Racjonalista - Strona głównaDo treści
Religia ucząca tolerancji...?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
18-04-2010 22:00Lacrimosa (37 punktów)Religia ucząca tolerancji...?
Ocena 9 na 9
Zanim przejdę do sedna sprawy, warto wspomnieć, że ostatnio na lekcji religi ksiądz postanowił poruszyć z nami temat homoseksualizmu. Słuchałam go z najwyższą uwagą, póki nie powiedział, że "to choroba, z której należy się leczyć! Tacy l u d z i e grzeszą!" Słowo ludzie wypowiedział z lekkim obrzydzeniem, co było jak kropla, która przepełniła czarę. Wstałam, uderzyłam ręką w stół i wypartykuowałam mu, że skoro dla niego miłość jest chorobą, to nie jest w ogóle godzien, żeby nazywać się księdzem. Klasa oczywiście nie poparła mojego wystąpienia. Nim dostałam uwagę (!), kłóciłam się z nim jeszcze długo. Powiedział: "Na początku byli Adam i Ewa...!", na co jedynie odpowiedziałam mu, że potem byli Kain i Abel. W dodatku swoje oskarżenia przeciwko niemu poparłam faktem niedawnej wypowiedzi jednego z nauczycieli, który jest ateistą i powiedział, że nie wiadomo, czy Jezus nie był homoseksualistą. Otoczył się 12 Apostołami, a potem zamknęli się w Wieczerniku. Wtedy śmiałam się z tej wypowiedzi, a zaledwie dwa dni temu nawrzeszczałam na księdza za podważenie jej. Chciałabym poznać opinie innych na ten temat.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

placownik (17853 punktów)

>Chciałabym poznać opinie innych na ten temat.

   Faktem jest, że zbyt pochopnie użyłaś tego "argumentu", skoro nie byłaś pewna jego prawdziwości. Niezależnie od wyników dyskusji, która być może się wywiąże, staraj się w przyszłości tego unikać. Zwykle lepiej jest zmilczeć, niż strzelać ślepakami.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
19-04-2010 21:35 
 Ocena 1 na 1
Kornowski (835 punktów)
Pozornie nie na temat: Przykład z prawdziwej rozprawy, jak działa dobry prawnik:

- proszę opisać jakich narzędzi i procedur użył biegły podczas analizy dysku twardego oskarżonego.
- <bla>
- Chyba czegoś nie zrozumiałem jak się nazywały te wszystkie no przyrządy.
- <bla>
- Wydawało mi się że to bardziej skomplikowane te sprawdzanie. Na pewno nie przeoczył pan czegoś
- Na pewno nie
- A mógłby pan jeszcze raz wymienić te... no... wszystkie użyte urządzenia?
- <bla>
- Przepraszam nie nadążam za tymi nowinkami na pewno wymienił pan wszystkie czynności?
- na pewno
- Powiedział pan już trzykrotnie co i jak pan robił. Dlaczego nie użył pan blokera uniemożliwiającego jakąkolwiek ingerencję w odczytywane dane? To oznacza pozbawienie zebranych dowodów jakiejkolwiek wartości.
- ...

Dlaczego udawał głupka? Gdyby zapytał od razu wprost biegły odpowiedziałby "że tak". Gdyby zapytał raz to by się wymigał że "zapomniał".

______
PS. Okres buntu jest bardzo ważny gdyż pomaga znaleźć swoją indywidualną równowagę.
15-05-2010 13:50 
 Ocena 1 na 1
immune.ltd (1783 punktów)
>>Chciałabym poznać opinie innych na ten temat.
>   Faktem jest, że zbyt pochopnie użyłaś tego "argumentu", skoro nie byłaś pewna jego prawdziwości. Niezależnie od wyników dyskusji, która być może się wywiąże, staraj się w przyszłości tego unikać. Zwykle lepiej jest zmilczeć, niż strzelać ślepakami.
>   Pozdrawiam
>
Niech strój słów podkreśla urodę myśli


Szkoda, że wprowadzono religię do szkół (obowiązkowo ), wielka szkoda
04-06-2010 17:46 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Szkoda, że wprowadzono religię do szkół (obowiązkowo ), wielka szkoda
Bardzo dobrze, że wprowadzono religię do szkół, a jeszcze lepiej, że obowiązkowo.
Rodząc się w określonej kulturze socjalizacja i konformizm pozostawiają nas w niej najczęściej na zawsze.
Do odrzucenia stereotypów /tu religijnych/ potrzebny jest proces intelektualny. Lekcje religii dla inteligentnych są doskonałym jego zaczątkiem. Szczególnie, gdy są obowiązkowe. O mało inteligentnych martwię się mało, choć wiem,że dostarczają oni mamony kapłanom. Ot, owieczki do strzyżenia.

@@@
.
07-06-2010 15:25 
 Ocena 1 na 1
immune.ltd (1783 punktów)
do: Andrzej Bogusławski

A mi tej reszty troszkę szkoda, jeszcze tli się we mnie odrobina nadziei. Jeślim głupcem i już całkiem oślepł to proszę wyprowadźcie mnie gdzieś gdzie tego nie ma.
18-04-2010 22:46
 Ocena 15 na 15
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Grzech jest pojęciem "religijnym", więc religie definiują go, jak chcą- bóg kk lub papież kk mówią, że jest grzechem, to dla członka kk nie trzeba niczego więcej.

Za to moralność, etyka nie jest "własnością religii".
Homoseksualistom nie można zarzucić nic złego z powodu tego, że są homoseksualistami- jeśli jest się uczciwym.
Niestety "uczciwość" w systemach religijnych jest rzeczą dawaną do interpretacji.
Pozdrawiam

Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.
Roman Czarnota-Bojarski (831 punktów)
Myślę, że oparłaś swój atak na złej argumentacji. Religia ma prawo do definiowania co jest, a co nie jest grzechem. Należało raczej zaatakować stwierdzenie, że homoseksualizm to choroba, którą należy leczyć. To oczywista nieprawda, poparta stwierdzeniem Światowej Organizacji Zdrowia i sprzeczna z różnymi badaniami naukowymi opływanymi choćby tu www.racjonalista.pl/kk.php/s,7248 . Ta linia ataku jest dużo lepsza, bo oparta na empirycznych dowodach, którym ciężko przeciwstawić coś, po za przekonaniami religijnymi, które są subiektywne w oczywisty sposób.
Jeżeli chcesz dyskutować z księżmi na temat moralności zawartej w Biblii, to czeka Cię ciężkie zadanie i powinnaś się do niego przygotować. Jeżeli mogę Ci coś poradzić, to spróbuj przeczytać "Biblia w ręku ateisty" Heleny Eilstein wydane przez IFiS PAN. Tam znajdziesz naprawdę poważne i ważkie argumenty do dyskutowania o katolickiej moralności.


Wielu ludzi szybciej umrze, niż pomyśli. I wielu tak umiera. Bertrand Russell
15-05-2010 13:52 
 Ocena 1 na 1
immune.ltd (1783 punktów)
>Myślę, że oparłaś swój atak na złej argumentacji. Religia ma prawo do definiowania co jest, a co nie jest grzechem. Należało raczej zaatakować stwierdzenie, że homoseksualizm to choroba, którą należy leczyć. To oczywista nieprawda, poparta stwierdzeniem Światowej Organizacji Zdrowia i sprzeczna z różnymi badaniami naukowymi opływanymi choćby tu www.racjonalista.pl/kk.php/s,7248 . Ta linia ataku jest dużo lepsza, bo oparta na empirycznych dowodach, którym ciężko przeciwstawić coś, po za przekonaniami religijnymi, które są subiektywne w oczywisty sposób.
>Jeżeli chcesz dyskutować z księżmi na temat moralności zawartej w Biblii, to czeka Cię ciężkie zadanie i powinnaś się do niego przygotować. Jeżeli mogę Ci coś poradzić, to spróbuj przeczytać "Biblia w ręku ateisty" Heleny Eilstein wydane przez IFiS PAN. Tam znajdziesz naprawdę poważne i ważkie argumenty do dyskutowania o katolickiej moralności.
>
Wielu ludzi szybciej umrze, niż pomyśli. I wielu tak umiera. Bertrand Russell

>

Jestem tego samego zdania co mój szanowny przedmówca.
19-04-2010 07:35
 Ocena 23 na 23
Meretseger (61860 punktów)
Trzeba było go poprosić, żeby się w końcu zdecydował - czy homoseksualizm jest chorobą, czy grzechem. Jeśli chorobą, to co ma tu grzech do roboty? Czy ten księżulo każe się spowiadać chorym na reumatyzm albo grypę?
Argument z mniemanego homoseksualizmu Jezusa jest nietrafiony, i to co najmniej z dwóch powodów. Po pierwsze, nawet w 100% nie mamy pewności, czy Jezus istniał, a jeśli tak, to ilu ich było i co naprawdę robił/robili. A po drugie, nawet jeśli istniał, to nie mamy cienia dowodu na jego homoseksualizm.
PS. Ciekawe, czy ten ksiądz wierzy, że na początku byli Adam i Ewa jako realne osoby...
PiotrPęciak (634 punktów)
Piękne.
(Alicja)Duda (25557 punktów)
> W dodatku swoje oskarżenia przeciwko niemu poparłam
>faktem niedawnej wypowiedzi jednego z nauczycieli, który jest ateistą i powiedział, że nie wiadomo,
>czy Jezus nie był homoseksualistą. Otoczył się 12 Apostołami, a potem zamknęli się w Wieczerniku.
Hubertus Mynarek w książce "Jezus i kobiety " sugeruje coś wręcz przeciwnego. Na podstawie tekstów kanonicznych sugeruje że Jezus żył w otoczeniu utrzymujących go kobiet w czymś co można nazwać komuną. Twierdzi, że nie prowadził ascetycznego życia zarówno jeżeli chodzi o kobiety,jak i inne przyjemności życia.
19-04-2010 12:54
 Ocena 11 na 11
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
Można się pobawić prostą logiką:

Grzech - Zrobienie czegoś przeciwko bogu
Bóg nie istnieje, zatem nie ma sie komu sprzeciwić, zatem grzechów nie ma

Istnieje? To udowodnij to empirycznie, panie szamanie w czarnej kiecce :>

Jeśli ksiądz poda ileśtam przykładów, można odnosić się do niektórych wypominając mu, że równie dobrze można nimi udowadniać istnienie boga X. Można się też powoływać na efekt placebo, zbiorowe halucynacje, jakieś psychologiczne tricki...

Albo moje ulubione pytanie:

"Udowodnij, że Bóg nie wygląda jak wielki latający kutas"

Bądź też różne wariacje wspomnianego wyżej przykładu. Jako, że udowadnianie "nieczegoś" to jak dzielenie przez zero można się dalej bawić z rozmówcą, w stylu "Jako, że wielki latający kutas, którego wyznajecie ma różowe oczy..." xD

Wracając do tematu - jak ci brakuje argumentów, żądaj dowodów. "Pedalizm" to choroba? To niech klecha podrzuci wyniki badań, z których wziął to info, a jak nie, to wypomnij mu przy całej klasie, że KŁAMIE. Takie proste sformułowania trafią nawet do największego debila, i na każdej lekcji będzie im się odbijało w głowie "Kłamie, kłamie, kłamie..."

Ktośtam uleczył jakiegoś randoma? Zażądaj dowodów na to, że nie był to efekt placebo, a jeśli ksiądz zacznie coś kręcić, to przerwij mu, i powiedz, że ludzki mózg przy odpowiedniej motywacji sam naprawi to co trzeba w swoim ciele, i nie jest to dowód na zajebiaszczość tego leczącego, tylko na to, że ksiądz KŁAMIE omijając niewygodne fakty.

Można też spróbować zdominować kogoś wzrokiem i postawą. Łatwiej takiemu podporządkowanemu wytrącić argumenty z ręki, pokazać, że się myli...

Hmmm.... dalej...
>wypartykuowałam mu, że skoro dla niego miłość jest chorobą, to nie jest w ogóle godzien, żeby nazywać się księdzem. Klasa oczywiście nie poparła mojego wystąpienia.

Można się było zapytać klasy "Czy miłość polega na byciu fabryką produkującą dzieci, czy na szanowaniu i pomaganiu drugiej osobie?" Jak ktoś by odpowiedział, że to pierwsze, można mu powiedzieć, że nie różni od innych zwierząt tylko tym, że umie mówić, bo nawet mentalność ma tą samą. Jeśli ktoś odpowiedziałby na to drugie, to zadajemy następne pytanie: "Czy do szacunku potrzebne są cycki?" Można by jeszcze dodać, że w starożytnej grecji, kolebce naszej cywilizacji związki homo nie były niczym złym, panowie żyli sobie ze sobą, panie z wyspy Lesbos pisały sobie wierszyki... W porównaniu do greków koledzy Jezusa byli bardzo zacofani i prymitywni, więc kogo bardziej wypada słuchać?

>Powiedział: "Na początku byli Adam i Ewa...!", na co jedynie odpowiedziałam mu, że potem byli Kain i Abel.
Błąd.

Należało się zapytać czy Adam i Ewa należeli do Homo Erectus czy Australopitekus, i dokładnie w którym momencie ewolucji człowieka oni się pojawili, i niby dlaczego oni byli pierwsi, skoro przed nimi byli ich rodzice należący do tego samego gatunku, jak i zapewne całe stado Adama i Ewy.

Żadnego Adama i Ewy nie było, były za to małpy z dzidami, które po jakimś czasie zamieniły maczugi na komputery

>powiedział, że nie wiadomo, czy Jezus nie był homoseksualistą.
E tam, ja mam lepsze: Nie wiadomo, czy Jezus w ogóle istniał
19-04-2010 13:38 
 Ocena 2 na 2
lodowy (1486 punktów)
>Bóg nie istnieje, zatem nie ma sie komu sprzeciwić, zatem grzechów nie ma
>Istnieje? To udowodnij to empirycznie, panie szamanie w czarnej kiecce :>Jeśli ksiądz poda ileśtam przykładów, można odnosić się do niektórych wypominając mu, że równie dobrze można nimi udowadniać istnienie boga X. Można się też powoływać na efekt placebo, zbiorowe halucynacje, jakieś psychologiczne tricki...
>Albo moje ulubione pytanie:
>"Udowodnij, że Bóg nie wygląda jak wielki latający kutas"
Wiara nie polega na tym, że jest coś empirycznie udowodnione. Wierzący wierzą bez dowodów, dopuszczają istnienie czegoś na co nie ma naukowych dowodów.
Sformułowania w stylu "kutas" w tematach światopoglądowych nie sprzyjają konstruktywnej rozmowie, są raczej obraźliwe. Używasz takich również w realu czy tylko w necie?

>Wracając do tematu - jak ci brakuje argumentów, żądaj dowodów. "Pedalizm" to choroba? To niech klecha podrzuci wyniki badań, z których wziął to info, a jak nie, to wypomnij mu przy całej klasie, że KŁAMIE.
Myślisz, że podobnie można się zachować na innych lekcjach? Nie chodzi mi o bronienie księdza, ale o zachowanie na lekcji.
22-04-2010 10:06 
 Ocena 1 na 1
Liss (2003 punktów)

>>"Udowodnij, że Bóg nie wygląda jak wielki latający kutas"
>Wiara nie polega na tym, że jest coś empirycznie udowodnione. Wierzący wierzą bez dowodów, dopuszczają istnienie czegoś na co nie ma naukowych dowodów.
Wspaniale i świetnie .
Pod warunkiem że wiara pozostanie na marginesie dla tworzących prawo ;nie jak dziś gdy racjonalne próby
ułożenia stosunków są raz po raz rozbijane przez zreligiowanych do cna ludzi .
>Sformułowania w stylu "kutas" w tematach światopoglądowych nie sprzyjają konstruktywnej rozmowie,
Bez porównania z "ateizm to też religia" - ulubionym zawołaniem kapłanów .
19-04-2010 16:59 
 Ocena 2 na 2
kapitan AS (298 punktów)

> "Czy miłość polega na byciu fabryką produkującą dzieci, czy na szanowaniu i pomaganiu drugiej osobie?"

