 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 18-10-2005 14:41 | enfant (64444 punktów) | Zagadka | Wszyscy elegancko ubrani wchodzą do wielkiej sali. Naprzeciw zgromadzonego tłumu człowiek przy mikrofonie. Uciszanie ludu, poważne miny, wzniosłe, refleksyjne spojrzenia uciszaczy. Sztandar wnieść! Z przodu, obok mówców wielkie zdjęcie Osoby Najwyższego Kultu. Nagrania wielbiące Jego Majestat, och, jakie ten Mistrz puszczał żarty, na korytarzu kiedyś tak komuś odpowiedział, hahaha, ojeja, Strasburger wymięka. Jakiż to Wielki Człowiek, Czczigodny Towarzysz. A ty gdzie, siadaj i ukłony składaj! Jeszcze pieśń pochwalna ku glorii Naszego Przewodnika. Sztandar wynieść! W jakiej epoce i gdzie mogło mieć to miejsce? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| outsider (2469 punktów) | W kazdej. Kwestia jedynie w zasięgu tego rodzaju uroczystości - w ilości zgromadzonych ciałem i zgromadzonych duchem.
Życie jednak ma swoja wewnetrzną stabilność; życie społeczne także - im większe owo gremium, tym zabawniejsze kuluarowe aluzje do śmiertelnej powagi panującej na sali: przynajmniej, jeśli w pobliżu nie ma kata ani jego zastępcy. Przypomina się dowcip.
Któryś zjazd KPZR-u - na sali ktoś głosno kichnął. Milczenie - i słowa tow. Stalina z mównicy:
- Kto kichnął?
Blady strach i cisza. Wódz wyrokuje:
- Pierwszy rząd 10 lat! - i powtarza z łagodnym, ojcowskim naciskiem - Kto kichnąŁ?
Niektórzy mdleją - Stalin jednak uparcie wyjaśnia sprawę do końca:
- Drugi rząd pod stienku - rasstreljat' - kto kichnął?
W głębi sali podnosi się z czerwonego pluszowego fotela starzec: pierś w medalach, twarz pobruźdżona i spalona stepowym wiatrem, na ukos źle niegdyś opatrzona szrama po kozackiej szabli. Milczy, spuścił wzrok ku ziemi - i żegna się z życiem.
Szeroki uśmiech na twarzy Słońca Wszechświata:
- Zdarowia wam, towariszcz! - oklaski po tak wielkim napięciu są jeszcze bardziej spontaniczne i szczodre niż zazwyczaj.
Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej (Nie-boska komedia}
|
|
 | 1 na 1 | enfant (64444 punktów) | Nie ma dziś na świecie wiele uroczystości z obiektem kultu, wspominanym po śmierci z chwalebną nostalgią i wciskanym na siłę uwielbieniem dla tego jednego, najlepszego. Takie coś w szkole może mieć miejsce tylko w Polsce. Otóż, zdarzyło się to w moim liceum w Bydgoszczy (taka wieś pod Toruniem) i pewnie w większości naszych świeczkich szkół publicznych. Czy to jest choćby odrobinkę normalne?
dryń, dryń
|
|
|  | | outsider (2469 punktów) | >Nie ma dziś na świecie wiele uroczystości z obiektem kultu, wspominanym po śmierci z chwalebną nostalgią i wciskanym na siłę uwielbieniem dla tego jednego, najlepszego.
Tego nie wiem, Budziku - mam na myśli nie szczegóły polskiego kultu, ale podobne kulty w rozumieniu szerszym, róznego rodzaju rytuały. Nietrudno zauważyć, że brak w Polsce świeckich tradycji o znaczeniu lokalnym tylko - stąd rozpowszechnianie się najlepszych, z góry przysłanych wzorów. Z drugiej stony...
Nawet bywając tu i ówdzie w świecie, nie uczestniczymy przecież w tego rodzaju uroczystościach; potem wyciągamy wniosek najprostszy z możliwych - że to, co nas w Polsce śmieszy jest tylko polską specjalnością. Jeśli weźmiesz amerykańskie parady uliczne i uroczystości w college'ach - forma bedzie inna, ale cżęstość i powaga, z jaką są traktowane? A samba w Rio - niewątpliwie sympatyczniejsza dla oka a i rozumu przy okazji?
Kazda epoka ma swój chleb i igrzyska - problem w tym, że owe igrzyska bywaja niekiedy mocno niestrawne: nie wyeliminujesz ich i zresztą nie trzeba, co najwyżej warto je nieraz zastąpić mniej nudnymi dla większości obecnych - a ci, co sie nie nudzą i tak?
