 |
"Są dowody na zmartwychwstanie Chrystusa" Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 05-04-2010 10:59 | Andro (1185 punktów) | "Są dowody na zmartwychwstanie Chrystusa"
12 na 12 | "Są dowody na zmartwychwstanie Chrystusa" ?. Ciekawe, że jako dowody, wybitny biblista ks. prof. Waldemar Chrostowski, konsultor Rady Episkopatu Polski ds. Dialogu Religijnego, profesor zwyczajny Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, podaje "świadectwa" apostołów oraz "kobiet", które jako pierwsze ujrzały pusty grób. Zdając sobie jednak sprawę z miałkości tych "dowodów", podaje też argument koronny - miliony wyznawców chrześcijaństwa. Muszę przyznać, że jak na profesora zwyczajnego, mógł się księżulo bardziej postarać. Świadectw przeróżnych o porwaniach przez UFO, o Yeti, o spotkaniach z różnymi bogami oraz o ich przesłaniach mamy bez liku. Nie znaczy to, że te świadectwa są prawdziwe. Co do świadectw, to samo chrześcijaństwo się w nich pogubiło. Jak to ze świadectwami część jest prawdziwa, część zmyślona, a część jest wynikiem rozbuchanych stanów emocjonalnych. Argument, który często słyszałem na lekcjach religii, o tym, że gdyby nie było zmartwychwstanie prawdą, to chrześcijaństwo nie miałoby tylu wyznawców i nie byłoby w stanie się rozwijać, działał na mnie w przedszkolu. Działał do póki na geografii, w podstawówce, nie uświadomiłem sobie wielkości i różnorodności świata i jego mieszkańców, wyznających przeróżne religie, z których część ma duże szanse na zdobycie większej ilości wyznawców niż całe chrześcijaństwo. Myślę, że ilość wyznawców, nie koniecznie świadczy o prawdziwości danej idei czy religii, podobnie długość czasu trwania danego wyznania. Jeśli tak jest w rzeczywistości, to będzie to niebawem idealny "dowód" na prawdziwość przesłania Mahometa, które to zdobywa coraz większe rzesze wyznawców. Koledzy i koleżanki z forum, przyznacie mi - poszukującemu, że dowody Pana Profesora wymagają trochę podrasowania. Może macie jakieś ciekawsze od uczonej głowy argumenty za? Będę bardzo wdzięczny... P.S. Księże profesorze długość tytułu przed nazwiskiem, godna pozazdroszczenia. Bardzo mi się podoba. Prawie jak tytuły książąt z dawnych, dobrych czasów. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | agamn (143 punktów) | > profesor zwyczajny Uniwersytetu Kardynała Stefana> Wyszyńskiego w Warszawie, podaje "świadectwa" apostołów oraz "kobiet", które jako pierwsze ujrzały pusty grób.Rzeczywiście cieniutki argument, zwłaszcza, że nie oryginalny. Słyszałam go wiele razy w debatach. Jest to koronny argument wielu wiodących apologetów, np. tego. Podążając tym samym tropem możemy "udowodnić" prawdziwość wydarzeń opisanych we "Władcy Pierścieni" i "Harrym Potterze" podpierając się cytatami z tych książek. > Może macie jakieś ciekawsze od uczonej głowy argumenty za? Będę bardzo wdzięczny...Niejaki profesor Jacyna-Onyszkiewicz uważa, że potrafi korzystając z pojęć fizyki "udowodnić" istnienie Boga w trzech osobach. Próbowałam wysłuchać kiedyś jego wykładu, ale cierpliwości nie starczyło, więc się szczegółami nie podzielę.
|
|
 | | rudyment (3233 punktów) | >Niejaki profesor Jacyna-Onyszkiewicz uważa, że potrafi korzystając z pojęć fizyki "udowodnić" istnienie Boga w trzech osobach. Próbowałam wysłuchać kiedyś jego wykładu, ale cierpliwości nie starczyło, więc się szczegółami nie podzielę. >
A mnie się udało przeczytać kiedyś cały jeden jego referat. Ale to przez pomyłkę, bo przedstawiono autora jako fizyka. Na szczęście długie to nie było, nie była to więc pomyłka zbyt kosztowna.
Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
|
|
 | 3 na 3 | Andro (1185 punktów) |
> Rzeczywiście cieniutki argument, zwłaszcza, że nie oryginalny. Słyszałam go wiele razy w debatach. Jest to koronny argument wielu wiodących apologetów, np. tego.> Podążając tym samym tropem możemy "udowodnić" prawdziwość wydarzeń opisanych we "Władcy Pierścieni" i "Harrym Potterze" podpierając się cytatami z tych książek. Bez przesady, J.Ch. jest postacią historyczną, rzadko wspominaną w starych księgach i listach, ale zawsze. Powieść Tolkiena to fantastyka. Co do argumentu. To zastanawiam się nad poziomem "polskiej szkoły teologii katolickiej" - wydaje mi się mierna. Profesory i doktory teologii klepią lata całe to samo. Co to za nauka? W prawdziwej nauce podobają mi się nowe odkrycia, dyskusje, badania. Tutaj jedynie dryf i łatanie powstających w jedynie słusznej prawdzie dziur i luk. Przecież to żadna nauka. Religioznawstwo - owszem, ale teologia i to jeszcze w takim wydaniu? Prof. teologii, specjalność biblistyka - brzmi jak prof. fantasy, specjalność Tolkienstyka. Naprawdę świetne. Uznawanie tytułów "naukowych" wydawanych przez szkoły wyznaniowe, za znajomość własnej mitologii. Tylko czekać profesorów ze szkół Świadków Jehowy, Adwentystów Dnia Siódmego, Scientologów itp.
Bądź zimny albo gorący letniego wypluję z ust moich
|
|
|  | 1 na 1 | agamn (143 punktów) | >Bez przesady, J.Ch. jest postacią historyczną, rzadko wspominaną w starych księgach i listach, ale zawsze. Powieść Tolkiena to fantastyka.
Moja analogia miała dotyczyć tylko poruszonego w tym wątku zmartwychwstania, nie historyczności postaci i działalności Jezusa. Czy ukrzyżowanie i odnalezienie (nie odnalezienie) ciała jest gdzieś poza Biblią opisane? Nie mam pojęcia, ale zakładam, że nie, bo apologeci nie posiedliby się z radości. Problem z argumentem "pustego grobu" jest taki, że na jego poparcie podają tylko książkę, w której historia została opisana.
Co do teologii - pełna zgoda. To chyba jedyna dziedzina nauki, której przedmiot badań nie jest zdefiniowany, ani nawet nie wiadomo, czy w ogóle istnieje.
|
|
| |  | 4 na 4 | Andro (1185 punktów) |
>Czy ukrzyżowanie i odnalezienie (nie odnalezienie) ciała jest gdzieś poza Biblią opisane? Nie mam pojęcia, ale zakładam, że nie, bo apologeci nie posiedliby się z radości. Problem z argumentem "pustego grobu" jest taki, że na jego poparcie podają tylko książkę, w której historia została opisana. Problem jest i to niebanalny. Jak na tak WIELKIEGO MISTRZA postać ta powinna być opisana w wielu pozabiblijnych przekazach. Coś jest nie tak. Albo nie był tak wielki, albo ktoś zniszczył inne przekazy.
Bądź zimny albo gorący letniego wypluję z ust moich
|
|
| |  | Atlantis (1733 punktów) (zablokowany) | >Co do teologii - pełna zgoda. To chyba jedyna dziedzina nauki, której przedmiot badań nie jest zdefiniowany, ani nawet nie wiadomo, czy w ogóle istnieje.
Hmm... Właśnie dlatego jestem przeciwny nazywaniu teologii nauką. Ustalenia teologów nie podlegają falsyfikacji przy zastosowaniu metody naukowej. Kluczowa zaś kwestia istnienia lub nieistnienia Boga (i to akurat jednego, konkretnego boga) jest przyjmowana za pewnik, niepodlegający krytyce. Przypomina mi to raczej metody pseudonauki. Ufolodzy, kryptozoolodzy czy homeopaci także nie potrafią dowieść słuszności założeń stojących u podstaw ich dziedzin. Przechodzą z tym do porządku dziennego i wracają do prowadzenia swoich "badań", które polegają na stawianiu tez niepodlegających weryfikacji.
Używanie słowa "nauka" w stosunku do teologii uważam za nadużycie.
|
|
|  | 2 na 2 | maniek1 (3407 punktów) | >Bez przesady, J.Ch. jest postacią historyczną, rzadko wspominaną w starych księgach i listach, ale zawsze. Powieść Tolkiena to fantastyka. Oczywiście masz prawo w to wierzyć, ale ja myślę ,że Chrystus jest postacią wymyśloną na potrzeby tej akurat religii i w tej kwestii niczym się nie różni od postaci wymyślonych przez Tolkiena. Parę zdań ciśnie mi się na myśl. Dużo czytałem o absurdach tej religii(innych zresztą też), ale nad jednym nigdy się nie zastanawiałem., aż do momentu ostatniego wchłonięcia artykułu na tym portalu. Anegdotą streszczę to tak: Jezus oddał życie za "grzeszników", ale po paru dniach - zmienił zdanie!
|
|
2 na 2 | szperacz (2861 punktów) | >podaje też argument koronny - >miliony wyznawców chrześcijaństwa.
