Racjonalista - Strona głównaDo treści
Kretyńskie historie

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
17-03-2010 22:07Kowalska (14008 punktów)Kretyńskie historie
Ocena 8 na 8
   W liceum miałam psiapsiółkę Marzenę. Ta zaś miała starszą od nas o 8 lat siostrę Jolkę. Jolka była jedną z bardziej walniętych osób jakie w życiu spotkałam. Non stop przytrafiały jej się historie, których normalny człowiek nawet by sobie wyobrazić nie potrafił.

   Pewnego pięknego wieczoru Jolka wracała po nocy ostatnim autobusem do domu z baaaardzo udanej imprezy. W tamtych, znaczy się '90 latach, szalenie modne były takie kuferki, które nosiło się jako torebki. Coś jak torba lekarska, tylko mniejsze. Jolka była dziewczyną modną, więc kuferek taki posiadała.
Autobus przyjechał, Jolka wsiadła. Gdzieś tak w połowie drogi stwierdziła, że nie wytrzyma i zaraz rzygnie. Chciała nawet wysiąść, ale autobus nie zatrzymywał się na większości przystanków. Wzrok zdesperowanej Jolki padł na kuferek. P*****lić kuferek, pomyślała, wysypała jego zawartość i rzygnęła sobie do środka z całą mocą. Ledwo skończyła, a już trzeba było wysiadać. Poupychała manele z kuferka po kieszeniach i wysiadła. Idąc lekkim już krokiem pomyślała, że torebki z rzygami do domu nosić nie będzie, i wyrzuciła kuferek hen, daleko w krzaki.

Jakiś tydzień później, niedziela.

   Była godzina popołudniowa gdy zadzwonił dzwonek u drzwi. Wypchnięto Jolkę żeby otworzyła, bo cała rodzina pochłonięta była oglądaniem "Koła Fortuny" i pana Pijanowskiego.
Jolka otworzyła. Przed nią stał przecudnej urody chłopak w wojskowym mundurze.
- Pani Jolanta Ż.
- Tak...
- W takim razie to pani. W bocznej kieszonce był miesięczny bilet. To panią znalazłem.

I podał Jolce kuferek.

--------------------------------------------------------------------------------------

   Na dyskotece w domu kultury Jolka poznała fajnego chłopaka. Krystian był miły i miał dekatyzowane spodnie oraz czarną kurtkę skórzaną ze skaju. Wszystko było fajnie i elegancko, do momentu aż nie wyszli na chwilę z ciemnej sali, żeby odpocząć po parkietowych szaleństwach.
Jolka spojrzała na Krystiana i zdębiała. Krystian był rudy. Fakt ten spowodował u Jolki taki popłoch, że z dyskoteki uciekła z prędkością jakiś 6 machów.
Zapomniała jednak, że w czasie przytulania się w tańcu, powiedziała Krystianowi gdzie mieszka. Następnego dnia, w godzinach popołudniowych pod blokiem Jolki zjawił się Krystian.
- Jolaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!! - zaryczał pod oknem.
- Idź stąd! Jesteś rudy! Nie będę się z tobą spotykać! - Wykrzyczała Jolka z okna.
Krystian postał jeszcze czas jakiś pod oknem, kopnął kilka kamyków, po czym udał się w kierunku przystanku.

   Minęło kilka dni, i Jolka zdążyła zapomnieć o tym tragicznym wypadku, jakim był taniec z rudym.
Nie doceniła jednak Krystiana i siły jego miłości.

   Ta niedziela była bardzo pochmurna, i od rana zbierało się na burzę. Jakoś tak w południe pod blokiem rozległo się gromkie:
- Jolaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!! Wyjdź do okna!!!!!!!!! Już nie jestem rudy!!!!!!!
Jolka wyjrzała przez okno i oniemiała. Krystian był brunetem. Ale to był koniec jego szczęścia w tym dniu, bo zaczął padać deszcz. Czas mijał, a Jolka z coraz większą uwagą przyglądała się Krystianowi stojącemu pod oknem. W strugach deszczu bowiem, Krystian na nowo robił się rudy. Nie wiadomo jakiej farby do włosów użył, ale faktem jest, że wraz z czarnymi strugami spłynęła także ta malutka nić sympatii Jolki do Krystiana, która pojawiła się gdy ujrzała go brunetem po raz pierwszy.

Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

lotrek (14275 punktów)
>    W liceum miałam psiapsiółkę Marzenę.
Pal sześc Jolkę....napisz coś o Marzence ; ))

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
17-03-2010 23:14 
 Ocena 3 na 3
Kowalska (14008 punktów)
>>    W liceum miałam psiapsiółkę Marzenę.
>Pal sześc Jolkę....napisz coś o Marzence ; ))

   Napiszę. Pewnie, że napiszę. Ale Wy też piszcie. Przecież to niemożliwe żeby nigdy nie wydarzyła się Wam jakaś kretyńska historia.

Piszcie. Proszę
18-03-2010 17:36 
 Ocena 9 na 9
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Ale Wy też piszcie. Przecież to niemożliwe żeby nigdy nie wydarzyła się Wam jakaś kretyńska historia.
>Piszcie. Proszę

A mogę ja też, psze Pani, mogę ja?

Więc to było tak:

Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię...
18-03-2010 18:39 
 Ocena 3 na 3
Kowalska (14008 punktów)
>Więc to było tak:
>Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię...

   Fakt. To jedna z bardziej kretyńskich historii.
18-03-2010 21:02 
 Ocena 1 na 1
nomilk (1013 punktów)
Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię...

No nie znam głupszej historii...
19-03-2010 00:36 
 Ocena 6 na 6
Kowalska (14008 punktów)
>>    W liceum miałam psiapsiółkę Marzenę.
>Pal sześc Jolkę....napisz coś o Marzence ; ))

   O Marzence powiadasz? No dobra, ale jak o Marzence to i o mnie przy okazji będzie, bo my psiapsiółki przecież byłyśmy.

   Taaak.... Były wakacje, miałyśmy po 17 lat, było ciepło i nam się cholernie nudziło. Trzeba gdzieś wyjechać, rzekła Marzena. Po głębszym zastanowieniu stanęło na tym, że pojedziemy do mojej rodziny w Golubiu Dobrzyniu. Rodziny bardzo bliskiej, czyli nigdy nie widzianej na oczy, czyli pełen spontan. Zaopatrzone w listy polecające, zdjęcia rodzinne z lat 40 ubiegłego wieku oraz gotówkę wsiadłyśmy do pociągu do Torunia. W pociągu jechało jakieś 100 tysięcy ludzi i każdy chciał siedzieć. Konduktora znalazła Marzena. Role były rozpisane. Ja zaczęłam trzepotać rzęsami z szybkością światła i wpatrywałam się w pana kolejarza, a Marzena rzeczowo rzekła: Panie dowódco, jedziemy na żniwa do rodziny. Z samego rana musimy być już w polu. Jak nie usiądziemy, to rodzina się zdenerwuje, bo będziemy zmęczone i im nie pomożemy.
Jezu... Co ona gada... Pomyślałam i zaczęłam mrugać na wszelki wypadek jeszcze szybciej.
- Na żniwa powiadacie panienki? Mrugałam już tak szybko, że nic nie widziałam. - No dobrze, coś wam znajdę, sam ze wsi jestem, to wiem jak to jest. - Zatrzymałam mruganie, ale dostałam wytrzeszczu. Co? Znajdzie nam miejsca?! Siedzące?!!!

   O szóstej rano, wyspane, wysiadłyśmy na stacji w Kamieniu Pomorskim. Nigdy wcześniej ani później nie widziałam bardziej opuszczonej stacji kolejowej. Byłyśmy tylko my, rozpieprzony budyneczek dworca i szósta rano.
- k***a, rzekła Marzena. Fajki się skończyły.
- Jak skończyły? Nic już nie ma? To co teraz? Przecież tu nikogo...

Nie zdążyłam dokończyć, bo zza budynku wyszedł chłopak z plecakiem.
- Ty, ja go znam - powiedziała Marzena
- Jak znasz? Przecież on nie jest nasz.
- Mówię ci, że znam. Wojtek! - Zawołała Marzena.

I Wojtek się odwrócił. I zawołał: Marzena?????!!!!!!

   Taaak... Serio się znali. Trudno się nie znać, jak się na tym samym osiedlu mieszka. I fajki Wojtek miał. I browary w plecaku, i fajnie opowiadał, jak to silosy na zboże stawiał, ale już właśnie do domu wraca...

