Ta produkcja też była ogromnym sukcesem polskiej myśli technicznej. > Produkcja cepów nie była zaś naszą specjalnością...
A ja pamiętam, kiedy Yamaha musiała zapłacić zdrowe odszkodowanie polskiej fabryce co produkowała Junaka. Za skopiowanie oryginalnego sprzęgła.
Zreszta składając dwa motory Junaka zrobiono motor do Mikrusa, który na owe czasy byl osiągnięciem technicznym.
Zuki i Nyski tez, chociaż policyjna milicyjnosc sie w nich woziła. Tewa zaczęła robić tranzystory jakieś jakieś 10 lat po ich wynalezieniu, Eltra robiła Kolibry z polskich podzespołów itd.
Polak potrafi, tylko zawsze znajdzie jakaś wiodąca sila z zasadami albo korzeniami, który to itd. A społeczeństwo? Kiedyś złodziejstwo było przejawem patriotyzmu, na skale detaliczna, teraz zdaje sie hurtem załatwia sie, o ile co jeszcze zostało. Państwowe.
Szanowne zbiegowisko w zapale krytykowania PRLu zapomina, ze wtedy na tzw. zachodzie auta bez kapitalnego remontu 50 tys km nie przejechało. O ile nie przerdzewiało...
Zreszta, ani dróg ani tzw infrastruktury nie było.
Obecnie, tak jak i na całym Świecie, składa sie do kupy rzeczy wymyślone w specjalistycznych firmach, przeważnie z podzespołów, zrobionych tam gdzie taniej.
Miala Polska za komuny swoje osiągnięcia, ale ludzie WTEDY mieli komunę w dupie.
Teraz tez, tyle tylko ze, nic bardziej dającego sie sprzedać nie tworzy. Z powodu braku kapitału? Chyba, bo nie słychać. Pomijając technologie robienia pomników, chociaż rynek zbytu juz sie powoli nasyca, i nie bardzo placyków na cokoły zostało.
Kiedy po ćwierćwieczu przyjechałam do Polski wstyd sie mnie zrobiło przed dziećmi. Ze im naopowiadałam, jak ta Warszawa nowoczesna, czysta i europejska w porównaniu z "ich" miastami. Zobaczylismy rozkopany i z ciut mniejszym ruchem drogowym Bangkok. za to tzw. osiedla mieszkaniowe, nic a nic sie nie zmieniły.
Gdansk obwieszony jak mi wytłumaczono reklama wielkoformatowa, niby taki sam. Mariacka na starym Mieście, jak "turist strip" czyli wybieg dla płacących turystów z tandetnymi sklepami na przedprożach, żenujące jakościowo koncerty w filharmoniach, zarcie jak u nas, jednym słowem typowe europejskie zadupie silące sie na wielki Świat w standardowym, amerykańskim stylu.
A wychodki tak jak były rzadkością i śmierdziały zostały po staremu. Z oplątami teraz, tez na poziomie wy dumnym światowo. Aby było oryginalnie? Bo "to" my przyzwyczailiśmy sie za darmo...załatwiać.
No i bandyctwo na drogach. Takiej jazdy to nawet w Wietnamie nie widziałam, a tam jest ruch mniej więcej obustronny i tak samo niebezpieczny.
Poza tym, wszystko po staremu, poza ilością Kościołów.
Dzieci były rozczarowane. Spodziewały sie egzotyki, a zobaczyły to co zawsze na wakacjach widziały w innych krajach. Standardowe chociaż tandetniejsze.
A ja, zlokalizowawszy wymierających juz "towarzyszy" od "taternictwa" do KORu, wznosilam toasty za nasza mlodosc, po cichu zastanawiajac sie, po co nam to było?
Ech, rozpisalam sie...
|