśnie zamieniająca dziecko z obiektu opieki w obiekt pożądania seksualnego.

>Uważam, że właśnie zmieniona konstrukcja psychiczna wykluczająca posiadanie potomstwa świadczy o zaniku takiej potrzeby - u bezpłodnego faceta hetero psyche się nie zmieniła tylko ciało szwankuje.

Tylko, że u geja nie musiała zmieniać się potrzeba psychiczna posiadania dzieci - on po prostu, instynktownie, chce mieć je z innym mężczyzna. Homoseksualizm to pociąg do tej samej płci a nie niechęć do rozrodu.

> gej nie ma instynktu macierzyńskiego

Skąd wiesz? Skoro chcą niektórzy mieć dzieci, najwyraźniej instynkty rodzicielskie posiadają.
14-06-2009 23:46 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>>   Zupełnie czym innym jest usterka fizyczna od psychicznej.
>Z ewolucyjnego punktu widzenia niczym się nie różnią. Bezpłodny heteryk ma uszkodzone nasienie, homoseksualista wyszukuje osobniki nienadające się do płodzenia potomstwa.
   Być może w efekcie zaniku instynktu rozrodczego.

>W rzeczywistości geje mogą i miewają dzieci, tak więc fizyczna bezpłodność jest przez dobór karana znacznie bardziej niż homoseksualizm.
   Są różne stopnie zaawansowania homoseksualizmu poprzez biseksualizm do całkowitego wstrętu wobec odmiennej płci.

>I to jedyne twoje twierdzenie do którego chcę się odnieść konkretnie, do reszty odniosę się ogólnie.
   Rozumiem, że mogło zabraknąć argumentów.

>... podstawowe komponenty i instynkt są te same. Włącznie z instynktem płciowym.
   Właśnie co do tego nie chcesz (nie możesz?) mnie przekonać.
   Postawiłem tezę, że homoseksualizm jest efektem zaniku instynktu rozrodczego skutkującego skierowaniem popędu na tę samą płeć, przy "nienaruszonych" pozostałych przejawach seksualności, czyli anturażu, jak pozwoliłem sobie nazwać wcześniej.

>Różnica dotyczy bodźców płciowych - u heteroseksualnych obojga płci są to przedstawiciele płci przeciwnej, u homo płci tej samej. A jednak wciąż ten popęd jest elementem i dziedzictwem - nawet u gejów - przymusu propagacji genów.
   Skąd ta pewność?

>Organizmy, co podkreślam po raz kolejny, świadomie nie starają się powielać swoich genów - starają się uzyskać subiektywnie przyjemne stany psychiczne wynikające z zaspokojenia instynktów, które mechanicznie i już bez udziału jakiejkolwiek świadomości, bo przez dobór naturalny kształtowane były tak by sprzyjać przetrwaniu warunkujących je genów.
   A u homoseksualistów przetrwało tylko dążenie do frajdy z seksu bez "bazy" w postaci prokreacji. Jeśli zabrakło instynktu prokreacji to osobnik wybiera do seksu obiekt "najprzyjemniejszy" dla oka, czyli maksymalnie zbliżony wyglądem. Koszula bliższa ciału.

>Ale ewolucja nie jest doskonała. I wiele osobników nie potrafi mimo wszystko zapewnić przetrwania swoich genów. Jedna z takich ewolucyjnych omyłek są homoseksualiści.
   Właśnie o tym piszę.

>Inną są pedofile.
   Tak, wiem, i to na tyle inną, że nie na temat.

>W każdym razie wizja, że heterycy mają jakieś wrodzone mechanizmy i motywacje nakierowujące na wychowanie dzieci niedostępne homoseksualistom jest osobliwa.
   Dlaczego? Dla mnie bardziej osobliwa jest Twoja sugestia, że geje mają tylko te cechy zniekształcone, które nie przeszkadzają w adopcji dzieci... to dlaczego nie chcą własnych?

>Tylko, że u geja nie musiała zmieniać się potrzeba psychiczna posiadania dzieci - on po prostu, instynktownie, chce mieć je z innym mężczyzna.
   I to jest dla Ciebie logiczne? Przecież ustaliliśmy, że homoseksualizm nie jest chorobą psychiczną, więc zgadzam się, że nie musiała, ale się zmieniła i dlatego jest gejem.

>Homoseksualizm to pociąg do tej samej płci a nie niechęć do rozrodu.
   Chęć do rozrodu skutkuje rozrodem przy zachowaniu pozostałych warunków, czyli znalezieniu drugiego, chętnego osobnika płci odmiennej - gej nie ma chęci do rozrodu, bo odmienna płeć jest mu wstrętna, więc wcale jej nie szuka.

>> gej nie ma instynktu macierzyńskiego
>Skąd wiesz? Skoro chcą niektórzy mieć dzieci, najwyraźniej instynkty rodzicielskie posiadają.
   Na to już odpowiedział dajmonion:
>Para homo jest bezpłodna mimo płodności tworzących ją osób. Jest mniej autonomiczna w tej kwestii niż para hetero. Adopcja nie zwiększa tej autonomii, bo jest daniem czegoś czego samemu nie można sobie zrobić. Wyrównuje jedynie szanse.
   A te szanse chcą sobie wyrównać kosztem innego człowieka... chcą sobie poprawić komfort emocjonalny powstały w wyniku swojej "inności", dziecko ma być swoistym alibi przemawiającym za "normalnością" związku gejowskiego.
15-06-2009 00:29 
 Ocena 4 na 4
Sylwek (15472 punktów)
Co do tezy, że homoseksualizm to efekt zaniku instynktu rozrodczego:
-czy jest w ogóle coś takiego jak instynkt rozrodczy? Czy raczej nie powinniśmy, przynajmniej u mężczyzn, rozdzielić popędu seksualnego od instynktu rodzicielskiego (a więc chęci uprawiania seksu od chęci wychowywania potomstwa)
-co z mężczyznami stosującymi świadomie antykoncepcję? Według pana zamiast zakładać prezerwatywę powinni sobie znaleźć, z racji zaniku instynktu rozrodczego, chłopaka.



>   Są różne stopnie zaawansowania homoseksualizmu poprzez biseksualizm do całkowitego wstrętu wobec odmiennej płci.
No nie wiem. Myślę, że jestem tak zaawansowanym gejem jak to tylko możliwe. Ale wstrętu do kobiet nie czuję. Nawiasem mówiąc, mam przyjaciela - 100% heteryka (niestety) i on z kolei nie czuje wstrętu do homoseksualistów (to akurat uwaga ogólniejsza - przytyk do tych dla których normalne jest że gej wywołuje obrzydzenie u "prawdziwego mężczyzny")

>   Rozumiem, że mogło zabraknąć argumentów.
Naprawdę miło mi się z panem dyskutuje, po co te złośliwostki? Nie z braku argumentów tak pisałem, lecz ponieważ wydawało mi się to lepsza strategia niż chaotyczne punktowanie każdego zdania.

>>... podstawowe komponenty i instynkt są te same. Włącznie z instynktem płciowym.
>   Właśnie co do tego nie chcesz (nie możesz?) mnie przekonać.
Chcę i próbuję, ale faktycznie nie mogę.

>   Postawiłem tezę, że homoseksualizm jest efektem zaniku instynktu rozrodczego skutkującego skierowaniem popędu na tę samą płeć, przy "nienaruszonych" pozostałych przejawach seksualności, czyli anturażu, jak pozwoliłem sobie nazwać wcześniej.
A ja bym z kolei mówił, że popęd seksualny, jako zjawisko psychiczne jest w ogóle rozdzielny od instynktu rodzicielskiego. Ostatecznie, dowodem na to każda kobieta na tyle atrakcyjna by jakiś mężczyzna zrobił jej dziecko, ale nie dość by został je wychowywać.

>>Różnica dotyczy bodźców płciowych - u heteroseksualnych obojga płci są to przedstawiciele płci przeciwnej, u homo płci tej samej. A jednak wciąż ten popęd jest elementem i dziedzictwem - nawet u gejów - przymusu propagacji genów.
>   Skąd ta pewność?
Stąd, że sam popęd jako taki powstał by skłaniać zwierzęta do parzenia się. Zwierzęta o tym nie wiedza ale służyło to propagacji ich genów. Chyba, że czasami myliły się przełączniki i się zwierzęta parzyły w (ewolucyjnie) złych konfiguracjach.

>   A u homoseksualistów przetrwało tylko dążenie do frajdy z seksu bez "bazy" w postaci prokreacji. Jeśli zabrakło instynktu prokreacji to osobnik wybiera do seksu obiekt "najprzyjemniejszy" dla oka, czyli maksymalnie zbliżony wyglądem. Koszula bliższa ciału.
Jak mówiłem wyżej - wielu heteryków tez ogranicza się do seksu i ani im w głowach wychowywanie dzieci. Ci bardziej porządni używają prezerwatyw. Ci mniej produkują samotne matki. I abstrahując od tego, czy naprawdę kobiety pociągają pana dlatego, że może pan z nimi mieć dzieci? Piersi zdają się panu powabne przez wyobrażenie ssącego je dziecka? Jeśli tak jest, to faktycznie u heteryków działa to inaczej niż u homo.

>>W każdym razie wizja, że heterycy mają jakieś wrodzone mechanizmy i motywacje nakierowujące na wychowanie dzieci niedostępne homoseksualistom jest osobliwa.
>   Dlaczego? Dla mnie bardziej osobliwa jest Twoja sugestia, że geje mają tylko te cechy zniekształcone, które nie przeszkadzają w adopcji dzieci... to dlaczego nie chcą własnych?
Niektórzy chcą, ale maja dokładnie ten sam problem co bezpłodni hetero - nie mogą spłodzić/zajść w ciążę.

>>Tylko, że u geja nie musiała zmieniać się potrzeba psychiczna posiadania dzieci - on po prostu, instynktownie, chce mieć je z innym mężczyzna.
>   I to jest dla Ciebie logiczne? Przecież ustaliliśmy, że homoseksualizm nie jest chorobą psychiczną, więc zgadzam się, że nie musiała, ale się zmieniła i dlatego jest gejem.
Zmienione są u niego wzorce pobudzające seksualnie. To nie ma (na szczęście, dlatego gej to nie pedofil) nic wspólnego z dziećmi.

>>Homoseksualizm to pociąg do tej samej płci a nie niechęć do rozrodu.
>   Chęć do rozrodu skutkuje rozrodem przy zachowaniu pozostałych warunków, czyli znalezieniu drugiego, chętnego osobnika płci odmiennej - gej nie ma chęci do rozrodu, bo odmienna płeć jest mu wstrętna, więc wcale jej nie szuka.

>   Na to już odpowiedział dajmonion:
>>Para homo jest bezpłodna mimo płodności tworzących ją osób. Jest mniej autonomiczna w tej kwestii niż para hetero. Adopcja nie zwiększa tej autonomii, bo jest daniem czegoś czego samemu nie można sobie zrobić.
Może się mylę, ale dajmonion napisał tylko, że geje jakkolwiek mogą chcieć mieć dzieci, inherentnie są w zdolności ich płodzenia upośledzeni.

Wyrównuje jedynie szanse.   A te szanse chcą sobie wyrównać kosztem innego człowieka... chcą sobie poprawić komfort emocjonalny powstały w wyniku swojej "inności", dziecko ma być swoistym alibi przemawiającym za "normalnością" związku gejowskiego.

Nie wiem, jak posiadanie dziecka miałoby "normalizować" związek gejowski. Tzn nie mogę wykluczyć takiej motywacji, ale i ty dokonujesz nadinterpretacji przypisując takową wszystkim gejom, a nawet tylko większości.

Pozdrawiam i dobranoc.
15-06-2009 10:17 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>-czy jest w ogóle coś takiego jak instynkt rozrodczy?
   Istnieje instynkt prokreacji czyli rozmnażania się.

>Czy raczej nie powinniśmy, przynajmniej u mężczyzn, rozdzielić popędu seksualnego od instynktu rodzicielskiego (a więc chęci uprawiania seksu od chęci wychowywania potomstwa)
   Brzmi to ponętnie szczególnie dla niektórych osobników hetero.

>-co z mężczyznami stosującymi świadomie antykoncepcję? Według pana zamiast zakładać prezerwatywę powinni sobie znaleźć, z racji zaniku instynktu rozrodczego, chłopaka.
   Nie mów za mnie tego, co Ci pasuje.
   Antykoncepcja jest działaniem doraźnym, skierowanym na wykluczenie skutków stosunku, więc można przyjąć punkt widzenia, że homoseksualizm jest antykoncepcją psychiczną na poziomie braku instynktu prokreacji.

>>>... podstawowe komponenty i instynkt są te same. Włącznie z instynktem płciowym.
>>   Właśnie co do tego nie chcesz (nie możesz?) mnie przekonać.
>Chcę i próbuję, ale faktycznie nie mogę.
   Tu chciałbym wkleić emotkę: [bezradny bez satysfakcji].

>>   Postawiłem tezę, że homoseksualizm jest efektem zaniku instynktu rozrodczego skutkującego skierowaniem popędu na tę samą płeć, przy "nienaruszonych" pozostałych przejawach seksualności, czyli anturażu, jak pozwoliłem sobie nazwać wcześniej.
>A ja bym z kolei mówił, że popęd seksualny, jako zjawisko psychiczne jest w ogóle rozdzielny od instynktu rodzicielskiego.
   O tym piszę, że u gejów brak instynktu rodzicielskiego może być przyczyną homoseksualizmu.

>Ostatecznie, dowodem na to każda kobieta na tyle atrakcyjna by jakiś mężczyzna zrobił jej dziecko, ale nie dość by został je wychowywać.
   Jasne, lecz u gejów niestałość związków jest statystycznie dużo częstsza, co przemawia za większym instynktem ojcowskim u hetero.

>...sam popęd jako taki powstał by skłaniać zwierzęta do parzenia się. Zwierzęta o tym nie wiedza ale służyło to propagacji ich genów. Chyba, że czasami myliły się przełączniki i się zwierzęta parzyły w (ewolucyjnie) złych konfiguracjach.
<p.o>Dajmonion napisał, że "wyrównuje jedynie szanse", a ja uważam, że niczego nie wyrównuje, bo gej biologicznie może mieć dziecko, lecz psychologicznie nie chce... więc nie może wystąpić u geja "naturalna" chęć bawienia cudzego. Jeśli takiej, naturalnej potrzeby nie potrafisz mi pokazać, to ja Ci mówię, że masz potrzeby zastępcze, czyli nie skierowane w stronę potrzeb dziecka, lecz swoich.

>Nie wiem, jak posiadanie dziecka miałoby "normalizować" związek gejowski.
   Zwiększeniem akceptacji społecznej poprzez uznanie częściowej przydatności w funkcji biologicznie przypisanej tylko do związków hetero.

   Miłego dnia.
15-06-2009 11:00 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>   Zwiększeniem akceptacji społecznej poprzez uznanie częściowej przydatności w funkcji biologicznie przypisanej tylko do związków hetero.

Gej zasługuje według większości na to by go zbić. Gej z dzieckiem pewnie by zabic
15-06-2009 11:16 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>   Zwiększeniem akceptacji społecznej poprzez uznanie częściowej przydatności w funkcji biologicznie przypisanej tylko do związków hetero.
>Gej zasługuje według większości na to by go zbić. Gej z dzieckiem pewnie by zabic

   Znam inne sposoby na zakończenie dyskusji, ale Polska to wolny kraj.

   Pozdrawiam.
15-06-2009 11:59 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
Jeśli odniosłeś wrażenie, że insynuuję jakoby to był twój pogląd to przepraszam, nie taka była moja intencja.
15-06-2009 13:30 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Jeśli odniosłeś wrażenie, że insynuuję jakoby to był twój pogląd to przepraszam, nie taka była moja intencja.

   Już pisałem: mnie nie interesują geje, tylko dobro być może mojego dziecka pod ich ew. opieką.
   Nie interesują mnie też insynuacje wynikające z twoich frustracji.

   Przeczytaj uważnie co napisałeś... w odpowiedzi na moje:

>>   Zwiększeniem akceptacji społecznej poprzez uznanie częściowej przydatności w funkcji biologicznie przypisanej tylko do związków hetero.
   ... ty pożaliłeś się, że:
> Gej zasługuje według większości na to by go zbić. Gej z dzieckiem pewnie by zabic

   ... więc pożaliłeś się na los biednych gejów, których sam podzieliłeś na kategorie, "gorsza" wg ciebie (wg. mnie lepsza?): gej, oraz "lepsza" wg ciebie (w domyśle: gorsza wg mnie) czyli gej z dzieckiem.

   A co ja od wczoraj ci komunikuję?
   Ano to, że masz na względzie swój komfort i dziecko traktujesz jak aplikację przy torebce, gwoli poprawienia swojej pozycji społecznej kosztem dziecka, czyli komfortu emocjonalnego w skrócie i docelowo.
15-06-2009 13:37 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
Raczej chciałem ci zwrócić uwagę, że geje, którzy za pomocą dzieci chcieliby "normalnieć"swoje związki, ze względu na reakcje społeczeństwa uzyskaliby efekt odwrotny od zamierzonego.

I na koniec - nie będę kontynuował sporu na temat "kompensacji' bo takowa występuje tez u większości adoptujących heteryków i nikomu to nie przeszkadza.
15-06-2009 13:55 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Raczej chciałem ci zwrócić uwagę, że geje, którzy za pomocą dzieci chcieliby "normalnieć"swoje związki, ze względu na reakcje społeczeństwa uzyskaliby efekt odwrotny od zamierzonego.
   Prawdopodobnie masz rację i to ma właśnie miejsce, bo jest działaniem przy użyciu innego człowieka, dziecka, a nie dla jego dobra.

>I na koniec - nie będę kontynuował sporu na temat "kompensacji' bo takowa występuje tez u większości adoptujących heteryków i nikomu to nie przeszkadza.
   Oczywiście, że nie masz racji - mnie tak samo przeszkadza, jak u homoseksualistów, lub katolików chrzczących "swoje" dzieci.

   We wszystkich tych przypadkach występuje kliniczna hipokryzja.
15-06-2009 13:39 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>   Ano to, że masz na względzie swój komfort i dziecko traktujesz jak aplikację przy torebce, gwoli poprawienia swojej pozycji społecznej kosztem dziecka, czyli komfortu emocjonalnego w skrócie i docelowo.

Twoje pobożne życzenie. Tak samo w takim razie każdy bezpłodny heteryk używa adoptowanego dziecka by poprawić swój komfort i zamaskować własna ułomność. Zakażmy im adopcji.
15-06-2009 13:58 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>   Ano to, że masz na względzie swój komfort i dziecko traktujesz jak aplikację przy torebce, gwoli poprawienia swojej pozycji społecznej kosztem dziecka, czyli komfortu emocjonalnego w skrócie i docelowo.
>Twoje pobożne życzenie.
   Życzeń to ja mam parę innych i załóż się, że nie dotyczą żadnego geja.

>Tak samo w takim razie każdy bezpłodny heteryk używa adoptowanego dziecka by poprawić swój komfort i zamaskować własna ułomność.

   Myślę, że przybliżyłem na czym wg mnie polega różnica, co oczywiście nie wyklucza, że masz częściowo rację.

>Zakażmy im adopcji.
   A dzieci-sieroty do gazu? No bo właściwie to sugerujesz, że już nikomu nie są potrzebne.
19-06-2009 00:02 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

> W tej sprawie homiki są zdani na łaskę i niełaskę społeczeństwa, czego nie można powiedzieć o heterykach.

Da się. O bezpłodnych heterykach, tych co zwykle są właśnie zainteresowani adopcjami.
15-06-2009 22:24 
 Ocena 2 na 2
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)

>Jest dosyć normalne. Jest pewnym odłamkiem normy.

Jeżeli normą jest, że jakiś procent społeczeństwa jest sfiksowany to masz rację, homo jest odłamkiem normy, że pewien odsetek odbiega od normy .
15-06-2009 22:41 
 Ocena 1 na 1
stilgar (7322 punktów)
>>Jest dosyć normalne. Jest pewnym odłamkiem normy.
>Jeżeli normą jest, że jakiś procent społeczeństwa jest sfiksowany to masz rację, homo jest odłamkiem normy, że pewien odsetek odbiega od normy .
Przeczytaj może definicję fiksacji...

A jeśli coś jest rzadkie, to znaczy, że jest nienormalne?
15-06-2009 23:27 
 Ocena 2 na 4
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
>>>Jest dosyć normalne. Jest pewnym odłamkiem normy.
>>Jeżeli normą jest, że jakiś procent społeczeństwa jest sfiksowany to masz rację, homo jest odłamkiem normy, że pewien odsetek odbiega od normy .
>Przeczytaj może definicję fiksacji...
>A jeśli coś jest rzadkie, to znaczy, że jest nienormalne?

Nie no wzwód członka na widok drugiego faceta i chęć penetracji jego odbytnicy jest całkiem normalny . Niektórzy lubują się w kozach, dość rzadkie przypadki ale również normalne.
15-06-2009 22:55 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>Jeżeli normą jest, że jakiś procent społeczeństwa jest sfiksowany to masz rację, homo jest odłamkiem normy, że pewien odsetek odbiega od normy .
Emotikonka na końcu tej myślowej wypociny sugeruje, że pisanie takich bzdur jest jakąś formą uzyskiwania satysfakcji. Mogę ci całkowicie szczerze powiedzieć - współczuję ci.
15-06-2009 23:23 
 Ocena 3 na 5
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
>>Jeżeli normą jest, że jakiś procent społeczeństwa jest sfiksowany to masz rację, homo jest odłamkiem normy, że pewien odsetek odbiega od normy .
>Emotikonka na końcu tej myślowej wypociny sugeruje, że pisanie takich bzdur jest jakąś formą uzyskiwania satysfakcji. Mogę ci całkowicie szczerze powiedzieć - współczuję ci.

Ty mi nie masz czego współczuć. Ja tam odbytnicy używam zgodnie z przeznaczeniem. Dzięki temu zwieracze nie puszczają i w ogóle większa zdrowotność końcówki układu pokarmowego.

Poza tym to Ty się żaliłeś o przesranym życiu (domyślam się czemu ) i tragizmie swojej postaci. Mi nie ma czego współczuć, moje preferencje seksualne są zgodne z większością narodu, mogę się afiszować z moją kobitką gdzie mi się chce, młodzieżówka LPR jest mi sprzyjająca i Ty mi współczujesz ? Stary , opamiętaj się
17-06-2009 16:29 
 Ocena 4 na 4
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
Tak a propos współczucia, pomyślałem sobie, że to ja współczuje Tobie, ponieważ gdy zechce mi się być posiadaczem potomka, bez problemu go wyprodukuje z moją wybranką, Tobie pozostaje łaska lub niełaska osób trzecich w tym temacie. I Ty mi współczujesz, ciekawe czego ?

Ja ze swoją wybranką mogę sobie paradować za rączkę i nawet pies z kulawą nogą się tym nie zainteresuje, Ty raczej nie masz tego komfortu.

Ja zaspokajając moje potrzeby seksualne nie doświadczę uszkodzeń odbytnicy, ani kontaktów z fekaliami i Ty mi współczujesz ? . Czego ?

Z moich upodobań seksualnych nikt się nie naśmiewa, z Twoich wręcz przeciwnie .

I na koniec mam takie pytanie do Ciebie. Czy pytałeś się kogoś z par (para - osobnik płci męskiej i żeńskiej , tak dla przypomnienia) czy chciałaby taka para aby po ich niespodziewanej śmierci ich dzieci adoptowały homusie ?

I czy uznałbyś prawa rodziców do takiego testamentu, że jeżeli mają adoptować ich dzieci to tylko normalne pary ? Zresztą jeszcze jest kwestia czy dziecko chciałoby być adoptowane przez homusiów.

Ja się powtórzę, jak dla mnie do możecie się żenić, robić sobie co chcecie, nawet adoptować dzieci , nie mój cyrk i nie moje małpy, natomiast czy Ty uznałbyś prawo rodzica do zabronienia adopcji przez homusiów jego dziecka ? (Tak na wypadek śmierci, taki testament) ?

A i może jeszcze jedno pytanie. Czy wziąłeś pod uwagę to, że takie dziecko adoptowane przez homusiów może być niezbyt szczęśliwe z tego powodu i gdy takie dziecko jest hetero to para dwóch tatusiów jest złym przykładem i wzorcem niezgodnym z orientacją dziecka i jakie mogą z tego później wynikać problemy ?

Dobra wiem, nie odpowiadasz na konkretne pytania, tylko stawiasz minusy . Ewentualnie komentujesz wypowiedź, nie odnosząc się do pytań nadzwyczajnie ich nie zauważając.
17-06-2009 16:49 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
>Tak a propos współczucia, pomyślałem sobie, że to ja współczuje Tobie, ponieważ gdy zechce mi się być posiadaczem potomka, bez problemu go wyprodukuje z moją wybranką, Tobie pozostaje łaska lub niełaska osób trzecich w tym temacie. I Ty mi współczujesz, ciekawe czego ?
Nie prawda. Ale ty przez swój ciasny homofobiczny rozumek tego nie widzisz.