   Około 15 Wojtek wsiadł w swój pociąg, a my zaczęłyśmy myśleć jak się dostać do Golubia. I wyszło nam, że na stopa.
Po godzinie zatrzymał się biały maluch. Za kierownicą siedział na oko 90 letni staruszek, z auta wyjęte były wszystkie siedzenia (oprócz kierowcy), a wolna przestrzeń zasypana była węglem.

Staruszek, biały maluch i węgiel w środku lata.

- Marzena, spierdalamy, to jakiś świr - szepnęłam.

Co było dalej opowiem kiedy indziej.
19-03-2010 01:12 
 Ocena 2 na 2
Psyk (14071 punktów)

>- Marzena, spierdalamy, to jakiś świr - szepnęłam.
>Co było dalej opowiem kiedy indziej.

Jak to "spierdalamy"? Zatrzymałyście przerobiony samochód więc trzeba było staruszka puścić wolno. Jazda pojazdem nieprzystosowanym do przewozu osób jest niebezpieczna i grozi mandatem.

To, że sobie coś wymyśliłeś i masz nadzieję za to umrzeć nie znaczy, że to wiesz.
19-03-2010 22:31 
 Ocena 2 na 2
Kowalska (14008 punktów)
Na czym to ja? Aha...

   Staruszek, biały maluch i węgiel w środku lata.

- Marzena, spierdalamy, to jakiś świr - szepnęłam.
- Chcesz tu spać? Bo ja nie.

- A panienki co tak machają? Stało się coś? Zapytał dziadek.
Jezuuuu... Co ja tu robię...
- Jedzie pan do centrum? Zapytała Marzena.
- Gdzie?
- No do Golubia.
- A to nie. Jadę do Dobrzynia.
- Mówiłam, że świr? Wysyczałam do Marzeny.
- A co za różnica czy do Golubia czy do Dobrzynia? Zapytała Marzena rezolutnie.
- Dobrzyń jest za rzeką.
- Aha... A nie podwiózłby pan nas na tę ulicę? Rodzina tam na nas czeka.
- To wy panienki od pani Lilki jesteście? A wsiadajcie!
- To pan moją ciotkę zna?? Zapytałam bezgranicznie zdumiona.
- A co mam nie znać. Panią Lilkę to wszyscy znają. Wsiadać, wsiadać, bo ruch tamujemy.

Jaki ruch? Pomyślałam, bo od ponad godziny dziadek ze swoim maluchem był jedynym pojazdem jaki się po tej drodze raczył poruszać.

- Pan tu węgiel ma... Zaczęłam nieśmiało...
- Panienki się nie przejmują i siadają.
- Zajebiście Marzena, no po prostu zajebiście... Ładuj się.

   Trzy osoby, dwa wielkie plecaki i jakaś tona węgla. Jechało się znakomicie. Dziadek wspominał jak walczył w Powstaniu Styczniowym, ja się modliłam, żeby nie zapomniał gdzie ma kierownicę, a Marzena dusiła się ze śmiechu.
W końcu dziadek zatrzymał auto przed dość okazałym domem.

- No panienki, to tutaj.

   Podziękowałyśmy uprzejmie dziadkowi, pomogłyśmy mu załadować węgiel, który się wysypał z auta w czasie naszego wysiadania i w końcu się pożegnaliśmy.

- Jak wejdę do wanny to już z niej nie wyjdę do końca życia, powiedziałam naciskając klamkę w furtce.

Furtka była zamknięta.

- Trzeba zadzwonić.

Po piętnastu minutach dzwonienia stało się jasne, że nikogo nie ma w domu.

- No to k***a pięknie...
- Taaa... Zajebiście...
- I co teraz?
- A skąd mam wiedzieć?
- Panienki do kogo? Rozległo sie zza płotu.
Jak do kogo? Chyba widać, ale grzecznie odpowiedziałam:
- Do mojej cioci, Lilki.
- A, to ich nie ma. Wyjechali dziś.

