Kiedyś remontowałem dachy na budynkach
Ośrodka Oceanografii UG w Helu.
Teraz jest to znane i popularne fokarium, ale wówczas Instytut miał na stanie tylko parę gadów w tym jedną fokę wabiącą się Balbin i sukę wielorasową z przewagą
collie, za to z nazwiska dla mnie n/n.
Przy wstępnych oględzinach dachów wystąpiła różnica zdań pomiędzy mną i dyrektorem Ośrodka, znanym z występów w tv, foczym ekspertem.
Różnica dotyczyła zakresu prac, jakie chciałem wykonać w ramach zaplanowanych na ten cel przez UG środków (mało!), bo Dyrektor żądał więcej za te same pieniądze, a ja- uparty dekarzyna- miałem wręcz przeciwny pogląd, gdyż dachy były bardziej wzruszone dziesięcioletnim urlopem nad modrym Bałtykiem, niż se Derekcja zaplanowała.
Coraz cięższe argumenty przyodziane w grubiejące słowa, eufemistycznie zwane "negocjacjami"- zakończyły się dość niespodziewanie, gdy przekroczyły masę krytyczną cierpliwości wraz z granicą kurczliwości mojego zysku i spytałem z miłym uśmiechem: panie
Dochtorze*, czy na dachach zna się pan tak samo dobrze
**, jak na fokach?
Doktor zmiażdżył, spalił i utopił mnie wzrokiem trzykrotnie z półobrotem, i rzuciwszy- a rób pan co chcesz - właśnie w tym półobrocie, zajął się swoimi sprawami.
Zrobiłem więc to, co mi serdecznie poradził, czyli zaspokoiłem żądzę zysku metodą łatania dachów.
Jakież zdumienie i konsternację wywołało niedawne pojawienie się
niebieskiego bociana w niemieckim miasteczku Biegen:

Naukowcy po bezskutecznych próbach wykumania cóż to za nowy gatunek, odpuścili sobie i czekają na rozwój wypadków.
Znaczy pewnie na czas, aż bocian się ożeni, bo ślubem skutkują wpadki i na wypadek takiej ślubnej wpadki czekają naukowcy.
Znaczy na efekty wpadki w postaci mniej lub bardziej błękitnych bocianiątek.
*- wówczas dyrektor miał stopień dr.
**-
"argument negocjacyjny" polegał na tym, że przez cirka trzy lata foka nazywała się
"Balbina", bo
naukowcy myśleli, że to "ona". Przełom nastąpił, gdy w Balbinie zakochała się przygarnięta w
międzyczasie, bezimienna
collie i ich wzajemnymi karesami zainteresowała się Derekcja, a były to czasy poprawności politycznej, ale niekoniecznie gender.

I tylko dziw, jak szybko se naukowcy wydedukowały, że zmiana płci Balbinu (Balbinemu?) będzie prostsza przez obcięcie literki "a", niż czegoś innego.
PS
I co ma wspólnego niebieski bocian z fokiem pod tytułem "Balbin/a"?
Ano, to, że rozwiązanie zagadki ornitologicznej chwilkę potrwa, ale pewnie tylko dlatego, że żaden pies nie chciał się na gniazdo wdrapać, no i niemieckie psy też wolą pływanie od latania.
No i zajebiście lubię niebieski.
