Fundacja założona przez iluzjonistę wypłaci okrągły milion dolarów osobie (lub grupie osób) która zaprezentuje w warunkach umożliwiających kontrolę jakiekolwiek zjawisko paranormalne.
Kim właściwie jest ten człowiek, podziwiany przez sceptyków a wyszydzany przez osoby zajmujące się zjawiskami nadprzyrodzonymi? James Randi to doskonały iluzjonista, który założył "James Randi Educational Foundation" - instytucję zajmującą się obalaniem twierdzeń o zjawiskach paranormalnych. Wykrywanie oszustw idzie mu wyjątkowo skutecznie, bo któż inny potrafiłby lepiej przejrzeć iluzjonistyczne sztuczki niż ktoś biegły w tej sztuce?
Od czego się zaczęło
Wszystko zaczęło się w 1964 roku, od audycji radiowej, w której James Randi stwierdził, że nie istnieje coś takiego jak "zdolności nadprzyrodzone", a wszystko sprowadza się do mniej lub bardziej wyrafinowanych trików. Gdy jeden z parapsychologów zarzucił mu zbytnią pewność siebie i zaproponował by ten "poparł swoje słowa pieniędzmi" Radi zaproponował wypłacić każdemu, kto udowodni mu istnienie zjawiska paranormalnego niebagatelną wówczas sumę tysiąca dolarów.
Smak porażki
Pomimo upływu ponad czterdziestu lat, i stopniowego podwyższania nagrody aż do miliona dolarów nikomu nie udało się sprostać wyzwaniu. A próbowało wielu, w tym kilka osób, które jako rzekome medium dorobiły się pokaźnych fortun. Większość uczestników pomimo przegranej nadal twierdzi że posiada nadprzyrodzonych zdolności wynajdując przeróżne wytłumaczenia swojego niepowodzenia. Chyba najciekawszym z nich jest stwierdzenie, że James Randi jest wyjątkowo silnym medium, które zaburza ich parapsychologiczne moce. Sam Randi nie przyznaje się jednak do tych niecnych sztuczek dzieląc uczestników testu na dwie grupy: osoby, które naprawdę są przekonane o swoich nadzwyczajnych zdolnościach i na takie świadomie próbują oszukiwać.
Milion wciąż do wzięcia
Procedura testowa, choć wydaje się dość prosta okazała się nie do przejścia. Po pierwsze trzeba się osobiście stawić na własny koszt w fundacji. Po drugie należy pod czujnym okiem kamer zaprezentować swoje umiejętności po to by można było określić procedurę testową, oraz sposób kontroli. Oczywiście warunki są negocjowane z osobą ubiegającą się o nagrodę, tak aby obie strony były usatysfakcjonowane. Polskim akcentem w wyścigu po milion dolarów jest Fundacja Nautilus, która przeszło rok temu zobowiązała się wystawić człowieka, który "zakłóci dobre samopoczucie" sceptykom. Niestety strona Nautilusa milczy o tym co było dalej.
Refleksja dla mas
Co z tego wynika dla przeciętnego zjadacza chleba? Po pierwsze oszczędności - żeby się lepiej czuć nie musimy kupować żadnych magicznych amuletów rozpraszających złe moce a wystarczy np. każdorazowo po przebudzeniu spędzić chwilkę czasu na gimnastykę. Po drugie musimy bardziej dbać o swój organizm, gdyż żadna dobra wróżka go nie naprawi. Często wystarczy "posłuchać" naszego organizmu i pójść do lekarza by nie podwyższać statystyk chorób w pełni wyleczalnych w początkowym stadium. Na koniec: czy tego chcemy czy nie to my jesteśmy odpowiedzialni za nasz los i nie zmieni tego jakikolwiek układ gwiazd czy planet. |