Cdn...
19-03-2010 22:48 
 Ocena 4 na 4
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Trzy osoby, dwa wielkie plecaki i jakaś tona węgla. Jechało się znakomicie. Dziadek wspominał jak walczył w Powstaniu Styczniowym,

Prawie wszystko się zgadza, Kowalska, tylko Powstania pomyliłaś. Bo to Kościuszkowskie było. Wszystko pamiętam, bo przecie to mnie pod tym węglem dziadek przez zboże przemycał, bo we wsi Moskal stał .
20-03-2010 00:52 
 Ocena 1 na 1
Kowalska (14008 punktów)
>>Trzy osoby, dwa wielkie plecaki i jakaś tona węgla. Jechało się znakomicie. Dziadek wspominał jak walczył w Powstaniu Styczniowym,

>Wszystko pamiętam, bo przecie to mnie pod tym węglem dziadek przez zboże przemycał, bo we wsi Moskal stał .

   To znaczy, że ja już siedziałam na Tobie, na węglu znaczy?

No pięknie...
20-03-2010 00:57 
 Ocena 1 na 1
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>To znaczy, że ja już siedziałam na Tobie, na węglu znaczy?
>No pięknie...
Pewnie, że pięknie .
I, kurna, komu to przeszkadzało???!!!
spray (5875 punktów)
>>To znaczy, że ja już siedziałam na Tobie, na węglu znaczy?
>>No pięknie...
>Pewnie, że pięknie .
>I, kurna, komu to przeszkadzało???!!!
Soplicom?
Patrz: fobie
za: Żeromski, Stefan
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
W latach 90-tych nikt nie używał słowa "zajebiście". Fantazja cię poniosła.


Inteligentni ludzie są często zmuszani do picia, by bezkonfliktowo spędzać czas z idiotami.(E. Hemingway)
20-03-2010 00:52 
 Ocena 2 na 2
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>W latach 90-tych nikt nie używał słowa "zajebiście". Fantazja cię poniosła.
Słowa "zajebisty/zajebiście" we Kielczech używano już pod koniec lat 80-tych - acz prawda, że nieczęsto i Prawdziwą Karierę zrobiło ono duuużo później. Ale kto chciał, znał je jeszcze za premiera Rakowskiego (może i Messnera?). Że też ja na fali reform o patencie nie pomyślałem... .
20-03-2010 01:22 
 Ocena 2 na 2
Kowalska (14008 punktów)
>W latach 90-tych nikt nie używał słowa "zajebiście". Fantazja cię poniosła.

   Dla Ciebie Kulko na mole, żebyś mógł tu dalej pisać, poszerzam tytuł wątku: "Kretyńskie historie i kretyńskie posty"

Zajebiście, nie?
rexus (2343 punktów)
Uwielbiam Jolkę.
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
Plusa dostajesz Ty za sprawność literacką, choć tak naprawdę plusa dostał José Ortega y Gasset.

Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
Spock (187 punktów)
Nie wiem czy kretyńskie ale na pewno dwie rzeczy, które mnie spotkały osobiście a często się nie zdarzają:

Obie miały miejsce około 6-7 lat temu w ciągu jednego roku:

Jechałem na imprezkę, zaszedłem do sklepu celem zakupienia niezbędnika imprezowicza, wsiadam do autobusu mając obie ręce zajęte. Tuż przed przystankiem siaty podnoszę zbliżam się do drzwi w autobusie, w tym momencie kierowca hamuje ostro. Ja instynktownie dbając bardziej o zawartość toreb próbowałem wyhamować pęd barkiem na pionowej rurze - minimalny błąd i wyhamowałem nosem co skończyłem się krwawieniem z obu "dziurek". Po przyjściu na imprezę pierwsze pytanie od obecnych - kto Ciebie tak urządził ?! Widok min jak im opowiedziałem, że sam i jak - bezcenna

Druga historia też autobus. Wsiadam ..podchodzę do miejsca gdzie chciałem stanąć podnoszę rękę aby złapać się rury idącej nad głową..autobus hamuje ..ręką rury nie sięgam i pięknie "z liścia" kasuje w policzek pasażera (pan koło 60) stojącego tuż obok. Pasażerowie widzący akcje padają ze śmiechu, ja usilnie człowieka przepraszam jak tylko mogę, że to "niechcący" ..niestety reakcja otoczenia zdecydowanie utrudniała zaakceptowanie faktu, że to przypadkiem i jego mina nie wskazywała, że mi uwierzył
Zella (1321 punktów)

>I podał Jolce kuferek.

    I podała Kowalskiej,baba- babie, to, co widać na załączonym obrazku.
" Słowo rzekłaś i kobyłka, (niech się tak zwie -"przechrzczona")u płota"!



Wróć do listy wątków działu Bazgroły
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365