Racjonalista - Strona głównaDo treści
Logika i problem kontekstu.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
13-02-2006 16:47Piotrek Patucha (2279 punktów)Logika i problem kontekstu.
Witam serdecznie.

Logika jest nauką formalną, przynależącą do filozofi, która dotyczy poprawnego formułowania myśli. Pokaźnej liczbie osób łatwo zbudować poprawne zdania, które byłyby spójne pod względem logicznym.

Problem pojawia się kiedy używamy wypowiedzi w sensie metaforycznym. Okazuje się, że bardzo ważna jest intencja z jaką ktoś wypowiada dane zdanie. Dzięki intencji koduje swoją wypowiedź i jeśli rozmówca jest zdolny odczytać ową intencję, jest także w stanie prowadzić z nim sensowną dyskusję. Lecz o ile w realnej sytuacji, np. podczas rozmowy dwóch osób można dosyć szybko zorientować się w intencjach dyskutanta, tym szybciej im dłużej się te osoby znają, o tyle w rozmowach prowadzonych na forum, lub też podczas lektury tekstów pisanych dla szerszej publiczności, intencje piszących osób są trudne do odkrycia. Może to wynikać z kilku przyczyn. Po pierwsze kontekst sytuacyjny forum jest bardzo dynamiczny i zmienny. Posty gonią posty, pojawia się wiele osób, wyrażających różne punkty widzenia. Nie wspomnę o licznych dygresjach, o tym, że trzeba czasem przeczytać wiele wypowiedzi zanim zrozumie się o czym jest mowa w danym wątku. W dodatku każdemu z nas może się zdarzyć, że popełni błąd interpretacyjny, lub zaproponuje interpretację interpretacji. W ten sposób mnożą się słowa i dodatkowe sensy. Przypomina to trochę nawarstwianie się cudzych i własnych myśli na pierwotny temat dyskusji.

Artykułujemy myśli poprzez słowa. Jedna i ta sama myśl, może zostać wyrażona na wiele sposobów. Konkretny krajobraz może zostać namalowany przez 5 artystów(np. kubistę, realistę, symbolistę, akademika, impresjonistę), a w efekcie otrzymam pięć różnych obrazów. Niektóre bedą tylko z lekka przypominać pierwotny obiekt. Podobnie jest z tekstami. Każdy tekst jest pewnym obrazem, ale kiedy 'x' odpowiada na tekst 'y-ka' , dokonuje interpretacji jego interpretacji tematu. W ten sposób ich następca 'z' może zboczyć z drogi i zgubić sens pierwotny.

Aż prosi się o to, żeby zacząć mówić bardzo konkretnie, starając się definiować każde słowo lub chociaż przywiązując uwagę do nazw własnych. Kiedy np. mojemu rozmócy wydaje się, że jestem Puszkinem, mogę go łatwo wyprowadzić z błędu okazując dowód osobisty, w którym wyraźnie pisze, że jestem Polakiem i nazywam się Patucha.
Jeśli dajmy na to mówię: "mam w sypialni pomarańczowe łóżko", to mój rozmówca może pomyśleć, że na prawdę sypiam w pomarańczowym łóżku.

Jednak osoba nastawiona inaczej pomyśli, że mówiąc o tym miałem na myśli łóżko idealne, boskie, w którym można uprawiać miłość duchową. To się wydaje śmieszne, ale jest to poważny problem. Na jakiej podstawie odróżniasz, że dana myśl dotyczy przedmiotu, zdarzenia realnego, a nie czegoś wyobrażonego?

Kiedy wypowiadasz słowa bezpośrednio pod czyimś adresem, np. rozmawiajac ze swoim(/swoją) partnerem(/partnerką), wtedy łatwo ci wychwycić kontekst i sens wypowiedzi. Ale co, jeśli czytasz tekst napisany 2 dni temu, artykuł sprzed miesiąca, bądź ksiażkę spłodzoną 3 tysiące lat temu? Czy wtedy jeszcze możliwe jest uchwycenie konktekstu i sensu? Czy można jeszcze wtedy rozumieć autora?

Ocean interpretacji i tekstów, wypowiadanych słów i łącznie z tym pomyłek, błędów, kłótni. Nadmiar informacji i związany z tym pośpiech nie sprzyjają koncentracji.
Dodajmy jeszcze ciekawy fenomen czytania tylko tego, co chce się przeczytać i słyszenia tego, co chce się usłyszeć, i będziemy mieli całość.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Zuzanna
CIekawy problem.
Ja nazwałabym to konfrontacją nadawcy z adresatem.Moim zdaniem każda wymiana myśli,która jest zwerbalizowana,posiada z góry założone błedy metaforyczne,a co za tym idzie merytoryczne. Tak samo jest i w tym przypadku:przeczytałam Twój wątek,który pobudził mnie do napisania takich,a a nie innych słów,które Tobie mogą wydać się nnt.
Dlaczego tak jest??
Otóz myśl jest tak abstrakcyjna i nieuchwytna,że niemożliwe jest zamknięcie jej w ograniczenia werbalne."Słowa,słowa,słowa"-one nigdy dokładnie nie odzwirciedlą tego,co nadawca ma na myśli,stąd tyle nieporozumień. Sceną całkowicie parodyjną jest sytuacja,gdzie rozmówcy przekazują sobie uczucia,które najpierw zostały skrupulatnie przemyślane,a później mimo największego wysiłku,nieudolnie wypowiedziane;i tak:mężczyzna mówi do kobiety,a kobieta,skłonna do hiperbolizacji czasownik lubić zastępuje słowem kochać, i w taki oto sposób powsaje kwas towarzyski.Ponato,tak jak wcześniej wspomniałeś,jeżeli człowiek chce usłyszeć,załóżmy jakąś pejoratywną opinię na swój temat,to usłyszy ją mimo wszystko.
Komunikacja jest bardzo ważna,a jeszcze bardziej skomplikowana,szczególnie od momentu,kiedy to człowiek zaczął się zajmować definiowaniem otaczjących go zjawisk.Ktoś zdefiedyś kiedyś słowo język,jednak wraz z rozwojem ludzkości słowo to,także zmienia swoje znaczenie.Wszystko się zmienia i nic nie stoi w miejscu,-Heralkit z Efezu i to niech będzie podsumowaniem tej myśli(zaczynając pisać na ten temat konspekt,tkwiący w mojej głowie,wyglądał inaczej,niż przedstawiona tu teraz treść,która ulegała parafrazie za każdym nowym zdaniem)
Muszę jeszcze nawiązać do interpretacji sztuki: jaka to wielka niesprawiedliwość,że istnieje kanon odpowiedzi,który mówi nam,jak powinniśmy odbierać dane dzieło artystyczne.Moim zdaniem jest to profanacja idei wmownej sztuki:każdy powinien mieć prawo do włanej interpretacji.
Czy rozumiesz,co mam na myśli .
Piotrek Patucha (2279 punktów)
>Ja nazwałabym to konfrontacją nadawcy z adresatem.

Nie zawsze. Kochankowie się nie konfrontują. Ich rozmowa przypomina raczej taniec godowy. Konfrontacja może mieć miejsce, kiedy np. ktoś startuje w konkursie poetyckim, albo rywalizuje z dyskutantem o pozycję, dominację lub coś na czym tej osobie zależy. Osobiście wolę rozmowy dążące do zrozumienia i akceptacji partnera. Czasem nawiązuję do kantowskiej(choć z większością jego poglądów się nie zgadzam, doceniam Kanta) koncepcji człowieka, który zrozumiał, że jednostka może odpowiedzialnie dyskutować jedynie wtedy gdy potraktuje człowieka nie jako środek do swoich celów(przedmiotowo, instrumentalnie), ale jako cel.
Dla przykładu: Podczas niedawnej kampanii prezydenckiej, w walce o wyborców, postanowiono nadać komunikat szkalujący dobre imię Donalda Tuska. Było to instrumentalne potraktowanie niewinnego człowieka. Został perfidnie pomówiony, a jego dziadka zmieszano z błotem. Osoba, która spreparowała dowody powróciła na łono swej partii i choć straciła wiarygodność, nadal pokazuje się w mediach.

