Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dlaczego to złoty spada a nie euro?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
NapisanoAutorTytuł
05-05-2010 19:55Ocykan (3528 punktów)Dlaczego to złoty spada a nie euro?
Ocena 3 na 3
Jeżeli prawdą jest, o czym nas nieustannie informują Partia, Rząd i media (poza rydzykowymi), że polska gospodarka rozwija się najlepiej w Europie, że jesteśmy zieloną wyspą na czerwonym morzu kryzysu, natomiast gospodarki pozostałych krajów UE mają poważne kłopoty, to dlaczego spada wartość złotego a nie euro? Czyżby zaczęło obowiązywać nowe prawo ekonomiczne, że im mocniejsza gospodarka tym słabsza waluta? Chyba jednak nie, bo inaczej aż strach pomyśleć co się stanie, kiedy nasz wzrost produktu narodowego brutto dojdzie do 5% (bo chyba kiedyś dojdzie).

Czyżby nasze władze mijały się z prawdą? Możliwe to to jest, przecież już w przeszłości (w latach 70') ówczesne władze wmawiały nam na fali propagandy sukcesu, że jesteśmy dziesiątą potęgą gospodarczą świata. A PO przejawia do takiejże propagandy pewne inklinacje, więc...

A może drastyczny spadek wartości naszej waluty nie ma nic wspólnego z naszą (istotnie dobrą) sytuacją gospodarczą, tylko jest skutkiem niecnych machinacji międzynarodowych lobbies Żydów, masonów i cyklistów, którzy od dawna usiłują zniszczyć naszą Ojczyznę. Jest to co prawda teoria spiskowa i jako taka jest mi zupełnie obca, jednakowoż myśl, że Premier nasz kochany mógłby nas oszukiwać wydaje się jeszcze bardziej absurdalna. Więc może to jednak naprawdę Żydzi & Co?

No chyba, że coś jeszcze innego... Nie jestem ekonomistą, więc może ktoś kompetentny w tym temacie wyjaśni mi, dlaczego to złoty spada a nie euro?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Matix (5786 punktów)
Bo kurs waluty ściśle jest powiązany z giełdą, która jak wiadomo w Polsce ma tyle wspólnego z Polską co Tatry z Australią. Jest ona raczej odbiciem zachodnich rekinów niż reprezentacją polskiej gospodarki, a tak w ogóle to pierwsze co powinieneś podejrzewać to rzetelność owego mega wzrostu gospodarczego w Polsce, czujesz go gdzieś? Może w swoim portfelu? Bo ja jakoś w ogóle.
24-05-2010 23:11 
 Ocena-4 na 4
Scepticus (-290 punktów)
(zablokowany)
>Bo kurs waluty ściśle jest powiązany z giełdą,

Bardzo to ciekawe. Może wyjaśnisz na czym to ścisłe powiązanie polega?


Pozdrawiam wszystkich; cyt. ukradziona wypowiedź
salek (4701 punktów)
>No chyba, że coś jeszcze innego... Nie jestem ekonomistą, więc może ktoś kompetentny w tym temacie
>wyjaśni mi, dlaczego to złoty spada a nie euro?
>
Polski ryneczek może i dobrze wygląda na tle innych rynków europejskich, zarówno tych mniej rozwiniętych, jak i tych bardziej, ale pozostaje w silnym związku z innymi rynkami Europy i strefy euro. Na tyle silnym, że obserwując rynek ze Stanów, czy innego Tajwanu jest to malutki kawałeczek stosunkowo niewielkiej, słabującej europejskiej gospodarki, leżący niebezpiecznie blisko bankrutującej nieomalże Grecji, a więc - z punktu widzenia większego 'inwestora' - zapewne też słabo stojący. Oznacza to tylko, że kapitał trzeba wycofywać.. a skoro kapitał wycofuje się ze złotówki, to i pozycja złotówki słabnie. Ot i cała filozofia. Zresztą euro też słabnie.