>Ja ze swoją wybranką mogę sobie paradować za rączkę i nawet pies z kulawą nogą się tym nie zainteresuje, Ty raczej nie masz tego komfortu.
Owszem nie mam.

>Ja zaspokajając moje potrzeby seksualne nie doświadczę uszkodzeń odbytnicy, ani kontaktów z fekaliami i Ty mi współczujesz ? . Czego ?
Nie prawda. Ale ty przez swój ciasny homofobiczny rozumek tego nie widzisz.

>Z moich upodobań seksualnych nikt się nie naśmiewa, z Twoich wręcz przeciwnie .
Owszem.

>I na koniec mam takie pytanie do Ciebie. Czy pytałeś się kogoś z par (para - osobnik płci męskiej i żeńskiej , tak dla przypomnienia) czy chciałaby taka para aby po ich niespodziewanej śmierci ich dzieci adoptowały homusie ?
>I czy uznałbyś prawa rodziców do takiego testamentu, że jeżeli mają adoptować ich dzieci to tylko normalne pary ?
No jasne. Z tym silnym zastrzeżeniem, że musimy uszanować wolę rodziców w pełni - dla wielu czarny, żyd czy ateista jest równie nienormalny jak gej i takim zboczeńcom rodzice także powinni miec prawo zakazywać adopcji dzieci. No oczywiście o ile uznamy że ksenofobiczne/homofobiczne fantazje rodziców są wystarczającą przesłnką by skazywać dzieci na dom dziecka. Ja rozumiem, że ty byś wolał by, na wypadek twojej smierci, to twojemu dziecku starszy kolega wpychał w domu dziecka ptaszka do buzi, niż żeby robili to sobie jego zastępczy rodzice (ach, to taki kanikowy, śmieszny sposób pisania i argumentacji pozwoliłem sobie zastosować).

>Zresztą jeszcze jest kwestia czy dziecko chciałoby być adoptowane przez homusiów.
Jest tez kwestia, czy gdyby twoje dziecko było homo, to czy nie należałoby ci go odebrać bo będzie przechodzić katusze psychiczne u takiego homofoba w domu, że podobnie jak wiele innych podobnych dzieci wcześniej może być gotowe sobie odebrać życie. Z drugiej strony, jeśli "kochający" rodzić uważa cię za zboka lubiącego jeść gówno to w sumie na miejscu takiego dziecka chyba każdy by rozważał zabicie się.

>Ja się powtórzę, jak dla mnie do możecie się żenić, robić sobie co chcecie, nawet adoptować dzieci , nie mój cyrk i nie moje małpy
Co najwyżej, z 5% szansą "trafienia" twoje dzieci.

>A i może jeszcze jedno pytanie. Czy wziąłeś pod uwagę to, że takie dziecko adoptowane przez homusiów może być niezbyt szczęśliwe z tego powodu i gdy takie dziecko jest hetero to para dwóch tatusiów jest złym przykładem i wzorcem niezgodnym z orientacją dziecka i jakie mogą z tego później wynikać problemy ?
No jeśli ci rodzice byliby heterofobami to się nie nadają. Nawiasem mówiąc zwróciłeś uwagę na istotną kwestię - homofobia powinna być dyskwalifikująca dla rodzica adopcyjnego, bo oznacza dla 5% dzieci trafienie z deszczu pod rynnę.

>Dobra wiem, nie odpowiadasz na konkretne pytania, tylko stawiasz minusy . Ewentualnie komentujesz wypowiedź, nie odnosząc się do pytań nadzwyczajnie ich nie zauważając.

Czy tym razem moja odpowiedź cię zadowoliła? Ale nie martw się za swoja i tak dostaniesz minusa, tyle że jutro, bo dzisiaj wyczerpałem limit No ale może teraz ty dla odmiany dasz mi minusa bo do tej pory tak po chrześcijańsku postępowałeś.
17-06-2009 19:06 
 Ocena 3 na 3
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
>>Tak a propos współczucia, pomyślałem sobie, że to ja współczuje Tobie, ponieważ gdy zechce mi się być posiadaczem potomka, bez problemu go wyprodukuje z moją wybranką, Tobie pozostaje łaska lub niełaska osób trzecich w tym temacie. I Ty mi współczujesz, ciekawe czego ?
>Nie prawda. Ale ty przez swój ciasny homofobiczny rozumek tego nie widzisz.

Na pytanie czego mi współczujesz twierdzisz "nie prawda" . No wesoły Romek z Ciebie. Rozumiem jednak, że prawdą jest że możesz sobie dziecko zrobić ze swoim wybrankiem, ewentualnie adoptujecie to dziecko sobie. To jest ta Twoja prawda ?

>>Ja ze swoją wybranką mogę sobie paradować za rączkę i nawet pies z kulawą nogą się tym nie zainteresuje, Ty raczej nie masz tego komfortu.
>Owszem nie mam.
>>Ja zaspokajając moje potrzeby seksualne nie doświadczę uszkodzeń odbytnicy, ani kontaktów z fekaliami i Ty mi współczujesz ? . Czego ?
>Nie prawda. Ale ty przez swój ciasny homofobiczny rozumek tego nie widzisz.

A tu co jest nieprawdą ? To że końcówka układu pokarmowego jest delikatnej budowy i to że znajdują się tam fekalia ? Ciekawe są Twoje prawdy .

>>Z moich upodobań seksualnych nikt się nie naśmiewa, z Twoich wręcz przeciwnie .
>Owszem.
>>I na koniec mam takie pytanie do Ciebie. Czy pytałeś się kogoś z par (para - osobnik płci męskiej i żeńskiej , tak dla przypomnienia) czy chciałaby taka para aby po ich niespodziewanej śmierci ich dzieci adoptowały homusie ?
>>I czy uznałbyś prawa rodziców do takiego testamentu, że jeżeli mają adoptować ich dzieci to tylko normalne pary ?
>No jasne. Z tym silnym zastrzeżeniem, że musimy uszanować wolę rodziców w pełni - dla wielu czarny, żyd czy ateista jest równie nienormalny jak gej i takim zboczeńcom rodzice także powinni miec prawo zakazywać adopcji dzieci. No oczywiście o ile uznamy że ksenofobiczne/homofobiczne fantazje rodziców są wystarczającą przesłnką by skazywać dzieci na dom dziecka. Ja rozumiem, że ty byś wolał by, na wypadek twojej smierci, to twojemu dziecku starszy kolega wpychał w domu dziecka ptaszka do buzi, niż żeby robili to sobie jego zastępczy rodzice (ach, to taki kanikowy, śmieszny sposób pisania i argumentacji pozwoliłem sobie zastosować).

Wątek jest o gejach więc nie mieszaj tu czarnych, różowych i kosmitów. Poza tym czarny, Żyd czy też ateista to jednak nie ma nic wspólnego z fiksacją genetyczną, popychającą faceta do posuwania w odbyt drugiego faceta. A te Twoje zastrzeżenia świadczą o tym, że miałbyś gdzieś wolę rodziców, więc nie dziwię się społeczeństwu, że mają gdzieś wolę gejusiów. Tak po zastanowieniu się, to przyznaję rację Mrkom Jurkom i przeciwnikom legalizacji "związków partnerskich". Dać wam palec będzie domagać się ręki.

>>Zresztą jeszcze jest kwestia czy dziecko chciałoby być adoptowane przez homusiów.
>Jest tez kwestia, czy gdyby twoje dziecko było homo, to czy nie należałoby ci go odebrać bo będzie przechodzić katusze psychiczne u takiego homofoba w domu, że podobnie jak wiele innych podobnych dzieci wcześniej może być gotowe sobie odebrać życie. Z drugiej strony, jeśli "kochający" rodzić uważa cię za zboka lubiącego jeść gówno to w sumie na miejscu takiego dziecka chyba każdy by rozważał zabicie się.

Widzisz , zasadnicza różnica jest taka, że to dziecko jest moje, nawet gdy jestem homofobem, a ono homusiem. Ty natomiast chcesz rozporządzać nie swoimi dziećmi.

>>Ja się powtórzę, jak dla mnie do możecie się żenić, robić sobie co chcecie, nawet adoptować dzieci , nie mój cyrk i nie moje małpy
>Co najwyżej, z 5% szansą "trafienia" twoje dzieci.

Nie sądzę, żeby aż 5% homusiów było na świecie. Rozumiem, że homusie dopisują sobie procenty aby unormalnić się.

>>A i może jeszcze jedno pytanie. Czy wziąłeś pod uwagę to, że takie dziecko adoptowane przez homusiów może być niezbyt szczęśliwe z tego powodu i gdy takie dziecko jest hetero to para dwóch tatusiów jest złym przykładem i wzorcem niezgodnym z orientacją dziecka i jakie mogą z tego później wynikać problemy ?
>No jeśli ci rodzice byliby heterofobami to się nie nadają. Nawiasem mówiąc zwróciłeś uwagę na istotną kwestię - homofobia powinna być dyskwalifikująca dla rodzica adopcyjnego, bo oznacza dla 5% dzieci trafienie z deszczu pod rynnę.

Homofobia jest to niby strach przez homoseksualizmem. Nie ma nic dziwnego przed strachem przed chorobą. Zresztą na pytanie nie odpowiedziałeś.

>>Dobra wiem, nie odpowiadasz na konkretne pytania, tylko stawiasz minusy . Ewentualnie komentujesz wypowiedź, nie odnosząc się do pytań nadzwyczajnie ich nie zauważając.
>Czy tym razem moja odpowiedź cię zadowoliła? Ale nie martw się za swoja i tak dostaniesz minusa, tyle że jutro, bo dzisiaj wyczerpałem limit No ale może teraz ty dla odmiany dasz mi minusa bo do tej pory tak po chrześcijańsku postępowałeś.
>

A ja Ci dalej będę stawiać plusy żebyś poprawiał sobie statystyki, tak jak w przypadku tych 5% . A Ty to chyba jesteś heterofobem ?

No i tak przy okazji, nie wiem czemu z uporem maniaka nazywasz mnie homofobem ?

Cytat:
Homofobia (określenie pochodzące od słów "homoseksualizm" i "fobia" z gr. φόβος phóbos = strach) - irracjonalny lęk przed zetknięciem się z przedstawicielami mniejszości seksualnych[1][2], wstręt, nienawiść[3], wrogość wobec tych osób[4] lub dyskryminowanie ich ze względu na orientację psychoseksualną[5][6][7][8] lub uznawanie heteroseksualizmu za jedyną akceptowalną orientację seksualną[3]. Postawa ta rzadko stanowi fobię zgodną ze ścisłą definicją medyczną


Informuję Cię iż nie mam lęku przed zetknięciem się z homusiem, a z Tobą chętnie bym się zetknął aby oklepać Ci buźkę za nazywanie mnie homofobem . Nie żywię też nienawiści do homusiów, a raczej pożałowanie. Dyskryminowanie, no bój się boga, jeżeli byłem fanem dania wam prawa do związków małżeńskich. Wrogość - a niby jaką ja mam wrogość, stawiam Ci plusy, okazuję współczucie, przypomnę Ci tylko kto okazał wrogość do kogo i czyja
-jad- (18783 punktów)
>Zwyczajnym, zdrowym postępowaniem jest
>związek kobiety i mężczyzny, kiedy z miłości (czasami bez niej) rodzi się dziecko.

Zupełnie nie masz fantazji
Może dziecko powinno się rodzić od razu po stosunku, tak żeby nikt nie miał najmniejszych, nawet, wątpliwości, po co z takim poświęceniem wykonywał te nudne, jednostajne ruchy

> Dlatego też uważam, że
>homoseksualizm powinien być leczony tak samo jak alkoholizm, schizofrenia, rak etc.

To samo myślę o dewocji.

>Jeżeli urodzą się dwie osoby, tej samej płci i z ich naturalnego pożycia powstanie dziecko to wtedy uznam, że
>związki ludzi tej samej płci powinny być legalne.

A jeśli z palenia kokainy albo ze ściągania haraczu na bazarze powstanie dziecko, to również uznasz, że te działania powinny być legalne?

>Proszę o wasze zdanie na ten temat.

Nie ma za co.

> Chcę dodać, że do homoseksualistów jako osób uprzedzony nie
>jest, ponieważ znam ich wielu i są wspaniałymi ludźmi!

Ja nie znam ale podejrzewam, że wielu z nich daleko do wspaniałości.


"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
dnak (1340 punktów)
Jest duży problem z wątkami tego typu. Podejrzewam, ze gdzieś w sieci jest strona z programem, który generuje takie posty.
Skojarzyło mi się to z obrazkiem, który kiedyś widziałem - generatorem hip-hopu. W opcjach wybrać można było ilość lasek w stringach kręcących dupami, ilość słów 'k*rwa' na minutę, czy jako tło ma być wnętrze limuzyny, czy boisko do kosza itd.

W programiku dla młodych hejterów wybiera się: cel obelg (żydy, pedały [zapamiętać!: nie lesby, lesby są spoko, jak można popatrzeć], czarnuchy); ilość błędów ortograficznych na zdanie; poziom ignorancji dla interpunkcji (w skali 1-10); poziom maskowania nienawiści (od 'to na 100% wartościowe osoby, ale nie toleruję ich życiowego wyboru [aby zostać: żydkiem/pedałem/czarnym]' przez 'znam wielu żydków/pedałów/czarnych i wszyscy oni [tu wstawić jakiś krzywdzący stereotyp dotyczący opisywanej grupy]', aż do 'nienawidzę, bo nie'; moment przejścia od dyskusji do gróźb i w końcu ilość trollowych kont-klonów, które program na tworzyć po zbanowaniu poprzedniego przez admina.
Potem tylko wklepać adres forum i voila! Generujemy ruch w wątku nie robiąc niczego innego niż siedzenie przed komputerem w kapciach.
12-06-2009 23:49
 Ocena 20 na 20
Małgorzata (3242 punktów)
>Po chwili ujrzałem jak namiętnie się całują, a następnie uśmiechali się do mnie i nie omieszkali puścić mi przysłowiowe "oczko". Poczułem się źle.

   Homofobia dotyczy osób o orientacji heteroseksualnej i przejawia się niepokojem, lękiem i poczuciem zagrożenia ze strony homoseksualistów. Postawa ta dotyczy częściej osób niepewnych swej męskości bądź kobiecości i daje się powiązać z jakąś sytuacją wywołującą, którą stanowić może przykładowo sen o treści homoseksualnej, posądzenie o homoseksualizm bądź bycie obiektem próby uwiedzenia homoseksualnego. (Zbigniew Lew-Starowicz, Homoseksualizm, w: Homoseksualizm. Perspektywa interdyscyplinarna, pod red. K. Slany, B. Kowalskiej, M. Śmietany, Kraków 2005, str. 52)

>Przypominam, że uważam iż jest to okropna choroba, którą należy bezzwłocznie, obowiązkowo leczyć!

   Z klinicznego punktu widzenia należy podkreślić fakt, że homoseksualizm nie jest żadną chorobą kwalifikującą się do leczenia (Zbigniew Lew-Starowicz, op. cit., str. 49)

   Pozdrawiam


kol jom hu hizdamnut chadasza
13-06-2009 00:49 
 Ocena 2 na 2
Kowalska (14008 punktów)
>   Z klinicznego punktu widzenia należy podkreślić fakt, że homoseksualizm nie jest żadną chorobą kwalifikującą się do leczenia (Zbigniew Lew-Starowicz, op. cit., str. 49)

Gdzieś niedawno słyszałam, że dopiero kilka lat temu, Lew Starowicz wycofał się ze swoich poglądów z lat '70tych, kiedy uważał, że leczyć, leczyć i jeszcze raz leczyć....

A co do wypowiedzi "autora" wątku, to zgadzam się userem, który napisał, że "oni" przez jakieś programy "tworzą" te swoje wypociny.
I potem faktycznie, wystarczy tylko siedzieć w kapciach przed kompem i czekać... A my w te sreberka dla dobra ludzkości...
13-06-2009 11:12 
 Ocena 9 na 9
Małgorzata (3242 punktów)
>Gdzieś niedawno słyszałam, że dopiero kilka lat temu, Lew Starowicz wycofał się ze swoich poglądów z lat '70tych, kiedy uważał, że leczyć, leczyć i jeszcze raz leczyć....

   Przeszło dwadzieścia lat temu pisał tak: Ponieważ homoseksualizm nie jest traktowany jako choroba ani dewiacja, lecz inność psychoseksualna, stajemy wobec zagadnienia leczenia. Ma ono dwa aspekty. Pierwszy to psychoterapia homoseksualistów przeżywających poczucie własnej inności, izolacji, odrzucenia przez najbliższych, środowisko. Leczenie polega na udzielaniu wsparcia w akceptacji własnej orientacji seksualnej. Drugi to próba związana ze zmianą orientacji homoseksualnej na heteroseksualną w określonych sytuacjach (np. duchowieństwa, w homoseksualizmie zastępczym, homoseksualizmie jako formie mechanizmu obronnego wobec kontaktów z drugą płcią zablokowanych lękiem, homoseksualizmie późnym, tzn. ujawniającym się po wielu latach udanego związku heteroseksualnego). (Zbigniew Lew-Starowicz, Seks nietypowy, Warszawa 1988, str. 121)

   Tymczasem WHO dopiero w 1991 roku usunęła ten termin z listy zaburzeń seksualnych.

>A co do wypowiedzi "autora" wątku, to zgadzam się userem, który napisał, że "oni" przez jakieś programy "tworzą" te swoje wypociny.

   Być może tak się stało; że to jakiś program. Niemniej jednak poglądy zaprezentowane przez autora wątku nie są odosobnione. W swoim otoczeniu znam takie osoby, które twierdzą, że już nawet seks heteroseksualny jest obrzydliwy, a homoseksualizm to obrzydliwość to kwadratu.

   Pozdrawiam


kol jom hu hizdamnut chadasza
13-06-2009 12:03 
 Ocena 7 na 9
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Homofobia...
   Strasznie dychotomiczny ten racjonalistyczny słownik. Jak nie jesteś homofilem, to zostajesz homofobem. Urocze! Nazywają to polaryzacją, ale to raczej objaw syndromu "oblężonej twierdzy" i zwykle prowadzi do izolacji, tudzież marginalizacji.
   Czy każdy, kto nie przejawia orgastycznego uwielbienia dla odbytu jest homofobem? Czy każdy, kto nie dostrzega piękna w publicznie liżących się homosiach jest homofobem? Czy każdy, kto sceptycznie ocenia homoadopcję w obecnych naszych realiach społecznych jest homofobem?
Na tym forum niestety tak. To taka kreatywna implementacja tolerancji.

>Lew-Starowicz...
Cytat:
Orientacji seksualnej - o ile jest stuprocentowa (nie ma nawet cienia zainteresowania płcią przeciwną) - nie można zmieniać. I nie należy, bo może to przysporzyć dodatkowych cierpień. - Jeśli jest taki cień zainteresowania, można starać się go wzmacniać - twierdzi prof. Zbigniew Lew Starowicz. wyborcza.p(*)_nauka_o_homoseksualizmie.html
W innym miejscu - którego teraz nie mogę odnaleźć - profesor pisał szerzej. Homoseksualistów absolutnie 100% jest jakiś 1%. Natomiast u pozostałych homoseksualistów orientacja homo jest dominująca, ale nie jedyna! I w tych pozostałych przypadkach - jeśli jest taka potrzeba - można próbować dokonać zmiany orientacji dominującej (fiksacji), poprzez osłabianie pewnych bodźców i potęgowanie innych.

   Kilka dni temu w Rzepie ukazał się bardzo ciekawy artykuł pod tytułem "Beatyfikacja homoseksualizmu". Polecam szczególnie osobom dopuszczającym w dyskusji różne punkty widzenia.
RP:
Organizacje broniące praw mniejszości seksualnych chcą wykreować w świeckiej kulturze nowe sacrum. Dążą do tego, aby każda wypowiedź na temat homoseksualizmu mogła mieć tylko formę afirmacji - pisze filozof... Więcej: www.rp.pl/(*)yfikacja_homoseksualizmu_.html

13-06-2009 12:18 
 Ocena 13 na 15
liliac (147340 punktów)
>   Czy każdy, kto nie przejawia orgastycznego uwielbienia dla odbytu jest >homofobem? Czy każdy, kto nie dostrzega piękna w publicznie liżących się homosiach >jest homofobem?

Ależ, Robercie, z tym odbytem, to jakbym kanika czytała Zaproponujcie jeszcze, by leczyć także uprawiające seks analny pary heteroseksualne, bo to przecie "obrzydliwość w oczach Pana". A z pięknem liżących się par masz trochę racji , to świetny postulat- po prostu zezwalajmy na publiczne "lizanie się" jedynie ludziom pięknym, inni mogą zaburzać nasze poczucie estetyki Zasady jasne- rasa i orientacja seksualna nie powinny być istotne, grunt, by publicznie całujące się osoby były ładne!

13-06-2009 13:35 
 Ocena 5 na 7
Robert Zawecki (4718 punktów)
1. Kanik, w nieco kontrowersyjnej formie, zwrócił uwagę na to, że na tym forum tolerancja jest postawą nieco jednostronną. Dla jednych postaw tolerancja jest, a dla innych już nie. To zupełnie jak z demokracją socjalistyczną. Nie jestem zwolennikiem implementacji prawa Kalego i dla mnie albo tolerancja jest, albo jej nie ma, czyli jest tolerancja socjalistyczna.

2. Z Twojej wypowiedzi wyczytałem próbę postawienia znaku równości między brakiem uwielbienia a dyskryminacją. To nieuzasadnione, rozwinę na przykładzie.

   Jest taka stosunkowo nowa dyscyplina sportowa jak podnoszenie ciężarów kobiet, w której to spocone i sapiące babska ważące po 140kg zmagają się ze sztangą. Robią to na swoją odpowiedzialność i nie narzucają innym swoich pomysłów, więc daleki jestem od zabraniania im czegokolwiek. Jednak ich widok rani dotkliwie moje poczucie estetyki, ocierając się wręcz o obrzydliwość, więc nie chcę tego oglądać. Nie chcę również, aby coś takiego oglądały moje córki/wnuczki, bowiem wolałbym widzieć je jako zgrabne i inteligentne laski, godne reklamowania eleganckiej bielizny. Zatem wzorce w postaci opasłych sztangistek uważam za dalece niewskazane.

   I to jest właśnie ta różnica, którą ciekawie opisał autor artykułu "Beatyfikacja homoseksualizmu". Aktywiści homoseksualni nie walczą już o prawa, oni walczą o to, żeby o homoseksualizmie wolno było mówić wyłącznie dobrze, w tonie afirmacji. Na takie stawianie sprawy nie ma i nigdy nie będzie mojej zgody.
13-06-2009 13:43 
 Ocena 7 na 7
liliac (147340 punktów)
Myślę, że problemem jest nie brak uwielbienia, a stwierdzanie- "to brzydkie i obrzydliwe- niech się nie pokazują", podparte wezwaniem przez autora wątku do bezwarunkowego leczenia.
17-06-2009 19:30 
 Ocena 3 na 3
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
A gdzie Roberto napisał niech się nie pokazują ? Odnoszę wrażenie, że większość forumowiczów dziwacznie interpretuje niektóre wypowiedzi. Odnoszę też wrażenie, że wszelkie lekko negatywne wypowiedzi na temat homusiów wzbudzają u nich wściekłość i taką agresję, że wyczytują z tekstów to czego tam nie ma.

No ale to tak jak z wściekłym psem, jak go zapędzisz do narożnika to kąsa na oślep, byleby kąsać. Taktyka Jacka Kurskiego .
17-06-2009 22:22 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>A gdzie Roberto napisał niech się nie pokazują ? Odnoszę wrażenie, że większość forumowiczów dziwacznie interpretuje niektóre wypowiedzi. Odnoszę też wrażenie, że wszelkie lekko negatywne wypowiedzi na temat homusiów wzbudzają u nich wściekłość i taką agresję, że wyczytują z tekstów to czego tam nie ma.
>No ale to tak jak z wściekłym psem, jak go zapędzisz do narożnika to kąsa na oślep, byleby kąsać. Taktyka Jacka Kurskiego .

No popatrz A ja odnoszę wrażenie, że rzucasz się na oślep, nie doczytawszy pierwej, że rozmawiamy sobie z Robertem o poglądach autora wątku.
17-06-2009 20:14 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Jednak ich widok rani dotkliwie moje poczucie estetyki, ocierając się wręcz o obrzydliwość, więc nie chcę tego oglądać.
   I do tego masz prawo.

>Nie chcę również, aby coś takiego oglądały moje córki/wnuczki, bowiem wolałbym widzieć je jako zgrabne i inteligentne laski, godne reklamowania eleganckiej bielizny.
   I do tego, żeby nie chcieć też masz prawo, ale nie bardzo widzę uzasadnienie dla Twojego prawa w jakichkolwiek próbach narzucania swoim bliskim, by nie oglądali to, czego chcą oglądać i wyglądali jak chcą.