Od profesora, nawet teologii, należy oczekiwać czegoś mądrzejszego. Czytałem ten artykuł na stronie WP i skomentowałem go w taki sposób: "wystarczy, by chrześcijanie wymarli i... po Chrystusie".
|
|
 | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Ale zastanówmy się nad słowem "zmartwychwstanie" Co ono właściwie dokładnie znaczy? W Nowym Testamencie jest też użyte określenie wskrzeszenie. Np. Pan Jezus wskrzesił Łazarza z martwych, czy też - EWANGELIA Mk 5,21-24, 35B-43: Wskrzeszenie córki Jaira.Talitha kum, to znaczy Dziewczynko, mówię ci, wstań. Czym różni się wskrzeszenie od zmartwychpowstania. Chyba tym, że wskrzeszony tak czy siak po jakimś czasie znowu apiać umierał. A zmartwychwstały? Żył? Gdzie? Nie umierał? Dlaczego skoro Christos Waskries nie ma go między nami? Dlaczego przeniósł się w zaświaty? To są właśnie te głupoty i brednie chrześcijańskie, a profesor Chrostowski jest po prostu żenujący, śmieszny, i niestety groźny, bo szerzy ciemnotę. I tak mu nie dopomóż Bóg!
|
|
|  | | szperacz (2861 punktów) | > Czym różni się wskrzeszenie od zmartwychpowstania.
Powiedziałbym, że słowo "wskrzeszenie" określa czynność, działanie. Natomiast słowo "zmartwychpowstanie" określa stan, w jakim się jakaś istota znajduje (po wskrzeszeniu). Czy jednak ma to jakiekolwiek znaczenie? Oba określenia występują jedynie w bajkach, legendach lub mitach.
|
|
| |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Tu bym się lekko nie zgodziła. Bo jednak nie mówi się, że Łazarz zmartwychwstał, tylko, że został wskrzeszony. A potem znowu na śmierć umarł, i ewentualnie zmartwychwstanie przy sądzie ostatecznym, a wtedy już żyć będzie wiecznie. Nie ma to żadnego znaczenia, ale fajnie jest tak sobie pozastanawiać się i umysł pogimnastykować.
|
|
| | |  | | szperacz (2861 punktów) | >Tu bym się lekko nie zgodziła. Bo jednak nie mówi się, że Łazarz zmartwychwstał, tylko, że został wskrzeszony.
Gimnastykujmy się więc! Skoro tylko lekko się nie zgodzisz, to jest duża szansa na porozumienie. Samo słowo "zmartwychwstał" wiele mówi. Zmartwychwstał czyli powstał z martwych. Był martwy, ale znów jest żywy. Najpierw jednak musiał zostać wskrzeszony czyli przywrócony do życia. Łazarz zarówno został wskrzeszony jak i zmartwychwstał. Ja słyszałem wypowiadane obie wersje. Te same określenia dotyczą przecież Jezusa. Został uśmiercony przez brzydkich ludzi, a potem wskrzeszony (czyli przywrócony do życia) przez tatusia, po czym powstał i wyszedł z grobowca. Prawdopodobnie nadal żyje, o czym świadczy cud w Sokółce. Według Małego słownika języka polskiego - wskrzesić = przywrócić życie zmarłemu - zmartwychwstać = powrócić do życia
Jest różnica?
|
|
| | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Chodzi o status delikwenta po zmartwychwstaniu bądź wskrzeszeniu. Po zmartwychwstaniu już się ponownie nie umiera, a jeszcze do tego ma się specjalny rodzaj powłoki cielesnej - niezniszczalnej. Można przebywać w kosmosie jak Pan Jezus i nic. Żadne promieniowanie kosmiczne, żadne zero absolutne na powłokę tę nie działa. A po wskrzeszeniu raz, że musisz umrzeć po raz drugi, co wcale do przyjemności nie należy, a dwa, że wracasz do swego starego, stetryczałego ciała, które po śmierci (ponownej) czeka już nie na wskrzeszenie, tylko na zmartwychwstanie. To taką bym widziała różnicę.
|
|
| | | | |  | | szperacz (2861 punktów) | >Chodzi o status delikwenta po zmartwychwstaniu bądź wskrzeszeniu.