To nie jest tak proste. Dla każdego miłość oznacza coś innego. Dla jednych może polegać i na produkcji dzieci i szacunku jednocześnie a dla innych na stosunku analnym. Jedni bez dzieci nie wyobrażają sobie małżeństwa, związku i chcą je mieć jak najszybciej inni chcą zaspokoić tylko swoje żądze. Jednych wyzwiska mogą podniecać a innych obrażać. Jedni chcą kochać tylko jedną osobę inni chcą dwie lub więcej tak żeby, co dzień ktoś inny wkładał im do dupy. To wszystko kwestia upodobań.

>Można by jeszcze dodać, że w starożytnej grecji, kolebce naszej cywilizacji związki homo nie były niczym złym, panowie żyli sobie ze sobą, panie z wyspy Lesbos pisały sobie wierszyki... W porównaniu do greków koledzy Jezusa byli bardzo zacofani i prymitywni, więc kogo bardziej wypada słuchać?

>żądaj dowodów

Żądam dowodów. W szczególności na te lesbijskie listy. Czy były rzeczywiście pisane przez kobiety. No i jeszcze na to, że koledzy Jezusa byli bardziej zacofani i prymitywni od Greków( jeszcze dobrze by było uściślić czy od wszystkich Greków czy od któregoś konkretnego greckiego polis a może od konkretnych Greków).

>i niby dlaczego oni byli pierwsi, skoro przed nimi byli ich rodzice należący do tego samego gatunku, jak i zapewne całe stado Adama i Ewy.

A czy Adam i Ewa zostali naturalnie spłodzeni? Dzisiaj można zapłodnić kobietę bez wprowadzenia penisa do pochwy a w przyszłości może obędziemy się bez kobiecej macicy, więc rodzice nie będą potrzebni tylko odpowiednia wiedza. Możliwe że Bóg tę wiedzę posiada.
Zreszta jest napisane że stworzono ich z gliny. Dzięki fizyce kwantowej wiemy że świat składa się z 12 cząstek. Każdy pierwiastek tworzą 3 cząstki( dwa rodzaje kwarków i jeden rodzaj leptonów). Pierwiastki różnią się tylko ilością kwarków i leptonów. A jak wiemy ciało ludzkie jest zbudowane z różnych pierwiastków, więc wystarczy tylko z gliny uzyskać pierwiastki potrzebne do zbudowania człowieka i już mamy człowieka ulepionego z gliny.

>E tam, ja mam lepsze: Nie wiadomo, czy Jezus w ogóle istniał

No chyba nie pozostawił po sobie żadnych potomków, ale czy nie wystarczy, że pozostawił po sobie słowa? Bo ktoś musiał powiedzieć to, co jest napisane w Biblii. Można przypuszczać, że wymyślili to ci, co pisali Biblię, ale dlaczego to a nie to, że byli oni tylko osobami spisującymi czyjeś słowa, co twierdzą sami autorzy Biblii?
19-04-2010 17:55 
 Ocena 9 na 9
Sylwek (15472 punktów)

>To nie jest tak proste. Dla każdego miłość oznacza coś innego. Dla jednych może polegać i na produkcji dzieci i szacunku jednocześnie a dla innych na stosunku analnym.

Na przykład dla księdza kochającego owieczki pańskie.

Te dziesięcioletnie.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
19-04-2010 19:33 
 Ocena 1 na 1
kapitan AS (298 punktów)
Miałem na myśli relacje pomiędzy osobami pełnoletnimi.
19-04-2010 19:37 
 Ocena 6 na 6
Sylwek (15472 punktów)
E.

Skoro dla każdego może znaczyć co innego...

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
kapitan AS (298 punktów)
Mój błąd. Powinno być dla każdego pełnoletniego. Choć to też jest błąd bo dla powiedzmy czterech osób miłość może oznaczać to samo. Powiedzmy, że nie ma jednej uniwersalnej regułki dla wszystkich pełnoletnich( choć ta sama granica wieku dla wszystkich też nie jest odpowiednia bo niektórzy szybciej dojrzewają inni wolniej).
19-04-2010 19:59 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
>choć ta sama granica wieku dla wszystkich też nie jest odpowiednia bo niektórzy szybciej dojrzewają inni wolniej).

A już na pewno wielu przed osiągnięciem pełnoletności. Przynajmniej fizycznie.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
Jacek Cieślicki (1555 punktów)
(zablokowany)

>>E tam, ja mam lepsze: Nie wiadomo, czy Jezus w ogóle istniał
>No chyba nie pozostawił po sobie żadnych potomków, ale czy nie wystarczy, że pozostawił po sobie słowa?

   Jezus nie pozostawił po sobie żadnych słów.
Pomijając wszelkie "antychrześcijańskie" książki powinieneś po lekturze "Nowego Testamentu" dojść do wniosku, że Jezus Chrystus był niepiśmiennym schizofrenikiem.

>Bo ktoś musiał powiedzieć to, co jest napisane w Biblii. Można przypuszczać, że wymyślili to ci, co pisali Biblię, ale dlaczego to a nie to, że byli oni tylko osobami spisującymi czyjeś słowa, co twierdzą sami autorzy Biblii?

   Uważam, że "Jezus/Nowy Testament" wynikł z potrzeby czasu: Kaifasz chciał uwolnić Żydów spod jarzma rzymskiego (a raczej od płacenia podatków gojom), Kaifasz chciał zarabiać na sprzedawaniu gojom życia wiecznego za pieniądze doczesne, Kaifasz...to i tamto... Kaifasz był prawdziwym mężem stanu.

   Jeżeli uraziłem Cię, szanowny kapitanie AS, moją opinią o Kaifaszu, to popatrz się na globus: w których krajach Ż/żydzi mają wielkie wpływy?

Jeżeli byłbyś zainteresowany dyskusją na ten temat, to daj mi znać o tym, proszę, gdy przeczytasz Nowy Testament.

Pozdrawiam
P.s.:Funkcja "Podgląd" podkreśla mi "Kaifasz" przerywanym wężykiem, WTF? "Caiphus" = przecież "Kaifasz"? Następnym razem będę pisał "Kajfasz", przepraszam Czytelników.

Tęsknię za Tobą, Dalal'o Al-Mughrabi!
Kali (195 punktów)
(zablokowany)
> Mogłas powiedzieć, że przedstawiciele instytucji, w której jest pełno skandali pedofilskich, nie mają moralnego prawa mówić ludziom, co jest dobre a co nie , w sprawach seksu, szczególnie jesli jest to doborowolna relacja, dwóch, dorosłych osób.

Najsmutniejsze jest to, że Polacy, są społeczeństwem homofobicznym, aż 80 % nie chce ślubów par homoseksualnych(jeden z sondaży tak podał)
Czy to nie jest ohydny egoizm, samemu, będąc heteroseksualnym,mając prawo do dziedziczenia, małżeńskich kredytów itp, odmawiając tego innym?
Jako patriotę (nie geja wcale) boli mnie, że mój naród jest taki zacofany i nietolerancyjny
19-04-2010 20:05 
 Ocena 1 na 1
Lacrimosa (37 punktów)
O tak. Naród Polski jest moim zdaniem niezwykle zacofany, jeśli chodzi o te sprawy. Ten sam ksiądz, o którym mówiłam wcześniej, jest przeciwny ślubom homoseksualistów, uważa bowiem, że wprowadzono je w Polsce nie dlatego, żeby pomóc takim ludziom, tylko dlatego, że teraz taka moda. Chcemy być "na fali"? No niech sobie daruje i wyobrazi sobie, że nie wszyscy żyją wiecznie w ascezie, wprost przeciwnie, prawie nikt, tak więc nie może nam zabronić ślubów.
19-04-2010 20:08 
 Ocena 1 na 1
Kali (195 punktów)
(zablokowany)
>O uważa bowiem, że wprowadzono je w Polsce nie dlatego, żeby pomóc takim ludziom, tylko dlatego, że teraz taka moda. Chcemy być "na fali"?

Zakaz dyskryminacji ze zględu na przynaleznośc rasową to też na pewno kwestia mody:D
Ech, katolicka mentalność, żenada po prostu
22-04-2010 14:54 
 Ocena-7 na 7
legolas91 (-6 punktów)
Owszem może zabronić! nie możemy zapomnieć o prawie moralnym. Już od wieków związki homoseksualne były potępiane i nazywane spaczeniem.
Mimo tego, że wielu sławnych ludzi począwszy od historii starożytnej do czasów współczesnych to jednak ich otoczenie było temu przeciwne i nie popierało takiego sposobu życia. To, że jest to zboczenie i stan nieprawidłowy mówi już pismo święte- Św. Paweł np. A to, że w Polsce pozwolono zawierać takie "związki" jest wielkim błędem i widocznym sygnałem, że coś dzieje się nie tak ze społeczeństwem. A wszelkie takie zachowania pro homoseksualne,jak i homoseksualizm powinny być wyrwane jak chwast z naszego narodu. Precz z gejostwem i zboczeniem!!

Szczęść Boże!
22-04-2010 16:13 
 Ocena 10 na 10
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Owszem może zabronić!

Owszem - skoro rządzi, to może. Na tym m. in. rządzenie polega.

>nie możemy zapomnieć o prawie moralnym.

Jakim???

>Już od wieków związki homoseksualne były potępiane i nazywane spaczeniem.

Tu i ówdzie były, a tam i ówdzie wprost przeciwnie. Odwieczność czegoś nie jest zaś żadnym argumentem za ani przeciw.

>Mimo tego, że wielu sławnych ludzi począwszy od historii starożytnej do czasów współczesnych to jednak ich otoczenie było temu przeciwne i nie popierało takiego sposobu życia.

A gdzie tam... Ucztę Platona poczytaj. Opinie otoczenia też trudno uznać za poważny argument za czy przeciw czemukolwiek.

>To, że jest to zboczenie i stan nieprawidłowy mówi już pismo święte- Św. Paweł np.

Tego już nawet za niepoważny argument uznać nie sposób.

>A to, że w Polsce pozwolono zawierać takie "związki"

A pozwolono???

>jest wielkim błędem i widocznym sygnałem, że coś dzieje się nie tak ze społeczeństwem.

Dla chrześcijanina wszystko jest wielkim błędem i widocznym sygnałem, że coś dzieje się nie tak ze społeczeństwem.

>A wszelkie takie zachowania pro homoseksualne,jak i homoseksualizm powinny być wyrwane jak chwast z naszego narodu. Precz z gejostwem i zboczeniem!!

Żebym ja Ci czegoś nie wyrwał... syneczku... tzn. wtedy już były "syneczku"... .

>Szczęść Boże!

Sfiksowałeś, bo dawno chłopa nie miałeś - ale i na to znajdzie się rada .
26-04-2010 14:43 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>A pozwolono???

Chyba chodzi o to, że prawo niestety nie karze już homoseksualistów za praktykowanie tego zepsucia, przy czym chodzi o czyny a nie jakieś tam lewackie fantazje o prawnym umocowaniu zboczenia.

Krótko mówiąc, szkoda, że nie mieszkamy w Iranie.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
22-04-2010 16:37 
 Ocena 1 na 1
Kali (195 punktów)
(zablokowany)
>Owszem może zabronić! nie możemy zapomnieć o prawie moralnym. Już od wieków związki homoseksualne były potępiane i nazywane spaczeniem.
>Mimo tego, że wielu sławnych ludzi począwszy od historii starożytnej do czasów współczesnych to jednak ich otoczenie było temu przeciwne i nie popierało takiego sposobu życia. To, że jest to zboczenie i stan nieprawidłowy mówi już pismo święte- Św. Paweł np. A to, że w Polsce pozwolono zawierać takie "związki" jest wielkim błędem i widocznym sygnałem, że coś dzieje się nie tak ze społeczeństwem. A wszelkie takie zachowania pro homoseksualne,jak i homoseksualizm powinny być wyrwane jak chwast z naszego narodu. Precz z gejostwem i zboczeniem!!
>Szczęść Boże!

Św Paweł najprawdopodobniej nie rozumiał, że istnieje wolnośc wyboru partnerów seksualnych, myślał, że wszystko jest albo zakzane albo nakzane, tertium non datur.

W ogóle ciekawa postać, pisze, że należy przyjąć Jezusa na wiarę, ale on akurat nie musiał i mu się pojawił w drodze do Damaszku..
A to jak rozumiał, zycie w małżeństwie, lubię cytować przedstawicelkom płci pięknej (list do Efezjan) Oczywiście, z przymrużeniem oka i skrywanym w głębi duszy zażenowaniiem. Nie wspominając już o tym, że akceptował niewolnictwo. Co to za autorytet moralny?
22-04-2010 16:51 
 Ocena 7 na 7
Smith (10069 punktów)
>Owszem może zabronić! nie możemy zapomnieć o prawie moralnym.
Ale Ja wam powiadam: Żebyście się nie sprzeciwiali złemu, ale kto by cię uderzył w prawy policzek twój, nadstaw mu i drugi;
I temu, który się z tobą chce prawować, a suknię twoję wziąć, puść mu i płaszcz;
A kto by cię przymuszał iść milę jednę, idź z nim i dwie;
Temu, co cię prosi, daj, a od tego, co chce u ciebie pożyczyć, nie odwracaj się.
Słyszeliście, iż rzeczono: Będziesz miłował bliźniego twego, a będziesz miał w nienawiści nieprzyjaciela twego;
Aleć Ja wam powiadam: Miłujcie nieprzyjacioły wasze; błogosławcie tym, którzy was przeklinają; dobrze czyńcie tym, którzy was mają w nienawiści, i módlcie się za tymi, którzy wam złość wyrządzają i prześladują was;
Mt 5:39-44
>Już od wieków związki homoseksualne były potępiane i nazywane spaczeniem. Mimo tego, że wielu sławnych ludzi począwszy od historii starożytnej do czasów współczesnych to jednak ich otoczenie było temu przeciwne i nie popierało takiego sposobu życia. To, że jest to zboczenie i stan nieprawidłowy mówi już pismo święte- Św. Paweł np.
"Jest zaś rzeczą wiadomą, jakie uczynki rodzą się z ciała: nierząd, nieczystość, wyuzdanie, uprawianie bałwochwalstwa, czary, nienawiść, spór, zawiść, wzburzenie, niewłaściwa pogoń za zaszczytami, niezgoda, rozłamy, zazdrość, pijaństwo, hulanki i tym podobne. Co do nich zapowiadam wam, jak to już zapowiedziałem: ci, którzy się takich rzeczy dopuszczają, królestwa Bożego nie odziedziczą."
Ga 5:19-21
>A to, że w Polsce pozwolono zawierać takie "związki" jest wielkim błędem i widocznym sygnałem, że coś dzieje się nie tak ze społeczeństwem. A wszelkie takie zachowania pro homoseksualne,jak i homoseksualizm powinny być wyrwane jak chwast z naszego narodu. Precz z gejostwem i zboczeniem!!
Precz z matolstwem pospolitym.
>Szczęść Boże!
Idź chłopcze zagubiony, lepiej ewangelię poczytać, zamiast grzeszyć myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem. Przeczytaj leniuszku intelektualny słowa twojego pasterza na początek:

"Myśl dobrze o wszystkich - nie myśl źle o nikim. Staraj się nawet w najgorszym znaleźć coś dobrego."
prymas Stefan Wyszyński

Jacek Cieślicki (1555 punktów)
(zablokowany)
>A wszelkie takie zachowania pro homoseksualne,jak i homoseksualizm powinny być wyrwane jak chwast z naszego narodu. Precz z gejostwem i zboczeniem!!

   Dlaczego "powinny"?
Przecież podnoszą wskażniki gospodarcze, te na łeb obywatela, nie powiększają "młodzieżowego" bezrobocia, przyspieszają rozwój techniki kupując najnowsze drogie produkty, itd.
   Gdyby nie moja zawiść o wszystko, to wolałbym pary homoseksualne, zwłaszcza lesbijek, od heteroseksualnej pary byłych elektryków.

