>
Dyskusja o sensowności cenzury jest jak najbardziej bezsensowna, dlaczego, powód jest niesłychanie prosty, jest narzędziem sprawowania władzy, ludzie zaś są istotami stadnymi i walka o przywództwo jest wpisana w naszą egzystencję. (....)Jednakowoż - władzy na różnych poziomach.
Po pierwsze cenzura może być "rządowa", ale może być też "biznesowa", "agencyjna", "redakcyjna", "etyczna" itp. W tym wypadku można mówić o cenzurze w formie nakazu nie mówienia o pewnych rzeczach ze względu na interes nakazującego, przy czym nie musi to być koniecznie władza w sensie państwowym, a np. Pan Prezes.
W lustrzanym poniekąd odbiciu prezentuje się gorsza, bo trudniejsza do rozpoznania autocenzura. Czyli podejmowana samodzielnie decyzja by o niektórych rzeczach nie mówić bądź kłamać ze względu na interes mówiącego, w jego mniemaniu powiązany z interesem jego przełożonych.
Wreszcie trzecim wizerunkiem cenzury jest cenzura ze względu na "większe dobro" - o pewnych rzeczach się nie mówi, lub mówi w określony sposób, dlatego, że tak jest
lepiej. "Lepiej by lud
nie wiedział", "po co wzbudzać panikę" itp. Czyli - nie mówienie czegoś, bo mówiącemu
wydaje się, że działa w ten sposób w interesie ludzi nie powiązanych z nim zwyczajnymi relacjami korzyść-strata.
>
(...)Każde nowe medium mające szanse oddziaływania masowego, jest kąskiem nie do pogardzenia dla manipulatorów. (...)Owszem.
>
(...)Widzimy to dzisiaj na przykładzie internetu, władza nie ustaje w próbach jego zawłaszczenia, mimo że nie mają pojęcia jak przeprowadzić operacje technicznie.(....)Niestety, technicznie jest to jak najbardziej do zrobienia. Inicjatywa techniczna w rodzaju "Fritz chip"
en.wikipedia.org/wiki/Talk:Fritz-chip umożliwi technicznie rzecz biorąc pełną kontrolę nad przepływem informacji między użytkownikiem a komputerem.
No, ale mniejsza o sprawy techniczne - zawsze można położyć własny kabel ( o ile będzie to
legalne ).
Na stronie vagla.pl możesz znaleźć ciekawe przykłady pozarządowych zakusów cenzorskich - np. ingerencje bezpośrednio biznes2biznes prowadzące do odcięcia użytkowników od niektórych zasobów sieci. Także zapewne w Twojej umowie z ISP znajdują się zapisy, które delikatnie mówiąc, sugerują, że ISP ma prawo monitorować twoją aktywność i ingerować w nią.
>
(....)Wolność jak egzystencjalizm, nie jest łatwa, cenzura klaruje nam obraz, ułatwia wybór lub wręcz dokonuje go za nas, my zaś mamy święty spokój, jakby co to nie ja, to oni.(...)Złośliwiej nawet - jednostki zdecydowanie nieprzystosowane, agresywne, siejące rzeczywisty chaos i szkody zawsze mogą czuć się dowartościowane "bo mnie ocenzurowano".
>
Czy cenzura jest dobrym rozwiązaniem? Na tyle dobrym na ile skutecznym. Im bardziej skutecznym tym chętniej używanym, moralność nie ma szans w zderzeniu z pragmatyzmem.No właśnie - i na ile jest skuteczna? Sądzę, że bardziej skutecznym i bardziej długofalowym rozwiązaniem jest brak cenzury sprzężony z działaniami mającymi na celu zidiocenie i skrócenie pamięci społeczeństwa oraz przeniesienie ruchów intelektualnie niezależnych z przestrzeni realnej do wirtualnej.
Jeśli stosuje się cenzurę, zawsze prędzej czy później rzecz wyjdzie na jaw i użyty kanał sterowania społeczeństwem zostanie "spalony". Im mądrzejsze i pamiętliwe społeczeństwo tym szybciej kanał sterowania ulegnie zniszczeniu. Wystarczy przypomnieć sobie stosunek do komunistycznej prasy i telewizji. "Telewizja kłamie" i "gazety kłamią" było na onczas truizmem.
Co więcej - dowartościowuje się wówczas inne (domyślnie - nie kontrolowane) kanały przepływu informacji.
Jeśli jednak nie stosować cenzury to co? Sprawić by pamięć była krótka, rozum miałki - rzecz oczywista. Jednak intelekt ma to do siebie, że pleni się paskudnie, no i niestety, przy pewnym poziomie zaawansowania technologicznego jest niezbędny do istnienia państwa. Medycyna, chemia, technika - zidiocanie warstw społecznych pracujących w tych dziedzinach mści się bardzo szybko prowadząc do śmiertelnych i kosztownych w skutkach błędów.
Tak więc burzących spokój intelektualistów należy odpowiednio kanalizować. Wiadomo, wygadają się, pomarudzą.... i rozejdzie się po kościach. Internet nadaje się do tego doskonale:
1.Fizyczna izolacja, a więc brak niekontrolowanych kanałów przepływu informacji i brak rzeczywistej fizycznej możliwości semi-militarnego buntu;
2.Kanał wymiany myśli w pełni monitorowalny, dający możliwość ingerencji na wczesnym poziomie zagrożenia;
3.Kontakt stricte wirtualny umożliwia tworzenie osobowości przeznaczonych do generowania określonych trendów w dyskusjach. Nie istnieje praktyczna techniczna możliwość weryfikacji takich osobowości.
Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka