 |
Nowy gatunek myślący kresem chrześcijaństwa? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 30-03-2010 18:24 | Grandii (40 punktów) | Nowy gatunek myślący kresem chrześcijaństwa?
3 na 3 | Od jakiegoś czasu próbuje sensownie odpowiedzieć sobie na pytania, które rodzą się wokół zagadnienia człowieka i jego boskości nadanej przez "jedynego i nieomylnego" stwórcę. Otóż zakładam sobie, że ewolucja postępuje dość intensywnie wśród przedstawicieli człekokształtnych i za te kilkaset lat (o ile chrześcijaństwo taki okres przetrwa i ludzie nie wybiją innych człekokształtnych) na Ziemi nasi najbliżsi krewni-szympansy-nabędą zdolność abstrakcyjnego myślenia. Potrafią wtedy tak jak my mysleć, zaczynają podobnie egzystować, słowem-poza wyglądem-przestają się różnić w dużym uogólnieniu. Co teraz z religią chrześcijańską która zakłada, że Bóg stworzył jedynie człowieka na swoje podobieństwo, tylko on pójdzie do piekła lub do nieba? Szympansy -do niedawana zwierzęta, teraz istoty rozumne- po zapoznaniu się z tym co wyczytały w internetowej Biblii oczekują odpowiedzi na to pytanie: co z nimi? Czy wspaniałomyslny Bóg nie przewidział ewolucji? Czy księgi chrześcijańskie sa przygotowane na taką ewentualność? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
12 na 14 | rudyment (3233 punktów) | >Czy wspaniałomyslny Bóg nie przewidział ewolucji? Czy księgi >chrześcijańskie sa przygotowane na taką ewentualność?
Nie może ktoś, kogo nie ma, być wspaniałomyślny ani też niczego przewidywać. Może lepiej rozważyć inny problem: dlaczego ludzie tak chętnie zajmują się tym, czego nie ma, a tak niechętnie tym, co jest?
Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
|
|
 | 5 na 5 | lontri (16088 punktów) |
>Może lepiej rozważyć inny problem: dlaczego ludzie tak chętnie zajmują się tym, czego nie ma, a tak niechętnie tym, co jest?
Mylisz się całkowicie rozdzielając sferę tego, czego nie ma od tego, co jest. Zajmowanie się tym, czego nie ma, jest ściśle związane z zajmowaniem się tym, co jest. Prawdę mówiąc, zajmowanie się tym, czego nie ma, jest w istocie zajmowaniem się właśnie tym, co jest - namacalnie i zupełnie realnie. Zajmowanie się tym, czego nie ma, jest naturalną konsekwencją tego, co jest i co stwarza możliwości zajmowania się tym, czego nie ma, na bazie tego, co jest. Jasne?
BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
|
|
|  | | Grandii (40 punktów) | >>Może lepiej rozważyć inny problem: dlaczego ludzie tak chętnie zajmują się tym, czego nie ma, a tak niechętnie tym, co jest? >Mylisz się całkowicie rozdzielając sferę tego, czego nie ma od tego, co jest. Zajmowanie się tym, czego nie ma, jest ściśle związane z zajmowaniem się tym, co jest. Prawdę mówiąc, zajmowanie się tym, czego nie ma, jest w istocie zajmowaniem się właśnie tym, co jest - namacalnie i zupełnie realnie. Zajmowanie się tym, czego nie ma, jest naturalną konsekwencją tego, co jest i co stwarza możliwości zajmowania się tym, czego nie ma, na bazie tego, co jest. Jasne? > BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
W takim razie uściślam moje zapytanie: zakładając że Bóg istnieje
|
|
| |  | 1 na 1 | lontri (16088 punktów) |
>W takim razie uściślam moje zapytanie: zakładając że Bóg istnieje
Ależ bóg istnieje! Bóg istnieje choćby jako pojęcie, zasada, substancja itp. w umysłach ludzi, którzy twierdzą, że potrafią go jako takiego dostrzec.
BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
|
|
| | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Bóg istnieje choćby jako pojęcie...