>Zatem wzorce w postaci opasłych sztangistek uważam za dalece niewskazane.
   I to jest mi obojętne tak długo, jak długo swoich wzorców nie narzucasz innym.
15-06-2009 15:35 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>>   Czy każdy, kto nie przejawia orgastycznego uwielbienia dla odbytu jest >homofobem? Czy każdy, kto nie dostrzega piękna w publicznie liżących się homosiach >jest homofobem?
>Ależ, Robercie, z tym odbytem, to jakbym kanika czytała Zaproponujcie jeszcze, by leczyć także uprawiające seks analny pary heteroseksualne, bo to przecie "obrzydliwość w oczach Pana". A z pięknem liżących się par masz trochę racji , to świetny postulat- po prostu zezwalajmy na publiczne "lizanie się" jedynie ludziom pięknym, inni mogą zaburzać nasze poczucie estetyki Zasady jasne- rasa i orientacja seksualna nie powinny być istotne, grunt, by publicznie całujące się osoby były ładne!
>

Za co, Alicjo??
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>>>   Czy każdy, kto nie przejawia orgastycznego uwielbienia dla odbytu jest >homofobem? Czy każdy, kto nie dostrzega piękna w publicznie liżących się homosiach >jest homofobem?
>>Ależ, Robercie, z tym odbytem, to jakbym kanika czytała Zaproponujcie jeszcze, by leczyć także uprawiające seks analny pary heteroseksualne, bo to przecie "obrzydliwość w oczach Pana". A z pięknem liżących się par masz trochę racji , to świetny postulat- po prostu zezwalajmy na publiczne "lizanie się" jedynie ludziom pięknym, inni mogą zaburzać nasze poczucie estetyki Zasady jasne- rasa i orientacja seksualna nie powinny być istotne, grunt, by publicznie całujące się osoby były ładne!
>>
>Za co, Alicjo??
Przepraszam najmocniej! Musiała mi się ręka omsknąć. Postaram się to nadrobić!
15-06-2009 18:13 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>Przepraszam najmocniej! Musiała mi się ręka omsknąć. Postaram się to nadrobić!

Moje serce krwawi
Ale nic to- zdarza się
15-06-2009 19:46 
 Ocena 2 na 2
Robert Zawecki (4718 punktów)
>>Przepraszam najmocniej! Musiała mi się ręka omsknąć. Postaram się to nadrobić!
>Moje serce krwawi
   Chciała mnie dać minusa i spudłowała. Biedna dziewczyna. Na osłodę jeszcze plusik ode mnie.
13-06-2009 13:17 
 Ocena 8 na 8
Małgorzata (3242 punktów)
>Czy każdy, kto sceptycznie ocenia homoadopcję w obecnych naszych realiach społecznych jest homofobem?

   Na swoim przykładzie muszę powiedzieć, że nie. Nie sądzę, abym była homofobem, mimo że sceptycznie oceniam homoadopcję "w obecnych naszych realiach społecznych".

   Skoro zaczęliśmy się wymieniać cytatami: W obliczu sprzecznych opinii i danych badawczych prób zmiany orientacji z homoseksualnej na heteroseksualną należy dokonywać z najwyższą ostrożnością, tylko w przypadku szczerej i autentycznej motywacji ze strony pacjenta, bez interferencji czynników mogących zaburzać miarodajność lub wnikliwość oceny przez terapeutę (Zbigniew Lew-Starowicz, Homoseksualizm, str. 52)

   Tak się składa, że nie ma bowiem jak dotąd wystarczających dowodów naukowych potwierdzających skuteczność reorientacji seksualnej. Badania Nicolosi (Healing Homosexuality: Case Stories of Reparative Therapy, 1997) dowiodły, że 1/3 gejów, którzy poddali się reorientacji, faktycznie ujawniła pobudliwość heteroseksualną, 1/3 zredukowała nieakceptowaną pobudliwość wobec mężczyzn, 1/3 nie zmieniła swoich preferencji. Również badania Spitzera (Can Some Gay Men and Lesbians Change their Sexual Orientation?, 2003) potwierdziły, że u osób, które przed leczeniem nie były zainteresowane płcią przeciwną, leczenie nie rozbudziło pobudzenia heteroseksualnego jak u osób zainteresowanych wcześniej przedstawicielami drugiej płci.

>   Kilka dni temu w Rzepie ukazał się bardzo ciekawy artykuł pod tytułem "Beatyfikacja homoseksualizmu". Polecam szczególnie osobom dopuszczającym w dyskusji różne punkty widzenia.

   Mnie się zdaje, że nie powinno tu chodzić ani o beatyfikację, ani o dyskryminację, tylko o wiedzę. Rzetelną, popartą wynikami badań, wolną od stereotypów i uprzedzeń. Tej, jak sądzę, wciąż "w obecnych naszych realiach społecznych" po prostu brakuje.

   Pozdrawiam


kol jom hu hizdamnut chadasza
13-06-2009 14:01 
 Ocena 7 na 9
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Nie sądzę, abym była homofobem, mimo że sceptycznie oceniam homoadopcję...
   Też tak sądzę, a właściwie sądziłem. Albowiem wyrażając taki pogląd w forumowym wątku o homoadopcji parę razy zostałem nazwany mniej lub bardziej otwarcie homofobem. Dla sporej części osób każdy, kto nie wykazuje uwielbienia dla wszystkich homoseksualnych pomysłów jest homofobem. Niestety. Zatem witaj Małgorzato w gronie homofobów!

>dowiodły, że 1/3 gejów, którzy poddali się reorientacji, faktycznie ujawniła pobudliwość heteroseksualną, 1/3 zredukowała nieakceptowaną pobudliwość wobec mężczyzn, 1/3 nie zmieniła swoich preferencji
   Powyższe dowodzi, że zmiana orientacji seksualnej jest trudna, ale nie niemożliwa. Mam wrażenie, że uleczalność niektórych chorób nie przekracza tych 1/3. Pragnę zaznaczyć, że jestem przeciw zarówno przymusowemu "leczeniu" z homoseksualizmu, jak i przeciw propagowaniu homoseksualizmu.

>   Mnie się zdaje, że nie powinno tu chodzić ani o beatyfikację, ani o dyskryminację, tylko o wiedzę. Rzetelną, popartą wynikami badań, wolną od stereotypów i uprzedzeń. Tej, jak sądzę, wciąż "w obecnych naszych realiach społecznych" po prostu brakuje.
   Niestety po kolejnych "paradach" poziom wiedzy nie ulegnie zwiększeniu. O rzetelne badania też coraz trudniej. Wobec narastającego terroru "politycznej poprawności" spora część naukowców zwyczajnie nie chce wypowiadać się na kontrowersyjne tematy, zatem prezentowane są tylko poglądy zgodne z głoszoną ideologią.
13-06-2009 14:20 
 Ocena 1 na 3
jarcio (1198 punktów)
>   Mnie się zdaje, że powinno tu chodzić o wiedzę. Rzetelną, popartą wynikami badań, wolną od stereotypów i uprzedzeń. Tej, jak sądzę, wciąż "w obecnych naszych realiach społecznych" po prostu brakuje.

Taaa, jasne. Współczesny szaman rojący o naukowości seksuologii to ostoja przyszłego oświecenia "naszych realiów społecznych". Szkoda tylko, że te "badania" różnią się od siebie jak tylko mogą bowiem zawsze wynikają z tego różne wnioski. Nauka to konkretne liczby, a nie wróżenie z fusów. Wszystko co nie jest nauką ma prawo do stereotypów i uprzedzeń - a taka właśnie jest natura seksualności ludzkiej i kieruje się innymi prawami aniżeli nauka (tego się zmierzyć ani obliczyć nie da). Skoro uważa Pani, że jest inaczej i badania na które się Pani powołuje zawierają w sobie dający się zmierzyć wynik to proszę podać na to jakiś wzór. Racjonalistyczny pęd do planowania i obliczania wszystkiego co ma związek z przejawem jakiejkolwiek ludzkiej działalności ma już swoją długą historię, ale niewiele to ma wspólnego z naukowością - no chyba, że psychiatrią.
13-06-2009 14:21 
 Ocena 5 na 7
Sylwek (15472 punktów)

>   Na swoim przykładzie muszę powiedzieć, że nie. Nie sądzę, abym była homofobem, mimo że sceptycznie oceniam homoadopcję "w obecnych naszych realiach społecznych".

Zastanawiam się jednak jak poradzić sobie z takim rozumowaniem:

załóżmy, że umotywujemy zakaz homoadopcji dobrem dziecka - krótko mówiąc adopcja i wychowanie dzieci przez homoseksualistów jest złem, jest szkodliwe dla dzieci i dlatego na to nie pozwalamy. Ale chyba jasne jest, że w takim ujęciu złem jest także wychowywanie dzieci przez ich rodziców biologicznych będących homoseksualistami. Byłoby nieuzasadnionym krzywdzeniem tych dzieci i dyskryminowaniem gdybyśmy ich nie odbierali ich biologicznym, homoseksualnym rodzicom i nie odstawiali do domów dziecka, gdzie w zdrowych warunkach mogłyby oczekiwać na adopcję przez jeszcze zdrowszą rodzinę hetero.
Mam nadzieję, ze przynajmniej u niektórych wzbudzi to czujność wobec rozumowania przeciwko pozwoleniu na homoadopcje motywowanym dobrem dzieci.

Pozdrawiam.
13-06-2009 16:31 
 Ocena 5 na 5
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>załóżmy, że umotywujemy zakaz homoadopcji dobrem dziecka - krótko mówiąc adopcja i wychowanie dzieci przez homoseksualistów jest złem, jest szkodliwe dla dzieci i dlatego na to nie pozwalamy. Ale chyba jasne jest, że w takim ujęciu złem jest także wychowywanie dzieci przez ich rodziców biologicznych będących homoseksualistami.
Dokładniej - złem jest wybieranie na rodziców adopcyjnych homoseksualistów, gdy są chętni rodzice hetero, czyli tacy, którzy odwzorowują parę rodziców biologicznych. A że dla dziecka wychowywanie przez biologicznych rodziców jest z definicji najlepsze (najbezpieczniejsze), stąd najlepsi są ci biologiczni, także homoseksualni.
.
13-06-2009 16:43 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)
Punk za (rozsądną) próbę uzasadnienia sprzeciwu wobec homoadopcji. Jednakże, rozumowanie to byłoby słuszne jedynie przy niedoborze dzieci do adopcji gdyby rodzice homoseksualni pozbawiali rodziców hetero możliwości adoptowania. Tymczasem (co jest nieszczęściem samym w sobie), dzieci czekających na adopcje jest więcej niż chętnych rodziców, trudno więc argumentować by homoadopcja w efekcie końcowym była szkodliwa dla dzieci.
13-06-2009 17:39 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Punk
Skin?

>rozumowanie to byłoby słuszne jedynie przy niedoborze dzieci do adopcji
Niesłuszne to jest określenie "niedobór dzieci do adopcji". Jakbyś chciał aby przybyło sierot.

Po drugie: poprawność rozumowania nie zależy od realiów.

>dzieci czekających na adopcje jest więcej niż chętnych rodziców
Ale z jakich przyczyn, co mówią statystyki. Zwykle słyszy się o nieuregulowanej sytuacji prawnej, więc tutaj chyba ustawy szwankują.
.
15-06-2009 09:52 
 Ocena 6 na 6
Małgorzata (3242 punktów)
>załóżmy, że umotywujemy zakaz homoadopcji dobrem dziecka - krótko mówiąc adopcja i wychowanie dzieci przez homoseksualistów jest złem, jest szkodliwe dla dzieci i dlatego na to nie pozwalamy...

   W 2001 roku Stacey i Biblarz ((How) Does the Sexual Orientation of Parents Matter?, w: American Sociological Review", nr 66) dokonali analizy 21 badań nad dziećmi homoseksualistów przeprowadzonych między rokiem 1981 a 1998. Na podstawie tej analizy wysnuli takie oto wnioski:

1. nie stwierdzono żadnych różnic w zakresie funkcjonowania poznawczego, pewności siebie, lękowości, depresji, problemów behawioralnych, pobudliwości, problemów emocjonalnych między dziećmi par heteroseksualnych a dziećmi par homoseksualnych,
2. w zakresie zachowań związanych z rolą płciową zarówno u chłopców, jak i u dziewcząt wychowywanych przez pary homoseksualne zauważono odejście od charakterystycznych ról męskich i kobiecych,
3. w zakresie aktywności seksualnej zauważono, że młodzi ludzie wychowujący się w związkach homoseksualnych częściej rozważali lub przeżywali akty seksualne z osobami tej samej płci, jednak w tym przypadku nie stwierdzono u nich żadnej wyraźnej tendencji do opisywania siebie w kategoriach homoseksualisty lub biseksualisty. Jednak wyraźną statystycznie różnicę zauważono w przenoszeniu na chłopców homoseksualnej orientacji ojca,
4. w zakresie więzi z rodzicami stwierdzono, że dzieci homoseksualistów myślą, że ich rodzice woleliby, żeby one same były homoseksualistami,
5. zauważono, że pary homoseksualne mają podobne umiejętności wychowawcze oraz że pragną po równo dzielić się pracami domowymi,
6. dzieci homoseksualistów czują, że mogą bez większego skrępowania porozmawiać z dorosłymi o sprawach związanych z seksualnością.

   Niby nie ma większych różnic między rodzicami homoseksualnymi a heteroseksualnymi, ale...

   I kolejne "ale"...W opinii przeważającej większości Polaków homoseksualizm jest odstępstwem od normy. Tylko co dwudziesty ankietowany sądzi, że jest to zachowanie normalne. Tylko 47% Polaków toleruje homoseksualistów, 41% jest im przeciwna. Zdecydowana większość Polaków sprzeciwia się stwarzaniu homoseksualistom prawnej możliwości zawarcia związku małżeńskiego (tylko co czwarty Polak był przekonany o tym, że takie prawo mieć powinni, a tylko co dziesiąty wyrażał zdecydowanie pozytywną opinię na ten temat); 8% Polaków akceptuje możliwość adoptowania dzieci przez pary homoseksualne, a przeszło 80% jest temu przeciwnych. Dwie piąte badanych Polaków uważało za wskazane wprowadzenie uregulowań prawnych zakazujących gejom stosunków seksualnych (Postawy wobec małżeństw homoseksualnych - komunikat z badań, CBOS 2001). Spróbuj zatem wychowywać dziecko w tak niesprzyjających okolicznościach.

   Pozdrawiam


kol jom hu hizdamnut chadasza
15-06-2009 10:58 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
>Spróbuj zatem wychowywać dziecko w tak niesprzyjających okolicznościach.

No owszem, "obiektywne warunki" tj. opinia i szykany ze strony społeczeństwa są rozsądnym powodem by zabronić homoseksualistom adoptować i wychowywać dzieci. Ateistom zresztą też (gdzie odsetek zepsucia psychiki dziecka jest pewnie nawet większy, a nienawiść społeczeństwa do takich dewiantów podobna).

Pozdrawiam również.
Adamiak (36436 punktów)
>   Niby nie ma większych różnic między rodzicami homoseksualnymi a heteroseksualnymi, ale...
   ... ale ja w pkt. 3 widzę dość poważne różnice w ew. konsekwencjach społecznych, demograficznych, a w pkt. 2 brakuje sprecyzowania "charakterystycznych ról męskich i kobiecych".

>    (Postawy wobec małżeństw homoseksualnych - komunikat z badań, CBOS 2001). Spróbuj zatem wychowywać dziecko w tak niesprzyjających okolicznościach.
   Natomiast czyjeś postawy mają znikomy, by nie powiedzieć: żaden wpływ na moje postrzeganie nie mojego problemu.

   Pozdrawiam.
13-06-2009 19:09 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>Czy każdy, kto sceptycznie ocenia homoadopcję w obecnych naszych realiach społecznych jest homofobem?

>   Tak się składa, że nie ma bowiem jak dotąd wystarczających dowodów naukowych potwierdzających skuteczność reorientacji seksualnej. Badania...
Nie rozumiem co zagadnienia reorientacji seksualnej mają do problemu homoadopcji.
.
13-06-2009 13:59 
 Ocena 5 na 5
Sylwek (15472 punktów)
>>Homofobia...
>   Strasznie dychotomiczny ten racjonalistyczny słownik. Jak nie jesteś homofilem, to zostajesz homofobem.
homofob to i tak oblega (o ile uznać to za obelgę) mniejszego kalibru niż pedał - najczęstsze określenie używane do nazwania homoseksualisty.
>Urocze! Nazywają to polaryzacją, ale to raczej objaw syndromu "oblężonej twierdzy" i zwykle prowadzi do izolacji, tudzież marginalizacji.
Urocze inaczej jest pomieszanie w twojej wypowiedzi przyczyn ze skutkami. Byłoby miło, gdyby marginalizacja homoseksualistów wynikała z używania przez nich określenia "homofob".

>   Czy każdy, kto nie przejawia orgastycznego uwielbienia dla odbytu jest homofobem?
To już chorobliwe. Czy doprawdy sadzisz ze homoseksualizm sprowadza się do uwielbienia odbytu? Chyba umyka ci brak zainteresowania u sporej liczby homoseksualistów seksem analnym i występowanie takowego u wielu par hetero. Najśmieszniejsze jest, że zarówno na tym jak i innych forach kwestia odbytu jest nieustannie podnoszona nie przez homoseksualistów ale tych co są nimi zgorszeni. Tak wyolbrzymione zainteresowanie ta strefą i takimi praktykami automatycznie prowadzi nas do dociekań na temat wypartej tożsamości.

>Czy każdy, kto nie dostrzega piękna w publicznie liżących się homosiach jest homofobem?
Szczerze? Każdy kto mi deklaruje jaką ohydą dla niego jest widok całujących się homoseksualistów jawi się jako ktoś z problemami psychicznymi. Mnie nie przeszkadzają pary hetero, a jeśli są ładne to wręcz miło czasami popatrzeć. Znam tez heteryków płci męskiej którym zupełnie wisi jak na ich oczach całują się geje. To jest normalna reakcja. I nie dam sobie wmówić, że wstręt jaki odczuwają niektórzy jest ot tak biologicznym odruchem - jest albo wyuczony albo jest uzewnętrznieniem głębszej niechęci. Na Boga, ostatecznie mówimy o całowaniu się, ale ty i tak (celowo, a może tylko podświadomie) używasz deprecjonującego określenia "liżący się homosie". Jedynym zjawiskiem podobnym jest, gdy ktoś od dziecka miał wtłaczane religijnie motywowana niechęć do cielesności i seksualności i potem nawet na widok całującej się pary hetero może mówić "liżąca się k***a" (z jakiegoś powodu religii niemiła jest szczególnie seksualność kobiety).

>Na tym forum niestety tak. To taka kreatywna implementacja tolerancji.
>>Lew-Starowicz...
>Cytat:
Orientacji seksualnej - o ile jest stuprocentowa (nie ma nawet cienia zainteresowania płcią przeciwną) - nie można zmieniać. I nie należy, bo może to przysporzyć dodatkowych cierpień. - Jeśli jest taki cień zainteresowania, można starać się go wzmacniać - twierdzi prof. Zbigniew Lew Starowicz. wyborcza.p(*)_nauka_o_homoseksualizmie.html
W innym miejscu - którego teraz nie mogę odnaleźć - profesor pisał szerzej. Homoseksualistów absolutnie 100% jest jakiś 1%. Natomiast u pozostałych homoseksualistów orientacja homo jest dominująca, ale nie jedyna!

No wydaje mi się, że większość źródeł mówi o 5%.

>I w tych pozostałych przypadkach - jeśli jest taka potrzeba - można próbować dokonać zmiany orientacji dominującej (fiksacji), poprzez osłabianie pewnych bodźców i potęgowanie innych.
Ciekaw jestem jaka to może być potrzeba. Ja widzę jedną - nienawiść społeczeństwa w którym się żyje.
13-06-2009 13:59 
 Ocena 6 na 6
Sylwek (15472 punktów)
w jednym poście mi się nie zmieściło, tu ciąg dalszy:

>   Kilka dni temu w Rzepie ukazał się bardzo ciekawy artykuł pod tytułem "Beatyfikacja homoseksualizmu".

Zobaczmy jaki ciekawy:

"Cameron po pierwsze głosi tezy, które przypisują homoseksualistom różne negatywne cechy. Twierdzi na przykład, że geje częściej unikają płacenia podatków i popełniają więcej przestępstw niż heteroseksualiści. Po drugie przedstawia badania, które - w jego mniemaniu - uzasadniają prezentowane tezy. Wreszcie po trzecie wyciąga ze swoich ustaleń pewne praktyczne wnioski.
Utrzymuje, że homoseksualizm jest zjawiskiem społecznie niepożądanym, i że gejów oraz lesbijki należy poddać terapii. Amerykańskiemu psychologowi zarzucano pseudonaukowość, porównywano go z rasistą, a nawet pojawiły się sugestie, że powinien zająć się nim psychiatra."

No tak. A gdyby ktoś tak wyskoczył w Niemczech z planami badania korelacji między złodziejstwem i polskością i ewentualnie nawoływał do na przykład sterylizacji Polaków by zmniejszyć przestępczość, to rozumiem, ze tez byłby broniony jako uczony przez pana fylosofa Dziobkowskiego.

"Jednak, gdy uświadomimy sobie, że zdecydowana większość zarzutów wysuwanych przeciw Cameronowi nie ma nic wspólnego z argumentacją naukową,"

Kłamstwo. Zarzuty wobec Camerona za granicą są dwojakiej natury. Po pierwsze: to pseudouczony, jego "prace" naukowe były publikowane w pismach które publikują wszystko i autor w pełni za to płaci. Jego metodologia doprowadziła do uznania jego prac za bezwartościowe przez wszystkie gremia psychologiczne. No ale faktycznie nie ma nic zdrożnego jeśli polski uniwersytet zaprasza kogoś, kto bez jakichkolwiek naukowych podstaw namawia do penalizacji homoseksualizmu i przymusowego leczenia. Praktyk jawnie nazistowskich. Wszelako fylosof Dziobkowski zwraca uwagę na groteskowość całej sytuacji:
" Amerykańskiemu psychologowi zarzucano pseudonaukowość, porównywano go z rasistą [podkreślenie moje], a nawet pojawiły się sugestie, że powinien zająć się nim psychiatra."
Wszak porównania takie są zupełnie nieuprawnione czyż nie?
Następnie, jako, że Cameron nie ma żadnych naukowych podstaw dla swoich tez, to faktycznie został uznany za przede wszystkim chorego z nienawiści homofoba i to jest ta druga grupa zarzutów.


"O co więc chodzi tym, którzy zarzucają Cameronowi posługiwanie się tego typu językiem? Czy chcą oni powiedzieć, że przypisanie jakiejkolwiek negatywnej cechy zbiorowi ludzi wyróżnionych ze względu na narodowość, wyznanie, orientację seksualną, wykonywany zawód, miejsce zamieszkania, żywione wartości itd. jest niedopuszczalne?"

Tak. Uczony, który z wyników wykazujących korelację między przynależnością do danej grupy a jakąś "przypadłością" wysnuwa wniosek o wszystkich bez wyjątku członkach grupy dokonuje nadużycia. Jeśli dodatkowo namawia do prześladowania jest łajdakiem. Jeśli do tego, tak jak Cameron posługuje sie wynikami które są, przepraszam za wyrażenie, pseudonauką gówno wartą z poznawczego punktu widzenia, jest spadkobiercą metod nazistowskich.

I jeszcze w tym artykule wstrętne jest przeinaczanie działań związanych z penalizacją mowy nienawiści - tak jakby chodziło o wprowadzenie zakazu krytycznych wypowiedzi o środowisku LGBT.
Co faktycznie mówią przedstawiciele tego środowiska?

"Jednym z jej wymiernych skutków były badania przeprowadzone wiosną 2007 r., w których CBOS zapytał Polaków, jakie słowa, jakie określenia uważają za najbardziej stygmatyzujące. Wśród bardzo różnych (takich jak Murzyn, żółtek, białas, dewot, szkop, żydek, wykształciuch) okazało się, że najbardziej stygmatyzującym jest słowo "pedał". 83 proc. Polaków uznało, że jest to najgorsze określenie, z jakim się mogą kiedykolwiek spotkać, na drugim miejscu - 80 proc. - było słowo "ciota". Następnie "czarnuch" - 72 proc. To pokazuje, że z jednej strony "pedał" to słowo powszechne, ale w opinii zdecydowanej większości Polaków jest ono najgorszą obelgą, jaką można usłyszeć."

I jeszcze co do sensu penalizacji mowy nienawiści:

"Mówię teraz o dwóch artykułach: 257 i 119, które dotyczą publicznego znieważania grup ludności i poszczególnych osób z racji jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo także bezwyznaniowości. To jest karane do lat trzech, chodzi też o stosowanie przemocy lub groźby bezprawnej wobec osób też w ten sam sposób opisanych. Postulat środowisk homoseksualnych jest taki, żeby tę listę dyskryminowanych uzupełnić jeszcze o sprawę orientacji seksualnej."

oraz:

"Odpowiem z punktu widzenia pragmatyczno-ludzkiego. Według mnie jeżeli w kodeksie karnym są wymienione jakieś chronione grupy, a kolejne grupy zgłaszają się już od wielu lat, bo mają ten sam problem, to powinny zostać dopisane. Czy to będzie psuciem prawa, czy nie, to już debata na zupełnie inną okazję. Wprowadźmy to, a potem zobaczmy, jak zadziała, debatujmy... Potem możemy to zmieniać."

