Przepraszam, że znowu wzbudzę duże emocje. Ale ciągle dręczy mnie pytanie, na które nie mogę otrzymać wiążącej odpowiedzi. Pisałam już do wielu seksuologów m.in. Pana Andrzeja Depki oraz młodego narybku seksuologicznego. I nic. Cisza jak makiem zasiał. A pytałam się o rzecz prostą i zdawałoby się łatwą do wyjaśnienia. Pytałam mianowicie o tak zwaną pedofilię. To znaczy, jakie szkody powoduje uprawianie seksu z dzieckiem przez osobę dorosłą? Nie mówię tu o gwałtach czy tak zwanym molestowaniu. Bo to oczywista sprawa. Wszelkie badania wskazują, że przemoc w kontaktach seksualnych z dziećmi stosuje około 10 do 15% sprawców. Czyli od 85 do 90% przypadków kontaktów seksualnych z dziećmi osób dorosłych nie odbywa się pod wpływem przemocy, a raczej za zgodą czy aprobatą dziecka. W związku z tym mam prośbę, aby ktoś mi objaśnił na czym polega krzywda dziecka uprawiającego seksualne zabawy z dorosłym. Co zostaje w wyniku takich seksualnych czynności uszkodzone? No bo nie wątroba ani nerki. Uprzedzam ataki, że rozerwane krocze albo odbyt. Nie o tym mówię. To nie podlega dyskusji. Chyba wszyscy uważamy, że seks jest dobrą rzeczą. Więc jak ta dobra rzecz może kogoś krzywdzić? Proszę o konkretne wypowiedzi. Jakie funkcje psychiczne są uszkadzane przez uprawianie seksu dzieci z dorosłymi, bez użycia przemocy? Do jakich skutków prowadzi dzieci seks z dorosłymi. Czy są jakoś upośledzone na przyszłość? A jeśli tak to jak? |