 |
Poradnik młodego homoseksualisty cz. VI. Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Bazgroły
| Napisano | Autor | Tytuł | | 27-08-2010 22:25 | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Poradnik młodego homoseksualisty cz. VI. | Poradnik cz.VI. Moim zdaniem kryterium za pomocą którego można odróżnić homoseksualizm od podobnych do niego zachowań jest miłość! Podobnie zresztą rzecz ma się i z heteroseksualizmem. Nie ma sensu wdawać się w tej chwili w roztrząsania , co z kolei przez miłość rozumieć należy. Przyjmijmy roboczo, że przez miłość będziemy rozumieli postawę w stosunku do drugiego człowieka wyrażającą się w chęci poznania go, tj. głębokiego zainteresowania nim , obdarzaniu go dodatnimi uczuciami, co wszystko razem znajduje swój finał w konkretnych zachowaniach polegających na dawaniu, trosce, odpowiedzialności, itp. Miłość generalnie wyraża się w pragnieniu dobra dla ukochanego człowieka. Kto autentycznie kocha, ten nie krzywdzi. Nie oszukuje, nie stara się wykorzystać dla egoistycznych zachcianek. Wszystkie inne zachowania, podobne zewnętrznie , ale nie oparte na miłości, a na ,dajmy na to, seksie, nie są, moim zdaniem, homoseksualizmem w pełnym tego słowa znaczeniu. Tam gdzie nie ma miłości, zaczyna się patologia. I to tyle. Tak po prostu jest! Można to łatwo wykazać, ale nie temu poświęcone są te rozważania. Czy tak rozumiany homoseksualizm jest czymś nienormalnym? Można by krótko stwierdzić, że nie, bo czy miłość może być nienormalna? Ale nie każdy tak rozumie homoseksualizm. Dlatego zobaczymy jak wielkie jest w umysłach ludzkich pomięszanie na temat normy i odstępstwa od niej! Przede wszystkim ludzie , którzy zarzucają homoseksualizmowi, że jest odstępstwem od normy nie zdają sobie sprawy z tego, że istnieją co najmniej dwa rodzaje norm. Przez normę rozumiemy jakiś wzorzec , z którym coś się porównuje i wedle tego się ocenia , czy to coś jest zgodne z tym wzorcem , czy też od niego odbiega. Pierwszym rodzajem jest tak zwana norma subiektywna , czyli osobiste, niczym nie uzasadnione , można by powiedzieć, irracjonalne przekonanie ,wypływające z emocji i uprzedzeń. Takimi normami posługują się ludzie prymitywni, którzy nie uzasadniają swoich przekonań. Jest pewne zdjęcie, przedstawiające babę z drągiem, goniącą grupkę nudystów po nadmorskiej plaży. Tak właśnie wyglądają w działaniu normy subiektywne. Trudno w takich wypadkach pytać o uzasadnienia i daremnie jest ich oczekiwać. Rzadko się jednak, mimo wszystko, zdarza, że ktoś nie próbuje , mniej lub więcej udolnie, uzasadnić swojego przekonania. Wtedy, najczęściej, nie zdając sobie z tego sprawy, zaczyna odwoływać się do różnych norm obiektywnych. Przede wszystkim do normy statystycznej, twierdząc, że homoseksualizm jest nienormalny bo WIĘKSZOŚĆ ludzi zwraca się w stronę płci przeciwnej. Zakłada przy tym, że to co robi większość jest LEPSZE ( zdrowsze, słuszniejsze, prawdziwsze) niż to co robi mniejszość. Założenie takie nie zawsze jest słuszne. Z samej konstatacji, że coś zdarza się rzadziej lub częściej nie można wysnuwać innych wniosków poza stwierdzeniem suchego faktu, że jest tak a tak. Na pytanie czy jest to gorsze czy lepsze odpowiada już zupełnie inna norma , a mianowicie moralna. Na pytanie czy jest to zdrowe czy chorobliwe odpowiada norma medyczna. Czy jest to zgodne z prawem czy nie - norma prawna itp. Albowiem nie ma jakichś swobodnie sobie bujających w powietrzu norm. Każda norma obiektywna związana jest z jakąś nauką. Tak zwane normy obyczajowe , społeczne czy socjologiczne wyrażają PRZEKONANIA ludzi co do pewnych zjawisk czy zachowań. Dlatego są one zmienne w zależności od miejsca bądź czasu i dlatego też mówią one o stosunku społeczeństwa do danego przedmiotu, a nie o przedmiocie samym. To, że homoseksualizm uważa się za odstępstwo od normy obyczajowej wyraża tylko to,że TU i TERAZ ludzie uważają go za takie