Nie o takim bogu rozprawia teologia. Mam ponadto wątpliwości, czy coś takiego jak pojęcie boga istnieje. Pojęcia tworzymy w oparciu o doświadczenie. Jakie doświadczenie poprzedza tworzenie pojęcia boga? Porównaj tworzenie pojęcie np. krzesła z pojęciem boga.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | lontri (16088 punktów) |
> Pojęcia tworzymy w oparciu o doświadczenie. Jakie doświadczenie poprzedza tworzenie pojęcia boga? Porównaj tworzenie pojęcie np. krzesła z pojęciem boga.Takim doświadczeniem może być na przykład wzrastanie w jakiejś kulturze. Pojęcie boga może się więc kształtować w toku wychowania, podobnie jak pojęcie liczby.  Dziecko może się przecież uczyć stosowania wyrazu 'bóg' i innych wyrazów odnoszących się do pewnych czynności rytualnych i religijnych, zgodnie z konwencjami znaczeniowymi charakterystycznymi dla pewnego obszaru kulturowego. Czy to nie jest nabywaniem pojęcia w toku doświadczenia?  Oprócz recepcji w tworzeniu pojęć istotną rolę odgrywa percepcja, a ta - jak wskazuje filozofia i psychologia - jest złożonym procesem interpretacji, zachodzącym także w oparciu o pewne dyspozycje intelektu a nie tylko proste bodźce pochodzenia zewnętrznego.
BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Takim doświadczeniem może być na przykład wzrastanie w jakiejś kulturze. Pojęcie boga może się więc kształtować w toku wychowania, podobnie jak pojęcie liczby.
To nieporównywalne doświadczenia, chociażby ze względu na sposób istnienia desygnatów: doświadczenie krzesła jest nieporównywalne z pozorem doświadczenia boga. Co do liczby to (idę tu za konstruktywistyczną matematyką) jej podstawą jest liczenie konkretnych obiektów zmysłowego doświadczenia, a nie np. liczenie aniołków.
>Dziecko może się przecież uczyć stosowania wyrazu 'bóg' i innych wyrazów odnoszących się do pewnych czynności rytualnych i religijnych, zgodnie z konwencjami znaczeniowymi charakterystycznymi dla pewnego obszaru kulturowego.
Z konwencji behawioralnych nie wynika istnienie stosowanych w nich słów. Treść religii wyczerpuje się całkowicie w owych zachowaniach, a nie postulatach istnienia np. boga i jego świty.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | lontri (16088 punktów) |
Stawiasz ciekawe tezy. Jestem skłonny kontynuować dyskusję, o ile na początek udowodnisz, że istnieje coś takiego jak 'krzesło w ogóle'. Umówmy się, że za dowód uznamy niepodważalną definicję 'krzesła w ogóle'.
BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
|
|
| | | | | | |  | 6 na 6 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | >Umówmy się, że za dowód uznamy niepodważalną definicję 'krzesła w ogóle'. Sorki za wcinkę - "stołek z oparciem" może być?
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | lontri (16088 punktów) |
Sądzisz, że wszystkie krzesła podpadają pod tę kategorię? Jeśli nawet tak, to najpierw wykaż, że istnieje coś takiego, jak 'stołek w ogóle' i 'oparcie w ogóle', a jeszcze lepiej, spróbuj udzielić odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób te 'meblowe byty w ogóle' istnieją.  Czy coś musi być koniecznie krzesłem, żeby było krzesłem?
BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
|
|
| | | | | | | | |  | 4 na 4 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Sądzisz, że wszystkie krzesła podpadają pod tę kategorię?Zda mi się, że tak. > Jeśli nawet tak, to najpierw wykaż, że istnieje coś takiego, jak 'stołek w ogóle' i 'oparcie w ogóle', a jeszcze lepiej,Każde słowo definiuje się przy pomocy innych słów. Tak się można bawić w nieskończoność. > spróbuj udzielić odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób te 'meblowe byty w ogóle' istnieją.  Tak też. > Czy coś musi być koniecznie krzesłem, żeby było krzesłem?Byłoby miło  . > BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT.O to, to!
