 |
O racjonalność na co dzień ... Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Bazgroły
| Napisano | Autor | Tytuł | | 11-01-2011 10:36 | kognitywista (3391 punktów) | O racjonalność na co dzień ...
2 na 2 | Korzystam czasami z krytych basenów, z PRL-owska zwanych pływalniami i zauważam z lekkim zażenowaniem pewien, nie do końca dla mnie zrozumiały, proceder. Otóż w większości z nich kluczyki do szafek w szatni są wydawane "jak leci" czyli według kolejnych numerków, co skutkuje nader ciekawym efektem. Kiedy frekwencja na basenie nie jest zbyt duża, kilka osób tłoczy się w jednym miejscu, przeszkadzajac sobie nawzajem, podczas gdy prawie cała szatnia pozostaje pusta. A wiadomo jakiej wielkości są pływalniane szafeczki. Pierwszy z powodów takiego stanu rzeczy, jaki przyszedł mi do głowy, to niechęć personelu do wycierania podłogi w kilku miejscach; wszak łatwiej machnąć od razu jedną kałużę ... ale ten sam efekt możnaby przecież osiągnąć wydając kluczyki do szafek po obu stronach wąskiego w końcu przejścia między nimi. Zdezorientowany, zapytałem wreszcie w recepcji i dowiedziałem się, że wszystko to po to ... "aby był porządek". Uściślenia powyższego nie udało mi się już uzyskać. Może ktoś z Was zna jakieś wytłumaczenie owych obyczajów. Bo mnie to wygląda na zwykłą bezmyślność. I to w dodatku o epidemicznym charakterze. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | Kuba Śruba (3184 punktów) | Ciekawe jest takie zjawisko: Gdy w szatni jest dużo osób, to przebieranie się obok sąsiada nie sprawia problemu, jednak gdy w szatni jest prawie pusto, to czynność staje się kłopotliwa. Podobnie w komunikacji miejskiej: wsiadając do prawie pustego wagonu metra elegancko jest zająć dalsze miejsce, bo przysiądnięcie się do pasażera zaowocuje podejrzliwym spojrzeniem. Doprowadzeniem tej sytuacji do absurdu jest tłok, kiedy ludzie są w kompletnie nietolerowanej na co dzień bliskości z innymi. Cóż, nasze poczucie prywatności, to pojęcie bardzo dynamiczne EDIT: Nie odniosłem się do spr. zasadniczej: tak, masz oczywiście rację, powinno się wydawać niesąsiadujące numerki, kiedy jest mało osób
Klasycznym jest to, co zdrowe; romantycznym jest to, co chore. - Goethe
|
|
 | 6 na 6 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | >Ciekawe jest takie zjawisko: >Gdy w szatni jest dużo osób, to przebieranie się obok sąsiada nie sprawia problemu, jednak gdy w szatni jest prawie pusto, to czynność staje się kłopotliwa. >Podobnie w komunikacji miejskiej: wsiadając do prawie pustego wagonu metra elegancko jest zająć dalsze miejsce, bo przysiądnięcie się do pasażera zaowocuje podejrzliwym spojrzeniem. >Doprowadzeniem tej sytuacji do absurdu jest tłok, kiedy ludzie są w kompletnie nietolerowanej na co dzień bliskości z innymi. Cóż, nasze poczucie prywatności, to pojęcie bardzo dynamiczne
Się mi obrazek z Kapuścińskiego przypomniał:
Jadąc do Penn. Univ. autobusem 21. Jedyne wolne miejsce znajduję koło starego Murzyna. Siadam, jedziemy ściśnięci, wręcz przytuleni do siebie. Ale na przystanku przy stacji kolejowej wysiedli niemal wszyscy i zrobiło się pusto. Teraz najprościej byłoby zostawić Murzyna i usiąść w innej ławce, ale nagle powstaje problem: usiąść gdzie indziej? Aha, to znaczy brzydzisz się czarnego! Czarny ci śmierdzi! A Murzyn? On też nie rusza się, siedzi przyklejony do mnie, myśląc pewnie: "Przesiądę się, to powiedzą, patrzcie go - czarny rasista, ucieka przed białym, nienawidzi białych!" W tej sytuacji, w zupełnie pustym autobusie jedziemy dalej, Murzyn i ja, przyciśnięci do siebie, przytuleni, zrośnięci niemal, groteskowi, absurdalni.
Ryszard Kapuściński Lapidarium, Czytelnik, Warszawa 1990, ss. 185-186.
Harahefet sh'eli mele'ah betzlofahim
|
|
|  | 2 na 2 | Kuba Śruba (3184 punktów) | Pasażerowie PKP nie mieli w tym roku po Sylwestrze takich dylematów 
Klasycznym jest to, co zdrowe; romantycznym jest to, co chore. - Goethe
|
|
1 na 1 Złotek (867 punktów) (zablokowany) | Biorą te numerki które są pod ręką. Wątpię by szatniarki dorabiały do tego większą ideologię. Dla mnie temat to widły z igły.
|
|
 | 2 na 2 | kognitywista (3391 punktów) | >Biorą te numerki które są pod ręką. A mogłyby i głową czasem ruszyć ...
>Wątpię by szatniarki dorabiały do tego większą ideologię. Dla mnie temat to widły z igły. Ot, taka rzecz o drobnych sprawach, które utrudniają życie ... Jedna z wielu. A tak mało brakuje, by nie utrudniały. Odrobina twórczej inwencji zamiast bezmyślnych automatyzmów.
|
|
|  | Złotek (867 punktów) (zablokowany) | >>Biorą te numerki które są pod ręką. >A mogłyby i głową czasem ruszyć ... Każdy by mógł. >>Wątpię by szatniarki dorabiały do tego większą ideologię. Dla mnie temat to widły z igły. >Ot, taka rzecz o drobnych sprawach, które utrudniają życie ... Jedna z wielu. A tak mało brakuje, by nie utrudniały. Odrobina twórczej inwencji zamiast bezmyślnych automatyzmów.
Czyli temat sprowadza się do tego, że ludzie powinni pracować tak by innym było dobrze. Każdy powinien wykonywać swą pracę jak najlepiej. Człowiek kierujący pługiem powinien odśnieżyć jezdnię jak najlepiej (nie wiele go to wysiłku kosztuje), fryzjer powinien ostrzyc nas dokładnie (wiele wysiłku go to nie kosztuje), pani warząca warzywa na targu powinna sprzedawać tylko najlepsze warzywa, brzydsze odkładać. Życie. Naprawdę nie rozumiem co takiego jest niezwykłego w tym temacie. Chodzi chyba o to, że niewiele potrzeba by było dobrze, ale nam się nie chce tego robić. Nic odkrywczego.
|
|
| |  | 2 na 2 | kognitywista (3391 punktów) | > Naprawdę nie rozumiem co takiego jest niezwykłego w tym temacie.Niezwykłego ? Nic. Dlatego w bazgrołach, zamiast np. w Nie do wiary.  > Chodzi chyba o to, że niewiele potrzeba by było dobrze, ale nam się nie chce tego robić. Nic odkrywczego.Chodziło mi nie o to, że takie zjawisko istnieje, ale o to, że jest aż tak powszechne ... że nie spotkałem od niego wyjątku. Ta uniwersalność podobnej bezmyślności wydała mi się zastanawiająca. Choć oczywiście nie fascynująca.
|
|
1 na 1 | Głąbiński (3538 punktów) | >Korzystam czasami z krytych basenów, z PRL-owska zwanych pływalniami ... Pamiętam, że baseny kąpielowe nazywano pływalniami jeszcze przed 1939 rokiem.
Stach M. G.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|