odstępstwo. Mówi więc o stanie umysłów tych ludzi , lecz nic nie mówi o homoseksualizmie samym , jaki on w rzeczywistości jest . Dlatego na podstawie tej "normy" nie możemy orzekać o homoseksualizmie , tylko o społeczeństwie i jego przekonaniach. Możemy powiedzieć: "TO" społeczeństwo w tym czasie uważa ,że homoseksualizm jest nienormalny, ale nie możemy powiedzieć : "Ponieważ to społeczeństwo uważa, że homoseksualizm jest nienormalny , więc tak jest w istocie". O prawdzie bądź fałszu jakichś stwierdzeń nie decyduje bowiem liczba osób takie stwierdzenia wypowiadająca . Dlatego norma statystyczna i posługująca się nią norma obyczajowa jest tylko normą ILOŚCIOWĄ , mówiącą o ilości, wielkości, częstości zjawiska. Jakość określają inne normy . Jednakże ludzie mylnie utożsamiają coś co jest według nich rzadsze z czymś niewłaściwym , a czynią to dlatego, że nieświadomie z normą ilościową mieszają normy jakościowe, jako to medyczną bądź moralną. CDN.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Ratatoskr (4439 punktów) | >Poradnik cz.VI. >Moim zdaniem kryterium za pomocą którego można odróżnić homoseksualizm od podobnych do niego >zachowań jest miłość!
NO ładnie, pięknie, a co w takim razie z osobami, które odczuwają pociąg emocjonalny (miłość) do płci przeciwnej, a pociąg seksualny do osób swojej własnej płci? Czy oni nie są homoseksualistami, albo - co najmniej - biseksualistami?
|
|
 | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > a co w takim razie z osobami, które Muszę się przyznać, że nie słyszałam o takich przypadkach. Żeby to tak ostro było rozdzielone. Ale ludzka seksualność jest tak bogata, że (prawie) wszystko jest możliwe. Analizując życiorys seksualny np. Jarosława Iwaszkiewicza stwierdzamy, że odczuwał On zarówno pociąg emocjonalny jak i seksualny do swojej żony Anny. Ale raczej TYLKO do Niej. Babiarzem zaś nie był, a wprost przeciwnie, uwielbiał młodych mężczyzn. Kilku z nich było jego miłościami. Biorąc pod uwagę skalę Kinsey`a ,o której wspominałam we wcześniejszych częściach (czy zapoznaje się Pani z całością??) Iwaszkiewicz plasowałby się raczej bliżej całkowitego homoseksualizmu. Biseksualiści są raczej pośrodku. Z kolei pisarz francuski, laureat nagrody Nobla , André Gide, również był żonaty, ale było to tzw. mariage blanc. Także Thomas Mann znany jest ze swoich homoerotycznych skłonności, raczej prawdopodobnie nie zrealizowanych w rzeczywistości. Miał żonę z którą miał kilkoro dzieci. Jakoś ją tam prawdopodobnie kochał. Ale zadurzył się kiedyś w młodym kelnerze. Kto wie, czy gdyby nie był znanym pisarzem i szacownym obywatelem, mężem i ojcem to nie wylądowałby z nim w łóżku.
Tylko krowa nie zmienia poglądów.
|
|
 | 1 na 1 | Głąbiński (3538 punktów) | >... odczuwają pociąg emocjonalny (miłość) do płci przeciwnej, a pociąg seksualny do osób swojej własnej płci ... Kłopot ze ścisłym określeniem znaczeń poszczególnych słów. W moim przekonaniu emocja oznacza stan układu nerwowego, który może być wywołany przez różne czynniki jak skojarzenie bodźca wzrokowego z zawartością pamięci, intensywna praca mózgu (euforia twórcy) i wiele innych, w tym również przez miłość i przez pobudzenie seksualne. Jeśli tak jest, to "pociąg emocjonalny" (sympatia?) nie jest to "miłość", lecz jej lub innego czynnika produkt. Zdanie powinno więc brzmieć: kochają płeć przeciwną, a pociąg seksualny odczuwają do osób swojej własnej płci. Można tu mieć wątpliwości co do prawidłowego rozumienia słowa "miłość", które (wraz zamiennikiem "kochanie") w mowie potocznej często, a zarazem błędnie, jest stosowane zamiennie z "pociąg seksualny". P.G podała definicję, która jednak opisuje przejawy (opieka, obecność) a nie istotę przedmiotu. Nie znam satysfakcjonującej mnie definicji, jednak stanowczo nie przekonuje mnie kojarzenie jej z pociągiem emocjonalnym, który wydaje się bliższy znaczeniu słowa "czułostkowość".