Mówiąc krótko, trza znać proporcjum, mocium panie.
24-05-2010 23:21 
 Ocena-3 na 5
Scepticus (-290 punktów)
(zablokowany)
Oznacza to tylko, że kapitał trzeba wycofywać.. a skoro kapitał wycofuje się ze złotówki, to i pozycja złotówki słabnie. Ot i cała filozofia. Zresztą euro też słabnie.

Od kiedy to giełda finansuje znacząco gospodarkę?
Jak ktoś w ten kit wierzy, to niech uzmysłowi sobie jakiego rzędu są obroty na giełdzie.

Giełda nie jest czymś niezbędnym, to tylko dodatek i służący w dzisiejszym wydaniu wyłącznie spekulacji, a nie tworzeniu jakichś wartości.

Hipotetyczne skasowanie giełdy nie spowodowałoby zwiększenia stabilności waluty, bo stabilność waluty zależy od zaufania do tej waluty, na co wpływ mają głównie machinacje kredytowe NBP i polityka rządu.


Pozdrawiam wszystkich; cyt. ukradziona wypowiedź
24-05-2010 23:45 
 Ocena 1 na 1
salek (4701 punktów)
> Oznacza to tylko, że kapitał trzeba wycofywać.. a skoro kapitał wycofuje się ze złotówki, to i pozycja złotówki słabnie. Ot i cała filozofia. Zresztą euro też słabnie.
>Od kiedy to giełda finansuje znacząco gospodarkę?
Gdzie twierdzę coś takiego?
Kapitał można sprawnie wycofać tylko z tych miejsc, gdzie łatwo daje się upłynnić inwestycje. Z pewnością nie są to inwestycje gospodarcze.
sztejkat (4743 punktów)
Powstaje więc pytanie: czy to dobrze stwarzać mechanizmy pozwalające na inwestowanie środków.... w zasadzie w co? Bo co to są "inwestycje pozagospodarcze"? ( Piszesz o "inwestycjach gospodarczych" z których szybko wycofać się nie da, stąd moje "pozagospodarcze")

Rodzi się moim zdaniem niekorzystny układ: inwestycja nie jest uwiązana w środkach produkcji ale proces takiego inwestowania ma, jak widać, istotny wpływ na zachowanie rzeczywistej gospodarki. Czyli, gospodarka jako taka jest silnie zależna od czegoś, co związane jest z gospodarką w bardzo niewielki sposób.

Zazwyczaj mówi się, że tak giełda (a obrót walutą to też giełda, tyle że inna) służy pozyskaniu środków na inwestycje gospodarcze. Z drugiej jednak strony, piszesz o łatwym do wycofania kapitale, który więc nie jest siłą rzeczy zainwestowany w środki produkcji. Gdzie więc tu inwestycja?

Podobnie wydaje się z rynkiem walut - w zasadzie jedynym beneficjentem rynku walutowego jest USA i do niedawna kraje starej Europy. Te dwie waluty stanowią ulubiony, bo do niedawna najpewniejszy, sposób przechowywania środków. Stąd zakupy tych waluty są głównie skierowane na "bezpieczny zysk" i w efekcie nie ma interesu w jej destabilizacji. Jaki jednak interes na Polska w otwartym obrocie złotówką? Złoty nie jest walutą o tak masywnej gwarancji jak dolar czy euro. Wręcz przeciwnie - jest obecny na rynku walutowym w niewielkim stopniu, a więc łatwo jest manipulować jego kursem poprzez przeprowadzenie masywnych (jak na skalę złotówki) operacji zakupu/sprzedaży. Biorąc pod uwagę dzisiejszy poziom rozgałęzienia struktur własności nie jest trudnym dla dużego inwestora sprzedawać walutę.... samemu sobie. Da się więc stworzyć na rynku pozór dużego ruchu w słuszną stronę niewielkim kosztem by chwilę potem wykorzystać wyindukowany w ten sposób trend.

