 |
Zestawienie niezbitych naukowych dowodów na istnienie duszy. Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Bazgroły
| Napisano | Autor | Tytuł | | 04-03-2011 19:18 | racjanin (53 punktów) | Zestawienie niezbitych naukowych dowodów na istnienie duszy.
-4 na 6 | | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | W wyszukiwarkę czego?
|
|
 | 2 na 2 | maruda (5550 punktów) | >W wyszukiwarkę czego? W wyszukiwarkę duszy, u mnie niestety nie zadziała. Ta sprytna aparatura nic nie wykryła.
|
|
|  | 4 na 4 | maruda (5550 punktów) | > >W wyszukiwarkę czego?> W wyszukiwarkę duszy, u mnie niestety nie zadziała. Ta sprytna aparatura nic nie wykryła.Skrót tekstu dla leniwych: Ludzkie ciało - to telefon komórkowy. Mózg - to karta SIM Dusza(świadomość,osobowość) - to numer na centrali i wszystko co jest z nim związane.
Operatorem sieci - jest Bóg.
|
|
4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | >świadomość to nie mózg
Artykuł to nie prawda.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
4 na 4 | spellbinder (8577 punktów) | Wiele w życiu głupot czytałem, ale ten "artykuł" walczy o miejsce w ścisłej czołówce.
Zgrzyty intelektualne są już przy pierwszej części, kiedy "ałtor" (bo ciężko to inaczej nazwać) powątpiewa w naukowe wyjaśnienie swojego snu proroczego. "Nauka nie umie tego wytłumaczyć"... ano umie. Facetowi coś się śniło, zapamiętał to z grubsza jakoś, a widząc pożar dośpiewał sobie resztę. Tu nawet nauki nie trzeba do tego mieszać.
Choć Ty pewnie jesteś mormonem, skoro takie zagadki niewyjaśnione znajdujesz. Nauka też nie potrafi wyjaśnić jakim cudem tekst rzekomo przetłumaczony przez Josepha Smitha ze złotych, boskich tabliczek (których nikt prócz rzeczonego na oczy nie widział) łudząco przypominał rozmaite powieści z tamtego okresu.
|
|
 | -2 na 2 | racjanin (53 punktów) | Wyjaśnij mądralo to:
Fragment z książki "Poza granicami wyobraźni" Viktora Farkasa:
Najsłynniejszą (ponieważ utrwaloną na piśmie, a przez to niezaprzeczalną) przepowiednią katastrofy jest nowela The Wreck of Ehe Titan, o pierwotnym tytule Futility, która się ukazała w 1898 r. Na czternaście lat przed katastrofą amerykański pisarz Morgan Robertson opisywał zatonięcie superliniowca "Titan" po kolizji z górą lodową na północnym Atlantyku. Podobieństwa między "Titanem" a "Titanikiem" (wyporność, długość, liczba śrub, łodzi ratunkowych, grodzi wodoszczelnych, pasażerów, ofiar aż do prędkości przy zderzeniu) są tak frapujące, że możliwość zbiegu okoliczności zawiera się tu w przedziale (nie)prawdopodobieństwa wynoszącego jeden do kilku trylionów. Co ciekawe, Robertson zaprzeczał, że jest jedynym autorem tej opowieści, dzięki której czternaście lat po jej ukazaniu się zdobył błyskawicznie rozgłos, czego nie zdołało mu wcześniej zapewnić 200 opowiadań i 9 książek. Prawdziwym pomysłodawcą tej historii, jak twierdził przez całe życie, był "astralny współautor".
|
|
|  | 9 na 9 | spellbinder (8577 punktów) | Po pierwsze - ciężko jest coś ocenić na przykładzie przedruku. A nietrudno było autorowi, przy kolejnych wznowieniach, dodać kilka rzeczy. Ale wcale tak być nie musiało. Starczy, że przyszły projektant Titanica czytał tą książkę. Można założyć, że interesował się statkami i siłą rzeczy natknął się kilkanaście lat wcześniej na powieść traktującą o ogromnym statku.
"Astralny" "współautor" był chwytem marketingowym, to dość oczywiste, wziąwszy pod uwagę lubość z jaką ludzie chwytają się debilnych historyjek. "Teksańska masakra piłą mechaniczną" również zawdzięcza sukces stwierdzeniu, jakoby miała być napisana "na podstawie" prawdziwych zdarzeń.
Skąd nazwa? To dość oczywiste. Autor napisał o gigantycznym statku. Musiał go jakoś nazwać - a nazwa "Tytan" dla gigantycznego statku to jednak dobre skojarzenie, jedno z pierwszych.
Kolizja z górą... no cholera, a z czym się na północnym Atlantyku miał zderzyć? Z pomarańczą?
Kolejna sprawa - prędkość przy zderzeniu... no to nie jest tak, że statek jak sobie płynie, to sobie tą prędkość zmienia, prawda, żeby się na czerwonym świetle zatrzymać, tudzież pod górkę wjechać. Ma silniki i ma określony czas na dotarcie do celu. I śmiga.
Nie ma w tym żadnej metafizyki.
|
|
| |  | 6 na 6 | Meretseger (61860 punktów) | > z czym się na północnym Atlantyku miał zderzyć? Z pomarańczą?Piękne 
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| |  | 4 na 4 | Klapaucjusz (3379 punktów) | > Kolizja z górą... no cholera, a z czym się na północnym Atlantyku miał zderzyć? Z pomarańczą?Nie no mógł się zderzyć jeszcze z: - atomowym statkiem podwodnym sterowanym przez pijanych Rosjan, - wyspą powstałą wskutek nagłej erupcji wulkanu, - ogromnym zmutowanym waleniem, - falą tsunami wywołaną przez skok do wody Chucka Norrisa trochę tych możliwości jednak by się znalazło
|
|
| | |  | | racjanin (53 punktów) | > >Kolizja z górą... no cholera, a z czym się na północnym Atlantyku miał zderzyć? Z pomarańczą?> Nie no mógł się zderzyć jeszcze z:> - atomowym statkiem podwodnym sterowanym przez pijanych Rosjan,w 1912?
|
|
| | | |  | 3 na 3 | maruda (5550 punktów) | > >>Kolizja z górą... no cholera, a z czym się na północnym Atlantyku miał zderzyć? Z pomarańczą?> >Nie no mógł się zderzyć jeszcze z:> >- atomowym statkiem podwodnym sterowanym przez pijanych Rosjan,> w 1912? Trochę więcej wiary! Cuda istnieją na świecie i nie rozumiem czemu jedno z nich nie miało by się w ten sposób objawić. Aktualna wiedza naukowa podważa możliwość podróży w czasie wstecz, ale skoro sam stwierdzasz że naukowcy są do niczego, bo nawet duszy nie umieją zobaczyć. Czemu Twoje zmyślenia mają być lepsze i prawdziwsze od innych?
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|