Bedą nadal obchodzić swoje - w mniej licznym gronie.
>Takie coś w szkole może mieć miejsce tylko w Polsce. Otóż, zdarzyło się to w moim liceum w Bydgoszczy (taka wieś pod Toruniem) i pewnie w większości naszych świeczkich szkół publicznych. Czy to jest choćby odrobinkę normalne?
Tak, to PRL-owska normalność, przeniesiona w lata po PRL-u. Mimo wszystko obyczaje zmieniają się wolniej niż formy ustrojowe. Urzędnik - szkolny czy kuratoryjny - wie, że jakieś uroczystości należy raz czy dwa do roku odbębnić. Jakie - nie ma pomysłu, zatem korzysta bezrefleksyjnie z gotowca - a że owa bezrefleksyjnośc przypomina niekiedy bezmyślność?
No cóż - termin homo sapiens jest jako nazwa gatunkowa określeniem nieco na wyrost.
> dryń, dryń
Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej (Nie-boska komedia}
|
|
| |  | 1 na 1 | enfant (64444 punktów) | >Tego nie wiem, Budziku - mam na myśli nie szczegóły polskiego kultu, ale podobne kulty w rozumieniu szerszym, róznego rodzaju rytuały. Nietrudno zauważyć, że brak w Polsce świeckich tradycji o znaczeniu lokalnym tylko - stąd rozpowszechnianie się najlepszych, z góry przysłanych wzorów. Z drugiej stony... >Nawet bywając tu i ówdzie w świecie, nie uczestniczymy przecież w tego rodzaju uroczystościach; potem wyciągamy wniosek najprostszy z możliwych - że to, co nas w Polsce śmieszy jest tylko polską specjalnością. Jeśli weźmiesz amerykańskie parady uliczne i uroczystości w college'ach - forma bedzie inna, ale częstość i powaga, z jaką są traktowane? A samba w Rio - niewątpliwie sympatyczniejsza dla oka a i rozumu przy okazji? >Kazda epoka ma swój chleb i igrzyska - problem w tym, że owe igrzyska bywaja niekiedy mocno niestrawne: nie wyeliminujesz ich i zresztą nie trzeba, co najwyżej warto je nieraz zastąpić mniej nudnymi dla większości obecnych - a ci, co sie nie nudzą i tak? >Bedą nadal obchodzić swoje - w mniej licznym gronie.
Kłopot w tym, że zamiast lekcji był apel o Wodzu Dusz w państwowej szkole, do której uczęszczają także wyznawcy innych wierzeń oraz ateiści. Ludzie nie chodzący na zamięcia religii musieli oglądać tę żałosną szopkę, bo to było w ramach obowiązkowego grafika kolejnego dnia edukatcji młodzieży.
>Tak, to PRL-owska normalność, przeniesiona w lata po PRL-u. Mimo wszystko obyczaje zmieniają się wolniej niż formy ustrojowe. Urzędnik - szkolny czy kuratoryjny - wie, że jakieś uroczystości należy raz czy dwa do roku odbębnić. Jakie - nie ma pomysłu, zatem korzysta bezrefleksyjnie z gotowca - a że owa bezrefleksyjnośc przypomina niekiedy bezmyślność?
Właśnie. To nie jest obyczaj zdrowej, laickiej demokracji. Porównując to do rzeczywistości PRL-u, mówisz wszystko.
>No cóż - termin homo sapiens jest jako nazwa gatunkowa określeniem nieco na wyrost.
Mi by wystarczyło, żeby był choć na tyle sapiens, co w Europie.
dryń, dryń
|
|
| |  | | Przemek K. | >>Takie coś w szkole może mieć miejsce tylko w Polsce. Otóż, zdarzyło się to w moim liceum w Bydgoszczy (taka wieś pod Toruniem) i pewnie w większości naszych świeczkich szkół publicznych. Czy to jest choćby odrobinkę normalne? >Tak, to PRL-owska normalność, przeniesiona w lata po PRL-u. Mimo wszystko obyczaje zmieniają się wolniej niż formy ustrojowe. Urzędnik - szkolny czy kuratoryjny - wie, że jakieś uroczystości należy raz czy dwa do roku odbębnić. Jakie - nie ma pomysłu, zatem korzysta bezrefleksyjnie z gotowca - a że owa bezrefleksyjnośc przypomina niekiedy bezmyślność?