Stach M. G.
|
|
|  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | To wszystko prawda, z tymi określeniami miłości, sympatii, czułości itp. Filozofowie i psychologowie tomy temu poświęcili. Miłość bywa też określana w psychologii jako tzw.postawa. Albowiem przyjmujemy jakieś postawy wobec osób, zjawisk, wydarzeń. Postawa zawiera trzy składniki: poznawczy, emocjonalny i zachowaniowy (behawioralny). Aby zająć wobec jakiejś osoby postawę musimy ją( tę osobę) najpierw poznać. Zewnętrznie i wewnętrznie. Potem ustosunkowujemy się do niej emocjonalnie pozytywnie lub negatywnie. Jeśli ta osoba się nam podoba fizycznie , jest miła i ma inne przymioty, które nam odpowiadają, to nasze emocje są do niej pozytywne, do miłości włącznie. Ale poznanie i pokochanie to jeszcze mało. Albowiem miłość bez uczynków martwa jest. Więc zaczynamy się wobec tej poznanej i pokochanej osoby zachowywać np. troszcząc się o nią, całując ją, okazując jej zainteresowanie i dając jej wszystko co mamy najlepsze i najcenniejsze, jak chociażby swój czas.
Tylko krowa nie zmienia poglądów.
|
|
| Głąbiński (3538 punktów) | >Moim zdaniem kryterium za pomocą którego można odróżnić homoseksualizm od podobnych do niego zachowań jest miłość! Nazwa h. wyraźnie odnosi się do orientacji seksualnej. Przypadki różnych przedmiotów sympatii i pożądania są znane. Np. w życiorysach wybitnych osobistości często występuje dylemat: pobudzająca zmysły żona o ograniczonych możliwościach umysłu i towarzystwo intelektualistów. >Czy tak rozumiany homoseksualizm jest czymś nienormalnym? [nienormalność jest] ... odstępstwem od normy ... W przypadku argumentacji kościelnej anormalność h. ma wynikać z celu istnienia seksualności. Przecież "Bóg dał seks dla rozmnażania", co zresztą łatwo skontrować stwierdzeniem, że homoseksualista również jest stworzony, w konsekwencji czego religianci zmuszeni są do upartego, sprzecznego z dowodami twierdzenia, że h. nie jest wrodzony a wyłącznie nabyty. Nienormalność h. jest jednak w pewnym sensie oczywista także dla ewolucjonisty jako niezgodna z zasadą doboru naturalnego. Niemniej tak pojęta "nienormalność" odnosząca się do wielu innych wrodzonych odstępstw od głównego trendu ewolucji obecnych w obrębie każdego gatunku, w żadnym wypadku nie może być traktowana jako podstawa do piętnowania, dyskryminacji itp. W tym sensie można by mówić np. o daltoniście, że jest nienormalny, czego jednak nie należy czynić ze względu na dyskryminujący wydźwięk tego określenia.
Stach M. G.
|
|
 | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > W przypadku argumentacji kościelnej Argumentacją "kościelną" zajmę się w kolejnej części mego Poradnika. > Nienormalność h. jest jednak w pewnym sensie oczywista także dla ewolucjonisty Wydaje mi się , że ewolucjoniści nie zajmują się kwestią normalności czegokolwiek, ale ustalaniem prawidłowości. Pytają, dlaczego homoseksualizm przetrwał, mimo iż wydawałoby się , że powinien zaniknąć jako ewolucji do niczego nieprzydatny. > W tym sensie można by mówić np. o daltoniście, że jest nienormalny Przecież pisałam o normach. Tak, daltonista jest nienormalny, w sensie normy statystycznej. Ilościowej. Bo daltonistów jest mało. Ale nikt nie twierdzi, że skoro daltonizm jest rzadki to znaczy że daltoniści są nienormalni psychicznie i trzeba ich leczyć umysłowo.
Tylko krowa nie zmienia poglądów.
|
|
 | | Sylwek (15472 punktów) |
> Nienormalność h. jest jednak w pewnym sensie oczywista także dla ewolucjonisty jako niezgodna z zasadą doboru naturalnego.Taaa... To zawsze jest dobra okazja, by zobaczyć, gdzie kończy się wiedza a zaczynają stereotypy i uprzedzenia...
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|