Pozdrawiam,


Tomasz Sztejka
kogut59 (3090 punktów)
> jest skutkiem niecnych machinacji międzynarodowych lobbies Żydów,
>masonów i cyklistów, którzy od dawna usiłują zniszczyć naszą Ojczyznę. Nie jestem ekonomistą, więc może ktoś kompetentny w tym temacie
>wyjaśni mi, dlaczego to złoty spada a nie euro?
Proste jak schemat młotka ! Żydzi i inni usiłujący zniszczyć ojczyznę spowodowali spadek wartości złotówki aby zwiększyć export polskich wyrobów i doprowadzić do braku surowców na rynku polskim a wiec całkowita blokadę polskiej gospodarki nawet krowie zabraknie trawy!
PiotrPęciak (634 punktów)
o, będzie praca
Medieval (3004 punktów)
Mechanizm jest dosyć prosty. W uproszczeniu - inwestorzy w chwilach niepokoju wycofują się z rynków o ponadstandardowym ryzyku, do których wciąż należy Polska znajdująca się w grupie tzw. emerging markets. W rynki emerging markets możesz inwestować swoje środki poprzez fundusze inwestycyjne dostępne niemal na całym świecie. Inwestorzy, często dyletanci ale niekoniecznie, również wysokiej klasy spekulanci, kierują się zasadą - zanim niedźwiedź schudnie, zając zdechnie. Stąd odpływ środków z GPW ale założę się, że również z giełd w np. Bułgarii, Meksyku i Indonezji. W ostatnich dniach informacjami mogącymi niepokoić ludzi, którzy inwestują środki są kryzys w Grecji, kryzys transportu lotniczego (wulkan), katastrofa w Zatoce Meksykańskiej.

Warto wspomnieć, że inwestorzy są po kryzysie bardzo znerwicowani i myślą często - nie wiadomo co będzie dalej, na wszelki wypadek kasuj ryzykowne papiery, teraz!

W takich czasach wzmacniają się euro (w stosunku do złotego), dolar (również), złoto, kamienie szlachetne (wyroby jubilerskie).
Jest to argument za wprowadzeniem w Polsce stabilniejszej waluty czyli euro. Są oczywiście argumenty przeciw bo rzeczywistość jest złożona ale to już inny temat.

Pozdrawiam
06-05-2010 17:00 
 Ocena 1 na 1
rexus (2343 punktów)
Stary zając zdechł, a nowy podrósł wystarczająco żeby go wrzucić na ruszt, więc zając czując co się święci czmycha ino chyżo. To dobre jest.
09-05-2010 18:11 
 Ocena 2 na 2
sztejkat (4743 punktów)
Inwestor to moim zdaniem ktoś kto wkłada środki w PRZEDSIĘWZIĘCIE natury produkcyjno/handlowo/usługowo/badawczej w nadziei osiągnięcia ZYSKU w wyniku wykonania konkretnych DZIAŁAŃ.

Ktoś, kto kupuje WALUTĘ/AKCJE/INNE PAPIERY w nadziei, że za tydzień kto inny zechce ją od niego kupić DROŻEJ, nie jest inwestorem a SPEKULANTEM.

Różnicą między spekulacją a inwestycją jest wytwarzanie wartości dodanej.

Trudno też mówić o wycofywaniu się inwestorów w wypadku zaburzeń rzędu dni - jeśli inwestujesz pieniądze w przedsięwzięcie to fizycznie wycofanie ich zajmuje dużo więcej czasu niż pojedyncze dni a nawet tygodnie. Związane są przecież w materiałach, zamówieniach, urządzeniach i umowach.

Można natomiast wycofać w przeciągu minut kapitał spekulacyjny, nieuwiązany niczym innym niż kwitami z jakimi wyłożono go na międzynarodowy hazardowy zielony stolik.