A ja sobie przypominam przy tej okazji opowieści mojej Babci, o tym jak to przed wojną, w szkole, bywała na patriotycznych akademiach, święcących niedawno zmarłą postać -- marszałka Józefa Piłsudskiego, głównie z okazji 11 listopada. To a propos epok i normalności.
Pozdrawiam!
|
|
| | |  | | outsider (2469 punktów) | W zasadzie nie ma nic złego w uroczystym wspominaniu zmarłych bohaterów narodowych - do tej kategorii zalicza się tak Marszałek jak i Papież; J.W. Stalin raczej sie nie zaliczał, przynajmniej w Polsce. Jest jednak kwestia umiaru.
Kult Jana Pawła II nie był w Polsce powszechny - nawet jeśli większościowy - ośmielę się tez powiedzieć, że ani nie był w swej masie zbyt wyrafinowany intelektualnie (czyli stanowiący przykład dls mas), ani szczególnie użyteczny czy przydatny w tej epoce, którą rozpoczął rok 1989. W stosunku do Jana Pawła II opinia publiczna (nawet polska) była podzielona: z kolei aż tak rozbuchany kult papieskiej osoby budził niesmak tak wobec osób wobec Jana Pawła II obojetnych jak i - o ile wiem - osób samą osobę i urząd ceniących. A niechętnym - przywodził na myśl historyczne analogie.
Rzeczywistości przedwojennej nie znam. Nie wiem, czy po swojej śmierci Marszałek był postrzegany równie kontrowersyjnie - nie wiem czy jego pamięć bardziej Polaków dzieliła czy łączyła - nie wiem, na ile pamięć o Józefie Piłsudskim służyła mysleniu narodowemu w epoce badź co bądź trudnej, a na ile narodowej bezmyślności u wrót rzeźni. Wydaje się jednak, że dzisiejszej Polsce zmarły papież niewiele ma tak naprawdę do zaoferowania - pozostało w gruncie rzeczy jedno: nasz osiągnął szczyt. Gdyby tylko to było istotne - cóż, niechby było swiętowanie wszędzie i jeszcze gdzie indziej owej papieskiej pamięci - gorzej, że po epoce Jana Pawłą II pozostało wiele nierozstrzygniętych pytań i pamięć zbyt nachalna może stwarzać wrażenie, że na te pytania już odpowiedziano za nas.
Bo oglądając jeszcze za życia Jana Pawła II pospieszne stawianie mu pomników - odnosiłem wrażenie, że albo w ogóle nie o Jana Pawła II tu chodzi - albo też, że stawia się owe pomniki już dziś z powodu głębokiej niewiary, że dobra pamięć o Janie Pawle II przetrwa do czasu bardziej stosownego takiemu upamiętnianiu: czyli do czasu po jego śmierci.
Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej (Nie-boska komedia}
|
|
| | | |  | | Przemek K. | >W zasadzie nie ma nic złego w uroczystym wspominaniu zmarłych bohaterów narodowych - do tej kategorii zalicza się tak Marszałek jak i Papież; J.W. Stalin raczej sie nie zaliczał, przynajmniej w Polsce. Jest jednak kwestia umiaru.
Amen.
>Rzeczywistości przedwojennej nie znam. Nie wiem, czy po swojej śmierci Marszałek był postrzegany równie kontrowersyjnie - nie wiem czy jego pamięć bardziej Polaków dzieliła czy łączyła
Wiele razy spotkałem się z prywatną krytyką Józefa Piłsudskiego, wyraźnie mającą swoje źródła w tradycjach endeckich, i to przedwojennych.
Zresztą na Śląsku, z którego piszę, praktycznie do dzisiaj (choć coraz słabiej) pamięta się Piłsudskiemu jego postawę wobec powstań śląskich.
> Wydaje się jednak, że dzisiejszej Polsce zmarły papież niewiele ma tak naprawdę do zaoferowania - pozostało w gruncie rzeczy jedno: nasz osiągnął szczyt. Gdyby tylko to było istotne - cóż, niechby było swiętowanie wszędzie i jeszcze gdzie indziej owej papieskiej pamięci - gorzej, że po epoce Jana Pawłą II pozostało wiele nierozstrzygniętych pytań i pamięć zbyt nachalna może stwarzać wrażenie, że na te pytania już odpowiedziano za nas.