>Szczęść Boże!

   Lesbijkom: tak, elektrykom: nie.
Pozdrawiam


Tęsknię za Tobą, Dalal'o Al-Mughrabi!
Liss (2003 punktów)

>Najsmutniejsze jest to, że Polacy, , aż 80 % nie chce ślubów par homoseksualnych(jeden z sondaży tak podał)

Wiesz, nie każdemu jest on potrzebny,najwyraźniej większość Polek i Polaków woli życ w związkach nieformalnych.
22-04-2010 14:57 
 Ocena-2 na 2
legolas91 (-6 punktów)
Co też jest jakby formą niedojrzałości i brakiem odpowiedzialności za drugą osobę, a przede wszystkim przedmiotowym traktowaniem bliskiej osoby. Bo co? znudzi się to zostawię i pójdę do innej. To jest z natury złe.
30-05-2010 21:12 
 Ocena 1 na 1
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>Najsmutniejsze jest to, że Polacy, są społeczeństwem homofobicznym, aż 80 % nie chce ślubów par homoseksualnych(jeden z sondaży tak podał)
>Czy to nie jest ohydny egoizm, samemu, będąc heteroseksualnym,mając prawo do dziedziczenia, małżeńskich kredytów itp, odmawiając tego innym?
>Jako patriotę (nie geja wcale) boli mnie, że mój naród jest taki zacofany i nietolerancyjny

Ale czemu podkreślasz, że nie geja? Czy to Ci robi jakąś różnicę jakiej jesteś orientacji? ;>

Moja skromna osoba jest po prostu przerażona działaniem organizacji homo i dalej nie wiadomo, które mają przeróżne dziwne rozwiązania. Homoseksualizm, okej, normalka. Istnieje to od zarania dziejów, ale czemu te grupy walczą o swoje prawa razem z crossdresserami itd.? Okej, rozumiem ludzi, którzy chcą zmienić płeć, dobra. Niech człowiek robi co chce pisze opowiadania o tym co i z iloma osobami robił. Mi to naprawdę nie robi żadnej różnicy.

Ale kiedy słyszę, że ktoś kto wygląda jak facet jest kobietą, albo że mężczyzna urodził dziecko, czy że w Szwecji wielki "foch" na rządzących bo kobieta chce mieć penisa, którym może płodzić dzieci, a w Szkocji do rodziców mówi się 'opiekunie', a nie mamo czy tato to ja bym (przysłowiowo) pozabijał urzędników, którzy się na to zgodzili i wszystkich, którzy to propagowali.

Tak więc skoro państwo nasze ma jakieś obiekcje co do tych ślubów to pewnie dlatego, że demokracja (najwspanialszy system świata!), jak zresztą zaznacza się w podręcznikach do WOSu, polega na ścieraniu się polityków dążących do władzy. Tu nie chodzi o jakieś dobro powszechne, ale o to, żeby wyborcy wybrali. A jak normalny człowiek słyszy o takich schizach, które robią związki również walczące o słuszne prawa homoseksualistów, to w życiu nie zagłosuje na kogoś popierającego taki cyrk na kółkach.


"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
31-05-2010 15:38 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

> Homoseksualizm, okej, normalka. Istnieje to od zarania dziejów, ale czemu te grupy walczą o swoje prawa razem z crossdresserami itd.?
Może dlatego, że obie grupy są obiektem prześladowań z podobnych kierunków i podobnego rodzaju?

>Ale kiedy słyszę, że ktoś kto wygląda jak facet jest kobietą, albo że mężczyzna urodził dziecko, czy że w Szwecji wielki "foch" na rządzących bo kobieta chce mieć penisa, którym może płodzić dzieci, a w Szkocji do rodziców mówi się 'opiekunie', a nie mamo czy tato to ja bym (przysłowiowo) pozabijał urzędników, którzy się na to zgodzili i wszystkich, którzy to propagowali.

Znaczy co? Zabijać urzędników umożliwiających korektę płci.

>. A jak normalny człowiek słyszy o takich schizach, które robią związki również walczące o słuszne prawa homoseksualistów, to w życiu nie zagłosuje na kogoś popierającego taki cyrk na kółkach.

Więc, o jakie schizy właściwie chodzi?
31-05-2010 16:03 
 Ocena 1 na 1
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>> Homoseksualizm, okej, normalka. Istnieje to od zarania dziejów, ale czemu te grupy walczą o swoje prawa razem z crossdresserami itd.?
>Może dlatego, że obie grupy są obiektem prześladowań z podobnych kierunków i podobnego rodzaju?

Tak, ale w przypadku homoseksualizmu podstawą, o której mówimy jest miłość i jakieś uczucie jedynie wzbogacone o erotyzm. Mylne jest utożsamianie homoseksualizmu z hedonizmem, czy jakimikolwiek niezrównoważeniami na tle seksualnym. W ich przypadku walczą z próbą narzucania im przez społeczeństwo kogo mogą kochać, a kogo nie mogą. To ewidentne ograniczanie ich wolności i dlatego ich walka jest całkowicie słuszna.

Crossdresserzy natomiast szukają akceptacji dla czegoś co jest śmieszne i wyszydzane. Facet, który ubiera się jak kobieta raczej nie powinien mieć do ludzi pretensji, że się z niego śmieją. Oczywiście, kiedy robi to na scenie teatru to jest normalne, bo tak przywykła do tego nasza kultura, jednak jeżeli chodzi tak po ulicy to musi liczyć się z tym, że nie będzie akceptowany i będzie traktowany z politowaniem. Jest to coś naturalnie związanego z psychiką ludzką. Okazujemy szacunek ludziom, którzy przestrzegają ogólnie przyjętych norm postępowania tj. chodzą neutralnie ubrani w przestrzeni publicznej, przychodzą w garniturach na egzaminy i w togach do sądu. Kto się nie przystosowuje niezależnie od tego, czy jest facetem w kiecce, czy niosącym krzyż gwałci ogólnie przyjęte zasady kultury i robi to na własne ryzyko. Nie może w imię wolności oczekiwać, że będzie traktowany tak jak wszyscy inni.

>>Ale kiedy słyszę, że ktoś kto wygląda jak facet jest kobietą, albo że mężczyzna urodził dziecko, czy że w Szwecji wielki "foch" na rządzących bo kobieta chce mieć penisa, którym może płodzić dzieci, a w Szkocji do rodziców mówi się 'opiekunie', a nie mamo czy tato to ja bym (przysłowiowo) pozabijał urzędników, którzy się na to zgodzili i wszystkich, którzy to propagowali.
>Znaczy co? Zabijać urzędników umożliwiających korektę płci.

Napisałem, że przysłowiowo. Nie chodzi mi przecież o zmianę płci. Po prostu projekt szwedzkiej ustawy moim zdaniem był całkiem sensowny - wymagał od kogoś kto chce zmienić płeć, żeby poddał się kastracji, bądź się do tego zobowiązał. To było logiczne z punktu widzenia psychologii i ustawodawcy, gdyż osoba zmienia płeć, ponieważ jej ciało nie jest zgodne z płcią jej mózgu. Całkiem logiczne, jednak zastrajkowały środowiska, które bronią praw homoseksualistów i rzeszy innych ludzi, o których wyrażam się właśnie w negatywny sposób. Uważam po prostu, że fizyczny mężczyzna nie powinien być formalnie kobietą bo prowadzi to do nadużyć! I takie właśnie zachowania - jestem kobietą, ale z penisem mi dobrze uważam za szkodzące kulturze i tak - dewiację.

>>. A jak normalny człowiek słyszy o takich schizach, które robią związki również walczące o słuszne prawa homoseksualistów, to w życiu nie zagłosuje na kogoś popierającego taki cyrk na kółkach.
>Więc, o jakie schizy właściwie chodzi?

Uważam, że zastępowanie pojęć 'mama' i 'tata' słowem 'opiekun', żeby nie raniło par homoseksualistów jest nad wyraz bezsensowne. Homoseksualiści to odsetek naszej społeczności, a obecnie ludzie są na tyle wyrozumiali, że jedne dzieci mogą mieć mamę i tatę, a drugie mamę i mamę i niczego to nie zmienia.

Podobnież nie uważam, żeby crossdresserom należała się jakaś szczególna akceptacja i ludziom z wcześniej szerze przeze mnie opisanym problemem, czyli tym, którzy utrzymują, że mózg ma jedną płeć, ciało drugą, ale ta pierwsza cecha jest dominująca i tak chcę funkcjonować(?).

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
31-05-2010 17:15 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>Crossdresserzy natomiast szukają akceptacji dla czegoś co jest śmieszne i wyszydzane.

Rozumiem, że uzurpujesz sobie prawo do decydowania co jest śmieszne i godne wyszydzania?

>Facet, który ubiera się jak kobieta raczej nie powinien mieć do ludzi pretensji, że się z niego śmieją. Oczywiście, kiedy robi to na scenie teatru to jest normalne, bo tak przywykła do tego nasza kultura, jednak jeżeli chodzi tak po ulicy to musi liczyć się z tym, że nie będzie akceptowany i będzie traktowany z politowaniem.

Nie tak znowuż dawno z politowaniem i niesmakiem traktowano kobiety ubierające się niczym mężczyźni. Do czego zresztą również przywykła ówczesna kultura.
Ja zapewne mam nieco inne wzorce kulturowe, bo trudno mi się powstrzymać od spoglądania z pewnym politowaniem na kogoś wyszydzającego innych tylko dlatego, że nie odpowiada mu ich sposób ubierania się

>Jest to coś naturalnie związanego z psychiką ludzką.

To moja jest nienaturalna czy nieludzka?

>Okazujemy szacunek ludziom, którzy przestrzegają ogólnie przyjętych norm postępowania tj. chodzą neutralnie ubrani w przestrzeni publicznej, przychodzą w garniturach na egzaminy i w togach do sądu. Kto się nie przystosowuje niezależnie od tego, czy jest facetem w kiecce, czy niosącym krzyż gwałci ogólnie przyjęte zasady kultury i robi to na własne ryzyko. Nie może w imię wolności oczekiwać, że będzie traktowany tak jak wszyscy inni.

Na szczęście wzorce kulturowe rozszerzają się Mnie by na myśl nie przyszło traktować studenta na egzaminie inaczej tylko dlatego, że nie przyodział się w garnitur. Szacunek wywołują u mnie nieco inne cechy niż dobór ubioru.

>I takie właśnie zachowania - jestem kobietą, ale z penisem mi dobrze uważam za szkodzące kulturze

A tak konkretnie to w jaki właściwie sposób szkodzi tej kulturze?

>Uważam, że zastępowanie pojęć 'mama' i 'tata' słowem 'opiekun', żeby nie raniło par homoseksualistów jest nad wyraz bezsensowne.

W formularzach urzędowych? Mnie się zdaje nad wyraz sensowne, a w formularzach właśnie zostało wprowadzone; nie tylko dla homoseksualistów zresztą- w końcu rozmaite np. macochy też się w starych rubryczkach nie mieściły.

>Podobnież nie uważam, żeby crossdresserom należała się jakaś szczególna akceptacja

Pozwolę sobie zauważyć, że powinieneś tak ochoczo uznawać się za szczególnie predysponowanego do oceny komu należy się akceptacja, a komu nie.
31-05-2010 17:45 
 Ocena 1 na 1
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>Rozumiem, że uzurpujesz sobie prawo do decydowania co jest śmieszne i godne wyszydzania?

Nie obiektywizuj rzeczy śmiesznych. To co jest aktualnie śmieszne zależy od odbiorców, czyli kultury. Jeżeli dla mnie i większej części społeczności coś jest śmieszne to dla nas jest to śmieszne.

>Nie tak znowuż dawno z politowaniem i niesmakiem traktowano kobiety ubierające się niczym mężczyźni. Do czego zresztą również przywykła ówczesna kultura.
>Ja zapewne mam nieco inne wzorce kulturowe, bo trudno mi się powstrzymać od spoglądania z pewnym politowaniem na kogoś wyszydzającego innych tylko dlatego, że nie odpowiada mu ich sposób ubierania się

Ja tylko stwierdzam, że ci ludzie nie powinni mieć za złe innym, że spoglądają na nich z politowaniem. Właśnie w ten sposób kształtuje się kultura, że jedne rzeczy stają się jej elementem. Kobiety wywalczyły sobie słuszne prawo do ubierania się jak chcą i chwała im za to. Jednak kultura wciąż wymaga od nas pewnych określonych zachowań i ludzie, którzy nie potrafią się dostosować stają się pospolitymi buntownikami, którzy naturalnie są krytykowani. Chociażby premier Japonii za jego koszulę.

Inny przykład - jak przyjdę na maturę w koszuli w kwiaty wszyscy będą na mnie spoglądać i zapewne odniosą się krytycznie, podobnież jak wyjdę w sukience na ulice nie powinienem się spodziewać innej reakcji.

>>Jest to coś naturalnie związanego z psychiką ludzką.
>To moja jest nienaturalna czy nieludzka?

Rzekłbym, że nietuzinkowa.

>Na szczęście wzorce kulturowe rozszerzają się Mnie by na myśl nie przyszło traktować studenta na egzaminie inaczej tylko dlatego, że nie przyodział się w garnitur. Szacunek wywołują u mnie nieco inne cechy niż dobór ubioru.

Chwała ci za to, że należysz do jak mniemam elity społecznej, która wykazuje się szeroko rozumianą tolerancją. Badania wykazują, że ok 70% (jeśli nie więcej, nie mam obecnie przy sobie żadnej książki, z której mógłbym przepisać, ale jak tylko do mnie wrócą to Ci dopiszą dokładnie), czyli zdecydowana większość studentów, którzy przychodzą na egzaminy ustne schludnie ubranych jest oceniana lepiej od tych ubranych nieelegancko. Ot takie normalne dla całej kultury europejskiej i amerykańskiej

>>I takie właśnie zachowania - jestem kobietą, ale z penisem mi dobrze uważam za szkodzące kulturze
>A tak konkretnie to w jaki właściwie sposób szkodzi tej kulturze?

Wypracowano sobie pojęcie "kobiety", odnoszące się do płci pięknej fizycznie, ewentualnie do tranzwescyty, a tu nagle do tego pojęcia uzurpuje sobie prawo fizyczny mężczyzna. Jak dla mnie poza tym, że jest to poważny problem z punktu widzenia języka, narusza jego arbitralność to jeszcze wzbudza (całkiem słuszne moim zdaniem) kontrowersje i inne trudności jak chociażby w kwestii korzystania z publicznych toalet. Nie wspominając o zboczeńcach, którzy autentycznie nadużywają takich możliwości prawnych.

>W formularzach urzędowych? Mnie się zdaje nad wyraz sensowne, a w formularzach właśnie zostało wprowadzone; nie tylko dla homoseksualistów zresztą- w końcu rozmaite np. macochy też się w starych rubryczkach nie mieściły.

To wystarczy 'rodzice', 'rodzic 1', 'rodzic 2'. Oczywiście opiekun formalnie jest wspaniałym słowem, ale wypieranie tradycyjnych 'mama' i 'tata' na rzecz takiego formalnego słownictwa jak dla mnie idzie w kierunku reifikacji człowieka. W formularzach urzędowych i owszem, ale w relacjach między ludzkich jestem przeciwko.

>Pozwolę sobie zauważyć, że powinieneś tak ochoczo uznawać się za szczególnie predysponowanego do oceny komu należy się akceptacja, a komu nie.

Każdy chyba ma prawo do własnej trzeźwej oceny sytuacji. Akceptacja należy się homoseksualistom z czystego prawa do miłości i wolności osobistej, a nie należy się crossdresserom, gdyż obecne normy kulturowe są anty.

Oczywiście nie chcę ich eksterminować ani nie nawołuję do wyszydzeń. Po prostu nie wiem w imię czego mieliby nawoływać do akceptacji swojego zachowania. Jak ktoś uważa, że facet się tak nie ubiera, a obecnie większość naszego społeczeństwa ma takie zdanie i uważa to za zabawne to czemu nie mówić tego wprost?