Pozdrawiam,


Tomasz Sztejka
09-05-2010 19:06 
 Ocena 1 na 1
Medieval (3004 punktów)
>Inwestor to moim zdaniem ktoś kto wkłada środki w PRZEDSIĘWZIĘCIE natury produkcyjno/handlowo/usługowo/badawczej w nadziei osiągnięcia ZYSKU w wyniku wykonania konkretnych DZIAŁAŃ.
>Ktoś, kto kupuje WALUTĘ/AKCJE/INNE PAPIERY w nadziei, że za tydzień kto inny zechce ją od niego kupić DROŻEJ, nie jest inwestorem a SPEKULANTEM.

Poniekąd się z Tobą zgadzam jednak:
Inwestycje portfelowe - inwestycje dokonane przez zakup papierów wartościowych, a nie konkretnego przedsiębiorstwa, dobra materialnego czy intelektualnego bądź usługi. Kupując papiery wartościowe w danym kraju, takie jak akcje, obligacje czy inne, inwestorzy portfelowi mogą zyskać zarabiając na różnicach w oprocentowaniu takich papierów wartościowych, a więc na różnicy stóp procentowych czy wahaniach kursu walutowego.

Często inwestorzy zainteresowani papierami wartościowymi danego państwa opierają swoje decyzje na tak zwanym ratingu danego państwa. Rating taki jest sporządzany przez niezależne organizacje finansowe i ma za zadanie odzwierciedlenie ryzyka związanego z danym państwem. Żaden papier wartościowy emitowany przez uprawniony podmiot w danym państwie nie może mieć większego ratingu niż obligacja emitowana przez rząd tego państwa. Podobne ratingi sporządzane są dla większych emisji innych podmiotów, np. przedsiębiorstw.

Inwestorem, a nie spekulantem jest więc także tzw. inwestor pośredni. Wartość dodana takich inwestycji wynika z korzyści jakie niesie ze sobą giełda papierów wartościowych dla notowanych tam przedsiębiorstw. Jest to mianowicie dostęp do dodatkowych środków finansowych (alternatywa dla kredytu bankowego), które mogą wykorzystać np. na inwestycje bezpośrednie, o których pisałeś i której obaj lubimy
Pozdrawiam
18-05-2010 21:00 
 Ocena 2 na 2
sztejkat (4743 punktów)
Teoria związana z obrotem papierami wartościowymi jest mi znana. Niemniej wzdragam się od nazywania "inwestorem" kogoś, kto firmy w którą inwestuje, także pośrednią drogą, ani na oczy nie widział ani nie ma zamiaru widzieć.

Mam też poważne wątpliwości co do zysków (w sensie rozwoju) z istnienia giełd papierów wartościowych i samych papierów w obecnej formie. Gdy tworzono rynek akcji obowiązywała zasada podziału zysku ale i odpowiedzialności w proporcji do posiadanych udziałów. Większość inwestycji była też wykonywana przez inwestorów bezpośrednich, nastawionych na pozyskanie wpływu na funkcjonowanie kupowanych przedsiębiorstw.

W takim układzie rynek akcji miał wiele pozytywów.

Jeśli jednak na rynku stają się dominujący inwestorzy pośredni, także wielokrotnie (ja -> bank -> fundusz -> firma), wówczas zmieniają się kryteria wg. których zarządza się tak procesem inwestycji jak i przedsiębiorstwem którego udziały znajdują się w otwartym obrocie. Naturalnym jest, że działalność gospodarcza nakierowana jest na interes właściciela. Jaki jest jednak interes właściciela pośredniego? W moim wypadku - inwestycja bankowa czy w fundusz inwestycyjny ma na celu zabezpieczenie pewnego wzrostu moich pieniędzy. Nie interesuje mnie, ani nie mam wiedzy ni możliwości, funkcjonowanie firm, w których papierach (a więc - własności) lokowane są pośrednio moje środki. Pytanie więc, jakimi kryteriami będzie kierował się fundusz? Musi on zabiegać o klienta - mnie - i swoich właścicieli. Ani ja, ani - przypuszczam równie pośredni - właściciele są zainteresowani wyłącznie zyskiem.