Bym nie został posądzony o wyrywanie wypowiedzi z kontekstu tu oryginał.
13-06-2009 18:49 
 Ocena 2 na 4
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Czy doprawdy sadzisz ze homoseksualizm sprowadza się do uwielbienia odbytu?
   Jak dla mnie, to możecie doprowadzać się do orgazmu przez pocieranie nosami. Jest mi to obojętne, póki czynicie to w zaciszu swoich domów.

>Tak wyolbrzymione zainteresowanie ta strefą i takimi praktykami automatycznie prowadzi nas do dociekań na temat wypartej tożsamości.
   Pomarzyć zawsze sobie możesz.

>>Czy każdy, kto nie dostrzega piękna w publicznie liżących się homosiach jest homofobem?
>Każdy kto mi deklaruje jaką ohydą dla niego jest widok całujących się homoseksualistów jawi się jako ktoś z problemami psychicznymi
   I właśnie to jest doskonałą ilustracją dychotomii. Nie dostrzegasz stanów pośrednich między uwielbieniem a ohydą? No popatrz, a uważa się, że homoseksualiści mają bardziej rozwiniętą wrażliwość - najwidoczniej to stereotyp.

>Mnie nie przeszkadzają pary hetero, a jeśli są ładne to wręcz miło czasami popatrzeć
   Może powinieneś z kimś o tym porozmawiać?

>ostatecznie mówimy o całowaniu się, ale ty i tak (celowo, a może tylko podświadomie) używasz deprecjonującego określenia "liżący się homosie"
   Jak mówię o lizaniu, to mówię o lizaniu, a nie o całowaniu. Odróżniam te czynności. Mówię o lizaniu mając na myśli to, co robią geje na paradach. A co jest kreatywnym rozwinięciem tego, co czynił frontmen zespołu Kiss. Dla młodszych...

13-06-2009 20:12 
 Ocena 5 na 5
Sylwek (15472 punktów)
Aha, rozumiem no tak, takie sceny stanowią normę na warszawskich czy innych paradach. Za to heterykom lizanie się nigdy nie przytrafia.

A co do, wybacz, odbytu, to mówisz tak jakby ci go ktoś podsuwał na ulicy, a zamiast tego to ty nieustannie tu o nim prawisz i wspominasz go.
Matix (5786 punktów)
Tacy fanatycy jak Ty sami przyczyniają się do szerzenia homoseksualizmu. Im więcej o czymś się mówi tym więcej tego się tworzy w świecie. Uważam, że każdy człowiek ma prawo do bycia kim chce, nie możesz mu tego zabronić prawnie. Przy czym nie uważam homoseksualizmu za rzecz pozytywną. W tym miejscu zawsze staram się rozgryźć racjonalistów, bo zawsze dostaję odpowiedź, że nie jest racjonalna troska o przeżycie własnego gatunku. Kiedy ja mówię, że uważam iż dbanie o przetrwanie własnego gatunku jest racjonalne, bo zwierzęta tak robią, a one są produktem natury tak jak ludzie, zawsze dostaję odpowiedź od racjonalistów, że racjonalne jest dbanie o własny tyłek. Cały czas próbuję to rozgryźć. Wracając do wątku to jeżeli masz takie zdanie o homoseksualizmie to może od razu nakaż prawne leczenie grypy, albo prawnie zakaż popełnienia samobójstwa, pod karą dożywocia Wolność to wolność i kropka. Co innego fakty, nie można nikomu zabronić bycia homoseksualistą, co wcale nie znaczy, że jest to negatywne zjawisko jeśli chodzi o naturę.
13-06-2009 15:43 
 Ocena 4 na 4
Sylwek (15472 punktów)
Odniosę się do twojej wypowiedzi, ponieważ, jakkolwiek się z nią nie zgadzam (o czym niżej) to jest rzadkim przykładem tego jak wygląda faktycznie niehomofobiczna wypowiedź krytyczna wobec homoseksualistów czy homoseksualizmu. Dla mnie kluczowe są twoje słowa:
>Uważam, że każdy człowiek ma prawo do bycia kim chce, nie możesz mu tego zabronić prawnie.
I dla mnie wystarczy, jeśli nawet potem piszesz:
> Przy czym nie uważam homoseksualizmu za rzecz pozytywną.
nie traktuje tego jako jakiegoś homofobicznego, dyskryminującego ataku.

> W tym miejscu zawsze staram się rozgryźć racjonalistów, bo zawsze dostaję odpowiedź, że nie jest racjonalna troska o przeżycie własnego gatunku. Kiedy ja mówię, że uważam iż dbanie o przetrwanie własnego gatunku jest racjonalne, bo zwierzęta tak robią, a one są produktem natury tak jak ludzie, zawsze dostaję odpowiedź od racjonalistów, że racjonalne jest dbanie o własny tyłek.

Nie sadzę by dbanie o własny tyłek było racjonalne, dlatego nie uzasadnię ci takiej postawy. Spróbuje jednak uzasadnić twierdzenie, że nie ma nic racjonalnego w dbaniu o przetrwanie gatunku.

Najpierw kwestia techniczna - organizmy nie dbają o przetrwanie gatunku tylko swoich genów, ale zakładam że padłeś ofiara nader częstego skrótu wywodzącego się z dosyć zamierzchłej historii ewolucjonizmu. Tak więc organizmy dbają (zwykle) o przetrwanie swoich genów. Nie jest to jednak racjonalne - to po prostu mechaniczna konsekwencja doboru naturalnego. Owa dbałość nie wynika z racjonalnej refleksji (która jest warunkiem mówienie o racjonalności jakiegokolwiek postępowania), ale z tego, że geny które "wytwarzają" organizmy niedbające o ich przetrwanie są eliminowane z puli genowej.
Niby co jest racjonalnego w świadomym pomaganiu naszym genom w przetrwaniu? My w tym żadnego interesu nie mamy, tak czy siak przestaniemy szybko istnieć. Rozumiem, że możemy mieć interes w pomaganiu innym nośnikom naszych genów (naszej rodzinie) ale to między innymi dlatego, że jesteśmy z nimi związani emocjonalnie, a nie przez wzgląd o naszej wiedzy na temat posiadania wspólnej puli replikatorów genetycznych w komórkach.

Pozdrawiam.
13-06-2009 16:38 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Odniosę się do twojej wypowiedzi, ponieważ, jakkolwiek się z nią nie zgadzam (o czym niżej) to jest rzadkim przykładem tego jak wygląda faktycznie niehomofobiczna wypowiedź krytyczna wobec homoseksualistów czy homoseksualizmu.

   Rozumiem, że kanon wypowiedzi niehomofobicznych masz w przygotowaniu?
13-06-2009 16:44 
 Ocena 4 na 4
Sylwek (15472 punktów)

>   Rozumiem, że kanon wypowiedzi niehomofobicznych masz w przygotowaniu?

Wymyślam go na poczekaniu. Wedle własnego samolubnego widzimisię.
13-06-2009 16:57 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>   Rozumiem, że kanon wypowiedzi niehomofobicznych masz w przygotowaniu?
>Wymyślam go na poczekaniu. Wedle własnego samolubnego widzimisię.
   Plus za szczerość, cóż, że niezamierzoną.
Sylwek (15472 punktów)
Niezamierzoną. Czyżbyś już nawet najskrytsze me myśli znał?
14-06-2009 08:38 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Niezamierzoną. Czyżbyś już nawet najskrytsze me myśli znał?

   Mnie to niepotrzebne - a Tobie chyba wystarczy, że sam ich nie chcesz znać...

   Miłego dnia.
13-06-2009 17:27
 Ocena 10 na 10
Marta T. (436 punktów)
>Czy homoseksualizm jest choroba? Czy normalnym, ludzkim jest aby dwie osoby tej samej płci całowały
>się, uprawiały seks, organizowały romantyczne wieczory, a może nawet kiedyś adoptowały i wychowywały
>dzieci?! Dla mnie.. jest to rzecz nie do zaakceptowania! Zwyczajnym, zdrowym postępowaniem jest
>związek kobiety i mężczyzny, kiedy z miłości (czasami bez niej) rodzi się dziecko. Jestem
>zdecydowanie przeciwko emancypacji homoseksualistów w naszym kraju, a także na całym świecie,
>ponieważ w dobie globalizacji, zjawiska które pojawiają się na "Zachodzie" bardzo często adoptują
>się w polskich realiach.
Jeśli w Boże Ciało z kościołów wychodzą ludzi i manifestują swoją wiarę, to dlaczego w demokratycznym państwie zabraniać wychodzić na ulice gejom i lesbijkom by pokazali, że też mają swoje prawa? Ponoć wszyscy są równi, nie? Czy geje i lesbijki są gorsze? Nie, więc o co chodzi? Niedobrze mi się robi, jak ktoś prezentuje poglądy takie jak ty. Nienawiść za orientację seksualną. Boisz się tego, czego nie znasz (albo nie chcesz poznać).
A co do adopcji. Ludzie argumentują to, żeby geje i lesbijki nie miały prawa do adopcji, bo wychowają kolejnego geja/lesbijkę. Czy jest w tym chociaż trochę racji? Nie wydaje mi się, w końcu dziecko heteroseksualnych rodziców może być homoseksualistą i nie ma wpływu na to fakt, że wychowany był w heteroseksualnej rodzinie. Czy w odwrotnym przypadku byłoby podobnie? Wydaje mi się, że tak mogłoby być.
>Ktoś lub coś stworzył/o człowieka pod dwiema postaciami - kobiety i mężczyzny. Zostaliśmy skonstruowani tak, >abyśmy mogli się rozmnażać. Dlatego też uważam, że homoseksualizm powinien być leczony tak samo jak >alkoholizm, schizofrenia, rak etc. Jeżeli urodzą się dwie osoby, tej samej płci i z ich naturalnego pożycia powstanie >dziecko to wtedy uznam, że związki ludzi tej samej płci powinny być legalne.
A jeśli w jakiejś parze jest jedna osoba bezpłodna? To znaczy, że mimo że do poczęcia dziecka potrzebni są teoretycznie mężczyzna i kobieta, to jednak ten warunek bywa niedostateczny do stworzenia nowego życia. Czy wówczas taki związek powinien być nielegalny? Twoje argumenty się sypią...
>Do napisania tego posta po raz kolejny sprowokowała mnie sytuacja, która mi się przytrafiła.. Idąc przez park, z >oddali widzę jak podążają w moją stronę dwaj panowie, trzymający się za dłonie jak para. Po chwili ujrzałem jak >namiętnie się całują, a następnie uśmiechali się do mnie i nie omieszkali puścić mi przysłowiowe "oczko". Poczułem
>się źle.
A gdyby to były lesbijki, to poczułby się dobrze? No bo przecież i popatrzeć można, no i jeszcze takie mrugnięcie... To jak zachęta, co?
>Przypominam, że uważam iż jest to okropna choroba, którą należy bezzwłocznie, obowiązkowo leczyć!
No proszę, od kiedy to pan jest od wydawania zarządzeń, co jest chorobą, a co nią nie jest? Kto dał ci takie prawo? Dochodzę do wniosku, że wynaturzeniem jest religia, bo o ile zachowania homoseksualne są obecne w świecie zwierząt, o tyle zwierzęta już nie tracą czasu na kulty religijne. Homoseksualizm jest obecny w naturze, więc może, idą tokiem myślenia mercurego18, powinno się pozbywać zwierząt przejawiających takie zachowania, a już w lżejszym przypadku poddawać je leczeniu?
>Proszę o wasze zdanie na ten temat. Chcę dodać, że do homoseksualistów jako osób uprzedzony nie
>jest, ponieważ znam ich wielu i są wspaniałymi ludźmi! Sprzeciwiam się przede i nade wszystko ich
>związkom!

Tak, homoseksualiści są dla ciebie do zniesienia, póki nie wchodzą w związki z przedstawicielem własnej płci. Co za tolerancja. A jeśli ktoś z tych twoich znajomych się zakocha, to co? Koniec ze znajomością? Przestaje dla ciebie istnieć? Tym lepiej dla niego, nie chciałabym się znać z kimś takim jak ty...
Wstyd mi, że w naszym kraju ludzie żywią do innych bezpodstawną nienawiść...
13-06-2009 20:07 
 Ocena 4 na 4
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>A co do adopcji. Ludzie argumentują to, żeby geje i lesbijki nie miały prawa do adopcji, bo wychowają kolejnego geja/lesbijkę.
To poeksperymentujmy. Czy taki związek "dwie panie plus pan" może ubiegać się prawo do adopcji? Tak czy nie i dlaczego nie.
.
13-06-2009 20:15 
 Ocena 4 na 4
Sylwek (15472 punktów)
A dlaczego nie? Samo w sobie to nie stanowi problemu, o ile wspomniany trójkąt udowodnił by że nie jest chwilowa konfiguracją dla zaspokojenia jakowejś fantazji a trwałym związkiem zdolnym zapewnić stabilne i kochające środowisko dziecku.
Taj bardzo wbiło nam się do głowy chrześcijańskie przekonanie o rodzinie jako związku jednego mężczyzny i jednej kobiety, że nie tylko nie dostrzegamy wcale innych orientacji ale tez i innych kultur.
13-06-2009 22:20 
 Ocena 5 na 7
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>A dlaczego nie? Samo w sobie to nie stanowi problemu o ile wspomniany trójkąt udowodnił by że nie jest chwilowa konfiguracją dla zaspokojenia jakowejś fantazji a trwałym związkiem zdolnym zapewnić stabilne i kochające środowisko dziecku.
Tylko dlaczego mają cokolwiek udowadniać, a homoseksualiści nie? Trygofobem chyba jesteś, lecz się na to.
.

13-06-2009 23:15 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)

>Tylko dlaczego mają cokolwiek udowadniać, a homoseksualiści nie? Trygofobem chyba jesteś, lecz się na to.

O ile wiem także heteroseksualni muszą udowadniać że się nadają, homoseksualni musieliby tak samo i podobnie poligamiści. Nie wkładaj w me usta wypowiedzi których nigdy nie było - nie twierdziłem wszak, że każdy homoseksualista ma dostawać dziecko od ręki jeśli tylko sobie zażyczy.
14-06-2009 00:10 
 Ocena 4 na 4
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>O ile wiem także heteroseksualni muszą udowadniać że się nadają, homoseksualni musieliby tak samo i podobnie poligamiści.
Tu piszę "Czy taki związek "dwie panie plus pan" może ubiegać się prawo do adopcji?" Czyli nie mówimy o konkretnym wystąpieniu o adopcję, lecz o prawie do ubiegania się o nią.

Właśnie z powodu homoadopcji jestem przeciwnikiem legalizacji homoseksualnych małżeństw. Małżeństwa takie będą musiały mieć równe prawa z małżeństwami hetero, w przeciwnym razie postawią władzy zarzut dyskryminacji. Dla przeciwników homoadopcji małżeństwa homo to adopcyjna pułapka.
.
14-06-2009 00:14 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
>>O ile wiem także heteroseksualni muszą udowadniać że się nadają, homoseksualni musieliby tak samo i podobnie poligamiści.
>Tu piszę "Czy taki związek "dwie panie plus pan" może ubiegać się prawo do adopcji?" Czyli nie mówimy o konkretnym wystąpieniu o adopcję, lecz o prawie do ubiegania się o nią.

I? Wybacz albo ty nie nadążasz za mną lub ja za tobą. Prawdę mówiąc nie obchodzi mnie który z członów tej alternatywy jest prawdziwy.
14-06-2009 01:03 
 Ocena 4 na 4
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>I?
Może nieprecyzyjnie to wyraziłem, chodzi o ogólne uprawnienie: małżonkowie mogą występować ć o adopcję, niemałżonkowie - nie.

Więc pytanie do Ciebie dlaczego trójcy miłosnej dajesz prawo ubiegania się dopiero po jakimś zweryfikowaniu, a nie prostą zgodę jak małżeństwu hetero, które z definicji jest zweryfikowane.
.
14-06-2009 01:07 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)

>Więc pytanie do Ciebie dlaczego trójcy miłosnej dajesz prawo ubiegania się dopiero po jakimś zweryfikowaniu, a nie prostą zgodę jak małżeństwu hetero, które z definicji jest zweryfikowane.
>.
Masz dziwne pojęcie o procesie adopcyjnym, jeśli myślisz, że małżeństwa hetero dostają prosta zgodę i nie przechodzą szczegółowej weryfikacji. Dzieci to nie krzesła nie daje się ich każdemu chętnemu.
14-06-2009 10:39 
 Ocena 3 na 3
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Masz dziwne pojęcie o procesie adopcyjnym,
W naszej dyskusji ustalamy jaki kształt prawo adopcyjne powinno mieć.

>jeśli myślisz
Ogranicz się do komentowania moich twierdzeń.

>Dzieci to nie krzesła nie daje się ich każdemu chętnemu.
Dla mnie tej dyskusji jesteś owych chętnych rzecznikiem, a to ja występuję jako rzecznik sierot, być może moich krewnych.

Wracając do meritum, zdefiniujmy adopcyjne kompetencje rodziny nietradycyjnej. Zaproponowałem nowy typ rodziny, mianowicie "związek trojga". Zgłosiłeś pewne zastrzeżenia, więc proszę o uzasadnienie.

Lub ogólniej, określ jaki typ związku seksualnego zasługuje na podniesienie do rangi małżeństwa, przy uwzględnieniu, że jako małżonkowie zyskają prawo do ubiegania się o adopcję.
.
14-06-2009 10:57 
 Ocena 5 na 5
Sylwek (15472 punktów)

>Dla mnie tej dyskusji jesteś owych chętnych rzecznikiem, a to ja występuję jako rzecznik sierot, być może moich krewnych.
Tak? A mnie się wydaje, że występujesz jako rzecznik tzw. tradycyjnych wartości i tradycyjnego modelu rodziny. Gdyby ci chodziło o sieroty nie odmawiałbyś części z nich szansy na dom rodzinny tylko by zaspokoić swoje konserwatywne widzimisię.

>Wracając do meritum, zdefiniujmy adopcyjne kompetencje rodziny nietradycyjnej. Zaproponowałem nowy typ rodziny, mianowicie "związek trojga". Zgłosiłeś pewne zastrzeżenia, więc proszę o uzasadnienie.
>Lub ogólniej, określ jaki typ związku seksualnego zasługuje na podniesienie do rangi małżeństwa, przy uwzględnieniu, że jako małżonkowie zyskają prawo do ubiegania się o adopcję.

Związku seksualnego? Osobliwe rozumowanie. Związek może być pozbawiony seksu byleby spełniał wymogi jakie spełniać musi każda rodzina adopcyjna - warunki finansowe, psychologiczne, szeroko rozumiane egzystencjalne. A nie wizję rodziny z podręcznika sprzed kilku tysięcy lat.
14-06-2009 12:15 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Gdyby ci chodziło o sieroty nie odmawiałbyś części z nich szansy na dom rodzinny tylko by zaspokoić swoje konserwatywne widzimisię.
Sieroty te konserwatywnemu widzimisię swoich rodziców zawdzięczają swe narodziny, więc kandydaci na adopcyjnych rodziców niechaj też w ich doniosłej życiowej sprawie konserwatyzm docenią.

>Związek może być pozbawiony seksu byleby spełniał wymogi jakie spełniać musi każda rodzina adopcyjna
Na razie ustalamy czym jest małżeństwo.

> wizję rodziny z podręcznika sprzed kilku tysięcy lat.
To mieli wtedy takie podręczniki? Czy jakiekolwiek?
.
Sylwek (15472 punktów)

>Na razie ustalamy czym jest małżeństwo.

A po co?
Małżeństwo jest takie jak je sobie zdefiniujesz. Tradycyjna definicja brzmi "Związek kobiety i mężczyzny", tradycje można porzucić (lub być jej wiernym).

Niemniej kwestia małżeństwa nie ma nic do kwestii adopcji.
14-06-2009 12:39 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>Na razie ustalamy czym jest małżeństwo.
>A po co?
>Małżeństwo jest takie jak je sobie zdefiniujesz.
Ustalenie jak je sobie definiujemy jest potrzebne do określenia kto może zawrzeć taki związek. W dalszej kolejności - by wiedzieć komu przypisywać ojcostwo rodzących się w tym związku dzieci oraz/lub by mogli występować o zaadoptowanie dziecka.

>Tradycyjna definicja brzmi "Związek kobiety i mężczyzny"
Mnie to wystarcza.

>Niemniej kwestia małżeństwa nie ma nic do kwestii adopcji.
Czyli nieformalne związki (narzeczeni, konkubenci) nie są dyskwalifikowane jako rodzice adopcyjni? Wg mnie to oznacza, że osierocone dzieci nie są w Polsce należycie chronione.
.
Sylwek (15472 punktów)

>Ustalenie jak je sobie definiujemy jest potrzebne do określenia kto może zawrzeć taki związek. W dalszej kolejności - by wiedzieć komu przypisywać ojcostwo rodzących się w tym związku dzieci oraz/lub by mogli występować o zaadoptowanie dziecka.
??? NIe rozumiem co chcesz mi powiedzieć.

>Mnie to wystarcza.
Mnie nie.

>>Niemniej kwestia małżeństwa nie ma nic do kwestii adopcji.
>Czyli nieformalne związki (narzeczeni, konkubenci) nie są dyskwalifikowane jako rodzice adopcyjni? Wg mnie to oznacza, że osierocone dzieci nie są w Polsce należycie chronione.
Tak? Casus Madonny i jej ostatniej próby adopcji dziewczynki bodaj z Malawi pokazuje do czego prowadzi prezentowane przez ciebie myślenie.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>??? NIe rozumiem co chcesz mi powiedzieć.
To odpowiedź na Twoje "A po co?"

>>Mnie to wystarcza.
>Mnie nie.
To masz problem.

>Tak? Casus Madonny i jej ostatniej próby adopcji dziewczynki bodaj z Malawi pokazuje do czego prowadzi prezentowane przez ciebie myślenie.
??? NIe rozumiem co chcesz mi powiedzieć.
.
14-06-2009 14:29 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>??? NIe rozumiem co chcesz mi powiedzieć.

To, że przy adopcjach powinniśmy przede wszystkim brać pod uwagę rzeczywiste dobro dzieci - poprawę warunków ich życia. A nie czy potencjalny rodzić adopcyjny żyje w związku i dodatkowo w związku podpadającym pod arbitralna definicje małżeństwa. Przecież z faktu bycia małżeństwem (to jest trwania w związku zgodnym z prana definicją małżeństwa w danym systemie prawnym) nie wynika bycie dobrym rodzicem adopcyjnym.
14-06-2009 14:51 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>z faktu bycia małżeństwem (to jest trwania w związku zgodnym z prana definicją małżeństwa w danym systemie prawnym) nie wynika bycie dobrym rodzicem adopcyjnym.
Pewnie, że nie. Ale gdzie prawo do adopcji ograniczono do małżeństw, tam trzeba pilnować czym prawnie jest małżeństwo.
.
14-06-2009 14:30 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>To masz problem.

Nie mam. Mnie osobiście w ogóle nie obchodzi nazwa jaką nada się związkom partnerskim.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Mnie osobiście w ogóle nie obchodzi nazwa jaką nada się związkom partnerskim.
Więc co Ci tu nie wystarcza?
.
14-06-2009 15:14 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
>>Mnie osobiście w ogóle nie obchodzi nazwa jaką nada się związkom partnerskim.
>Więc co Ci tu nie wystarcza?

