 |
Notariusze, prawnicy i wolny dostęp do zawodu Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
| Napisano | Autor | Tytuł | | 30-03-2010 01:56 | kanik (3636 punktów) (zablokowany) | Notariusze, prawnicy i wolny dostęp do zawodu
10 na 10 | Przyszedł czas gdy potrzebny był mi kwit od notariusza. Kwit, który zwie się oświadczeniem o poddaniu się egzekucji w razie draki. Prosty kwit, robiony powiedzmy w godzinę. (Z braku np gotowców). No i moja luba postanowiła mnie wyręczyć i podzwonić po notariuszach celem zapytania ile to będzie kosztować. Obdzwoniła coś koło 40. Ceny wahały się od 150 PLN do 1800 PLN. Przy czym ten za 150 PLN to był taki jedyny rodzynek. No i teraz powstaje pytanie. Czy umowa którą zawrę z kimś tam, potrzebuje jeszcze dodatkowej umowy potwierdzającej pierwszą, za którą to jeszcze muszę zapłacić? Przecież to jest nonsens. Brak wolnego dostępu do zawodu, powoduje, że notariusze się zmawiają co do cen i nawet ten co się wychyli z tej zmowy dostanie po dupie od swoich kolegów z organizacji, do której to jest zmuszony przynależeć. Brak wolnego rynku powoduje, że lekarze, prawnicy (zwani wolnymi zawodami, wolnymi chyba od konkurencji  ) czują się panami sytuacji. Jest ich garstka, kasują jak za zboże i jeszcze na pożegnanie oczekują pocałunku w dłoń. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
7 na 7 | Meretseger (61860 punktów) | |
|
 | 1 na 1 kanik (3636 punktów) (zablokowany) | > Kanik, służę cennikiem:> prawoity.p(*)ajwazniejsze-oplaty-notarialne> Mogą od Ciebie maksymalnie wymagać tylko tyle, ile stoi w cenniku i ani złamanego grosza więcej.Dziękuję za cennik ale post powstał celem zwrócenia uwagi na skutki braku wolnego rynku nie zaś wołania o pomoc  .
|
|
|  | 1 na 1 | gama (1062 punktów) | >Dziękuję za cennik ale post powstał celem zwrócenia uwagi na skutki braku wolnego rynku nie zaś wołania o pomoc.
Skutkiem braku jest wydymanie obywatela. Płacisz i masz, albo na drzewo! Państwo w państwie. Wołać trza!
|
|
|  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) |
> Dziękuję za cennik ale post powstał celem zwrócenia uwagi na skutki braku wolnego rynku nie zaś wołania o pomoc .No, ale rozpiętość cen i jej konsekwencje chyba świadczą o wolnym rynku?  Droga kancelaria z braku klientów padnie i o to chodzi. Po pierwsze - mimo pewnych... nazwijmy to, wynaturzeń w systemie naboru do zawodu korporacje pilnują pewnego poziomu świadczonych usług. Dopiero by się działo, gdyby każdy chciał sobie otwierać praktykę, nie mając po temu stosownych umiejętności. Może byłoby wtedy tanio, ale czy na pewno dobrze? Popatrz na przykład psychoterapeutów. Każdy mógł sobie otworzyć poradnię, a efekty owej radosnej twórczości były opłakane dla pacjentów (zdaje mi się, że to się zmieniło, nie mam najświeższych informacji). A teraz wyobraź sobie notariusza, który ma braki w wiedzy prawniczej... Architekta, który na skutek braku umiejętności i praktyki projektuje most-cudeńko, za to nie trzymające norm wytrzymałościowych... Lekarza, który ma trudności z rozpoznaniem objawów choroby... Brrrr, aż strach pomyśleć. Faktem jest, że czasem występują ewidentne głupawki. Nie ma np. powodu, by utrzymywać zwyczaj przyjmowania na aplikacje w pierwszej kolejności członków klanów prawniczych. Niektóre regionalne izby od tego odchodzą, chwała im za to. Nepotyzm to fatalna praktyka. A po drugie cennik powstał po to, by nie było szaleństw. Dlatego osoba, która sobie bez dania racji zaśpiewała 1800 złociszów za świstek zostanie prędzej czy później wycięta wskutek działania konkurencji, trzymającej się pewnych ograniczeń. Ja to nazywam "wolnym rynkiem pod dachem". Dach w postaci cen maksymalnych ogranicza cenowe wyskoki w górę. To dotyczy wszystkich tzw. wolnych zawodów.
|
|
| |  | 2 na 2 kanik (3636 punktów) (zablokowany) | > >Dziękuję za cennik ale post powstał celem zwrócenia uwagi na skutki braku wolnego rynku nie zaś wołania o pomoc .> No, ale rozpiętość cen i jej konsekwencje chyba świadczą o wolnym rynku? Droga kancelaria z braku klientów padnie i o to chodzi.Wcale nie padnie. Czegoś nie rozumiesz. Korporacja ma narzędzia aby umilić życie temu co bierze tanio. A z powodu tego, że nie ma tyle kancelarii ile potrzeba na rynku to raczej żadna nie padnie. > Po pierwsze - mimo pewnych... nazwijmy to, wynaturzeń w systemie naboru do zawodu korporacje pilnują pewnego poziomu świadczonych usług.Proszę Cię. To takie bla bla bla korporacji celem ochrony własnych interesów. Poziom zapewnia wolna konkurencja i wolny rynek nie słowa korporacji. Dlaczego mamy służbę zdrowia z epoki kamienia łupanego? Ano właśnie z powodu braku konkurencji. Zachorujesz i tak musisz do nich przyjść, więc można Cię olać, bo i tak przyleziesz. Dopiero by się działo, gdyby każdy chciał sobie otwierać praktykę, nie mając po temu stosownych umiejętności. Nic by się nie działo. Wolny rynek i konkurencja eliminuje naturalnie nieudolne jednostki. Może byłoby wtedy tanio, ale czy na pewno dobrze? Na pewno lepiej. W rodzinie też miałem sprawy spadkowe. Każdy adwokat gadał co innego, a w związku z tym ich wykluczające się opinie oznaczają, że ich usługi były wykonane źle, pomimo ich przynależności do korporacji i skończenia studiów, aplikacji i bóg wie jeszcze czego. Popatrz na przykład psychoterapeutów. Każdy mógł sobie otworzyć poradnię, a efekty owej radosnej twórczości były opłakane dla pacjentów (zdaje mi się, że to się zmieniło, nie mam najświeższych informacji). W Polsce dla około 20-30 tyś ludzi rocznie efekty dla pacjentów są opłakane pomimo wiadomo czego  . A teraz wyobraź sobie notariusza, który ma braki w wiedzy prawniczej... Architekta, który na skutek braku umiejętności i praktyki projektuje most-cudeńko, za to nie trzymające norm wytrzymałościowych... Wszystkich ich nie muszę sobie ich wyobrażać. Oni istnieją naprawdę. Lekarza, który ma trudności z rozpoznaniem objawów choroby... Proszę Cię, przecież takich przypadków masz na pęczki. Brrrr, aż strach pomyśleć. Faktem jest, że czasem występują ewidentne głupawki. Nie ma np. powodu, by utrzymywać zwyczaj przyjmowania na aplikacje w pierwszej kolejności członków klanów prawniczych. Niektóre regionalne izby od tego odchodzą, chwała im za to. Nepotyzm to fatalna praktyka. Brak wolnego rynku to fatalna praktyka. > A po drugie cennik powstał po to, by nie było szaleństw.Wolny rynek ogranicza szaleństwa. W Niemczech gdy zlikwidowali monopol telekoumunikacyjny ceny spadły od razu o połowę. Dlatego osoba, która sobie bez dania racji zaśpiewała 1800 złociszów za świstek zostanie prędzej czy później wycięta wskutek działania konkurencji, trzymającej się pewnych ograniczeń. Ja to nazywam "wolnym rynkiem pod dachem". Dach w postaci cen maksymalnych ogranicza cenowe wyskoki w górę. To dotyczy wszystkich tzw. wolnych zawodów. Kompletnie nie masz racji. To, że jeden w moim przypadku znalazł się za 150 zł to tylko jeden się taki znalazł. Drugi najtańszy był za 250zł, reszta mieściła się w przedziale 800zł.
|
|
| | | |  | | (Alicja)Duda (25557 punktów) | > To już wymóg posiadania dyplomu ukończenia uczelni medycznej i odbycia praktyki zawodowej jest dla lekarza ograniczeniem wolnego rynku przez korporację? > Jest coś na rzeczy. Młodzi medycy nie mogą wykonywać samodzielnie zawodu bez praktyki i tam coś jest na rzeczy. Akurat tego środowiska nie znam najlepiej. Ale słyszałam o dużych problemach na dostanie się na bezpłatny staż do szpitala. A przecież z czegoś żyć muszą.
|
|
| | | | |  | 5 na 5 | liliac (147340 punktów) | > >To już wymóg posiadania dyplomu ukończenia uczelni medycznej i odbycia praktyki zawodowej jest dla lekarza ograniczeniem wolnego rynku przez korporację? > >> Jest coś na rzeczy. Młodzi medycy nie mogą wykonywać samodzielnie zawodu bez praktyki i tam coś jest na rzeczy. Akurat tego środowiska nie znam najlepiej. Ale słyszałam o dużych problemach na dostanie się na bezpłatny staż do szpitala. A przecież z czegoś żyć muszą.Na staż załapuje się każdy- Izby Lekarskie "z automatu" wydają skierowania, a preferencje absolwentów względem lokalizacji stażu są uwzględniane w kolejności podyktowanej wysokością ich średniej ze studiów. Staż jest zawsze płatny (i.e. stażysta otrzymuje pensję, albowiem poza zdobywaniem umiejętności wykonuje także pracę na rzecz szpitala)- reguluje to ustawa, podobnie jak stałą dla wszystkich stażystów wysokość pensji (płaconej zresztą przez ministerstwo, zatem stażysta to dla szpitala nie tyle obciążenie, ile darmowe ręce do pracy). Praktyki zawodowej bez stażu absolwenci nie mogą otworzyć, bo uważa się, że program studiów ma niewystarczającą ilość zajęć praktycznych w stosunku do zapotrzebowania- w każdym razie zapotrzebowania na umiejętności praktyczne dla absolwentów planujących pracować w dziedzinach tzw. klinicznych- ja- i owszem- uważałam staż za stratę czasu, ale ja byłam zainteresowana dziedziną, której staż i tak nie uwzględnia. W krajach, w których obowiązkowego rocznego stażu po studiach nie ma, kwestia ta jest rozwiązywana inaczej- rok stażu bywa po prostu uwzględniany jako rok studiów, program studiów bywa wzbogacany o zajęcia kliniczne kosztem przedmiotów teoretycznych, są dłuższe praktyki wakacyjne, etc. Zresztą dyskusje o likwidacji stażu są co jakiś czas w środowiskach ministerialnych ponawiane- prawdopodobnie dlatego, że rząd chciałby jak najszybciej zwiększyć ilość dostępnej kadry. Szczerze mówiąc- nie chciałabym trafić pod opiekę ani swoją, ani nikogo z moich kolegów zaraz po odebraniu dyplomu  Problemy z płatnymi (w sensie takimi, które nie są wolontariatem) miejscami istnieją w zakresie "załapywania się" na niektóre specjalizacje- ale lekarze bez specjalizacji pracować mogą bez problemów. A problemy wynikają z różnych czynników- w niektórych branżach chodzi prawdopodobnie rzeczywiście o niechęć "starszej kadry" do łamania monopolu usługowego, w innych- chociażby o banalną kwestię spełnienia minimalnych wymogów niezbędnych do tego, by szpital mógł utworzyć miejsca specjalizacyjne- np. odpowiednią ilość wyspecjalizowanej kadry, która mogłaby takiego specjalizującego się nadzorować czy dokształcać. Taki obywatel mający problemy z dostaniem się na wymarzoną specjalizację może podjąć pracę w zawodzie na stanowiskach, które specjalizacji nie wymagają (a jest ich sporo) i czekać aż miejsce się zwolni bądź w kolejnym terminie powtarzać LEP (taki egzamin końcowy, którego wyniki są kryterium w naborze kandydatów na specjalizację), może wybrać inną specjalizację (na internę czy medycynę rodzinną zwykle jest dużo miejsc), może zacząć specjalizację w ramach wolontariatu i dorabiać sobie "po godzinach", może wyjechać do innego miasta, gdzie jest więcej miejsc specjalizacyjnych, etc.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | rexus (2343 punktów) |
>Taki obywatel mający problemy z dostaniem się na wymarzoną specjalizację może podjąć pracę w zawodzie na stanowiskach, które specjalizacji nie wymagają (a jest ich sporo) i czekać aż miejsce się zwolni bądź w kolejnym terminie powtarzać LEP (taki egzamin końcowy, którego wyniki są kryterium w naborze kandydatów na specjalizację), może wybrać inną specjalizację (na internę czy medycynę rodzinną zwykle jest dużo miejsc), może zacząć specjalizację w ramach wolontariatu i dorabiać sobie "po godzinach", może wyjechać do innego miasta, gdzie jest więcej miejsc specjalizacyjnych, etc.