Jeśli więc tego rodzaju kapitał dominuje w strukturze własności przedsiębiorstwa wówczas można się spodziewać moim zdaniem jedynie plajty poprzedzonych działaniami nakierowanymi na serie gwałtownych i krótkotrwałych wzrostów wartości akcji przedsiębiorstwa zakończonych wyprzedażą i wycofaniem kapitału.

Na przykład można zwiększyć wielokrotnie rentowność produkcji w okresie jednego-dwu lat zatrzymując remonty, prace odtworzeniowe infrastruktury, zakupy części zamiennych itp. A także, a może - przede wszystkim - zatrzymując prace badawczo rozwojowe. Inwestorzy giełdowi mogą nie mieć dość czasu, woli, ani informacji, by zapoznać się z wewnętrznym stanem technicznym firmy. Mogą więc skusić się pnącą w górę rentownością i zakupić (a więc - nakręcić cenę) papiery wartościowe.

Oczywiście majątku firmy na takie "lewarowanie" starczy na bardzo krótko.

I co z tego? Mając wgląd (a nawet - kierując) w firmę można sprzedać tak "kwitnące" przedsiębiorstwo z zyskiem tuż przed załamaniem technicznym.

Przy czym to wszystko nie musi być działaniem celowym inwestorów - raczej będzie wynikać po prostu z optymalizacji na "efekty" działań zarządów poszczególnych elementów łańcucha właścicielskiego.

No, ale to zdecydowanie nie na temat wątku.

Pozdrawiam,


Tomasz Sztejka
18-05-2010 21:49 
 Ocena 4 na 4
Medieval (3004 punktów)
Jak wspomniałem giełda jest dla firm źródłem pozyskiwania środków na inwestycje. Gdyby tak nie było, jaki byłby sens wchodzenia na giełdę ?

Mam natomiast, podobnie jak Ty coraz więcej wątpliwości, co do ewolucji tzw. rynków Te wątpliwości to:
1) oderwanie własności od odpowiedzialności
2) oderwanie własności od wiedzy o firmie i otoczeniu w którym funkcjonuje
3) oderwanie własności od strategicznego planowania
4) zbyt szybkie przepływy, inwestycje/spekulacje; być może giełda powinna być otwierana raz na miesiąc (są już takie opinie wśród ekonomistów) ?
5) zbyt duży wpływ ludzkich czasem nieracjonalnych emocji na zdrowe firmy,
6) kasta managerska zarabiająca ogromne pieniądze, która zrobi wszystko by utrzymać się na powierzchni, w tym ukryje rzeczywiste wyniki firmy - a więc kreatywna księgowość. Tych ludzi stać na to żeby szukać sobie nowego zajęcia, bezpiecznego lądowania, świat stoi przed nimi otworem,
7) niezwykle skomplikowane instrumenty finansowe i umowy, gdzie w efekcie nie wiadomo kto komu jest winny pieniądze,
8) oderwanie od podstawowej zasady, że transakcja jest zakończona gdy zapłacę lub otrzymam zapłatę na rzecz nieuprawnionego przekonania, że jest zakończona gdy podpiszę lub otrzymam zobowiązanie od zapłaty. Zobowiązanie nie kończy transakcji.

Pozdrawiam
19-05-2010 00:39 
 Ocena 1 na 1
sztejkat (4743 punktów)
Dokładnie takie są źródła moich negatywnych ocen rynku finansowego. Tyle, że uważam że to nie droga rozwoju, ale już stan obecny.

