Poradnik młodego homoseksualisty cz.V Panie i Panowie! W potocznym rozumieniu homoseksualizm to pociąg płciowy do osób tej samej płci. Niekiedy wspomina się też o pociągu emocjonalnym. Istnieją jednak prostytuci homoseksualni , czyli osobnicy oddający się praktykom płciowym z osobami tej samej płci z chęci zysku. Osobnicy tacy nie odczuwają w zasadzie pociągu płciowego do przedstawicieli tej samej płci. Ich jednakże również czasami nazywa się homoseksualistami. Zachodzi więc tu sprzeczność, bo wynika z tego że, homoseksualiści to ci którzy odczuwają pociąg płciowy do osób tej samej płci, a także ci którzy takiego pociągu nie odczuwają, oddając się jednakże homoseksualnym praktykom z chęci zysku. Musimy się też zastanowić co to znaczy odczuwanie popędu do osób tej samej płci. Bywa tak, że człowiek nieświadomie wypiera ze świadomości fakt odczuwania popędu homoseksualnego. Pod wpływem nacisku otoczenia nie dopuszcza do siebie takich myśli i takich uczuć. Na zewnątrz przybiera to nieraz formy, o czym wspominałam, przesadnej wręcz niechęci do osób tej samej płci , lub ambiwalentnego do nich stosunku. Człowiek taki jest z jednej strony przyciągany do osób swojej płci , z drugiej jest jednak od nich odpychany przez lęk przed potępieniem w swoich bądź cudzych oczach. Na poziomie świadomym zaprzecza więc jakoby miał coś wspólnego z homoseksualizmem, natomiast podświadomie cały pochylony jest w kierunku osób płci podobnej. Ale pozostańmy przy określeniu homoseksualisty jako człowieka odczuwającego w sposób świadomy pociąg do przedstawicieli swojej płci. Czy samo odczuwanie takiego pociągu kwalifikuje danego osobnika jako desygnat nazwy homoseksualista? A jeśli ma on współmałżonka i dzieci i "prowadzi się" nienagannie, a tylko w marzeniach daje upust swoim prawdziwym skłonnościom? Przypadki takie zdarzają się kiedy ktoś podporządkowuje się presji opinii społecznej i nie ujawnia się w obawie ośmieszenia , albo też sam, wewnętrznie, nie akceptuje swojej skłonności. Zdarza się również, że osobnicy jednej płci pozostający długo w separacji z osobnikami płci przeciwnej podejmują między sobą stosunki homoseksualne ( w więzieniach, w wojsku, seminariach, na statkach dalekomorskich). Motywem podjęcia tych stosunków jest niewątpliwie pociąg płciowy do osobników (z konieczności) tej samej płci. Ci sami jednak ludzie w warunkach "normalnych" wykazują heteroseksualny pociąg płciowy. Oba wymienione typy zalicza się również do homoseksualistów. Jedni nie podejmują praktyk płciowych , chociaż odczuwają wyraźnie ukierunkowany popęd , drudzy natomiast praktyki takie podejmują , chociaż w zasadzie ich pociąg zdeterminowany jest heteroseksualnie. Są jeszcze i tacy u których pociąg płciowy odgrywa małą stosunkowo rolę w ich relacjach z osobami tej samej płci. Zaznaczyć bowiem wypada , że nie należy zawężać stosunków między osobami tej samej czy drugiej płci ( w zakresie omawianej problematyki ) tylko do pociągu płciowego. Dawniej sądzono, że pociąg płciowy składa się z dwu części składowych. Jedną nazywano potrzebą rozładowania napięcia , drugą, potrzebą więzi. Dzisiaj wiadomo, że popęd płciowy nie składa się z dwóch części , lecz sam jest jedną z dwu potrzeb, w emocjonalno-seksualnym rozwoju człowieka. Drugą potrzebę stanowi tak zwana potrzeba kontaktu emocjonalnego, która jest samoistną potrzebą , nie mającą nic wspólnego z popędem płciowym. Dawniej nazywano ją potrzebą więzi , lecz błędnie sądzono , że podłożem jej jest popęd płciowy. Tak np. sądził Freud , co pokutuje do dzisiaj. Tak więc na rozwój emocjonalno-seksualny człowieka składają się dwie różne, nie mające wspólnego źródła potrzeby. Mówiąc o homoseksualizmie jako o pociągu płciowym do osób tej samej płci myśli się jednak głównie o pociągu płciowym (potrzebie seksualnej) pomijając niemal zupełnie potrzebę kontaktu emocjonalnego , co prowadziło i nadal prowadzi do nieporozumień. Otóż więc co zrobić z tymi , u których, jak już wspomniano, pociąg płciowy odgrywa małą stosunkowo rolę w ich relacjach z osobami tej samej płci? Mówiąc "małą rolę" mam na myśli to, iż potrzeba seksualna w relacjach tych jest podporządkowana potrzebie emocjonalnej. "Gra" ,jak gdyby, rolę drugoplanową. Są to ludzie u których potrzeba emocjonalna (kontaktu) gra główną rolę. Ludzie tacy odczuwają więc nie pociąg płciowy przede wszystkim do osobników tej samej płci, lecz potrzebę kontaktu emocjonalnego z nimi. Podsumowując zauważmy, że jednym i tym samym mianem określa się różnorakie zachowania, często ze sobą sprzeczne. Homoseksualistą bowiem nazywa się i tego, kto odczuwa pociąg płciowy do osobników tej samej płci, ale też i tego , kto pociągu takiego nie odczuwa , tego również kto pociągu takiego z różnych powodów nie realizuje odczuwając go, ale i tego kto go realizuje w pewnych warunkach , choć w zasadzie go nie odczuwa. Homoseksualista to także ten , u kogo na drugim miejscu plasuje się pociąg płciowy, na pierwszym zaś potrzeba związku emocjonalnego z osobą tej samej płci. (Vide sztukę Tennessee Williamsa Cat On a Hot Tin Roof ). Czasami więc wielką przyjaźń nazywa się homoseksualizmem, ale też i tym samym mianem określa się stosunki pozbawione wszelkich cech ludzkich. Z tego co dotychczas napisałam zdaje się wynikać, że w świadomości przeciętnego człowieka , a nawet w świadomości dużej grupy psychologów i psychiatrów homoseksualizm przedstawia się w dużej części mgławicowo i niejasno. Że mówiąc o homoseksualizmie i oceniając go mają, każdy inne jego znaczenie na myśli. Moim zaś zdaniem nie można sensownie o nim mówić w tak różny sposób pojmując go. Dlatego jedni twierdzą, że homoseksualizm jest ohydnym zboczeniem, inni natomiast jak np. Masters i Johnson uważają, że homoseksualiści mają pełniejsze życie płciowe. Jedni zalecają go leczyć, a inni oburzają się na samo wspomnienie o leczeniu i uważają go za odmienny, lecz równie dobry model życia płciowego. Z kolei jedni moraliści nie widzą w nim nic zdrożnego, drudzy zaś, szczególnie katoliccy, potępiają go surowo. CDN.
|