A gdyby tak zdarzył się absolwent uczelni medycznej, który po dostaniu się na wymarzoną specjalizację, okaże się co najwyżej rzeźnikiem, to co z nim zrobić? Jak to wygląda od kuchni w tym klimacie medycznym? Zostaje psychiatrą? A jeśli jego motto, znielubione ale jego to: "całe życie z wariatami".
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | liliac (147340 punktów) | > >Taki obywatel mający problemy z dostaniem się na wymarzoną specjalizację może podjąć pracę w zawodzie na stanowiskach, które specjalizacji nie wymagają (a jest ich sporo) i czekać aż miejsce się zwolni bądź w kolejnym terminie powtarzać LEP (taki egzamin końcowy, którego wyniki są kryterium w naborze kandydatów na specjalizację), może wybrać inną specjalizację (na internę czy medycynę rodzinną zwykle jest dużo miejsc), może zacząć specjalizację w ramach wolontariatu i dorabiać sobie "po godzinach", może wyjechać do innego miasta, gdzie jest więcej miejsc specjalizacyjnych, etc.> A gdyby tak zdarzył się absolwent uczelni medycznej, który po dostaniu się na wymarzoną specjalizację, okaże się co najwyżej rzeźnikiem, to co z nim zrobić?> Jak to wygląda od kuchni w tym klimacie medycznym?Zazwyczaj delikatnie się go zachęca, by pomyślał o zmianie specjalizacji na jakąś bardziej odpowiadającą jego talentom  Jeśli chodzi o weryfikację umiejętności zdobytych: Na koniec, po ukończeniu specjalizacji czekają go kilkustopniowe egzaminy obejmujące testy (teoria), egzaminy "ustne" z komisją egzaminacyjną (z różnych ośrodków medycznych) i zaliczenia praktyczne- dla "klinicystów"- z pacjentem, dla patologów- z preparatami mikroskopowymi, etc. Egzaminy nie są formalnością- zdawalność jest bardzo różna, niekiedy oscyluje nawet wokół 50%, a poszczególne części egzaminu są często porozsiewane po różnych ośrodkach w Polsce, ażeby kandydata miało okazję ocenić możliwie szerokie grono specjalistów. Podczas specjalizacji, jesli obywatel się ewidentnie nie sprawdza, można go po prostu z niej wyrzucić, co również się zdarza- nie wiem jak często, z sytuacji okołotrójmiejskich kojarzę jednego takiego niedokończonego chirurga. > Zostaje psychiatrą?Bo ja wiem- a myślisz, że skoro nie nadawał się gdzie indziej, to na psychiatrę się nada? > A jeśli jego motto, znielubione ale jego to: "całe życie z wariatami".Takie motto to chyba nie jest rzadka rzecz nie tylko wśród lekarzy
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | rexus (2343 punktów) | Zapomniałem podziękować za wyczerpującą odpowiedź. Dziękuję.
|
|
| | | | | | | | |  | | liliac (147340 punktów) | > Zapomniałem podziękować za wyczerpującą odpowiedź. Dziękuję.Staram się
|
|
|  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) | PS. Poza tym zdaje mi się, że praprzyczyna Twoich perypetii nie leży w braku wolnego rynku usług prawniczych, tylko w urzędowych wymaganiach państwa (konkretnie - urzędów skarbowych). Co ja teraz przechodzę z tytułu nabycia spadku, to strach się bać...