Wspominam o tym nie tylko dlatego, że żal mi Tuska. Choć nie mogłem na niego głosować, bo wtedy przebywałem za granicą pracując po kilkanaście godzin dziennie, był moim faworytem. Byłem zażenowany kiedy dowiedziałem się, że ludzie odrócili się od niego z powodu kłamliwej manipulacji.

Taka "konfrontacja nadawcy z adresatem" stoi na niskim, nieetycznym poziomie. Dziwi mnie, że media nie sprawdziły tych informacji przed "puszczeniem tego na antenę". Ale to kwestia etyki zawodowej i profesjonalizmu.

>"Słowa,słowa,słowa"-one nigdy dokładnie nie odzwirciedlą tego,co nadawca ma na >myśli,stąd tyle nieporozumień.

To wymaga kunsztu, którego nie posiadam w stopniu zadowalającym. Gdybym potrafił pięknie i płynnie pisać już wydałbym kilka książek i spłodził ze dwie setki artykułów do "R".
Niestety na naukę pisania już za późno, zwłaszcza, że studia skończyłem kilka lat temu i muszę troszczyć się o bardzo przyziemne sprawy(praca, dom, kobieta).

>Sceną całkowicie parodyjną jest sytuacja,gdzie rozmówcy przekazują sobie uczucia,które najpierw zostały skrupulatnie przemyślane,a później mimo największego wysiłku,nieudolnie wypowiedziane;i tak:mężczyzna mówi do kobiety,a kobieta,skłonna do hiperbolizacji czasownik lubić zastępuje słowem kochać, i w taki oto sposób powsaje kwas towarzyski.

Kwasów towarzyskich można uniknąć kilkakrotnie(conajmniej 15 razy ) zastanawiajac się nad tym: czy warto to powiedzieć. Niektórym mówienie przychodzi szybciej niż myślenie. Oczywiście to nie aluzja do ciebie.

>Ponato,tak jak wcześniej wspomniałeś,jeżeli człowiek chce usłyszeć,załóżmy jakąś pejoratywną opinię na swój temat,to usłyszy ją mimo wszystko.

Osobiście staram się unikać ludzi, którzy krzywdzą innych. Wbrew pozorom z dużą liczbą osób można się porozumieć, jednak trzeba do tego intymnej atmosfery, otwarcia się na dialog, pełnej zrozumienia akceptacji.

>Wszystko się zmienia i nic nie stoi w miejscu,-Heralkit z Efezu

Pomimo dynamiki obecnej w przyrodzie i myśleniu, coś jednak jest niezmienne. Np. prawa Maxwella. Heraklit jest zwykle niedokładnie rozumiany, interpretowany wyrywkowo, jednostronnie. Ale to temat na inną dyskusję.

>Muszę jeszcze nawiązać do interpretacji sztuki: jaka to wielka niesprawiedliwość,że istnieje kanon odpowiedzi,który mówi nam,jak powinniśmy odbierać dane dzieło artystyczne.Moim zdaniem jest to profanacja idei wmownej sztuki:każdy powinien mieć prawo do własnej interpretacji.

I każdy ma. Pozostaje kwestia sumienia i prawa obowiązujacego w państwie. Jeśli ktoś napisze ksiażkę, w której zawarte są pomówienia, wtedy oczywiście rozmowa o walorach artystycznych schodzi na plan dalszy. Uważam, że każdy zdroworozsądkowo myślący człowiek dokładnie wie, gdzie przebiega granica, której nie wolno przekroczyć. Poważni ludzie są odpowiedzialni za słowa, które puszczają w obieg.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365