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | Ogólnie, dowodzicie właśnie, ze nawet gdyby istniało coś takiego jak "krzesło w ogóle" to język nie może zapewnić niepodważalnej jego definicji. Czy ostatecznej definicji. Definicji chwytającej istotę rzeczy. Jak zwał tak zwał. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | lontri (16088 punktów) |
No widzisz, nie zgadzam się. W psychologii poznawczej prowadzi się badania nad typowymi obiektami kategorii pojęciowych, czyli tak zwanymi prototypami. Trzeba jednak na początek założyć, że krzesło jest pojęciem, które bytuje(?) w umyśle. Badania uważane za klasyczne na tym polu prowadziła między innymi profesor Eleanor Rosch.
BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | > No widzisz, nie zgadzam się. W psychologii poznawczejWolę operować na bardziej podstawowym poziomie - logiki i epistemologii niż psychologii która z konieczności musi być zrelatywizowana do biologii i psychologii danego zwierzęcia/maszyny o którego poznawczych zdolnościach mówimy. Siłą rzeczy psychologia czy biologia nie mówi o definicjach, co najwyżej o reprezentacjach albo qualia albo czymkolwiek nie przynależącym do klasy treści logicznych wypowiedzi. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | lontri (16088 punktów) |
To logika i epistemologia w XXI w. są możliwe bez psychologii?
BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | > To logika i epistemologia w XXI w. są możliwe bez psychologii?To w XXI wieku wciąż jeszcze są wśród żywych wyznawcy psychologizmu w logice? To jest dopiero zdumiewające. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | lontri (16088 punktów) |
> To w XXI wieku wciąż jeszcze są wśród żywych wyznawcy psychologizmu w logice? To jest dopiero zdumiewające.No cóż. Każdy człowiek jest na swój sposób wyjątkowy. Dlaczego ten zaszczyt miałby mnie to ominąć?  A mówiąc serio. Biorąc pod uwagę osiągnięcia nauk o zachowaniu, w tym psychologii rozwojowej, psychologii ogólnej, neuropsychologii, neurolingwistyki a w końcu - kognitywistyki, trudno jest mi sobie wyobrazić, by filozofowanie sobie było możliwe w oderwaniu od ich osiągnięć.
BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) |
> A mówiąc serio. Biorąc pod uwagę osiągnięcia nauk o zachowaniu, w tym psychologii rozwojowej, psychologii ogólnej, neuropsychologii, neurolingwistyki a w końcu - kognitywistyki, trudno jest mi sobie wyobrazić, by filozofowanie sobie było możliwe w oderwaniu od ich osiągnięć.Niekoniecznie w oderwaniu, ale warto pamiętać, że to psychologia czy kognitywistyka jest możliwa dzięki logice, nie na odwrót. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | lontri (16088 punktów) |
Poznanie jest możliwe dzięki 'poznającemu'. Dzięki niemu możliwa jest i logika, i filozofia, i każda nauka szczegółowa.
BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | > Poznanie jest możliwe dzięki 'poznającemu'. Dzięki niemu możliwa jest i logika, i filozofia, i każda nauka szczegółowa.Owszem. Z tym, że "poznający" o którym mówisz nie przynależny wedle mnie do świata empirycznego, ani w ogóle poznawalnego. Jest zarówno poza logiką, jak nauką i psychologią. Ale też, nie wiem tego, lub ściślej, nie rozumiem na tyle by dyskutować. "Poznający" - podmiot poznający - siłą rzeczy musi być poza kategoriami doświadczenia, którego jest warunkiem. Na obecnym etapie ta argumentacja mnie przekonuje, tj nie mogę jej odeprzeć. Ale też, skłamałbym, gdybym powiedział, że w pełni rozumiem to ujęcie. W każdym razie, nie widzę by uzasadniało to psychologizm w logice czy epistemologii. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | lontri (16088 punktów) |
Chciałem po prostu dać sygnał, że nie zamierzam prowadzić tutaj sporu o ugruntowanie nauk albo bawić się w licytację, co było pierwsze - logika czy psychologia. W obecnym momencie historycznym rozwoju nauki widać coraz jaśniej, jak poszczególne nauki pozostają w sobie wzajemnie zapośredniczone. I mimo wielkiego naukowego postępu o rzetelności i wartości wyników działalności naukowej nadal bardziej decyduje oświecony umysł badacza niż sama abstrakcyjna teoria i metoda.
BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
|
|
| | | | | | | | | |  | | lontri (16088 punktów) |
> Zda mi się, że tak.A mi się też zdaje, że tak Tobie się zdaje. dziwne krzesła> Każde słowo definiuje się przy pomocy innych słów. Tak się można bawić w nieskończoność.Nie chcę się bawić w nieskończoność! Ja chcę po prostu znaleźć krzesło. Jak dotąd żadnego nie widzę. > Tak też.Również? > Byłoby miło .Zależy komu. > O to, to!  Bez komentarza (chwyt poniżej paska)
BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
|
|
| | | | | | | | | | |  | 4 na 4 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > >Zda mi się, że tak.> A mi się też zdaje, że tak Tobie się zdaje.dziwne krzesłaAngielskie chair to niedokładnie to samo, co polskie "krzesło" - niemniej i na załączonych obrazkach widać prawie wyłącznie stołki z oparciem. A jeszcze zaznaczono, że są weird. > Nie chcę się bawić w nieskończoność! Ja chcę po prostu znaleźć krzesło. Jak dotąd żadnego nie widzę.Może zmień knajpę? > >Byłoby miło .> Zależy komu.> >O to, to!  > Bez komentarza (chwyt poniżej paska)Eee, tam..."Ale mi było tak miło, jakoby mię ostrym grzebłem po gołej skórze drapał. Posłałem tedy po browarnego arendarza, Żyda, żeby rękawa wydrzanego przysłał mi, który jak przyniesiono, kładę mu na stół i mówię: 'A toż Waść masz prędką ekspedycyją'. Ów patrzy: 'A żywa tu ma być, pieszczona, o którą król JMość uprasza'. Ja tedy, pożartowawszy, jużem ją musiał prezentować, a że jej nie było w domu i tam się gdzieś włóczyła po stawach, napiwszy się wódki wyszliśmy na łąki. Począłem ją wołać jej przezwiskiem, bo się Robakiem nazywała(...)"No, a potem różne księdze z tego powychodziły... itd., itp.  .
|
|
| | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | > >Takim doświadczeniem może być na przykład wzrastanie w jakiejś kulturze. Pojęcie boga może się więc kształtować w toku wychowania, podobnie jak pojęcie liczby.> To nieporównywalne doświadczenia, chociażby ze względu na sposób istnienia desygnatów: doświadczenie krzesła jest nieporównywalne z pozorem doświadczenia boga.Czyżby? Czy pod względem epistemologicznym doświadczenie mistyczne boga jest faktycznie całkiem nieprzystające do doświadczenia krzesła? Czy w pewnym trywialnym sensie, doświadczenie krzesła nie jest (może być, bywa?) doświadczeniem równie mistycznym? dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Czy pod względem epistemologicznym doświadczenie mistyczne boga jest faktycznie całkiem nieprzystające do doświadczenia krzesła?
Można pojęcie doświadczenia tak naciągnąć, że mistyką będzie spojrzenie na cokolwiek. Jest to więc kwestia terminologiczna. Trzeba mieć ponadto doświadczenie boga, aby porównać jego epistemologię z doświadczeniem krzesła. To ostatnie powierzam moim czterem literom.
>Czy w pewnym trywialnym sensie, doświadczenie krzesła nie jest (może być, bywa?) doświadczeniem równie mistycznym?
Jak wyżej. Mogę sobie wyobrazić dyskurs o zmysłowej mistyce, ale zalatywać on będzie kontekstem kultury, przeszłością, wiedzą. Mistyka to coś bezpośredniego, coś poza językiem, o czym (Wittgenstein) raczej się milczy. Opis widzenia nie jest przeżyciem tego, co widzisz. Odpowiadając na pytanie: tylko w nietrywialnym sensie siedząc na krześle praktykujesz mistycyzm.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | | | | |  | | lontri (16088 punktów) |
Nie sądzę, by dryfowanie w kierunku mistyki rzeczywiście wnosiło coś do dyskusji. Prawdą jest jednak, że wielu ludzi w historii ludzkości kojarzyło różne zjawiska życia psychicznego z bogiem. Nie rozumiem, dlaczego takie zjawiska życia psychicznego, jak pewne stany uczuciowe czy stany pobudzenia uznawać z mniej realne niż doświadczenie krzesła, skoro takie zjawiska jak na przykład ból traktujemy za zupełnie rzeczywiste. Zresztą, nie odkrywam tu Ameryki. Już niektórzy dziewiętnastowieczni myśliciele, choćby Feuerbach czy Nietzsche mieli boga za projekcje pewnych stanów uczuciowych. Można wyobrazić sobie kulturę, która pojęcie boga odnosi do pewnych zjawisk życia psychicznego. Daleko nie trzeba szukać - otumaniony narkotykiem szaman obcujący z duchami przodków może tu posłużyć za najprostszy przykład.
BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
|
|
|  | 1 na 1 | rudyment (3233 punktów) | >Mylisz się całkowicie rozdzielając sferę tego, czego nie ma od tego, co jest. Zajmowanie się tym, czego nie ma, jest ściśle związane z zajmowaniem się tym, co jest. Prawdę mówiąc, zajmowanie się tym, czego nie ma, jest w istocie zajmowaniem się właśnie tym, co jest - namacalnie i zupełnie realnie. Zajmowanie się tym, czego nie ma, jest naturalną konsekwencją tego, co jest i co stwarza możliwości zajmowania się tym, czego nie ma, na bazie tego, co jest. Jasne?
Oczywiście, że rozumiem - tylko że tej bazy mi właśnie w ludzkich rozważaniach nader często brakuje.
Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
|
|
| |  | 5 na 5 | lontri (16088 punktów) |
>Oczywiście, że rozumiem - tylko że tej bazy mi właśnie w ludzkich rozważaniach nader często brakuje.
Baza ta jest po prostu ukryta za tym, co nie istnieje i ona właśnie to, co nie istnieje stwarza. Ponieważ między tym, co istnieje a tym, co nie istnieje, zachodzi pętla dodatniego sprzężenia zwrotnego, tym bardziej głęboko to, co istnieje bywa ukrywane za tym, co nie istnieje. Stąd mamy wspaniałe sanktuaria i statuy, piękne banknoty, złotoustych polityków i innych nad wyraz wymownych kaznodziejów.
BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
|
|
| | |  | 1 na 1 | rudyment (3233 punktów) | >Baza ta jest po prostu ukryta za tym, co nie istnieje i ona właśnie to, co nie istnieje stwarza. Ponieważ między tym, co istnieje a tym, co nie istnieje, zachodzi pętla dodatniego sprzężenia zwrotnego, tym bardziej głęboko to, co istnieje bywa ukrywane za tym, co nie istnieje. Stąd mamy wspaniałe sanktuaria i statuy, piękne banknoty, złotoustych polityków i innych nad wyraz wymownych kaznodziejów.
To się zgadza, ale dlaczego jest ukryta tak głęboko, że mało kto o niej pamięta? A przecież bez niej nic.
Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
|
|
| | | |  | | lontri (16088 punktów) |
Ani tak głęboko ukryta, ani zapomniana. Takie tam przebieranki ku uciesze publiki.
BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
|
|
8 na 8 | Madman (7811 punktów) | >Czy księgi chrześcijańskie sa przygotowane na taką ewentualność? Oczywiście. Na każdą ewentualność. Jak horoskopy...
|
|
4 na 4 | Aleksander Głowacki (1725 punktów) | >Otóż zakładam sobie, że ewolucja postępuje dość intensywnie wśród przedstawicieli człekokształtnych i za te kilkaset lat (o ile chrześcijaństwo taki okres przetrwa i ludzie nie wybiją innych człekokształtnych) na Ziemi nasi najbliżsi krewni-szympansy-nabędą zdolność abstrakcyjnego myślenia
Mała uwaga - twierdzenie że ewolucja szympansów prowadzi ich w stronę inteligencji, która umozliwi im czytanie Biblii internetowej to daleko idąca spekulacja. Ewolucja tworzy gatunki, które mają być przystosowane do aktualnego środowiska, w którym żyją. Szympansy są świetnie przystosowane do życia w lesie i dopóki ich ktoś z tego lasu nie wyrzuci to sobie po drzewach będą skakać tak jak dzisiaj przez najbliższe 2 zyliony lat. Inteligencja człowieka jest wynikiem dość specyficznych warunków w jakich się znalazł. Nawet jeśli szympansy umieści się w podobnym środowisku (tj. wyrzucimy z lasu na sawanne i sprowadzimy na nie 10 plag egipskich) to żadnej gwarancji nie ma że wykształcą inteligencję, ponieważ nie wiadomo czy w ich genomie zajdą odpowiednie mutacje, które stworzą podwaliny pod większy mózg. Równie dobrze może się okazać, że szympansy chodowane w celu podwyższenia inteligencji moją większe predyspozycje do tworzenia błony pławej między palcami i życia w wodzie.
|
|
| setarkos (10757 punktów) | > (..) krewni (..) nabędą zdolność abstrakcyjnego myślenia.
Jeśli opanują słowo pisane w stopniu umożliwiającym kodyfikację zasad ich życia społecznego, to pewnie trzeba będzie rozważyć uznanie ich prawa do samostanowienia ..
|
|
1 na 1 | rexus (2343 punktów) | > Czy księgi chrześcijańskie sa przygotowane na taką ewentualność? Tak. Wystarczy żeby jakiś szympans archeolog odkrył i rozszyfrował biblię. Przetłumaczy ją wtedy jakiś poliglota szympansi na kilka szympansich języków i odpowiednie grupy podstępnych szympansów ogłoszą swoich hegemonów biskupami, wybuchnie wojna o tron i ten szympans, który wygra powoła inkwizycję szympansią. Pytanie zasadnicze, czy będzie to szympans karłowaty czy zwyczajny. Bo ten karłowaty to może wymyślić kulturę rodem z Indii, sprzed tysiąca lat.
|
|
 | 1 na 1 | Madame de Montsegur (1910 punktów) | > > Czy księgi chrześcijańskie sa przygotowane na taką ewentualność?> Tak. Wystarczy żeby jakiś szympans archeolog odkrył i rozszyfrował biblię. Przetłumaczy ją wtedy jakiś poliglota szympansi na kilka szympansich języków i odpowiednie grupy podstępnych szympansów ogłosi swoich hegemonów biskupami, wybuchnie wojna o tron i ten szympans, który wygra powoła inkwizycję szympansią. Pytanie zasadnicze, czy będzie to szympans karłowaty czy zwyczajny. Bo ten karłowaty to może wymyślić kulturę rodem z Indii, sprzed tysiąca lat.> A szympansi papież z odstającymi uszami i szympansią gębą będzie błogosławił wierne szympansy Urbi et orbi. Z ikoną szympansiej Matki Boskiej w tle. Fascynująca wizja
|
|
-6 na 6 Scepticus (-290 punktów) (zablokowany) | Otóż zakładam sobie, że ewolucja postępuje dość intensywnie wśród przedstawicieli człekokształtnych Nie sądzę że to stwierdzenie ma pokrycie w faktach. O ewolucji ciągle za mało wiadomo. Jej prędkość i zmiany tej prędkości są ciągle zagadką. Znana jest mniej więcej średnia prędkość mutacji i ich selekcji i nic mi nie wiadomo o jakiejś wyjątkowości człowiekowatych w tym zakresie.
>i za te kilkaset lat (o ile chrześcijaństwo taki okres przetrwa i ludzie nie wybiją innych >człekokształtnych) na Ziemi nasi najbliżsi krewni-szympansy-nabędą zdolność abstrakcyjnego myślenia.
Jedno jest raczej pewne: tak nie będzie jak postuluje autor. Kilkaset lat to śmieszne dla naturalnej ewolucji, o jakiej autor myśli.
Przyszłość będzie inna, nieoczekiwana. Może inżynieria genetyczna zastąpi częściowo naturalną ewolucję? Wtedy będzie walka i przepychanki z prawem z wiadomym skutkiem i związanym z tym chaosem, po czym i tak wszystkie możliwości zostaną gdzieś zrealizowane, bo umysł nad prawami ewolucji na razie nie panuje.
>zwierzęta, teraz istoty rozumne- po zapoznaniu się z tym co wyczytały w internetowej Biblii ...
Czy wspaniałomyslny Bóg nie przewidział ewolucji? Czy księgi >chrześcijańskie sa przygotowane na taką ewentualność?