|
|
| |  | 1 na 1 kanik (3636 punktów) (zablokowany) | Spadek nie zawsze oznacza korzyści. Czasem w spadku dostaje się kłopoty  .
|
|
| | |  | 3 na 3 | Smith (10069 punktów) | > Spadek nie zawsze oznacza korzyści.Zwłaszcza z, korzystnej względem malowniczych perspektyw, wysokości. > Czasem w spadku dostaje się kłopoty .Częściej kłopoty tylko czekają na spadek, by się doń podłączyć.
|
|
| |  | 2 na 2 | Fizyk (17637 punktów) | > Co ja teraz przechodzę z tytułu nabycia spadku, to strach się bać...
Jak odziedziczyłem spadek w Polsce (a mieszkam w Anglii), to zatrudniłem adwokata. Adwokat biegał po urzędach z mojego upoważnienia, wszystko załatwił sprawnie i po rozsądnej cenie. Przy decydowaniu się na usługi prawnika trzeba jednak trzymać się dwóch zasad: (1) popytać się znajomych, kogo polecają, (2) koszt usługi ustalić z góry.
|
|
| | |  | | Llort (14 punktów) | >> Co ja teraz przechodzę z tytułu nabycia spadku, to strach się bać... >Jak odziedziczyłem spadek w Polsce (a mieszkam w Anglii), to zatrudniłem adwokata. Adwokat biegał po urzędach z mojego upoważnienia, wszystko załatwił sprawnie i po rozsądnej cenie. Przy decydowaniu się na usługi prawnika trzeba jednak trzymać się dwóch zasad: (1) popytać się znajomych, kogo polecają, (2) koszt usługi ustalić z góry. A najlepiej działać na zasadzie success fee
|
|
6 na 6 | Satyr (4285 punktów) |
Korporacje prawnicze to twory niemal wyjęte z faszystowskich Włoch. Oczywiście wszystko dla dobra i szczęśliwości powszechnej. Całe szczęście, że w Sejmie są już dwa projekty ustaw przewidujące, iż każdy magister prawa, jeśli wykupi ubezpieczenie OC, będzie mógł reprezentować ludzi przed sądami w sprawach cywilnych i administracyjnych.
To, co ma miejsce obecnie, jest skandalem. Około 90% (jak podała Rzeczpospolita kilka tygodni temu) ludzi w ogóle ma reprezentacji przed sądem w sprawach cywilnych, bo ich nie stać! Jakim cudem uwolnienie rynku może pogorszyć ich sytuację, skoro nie da się mieć przedstawicielstwa gorszego niż żadne?
Wiem coś o tym, bo sam zbliżam się do końca studiów prawniczych. Sprawy, które są tak proste, że załatwiłbym je za miesięczny talon na obiady i dwie butelki dobrego wina są przyjmowane przez korporacyjnych adwokatów za 2000-3000 zł! Ostatnio zapoznawałem się ze sprawą, w której wystarczyło zacytować dwa artykuły kodeksu cywilnego aby ją pozytywnie załatwić - prawnik zgarnął prawie 2,5 tys. zł!
Zerknąłem na post Meretseger i z ubolewaniem stwierdzam, że taka właśnie postawa społeczeństwa gwarantuje korporacji łatwy i wysoki zysk. Nie muszą się dokształcać (pamiętam, jak ucząc się prawa karnego czytałem orzeczenia sądów apelacyjnych i Sądu Najwyższego, które poprawiały tak poważne błędy sądów rejonowych, że ja za takie buble wyleciałbym na zbity pysk z uczelni. No ale oni nie muszą przyswajać sobie świeżej doktryny), bo konkurencji przybywa w żółwim tempie, ani zbijać z cen, bo w dużym mieście ludzie walą drzwiami i oknami (co widać po ilości spraw na wokandzie). Zresztą, w kwestii cen, to ogólnie przyjęta jest reguła, że nie należy ustalać cen poniżej przyjętego w okręgu poziomu. Ostatnio głośno było o tym, że korporacja pozwała jakiegoś notariusza, bo obniżył ceny dla biedaków, co wedle korporacji jest psuciem (sic!) rynku.
Tu może pomóc tylko silny ruch obywatelski. Wiem, że studenci prawa zrzeszają się, by wymóc na politykach zmiany ale to nie takie proste, kiedy reszta społeczeństwa myśli, że krytykowane ograniczenia służą ich powszechnej szczęśliwości.
Pozdrawiam
|
|
 | 3 na 3 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | Podzielam w całości twoje zdanie. Wielokrotnie zdarzało mi się bywać w sądzie i stwierdzać, że znam lepiej obowiązujące przepisy w interesującym mnie zakresie niż występujący w tych sprawach namaszczeni prawnicy ( sędziowie, adwokaci). Dlatego zrezygnowałam z profesjonalnych prawników. Z dużym zadowoleniem przyjęłabym sytuację, gdzie za jakąś rozsądną opłatą mogłabym zlecić pisanie pozwów i innych pism procesowych nie płacąc 2000 zł na wejściu. Dodatkowo uważam że wszyscy namaszczeni prawnicy; sędziowie, adwokaci, prokuratorzy powinni zdawać co jakiś czas, jakiś rodzaj egzaminów sprawdzających czy są na bieżąco z obowiązującymi przepisami.
|
|
|  | 2 na 2 kanik (3636 punktów) (zablokowany) | To nawet nie tego typu kwestia tzn jakiś egzaminów. To jest kwestia odszkodowań i kar za źle wykonaną robotę. To wystarczy. Ale zarówno prawnicy, lekarze, no i osobnicy z immunitetem są bezkarni. Można im skoczyć. Nic nie boli tak jak przymus zadośćuczynienia za wyrządzoną szkodę. To by ich nauczyło skutecznie.
|
|
 | 2 na 2 kanik (3636 punktów) (zablokowany) | Ja nie jestem resztą społeczeństwa, no ale to marna pociecha dla wolnego rynku  .
|
|
 | | stokrotka (877 punktów) | >Tu może pomóc tylko silny ruch obywatelski. Wiem, że studenci prawa zrzeszają się, by wymóc na politykach zmiany ale to nie takie proste, kiedy reszta społeczeństwa myśli, że krytykowane ograniczenia służą ich powszechnej szczęśliwości.
Z chęcią przyłączyłabym się do tego ruchu. Jeśli mają jakąś stronę czy nazwę i znasz je to podaj proszę. Myślę, że ci studenci mogą liczyć na spore poparcie reszty społeczeństwa - przynajmniej części.
www.niewygodnemysli.blogspot.com
|
|
| rexus (2343 punktów) | Właśnie. Ja jestem pogubiony w tej polityce. Bo program jak i sama partia PiS jest dla mnie niesmaczna. Ale Ziobro, człowiek swego czasu o wielkich ambicjach, który jest obleśny, ale któremu przyświecają pewne zgoła mogłoby się wydawać szczytne cele, chciał trochę uwolnić rynek prawniczy. Zakrzyczano go.
|
|
 | | (Alicja)Duda (25557 punktów) | Zakrzyczało go lobby prawnicze. Tym łatwiej , że oprócz uwolnienia tych zawodów chciał je podporządkować Ministrowi Sprawiedliwości, i bodajże w tej samej ustawie zastrzegał sobie prawo wyrzucania nieposłusznych.
|
|
|  | | rexus (2343 punktów) | >Zakrzyczało go lobby prawnicze. Tym łatwiej , że oprócz uwolnienia tych zawodów chciał je podporządkować Ministrowi Sprawiedliwości, i bodajże w tej samej ustawie zastrzegał sobie prawo wyrzucania nieposłusznych. Ambitny był. Chciał być panem i władcą, i mądrze rządzić, znaczy się po swojemu. Szkoda że jest prokościelny, bo u boku lewicy dalej by zaszedł.
|
|
|  | Kali (195 punktów) (zablokowany) | >Zakrzyczało go lobby prawnicze. Tym łatwiej , że oprócz uwolnienia tych zawodów....
Nic go nie zakrzyczało, są teraz państwowe egzaminy na aplikacje prawnicze, a nie tak jak było wcześniej, gdy organizowały je samorządy.