Mój błąd, tobie to wystarcza a mnie nie obchodzi. Choć oczywiści rozumiem tych, którym zależy by ich związki nazywać małżeństwami - ich prawo.
14-06-2009 00:27 
 Ocena 3 na 3
igrazka (303 punktów)
przepraszam,że się wtrące

. Małżeństwa takie będą musiały mieć równe prawa z małżeństwami hetero,

a co w tym złego , bo nie rozumiem
14-06-2009 00:49 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>a co w tym złego
Homoadopcja.
.
14-06-2009 00:58 
 Ocena 1 na 1
igrazka (303 punktów)
>>a co w tym złego
>Homoadopcja.
>.

oh dziękuje za wyjaśnienie, teraz jest już wszytsko dla mnie jasne...chociaż nie, nie jest!
14-06-2009 01:07 
 Ocena 5 na 5
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>oh dziękuje za wyjaśnienie, teraz jest już wszytsko dla mnie jasne...chociaż nie, nie jest!
Och, proszę bardzo, i cieszę się, że wszystko jest już jasne (mimo, że nie).
.
14-06-2009 01:17 
 Ocena 2 na 2
igrazka (303 punktów)
>>oh dziękuje za wyjaśnienie, teraz jest już wszytsko dla mnie jasne...chociaż nie, nie jest!
>Och, proszę bardzo, i cieszę się, że wszystko jest już jasne (mimo, że nie).
>.

mam nauczyciela, który kiedy czegoś nie rozumiemy stwierdza, że bardzo dobrze bo nie możemy wszytskiego rozumieć od razu...ale on po prostu nie potrafi tłumaczyć.

może trefne to porównanie bo mimo wszystko z tym czego on uczy się zgadzam, z tym co Ty próbujesz przekazać nie ale przecież nie muszę prawda, ale przynajmniej toleruje Twoją wolność i prawo do własnych poglądów

cieszę się, że Ty się cieszysz
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>mam nauczyciela, który [...] nie potrafi tłumaczyć.
[...]
>z tym czego on uczy się zgadzam, z tym co Ty próbujesz przekazać nie
Więc z czym się nie zgadzasz i dlaczego?
.
15-06-2009 00:34 
 Ocena 2 na 2
igrazka (303 punktów)
>>mam nauczyciela, który [...] nie potrafi tłumaczyć.
>[...]
>>z tym czego on uczy się zgadzam, z tym co Ty próbujesz przekazać nie
>Więc z czym się nie zgadzasz i dlaczego?
>.

jak zrozumiałam z Twojej wypowiedzi, o ile dobrze zrozumiałam, jesteś przeciwny homoadopcji..i jesteś jej przeciwny tylko dlatego,że w Twoim mniemaniu wychowywanie dziecka przez dwie osoby tej samej płci nie jest dla niego najlepszym rozwiązaniem.

ja natomiast nie dyskryminuje ludzi tylko i wyłącznie ze względu na orientację seksualną... uważam,że każdy ma prawo do szczęścia a jeżeli dla nich szczęście oznacza bycie ze soba i posiadanie potomstwa (niekoniecznie swojego) to prosze bardzo!! nigdzie, podkreślam nigdzie nie jest powiedziane że tylko hetero są w stanie stworzyć dziecku idealne warunki do wychowania- jeśli by tak było to domy dziecka były by tylko zaludniane tylko dziećmi których rodzice umarli, a jak wszyscy wiemy tak nie jest- bardzo dużo dzieci pochodzi z rodzin "normalnych" (czyt.hetero) tak dalekich od normalności jak to tylko możliwe.

pozdrawiam
15-06-2009 01:36 
 Ocena 3 na 3
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>ja natomiast nie dyskryminuje ludzi tylko i wyłącznie ze względu na orientację seksualną...
Rozumiem, że chodzi w tym zdaniu o to, że Ty nikogo nie dyskryminujesz w odróżnieniu ode mnie. Szkoda, że nie wskazujesz gdzie widać, żebym ja kogokolwiek dyskryminował.

>uważam,że każdy ma prawo do szczęścia a jeżeli dla nich szczęście oznacza bycie ze soba i posiadanie potomstwa (niekoniecznie swojego) to prosze bardzo!!
Częstujesz tymi dziećmi jak cukierkami, komu komu, o, jeszcze panowie córeczkę - no proszę bardzo!!

Jeśli ktoś tu kogoś dyskryminuje, to Ty osierocone dzieci, oferując im pierwszych lepszych opiekunów.

>nigdzie, podkreślam nigdzie nie jest powiedziane że tylko hetero są w stanie stworzyć dziecku idealne warunki do wychowania
Więc gdzieś jest powiedziane że homo robią to lepiej?

>jeśli by tak było to domy dziecka były by tylko zaludniane tylko dziećmi których rodzice umarli
A już najlepszy dowód, że nie ma wśród sierot społecznych ani jednego dziecka ze związku homoseksualnego.
.
15-06-2009 08:11 
 Ocena 3 na 3
igrazka (303 punktów)

>Rozumiem, że chodzi w tym zdaniu o to, że Ty nikogo nie dyskryminujesz w odróżnieniu ode mnie. Szkoda, że nie wskazujesz gdzie widać, żebym ja kogokolwiek dyskryminował.

a czy ja napisałam,że w odróżnieniu od CIebie?
uderz w stół a nożyce się odezwą


>Częstujesz tymi dziećmi jak cukierkami, komu komu, o, jeszcze panowie córeczkę - no proszę bardzo!!
>Jeśli ktoś tu kogoś dyskryminuje, to Ty osierocone dzieci, oferując im pierwszych lepszych opiekunów.

nie uwzględniłam w swojej wypowiedzi faktu, że rodzice homoseksualni powinni przejść odpowiednie badania, podobnie jak rodzice hetero starający się o adopcje, tylko dlatego iż uznałam to za oczywistość.
Myślałam, że mówimy tutaj o pozwoleniu na przystąpienie do procesów adopcyjnych a nie o rozdawaniu dzieci.
15-06-2009 11:30 
 Ocena 3 na 3
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>Rozumiem, że chodzi w tym zdaniu o to, że Ty nikogo nie dyskryminujesz w odróżnieniu ode mnie.
>a czy ja napisałam,że w odróżnieniu od CIebie?
Tak właśnie napisałaś używając tu spójnika przeciwstawnego "natomiast".

>Myślałam, że mówimy tutaj o pozwoleniu na przystąpienie do procesów adopcyjnych, a nie o rozdawaniu dzieci.
I ja tak myślałem, ale Ty skupiając się na zaspokajaniu potrzeb homoseksualistów, stwarzasz wrażenie rozdawnictwa dzieci. Piszesz bowiem "uważam,że każdy ma prawo do szczęścia a jeżeli dla nich szczęście oznacza bycie ze soba i posiadanie potomstwa (niekoniecznie swojego) to prosze bardzo!!"

Tym ochoczym "proszę bardzo!!" podkreślasz gotowość uszczęśliwiania sierotami adopcyjnych rodziców.
.
igrazka (303 punktów)

>>Myślałam, że mówimy tutaj o pozwoleniu na przystąpienie do procesów adopcyjnych, a nie o rozdawaniu dzieci.
>I ja tak myślałem, ale Ty skupiając się na zaspokajaniu potrzeb homoseksualistów, stwarzasz wrażenie rozdawnictwa dzieci. Piszesz bowiem "uważam,że każdy ma prawo do szczęścia a jeżeli dla nich szczęście oznacza bycie ze soba i posiadanie potomstwa (niekoniecznie swojego) to prosze bardzo!!"
>Tym ochoczym "proszę bardzo!!" podkreślasz gotowość uszczęśliwiania sierotami adopcyjnych rodziców.
>.

fakt mój błąd..myślałam po prostu,że każdy zrozumie, że chodzi mi o ogólnie obowiązujące prawo, które jednak nie pomija pewnych warunków , które wszysycy rodzice muszą spełniać. uważam, że głównym warunkiem przystąpienia do procesów adopcyjnych nie powinna być orientacja seksualna, są ważniejsze sprawy na które trzeba zwrócić uwagę i chyba nie muszę ich tu przytaczać
15-06-2009 13:17 
 Ocena 3 na 3
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>myślałam po prostu,że każdy zrozumie, że chodzi mi o ogólnie obowiązujące prawo, które jednak nie pomija pewnych warunków , które wszysycy rodzice muszą spełniać.
Pewnie każdy rozumie, ale retoryka bywa ważna. Jak powiedział kiedyś Wojciech Młynarski "słowo określa świadomość".

>uważam, że głównym warunkiem przystąpienia do procesów adopcyjnych nie powinna być orientacja seksualna, są ważniejsze sprawy na które trzeba zwrócić uwagę
Heteroseksualizm to po przynależności do homo sapiens jedyna pewna cecha rodziców biologicznych. Dlatego nieheterycy z definicji powinni być wykluczeni przy tworzeniu rodziny zastępczej.
.
igrazka (303 punktów)
więc może wytłumaczysz mi dlaczego tak bardzo jesteś przeciwny homoadopcji?
15-06-2009 16:31 
 Ocena 1 na 1
igrazka (303 punktów)
dlaczego uważasz, że rodzice homoseksualni źle wywiązywaliby się ze swoich obowiązków? dlaczego uważasz, że nie nadają się oni na rodziców? czy nie wynika to z tego, że ciężko Ci zaakceptować inny model rodziny niż taki w jakim Ty zostałeś wychowany i do jakiego przyzwyczaja nas nasze społeczeństwo?
15-06-2009 17:46 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>dlaczego uważasz, że rodzice homoseksualni źle wywiązywaliby się ze swoich obowiązków? dlaczego uważasz, że nie nadają się oni na rodziców?
Nie wypowiadałem się w tych kwestiach, a swoje zdanie o homoadopcji oparłem na zgoła innych przesłankach. Skąd więc Twoje pomysły, jakie mam zdanie.

>czy nie wynika to z tego, że ciężko Ci zaakceptować inny model rodziny niż taki w jakim Ty zostałeś wychowany i do jakiego przyzwyczaja nas nasze społeczeństwo?
Nie wiesz w jakim zostałem wychowany, więc Twoja osobista wycieczka na moje prywatne terytorium jest chybiona.
.
igrazka (303 punktów)
>swoje zdanie o homoadopcji oparłem na zgoła innych przesłankach. Skąd więc Twoje pomysły, jakie mam zdanie.

naa jakich przesłankach? Czy to nie Ty głosisz, że heteroseksualni rodzice są lepsi od homoseksualnych?
16-06-2009 23:27 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Czy to nie Ty głosisz, że heteroseksualni rodzice są lepsi od homoseksualnych?
Nie, przecież nikt nie wie czy są lepsi czy gorsi, nie ma takich badań. Ja głoszę jedynie, że lepsze jest danie sierotom rodziców wg wzorca, czyli hetero.

A ponieważ nigdzie nie pisałem, że homoseksualiści źle by się wywiązywali ze swoich obowiązków, ani że nie nadają się na rodziców, te Twoje pytania są bezzasadne.
.
16-06-2009 23:41 
 Ocena-1 na 1
igrazka (303 punktów)
>> lepsze jest danie sierotom rodziców wg wzorca, czyli hetero.

a czy nie lepsze jest danie sierotom rodziców homoseksualnych zamiast pozostawienia ich w domu dziecka
17-06-2009 01:01 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>a czy nie lepsze jest danie sierotom rodziców homoseksualnych zamiast pozostawienia ich w domu dziecka
Nie wiadomo, może lepsze, a może właśnie gorsze.
.
17-06-2009 09:04 
 Ocena 1 na 1
igrazka (303 punktów)

>Nie wiadomo, może lepsze, a może właśnie gorsze.
>.
plus za to

a może watro sprawdzić, i nie mówie tu o eksperymentowym rozdawaniu dzieci komu popadnie ...może warto sprawdzić czy homoseksualiści nadają sie na rodziców w ten sam sposób jak sprawdza się heteroseksualnych...
17-06-2009 14:03 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>a może watro sprawdzić, i nie mówie tu o eksperymentowym rozdawaniu dzieci komu popadnie ...może warto sprawdzić czy homoseksualiści nadają sie na rodziców w ten sam sposób jak sprawdza się heteroseksualnych...

A niby jak sprawdzić nie eksperymentując?

Są dwa podstawowe poziomy rekrutacji rodziców adopcyjnych, ustawa określa kto w ogóle może się ubiegać o zostanie takim rodzicem, a sąd weryfikuje konkretnego kandydata z uwzględnieniem jego osobistej zdolności. Tu z grubsza wyjaśniono jak to działa. Więc aby kandydata sprawdzić, trzeba mu dać ustawowe prawo, (czyli pozwolić na małżeństwa homoseksualne).

I ja cały czas mówię, że jestem za negatywnym zweryfikowaniem homoseksualistów przez ustawę (tzn, nie dopuszczenie do ich małżeństw), a Ty mi nagle mówisz "a może jednak spróbujmy". Odpowiadam więc - "nie", z powodów, które podałem wcześniej.
.
17-06-2009 14:39 
 Ocena 2 na 2
jkl; (5859 punktów)
>Więc aby kandydata sprawdzić, trzeba mu dać ustawowe prawo, (czyli pozwolić na małżeństwa homoseksualne).
>I ja cały czas mówię, że jestem za negatywnym zweryfikowaniem homoseksualistów przez ustawę

Czyli:
Homoseksualistom nie można pozwolić na adopcję, ponieważ trzeba by było im zezwolić na małżeństwa, a nie można im zezwolić na małżeństwa, bo mogliby się starać o adopcję?
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>Więc aby kandydata sprawdzić, trzeba mu dać ustawowe prawo, (czyli pozwolić na małżeństwa homoseksualne).
>>I ja cały czas mówię, że jestem za negatywnym zweryfikowaniem homoseksualistów przez ustawę
>Czyli:
>Homoseksualistom nie można pozwolić na adopcję, ponieważ trzeba by było im zezwolić na małżeństwa, a nie można im zezwolić na małżeństwa, bo mogliby się starać o adopcję?

Moja nieuwaga, zatem errata, powinno być " trzeba by mu dać ustawowe prawo".

Plus dla Ciebie.
.
17-06-2009 10:28 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>Nie wiadomo, może lepsze, a może właśnie gorsze.

No tak, zostawić dziecko w domu dziecka gdzie będzie gwałcone przez "kolegów" i przez nikogo nie kochane przynajmniej uchroni je od ryzyka bycia gejem a więc summa summarum, jest dla dziecka bardziej opłacalne.
17-06-2009 14:16 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>No tak, zostawić dziecko w domu dziecka gdzie będzie gwałcone przez "kolegów" i przez nikogo nie kochane przynajmniej uchroni je od ryzyka bycia gejem a więc summa summarum, jest dla dziecka bardziej opłacalne.
Zła opieka w domach dziecka, to jeszcze inny problem, którym należałoby się zająć. A nie wyzyskiwać go jako argument za poluzowaniem wymagań wobec kandydatów na rodziców.

Po drugie nie twierdzę (nie ja), że w homorodzinie dziecku grozi zostanie gejem (czy ew.lesbijką - czego nie uwzględniasz).
.
17-06-2009 16:13 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>Zła opieka w domach dziecka, to jeszcze inny problem, którym należałoby się zająć. A nie wyzyskiwać go jako argument za poluzowaniem wymagań wobec kandydatów na rodziców.
Poluzowanie wymagań? Raczej zniesienie bezpodstawnej dyskryminacji, wzbogacone o szansę przeniesenie większej liczby dzieci z domów dziecka do domów rodzin zastępczych.

>Po drugie nie twierdzę (nie ja), że w homorodzinie dziecku grozi zostanie gejem (czy ew.lesbijką - czego nie uwzględniasz).

Dosyć często mówię o homoseksualistach jako o gejach i jestem świadomy tej swoistej dyskryminacji kobiet homoseksualnych ale;

-wydaje mi się, że przynajmniej w języku źródłowym dla słowa "gay" ma ono w jednym ze znaczeń szerszy zakres mogący obejmować wszystkich homoseksualistów, a także funkcjonować jako przymiotnik.
-dbanie zawsze o pisanie o "lesbijkach i gejach" jest ponad moje siły - wolę krócej geje i nic nie poradzę. -nigdzie jednak nie sugerowałem by tylko geje w ścisłym sensie mogli adoptować dzieci i dosyc często używam uniwersalnego określenia "homoseksualiści"
17-06-2009 21:02 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Poluzowanie wymagań? Raczej zniesienie bezpodstawnej dyskryminacji
Jaka dyskryminacja, a jak 12 facetom mieszkającym razem się odmówi, to też jest dyskryminacja?

>-dbanie zawsze o pisanie o "lesbijkach i gejach" jest ponad moje siły
I mnie to męczy, ale piszę.
.
17-06-2009 21:08 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>Jaka dyskryminacja, a jak 12 facetom mieszkającym razem się odmówi, to też jest dyskryminacja?
jak masz zamiar takie "argumenty" przytaczać, to ja ci tylko chce podziękować za dotychczasowa rozmowę.
Dobranoc.
17-06-2009 22:34 
 Ocena 3 na 3
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>> jak 12 facetom mieszkającym razem się odmówi, to też jest dyskryminacja?
>jak masz zamiar takie "argumenty" przytaczać
Pewnie, najlepiej mi po prostu podyktuj jakie argumenty mam Ci przytaczać.

>Dobranoc.
A dobranoc, dobranoc.
.
18-06-2009 00:11 
 Ocena 2 na 4
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
Nie ma czegoś takiego jak homoseksualni rodzice. Żeby być rodzicem trzeba najpierw wyprodukować dziecko, a w/w osobnicy nie są zdolni do tego. To, że babcia wychowuje dziecko nie oznacza, że jest jego rodzicem, co najwyżej opiekunem i babcią .

Homusie próbują wykreować nowe pojęcia typu "homoseksualni rodzice". Rodzic to rodzic, nie babcia, ni dziadek ni homuś.

P.S. Jak to mówią mądrzy ludzie, matkę masz tylko jedną, ojca również.
igrazka (303 punktów)
Cytat:
>>Żeby być rodzicem trzeba najpierw wyprodukować dziecko,

więc uważasz, że nie można nazywać rodzicami heteroseksualnej pary, która adoptuje dziecko gdyż nie jest wstanie "wyprodukować " własnego ?

mądrzejsi ludzie powiadają,że nie wystarczy brać udziału w poczęciu dziecka żeby być jego rodzicem..
15-06-2009 16:34 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>więc może wytłumaczysz mi dlaczego tak bardzo jesteś przeciwny homoadopcji?
No właśnie dlatego.

(Więc może mi wytłumaczysz dlaczego pytasz.)
.
15-06-2009 17:12 
 Ocena 2 na 2
finerbijk (17282 punktów)
>Heteroseksualizm to po przynależności do homo sapiens jedyna pewna cecha rodziców biologicznych. Dlatego nieheterycy z definicji powinni być wykluczeni przy tworzeniu rodziny zastępczej.
>.

Nie wiem dlaczego to miałby być argument przeciw.

Choć jestem też przeciwny homoadopcji. Dziecko powinno mieć dostęp do archetypu matki i ojca. Pozbawione któregoś traci pełnię możliwości rozwoju osobowości. Dwie lesbijki nie dadzą dorastającemu chłopcu wzorca "męskości", istnieje ryzyko, że pozbawiony tego może mieć trudności w przyszłych związkach. Choć z drugiej strony w domu dziecka też ich nie ma. Nie wiadomo, co lepsze.
Potrzebne są miarodajne badania, których na razie nie ma. Z tych, które wykonano wynikają sprzeczne wnioski.

U nas na razie przeważa problem natury społecznej. Nasze społeczeństwo zupełnie nie jest do tego przygotowane, co odbiłoby się ze szkodą dla dziecka.
Nie wyobrażam sobie stosunku rówieśników do takiego malucha w szkole, którego odbiera raz jeden, raz drugi "tata", czy mówiącego do dwóch kobiet "mama".
15-06-2009 18:17 
 Ocena 4 na 4
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>Heteroseksualizm to po przynależności do homo sapiens jedyna pewna cecha rodziców biologicznych. Dlatego nieheterycy z definicji powinni być wykluczeni przy tworzeniu rodziny zastępczej.
>Nie wiem dlaczego to miałby być argument przeciw.
Dlatego, że rodzina zastępcza ma odwzorowywać oryginalną, a związek homoseksualistów nie ma głównej cechy biologicznych rodziców - heteroseksualizmu.

>Potrzebne są miarodajne badania, których na razie nie ma. Z tych, które wykonano wynikają sprzeczne wnioski.
Póki nie wiadomo jak się rzeczy mają lepiej oprzeć się na prostej logice, a nie eksperymentować na sierotach.
.
15-06-2009 18:59 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>Dlatego, że rodzina zastępcza ma odwzorowywać oryginalną, a związek homoseksualistów nie ma głównej cechy biologicznych rodziców - heteroseksualizmu.

Tu się nadal upieram, że to tylko teza, że musi cokolwiek odwzorowywać. Seksualizm rodziców nie dotyczy dzieci. Nieraz kryptogeje mają żony i dzieci. Albo co z biseksualistami?

>Póki nie wiadomo jak się rzeczy mają lepiej oprzeć się na prostej logice, a nie eksperymentować na sierotach.

Tu jestem za, a nawet przeciw.
15-06-2009 19:44 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Tu się nadal upieram, że to tylko teza, że musi cokolwiek odwzorowywać.
Nie? Więc taka rodzina ma być do niczego nie podobna? A sam nazwa "rodzina zastępcza" nie zobowiązuje do konkretnych odwzorowań?

>Seksualizm rodziców nie dotyczy dzieci.
Oh, to tylko teza.

A serio, to myślę, że nawet nie wiemy jak wiele chłoniemy z pozawerbalnych przekazów.

>Nieraz kryptogeje mają żony i dzieci. Albo co z biseksualistami?
Toż w małżeństwie występują w roli hetero.
.
15-06-2009 20:00 
 Ocena 2 na 2
finerbijk (17282 punktów)
>Nie? Więc taka rodzina ma być do niczego nie podobna? A sam nazwa "rodzina zastępcza" nie zobowiązuje do konkretnych odwzorowań?

Są różne układy w rodzinach. Może być np. samotna matka z babcią. Nie zawsze jest to tylko kobieta i mężczyzna. Co nie znaczy, że dziecko ma tam gorzej niż w domu dziecka.

>A serio, to myślę, że nawet nie wiemy jak wiele chłoniemy z pozawerbalnych przekazów.

Zgadza się, ale badania wykazały, że seksualność określa się już w okresie prenatalnym i nie da się tego "wchłonąć".
15-06-2009 22:01 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Są różne układy w rodzinach. Może być np. samotna matka z babcią. Nie zawsze jest to tylko kobieta i mężczyzna. Co nie znaczy, że dziecko ma tam gorzej niż w domu dziecka.
Przecież te różne układy to tylko wyjątki potwierdzające regułę, że rodzina to mama, tata i dziecko/dzieci. a na te samotne matki zwykle się mówi "rodzina niepełna", "rozbita" albo podobnie. A że bywa w nich lepiej, niż w złych pełnych, to już inna bajka, i dobra kaszanka bywa lepsza od marnej szynki.

>badania wykazały, że seksualność określa się już w okresie prenatalnym i nie da się tego "wchłonąć".
Tylko jak w świetle tych badań wyjaśnić casus seksualizmu "dzikich dzieci", ostatni akapit.
.
15-06-2009 22:39 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>A że bywa w nich lepiej, niż w złych pełnych, to już inna bajka, i dobra kaszanka bywa lepsza od marnej szynki.
O to właśnie chodzi. Jedynym wyznacznikiem powinno być dobro dziecka, a nie nazewnictwo komórek społecznych.

>Tylko jak w świetle tych badań wyjaśnić casus seksualizmu "dzikich dzieci", ostatni akapit.

To nie ma nic do tematu. Świadczy tylko o nabytym upośledzeniu psychicznym. To "kształtowanie zachowań seksualnych" przeważnie się odbywa poza domem, a nie od rodziców.
16-06-2009 00:10 
 Ocena 3 na 3
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>O to właśnie chodzi. Jedynym wyznacznikiem powinno być dobro dziecka, a nie nazewnictwo komórek społecznych.
Nazewnictwa nie da się uniknąć, wszystko trzeba określić słowami, czyli nazwami. Stąd dyskusja.

>To nie ma nic do tematu. Świadczy tylko o nabytym upośledzeniu psychicznym. To "kształtowanie zachowań seksualnych" przeważnie się odbywa poza domem, a nie od rodziców.
Więc coś tam się kształtuje poza domem, a coś innego w okresie prenatalnym, nic w domu. No, chyba że nabyte przez dzikie dzieci upośledzenie umysłowe sięgające seksualności.
.
17-06-2009 10:34 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)

>Nazewnictwa nie da się uniknąć, wszystko trzeba określić słowami, czyli nazwami. Stąd dyskusja.
Nie, dyskusja dotyczy czy są podstawy by nie dopuszczać do homoadopcji. Nie ma to nic wspólnego z nazewnictwem i próba zamiany tego w dyskusje o słowach świadczy albo o nie zrozumieniu problemu, albo o czystej sofistyce.

>>To nie ma nic do tematu. Świadczy tylko o nabytym upośledzeniu psychicznym. To "kształtowanie zachowań seksualnych" przeważnie się odbywa poza domem, a nie od rodziców.
>Więc coś tam się kształtuje poza domem, a coś innego w okresie prenatalnym, nic w domu. No, chyba że nabyte przez dzikie dzieci upośledzenie umysłowe sięgające seksualności.

Dzikie dzieci nie tylko były pozbawione domu ale także kontaktu ze społeczeństwem, właśnie z racji dzikości.

No i czas się zdecydować - to homoadopcja jest złem czy sam homoseksualizm jest aż tak naganny, że lepiej by dziecko gniło w domu dziecka (jak pisałem wcześniej jest chodzi o sprawy seksualne, często gwałcone przez starszych "współdomownków").

Póki co głównym argumentem przeciwko homoadopcji jest ryzyko wykształcenia homoseksualnej orientacji u dziecka. Pozwolę sobie zauważyć, że w zdrowym społeczeństwie, gdzie bycie homoseksualista nie sprawiałoby nikomu problemów, ewentualny wpływ orientacji rodziców na orientację dzieci należałoby uznać za bez znaczenia i nie mógłby to być żaden argument przeciwko homoadopcjom.
17-06-2009 12:01 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Póki co głównym argumentem przeciwko homoadopcji jest ryzyko wykształcenia homoseksualnej orientacji u dziecka.