Może tylko różnię się tym, że patrzę przede wszystkim z dwu pozycji: od dołu, w sensie "fizycznego" elementu firmy, dla którego praca jest bądź co bądź połową życia, oraz od strony rozwoju państwa, w sensie postępu wiedzy i rozwoju umiejętności produkcji, pomijając poniekąd punkt widzenia własności.

Pozdrawiam,

Tomasz Sztejka
24-05-2010 23:33 
 Ocena-2 na 6
Scepticus (-290 punktów)
(zablokowany)
inwestorzy są po kryzysie bardzo znerwicowani

W podobnyn stylu wypowiadają się osoby nie rozumiejące tych procesów i powtarzające bezmyślnie za komentatorami wiadomości, którzy z kolei występują w roli bezwolnych naganiaczy.

Rasowy spekulant wbrew tym teoriom nie jest na ogół znerwicowany. Podobnie jak kantory walut nie są zainteresowane stabilnością waluty, podobnie "inwestorzy", czyli spekulanci nie są zainteresowani "bezkryzysiem", co przeczy teoriom o znerwicowaniu wahaniami rynku.
Na rynku finansowym prowadzona jest bezwzględna gra wywołująca celowo wahania wartości, ponieważ na stabilności się nie zarabia znacząco.

Znerwicowani to zwykli frajerzy, a nie poważni uczestnicy spektaklu.


Pozdrawiam wszystkich; cyt. ukradziona wypowiedź
sztejkat (4743 punktów)
>(...)Czyżby nasze władze mijały się z prawdą? (...)

Nie! Ależ skąd! Władze się nie mijają z prawdą. Media się nie mijają. Nikt nie ma w niczym żadnego interesu. I wcale a wcale nie ma wyborów.

No zupełnie nie rozumiem zupełnie jak można imputować porządnym ludziom coś takiego?! Toż to sianie zamętu i co najmniej działalność szkodliwa społecznie!

Użyć słowa "mijają z prawdą" dla tego, jak się przedstawia rzeczywistość... no wiesz co. Mijanie nie ma z tym nic wspólnego. To mniej więcej tak jakbyś nazwał moją rozmowę z żoną "kłótnią".

A ja przecież nie mam żony.

Pozdrawiam,

Tomasz Sztejka
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)
>
>Nie jestem ekonomistą, więc może ktoś kompetentny w tym temacie
>wyjaśni mi, dlaczego to złoty spada a nie euro?
>
Dlaczego, to już wyjaśnili Ci koledzy. Przypomnę tylko, że wysoki kurs złotego ma swoje złe strony (osłabienie eksportu).
Co do giełdy, to przypomnę starą bajkę o oszustach, którzy rzekomo uszyli królowi złotą szatę i dopiero dziecko odważyło się krzyknąć "król jest nagi". Podobnie jest z giełdą. Jest wielu rzekomo wielce uczonych analityków, ale żaden nie jest w stanie powiedzieć, czy będzie rosło, czy spadało i od czego to zależy. Tak samo, jak z prognozą pogody.
Owszem giełda spełnia swoją rolę pozyskiwania środków z emisji akcji, ale rządzi się przedziwnymi prawami. Też jestem zdania, że to kapitał spekulacyjny na niej mąci i ... emocje.
Wystarczy, że brukowce napiszą, że żona Wielkiego Miliardera się puściła, a akcje jego firm zapikują... No właśnie, w górę, czy w dół?
23-05-2010 12:01 
 Ocena 2 na 2
Termopile (39 punktów)

>Wystarczy, że brukowce napiszą, że żona Wielkiego Miliardera się puściła, a akcje jego firm zapikują... No właśnie, w górę, czy w dół?

To zależy z kim się puści. Ciekawie będzie, gdy zrobi to z prezesem konkurencji.
Będziemy się wtedy zastanawiać, w którą stronę nastąpił przepływ istotnych informacji.

Wróć do listy wątków działu Gospodarka i ekonomia
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365