Tak jak np. mówienie homoseksualiście, że jest nienormalny jest nie na miejscu, tak powiedzenie crossdresserowi, że jest nienormalny jest całkiem sensowne.


"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
31-05-2010 18:21 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>Nie obiektywizuj rzeczy śmiesznych. To co jest aktualnie śmieszne zależy od odbiorców, czyli kultury. Jeżeli dla mnie i większej części społeczności coś jest śmieszne to dla nas jest to śmieszne.

Jest takie powiedzenie o miliardach much, które nie mogą się mylić. Taka wypowiedź wpisuje się w nie znakomicie.
W pewnym momencie niektórzy ludzie dorastają i zauważają, że to, co może się im wydawać śmieszne, niekoniecznie będzie śmieszne dla innych, nawet innych z tego samego "kręgu kulturowego"

>>Nie tak znowuż dawno z politowaniem i niesmakiem traktowano kobiety ubierające się niczym mężczyźni. Do czego zresztą również przywykła ówczesna kultura.
>>Ja zapewne mam nieco inne wzorce kulturowe, bo trudno mi się powstrzymać od spoglądania z pewnym politowaniem na kogoś wyszydzającego innych tylko dlatego, że nie odpowiada mu ich sposób ubierania się
>Ja tylko stwierdzam, że ci ludzie nie powinni mieć za złe innym, że spoglądają na nich z politowaniem.

Nie powinni mieć nic przeciwko ewentualnej krytyce, mają prawo mieć wiele przeciwko wyszydzaniu, które proponowałeś im serwować. Ma to wiele wspólnego ze słowem "kultura", jakkolwiek zapewne użytym w nieco innym aniżeli użyty przez ciebie kontekście.

>Właśnie w ten sposób kształtuje się kultura, że jedne rzeczy stają się jej elementem. Kobiety wywalczyły sobie słuszne prawo do ubierania się jak chcą i chwała im za to.

Jakże to tak, kolego? Taki brak konsekwencji Zachowywały się inaczej niż ówcześnie pojęta norma, zatem zasłużyły na drwiny i politowanie. W obliczu reszty twoich stwierdzeń uwaga "chwała im za to" niesie za sobą niejaki smrodek hipokryzji

>Inny przykład - jak przyjdę na maturę w koszuli w kwiaty wszyscy będą na mnie spoglądać i zapewne odniosą się krytycznie, podobnież jak wyjdę w sukience na ulice nie powinienem się spodziewać innej reakcji.

Pierwsze słyszę, by spoglądanie na kogoś albo krytyka były równoważne z wyszydzaniem, którego broniłeś.
Jedyne, natomiast co uprawnia w tym momencie samą szkołę (odnoszę się do przykładu z maturą), do wyciągania ewentualnych konsekwencji to stosowny zapis w jej regulaminie. Inaczej prawo pedagogów do jakiejkolwiek reakcji jest poważnie ograniczone. We mnie osobiście "czepianie się" twojej koszuli w kratę wzbudziłoby właśnie pewne politowanie.

>>>Jest to coś naturalnie związanego z psychiką ludzką.
>>To moja jest nienaturalna czy nieludzka?
>Rzekłbym, że nietuzinkowa.

Brzmi jak komplement. Dlaczego zatem promujesz i usprawiedliwiasz zachowanie przeciwne względem tego, które komplementujesz?

>Chwała ci za to, że należysz do jak mniemam elity społecznej, która wykazuje się szeroko rozumianą tolerancją. Badania wykazują, że ok 70% (jeśli nie więcej, nie mam obecnie przy sobie żadnej książki, z której mógłbym przepisać, ale jak tylko do mnie wrócą to Ci dopiszą dokładnie), czyli zdecydowana większość studentów, którzy przychodzą na egzaminy ustne schludnie ubranych jest oceniana lepiej od tych ubranych nieelegancko. Ot takie normalne dla całej kultury europejskiej i amerykańskiej

Zatem piętnujmy hipokryzję i nietolerancję miast ją usprawiedliwiać i umacniać w zajmowanej pozycji.

>Wypracowano sobie pojęcie "kobiety", odnoszące się do płci pięknej fizycznie, ewentualnie do transwestyty, a tu nagle do tego pojęcia uzurpuje sobie prawo fizyczny mężczyzna. Jak dla mnie poza tym, że jest to poważny problem z punktu widzenia języka, narusza jego arbitralność to jeszcze wzbudza (całkiem słuszne moim zdaniem) kontrowersje i inne trudności jak chociażby w kwestii korzystania z publicznych toalet.

Wymieniasz kilka dość drugorzędnych problemów technicznych, a twoje zastrzeżenia sugerowały poważną szkodę kulturową.

>Nie wspominając o zboczeńcach, którzy autentycznie nadużywają takich możliwości prawnych.

Tzn?

>To wystarczy 'rodzice', 'rodzic 1', 'rodzic 2'. Oczywiście opiekun formalnie jest wspaniałym słowem, ale wypieranie tradycyjnych 'mama' i 'tata' na rzecz takiego formalnego słownictwa jak dla mnie idzie w kierunku reifikacji człowieka.

Formularze urzędowe z definicji zawierają formalne słownictwo. Widziałeś gdzieś w Polsce w formularzu "mama" i "tata"?

>W formularzach urzędowych i owszem, ale w relacjach między ludzkich jestem przeciwko.

Sugerujesz, że biegają za dziećmi i nakazują zwracanie się do rodziców per "opiekunie prawny 1" i "opiekunie prawny 2"?

>Akceptacja należy się homoseksualistom z czystego prawa do miłości i wolności osobistej, a nie należy się crossdresserom, gdyż obecne normy kulturowe są anty.

Odmawiając prawa wszystkim, wobec którym obecne normy kulturowe są "anty", powinieneś także blokować wszelkie prawa homoseksualistów w Polsce Każda niegdyś marginalna grupa przechodziła etap, gdy miała przeciwko sobie ówczesne normy kulturowe- to marny argument.
"Czyste prawo wolności osobistej" (twoje wyrażenie) logicznie stanowi, że każdy może się ubierać, jak chce i nic innym do tego.

>Oczywiście nie chcę ich eksterminować ani nie nawołuję do wyszydzeń.

To już coś

>Po prostu nie wiem w imię czego mieliby nawoływać do akceptacji swojego zachowania.

Bo czemu nie?

>Jak ktoś uważa, że facet się tak nie ubiera, a obecnie większość naszego społeczeństwa ma takie zdanie i uważa to za zabawne to czemu nie mówić tego wprost?
>Tak jak np. mówienie homoseksualiście, że jest nienormalny jest nie na miejscu, tak powiedzenie crossdresserowi, że jest nienormalny jest całkiem sensowne.

Ni cholery logiki w powyższym nie widzę. Dlaczego tu jest na miejscu, a tam już nie? Albo uważasz, że bieganie i opowiadanie każdemu, kto ci się nie podoba, że jest nienormalny jest OK, albo coś sprawia, że tego nie robisz. Niektórzy uważają, że granicą jest to czy odbiegające wg nich od normy zachowania/cechy komuś szkodzą czy nie, ale w obliczu faktu, że nie czyni nikomu krzywdy żadne z powyższych nie do końca rozumiem co konkretnie miałoby być takim wyróżnikiem dla ciebie.

31-05-2010 18:56 
 Ocena 1 na 1
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>Jest takie powiedzenie o miliardach much, które nie mogą się mylić. Taka wypowiedź wpisuje się w nie znakomicie.

Ale ja subiektywizuję to co jest śmieszne. Uzależniam to od momentu. To co teraz śmieszy nie musiało być śmieszne wczoraj, ani nie musi być śmieszne jutro. Nie wiem czemu tak bardzo nie chcesz tego pojąć. Jeżeli ludzi coś teraz śmieszy to czemu mają się z tego nie śmiać? ;>

>Nie powinni mieć nic przeciwko ewentualnej krytyce, mają prawo mieć wiele przeciwko wyszydzaniu, które proponowałeś im serwować. Ma to wiele wspólnego ze słowem "kultura", jakkolwiek zapewne użytym w nieco innym aniżeli użyty przez ciebie kontekście.

Między krytyką, a wyszydzaniem jest cienka granica, która często jest przekraczana nawet nieświadomie. Poza tym ciężko jednoznacznie stwierdzić kiedy kogoś wyszydzamy, a kiedy nie. Jeden się obrazi jak się mu powie, że wygląda jak baba, drugi się roześmieje...

>Jakże to tak, kolego? Taki brak konsekwencji Zachowywały się inaczej niż ówcześnie pojęta norma, zatem zasłużyły na drwiny i politowanie. W obliczu reszty twoich stwierdzeń uwaga "chwała im za to" niesie za sobą niejaki smrodek hipokryzji

Hipokryzja jest pojęciem nadużywanym i praktycznie wszystko można pod nią podciągnąć. Ty zauważyłaś, że kobiety były obiektem drwin, kiedy walczyły o swoje prawo noszenia spodni, tak teraz są wyszydzani są faceci, którzy chcą biegać w sukienkach. Skoro chcą kształtować kulturę to przecież muszą się z tym liczyć. Nie umiem znaleźć żadnej racjonalnej przesłanki, która pozwoliłaby mi przyjąć, że facet w sukience nie może być zjawiskowo śmieszny w przeciwieństwie np. do holocaustu

>Jedyne, natomiast co uprawnia w tym momencie samą szkołę (odnoszę się do przykładu z maturą), do wyciągania ewentualnych konsekwencji to stosowny zapis w jej regulaminie. Inaczej prawo pedagogów do jakiejkolwiek reakcji jest poważnie ograniczone. We mnie osobiście "czepianie się" twojej koszuli w kratę wzbudziłoby właśnie pewne politowanie.

Nie ma w żadnym regulaminie żadnego zapisu o tym, że na maturę trzeba galowo przyjść ubranym. To takie niepisane zasady naszej kultury, że właśnie tego się od maturzysty oczekuje - określonego zachowania, czyli przyjścia schludnie w garniturze.

>>>>Jest to coś naturalnie związanego z psychiką ludzką.
>>>To moja jest nienaturalna czy nieludzka?
>>Rzekłbym, że nietuzinkowa.
>Brzmi jak komplement. Dlaczego zatem promujesz i usprawiedliwiasz zachowanie przeciwne względem tego, które komplementujesz?

I dobrze, że tak brzmi. Ja pisząc o takich zachowaniach staram się przybliżyć pobudki i punkt widzenia masy. Wiem z historii, że prawo zwyczajowe i przypadłości kulturowe są zbyt silne, żebym je przezwyciężyć prawodawstwem. Podobnie jest w krajach islamskich. Jeśli crossdresserzy chcą wywalczyć prawo do sukienek, to nie widzę innego rozwiązania, niż analogicznie jak kiedyś kobiety walczyły o spodnie. Niestety. Nie zmusi się ludzi by to akceptowali.

>Zatem piętnujmy hipokryzję i nietolerancję miast ją usprawiedliwiać i umacniać w zajmowanej pozycji.

Ale jak? Czytałaś Bunt Mas?

>Wymieniasz kilka dość drugorzędnych problemów technicznych, a twoje zastrzeżenia sugerowały poważną szkodę kulturową.

Bo w dobie kultury masowej

>Tzn?

Było kilkanaście przypadków panów, którzy załatwili sobie papiery, iż są przedstawicielami płci pięknej. Oczywiście ich zachowanie w damskich toaletach zdecydowanie temu przeczyło... Tak przynajmniej twierdziły wszystkie zbulwersowane kobiety, które się na takich natknęły. Podobnież sądy, które ukarały ich grzywną.

>Sugerujesz, że biegają za dziećmi i nakazują zwracanie się do rodziców per "opiekunie prawny 1" i "opiekunie prawny 2"?

Niet, ale o ile się orientuję w Szkocji po prostu za politycznie poprawne jest słowo opiekun, a nie tato. Tak jak to w Polsce miało miejscem ze słowem pederastia, które odchodzi do lamusa na rzecz homoseksualizmu.

>Odmawiając prawa wszystkim, wobec którym obecne normy kulturowe są "anty", powinieneś także blokować wszelkie prawa homoseksualistów w Polsce Każda niegdyś marginalna grupa przechodziła etap, gdy miała przeciwko sobie ówczesne normy kulturowe- to marny argument.

Ja im nie chcę odbierać prawa to zachowywania się, ale jedynie akceptacji społecznej.

>"Czyste prawo wolności osobistej" (twoje wyrażenie) logicznie stanowi, że każdy może się ubierać, jak chce i nic innym do tego.

Tak, ale zaznaczam, że naraża się na krytykę społeczeństwa i nie może egzekwować akceptacji dla jego zachowania w żaden sposób.

>>Oczywiście nie chcę ich eksterminować ani nie nawołuję do wyszydzeń.
>To już coś



>>Po prostu nie wiem w imię czego mieliby nawoływać do akceptacji swojego zachowania.
>Bo czemu nie?

Ale to nie przyniesie skutku.

>Ni cholery logiki w powyższym nie widzę. Dlaczego tu jest na miejscu, a tam już nie? Albo uważasz, że bieganie i opowiadanie każdemu, kto ci się nie podoba, że jest nienormalny jest OK, albo coś sprawia, że tego nie robisz. Niektórzy uważają, że granicą jest to czy odbiegające wg nich od normy zachowania/cechy komuś szkodzą czy nie, ale w obliczu faktu, że nie czyni nikomu krzywdy żadne z powyższych nie do końca rozumiem co konkretnie miałoby być takim wyróżnikiem dla ciebie.

Po prostu homoseksualista taki się urodził, a crossdresser ma taką spontaniczną potrzebę. Tak samo jak nienormalne jest krytykowanie kogoś dlatego, że urodził się ciemniejszej karnacji, ale czymś chyba normalnym jest krytykowanie ludzi bo są nieschludni, ubierają się niestosownie, czy ubierają się w jakiś niepozytywnie wyróżniający się sposób.


"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
Sylwek (15472 punktów)

>Po prostu homoseksualista taki się urodził, a crossdresser ma taką spontaniczną potrzebę.

A transseksualista?
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>>Po prostu homoseksualista taki się urodził, a crossdresser ma taką spontaniczną potrzebę.
>A transseksualista?

Transseksualista też się tak urodził w przeciwieństwie do transwestyty.

Tu przy okazji przyznaję się, że w jednej wypowiedzi popełniłem błąd pisząc o tym, że kobietą może być transwestyta, oczywiście chodziło mi o transseksualistę, czyli osobę, która zmieniła płeć z powodu niezgodności płci fizycznej z płcią mózgu.

Chodzi mi o ten fragment:

>Wypracowano sobie pojęcie "kobiety", odnoszące się do płci pięknej fizycznie,
>ewentualnie do tranzwescyty, a tu nagle do tego pojęcia uzurpuje sobie prawo
>fizyczny mężczyzna.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
31-05-2010 21:46 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
Ja pozwolę sobie odpowiedzieć tutaj, przy czym dokonam uzupełnienia tylko do tego co już napisała liliac.

Mianowicie, zauważę, że w społeczeństwie demokratycznym chroniącym indywidualność nie ma mowy o przyzwoleniu na prześladowania ludzi z powodu "smaku".

Jedyna przemoc dopuszczalna to ta stosowana wobec osób, które same próbują przemocą narzucić coś innym.

Gdy zaś o wyszydzania idzie, trzeba się liczyć jeśli nie z odpowiedzialnością karną, to z ryzykiem pozwu cywilnego. Nie wyobrażam sobie jako podstawy oddalenia roszczeń "powszechnej opinii".
31-05-2010 21:35 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>Ale ja subiektywizuję to co jest śmieszne. Uzależniam to od momentu. To co teraz śmieszy nie musiało być śmieszne wczoraj, ani nie musi być śmieszne jutro. Nie wiem czemu tak bardzo nie chcesz tego pojąć. Jeżeli ludzi coś teraz śmieszy to czemu mają się z tego nie śmiać?

Dopiero co stwierdziłeś, że nie powinni się śmiać z homoseksualistów. Wg jakich kryteriów powinno się zatem wybierać z czego się śmiać, a z czego nie?