Nie wiem, co Jan Paweł II ma do zaoferowania dzisiejszej Polsce. Zbyt trudno o rzeczowy dystans do tematu, by na takie pytanie odpowiedzieć. Myślę, że parę pozytywów można by znaleźć -- choćby zaangażowanie w sprawy ekumenizmu, które mogłyby wpłynąć korzystnie na tolerancję religijną. Ale w tej chwili Janem Pawłem II za bardzo się gra w sprawach politycznych. Na przykład nie dalej jak we wtorek, czytałem artykuł Zdzisława Krasnodębskiego, który powołał się na autorytet Jana Pawła II dla obrony programu gospodarczego PiS (i pośrednio w celu poparcia kandydata tej partii na prezydenta). To oczywiście nie budzi szczególnych nadziei na przyszłość.
>Bo oglądając jeszcze za życia Jana Pawła II pospieszne stawianie mu pomników - odnosiłem wrażenie, że albo w ogóle nie o Jana Pawła II tu chodzi - albo też, że stawia się owe pomniki już dziś z powodu głębokiej niewiary, że dobra pamięć o Janie Pawle II przetrwa do czasu bardziej stosownego takiemu upamiętnianiu: czyli do czasu po jego śmierci.
Ekscytacja stawianiem pomników (w ogóle), czy beatyfikacją (też w ogóle), jest mi tak odległa, że nie raz pytałem samego siebie, czy może coś ze mną jest nie tak, skoro nie czuję tego co inni. A że nie odczuwam, to nie wiem o co stawiającym pomniki chodzi, poza tym, że raczej wierzą w dobroć własnej motywacji.
|
|
| | | | |  | | outsider (2469 punktów) | Myslę, że rzecz zawsze polega na tym - że idee proste wypierają idee bardziej złożone i trudniejsze: łatwiej zawsze wierzyć autorytetowi dzięki temu że wspólny - niż dzięki temu, że osobisty.
Dlatego w gruncie rzeczy nawet nie chcemy wybierać autorytetów: wolimy aby i tego rozstrzygnięcia dokonano za nas - a jak sie upewnić, że słusznie wybrano? Najprostsze jest głosić ową niepewną prawdę dalej - to mechanizm piramidki: to że ja uwierzyłem zostanie docenione, gdy inni mi uwierzą.
Tak się szerzy plotka - tak sie szerza kulty nadmierne i przedwczesne. I tak niestety obumiera rozum - albo słaby jeszcze, nie ma szansy się rozwinąć. I rodzi sie niechęć do tych, którzy postrzegają sprawy poważniej i głębiej: niechęć, niekiedy nienawiść.
Ja w każdym razie kieruję sie taką myślą: ten kto nie zaznał przegranej był zbyt rozumny w wytyczaniu sobie celów. Dlatego bardziej przemawia do mnie mit niż hagiografia - pamiętajmy bowiem, że mamy mit naiwnego i nieodpowiedzialnego Ikara - rozumny Dedal musi sie zadowolić zaledwie sławą konstruktora...
Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej (Nie-boska komedia}
|
|
| | | | | |  | | Kontrast | "Marność nad marnościami, wszystko marność i pogoń za wiatrem..." "I nic nowego pod słońcem..."
Powiada Kohelet
|
|
1 na 1 | enfant (64444 punktów) | Podpowiem. Nie chodzi o Związek Radziecki, Niemcy faszystowskie. Właściwie to mowa o XXI wieku i Polsce.
dryń, dryń
|
|
 | | Drobner | > Podpowiem. Nie chodzi o Związek Radziecki, Niemcy faszystowskie. Właściwie to mowa o XXI wieku i Polsce.... toż chyba nie ..... zjazd PSR?!?! 
|
|
 | | Oless (982 punktów) | Czyli jednak chodzi o JP II ?
|
|
|  | 1 na 1 | enfant (64444 punktów) | A jakżeby inaczej.
dryń, dryń
|
|
| krest | JP2 wielkim człowiekiem był (POLAKIEM do tego) JP2 Świętym człowiekiem był (swojakiem) JP2 JP2 JP2 W końcu JP2 znalazł świętego, który trafił do mas. Niestety jest to kolejny niemy świety będący tylko twarzą na obrazku (ale Polak!). To tylko szum. Za chwile wiatr zawieje w inna stronę.  Choć teraz Kościół będzie się nim podpierał i straszył niedowiarków. Toż to cyrk.
|
|
 | | Mario | Nie czytałem wcześniejszych odpowiedzi... jedynie treść zagadki  Czas - rok 2005, miejsce: czyżby ostatni zjazd fanów RM w Częstochowie, gdzie ojciec tranzystorysta nawoływał na głosowanie na PIS?