Lada moent, rynek usług prawniczych będzie wypełniony po brzegi. >
|
|
| |  | | Llort (14 punktów) | >Lada moment, rynek usług prawniczych będzie wypełniony po brzegi. I rynek ceny wyreguluje - to prawda. W tej chwili studentów prawa jest tylu, że niedługo, by zarobić będą musieli sadzić pietruszkę.
|
|
| | |  | | Liss (2003 punktów) | >>Lada moment, rynek usług prawniczych będzie wypełniony po brzegi. > W tej chwili studentów prawa jest tylu, że niedługo, by zarobić będą musieli sadzić pietruszkę. > Rolnictwo jest ważniejsze od pracy prawników.
|
|
| Andro (1185 punktów) |
> Brak wolnego rynku powoduje, że lekarze, prawnicy (zwani wolnymi zawodami, wolnymi chyba od> konkurencji ) czują się panami sytuacji. Jest ich garstka, kasują jak za zboże i jeszcze na> pożegnanie oczekują pocałunku w dłoń. "Wolne zawody", a raczej zawody zaufania publicznego to nie tylko lekarze i prawnicy. To też architekci, inżynierowie budownictwa, pielęgniarki i położne, urbaniści, doradcy podatkowi, psychologowie, biegli rewidenci... Otwarcie drogi do zawodów prawniczych (może poza notariuszami) stało się już faktem. Podobnie sprawa ma się z inżynierami oraz innymi. Inna sprawa, że zostać takim zawodem nie jest prosto, bo trzeba się wykazać wieloletnią praktyką zawodową oraz zdać trudne egzaminy... Myślę, że niebawem nawet notariusze się dostosują. P.S. Natomiast ustalanie cen "urzędowych" powinno być prawnie zabronione, tak jak zmowy cenowe.
Bądź zimny albo gorący letniego wypluję z ust moich
|
|
| sztejkat (4743 punktów) | >(...) Prosty kwit, robiony powiedzmy w godzinę. (Z braku np gotowców). (...)
Praca notariusza to nie tylko "wypisanie kwitu". Do obowiązków notariusza należy także należyte przechowywanie dokumentów, wydawanie (odpłatne odpisów) oraz informowanie urzędów o zawartych umowach. W określonych sytuacjach notariusz jest także płatnikiem podatku (tj. pobiera należy podatek od stron zawierających umowę).
Nie jest to więc tylko "kwit" i za powyższe czynności słusznie należy się stosowne wynagrodzenie. Na pierwszy rzut okna kwota rzędu 100...300zł wydaje się uzasadniona.
Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka
|
|
Scepticus (-290 punktów) (zablokowany) | Brak wolnego >dostępu do zawodu, powoduje, że notariusze się zmawiają co do cen i nawet ten co się wychyli z tej >zmowy dostanie po dupie od swoich kolegów z organizacji, do której to jest zmuszony przynależeć. >Brak wolnego rynku powoduje, że lekarze, prawnicy (zwani wolnymi zawodami, wolnymi chyba od >konkurencji ) czują się panami sytuacji. Jest ich garstka, kasują jak za zboże i jeszcze na >pożegnanie oczekują pocałunku w dłoń. >To nie tylko brak wolnego dostępu do zawodu. Jest dużo gorzej niż myślicie że jest. Te grupy zawodowe to autentyczna mafia. Wystarczy poczytać kodeksy "etyki" zawodowej, które te kreatury wymędziły. Czarno na białym widnieją w nich wpisy zakazujące generalnego pobierania opłat niższych od możliwych ustalonych maksymalnych opłat!Bezpłatne świadczenie porad przez adwokata jest według tych zasad nieetyczne zawodowo!
|
|
| p.bryk (8 punktów) | Z tego, co ostatnio usłyszałam na zajęciach: ok 2500 osób wykonuje zawód notariusza (zaokrąglam wszystko), w zeszłym roku egzamin na aplikację zdało 1500(teoretycznie za dużo, bo pojawia się problem znalezienia prawnika-patrona). Jeżeli notariuszy będzie więcej, ceny się obniżą. Póki co w małych miejscowościach, gdzie jest mniejsza konkurencja, ceny są wyższe. I tak (prawdziwy przykład): w Końskich (woj. świętokrzyskie) dużego wyboru nie ma, a do notariusza trzeba się zapisać. Czas oczekiwania wynosi ok. 3 tygodnie, za usługi płaci się jak za zboże.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|