Myślę, że nieporozumienie wynika z innego (błędnego?) rozumienia tych dwu pojęć. Opierając się na Małym słowniku języka polskiego twierdzę, że niemożliwe jest zmartwychwstanie bez uprzedniego wskrzeszenia. Zmartwychwstanie jest konsekwencją aktu wskrzeszenia (to tak, jak wyzdrowienie jest efektem leczenia). Z pewnością nie można ich stosować jako synonimy. Nie byłem nigdy katolikiem, ale wiem, że będzie zmartwychwstanie na Sąd Ostateczny. Ktoś osądzony negatywnie ma zostać ponownie uśmiercony, a to by przeczyło Twojej definicji zmartwychwstania. Łazarz po przywróceniu go do życia (wskrzeszeniu) zmartwychwstał, a i tak później umarł. Muszę przyznać, że z takim jak Twoje rozumieniem tych pojęć spotykam się pierwszy raz.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | "niemożliwe jest zmartwychwstanie bez uprzedniego wskrzeszenia." Możliwe. Wskrzeszenie - to przywracasz trupa do życia. Takie zombi. A zmartwychwstanie to żadne zombi, tylko nowa jakość. Ciało uwielbione, czyli przechodzisz przez zamknięte drzwi (jak Jezus w wieczerniku), nie musisz, chociaż możesz jeść. Nie wiem jak z seksem. Czy po zmartwychwstaniu będziemy mogli, no, tego, wiesz o co chodzi. A co do leczenia, to możesz się leczyć, a nie wyzdrowieć, albo się nie leczyć, a wyzdrowieć. Są takie przypadki, że podobno nawet niektóre postaci raka same się cofają, co oczywiście jest uznawane za cud boski. "Ktoś osądzony negatywnie ma zostać ponownie uśmiercony" To świadkowie Jehowy tak mówią. W katolicyzmie ktoś osądzony negatywnie idzie do piekła i tam się wiecznie męczy. Chociaż, bo ja wiem? Jak w piekle będzie można, ten tego, no wiesz o czym mówię, to może znowu nie będą to takie straszne męki. Łazarz został wskrzeszony, potem sobie pożył troszeczkę i umarł. I teraz czeka biedaczek na zmartwychwstanie, wraz z innymi, którzy zasnęli w Panu. Jak my umrzemy, to też będziemy czekali na sąd i zmartwychwstanie i zmartwychwstaniemy razem ze wszystkimi, także i Łazarzem. Pierwszym i jedynym, który zmartwychwstał był Pan nasz Jezus Chrystus! Reszta jeno wskrzeszona była, ale pomarła i oczekuje zmartwychwstania.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | szperacz (2861 punktów) | > Pierwszym i jedynym, który zmartwychwstał był Pan nasz Jezus Chrystus! Reszta jeno wskrzeszona była, ale pomarła i oczekuje zmartwychwstania.Wystarczy tej gimnastyki. Porobiły mi się już zakwasy w aksonach neuronów. Zupełnie mi nie odpowiada ta katolicka interpretacja pojęć. Pozostanę przy swoim, ateistycznym rozumieniu świata.
|
|
| | | | | | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Bardzo proszę. Ale zaznaczam, że to nie moja interpretacja. Ja uważam to za brednie i szerzenie ciemnoty. Ale warto wiedzieć w co się nie wierzy i dlaczego.
|
|
| Ammet (1428 punktów) | Jak dla mnie religia, której prawdziwość się udowadnia przestaje być wiarą. Już raz zostałam zakrzyczana przez dwójkę przyjaciół, którzy oburzeni byli moim stwierdzeniem, iż "zmartwychwstanie Chrystusa nie jest faktem historycznym". I wówczas to właśnie zaczęłam wątpić w ludzi. o.o
"Dla Ciebie ten ofiarny stos Dla Ciebie dym palonych ciał Za wszystko co dla Ciebie W niebie odbiorę boski szmal"
|
|
2 na 2 | Madman (7811 punktów) | >Ciekawe, że jako dowody, wybitny biblista ks. prof. Waldemar Chrostowski, konsultor Rady Episkopatu Polski ds. Dialogu Religijnego, profesor zwyczajny Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, podaje "świadectwa" apostołów oraz "kobiet", które jako pierwsze ujrzały pusty grób. Zdając sobie jednak sprawę z miałkości tych "dowodów", podaje też argument koronny - miliony wyznawców chrześcijaństwa. A ja mam dowody na to, że Włodzimierz Lenin był dobrym, wspaniałym, wrażliwym i miłosiernym człowiekiem, wielkim dobroczyńcą i przyjacielem ludzkości. Dowodem są świadectwa bohaterów książki "Opowiadania o Leninie" Michała Zoszczenki. Oraz miliony pomników Wielkiego Wodza.
|
|
 | 1 na 1 |
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|