Na odkrycie Ameryki, zniesienie niewolnictwa, prawa kobiet itp. te księgi też ne były przygotowane, na spotkanie UFO ludków też nie są, ale kto się tym przejmuje?
A może na pojawienie się Jezusa Boga, albo syna Boga, czy jakiegoś dodatkowego Boga - Ducha Swiętego i absolutnie niezbędnego odkupienia, Stary Testament był przygotowany?
|
|
 | | Theoden (-12 punktów) |
>A może na pojawienie się Jezusa Boga, albo syna Boga, czy jakiegoś dodatkowego Boga - Ducha Świętego i absolutnie niezbędnego odkupienia, Stary Testament był przygotowany?
No jak Stary Testament miał nie być przygotowany na przyjście Mesjasza (Jezusa Chrystusa) skoro nieomal cały był jego zapowiedzią ( z wyłączeniem kilku ksiąg). Wszyscy prorocy ST zapowiadali przyjście Mesjasza i próbowali przygotować ludzi na jego przyjście. To jak został przyjęty, też było napisane w ST. Zatem szukacie przepowiedni, które w 100% się sprawdziły? Zajrzyjcie do ST a potem przejrzyjcie NT pod kątem życia Jezusa Chrystusa. A nawiązują do głównego tematu, to skąd w ogóle wiesz, że małpy wyewoluują w istoty myślące i będą w stanie odrzucić Chrześcijaństwo? Małpy nie ewoluują na tyle szybko aby za kilkaset lat stać się równymi człowiekowi. Gdyby tak było, to małpy byłyby już o wiele dalej w rozwoju i już w tej chwili byłby problem teologiczny. Większym zagrożeniem jest prawdopodobieństwo podziału ludzkości na kilka gatunków ( co najmniej 2 ludzi i nadludzi). Ludzi bogatych będzie stać na modyfikacje genetyczne własnego potomstwa, które będzie pod każdym względem lepsze od tego niezmodyfikowanego. Kościół walczy bardziej o zachowanie godności ludzi, którzy przez prace naukowców mogliby stać się pogardzanymi podludźmi, a w końcu Chrześcijaństwo nawołuje do poszanowania KAŻDEJ istoty ludzkiej a nie, jak często niektórzy twierdzą, do zahamowania postępu nauki. Nawet gloryfikowana przez "oświeconych" nauka i inżynieria genetyczna musi mieć swoje granice etyczne i moralne, bo może doprowadzić do rozszczepienia gatunku ludzkiego a w konsekwencji, do jego zagłady.Dlaczego Chrześcijaństwo ma nie przetrwać? Judaizm był o wiele bardziej zagrożony już wielokrotnie w historii a jednak istnieje. Każda religia ma swoich wrogów i wiernych przyjaciół, którzy na pewno nie dopuszczą do upadku Kościoła. Kościół nie upadnie. Możliwe, że stolica Kościoła będzie musiała być przeniesiona do Afryki lub Ameryki Południowej.
|
|
| Uriel_ (360 punktów) | >(o ile chrześcijaństwo taki okres przetrwa i ludzie nie wybiją innych >człekokształtnych) na Ziemi nasi najbliżsi krewni-szympansy-nabędą zdolność abstrakcyjnego myślenia. >Potrafią wtedy tak jak my mysleć, zaczynają podobnie egzystować, słowem-poza wyglądem-przestają się >różnić w dużym uogólnieniu.
Przestaną sie różnić być może jeśli czytając świętą księgę i zapisy losów ich braci mniejszych w wierze - ludzi - zrozumieją wreszcie za co Jezus umarł na krzyżu.
>Co teraz z religią chrześcijańską
Oznaczałoby to dla niej właściwy rozkwit.
>która zakłada, że Bóg stworzył jedynie człowieka na swoje podobieństwo, tylko on pójdzie do piekła lub do nieba?
Szympansy możliwe, że wreszcie zbudują Raj na Ziemi (Królestwo Niebieskie) to zależy jak będą korzystać z rozumu, który u nich się pojawi.
>Szympansy -do niedawana zwierzęta, teraz istoty rozumne- po zapoznaniu się z tym co wyczytały w internetowej Biblii oczekują odpowiedzi na to pytanie: co z nimi?
Ludzie nie są w stanie udzielić sobie odpowiedzi na to pytanie, Szympansom może się udać, ale wracam do tego co wyżej - zależy jak będą potrafiły korzystać z daru jakim dla organizmu zwierzęcego jest rozum.
>Czy wspaniałomyslny Bóg nie przewidział ewolucji?
Zakładając, że szympansom się nie uda odpowiedzieć za co Jezus umarł na krzyżu to dołączą one w oczach Boga do grupy istot co to teoretycznie mogą ale nie są w stanie odpowiedzieć nie tylko na powyżej postawione kluczowe pytanie w sposób sensowny i wyczerpujący, satysfakcjonujący więc i samego Boga, ale i na kolejne pytania jakie można stawiać przeczytawszy choć raz w życiu Ewangelię.
>Czy księgi chrześcijańskie sa przygotowane na taką ewentualność?
Księga zwana Biblią jest otwarta na powstanie Królestwa Bożego na Ziemi i powiedz drogi kolego jak sądzisz czemu nic takiego do tej pory nie miało miejsca w historii naszego Rodzaju ?
Zakładam ze ani Ty ani żaden z czytelników nie widzi żadnej korelacji pomiędzy posturą czy stopniem owłosienia twarzy a zagadnieniem czyjegoś podobieństwa do Boga Chrześcijańskiego, wszak byłby to żenujący poziom ignorancji.
Pozdrawiam
|
|
 | | Vancalar (1804 punktów) | Cytat:>Przestaną sie różnić być może jeśli czytając świętą księgę i zapisy losów ich braci mniejszych w wierze - ludzi - zrozumieją wreszcie za co Jezus umarł na krzyżu. A Według Ciebie za co ( a właściwie dlaczego) umarł? Jestem ciekaw Twojej opinii. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| Beatus (2528 punktów) | Od dnia w którym to człowiek był na poziomie szympansa trochę czasu minęło. Przewinęło się w tym okresie miliony bogów i interpretacji. Chrześcijaństwo jest ledwie chwilą na tle całej historii człowieka. Zanim więc szympans stanie się człowiekiem, wiele się jeszcze zmieni.
A może powrót do przeszłości? Człowiek pierwotny częstokroć wiąże swoją historię mityczną ze zwierzętami. Przekonanie o pochodzeniu od zwierząt jest charakterystyczne dla kultur totemicznych. Według Szafrańskiego totemizm jest najwcześniejszą formą religijności. Autor ten uważa, że w paleolicie pierwsze ślady pochówków związane są z zacieśnieniem się więzów rodzinnych w gromadach ludzkich, jednocześnie narodziło się przekonanie o pochodzeniu od zwierzęcych przodków. Zaś "... owa powstała właśnie więź rodowa znalazła odbicie w fantastycznych, irracjonalnych wyobrażeniach człowieka pierwotnego o genetycznej więzi z niektórymi gatunkami zwierząt jako totemów, protoplastów rodu, jego mitycznych praprzodków opiekujących się społecznością rodową wywodzącą się od nich." Australijskie mity o pochodzeniu człowieka zazwyczaj mają następujący scenariusz. W praczasach istniały istoty o wielorakiej i niedookreślonej naturze, stwory o ledwo zarysowanych częściach ciała. Te nie dające się nazwać istoty były przejściową formą między człowiekiem i zwierzęciem. Potem na skutek dramatycznych zabiegów zostały one przekształcone w ludzi. W Ameryce, drugim po Australii kręgu kultur totemicznych, przekształcenia te miały charakter ewolucyjny lub zostały dokonane przy wykorzystaniu mocy, a nie przez działania fizyczne. Najczęściej obecnie żyjące zwierzęta mają tego samego przodka co człowiek. Algonkini powiadają: "Na początku ludzie byli zwierzętami, a zwierzęta ludźmi". Indianie ci wierzą w wędrówkę dusz wcielających się w różne gatunki flory i fauny oraz są wierni znanej wielu kulturom tradycji o pochodzeniu od zwierząt. Wg wierzeń afrykańskiego plemienia Fonów, w dawnych czasach brzemienne kobiety wydawały na świat kozły, a kozy rodziły mężczyzn. itd, itd Pozdrawiam
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|