|
|
|  | 1 na 1 | enfant (64444 punktów) | Właśnie tak to brzmi. I tak to wyglądało. Otóż, w Polsce za ojca tranzystorystę robią nauczyciele szkół publicznych w całym kraju.
dryń, dryń
|
|
 | 1 na 1 |
|  | | Kontrast (1042 punktów) | Wysłałem prośbę o skasowanie tego tekstu, bo przesadziłem. Późno było i chyba muszę postawić sobie szlaban na pisanie po nocach, bo kontrola nad słowem nie ta, jakieś dziwne natchnienia przychodzą  . Ale strasznie mnie to rozśmieszyło. Człowiek rozbawiony pisze czasem głupoty. Mam nadzieję, że się nie gniewasz.
|
|
| |  | 1 na 1 | enfant (64444 punktów) | Ja się generalnie nie gniewam, a tym bardziej na tych, co nie panują nad sobą. 
dryń, dryń
|
|
| | |  | | kontrast | Witam! > Ja się generalnie nie gniewam, a tym bardziej na tych, co nie panują nad sobą.  Rozbawiłem się i mi adrenalina skoczyła, wyszło złośliwie, potem kilku innym się po drodze z rozpędu oberwało  . Wysłałem prośbę o usunięcie wszystkich moich postów z tego wątku są jednak trudnośći, ponieważ ktoś odpowiedział i trzeba by było usunąć też odpowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,31894#w32181www.racjonalista.pl/forum.php/s,31894#w32178www.racjonalista.pl/forum.php/s,31894#w32177www.racjonalista.pl/forum.php/s,31894#w32176Mam więc w takiej sytuacji gorącą prośbę o usunięcie lub pozostawienie tylko ramki z napisem "Tekst usunięty na wyraźną prośbę autora", nie chcę na to patrzeć i inni chyba też jak sądzę. Pozdrawiam!
|
|
| | | |  | | placownik |
>usunięcie wszystkich moich postów z tego wątka
Nie należy wrzucać do jednego worka kątka, majątku i wątku. Rzeczowniki te, pomimo iż w mianowniku liczby pojedynczej mają tą samą końcówkę, to jednak odmieniają się inaczej. Tak po prostu jest i nic na to nie poradzimy.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | |  | | Kontrast (1042 punktów) | > Nie należy wrzucać do jednego worka kątka, majątku i wątku. Rzeczowniki te, pomimo iż w mianowniku liczby pojedynczej mają tą samą końcówkę, to jednak odmieniają się inaczej. Tak po prostu jest i nic na to nie poradzimy.pilnowałem się i znowu? Eech...
|
|
| | | |  | 1 na 1 | enfant (64444 punktów) | Prosz bardz.
dryń, dryń
|
|
| | | | |  | | Kontrast (1042 punktów) | >Prosz bardz. Dziękuję, kamień z serca...
|
|
| | | |  | 1 na 1 | enfant (64444 punktów) | Dobrze by było, gdybyś się logował, jak już jesteś zarejestrowany. Tylko wtedy będziesz dostawał powiadomienia o moderatorskich edycjach, odpowiedziach na dane wątki, posty, o głosach na nie oddanych. Najlepiej ustaw sobie automatyczne logowanie w swojej przeglądarce. 
dryń, dryń
|
|
| | | | |  | | Kontrast (1042 punktów) | > Dobrze by było, gdybyś się logował, jak już jesteś zarejestrowany. Tylko wtedy będziesz dostawał powiadomienia o moderatorskich edycjach, odpowiedziach na dane wątki, posty, o głosach na nie oddanych. Najlepiej ustaw sobie automatyczne logowanie w swojej przeglądarce.  Logowałem się ale mnie wyrzucało. Napisałem coś o tym w : www.racjonalista.pl/forum.php/s,32194#w32858
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | enfant (64444 punktów) | Chyba, że tak. Ale przy okazji proszę zarejestrowanych - logujcie się zawsze, to nie jest problem, a można zyskać. Automatyczne logowanie i po sprawie.
dryń, dryń
|
|
| Fanatyk (1 punktów) | >W jakiej epoce i gdzie mogło mieć to miejsce?
XXI wiek - kościół Kat-o-licki
|
|
 | 1 na 1 | enfant (64444 punktów) | XXI wiek. Polska. Kościół? Tam im za ciasno. Dziś wchodzą do szkół publicznych.
dryń, dryń
|
|
 | 1 na 1 |
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|