>Między krytyką, a wyszydzaniem jest cienka granica, która często jest przekraczana nawet nieświadomie.

Starajmy się jej zatem nie przekraczać. Starajmy się świadomie.

>Poza tym ciężko jednoznacznie stwierdzić kiedy kogoś wyszydzamy, a kiedy nie. Jeden się obrazi jak się mu powie, że wygląda jak baba, drugi się roześmieje...

A chciałeś obrazić jego czy babę?

>>Jakże to tak, kolego? Taki brak konsekwencji Zachowywały się inaczej niż ówcześnie pojęta norma, zatem zasłużyły na drwiny i politowanie. W obliczu reszty twoich stwierdzeń uwaga "chwała im za to" niesie za sobą niejaki smrodek hipokryzji
>Hipokryzja jest pojęciem nadużywanym i praktycznie wszystko można pod nią podciągnąć. Ty zauważyłaś, że kobiety były obiektem drwin, kiedy walczyły o swoje prawo noszenia spodni, tak teraz są wyszydzani są faceci, którzy chcą biegać w sukienkach. Skoro chcą kształtować kulturę to przecież muszą się z tym liczyć.

Liczyć z drwiną, szyderstwem i agresją rozmaitych "grup kulturalnych inaczej"? Jasne. Powinni. Ale ja cały czas odnoszę wrażenie, jakobyś ty tę drwinę popierał i sankcjonował. Skoro popierasz i sankcjonujesz drwinę teraz i twierdzisz, że nie zgadzasz się z akceptacją dla pewnych nieszkodliwych walczących o akceptację obecnie grup społecznych, a jednocześnie pochwalasz grupy, które były równie śmieszne i oburzające 100-150 lat temu, to albo jest to hipokryzja, albo niejaki niedobór refleksji na temat.

>Nie umiem znaleźć żadnej racjonalnej przesłanki, która pozwoliłaby mi przyjąć, że facet w sukience nie może być zjawiskowo śmieszny w przeciwieństwie np. do holocaustu

Ach, ależ niektórzy uważają, że holocaust jest również zjawiskowo śmieszny. Czemu nie?

>Nie ma w żadnym regulaminie żadnego zapisu o tym, że na maturę trzeba galowo przyjść ubranym. To takie niepisane zasady naszej kultury, że właśnie tego się od maturzysty oczekuje - określonego zachowania, czyli przyjścia schludnie w garniturze.

Niepisanych reguł nie można w sposób zgodny z prawem egzekwować Ale mylisz się w kwestii regulaminów- czas jakiś temu była afera z młodzieńcem, który na próbną maturę przybył z tzw. irokezem, szkoła próbowała go ukarać, rzecz wylądowała w gazetach, po czym szkoła poczuła się zmuszona zmienić regulamin, wprowadzając klauzulę na temat stroju.

>Jeśli crossdresserzy chcą wywalczyć prawo do sukienek, to nie widzę innego rozwiązania, niż analogicznie jak kiedyś kobiety walczyły o spodnie. Niestety. Nie zmusi się ludzi by to akceptowali.

Nie zmusi się prawem, by im się podobało, natomiast można prawnie ograniczać zachowania wyrażające brak akceptacji.

>>Zatem piętnujmy hipokryzję i nietolerancję miast ją usprawiedliwiać i umacniać w zajmowanej pozycji.
>Ale jak?

W niektórych społeczeństwach się to udaje. Ale jednak nie przyszło całkiem samo z siebie- wymagało pewnych kroków prawnych.

>>Wymieniasz kilka dość drugorzędnych problemów technicznych, a twoje zastrzeżenia sugerowały poważną szkodę kulturową.
>Bo w dobie kultury masowej

Chyba nie dokończyłeś.

>>Sugerujesz, że biegają za dziećmi i nakazują zwracanie się do rodziców per "opiekunie prawny 1" i "opiekunie prawny 2"?
>Niet, ale o ile się orientuję w Szkocji po prostu za politycznie poprawne jest słowo opiekun, a nie tato.

Czyli co teraz mówią przedszkolaki zamiast "daddy"?

>Tak jak to w Polsce miało miejscem ze słowem pederastia, które odchodzi do lamusa na rzecz homoseksualizmu.

Może dlatego, że pederastia ma jednak językowo- subtelnie, ale jednak- inne znaczenie?

>Ja im nie chcę odbierać prawa to zachowywania się, ale jedynie akceptacji społecznej.

Społecznej to ty im nie możesz ani dawać, ani odmawiać. Jesteś tylko jedną z współtworzących tę akceptację bądź jej brak jednostek. Ja też. Jakkolwiek to moją postawę określiłeś jako elitarną.

>>"Czyste prawo wolności osobistej" (twoje wyrażenie) logicznie stanowi, że każdy może się ubierać, jak chce i nic innym do tego.
>Tak, ale zaznaczam, że naraża się na krytykę społeczeństwa i nie może egzekwować akceptacji dla jego zachowania w żaden sposób.

Pierwsze- prawda; drugie- fałsz. Wszystko zależy od uwarunkować społecznych (na szczęście zmienne) i prawnych (które również można zmieniać). Tak naprawdę rzecz sprowadza się w tej rozmowie raczej do tego, że ty osobiście ich zachowań nie akceptujesz i za alibi bierzesz sobie "powszechną postawę społeczeństwa". Mylę się?

>>Bo czemu nie?
>Ale to nie przyniesie skutku.

To możesz o wszelkich staraniach o zmianę postaw społecznych powiedzieć. To świetne wyjście do przysiąścia na kanapie i rezygnacji z jakichkolwiek działań.

>Po prostu homoseksualista taki się urodził, a crossdresser ma taką spontaniczną potrzebę.

A skąd wywodzisz jego spontaniczną potrzebę? I dlaczego nie zasługuje ona na akceptację w obliczu braku jej jakiejkolwiek szkodliwości?

>ale czymś chyba normalnym jest krytykowanie ludzi bo są nieschludni, ubierają się niestosownie, czy ubierają się w jakiś niepozytywnie wyróżniający się sposób.

Nie przemawia do mnie koncepcja "niestosownego" stroju. Tym bardziej nie odpowiada mi koncepcja "niepozytywnie wyróżniającego się sposobu". Obie pachną mi tzw. kołtuństwem. Nie stosuję takich określeń, zatem dla mnie nie jest to normalne.
Czy przez schludny rozumiesz tylko czysty? Bo względy higieniczne są racjonalne.
05-06-2010 05:51 
 Ocena 1 na 1
Jacek Cieślicki (1555 punktów)
(zablokowany)

>Nie tak znowuż dawno z politowaniem i niesmakiem traktowano kobiety ubierające się niczym mężczyźni. Do czego zresztą również przywykła ówczesna kultura.

   To przywyknięcie nie wyszło na zdrowie kobietom żyjącym w Australii.
Miesiączkująca umieszcza w pochwie pęczniejącą tutkę, polewa się jak najbardziej irytującym przechodniów dezodorantem, majtkami zabezpiecza tutkę przed wysunięciem się , naciąga jak najciaśniejsze rajstopy, bo bez nich nie dała by rady ubrać jak najciaśniejszych dżinsów, chroniących jej pośladki przed opadnięciem do kolan - i wychodzi z klimatyzowanego domu.

Tak na co dzień, to mamy powszechne zapleśnienie/zagrzybienie płci pięknej, a tak na początku lata to zaczynają się zgony z powodu rozlanego zapalenia/zakażenia (? posocznicy?) i TV/prasa ostrzega, przypomina, nawołuje do przestrzegania Instrukcji Stosowania Tamponu, zasad higieny, itp.

Poprzednia kultura wiedziała, co należy "wietrzyć", szanowna Liliac.
Pozdrawiam


Tęsknię za Tobą, Dalal'o Al-Mughrabi!
05-06-2010 14:14 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>Miesiączkująca umieszcza w pochwie pęczniejącą tutkę,

No popatrz... Że z tamponów się śmiali, to nie wiedziałam

>polewa się jak najbardziej irytującym przechodniów dezodorantem,

Irytacja przechodniów w najmniejszym stopniu mnie nigdy nie interesowała Czy masz jakieś dane statystyczne wskazujące szczególną przewagę zachowań sugerujących zaniedbania higieniczne wśród australijskich kobiet nad kobietami z innych kontynentów tudzież nad zaniedbaniami higienicznymi mężczyzn, czy też po prostu chcesz sobie popajacować?

>majtkami zabezpiecza tutkę przed wysunięciem się ,

Majtki, drogi kolego, to nie tylko teraz, ale i w średniowieczu noszono. A a propos tutki, zapewniam cię, że mokra pielucha/ścierka/podpaska większych przewag nad tamponem nie wykazuje.

>naciąga jak najciaśniejsze rajstopy,

Pod spodnie? W upale? Nic, Cieślicki, nie poradzę na patologie środowisk, w których się obracasz

>bo bez nich nie dała by rady ubrać jak najciaśniejszych dżinsów, chroniących jej pośladki przed opadnięciem do kolan - i wychodzi z klimatyzowanego domu.

Pozostaje współczuć znajomych, kolego Pośladki opadające do kolan to ciekawy problem medyczny. Jeśli Australia tak wpływa na wszystkich mieszkańców, nie wiem czy chcę wiedzieć, co i do jakiej wysokości opada tamtejszym samcom

>Tak na co dzień, to mamy powszechne zapleśnienie/zagrzybienie płci pięknej, a tak na początku lata to zaczynają się zgony z powodu rozlanego zapalenia/zakażenia (? posocznicy?)

Bardzo cię proszę, nie operuj słownictwem, którego nie rozumiesz Ewentualnie zaprezentuj nam statystyki dotyczące okołoletniego wzrostu przypadków posocznicy u kobiet z tego kontynentu.

>i TV/prasa ostrzega, przypomina, nawołuje do przestrzegania Instrukcji Stosowania Tamponu, zasad higieny, itp.

Tak, wy, chłopcy, też powinniście się myć niekiedy To temat o higienie albo wybrykach trzynastolatków? Bo poziom prezentujesz w okolicach takiej właśnie grupy wiekowej
05-06-2010 15:32 
 Ocena 1 na 1
Jacek Cieślicki (1555 punktów)
(zablokowany)

>>naciąga jak najciaśniejsze rajstopy,
>Pod spodnie? W upale? Nic, Cieślicki, nie poradzę na patologie środowisk, w których się obracasz

   Uwierz mi, liliac, że napisałem szczerą prawdę, bez ogródek.
Jedyne co mogę "odszczekać", to: "dezodorantem najbardziej denerwującym przechodniów" - odszczekuję więc na "dezodorantem najbardziej denerwującym mnie".

   35 lat temu nie wierzyłem mojemu szefowi, sekretarzowi POP-u, gdy po powrocie z "chorobowego" (winobranie w Austrii) lub urlopu (wymiana towaru na dolary w Jugosławii), zwierzał mi się:"Cholera, nie ma za co złapać, pupa jak budyń, przelewa się między palcami".
Nie wierzyłem, bo miałem zupełnie inne, krajowe tylko, doświadczenia.
   W Australii zauważyłem, że mnie nie nabierał.

Obserwując Polki w sezonach letnich 2003, '07, '09 doszedłem do wniosku, że dogoniły pod pewnymi względami tzw. Zachód.

   Obecnie czuję sie tak, jak ci którzy jeszcze jedli tury, względem tych dla których turów już zabrakło.
Jest mi jakoś żal tych dawnych "turów", niezbyt chce mi się śmiać z obecnych "galaret", może stałem się świadkiem historycznych kobiecych przemian?

Liliac, ja pisałem nieśmiało tylko o opadających australijskich pośladkach - i tak bardzo się oburzyłaś - chyba by Ci żiłka pukła, gdybym śmiało napisał o australijskich biustach!

Pozdrawiam

Tęsknię za Tobą, Dalal'o Al-Mughrabi!
05-06-2010 15:36 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>Liliac, ja pisałem nieśmiało tylko o opadających australijskich pośladkach - i tak bardzo się oburzyłaś

Nijak się nie oburzyłam, jeno w szczeniackim pajacowaniu udziału brać nie miałam intencji.

PS
Jeśli chcesz kontynuować, to dawaj te statystyki.

PS2
A te rajstopy i tak zakrawają na szaleństwo

PS3
I co z tymi biustami? Dobry stanik wystarczy
Jacek Cieślicki (1555 punktów)
(zablokowany)
>Uważam po prostu, że fizyczny mężczyzna nie powinien być formalnie kobietą bo prowadzi to do nadużyć! I takie właśnie zachowania - jestem kobietą, ale z penisem mi dobrze uważam za szkodzące kulturze i tak - dewiację.

   Wątpię, aby kobieta z penisem szkodziła akurat kulturze, ale może masz rację.
Natomiast jestem pewien, że penis nie tylko nie szkodzi kobiecie, ale jest wręcz zbawienny przy sikaniu w nocy na wietrznej Połoninie, gdy do kibla za granią jest za daleko i za zimno.

   Gdy "bezpenisowa" sika twarzą do wiatru, to chlapie sobie na plecy, gdy sika tyłem do wiatru, to ją gryzie w oczy, a gdy sika bokiem do wiatru, to potem musi sobie lewą lub prawą nogawkę wykręcać.
Jakąż my, "penisowcy" wszystkich płci, mamy wygodę!
   Najwyżej na starość potrzebujemy okruszek Viagry, ociupinkę, ot tylko tyle, żeby papucie mieć suche.

Pozdrawiam

Tęsknię za Tobą, Dalal'o Al-Mughrabi!
04-06-2010 10:41 
 Ocena 1 na 3
thinkreddd (100 punktów)

>Ale kiedy słyszę, że ktoś kto wygląda jak facet jest kobietą, albo że mężczyzna urodził dziecko, czy że w Szwecji wielki "foch" na rządzących bo kobieta chce mieć penisa, którym może płodzić dzieci, a w Szkocji do rodziców mówi się 'opiekunie', a nie mamo czy tato to ja bym (przysłowiowo) pozabijał urzędników, którzy się na to zgodzili i wszystkich, którzy to propagowali.

To właśnie "zasługa" tej tolerancyjności. Ciekawi mnie dlaczego geje mają potrzebę manifestacji swoich upodobań seksualnych, skoro uważają, że są normalni. Nie sądzę, że homoseksualizm to ZUOOO i trzeba to zwalczać, ale nie popadajmy w przesadę, nie wyobrażam sobie tego, żeby w przyszłości moje dzieci uczyły się czytać zdania typu " Mój pierwszy tatuś lubi kolor czerwony, a mój drugi tatuś - różowy". Niech geje i lesbijki z powodzeniem łączą się w pary, będą szczęśliwi, w końcu każdy dąży w życiu do szczęścia. Ale nie dajmy się zwieść modzie na "tolerancję". Tolerancja nie jest równoznaczna z entuzjazmem.

>Tak więc skoro państwo nasze ma jakieś obiekcje co do tych ślubów to pewnie dlatego, że demokracja (najwspanialszy system świata!), jak zresztą zaznacza się w podręcznikach do WOSu, polega na ścieraniu się polityków dążących do władzy. Tu nie chodzi o jakieś dobro powszechne, ale o to, żeby wyborcy wybrali. A jak normalny człowiek słyszy o takich schizach, które robią związki również walczące o słuszne prawa homoseksualistów, to w życiu nie zagłosuje na kogoś popierającego taki cyrk na kółkach.

Co do demokracji, to właśnie łatwiej jest w tym systemie omamić społeczeństwo. Przeciętny człowiek nie za wiele zna się na nauce, etyce, socjologii itd. Do tego potrzeba specjalistów. A jednak pare reklam propagujących homoseksualizm i mam wrażenie, że (szczególnie młodzi) ludzie przestają samodzielnie myśleć. Człowiek ma skłonność do popadania w skrajności. Albo skrajny liberał, albo zagorzały konserwatysta, albo Wierny Obrońca Biednych i Poszkodowanych Gejów albo zagorzały homofob. Powróćmy do Arystotelesa- trzeba odnaleźć pewien środek w tym wszystkim. Uważam, że taka entuzjastyczna tolerancja wobec praw homoseksualistów na dłuższą metę szkodliwie wpłynie na społeczeństwo. Nietolerancja również - "żyjmy i dajmy żyć innym".

A wyborcy moim zdaniem w niektórych sprawach nie powinni wybierać. Demokracja ma pewnien minus - jest to ustrój polityczny, polityka polega w dużym stopniu na omamianiu ludzi, a większość ludzi, znając mechanizmy działania ludzkiej psychiki - da się omamić.


- To się nazywa obłęd. - Wszystko się jakoś nazywa, wybierz sobie.
04-06-2010 12:18 
 Ocena 3 na 3
apud (4399 punktów)

>To właśnie "zasługa" tej tolerancyjności.
ze ciebie sie tu toleruje nieprawdaż?
04-06-2010 14:39 
 Ocena 7 na 7
liliac (147340 punktów)
>Ciekawi mnie dlaczego geje mają potrzebę manifestacji swoich upodobań seksualnych, skoro uważają, że są normalni.

Też mnie ciekawi dlaczego heteroseksualni ciągle tę swoją seksualność manifestują. A to zdjęcie żony, a to mąż po panią Kowalską do pracy przyjedzie, a to jakieś heteroseksualne pocałunki po parkach i bramach. Zboczuchy wstrętne, a uważają, że są normalni

>Nie sądzę, że homoseksualizm to ZUOOO i trzeba to zwalczać, ale nie popadajmy w przesadę, nie wyobrażam sobie tego, żeby w przyszłości moje dzieci uczyły się czytać zdania typu " Mój pierwszy tatuś lubi kolor czerwony, a mój drugi tatuś - różowy".

Jasne, nie popadajmy w przesadę, zwalczajmy tylko troszeczkę. Albo wcale nie zwalczajmy, ale niech sobie nie wyobrażają, że mają takie same prawa, jak ci hetero, niech tak ostentacyjnie nie manifestują swojej seksualności- nie wyobrażam sobie, żeby moje dziecko miało oglądać gejów trzymających się za ręce w serialu.

>Ale nie dajmy się zwieść modzie na "tolerancję". Tolerancja nie jest równoznaczna z entuzjazmem.

Ale już pod brak tolerancji podpada hasło- niech sobie żyją, byle nie tak ostentacyjnie i byle nie w przestrzeni publicznej.

>A jednak pare reklam propagujących homoseksualizm i mam wrażenie, że (szczególnie młodzi) ludzie przestają samodzielnie myśleć.

Podrzuć jakieś linki do tych reklam propagujących seksualizm, może, skoro tak skutecznie propagują, orientację zmienię

>Powróćmy do Arystotelesa- trzeba odnaleźć pewien środek w tym wszystkim. Uważam, że taka entuzjastyczna tolerancja wobec praw homoseksualistów na dłuższą metę szkodliwie wpłynie na społeczeństwo.

A jakie konkretnie granice dla tolerancji proponujesz, aby nie wydawała się nazbyt entuzjastyczna?
04-06-2010 15:29 
 Ocena 2 na 2
Misiaczek (322 punktów)
(zablokowany)
>A jakie konkretnie granice dla tolerancji proponujesz, aby nie wydawała się nazbyt entuzjastyczna?

Od łazienki do sypialni? Jak sądzisz, nie będą zbyt liberalne? Nie poprzewraca się we łbach zboczeńcom? Bo myślałem jeszcze o kuchni, ale to już by była przesada, prawda? W dodatku trójkąt, a to już moralnie naganne jest.
04-06-2010 15:34 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>Od łazienki do sypialni? Jak sądzisz, nie będą zbyt liberalne? Nie poprzewraca się we łbach zboczeńcom? Bo myślałem jeszcze o kuchni, ale to już by była przesada, prawda? W dodatku trójkąt, a to już moralnie naganne jest.

Myślę, że jedyną słuszną granicą będzie odpowiednio gruba kołdra. Poza okryciem własnej kołdry wszyscy powinniśmy ostentacyjnie manifestować aseksualność. Ta łazienka, którą proponujesz zakrawa na zbytni liberalizm, libertynizm wręcz
04-06-2010 15:44 
 Ocena 2 na 2
Misiaczek (322 punktów)
(zablokowany)
>Ta łazienka, którą proponujesz zakrawa na zbytni liberalizm, libertynizm wręcz

Też tak myślałem, ale wolałem się upewnić, dlatego spytałem. Cieszę się bardzo, że myślisz podobnie.
04-06-2010 16:47 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>>Ta łazienka, którą proponujesz zakrawa na zbytni liberalizm, libertynizm wręcz
>Też tak myślałem, ale wolałem się upewnić, dlatego spytałem. Cieszę się bardzo, że myślisz podobnie.

Też podejrzewałam w tobie zagorzałego zwolennika aseksualności
04-06-2010 21:34 
 Ocena 1 na 1
Misiaczek (322 punktów)
(zablokowany)
>Też podejrzewałam w tobie zagorzałego zwolennika aseksualności

I się nie zawiodłaś! Wiesz, jak widzę taką młodą, ładną, w mini i z dużym... dekoltem, to ja wtedy tak bardzo pragnę być aseksualny jak chyba nikt na świecie. Muszę przyznać, że jeszcze nie zawsze mi się udaje, ale usilnie nad tym pracuję.
thinkreddd (100 punktów)
>>Ciekawi mnie dlaczego geje mają potrzebę manifestacji swoich upodobań seksualnych, skoro uważają, że są normalni.
>Też mnie ciekawi dlaczego heteroseksualni ciągle tę swoją seksualność manifestują. A to zdjęcie żony, a to mąż po panią Kowalską do pracy przyjedzie, a to jakieś heteroseksualne pocałunki po parkach i bramach. Zboczuchy wstrętne, a uważają, że są normalni
>>Nie sądzę, że homoseksualizm to ZUOOO i trzeba to zwalczać, ale nie popadajmy w przesadę, nie wyobrażam sobie tego, żeby w przyszłości moje dzieci uczyły się czytać zdania typu " Mój pierwszy tatuś lubi kolor czerwony, a mój drugi tatuś - różowy".
>Jasne, nie popadajmy w przesadę, zwalczajmy tylko troszeczkę. Albo wcale nie zwalczajmy, ale niech sobie nie wyobrażają, że mają takie same prawa, jak ci hetero, niech tak ostentacyjnie nie manifestują swojej seksualności- nie wyobrażam sobie, żeby moje dziecko miało oglądać gejów trzymających się za ręce w serialu.
>>Ale nie dajmy się zwieść modzie na "tolerancję". Tolerancja nie jest równoznaczna z entuzjazmem.
>Ale już pod brak tolerancji podpada hasło- niech sobie żyją, byle nie tak ostentacyjnie i byle nie w przestrzeni publicznej.
>>A jednak pare reklam propagujących homoseksualizm i mam wrażenie, że (szczególnie młodzi) ludzie przestają samodzielnie myśleć.
>Podrzuć jakieś linki do tych reklam propagujących seksualizm, może, skoro tak skutecznie propagują, orientację zmienię
>>Powróćmy do Arystotelesa- trzeba odnaleźć pewien środek w tym wszystkim. Uważam, że taka entuzjastyczna tolerancja wobec praw homoseksualistów na dłuższą metę szkodliwie wpłynie na społeczeństwo.
>A jakie konkretnie granice dla tolerancji proponujesz, aby nie wydawała się nazbyt entuzjastyczna?

Wszelkie zmiany zależy wprowadzać stopniowo, nie agresywnie. Dzięki temu nawet ludzie wyznający skrajny konserwatyzm, nie będą postrzegać tych zmian jako zagrożenie. Moim zdaniem jest np. za wcześnie na organizowanie parad równości w Polsce, zaraz powstaje kontrdemonstracja, przychodzą ludzie z całymi rodzinami, do tego politycy wiadomej partii, wtedy ci "nietolerancyjni" stają się jeszcze bardzoiej zatwardziali w swoich przekonaniach, czują, że robią słusznie i cięzko będzie zbudować w nich jakiekolwiek podwaliny tolerancyjności.
Co do dzieci- myślę, że w pewnym wieku nadchodzi czas na wyjaśnienie dziecku pewnych spraw, i należy to robić. Podobno 10 % społeczeństwa to homoseksualiści. Więc dobrze też, aby taki nastolatek zdawał sobie sprawę z tego, ze wszystko z nim w porządku kiedy podoba mu się nie ładna koleżanka, ale przystojny kumpel z treningów.. Ale wszystko ma swój czas. Tak samo jak 5- letniemu dziecku nie wyjaśnia się, czym jest łechtaczka i do czego służy, tak też uważam, że tłumaczenie mu dlaczego tamci dwaj panowie całują się w autobusie jest dla niego za trudne do zrozumienia.
Do do propagowania seksualizmu, nie miałam na myśli tego działania w celu zmiany orientacji, bo nie sądzę, aby było to możliwe. Pisząc o reklamach przypomniała mi się kampania społeczna jakiś czas temu, "niech nas zobaczą". Samo nagłaśnienie w mediach tematu homoseksualizmu działa moim zdaniem na jego niekorzyść przy obecnym poziomie świadomości polskiego społeczeństwa. Jest to temat z jednej strony polityczny, z drugie społeczny, a to bardzo niekorzystne połączenie - tak jak już pisałam, ludzie maja wtedy skłonność do kontrastowego opoiwadania się po którejś ze stron bo traktują to bardzo osobiście, a to nie o to chodzi. Chodzi o to, żeby świadomie i spokojnie informować społeczeństwo czym jest homoseksualizm, o tym, że nie jest (!) zaraźliwy, że geje to nie pedofile, że na to nie ma się wpływu itd.

a na koniec, z pozdrowieniami : www.youtube.com/watch?v=Sdr9CtkAkm8

- To się nazywa obłęd. - Wszystko się jakoś nazywa, wybierz sobie.
05-06-2010 15:15 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>Wszelkie zmiany zależy wprowadzać stopniowo, nie agresywnie. Dzięki temu nawet ludzie wyznający skrajny konserwatyzm, nie będą postrzegać tych zmian jako zagrożenie.

To może najlepiej żadnych nie wprowadzać? Żeby nie czuli się zagrożeni? A które to te małe i stopniowe zmiany, które uważasz, że środowiska konserwatywne zaakceptują? Czy mogłabyś zaproponować jakiś przykład?

>Moim zdaniem jest np. za wcześnie na organizowanie parad równości w Polsce,

Na szczęście jest już za późno na to, by ktoś się do tego zastosował.

>zaraz powstaje kontrdemonstracja, przychodzą ludzie z całymi rodzinami, do tego politycy wiadomej partii, wtedy ci "nietolerancyjni" stają się jeszcze bardzoiej zatwardziali w swoich przekonaniach, czują, że robią słusznie i cięzko będzie zbudować w nich jakiekolwiek podwaliny tolerancyjności.

Toteż pytam. Jaki zaproponujesz ciąg zmian, by były one akceptowalne dla konserwatystów? Bo moim zdaniem oglądanie się na polskich konserwatystów (których główną podbudową są nie rzeczowe argumenty czy brak wiedzy, które można by załagodzić edukacyjnie, a poglądy religijne i dyskomfort estetyczny) nie daje żadnych perspektyw, wręcz przeciwnie- "opatrzenie się" daje szansę złagodzenia problemów estetycznych.

>Co do dzieci- myślę, że w pewnym wieku nadchodzi czas na wyjaśnienie dziecku pewnych spraw, i należy to robić.

Wiesz, niektórzy seksuolodzy proponują początek edukacji seksualnej w przedszkolu, zatem nie widzę problemu.

>Podobno 10 % społeczeństwa to homoseksualiści. Więc dobrze też, aby taki nastolatek zdawał sobie sprawę z tego, ze wszystko z nim w porządku kiedy podoba mu się nie ładna koleżanka, ale przystojny kumpel z treningów.. Ale wszystko ma swój czas.

Jak wyżej. Bardziej jestem skłonna przyznawać rację im. Tym bardziej, że wiek inicjacji seksualnej jest i tak przeciętnie coraz niższy. Jest taka sympatyczna książeczka o pingwinach. W sam raz dla młodszych grup wiekowych

>Tak samo jak 5- letniemu dziecku nie wyjaśnia się, czym jest łechtaczka i do czego służy,

Dlaczegóż to nie miałoby się mu tego wyjaśniać? Ja nie mam nic przeciwko.

>tak też uważam, że tłumaczenie mu dlaczego tamci dwaj panowie całują się w autobusie jest dla niego za trudne do zrozumienia.

Proponujesz, by dzieciom nie wyjaśniać jak działa otaczający świat czy by wyrugować rzeczonych panów z rzeczywistości? Bo wytłumaczenie dziecku dlaczego tamci panowie albo panie się całują nie zdaje się być dużym problemem, o ile samemu nie ma się kłopotów z akceptacją homoseksualizmu.

>Do do propagowania seksualizmu, nie miałam na myśli tego działania w celu zmiany orientacji, bo nie sądzę, aby było to możliwe.

To była ironia. Ale miło, że się zgadzamy.

>Pisząc o reklamach przypomniała mi się kampania społeczna jakiś czas temu, "niech nas zobaczą". Samo nagłaśnienie w mediach tematu homoseksualizmu działa moim zdaniem na jego niekorzyść przy obecnym poziomie świadomości polskiego społeczeństwa.

Moim zdaniem działa na korzyść, albowiem przypomina, że istnieją, co zmniejsza szok poznawczy po zauważeniu wspomnianych "całujących się panów".

>Chodzi o to, żeby świadomie i spokojnie informować społeczeństwo czym jest homoseksualizm, o tym, że nie jest (!) zaraźliwy, że geje to nie pedofile, że na to nie ma się wpływu itd.

Po pierwsze, konserwatyści, których nie chcesz denerwować, rozpowszechnianie takich informacji nazywają właśnie promowaniem homoseksualizmu- wybacz, sama użyłaś ich słownictwa- czyżbyś poddała się manipulacji?
Po drugie ci sami konserwatyści blokują wszelkie próby wprowadzania edukacji seksualnej do szkół. A przecież nie chcesz, by czuli się zagrożeni.
thinkreddd (100 punktów)
>> Czy mogłabyś zaproponować jakiś przykład?
Owszem, mogłabym. Nalezy edukować młodzież. Wprowadzić obowiązkowe zajęcia "edukacji seksualnej", czy też "przygotowania do życia w rodzinie" - różnie się to nazywa. Ja takie miałam, ale pamiętam, że nigdy nie były obowiązkowe. Wystarczy przynieść świstek od rodziców, że nie wyrażają zgody. A same zajęcia, jak dla nastolatki - po prostu nuda. W kwestii seksualności nie dowiedziałam się niczego nowego, o czym wcześniej bym nie wiedziała, o homoseksualiźmie nie usłyszałam nic, a i tak przez większość zajęć odrabiało się pracę domową z innych, ważniejszych (!) przedmiotów. Powinien być stały program dla tego typu zajęć, wykwalifikowani nauczyciele, normalne podręczniki, sprawdziany i generalnie traktowanie takich lekcji serio przez szkoły. Uważam, że efekty tego typu zajęć byłyby dość długofalowe, ale skuteczne.

"opatrzenie się" daje szansę złagodzenia problemów estetycznych.

Z moich obserwacji wynika, że to jednak daje odwrotny efekt. Wywołuje agresję wśród wielu ludzi. Nie sądzę, że grupa dresów, albo nazioli idących sobie po ulicy i widzących parę homoseksualną, dojdzie do wniosku, że "to już 5-ta w tym tygodniu, więc tym razem dajmy im spokój". "Już się opatrzyliśmy". Ale jeśli dziecko od 4-tej klasy podstawówki w szkole słyszy, że to jest normalne, i niektórzy po prostu tak mają, bo pociąg płciowy kształtuje się jeszcze w okresie płodowym, to jak dorośnie i nawet zostanie takim dresiarzem, to gej czy lesbijka nie stanie się celem agresji za całe zło tego świata.

>>Co do dzieci- myślę, że w pewnym wieku nadchodzi czas na wyjaśnienie dziecku pewnych spraw, i należy to robić.
>Wiesz, niektórzy seksuolodzy proponują początek edukacji seksualnej w przedszkolu, zatem nie widzę problemu.

niektórzy.

>Jak wyżej. Bardziej jestem skłonna przyznawać rację im. Tym bardziej, że wiek inicjacji seksualnej jest i tak przeciętnie coraz niższy. Jest taka sympatyczna książeczka o pingwinach. W sam raz dla młodszych grup wiekowych

To, że wiek inicjacji seksualnej jest coraz niższy nie oznacza, że rozwój psychiczny młodego człowieka następuje szybciej. "Zagrajmy w słoneczko".

>>Tak samo jak 5- letniemu dziecku nie wyjaśnia się, czym jest łechtaczka i do czego służy,
>Dlaczegóż to nie miałoby się mu tego wyjaśniać? Ja nie mam nic przeciwko.
Ja mam.
>Proponujesz, by dzieciom nie wyjaśniać jak działa otaczający świat czy by wyrugować rzeczonych panów z rzeczywistości? Bo wytłumaczenie dziecku dlaczego tamci panowie albo panie się całują nie zdaje się być dużym problemem, o ile samemu nie ma się kłopotów z akceptacją homoseksualizmu.
Nic nie proponuję Tak jak napisałam, sądzę, że pewne rzeczy są za trudne na pewnych etapach rozwoju. Nie przeczytasz książki, jeśli nie znasz liter.

I to zdanie, które napisałaś potem, nie jest to żadna obiektywna prawda, Twoja osobista opinia. Ja mam inną. Nie chodzi bynajmniej o mój problem z akceptacją homoseksualizmu, chodzi o to, że to dziecko nie jest w stanie pewnych rzeczy zrozumieć.

>Moim zdaniem działa na korzyść, albowiem przypomina, że istnieją, co zmniejsza szok poznawczy po zauważeniu wspomnianych "całujących się panów".

Ale w ten sposób odbiera zjawisku homoseksualizmu pewną naturalność, ludzie taką kampanię mogą odbierać nie jako coś pozytywnego, ale "zaproszenie do zabawy". Kiedy stawia się ich przed faktem dokonanym, że homoseksualizm po porstu jest i tyle, to co mogą zrobić? NIC. Są zmuszeni albo to zaakceptować albo walczyć wręcz (co poniektórzy). Ale kiedy już robi się kampanię dotyczącą seksualizmu, nagle w głowie zapala im się światełko, jeszcze ksiądz skomentuje w niedzielę, a wtedy tłumek babć po mszy będzie stał pod kościołem i gadał, kumple się spotkają, jeden powie, że on uważa, że to nienormalne i reszta się zgodzi chociaż niewiele o tym wie, potem sympatycy jakiejś parii napiszą, że oni to sobie nie życzą takich rzeczy w telewizji, i sprawa coraz bardziej się nagłaśnia. Coś, co teoretycznie jest normalne i naturalne staje się problemem społecznym, chociaż tak naprawdę to co to tych wszystkich ludzi obchodzi??

>>Chodzi o to, żeby świadomie i spokojnie informować społeczeństwo czym jest homoseksualizm, o tym, że nie jest (!) zaraźliwy, że geje to nie pedofile, że na to nie ma się wpływu itd.
>Po pierwsze, konserwatyści, których nie chcesz denerwować, rozpowszechnianie takich informacji nazywają właśnie promowaniem homoseksualizmu- wybacz, sama użyłaś ich słownictwa- czyżbyś poddała się manipulacji?

Nie chcę denerwować. Ale lubię prowokować

>Po drugie ci sami konserwatyści blokują wszelkie próby wprowadzania edukacji seksualnej do szkół. A przecież nie chcesz, by czuli się zagrożeni.
>
W jaki sposób próbują? Poproszę o przykłady.

- To się nazywa obłęd. - Wszystko się jakoś nazywa, wybierz sobie.
liliac (147340 punktów)
>Nalezy edukować młodzież. Wprowadzić obowiązkowe zajęcia "edukacji seksualnej", czy też "przygotowania do życia w rodzinie"

W polskich realiach? Proponuję zapoznać się z programami nauczania rzeczonych i zatwierdzonymi przez MEN podręcznikami. Czy uważasz, że podręcznik, który straszy zaburzeniami zarówno psychicznymi, jak i somatycznymi wynikającymi z uprawiania masturbacji będzie rzeczowo przedstawiał zjawisko homoseksualizmu?
Jak zresztą wyobrażasz sobie przekonywanie naszych środowisk politycznych do takich zajęć? Ja jestem za- uważam, że wiele by to rozwiązywało; wybrani przez naród decydenci tak nie uważają.

>Z moich obserwacji wynika, że to jednak daje odwrotny efekt. Wywołuje agresję wśród wielu ludzi. Nie sądzę, że grupa dresów, albo nazioli idących sobie po ulicy i widzących parę homoseksualną, dojdzie do wniosku, że "to już 5-ta w tym tygodniu, więc tym razem dajmy im spokój".

Nie mówię o przekonywaniu marginesu społecznego i grup przestępczych. To byłaby niejaka naiwność. Mówię o przypominaniu przeciętnemu Polakowi, że homoseksualistą może być jego fryzjer, lekarz rodzinny, farmaceuta, nauczyciel jego dziecka i kierowca ciężarówki.

>>Wiesz, niektórzy seksuolodzy proponują początek edukacji seksualnej w przedszkolu, zatem nie widzę problemu.
>niektórzy.

Nawet ci niektórzy to specjaliści, prawda?

>>Tym bardziej, że wiek inicjacji seksualnej jest i tak przeciętnie coraz niższy. Jest taka sympatyczna książeczka o pingwinach. W sam raz dla młodszych grup wiekowych
>To, że wiek inicjacji seksualnej jest coraz niższy nie oznacza, że rozwój psychiczny młodego człowieka następuje szybciej. "Zagrajmy w słoneczko".

Nowy mem wykiełkował A może to wynik właśnie braku odpowiedniej edukacji seksualnej? Zresztą w kwestii rozwoju psychicznego młodego człowieka także środowiska psychologiczne są podzielone. Czyżbyś miała jakieś dane sugerujące, że wcześnie rozpoczęta edukacja seksualna prowokuje masowe orgie szkolne i przedszkolne?

>>>5- letniemu dziecku nie wyjaśnia się, czym jest łechtaczka i do czego służy,
>>(...)Ja nie mam nic przeciwko.
>Ja mam.

Dlaczego? Zapewne wyjaśnisz dziecku koncepcję pochwy tudzież penisa (w dowolnej wersji mianownictwa- może być siusiak i dziurka, ptaszek i szparka czy co tam jeszcze wymyślisz ), dlaczego zatem chcesz pozostawić łechtaczkę w sferze tabu? Gdzie w tym logika? Przy okazji- jak poradzisz sobie z np. masturbacją dziecięcą, skoro głupia łechtaczka wydaje ci się czymś nie do przejścia?

>Tak jak napisałam, sądzę, że pewne rzeczy są za trudne na pewnych etapach rozwoju. Nie przeczytasz książki, jeśli nie znasz liter.

A jakie to literki są niezbędne, by wyjaśnić, że tak jak mamusia kocha tatusia, tak pani Jola z drugiego piętra kocha panią Kasię z przedszkola i dlatego ją przytula?

>I to zdanie, które napisałaś potem, nie jest to żadna obiektywna prawda, Twoja osobista opinia. Ja mam inną. Nie chodzi bynajmniej o mój problem z akceptacją homoseksualizmu, chodzi o to, że to dziecko nie jest w stanie pewnych rzeczy zrozumieć.

Moja zatem prywatna opinia przechyla się w kierunku twardego twierdzenia, że masz spory problem z akceptacją homoseksualizmu W końcu, skoro, jak sama przyznajesz, jest zjawiskiem naturalnym, powinno być wyjaśniane dzieciom w sposób naturalny.

>Ale w ten sposób odbiera zjawisku homoseksualizmu pewną naturalność, ludzie taką kampanię mogą odbierać nie jako coś pozytywnego, ale "zaproszenie do zabawy".

Może być i zaproszenie do zabawy Jednakowoż nie zaobserwowałam, by kampanie społeczne ograniczały się do zjawisk pozbawionych naturalności. Widziałam np. ostatnio plakaty o pszczołach i ich pozytywnym wpływie na środowisko naturalne- są nienaturalne czy zapraszają do zabawy w kwiatki i pszczółki? Widziałam też reklamy przypominające o czytaniu dzieciom- to zapewne też będzie prowadzić do odbierania książek jako czegoś mało pozytywnego.

>sympatycy jakiejś partii napiszą, że oni to sobie nie życzą takich rzeczy w telewizji.

Sympatycy "jakichś" partii i księża z ambony mówią to samo o koncepcji wychowania seksualnego, żadne kampanie medialne nie są im do tego potrzebne, nie zauważyłaś? Czy może studiujesz na emigracji?

>Coś, co teoretycznie jest normalne i naturalne staje się problemem społecznym,

Zagadnienia związane z seksualnością po prostu są także zjawiskiem społecznym. Różnica między naszym krajem, a krajami cywilizowanymi polega na ostentacyjnym braku akceptacji dla niektórych (niegroźnych zresztą) jej przejawów. Szczególnie kuriozalnym przejawem tej różnicy jest dopuszczanie rzeczonej ostentacji w działalności urzędników państwowych.

>>Po drugie ci sami konserwatyści blokują wszelkie próby wprowadzania edukacji seksualnej do szkół. A przecież nie chcesz, by czuli się zagrożeni.
>>
>W jaki sposób próbują? Poproszę o przykłady.

Już pytałam- czy studiujesz na uchodźstwie? Ale proszę- pierwsze z brzegu:
Cytat:
MEN poważnie zastanawia się nad wprowadzeniem obowiązkowych "lekcji seksu".(...)Katolicy mówią jednak "nie".Cytowany przez "GW" prezes Fundacji "Głos dla życia" i radny PiS Paweł Wosicki uważa, że wychowanie powinno pozostać przedmiotem do wyboru. Bo jeśli dziecko będzie uczone, jak nakładać prezerwatywę, będzie to zachętą do zrobienia z niej użytku. A do tego dopuścić nie wolno.
Jeszcze ostrzejsze głosy pojawiły się w blogosferze. Były poseł LPR Wojciech Wierzejski nazywa nowy pomysł rządu lewackim zamachem:
Oto mamy kolejna próbę zamachu ze strony państwa, a raczej ze strony lewackich doktrynerów wykorzystujących mechanizmy władzy, na rodzinę i moralność tradycyjną. Kto stoi za tymi atakami? Jeden z filozofów nazwał to potężnym, choć cichym sojuszem politycznym libertyństwa z etatyzmem, zmierzającym do zniszczenia rodziny i ulepszenia społeczeństwa na nowo według swoich fantazji i interesów.

www.pardon(*)olach_nie_dla_dzieci_katolikow
Podobnych tekstów można znaleźć wiele.
04-06-2010 18:20 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Ciekawi mnie dlaczego geje mają potrzebę manifestacji swoich upodobań seksualnych, skoro uważają, że są normalni.
A mnie ciekawi jak wielu zna Pani gejów, gdyż na moją znajomość kilkudziesięciu nie zauważyłem większej potrzeby manifestacji swojej seksualności niż ją mają heteroseksualni.

>Co do demokracji, to właśnie łatwiej jest w tym systemie omamić społeczeństwo.
Bardzo łatwo, a im mniej refleksyjne tym łatwiej. Samodzielnego myślenia oduczają współczesne media bardzo skutecznie.

>Przeciętny człowiek nie za wiele zna się na nauce, etyce, socjologii itd. Do tego potrzeba specjalistów.
Cholera, a głos ma jeden, tak jak i ksiądz, a nawet biskup.

>A jednak parę reklam propagujących homoseksualizm i mam wrażenie, że (szczególnie młodzi) ludzie przestają samodzielnie myśleć.
Gdzie te reklamy?!!! W Polsce, to bieliznę strach pokazać, że niemoralna.

>Człowiek ma skłonność do popadania w skrajności. Albo skrajny liberał, albo zagorzały konserwatysta, albo Wierny Obrońca Biednych i Poszkodowanych Gejów albo zagorzały homofob.
Nie każdy, nie każdy!
Ale jak się niektórych poczyta lub posłucha, to trudno o tolerancję.

>A wyborcy moim zdaniem w niektórych sprawach nie powinni wybierać.
Brawo! Za mordę chamów i do roboty!

>Demokracja ma pewien minus - jest to ustrój polityczny, polityka polega w dużym stopniu na omamianiu ludzi, a większość ludzi, znając mechanizmy działania ludzkiej psychiki - da się omamić.
Niech żyje dyktatura i władza wodza!

A czego to teraz na tych studiach uczą? To nie moje zacofane czasy!
Czy pani poziom jest przeciętnym, czy też góruje Pani nad koleżankami?


@@@
.
thinkreddd (100 punktów)
>A mnie ciekawi jak wielu zna Pani gejów, gdyż na moją znajomość kilkudziesięciu nie zauważyłem większej potrzeby manifestacji swojej seksualności niż ją mają heteroseksualni.

miałam na myśli paradę równości.
>>Co do demokracji, to właśnie łatwiej jest w tym systemie omamić społeczeństwo.
>Bardzo łatwo, a im mniej refleksyjne tym łatwiej. Samodzielnego myślenia oduczają współczesne media bardzo skutecznie.
>>Przeciętny człowiek nie za wiele zna się na nauce, etyce, socjologii itd. Do tego potrzeba specjalistów.
>Cholera, a głos ma jeden, tak jak i ksiądz, a nawet biskup.

Podoba mi się sarkazm w Pana wypowiedzi Nie jestem osobą wierzącą, więc to, że tak ważna instancja jak biskup także ma jeden głos, jak zwykły, przeciętny szary człowiek mnie nie zraża
Myślę, że w kwestiach ustaw dotyczących tematów takich jak: in vitro, aborcja czy adopcja dzieci przez pary homoseksualne tylko specjaliści mogą konstruktywnie ocenić co w danym momencie działa na korzyść państwa i społeczeństwa, a co nie. To dokładny wyraz moich odczuć w związku z wcześniejszą wypowiedzią.

>> Brawo! Za mordę chamów i do roboty!>
nie jestem co prawda za aż tak ostatecznym rozwiązaniem, ale oczywiście szanuję Pana zdanie

> Niech żyje dyktatura i władza wodza! A czego to teraz na tych studiach uczą? To nie moje zacofane czasy!
To pewnie Pan nie zrozumie

>Czy pani poziom jest przeciętnym, czy też góruje Pani nad koleżankami?


Poziom CZEGO ? Jeżeli chodzi o poziom mojej wiedzy i świadomości to z pewnością wiele mi brakuje. Jednak uważam również, że biorąc pod uwagę wiedzę jaką już posiadam mam prawo wypowiadać się na internetowym forum i dyskutować z inteligentnymi (przynajmniej w teorii) ludźmi )
>@@@
>.


- To się nazywa obłęd. - Wszystko się jakoś nazywa, wybierz sobie.
05-06-2010 15:39 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
>miałam na myśli paradę równości.
Parada, jak parada. Gwarantuję, że duża część gejów nie tylko na nie nie chodzi, ale nigdy by na nie nie poszła.
Bardzo lubię dziewczyny, a nawet kiedyś jeszcze bardziej, ale nigdy bym się nie zdecydował iść po ulicy trzymając je za d...ę. No powiedzmy trzymać rękę za paskiem ich spodni, czy spódnicy.

>Podoba mi się sarkazm w Pana wypowiedzi Nie jestem osobą wierzącą, więc to, że tak ważna instancja jak biskup także ma jeden głos, jak zwykły, przeciętny szary człowiek mnie nie zraża
Tu niewielkie znaczenie ma Pani wiara. Może Pani wstawić zamiast biskupa prof. dr hab. mniemalogii stosowanej.