   Nie chciałbym wtrętem psuć Wam koncepcji rozmowy, ale nie mogę się powstrzymać: wg mnie ważniejszym problemem z perspektywy dobra dziecka jest motywacja rodziców zastępczych będąca podstawą adopcji, a nie sprawa ew. orientacji seksualnej dziecka zważywszy, że wszystkie dzieci, homoseksualne również, są potomkami wyłącznie heteroseksualnych rodziców.
17-06-2009 12:54 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>   Nie chciałbym wtrętem psuć Wam koncepcji rozmowy, ale nie mogę się powstrzymać: wg mnie ważniejszym problemem z perspektywy dobra dziecka jest motywacja rodziców zastępczych będąca podstawą adopcji, a nie sprawa ew. orientacji seksualnej dziecka zważywszy, że wszystkie dzieci, homoseksualne również, są potomkami wyłącznie heteroseksualnych rodziców.

A jakież to motywacje są niedopuszczalne? Bo wybaczysz, ale ja prawdopodobnie źle cię rozumiem, bo mi z czytania twoich wypowiedzi wynika, że jest niedopuszczalne by potencjalni rodzice chcieli dziecko.
Wychodzi mi, że dla ciebie nie są do zaakceptowania rodzice, którym posiadanie dziecka zapewni jakiś rodzaj emocjonalnej satysfakcji, poczucia spełnienia. Co prawda, gdyby na serio potraktować ten warunek, to i biologiczni rodzice w większości przypadków ą złymi rodzicami, bo wychowaniem swoich dzieci zajmują się nie z poczucia obowiązku, ale dlatego, że sprawia im to radość i daje satysfakcję, lub krótko, bo kochają swoje dzieci.

Ponieważ jednak trudno mi sobie wyobrazić, byś na serio wyznawał tak nieludzki pogląd - że emocjonalna satysfakcja i zadowolenie z rodzicielstwa jest znakiem tak samolubnego postępowania by dyskwalifikować takiego rodzica jako dobrego, altruistycznego rodzica, sądzę, że chodzi ci o coś prostszego.

Mianowicie ty uważasz, że każdy gej jest fundamentalnie pozbawiony instynktu rodzicielskiego, że dziecko jest jako takie dla niego obojętne, że nie ma potrzeby posiadania potomka, kogoś kogo ukształtuje i przygotuje do życia a jedynie, jak to ująłeś potrzebę "dodatku do torebki" pozwalająca mu oszukiwać siebie i innych co do braku różnic między nim a heterykami.

Jeśli taki jest faktycznie twój pogląd, to dla mnie jest on tak fundamentalnie życzeniowy, niesprawiedliwy i bezsensowny, że nie do dyskusji.

Pozdrawiam
17-06-2009 19:42 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>A jakież to motywacje są niedopuszczalne?
   Nie wypływające w jakimś stopniu z instynktu macierzyńsko-ojcowskiego.

>Bo wybaczysz, ale ja prawdopodobnie źle cię rozumiem, bo mi z czytania twoich wypowiedzi wynika, że jest niedopuszczalne by potencjalni rodzice chcieli dziecko.
   Źle ci wynika, tendencyjnie, dodam.

>Wychodzi mi, że dla ciebie nie są do zaakceptowania rodzice, którym posiadanie dziecka zapewni jakiś rodzaj emocjonalnej satysfakcji, poczucia spełnienia.
   Znowu źle - nie akceptuję adopcji z chęci li tylko zapewnienia jakiemuś związkowi wyższego statusu społecznego, czyli traktowania dziecka wyłącznie jako środka do celu, stricte przedmiotowo.

>Mianowicie ty uważasz, że każdy gej jest fundamentalnie pozbawiony instynktu rodzicielskiego, że dziecko jest jako takie dla niego obojętne, że nie ma potrzeby posiadania potomka, kogoś kogo ukształtuje i przygotuje do życia a jedynie, jak to ująłeś potrzebę "dodatku do torebki" pozwalająca mu oszukiwać siebie i innych co do braku różnic między nim a heterykami.
   Twoje (i dajmoniona) wypowiedzi, oraz intuicja dały mi asumpt do takiego myślenia.

>Jeśli taki jest faktycznie twój pogląd, to dla mnie jest on tak fundamentalnie życzeniowy, niesprawiedliwy i bezsensowny, że nie do dyskusji.
   Pomijając życzeniowość, której u mnie nie ma, bezsensowność, której mi nie dowiodłeś - spytam o niesprawiedliwość: dla kogo niby mój pogląd jest niesprawiedliwy?
17-06-2009 19:56 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>   Znowu źle - nie akceptuję adopcji z chęci li tylko zapewnienia jakiemuś związkowi wyższego statusu społecznego, czyli traktowania dziecka wyłącznie jako środka do celu, stricte przedmiotowo.

Acha i sądzisz, że w przeciwieństwie do heteryków potencjalni homoseksualni rodzice adopcyjni będą traktować dziecko "wyłącznie jako środek do celu, stricte przedmiotowo" by zapewnić swojemu związkowi "wyższy status społeczny", oraz niezdolni będą do normalniejszych uczuc, takich jakie kieruja heteroseksualnymi.
Właśnie to jest krzywdzące. I pozbawione podstaw.

I jeszcze wyczytałeś taki rzeczy w moich wypowiedziach. Cóż, być może traktuję twe wypowiedzi tendencyjnie, ale nie jest to grzech na który cierpię w większym stopniu niż ty.
17-06-2009 21:50 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Acha i sądzisz, że w przeciwieństwie do heteryków potencjalni homoseksualni rodzice adopcyjni będą traktować dziecko "wyłącznie jako środek do celu, stricte przedmiotowo" by zapewnić swojemu związkowi "wyższy status społeczny", oraz niezdolni będą do normalniejszych uczuc, takich jakie kieruja heteroseksualnymi.
   Nie dowiodłeś innych motywacji prócz tych, jakie stwierdzam na postawie wyłuszczonej w poście wyżej.

>Właśnie to jest krzywdzące. I pozbawione podstaw.
   Nie odpowiedziałeś na pytanie: "dla kogo niby mój pogląd jest niesprawiedliwy?" Teraz dodam: dla kogo jest krzywdzący?

>I jeszcze wyczytałeś taki rzeczy w moich wypowiedziach. Cóż, być może traktuję twe wypowiedzi tendencyjnie, ale nie jest to grzech na który cierpię w większym stopniu niż ty.
    Ja nie chcę adoptować niczyjego dziecka, bo zdaję sobie sprawę, że mam bardzo kiepskie predyspozycje... to Ty o takie prawo zabiegasz więc nie rozumiem zarzutu tendencyjności.
Sylwek (15472 punktów)
>Nie dowiodłeś innych motywacji prócz tych, jakie stwierdzam na postawie wyłuszczonej w poście wyżej.
??? A z jakiej racji ja mam tu coś dowodzić? To sądy w procesie adopcyjnym sprawdzają czy pobudki potencjalnych rodziców są właściwe. Równie dobrze ty mógłbyś dowodzić że właściwe motywację są obecne u rodziców hetero. A ja mogą. podobnie jak ty wobec gejów i lesbijek, stwierdzić, że jest inaczej.
>>Właśnie to jest krzywdzące. I pozbawione podstaw.
>   Nie odpowiedziałeś na pytanie: "dla kogo niby mój pogląd jest niesprawiedliwy?" Teraz dodam: dla kogo jest krzywdzący? Dla tych potencjalnych homoseksualnych rodziców, którzy chcą dać dziecku dom ale nie mogą bo wedle ciebie "szukają jedynie dodatku do torebki".

>    Ja nie chcę adoptować niczyjego dziecka, bo zdaję sobie sprawę, że mam bardzo kiepskie predyspozycje... to Ty o takie prawo zabiegasz więc nie rozumiem zarzutu tendencyjności.

Ja też nie. To ty chcesz hurtowo odebrać to prawo wszystkim ze względu na cechę, która jest bez znaczenia jeśli chodzi o kompetencje rodzicielskie.
17-06-2009 23:01 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>Nie dowiodłeś innych motywacji prócz tych, jakie stwierdzam na postawie wyłuszczonej w poście wyżej.
>??? A z jakiej racji ja mam tu coś dowodzić?
   A z takiej, że jeśli mam się zgodzić na adopcję dzieci przez związki gejów, to wasze motywacje własnego komfortu są dla mnie niewystarczające.

>>>Właśnie to jest krzywdzące. I pozbawione podstaw.
>>   Nie odpowiedziałeś na pytanie: "dla kogo niby mój pogląd jest niesprawiedliwy?" Teraz dodam: dla kogo jest krzywdzący?
> Dla tych potencjalnych homoseksualnych rodziców, którzy chcą dać dziecku dom ale nie mogą bo wedle ciebie "szukają jedynie dodatku do torebki".
   No właśnie kolejny raz potwierdziłeś przedmiotowość z jaką traktujesz dzieci potrzebne gejom w celu wyrównania ich krzywd i szans... dokładnie tak pisał dajmonion.
A mnie chodzi o interes dziecka a nie o twój brak poczucia krzywdy.

    (A swoją drogą, dlaczego nie napisałeś, że chcę zabrać szczęście dzieciom poszkodowanym przez brak homoseksualnych opiekunów?)

>>    Ja nie chcę adoptować niczyjego dziecka, bo zdaję sobie sprawę, że mam bardzo kiepskie predyspozycje... to Ty o takie prawo zabiegasz więc nie rozumiem zarzutu tendencyjności.
>Ja też nie. To ty chcesz hurtowo odebrać to prawo wszystkim ze względu na cechę, która jest bez znaczenia jeśli chodzi o kompetencje rodzicielskie.
   Okazuje się, że nie bez znaczenia, co dobitnie powiedziałeś powyżej.
   Tobie chodzi o niekrzywdzenie gejów przy pomocy przyznania im praw do adopcji cudzych dzieci... a ja się na to nie zgadzam.
17-06-2009 23:11 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>   Tobie chodzi o niekrzywdzenie gejów przy pomocy przyznania im praw do adopcji cudzych dzieci... a ja się na to nie zgadzam.
Cieszę się ze to jasno powiedziałeś.
17-06-2009 23:19 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>   Tobie chodzi o niekrzywdzenie gejów przy pomocy przyznania im praw do adopcji cudzych dzieci... a ja się na to nie zgadzam.
>Cieszę się ze to jasno powiedziałeś.
   Nie wstydzę się swoich poglądów.
17-06-2009 23:23 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>   Nie wstydzę się swoich poglądów.

a czy ja coś takiego pisałem? Nie zgadzam się z nimi, ale to nie to samo co moja opinia o na przykład "poglądach" kanika.
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
Chciałeś chyba napisać Twoich wyobrażeń o poglądach kanika. Kolega Adamiak nie chce dać Ci praw do posiadania potomstwa, kolega kanik chce Ci je dać, twierdząc, że nie jego cyrk i nie jego małpy, stawia Ci plusy, a Ty się tak odwdzięczasz. Ciekawy z Ciebie osobnik
18-06-2009 00:30 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
>Chciałeś chyba napisać Twoich wyobrażeń o poglądach kanika. Kolega Adamiak nie chce dać Ci praw do posiadania potomstwa, kolega kanik chce Ci je dać, twierdząc, że nie jego cyrk i nie jego małpy, stawia Ci plusy, a Ty się tak odwdzięczasz. Ciekawy z Ciebie osobnik

Zboczony kaniku, nie zapominaj o tym.
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
>>Chciałeś chyba napisać Twoich wyobrażeń o poglądach kanika. Kolega Adamiak nie chce dać Ci praw do posiadania potomstwa, kolega kanik chce Ci je dać, twierdząc, że nie jego cyrk i nie jego małpy, stawia Ci plusy, a Ty się tak odwdzięczasz. Ciekawy z Ciebie osobnik
>Zboczony kaniku, nie zapominaj o tym.

Jak ja tam zboczę do tej stolycy ...
18-06-2009 01:01 
 Ocena 1 na 1
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)

>I jeszcze wyczytałeś taki rzeczy w moich wypowiedziach. Cóż, być może traktuję twe wypowiedzi tendencyjnie, ale nie jest to grzech na który cierpię w większym stopniu niż ty.

Cierpisz na inny grzech za który w Iranie zdaje się do dziś jest kara śmierci. Lepiej tam się na wycieczkę ze swoim mężczyzną nie wybieraj. Widzisz jaki ja dobry dla Ciebie, dbam nawet o Twoje bezpieczeństwo.
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
Jak Ty zaczniesz kształtować powierzonego potomka i przygotowywać do życia, aż zaczynam się bać o jego końcówkę układu pokarmowego i migdałki .
17-06-2009 14:45 
 Ocena 3 na 3
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>dyskusja dotyczy czy są podstawy by nie dopuszczać do homoadopcji. Nie ma to nic wspólnego z nazewnictwem
OK.

>Dzikie dzieci nie tylko były pozbawione domu ale także kontaktu ze społeczeństwem, właśnie z racji dzikości.
Odwrotnie - stały się dzikie przez brak kontaktu z ludzką społecznością.

>to homoadopcja jest złem czy sam homoseksualizm jest aż tak naganny, że lepiej by dziecko gniło w domu dziecka
Homoseksualizm jest zły, ale jako niezależny od woli nagannym być nie może. A czy lepiej by dziecko "gniło w domu dziecka" nie wiemy i nie ma tego jak sprawdzić.

>Póki co głównym argumentem przeciwko homoadopcji jest ryzyko wykształcenia homoseksualnej orientacji u dziecka.
To nie mój argument, ale jeśli jest słuszny, to należy docenić jego wagę, bo homoseksualizm jest zły.

>w zdrowym społeczeństwie, gdzie bycie homoseksualista nie sprawiałoby nikomu problemów,
No przecież nasza dyskusja nad homoadopcją dowodzi, że problemem homoseksualistów jest bezpłodność ich związków. A ten problem nie wynika [przecież ze "zdrowia społeczeństwa".

>ewentualny wpływ orientacji rodziców na orientację dzieci należałoby uznać za bez znaczenia i nie mógłby to być żaden argument przeciwko homoadopcjom.
No ale j.w. - homozwiązki są bezpłodne i jak widać po tym wątku ma to znaczenie.
.
17-06-2009 16:07 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>Odwrotnie - stały się dzikie przez brak kontaktu z ludzką społecznością.
Jak odwrotnie???? Przecież, ja nie piałem tu o następstwie przyczynowo skutkowym, a zwróciłem miast tego uwagę, że dzikie dzieci były pozbawione nie tylko domu (tak jest w przypadku dzieci osieroconych) ale w ogóle kontaktów z innymi ludźmi. I w konsekwencji, dowodzenie na podstawie ich istnienia i ich zaburzonej seksualności roli domu jako czynnika decydującego w wykształceniu tejże seksualności jest chybione.

>>to homoadopcja jest złem czy sam homoseksualizm jest aż tak naganny, że lepiej by dziecko gniło w domu dziecka
>Homoseksualizm jest zły, ale jako niezależny od woli nagannym być nie może.
??? A więc jednak wyszło szydło z worka i wyjaśniło się co nam się nie podoba.
A jakież to zło które powoduje, że rodzice się nie nadają? Czy chodzi o ogólna aurę zgniłości moralnej która i dziecko skaże na piekło?
Do twojej wiadomości - homoseksualizm jest upośledzający pod względem płodności. Może mieć przykre konsekwencje zdrowotne jeśli ktoś pędzi nieodpowiedzialne życie seksualne podobnie jak u orientacji hetero . Wreszcie może byc nieszczęsciem dla samego homoseksualisty jeśłi zyje w talibowym społeczeństwie. Sam w sobie jest (etycznie) równie zły jak rude włosy, katar, czerwony sweterek albo ponura mina.

>A czy lepiej by dziecko "gniło w domu dziecka" nie wiemy i nie ma tego jak sprawdzić.
Och doprawdy. No tak, skoro już wiemy że homoseksualizm to co prawda nie naganne ale ZŁO to takie tam drobiażdżki jak choroba sieroca, nadużycia seksualne i ogólna społeczna dysfunkcyjność wynikająca z dorastania w domu dziecka rzeczywiście nie pozwolą nam rozsądnie dojść czy powinniśmy pozwolić na homoadopcje czy nie.

>>Póki co głównym argumentem przeciwko homoadopcji jest ryzyko wykształcenia homoseksualnej orientacji u dziecka.
>To nie mój argument, ale jeśli jest słuszny, to należy docenić jego wagę, bo homoseksualizm jest zły.
Katolicyzm również, o ateizmie nie mówiąc i tym grupom również należałoby zabronić adopcji.
A tak na serio, który z podręczników dobrego prowadzenia sie będzie wykorzystany do osądzenia jakie zachowania są złe? Biblia? Koran? Buddyjskie sutry? Może Teogonia Hezjoda albo inny Władca Pierścieni?

>No przecież nasza dyskusja nad homoadopcją dowodzi, że problemem homoseksualistów jest bezpłodność ich związków. A ten problem nie wynika [przecież ze "zdrowia społeczeństwa".
No jeśli to bezpłodność ma być czynnikiem dyskwalifikującym homoseksualistów jako potencjalnych rodziców to mamy mały klops, bo właśnie pozbawiliśmy tego prawa i większość heteryków zainteresowanych adopcją.

>>ewentualny wpływ orientacji rodziców na orientację dzieci należałoby uznać za bez znaczenia i nie mógłby to być żaden argument przeciwko homoadopcjom.
>No ale j.w. - homozwiązki są bezpłodne i jak widać po tym wątku ma to znaczenie.

To byłby jakiś argument. Gdyby udowodniono, że homoseksualne zachowanie zwiększa częstotliwość homoseksualnych zachowań wtedy można by uznać że jest to jakaś racja w procesie decyzyjnym o przyznawaniu prawa do opieki. Ale wciąż należałoby zachować proporcję. Tak więc mamy do wyboru pod każdym innym względem równie dobre pary adopcyjne, z tym że jedna jest hetero a druga homo to wybieramy hetero bo jest mniejsze prawdopodobieństwo że i dziecko będzie homo a więc i bezpłodne.
Ale, to wciąż nie powód by skazywać na dom dziecka dziecko które ma pecha i się nim zainteresowała na przykład tylko para homo.
Dwa, "bezpłodność" homoseksualistów jest mocno umowna i szczególnie obecnie homoseksualiści, jeśli chcą za pomocą in vitro czy ogólnie ze wsparciem medycyny łatwo mogą płodzić dzieci bez konieczności kontaktów seksualnych. Tak więc argument o "indukowaniu" bezpłodności byłby mocno osłabiony.
17-06-2009 20:18 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>domu jako czynnika decydującego w wykształceniu tejże seksualności jest chybione.
Z losów dzikich dzieci wynika, że wychowywanie się nietypowym środowisku może rodzić problemy seksualne.

>wyszło szydło z worka i wyjaśniło się co nam się nie podoba.
Nie określam czy mi się homoseksualizm podoba czy nie, tylko jaki jest.

>choroba sieroca, nadużycia seksualne i ogólna społeczna dysfunkcyjność wynikająca z dorastania w domu dziecka rzeczywiście nie pozwolą nam rozsądnie dojść czy powinniśmy pozwolić na homoadopcje czy nie.
Sierocińce z definicji są gorsze od rodzinnych domów, więc tym argumentem będzie mógł rozegrać każdy i zawsze.

>Katolicyzm również, o ateizmie nie mówiąc i tym grupom również należałoby zabronić adopcji.
Na pewno należałoby wykluczyć wszelkich religiantów, by chronić dzieci przed rytualnymi okaleczeniami.

>A tak na serio, który z podręczników dobrego prowadzenia sie będzie wykorzystany do osądzenia jakie zachowania są złe?
Serio to sądy weryfikują kandydatów na rodziców adopcyjnych, sam sobie poszukaj sobie wg jakich kryteriów.

>No jeśli to bezpłodność ma być czynnikiem dyskwalifikującym homoseksualistów jako potencjalnych rodziców
A gdzie ja tak piszę? Piszę, że bezpłodność par homo to wada, ale w odpowiedzi na Twoje twierdzenia, że homoseksualizm jest cacy.

>"bezpłodność" homoseksualistów jest mocno umowna
Mówimy o bezpłodności par homoseksualnych.

>argument o "indukowaniu" bezpłodności byłby mocno osłabiony.
Ale to nie mój argument. Rozliczasz mnie z argumentów wysuwanych przez innych, co gmatwa nam polemikę.
.
Sylwek (15472 punktów)
Chciałbym się dowiedzieć tylko, na czym właściwie polega zło homoseksualizmu, to jest czemu jest on według ciebie niemoralny, etycznie niewłaściwy. Wybacz mi, że sugeruję, jakobyś używał Biblii jako wyznacznika moralności w tym względzie, ale po prostu to ta książka i podobne do niej zawierają w miarę proste wyjaśnienie źródeł rzekomego zła ukrytego w homoseksualizmie (mianowicie, bo Bóg tak chce)
17-06-2009 21:13 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Chciałbym się dowiedzieć tylko, na czym właściwie polega zło homoseksualizmu, to jest czemu jest on według ciebie niemoralny, etycznie niewłaściwy.
Nie piszę, że jest nieetyczny, chyba zaszło nieporozumienie, jak z mojej winy, to przepraszam. Uważam, że homoseksualizm jest szkodliwy (zły) jako przyczyna jałowości związku. Głównie z tego powodu, bo są i pomniejsze sprawy, jednak już nie bezsporne.
.
Sylwek (15472 punktów)

>Nie piszę, że jest nieetyczny, chyba zaszło nieporozumienie, jak z mojej winy, to przepraszam. Uważam, że homoseksualizm jest szkodliwy (zły) jako przyczyna jałowości związku.
A cóż to za jałowość? Jedyna jak mi przychodzi to bezpłodność. Ale przecież bezpłodność nie zabrania hetero starać się o adopcję. W istocie większość hetero starających się o adopcję jest bezpłodna.
18-06-2009 00:31 
 Ocena 2 na 2
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)

>A cóż to za jałowość? Jedyna jak mi przychodzi to bezpłodność. Ale przecież bezpłodność nie zabrania hetero starać się o adopcję. W istocie większość hetero starających się o adopcję jest bezpłodna.

Hetero są bezpłodni w wyniku jakiejś niedoskonałości fizycznej, czyli nie są sfiksowani, natomiast niepłodność homusiów wynika z niedoskonałości psychicznej, po prostu coś im w mózgach nie działa jak trzeba. A skoro ich mózgi pracują nieprawidłowo nie powinni zabierać się za wychowywanie dzieci. Każde dziecko chce mieć ojca i matkę, homusie nie zapewniają realizacji takiej potrzeby, więc się na rodziców nie nadają.

Teraz przypomniała mi się scena z filmu pt "Porno" jak Boguś Linda tłumaczył młodszemu bratu jak się dobrać do kobitki. Rozrysował na kartce anatomię kobiety po czym wskazał miejsce długopisem i rzekł " A tu się wkłada".

Ciekawi mnie gdzie wskazywaliby homusie, tzn na które miejsce . W przypadku lesbijek sytuacja staje się jeszcze bardziej dramatyczna, bo nawet nie ma co wkładać .
18-06-2009 02:01 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>W przypadku lesbijek sytuacja staje się jeszcze bardziej dramatyczna
I o tym jest film.
.
18-06-2009 02:14 
 Ocena 3 na 3
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>bezpłodność nie zabrania hetero starać się o adopcję.
Pytasz co złego jest w homoseksualizmie, więc odpowiadam, że bezpłodność. Co przecież nie znaczy, że uważam bezpłodność za przeciwwskazanie do zaadoptowania dziecka. Homoseksualiści nie powinni adoptować dzieci, nie dlatego, że homoseksualizm jest kiepski, ale dlatego, że z jego powodu nie stworzą oczekiwanego modelu rodziny.
.
17-06-2009 16:02 
 Ocena 2 na 4
jkl; (5859 punktów)
>Póki co głównym argumentem przeciwko homoadopcji jest ryzyko wykształcenia homoseksualnej orientacji u dziecka.

E tam. Prawdziwy powód wygląda tak:


Przeciętny heteryk myśli: "O rany, chyba by mi oczy wypaliło jakbym z gejami mieszkał, więc tym bardziej nie życzę tego dziecku".

Ale Osnowa się do tego nie przyzna...
17-06-2009 16:56 
 0 na 4
Robert Zawecki (4718 punktów)
   Fotka przednia. Widzę, że kampania propagandowa homosiów trwa w najlepsze. Tak, wódz Biedroń nakazał odnaleźć w naszym społeczeństwie 2 mln gejów, a jak się nie uda, choć uznać te 2 mln za kryptogejów. Sam wyszukuje gejów wśród piłkarzy. Śmieszna ta propaganda. Niczym nagonka na Żydów w 1968r.

   Jakby się homosie nie wytężali, to homowyjątki tylko potwierdzają heteroregułę. Mniejszość chce zdominować większość pod nudnie naciąganymi hasłami pseudodyskryminacji. A jakby tak - korzystając z demokratycznych praw większości - uchwalić spalenie Biedronia na stosie? Skoro już mamy tę demokrację, to czemu nie zrobić z niej użytku? Wtedy Biedroń stałby się głównym męczennikiem i spełniłoby się jego największe marzenie. Książka Biedronia stałaby się podręcznikiem homoseksualizmu, obowiązkowo przerabianym w szkołach podstawowych, włącznie z zajęciami praktycznymi. Przecież każdy chłopiec musi wiedzieć jak ma wsadzić, aby zrobić dobrze swojemu koledze. W naszych szkołach uczą już różnych głupot. Skoro uczą religii, to mogą też uczyć homoseksualizmu. Ciekawe co na to nasi dyżurni homoseksualiści - chcecie obowiązkowej nauki homoseksualizmu w szkołach?
17-06-2009 20:28 
 Ocena 4 na 4
Sylwek (15472 punktów)

>Ciekawe co na to nasi dyżurni homoseksualiści - chcecie obowiązkowej nauki homoseksualizmu w szkołach?

Z początku chciało mi się nawet z tobą polemizować bo wydawało mi się, jakkolwiek się z tobą nie zgadzałem, że próbujesz argumentować swoje tezy.
Ale ostatnio coraz to nowe twoje wypowiedzi zbliżają cię poziomem do kanika.
Mnie uczono w szkole heteroseksualizmu książeczkami z odpowiednimi obrazkami i zdrowymi wzorcami, oraz (niezbyt) subtelnie podawana na religii sugestią o homo jako znienawidzonych przez Boga zboczeńcach.
Ta dosyć ofensywna "edukacja" nie powiodła się - tak więc nie bój się, raczej nie uda się gejom tak łatwo zepsuć dzieci.
17-06-2009 20:50 
 Ocena 3 na 3
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Przeciętny heteryk myśli: "O rany, chyba by mi oczy wypaliło jakbym z gejami mieszkał, więc tym bardziej nie życzę tego dziecku".
Jakeś taka nieprzeciętna to swoje dziecko podaruj jakimś homoseksualistom, niech się chłopcy nacieszą.

>Ale Osnowa się do tego nie przyzna...
Do "tego" czyli do czego?

I minus za te plotkarskie insynuacje na mój temat. Które przypadkiem zobaczyłem, bo nie czytam wszystkiego na forum.
.
19-06-2009 14:17 
 Ocena 3 na 3
jkl; (5859 punktów)
>Jakeś taka nieprzeciętna to swoje dziecko podaruj jakimś homoseksualistom, niech się chłopcy nacieszą.

Jakeś taki tradycyjny, to swoje dziecko podaruj jakimś heteroseksualistom, niech się chłopiec i dziewczynka nacieszą.

>>Ale Osnowa się do tego nie przyzna...
>Do "tego" czyli do czego?

Do tego, że cały twój antygejowski światopogląd oparty jest na biologicznej niechęci do zachowań nie zgodnych z instynktem.
Trzeba sobie umieć radzić z odruchami, po to jest rozum. A ten powinien Ci wyraźnie powiedzieć: nie masz podstaw by zakładać, że homoseksualna para źle wychowa dziecko.

>I minus za te plotkarskie insynuacje na mój temat.
Przepraszam, jeśli uraziłam.
19-06-2009 15:29 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>Jakeś taka nieprzeciętna to swoje dziecko podaruj jakimś homoseksualistom
>Jakeś taki tradycyjny
A - odpyskowujesz, czyli w sprawie homoadopcji hipokryzją od Ciebie zalatuje.

>cały twój antygejowski światopogląd oparty jest na biologicznej niechęci
Jaki "cały mój antygejowski światopogląd", homoseksualiści są mi obojętni.

>Trzeba sobie umieć radzić z odruchami, po to jest rozum.
Rozum ma ogólniejsze zastosowanie (ale o tym nie każdy wie).

>A ten powinien Ci wyraźnie powiedzieć...
Lecz mówi wyraźnie, żeby bzdur nie słuchać.
.
19-06-2009 16:00 
 Ocena 2 na 2
jkl; (5859 punktów)
>A - odpyskowujesz,
Za samo to stwierdzenie powinieneś dostać minusa, ale na Twoje szczęście rezerwuję je dla większych oszołomów.

>Jaki "cały mój antygejowski światopogląd", homoseksualiści są mi obojętni.
No tak.
Obojętni, nic do nich nie masz, niech sobie żyją w spokoju...
Tylko niech się za bardzo nie afiszują, nie uważają za równych, nie domagają takich samych praw...i jeszcze niech nie czują się dyskryminowani powyższym, bo przecież nikt ich nie dyskryminuje.

>Rozum ma ogólniejsze zastosowanie.
>Lecz mówi wyraźnie, żeby bzdur nie słuchać.
A tłumaczy czemu bzdury to bzdury, czy poprzestaje na zakazie?
19-06-2009 17:14 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>Jaki "cały mój antygejowski światopogląd", homoseksualiści są mi obojętni.
>No tak.
>Tylko niech się za bardzo nie afiszują, nie uważają za równych, nie domagają takich samych praw... i jeszcze niech nie czują się dyskryminowani powyższym, bo przecież nikt ich nie dyskryminuje.
To może pokaż gdzie ja to wszystko o homoseksualistach piszę.
.
19-06-2009 17:19 
 Ocena 2 na 2
jkl; (5859 punktów)
>To może pokaż gdzie ja to wszystko o homoseksualistach piszę.

Nie wprost, ale piszesz.

A wprost napisałeś "Homoseksualizm jest zły". Ciekawe jak to się ma do deklarowanej przez Ciebie obojętności...
19-06-2009 18:00 
 Ocena 3 na 3
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>To może pokaż gdzie ja to wszystko o homoseksualistach piszę.
>Nie wprost, ale piszesz.
W takim razie wskaż gdzie pośrednio o piszę homoseksualistach "niech się za bardzo nie afiszują, nie uważają za równych, nie domagają takich samych praw...i jeszcze niech nie czują się dyskryminowani powyższym, bo przecież nikt ich nie dyskryminuje".

>A wprost napisałeś "Homoseksualizm jest zły".
Twierdzę też, że katar jest zły, ale czy to znaczy, że mam wrogi stosunek do zakatarzonych?
.
15-06-2009 17:19 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>Heteroseksualizm to po przynależności do homo sapiens jedyna pewna cecha rodziców biologicznych. Dlatego nieheterycy z definicji powinni być wykluczeni przy tworzeniu rodziny zastępczej.
>.
>
No co ty? Przecież homoseksualiści miewają naturalne potomstwo Nawet jeśli akt seksualny prowadzący do powstania takowego nie sprawia im jakiejś szczególnej przyjemności, to fakt ten absolutnie nie odbiera im predyspozycji do rozmnażania się
15-06-2009 18:22 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Przecież homoseksualiści miewają naturalne potomstwo Nawet jeśli akt seksualny prowadzący do powstania takowego nie sprawia im jakiejś szczególnej przyjemności, to fakt ten absolutnie nie odbiera im predyspozycji do rozmnażania się
Ale rozmnażania się poprzez akt hetero, nie homoseksualny. Więc nawet dzieci homoseksualistów powstają ze związku kobiety z mężczyzną.
.
15-06-2009 18:24 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>>Przecież homoseksualiści miewają naturalne potomstwo Nawet jeśli akt seksualny prowadzący do powstania takowego nie sprawia im jakiejś szczególnej przyjemności, to fakt ten absolutnie nie odbiera im predyspozycji do rozmnażania się
>Ale rozmnażania się poprzez akt hetero, nie homoseksualny. Więc nawet dzieci homoseksualistów powstają ze związku kobiety z mężczyzną.
>.
Owszem, ale twoje twierdzenie, iż heteroseksualizm jest pewną cechą rodzica, prawdziwe nie jest
15-06-2009 19:55 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Owszem, ale twoje twierdzenie, iż heteroseksualizm jest pewną cechą rodzica, prawdziwe nie jest
By zostać rodzicem konieczny był kontakt heteroseksualny. Więc każdy bez wyjątku rodzic jest praktykującym hetero.
.
finerbijk (17282 punktów)
>By zostać rodzicem konieczny był kontakt heteroseksualny. Więc każdy bez wyjątku rodzic jest praktykującym hetero.
>.
Nie słyszałeś o sztucznym zapłodnieniu z banku spermy?
15-06-2009 23:13 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>By zostać rodzicem konieczny był kontakt heteroseksualny. Więc każdy bez wyjątku rodzic jest praktykującym hetero.
>Nie słyszałeś o sztucznym zapłodnieniu z banku spermy?
Lecz dalej to jest pierwiastek żeński i męski, a nie dwa plemniki czy dwa jaja.

Jak się zasłaniasz patologią, to zauważ łaskawie, że homoseksualizm jest tej patologii jedną z przyczyn. Niejedno sztuczne zapłodnienie zostało dokonane właśnie z powodu homoseksualizmu.
.
finerbijk (17282 punktów)
>Lecz dalej to jest pierwiastek żeński i męski, a nie dwa plemniki czy dwa jaja.
Pisałeś o kontakcie heteroseksualnym i ,że
>każdy bez wyjątku rodzic jest praktykującym hetero
co nie musi być prawdą. Plemniki i jaja nie mają seksualności.

>Jak się zasłaniasz patologią, to zauważ łaskawie, że homoseksualizm jest tej patologii jedną z przyczyn. Niejedno sztuczne zapłodnienie zostało dokonane właśnie z powodu homoseksualizmu.
Tak, i to chyba dobrze, po co wykorzystywać innych do naturalnego zapładniania wbrew sobie bez uczuć.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Pisałeś o kontakcie heteroseksualnym i ,że
>>każdy bez wyjątku rodzic jest praktykującym hetero
No - musi. Chyba że mówimy właśnie o sztucznym zapłodnieniu, ale to symulacja skutków aktu heteroseksualnego.

>Plemniki i jaja nie mają seksualności.
Fakt, za to jest odwrotnie: tylko seksualni heterycy dysponują jednym i drugim.

>>Niejedno sztuczne zapłodnienie zostało dokonane właśnie z powodu homoseksualizmu.
>Tak, i to chyba dobrze, po co wykorzystywać innych do naturalnego zapładniania wbrew sobie bez uczuć.
A tak, to jest zdecydowanie OK.
.
15-06-2009 20:40 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>>Owszem, ale twoje twierdzenie, iż heteroseksualizm jest pewną cechą rodzica, prawdziwe nie jest
>By zostać rodzicem konieczny był kontakt heteroseksualny. Więc każdy bez wyjątku rodzic jest praktykującym hetero.
>.
Czyli, jeśli rodzic- w ramach kwalifikacji do swej funkcji rodzicielskiej- zgodzi się na odbycie minimum jednego aktu seksualnego, to już będzie OK?
Bo- jako żywo- postulujesz istotność nie heteroseksualnej orientacji, a min. pojedynczego przypadku praktyk heteroseksualnych.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>By zostać rodzicem konieczny był kontakt heteroseksualny. Więc każdy bez wyjątku rodzic jest praktykującym hetero.
>Czyli, jeśli rodzic- w ramach kwalifikacji do swej funkcji rodzicielskiej- zgodzi się na odbycie minimum jednego aktu seksualnego, to już będzie OK?
A co ma być nie ok? Niezależnie od Twoich jakichś tam ram, każdy stosunek hetero może skutkować rodzicielstwem, której to właściwości nie ma żaden inny rodzaj stosunku seksualnego.

>Bo- jako żywo- postulujesz istotność nie heteroseksualnej orientacji, a min. pojedynczego przypadku praktyk heteroseksualnych.
Nie postuluję istotności pojedynczego przypadku czegokolwiek, lecz pokazuję, że heteroseksualnej istocie rodzicielstwa liczebność praktyk nijak nie jest w stanie zaszkodzić.
.
15-06-2009 20:14 
 Ocena 3 na 3
placownik (17853 punktów)

>Heteroseksualizm to po przynależności do homo sapiens jedyna pewna cecha rodziców biologicznych. Dlatego nieheterycy z definicji powinni być wykluczeni przy tworzeniu rodziny zastępczej.

   Dlatego? Założę się, że większość nie dostrzeże tutaj żadnego wynikania, tak głęboko jest ukryte. Ale jest. W przypadku adopcji przez parę homoseksualną, dla otoczenia jest oczywiste, że para nie jest rodzicami biologicznymi adopotowanego. Co z tym zrobić? Bajeczki o mamusi i cioci, czy tatusiu i wujku mają bardzo krótkie nogi. Czy w takim razie walić 4 czy 5 latkowi z grubej rury: prawdziwi tatuś i mamusia cię nie chcieli?

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
15-06-2009 22:26 
 Ocena 2 na 4
(Alicja)Duda (25557 punktów)
> Czy w takim razie walić 4 czy 5 latkowi z grubej rury: prawdziwi tatuś i mamusia cię nie chcieli?
Nie, że nie chcieli ale nie mogli, nie umieli...
Znam dobrze dwie rodziny (hetero oczywiście) które adoptowały dzieci. Od samego początku dzieci wiedziały, że są adoptowane mimo tego , że jedno miało 3 miesiące a drugie koło roku. W rodzinach tych największe święto to była rocznica kiedy dzieci zjawiły się w domach. Rodzice wychodzili z założenia , że zawsze znajdzie się jakaś "dobra" dusza, która poinformuje dzieci o ich pochodzeniu.
Zdaje się , że takie są z resztą zalecenia pedagogów w tej materii.
18-06-2009 00:38 
 Ocena 1 na 1
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
>> Czy w takim razie walić 4 czy 5 latkowi z grubej rury: prawdziwi tatuś i mamusia cię nie chcieli?
>Nie, że nie chcieli ale nie mogli, nie umieli...
>Znam dobrze dwie rodziny (hetero oczywiście) które adoptowały dzieci. Od samego początku dzieci wiedziały, że są adoptowane mimo tego , że jedno miało 3 miesiące a drugie koło roku. W rodzinach tych największe święto to była rocznica kiedy dzieci zjawiły się w domach. Rodzice wychodzili z założenia , że zawsze znajdzie się jakaś "dobra" dusza, która poinformuje dzieci o ich pochodzeniu.
>Zdaje się , że takie są z resztą zalecenia pedagogów w tej materii.

Tak a propos Twojej wypowiedzi widziałem coś dzisiaj w tv jak to dzieci usilnie dążą do poznania swoich biologicznych. Związek genetyczny jest tak silny, że nawet jak jest im dobrze w rodzinach adopcyjnych to i tak szukają biologicznych starych.
18-06-2009 16:03 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>nawet jak jest im dobrze w rodzinach adopcyjnych to i tak szukają biologicznych starych.
Pewnie szukają odpowiedzi na ważne pytanie "kim jestem?".
.
15-06-2009 22:42 
 Ocena 3 na 3
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>   Dlatego? Założę się, że większość nie dostrzeże tutaj żadnego wynikania, tak głęboko jest ukryte.
Z większością trudno rozmawiać, bo niezalogowana. Ale Tobie mogę wyłożyć, że wynikanie o którym piszę proste jest jak drut, mianowicie biologiczni rodzice to zawsze kobieta i mężczyzna, więc adopcyjni niechby też tacy byli. Kto tu czegoś nie zrozumie?
.

17-06-2009 10:39 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
>>   Dlatego? Założę się, że większość nie dostrzeże tutaj żadnego wynikania, tak głęboko jest ukryte.
>Z większością trudno rozmawiać, bo niezalogowana. Ale Tobie mogę wyłożyć, że wynikanie o którym piszę proste jest jak drut, mianowicie biologiczni rodzice to zawsze kobieta i mężczyzna, więc adopcyjni niechby też tacy byli. K

To "wynikanie" nie jest żadnym wynikaniem. Nijak z faktu "każdy biologiczna para rodzicielska to kobieta i mężczyzna" nie wynika norma "nie wolno parom homoseksualnym adoptować dzieci".
17-06-2009 14:55 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>biologiczni rodzice to zawsze kobieta i mężczyzna, więc adopcyjni niechby też tacy byli
>z faktu "każdy biologiczna para rodzicielska to kobieta i mężczyzna" nie wynika norma "nie wolno parom homoseksualnym adoptować dzieci".
Ja wskazuję wniosek w brzmieniu powyżej wytłuszczonym, a nie w Twoim - podkreślonym niżej. Ten poniżej wyciągnąłeś sobie sam, więc siebie z niego rozliczaj.
.
17-06-2009 15:48 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>Ja wskazuję wniosek w brzmieniu powyżej wytłuszczonym, a nie w Twoim - podkreślonym niżej. Ten poniżej wyciągnąłeś sobie sam, więc siebie z niego rozliczaj.

Wskazaleś wniosek w formie jak wytłuściłeś, ja wykazałem, po jego wyklarowaniu do formy zdania faktualnego i normatywnego, ale bez zmiany treści wobec tego co ty pisałeś, że o żadnym wynikaniu nie może być mowy. Ergo, nie o żadnym wniosku mówimy, tylko niepoprawnym zdaniu, mającym charakter myślenia życzeniowego. Z faktów nie wynikają normy. Ty próbujesz wmawiać, że jest inaczej.
17-06-2009 16:48 
 Ocena 3 na 3
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Z faktów nie wynikają normy. Ty próbujesz wmawiać, że jest inaczej.
Myślącym ludziom normy wynikają z faktów, przecież nie z mitów, do licha. Bo gdy normy wynikają z mitów, zamiast norm otrzymujemy przeoczony przez łaskawych dla Ciebie moderatorów wyprysk moherowej mentalności.
.
17-06-2009 16:53 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
Mówiąc o "wyprysku moherowej mentalności" stwierdzałem jedynie fakty, nie próbowałem dowodzić, ze wynikają z nich normy. Jeśli sformułowanie to cię boli, jeśli uważasz je za niewłaściwe, niekulturalne, obraźliwe zaatakowanie szacunku godnej wypowiedzi rozpoczynającej ten wątek zgłoś mnie do moderacji a nie przeoczy ona niczego.

I nie, normy nie wynikają z faktów, są postulowane.
Zasadniczo każde wyprowadzanie normy z faktu ma tyle sensu co stwierdzenie "Szyszka jest zła bo jest brązowa" albo "Trawa jest dobra bo jest zielona"
17-06-2009 20:29 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Mówiąc o "wyprysku moherowej mentalności" stwierdzałem jedynie fakty
No popatrz, ja też.

>zgłoś mnie do moderacji a nie przeoczy ona niczego.
Kablujesz więc na kanika?

>Zasadniczo każde wyprowadzanie normy z faktu ma tyle sensu co stwierdzenie "Szyszka jest zła bo jest brązowa"
Wyluzuj z tą niedobrą brązową szyszką, bo norma nie musi mieć odniesienia etycznego.
.
17-06-2009 20:44 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
>>Mówiąc o "wyprysku moherowej mentalności" stwierdzałem jedynie fakty
>No popatrz, ja też.
I próbujesz z nich wyprowadzać normy etyczne

>>zgłoś mnie do moderacji a nie przeoczy ona niczego.
>Kablujesz więc na kanika?

Od 2 dni owszem bo nie będę sobie strzępił języka na niego.

>>Zasadniczo każde wyprowadzanie normy z faktu ma tyle sensu co stwierdzenie "Szyszka jest zła bo jest brązowa"
>Wyluzuj z tą niedobrą brązową szyszką, bo norma nie musi mieć odniesienia etycznego.
Norma "zły" ma odniesienie etyczne jak mało co.
17-06-2009 21:31 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>I próbujesz z nich wyprowadzać normy etyczne
Ja określenia "wypryski moherowej mentalności" użyłem dla oznaczenia "norm opartych na mitach".

Ale normy etyczne jak najbardziej na faktach są oparte, np. na fakcie, że kradzież krzywdzi okradanego oparta jest norma tej kradzieży zakazująca.

>"zły" ma odniesienie etyczne jak mało co.
Wyłącznie etyczne, np. katar jest zły.
.
18-06-2009 00:46 
 Ocena 1 na 1
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
.
>>Kablujesz więc na kanika?
>Od 2 dni owszem bo nie będę sobie strzępił języka na niego.

I Ty się śmiesz nazywać mężczyzną ?(sorrki do dzisiaj nie uzyskałem odpowiedzi za kogo robisz) Siedzisz tylko i stawiasz te minusy i robisz donosy . I donosicielstwo zaszczepiałbyś swojemu adoptowanemu dziecku ? Chciałoby się rzec, normalnie ci.. Żenujące, nie to żebym był zaskoczony przecież wiadomo, kto donosi i próbuje pozbyć się swojej zmory.

Polecam Ci obejrzeć (komu ja to polecam ) "Zapach kobiety" gdzie Pacino wygłasza mowę w szkole. Pomiń wykład wygłaszany przez Pacino w samolocie do swojego opiekuna, gdzie wyjaśnia mu co w życiu jest najlepsze. Wiem, że masz całkiem odmienne zdanie
18-06-2009 00:53 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>Polecam Ci obejrzeć (komu ja to polecam ) "Zapach kobiety" gdzie Pacino wygłasza mowę w szkole. Pomiń wykład wygłaszany przez Pacino w samolocie do swojego opiekuna, gdzie wyjaśnia mu co w życiu jest najlepsze. Wiem, że masz całkiem odmienne zdanie

Po co polecasz mi coś czego nie rozumiesz? Ale już zauważyłem, że nic w zasadzie nie rozumiesz z otaczającego cię świata, i nadrabiasz miną. Błazna.

Dobrej nocy kaniku. Skłamałbym , gdybym powiedział, że będę o tobie myślał, ale pomyślę jutro jak tylko odblokuje mi się kolejna porcja minusów dla ciebie.
14-06-2009 21:52 
 Ocena 7 na 7
SloniSko (1109 punktów)
>A co do adopcji. Ludzie argumentują to, żeby geje i lesbijki nie miały prawa do adopcji, bo wychowają kolejnego geja/lesbijkę. Czy jest w tym chociaż trochę racji? Nie wydaje mi się, w końcu dziecko heteroseksualnych rodziców może być homoseksualistą i nie ma wpływu na to fakt, że wychowany był w heteroseksualnej rodzinie. Czy w odwrotnym przypadku byłoby podobnie? Wydaje mi się, że tak mogłoby być.
   Podepnę się do Ciebie

   Śmiem twierdzić, że większość (jeśli nie wszyscy) homoseksualistów zostało wychowanych w heteroseksualnych (przynajmniej oficjalnie) rodzinach. Zatem to właśnie heteroseksualni rodzice wychowują homoseksualne potomstwo.
   @autor wątku - Zakazać heteroseksualnych małżeństw jako przyczyny rozwoju homoseksualizmu!


"Never assume anything" - A. Milne
Jarosław Ziółkowski (972 punktów)
(zablokowany)
>Idąc przez park, z oddali widzę jak podążają w moją stronę dwaj panowie, trzymający się za dłonie jak para. Po chwili ujrzałem jak namiętnie się całują, a następnie uśmiechali się do mnie i nie omieszkali puścić mi przysłowiowe "oczko".
>Poczułem się źle.
   Gdyby były to dwie dziewczyny, zapewne poczułbyś się bardzo dobrze (choć w tej sytuacji pewnie się do tego nigdy nie przyznasz).

>Przypominam, że uważam iż jest to okropna choroba, którą należy bezzwłocznie, obowiązkowo leczyć!
   Możesz sobie uważać, ale nie zmieni to stanowiska środowisk lekarskich, które na badanie tego zjawiska poświęciły mnóstwo wysiłku i czasu. Z kolei homofobia mogłaby być sklasyfikowana jako zaburzenie psychiczne i jako takie mogłaby być leczona.
14-06-2009 08:05 
 Ocena 3 na 3
Matix (5786 punktów)
>   Gdyby były to dwie dziewczyny, zapewne poczułbyś się bardzo dobrze (choć w tej sytuacji pewnie się do tego nigdy nie przyznasz).

Hehe, ja nawet bym się założył, że poczułby się świetnie, a nawet odpowiedziałby na mrugnięcie okiem...