>nie jestem co prawda za aż tak ostatecznym rozwiązaniem, ale oczywiście szanuję Pana zdanie
Rozumiem, przynajmniej nie od razu. Dopiero po przejęciu władzy.
Średnio inteligentny z moich czasów z kontekstu całej wypowiedzi domyśliłby się, że jestem zdecydowanym i konsekwentnym demokratą, gdyż pomimo jej ewidentnych wad jeszcze nie wymyślono lepszego ustroju.
A gdyby było mu mało zajrzałby do jeszcze innych.

>To pewnie Pan nie zrozumie
Oczywiście genialność, niektórych młodzianków jest porażająca. Za moich czasów też takowi byli i nawet duże kariery zrobili. Życzę i Pani.

>>Czy pani poziom jest przeciętnym, czy też góruje Pani nad koleżankami?[/color]
>Jednak uważam również, że biorąc pod uwagę wiedzę jaką już posiadam mam prawo wypowiadać się na internetowym forum i dyskutować z inteligentnymi (przynajmniej w teorii) ludźmi )
Między prawem a obowiązkiem jest duża różnica!
Wymiana poglądów, nie musi być głaskaniem po główce i mówieniem, aleś ty dziecino mądra.
Może również być ostrą krytyką nieakceptowalnych poglądów i postaw.
Myślę, że Panienki nie obraziłem, gdyż nie to było moją intencją.
Natomiast nie mam zamiaru być grzecznym wobec poglądów, których nie szanuję.

Miłego dnia życzę.

@@@
Jacek Cieślicki (1555 punktów)
(zablokowany)

>Najsmutniejsze jest to, że Polacy, są społeczeństwem homofobicznym, aż 80 % nie chce ślubów par homoseksualnych(jeden z sondaży tak podał)

   Szczerze pytam się: czy te 80% ma "za złe" parom homoseksualnym ich "homoseksualność", czy raczej jest tym ślubom niechętna, obawiając się otworzenia furtki do adopcji dzieci?

Sądzę, że chyba to drugie, zwłaszcza w katolickim kraju - przecież granica między "normalnością" a "zboczeniem" jest tak elastyczna, że nikt dorosły nie powinien być "homofobiczny".
Ja mam nadzieję natrafić kiedyś na miłą gerontofilkę.

>Czy to nie jest ohydny egoizm, samemu, będąc heteroseksualnym,mając prawo do dziedziczenia, małżeńskich kredytów itp, odmawiając tego innym?

   Egoizm: nie, zawiść o poziom stopy życiowej: tak. Pary homoseksualne powinny być w prawach "małżeńskich" równouprawnione.
Sądzę, że nikt nie miałby nic przeciwko ślubom par homoseksualnych, gdyby wcześniej wyszła ustawa zezwalająca tym parom na posiadanie wyłącznie własnych dzieci, technika/nauka już jest.

   Uważam to rozwiązanie problemu za bardzo dobre, autorem jego jest Wolnomyśliciel - pominięto je w innej dyskusji, tak się wszyscy zacietrzewili, więc je przypominam, pełen uznania dla Wolnomyśliciela.

Pozdrawiam


Tęsknię za Tobą, Dalal'o Al-Mughrabi!
05-06-2010 11:24 
 Ocena 1 na 1
Kali (195 punktów)
(zablokowany)

>   Szczerze pytam się: czy te 80% ma "za złe" parom homoseksualnym ich "homoseksualność", czy raczej jest tym ślubom niechętna, obawiając się otworzenia furtki do adopcji dzieci?
>Sądzę, że chyba to drugie, zwłaszcza w katolickim kraju - przecież granica między "normalnością" a "zboczeniem" jest tak elastyczna, że nikt dorosły nie powinien być "homofobiczny".
BYć może, że są przeciwko adopcji dzieci, ja zresztą też
>Ja mam nadzieję natrafić kiedyś na miłą gerontofilkę.
Powodzenia

>   Egoizm: nie, zawiść o poziom stopy życiowej: tak. Pary homoseksualne powinny być w prawach "małżeńskich" równouprawnione.
Oprócz adopcji dzieci, Albo inaczej, pary heteroseksualne powiinymieć pierwszeństwo (niektórzy tu minusują za takie poglady)
>Sądzę, że nikt nie miałby nic przeciwko ślubom par homoseksualnych, gdyby wcześniej wyszła ustawa zezwalająca tym parom na posiadanie wyłącznie własnych dzieci, technika/nauka już jest.
Może i tak

Sondaż, na który się powoływałem, pochodził z Rzeczpospolitej, która jest przeciez katolickim dziennikiem i manipuluje w tych tematach
zachaj (5239 punktów)
Oni już To wiedzą ! A Ty ?

Kuri23 (183 punktów)

>faktem niedawnej wypowiedzi jednego z nauczycieli, który jest ateistą i powiedział, że nie wiadomo,
>czy Jezus nie był homoseksualistą. Otoczył się 12 Apostołami, a potem zamknęli się w Wieczerniku.
To było mocne, he he,
>Wtedy śmiałam się z tej wypowiedzi, a zaledwie dwa dni temu nawrzeszczałam na księdza za podważenie
Ja z takich wypowiedzi się nie śmieje, traktuję to raczej, jako kolejny wątek w teoriach spiskowych. Taki fakt, zmiótłby kościół katolicki, razem z islamem, dla których Jezus to prorok.
>jej. Chciałabym poznać opinie innych na ten temat.
NO, każdy ma prawo do swoich poglądów, część klasy może i Cię poparła, tylko nie mieli odwagi. Ja pamiętam mojego księdza z przed lat, który tłumaczył, że skini są dobrzy, bo zwalczają obcokrajowców, homoseksualistów i panków, którzy, ,,swoim wyglądem psują krajobraz ", Pozdrawiam.
Kowalska (14008 punktów)
>Wstałam, uderzyłam ręką w stół i wypartykuowałam mu, że skoro dla niego miłość jest chorobą, to nie jest w ogóle godzien, żeby nazywać się księdzem. Klasa oczywiście nie poparła mojego wystąpienia. Nim dostałam uwagę (!),

   I Ty się Dziwisz*, że klecha nie zrozumiał. Trzeba było wyartykułować to pewnie nawet uderzać ręką w ten stół byś nie musiała.

*D a nie d, bo to święte nazwisko.


"Życie dookoła idzie jak po maśle. (Myślę, rzecz jasna, o życiu w masie.) Marks się potwierdza. Co prawda, w Marksie od dawna bez skutku się szkolę. Wciąż mi się myli parytet z saldem" (...) Josif Brodski
Myflowers (2721 punktów)
>>Wstałam, uderzyłam ręką w stół i wypartykuowałam mu, że skoro dla niego miłość jest chorobą, to nie jest w ogóle godzien, żeby nazywać się księdzem. Klasa oczywiście nie poparła mojego wystąpienia. Nim dostałam uwagę (!),
>    I Ty się Dziwisz*, że klecha nie zrozumiał. Trzeba było wyartykułować to pewnie nawet uderzać ręką w ten stół byś nie musiała.
>*D a nie d, bo to święte nazwisko.
>
"Życie dookoła idzie jak po maśle. (Myślę, rzecz jasna, o życiu w masie.) Marks się potwierdza. Co prawda, w Marksie od dawna bez skutku się szkolę. Wciąż mi się myli parytet z saldem" (...) Josif Brodski


No i prawda, a jeszcze lepiej byłoby narysowac, zamiast partykułowac, ot co


(...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/
apud (4399 punktów)
>Zanim przejdę do sedna sprawy, warto wspomnieć, że ostatnio na lekcji religi ksiądz postanowił
>poruszyć z nami temat homoseksualizmu. Słuchałam go z najwyższą uwagą, póki nie powiedział,

Niwazne co powiedzial, popros go aby przetlumaczyl to

Britain says sorry to Pope over 'disrespectful' memo
JONATHAN WYNNE-JONES, LONDON
April 26, 2010

THE British government has apologised to the Pope over official documents that mocked his forthcoming visit to Britain by suggesting he should bless a gay marriage and even launch papal-branded condoms.

The proposals, leaked to Britain's The Sunday Telegraph, were contained in secret papers drawn up earlier this month by civil servants after a ''brainstorm'' meeting.

The ideas, included in a memo headed ''The ideal visit would see ...'', ridiculed the Catholic Church's teachings including its opposition to abortion, homosexual behaviour and contraception. Many of the ideas appeared to be deliberately provocative rather than a serious attempt to plan for the September visit.

The proposals, which were then circulated among key officials in Downing Street and Whitehall, also included that the Pope should open an abortion ward and do forward rolls with children to promote healthy living.

In reference to the hugely sensitive issue of child abuse engulfing the Catholic Church, the government document suggested the Pope should take a ''harder line on child abuse - announce sacking of dodgy bishops'' and ''launch helpline for abused children''.

The document was sent out by a junior Foreign Office civil servant with a covering note admitting that some of the plans were far-fetched.

Recipients of the memo were furious at its content and an investigation was launched. One senior official was found responsible and has been transferred to other duties.

The Foreign Office issued a public apology and Francis Campbell, Britain's ambassador to the Vatican, met senior officials of the Holy See to express the government's regret.

David Miliband, the Foreign Secretary, was ''appalled'' to hear of the proposals, according to a source close to him.

A Foreign Office spokesman said: ''This is clearly a foolish document that does not in any way reflect UK government or Foreign Office policy or views. Many of the ideas in the document are clearly ill-judged, naive and disrespectful.

''The text was not cleared or shown to ministers or senior officials before circulation.

''The individual responsible has been transferred to other duties. He has been told ... this was a serious error of judgment and has accepted this.

''The Foreign Office very much regrets this incident and is deeply sorry for the offence which it has caused.''

The Right Reverend Malcolm McMahon, the Catholic bishop of Nottingham, said it was ''appalling''.

PS
moge przetlumaczyc co subtelniejsze kawalki na zyczenie zinteresowanych a szczegolnie tego ksiedza!
e.coli (338 punktów)
Walisz ręką w stół, wrzeszczysz... Gdybym to ja był Twoim nauczycielem czegokolwiek, wywaliłbym cię z klasy, zanim echo walnięcia w stół by ucichło.

Jak już dyskutujesz, to rób to- w miarę- kulturalnie.

A klasie się nie dziwię- sam bym się nie przyłączył do głupiej pyskówki.
14-05-2010 22:00 
 Ocena 1 na 1
Zireael (5 punktów)
>Walisz ręką w stół, wrzeszczysz... Gdybym to ja był Twoim nauczycielem czegokolwiek, wywaliłbym cię z klasy, zanim echo walnięcia w stół by ucichło.
>Jak już dyskutujesz, to rób to- w miarę- kulturalnie.
>A klasie się nie dziwię- sam bym się nie przyłączył do głupiej pyskówki.

Trudno się nie zgodzić, kulturą dyskusji można sforsować wiele murów, nawet jeśli oponent nie wykazuje jej w ogóle.

Z drugiej strony nie dziwię się jej, że słysząc tego typu rewelacje szlag ją trafił
Zireael (5 punktów)
Przede wszystkim co do księdza, to mówimy o ignorancie, który wypowiadając się na temat choroby homoseksualistów nie ma NAJMNIEJSZEGO pojęcia o czym mówi.

Co jest dość typowe dla panów w czarnych kieckach, czego nie wiedzą, to powtarzają, lub nadrabiają wyobraźnią:

"Tylko bardzo nieliczni terapeuci, specjalizują się w leczeniu problemów seksualnych, i psychoterapeuci uparcie wierzą w "uleczalność" homoseksualizmu poprzez próbę zmiany orientacji seksualnej partnera. Ci, którzy wyznają tę doktrynę terapeutyczną, są przeważnie powiązani z organizacjami religijnymi o charakterze fundamentalistycznym; ich wysiłki służą głównie tym spośród homoseksualistów, którzy motywowani religijnymi przekonaniami pragną zarzucić praktyki homoseksualne i nawiązać pełnowartościowy stosunek heteroseksualny. Krytycy tego rodzaju terapii dowodzą, iż owi gorliwi terapeuci pomagają jedynie pacjentowi wyprzeć lub stłumić pierwotną orientację seksualną i uczą go zachowywać się "jak prawdziwy heteroseksualista". Większość terapeutów akceptuje orientację seksualną swoich pacjentów i traktuje problemy emocjonalne i seksualne homoseksualisty w ten sam sposób, w jaki potraktowały pacjentów heteroseksualnych. Gdy więc w gabinecie terapeuty pojawia się para homoseksualistów skarżących się na konflikty w swoim związku czy na jakąś formę dysfunkcji seksualnej, terapeuta stosuje wobec nich te same formy leczenia, jakie zastosowałby wobec pary heteroseksualistów. Zamiast próbować walczyć z zachowaniami homoseksualnymi i wymuszać u pacjentów ich zmiany, dobry terapeuta będzie starał się leczyć przedstawiony mu problem."

Żródło: www.homoseksualista.webpark.pl/

Przyznam, że na Twoim miejscu poszperałabym w sieci, poczytała i stanęła do drugiego starcia z tym czarnym ignorantem. Chociaż nie sądzę by to coś dało, ponieważ najwyraźniej nie opanował sztuki samodzielnego myślenia - mimo to, ja osobiście ucierając mu nosa czerpałabym z tego sporą satysfakcję

Pozdrawiam

P.S.

Nigdy nie oglądaj się na innych, czy to kolegów, czy sąsiadów (etc.) ... sama wybieraj drogę, którą chcesz iść i sposób, w jaki chcesz myśleć.
thinkreddd (100 punktów)
>Zanim przejdę do sedna sprawy, warto wspomnieć, że ostatnio na lekcji religi ksiądz postanowił
>poruszyć z nami temat homoseksualizmu. Słuchałam go z najwyższą uwagą, póki nie powiedział, że "to
>choroba, z której należy się leczyć! Tacy l u d z i e grzeszą!" Słowo ludzie wypowiedział z lekkim
>obrzydzeniem, co było jak kropla, która przepełniła czarę. Wstałam, uderzyłam ręką w stół i
>wypartykuowałam mu, że skoro dla niego miłość jest chorobą, to nie jest w ogóle godzien, żeby
>nazywać się księdzem. Klasa oczywiście nie poparła mojego wystąpienia. Nim dostałam uwagę (!),
>kłóciłam się z nim jeszcze długo. Powiedział: "Na początku byli Adam i Ewa...!", na co jedynie
>odpowiedziałam mu, że potem byli Kain i Abel. W dodatku swoje oskarżenia przeciwko niemu poparłam
>faktem niedawnej wypowiedzi jednego z nauczycieli, który jest ateistą i powiedział, że nie wiadomo,
>czy Jezus nie był homoseksualistą. Otoczył się 12 Apostołami, a potem zamknęli się w Wieczerniku.
>Wtedy śmiałam się z tej wypowiedzi, a zaledwie dwa dni temu nawrzeszczałam na księdza za podważenie
>jej. Chciałabym poznać opinie innych na ten temat.

zapisz się na etykę. dwie godziny spokoju więcej W liceum też lubiłam się buntować i manifestować swoje zdanie na każdym kroku. Ale w 3 klasie zdałam sobie sprawę z tego, że porywam się z motyką na słońce. Oni traktują Cię jak gówniarę, Ty ich jak idiotów, nikt więc nie będzie szanował drugiej strony, dyskusja więc nie ma sensu. A księdza tym bardziej do niczego się nie przekona, trzeba wziąć pod uwagę to, że oni patrzą na życie z innego punktu widzenia, no i weż poprawkę na to, że jak ktoś jest księdzem, nie oznacza, że też nie może być dodatkowo idiotą:D JEdnak wierz mi, pomimo tego, że instutiucja Kościoła nie wzbudza już od dawna we mnie żadnych pozytywnych uczuć, spotkałam kilku naprawde sympatycznych księży. Po prostu fajnych i ciekawych ludzi.

- To się nazywa obłęd. - Wszystko się jakoś nazywa, wybierz sobie.

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365