Swoją drogą, jako mężczyzna ciekawym jaka byłaby w takim razie reakcja kobiety na dwóch całujących się mężczyzn? Tak w opozycji do sytuacji powyższej. Dla mężczyzny dwie ładne lesbijki to słodycz i zachęta do pójścia z obydwiema na raz do łóżka, ciekawe jak sprawa wygląda w drugą stronę... Tzn. czy kobieta chciałaby z dwoma? Z niecierpliwością czekam na odpowiedź jakiejś forumowej damy...
15-06-2009 00:56 
 Ocena 3 na 3
igrazka (303 punktów)


myślę, że nawet jeśli byśmy chciały to owi panowie raczej nie byli by zainteresowani a szkoda

a jak już jesteśmy przy tym temacie to chciałam zauważyć, że mężczyźni mają trochę mylne poglądy na temat lesbijek..
Geje to zazwyczaj modnie ubrani, przystojni i zadbani mężczyźni.. Lesbijki natomiast mijają szerokim łukiem stereotyp jaki wytworzył się w głowach panów w męskich fantazjach ,z łózkiem w roli głownej ,lesbijki to seksowne panie chętnie korzystające z pomocy panów, w rzeczywistości niekoniecznie ale jak wiadomo są wyjątki od reguły, więc drodzy panowie nie traćcie nadzieji
15-06-2009 01:07 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>Geje to zazwyczaj modnie ubrani, przystojni i zadbani mężczyźni..
Oraz, co słusznie zauważyłaś, zainteresowani sobą a nie paniami.
>Lesbijki natomiast mijają szerokim łukiem stereotyp jaki wytworzył się w głowach panów w męskich fantazjach ,z łózkiem w roli głownej ,lesbijki to seksowne panie chętnie korzystające z pomocy panów, w rzeczywistości niekoniecznie
Bo podobnie jak geje są zainteresowane sobą a nie panami.
igrazka (303 punktów)
>>Geje to zazwyczaj modnie ubrani, przystojni i zadbani mężczyźni..
>Oraz, co słusznie zauważyłaś, zainteresowani sobą a nie paniami.
>>Lesbijki natomiast mijają szerokim łukiem stereotyp jaki wytworzył się w głowach panów w męskich fantazjach ,z łózkiem w roli głownej ,lesbijki to seksowne panie chętnie korzystające z pomocy panów, w rzeczywistości niekoniecznie
>Bo podobnie jak geje są zainteresowane sobą a nie panami.

dokładnie
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
No wiesz mam lesbijkę sąsiadkę z bloku obok. Ani to atrakcyjne, chodzi jak facet i na dodatek chleje jak Fin. Ostatnio jak ją widziałem to chyba się przejechała w pijackim amoku po chodniku, bo twarz miała styraną jakby zderzyła się z lokomotywą.
18-06-2009 00:56 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
>No wiesz mam lesbijkę sąsiadkę z bloku obok. Ani to atrakcyjne, chodzi jak facet i na dodatek chleje jak Fin. Ostatnio jak ją widziałem to chyba się przejechała w pijackim amoku po chodniku, bo twarz miała styraną jakby zderzyła się z lokomotywą.

Jak zwykle masz wyborne pojęcie o świecie. No ale jedyne "lesbijki" jakie dobrze znasz to pewnie postaci z filmów porno gdzie prostym heterykom wydaje się, że lesbijki to takie kobiety co to lubią grę wstępną we dwie po to by potem dokończyć z takim ogierem jak ty.
18-06-2009 01:29 
 Ocena 1 na 1
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
>>No wiesz mam lesbijkę sąsiadkę z bloku obok. Ani to atrakcyjne, chodzi jak facet i na dodatek chleje jak Fin. Ostatnio jak ją widziałem to chyba się przejechała w pijackim amoku po chodniku, bo twarz miała styraną jakby zderzyła się z lokomotywą.
>Jak zwykle masz wyborne pojęcie o świecie. No ale jedyne "lesbijki" jakie dobrze znasz to pewnie postaci z filmów porno gdzie prostym heterykom wydaje się, że lesbijki to takie kobiety co to lubią grę wstępną we dwie po to by potem dokończyć z takim ogierem jak ty.

Oj chyba nerwy Ci znowu puszczają (mam nadzieję, że chociaż zwieracze jeszcze działają jak należy) piszę Ci o lesbie z bloku obok, a Ty mi o filmach . Tracisz formę kolego.
lotrek (14275 punktów)

>Proszę o wasze zdanie na ten temat. Chcę dodać, że do homoseksualistów jako osób uprzedzony nie
>jest, ponieważ znam ich wielu i są wspaniałymi ludźmi
! Sprzeciwiam się przede i nade wszystko ich
>związkom!

To czego się ich czepiasz? Pozwól im żyć tak jak chcą i akceptuj ich dążenia do posiadania takich samych praw, jakie posiadają osoby heteroseksualne.
Z homofobii można się wyleczyć!!!


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
14-06-2009 11:23 
 Ocena-1 na 1
dynktrente (13 punktów)
Zobaczcie co się dzieje tutaj ==>> www.wykop.pl/link/196611/you-are-not-the-father
14-06-2009 11:54 
 Ocena 1 na 1
stilgar (7322 punktów)
>Zobaczcie co się dzieje tutaj ==>> www.wykop.pl/link/196611/you-are-not-the-father
A jaki to ma związek z tym wątkiem?
igrazka (303 punktów)
>>Zobaczcie co się dzieje tutaj ==>> www.wykop.pl/link/196611/you-are-not-the-father
>A jaki to ma związek z tym wątkiem?

też nie wiem
15-06-2009 22:41 
 Ocena-3 na 5
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
>
>>Proszę o wasze zdanie na ten temat. Chcę dodać, że do homoseksualistów jako osób uprzedzony nie
>>jest, ponieważ znam ich wielu i są wspaniałymi ludźmi
! Sprzeciwiam się przede i nade wszystko ich
>>związkom!
>To czego się ich czepiasz? Pozwól im żyć tak jak chcą i akceptuj ich dążenia do posiadania takich samych praw, jakie posiadają osoby heteroseksualne.

No to kilka pytań zatem:

1. Podczas ślubu co mają mówić : biorę sobie ciebie za męża ? kto jest mężem, a kto żoną, a może dwaj mężowie ? Chyba takich samych praw się nie da uskutecznić
2. Homusie dostali dziecko. Kto jest tatuś kto mamusia, a może dwóch tatusiów ? Nie ma czegoś takiego jak dwóch tatusiów, tatusia ma się jednego. Więc nie można dać takich samych praw
3. Czy homusi obowiązuje jakaś inna konstytucja niż heretyków ? O ile wiem to nie. Więc o jakich prawach prawisz ?

> Z homofobii można się wyleczyć!!!

Z homusiowania ponoć również !!!


P.S. Tak mi się przypomniało, bo to już dziś nie aktualne i o tym się nie pamięta ale kto jest odpowiedzialny ze epidemię hiv. Zdaje się, że na początku głównymi roznosicielami byli homusie i narkomani. Może gdyby istniał przymus leczenia z homusiostwa i narkomanii to może i hiv by się tak nie rozbestwił. Ale to tylko taka mała dygresja
15-06-2009 23:02 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>Z homusiowania ponoć również !!! P.S. Tak mi się przypomniało, bo to już dziś nie aktualne i o tym się nie pamięta ale kto jest odpowiedzialny ze epidemię hiv. Zdaje się, że na początku głównymi roznosicielami byli homusie i narkomani. Może gdyby istniał przymus leczenia z homusiostwa i narkomanii to może i hiv by się tak nie rozbestwił. Ale to tylko taka mała dygresja

A ja myślę, że za epidemie HIV odpowiedzialni byli homusie co to się próbowali leczyć z kobietami i wywlekli ja poza obręb środowiska homoseksualistów.

Wyjaśnienie powyższego, ponurego żartu dla kanika co by nie miał wątpliwości o co mi naprawdę chodzi:
bredzisz.
16-06-2009 00:00 
 0 na 4
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
>>Z homusiowania ponoć również !!! P.S. Tak mi się przypomniało, bo to już dziś nie aktualne i o tym się nie pamięta ale kto jest odpowiedzialny ze epidemię hiv. Zdaje się, że na początku głównymi roznosicielami byli homusie i narkomani. Może gdyby istniał przymus leczenia z homusiostwa i narkomanii to może i hiv by się tak nie rozbestwił. Ale to tylko taka mała dygresja
>A ja myślę, że za epidemie HIV odpowiedzialni byli homusie co to się próbowali leczyć z kobietami i wywlekli ja poza obręb środowiska homoseksualistów.

Tym bardziej ich postępowanie jest godne potępienia. Wykorzystać kobiety do leczenia się. Perfidne i skrytobójcze zachowanie. A fuj. Powinieneś się wstydzić za swoja brać .

>Wyjaśnienie powyższego, ponurego żartu dla kanika co by nie miał wątpliwości o co mi naprawdę chodzi:
>bredzisz.

Nie no oczywiście, hiva roznosili kosmici i bociany.
17-06-2009 16:56 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>Nie no oczywiście, hiva roznosili kosmici i bociany.

Grypę roznoszą głównie heterycy. Zakażmy heteroseksualizmu.
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
>>Nie no oczywiście, hiva roznosili kosmici i bociany.
>Grypę roznoszą głównie heterycy. Zakażmy heteroseksualizmu.
>

Sposób roznoszenia grypy nie jest uzależniony od preferencji seksualny, hiva natomiast jak najbardziej.
Sylwek (15472 punktów)

>Sposób roznoszenia grypy nie jest uzależniony od preferencji seksualny, hiva natomiast jak najbardziej.
Bzdura. Nie od preferencji ale higieny. Dziś na Zachodzie pod tym względem hetero prezentują się gorzej niż homo. Relatywnie rzadziej polegają na prezerwatywach, ulegając między innymi wciąż złudzeniu że HIV to sprawa gejów.

BTW badałeś się?
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Grypę roznoszą głównie heterycy.
Bo głównie ludzie to heterycy?
.
16-06-2009 08:59 
 Ocena 5 na 5
lotrek (14275 punktów)

>No to kilka pytań zatem:
>1. Podczas ślubu co mają mówić : biorę sobie ciebie za męża ? kto jest mężem, a kto żoną, a może dwaj mężowie ? Chyba takich samych praw się nie da uskutecznić
>2. Homusie dostali dziecko. Kto jest tatuś kto mamusia, a może dwóch tatusiów ? Nie ma czegoś takiego jak dwóch tatusiów, tatusia ma się jednego. Więc nie można dać takich samych praw
>3. Czy homusi obowiązuje jakaś inna konstytucja niż heretyków ? O ile wiem to nie. Więc o jakich prawach prawisz ?

Czy ty naprawdę nie masz innych zmartwień, czy szukasz "kwadratowych jaj". Nazewnictwo w takim związku zawsze można ustalić a konstytucje zmienić. Najważniejsze, by dziecko miało kochających rodziców a czy to będą dwie mamy, czy dwóch ojców nie ma żadnego znaczenia. Może i w szkole takie dziecko, by miało problemy, ale z czasem inni przywykną, tak jak się dzieje z dziećmi nie chodzącymi na religie. Zresztą można wziąć przykład z innych, bardziej tolerancyjnych krajów.
Precedensy już są, wystarczy wziąć przykład.

> Z homofobii można się wyleczyć!!!
>Z homusiowania ponoć również !!!
Niestety nie, zresztą przecież pisze o tym Małgorzata, wystarczy przeczytać.

>Zdaje się, że na początku głównymi roznosicielami byli homusie i narkomani.
Za epidemię HIV był odpowiedzialny wirus a roznosił się dzięki ludziom, bez względu na orientację seksualną, czy też hobby.

>Może gdyby istniał przymus leczenia z homusiostwa i narkomanii to może i hiv by się tak nie rozbestwił.
Gdyby babcia miła wąsy....

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
18-06-2009 00:55 
 Ocena 1 na 1
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
>>>>Proszę o wasze zdanie na ten temat. Chcę dodać, że do homoseksualistów jako osób uprzedzony nie
>>>jest, ponieważ znam ich wielu i są wspaniałymi ludźmi
! Sprzeciwiam się przede i nade wszystko ich
>>>związkom!
>>To czego się ich czepiasz? Pozwól im żyć tak jak chcą i akceptuj ich dążenia do posiadania takich samych praw, jakie posiadają osoby heteroseksualne.
>No to kilka pytań zatem:
>1. Podczas ślubu co mają mówić : biorę sobie ciebie za męża ? kto jest mężem, a kto żoną, a może dwaj mężowie ? Chyba takich samych praw się nie da uskutecznić
>2. Homusie dostali dziecko. Kto jest tatuś kto mamusia, a może dwóch tatusiów ? Nie ma czegoś takiego jak dwóch tatusiów, tatusia ma się jednego. Więc nie można dać takich samych praw
>3. Czy homusi obowiązuje jakaś inna konstytucja niż heretyków ? O ile wiem to nie. Więc o jakich prawach prawisz ?
>> Z homofobii można się wyleczyć!!!
>Z homusiowania ponoć również !!!
P.S. Tak mi się przypomniało, bo to już dziś nie aktualne i o tym się nie pamięta ale kto jest odpowiedzialny ze epidemię hiv. Zdaje się, że na początku głównymi roznosicielami byli homusie i narkomani. Może gdyby istniał przymus leczenia z homusiostwa i narkomanii to może i hiv by się tak nie rozbestwił. Ale to tylko taka mała dygresja
>

P.S brak odpowiedzi na 3 pytanka . Wiem wiem, odpowiedzi na nie są niewygodne.
mercury18 (42 punktów)
Drodzy Państwo,

bardzo cieszy mnie iż dyskusja tak bardzo się rozwinęła na podany przeze mnie temat. Oczywistym jest, że otrzymałem tyle minusów ponieważ moje argumenty były arcyradykalne i nie do końca sprawiedliwe i sprzeczne z ius naturale. Ale jest to proste i zrozumiałe, gdyż jest to FORUM internetowe, na którym można prawić wszelakie prawdy. Myślę, że nie odważyłbym się szerzyć tych treści na FORUM publicznym. Niemniej jednak jestem w 110% usatysfakcjonowany, ponieważ moim celem było stworzenie oburzenia i złości na mnie. Eksperyment udał się, a państwo w tym pomogliście.

I tak mimochodem proszę zerknąć na link, który znalazłem i odnieść się do tematu, który jest meritum wątku! Pozdrawiam serdecznie

wiadomosci(*)oczekaly_sie_potomka,item.html
16-06-2009 09:09 
 Ocena 6 na 6
finerbijk (17282 punktów)
Drogi mercury18,

Już zdążyliśmy o Tobie zapomnieć. Trochę czuć było prowokację to "oczko" itd., ale zawsze musi być jakiś gejowski wątek, taka tradycja, więc po co tworzyć kolejny.
Wyniki takiego eksperymentu może przewidzieć średnio rozgarnięty czteroklasista z podstawówki, ale jak masz tak wielką satysfakcję to na zdrowie.
16-06-2009 10:32 
 Ocena 8 na 8
lotrek (14275 punktów)

>bardzo cieszy mnie iż dyskusja tak bardzo się rozwinęła na podany przeze mnie temat. Oczywistym jest, że otrzymałem tyle minusów ponieważ moje argumenty były arcyradykalne
Przenieś się na forum: www.fronda.pl , tam będziesz otrzymywał plusy i same pochwały.

>Niemniej jednak jestem w 110% usatysfakcjonowany, ponieważ moim celem było stworzenie oburzenia i złości na mnie.
Znaczy jesteś masochistą!!!

>>Eksperyment udał się, a państwo w tym pomogliście.
Acha, miałeś orgazm....gratuluje.

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
16-06-2009 19:04 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>Drodzy Państwo,
>bardzo cieszy mnie iż dyskusja tak bardzo się rozwinęła na podany przeze mnie temat. Oczywistym jest, że otrzymałem tyle minusów ponieważ moje argumenty były arcyradykalne i nie do końca sprawiedliwe i sprzeczne z ius naturale. Ale jest to proste i zrozumiałe, gdyż jest to FORUM internetowe, na którym można prawić wszelakie prawdy. Myślę, że nie odważyłbym się szerzyć tych treści na FORUM publicznym. Niemniej jednak jestem w 110% usatysfakcjonowany, ponieważ moim celem było stworzenie oburzenia i złości na mnie. Eksperyment udał się, a państwo w tym pomogliście.
>I tak mimochodem proszę zerknąć na link, który znalazłem i odnieść się do tematu, który jest meritum wątku! Pozdrawiam serdecznie
>wiadomosci(*)oczekaly_sie_potomka,item.html

Not funny, babe.
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Not funny, babe.

Mhm, to na tym forum można zamieszczać wypowiedzi w innym niż polski języku? Jeśli tak, to popiszę tu sobie np. w Sprache "miłej" dla ucha każdego Polaka, uprzedzam jednak, że treści będą kontrowersyjne, w tym języku i mojego autorstwa inne być nie mogą.
Aneta Dziwińska
16-06-2009 20:00 
 Ocena 5 na 5
liliac (147340 punktów)
>>Not funny, babe.
>Mhm, to na tym forum można zamieszczać wypowiedzi w innym niż polski języku? Jeśli tak, to popiszę tu sobie np. w Sprache "miłej" dla ucha każdego Polaka, uprzedzam jednak, że treści będą kontrowersyjne, w tym języku i mojego autorstwa inne być nie mogą.
>Aneta Dziwińska

Specjalnie dla ciebie, kochana, mogę prztłumaczyć, jakkolwiek uznałam, że pewne (proste przecież treści) można uznać za automatycznie zrozumiałe.
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Specjalnie dla ciebie, kochana, mogę prztłumaczyć

Nie trzeba, złociutka, znam język Szekspira, tak samo jak język Goethego i Majakowskiego, jak trzeba to i w języku Hugo się dogadam.
Aneta Dziwińska
16-06-2009 21:03 
 Ocena 4 na 4
finerbijk (17282 punktów)
Łał (już przetłumaczone),
A co z językiem Junichiro Tanizaki?
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Specjalnie dla ciebie, kochana, mogę prztłumaczyć, jakkolwiek uznałam, że pewne (proste przecież treści) można uznać za automatycznie zrozumiałe.

A ja proszę przetłumaczyć.

Pozdrawiam
Grzegorz (5685 punktów)
>Dlatego też uważam, że homoseksualizm powinien być leczony tak samo jak alkoholizm, schizofrenia, rak etc.
Czemu? O ile szkodliwość raka czy alkoholizmu jest bezdyskusyjna, to z homoseksualizmem jest już nieco trudniej. Więc czemu leczyć kogoś kto tego leczenia nie chce, a dla otoczenia nie jest szkodliwy (bo, niestety, trudno mi uznać jako szkodliwość to że się poczułeś urażony puszczeniem "oczka")?


Co do adopcji to jak zwykle w przypadku takich sporów trudno o obiektywne dane. Zwolennicy przytaczają jedne badania, a przeciwnicy inne, i jak zwykle obe strony uważają że prezentują "naukowe" podejście.
Natomiast mało kto pamięta że najważniejsze powinno być dobro dziecka, a tutaj w zależności od sytuacji na "rynku adopcyjnym" pojawia się podstawowy problem co z czym porównywać. Tzn. czy alternatywą dla adopcji przez parę jednopłciową jest w danym przypadku adopcja przez parę "normalną" czy też dalsza wegetacja dziecka w rozmaitych placówkach. Zależy też od nastawienia społeczeństwa. O ile (prawdopodobnie) np. w Szwecji dziecko pary jednopłciowej nie czuje się jakoś gorsze, to u nas na pewno wśród rówieśników miałoby 3x bardziej pod górkę niż ktokolwiek inny.
Kowalska (14008 punktów)
W ogóle się już w tym wątku nie można połapać.
Jest kompletnie nieczytelny. I tak jest ze wszystkimi, które się rozrastają, wre dyskusja
Madman (7811 punktów)
>związek kobiety i mężczyzny, kiedy z miłości (czasami bez niej) rodzi się dziecko.
Rozumiem, że masz na myśli miłość fizyczną. A z tym "czasami bez niej" to chodzi Ci o in vitro ?
aninakcilyb (259 punktów)
Z jednej strony piszesz, że znasz homoseksualistów i są wspaniałymi ludźmi, a z drugiej jak zobaczyłeś w parku mężczyzn trzymających się za ręce to cię to okropnie zniesmaczyło. Coś mi się tu nie zgadza.
Różnica między chorobą a homoseksualizmem jest taka,że chorobą dokonuje pewnych zniszczeń w organizmie, homoseksualizm to jest orientacja seksualna, która raczej jeśli jest zgodna z potrzebami danej osoby jest przyczynkiem do spełnienia a nie rozpadu.
Piszesz ,że nie jesteś uprzedzony do homoseksualistów, ale sprzeciwiasz się ich związkom. Czyli jak wyobrażasz sobie ich życie?
Homoseksualizmie jest zjawiskiem, które 'pojawiło się na Zachodzie' i 'przyszło ' do nas, jak sugerujesz. Homoseksualiści byli od zawsze, tylko dzisiaj się publicznie o tym mówi.
Moim zdaniem danie szansy homoseksualistom na zawieranie oficjalnych związków (jeśliby chcieli) byłoby szansą zbadania czy te środowiska zawierają trwałe relacje, bo istnieją domniemania, że homoseksualiści częściej niż osoby heteroseksualne zmieniają partnerów.
Większym problemem niż jednostkowe zniesmaczenia jest zastanowienie się na przykład nad prawem do adopcji dla par homoseksualnych.
goląka (95 punktów)
z wiki:

Cytat:
Choroba polega na zaburzeniu funkcji lub uszkodzeniu struktury organizmu. O zaistnieniu choroby można mówić wtedy, gdy działanie czynnika chorobotwórczego wywołuje niepożądane objawy, różniące się od czynników zdrowego organizmu.


lesbijki i geje sa zdolni do rozmnazania. chyba ze sa bezplodni, ale to wtedy juz tak jak u ludzi.

i nalezy pamietac, ze jedynie Jezus moze wyleczyc z homoseksualizmu...
23-07-2009 14:50 
 Ocena 1 na 1
Malaparte (6 punktów)
>z wiki:
> Cytat:
Choroba polega na zaburzeniu funkcji lub uszkodzeniu struktury organizmu. O zaistnieniu choroby można mówić wtedy, gdy działanie czynnika chorobotwórczego wywołuje niepożądane objawy, różniące się od czynników zdrowego organizmu.

>lesbijki i geje sa zdolni do rozmnazania. chyba ze sa bezplodni, ale to wtedy juz tak jak u ludzi.
>i nalezy pamietac, ze jedynie Jezus moze wyleczyc z homoseksualizmu...

Człowieku gdzieś Ty się uchował, na zakrystii? Ten cyctat przystaje do raka a nie do orientacji seksualnej. Nikt z niczego tutaj nie wyleczy, ludzie próbują oszukiwac sami siebie, żyją w związkach "normalnych", zdrasdzają partnera z osobami tej samej płci, zabijają się, uciekają w nałogi byle zapomniec o tym co naprawde czuja. Jezus nie jest tak okrutny żeby chcial dla kogos takiego życia, chyba ze wierzymy w innego Boga...

Lesbijki nie są zdolne do rozmnażania, bo nie są obojnakami. Trzeba jednak brac pod uwagę, że rozmowa nie toczy sie o dzieciach tylko o lesbijkach i gejach. Osobiście, będąc lesbijką, nie zdecydowalabym sie na dziecko, po pierwsze dlatego, że na widok męskiego członka robi mi sie niedobrze, po drugie dlatego, że nie wiem do konca jak to dziecko bedzie sie czulo a wolalabym zeby bylo szczesliwe. Dlatego wybralam i kupilam sobie psa. Dla kogos to sie moze wydac smieszne, ale niestety, człowiek czasem stoi przed absurdalnym wyborem, miec psa czy dziecko W tym przypadku ten wybór okazal sie naturalny. Żaden szowinistyczny wybryk natury nie zmusi mnie zebym z nim spała bo uważam, że to obrzydliwe

Co to są niepożądane objawy, że tak zapytam? Warto też zwrócic uwagę przez kogo niepożądane. Zwykle dla ludzi zakompleksionych, którym ktoś o odmiennych poglądach i zachowaniach zaburza spokój, który z takim trudem budują na kłamstwie oczywiście. Nienawiśc do innych: czarnoskórych, Chińczyków, gejów wcale nie znika, pielęgnują je jednostki w systemie społecznym najsłabsze, najbardziej odczuwające zagrożenie ze strony świada, który postrzegają jako wrogi a tymczasem, rzeczywistoś odbija się w ich niedowartościowanym umyśle jak w krzywym zwierciadle i tworzy iluzję niebezpieczeństwa.
(jak myslicie dlaczego PiS wygrało wybory w zamierzchłej przeszłości, czyż nie poslugiiwali sie metodą kija ?)

"Wtedy już tak jak u ludzi..."

Czyli, co geje i lesbijki to nie ludzie? Radzę Panu z całego serca, żebyś sie Pan rozejrzał, ale już bez oparów stereotypów w głowie a trzeźwo.

Dziękuję i pozdrawiam
Vytautas (4394 punktów)
>homoseksualizm powinien być leczony tak samo jak alkoholizm, schizofrenia, rak etc. Jeżeli urodzą
>się dwie osoby, tej samej płci i z ich naturalnego pożycia powstanie dziecko to wtedy uznam, że
>związki ludzi tej samej płci powinny być legalne.

   Nie wiem, czy Cię to zainteresuje, ale portal wiedzy onet.pl.wiem nie zalicza homoseksualizmu do dewiacji, za to zalicza do nich oziębłość płciową, czyli frigiditas sexualis.
   Umysłowość człowieka tym się różni od umysłowości innych zwierząt, że ludzie mają tak bardzo rozwinięty aparat pojęciowy, że potrafili stworzyć naukę, to po pierwsze. Druga różnica (dzielona zresztą z szympansami bonobo) jest taka, że człowiek odkrył, że seks może służyć nie tylko prokreacji, lecz także radosnej zabawie. Nie zabraniaj, ponuraku, bawić się chłopcom, jeśli taką zabawę lubią.
   Należysz jak widzę do tych, którzy chcieliby sprowadzić seks do aktu prokreacji. Czy myślenia naukowego też chcesz ludziom zabronić?

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365